Dodaj do ulubionych

Pretensje do nauczycieli

07.04.19, 21:44
Nie zaprzeczam, że istnieją źli nauczyciele. Tak jak źli lekarze, prawnicy, policjanci. Ale w dużej mierze winny jest zmieniający się świat. Kiedyś jak dziecko uczyło się na trójach, to miało tróje, mało kto miał korki. Teraz korepetycje mają nawet dzieci z piątkami. Naprawdę to nie jest tak, że każdy może się nauczyć na 6. Ludzie są różni ale niektórzy rodzice nie są w stanie tego przyjąć do wiadomości. Oczywiście pociśnięte korkami dziecko może wskoczyć o stopień wyżej ale w grupie jest to dla niego nieosiągalne.
Za wyśrubowanymi wymaganiami rodziców niestety nie idą możliwości dzieci. Dzieci rozwijają się gorzej, hamuje ich elektronika i troska rodziców. W pierwszych latach życia inteligencja rozwija się w ruchu a teraz ten ruch jest ograniczany.
Poza tym mnóstwo dzieci ma zaburzenia SI, różne dys, zaburzenia ze spektrum, zaburzenia emocjonalne, add, adhd. Niestety to się nasila, dzieciom nauka przychodzi trudniej a wymagania rodziców rosną.
Trzeba znaleźć winnego, bo przecież "ja taka mądra to dziecko może osiągnąć jeszcze więcej" a nie zawsze może.
Edytor zaawansowany
  • astomi25 07.04.19, 22:27
    Pracowalam w szkole niedlugo,.nieco ponad 7 lat.
    Odeszlam nie ze wzgledu na zarobki akurat, ale glownie z powodu roszczeniowych rodzicow i zmieniajacej sie mlodziezy, na minus niestety. Brak szacunku do nauczyciela, a po rozmowach z rodzicami zrozumialam skad to sie bierze. W jednej klasie mialam takiego chlopaka, ktory mial na wszystko wywalone. Niestety na koniec roku skonczyl z jedynka, chociaz mial tysiac piecset szans. Reakcja rodzicow - i dobrze, na ch..u..j ci ten niemiecki? Dobrze ojciec mowil, bylo isc do klasy z angielskim. No tak, a jak glupek wymyslalam testy, przychodzilam przed lekcjami czy zostawalam po, zeby chlopak mogl przyjsc i cokolwiek nadrobic. Nie, olewka na 100%.
    Inny przyklad: dziewczyna nieuczaca sie nic. Na lekcjach malujaca paznokcie i tym podobne. Caly semestr wywalone, na polrocze wychodzi 1. Przychodza rodzice z pretensjami, jako ze mam wszystko udokumentowane, pokazuje testy, klasowki, itd. Widza i mowia ze mloda sie uczy zeby dac szanse. Daje. Mloda i glupia bylam i nie powinnam, ale.daje dokladnie zakres materialu, wlasciwie pytania (!) na poprawke. Slowka, zwroty...Srednio inteligentny szympans opanowalby to w 2 h. tongue_out
    I co, pstro. Dziewczyna nie napisala.na poprawce doslownie nic.Zero. Na jedynke semestralna reaguje nastepujaco " matka ma jednak racje, ze z pani jest prawdziwa Helga" uncertain

    Inna syt. W szkole wszedl absolutny zakaz posiadania tel. Chlopak na lekcji pisze smsa. Mowie zeby schowal. Odpowiedz : dobra, zaraz dziuńka.
    Wkurzona zabieram telefon i klade u mnie na biurku, mowie ze dostanie po.lekcji. Chlopak wstaje i mam wrazenie ze mnie uderzy - on z 1.80.ja niecale 1.60 tongue_out
    Ale znajduje w sobie sile i mowie milutko ze prosze, jesli wezmie sobie teraz tel, to zglosze sprawe u dyrektorki. Chlopak pokornieje i reszta lekcji toczy sie spokojnie. Na drugi dzien przed lekcjami dorywa mnie jakas wariatka i z furia w oczach mowi, ze jesli jeszcze raz dotkne telefonu syna, to spotkamy sie w sadzie.
    W sumie smieszne, w koncu opowiedzialam dyrektorce te sytuacje to najpierw sie usmiala, a potem ze smutkiem w oczach powiedziala, ze niestety jest coraz gorzej, z roku na rok. Ze nie maja jak kiedys wsparcia w rodzicach wrecz przeciwnie. I ze jak uczniowie maja nas, nauczycieli szanowac, jesli w domu dostaja takie komunikaty i przyzwolenie na lamanie zasad i regulaminu szkolnego.
    Zeby nie bylo, fajnych rodzicow i uczniow tez mialam. Ale zaczynajac prace byl taki jeden na klase, w kazdym kolejnym roku bylo ich wiecej. Stracilam serce do tego zawodu. Widocznie bylam malo odporna psychicznie. Bo bardzo lubie dzieci i mlodziez i nadal z nimi pracuje, chociaz juz nie w szkole.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • mama.nygusa 07.04.19, 23:01
    To wcale nie tak duzo zlych przykladow podalas smile
    No niestety od zawsze uwazam ze jak nauczyciel sobie wypracuje kontakt, zasady na lekcjach tak ma, dziewczyna malujaca sobie na lekcji paznokcie, dla mnie niewyobrazalne.Uwazam iz sami uczniowie wola nauczycieli twardych z zasadami, a nie miekkich.U cory w klasie doskonale wiedze z kim moga sobie pogrywac, a u ktorych jest cisza jak makiem zasial.Corka z tych spokojych i ja sama wkurza , ze nauczyciele nie trzymaja porzadku na lekcjach.

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • maj18-98 07.04.19, 23:14
    Nauczyciel może mieć twarde zasady ale coraz częściej ma w klasie dzieci z którymi niewiele jest w stanie w szkolnych warunkach zrobić. Niepełnosprawne umysłowo, bywa że w stopniu umiarkowanym, z zaburzeniami zachowania, emocji i osobowości, z zespołem opozycyjno-buntowniczym itd, nauczyciel coraz częściej ma być nie tylko dydaktykiem ale przede wszystkim terapeutą, z zerowym wsparciem rodziców jest bardzo trudno. 18 godzin przy tablicy to niedużo ale są takie zespoły klasowe, ze każda godzina liczy się podwójnie albo potrójnie, wychodzi się zmęczonym fizycznie i psychicznie wyczerpanym.
    Pamiętam sytuację, kiedy nauczycielka próbowała stosować się do zaleceń z opinii poradni (nadpobudliwe dziecko) i matka przyszła oburzona z żądaniem: ma się pani do mojego dziecka nie odzywać! proszę się nie wtrącać do jego edukacji! Ma pani go uczyć a nie pouczać!
  • astomi25 08.04.19, 06:06
    Przykladow moglabym podac duzo wiecej...
    I chyba nie do konca zrozumialas. Bo tak, moze bylam za miekka i nie umialam sobie poradzic co z niektorymi jednostkami, ale u tej dziewczyny chodzilo mi glownie o to, jaki przekaz ta uczennica dostaje w domu. Niewazne co ja zrobie jako nauczyciel, czy bede dobra i dawac szanse czy jednak wlepie te jedynke na polrocze...Przeciez tam, kto by sie przejmowal taka glupia Helga.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • moadek 07.04.19, 23:19
    Z każdej sfery życia można podać tylko negatywne ekatremalnse przykłady,to nie znaczy ze są częste i świadczą o reszcie. Przykład,zamordowano taksówkarza czy to znaczy ze wszyscy wsiadający do taksówek są zwyrodnialcami? Nie istnieje zawód w którym czeka Cię tylko dobro, brak problemów i sami wspaniali ludzie.
  • hanusinamama 08.04.19, 00:12
    MOja mama prawie 40 lat była nauczycielką, z tego 18 dyrektorką...powiedziała, ze przestała kochać ten zawód przez rodziców. Nie przez dzieci...przez rodziców. Odeszła bo zwyczajnie sie przelało...Z tych 40 mogłaby ksiazke o tym napisać, przy czym 90% przypadków przypada na ostatnie 20 lat.
  • nocnamagia 08.04.19, 06:51
    Teraz rozumiem dlaczego tak zażarcie bronisz nauczycieli, z powodu mamusi. Większość społeczeństwa jest przeciwna strajkowi, to tylko na tym forum aktywne nauczycielki i ich rodziny (jak ty) bronią strajku swoją piersią.
  • solejrolia 08.04.19, 08:00
    Bzdura.
    Było tutaj na forum mnóstwo wątków na ten temat i wiele osób wyraziło swoje poparcie!
    Ja nie jestem nauczycielką, nikt w mojej rodzinie nie pracuje w szkole, ze znajomych również nie. Trafiam (jako rodzic) na cudownych pedagogów, jak i fatalnych, a mimo to popieram starjk, i życzę sobie by cała akcja protestacyjna potrwała aż do skutku.
    Z korzyścią dla nauczycieli, jak i dla uczniów.

    No!



    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • arwena_11 08.04.19, 08:06
    Na forum - weź pod uwagę że to forum specyficzne. W 90% popiera konkretną opcję polityczną, więc nic dziwnego że popierają strajk. W rzeczywistości nie ma takiego poparcia dla strajku - zwłaszcza w rocznikach egzaminacyjnych.
  • solejrolia 08.04.19, 08:16
    Obracam się nie tylko w towarzystwie "na forum".
    Mam wielu znajomych.
    I popierają nauczycieli.
    A przynajmniej nie są przeciwko akcji protestacyjnej.
    Także pisanie, że społeczeństwo jest przeciwko strajkowi, to nie jest prawda.
    A pisanie, że strajk popierają wyłacznie aktywne nauczycielki oraz osoby z rodzin nauczycielskich to po prostu BZDURA.

    Pamietasz rok 1993- wtedy wszyscy, i uczniowie, i rodzice rozumieli i popierali protest. Chociaż matury długo stały pod znakiem zapytania, i w efekcie odbyły się z opóźnieniem.
    Teraz tak samo powinno być!
    Wszyscy powinni być ZA.

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • nocnamagia 08.04.19, 08:17
    Spośród moich znajomych nikt nie popiera. Spójrz na sondaże, 90% społeczeństwa nie popiera.
  • solejrolia 08.04.19, 08:24
    90%? Ha ha ha. Jakie sondaże, robione dla pis przez pis? Czy robione przez solidarność która popiera pis? czy robione w tvpis?



    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • nocnamagia 08.04.19, 08:35
    Czas przyjąć do wiadomosci, że strajku nie popiera większość społeczeństwa i przewiduję że to popracie jeszcze spadnie w tym tygodniu z powodu koniecznosci zapewniania opieki dzieciom i strat finansowych z tym związanych (opłaty za opiekunkę, opiekuńczy płatny w 80%).
  • miss_fahrenheit 08.04.19, 08:39
    Daj linka do statystyk, proszę.
  • hanusinamama 08.04.19, 10:51
    Prosimy o źródło tych statystyk.
  • kub-ma 08.04.19, 16:05
    Wczoraj wieczorem w TVP info był sondaż w czasie programu i wyszło im właśnie jakoś 90% przeciwko strajkowi smile

    --
    "Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby." Bertrand Russell
  • saszanasza 08.04.19, 13:49
    nocnamagia napisał(a):

    > Spośród moich znajomych nikt nie popiera. Spójrz na sondaże, 90% społeczeństwa
    > nie popiera.

    Chyba ci się coś poprzestawiało:
    dziendobry.tvn.pl/a/sonda-czy-popierasz-strajk-nauczycieli

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • arwena_11 08.04.19, 08:19
    Nie pamiętam. To było rok przed moją maturę. Nic wtedy nie wiedziałam o strajku. Moja szkoła nie strajkowała.
  • nocnamagia 08.04.19, 08:24
    Dokładnie pamiętam, bo nie odbyła się w tym dniu moja matura, poszliśmy wówczas całą klasa do parku. Ale nie bredź, że wszyscy uczniowie i rodzice rozumieli i popierali wówczas protest, bo to nieprawda.
  • triss_merigold6 08.04.19, 08:25
    Nie kłam, do cholery. Moje liceum strajkowało w matury, bo solidarnościowi nauczyciele nagle mieli foszka na ultra solidarnościowego ministra lagę Stelmachowskiego, a my o 9 rano, ubrani na galowo, dostaliśmy informację, że matur niet i nie wiadomo kiedy będą.
    Nikt z maturzystów się nie cieszył, rodzice byli wściekli i zdenerwowani, ale trudno rzucać się do kogoś, kto będzie Ci sprawdzał pracę i zasiądzie w komisji na ustnych, nieprawdaż? Troszkę ryzyko, zwłaszcza że i tak, mimo przesuniętych matur, ośmielili się oblać kilka osób na ustnych.
  • dzikka 08.04.19, 09:25
    Jest poparcie. Wśród moich znajomych bardzo duże, jestem matka gimnazjalisty.
  • chicarica 08.04.19, 09:28
    W internecie zrobiło się teraz tak, że trolle usiłują stworzyć wrażenie, że jest ich dużo.
    W rzeczywistości jest inaczej, forum to jedno, ale społeczeństwo też ma różne opinie i wcale nie jest takie entuzjastyczne dla działań partii rządzącej. Wysnuwanie jakichkolwiek wniosków na podstawie opinii w internecie to dokładnie to, czego chcą zleceniodawcy trolli. W Twoim przypadku jeszcze dochodzi fakt, że obracasz się w bardzo specyficznym towarzystwie ludzi dokładnie takich samych jak Ty, pamiętam jak tu pisałaś że nawet nie masz znajomych pochodzących spoza Warszawy. Znam taki typ ludzi w realu, żyją w bańce i myślą, że ich styl życia, opinie, przekonania są jedynymi słusznymi, bo po prostu z niczym innym nie mają w ogóle styczności. Jakoś zawsze są to ludzie o przekonaniach konserwatywnych, zresztą to nawet tłumaczy się samo przez się.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • nocnamagia 08.04.19, 08:16
    To jesteś w grupie 10% społeczeństwa, które popiera strajk w sondażach. 90% nie popiera
  • dzikka 08.04.19, 09:26
    pokaz te sondaże.
  • miss_fahrenheit 08.04.19, 10:19
    Ja też już pytałam, ale bez odpowiedzi.
  • kub-ma 08.04.19, 16:06
    TVP info - wczoraj wieczorem sondaż

    --
    "Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby." Bertrand Russell
  • iwoniaw 08.04.19, 16:16
    TVP info i aż 10% popierało strajk? big_grin Zgadywałabym, że jakieś 120% było przeciw, a tu taka niespodzianka? big_grin


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • mama.nygusa 08.04.19, 09:12
    Jakie korzysci dla uczniow?

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • skumbrie 08.04.19, 08:51
    Nie jestem nauczycielką, w rodzinie zero nauczycieli. I tak, uważam, że należy im się wyrównanie 1000 zł.
  • hanusinamama 08.04.19, 10:48
    NIe nie z powodu mamusi. Wiem z powodu "mamusi" jak wygląda ten zawód. Ze to nie jest to mityczne 18 godzin. I ze ja 2 lata po studiach zarabiałm juz 2 razy tyle co moja mam po 30 latach pracy w zawodzie nauczyciela. Natomiast brnie bo uwazam, ze za taką kase ja bym sie nie użerała z obcymi dziecmi a juz na pewno nie z ich rodzicami. Popieram strajk bo w moim miescie brakuje juz nauczycieli. Młodzi ida do korpo. Sasiadka polonistka!!! pracuje w banku. Za kilka lat spłeczenstwo doceni prace nauczycieli jak ich zabranie. A moja starsza dopiero zacyzna przygode ze szkołą, młodsza za kilka lat....wiec to mnie dotyczy bardzo.
  • hanusinamama 08.04.19, 10:50
    Aha dodam jeszcze ze srajk popieram mimo ze sama jestem stratna teraz. Dzisiaj nie pracuje. Mam swoja działanosc i zarabiam jak zrobie zlecenia, wiec kilka dni bez pracy to odczuwalnie mniej na koncie. Nie mam wioski do pilnowania dzieci.Natomiast za taka kasę jaką zarabiała moja mama w zyciu bym nie poszłą dzieci uczyć.
  • nocnamagia 08.04.19, 10:58
    Twoja mama jako dyrektor szkoły zarabiała mało? Oświadczenia majątkowe dyrektorów szkół są dostępne dla wszystkich, nie bredź że są to małe pieniądze
  • mama.nygusa 08.04.19, 09:19
    Bo dyrektorzy tancza jak im nauczyciele zagraja!.
    Juz pisalam wczesniej, nauczycielka cory zawalila, interweniowala wychowawczyni, na nic sie zdalo, dyrektor wiedzial o tym, sam mi o tym, powiedzial.Dlaczego nie rozwiazal tej sprawy, tylko czekal az rodzic przyjdzie na skarge? a moze gral na przeczekanie?
    Do kogo pretensje, ze rodzice zawraca du... dyrekcji? Przeciez sprawa byla do zalatwienia w 5 minut, a ja musialam sie fatygowac 2 razy! Pieniaczka ze mnie, no! Prosze, prosze nowakowa idzie sie wyklocac o dziubdziusia, a powinna morde w kuble trzymac!

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • ichi51e 08.04.19, 09:20
    Moze gdyby nauczyciele nie traktowali rodzicow jak dzieci to uklady miedzy nimi bylyby lepsze?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 08.04.19, 09:35
    Rodzicom należy ograniczyć możliwość kontaktu z nauczycielami. Przypomina mi się moja koleżanka, która codziennie musiała porozmawiać przy oddawaniu i odbieraniu dzieci, a potem wystawała pod szkołą z grupą podobnych mam.
    To już ekstremum, nie wszyscy mają tyle czasu, ale dzieci powinny być zostawiane pod szkołą, a wejście rodzica na teren za zgodą.
  • triss_merigold6 08.04.19, 09:38
    Chyba nie patrzysz z perspektywy rodzica 7-10-latka.
  • astomi25 08.04.19, 13:05
    Tylko ze mlodziez naprawde sie zmienila. Rodzice sa inni. Kiedys nauczyciel mial powazanie, teraz rodzice kaza mu sie tlumaczyc z kazdej bzdury, bo dziubdziusiowi krzywda sie dzieje. Niby mlodziez bardziej przebojowa, odwazniejsza, asertywna i przebojem swiat zdobywa...tylko ze czesto nie sami z siebie, ale maja poparcie rodzicow. Pisze ogolnikowo, ale chodzi mi o to, ze uczniowi latwiej odpyskowac do nauczyciela, jesli w domu dostaje na to przyzwolenie i slyszy o nieudacznikach. Myslicie ze za moich czasow nie bylo zlych nauczycieli? Idacych po najmniejszej linii oporu? Jasne, ze byli. Ale nigdy nie slyszalam od rodzicow zeby im odpyskowac, olac przedmiot i tym podobne. Zreszta w ogole szacunek do starszych kuleje mocno ale to temat na inny watek.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • arwena_11 08.04.19, 08:00
    To ja ci powiem inaczej. Syn zaczynał niemiecki w liceum. Wcześniej miał hiszpański, w liceum nie ma kontynuacji. Jestem zadowolona - bo lubię niemiecki. Syn zdolny językowo ( nie moja opinia a jego wcześniejszych nauczycieli ). Grupa z założenia podstawowa. Teoretycznie nikt wcześniej nie uczył się niemieckiego. Potem wychodzi, że to nieprawda. I co? Pani zapieprza z materiałem, bo zorientowała się że większość całkiem sporo umie. Syn ma problemy, ale ok biorę mu korepetytora. Metodyka języka niemieckiego. I co się okazuje? Pani idzie nie po kolei z podręcznika, po miesiącu nauki daje do tłumaczenia zdania złożone. Słownictwo typu ogrzewanie podłogowe itd ( po co??? ).
    No to umawiam się do wychowawcy. Rozmawiam tłumaczę i jest zorganizowana rozmowa z panią, mną, wychowawcą i panią metodyk. Po godzinie nauczycielka załapała, że ma się dostosować do osoby, która nigdy nie uczyła się języka - bo po to jest ta grupa. Innym jak się nie podoba, mogą się przenieść do grup wyższych ( nie chcą - bo wtedy musieli by się uczyć ). Ale mleko się rozlało. Syn nienawidzi niemieckiego i go olewa - tzn uczy się na minimum by zdać - ma 3. W tym roku olał totalnie, skończy z 2 - ale skoro nie zdaje na maturze, to stwierdził, że nie będzie tracił czasu. I tak, jestem zła na nauczycielkę.
    Zupełnie inaczej wygląda to u córki. Grupa podstawowa, pani idzie spokojnie ale materiału sporo. Tylko tego właśnie podstawowego. Mam wrażenie, że obecnie córka umie więcej niż syn. W pierwszym miesiącu pojawił sie problem, ale poszłam do pani i wszystko omówiłyśmy. Okazało się, że pani psycholog nie przepisała do librusa całej opinii i ominęła fragment najważniejszy dla języka - brak słuchu fonematycznego. Musiałam wyjaśnić nauczycielce, że nie ma szansy aby córka bezbłędnie wymawiała nowe słownictwo po jednej lekcji. Potrzebuje tygodnia ( a właściwie weekendu ), żeby opanować wymowę. Mogę jej pomóc, ale musi mieć czas. I o cudzie, nauczycielka zrozumiała, stosuje nasze ustalenia, córka lubi niemiecki i ma z niego 4, czasem 5. Pracuje dużo, ale lubi.

    Od nauczyciela zależy dużo, od ucznia też. Ale niestety to nauczyciel ma zachęcić do nauki przedmiotu a nie sprawić ze ktoś go znienawidzi. W tym drugim przypadku skończy się olewaniem przedmiotu i traktowaniem go jako 3Z.
  • ichi51e 08.04.19, 09:25
    Akurat w niemieckim dziwne skomplikowane slowa sa bolesnie logiczne. Jak napisalas „ogrzewanie podlogowe” od razu zgadlam ze to bedzie podloga+grzanie (a ja sie ucze niemca 2 mce!) i co? Fusbodenheizung!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chicarica 08.04.19, 09:32
    Właśnie tak to jest jak dyletant wypowiada się na temat nauki języka. Po pierwsze, akurat ogrzewanie podłogowe to jedno z pierwszych słów, jakiego nauczyłam się będąc w nowym kraju (język co prawda wcześniej trochę znałam, ale gdzie tam nauka na lekcji, a prawdziwe życie) bo trzeba było zmierzyć się z tematem poszukiwania mieszkania. Po drugie, akurat zrozumienie tworzenia takich zlepków rzeczownikowych to jedna z podstaw nauki języków germańskich i nie chodzi bynajmniej o to, żeby na całe życie zapamiętać akurat to jedno słowo.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • arwena_11 08.04.19, 10:12
    W podręczniku tego słowa nie było. Jak mówiłam, najpierw trzeba opanować podstawy.
    W każdym razie moje dziecko język znienawidziło. W szkole córki nie mają takiego słownictwa, pani idzie z podręcznika, po kolei. Jeżeli kogoś nie ma na lekcji, może z podręcznika nadrobić materiał.
  • paniusiapobuleczki 08.04.19, 13:04
    W podręczniku tego słowa nie było, acha. Wydawało mi się, że nauczyciel z inwencją, poszukujący dodatkowych materiałów jest raczej dobrym nauczycielem. Ale nie. Wymagał słowa, którego nie było w podręczniku.
  • arwena_11 08.04.19, 13:48
    Nauczyciel miał grupę zaczynającą od zera. W teorii. I zgodnie z założeniami tej grupy - miał się dostosować do tych co nigdy tego języka nie mieli. Jak mówiłam - nie ja rozmawiałam z nauczycielką a metodyk i był przy tym też wychowawca. Co z tego, że do pani dotarło i trochę zmieniła swoje postępowanie - jak uczeń już zdążył znienawidzić przedmiot i ją. CO oznaczało, że robił minimum tego co musiał.
  • frey.a86 08.04.19, 14:43
    arwena_11 napisała:

    > W podręczniku tego słowa nie było.

    Jak nauczyciele korzystają z "gotowców z wydawnictw" to źle. Jak nie korzystają - też źle. Zdecyduj się może. suspicious
  • arwena_11 08.04.19, 10:14
    A nauczycielkę oceniała pani metodyk. One ze sobą na tym spotkaniu rozmawiały. Cos do nauczycielki dotarło - ale było już po ptakach. Nie było szansy żeby moje dziecko uczyło się tego języka żeby coś więcej umieć. Przyjął założenie, że zaciska zęby i robi tyle żeby zdać i przetrwać do matury.
  • mokka39 08.04.19, 14:52
    ale pani metodyk nie była na lekcjach, zdaje się, tylko znała sprawę z twojej i syna relacji. Szczerze, to po raz pierwszy słyszę, żeby wysyłać korepetytora na rozmowy z nauczycielem. Korepetytor pracuje tylko z twoim synem, nie całą klasą i nie wie jak wygląda dynamika grupy, umiejętności innych. Skoro syn zalicza, ma trójki, to znaczy, że tragedii nie ma. Nie każdy jest stworzony, żeby z każdego przedmiotu mieć szóstki, ocena rodzica na temat wybitnych zdolności potomka też często jest subiektywna i niekoniecznie trafna.
  • arwena_11 08.04.19, 21:01
    Jeszcze raz powtarzam - grupa była z założenia OD PODSTAW, dla tych którzy się nigdy nie uczyli. Te osoby nie pisały poziomującego testu. Nauczycielka jak się zorientowała, że są osoby które już coś umieją - powinna ich przesunąć do grup wyższych.
    Syn ma wyjątkowe zdolności do języka. Gdyby od początku było tak jak powinno być - to byłoby dobrze. Korepetytorka robiła z synem zdania, które pani dawała do tłumaczenia i mówiła, że to są za trudne konstrukcje gramatyczne na 2-3 miesiąc nauki.
    Po tej rozmowie nauczycielka trochę zmieniła swoje podejście, ale syn już uczył się tylko na minimum. W tym roku olał już zupełnie i skupił się na przedmiotach maturalnych. Na szczęście pani w tym semestrze grupie odpuściła w ogóle zajęcia, bo nikt nie zdaje matury z niemieckiego.
  • mokka39 08.04.19, 14:49
    słów sobie nie wymyśla nauczycielka, tylko program nauczania. A za chwilę przyjdzie druga mama, która powie, że nauczycielka dostosowuje zajęcia do najsłabszych uczniów i ciągle nimi się zajmuje, a jej biegłe w języku dziecko traci. Tak to funkcjonuje. I nie zawsze jest podział na grupy i poziomy. Jeśli klasa liczy 24 i mniej uczniów to nie ma.
  • grru 08.04.19, 12:35
    1. A po co dawałaś 1500 szans? Nie dziwne, że miał wywalone, jak Tobie najbardziej zależało. Nie uczył się? Jest regulamin poprawek, a nie skakanie nad każdym leniem.
    2. Nie powinnaś dawać szansy. To nieuczciwe wobec tych, którzy pracowali przez cały semestr.
    3. Mamusi mogłaś powiedzieć, że chętnie stawisz się w sądzie z pozwu cywilnego, bo na sprawę karną nie ma szans.

    Przecież Ty dokładnie opisałaś, dlaczego nikt Cię nie szanował. Bo skakałaś nad nimi, zamiast wymagać. I powiem Ci, że jako dobra uczennica też takich nauczycieli nie szanowałam właśnie za to, że zamiast określić zasady i się ich trzymać to roztkliwiają się nad każdym olewusem zamiast poświęcić ten czas tym, którzy chcą się nauczyć.


    --
    Nadal jem gluten smile
  • arwena_11 08.04.19, 12:42
    Mogę się tylko podpisać. W gimnazjum u syna największy szacunek miała nauczycielka twardą ręką trzymająca klasę. Ale za to jak tłumaczyła fizykę. Wystarczyło być na lekcji. W klasie nikt nawet głową nie obrócił. Najmniej szanowano panią od polskiego - gdzie lekcja wyglądała jak spotkanie w kawiarni.
    A szacunek większości rodziców pani straciła, gdy dowiedzieliśmy się na zebraniu, ze na wniosek kilku osób - nie będzie odpowiedzi ustnych, bo się niuniusie stresują. Pani dociągnęła do końca roku i szkoła rozwiązała z nią umowę.
  • grru 08.04.19, 12:50
    Miałam nauczyciela, u którego lekcja wyglądała jak spotkanie w kawiarni - z braku miejsca nawet takie stoliki kawiarniane mieliśmy. Szanowany był, uczył świetnie, a my docenialiśmy, że nas traktuje poważnie i bez pruskiego drylu.
    Bo styl nauczania to jedno. A drugie to ustalanie zasad, które się potem samemu łamie, żeby na koniec się zdziwić: ale czeeeemuu mają mnie w de i nie szanują reguł. Poza tym dopieszczanie olewusów jest demoralizujące dla tych, którzy chcą się uczyć.


    --
    Nadal jem gluten smile
  • arwena_11 08.04.19, 13:50
    Pisząc że była kawiarnia miałam na myśli - uczniowie sobie nauczyciel sobie. U córki w gimnazjum też było luźno na polskim - potrafiła być lekcja na pufach, na dworzu - a jednak zupełnie inaczej to wyglądało.
  • mokka39 08.04.19, 15:05
    tyle, że szkoła za twoich czasów wyglądała inaczej, wylecieć z niej było łatwo, do liceum nie przyjmowano wszystkich jak leci, nawet tych co ledwo potrafią się podpisać. Moja znajoma pracuje w gimnazjum w dzielnicy z wieloma ruderami, slumsami, mnóstwo młodzieży z patologicznych środowisk. Pobicia, kradzieże, wyzwiska są na porządku dziennym. Ciągle w szkole bywa policja, są . Ale wiadomo, że to takie proste, wystarczy zasady wprowadzić i te dzieci będą potulne jak baranki. Tak się zwykle wydaje osobom, które albo w szkole nie pracowały, albo pracowały w takiej z "dobrym materiałem", czyli tam gdzie szły dzieci z lepszymi wynikami, pracowite, zdolne, z kulturą wyniesioną z domu.
  • mokka39 08.04.19, 15:00
    a tam gdzie ja uczyłam, było odwrotnie. Ciągle były pretensje uczniów i rodziców do pani od fizyki, że za duże wymagania, za mało szans poprawy. Wycieczki ze skargami do dyrektora i nauczycielka miała spore kłopoty. No ale to była szkoła słaba, nie było progów punktowych, przyjmowano wszystkich jak leci i wielu uczniów nie miało potencjału intelektualnego, żeby opanować nawet podstawy programowe. Więc to nie jest takie łatwe jak się wydaje komuś kto w szkole nie pracował.
  • mokka39 08.04.19, 14:56
    takie są wytyczne kuratorium, ministerstwa i dyrekcji zwykle. U nas był od dyrekcji nakaz, że poprawiać każdy ma prawo ile razy chce. Samorządy wsiadają na dyrekcję, że wydali tyle pieniędzy na ucznia, a on teraz nie zdał / odszed ze szkoły (technikum). Odgórnie też idzie przezkaz na wyjście "do dziecka" i że to zawsze wina nauczyciela, jeśli dziecko nie umie. To, że się nie uczy nie ma znaczenia, nauczyciel "powinien zmotywować". Jeżeli rodzic zgłosi do kuratorium, że uniemożliwia się synowi/córce poprawę, w 90% przypadków kuratorium staje po stronie rodziców. Były takie przypadki u nas w szkole. Nie wiesz po prostu jak wygląda teraz praca w oświacie i jakie są wytyczne dla nauczycieli.
  • grru 08.04.19, 19:02
    Są szkoły, w których jest jasny regulamin poprawek i nie jest to "ile chce"

    --
    Nadal jem gluten smile
  • astomi25 08.04.19, 16:05
    Skad wiesz jak to dokladnie bylo? Z tymi szansami? Nie lamalam regulaminu, uczniowie mogli poprawiac u mnie na karcianych. Dyrekcja sie cieszyla z kazdej nawroconej owieczki.Nic nie odbywalo sie kosztem tych, ktorzy jak piszesz chcieli sie uczyc. Owszem, niektorzy z nauczycieli mowili ze maksymalnie raz, czy dwa. Myslisz ze byli bardziej szanowani bo mieli zasady? big_grin
    Nie rozwalaj mnie. Bylo wrecz przeciwnie. Wlacznie z pogrozkami i przebitymi oponami w aucie.
    I normalnie kocham ematke- nadinpretujesz ze NIKT mnie nie szanowal . Wyobraz sobie, ze zdecydowana wiekszosc mnie lubila, moje kolko bylo oblegane, nawet wygralam plebistyt na najfajniejszego nauczyciela tongue_out Jak tak na siebie z tamtego okresu popatrze, to naprawde bylam ok. Mloda, energiczna, pelna zapalu, z mnostwem pomyslow na wycieczki, na konkursy, reportaze...Zawsze bylam dla uczniow do dyspozycji i oni to widzieli. I zdecydowana wiekszosc potrafila docenic.
    Radosc z bycia nauczycielem zabilo wlasnie to, ze panem i wladca byl rodzic.
    Widac gruu ze nie znasz tego zawodu od srodka. Szczekasz jak arwena i jej podobni.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • mokka39 08.04.19, 16:17
    wiesz, ci co nie pracowali w szkole i pamiętają ją tylko z czasów jak sami byli uczniami 20 lat temu albo i więcej, nie mają pojęcia jak to funkcjonuje i co dzieje się "za kulisami". Podobnie jak ci pracujący w dobrych szkołach z wyselekcjonowanymi uczniami. Mnie też lubią uczniowie i o dziwo, nawet rodzice, praca w szkole idzie mi zdecydowanie lepiej niż w innych dotychczasowych miejscach (korporacje, urząd), co nie oznacza, że nie ma problemów wychowawczych i są one takie łatwe do rozwiązania, wprowadź zasady i już. Wielu w ogóle nie rozwiążesz, uczeń ma wolną wolę, swoje cechy charakteru, ograniczenia, przekazane w domu rodzinnym takie a nie inne wartości i nikt nie ma magicznej różdżki żeby to zmienić. Jakby istnieli ludzie, którzy są w stanie sprawić by każdy człowiek nagiął się do ich woli i robił to co mu każą (czego wiele osób wymaga od nauczycieli), to by nie było przestępstw, przemocy itd. bo wystarczyłoby wysyłać do więzień i poprawczaków tych cudotwórców. Póki co, tak to nie funkcjonuje. Nie wspominając, że szkoła ma naprawdę mało skutecznych i legalnych narzędzi, bo co zrobisz? Uwagę możesz wpisać, rodzica wezwać, a w wielu przypadkach żadnych skutków to nie przynosi i nie jest dla nikogo na tyle uciążliwe żeby chciał podjąć jakieś działania w celu poprawy sytuacji.
  • grru 08.04.19, 18:54
    A wiesz, że w końcu mi się udało nawet ten zawód na ułamek etatu nawet wykonywać? A wcześniej bardzo chciałam uczyć. Odnoszę się do tego co napisałaś. A sama napisałaś, że dziewczyna miała wywalone, dostała zasłużone jeden, a Ty jej dałaś banalnie prosty zakres poprawy z pytaniami. To jest sygnał dla reszty uczniów, że tylko frajer się uczy i terminowo zalicza, bo przecież można przyjść na koniec i dostać zestaw dla szympansa żeby zaliczyć. Serio uważasz, że to było uczciwe wobec tych, którzy nie mieli wywalone?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grru 08.04.19, 12:36
    I jeszcze jedno - sama łamałaś regulamin pozwalając na nieregulaminowe poprawki. Sama pokazywałaś uczniom, że zasady się nie liczą.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • astomi25 08.04.19, 20:25
    Nie lamalam regulaminu, ile razy jeszcze?
    Regulamin szkoly dopuszczal poprawki, a kazdy z nauczycieli ustalal sobie zasady dla siebie. Ja dopuszczalam poprawianie na karcianych. Zajecia odbywaly sie przed lekcjami o 7. 05 i przychodzili na nie uczniowie, ktorym jednak jakos tam zalezalo na lepszej ocenie.
    A co do tej dziewczyny...nie, nie mam wyrzutow sumienia ze dalam jej zakres materialu. I nie byl to sygnal dla innych ze sa frajerami. Nikt z klasy nie mial problemu z tym, ze ciagle daje jej szanse, wrecz przeciwnie, nawet pare osob sie za nia wstawilo. Poza tym, uczen w tym wieku albo ma jednak na wszystko wywalone ( jak ta dziewczyna) albo jednak sie uczy na trojczynke, czy ma wieksze ambicje i kuje na piatke.
    To ja tak zdecydowalam wtedy i dzis pewnie zrobilabym to samo. I wcale nie uwazam, ze to jakos strasznie demoralizujace. Nauczyciel tez powinien byc czlowiekiem i miec ludzkie uczucia. A nie zasady ponad wszystko.
    Mozliwe ze nie nadaje sie jednak do tego zawodu, trudno. Nie bede sobie tym glowy zawracac, bo wiem, ze do zawodu i tak nie wroce.


    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • madami 08.04.19, 15:51
    Ja wierzę w to co opisujesz, pokrywa się to z moimi obserwacjami oraz opowieściami znajomych nauczycieli, ja od niedawna wykładam na wyższej uczelni i przyznam, że zetknięcie się ze studentami, poziomem ich wiedzy i kultury jest dość bolesne i smutne a teoretycznie to oni powinni być już wyselekcjonowani na czubku edukacji.
    I właśnie najgorsze jest to, ze rząd za nasze pieniadze przeprowadził absurdalną i bzdurną reformę, polegającą na zmianie budynków, pochłaniającą ogromne pieniądze a nawet nie tknął sedna problemu, zmieniającej się młodzieży, roszczeniowości rodziców, przepełnionych klas, niedostosowanego programu do dzisiejszych czasów, karty nauczyciela, możliwości zwolnienia złego nauczyciela a nagrodzenia dobrego, zadbania o wyposażenie szkół - jest masa problemów do przedyskutowanie ale nie cudny PIS zamyka jedno otwiera drugie i łapki zaciera z głupoty chyba.
  • kryzys_wieku_sredniego 07.04.19, 23:52
    Mam narzieje, że nie jesteś nauczycielem, bo dzieci są coraz bardziej światowe, coraz mądrzejsze. Kiedyś ktoś z zaburzeniami był po prostu półgłówkiem, teraz ma wiele możliwości nauki i pomocy.
    Multimedia są złe? Przypomnę że kilka wieków temu palono na stosie za czytanie czegokolwiek innego niż księgi święte, kiedyś dziadek opowiadał, że jak do wsi zawitał pierwszy rower to ludzie krzyczeli, że faceta diabeł wiezie.
    Świat idzie na przód, ja nie uważam za zło fb, ista... czy masy innych rzeczy ...
    Cieszę się, że mój syn może chodzić na zajęcia multimedialne a nie paść krowy.
  • hanusinamama 08.04.19, 00:08
    NIe przeczytałąs ze zrozumieniem co zostało napisane...NIe chodzi o zajecia multimedialne. Chodzi o to ze od małęgo dzieci chowają sie z ekranami. A to niestety ale wstrzymuje rozwój. Udowodniono ze gapienie sie w ekran spowalnia współprace lewej półkuli z prawą. A to ze dziecko umie paluszkiem machać po smartfonie...nie świadczy o jego inteligencji.
    Jest masa możliwosci poocy dzieciom z orzeczeniami ...ale są bariery nie do przejscia i tego rodzice nie rozumieją.
    Kiedys normalne było ze jedne dzieci mają 5, inne 3 i 4 a inne lecą ledwo 3. Rodzic miał pretensje do dziecka ze sie ten leni albo wiedział, ze intelektualnie wiecej nie da rany. dzisiaj kazdy musi miec 5. Do rodziców nie trafia ze dziecko jest 3-kowe i zeby skały srały 5 mieć nie będzie.
    Do tego dochodzi hodowanie dzieci a nie wychowywanie oraz przekonanie, ze jak kupie dziecku markowe ciuchy i nowego smartfona- wiecej mojej uwagi mu nie trzeba...
  • kryzys_wieku_sredniego 08.04.19, 00:18
    Ale gdzie ty takie perełki spotykasz?
    Dzieci zaniedbane były i 100 lat temu i teraz też są.
    Gdyby wszyscy byli szczęśliwi nie byłoby psychologów i samobójstw, tacy jesteśmy, różni.
    W pracy ten szczęśliwy kto może sobie wybierać klientów jak znajomych, niestety w 90% pracuje się z tym co jest i nie można "trzasnąć komuś w ryja" dla opamiętania - na szczęście osób, które wywołują takie reakcje jest promil.
    Popieram nauczycieli, mam w rodzinie nauczycieli, ale litości nie mówmy, że obecne dzieci idą na zmarnowanie, bo tak mówi każde pokolenie (nie wszyscy oczywiście, są też osoby ponad).

  • larix_decidua77 08.04.19, 06:55
    Nikt nie pisze o zmarnowaniu. Piszemy, że rosną wymagania rodziców a możliwości dzieci nie rosną.
  • hanusinamama 08.04.19, 10:54
    Dokładnie. Dzisiaj kazde dziecko musi byc piatkowe....tylko ze nadal dzieci maja te same ograniczenia co kiedyś.
  • kalina_lin 08.04.19, 12:44
    I dobrze, że rosną wymagania rodziców, że są w stanie wstawić się za swoim dzieckiem. W PRL nauczyciel był święta krową i nawet jak stosował przemoc psychiczna, obrażał, zastraszał to nikt z tym nic nie robił.
  • mokka39 08.04.19, 15:10
    ale nikt nie zaprzeczy, że ludzie się zmieniają, kolejne pokolenia mają często inne wartości, podejście itd. Tutaj jeszcze dochodzi rewolucja cyfrowa i zmiana percepcji - dzieci wychowane na migających ekranach często potrzebują więcej bodźców, mają problemy z koncentracją przez dłuższy czas na jednej rzeczy. Pracuję w szkole specjalnej i większość dzieci, która do nas trafia ma problemy z hiperaktywnością, niemożliwością skupienia uwagi, nadpobudliwością. Słyszałam od terapeutów i lekarzy, że zjawisko to narasta.
  • larix_decidua77 08.04.19, 06:54
    O właśnie o to chodzi, hanusina.
  • ichi51e 08.04.19, 09:28
    Nie udowodniono na razie nic takiego tylko „wszyscy sa o tym przekonani”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 08.04.19, 09:27
    Prawda. Wbrew obiegowej opini ostatnio byl wywiad z rektorem jednej z warszawskich wyzszych uczelni i facet mowil wprost - dzieci sa bardziej swiadome ogarniete umiejac myslec kwestionuja i zadaja pytania do tego maja dostep do zasobow o jakich 15 lat temu mozna bylo pomarzyc - i dlatego uczelnie tez musza ewoluowac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 08.04.19, 10:55
    Wiesz akurat mam znajomych wśród wykładowców. Sama pracwałam na uczelni kilka lat. I wszyscy mowią ze kolejne roczniki są bardziej roszczeniowe...ale nie idzie za tym wieksza wiedza. Wiecej dzieciaków trafia na studia ktore nie powinny nawet do LO iśc....
  • triss_merigold6 08.04.19, 11:06
    Aj waj, w tym zakresie focha należy kierować do solidarnościowych reformatorów szkolnictwa po 1990 r.
  • arwena_11 08.04.19, 12:44
    A może dlatego że na studia trafiają osoby, które kiedyś wylądowałyby w zawodówce
  • danaide 08.04.19, 10:08
    Multimedia w klasie mojego dziecka... co rusz po powrocie ze szkoły: a dziś oglądaliśmy kawałek (i tu pada nazwa jakiegoś filmu ze stajni Disney'a albo serialu z cda). Czwarta klasa podstawówki.
  • yenna_m 08.04.19, 08:20
    Archiwalny wątek. Zwroc uwagę, że kwestię pytania o to, czy mścić się na chłopaku pominęto, widać uznano za normalkę.

    Kwintesencja polskiego nauczyciela. Trudno ich lubić.


    forum.gazeta.pl/forum/w,567,42671603,42671603,Rodzic_w_szkole_Nie_moge_.html
  • ichi51e 08.04.19, 09:17
    Program powinien byc napisany pod przecietne dziecko. Gdyby tak bylo to kazde przecietne dziecko powinno miec same piatki zdolne program indywidualny a slabe program wyrownujacy. No ale oczywiscie nauczyciele dobrzy albo zli a dzieciaki slabe... slabe...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 08.04.19, 09:24
    Program jest pisany pod przeciętne dzieci. Przeciętne opanuje go dobrze (4), zdolniejsze bardzo dobrze (5), słabsze tylko miernie (2)
  • ichi51e 08.04.19, 09:30
    To zanczy ze nie jest pod przecietne dziecko bo zaklada ze przecietne jest w stanie go opanowac w 75%

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 08.04.19, 09:39
    Przeciętne dziecko, przy przeciętnym zaangażowaniu jest w stanie opanować go dobrze, co pozwala na bezproblemowe kontynuowanie dalszej nauki.
    Jest odpowiedni margines dla lepszych i gorszych.
  • arwena_11 08.04.19, 10:09
    To co powiesz na oceny w liceach? Dzieciaki wyselekcjonowane, bardzo dobre i chętne do nauki, a wyniki ledwo mierne często? Za to matury piszą ( jak do nich dotrą i zostaną dopuszczeni ) faktycznie piszą bardzo dobrze.
  • betty_bum 08.04.19, 10:22
    U nas to samo. Tylko to było wiadomo przed wyborem szkoły. W życiu przychodzi ten moment, że trzeba sobie uświadomić, że na tle społeczeństwa jest się bardzo dobrym, ale na tle najlepszych z najlepszych tylko średniakiem lub nawet niżej.
    Procent z matury to ocena na tle społeczeństwa, ocena w dobrej szkole to ocena na tle najlepszych.
  • arwena_11 08.04.19, 10:26
    Tylko jak dzieciak ma np mierną a potem z rozszerzenia dostaje 80-90% - to chyba jednak jest coś nie tak?
    Jak nauczyciel sugeruje, żeby zrezygnować z rozszerzenia ( a przecież tego nie da się nie zdać ), to dostanie się mierny - a jak się będziesz upierać to nie zdasz - też chyba jest nie w porządku.
    Jak się zmusza ucznia do zmiany szkoły na miesiąc czy dwa przed końcem - to chyba też nie ok.
  • ichi51e 08.04.19, 10:27
    W zyciu nie o to chodzi zeby dojsc czy sie jest sredniakiem najlepszym czy ogonem ale zeby znalezc to w czym sie jest dobrym i co lubi sie robic i to robic najlepiej jak mozesz. Sredni prawnik moze byc super spawaczem a beznadziejnym bankierem.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • miss_fahrenheit 08.04.19, 10:25
    arwena_11 napisała:

    > To co powiesz na oceny w liceach? Dzieciaki wyselekcjonowane, bardzo dobre i ch
    > ętne do nauki, a wyniki ledwo mierne często?

    Bardzo dobre, ale w szkole podstawowej. W liceum jest wyższy poziom, więcej nauki, trudniejszy materiał.
  • arwena_11 08.04.19, 10:28
    Problem w tym, że potem te dzieciaki z miernymi zdają rozszerzenia na 80-90%. Szkoła tak robi wynik w rankingach. Do matury dojdą ci, którzy rokują na dobry wynik. Innym odradza się rozszerzanie danego przedmiotu lub sugeruje zmianę szkoły.
  • betty_bum 08.04.19, 10:35
    To nie problem, to sukces. Liczą się wynik z matury, a nie oceny.
    Wiadomo jak działają najlepsze szkoły, nikt nie powinien czuć się oszukany.
  • arwena_11 08.04.19, 10:57
    Tylko nie każda szkoła tak gnoi. A wyniki też ma bardzo dobre. Mam porównanie ze szkołą córki - zupełnie inne podejście.
  • betty_bum 08.04.19, 11:07
    Trzeba było nie posyłać dziecka do takiej szkoły, przecież w Warszawie są lepsze i bardziej przyjazne.
  • arwena_11 08.04.19, 12:21
    Co ja poradzę że się uparł. Chciał, spróbował i przetrwał. Córka jest w innej szkole.
  • arwena_11 08.04.19, 13:51
    Nie w podstawowej a w gimnazjum. Z egzaminami w dranicach 100%
  • kurt.wallander 08.04.19, 10:34
    arwena_11 napisała:

    > To co powiesz na oceny w liceach? Dzieciaki wyselekcjonowane, bardzo dobre i ch
    > ętne do nauki, a wyniki ledwo mierne często?

    To liceum mojej córki jakieś dziwne, bo oceny bardzo dobre, większość ocen mojej corki to 5 i 6, reszta klasy i szkoły w sumie podobnie.

    Za to matury piszą ( jak do nich d
    > otrą i zostaną dopuszczeni ) faktycznie piszą bardzo dobrze.

    W tym LO też piszą matury bardzo dobrze, więc, jak widac, da się bez gnojenia niezasłużenie niskimi ocenami.
  • arwena_11 08.04.19, 10:59
    Lo mojej córki jest też inne. I dlatego wiedząc co jest u syna - wiedziałam że tam córki nie poślę. Zupełnie inny charakter. Poradziłaby sobie, bo jest pracowita - ale za dużym kosztem psychicznym
  • mjunhy 08.04.19, 09:38
    Jak mnie się praca nie podoba to zmieniam pracę albo zawód a jak się nauczycielom praca nie podoba to powinni ustąpić miejsca młodym i zmienić zawód zamiast strajkować. Należy się przyjrzeć tym nieodpowiedzialnym nauczycielom co strajkują.
  • triss_merigold6 08.04.19, 09:39
    Niech ktoś przeprogramuje boty...
    Właśnie, rozumiesz, ci młodzi nie chcą przychodzić do szkół i przedszkoli.
  • betty_bum 08.04.19, 09:41
    To wśród młodych są chętni do zawodu nauczyciela? Mam maturzystę w domu, nie zna nikogo kto rozważa nawet jako plan D pracę w szkole.
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:16
    Są, są.
    Niedawno rozmawiałam ze świetliczanką- pani młoda, po pedagogice wczesnoszkolnej i logopedii. Powiedziała, ze się cieszy, bo włąsnie dyrekcja powiedziała jej że będą dwie pierwsze klasy i nikogo nie musi zwalniać. I ona dostaje jedną z klas pierwszych.
  • amsterdama 08.04.19, 14:28
    A no właśnie. Gdzie są te szkoły, w których brakuje nauczycieli? W otoczeniu mam kilka nauczycielek, które rozpaczliwie szukają pracy w zawodzie. Może to od regionu zależy?
  • triss_merigold6 08.04.19, 14:31
    Od regionu. W Radomiu i Kaliszu nauczycieli zwalniają z powodu braku dzieci.
  • amsterdama 08.04.19, 15:24
    A w których regionach potrzebują nauczycieli?
  • triss_merigold6 08.04.19, 15:32
    Warszawa, Trójmiasto, Poznań, Wrocław.
  • gulcia77 08.04.19, 16:17
    Śląsk. W Bytomiu są potężne braki.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • skumbrie 08.04.19, 10:57
    Ustąpić miejsca młodym? Gdzież oni? Ci chętnie do pracy za 1800?
  • iwles 08.04.19, 11:00
    mjunhy napisał:

    >. Należy się przyjrzeć tym nieodpowiedzialnym nauczycielom co strajkują.


    Uuuuuu, grubo. Zapachniało PRL-em.


  • triss_merigold6 08.04.19, 11:03
    Nieuzasadnione przerwy w pracy.
  • iwoniaw 08.04.19, 11:25
    "Nauczyciele do tablic"? big_grin


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • zetkaad 08.04.19, 10:35
    Zawsze były dzieci z zaburzeniami (maż jest dyslektykiem, ja mam zaburzenia SI) ale nikt tego nie diagnozował. Teraz są większe możliwości, żeby dziecku pomóc, a nie po prosu go bić (jak mnie w przedszkolu), ale nauczycielom się nie chce. Wolą rozdać kserówki i sklasyfikować dzieci na dobre i złe.
  • larix_decidua77 08.04.19, 12:56
    zetkaad napisał(a):

    > Zawsze były dzieci z zaburzeniami (maż jest dyslektykiem, ja mam zaburzenia SI)
    > ale nikt tego nie diagnozował. Teraz są większe możliwości, żeby dziecku pomóc
    > , a nie po prosu go bić (jak mnie w przedszkolu), ale nauczycielom się nie chce
    > . Wolą rozdać kserówki i sklasyfikować dzieci na dobre i złe.
    Teraz się dzieci nie bije w szkole, zaburzeń tego typu jest więcej a nauczyciel w szkole rzadko ma kwalifikacje i możliwość terapii SI. Takie studia kosztują ponad 5 tysięcy, nikt ich w zwykłej szkole, dla jednego dziecka nie zrobi. A rodzice uważają SI za fanaberie i na terapię nie chodzą.
  • madami 08.04.19, 15:53
    Problem jest bardzo złożony, na pewno dzieciom z orzeczeniami pomogłoby gdyby klasy były mniej liczne, asystent nauczyciela też pozwala rozwiązać wiele problemów już samą obecnością
  • saszanasza 08.04.19, 11:06
    Dziewczyny, ja mam wrażenie, że gros problemów to wynik wepchnięcia do klas dzieci z różnymi typami dys, które to kiedyś były albo w klasach integracyjnych albo klasach „specjalnych” i objęte były dodatkową opieką. Teraz w imię akceptacji umieszczane są wraz ze zdrowymi dziećmi, ba! rodzic nawet nie musi informować szkoły o dysfunkcjach dziecka czy jakiejś „przeszłości kuratorskiej”. To jest jakiś błąd systemu oświaty.
    Druga sprawa....wyścig szczurów, który też wynika z jakiegoś niedopracowania reform. Rodzice awanturnicy to wynik jakiegoś chorego „parcia” na wynik, na oceny, na średnią na świadectwie a to z kolei ma swoje korzenie gdzieś w systemie szkolnym, chociaż w sumie rodziców idiotów nie brakuje....



    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • kornelia_sowa 08.04.19, 11:17
    Też mam takie odczucia.
  • triss_merigold6 08.04.19, 11:22
    Pokłosie idiotycznej edukacji włączającej.
  • ichi51e 08.04.19, 11:28
    Caly swiat mowi ze tylko wlaczajaca ma sens a w Polsce wiedza lepiej...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 08.04.19, 11:36
    Sprawdź jak ta włączająca wygląda w innych krajach.
  • ichi51e 08.04.19, 11:39
    Moze uczmy sie od najlepszych? www.globaleducationparkfinland.fi/lifelong-learning/inclusive-education-special-needs

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mokka39 08.04.19, 15:33
    no, ja uczę w szkole specjalnej, dzieci mają terapię z psychologami, są pod opieką psychiatrów. I szczerze, nie wyobrażam sobie, żeby wielu z moich uczniów, np. dziecko z V klasy tak nadpobudliwe, że na lekcji non stop skacze po parapetach, kładzie się pod ławkami, wychodzi i wchodzi do klasy, przeklina cały czas i bije każdego kto "źle się na nie spojrzy", albo dziewczynka z upośledzeniem w stopniu lekkim na granicy umiarkowanego, z rodziny patologicznej, jest w V klasie, ale ma prawie 14 lat, demoralizacja, tematy jej rozmów to głownie wulgarne opowieści związane z seksem, próby obnażania się, nie będąca w stanie intelektualnie opanować podstawy programowej i nie mająca ku temu chęci, mieli trafić do normalnej szkoły. Żadna lekcja by się już tam nie odbyła, inne dzieci nie miałyby szans na przyswojenie wiedzy, bo 100 % czasu trzeba poświęcać tym zaburzonym. Nie wspominając, że "zwykły" pedagog i psycholog szkolny często nie ma wiedzy i doświadczenia w pracy z tak ciężkimi przypadkami. Fińska oświata jest o wiele lepiej dofinansowana, są pieniądze na asystentów, nauczycieli wspomagających, z jedną klasą pracuje jednocześnie kilka osób, w takich warunkach to być może ma prawo funkcjonować, w polskich kompletnie tego nie widzę. Tam gdzie ja pracuję, w szkole specjalnej, mam na lekcji kilkunastu uczniów z agresją, autyzmem, ADHD, upośledzeniem umysłowym,wielu niezdolnych do usiedzenia na miejscu 5 minut albo ledwie umiejących czytać i pisać, a tuż obok tych w normie intelektualnej, ale za to zagrożonych demoralizacją, typu 11 latek uzależniony od alkoholu i nauczyciela wspomagającego nie ma, bo nie ma pieniędzy, tudzież samorząd nie widzi potrzeby. Ale czytałam również artykuł, że fińska szkoła, skupiając się na anjsłabszych i dysfunkcyjnych zaniedbuje rozwój najzdolniejszych uczniów.
  • saszanasza 08.04.19, 12:01
    ichi51e napisała:

    > Caly swiat mowi ze tylko wlaczajaca ma sens a w Polsce wiedza lepiej...
    >

    Być może dla włączanych ma sens, tylko czy dla pozostałych ma?
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...naprawdę...gdyby w klasie twojego dziecka były dzieci nagminnie rozwalające lekcje, miałabyś inne zdanie, zreszta wystarczy poczytać ten wątek by zauważyć, że i nauczyciele z takimi jednostkami sobie nie są w stanie poradzić...


