Dodaj do ulubionych

kosmetyki naturalne

27.03.19, 17:42
Jak to jest z tymi kosmetykami naturalnymi?
Kolejny marketingowy pomysł na biznes? Czy realna potrzeba?
Czy istnieją jakieś badania, które udowadniają, że silikony, parabeny, slsy są naprawdę szkodliwe?
Teorię, że silikony "zaklajają skórę" znam. Że to wszystko "chemia", że to jak z pożywieniem: im krótszy skład, tym lepiej, też słyszałam.
Ale jak się mają do tego fakty?
I jak się ma wasza praktyka?

Osobiście, pod wpływem mody i reklam (jestem podatna), przez rok czasu używałam szamponów i odżywek, bez silikonów, bez parabenów, tych "naturalnych".
Spostrzegłszy po roku, że moje włosy to dramat (a nigdy nie farbowałam) rzuciłam się szybko na te silikonowe. Poprawa nastąpiła prawie od razu.

Z kremem do twarzy podobnie. Mogę się posmarować wszelkimi cudami, ale i tak po pół godziny rzucę się na nivea soft - bo mam uczucie ściągniętej skóry.

Przy okazji odpowiedzi na powyższy temat, odpowiedzcie mi równolegle na bardzo ważne pytanie:
czy używacie płynów do higieny intymnej?


Ps. Wiecie, że woda i roślinki to też "chemia"? suspicious
Edytor zaawansowany
  • raczek-nieboraczek 27.03.19, 17:49
    krótki skład, hehe

    olej argonowy wypryszcza koncertowo, a aloes fantastycznie wysusza, aż wióry lecą

  • 35wcieniu 27.03.19, 17:51
    Na aloes to przede wszystkim można mieć bardzo silne uczulenie, więc warto sprawdzić zanim sobie człowiek całą twarz posmaruje i na tydzien utknie w domu, ostrzegam serdecznie big_grin
  • jola-kotka 27.03.19, 17:54
    Ja kiedys kupilam krem pod oczy z aloesem i zrobil mi sie dramat wiec potwierdzam.
  • aaa-aaa-pl 27.03.19, 21:55
    Ja też- kolor buraczkowy twarz ma przybrała po aloesie ( a jak piekło ).
  • jola-kotka 27.03.19, 22:35
    Mi skora sie luszczyla tez byla bordowa okropnie to wygladalo.
  • simply_z 27.03.19, 18:41
    Bo aloes stosuje sie pod krem lub z dodatkiem olejku. Stosowany samodzielnie moze wysuszac.
  • 35wcieniu 27.03.19, 19:13
    Nie mówię o wysuszeniu tylko o tym żeby sprawdzić czy nie jest się uczulonym zanim się nałoży coś z aloesem. Zresztą wskazane przy większości roślin, wiele z nich może uczulać.
  • raczek-nieboraczek 27.03.19, 20:05
    kupiłam sobie super ekologiczny, naturalny, zielony żel w przezroczystej tubie
    posmarowałam czoło i między włosami (nowe miały wyrastać),
    i skóra zlazła

    na rękach, nogach smarowałam ranki po skaleczeniu i tak nie było,
    twarz super wrażliwa
  • raczek-nieboraczek 27.03.19, 20:26
    były to 100 proc. substancje, z jak najkrótszym składem

    możliwe, że ten argan zemulgowany z czymkolwiek, aloes zamieniony na tonik zadziałały by lepiej

    samo mleko jako maseczka wysusza, wymieszane z olejem migdałowym już nie
    (awaryjny bebilon zużywam, dziecko pije moje mleko)
  • jola-kotka 27.03.19, 19:32
    Ale to byl krem z dodatkiem aloesu wiec teoretycznie powinno byc ok.
  • hanusinamama 27.03.19, 18:23
    Zalezy kogo. Ja moge sie smarować i arganowym i migdałowym. Makijaz zmywam olejami.
  • simply_z 27.03.19, 18:42
    ja tak samo.
  • piataziuta 27.03.19, 18:52
    ja nie mam pryszczy (choć NIGDY nie myję pędzla do różu big_grin)
    dla mnie olej arganowy ładnie pachnie
    aloes omijam intuicyjnie
    w moich przemysłowych kosmetykach przewijąją się słowa: migdały, olejek arganowy, jaśmin, bawełna, miód, oliwki


    co z płynem do higieny intymnej?
  • lellapolella 27.03.19, 19:17
    O co chodzi z tym płynem do higieny intymnej? Używam praktycznie odkąd się pojawiły.

    --
    - Co to jest: nie mieści się w dupie i nie dzwoni?
    - Pisowska maszyna do dzwonienia w dupie.
    anonimowy komentarz
  • jola-kotka 27.03.19, 19:34
    Z tymi pedzlami itd. To musza uwazac osoby z tlusta problematyczna cera ale raz na jakis czas go umyj smile.
  • mum2004 27.03.19, 21:00
    Nigdy nie miałam większych problemów z zaskórnikami, po oleju arganowym musiałam się u kosmetyczki ratować
  • jola-kotka 27.03.19, 17:53
    Ja sie nie znam na tym czy to szkodzi czy nie, wszystko tzw. Mineralne co mialam podklad, puder w efekcie koncowym na twrzy mi sie nie podobal wiec nie stosuje. Kremy typu sisley ma te wszystkie niby szkodliwe skladniki ale po nim lepiej wyglada skora niz po tych bez nich. Nic mnie nie zapycha ale ja mam sucha skore raczej nieproblematyczna.
  • jola-kotka 27.03.19, 17:53
    Uzywam zeli pod prysznic nie tych plynow do higieny intymnej.
  • piataziuta 27.03.19, 18:49
    Chodzi o żele pod prysznic do całego ciała?
  • jola-kotka 27.03.19, 19:31
    piataziuta napisała:

    > Chodzi o żele pod prysznic do całego ciała?
    Tak roznych uzywam nie mam ulubionego.
  • madzioreck 27.03.19, 17:55
    Jeszcze nikt niczego nie napisał, ale Ty już leciutko się odcinasz suspicious Gratulacje, że udało Ci się znaleźć ten jeden jedyny krem na świecie, który robi Ci dobrze tongue_out
    Jeśli wiesz, po co używasz silikonów, to używaj na zdrowie. Są rodzaje włosów, którym one wybitnie nie służą, ale rezygnacja z nich nie zamyka tematu pielęgnacji. Choć niczego niezdrowego w sumie w nich nie ma.
    Nie wiem, jak kwestia badań, chyba nie oczekujesz, że każda z nas przekopuje pubmed zanim kupi szampon. Tak, sls, sles mogą wysuszać i podrażniać skórę. Parabeny najwyraźniej nie są takie cud-miód, skoro jest ograniczenie na ich dokładanie do kosmetyków, a my używamy wielokrotności tych kosmetyków.
  • czarna_kita 27.03.19, 18:02
    Oglądnij Bosacką, Wiem co kupuje lub Co nas truje. Ona tam wszystko fajnie tłumaczy na normalny język.
  • 35wcieniu 27.03.19, 18:08
    Ona to akurat czasami takie pierdoły wygaduje że naprawdę nie warto jej słuchać.
  • hanusinamama 27.03.19, 18:22
    Ja polecam blog srokao. Tam masz wymienine skłądniki i napisane co jest dobre a co szkodzi. Masa drogi aptecznych kremów dla dzieci z filtrami zawiera przenikające filtry (ktore są szkodliwie tym bardziej dla skóry dzieci).
  • sofia_87 27.03.19, 18:41
    Potwierdzam, też uwielbiam ten blog
  • mamaafg 27.03.19, 20:19
    A ja juz wielokrotnie slyszalam ze srokao tez bzdury wygaduje. Kiedys czytalam ale po opiniach wlasnego dermatologa plus innych blogerek, bardziej jakos dla mnie wiarygodnych- przestalam.
  • hanusinamama 28.03.19, 10:43
    Jestem chemikiem i nie wiem jakie bzdury. Serio. Podaje np wykaz dostepnych na rynku kremów z filtrami dla dzieci, zaznacza na czerwono szkodliwe ( bo sa szkodliwe). Jakie tu moga być bzdury. Chemia to nie psychologia, ze kady moze miec swoją wizje....
  • sylwiastka 28.03.19, 11:26
    Skoro jestes chemikiem to wytlumacz mi ( bo ja biochemik) czemu oczyszczone produkty ropopochodne sa zle, a pochodzace z roslin dobre? Jaki zly wplyw ma parafina czy wazelina, a jaki dobroczynny olej arganowy? One maja inne dzialanie, a okluzja ma zwoje zalety. Czemu skoro moja skora jest zbudowana z komorek zwierzecych substancje roslinne sa dla niej odpowiednie lub odpowiedniejsze niz zwiazki organiczne wytworzone drogavsyntezy chemicznej i wysoko oczyszczone w laboratoriach? nie lepsza bylaby lanolina niz oleje roslinne?
    Nie sa to zaczepki, serio mnie to interesuje.
  • hanusinamama 28.03.19, 12:53
    Bo olej mineralny nie działa natłuszczająco...a to jest własnie ilowka dla dzieci. Bo zatyka pory. Bo to ze jest olejem nie znaczy jeszcze ze działa tak samo. I fakt, smarowanie sie łojem zwierzęcym dla skóry jest bardzo dobre. Dlatego np taka bezwodna lanolina (pozyskiwana z wełny, jest swego rodzaju łojem) działa bardzo dobrze na skórę. Natomiast jest bardzo lepka ( nie wiem czy miałas w reku czystą?) i nie do kazdego produktu się nadaje. Ja mam tłusciocha do rąk, czy jako zimowy krem i zawiera on: lanoline, masło szea oraz olej inka inchi. Ale juz do zawilżania się nie nadaje. Tutaj dobry jest olej ze słodkich migdałów.
    Najwiekszy problem z olejami mineralnymi (czyli tym z ropy) jest taki, ze tworzą szczelny film. Czyli skórą nie oddycha ale tez nie przyjmuje zawartych w kremie substancji odżywczych. Wiec jak sie stosuje krem z duzą iloscią oleju mineralnego to tak naprawde szkoda reszty skłądników. Olej olejowi nie równy. To są duże cząsteczki i naprawde bardzo się róznią między sobą. Dlatego skórą tak dobrze reaguje na oleje o strukturze podobnej do tej która jest w sebum.
  • sylwiastka 28.03.19, 14:51
    Wielkie dzieki!
    Istotne jest, ze rozne skladniki maja rozne dzialanie. Oleje mineralne nie natluszczaja, ale tworza warstwe ochronna i w niektorych przypadkach sie sprawdzaja. Np. w mojej pracy w labie mam przykazane smarowac rece kremem z parafina i pracowac w rekawiczkach, bo to blokuje dostep niebezpiecznych substancji do skory. Takze mitem jest to, ze te skladniki sa gorsze czy niebezpieczne. Moga byc tez dobre dla niektorych osob z bardzo sucha skora, ktore najpierw nawilza ja, a pozniej zabezpiecza przed parowaniem wody.
    I jasne, ze oleje roslinne sa swietne, ale nie chce ich w stawiac w przeciwienswie do innych skladnikow. To nie jest tak, ze w nich jest samo dobro. Zle dobrany olej (np o kompozycji kwasow tluszczowych nieodpowiednich dla skory), moze zrobic krzywde. Zamiast olei, ktore sa mieszanina o zmiennym skladzie mozna tez komponowac kremy z pojedynczych kwasow tluszczowych, ceramidow, cholesterolu itp i choc nie bedzie on ani naturalny, ani ekologiczny nie bedzie w zadnym razie gorszy czy szkodliwy.
  • snakelilith 28.03.19, 15:47
    sylwiastka napisała:

    Moga byc t
    > ez dobre dla niektorych osob z bardzo sucha skora, ktore najpierw nawilza ja, a
    > pozniej zabezpiecza przed parowaniem wody.

    Ale ty przytaczasz przykłady wyjątkowych sytuacji, jak ochrona przez niebezpiecznymi substancjami, a to nie jest zwykła pielęgnacja. Także dla bardziej suchej cery są inne opcje, jak np. lanolina, wosk pszczeli, czy masło shea. Nie widzę żadnej konieczności smarowania skóry parafiną i jej pochodnymi w celach pielęgnacyjnych. Jedynie w przypadku może skóry chorej, z bardzo zniszczonym płaszczem hydrolipidowym taka starategia może przez pewien czas być korzystna, ale na pewno nie na dłużej, bo nieprzepuszczalna warstwa oeljów mineralnych nie jest idelaną sytuacją dla naszej skóry. I oleje roślinne nie robią krzywdy. To co piszesz o kompozycji kwasów tłuszczów w przypadku skóry nie ma znaczenia, przecież te oleje nawet nie przechodzą przez skórę, tworzą tylko warstwą ochronną. Dla wielu osób jednak nakładanie samego oleju może nie być korzystne, bo to może być po prostu za tłuste, jednak oleje roślinne w emulsji z wodą (czyli w kremie) są już jak najbardziej w porządku, pod warunkiem, że dobierzemy krem z odpowiednią dla naszej skóry proporcją tłuszczu i wody. I takie kremy zawierają także inne składniki, które wymieniasz, jak na przykład ceramidy, czy składniki nawilażające jak kwas hialuronowy. To wszystko można znaleźć w nowoczesnych kremach ekologicznych. Jeżeli ktoś za ekologię uważa tylko smarowanie się olejem, to nie rozumie tematu. I nic przeciwko parafinie, czy kremie Nivea, są kobiety, którym nic nie szaszkodzi, ale u większości kobiet ze skórą tłustą, mieszaną, a nawet suchą, oleje mineralne oraz wiele silikonów powoduje występowanie kosmetycznego trądziku, te substancje są "comedogenic" i to w bardzo wysokim stopniu, w przeciewieństwie do wielu lekkich olejów roślinnych, jak na przykład sezamowego, sojowego, czy nawet zwierzęcej lanoliny.
  • sylwiastka 28.03.19, 16:29
    No wlasnie sama przyznajesz, ze skadniki maj rozne, czesto unikalne wlasciwosci kosmetyczne. Tylko po co bylo to przyrownywanie parafiny do oleju silnikowego?
    Niektorych ona zapycha, a niektorym ratuje skore, podobnie oleje czy to w kremach czy emulsjach czy uzywane samodzielnie. Nie wszystko sprawdza sie na skorze twarzy, ale na stopy czy lokcie moze nadawac sie znakomicie. Sama uzywam olejow, kosmetykow ze skladnikami pochodzenia naturalnego ale nie demonizuje innych skladnikow kosmetycznych. Np wosk pszczeli mnie uczula, wazelina i lanolina nie itp.
  • madzioreck 28.03.19, 16:48
    Rany, sylwiastko. Tak, niektórym "ratuje" skórę, ale może coś innego ratowałoby równie skutecznie, a nie trzymało się tej skóry aż tak pazurami jak parafina. Świetny interes, "zabezpieczyć" skórę parafiną, po czym przez następne 3 dni usiłować się jej pozbyć z twarzy, bo inaczej można się smarować do upojenia. Naprawdę genialne rozwiązanie suspicious U mnie skutkujące suchością, odstającymi skórkami i ściągnięciem mimo wsmarowywania znacznych ilości kremu. Ba, być może nigdy nie miałam tak naprawdę suchej skóry, jak mi się zdawało do mniej więcej 30-tki, tylko przesuszoną z powodu parafiny? Cóż, ja też kochałam krem nivea i ziaje, ziaje parafiną płynące, a im więcej ich używałam, tym bardziej suchą miałam skórę, ale bez nich jeszcze gorzej (na krótką metę).
    "Olej silnikowy" to dla mnie taka ciut złośliwa nazwa dla tego nieszczęsnego składnika. Tak, wiem, że do kremu nie trafia dokładnie to, co do silnika. Ale nie widzę sensu używać czegoś, co ani nie nawilża, ani nie natłuszcza, tylko sobie po prostu jest.
  • sylwiastka 28.03.19, 17:02
    No wlasnie widze, ze jestes po prostu uprzedzona do parafiny. Prawda jest jednak, ze ona w kosmetykach jest od conajmniej 100 lat i populacja dalej ma sie swietnie. Jednym parafina pomaga innym szkodzi, tak samo jak ekstrakty czy wyciagi roslinne. Warto byc swiadomym co moze zle wplywac (a parafina jest takim kandydatem), ale kategoryczne stwierdzenie, ze ten skladnik jest gorszy jest nieuzasadnione, bo innym zle moze robic nauralny krem z potencjalnymi alergenami. Fajnie jest radzic czy dzielic sie swoimi doswiadczeniami, ale kategoryczne sady i insynuacje na temat skladnikow kosmetycznych wprowadzaja w blad. A ja lubie byc straznikiem faktow i nauki wink
  • snakelilith 28.03.19, 18:23
    Sorry, ale powoli zaczynasz wypisywać głupoty. Nie odniosłaś się w ogóle do zarzutu zapychalności i wpychasz za to ludziom ze złymi doświadczeniami uprzedzenia. A prawda jest taka, że owszem, parafina używana jest w kosmetykach od 100 lat, choć nawet to do końca nie jest to prawdą, bo pierwsze kremy takie jak sławny cold creme, prototyp kremu pielęgnacyjnego, składały się z oleju migdałowego, wody różanej i wosku pszczelego jako emulgatora. To, że oleje mineralne wyparły naturalne kosmetyki jest efektem łatwości obróbki oleju mineralnego, jego stała jakość, bakteriologiczna czystość i praktycznie nieograniczony czas przydatności do użycia, ale nie oznacza to, że oleje mineralne są dobre dla skóry. Wielu kobietom nie przyniosły niczego dobrego. Cały świat zna tzw. efekt Labello, czyli to, o czym pisała madziorek - im częściej pakujesz na skórę parafinę, tym bardziej skóra domaga się następnej porcji i bez tego tłuszczu przesusza się i odwadnia. To nie są uprzedzenia, to są realia kosmetyczne. I dziś właśnie oleje mineralne zaczynają z kosmetyki znikać, nawet w konwencjonalnych produktach spotyka się coraz częściej oleje roślinne, bo każdy dermatolog ci powie, że parafina to nie jest optymalny dla naszej skóry tłuszcz. A co do alergenów, to owszem, produkty pochodzenia zwierzącego takie jak lanolina, czy wosk pszczeli mogą być dla części konsumentów problematyczne, ale właśnie dlatego te składniki zastępuje się dziś często masłem shea, składnikiem o podobnych właściwościach, ale daleko lepiej znoszonym przez alergików. Więc używaj sobie dalej oleju mineralnego, ja osobiście np. krem do rąk z odrobiną parafiny też nie uważam od razu za toksyczny, ale generalnie korzyści z parafiny są tak niewielkie, a szkody mogą być ogromne, że nie ma sobie co racjonalizować tego, że nie chce ci się chce zmieniać przyzwyczajeń kosmetycznych.
  • sylwiastka 28.03.19, 18:49
    Parafina nie jest tluszczem, jest weglowodorem i ma wlasciwosci hydrofobowe, ale nie jest tluszczem, bo to inna grupa zwiazkow chemicznych. Jest skladnikiem kosmetycznym ma wady i zakety, komogennosc wysoka, ale do stop, dloni czy ciala sie nadaje. Sama podalas, ze podobna komogennosc maja niektore skladniki pochodzenia naturalnego.
    Parafina nie jest trucizna czy olejem silnikowym i to te przeklamania chce wyprostowac oraz jej dodatek ma sens w niektorych zastosowaniach.
  • snakelilith 28.03.19, 22:20
    sylwiastka napisała:

    > Parafina nie jest tluszczem, jest weglowodorem i ma wlasciwosci hydrofobowe, al
    > e nie jest tluszczem, bo to inna grupa zwiazkow chemicznych.

    Jezu, a co mnie ta palanina obchodzi? Nie jestem chemiczką, jestem konsumentką kosmetyków i jeżeli poproszę kogoś o specjalistyczną radę, to raczej dermatologa, a nie laborantkę. Parafina nie jest może trucizną, ale jest największym zapychaczem i jest w pielęgnacji ciała całkowicie zbędna. I nie jest też olejem silinkowym, ale ja używam jej czasem do naoliwienia drzwi. A ty smaruj się czym chcesz, ja ci nie zabronię.
  • klamkas 28.03.19, 19:27
    Snake, dzisiaj widziałam pokaźną kolekcję kosmetyków dr. Konopki w polskim Lidlu. Może i u was się pojawiają?

