Dodaj do ulubionych

dlaczego chcemy wiedziec kim byli nasi przodkowie

06.04.19, 16:54
No wlasnie, dlaczego? geneaologia bardzo sie rozwija. Dla niektorych to wciagajace hobby. Dlaczego ludzie maja potrzeba aby wiedziec kim byli nasi przodkowie? Jakie przyswiecaja temu cele?
Edytor zaawansowany
  • flegma_tyczka 06.04.19, 17:16
    Aby sprawdzić czy nie gnębili chłopów pańszczyźnianych.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • taki-sobie-nick 06.04.19, 23:36
    Żeby się nimi lansować. tongue_out
  • minniemouse 07.04.19, 05:26
    wielka nadzieja na okazanie się potomkiem co najmniej Jagiełły, Poniatowskiego lub chociaz Czartoryskich, Radziwiłłów lub w najgorszym wypadku przynajmniej jakiegoś Stańczyka.

    Minnie

    --
    Seksistowskie myślenie (ukarane)
    ***
    Wpadnij, zapraszam!...
  • milamala 07.04.19, 18:07
    minniemouse napisała:

    > wielka nadzieja na okazanie się potomkiem co najmniej Jagiełły, Poniatowskiego
    > lub chociaz Czartoryskich, Radziwiłłów lub w najgorszym wypadku przynajmniej j
    > akiegoś Stańczyka.

    I bolesny zawod jak sie okazuje (a zwykle sie tak okazuje, bo to najwieksze prawdopodobienstwo), ze jest sie potomkiem chlopa panszczyznianego.
  • taki-sobie-nick 07.04.19, 21:36
    I bolesny zawod

    Mam lanserskiego przodka, a nawet kilku. tongue_out
  • marusia_ogoniok_102 07.04.19, 05:58
    Bo po prostu ludzie lubią wiedzieć, skąd i od kogo pochodzą. Jest to dla nas ważne, bo w jakiś sposób osadza nas w świecie, daje wyobrażenie o sobie i daje poczucie stabilności i korzeni.
    Poza tym, jeśli nie wiemy, kim byli nasi przodkowie, to mamy jakieś wyobrażenia i projekcje. Boimy się, czy, np. nie zrobili czegoś złego. Były takie przypadki, kiedy np. ktoś dowiadywał się, że dziadek był oddanym hitlerowcem ("Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił"). Niby to dziadek, nie my, nie znamy go i, całe szczęście, nigdy nie poznamy, ale dzielimy z nim część DNA. Skoro on był zły, to może my też jesteśmy?
    Z kolei każdy ma nadzieję, choćby podświadomą, na coś odwrotnego - na króla gdzieś w odległych krewnych, kogoś ważnego albo chociaż jakiegoś bohatera. Bo wtedy może poczuć się dumny, że dzieli z nim część DNA. Bo może te cechy, jakie miał mój przodek, są też we mnie - tak to działa. Koncept "pamięci genetycznej".
    Dlatego ludzie chcą wiedzieć. Bo chcą należeć do plemienia. Do rodu. Bo człowiek bez plemienia, "otczestwa", samotny - ma, ewolucyjnie, mniejsze szanse przeżycia. Tylko ceną za znalezienie wiedzy o przodkach może być świadomość, że przodek gardziłby nami i uważał za coś niżej niż wesz - no, nie jest to miłe.
    No i, oczywiście, jeśli przy dziedziczeniu cech jesteśmy - zdrowie. Badanie genealogiczne miże wykazać, czy w rodzinie był jakiś problem zdrowotny. O tym zawsze lepiej wiedzieć zawczasu.

    --
    "Przecież wszyscy lubią historyków. Jesteśmy jak żelowe misie społeczeństwa. Nieprzydatne ale słodkie."
    Pusta miska
  • maaria33 07.04.19, 07:25
    Nie przeceniałabym tej wiedzy medycznej sprzed lat wink I z powodu mylnych diagnoz jak i tego, że wiele zakonczyło żywot zanim potencjalne choroby "z DNA" mogły się ujawnić.
  • milamala 07.04.19, 18:09
    maaria33 napisała:

    > Nie przeceniałabym tej wiedzy medycznej sprzed lat wink

    Dokladnie tak, diagnozy jak i metody walki z roznymi chorobami w poprzednich wiekach nie warte sa uwagi.
  • pani_tau 07.04.19, 10:02
    Wiedzy medycznej bym nie ufała- żona wujka (wujenka?) oficjalnie zmarła na raka płuc. Oficjalnie, bo na 99,99 procent jestem przekonana, że przyczy ną śmierci był rak narządów rodnych. Po prostu kuzyni uznali, że rak płuc jest bardziej elegancki. Dziadek niby zmarł na niewydolność nerek, ale nie wiem czy to aby nie był rak prostaty. Pradziadkowie słabowali, słabowali aż umierali. Na co? A ze starości w wieku lat 78. Tak że na pytanie o przypadki raka w rodzinie rozkładam ręce...
    Natomiast w pełni zgadzam się z tezą o potrzebie poczucia się zakorzenionym. I mam wrażenie, że to się nasila wraz z wiekiem. Moi przodkowie przybyli zza Kaukazu uciekając przed nędzą i prześladowaniami, szczerze mówiąc nie mam ochoty wgłębiać się w te historie.
  • milamala 07.04.19, 18:12
    pani_tau napisał(a):

    > Moi przodkowie przybyli zza Kauk
    > azu uciekając przed nędzą i prześladowaniami, szczerze mówiąc nie mam ochoty wg
    > łębiać się w te historie.

