Dodaj do ulubionych

Kolega córki i jego zachowanie

04.04.19, 10:14
Otóż mam taki problem ale nieco delikatny. Już kilka razy pisałam, że mam koleżankę, która jest wdową i samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Jej starsze dziecko, syn (9 lat), chodzi z moją córką do klasy. Koleżanka co jakiś czas wspominała. że fajnie by było gdyby nasze dzieci mogłyby się razem pobawić, a ona mogłaby odpocząć lub zająć się swoimi sprawami (mieszkamy bardzo blisko siebie, więc nie ma problemu). I tak raz córka bawiła się u niego, potem on przyszedł do nas. Widziałam, że chłopak jest żywiołowy, ale dużo czasu spędzali w ogródku więc to mi jakoś nie przeszkadzało. Wczoraj córka miała urodziny i zaprosiła go do domu (niestety pogoda była brzydka i nie można było wyjść na dwór). I powiem szczerze: chłopak był tak nieznośny, że chwilami miałam ochotę go udusić. Mąż wprost powiedział, że on go u nas w domu nie chce widzieć. Osób na urodzinach było sporo, dzieci żywiołowe, ale jakoś każdy potrafił się zachować. On zaś kompletnie nie słuchał co się do niego mowiło, latał po mieszkaniu jak opętany, nie bacząc, że coś może zbić czy zniszczyć, wrzeszczał. Pare razy, na upomnienie od męża, odpowiedział, że go nie cierpi. Staraliśmy się być mili, ale pod koniec to już ciężko nam to wychodziło. Wyszedł jako ostatni a my odetchnęliśmy z ulgą.
No ale teraz mam taki problem. Koleżanka jest zachwycona, bo jak oni się bawią, to ona może odpocząć, a ja szczerze mówiąc chce go widzieć jak najmniej (i to nie tylko ja, jak pisałam mieszkamy blisko i nieraz słyszałam jak sąsiadki skarżyły się na niego, tyle że mnie ten problem nie dotyczył więc myślałam, że przesadzają). Nie zabronię im wspólnej zabawy, ale nie chcę, by przychodził do mnie do domu i przyprawiał mnie o ból głowy: jak to zakomunikować koleżance, która już planuje kolejne spotkania? Ona jest mi wdzięczna gdy choć na moment może pobyć sama (tym bardziej, że jej mieszkanie jest malutkie), ja lubię ją i rozumiem jej sytuację, ale nie chcę też by jej odpoczynek odbywał się kosztem moich nerwów. Co radzicie?
Edytor zaawansowany
  • alpepe 04.04.19, 10:17
    Powiedzieć prawdę, że ją lubisz, ale jej dziecko to nieznośny bachor, którego najwidoczniej nie potrafiła wychować, a ty masz własne dzieci do wychowania i to wystarczy.

    --
    Achse des Guten
  • danaide 04.04.19, 10:22
    Ach, czemu ja nie jadam popcornu?!
  • alpepe 04.04.19, 10:27
    Niewiele tracisz.

    --
    Achse des Guten
  • janja11 04.04.19, 10:48
    alpepe napisała:

    > Powiedzieć prawdę, że ją lubisz, ale jej dziecko to nieznośny bachor, którego n
    > ajwidoczniej nie potrafiła wychować, a ty masz własne dzieci do wychowania i to
    > wystarczy.
    >

    smile
    Powiedzieć koleżance, że źle wychowuje dziecko?
    To jest przepis jak zrobić sobie z najlepszego przyjaciela , największego wroga.

    Ematka wielokrotnie zaprezentowała na tym forum, jak wypiera się takie niewygodne fakty.
  • alpepe 04.04.19, 12:12
    Cóż, ja się nie przyjaźnię z kobietami, które hodują bachory zamiast wychowywać dzieci.

    --
    Achse des Guten
  • jola-kotka 04.04.19, 15:38
    W takim stylu wychowujesz swoje dzieci jak tu piszesz? Yyyyyy
  • alpepe 04.04.19, 16:46
    Wiesz, coś ci się klawiatura zacina, kup sobie nową.

    --
    Achse des Guten
  • saszanasza 04.04.19, 14:28
    alpepe napisała:

    > Powiedzieć prawdę, że ją lubisz, ale jej dziecko to nieznośny bachor, którego n
    > ajwidoczniej nie potrafiła wychować, a ty masz własne dzieci do wychowania i to
    > wystarczy.
    >

    Albo...spróbować naprostować dzieciaka. Mówić wprost, żeby nie robił tego czy tamtego, wskazać granicę. Najwyżej poskarży się mamusi. W sumie, gdy powiesz to co zaproponowała aleppe, to i tak pewnie się obrazi, więc w najgorszym wypadku zerwiecie kontakty.
    Zresztą ja zawsze wyznaczam granice zarowno wlasnym dzieciom, jak i obcym na moim terytorium.


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • alpepe 04.04.19, 16:47
    tylko po co? on ma matkę.

    --
    Achse des Guten
  • saszanasza 04.04.19, 16:50
    alpepe napisała:

    > tylko po co? on ma matkę.
    >


    Po to, że córka chce się z chłopcem kolegować. Jak wytłumaczy dziecku, żeby nie zapraszała kolegi bo jest uciążliwy. Lepiej niech chociaż spróbuje postawić granice. Czesto bywa tak, że dzieci wchodzą na glowę wlasnym rodzicom, ale potrafią uszanować zasady u obcych.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 10:19
    Powiedz koleżance, że jej syn jest nieznośny (może wymaga konsultacji u dobrego psychologa bo o ile nie jest to ostatnia patologia to normalny 9-latek, chyba nawet we Włoszech nie powiedziałby obcemu dorosłemu, że go nie znosi) i razem z mężem nie widzicie wspólnych wizyt u Was w domu. I Ty i Twój mąż też chcecie wypocząć w domu po pracy. Proponujesz by córka przychodziła do nich z wizytą lub ewentualnie (jeżeli jest coś takiego "tam gdzie mieszkasz") wspólne zabawy córki z nim w miejscu typu park miejski czy plac zabaw. Stara jesteś, to ostatni moment by nauczyć się zdrowej asertywności. Do dzieła!

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • arista80 04.04.19, 10:29
    Dziecko patologią nie jest, ale jest niedopilnowane, mam takie wrażenie. Park zabaw jest jak najbardziej, moja córka tam chodzi często i wtedy może się spokojnie wybiegać, jego widzę rzadko w tym parku, jak toś to pod domem z siostrą. Staram się zrozumieć, że nie mają łatwo, ale wczorajsza sytuacja wprawiła mnie w osłupienie. No właśnie i ten tekst do męża to normalnie powalił mnie na nogi.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 10:34
    Zdrowy (niezaburzony) 9-latek zachowujący się w gościach jak ostatni cham i to w stronę gospodarza - taty swojej dobrej koleżanki jest patologią i ja bym odizolowała córkę od młodego chama. Młodych cham - cham nastoletni i w końcu dorosły cham.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • fomica 04.04.19, 10:21
    Ja radze powiedzieć prawdę tylko dyplomatycznie - że jest żywiołowy, biega, bałaś sie o jego bezpieczeństwo i nie chcesz więcej brać odpowiedzialności. I połóż nacisk na jego komfort i bezpieczeństwo.
  • mamaafg 04.04.19, 10:29
    Tez tak bym to rozegrala. Powiedziec prawde. Mialam podobna sytyacje tylko dzieci mlodsze ( 3 lata). Po jednej wizycie uznalam, ze to nie na moje nerwy. Naprawde balam sie ze dojdzie do jakiegos wypadku. Powiedzialam jak bylo, i ze nie chce brac wiecej odpowiedzialnosci.
  • kouda 04.04.19, 11:28
    powiedzic prawdę, ale dyplomatycznie
    chlopczyk sie ciebie nie slucha
    wiec nie jestes w stanie zapewnic mu bezpieczenstwa
    i nie chcesz brac odpowiedzialnosci
    czyli np - " Kazio jest bardzo energiczny, a nas nie slucha, boje sie zwyczajnie, ze cos mu sie stanie pod moja opieka i bedziesz miala zal
    wspolnie mozemy sie spotykac na placu zabaw, skoro dzieci lubia sie razem bawic "

    ja tez nie biore na siebie niesterowalnych i krnabrnych dzieci,
    i to nie za kare, ale dla spokoju sumienia, po prostu nie jestem w stanie o nie wlasciwie zadbac
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:58
    Nie chłopczyk, a chłopak. Nie tylko nie słucha, ale jest bezczelny i pyskuje gospodarzowi, który go zaprosił pod swój dach.
    I nie jest energiczny, ale jest demolką i małym chamem.
    A boisz się nie tylko, że mu coś się stanie, ale że będzie do Was przychodził. Dzieci co prawda lubią się ze sobą bawić, ale od wychowywania córki jesteś Ty i poważnie się zastanowisz czy całkowicie nie ukrócić (również spotkania poza domem) spotkania córki z chamidłem i łobuzem.


    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • triss_merigold6 04.04.19, 10:22
    Zastosuj uniwersalną metodę "zwal na matkę", czyli powiedz, że mąż się nie zgadza, bo chce mieć spokój i porządek, a Ty nie chcesz się z nim kłócić.
    Mój facet stosuje z upodobaniem, syn również.
  • alpepe 04.04.19, 10:30
    Hahaha, to samo mówię moim córkom, ale jakoś nie chcą tego stosować.

    --
    Achse des Guten
  • arista80 04.04.19, 10:33
    To w sumie jest pomysł, tym bardziej, że mój mąż jak wraca z pracy to rzeczywiście potrzebuje odpoczynkusmile
  • sofia_87 04.04.19, 10:55
    Możesz jeszcze wspomnieć jak powiedział do meza, wiec raczej jej nie zdziwi fakt, ze Twój maz nie zyczy sobie w domu osobnika, który go "nie cierpi"
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:43
    Dziwię się, że po takim tekście dzieciora w wieku szkolnym więc nie malucha jeszcze w ogóle rozważają zapraszanie go kiedykolwiek.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • lelija05 04.04.19, 10:24
    W podobnej sytuacji powiedziałam moim dzieciom - wizyty w domu po moim trupie, bawicie się na placu zabaw, z daleka ode mnie. Nie musiałam nic koleżance mówić.

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • arista80 04.04.19, 10:32
    No właśnie mamy plac zabaw, ale ja ich widuję tam rzadko. Jak coś to bawią się pod domem, w sumie nie wiem czemu koleżanka nie pójdzie tam z nim i jej córką, Pare razy jej proponowałam, to mówiła, że jest zajęta.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 10:35
    Koleżanka egoistka, nie widzisz tego? W dodatku z dzieckiem - chamidłem. Od takich ludzi z daleka.


    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • cruella_demon 04.04.19, 10:59
    Jak rany, w tym wątku gazeto pisze całkiem sensownie big_grin
    Koleżanka cię po prostu bezczelnie wykorzystuje i zgadzam się z wcześniejszym wpisem gazeto, takie zachowanie to może być u 4 latka, ale to też naciągane, bo dziecko w tym wieku doskonale rozumie, że takie odzywki są niegrzeczne. Odseparowałabym swoje dziecko od tego, bo tak zachowujący się 9 latek to patologia.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:41
    Mów do mnie po prostu "Flegmo" big_grin

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • yva-na 04.04.19, 10:38
    I to jest rzeczywisty powód "rozbrykania" tego chłopca...
  • lelija05 04.04.19, 10:43
    Ty pracujesz w domu, dobrze kojarzę?

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • arista80 04.04.19, 10:46
    Tak, ja pracuję w domu głównie rano kiedy dzieci są w szkole i żłobku, po południu różnie, ale zawsze staram się znaleźć czas, by dzieci mogły pobawic się czy to na placu zabaw czy innym odpowiednim do tego miejscu.
  • lelija05 04.04.19, 10:54
    No to sprawa jest prosta, Ty jesteś zajęta, mąż zmęczony, potrzebujecie ciszy i spokoju.

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • mikams75 04.04.19, 13:54
    trzymyma kciuki, zeby zadzialalo, ale kiedys chciala rozluznic kontakty z pewna pania i jej dzieckiem i uzylam wlasnie takiego argumentu. Uslyszalam - ach nie ma sprawy, to niech twoje dziecko przyjdzie do nas a do ciebie innym razem jak bedziesz miala wiecej czasu.
  • ga-ti 04.04.19, 10:47
    Bo w miejscu publicznym (plac zabaw) musiałaby się wstydzić zachowania swego dziecka uncertain
  • asia.sthm 04.04.19, 10:44
    Albo wysylasz dzieci na podworko, albo wybierasz sie z nimi gdzies gdzie mozna sie wyszalec.

    A jesli dzieci maja byc u ciebie w domu juz w progu ustalasz reguly gry. Zaczynasz od pozytywow wyliczeniem co wolno - conajmniej trzy atrakcyjne zajecia, jakis poczestunek. I natychmiast wyliczasz czego nie wolno a czego absolutnie nie wolno - nie wiecej niz trzy zakazy. Konczysz ustalanie pytaniem: - Zgoda? Zgoda i przybijacie piatke.
    O ustaleniach 9- latki moga zapomniec, zdarza sie ale wtedy przypominasz... tez do trzech razy sztuka. Uczciwie uprzedzasz o koncu wizyty przy trzecim przypomnieniu i zegnasz goscia w razie gdyby znowu.
    Gwarantuje, to dziala. Dzieci lubia nam udowodnic ze potrafia honorowo dotrzymac umowy, danego slowa.
    Nie nalezy przedluzac takich wizyt - dla zywiolowych dzieci wytrzymanie 2 godzin bez ruchu to jest sztuka, nalezy docenic.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • arista80 04.04.19, 10:49
    No ale wczoraj mniej więcej tak było. Był poczęstunek, były przygotowane gry i powiedziane jasno co wolno, a co nie (szczególnie ze względu na bezpieczeństwo). Dzieci było sporo i mimo ogólnego rozbawienia każde potrafiło uszanować te zasady, a on jeden nie.
  • asia.sthm 04.04.19, 11:25
    Wczoraj to byla impreza i wprawka dla was aby wiedziec ze z tym 9-letnim jegomosciem nalezy podpisywac indywidualna umowe przybiciem piatki. Mozesz sporzadzic pisemna umowe na przyszlosc - chlopak podpisze chetnie.
    Jego matce opowiedz co sie dzialo - chlopiec wymaga teraz powaznego potraktowania. Na twoim miejscu bym z nim porozmawiala szczerze o wczorajszym rozczarowaniuo i obawach zwiazanych z jego wizytami w przyszlosci. Pozwol mu wybrac czy sie dostosuje do waszych regul czy po prostu nie bedzie juz wiecej gosciem u was.

    Jemu brakuje ojca, jemu przyda sie kazdy inny dorosly z bliskiego otoczenia, potrzebna cala wies przyjaznych ludzi.
    Jesli nie masz checi, nie wiesz jak i co zrobic powiedz kolezance uczciwie niech nie szuka u ciebie wsparcia.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • arista80 04.04.19, 11:32
    Wiesz ja rozumiem jej sytuację i dlatego starałam się być pobłażliwa dla jej syna, ale mąż już mniej i pod koniec to już mu nerwy siadały. Ja nie mam zamiaru zakazywać ich zabaw, i rozumiem, że jak on się będzie bawił z moją córką, to koleżanka będzie mogła odetchnąć nieco, ale nie chce też by każda wizyta tego chłopca była okupiona strachem czy mi nie zniszczy domu. Wsparcie mogę udzielic od tej strony - że się nasze dzieci pobawią razem a ona odpocznie. Jednak nie zamierzam mu robić za zastępczą mamę i tłumaczyć jak się żyje wśród społeczeństwa.
  • kouda 04.04.19, 11:38
    ale tobie tez sie nalezy "odetchnac" nieco
    sama czesto mam gosci dzieci w domu
    i lubię, bo i dla mnie to tez oznacza "odetchnac" nieco
    bo oni sie razem animuja, a ja musze tylko zadbac o cos do jedzenia
    i to zarowno czerolatek, jak i dziesieciolatek
    nie przypominam sobie jakichs szczegolnie uciazliwych wizyt z niszczeniem domu i lamaniem zakazow
    a dzieci normalne, jak dzieci
    zadne ematowe posagi w czerwone paski
    wiec twoja dobra wola jednak siega za daleko
    skoro dziecko jest naprawde takie trudne
  • arista80 04.04.19, 11:44
    U mnie podobnie. Nie raz u mojej córki gościły koleżanki i nawet je zostawiałam same w pokoju, w ten sposób mogłam odetchnąć i ja bo córka była zajęta i rodzice koleżanek mego dziecka. Natomiast wczorajsza wizyta tego chłopaka była naprawdę ponad moje nerwy. To mój dwulatek już był grzeczniejszy.
  • asia.sthm 04.04.19, 11:50
    > Wiesz ja rozumiem jej sytuację i dlatego starałam się być pobłażliwa dla jej syna, ale mąż już mniej i....

    Poblazanie to jest najgorsze co mozna zrobic. Nalezy rozmawiac z chlopcem i tlumaczyc mu swoje stanowcze wymagania.
    Dziecko musi przede wszystkim zrozumiec dlaczego wymaga sie od niego danego zachowania..... to dla jego dobra, dla jego bezpieczenstwa, dla bezpieczenstwa innych, dla wspolnego dobra. Dziecko musi widziec sens tego co mu sie kaze zrobic.
    9 latek chce byc traktowany powaznie i jest w stanie sprostac dotrzymaniu umowy.
    Te wszystkie wariacje na imprezie, wyglupy, bezczelne odzywki - to prowokacja w celu zwrocenia na siebie uwagi - dzieciak chce pomocy, on ma dziure w duszy po smierci ojca i przemeczona, niewydolna matke. Serce sie kroi.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • arista80 04.04.19, 12:05
    Poblazanie to jest najgorsze co mozna zrobic. Nalezy rozmawiac z chlopcem i tlumaczyc mu swoje stanowcze wymagania.
    Chłopak jak i reszta dzieci dostały jasno wymagania. Nie wchodzić do takich i takich pomieszczeń, nie wrzeszczeć. bo były też malutkie dzieci, jak wychodzimy na dwór, ubieramy kurtkę, bo chłodno itp...Wszystkie dzieci jako tako posłuchały, on jeden na przekór i jeszcze się przekomarzał. Co miałam jescze zrobić? Wypisać mu osobno na papierze? Traktowałam go poważnie, podobnie tak jak inne dzieci i za każdym razem gdy chciał postępować inaczej, to tłumaczyłam, bo zniszczysz, bo zbijesz, bo się przeziębisz, a on miał na to wywalone.
    Ja rozumiem jego sytuację i jest mi przykro, znam go od małego i pamiętam gdy stracił ojca. Jednak mimo całej mojej sympatii, jego mama jest tylko moją znajomą, ani rodziną, ani przyjaciółką i jeżeli czuje, że ma problem z synem to ona powinna w pierwszej kolejnosci zwrócić uwage na dziecko i szukać profesjonalnej pomocy ,a nie cedować problem na mnie.
  • cruella_demon 04.04.19, 12:12
    A ja tu widzę jeszcze jeden problem. Skoro dzieciak zachowuje się jak dzikus i w ogóle się nie słucha, to niech mu się coś przy tym stanie, a w takim przypadku o wypadek nie trudno, to będzie na ciebie i nikogo nie będzie obchodziło czy się słuchał, czy nie.
    no i druga sprawa, jeżeli zniszczy ci coś cennego, to wątpię żeby mamuśka się poczuwała do czegokolwiek
  • asia.sthm 04.04.19, 12:15
    Arista, ja ci daje rady na przyszlosc - wczoraj juz bylo, minelo sie nie odstanie - za duzo ludzi, dzieci, za duzo zamieszania, za duzo "bo zniszczysz, bo zbijesz, bo się przeziębisz" , za malo wspolnego frontu doroslych - na zywiol wam poszlo i nie wypalilo.
    Z rad na przyszlosc mozesz skorzystac albo nawet sie nie zabierac - nie musisz miec sily ani ochoty. Lepiej zrezygnowac niz kiepsko sie starac.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • arista80 04.04.19, 12:32
    za dużo "bo zniszczysz, bo zbijesz..."pewnie co tam jakieś zniszczenia, zbicie czegoś - w końcu to nie moje

    "bo się przeziębisz" - a winę kto poniesie. Ja, bo nie dopilnowałam, a wiem że dziecko jest z tych chorowitych.

    "za mało frontu dorosłych" - halo, to 9 latki, a nie małe dziubdziusie, którym trzeba organizować czas. Nie od wczoraj moja córka uczestniczy w tego typu imprezacj i własciwie od jakiś trzech lat już bawi się sama z koleżankami. Jakkolwiek dorośli byli - ja i mój mąż i jak widać było że dzieci zaczynają być czyms znużone to staralismy się podać jakiś nowy pomysł. Jakkolwiek powtarza, dzieci raczej bawiły się same i gdyby nie ten chłopak, problem w ogóle by nie zaistniał.

    Pisałam już wcześniej, ale się powtórzę. Moja córka nie raz gościła koleżanki czy kolegów, ja zawsze na to jestem chętna i chętnie goszczę jej znajomych. Natomiast nie wiem o co ci chodzi z tym staraniem. Był poczęstunek, były zabawy, ale co miałam specjalnego zrobić? Dzieciaki wspólnie się bawiły, myśmy nadzorowali, czasem podsuwając jakiś pomysł. Generalnie wszystko byłoby okey, gdyby nie zachowanie tego chłopca.

  • cruella_demon 04.04.19, 12:47
    Ja się nie certolę ani ze swoimi, ani z cudzymi dziećmi.
    Po prostu powiedziałabym, że jest w tej chwili w moim domu, pod moją opieką i panują tu moje zasady, tak więc jeżeli chce się nadal bawić, to albo się dostosuje jak reszta dzieci albo wraca do swojego domu.
  • sofia_87 04.04.19, 13:49
    Dokladnie, mam takie samo zdanie, w moim domu panuja moje zasady, jeśli to komus nie odpowiada, to wskazuje droge do drzwi
  • asia.sthm 04.04.19, 12:58
    arista80:
    >Był poczęstunek, były zabawy, ale co miałam specjalnego zrobić? Dzieciaki wspólnie się bawiły, myśmy nadzorowali, czasem >podsuwając jakiś pomysł. Generalnie wszystko byłoby okey, gdyby nie zachowanie tego chłopca.

    Usilnie trzymasz sie tego co bylo, generalnie cos nie wyszlo, generalnie chlopiec to maly Tusk - generalnie wszystko jego wina.
    Podalam ci rady na przyszlosc, bo tylko na przyszlosc masz wplyw. Wybrobuj albo odrzuc i szukaj lepszych.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • cruella_demon 04.04.19, 13:08
    Generalnie głównie wina matki, że dzieciak jest niewychowany, autorka nie jest od wychowywania cudzego dziecka. Niby z jakiej racji ma się z nim użerać.
    Zwłaszcza, że już widzę dżihad standardowej ematki, gdy ktoś próbuje zwracać uwagę jej dziubusiowi big_grin
  • arista80 04.04.19, 13:17
    Trzymam się tego co byo by zobrazować co mniej więcej było na przyjęciu i pokazać, że wszystkie inne dzieci nie miały problemów z zaakceptowaniem reguł. A ten chłopak tak, a przy tym brzydko odpowiedział.
    Rozumiem, że forma przyjęcia mogła mu nie przypaść do gustu, ale nie sądze by go to upoważniało do takiego postępowania. Tak, uważam, że wina była jego (ewentualnie matki, która mu nie wpoiła jak się zachowywać wśród ludzi), bo to on się źle zachowywał i nie słuchał, więc nie rozumiem dlaczego w takiej sytuacji mam się czuć winna ja i jeszcze zastanwiać się co nie wyszło. No nie wyszło to, że trafił mi się na przyjęcie niewychowany chłopak.
  • zla.m 04.04.19, 14:09
    Może podjedziesz do tej matki i zajmiesz się jej dzieckiem, skoro wszystko wiesz i na wszystko masz rady i nie bywasz zmęczona/zdenerwowana złym zachowaniem dzieci. Niezależnie od przyczyn tego zachowania, nie można odpowiedzialności za wychowanie cedować na obcych.

    --
    Dziś poznałam straszną prawdę. Okazało się, że kiedy mój facet mówi, to myśli to, co mówi, a nie to, czego się domyślam. Koszmar jakiś
  • zla.m 04.04.19, 14:11
    to było oczywiście do asia.sthm

    --
    Niewiele osób wie, że oprócz Międzynarodowej Olimpiady w Programowaniu istnieje również Paraolimpiada w tej dziedzinie. Z ramienia Polski startuje w niej zawsze wydział Filologii Polskiej.
  • asia.sthm 04.04.19, 14:55
    zla.m napisała:

    > Może podjedziesz do tej matki i zajmiesz się jej dzieckiem, skoro wszystko wies
    > z i na wszystko masz rady i nie bywasz zmęczona/zdenerwowana złym zachowaniem d
    > zieci. Niezależnie od przyczyn tego zachowania, nie można odpowiedzialności za
    > wychowanie cedować na obcych.

    Czy sugerujesz ze wyrywam sie niepotrzebnie?

    Przeciesz Arista pytala: Co radzicie?
    Mam rade, to daje.
    Tabuny dzieci miewalam we wlasnej chalupie i owszem bywalam zmeczona, wsciekla, niedospana ale to nie wina dzieci tylko wszystkiego innego upierdliwego w zyciu. Nie wiem o jakiej odpowiedzialnosci cedowanej na obcych mowisz. Majac dzieci w tym samym wieku, kiedy te dzieci sie przyjaznia to naturalnym jest ze przebywaja w swoich domach.
    Ogarnieci dorosli potrafia ogarnac swoja i cudza dzieciarnie. Chwilowo oczywiscie big_grin
    w ramach wzajemnej pomocy. Ale przymusu nie ma.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • flegma_tyczka 04.04.19, 15:45
    Jeżeli dzieci nie były prawdziwymi maluchami, czyli miały powyżej 6-7 roku życia to mogły być współwinne Twojego samopoczucia. Są sytuacje, gdzie i dzieci powinny wziąć pod uwagę także cudze złe samopoczucie i umieć się dostosować do tego np. cichsza zabawa. Tak kiedyś były dzieci były uczone "Bawcie się ciszej bo babcia chora/mama gorzej się czuje". Nikomu korona z głowy nie spadła. To się nazywało jakoś tak dziwnie, niecodziennie... Sympatia? Empatia? Jakoś tak. Za moich czasów tyczyła się nie tylko dzieci, ale i dorosłych.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • asia.sthm 04.04.19, 16:01
    Nie, dzieci nie moga byc wspolwinne mojego samopoczucia - ich choroba np. moze spowodowac moje niedospanie, niepokoj czy nawet zlosc ale na litosc boska to nie jest przeciez dziecka wina.
    I nikt nikomu nie daje od razu od razu gotowych duzych 6-7 letnich dzieci - te dzieci ma sie od poczatku i od poczatku uczymy sie wzajemnego dostosowania do wspolnego zycia z soba nawzajem. Tak sie rodzi sympatia empatia wzajemny szacunek do siebie.
    Tak dzieci wplywaja na nasze samopoczucie ale nie sa winne jak robi sie syfiato - to dorosli sa odpowiedzialni i winni bo maja wladze i moc sprawcza.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • arista80 04.04.19, 16:25
    Asia, zaczynasz pisać zupełnie o czymś innym. Moje samopoczucie nie miało nic wspólnego z tym chłopakiem.
    Podobnie jak u ciebie przez mój dom przewinęło się już sporo dzieci i ich wizyta nigdy nie była dla mnie problemem. Generalnie już od ponad roku córka z bawi się z gośćmi sama, więc koleżanki w domu to właściwie dla mnie wytchnienie, bo mogę wypocząć, zająć się swoimi sprawami itp. Oczywiście czasem o coś poproszą, czasem trzeba lekko zainterweniować, ale zawsze były to lekkie sprawy.
    Ja wczoraj nie byłam ani zmęczona, ani źle się nie czułam ani inne z tych rzeczy. Problemem było to, że zaproszony kolega nie potrafił się zachować, miał w nosie jakiekolwiek zasady, nie słuchał a do tego brzydko odpowiedział pare razy. Pomijając już kwestię zachowania problemem byo to, że chłopak o mało nie urządził mi demolki w mieszkaniu.
    I piszesz o sympatii - empatii. To jest sprawa obustronna. Ja starałam się tłumaczyć wszystko na spokojnie i łagodnie biorąc pod uwagę jego sytuację. On nie starał się nic a nic. Cokolwiek mu się powiedziało, miał to kompletnie gdzieś.
  • asia.sthm 04.04.19, 16:37
    Arista, ja Flegmie odpowiedzialam na jej post z 15:45.
    O wczorajszym dniu juz nie chce rozkminiac. Bylo minelo

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • minniemouse 05.04.19, 03:09
    arista80 napisała:
    Asia, zaczynasz pisać zupełnie o czymś innym. Moje samopoczucie nie miało nic wspólnego z tym chłopakiem. [............]
    Problemem było to, że zaproszony kolega nie potrafił się zachować, miał w nosie jakiekolwiek zasady, nie słuchał a do tego brzydko odpowiedział pare razy.
    Pomijając już kwestię zachowania problemem byo to, że chłopak o mało nie urządził mi demolki w mieszkaniu.


    Arista, jakkolwiek twoje żale maja własna racje bytu to Asia ma świętą racje - chłopczyk nie jest nic winien temu ze jest jaki jest.
    to jest wina jego (braku) ojca, matki i każdego po kolei dorosłego który go odrzuca zamiast się nim zająć (jaki wk*rwiający g*wniarz, precz bo to nie moja sprawa itp).
    - kończy sie na tym ze nie ma nikogo kto by go nauczył jak sie zachowywać w sytuacji gdzie on ewidentnie tego potrzebuje pilnie, a matka jest - co tu wiele gadać - do doopy wychowawca z takiego czy innego powodu. (to już cudze psy znajdują więcej zainteresowania i opieki niz cudze dziecko- jak widać po Millanie).

    I piszesz o sympatii - empatii. To jest sprawa obustronna. Ja starałam się tłumaczyć wszystko na spokojnie i łagodnie biorąc pod uwagę jego sytuację. On nie starał się nic a nic. Cokolwiek mu się powiedziało, miał to kompletnie gdzieś.

    serio oczekujesz ze być moze zaburzone dziecko (podejrzewam co najmniej ADHD, wysoko funkcjonalnego Aspergera. moze jest w środowisku przemocowym?) które latami zachowuje się jak bestia nagle od twego anielskiego spojrzenia znieruchomieje a od słowiczego głosu złagodnieje jak baranek? zmiana zachowań nie zachodzi w przeciągu 5 minut.
    masz w domu dziecko na które KAŻDY dorosły jak dotąd tylko wrzeszczy, upomina, zabrania, zatrzymuje, strofuje, wyrzuca je z domu, nie daj boże bije, itd itp - ALE nie próbuje zrozumieć, pomoc i zaakceptować. dlaczegoby wiec miałby akurat ciebie słuchać?

    Może - jakbyś chciała - jakbyś spróbowała zainteresować się tym dzieckiem bliżej, to byś zauważyła dlaczego ono jest jakie jest, i wtedy byś wiedziała jak na nie wpłynąć. moze dziecko by nabrało do ciebie zaufania gdyby sie zorientowało ze TY je inaczej traktujesz - nie odrzucasz, masz cierpliwość i odpłaciło lepszym posłuszeństwem?... ale widzisz, to jest praca, to nie przychodzi w 5 minut.
    ale moze warto - byłabyś kimś kto zmieniłby życie tego dziecka na lepsze (pomyśl jak by cie było za to w przyszłości wdzięczne), no i zdaje się twoje dziecko lubi tego kolegę. wiec chociaz jako towarzysz jest dobry, a to zaleta.

    Nie popełnisz żadnego afrontu jeśli otwarcie zapytasz matki jaki on jest w domu, dlaczego kompletnie nie reaguje na polecenia i czy wie ze potrafi sie brzydko wyrażać ("czy nie wie, gdzie to słyszy?" wink). na twoim miejscu zapytałabym wprost czy była u psychologa z nim, czy nie jest przypadkiem nadpobudliwy.
    bo coś się za tym zachowaniem kryje, pytanie tylko co, - i czy chciałabyś temu dziecku pomoc.

    Minnie
    --
    Matactwo na weselu - czy to już przestępstwo?
    ***
    Wpadnij, zapraszam!...
  • leni6 06.04.19, 06:24
    Powinnaś powiedzieć mu ze jak nie zmieni zachowania to zadzwonisz do jego matki żeby go odebrała a przy kolejnym złamaniu zasad do niej zadzwonić.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:49
    Co za bzdura. Miałam koleżanki - siostry, które nagle straciły ojca. Żadna z nich nie zachowywała się jak dzikus, a były w tym samym wieku (9 i 11 lat).
    A bardzo przeżywały, zwłaszcza młodsza, która była niezależnie od wszystkiego wrażliwa zawsze. Chłopak jest małym patusem, śmierć ojca jest tym plusem, że przez kolejne 30 lat będzie usprawiedliwiany teraz każdy jego wybryk i chamstwo.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:46
    A jak Ciebie wspiera koleżanka? Rozumiem, że zmarł jej mąż, ale jak wcześniej Cię wspierała? Pomagała przy córce? Robiła zakupy lub obiady gdy byłaś chora albo miałaś awaryjną sytuację? Możesz na nią liczyć gdybyś nagłe Ty potrzebowała pomocy?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • arista80 04.04.19, 13:57
    Akurat tutaj popłynęłaś, od tego mam męża, aby to on mnie wpierał i to z nim ustalam kwestie obiadowo-zakupowe czy pomoc przy dziecku, a nie z koleżanką.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:59
    Ok. Czyli koleżanka Cię nie wspiera, od tego może i masz męża, ale wobec tego nie masz żadnego moralnego prawa by jej pomagać. Przyjaźń powinna być obopólna, a to wygląda na pasożytnictwo jednostronne.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • minniemouse 05.04.19, 23:10
    flegma_tyczka napisała:
    Ok. Czyli koleżanka Cię nie wspiera, od tego może i masz męża, ale wobec tego nie masz żadnego moralnego prawa by jej pomagać

    chyba chcialas napisac "obowiązku" nie ma moralnego obowiązku.
    >

    Minnie

    --
    Matactwo na weselu - czy to już przestępstwo?
    ***
    Wpadnij, zapraszam!...
  • aqua48 04.04.19, 14:02
    arista80 napisała:

    > No ale wczoraj mniej więcej tak było. Był poczęstunek, były przygotowane gry i
    > powiedziane jasno co wolno, a co nie (szczególnie ze względu na bezpieczeństwo)
    > . Dzieci było sporo i mimo ogólnego rozbawienia każde potrafiło uszanować te za
    > sady, a on jeden nie.

    Dziwię się, że nie powiedzieliście mu, że w Waszym domu to WY ustalacie zasady zachowania a on musi się dopasować albo może wyjść.
  • cruella_demon 04.04.19, 10:48
    To ta sama która strzeliła focha jak odmówiłaś bycia darmową, pełnoetatową nianią nad chorymi dziećmi, bo jak pracujesz w domu, to znaczy że nic nie robisz? big_grin
    Trzeba przyznać, ze jest wytrwała wink

    A co do tematu wątku, to triss mnie już ubiegła, bo to samo miałam napisać.
    Powiedz, że niestety dzieci (w wersji dla odważnych jej syn tongue_out ) bawią się zbyt żywiołowo i twój mąż się wkurzył, jest zmęczony pracą i chce spokojnie odpoczywać i KATEGORYCZNIE zabrania. Koniec kropka, nie ma z chłopem dyskusji. A ty konfliktów w domu nie chcesz i bardzo ci przykro ale bla bla bla...

    I powiem szczerze, że mocno rozluźniłabym tą znajomość.
  • arista80 04.04.19, 11:25
    No właśnie zastanawiam się jak to zrobić, bo zaczynam mieć wrażenie, że ona szuka sposobu łatwego sposobu na to by ktoś zajął się jej dziećmi a ona miała święty spokój. Z drugiej strony nie chcę jej urazić, bo rozumiem, że może być jej ciężkko samej z dziećmi.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:53
    Normalnie, ta kobieta nie jest wrażliwa i miła, więc w przypadku takich ludzi nie bawisz się w ceregiele tylko walisz prosto z mostu.
    Syn w odwiedzinach zachowuje się skandalicznie i Wy razem z mężem nie życzycie sobie jego obecności w Waszym domu. Śmierć ojca nie jest usprawiedliwieniem chamstwa. Większość dzieci spotyka jakaś tragedia w dzieciństwie.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • summerland 05.04.19, 02:19
    A jak on sie zachowuje u siebie w domu, tez jest taki zywiolowy? Czy grzrcznie sie bawi? Jak corka chodzi do niego to tez mama ma troche wolnego , jak dzieci sie bawia razem. Nie powinna tylko tobie wciskac syna.
  • anorektycznazdzira 06.04.19, 06:23
    Urazić???? Zawsze mnie fascynuje, że jedna koleżanka staja na uszach i podskakuje na rzęsach żeby drugiej nie urazić, a tamta z kolei w ogóle, ale to w ogóle nie ma takich dylematów...


    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • estrellka1206 04.04.19, 11:04
    A co o tym myśli córka?
  • arista80 04.04.19, 11:21
    Córka póki co fajnie bawi się w jego towarzystwie.
  • ichi51e 04.04.19, 11:07
    wysylaj dziecko do kolezanki

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • verdana 04.04.19, 12:25
    Powiedziałabym przede wszystkim , co jej syn powiedział do Twojego męża. I że przykro Ci bardzo, ale najwyraźniej jej dziecko swiadomie nie zamierza Was słuchać, wiec odpowiedzialności za nie brać nie mozesz. Nie bawiłabym się w żadne umowy z chłopakiem, nie jesteś jego wychowawczynią, nie jesteś odpowiedzialna za jego zachowanie i nie mozesz brać odpowiedzialności, jesli coś sie stanie.
    Możesz spróbować raz jeszcze, gdy będzie ładnie i dzieci nie będą musiały siedzieć w domu. Może chłopak zachowuje się lepiej, gdy nie ma duzego towarzystwa. W razie kolejnej tego typu wpadki nie czekasz, tylko dzwonisz po koleżankę, zeby przyszła i go uspokoiła, bo wy sobie nie radzicie. I to będzie ostatni raz.
  • uomo_dos 04.04.19, 12:24
    Mam córkę i syna, w życiu płodowym jak bliźniaki, choć bliźniakami nie są, rozwijali się w tym samym tempie, nawet waga urodzeniowa ta sama. A teraz widzę w nich "książkową" dziewczynkę i "typowego" chłopca i wiem już mniej więcej, ze chłopca nie da się wychowywać tak samo jak dziewczynki, po prostu potrzeby "chłopackie" są inne. Ja bym powiedziała matce, że jako matka rozumiem ją z całego serca i chętnie bym ugościła chłopca, ale w przypadku jej dziecka chodzi o to, że nie jestem w stanie sprostać jego potrzebom. Na moje oko on potrzebuje faceta typu trener, który jasno zarysuje reguły i pozwoli sie małemu "wyszaleć". Jak widzę, ile mój syn może wydać z siebie energii i to od małego, to po prostu w głowie mi sie nie mieści, że ludzki młodziak potrafi być taki silny, wytrzymały i zdecydowany. I choć nie jestem niepełnosprawna ruchowo, to tak od ok. jego 10 r.ż. wiedziałam już na pewno, ze nie potowarzyszę mu w jego zabawach np. futbolowych, nie moja bajka, ani fizycznie, ani psychicznie nie dałam rady postać na bramce, żeby mógł sobie postrzelać. Szczerze mówiąc, jego rodzony ojciec nie jest w stanie dorównać mu w wyczynach sportowych z uwagi po prostu na brak czasu, jaki musiałby poświęcić na sport. Jedynym rozwiązaniem, jakie widzę, to oddanie takiego żywego srebro do jakiegoś klubu sportowego albo zaprowadzenie na plac zabaw, gdzie są animatorzy, którzy przynajmniej dopilnują, żeby żywiołowe źrebaki krzywdy sobie nie zrobiły - tak bym zasugerowała znajomej.
  • alpepe 04.04.19, 13:05
    Cio? Bachor jest niewychowany i to nie ma nic wspólnego z jego płcią.

