Dodaj do ulubionych

Domowa opieka paliatywna.

29.03.19, 08:01
Czy ktoś z was ma takie doświadczenie? Chodzi mi o to, jak to wygląda? Teść ma raka płuc z przerzutami, nie nadaje się do leczenia, tylko opieką paliatywna.
Edytor zaawansowany
  • arwena_11 29.03.19, 08:16
    Mój teść był pod taką opieką. Bardzo krótko, bo jak wreszcie podjęto decyzję o zaprzestaniu męczenia, o przepraszam o zaprzestaniu leczenia - to 2 tygodnie później umarł.

    Musisz od lekarza onkologa wziąć zaświadczenie o zaprzestaniu leczenia i skierowaniu do opieki paliatywnej. Z tym idziesz do hospicjum i prosisz o zapisanie do hospicjum domowego.
    Z tego co my korzystaliśmy, to lekarz przychodził raz w tygodniu 2-3 razy mogła przyjść pielęgniarka. Wiem że byli też wolontariusze, którzy mogli odciążyć w opiece ( my nie korzystaliśmy ), jest psycholog ( nie korzystaliśmy )
    Można za darmo wypożyczyć specjalne łóżka z podnośnikami, materace itd. Jak mają to dają pieluchy, lekarstwa - co ludzie przyniosą.

    My po śmierci teścia zawieźliśmy wszystkie jego lekarstwa, kilka paczek pieluch, kupiony przez nas materac. Wszystko przyjmowali. Jeszcze przy mnie pani dzwoniła po ludziach, że mogą przyjść bo mają dla nich pieluchy itd.

    Trzymaj się, bo ciężki czas przed wami.

  • agrypina6 29.03.19, 08:36
    Dziękuję za odpowiedz. Łóżko już jest, skierowanie dziś będzie dostarczone, wiem, że zanim przyjdzie ktoś do teścia, to też może chwilę potrwać, bo nawet tutaj są kolejki. A konkretne pytam, z czym się łączy się taka wizyta lekarza i pielęgniarki? Bo tylko w tej chwili wydaje mi się, że to ma sens gdyby bolało, czy gdyby teść się dusił? Wolontariusze nie wchodzą w grę, opiekę teść ma. Leki na ten moment też wszystkie są. Staram się, żebyśmy byli przygotowani na każdą okoliczność, ale nie wiem, czy tak się da..
  • princy-mincy 29.03.19, 08:38
    To naprawdę rożnie bywa.
    Moja babcia miała raka żołądka i bardzo mało jadła. Czasem sporo wymiotowała, mało piła.
    Lekarz/ pięlegniarka sprawdzali, czy nie jest odwodniona, jak trzeba było to podłączyli kroplówkę itp.
  • arwena_11 29.03.19, 08:54
    U nas lekarz był na drugi dzień, a potem ze 4 razy była pielęgniarka z kroplówkami ( teść nie mógł jeść ). Niestety kolejny raz lekarz przyszedł wypisać akt zgonu, bo teść umarł. Zgodnie z grafikiem ( raz w tygodniu ), lekarz miał być na drugi dzień. Po telefonie do hospicjum, że teść zmarł - lekarz był w ciągu pół godziny.
  • arwena_11 29.03.19, 08:56
    Lekarz był z wizytą na drugi dzień po zgłoszeniu do hospicjum. Musiał założyć kartę, historię choroby itd. Zbadała teścia i przepisała kroplówki, bo nawet nutridrinków już nie przyjmował.
    Pielęgniarka przychodziła co drugi dzień z kroplówkami. W sumie była 4 razy przed śmiercią.
  • princy-mincy 29.03.19, 08:32
    Moja babcia była pod taką opieką- pod opieką hospicjum też.
    Raz w tygodniu przychodził lekarz, pielęgniarka 2-3 razy w tygodniu.
    Mama wypożyczyła dla babci łóżko z materacem przeciwodleżynowym, ale babcia nie chciała na nim spać (ono było dość wysokie, babcia z jednej strony bała się, że spadnie, z drugiej- nie chciała podnoszonych barierek).
    Pomoc hospicjum najbardziej się przydała do uzyskania plastrów przeciwbólowych, resztę opieki przejęła moja mama i jej obie siostry, wymieniały się przy babci.
  • koszykpoziomek 29.03.19, 08:57
    Na tej wizycie lekarza powinniście dokładnie omówić sposoby radzenia sobie z duszności, co hospicjum proponuje oprócz tlenu, jak podawać morfine itd.
    Jeżeli jest odpowiednia ilość opiekunów to spokojnie poradzicie sobie z resztą problemów. Tylko potrzeba dystansu, zrozumienia że chory nie musi tylko może zjeść, wypić, usiąść, że odchodzi i tego nie zatrzymamy. Życzę powodzenia i cierpliwości.
    Moja ciocia zmarła 18 lat temu, z czasem nawet przyszła satysfakcja, że zrobiliśmy wszystko jak należy.
  • flegma_tyczka 29.03.19, 10:58
    Warto pamiętać by nie zmuszać do jedzenia jeżeli chory nie chce jeść.
    I o ile nie ma bezwzględnej konieczności (np. podania leku który musi być podany o stałej porze) nie budzić jak śpi!
    Sprawdzić jakie napoje chory lubi, u nas to była cola. Już nie warto przejmować się tym czy napój jest niezdrowy tylko czy smakuje choremu. Warto zaopatrzyć się w słomki do picia. Dużo podkładów na łóżku (najlepiej mieć zapas). Na odleżyny Sudocrem.