    Ja tez w swoich nie mam ochoty, bo mnie wiecej wiem, ze najprawdopodobniej ci ze strony matki to po prostu ubodzy chlopi panszczyzniani. Smutne to troche. Ale czasem mam jednak ochote to potwierdzic, i wiedziec, a nie tylko domniemywac. "Pogodzic sie z diagnoza".
  • asfiksja 07.04.19, 09:06
    To jest moim zdaniem wręcz biologiczna potrzeba człowieka. Prawdopodobnie wykształcona w drodze ewolucji (ci, którzy się interesowali pochodzeniem lepiej przekazali geny, bo uniknęli chowu wsobnego). Kiedyś uważano np., że lepiej, żeby dzieci adoptowane nie wiedziały, teraz raczej powszechnie uważa się, że wiedza o pochodzeniu to prawo podmiotowe. Ale takie dzieci i tak zwykle mają poczucie braku związane z tą wyrwą w historii swojej biologicznej rodziny.
    Ja osobiście dowiedziałam się kilku rzeczy o dwojgu spośród moich przodków (w linii prostej, z różnych stron) i sporo elementów układanki mi wskoczyło na miejsce.
    Natomiast puchnięcie z dumy, bo "moja rodzina pochodzi od Jagiełły" albo kajanie się w prochu, bo "moja rodzina pochodzi od hitlerowca" uważam za bzdurę.
  • nenia1 07.04.19, 09:18
    Jedni chcą, innych to zupełnie nie interesuje. Uważam, że to jak z innym hobby. Dlaczego ktoś zbiera znaczki? Bo lubi. Szczerze mówiąc mnie nie interesuje na tyle, by poświęcać temu czas i w swoim otoczeniu również nie znam nikogo kto by wkładał to wysiłek. Owszem rodzice, dziadkowie no jeszcze pradziadkowie (w końcu dziadkowie rodziców) są znani, ale dalej? Nie interesuje mnie z prostego powodu - po pierwsze szkoda mi czasu, po drugie przeszłości nie zmienię a poza tym nie czuję się za nią odpowiedzialna w żaden sposób, czy od złej czy dobrej strony no i zwyczajnie praprapraprzodkowie to ludzie dla mnie całkowicie obcy. Człowiek nie ma wpływu komu się rodzi, nie mam też potrzeby dotarcia do szlachetnie urodzonych przodków, nie ma to dla mnie znaczenia. Bardzo liczy się dla mnie rodzina, ale ta obecna, w której żyję i wolę czas czy środki finansowe przeznaczać dla niej niż na badanie czegoś czego dawno już nie ma i co i tak mnie nie zmieni.
  • ana119 07.04.19, 14:37
    Na tej samej zasadzie co poznawanie historii miasta, kraju z którym się żyje. Wiedzą o gałęziach, powiązanosvh, długości życia, dzietności rodzin pozwala zrozumieć w jakich okolicznościach żyli
  • beneficia 07.04.19, 18:30
    Bo potrzebują osadzenia siebie w jakimś kontekście, jakiejś ciągłości osobisto-historycznej.
    Inaczej pozostaloby tylko "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz".
  • bukietlisci 07.04.19, 21:50
    bo tak. chcą wiedzieć po prostu. w mojej rodzinie też chcieli wiedzieć i wyszło że z jednej strony to jestem bardzo szlachcianka a z drugiej to już chłop znikąd. serio. pojawił się w tamtych latach chłop bez historii i rodziny ale za to z pieniędzmi. ja bardziej taka chłopska i ciekawość chłopska mnie gna aby dowiedzieć się kto, dlaczego i kiedy. oraz jak to się stało, kiedy moja szlachta tak zubożała a mój chłop tak się wzbogacił że mariaż był możłiwy. i skąd się ten chłop wziął. takie przyświecają mi cele. ciekawość.
    a znam hrabiego. hrabia mieszka w kawalerce i jeździ na handel po okolicznych targach. zawsze ma przy sobie album ze zdjęciami dworku co to kiedyś należał, przodków co to kiedyś byli, herbu co to ciągle jest i pretensji że on tak wysoko urodzony musi się z plebsem zadawać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.