    --
    Achse des Guten
  • lelija05 04.04.19, 13:11
    Nie wiesz jak to jest? Weź odpuść, przecież to CHŁOPAK.

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • alpepe 04.04.19, 13:13
    Ta i jeszcze użalanie się, bo pół-sierota i ojca nie ma. Najlepszy sposób, by zepsuć dziecko.

    --
    Achse des Guten
  • lelija05 04.04.19, 13:41
    No niestety.

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 13:54
    Jeżeli dobrze pamiętam wątek to jeszcze przed śmiercią ojca było to "ziółko".

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • mikams75 04.04.19, 14:01
    nie zapraszalabym do domu, tylko na podworku/placu zabaw, co tam macie w okolicy.
    Nawet jak przyjdzie do domu i zobaczysz, ze zaczyna dokazywac, to wystawiasz dzieci na dwor niezeleznie od pogody. Najprostrzym tekstem - oj widze, ze energia was rozpiera dzieciatka kochane, zakladajcie buty, kurtki a ja wam przyniose pilke/rakietki/inne.
    Kolezance mozesz powiedziec, ze nie masz mieszkania przystosowanego do wiekszych harcow i jest niebezpiecznie a swieze powietrze dobrze zrobi dzieciom.
  • arista80 04.04.19, 14:10
    Jak jest ładna pogoda to zwykle bawią się na dworze, wczoraj akurat było chłodno chociaż mimo to i tak na moment wyszli. Oczywiście zaczęło się: a po co mi kurtka (a chłopak chorowity), potem m. in potrząsanie huśtawką i próba wysadzenia z niej mojego dwulatka (mały usiadł jak była pusta) i na koniec walenie w posadzony krzew. Tu zareagował ostrzej mój mąż, to zwiał do domu.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 14:14
    Nieźle. Ostatnio była z 2-latkiem na placu zabaw, zaczął lekko (bardziej chyba z ciekawości) szarpać za gałązkę. Powiedziałam, żeby zostawił bo "krzaczka też boli", przestał natychmiast.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • mikams75 04.04.19, 16:50
    9latek to nie 2latek, zeby mu opowiadac bajki o bolacym krzaczku.
  • mgla_jedwabna 05.04.19, 07:16
    To nie jest bajka - roślina jest żywa i odczuwa szarpanie, wpływa to negatywnie na jej rozwój itd. Szarpać gałązkę to nie to samo, co np. kopać w słupek (od kopniaka dziesięciolecia słupków nic nie będzie).
  • mikams75 05.04.19, 15:50
    kopanie czy szarpanie czegokolwiek podczepiam pod jedna kategorie - umyslne niszczenie, niewazne czy krzak czy slupek. To, ze dziecko w tym wieku nie rozwali, to nie znaczy, ze moze bezmyslnie kopac (i brudzic ubloconymi butami).
    Boli trawnik jak sie po nim chodzi? Drzewo, jak sie na nie wchodzi? Zrywanie owocow boli jablonke? Przycinanie roslin to wowczas bol nie do znesienia.
  • taki-sobie-nick 04.04.19, 23:30
    NajprostSZym!

    Energia rozpierająca kochane dzieciątka - świetne.
  • 3-mamuska 04.04.19, 14:03
    Skoro wyszedł jako ostatnii to zamiast żalić się na forum.
    Trzeba było posadzić na kanapie i zapowiedziedzieć , ze albo się jego zachowanie poprawi i będzie się was słuchał ,albo jest to jego ostatnia wizyta w waszym domu.
    O ile nie jestem zwolennikiem wychowywania dzieci przez obce osoby to oddając pod opiekę wam syna Kolezanka ,dała wam trochę możliwości.
    Albo w krytycznym monecie załapać za rękę i wyprowadzić za drzwi.
    Myśle ze chłopak po prostu stara się zwrócić na siebie uwagę. Może właśnie twojego męża.
    A i współczuje męża naprawdę dorosły facet a zabiera zabawki z piaskownicy.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • flegma_tyczka 04.04.19, 14:16
    Sama masz problemowe dziecko więc masz pretensje do rodziców zdrowych.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • tol8 04.04.19, 14:10
    Powiedzieć że zgadzasz się tylko na wizyty w ogrodzie. Z małym krótko pogadać, albo się zachowuje albo wraca do domu.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • jola-kotka 04.04.19, 15:42
    Powiedz jak sie zachowuje, co mowil do twojego meza i ze nie mozesz go przyjmowac bo nie potrafisz nad nim zapanowac. Bez bez epitetow o dziecku.
  • volta2 04.04.19, 16:29
    miałam podobną sytuację, tylko gdy dzieci miały ok.7 lat z tego co pamiętam
    dziecko nie było co prawda żywiołowe, ale miało skłonności do bitki, i do wynoszenia rzeczy w kieszeniach(np. figurki lego)

    jako skuteczny pedagog poświęciłam kilka razy parę minut na wyjaśnienie paru prostych zasad w naszym domu (musiałam użyć inglisza co mi komplikowało sprawę językowo ale pewnie wyrażałam się tak prosto i jasno, że dzieciak zrozumiał) i je poddawałam egzekuzji natychmiastowo.
    jak się zorientowałam, że wynosi figurki to też pouczyłam, i potem kilka razy robiłam rewizję w kieszeniach na pożegnanie - po 3 już nic nie wynosił.

    z matką się nie znałam, ale nie było mi obojętne, czy zerwą kontakty, bo to był jedyny sąsiad-kolega na po szkole. więc wybrałam rozwiązania skuteczne i z pożytkiem dla obu stron. po roku chłopcy byli już mocno zaprzyjaźnieni, i zgrzytów wychowawczych nie było. grono pedagogiczne było w szoku jak na mój widok największa zakała szkolna nabierała manier, ogłady i dało się zdyscyplinować.

    w twoim przypadku albo albo
    czyli jeśli czujesz chęć pomocy wdowie(zakładam że tu masz rozterki ewentualne?) to zakasujesz rękawy, wyznaczasz dopuszczalny poziom hałasu i ruchu i po jego przekroczeniu natychmiast odsyłasz do domu. jak za trzecim razem wizyta się nie wydłuży to znaczy że przypadek nieuleczalny i kontakty odpuszczasz.(to szybko widać, u nas po pierwszym ataku dziecko wróciło do domu po 15 minutach, drugi raz wtyrzymało 30 min i musiało wyjść, za trzecim doleciał do 40 minut i się naprostował na zawsze - a widziałam, gdy wychodził, że mojemu jest przykro, ale mi było jeszcze bardziej przykro, że zbiera bęcki od niewychowanego kolesia)

    jeśli tylko patrzysz na korzyści dla córki a los wdowy i jej dzieci ci obojętny to oczywiście bawią się poza twoim terytorium, bo tak. też masz do tego prawo.
  • kryzys_wieku_sredniego 04.04.19, 16:51
    Oki, chłopacy są inni. Mam syna jak się bawi sam jest bosko, spokojnie, no super dzieciak. Jak przychodzi jeden kolega robi się głośno ale nadal przewidywalnie, bieganie z bronią zrobioną z lego i ogólny front po całym domu to norma, jak jest dwóch kolegów to mam dość po minucie, są nie do opanowania!
    Ogólnie wizyty kolegów (wiek 7-8 lat) mogą trwać max 2h, w lecie częściej w zimie raz na tydzień max.
  • quelquechose 04.04.19, 17:16
    Ja tu widzę kilku aktorów tego dramatu - ciebie, córkę i męża (wasza rodzina) oraz chłopca wraz z mamą. Podejrzewam, że jako priorytet stawiasz swoją rodzinę (samopoczucie drugiej rodziny jest istotne, ale na drugim planie). Najpierw więc ustalacie wśród własnej grupy, co jest dla kogo ważne - może córce zależy na tych wizytach?

    Jeśli razem ustalicie, że nie chcecie wizyt chłopca, to musisz porozmawiać z koleżanką (rad już tu było kilka, jak to zrobić - ja osobiście pewnie starłabym być dyplomatyczna, ale bliska prawdy tongue_out)

    Jeśli tak, to podejście do sprawy Asi wcale nie byłoby takie złe - ja cię rozumiem, bo miałam podobny przypadek (kolega córki nawet mnie kopnął tongue_out). Gdy zachowywał się źle, to mówiłam mu, że na przyszłość nie będzie mógł do nas przychodzić, jeśli nie będzie współpracować, bo to co robi jest niefajne, a ja jego mamą nie jestem. Średnio to pomagało, ale trochę tak. Było mi go trochę żal, bo też miał przejścia w rodzinie (śmierć siostrzyczki, rozwód rodziców, mama pracująca bardzo dużo), więc raz na jakiś czas powtarzałam eksperyment aż córka przestała się z nim przyjaźnić (z wiekeim drogi im się rozeszły).

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • summerland 05.04.19, 02:09
    Moze wrz dzieciaki na rowery, jak chlopak ma duzo energii to bedzie mogl sie wyzyc. Albo jakies inne zabawy -gry na powietrzu. Takiego dziecka lepiej nie zamykac w domu wink
  • rosapulchra-0 05.04.19, 16:11
    Powiedz prawdę i poradź jej wizytę u psychologa.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • arista80 05.04.19, 16:41
    Dziękuję za odpowiedzi. Z koleżanką szczerze mówiąc póki co nie chcę na ten temat rozmawiać, bo po pierwsze to była jego pierwsza (i chyba jedyna póki cosmile wizyta w naszym domu, po drugie to nie jest moja bliska przyjaciółka, tylko koleżanka z sądziectwa i widzę, że psychicznie wciąż przeżywa wszystko, nie chcę jej dobijać. Zareaguję jeżeli sytuacja się powtórzy. Przeprowadziłam też rozmowę z córką i powiedziałam jej, że zachowanie jej kolegi nie podobało mi się oraz że jak tylko zobaczę, że są na nią jakieś skargi i ona też się zacznie gorzej zachowywać to koniec przyjaźni między nimi.
  • minniemouse 06.04.19, 03:07
    ... postępować zamiast.

    Naturalnie, nikt nie moze mieć do ciebie Arista pretensji ze nie masz zamiaru zajmować sie cudzym dzieckiem, zwłaszcza iz chłopaczek ma własną matkę która powinna się nim porządnie zajmować.
    Niemniej, ponieważ przed chwila w dzienniku u nas mówili o ADHD
    (już mam takie szczęście ze jak tylko o czymś dyskutuje albo mam z czymś problem, to zaraz pchają mi się pod nos tematy w mediach dokładnie o tym) chciałam ci tylko podkreślić jakie są objawy ADHD u dzieci:
    - nadpobudliwość psychoruchowa,
    - impulsywność,
    - zaburzenia koncentracji uwagi,
    - agresywność,
    - wygląda, jakby nie słuchało, co się do niego mówi; często trzeba kilkakrotnie powtórzyć komunikat lub polecenie, żeby dziecko zareagowało,
    - ma trudności w postępowaniu według instrukcji, przerywa wykonywanie zadań lub obowiązków i nie kończy ich,
    - Potrafi zupełnie bezmyślnie zrobić coś niebezpiecznego.

    ADHD - przyczyny, objawy
    Zespól nadpobudliwości
    Jak rozpoznać ADHD u dziecka

    powyższe symptomy kolega córki wykazuje jak najbardziej, łącznie z niemożliwością wysłuchania i wykonania prostych poleceń. jego zachowanie jednak wybiega sporo poza normy.
    Nie boj się, Aristo, powiedzieć tego wszystkiego matce. nie jest tyle ważne co powiesz ale JAK powiesz. wierze, iż będziesz umiała jej to powiedzieć w taktowny sposób, tak, aby czuła ze jej nie osadzasz a jedynie szczerze pragniesz pomoc.
    I nie 'oszczędzaj jej', bo tu ważniejsze - najważniejsze - jest dziecko i jego dobro.
    jeśli nikt wreszcie nie zwróci uwagi matce na problem tego chłopczyka i mu nie pomoże, to się nigdy nic nie zmieni i będzie miał zmarnowane życie sad


    Minnie
    --
    Matactwo na weselu - czy to już przestępstwo?
    ***
    Wpadnij, zapraszam!...
  • leni6 06.04.19, 06:39
    Bardzo źle to ostatnio rozegraliscie, daliście temu dziecku wejść sobie na głowę w waszym domu. Macie bardzo skuteczne narzędzie dyscyplinujące: telefon do matki żeby zabrała niegrzeczne dziecko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.