    --
    www.youtube.com/watch?v=oHD5kA5mhDY
  • ruczki_dwie 29.03.19, 09:21
    Moja ciocia ma diagnozę raka płuc z przerzutami do mózgu i była pod opieką hospicjum domowego.

    Kuzynki nie były do końca zadowolone z tej akurat konkretnej opieki hospicyjnej, bo hospicjum ogarniało cały powiat, miało siedzibę w innej miejscowości plus lekarka była jeszcze zatrudniona częściowo w szpitalu. Stąd u nich początkowo pielęgniarka była 1 x tydzień, lekarka 1 x 2 tygodnie. Jak się stan cioci zrobił poważniejszy, to pielęgniarka 2 x tydzień, lekarka 1 x tydzień.

    Co dawało hospicjum:
    - były wypisywane wszelkie recepty (leki dosyć szybko schodziły plus co miesiąc "kwit" na zakup refundowanych pieluch)
    - były opatrywane rany (powstałe na skutek sterydoterapii)
    - reagowano na zgłoszenia osoby opiekującej się o niepokojących objawach (a że może bakterie w moczu, mocz pobrano, rzeczywiście były -> przeleczenie, a coś kaszel, wyszło zapalenie oskrzeli -> przeleczenie).

    Do tego oczywiście wypożyczanie wszelkich sprzętów, od łóżka z materacem po krzesło - toaletę.

    Ostatecznie z dnia na dzień dzięki hospicjum domowemu udało się ciocię umieścić z dnia na dzień w hospicjum stacjonarnym (wymagała już 24-godzinnej opieki pielęgniarskiej).
  • aqua48 29.03.19, 09:36
    Ja miałam w domu Mamę z przerzutem z płuc do kości. Pod opieką hospicjum domowego. Pielęgniarka przyjeżdżała dwa razy w tygodniu - i bardzo pomagała. Tłumaczyła, pokazywała, pomagała mi Mamę umyć na leżąco, co nie jest łatwe doradzała co zrobić z pojawiającymi się odleżynami, zaparciami. Co z dietą. Mama miała rozmaite infekcje, przez jakiś czas miała założony cewnik. Co jakiś czas przyjeżdżała też lekarka i kontrolowała stan chorej. Miałam wypożyczony materac przeciwodleżynowy i wózek, z którego moja Mama jednak bała się skorzystać. Ja nie wyobrażam sobie paliatywnej opieki domowej bez takiej regularnej, fachowej pomocy. Pielęgniarka nawet psychicznie działała dobrze na nas wszystkich.
  • sirella 29.03.19, 11:14
    Jak najszybciej zgłoś się do najbliższego hospicjum dopytaj, u nas mieli być dwa razy w tygodniu pielęgniarka i co dwa tygodnie lekarz. Ale chory nie doczekał sad
  • ms2509 14.04.19, 13:05
    Mojej mamie 10.03.2019 zdiagnozowali przerzuty do mózgu i wątroby z piersi .Rok temu była poddana chemioterapii oraz mastektomii całkowitej piersi . Nagle po śmierci Taty stan jej się pogorszył, myślałam że przechodzi załamanie nerwowe a guz powodował u niej brak zainteresowania światem, zapominała słów i zaczęły się problemy z chodzeniem, przewracała się na prostej drodze. Po 2 tygodniach na oddziale neurologicznym, zmniejszyli obrzęk mózgu . Lekarz powiadomił mnie że nie ma ratunku i tylko leczenie paliatywne w Hospicjum, ponieważ zarówno ja i mama mieszkamy na 4 piętrze w bloku nie było możliwości jej zabrać do domu , tym bardziej że ja pracuje a do tego dochodzi cukrzyca mamy. Przez 3 tygodnie pobytu w hospicjum bez żadnego leczenia właściwie o dziwo stan się bardzo polepszył, mama sama już chodzi , ubiera się , ogólnie wszytko pamięta. Więc zdecydowałam że na święta zabiorę ją do domu. Lekarz oczywiście mówi że ta poprawa jest chwilowa i są to jej ostatnie święta... Czy o kogoś było podobnie ? Ten stan poprawy jest tak zaskakujący , może cud się zdarzył?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka