Dodaj do ulubionych

To ja, leń i darmozjad - znalezione w sieci

06.04.19, 19:41

"Oto, dlaczego wszyscy mi tej pracy zazdroszczą!
1. Jestem czynnym nauczycielem i pragnę poinformować, że pracuję tygodniowo około 14 godzin, serio, nie żartuję (18x45 minut).
2. Pozostałe 15 minut to chwila relaksu przy muzyce w otoczeniu radosnej młodzieży – i te cudowne pogawędki z uczniami.
3. Wywiadówki i konsultacje z rodzicami jako forma życia towarzyskiego – wszak późnymi popołudniami.
4. Sprawdzanie prac uczniowskich to codzienna porcja literatury – różne style i gatunki: trafia się science fiction, horror, a nawet kabaret, bywa i śmieszno, i straszno.
5. Rozrywki dostarcza mi również darmowa turystyka w otoczeniu nastolatków, całodobowych obieżyświatów, z naciskiem na intensyfikację wypraw nocnych.
6. Aby się wieczorami nie nudzić, prowadzę korespondencyjny klub mailowy z rodzicami – doznania niezapomniane.
7. Mam możliwość uczestniczenia w Radach Pedagogicznych, na których mogę posiedzieć z koleżankami i zademonstrować nową kreację z kolekcji na wagę – wiosna 80.
8. Bilety do teatru są drogie, więc zawsze można szkolny teatrzyk zaliczyć – cud darmoszka, szczególnie wtedy, gdy się miesiącami nad nim nie pracuje.
9. Mam szansę realizować się jako szkolna komisja śledcza do spraw – „Kto wyrwał sedes?” albo „Kto zeżarł Jasiowi kanapkę?”
10. W karnawale mogę skorzystać z darmowego balu, jakim jest studniówka, płacimy tylko za jedzenie, a potem zabawa i dbanie o wizerunek szkoły poprzez wynoszenie butelek po wódce, które dzięki Bogu leżą w jednym miejscu – pod stołami.

Pani Minister oraz Drodzy Rodzice dziękuję za możliwość tak atrakcyjnego spędzania czasu. Nie oczekuję nienależnej mi podwyżki, a jedynie dołożenia mi atrakcji. Pozdrawiam serdecznie! Leń i darmozjad.
W szkole, w której pracuję jest ponad pięćdziesięciu nauczycieli, z czego około 2/3 ma dorosłe dzieci. Ani jedno z nich nie zostało nauczycielem, a ponad 90% ukończyło studia. Nauczyciele wychowali lekarzy, prawników, inżynierów, programistów. Co z nimi jest nie tak, że widząc luz matki, ojca, wieczne wakacje i wysoką pensję za 18 godzin, nie chcą za nic kontynuować tej chlubnej tradycji rodzinnej, nawet podania nie składają, a przecież my im te posadki przygotujemy po znajomości!"
Edytor zaawansowany
  • izabelka55 06.04.19, 20:58
    No i ktoś już nie wytrzymał i napisał co myśli... Ironię uwielbiam i popieram.
  • ola_fatyga 06.04.19, 21:05
    Wyborcy PIS-u i tak odczytają to dosłownie....
  • pani07 07.04.19, 11:53
    ola_fatyga napisała:

    > Wyborcy PIS-u i tak odczytają to dosłownie....

    Ojej, a do tego masz to udręczenie zawodowe zwiększone, bo być może rodzice części dzieci tak głosowali, cóż za trudy.

    Mam w rodzinie nauczycielkę i tak, rozumiem Twoje wkurzenie, ale zobaczenie w p.Broniarzu "miłującego i pomagającego nauczycielom" bawi mnie niezmiennie. Takie samo zdanie mam o związkowcach z Solidarności.
  • manala 06.04.19, 21:04
    Fajne : )
  • wilan.an 06.04.19, 21:06
    Widzisz jakbyś prowadziła młodsze klasy mogłabyś jeszcze nawilżać cerę na basenie.
    Popieram i pozdrawiam
  • ola_fatyga 06.04.19, 21:12
    A gdy uczeń zostawi nadgryzioną kanapkę pod ławką, to i śniadanie gratis- szał.
  • wilan.an 06.04.19, 22:38
    Oooo w zasadzie jakby zbierać kanapki po śmietnikach to wcale nie musisz robić zakupów i żywisz się za darmo. To jest pomysł 🤔
  • nickbezznaczenia 06.04.19, 21:16
    I zaraz przyjdzie arwena...
  • ola_fatyga 06.04.19, 21:20
    >I zaraz przyjdzie arwena...

    Mam nadzieję że po kolacji...znalezione nie kradzione!!!! (to odnosnie tej kanapki spod ławki)
  • 21mada 06.04.19, 21:19
    Za to ludzie pracujący po 40 godzin tygodniowoa nigdy nie zabierają pracy do domu, nie zostają po godzinach, nie chodzą na zebrania i nie wyjeżdżają służbowo.
  • izabelka55 06.04.19, 21:41
    Błagam, nie mogę już czytac/słuchać o tym 40 godzinnym czasie pracy. Bardzo, bardzo bym chciała mieć biurko, szafkę i komputer i posiedzieć w pracy 8 godzin. Trochę pouczyć, a reszta na to co robię w domu. I wiecie co jakbym się nie wyrobił, to też bym wzięła pracę do domu i już nikt by mi nie mówił, że jestem len i że pracuje 18godzin. Powiedzcie czy to będzie kiedyś możliwe??
  • allatatevi1 06.04.19, 23:06
    Ano właśnie, bo w opinii "uciśnionych" nauczycieli, oni to uczą, ale ci co pracują 40 h tygodniowo, to w pracy "siedzą".
    Praca na etacie to jakby prowadzić po 12 lekcji dziennie, czy tak jakby pensum wynosiło 60 godzin lekcyjnych.
    Nauczyciele nie pracują na pół etatu a na jedną trzecią etatu.
  • taki-sobie-nick 06.04.19, 23:25
    allatatevi1 napisała:

    > Ano właśnie, bo w opinii "uciśnionych" nauczycieli, oni to uczą, ale ci co prac
    > ują 40 h tygodniowo, to w pracy "siedzą".
    > Praca na etacie to jakby prowadzić po 12 lekcji dziennie, czy tak jakby pensum
    > wynosiło 60 godzin lekcyjnych.
    > Nauczyciele nie pracują na pół etatu a na jedną trzecią etatu.

    Za to podczas każdej z tych godzin mają kilkudziesięciu uroczych dziubdziusiów, a każdy z tych dziubdziusiów ma ematkę gotową zrobić tzw. dżihad o minusik przy piąteczce.
  • izabelka55 07.04.19, 09:43
    Weź się puknij w głowę. Dla mnie siedzę w pracy i robię swoje jest jednoznaczne. Siedzę i sprawdzam pracę, kartkówki, szykuje sobie potrzebne rzeczy. Tak siedzę, bo na lekcji nie mam chwili wolnego, ogarniam to co muszę powiedzieć, nauczyć i patrzę jak to jest odbierane, kto rozumie, kto nie. Jak ktoś nie szanuje drugiego i chce się czepiać to zawsze można przyłożyć. Naprawdę trochę dobrej woli!!! Ja chcę tylko równego traktowania.
  • madami 07.04.19, 09:57
    nie da się porównać pracy nauczyciela do pracy etatowca 40 godzin, to zupełnie inna specyfika pracy i o wiele większa odpowiedzialność, nie wie tego ten kto nigdy nie spróbował. Uczenie przez 45 minut to ogromny wysiłek i fizyczny i psychiczny, może gdyby klasa liczyła 6 osób można by inaczej na to spojrzeć ale klasy to min 20 osób. Nauczyciele języków w szkołach językowych często fantastycznie prowadzą zajęcia w grupach prawda? ciekawe i urozmaicone lekcje, przygotowane materiały, indywidualny kontakt. Tylko, że w grupie jest kilka osób bo od dawna wiadomo, że w bardziej licznych grupach efektywnośc nauczania spada. 99% nauczycieli ze szkoł jezykowych, jeżeli spróbuje pracy w polskiej szkole, szybko stamtąd ucieka. Bo ta praca jest bardzo ciężka, trzeba być w ciągłym ruchu, głównie na stojąco ( na siedząco nie ogarniesz 30 osobowej grupy), dużo mówienia, dużo interakcji. Gwarantuję, że po dniu pracy w szkole 4-6 godz padniesz ze zmęczenia.
  • pitupitt 08.04.19, 06:55
    Jak myślisz, że w pracy tylko się siedzi, to się grubo mylisz... poza tym ktoś cię na łańcuchu trzyma w szkole? Grozi śmiercią gdy odejdziesz? Dlaczego w innych grupach zawodowych ludzie zmieniają pracę, gdy coś (pensja) im nie pasuje, a nauczyciele twardo siedzą na miejscu? Wiem, że ciężko jest zmienić pracę, ale skoro ja w ciagu 5 lat 3 razy zminiłam pracodawcę, to w czym problem?

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • betty_bum 08.04.19, 07:18
    Przecież strajkują różne grupy zawodowe, lekarze, pielęgniarki, pracownicy sądów, policjanci (chociaż teoretycznie nie mogą), górnicy, rolnicy, pracownicy LOTu, dziś jeszcze taksówkarze, to tak z ostatnich 4 lat i to nie wszyscy pewnie.
    Dla większości z tych grup pracodawcą jest państwo, więc zmiana pracodawcy jest trudniejsza niż przeniesienie się z firmy do firmy.
  • araceli 08.04.19, 07:30
    pitupitt napisał(a):
    > Grozi śmiercią gdy odejdziesz? Dlaczego w inny
    > ch grupach zawodowych ludzie zmieniają pracę, gdy coś (pensja) im nie pasuje,
    > a nauczyciele twardo siedzą na miejscu?

    A ponoć 'zmień pracę i weź kredyt' to wyraz największej pogardy...




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • mama-ola 08.04.19, 12:21
    pitupitt napisał(a):

    > Jak myślisz, że w pracy tylko się siedzi, to się grubo mylisz... poza tym ktoś
    > cię na łańcuchu trzyma w szkole? Grozi śmiercią gdy odejdziesz? Dlaczego w inny
    > ch grupach zawodowych ludzie zmieniają pracę, gdy coś (pensja) im nie pasuje,
    > a nauczyciele twardo siedzą na miejscu?

    Nie siedzą, nauczycieli brakuje. Czasem są z łapanki - pani świetliczanka prowadzi lekcje polskiego w 8 klasie! Najpierw odeszła jedna pani, przyszła druga i została miesiąc, potem parę miesięcy nikt, i w końcu świetliczankę przysłano.
    U mnie w pracy przyjęliśmy w zeszłym roku 3 byłych nauczycieli. Tak więc odchodzą, jeśli kto może.
  • ola_fatyga 06.04.19, 21:43
    >Za to ludzie pracujący po 40 godzin tygodniowoa nigdy nie zabierają pracy do domu, nie zostają po godzinach, nie chodzą na zebrania i nie wyjeżdżają służbowo.

    i to wszystko za 1860.
  • allatatevi1 06.04.19, 23:07
    > i to wszystko za 1860.

    1860 za 1/3 etatu, to przyzwoita pensja.
  • buursztynka.80 07.04.19, 00:00
    Jak tak sobie pomyślę, to taki taksówkarz też mało pracuje. Siedzi sobie taki w samochodzie i słucha radio, no jak pracuje, jak nie pracuje. Przejedzie się kawałek i stoi na światłach. Z ludźmi sobie pogada, no luz nie praca.
    <Aha, to co napisałam powyżej to IRONIA>
  • afro.ninja 07.04.19, 08:44
    Fakt, uberowcy mają gorzej.
  • kub-ma 06.04.19, 21:47
    Nauczyciele też pracują po 40 godzin i nie twierdzą, że tylko oni pracują wieczorami. To inni ciągle chcą im wmówić, że pracują za mało.

    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • qwirkle 06.04.19, 21:22
    Wiecie może dlaczego maniaczytania ucichła?
  • maslova 07.04.19, 11:44
    Mania ciągle przekonywała, że do strajku przystąpi co najwyżej 25% szkół. A tu zonk.
  • kornelia_sowa 06.04.19, 22:31
    To ja rodzic, nie, nie zazdroszczę Ci. Ja nikomu nie zazdroszczę. Mam zawód, na który się zdecydowałam. Podobnie jak ty, nauczycielu.

    Ad1. Pracuje na swoim- ciężko. Duzo więcej niż 40 h tygodniowo. Nieraz z idiotami. Nie mam niestety jak ty możliwości wzięcia rocznego urlopu na poratowanie zfrowia, nie mam pierwszeństwa w pkolu dla dziecka, nie płacą mi gdy jestem chora. Jak nie będę pracować 3 dni przed świętami i dzien po to nie dostanę kasy. A ty?/ Nie odpowiesz????

    2. Przecież w szkole pracujesz pół dniówki, a drugie pól w domu. A włącz sobie w domu nawet na 4 h . Młodzięzy tak przez ciebie nielubianej już tam nie ma. (Jak ci ta młodzież taka solą w oku, to po kiego grzyba jestes nauczycielem? Myslałęs ze bedziesz pracować z kwiatami?????)
    Miło przecież. To nie rozumiem- półdniówki spędzasz na pracy poza upiorną szkołą ijednocześnie narzekasz że te pół dniówki jest poza szkołą

    Ad 3.Przytulam. Rozumiem. Tez to kocham jak ty. Wprost marze, zeby p 8 h w biurze/szpitalu/banku/etc lecieć do szkoły po kartkę z ocenami, które i tak znam. No, ale sprawdzasz obecnośc. Znaczy chcesz, zebym była. To jestem. Nie mogę cie zawieść.
    Ad 4. Ojojojojoj. Przytulam ponownie. Sprawdzanie prac jest be. A co bys chciała robić jako nauczyciel, jesli nie uczyc i sprawdzać, czy sie nauczyli???? Co by cię nie denerwowało.
    Naprawde współczuję. Nauczyciel i mu każa klasówki sprawdzać. Skandal! W dodatku nie wszyscy napisza na 5. Przegięcię, wiem.
    Bezczelni są, że nie wszytsko rozumieją. Bo to, ze to niekiedy (!!!!) ty nie potrafisz nauczyć, to niemożliwe.

    Ad5) Czy one sa obowiązkowe? MEN każe realizować? Napisz petycje żeby to nie było obowiązkowe. Podpiszę, obiecuję.
    Jako rodzic byłam kiedys na takiej wycieczce jako opieka. Nie było żle, podzieliłyśmy się w kilka pokojami do nadzoru i pilnowania, no ale na potrzeby dramatu, uznajmy że to ty byłas najbardziej uciemiężoną osobą.
    O tym, ze rodzice czynnie brali udział w przygotowywaniu programu też nie musimy wspominać. Niech będzie bardziej dramatycznie.

    Ad 6. Czasem cię nie rozumiem. Najpierw chcesz, żeby wysyłać na bieżąco email z usprawiedliwieniem, potem się złościsz, ze go dostajesz. Ale jesteś zmienna.

    Ad 7.Powiem ci sekret: zebrania śa nie tylko w twoim zawodzie. Naprawdę, ale nie mów nikomu. I tez są po południu. Czasem nawet niektórzy muszą obowiązkowo uczestniczyć w imprezach firmowych (tak jak ty w studniówce). Całkiem sie tu nie róznimy

    Ad 8. O tak: to paskudne. Nie cierpię przepytywac dziecka z roli. Ale już takie latanie za kostiumem lub też szycie go nocami to coś co uwielbiamy. I uwielbiamy tę wasza kreatywność: W\Strój wikinga: no problem, przebrac dziecko za smog- miało byc łatwo (szare spodnie, chmura na czole, szara bluza) ale pani powiedziała dziecku, ze by wolała, zeby było bardziej kreatywnie. Nie ma sprawy.Zrobię wszystko byś była zadowolona. Wyjdzie matka z roboty o 18.00 to przeciez do 23 daleko- uszyje, pożyczy na drugim końcu miasta, zapłaci 60 zł. Tylko niech ci sie spodoba.

    Ad 9. Ja się z kolei musze bawić w dyplomatę. Mamo, czemu ja mając pięć 6-tek i dwie 5-tki mam bdb na koniec z anglika tak jak Asia? Asia ma dwie czwórki i 4 tróje, które na piątki wyciągnęła. Asia to córka takiej pani co też uczy w naszej szkole i bardzo się lubią z panią od anglika. To niesprawiedliwe mamo.
    Co mam mu powiedzieć, ?

    Ad 10.Tak, też tam jestem. Przygotowuje kanapki, pieke ciasta. Jestem też na tych kiermaszach w sobotę co ty? Myslisz że mi się chce. Też mi nie zapłaca. I też nie mam wtedy wolnego bo musze tam być.
    No to szczerze: Jak ci tak ciązy ta studniówka to będzie ok jak cię nie zaproszą?
    O nie, strzelisz focha, obie to wiemy.


    O, w szkole syna wręcz przeciwnie- 4 nauczycielki pracują tam ze swoimi dziećmi. I jeszcze jedna jest chętna .
  • kub-ma 06.04.19, 22:53
    Przecież post startowy był ironią. Dla tych, którzy ciągle udowadniają nauczycielom, że ich praca to luzik.
    Czy jeżeli nauczyciel pokaże Ci, że ciężko pracuje, to w ten sposób udowodnił Ci, że Ty nie pracujesz ciężko?
    Większość ludzi czynnych zawodowo ciężko pracuje. Kwestia jest tylko taka, żeby nikt nikomu na siłę nie udowadniał, że wie lepiej że ten drugi to jednak leń.

    --
    "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann.
  • ola5488 06.04.19, 23:06
    10/10
  • samawsnach 06.04.19, 22:56
    Już słyszę ten raban, gdyby nauczyciele faktycznie dostali ten wymarzony przez nich 40 h tydzień pracy! Strajk popieram, ale nie lubię gdy robi się ze mnie idiotkę.
  • kub-ma 06.04.19, 23:08
    samawsnach napisała:

    > Już słyszę ten raban, gdyby nauczyciele faktycznie dostali ten wymarzony przez
    > nich 40 h tydzień pracy! Strajk popieram, ale nie lubię gdy robi się ze mnie
    > idiotkę.

    I tak ci okropni nauczyciele się zmówili, żeby ze wszystkich zrobić idiotów.


    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • samawsnach 06.04.19, 23:15
    No to jeszcze raz- kto z nauczycieli przyjąłby podwyżkę z obowiązkowym 40 h tygodniem pracy i 26 dniowym urlopem? Nie ma co ukrywać- zawód nauczyciela ma spore plusy i negowanie tego faktu i snucie wizji upragnionego 40 h tygodnia pracy budzi moje zażenowanie, nie empatię.
  • kub-ma 06.04.19, 23:34
    samawsnach napisała:

    > No to jeszcze raz- kto z nauczycieli przyjąłby podwyżkę z obowiązkowym 40 h tyg
    > odniem pracy i 26 dniowym urlopem?

    No ja smile




    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • 35wcieniu 07.04.19, 09:39
    Wiec dlaczego nie walczycie o zniesienie karty nauczyciela?
  • araceli 07.04.19, 09:59
    35wcieniu napisał(a):
    > Wiec dlaczego nie walczycie o zniesienie karty nauczyciela?

    Ludzie - ten strajk jest świetnym momentem na wyedukowanie się zamiast pitolenia wciąż tych samych bzdur. Nie ma czegoś takiego jak 'zniesienie karty nauczyciela' - każdy zawód regulowany ma ustawę, która narzuca regulacje. Różne regulacje - od kwalifikacji, wykształcenia po wiek emerytalny.

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • 35wcieniu 07.04.19, 10:12
    No i wlasnie. Pytam wiec dlaczego nigdy zaden strajk nauczycieli nie podniosl tematu zmiany zapisow, np. zmiany zasad pracy na 40-godzinny tydzien, albo umozliwienia zwolnienia niekompetentnego nauczyciela, mozliwosc wziecia urlopu w innym terminie niz wakacje ale tylko w wymiarze 26 dni itp.
    PS. Protest popieram ale badzmy obiektywni-wiele zasad pracy nauczycieli JEST dla nich bardzo korzystnych.
  • ren.s 07.04.19, 10:35
    Bo nauczyciele mogą strajkować o sprawy bytowe, nie systemowe. Tyle razy już tutaj to pisano.
  • lena2222 07.04.19, 11:23
    ren.s napisała:

    > Bo nauczyciele mogą strajkować o sprawy bytowe, nie systemowe. Tyle razy już tu
    > taj to pisano.
    Strajk może dotyczyć warunków pracy.
  • ren.s 07.04.19, 11:51
    35wcieniu napiała:
    >>Pytam wiec dlaczego nigdy zaden strajk nauczycieli nie podniosl tematu zmiany zapisow, np. zmiany zasad pracy na 40-godzinny tydzien, albo umozliwienia zwolnienia niekompetentnego nauczyciela, mozliwosc wziecia urlopu w innym terminie niz wakacje ale tylko w wymiarze 26 dni itp.

    Widzisz w tych postulatach o które to niby powinniśmy walczyć jakieś postulaty dotyczące warunków pracy?
  • 35wcieniu 07.04.19, 13:36
    A ty nie? Liczba godzin pracy to nie są warunki pracy? Kwestie urlopów - też nie? SERIO? surprised
  • whitney85 08.04.19, 11:42
    Nie chcę 40 godzinnego tygodnia pracy. Po to się zatrudniłam w szkole, by mieć więcej czasu dla rodziny.
  • astomi25 07.04.19, 10:44
    Ja. Serio.
    Pracowalam jako nauczyciel 7 lat.Bylam mloda,pelna zapalu i werwy . Dla uczniow pisalam zroznicowane testy, nazwiazalam wspolprace ze szkolami zagranica i intensywnie ja rozwijalam, organizowalam wycieczki do Niemiec, muzea parli rozrywki i nie tylko ( dla chetnych rzecz jasna, ale bylo ich sporo). Na te wycieczki poswiecalam weekend. Moj czas pracy z tamtego okresu to srednio 52 h tyh ( mam dokladne zapiski)
    Tak, chcialabym 40h pracy, swoje biurko. Chcialabym w tych 40h miec zrobione wszystko, czyli po lekcjach sprawdzam klasowki i inne takie, zostawiam w swoim biurku, wychodze ze szkoly i do 8 rano dnia nastepnego NIC mnie nie obchodzi.
    Boszsz, tyle juz bylo o tym na forum...ktos kto nauczycielem nie byl, nie zrozumie za nic.


    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • mamaaspiama 07.04.19, 19:49
    "No to jeszcze raz- kto z nauczycieli przyjąłby podwyżkę z obowiązkowym 40 h tygodniem pracy i 26 dniowym urlopem? "

    Pisałam nieraz. Chętnie wróciłabym do pracy w szkole gdybym:
    - miała swoje biurko z komputerem podłączonym do drukarki,
    - materiały biurowe od pracodawcy, nie za własne pieniądze (lub składki od dzieci, o które na początku każdego semestru trzeba zebrać),
    - możliwość wzięcia urlopu także poza szczytem letnim, np. w marcu lub listopadzie i w wymiarze np 2 tygodnie potem 2 tygodnie, potem tydzień lub po jednym dniu, kiedy potrzebuję,
    - pieniądze adekwatne do wykształcenia, odpowiedzialności i wymagań (sądzę, że 5 tysięcy na rękę w moim przypadku byłoby OK, za jakiś czas, po podniesieniu kwalifikacji, podwyżka, docelowo ok. 6 tysięcy netto, mówię o podstawie, bez 13 dodatków, z odprawą emerytalną i zasiłkiem pogrzebowym 😉),
    - możliwość odebrania dnia wolnego za wyjazd na wycieczkę dłuższą niż 8 godzin,
    - grupy w klasie max 20 osobowe.
    Wówczas 40 godzin z podziałem 22- 25 godzin lekcyjnych (więcej to już masakra) + 15-18 administracyjnych (w tym spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne, spotkania w grupach przedmiotowych).
    Jestem wówczas skłonna poddawać się restrykcyjnej ocenie przez specjalną komisję złożoną ze specjalistów od dydaktyki, metodyki, pedagogiki, psychologii i co tam jeszcze.
    I nie znam nauczyciela, który nie wszedłby w taki układ.
  • larix_decidua77 06.04.19, 23:19
    Kurcze, dzieci mam już w szkole. To jakiś nowy przepis z tym pierwszeństwem w rekrutacji do przedszkola? Podaj źródło.
  • kub-ma 06.04.19, 23:35
    Moje pierwsze dziecko kilkanaście lat temu chyba miało +1 pkt. Drugie już nie.

    --
    "Kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi, którzy uprawiają matematykę." Hugo Steinhaus
  • maslova 07.04.19, 11:48
    Przed laty tak było, teraz już ten przepis nie obowiązuje.
  • ardiss1 07.04.19, 11:23
    Podpisuję się kornelia_sowa.
  • izabelka55 07.04.19, 11:48
    No i tak możemy bez końca... Ironia, rozumiesz ironię?? Nie złośliwość a ironia... Doskonale wiemy, że nie wszystkie dzieci są niegrzeczne, nie każde przeklinać, rzuca krześle i dostaje 1. Są dzieci problematyczne i te które grzecznie słuchają, uczą się. Tu nie chodziło o skażenie się czy udowadnia ie, że ktoś pracuje więcej lub mniej... Ludzie, tak nigdy do porozumienia nie dojdziemy... Tak ci co lubią swoją pracę, też muszą ja zmienić, bo chcą więcej zarabiać. No i niech każdy teraz prowadzi własną działalność no i sam uczy dzieci i wszyscy będą szczęśliwi i luz.
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:37
    Oczywiście, ze rozumiem. Nawet stosuję.
    Ty rozumiem chcesz na tę melodię- nauczyciel irozniuzje, rodzic jest złośliwy. Oczywiście, oczywiście.

    Mnie uderza jeszcze jedno Izabela.
    Krytyka nauczycieli- to od razu oburzenie emam -nauczycielek: ja taka nie jestem, ja się staram, ja jestem bez zarzutu-świetnie ucze. Jak mozna wszystkich nauczycieli do jednego wora??

    A ile z nich pisało tu o roszczeniowych mamuśkach? Ani raz nie przeczytałam o wsparciu wszelakim rodziców. W najróżniejszych kwestiach. Ani raz o ich pomocy.
    Moje dziecko chodzi do małej szkoły. Nauczycieli ma róznych- dobrych i leni.
    Angażujemy sie jako rodzice się w życie szkolne i powiem ci, ze rodzice są nie tylko żli. Ozdabiamy sale, robimy dekoracje, ktoś ma pralnie i za damo pierze dywany, dostarczamy materiały piśmiennicze zakupione za swoje pieniądze, znosimy krzesła z sal na akademie i po niej sprzątamy. Pieczemy ciasta na głupie kiermasze, na których nie mamy ochoty być jeszcze bardziej niż nauczyciele.Przynosimy obrusy na spotkanie opłatkowe. Mogłabym przez godzinę wymieniać.

    Nauczycielki sa bardzo wrażliwe na krytyke, żadnej nie uznają.
    A czy któras zachowała sie fair i wspomniała o pomocy rodziców?
    Nie, skupi się na tym procencie, który jest wku...jący i roszczeniowy.

    Jak szkoła miała zajęcia w budynku zastępczym przenosilismy ją w kartonach na równi z pracownikami. I ostatni wyszli rodzice.


    A co do ostatnich twoich zdań. Ja popieram bardzo podwyżki dla nauczycieli. TYCH DOBRYCH. Nie wszystkich.

    Ktoś mi tu zarzucił, ze naiwnie wierzę, że likwidacja KN spowoduje, ze nauczyciele przestaną chodzić na lewe l4 i bardziej się starać.
    Nie, ja naiwnie nie wierzę, ze podwyżka pensji sprawi, ze ci żli stana się lepszymi.
    Podwyżki tak, ale nie na takich zasadach.

    Niech zamontuja kamerki w salach,będzie widać jak się straja, może tez uczniowie nie beda tak bezczelni. Same plusy. Dla niektórych wink
  • betty_bum 08.04.19, 11:44
    Kamerki w salach. Jestem za! Koniecznie z głosemsmile
    Do szkoły chodziłam wiele lat temu i już wtedy mieliby co rodzice oglądać, a teraz to byłby serial sensacyjny
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:48
    Może włąsnie by nie było.

    Ale fakt, ze byłoby co oglądać.
    Jak sobie wspomnę moją fizyczkę- groza, nie sensacja. Tłusta baba siadała na krześle, ściągała buty i kładła nogi na stole. Widok nieziemski. Apogeum było jak kiedyś tego buta powąchała.

    A jak m..dę darła- Mówie ci groza, nie sensacja, nie komedia

    Albo historyk w LO. Erotoman obleśny.

    Tak, koniecznie z głosem
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:49
    Może własnie nie byłoby to najgorsze rozwiązanie miało być. Może by sie ci najgorsi uczniowie hamowali nieco.
  • arwena_11 08.04.19, 13:37
    Jestem za.
  • lena2222 08.04.19, 13:23
    kornelia_sowa napisała:

    > Nauczycielki sa bardzo wrażliwe na krytyke, żadnej nie uznają.

    > Niech zamontuja kamerki w salach,będzie widać jak się straja, może tez uczniowi
    > e nie beda tak bezczelni. Same plusy. Dla niektórych wink

    Super pomysł.
  • blanus2202 07.04.19, 13:21
    Ten nauczyciel też ma zazwyczaj swoje dzieci i również musi robić to co napisałaś w większości punktów. Także ten...
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:24
    Także ten- jak opuści mury szkolne o 13.30 to ma więcej czasu na latanie po wypożyczalniach za strojem i parkach w poszukiwaniu żołędzi bo pani się przypomnialo że ma być na jutro.
    Tak, tak wiem że jeszcze pracuje w domu - ja też - tłumaczę w domu układ rozrodczy kobiety, bo nauczyciel odpłynął nt filmu przyrodniczego który wczoraj ogladał i się jie wyrobił a sprawdzian tuż tuż

  • husmus 08.04.19, 13:08
    W kwestii ogromu sprawdzianów i testów - jest kwiecień. Mój syn (VIII klasa) jedynie z matematyki i j. polskiego ma po 4 oceny (sprawdzian, odpowiedź, praca na lekcji). Z pozostałych przedmiotów po 2 - 3 oceny. Tak więc realnie - ile tych sprawdzianów jest wieczorami do oceniania?
  • taki-sobie-nick 06.04.19, 22:46
    Wyrwany sedes - piękne. tongue_out
  • lena2222 06.04.19, 23:02
    Tylko czemu u moich dzieci te sprawdziany i kartkówki są sprawdzane w trakcie lekcji?
  • kub-ma 06.04.19, 23:08
    Na jakim przedmiocie?

    --
    "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann.
  • lena2222 06.04.19, 23:19
    np. na polskim, na angielskim, na biologii.
  • kub-ma 06.04.19, 23:40
    Myślę, że sprawdź to dokładnie.
    Bo to jest tak, że czasami nauczyciel coś sprawdzi podczas lekcji i dzieci przekazują dalej, że pani tak sprawdza.

    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • lena2222 06.04.19, 23:56
    Sprawdzałam dokładnie.
  • kub-ma 07.04.19, 00:06
    Ciekawa jestem jak wygląda taka lekcja.