  • snakelilith 28.03.19, 22:22
    klamkas napisała:

    > Snake, dzisiaj widziałam pokaźną kolekcję kosmetyków dr. Konopki w polskim Lidl
    > u. Może i u was się pojawiają?
    >

    Sprawdzę, dziekuję, choć wiele sobie nie obiecuję, bo niemiecki Lidl jest trochę inny.
  • snakelilith 28.03.19, 16:58
    sylwiastka napisała:

    > No wlasnie sama przyznajesz, ze skadniki maj rozne, czesto unikalne wlasciwosci
    > kosmetyczne. Tylko po co bylo to przyrownywanie parafiny do oleju silnikowego?
    > Niektorych ona zapycha, a niektorym ratuje skore

    Dlatego, że zapychlaność parafiny jest daleko wyższa od większości roślinnych tłuszczów, więc nie jest tak, że parafina niektórych zapycha, a zapycha większość ludzi. A to jest zasadnicza różnica. Zapychalność danego składnik określa się bowiem skalą od 0 do 5. 5 oznaczy najwyższy stopień zapychalności. Osoby ze skłonnością do trądziku powinny już uważać przy produkatch z 3.
    I tak stopień 0 czyli najmniejszą zapychalność mają na przykład olej arganowy, olej z konopii i masło shea. Stopień 1 mają np. olej z dzikiej róży, jojoba, olej z rokitnika, olej z pestek winogron. Stopień 2 mają olej z awokado, słonecznikowy, wosk pszeli, lanolina, olej sezamowy. Stopień 3 mają oliwa, olej sojowy, olej kokosowy. Stopień 4 ma masło kakaowe, olej palmowy. Stopień 5 ma olej z kiełek pszenicy oraz składniki takie jak parafina, wazelina, oleje silikonowe jak cyclomethicone, dimethocone oraz wyciągi z alg. Jak ktoś ma niewrażliwą twarz i nigdy nie miał pryszcza, to prawdopododbnie pod wpływem wazeliny nic nie dostanie, przy wszystkich innych, a to jest większość kobiet na tej planecie, polecałabym przy tych ostatnich składnikach ostrożność. Więc ja niczego nie demonizuję, nie uważam tylko zaskórników albo pryszczy na twarzy za ładne. U mnie na przykład, a mam cerę suchę, silikony i parafina powodowały zrogowacenia na policzkach, moja dermatolog określiła to jako zrogowacenia tłuszczowe, takie małe pagóreczki wypełnione stwardniałym, tłustawym naskórkiem, które miały tendencję do ciemnienia. Od kiedy nie stosuję tych składników moja cera jest gładka.
    A alergie to inna bajka, bo wiadomo na przykład, że produkty pszczele mają spory potencjał alergizujący, ale ja alergiczką nie jestem i kremy z woskiem pszczelim uważam za doskonałe kremy ochronne do rąk, zamiast parafiny.
  • black_magic_women 28.03.19, 13:43
    hanusinamama napisała:

    > Jestem chemikiem i nie wiem jakie bzdury.

    W dodatku kiedy pojawiają się nowe badania, to uwzględnia to i aktualizyje opisy (nie raz widać takie dociekania w komentarzach).
  • madzioreck 27.03.19, 19:01
    czarna_kita napisał(a):

    > Oglądnij Bosacką, Wiem co kupuje lub Co nas truje. Ona tam wszystko fajnie tłu
    > maczy na normalny język.

    Na temat składów kosmetyków swego czasu przewracałam internety na lewą stronę, więc od pani Bosackiej się raczej wiele nowego nie dowiem. Zresztą, one też potrafi walnąć...
  • piataziuta 27.03.19, 18:48
    >Jeszcze nikt niczego nie napisał, ale Ty już leciutko się odcinasz

    Oczywiście, że mam swoją opinię, ale niczym nie potwierdzoną - dlatego założyłam wątek.
    Jestem otwarta na wasze komentarze.

    Co z płynem do higieny intymnej?
  • madzioreck 27.03.19, 18:59
    Używam, no chyba, że akurat nie używam albowiem się wziął i skończył. A o co cho z tym płynem?
  • princesswhitewolf 27.03.19, 18:00
    Niektore tak, udowodniono, niektore sa w fazie badan. Sls nie jest rakotwórczy ale wysusza itd itp roznych składniki z roznych powodow.

    Wcale nie musza to byc drogie kosmetyki bo taki Vianek czy Sylveco sprzedawane w Polsce maja w wiekszosci bardzo ladne sklady, a wiele kremow Diora to glownie dimeticone czyli silikon z innymi dodatkami.
  • piataziuta 27.03.19, 18:46
    A płyn do higieny intymnej?
  • klamkas 27.03.19, 19:30
    Zawiesiłaś się na tym pytaniu? ;p
  • jola-kotka 27.03.19, 19:35
    No ale co z tym plynem.
  • jolie 27.03.19, 21:08
    Mnie płyn do higieny intymnej uczulił - koszmarne doznanie. Mój ginekolog od razu stawiał na płyn, a ja nie chciałam mu wierzyć. Miał rację. Od tamtego czasu używam łagodnego emolientu, tego samego, co do skóry ciała i jest ok. Zero problemów.
  • princesswhitewolf 27.03.19, 23:24
    nie uzywam czegos takiego. Uzywam mydla bez slsow dla niemowlat
  • princesswhitewolf 27.03.19, 18:02
    >
    Z kremem do twarzy podobnie. Mogę się posmarować wszelkimi cudami, ale i tak po pół godziny rzucę się na nivea soft - bo mam uczucie ściągniętej skóry.


    Nie wiem co tam uzywalas do wlosow ale sa takie ktore sa ze swietnym skladem i nawilzaja bez silikonow.

    Co do natłuszczenia sprobuj kwas hilauronowy albo aloss a na to jakis olejek naturalny.
  • hanusinamama 27.03.19, 18:21
    Silikon nie natłuszcza, daje poślizg ale włosy nie są natłuszczone ani zdrowsze a na dłuższą mete wysusza...
  • triismegistos 27.03.19, 18:04
    Ja dzisiaj tarłam buraczki i niechcący usmarowałam się po twarzy, liczy się?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • snakelilith 27.03.19, 18:12
    big_grin
  • aqua48 27.03.19, 18:13
    Ja wiem co mi szkodzi, patrzę na skład i unikam na przykład wszystkich preparatów z parafinum liquidum. Nivea odpada bo po niej mam właśnie ściągniętą, pomarszczoną i czerwoną skórę. Olej arganowy też mi dobrze nie robi, podobnie jak olej kokosowy, który mojej cerze wręcz szkodzi. Więc po prostu trzeba samemu sobie dobrać metodą prób i błędów to co nasza skóra akceptuje a czego nie..Jeśli używasz szamponów bez silikonów to chcąc mieć ładne na wygląd włosy musisz zrekompensować ten brak odpowiednią naturalną odżywką/olejkiem która zrobi to co silikony.
  • madzioreck 27.03.19, 19:05
    Ja też odrzucam wszystko z parafiną, czyli, jak to nazywam, olejem silnikowym wink To jeszcze: petrolatum, mineral oil, bo pod różnymi nazwami się odmiany tego kryją.
  • hanusinamama 27.03.19, 18:20
    Ja jestem chemikiem wiec dla mnie to nie jest jakaś nowo-moda. Sama robie kilka kremów, pozostałe kupuje z najlepszym skłądem jaki sie da. I wcale nie muszą byc drogie. Serio często produkty Cien czy marki Rossmanowej maja lepszy skłąd nic kosmetyki z górnej półki z apteki. Aktualnie do twarzy uzywam kremu za 30 zeta, pod oczy tez 30 zeta. Do ciała balsam dla dzieci z dodatkiem olejku migdałowego (sama dodaje), tłuściocha do rąk, pięt czy na zimę robię sama. Włosy olejuje i nie używam odżywek (a mam bardzo porowate)...
  • simply_z 27.03.19, 18:43
    jakich olejow uzywasz do wlosow?
  • hanusinamama 28.03.19, 10:46
    Ja mam mieszankę: arganowy, jojoba, avocado. Latem używam samego arganowego. Ale to trzeba dobrac metodą prób i błędów do swoich włosów. Zalezy od porowatosci i od tego jak często myjesz włosy. Moje sa bardzo porowate, myje co 4 dni.
  • piataziuta 27.03.19, 18:45
    Super.
    Ale DLACZEGO przeszłaś na kosmetyki naturalne?
    I co z płynem do higieny intymnej?
  • hanusinamama 28.03.19, 10:45
    Nie przeszłam. Tzn od czasów studiów przeszłam. Tam samo od tego czasu nie uzywam kostek rosołowych, zupek w proszku i czytam etykiety produktów spożywczych. Płynu do higieny intymnej nie uzywam. Myjemy sie wszyscy serią dla dzieci, ma odpowiednie pH wiec miejsca intymne tez tym myje.
  • hanusinamama 28.03.19, 10:50
    Aha i najważniejsze. Zadna z moich córek nie była smarowana oliwką dla dzieci. To jst szajs robiony z ropy naftowej. Uzywałam czysty kosmetyczny olejek ze słodkich migdałów. A miałam dzieci ze skórą atopową, bo miały obie skazę białkową...Teraz są dostepne oliwki z dobrym składem. Nacomi ma taką i pewnie jeszcze kilka innych...
  • snakelilith 27.03.19, 18:24
    O kosmetykach ekologicznych napisałam na tym forum już chyba książkę, więc napiszę tylko krótko, tak opłaca się. Od wielu lat używam tylko takich z ekologicznymi certyfikatami. Ale nie zmieniłam wszystkiego na raz jednego dnia, tylko stopniowo zmieniając cały asortyment, włącznie z kolorówką. Efekt? Jeszcze nigdy w życiu, a jestem stara baba, nie miałam tak ładnej i bezproblematycznej cery. Zaniknęły mi wszystkie "alergie" i inne "wrażliwości", które wydawało mi się, że mam. Nawet pory mi się zmniejszyły. Nic mnie nie ściąga i nic nie piecze. Też jednak nie od razu, ta przemiana trwała jakieś 5 lat, największy szok przeżyłam jednak po odstawieniu konwencjonalnego podkładu, tu cera poprawiła się wyraźnie dokładnie po dwóch tygodniach. Popełniam tylko jeden grzech, używam do włosów silikonów bo podoba mi się ten jedwabisty efekt, a ekologiczne alternatywy robią mi tłuste włsoy. Co do SLSów, to natura, czy nie natura, to świństwo robiło mi z włosów siano, więc szampony zmieniłam chyba na samym początku. I jeszcze jedno, kosmetyki ekologiczne są różne, tak jak różne są konwencjonalne, nie jest więc tak, że ekologiczny skład sprawi, że krem, czy blasam będzie dla nas automatycznie dobry. Trzeba znaleźć swój kosmetyk, swoją markę, bo każda cera jest inna.
  • 35wcieniu 27.03.19, 18:32
    Miałam właśnie pisać że silikony na włosach są spoko. big_grin Tez lubię efekt. Zresztą, włos to włos, martwa tkanka, o ile wolę nie zapychać skóry rozmaitym badziewiem (chociaż pewnie to robię tongue_out) to na włosach nie widzę specjalnie sensu trzymania się tylko naturalnej pielęgnacji - no chyba że komuś służy.
  • simply_z 27.03.19, 18:45
    wlosy dobrze jest oczyscic raz na jakis czas szamponem bez silikonow ale na dluzsza mete nie da sie ich stosowac
  • klamkas 27.03.19, 18:56
    Jak się nie da, jak się da.... wink.

    Od kilku lat nie używam kosmetyków do włosów z silikonami, za to używam olejów i włosy mam miękkie i błyszczące. Jedyna zmiana na minus jest taka, że zaczęły dziady falować (a wcześniej były proste jak druty).
  • beneficia 27.03.19, 19:20
    Fryzjerka mi powiedziała, że skręt włosa zależy od hormonów, może się zmieniać- ja tak mam. Nie sprawdzałam co z tymi hormonami, powtarzam jak usłyszałam.
  • madzioreck 27.03.19, 19:48
    Tak, moja fryzjerka też mówiła o hormonach. Ale widzę różnicę między tym, że włosy mi się od czasu do czasu przestają kręcić (i wtedy ganz egal, czy używam silikonów, czy nie), a tym, że się nie skręcają, bo są za bardzo oblepione, więc się jedynie puszą (i na to pomaga odstawienie silikonów)
  • klamkas 27.03.19, 21:13
    Hormony mi się raczej nie zmieniły (tzn. żadnych objawów nie było, a nie sądzę, żeby działały tylko na skręt włosa i to aż tak), zmienił się tylko sposób pielęgnacji włosów.
  • madzioreck 27.03.19, 19:08
    simply_z napisała:

    > wlosy dobrze jest oczyscic raz na jakis czas szamponem bez silikonow ale na dlu
    > zsza mete nie da sie ich stosowac

    Czemu to niby ma się nie dać? Stosuję od lat zwykłe ziołowe szampony bez silikonów i akurat mnie wyszło to tylko na dobre (takie włosy, co poradzić).
  • simply_z 27.03.19, 21:01
    mnie sie strasznie wysuszaja wlosy plus skora twarzy, bo najczesciej myje wlosy pod prysznicem.
  • klamkas 27.03.19, 21:14
    Spłukuj włosy nie zalewając twarzy... (wystarczy odchylić głowę)
  • simply_z 27.03.19, 22:00
    nie udaje mi siebig_grin ale zmienilam szampony na takie czesciowo z dodatkiem silikonow, czesciowo naturalne i jest lepiej
  • mdro 28.03.19, 12:45
    Od kilku lat (czyli odkąd stosuję farby roślinne) nie używam szamponów z silikonami. Nie mam żadnych problemów z włosami i szczerze mówiąc nie widzę różnicy, nawet z rozczesywaniem (a mam długie, fakt - zawsze były dość śliskie i niepodatne na rozmaite zabiegi wink).

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • piataziuta 27.03.19, 18:44
    Co z płynem do higieny intymnej? Używasz?
  • aqua48 27.03.19, 18:49
    piataziuta napisała:

    > Co z płynem do higieny intymnej? Używasz?

    Ja nie. Nie mam takiej potrzeby. Ciepła woda z delikatnym środkiem myjącym wystarcza.
  • simply_z 27.03.19, 21:02
    nie, zawsze zapominam.
  • piataziuta 27.03.19, 18:53
    Czyli jednak silikony na włosy okej.
    Ciekawe, ciekawe...
  • evro44 27.03.19, 19:45
    Ziuta, płynu do higieny intymnej zaczęłam używać od momentu pojawienia się Ziaji czyli gdzieś z 15 lat (może dłużej). Skończyły się "dziwne zjawiska" (nie będę opisywać szczegółów) które miałam po mydłach, mydełkach dla dzieci itp. Jestem wierną fanką tych płynów i chociaż czasami robiłam odstępstwa na rzecz innej marki zawsze wracałam do Z. i nie wyobrażam sobie myć się tylko wodą jak to sugerują niektóre kobiety.
  • snakelilith 27.03.19, 21:02
    Nie używam szamponów i odżywek z silikonem. Silikonu używam solo, po myciu włosów, czasem nawet na suche. Płynu do higieny intymnej nie używam. Używam delilatnego żelu do mycia ciała bez SLS, nadaje się do zarówno do miejsc intymnych, jak i do zmywania makijażu oka.
  • maaria33 27.03.19, 19:01
    Pozbyłam się potrzeby całkowitej kontroli nad tym co jem i czym się smaruję. Używam kosmetyków eko i nie eko jeżeli mi służą. Z drugiej strony niedawno przez wiele miesięcy używałam minimalną ilośc kosmetyków i tylko eko (poza jednym filtrem) i jednak zauważyłam poprawę - nie z dnia na dzień ale jednak. Co prawda w tym czasie bardzo też uważałam na to co jem więc na pewno to wszystko mialo znaczenie.

    --
    dramatika: Znam trochę środowisko, które robi takie rzeczy - wszystko to samoucy. Nie potrzebowali żadnych nauczycieli, którzy żądają podwyżek.
  • aerra 27.03.19, 19:07
    Ja mam alergię na prawie wszystkie "sztuczne" kosmetyki i chemię (są wyjątki, ale to wyjątki jedynie), więc tak - widzę dużą różnicę. Skórę mam suchą i wrażliwą. Nivea uczula mnie koszmarnie.

    Żelu do higieny intymnej używam. PlivaFem konkretnie.

    Tak, wszystko to chemia, tak ogólnie rzecz biorąc, ale przyjęło się, że używając tego określenia w kontekście kosmetyków i chemii domowej mamy na myśli substancje chemiczne uzyskiwane sztucznie, a nie te, które występują w naturze.
  • klamkas 27.03.19, 19:11
    Mam bardzo wrażliwą skórę i wiele kosmetyków mnie co najmniej podrażnia i wysusza, a zwykle uczula.

    Pierwszy raz od wielu lat (przez ten czas używałam czystego oleju z awokado) znalazłam krem komercyjny, który mnie nie uczulił, z serii Aloesove (odżywczy na noc mnie uczulił, ale nawilżający jest świetny). Wiankowe mi podrażniały skórę, a to cudo jest genialne. Maseczek używam tylko z Wianka, trzy rodzaje, wszystkie dobrze toleruję i widzę po skórze różnicę w okresach gdy używam ich regularnie i gdy się zaniedbuję. Ich maskę do jasnych włosów też bardzo lubię. Jestem wielką fanką kosmetyków Sylveco - tanie, dobre składy, dość łatwo dostępne.

    Do mycia ciała używam płynu do higieny intymnej Biały Jeleń i od czasu jak to robię nie muszę niczym nawilżać skóry, bo przestała się przesuszać. Do włosów - ostatnio spodobały mi się tanie jak barszcz kosmetyki Nature Box dostępne w Rossmanie i póki co jestem bardzo zadowolona.

    Ostatnio trafiłam na różne różności, między innymi peeling do ciała dr. Konopko i pastę do zębów Mohani Smile - obu póki co używam z przyjemnością i korzyścią dla wybranych partii ciała wink.
  • snakelilith 27.03.19, 21:05
    O, dr. Konopka! Gdzie to kupujesz? Ja u siebie kupiłam od nich krem do rąk z lawendą i uważam, że jest genialny. Chętnie spróbowałabym innych produktów tej marki.
  • klamkas 27.03.19, 21:18
    Zrobiłam szalone zakupy w drogerii internetowej naturalnadrogeria. Nie wiem, czy mają większy wybór tych kosmetyków, peeling ukradłam z wyprzedaży i bardzo mi się podoba smile. W ogóle większość kosmetyków i olejów (poza makijażowymi) kupuję online.
  • snakelilith 27.03.19, 21:28
    O dziękuję. Widzę, że mają kilka produktów dr. Konopka, ale nie aż tak wiele. Szukam regeneracyjnego kremu do rąk tej marki z rokitnikiem bodajże, ale na razie znalazłam w jakiejś drogerii z kosmiczną opłatą za przesyłkę, więc czekam aż marka stanie się popularniejsza, bo ten krem z lawendą jest naprawdę dobry.
  • beneficia 27.03.19, 19:27
    Od kilku lat używam czegoś więcej niż krem Nivea i oliwka dla dzieci.
    Czasem to są olejki z jakichś pestek czy teraz z czarnuszki, kremy kupuję randomowe, patrzę tylko czy mają hialuron, witaminy czy tam co.
    Nie mam pojęcia jakie oznaczenia mają po łacinie sls i parabeny, czymkolwiek są.
    Płyn do higieny intymnej czasem używam, jak się skończy to nie pamiętam żeby kupić.
    O co chodzi z tym płynem?
  • hanusinamama 28.03.19, 10:51
    Zawieraja w wiekoszsci slesy I PEGi i bardzo wysuszają. Bardziej szkodzą niz pomagają...wiec dobrze ze zapominasz smile
  • madzioreck 27.03.19, 19:40
    Ziutko, mogłabyś się podzielić założeniem, z jakim zakładałaś ten wątek, bo mnie ciekawość zżera a po Twoich postach widzę, że Tobą nie tylko ciekawość powodowała tongue_out

    Wróciłam do domu, to mogę się bardziej rozpisać. Ja nie tyle cisnę w kosmetyki/składniki naturalne/eko, tylko raczej staram się unikać i ewidentnego syfu i substancji, które mi szkodzą (nawet tych naturalnych, bo nie chcesz wiedzieć, co mi olej kokosowy zrobił z włosami). Nie mam cierpliwości już i siły na wymianę całej pielęgnacji i kolorówki (standardowa jest raczej syfiasta, niestety), tym bardziej, że dopiero od kilku miesięcy udaje mi się stosować regularnie jakąkolwiek pielęgnację skóry oprócz mycia tongue_out Wystarczy, że diety muszę pilnować dość mocno. No ale jednak nie jest mi zupełnie obojętne, co wsmarowuję w skórę. Zdarzyło mi się ostatnio kupić krem na szybko na zasadzie "marka rossmanowska, to pewnie przyzwoity", no i poleciał do kosza.

    Moja praktyka: unikam parafiny i innych odmian oleju silnikowego, choć w sumie nic szkodliwego, w sensie toksycznego w niej nie ma, no ale po pierwsze mojej skórze szkodzi, a po drugie - na cholerę mi na skórze substancja sztuczna, która ani się nie wchłonie, ani nie ma żadnych substancji dobroczynnych dla samej skóry, a jeśli już coś ma mi tworzyć jakiś film ochronny, to są lepsze oleje do tego, niż silnikowy. Silikony na skórze mi aż tak nie przeszkadzają, choć też zastanawiam się, na cholerę one są potrzebne w kremie czy balsamie do ciała. Na włosach silikony sobie osiadają - i u jednych osób to robi dobrze, a u innych nie. U mnie nie, chociaż zależy, czy moje włosy akurat są w fazie bardzo-się-kręcimy-i-puszymy, czy też w fazie lekko-się-falujemy-i-jesteśmy-gładkie. Wszelkie oblepiacze generalnie raczej maskują faktyczny stan włosa, ale jeśli tyle użytkownikowi wystarczy, w sensie, włosy wyglądają ok i nie sprawiają kłopotów, to jaki problem.
    Badania są, oczywiście, raczej wszystko co jest upakowane w kosmetyki jest przebadane.

    Lubię kosmetyki z prostym, krótkim składem, nie sądzę, aby ludzka skóra potrzebowała kremów ze składem dłuższym niż tablica Mendelejewa. Nie uważam, że kosmetyki naturalne czy eko to tylko marketing i biznes - to raczej domena kosmetyków masowo produkowanych, drogeryjnych, których producenci wmawiają konsumentkom cuda na kiju, a skład jest często dość obleśny albo po prostu bez rewelacji.

    O co Ci chodzi z tymi płynami do higieny? Używam, bo resztę ciała myję mydłem, które na okolice intymne od razu, doraźnie robi mi źle tongue_out Ale tak, wiem, że najzdrowiej jest ponoć samą wodą i tak się powinno. Tyle, że nie mam ochoty tego próbować, bo skoro sama woda tak świetnie wszystko myje, to po co myć włosy, pachy czy nogi czymś innym niż czysta woda...
  • piataziuta 27.03.19, 20:42
    Jestem ciekawa po prostu, a nie znam się totalnie, więc pytam.
    Temat kosmetyków jest dla mnie niezgłębiony.

    Dawno temu przeczytałam gdzieś coś, co do mnie przemówiło: mianowicie, że kosmetyki (wtedy jeszcze nie było mody na "naturalne") są wszystkie bardzo podobne, a najbardziej różnią się marketingiem i wynikającą z niego ceną.
    Przyklasnęłam temu z radością, bo wydawanie na kosmetyki (w przeciwieństwie do butów i bielizny), nigdy mnie szczególnie nie pociągało. Mam 32 lata, a nawet jeden raz w życiu nie byłam u kosmetyczki. tongue_out

    Teraz swoje kosmetyki "naturalne" wprowadziła Chodakowska - a jej markę utożsamiam z czymś na poziomie, stąd ciekawość dotycząca takich kosmetyków (tak jak mówiłam - jestem podatna na reklamy).

    O płynie do higieny intymnej w kontekście tego wątku, oraz o tym płynie w ogóle, dopiszę za chwilę.
  • piataziuta 27.03.19, 21:10
    Też mi się wydawało, że płyn do higieny intymnej powoduje, że moje okolice sromu są zdrowsze i wszystko jest tam git.
    Jak tylko dowiedziałam się, że to głupota, zaczęłam używać wody z mydłem - jak do reszty ciała, tylko delikatniej.
    Już chyba z półtora roku minęło od tego czasu i wszystko jest bardzo, bardzo dobrze. smile

    Wiem, że nie którzy mówią "tylko woda". To też nie dla mnie. Według mnie to kolejna skrajność.
  • madzioreck 27.03.19, 22:04
    Heh, ja w tym roku skończę 37 i byłam pierwszy raz u kosmetyczki, bo mnie szefowa zmusiła i wykopała i nie było, że nie mam czasu i kasy - opłaciła i w czasie pracy wykopuje, więc co mam robić big_grin Ale faktycznie, facjata po masażu z użyciem różnych tam takich - jak pupusia niemowlusia wink

    To, co słyszałaś - że to wszystko to samo i marketing - podejrzewam, że w jakichś 90% się to zgadza, nie tylko w kwestii kosmetyków. I tu się właśnie przydaje wiedza o składnikach - co pozwala z grubsza rozróżnić, czy ktoś sobie tylko wyciera gębę naturalnością i eko-sreko, żeby zedrzeć grubą kasę, czy faktycznie coś jest na rzeczy. Niestety, w dzisiejszym świecie jak się człowiek trochę nie dokształci z danej dziedziny we własnym zakresie, łatwo dać się nabrać. Można kupić "naturalny" krem, w którym naturalna jest tylko woda. Ja bym się radziła bardziej skupić na tym, co faktycznie działa, a przynajmniej nie szkodzi niż na tym, czy to jest naturalne, bo jak babcię kocham, belladonna też jest naturalna, ale jednak nie polecam. Aczkolwiek atropinę z tego bioą, no ale samemu używać nie polecam.

    Co do higieny intymnej, i każdej w ogóle - tak samo idzie zwariować. Niedawno trafiłam na fejsie na wpis lekarza ginekologa, który grzmi, jakie to straszne te płyny do higieny intymnej, marketing, ściema i w ogóle. I że przecież pochwa jest organem samooczyszczającym się, i jakie śmierdzi, oka nikt nie myje, a nikomu nie śmierdzi. No głupek, przepraszam. Przecież wiadomo, że pochwy się raczej nie myje, tylko srom, czyli okolice zewnętrzne, podobnie, jak oczyszczamy powiekę, a nie gałkę oczną. Ale doktor twierdzi, że te detergenty się jednak przedostają do środka i dlatego wszystkie jak jeden są szkodliwe. I ja mu wierzę o tyle, że pewnie zdrowiej byłoby samą wodą, tyle że, kurde, zdrowiej w ogóle byłoby samą wodą wszystko, w naturze żadne zwierzę nie używa raczej piany do mycia, ale na człowiekach jednak to jakoś inaczej, społeczeństwo kulturowo trochę jest gdzie indziej, niż tylko biologia i śmierdzieć prawie nikt nie chce. Niemniej jednak, mydło u mnie w grę nie wchodzi w okolicach intymnych, bo zwyczajnie szczypie, ale po samej wodzie czuję się i jestem niedomyta, po prostu. Kupując płyn do higieny intymnej liczę na to, że jest ciut delikatniejszy niż mydło czy żel pod prysznic o składzie "aqua, sodium laureth sulfate...", oczywiście czytam skład i pilnuję pH.
  • snakelilith 27.03.19, 22:24
    madzioreck napisała:

    >Kupując płyn do higieny intymnej liczę na to, że jest ciut delikatniejszy niż mydło czy że
    > l pod prysznic o składzie "aqua, sodium laureth sulfate...",

    Ale dzisiaj nikt już tego nie musi. Ja od lat kupuję produkty do mycia, które zaczynają się tak: "aqua, coco-glucoside...", a czegoś takiego jak "sodium laureth sulfate" w tym po prostu nie ma. I takich produktów jest coraz więcej. Podejrzewam nawet, że efekt lepszej cery po przestawieniu się na kosmetyki ekologiczne w ogromnej, a może nawet decydującej mierze, polegaja u mnie na tym, że nie używam już niczego w czym jest "sodium laureth sulfate". Jest bowiem tak jak piszesz, życie w społeczeństwie wymaga tego, że człowiek się myje częściej i dokładniej niż byłoby to dla niego zdrowe, a częste agresywne oczyszczenie skóry powoduje mnóstwo problemów z florą bakteryjną na ciele. Od kiedy oczyszczam skórę mniej agresywnymi detergentami, znosi ona wszystko o wiele lepiej.
  • madzioreck 28.03.19, 00:00
    To prawda, tyle, że jeśli jest pytanie o moją praktykę, to jest jak jest: zwykłe/przybajerzone mydło nic mi złego w skórę nie robi, a w okolice intymne szczypie po prostu. Brakuje mi już chęci i samozaparcia, żeby wszystko tak znowu wytenteges, tyle, że przestawiłam się na mydła, przynajmniej nie mam po nich suchych, swędzących placków, czymkolwiek one były.
  • black_magic_women 28.03.19, 13:33
    snakelilith napisała:

    > madzioreck napisała:
    > Ja od lat kupuję produkty do mycia, które z
    > aczynają się tak: "aqua, coco-glucoside...", a czegoś takiego jak "sodium laure
    > th sulfate" w tym po prostu nie ma. I takich produktów jest coraz więcej. Podej
    > rzewam nawet, że efekt lepszej cery po przestawieniu się na kosmetyki ekologicz
    > ne w ogromnej, a może nawet decydującej mierze, polegaja u mnie na tym, że nie
    > używam już niczego w czym jest "sodium laureth sulfate"

    Zdziwiłabyś się ile tego w Polsce jeszcze jest, nawet w kosmetykach dla dzieci, czy "niby delikatnym" białym jeleniu. Na szczęście rossmanowskie alterra i babydream są taniutkie, a maja często świetne składy.
  • mdro 28.03.19, 12:56
    No cóż, mi mydło bardzo szkodzi. Nie mogę myć nim nie tylko okolic intymnych, ale i wszystkiego innego poza dłońmi (i to też bardzo łagodnym). Po prostu potwornie mnie wysusza i wszystko mnie swędzi. Z tym że żele do hogieny intymnej kupuję zawsze bezbarwne i bezzapachowe, te oznaczone jako "dla alergików".

    Co ciekawe, SLS mojej skórze nie przeszkadza wink. Ale płynów pod prysznic też niektórych nie mogę używać, bo mi źle robią.

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • mysiulek08 27.03.19, 20:34
    Do formuly kosmetykow natruralnych sie nie odniose, osobiscie mam ograniczone zaufanie do szumnych reklamowych opisow i 'jedynych ekologicznych upraw'. Sama kiedys takie opisy tworzylam i troche w branzy 'siedzialam'.

    Natomiast co do plynow do higieny intymnej to jestem bardzo na tak smile nie musza byc eko i nie kazdej firmy mi pasuja. Mycia sama woda nie tylko sfer intymnych sobie po prostu nie wyobrazam, a po umyciu nawet superhiper zelem bez sls i innnych mam podraznienie. Dawno, dawno temu (niektore forumki moze pamietaja) byl plyn Azucalen, ktory ratowal mnie wiele razy. Potem pojawily sie zele i plyny do higieny intymnej i tak juz zostalo. Bardzo lubilam Ziaje, szczegolnie nagietkowa, Farmona byla tez byla ok. Na moim koncu swiata zdana jestem na swiatowe marki ale nie jest zle, Lactacyd jest bardzo dobry i hiszpanska Barbaria z rosa mosqueta i aloesem, Nivea Intima nie bardzo mi pasuje, podobnie jak Eucerin, ale bez tragedi.
    Jestem z tej frakcji, ktora musi, po prosru musi umyc twarza za pomoca wody i nawet po oczyszczaniu olejkami z astalifta (uzywam do zmywania makijazu) myje twarz woda i wlasnie zelem czy plynem do higieny intymnej. Nic nie szczypie, nic nie wysusza, cere mam sucha, wrazliwa, majaca juz swoje lata ale w dobrej kondycji. Jak akurat skonczy sie zel pod prysznic (lubie bodyshopy za zapach, bo ze skladem to tak sobie) to plynu/zelu do intymnej uzyje tez do mycia ciala.
  • raczek-nieboraczek 27.03.19, 20:46
    na wakacje, dla wszystkich, zabieram ziajowy zel z kw. hialuronowym jako zel pod prysznic
    fajna, śliską skórę robi
  • mysiulek08 27.03.19, 20:53
    w ramach oszczednosci miejsca w podrozach nawet wlosy mylismy w nivea intima (tylko ten zel zabralismy a i kupic go mozna wszedzie) i tez bylo ok
  • snakelilith 27.03.19, 21:12
    mysiulek08 napisała:

    > Do formuly kosmetykow natruralnych sie nie odniose, osobiscie mam ograniczone z
    > aufanie do szumnych reklamowych opisow i 'jedynych ekologicznych upraw'. Sama k
    > iedys takie opisy tworzylam i troche w branzy 'siedzialam'.

    Ale to robi różnicę, czy marka stylizuje się na naturalną i pisze bzdurne teksty reklamowe, czy faktyczne jest ekologiczna i podlega regułom, według których przyznaje się ekologiczne certyfikaty. Dziś prawie każda konwencjonala marka próbuje sobie podreparować imidż wyrzucając na rynek linie "bio", czy inna "natura" i to może bardzo mylić klientkę. Ja jestem zawsze przeciwko mieszaniu tych pojęć, więc jeżeli piszesz, że w tej branży siedziałaś, to napisz, o jakie produkty i jakiej marki chodziło?
  • mysiulek08 27.03.19, 21:22
    Ekologiczne certyfikaty sie kupuje, towar jak kazdy inny. Akurat marki jakimi sie zajmowalam nie stylizowaly sie na eko, a o olejku z rosa mosqueta i jego transportcie juz pisalam
  • snakelilith 27.03.19, 21:38
    Kupuje nie kupuje, te certyfikaty określają bardzo ściśle co tej marce wolno, a co nie. Istnieje kilka certyfikatów z bardzo surowymi regułami. Do tego większość tych produktów podlega konsumeckiej kontrole. Istnieją portale, gdzie wszystkie składniki danego produktu można sprawdzić. Akurat konsumeci kosmetyków ekologicznych bywają bardzo wymagający i ja wiem, że niektórym wydaje się to stosunkowo młodą modą, ale tzw. twardy człon ruchu ekologicznego istnieje już od lat 80-tych. Nie mamy więc do czynienia z panienkami brędzlującymi się jutubowymi nowinkami. I owszem coś tam pisałaś o olejku z rosa mosqueta, ale nie bardzo przypominam sobie co. I nie wiem też, co ma do tego transport dla marki, która nawet nie miała ambicji by stylizować się na eko, czyli nie miała żadnego ekologicznego certyfikatu.
  • mysiulek08 27.03.19, 23:14
    to byly dwa rozne tematy, kosmetyki i olejek, marki kosmetykow nie silily sie na bycie eko a sklady jednej z nich byly bardzo porzadne, bez parafiny, parabenow itp
    natomiast co do olejku, tego konkretnego, to smiesza mnie po prostu opisy jaki to ekologoczny, czysty i w ogole, najlepsze wlasciwosci ma olejek z chilijskkej rosa mosqueta i tu rosnie ta roza jko chwast i nie chce sie dac ujarzmic jako uprawa uregulowana, owoce sa wiec zbierane reczne w patagonskich ostepach, po czym zsypywane na ciezarowki i zaczyna sie proces przemyslowy wyciskania olejku, albo na zimno albo za pomoca rozpuszczalnikow, roznice widac na pierwszy rzut ok i nosa, dalej olejek jeden i drugi jest stabilizowany wit e, pakowany w beczki i jedzie w sobie swiat, bez lodowek, bez klimatyzacji, czasem z certyfikatem (drozszy) czasem nie, nie sadze by inni producenci, np z Indii robili inaczej, tego do swiatowej produkcji kosmetykow eko czy nie zuzywa tony, oczywiscie inna sprawa jest produkcja solidnych specyfikow bez parafiny, parabenow, pochodnych oleju palmowego, sztucznych aromatow itp i tu mozna to robic bez szopki eko tylko wtedy sprzedaz jest duzo nizsza
  • snakelilith 28.03.19, 00:42
    mysiulek08 napisała:

    > natomiast co do olejku, tego konkretnego, to smiesza mnie po prostu opisy jaki
    > to ekologoczny, czysty i w ogole, najlepsze wlasciwosci ma olejek z chilijskkej
    > rosa mosqueta i tu rosnie ta roza jko chwast i nie chce sie dac ujarzmic jako
    > uprawa uregulowana,

    No ale to samo można napisać o wszystkich olejach, gdzieś tam one przecież rosną i wiadomo, że każda roślinka nie jest zbierana przez dziewice o świcie, a całkiem normalnie jak kartofle czy pomidory. Również transport bez lodówek nie jest w przypadku oleju żadnym problemem, zjełczałe oleje można zresztą łatwo rozpoznać. Proces tłoczenia ma znaczenie i jeżeli chcesz taki na zimno, to kupujesz u sprawdzonego źródła, znaczy u marki, która ma certyfikat, a to może oznaczać, że taki produkt jest trochę droższy. W ogóle masz chyba trochę dziwne pojęcie ekologii. To nie jest przecież religia i te składniki nie muszą być ręcznie wytłaczane i mieszane jak w średniowieczu, wiele tańszych ekologicznych marek ma nawet praktycznie uprzemysłowioną produkcję z relatywnie tanich składników, jak zwykle oleje jadalne typu słonecznikowy i to też wystarcza już jako alternatywa do smaru silnikowego. I to się sprzedaje milionami, jak pokazują tańsze marki drogeryjne w Niemczech, Francji, czy innych krajach Europy. Ekologia w ogóle nie ma ambicji luksusu i nie wiadomo jakiej magii, choć istnieją także marki obracające się w wysokim segmencie cenowym. Można korzystać, ale nie trzeba. Ja w każdym razie płacę za moje kosmetyki ułamek tego, co wydają klientki Diora, a nawet mniej niż te Loreala i cieszę się, że są teraz tak łatwo dostępne i tak dobre, bo jeszcze na początku lat 90-tych było ciężko coś takiego dostać, a to co było, to były drogie, tłuste mazie, albo dziwinie pachnące, kompletnie nie pieniące się szampony. Od tego czasu bardzo wiele się zmieniło, to są normalne kosmetyki, tylko o przyjaznym dla skóry składzie. Zdaje się szopkę, to robią przede wszystkim ci, którzy wyrażają się o tych kosmetykach podobnie pogardliwie jak ty.
  • mysiulek08 28.03.19, 01:26
    alez ja sie nie wyrazam pogardliwie, ba, olejek z mosquety kocham calym sercem i cialem, raczej smieszy mnie cala otoczka wokol naturalnych kosmetykow robiona przez firmy plus rzesze nawiedzonych fanek

    jednym bedzie odpowiadac krem nivea, innym czysta wazelina a innym wyciagi ziol i oleje, tylko po co robic z tego ideologie? jest popyt, jest podaz, jest reklama (chocby i te lodowkowe specyfiki), jak ktos ma ochote niech sobie kreci kremy samodzielnie

    zwracam tylko uwage, ze nie do konca wszystko jest eko w kosmetykach eko i tyle
  • snakelilith 28.03.19, 01:51
    mysiulek08 napisała:

    > alez ja sie nie wyrazam pogardliwie, ba, olejek z mosquety kocham calym sercem
    > i cialem, raczej smieszy mnie cala otoczka wokol naturalnych kosmetykow robiona
    > przez firmy plus rzesze nawiedzonych fanek

    No więc ja nie wiem, skąd ty bierzesz te "nawiedzone fanki". Dla mnie potrzeba używania kosmetyków przyjaznych dla skóry jest porównywalna z potrzebą oddychania świeżym powietrzem albo jedzenia żywności bez niepotrzebnych dodatków. Nie ma to nic wspólnego z nawiedzeniem i ideologią. Strzelasz zdecydowanie za wysoko. Nie bardzo wiem, też o jaką reklamę ci chodzi, większość reklamy firm ekologicznych jest mocno zachowawcza, by nie powiedzieć na powszechnym rynki bardzo mało widoczna. I tak, nie wszystko w kosmetykach eko jest eko, składniki eko są zwykle jako takie zaznaczone, zwykle przez gwiazdkę (* ingredients from certified organic agriculture). Ale nawet te nie ekologiczne nie są na liście składników szkodliwych, czy problematycznych dla skóry. I już napisałam, wiele klientek nie oczekuje nawet 100% eko, bo to nie jest religia. A krem nivea, czy wazelina to silnikowy smar produkowany z ropy naftowej i jak komuś nie szkodzi, to super, ale nie bardzo wiem, jaka miałaby być z tego korzyść dla mojej skóry.
  • sylwiastka 28.03.19, 08:02
    O co chodzi z tymi silnikowymi smarami? Ropa naftowa jest jak najbardziej naturalnym produktem, jej zloza powstaly przez procesy biochemiczne bakterii i archeonow. To mieszanka glownie weglowodorow czyli prostych zwiazkow organicznych.
    Te zwiazki z ropy sa izolowane i oczyszczane. Smary to inna frakcja niz parafina. Proces oczyszczania zwiazkow ropopochodnych jest analogiczny do tloczenia, oczyszczania i np rafinacji olejow z roslin. Chodzi o to aby z mieszanki skladnikow wyizolowac jeden lub kilka o okreslonych wlasciwosciach fizyko-chemicznych.
    Parafina kosmetyczna jest dobrze oczyszczona i ma inny kolor, zapach i slad w porownaniu do oleju silkowego. W kosmetykach ma dzialanie okluzyjne, nie rozpuszcza sie w wodzie i chroni skore przed utrata wilgoci. Jednym skora sluzy innym nie. Dokladnie tak samo jak jednym skora sluzy olej kokosowy, a innym z pestek malin.
  • aankaa 28.03.19, 08:56
    pewnie paniom ropa naftowa kojarzy się wyłącznie z obrazkiem upaćkanego wiertacza z amerykańskich filmów big_grin

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • sylwiastka 28.03.19, 09:07
    A jaka oni maja piekna skore pod ta ropna maseczka. To jest kwintesencja kosmetykow naturalnych wprost z odwiertu. Raz bloto z Morza Martwego, raz ropa z Zatoki Perskiej a innym razem maseczka z avocado.
  • piataziuta 27.03.19, 21:03
    Wszystkie płyny do higieny intymnej mają pH odpowiednie dla pochwy.
    Jeśli jest to płyn do higieny codziennego użytku - pH jest kwasowe.
    Jeśli jest to płyn łagodzący infekcje grzybicze - pH jest zasadowe (kwasowe sprzyja grzybicy).
    Itd.

    Sedno sprawy jest takie:
    NIE MYJE SIĘ POCHWY WEWNĄTRZ. Pochwa ma swoje własne systemy ochronne, których się myciem nie zaburza. Podmywa się tylko wargi sromowe, których pH jest takie samo jak reszty skóry.
    PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ JEST WIĘC ZBĘDNY, a według przewidywań niektórych ginekologów, wręcz doprowadzi do zwiększonej częstotliwości zachorowań na raka sromu.

    Moja osobista ginekolog (genialna kobieta), na pytanie o płyny do higieny intymnej zaśmiała się. Powiedziała, że jest to tylko produkt napędzony przez marketing i przemysł farmaceutyczny i że ona sama, ma niecny plan na podbicie takiego rynku podobnym produktem, na którym zarobi miliony (dla mniej niekumatych: były to kpiny).
    Powiedziała, że nie jest istotne czym podmywa się wargi sromowe, o ile podmywa się je delikatnie. Że kiedyś modne było mydło glicerynowe, bo nie sprzyjało drożdżakom. Ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia.


    Byłam ciekawa, czy zwolenniczki kosmetyków naturalnych, z równym entuzjazmem używają płynu do higieny intymnej, no ale niestety, mało kto odpowiedział mi na to pytanie.
  • mysiulek08 27.03.19, 21:08
    A moje wargi sromowe z opinia Twojej pani ginekolog sie nie zgadzaja tongue_out
    Oszczedze Ci szczegolow co sie dzieje po umyciu (delikatnym a jakze) sama woda czy zwyklym mydlem nawet i szarym czy delikatnym zelem pod prysznic. Zapewnie diabel tkwi jak zwykle w szczegolach a w plynach do intymnej w kwasie mlekowym i tym podobnych
  • piataziuta 27.03.19, 21:21
    Zacznę od tego:
    myjesz pochwę wewnątrz, czy podmywasz wargi sromowe?

    Żeby nie było, ja w swoich zapędach czyścicielskich sięgałam wgłąb - wszak publicznie nie mówi się o tym co i jak, dlaczego i jak głęboko.
    Sięgając wgłąb mydłem, wiadomo - sprzyja się infekcjom, pieczeniu.
    A kwas mlekowy właśnie, w płynach do higieny intymnej, ma sprzyjać rozwojowi raka rejonów warg sromowych.

    Ps. Ja się nie znam. Ale moja ginekolog na pewno by wiedziała, co ci jest. wink

    Ps.2. Jedna z poprzednich moich ginekolożek, KRZYCZAŁA na swoją pacjentkę, gdy czekałam na wizytę pod gabinetem, że pipki mydłem się nie myje, do tego są płyny do higieny intymnej. Głupia pani to była.
  • mysiulek08 27.03.19, 21:32
    Alez nic mi jest, tylko lepiej u mnie sprawdzaja sie plyny i zele intymne a nie mydlo czy sama woda.Tylko tyle.
  • sylwiastka 27.03.19, 21:40
    Plyny do higieny intymnej nie wywoluja raka! Skad masz takie rewelacje. To sa zwykle detergenty jak zele pod prysznic tylko czesto o nizszym stezeniu lub z dodatkiem innego surfaktantu niz SLS. Flora bakteryjna wysteouje tez na skorze sromu, a nie tylko wewnatrz pochwy. Bakterie generalnie pokrywaja nas id zewnatrzni wewnatrz. Kwas mlekowy nie jest rakotwoczy i tez jest wytwarzany naturalnie w organizmie.
  • piataziuta 27.03.19, 21:42
    >Plyny do higieny intymnej nie wywoluja raka! Skad masz takie rewelacje.

    Znikąd.
    Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
  • sylwiastka 27.03.19, 21:56
    Cytaty z teouch wypowiedzi:
    >A kwas mlekowy właśnie, w płynach do higieny intymnej, ma sprzyjać rozwojowi raka rejonów warg sromowych.
    >PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ JEST WIĘC ZBĘDNY, a według przewidywań niektórych ginekologów, wręcz doprowadzi do zwiększonej częstotliwości zachorowań na raka sromu.
  • piataziuta 28.03.19, 08:38
    (...)a według przewidywań niektórych ginekologów(...)


    raporty dotyczące nieczytania Polaków, nie wzięły się znikąd
  • sylwiastka 28.03.19, 09:04
    Przewidywania moga byc prawdziwe, dlatego zaoponowalam. Nie odkrecaj kota ogonem. Podalas informacje, ktora wiele osob moglo odczytac blednie i dlatego ja prostuje 😊
  • piataziuta 28.03.19, 09:24
    >Podalas informacje, ktora wiele osob moglo odczytac blednie

    Tylko jeśli nie potrafią czytać ze zrozumieniem, jak ty, ale to już nie moja wina.

    Przewidywania to PRZEWIDYWANIA, nie badania.
  • sylwiastka 28.03.19, 09:52
    Przewidywania moga byc trafne lub bledne. Skoro nie ma zwiazku z SLS a rakiem sromu, to po pierwsze lekarze nie powinni juz tego przewidywac, a po drugie moge prostowac niejasne informacje.
  • piataziuta 28.03.19, 10:40
    Nie chodzi o slsy tylko o mycie sromu środkiem z kwasowym pH, gdzie właściwe dla sromu jest jednak pH zasadowe.
    Ja to już pisałam.
    Jesteś nieprzytomna, czy naprawdę nie umiesz czytać?
  • sylwiastka 28.03.19, 11:18
    No fakt, chodzilo o kwas mlekowy. Jednak zobacz choc mi cos umknelo i to sprostowalas to przeznaje sie do omylki. Ty idzesz w zaparte podajac niescisle informacje dotyczace nieudowodnionego wplywu kwasu mlekowego na raka opierajac sie na przypuszczeniach jakis lekarzy i zaslaniajac sie interpretacja czytelniczek. Odpowiedzialniej jest podawac sprawdzone i niewymagajace interpretacji informacje 😀 a przynajmniej nie atakowac odoby, ktora je uscisla.
  • piataziuta 28.03.19, 11:40
    o dżizys...
    skończ już się ośmieszać
  • 1matka-polka 28.03.19, 12:59
    "Ty idzesz w zaparte podajac niescisle informacje dotyczace "
    Zawsze tak robi, bo ma coś z głową.
    "a przynajmniej nie atakowac odoby, ktora je uscisla. "
    Na tym polega głównie jej działalność forumowa, pisać brednie oraz iść w zaparte i obrażać, kiedy ktoś prostuje big_grin

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • piataziuta 28.03.19, 19:44
    o moja psychofanka się podnieciła
    cześć matko-polko
    co tam?
    lepiej?
  • mdro 28.03.19, 13:02
    "Żeby nie było, ja w swoich zapędach czyścicielskich sięgałam wgłąb "

    No ale to tylko Twoja głupota była, a nie problem z substancjami myjącymi... Jakbyś mydło do pochwy pakowała, też nie byłoby najlepiej.

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • snakelilith 27.03.19, 21:21
    A co się u ciebie dzieje po podmyciu się czystą wodą? Ale ok, każda kobieta ma tam jakąś inną florę bakteryjną, do tego ma inną skłonność do pocenia się itd, więc wierzę, że możesz czuć się tylko wodą niedomyta.
  • mysiulek08 27.03.19, 21:24
    no wlasnie jestem niedomyta
  • 35wcieniu 27.03.19, 21:51
    U mnie na przykład nic się nie dzieje, ale no... hm, tak jak nie czułabym się zbyt świeżo myjąc całe ciało tylko wodą, albo włosy samą wodą, albo zęby bez pasty, tak i do higieny intymnej potrzebuję czegoś więcej niż woda.
    Może być albo płyn do higieny intymnej, albo jakikolwiek łagodny żel do mycia, np. dla dzieci.
    Zwykłe żele, mydła itp. po prostu wysuszają, może i ph jest takie samo jak na reszcie skóry ale skóra delikatniejsza.
    W sumie często mam płyn do mycia dla dzieci, coś w stylu babydream z rossmanna i nim mogę myć całe ciało.
  • jolie 27.03.19, 21:12
    Mój ginekolog tak samo mówi o płynach do higieny intymnej.
  • mysiulek08 27.03.19, 21:24
    Moja twierdzi, ze mam sie myc tym co mi pasuje
  • stephanie.plum 27.03.19, 21:13
    fakt, kiedyś już o tym pisałaś.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • snakelilith 27.03.19, 21:18
    Nigdy nie używałam płynu do higieny intymnej do miejsc intymnych, bo jestem od zawsze zdania, że moje podwozie tego nie potrzebuje. Ale kupowałam kiedyś ten płyn do mycia nim twarzy, bo miałam problemową skórę skłonnę do wyprysków, a kwaśne ph trzyma nieco bakterie skórne w szachu. Dziś nie używam tego płynu wcale, do niczego. Raz dziennie myję całe ciało żelem o neutralnym ph, a gdy muszę częściej, to podmywam się czystą wodą.
  • klamkas 27.03.19, 21:30
    Większość płynów do higieny intymnej ma ph neutralne/delikatnie kwasowe i w związku z tym co napisałaś nijak nie wpływa na środowisko wewnątrz pochwy, ale może wpływać na okolice zewnętrzne, np. warto podtrzymywać/wspomagać środowisko kwasowe w okolicach intymnych w przypadku nawracających zapaleń pęcherza.

    Dla mnie przetestowany płyn do higieny intymnej jest lepszy niż wszystkie możliwe środki myjące do całego ciała z wyłączeniem głowy.

    Trzeba testować.
  • aerra 28.03.19, 00:57
    No więc u mnie najwyraźniej tak nie jest i mycie się zwykłym żelem zdecydowanie robi mi źle. A dla odmiany wszelkie szare mydła czy białe jelenie tak masakrycznie wysuszają mi skórę, że pieczenie czuję przez tydzień po jednorazowym użyciu. I to nawet na rękach, gdzie skóra nie jest aż tak delikatna.
    Ale ja mam alergię nawet (albo zwłaszcza) na perfumowane podpaski (nie wiem co za kretyn to wymyślił).
    Pozostanę sobie jednak zatem przy tym systemie, który mi się sprawdza.
  • piataziuta 28.03.19, 08:41
    (...)perfumowane podpaski(...)

    o kurka, nie wiedziałam nawet, że coś takiego istnieje 😂
    perfumowanych tamponów na szczęście jeszcze (chyba) nie ma 😂
  • raczek-nieboraczek 28.03.19, 10:45
    naturella pachnie, takie zielone

    pierwszy raz używałam ich porodzie, może ktoś mi je wtedy kupił
    myślałam, że to odchody poporodowe tak pachną
  • aerra 28.03.19, 19:25
    Prawie każde obecnie - trzeba szukać takich, które są nieperfumowane. I jeszcze wprowadzają ten "upgrade" znienacka, bez informacji, np. always - przez jakiś czas były czasem dostępne takie z maluteńkim napisem "no perfume", potem całkiem zniknęły (a ja "zniknęłam"tę markę z mojej listy zakupowej).
  • hanusinamama 28.03.19, 10:53
    Odpowiedziałam, ze nie uzywam. Myje sie cała jednym płynem dla dzieci. Cała rodzina sie myje. Nie uzywam w płynów do mycia ze SLESem...wiec tym bardziej miałabym myc sie w miejscu intymnym takim szajsem. Rozumiem ze chciałas wysmiać użytkowniczki naturalnych kosmetyków, ze takie tępę....no wiec nie tępe. Ty sie musiałas pytac gina o coś co ja wiem od dawna...
  • aerra 28.03.19, 19:22
    Ty gdzieś widziałaś jakiś płyn do higieny intymnej z SLS, czy SLES? Bo ja parę w życiu przetestowałam i żaden nie miał tego w składzie, w przeciwieństwie do zwykłych żeli do mycia/pod prysznic.
  • stephanie.plum 27.03.19, 21:10
    do higieny intymnej używam laktacyd.
    ale i zwykłe mydło może być. no i przede wszystkim woda...

    co do kosmetyków naturalnych, nie mam zdania.
    a raczej mam takie: dopóki nie zobaczę, że ktoś zbełtał wyciąg z jakiegoś ziółka ze smalcem, wodą, oliwa albo zsiadłym mlekiem, to nie wierzę, by rzecz była "naturalniejsza" od innej.
    mam kremy,mleczka, szampony i odżywki które lubię albo toleruję, używam ich dla komfortu, bez specjalnej nadziei, że uczynią mnie piękną jak kwiat róży...
    kiedyś używałam eucerin, teraz nie ma, to rzeźbię.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • piataziuta 27.03.19, 21:25
    Kiedyś w samolocie, będąc w stresie przedwyjazdowym wypaliłam do faceta:
    "HYYY!!! Nie wzięłam płynu do higieny intymnej!!!"
    ...
    "A, nie... Zapomniałam, że już go nie używam."
  • ponis1990 27.03.19, 21:47
    Ja nigdy w zyciu nie kupiłam nawet plynu do mycia podwozia. Myję się wodą i mydłem lub żelem pod prysznic - problemów z pipką absolutnie brak

    --
    Lubię placki
  • rosabell 27.03.19, 21:56
    Nie wystarczy przeczytac eko naturalny bio na opakowaniu, trzeba przeanalizowac sklad. Ja sprawdzam na CodeCheck. de jesli cos nie jest zielone nie kupuje. Dzieki zemu wyleczylam sie z diorow, chanelow i innych L’Oréalow. Po co mam wcierac w siebie syf. I tak widze ogromna roznice odkad nie klade na siebie smaru. No ale co kto lubi. Jak sie nie ma ochoty szczerze zaintetesowac tematem, to najllatwiej wysmiac, ze moda na eko. Przy czym wiedza na temat konczy sie na slowie eko.
  • sylwiastka 27.03.19, 21:53
    Uzywam kosmetykow na ktore moja skora dobrze reaguje i patrze na skladniki. Czasem sa to wyciagi roslinne innym razem zaawansowane syntetyczne substancje czynne. Praktyka inspiracji substancjami naturalnymi i syntetyzowania ich ulepszonej formy to podstawa produkcji nowoczesnych lekow wiec i w kosmetkach sie sprawdza.
    Wiem, ze skladniki sa sprawdzane i testowane. Wiem, ze olej mineralny w kosmetykach to bie jest przemyslowy olej silnikowy. Marketing mnie nie rusza ani eko ani drogeryjny. Dla mojej skory wazny jest mocznik, kwasy ( kwasowe ph), ceramidy i kwasy tluszczowe, ochrona przed UV, reinol. Zel do higieny intymnej to jeden z moich ulubionych kosmetykow w tym do twarzy. Mycie sama woda sprawia wrazenie tarcia.
  • aankaa 27.03.19, 22:59
    im krótszy skład, tym lepiej

    jeszcze lepiej zrobiłoby ograniczenie ilości mazideł, które sobie nakładacie na twarz tongue_out


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • piataziuta 28.03.19, 09:26
    do tego akurat się stosuję tongue_out
  • simply_z 28.03.19, 10:31
    niezle kosmetyki ( serio) ma Lidl, pod marka Cien. Uzywam ich kremu na bazie skladnikow weganskich, maski itd.
    sprobuj, nie sa drogie a efekty calkiem fajne. Poza tym polecam hydrolaty, zamiast zwyklego toniku. Moze byc woda rozana, oczar.
  • jolie 28.03.19, 11:19
    Jaki to krem ten z Lidla? Do twarzy? Nawilżający? Kolejna osoba pisze, że Cien jest dobry, a ja szukam czegoś dobrego do twarzy.
  • simply_z 28.03.19, 11:27
    www.lidl.pl/pl/Cien-FOOD-FOR-SKIN-15175.htm
  • hanusinamama 28.03.19, 12:55
    Ja stosuje krem na dzien i na noc. Nie używam podkładu, ewentualnie kremu BB. Nie uzywam pudrów, baz itd...
  • afro.ninja 28.03.19, 09:40
    Używam kremu do twarzy jednej marki od 15 lat. Są to kosmetyki naturalne. Nie wyobrażam sobie nałożyć inny krem, ale mojej siostrze ten krem nie służy. Robiła mi prezent, kupiła też sobie i była mocno zawiedziona. W sumie ja używam go na swój własny sposób i mnie odpowiada.
    Włosy, tutaj jednak przemysł poszedł do przodu i można znaleźć fajne, naturalne kosmetyki. Często robię omo, ale w sumie nie wiem czy to pomaga, może tylko trochę. Lubię jedną maskę że słabym składem, ale raz na jakiś czas, na drugi dzień włosy są przesuszone, na naturalnych maskach włosy jednak są w lepszej kondycji.
  • madami 28.03.19, 12:22
    Są silikony i silikony, lata temu używano tych, które zaklejają skórę i strasznie ciężko było je zmyć ze skóry czy włosów, teraz technika i badania poszły do przodu, używa się silikonów bardziej przyjaznych, powiem wam, że tak z 10 lat temu moje włosy po uzyciu marketowych szamponów i odzywek wyglądały fatalnie przy dłuższym stosowaniu więc szukałam jakiejś alternatywy, teraz skład tych tańszych kosmetyków mocno się zmienił, wg mnie wiele odzywek typu Garnier czy Fructis jest naprawdę bardzo w porządku i sięgam po nie z przyjemnością.
  • miss_fahrenheit 28.03.19, 12:31
    Używam łagodnych szamponów bez sls i silikonów, bo moje włosy wyglądają po nich znacznie lepiej, niż wcześniej, kiedy używałam zwykłych szamponów. Kremy - różnie, część używanych przeze mnie kremów ma krótki, naturalny skład, inne - niekoniecznie.
  • rosabell 28.03.19, 12:50
    tak w temacie to nie zadna moda na eko i bio tylko ludzie bardziej swiadomie traktuja swoje zycie i wybieraja swiadomie to, co jest mniej szkodliwe w jedzeniu i kosmetykach. Sprawdzam sklad tego, co jem i czym sie smaruje, maluje. I odrzuca mnie z obrzydzeniem od tego, co ma paskudny sklad.
    Jest coraz wiecej takich swiadomych konsumentow i przemysl spozywczy i kosmetyczny tez sie zmienia.
    Z wlasnych obserwacji widze, ze jest tez wielu ludzi, ktorym nie zalezy, nie chce sie, nie maja takiej potrzeby sie tym interesowac jedza syf, smaruja sie syfem, g...no wiedza na temat zdrowego trybu zycia, ale sa pierwsi do nasmiewania sie ze to oszolomstwo. Coz...mnie tam wisi, jak kto zyje. Czesto ta ignorancja jest domena ludzi 40+. W mlodym pokoleniu zdrowy tryb zycia, w tym jedzenie i kosmetyki sa juz oczywistoscia, a nie fanaberia i nawiedzeniem.
  • kosmos_pierzasty 28.03.19, 22:24
    Ja tam nie wiem, ale jak nie używałam żadnych kremów, a potem zaczęłam używać, to mi się cera zdecydowanie pogorszyła. Postanowiłam tylko nawilżać, tak delikatnie. Ale specjalistką nie jestem, może to wszystko przypadek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.