    --
    "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann.
  • arwena_11 07.04.19, 09:46
    Inna klasa pisze sprawdzian.
  • mama.nygusa 07.04.19, 19:00
    Nie Arwena, na tej samej lekcji, dzieciaki maja np.zrobic cos w cwiczeniach.Na tej samej lekcji jest wpisana ocena do librusa.
    Przypomnialo mi sie, na historii to dzieciaki same sobie sprawdzaja kartkowki! serio, owszem pozniej pani "przeleci" po kartkach dla pewnosci,.Tak wiem bajdurze ;D

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • m_incubo 07.04.19, 21:21
    Jak ja chodzilam do szkoły sredniej to my, uczniowie, sprawdzalismy na angielskim klasowki innej grupy smile
    Fakt, ze to bylo prawie 20 lat temu smile
  • lena2222 07.04.19, 11:20
    Dzieci mają coś czytać, nauczyciel sprawdza kartkówki, sprawdzian. Jeśli by sprawdzał w trakcie pisania sprawdzianu nie miałabym nic przeciwko. Na polskim dzieci same czytają swoje wypracowania, nauczyciel tylko wpisuje ocenę, żeby wszyscy zdążyli przeczytać mija parę lekcji. Z języka polskiego w ciągu dwóch lat nauczyciel nie ocenił żadnej pracy w domu, żadnego wypracowania, sprawdzianu. Jeśli nie ocenił na lekcji to w ogóle tego nie sprawdził. W efekcie wiele prac nie zostało ocenionych.
  • memphis90 07.04.19, 14:21
    Nie wiem, jak wygląda lekcja, ale moje dziecko często ma wpisaną ocenę ze sprawadzianu zanim jeszcze wyjdzie tego dnia ze szkoly... Za moich czasow nauczyciele sprawdzali na tej samej lekcji od razu po kartkowce na przykład albo my robiliśmy ćwiczenia, a nauczyciel sprawdzał testy innej klasy.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mama.nygusa 07.04.19, 18:56
    Kochana, przeciez to idzie sprawdzic, jest np.angielski , dzieciaki pisza kartkowke i pod koniec lekcji juz sa wpisane oceny do librusa smile

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • liberica1 07.04.19, 21:05
    Są u nas sprawdzane na fizyce, angielskim, polskim na pewno. Nauczyciele mówią uczniom wprost, że sprawdzają klasowki poprzednich klas, ale jednocześnie pilnują zeby młodzież sobie nie folgowala myśląc, że ściągnie. To samo robi moja koleżanka anglistka. Nigdy nie zabiera roboty do domu. Wycieczek nie robi. Nikt nie narzeka na to bo młodzież uwaga nie chce nigdzie jechać. Każde wakacje zaczyna z kilkudniowym opóźnieniem niż uczniowie i jest do dyspozycji dyrektora tydzień przed rozpoczęciem roku. Rok temu zaszła w ciążę i wzięła od razu zwolnienie bo cytuję przecież może złapać przeziębienie od młodzieży. Od 8 tygodnia ciąży na l4. Nie musi się martwić, że nie będzie miała do czego wracać po macierzyńskim. W normalnej robocie nie miałaby idąc od razu na zwolnienie (ciąża na pewno zdrowa - znamy się dobrze). W domu jest codziennie do 15, ma normalny etat 18 h. Nie narzeka. Szkoła państwowa. Pytałam wielokrotnie.
  • mama.nygusa 07.04.19, 22:03
    Klamiesz!
    Nie ma zadowolonych nauczycieli, zapamietaj to sobie!

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:45
    Jak chodziłam do szkoły, to nauczycielka historii dawała mi i koleżance kartkówki z młodszej klasy do sparwdzenia? Nie do wiary??? A jednak.

    Facet od geografii regularnie wysyłał nas po zakupy spożywcze do pobliskiego warzywniaka.

    Ile nauczycielek tu jojczy że nie są doceniane.
    Moja szwagierka regularnie dostaje srebrną i złota bizuterie na różne okazje.
    Dla jasności- bdb, chca to dają, ale niech nie gadaja że nie sa doceniane.

    Tak, wiem, ze nie wszytskie dostają takie prezenty
  • betty_bum 08.04.19, 11:52
    Jak chodziłam do szkoły to jako 10 latki przebiegaliśmy na przerwie do sklepu przez drogę, gdzie ciągle były wypadki, a jak moje dziecko miało 17 lat musiałam pisać, że może samo wrócić po wycieczce do domu i go nie odbiorę. Trochę się szkoła zmieniłasmile
  • arwena_11 08.04.19, 12:12
    Chyba w jakimś wątku ostatnio było, że 18 latkowi matka musiała pisać, ze sam może wrócić z teatru - bez takiej kartki nie mógł iść?
  • betty_bum 08.04.19, 13:17
    Z waszej szkoły wiem, że dziś twój dorosły dziubdziuś ma zapewnioną opiekę w bibliotece😂
  • elf1977 07.04.19, 09:36
    Akurat
  • izabelka55 07.04.19, 11:51
    To zgłoś to cholera, to kiedy pani uczy??? Ja nie wiem tyle lat uczę i nigdy czegoś takiego nie było. Nawet jak do szkoły chodziłam jako uczeń. No a może to było samosprawdzanie? Na zasadzie samooceny? Bo wiesz w zalecenia h się pojawia żeby od czasu do czasu uczniowie sami sprawdzili, zobaczyli gdzie zrobili błąd...
  • lena2222 07.04.19, 12:18
    Druga córka ma coś takiego że wzajemnie sobie sprawdzają i to jest jak najbardziej ok. Rozmawialiśmy z nauczycielem. Zgłaszaliśmy wspólnie na zebraniu wychowawcy, ale nic nie zrobił. Tak jak z wieloma innymi skargami na nauczycieli. Wiem mogę iść do dyrektora i do kuratorium. Tylko musiałabym stoczyć z nimi wojnę i mam opory - nie chce zaszkodzić dziecku, choć nie wiem jeszcze jak to się skończy, zależy od oceny córki na koniec roku. Jeśliby to był inny przedmiot to jeszcze pół biedy, ale polski i egzaminy w tle, wiele godzin przepadło. W innej sprawie też zwracaliśmy wychowawcy uwagę, a dopiero innym klasą po ostrej wojnie w którą byli zaangażowani rodzice i dzieci udało się coś troszkę zmienić. Większość rodziców mówi, że zależy od tego jak pójdą dzieciom egzaminy, wtedy będą wyciągać konsekwencje prawne - bo uchybień jest cała masa.
  • kub-ma 07.04.19, 12:30
    Zgłaszajcie dyrekcji. Wychowawca właściwie nic nie może, nie jest zwierzchnikiem polonistki.

    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • izabelka55 07.04.19, 13:09
    Ale po egzaminie to już za późno będzie... Współczuję i jestem zła, że tacy nauczyciele robią opinie o całej grupie...
  • lena2222 07.04.19, 18:37
    izabelka55 napisała:

    > Ale po egzaminie to już za późno będzie... Współczuję i jestem zła, że tacy nau
    > czyciele robią opinie o całej grupie...

    No możliwe, teraz i tak już nic nie zrobię bo egzamin za tydzień. Póki co sama w domu sprawdzam córce, testy.
    No i masz rację takie jednostki psują opinię całej grupie. Mówiłam to od samego początku. Wszystkich nauczycieli wrzuca się do jednego worka.
  • mamaafg 07.04.19, 13:51
    Izabelka serio nie widzialas nigdy czegos takiego!!?? U mnie to bylo powszechne i w gimnazjum i podstawowce i liceum. Uczniowie sami pracuja/czytaja/opracowuja/przepisuja, nauczyciel sprawdza testy.
  • 35wcieniu 07.04.19, 14:16
    Też mnie dziwi że ktoś się z tym nigdy nie spotkał. Kiedy ja chodziłam do szkoły to była norma, ewentualnie nauczycielka mówiła "nie sprawdziłam waszych kartkówek, jak chcecie sprawdze teraz, a wy czytajcie, a jak nie to przyniose za tydzień".
  • mamaafg 07.04.19, 14:34
    O tak. Zawsze bylo to przedstawione tak, ze nauczyciel robi przysluge nam a nie my jemu...
  • izabelka55 07.04.19, 17:40
    Nie, na lekcji nigdy nauczyciel nie sprawdzał sprawdzianow. Zdarzyło się może 2razy kartkówkę sprawdzić na naszą wielka próśb, ale materiał zawsze był omówiony. Ja nie sprawdzałam nigdy prac na lekcji, nie wyobrażam sobie żeby sprawdzać, bo niby jak miałabym omówić lekcje?? No chyba że uczniowie piszą np. test z czytania ze zrozumieniem, to wtedy jakąś kartkówkę, ale to mało realne, bo zawsze ktoś czegoś potrzebuje o coś musi zapytać...
  • izabelka55 07.04.19, 17:45
    Chyba miałam dobrych nauczycieli... Sama też staram się dobrze pracować. No cóż jak widać różnie bywa, no ale ja nie mam wpływu na to kto pracuje, a jak pensje nie wzrosną to pewnie więcej będzie takich co na lekcji sprawdza, bo jak lenie maja 18h a później nic nie robią no to co, kiedy mają sprawdzić? (ironia)
  • sarah_black38 07.04.19, 08:41
    ola_fatyga napisała:

    > W szkole, w której pracuję jest ponad pięćdziesięciu nauczycieli, z czego około
    > 2/3 ma dorosłe dzieci. Ani jedno z nich nie zostało nauczycielem, a ponad 90%
    > ukończyło studia.

    Moja córka na studiach chciała zrobić kurs pedagogiczny. Zrobić zrobiła, żeby mieć dodatkowe kwalifikacje, ale szkołę ominęła szerokim łukiem. Skończyła filologię angielską na UW, pracuje w zawodzie trzy lata i ma kontakt z językiem. Jest zadowolona ze swojej pracy, zarabia więcej niż ja po 32 latach pracy w szkole smile


    --
    Poddasze...
  • ichi51e 07.04.19, 09:20
    Nic nie mam do nauczycieli i kazdy godziwie powinien zarabic ale jak im tak strasznie to po choine ten zawod wybrali...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • maj18-98 07.04.19, 10:30
    Mnie nie jest strasznie, sama wybrałam i lubię to co robię. Mam 20 godzin pensum (PPP) i powiem wam, ze nie daję rady więcej. Realizuję również zajęcia w szkołach (integracja, profilaktyka...) po 4 godzinach jestem wykończona, fizycznie i psychicznie. Najbardziej obciążająca jest praca z małymi dziećmi i gimnazjalistami,z młodzieżą licealną lżej, Podczas zajęć ani na chwilę nie mogę się zdekoncentrować, choć nie krzyczę gardło też siada. Na terenie poradni pracuję z dziećmi młodszymi, każde zajęcia są inne, nie mogę korzystać z gotowych scenariuszy bo moje dzieci są wyzwaniem, pedagogika jest sztuką. Mam ten komfort, ze rodzice moich dzieci są z reguły sensowni i współpracujący, Nie jestem w stanie wziąć nadgodzin bo łączą się z dodatkową dokumentacją i nie wyrabiam. Mam 20 godzin pensum i 20 godzin do realizacji w ramach 40. Czy osoby pracujące w systemie 40 godzinnym muszą się wykazywać jak zrealizowały, wypracowały każdą godzinę? Kiedy ktoś nie zgłosi nie na diagnozę a jestem w pracy i czekam (biorę się za pisanie opinii wtedy) to mam problem bo do dziennika nie mogę tego wpisać i wychodzi na to ze nic nie zrobiłam przez te godziny, Posiedzenia zespołu orzekającego mamy co drugi piątek, zajęcia z dziećmi kończę o 15, do 17 czekam na zespół, który trwa różnie, zależy ile orzeczeń jest do zrobienia, zespół jest poza pensum, pisanie orzeczeń też. Z jednej strony nie jestem nauczycielką, ale jestem na karcie więc jakoś tak się czuję wywoływana do tablicy. Czemu to piszę? Bo nie znając realiów pracy poszczególnych zawodów mamy często mylne wyobrażenia, widzimy część prawdy a to jest całe kłamstwo.
  • 35wcieniu 07.04.19, 10:47
    "Czy osoby pracujące w systemie 40 godzinnym muszą się wykazywać jak zrealizowały, wypracowały każdą godzinę?"

    Dziwne pytanie, przecież od pracy zależy.
  • arwena_11 07.04.19, 10:52
    Widać po efektach. I mówię o prywatnych firmach a nie budżetówce. Zazwyczaj jest tak że masz czas pracy wypełniony dokładnie.
  • sumire 07.04.19, 10:57
    Serio? Skąd wiesz, arwena, ile firm masz w CV?

    Powiem ci w sekrecie, że u mnie zdarzają się dni, gdy nie mam nic do roboty...
  • arwena_11 07.04.19, 11:10
    To masz kiepsko zorganizowaną pracę. Nic mnie bardziej na etacie nie wkurzało niż siedzenie na d..., jak już swoje zrobiłam. W sumie to idealnie pokazywało jak źle była rozplanowana praca i jaki przerost zatrudnienia. Dlatego nie pracuję na etacie.
  • araceli 07.04.19, 11:16
    arwena_11 napisała:
    > Nic mnie bardziej na etacie nie wkurzało n
    > iż siedzenie na d..., jak już swoje zrobiłam. W sumie to idealnie pokazywało ja
    > k źle była rozplanowana praca i jaki przerost zatrudnienia.

    A przed chwilą Arwenka pisała "Zazwyczaj jest tak że masz czas pracy wypełniony dokładnie."

    Mąciuszka-kłamczuszka big_grin




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • sumire 07.04.19, 11:18
    Nie, nie pracujesz na etacie tylko dlatego, że możesz sobie na to pozwolić. O czym obie doskonale wiemy. Stąd twoja arogancja i poczucie wyższości nad plebsem chodzącym do roboty.
  • arwena_11 07.04.19, 11:38
    Z etatu zrezygnowałam zanim miałam dzieci i męża. 2 lata wystarczyło żeby zohydzić mi dupogodziny. Ja mogę zrobić swoje i mieć wolne.
    Czego nauczył mnie etat? Kombinowania. Tak aby udawać że pracuję - bo inaczej robiłabym za te, które pół dnia plotkowały, piły kawki i gadały przez telefon. A nagle budziły się, że czas ucieka a połowa rzeczy nie zrobiona i ratujcie mnie.
  • sumire 07.04.19, 11:27
    I nie, nie mam źle zorganizowanej pracy, tylko mądrego przełożonego, który wie, że od czasu do czasu dobrze mieć trochę luzu, a nie zapieprzać z taczkami tak szybko, że nie ma kiedy załadować przez cały czas
  • arwena_11 07.04.19, 11:40
    Ale ja się jak najbardziej zgadzam. Tylko jak zrobisz swoje ( oczywiście dobrze ), to po co masz siedzieć przy biurku. Lepiej wyjść do domu. To mnie najbardziej wkurzało. Praca zrobiona ( nawet więcej niż musiałam ), a siedzieć trzeba. Poczytać książkę wolałam jednak na kanapie a nie przy biurku.
  • sumire 07.04.19, 11:53
    I coraz więcej ludzi właśnie w ten sposób pracuje - mają zadaniowy czas pracy. Coraz mniej firm oczekuje obowiązkowego siedzenia przy biurku przez osiem godzin.
  • esme83 07.04.19, 11:55
    arwena_11 napisała:

    > Ale ja się jak najbardziej zgadzam. Tylko jak zrobisz swoje ( oczywiście dobrze
    > ), to po co masz siedzieć przy biurku. Lepiej wyjść do domu. To mnie najbardzi
    > ej wkurzało. Praca zrobiona ( nawet więcej niż musiałam ), a siedzieć trzeba. P
    > oczytać książkę wolałam jednak na kanapie a nie przy biurku.

    Ja to rozumiem, chociaż lubię swój etat, i nawet lubię, jak trafi się dzień, kiedy nie ma wiele do roboty, skoro i tak mi za niego płacą. Ale to co piszesz kłóci się z innymi twoimi wpisami o tym, że nauczyciele mają odsiedzieć w szkole tyle i tyle, nieważne czy danego dnia jest praca na pięć, czy na osiem godzin...
  • arwena_11 07.04.19, 12:02
    Z nauczycielami to chodzi o co innego. Oni uważają, że pracują 40h - i chcą podwyżki - ja uważam, że pracując na 1/2 etatu mają całkiem dobre wynagrodzenie.
    Patrząc na to co oferują nauczycielom wydawnictwa i na jakość pracy większości - ciężko uwierzyć że robią więcej niż to co na lekcjach.
  • esme83 07.04.19, 12:12
    arwena_11 napisała:

    > Z nauczycielami to chodzi o co innego. Oni uważają, że pracują 40h - i chcą pod
    > wyżki - ja uważam, że pracując na 1/2 etatu mają całkiem dobre wynagrodzenie.
    > Patrząc na to co oferują nauczycielom wydawnictwa i na jakość pracy większości
    > - ciężko uwierzyć że robią więcej niż to co na lekc
    OK, ale z twoich opisów pracy w biurze wynika, że większość koleżanek też się obijała i pracowała na pół gwizka, a płacone miały za cały etat. Nie widzisz sprzeczności? Krytykujesz nauczycieli za coś, co jednoecześnie opisujesz jako normę w innej branży.

  • arwena_11 07.04.19, 12:28
    No ale cały czas mówię - BYŁ PRZEROST ZATRUDNIENIA. Połowa była nie potrzebna. Ale to duży bank był, więc chyba się niezbyt przejmowali tym.
    Ja nie wytrzymałam i odeszłam.
    I oczywiście, że widziałam. Dlatego właśnie unikałam jak ognia robienia za nie. Byłam wtedy baaardzo zapracowana. Bo mi nie płacili za to.
    Pamiętam też audyt Andersena. Przyszła niunia nie mająca pojęcia o kredytach i bidulce nie zgadzały się spłaty kredytu odnawialnego w stosunku do kwoty kredytu. I kazała sobie tłumaczyć dlaczego. Byłam na tyle miła, że powiedziałam w jakich książkach może znaleźć informację o tym co to jest kredyt odnawialny. Ja jej tego tłumaczyć nie zamierzałam - nie było tego w moich obowiązkach tongue_out. A i jeszcze zaproponowałam, że jak mi odda połowę swojego wynagrodzenia - to mogę jej przygotować materiały. Jakoś nie chciała.
  • betty_bum 07.04.19, 12:37
    Niedouczona niunia z Andersena przyszła do wybitnej początkującej „ekspertki”, która na szczęście szybko pogoniła intruza.
    Kobieto, zmarnowałaś życie na kanapie, a przecież przynajmniej kariera w NPBie ci się należała. Niepowetowana strata dla świata finansówtongue_out
  • arwena_11 07.04.19, 12:42
    Ja może byłam początkująca, ale nie ja dostawałam kasę za audyt. Skoro niunia ten audyt miała robić i jej za to płacili a nie mnie - to przecież ona miała to robić. Mnie za to nie płacili. Ja miałam jej dać dokumenty i dałam. Na tym moja rola się kończyła.
  • sumire 07.04.19, 17:28
    arwena_11 napisała:

    > No ale cały czas mówię - BYŁ PRZEROST ZATRUDNIENIA. Połowa była nie potrzebna.
    > Ale to duży bank był, więc chyba się niezbyt przejmowali tym.
    > Ja nie wytrzymałam i odeszłam.
    > I oczywiście, że widziałam. Dlatego właśnie unikałam jak ognia robienia za nie.
    > Byłam wtedy baaardzo zapracowana. Bo mi nie płacili za to.
    > Pamiętam też audyt Andersena. Przyszła niunia nie mająca pojęcia o kredytach i
    > bidulce nie zgadzały się spłaty kredytu odnawialnego w stosunku do kwoty kredyt
    > u. I kazała sobie tłumaczyć dlaczego. Byłam na tyle miła, że powiedziałam w jak
    > ich książkach może znaleźć informację o tym co to jest kredyt odnawialny. Ja je
    > j tego tłumaczyć nie zamierzałam - nie było tego w moich obowiązkach tongue_out. A i je
    > szcze zaproponowałam, że jak mi odda połowę swojego wynagrodzenia - to mogę jej
    > przygotować materiały. Jakoś nie chciała.

    Arwenko, praca audytora polega na tym, że zadaje się pytania. Audytor przychodzi z zewnątrz i nie ma obowiązku wiedzieć wszystkiego, natomiast obowiązkiem audytowanego jest tłumaczenie i wyjaśnianie tego, za co jest odpowiedzialny. Audytor może ci zadać dowolnie głupie pytanie, niekiedy nawet robi to celowo.
    I gdybym usłyszała tekst, jaki zaserwowałaś niuni - też bym odmówiła. Natomiast pierwszą rzeczą, jaką zrobiłabym po powrocie do biurka, byłoby wysłanie maila do przełożonego jej przełożonego.
    Piszę to jako zawodowy audytor. Pozdrawiam.
  • triss_merigold6 07.04.19, 17:41
    Potwierdzam z perspektywy podmiotu audytów.
  • triss_merigold6 07.04.19, 17:41
    PRZEDMIOTU! znaczy, my podlegamy audytom.
  • arwena_11 07.04.19, 19:05
    Ale o co pyta? Dlaczego spłaty nie równają się wysokości kredytu odnawialnego? Chyba o to nie musi pytać. Poza tym, ona nie ze mną miała rozmawiać tylko z szefową. My miałyśmy tylko jej dać segregatory i na tym NASZA rola się kończyła. Miałyśmy powiedziane, że my z nimi nie rozmawiamy. Dajemy dokumenty które chcą i to koniec.
    Zresztą kolejnego dnia była już inna osoba.
  • sumire 07.04.19, 20:01
    Może pytać, o co chce, bo to jest jej cholerny zawód.

    I jeśli to szeregowy pracownik - czyli ty - rzucił audytorowi tekst, jaki przytoczyłaś, to w realu miałby duży problem.
  • arwena_11 07.04.19, 20:13
    No widzisz, nie miałam - za to panna więcej nie pojawiła się na audycie, bo moja szefowa napisała do jej szefa.
    Ja nie miałam obowiązków z nią rozmowy. Wyraźnie było powiedziane. Są audytorzy, mamy im udostępnić wszystko co chcą i to koniec co mamy robić.
  • mamaaspiama 07.04.19, 20:23
    "I jeśli to szeregowy pracownik - czyli ty - rzucił audytorowi tekst, jaki przytoczyłaś, to w realu miałby duży problem."

    Zgadza się.
    Dlatego mam 100% pewności, że to kłamstwo zwykłe 😉
  • mamaaspiama 07.04.19, 20:22
    "Poza tym, ona nie ze mną miała rozmawiać tylko z szefową."

    Audytor ma prawo rozmawiać z KAŻDYM pracownikiem. I powinien.
    Bosz, jak się obnażyłaś 🤦
  • arwena_11 07.04.19, 20:25
    Wybacz, ale przełożona powiedziała że mamy nie rozmawiać. A to ona była moją szefową.
  • mamaaspiama 07.04.19, 21:56
    "Wybacz, ale przełożona powiedziała że mamy nie rozmawiać"

    Wybacz, ale chrzanisz. Pracuję jako audytor i znam zasady audytu 😉
  • mamaaspiama 07.04.19, 20:20
    "Piszę to jako zawodowy audytor. Pozdrawiam"
    Dokładnie ☺️
  • mamaaspiama 07.04.19, 20:19
    "Przyszła niunia nie mająca pojęcia o kredytach i bidulce nie zgadzały się spłaty kredytu odnawialnego w stosunku do kwoty kredytu. I kazała sobie tłumaczyć dlaczego. Byłam na tyle miła, że powiedziałam w jakich książkach może znaleźć informację o tym co to jest kredyt odnawialny. Ja jej tego tłumaczyć nie zamierzałam - nie było tego w moich obowiązkach "

    No jeśli to był AUDYT, to owszem, Twoim świńskim obowiązkiem było tłumaczenie, pokazywanie zapisów, itd. Będąc Twoim pracodawcą wywaliłabym Cię po takiej akcji na zbity pysk.
  • arwena_11 07.04.19, 20:27
    Dostała dokładnie wszystko co miała dostać. Nie rozumiała zasady kredytu odnawialnego.
    Dziwnym trafem więcej jej już nie było. Przyszła inna.
  • sumire 07.04.19, 20:41
    Nie musiała jej rozumieć.
    Poza tym mogła pytać niby z głupia, żeby sprawdzić, czy człowiek, z którym rozmawia, wie, co robi.

    Czy to dlatego twoja kariera na etacie była taka krótka?...
  • arwena_11 07.04.19, 22:05
    Weź wytrzymałam tam prawie dwa lata. Audyt był w 2 miesiącu mojej pracy
  • sumire 07.04.19, 22:43
    Nie audytuje się ludzi o krótkim stażu.
    A nawet jeśli, po takim tekście nikt nie przedłużyłby ci umowy.
  • arwena_11 07.04.19, 23:20
    No przecież nie mnie audytowali. Audytowali kredyty. Głównie te przejęte po innym banku.
  • sumire 08.04.19, 02:37
    Arwena, tak, przeprowadza się audyt procesu, a nie ludzi, ale żeby był zrobić, zwykle trzeba czekać ludźmi porozmawiać.
    Próbuj mi to tłumaczyć dalej, z rozkoszą będę cię orać.
  • sumire 08.04.19, 02:38
    sumire napisała:

    > Arwena, tak, przeprowadza się audyt procesu, a nie ludzi, ale żeby był zrobić,
    > zwykle trzeba czekać ludźmi porozmawiać.
    > Próbuj mi to tłumaczyć dalej, z rozkoszą będę cię orać.

    Telefon - Z ludźmi.
  • betty_bum 07.04.19, 20:36
    Każdy normalny zwierzchnik tak zakończyłby współpracę z takim pracownikiem, zwłaszcza żółtodziobem, wystawiając szczere referencje. Jeśli rodzice i mąż znoszą ją jako pracownika czy nawet tylko pomoc w firmie to i tak podziwiamwink
  • betty_bum 07.04.19, 12:54
    Masz jakąś obsesję na punkcie tych gotowców?
    Pytam więc dlaczego dzieci mają takie słabe oceny, nie potrafią sobie wyguglać testu, nauczyć się na pamięć odpowiedzi?
    Nawet test z wydawnictwa trzeba sprawdzić, co jest zdecydowanie bardziej pracochłonne niż wydrukowanie. Nigdy dziecko nie poprosiło cię o sprawdzenie wypracowania czy eseju z angielskiego? Ile to zajmuje? Wymaga skupienia?
    Ty z tych mamusiek aktywistek, zrób więc rachunek sumienia, ile godzin poświęcono na spotkania z tobą, opowiadanie ci o dzieciach, uzasadnianie dlaczego tak, a nie inaczej. Ile razy chodziły na poprawki na zerówkę czy po lekcjach.
    Głupie odpowiedzi na maila. 30 osób, więc liczyć średnio raz w miesiącu jakiś rodzic czy dziecko napisze maila, na którego nie można odpisać „ok”, a przecież niektórzy ludzie mają sraczke komunikacyjną, więc to bardzo ostrożne szacunki, a te maile też zapewne ślą współpracownicy, dyrekcja, wydawnictwa, biuro organizujące wycieczkę, jakaś szkoła partnerska, organizator konkursu.
    Wysil wyobraźnię i pomyśl ile jest takich rzeczy, które widać i których można się domyśleć, a zapewne są jeszcze takie o których nie mamy pojęcia.
    Więc nawet najgorszy i najbardziej leniwy nauczyciel nie pracuje 18 godzin, bo nawet robiąc minimum, jest to fizycznie niemożliwe.
  • arwena_11 07.04.19, 13:21
    W liceum? 3 razy 10 min matematyka w klasie 1 i raz niemiecki - ale tu było już spotkanie wychowawca/nauczyciel/ja i metodyk języka niemieckiego- w sprawie nauczania języka w grupie od podstaw. Bo pani nauczycielka zapomniała, że ta grupa teoretycznie nigdy tego języka nie miała i ma zaczynać od początku - w rzeczywistości chyba tylko mój syn nigdy się tego języka nie uczył. Na szczęście po tej rozmowie - pani trochę spuściła z wymagać i problem przestał istnieć.

    Widzę ogromną różnicę w nauce tego języka w szkole córki. Podejście jej nauczycielki, chociaż dopiero ode mnie dowiedziała się o braku słuchu fonematycznego - bo psycholog nie przepisała akurat tej części z opinii.
    Dlatego mój syn nienawidzi niemieckiego, a córka nawet lubi.

    Od 2 klasy na zebraniach bywam 3 razy w roku - na pierwszym, semestralnym i końcowym. Syn nie ma zagrożeń, więc mailowo piszę tylko wychowawcy, że zapoznałam się z ocenami i nie zawracam głowy.

    W gimnazjum bywałam częściej - ale to były prywatne szkoły i inne wymagania były wobec rodziców.
    W liceum nawet nie znam 3/4 nauczycieli moich dzieci - bo mi to do niczego nie potrzebne. Zaliczają, problemów nie ma - to po co?
  • astomi25 07.04.19, 19:12
    Jprdl. Ile razy jeszcze?!
    Bylo o tym nie raz i nie dwa i nie sto. 18h to sa godziny dydaktyczne! Z uczniem, przy tablicy.
    Tak byloby fajnie gdyby nauczyciel pracowal te 40h w szkole! Przychodzi na 7.30, wychodzi przed 16 i pocalujcie mnie w d....Do 7.30 nastepnego dnia nic go nie obchodzi. Moze wtedy takie wlasnie jak ty przestalyby szczekac.
    uncertain
    Ile dni przepracowalas jako nauczyciel????
    Bo ja ponad 7 lat. I bylabym happy gdyby moj tydzien zamykal sie w tych 40 h.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • astomi25 07.04.19, 19:14
    To bylo do arweny. Cos mi sie w drzewku pomerdalo...

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • arwena_11 07.04.19, 19:25
    Jak dla mnie ok. Nie potrzebuję nauczyciela na oczy widzieć, dopóki wykonuje swoją pracę dobrze czyli nie angażuje mnie w nią. Kiedy nie oczekuje, że to ja nauczę dziecko tekstu do przedstawienia, że tak będzie uczył przedmiotu, żeby nie były potrzebne korki itd. Wtedy możemy się w ogóle nie widzieć. Mnie nie zależy na traceniu czasu na zebraniu - mam librus, znam oceny dziecka, wiem co usprawiedliwić i koniec.

  • betty_bum 07.04.19, 12:04
    Ale od nauczycieli oczekujesz, że jak zrobią swoje to mają siedzieć, najlepiej jeszcze pod okiem grupy rodziców z batem, bo za picie kawy nie należą im się pieniądze. Sprawdziłabyś się przy budowie piramid.
    Minimum przyzwoitości wymaga odrobiny konsekwencji.
  • arwena_11 07.04.19, 12:11
    Problem w tym, że nauczyciele nie robią "swojego". W 90% nie uczą. Tylko narzekają jak to bardzo są przepracowani.
    Pomijam już, że na etacie masz 26 dni urlopu a nie 60.
  • betty_bum 07.04.19, 12:49
    Doświadczenie życiowe z obserwacji dzieci w otoczeniu wskazuje, że często swoich obowiązków nie dochowuje też druga strona, co dodatkowo potęguje problem.
    U niektórych ksiązki przegrywają z konsolą, a czas na naukę upływa na obróbce zdjęć na instagrama czy treningach piłki nożnej.
  • arwena_11 07.04.19, 13:10
    Ale z tym się zgodzę. Tylko jak nauczyciel kończy program 5 klasy z przedmiotu kierunkowego w klasie maturalnej - to raczej jest coś nie halo. I ta pani jako pierwsza ogłosiła, że strajkuje. Klasa ma z niej wielki ubaw. Martwią się czy strajk jej zbytnio nie przemęczy, bo jednak będzie musiała być codziennie w szkolebig_grin.
    Ci co najbardziej cisną ( matematycy ) nie strajkują. Ale i nie przejmują się czy X nadąża za programem a Y się nauczył wszystkiego. Po prostu mówią, że nie dopuszczą do matury rozszerzonej z przedmiotu.
  • arwena_11 07.04.19, 13:10
    oczywiście 2 klasy
  • rosa-fira 07.04.19, 20:46
    A o zadaniowym czasie pracy słyszałaś?
  • triss_merigold6 07.04.19, 20:51
    Poza zadaniowym jest jeszcze pozostawanie do dyspozycji w godzinach od-do.
  • mamaaspiama 07.04.19, 20:14
    "Zazwyczaj jest tak że masz czas pracy wypełniony dokładnie."

    Oplułam ekran.
    Chyba dawno nie pracowałaś.
    Ma w pracy czas na zrobienie kawy, sprawdzenia prywatnej poczty i poczytania ematki 😉
    Mam czas porozmawiać z kolegami z pokoju swojego i pokoju obok.
    Mam czas zadzwonić do męża, umówić wizytę u dentysty i odebrać 10 tysięcy telefonów od dziecka.
    To wszystko rzeczy, których nie miałam szans zrobić pracując w szkole. Nawet w czasie przerwy.
  • triss_merigold6 07.04.19, 20:21
    Jak ktoś pracuje w Amazonie czy przy taśmie u Koreańczyka to pewnie ma.
  • mamaaspiama 07.04.19, 20:25
    A to zapewne. Na szczęście mam normalną pracę ☺️
  • b.bujak 07.04.19, 11:39
    maj18-98 napisała:

    > nie znając realiów pracy poszczególnych zawodów mamy często mylne wyobrażenia, wi
    > dzimy część prawdy a to jest całe kłamstwo.

    większość osób ma w swoim bliższym lub dalszym otoczeniu jakiegoś nauczyciela; więc widzimy raczej sporą część tej prawdy, z różnych perspektyw

    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
  • kub-ma 07.04.19, 12:27
    Część nauczycieli woli się nie wypowiadać na temat swojej pracy nawet w otoczeniu najbliższej rodziny lub znajomych. Niemal zawsze znajdzie się przynajmniej jedna osoba, zwykle niemal wszyscy, którzy albo ją wyśmieją, albo przynajmniej powiedzą, że nie wierzą.
    Wiele lat wolałam unikać takich dyskusji, bo było to dla mnie upokarzające, że ktoś zakłada, ze kłamię. Teraz jestem starsza i idę na starcie.

    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • betty_bum 07.04.19, 11:59
    Ludzie często wybierają zawód na podstawie swoich wyobrażeń o nich. Ktoś zostaje lekarzem, bo widzi się jako dr house’a albo naoglądał się ostrego dyżuru, a musi szyć pijakom głowy w obdrapanym szpitalu daleko od szosy.
    Ktoś idzie do korpo, bo już widzi się jak prowadzi zebrania na najwyższym piętrze wieżowca, a ląduje klepiąc tabelki i stanowiąc rozrywkę dla kierowców w korku, bo sobie za blisko okno zaczął majtki poprawiać.

    Ktoś kto 20-30 lat temu zostawał nauczycielem wybierał średnio płatną, w miarę spokojną, nie budzącą emocji społecznych pracę, z w miarę normalnymi dziećmi i rodzicami. W dodatku bezrobocie było bardzo wysokie, firmy padały, więc regularny przelew na konto i umowa na czas nieokreślony były luksusem.
    A skończył z kiepską pensją, ucząc trudne przypadki, które kiedyś nie trafiłyby do szkoły masowej albo dzieci preferujące smartfony bardziej niż książki, użerając się z roszczeniowymi, niewydolnymi wychowawczo rodzicami, którzy próbują się poczuć lepiej lecząc na nich swoje kompleksy i znajdując winnego, tego, że dzieci nie są tak idealne jak sobie wyobrażali, a to wszystko tonąc w papierach. Dlatego rozumiem frustrację tej grupy. Co gorsze młodzież, która za kilka lat powinna zajmować ich miejsca rozumie to jeszcze lepiej, bo widzą jak traktowani są ich nauczyciele przez własnych kolegów, a czasem ich samych.
  • madami 07.04.19, 10:07
    Ciężko jest niektórym zrozumieć, że jeżeli nauczyciele będą słabo opłacani to selekcja negatywna w tym zawodzie się pogłębi. Najlepsi zwyczajnie nie chcą pracować w szkole, często pracują, próbują i uciekają do innych prac. Praca nauczyciela jest trudna i wymagająca, powinniśmy przyciągać i motywować osobby z predyspozycjami do tej pracy bo to będzie z korzyścią dla CAŁEGO społeczeństwa, motywacja finansowa do pracy jest silna, jest bardzo silnym bodźcem do starania się. Tymczasem mamy ciężką robotę za małe pieniądze - kto zostanie? kto się jej podejmie? ano Ci co nie powinni często, co nie mają predyspozycji, co nie mają innego pomysłu na siebie. Pomyślcie o tych wszystkich sytuacjach ze złymi nauczycielami - chyba każdy z nas je ma, albo z tymi biernymi, nijakimi i pomyślcie o tych super pedagogach, których się pamieta całe życie, o pasjonatach uczenia innych, bo oni są tylko system ich tłamsi i każe pracować w innych zawodach.
  • maj18-98 07.04.19, 10:38
    I jeszcze jedno. Ktoś wyżej pyta czemu ten zawód skoro zawsze był źle opłacany. Lata temu doskonale zdałam maturę a będąc laureatką olimpiady miałam wolny wstęp na studia. Wtedy była to bardzo cenna rzecz. Zrezygnowałam z indeksu i postanowiłam zdawać na ....pedagogikę. Nie miałam pojęcia, ze kiedyś będzie to tak pogardzany kierunek studiów. (Całe szczęście dla mojego poczucia wartości ukończyłam też inne studia). Dlaczego na pedagogikę? Bo mając 18 lat naiwnie wierzyłam, ze mogę zmienić świat, że stanę się dla wielu dzieci kimś ważnym, że pomogę, że dorzucę odrobinkę dobra do wspólnego wora. A pieniądze zarabiałam wykonując swój drugi zawód.
  • klaramara33 07.04.19, 12:30
    Kto pogardza edagogiką ? Myślałam, że kierunek wykształcenia wybiera się zgodnie z zainteresowaniami i predyspozycjami a nie opinii innych.
  • kropka_kom 07.04.19, 12:33
    nie chodzi o to że kierunek jest zły, chodzi o to że zbyt popularny i łatwy do ukończenia...
  • maj18-98 07.04.19, 12:53
    W czasach kiedy nie było uczelni prywatnych dostanie się na studia to był sukces. I studentów pedagogiki czy psychologii nie było wielu. Ostatnie lata to wysyp takich kierunków, bo studia tanie. Zgadam się, że łatwe. Pamiętam jak moja przyjaciółka się cieszyła, ze dostała się na kulturoznawstwo. To dopiero były przyjemne studia! Ale egzaminy wstępne....
    Kiedyś chyba głupi byliśmy jeśli chodzi o pieniądze, chciało się mieć zawód zgodny z zainteresowaniami, a kwestie finansowe pomijało. Błąd.
  • maj18-98 07.04.19, 12:49
    I tak kiedyś wybrałam. Sporo lat temu. Dopiero lektura forum uświadomiła mi jak są postrzegani studenci pedagogiki, psychologii czy nauczania początkowego. A kierunki, owszem, nie są trudne do studiowania. Natomiast praca to już inna bajka.
  • nocnamagia 07.04.19, 13:49
    Te kierunki tak były postrzegane już wiele lat temu, a na pewno 25 lat temu gdy zaczynałam studia. Na pedagogikę szły dziewczyny, które nie widziały co chcą w życiu robić, a chciały coś studiować, najlepiej niezbyt trudnego. A w trakcie studiów znaleźć męża.
  • 35wcieniu 07.04.19, 14:10
    Znaleźć męża w trakcie studiów na pedagogice to nie lada wyczyn i bardzo ambitny plan.
  • nocnamagia 07.04.19, 14:13
    Zważywszy że obok budynku unwersytetu znajdowały się budynki politechniki (i akademik), nie było to zbyt trudne
  • 35wcieniu 07.04.19, 14:19
    Napisałaś o tych poszukiwaniach jakby to był ogólnopolski trend, i do tego się odniosłam, nie wiedziałam że mówisz o mieście gdzie pedagogika sąsiaduje z polibudą wink
  • kropka_kom 07.04.19, 12:31
    zawsze można zmienić pracę...
  • maj18-98 07.04.19, 12:58
    Oczywiście, ze można zmienić pracę. Ja wiele lat pracowałam w innym jeszcze zawodzie dla pieniędzy, całkiem niezłych, zresztą. Ale jestem dobra w swoim zawodzie terapeuty, dobrze pracuję. Jestem potrzebna moim dzieciom i ich rodzicom, wykonuję pożyteczną pracę. Korzystając z zajęć w PPP rodzice nie muszą płacić a dzieci korzystają. Ja nie chcę zmieniać pracy, chcę zarabiać, nie dostawać jakieś tam plusy, chcę zarabiać przyzwoite pieniądze za dobrą, wymagającą wysokich hkwalifikacji pracę.
  • kropka_kom 07.04.19, 13:19
    o...to tak jak ja, tyle że ja nie mogę strajkować...i nie mam tylu przywilejów co nauczyciel
  • araceli 07.04.19, 13:33
    kropka_kom napisała:
    > o...to tak jak ja, tyle że ja nie mogę strajkować...i nie mam tylu przywilejów
    > co nauczyciel

    A to cały dzień popijasz kawkę i nic nie robisz big_grin


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • betty_bum 07.04.19, 13:42
    Urzędnicy w Polsce mają opinię zabieganych profesjonalistów, będących na bieżąco z przepisami, surowo karanych za błędy często kosztujące państwo miliony lub niszczące życie, uprzejmych, chętnie zostaną po pracy, żeby pomóc petentowi i nigdy nie chorują, więc jak możesz sugerować, że taka osoba ma czas na kawę?!
  • arwena_11 07.04.19, 13:48
    U kogo mają taką opinię?
  • betty_bum 07.04.19, 13:49
    U mnie. Masz inne zdanie?
  • arwena_11 07.04.19, 13:55
    W sensie o ich profesjonalizmie? Oczywiście. Zwłaszcza o tych co wydają decyzje, które są potem uwalane w sądach a sami urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności.
  • 35wcieniu 07.04.19, 14:07
    Ty byś arwenka ani sarkazmu, ani ironii nie rozpoznała, nawet gdyby objawiły Ci się w postaci koni podpisanych miedzy oczami "sarkazm" i "ironia" i kopnęły Cię w czoło.
    PS. to nie sarkazm, naprawdę byś nie rozpoznała. wink
  • betty_bum 07.04.19, 14:21
    Urzędnicy są profesjonalni, przecież to sędziowie to niedouczeni ignoranci prawa, a przynajmniej tak ich przedstawiałaś.
    A może jeden ignorant uwala decyzję innego, a ty jako samozwańczy ekspert wszystkich dziedzin życia musisz męczyć się patrząc na towink
  • morekac 07.04.19, 15:58
    arwena_11 napisała:

    > U kogo mają taką opinię?

    U siebie.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • betty_bum 07.04.19, 13:37
    A dlaczego nie jesteś nauczycielem?
  • madami 07.04.19, 17:18
    kropka_kom napisała:

    > zawsze można zmienić pracę...

    toż nauczyciele masowo zmieniają pracę
    tak samo jak młodzi lekarze wyjeżdzają za granicę

  • pierwszatrzydziescitrzy 07.04.19, 13:25
    Ale niektótrzy mieliby używanie, polska nauczycielka w Niemczech: "Pensum godzinowe niemieckiego nauczyciela wynosi 39 godzin tygodniowo. Przy czym średnio 20-22 godziny to godziny tzw "tablicowe" (uwaga: do czasu "tablicowego" wlicza się czas dyżurów na przerwach!), cała reszta godzin to PLATNY czas na przygotowanie do zajęć. Nie, nie trzeba spędzać go w szkole i praktycznie nikt tego nie robi." PŁACIĆ I TO ZA NIC?!?!?!? wink
  • moadek 08.04.19, 13:09
    pensum w Niemczech to 28h tablicowych, 10 h więcej niż w Polsce
  • paskudek1 08.04.19, 14:29
    no to żeby była jasność masz tu CAŁY tekst tej pani. Kopiuję całość bo wiem, że niektóre ematki facebooka nie mają.
    Aneta Hintermeyer, kiedyś polska, a od 10 lat niemiecka nauczycielka. Kiedyś przez osiem lat uczyła w jednej z wielkopolskich podstawówek i w gimnazjum. Teraz: nauczanie tzw. zintegrowane czyli Gesamtunterricht, Nadrenia-Palatynat, szkoła podstawowa Grundschule obejmująca 4 klasy (dzieci idą do szkoły mając ukończone 6 lat). Pisze także z punktu widzenia matki - starszy syn pani Anety zdał dwa tygodnie temu maturę, młodsza córka jest w piątej klasie.

    "No to wypowiem się z perspektywy pracy niemieckiego nauczyciela, bo w niemieckiej oświacie pracuję od prawie 10 lat. Pensum godzinowe niemieckiego nauczyciela wynosi 39 godzin tygodniowo. Przy czym średnio 20-22 godziny to godziny tzw "tablicowe" (uwaga: do czasu "tablicowego" wlicza się czas dyżurów na przerwach!), cała reszta godzin to PLATNY czas na przygotowanie do zajęć. Nie, nie trzeba spędzać go w szkole i praktycznie nikt tego nie robi. Ferie średnio co 6-8 tygodni. Nie, w ferie nie ma żadnych dyżurów czy opieki nad dziećmi. To obowiązek gminy, nie szkoły. Opieka feryjna jest płatna, gmina zatrudnia do tego personel (nie, nie są to nauczyciele!) i mu za to płaci. Nie ma w ferie rad, posiedzeń, rada jest przeważnie jedna: w ostatni dzień letnich ferii. Nauczyciele nie przygotowują uroczystości, akademii, dyskotek, nie ma "apeli" i tym podobnych. Szkoła ma za zadanie uczyć, od zapewnienia rozrywek są rodzice. Nie ma poprawiania ZADNEJ oceny. Dostałeś niedostateczny, to go masz. Nie ma zabierania dziecka na wczasy w maju lub wrześniu. Nauczyciel ma masę dodatkowych bonusów, np. zniżki w ubezpieczeniach (w tym OC i AC) a nawet preferencje w kredytach. O takich warunkach polski nauczyciel może na razie tylko marzyć.
    Ludzie nie mają pojęcia jak funkcjonują sąsiednie systemy oświaty, zachwycają się nimi i dają je za wzór. W Niemczech matury nie zdaje ok 2-3% uczniów. W Polsce coś około 20%. Z matmy bodajże jeszcze więcej. ALE: segregacja uczniów spełniających wymogi maturalne dokonuje się już na poziomie 4-6 klasy! Jeżeli uczeń na tym poziomie nie ma odpowiednich wyników, odpowiednich ocen z przedmiotów głównych (niemiecki, matematyka, język obcy), to zwyczajnie nie idzie dalej do "liceum", które u nas zaczyna się od 7 klasy, w niektórych landach już od 5. I nie ma tutaj nic do rzeczy "chcenie" rodziców! Nie każdy musi mieć maturę, co tutaj jest oczywistością. Oceń jest bardzo mało, 2-3 prace klasowe na semestr. Jak już pisałam, nie ma absolutnie żadnej możliwości poprawienia oceny. Ocena za aktywność podczas zajęć stanowi 1/3 oceny ogólnej z przedmiotu. Regulamin szkolny jest bardzo wyśrubowany, w odróżnieniu od polskiego, gdzie obowiązki ma praktycznie tylko nauczyciel, uczeń zaś ma tylko prawa. Np. mamy prawo zawiesić ucznia w jego obowiązkach i prawach, tzn. musi na określony czas, zazwyczaj kilka dni, zostać w domu. I to na rodzica spada obowiązek zapewnienia mu opieki. I stosuje się to już od najwcześniejszych klas podstawówki. Jeżeli dziecko źle się zachowuje, przeszkadza innym, pyskuje, to RODZICE mają na nie wpłynąć. Szkoła ma też możliwość ustanowienia dla takiego ucznia opiekuna, np. kogoś z jego rodziny i tylko w obecności tegoż opiekuna uczeń ten ma prawo uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Podpisując zgodę na wycieczkę, podpisuję również zobowiązanie, by NATYCHMIAST i bezzwłocznie odebrać moje potomstwo (nawet jeżeli są na wycieczce nad Morzem Północnym, 700 km od nas!), gdyby ono odpowiednio do oczekiwań się nie zachowywało, np. spożywało alkohol. Jeżeli uczeń niepełnoletni konsumuje alkohol, wówczas jest odstawiamy do szpitala albo na policyjną izbę dziecka i tam czeka na odbiór. Proste. Kropka. I NIKT z tym nie dyskutuje! Nie ma dzienników elektronicznych, wywiadówka raz na rok i trzeba się na nią jako rodzic zapisać. Dlatego w polskiej oświacie już chyba bym się nie umiała odnaleźć.
    U nas są ogromne braki w kadrze nauczycielskiej. Mimo świetnych warunków pracy, wysokiego uposażenia, młodzi ludzie nie garną się do tego zawodu. Mamy ogromne problemy z ogarnięciem zastępstw. Całe klasy muszą zostawać w domu, bo nie ma zwyczajnie kto pójść do tych klas na zastępstwo.
    Gdyby więc tak jeden polski rodzic z drugim choćby na pół roku wysłali swoje pociechy do niemieckiej szkoły publicznej (prywatne to wyjątki i kosztują majątki!), to szok gwarantowany. Pozdrawiam z perspektywą prawie 3 wolnych tygodni z okazji Wielkanocy, bez rad, dyżurów, półkolonii itd. A jakby mnie jednak ochota przemożna dopadła, by popracować w murach mojej "firmy", to każdy z nas ma do niej klucz i może nawet w nocy o północy z niego skorzystać i poromansować z ksero, maszyną do cięcia papieru albo maszynami do laminowania, a co!
    I jeszcze jedno: jeżeli jako nauczyciel ma się w Niemczech miano urzędnika państwowego (Beamte), to automatycznie nie ma się prawa do strajku. ALE państwo zapobiega temu płacąc wysokie uposażenie, coby urzędnik był niezależny, nie musiał brać łapówek i korzystał ze strajków. Nauczyciel gimnazjalny z paroletnim doświadczeniem zarabia ok 3500-4500 Euro na rękę. Podstawówkowy ok tysiąc mniej, ale wymagania i obowiązki są nieco inne. Czy nauczyciel ma funkcję urzędnika czy też funkcjonariusza publicznego, zależy od danego landu. Za publiczne znieważanie obu grup są kary pieniężne! Tak samo jak za znieważenie policjanta, więc takich paskudnych wpisów, jakie pojawiają się o nas w polski Internecie, to że świeczką szukać."

    Z tekstu wynika jasno, że w GODZINY DYDAKTYCZNE niemiecki nauczyciel ma wliczone także dyżury. Nasz nauczyciel dyżury ma dodatkowo. Ponieważ ja nie jestem nauczycielem tablicowym i nie dyżuruję długo nie wiedziałam ile to jest tych dyżurów. Jakiś czas temu dowiedziałam się, ze w naszej szkole jest to 10 minut na każdą godzinę dydaktyczną. Potem zaczęłam szukać przepisów, ale że nie lubię w tym grzebać to za wiele nie znalazłam. Ok, przyznaję bez bicia - nie szukałam zbyt wytrwale. Licząc jednak 10 minut na godzinę tablicową to na samym etacie jest 180 minut, czyli 3 godziny zegarowe.
    Z zacytowanego tekstu wynika także, ze niemiecki nauczyciel NIE PRZYGOTOWUJE żadnych apeli, uroczystości itp. A zadania,które wykonuje w szkole, wykonuje w gabinecie dzielonym z trojgiem kolegów. Fajnie, nasi też by tak chcieli.
    Radzę też dokładnie poczytać fragmenty o OBOWIĄZKACH ucznia. Jak NASZE standardy zbliżą się choć trochę do tych niemieckich, to możemy pogadać o zwiększeniu pensum.
    Aha, chciałbym uzmysłowić niektórym, że zwiększenie pensum oznacza automatyczne zwolnienie pewnej ilości nauczycieli. Arytmetyka wynikająca z siatki godzin dla poszczególnych klas jest raczej nieubłagana. Dzisiaj, żeby mieć etat np języka niemieckiego w szkole podstawowej potrzeba 9 klas. Gdyż albowiem 2 razy 9 = 18. Jeżeli w danej szkole NIE MA tylu oddziałów z językiem nauczyciel musi pracować w dwóch albo więcej placówkach. I zapewniam, że czy ma w szkole 2 godziny czy 16 wszystkie rady, zebrania, zespoły itp musi "obsłużyć" tak samo. Co najwyżej może się zwolnić w jednej placówce ze szkolenia, które odbył w innej.
    A przypominam także, e są przedmioty, których w tygodniu jest JEDNA godzina. Tego też ktoś musi uczyć. Jestem cholernie ciekawa, ilu chętnych będzie do uczenia fizyki czy chemii w przyszłym roku szkolnym w szkołach podstawowych. Albo tego nieszczęsnego niemieckiego jako drugiego języka. Skoro w siatce godzin jest tych przedmiotów np w naszej szkole dla WSZYSTKICH po 2 albo 3 godziny.
    Aha - urlop nauczyciela prócz tego, że brany w konkretnym i sztywnym terminie, liczony jest Z DNIAMI USTAWOWO WOLNYMI a urlop wg KP bez tych dni.

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • memphis90 07.04.19, 14:09
    Cóż, jeśli pani organizuje teatrzyki i rozwiązuje sprawy zaginionej kanapki MATURZYSTOW to rzeczywiście... uncertain Dobrze, że nie musi im wycierac zasmarkanych noskow i zawiazywac sznurowek. Jestem za strajkiem, ale jak czytam wypociny jakiegoś meczybuly, że ma taaaaak cieeeeezką pracę, bo co wieczór przez długie godziy musi sprawdzać wypracowania pierwszakow, albo naprawiać sedes licealistom, albo albo trzy razy w roku iść na wywiadówkę, to oczy same mi się wywracają.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • nocnamagia 07.04.19, 14:16
    Autorka to egzaltowana męczennica. Popieram w 100% Kornelię_ sowę
  • kaka-llina 08.04.19, 02:45
    Kurcze wiecie, że nie wypiłam grama wódki na studniówce... Dziwną klasę miałam (bo wszyscy trzeźwi byliśmy)
  • mama-ola 08.04.19, 12:25
    Ludzie, przecież to nie chodzi o to, kto ma ciężej w pracy. Chodzi o to, żeby płaca była dobra. 1700 zł to nie jest dobra płaca, a betonowy sufit 2700 zł maks trzeba rozbić i tyle.
  • betty_bum 08.04.19, 13:18
    Trzeba, ale o tym wie młodzież, a nie rodzice.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.