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • ichi51e 08.04.19, 14:51
    Juz pisalam kiedys ze problem dziecka przeszkadzajacego da sie rozwiazac bardzo latwo nalezy je usunac z klasy i przerabia material z nauczycielem pomocniczym w pustej klasie (z innymi wyrzuconymi - klasa 30 osob moze pomiescic niech przeszkadzaja sobie nawzajem) klasa robiacego zadyme ma spokoj i zadymiarz ma warunki sie wyciszyc. Niestety do tego potrzebny jest nauczyciel dyzurujacy i to np moglaby byc jedna ze zmian

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 08.04.19, 11:31
    dzieci z dysfunkcjami zawsze byly w klasie. Zeby trafic do szkoly specjalnej „bo sie rozwala zajecia” to trzeba miec wiecej na karku bo takie szkoly sa w zakladach zamknietych

    Z upośledzeniem umysłowym (w obrębie tego typu istnieje jeszcze podział ze względu na stopień niepełnosprawności);
    z wadą słuchu (niesłyszących i słabo słyszących);
    z wadą wzroku (niewidzących i słabo widzących);
    przewlekle chorych, niepełnosprawnych ruchowo (najczęściej są to placówki przysanatoryjne i szpitalne);
    z zaburzonym zachowaniem, nieprzystosowanych społecznie (placówki te znajdują się w zakładach zamkniętych dla osób nieprzystosowanych społecznie).

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saszanasza 08.04.19, 11:57
    Polska szkoła nie jest przystosowana do opieki nad dziećmi z problemami. Nie ma możliwości by 1 nauczyciel był w stanie odpowiednio ogarnąć klasę 30 dzieci, z czego 5-7 jest z różnymi typami niepełnosprawności i dysfunkcji i jeszcze wyłożyć lekcje.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • triss_merigold6 08.04.19, 12:02
    W każdym razie nie bez kosztów dla normalnych dzieci.
  • saszanasza 08.04.19, 12:10
    triss_merigold6 napisała:

    > W każdym razie nie bez kosztów dla normalnych dzieci.

    No dokładnie.


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • miss_fahrenheit 08.04.19, 12:24
    saszanasza napisała:

    > Polska szkoła nie jest przystosowana do opieki nad dziećmi z problemami. Nie ma
    > możliwości by 1 nauczyciel był w stanie odpowiednio ogarnąć klasę 30 dzieci, z
    > czego 5-7 jest z różnymi typami niepełnosprawności i dysfunkcji i jeszcze wyło
    > żyć lekcje.

    Dzieci z dysfunkcjami zwykle mają dodatkową opiekę. Większy problem jest raczej z dziećmi, których rodzice nie życzą sobie diagnozować, albo diagnozują bez informowania o tym szkoły, oraz z dziećmi, które łapią się na definicję "normalnych", ale rozwalają lekcje, bo są np. zwyczajnie niewychowane.
  • saszanasza 08.04.19, 12:39
    miss_fahrenheit napisała:

    > saszanasza napisała:
    >
    > > Polska szkoła nie jest przystosowana do opieki nad dziećmi z problemami.
    > Nie ma
    > > możliwości by 1 nauczyciel był w stanie odpowiednio ogarnąć klasę 30 dzi
    > eci, z
    > > czego 5-7 jest z różnymi typami niepełnosprawności i dysfunkcji i jeszcz
    > e wyło
    > > żyć lekcje.
    >
    > Dzieci z dysfunkcjami zwykle mają dodatkową opiekę. Większy problem jest raczej
    > z dziećmi, których rodzice nie życzą sobie diagnozować, albo diagnozują bez in
    > formowania o tym szkoły, oraz z dziećmi, które łapią się na definicję "normalny
    > ch", ale rozwalają lekcje, bo są np. zwyczajnie niewychowane.

    A to tez prawda, chociaż a propos tych pierwszych, to owszem, przynajmniej w szkole mojej córki są dla nich organizowane dodatkowe zajęcia, są też pod opieka psychologa, ale co z tego, jak lekcje i tak rozwalają. Natomiast zupełnie nie rozumiem idei umieszczania w jednej klasie dziecka nadpobudliwego z dzieckiem, które w orzeczeniu ma, że wymaga do właściwego zapamiętania materiału wymaga ciszy i spokoju. Poza tym nie jestem pewna, czy łączenie w jednej klasie uczniów o specyficznych problemach jest dobre dla nich samych. 1 uczeń niedostosowany społecznie nie stanowi takiego problemu dla innych i dla siebie(sic!), ale dwóch...już tak, zwłaszcza gdy dojdzie do jakiejś interakcji między nimi samymi.


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • an.16 08.04.19, 14:44
    Dziwi mnie jak bardzo jesteście zorientowane w typach dysfunkcji obecnych w klasach waszych dzieci. Mam córkę w VI klasie i pojęcia nie mam czy uczą się z nią dzieci z "orzeczeniami" , a tym bardziej co w tych orzeczeniach jest napisane. No i chyba każde dziecko do zapamiętywania wymaga spokoju i skupienia, czego w szkole notoryczne brakuje. Zdrowym dzieciom również.
  • saszanasza 08.04.19, 15:10
    an.16 napisała:

    > Dziwi mnie jak bardzo jesteście zorientowane w typach dysfunkcji obecnych w kla
    > sach waszych dzieci. Mam córkę w VI klasie i pojęcia nie mam czy uczą się z nią
    > dzieci z "orzeczeniami" , a tym bardziej co w tych orzeczeniach jest napisane.
    > No i chyba każde dziecko do zapamiętywania wymaga spokoju i skupienia, czego w
    > szkole notoryczne brakuje. Zdrowym dzieciom również.


    Ano mam pojęcie ponieważ w klasie mojej córki takich dzieci jest kilka i są to dzieci notorycznie rozpieprzające lekcje do tego stopnia, że problemy poruszane są na spotkaniach z rodzicami. Nauczyciele narzekają, rodzice dzieci „normalnych” również narzekają, bo dzieciaki nie mogą skupić się na lekcji,a co dopiero dzieci majace problemy w nauce....
    Usuwanie takich jednostek z lekcji, jak zasugerowała ichie wcale nie jest prostym rozwiązaniem, bo rodzice odebraliby to za dyskryminację i gnębienie. Mamy jednego takiego rodzica. Poza tym zdaje się procedury na to nie pozwalają.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • ichi51e 08.04.19, 15:20
    No wlasnie - w szkole jaka mamy teraz nie da sie. Po prostu nie ma takich procedur nie ma nauczycieli nie ma takiej mozliwosci.
    Byloby to mozliwe tylko przy wiekiej reformie szkolnictwa - wymagajacej zmiany programu (po co ta cala wiedza encyklopedyczna skoro wszystko mozna sprawdzic?), gdzie nauka myslenia, logiki itd
    gdzie socjalizacja? Nie ma - mamy za to wyscig szczurow i przykrecanie sruby korepetycjami.
    Temat rzeka a reformy na horyzoncie nie widac. Bo nikomu nie potrzebna - a juz najmniej nauczycielom.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bialeem 08.04.19, 15:35
    "po co ta cala wiedza encyklopedyczna skoro wszystko mozna sprawdzic?"
    Bo ludzie nie sprawdzają. Usłyszą coś w telewizji albo od znajomego albo wyczytają w internecie i pierniczą takie bzdury, że aż uszy puchną. Nawet nie przyjdzie im do łba sprawdzić, bo przecież już "wiedzą". Wiedza "encyklopedyczna" jest jak tarcza przeciw bzdurom. Dostajesz fakty z relatywnie pewnego źródła. Relatywnie, bo nauczyciele inteligencją nie grzeszą. Ostatnio gdzieś widziałam jak nauczycielka wyśmiała średnią jeszcze głupszym odpowiednikiem psa z trzema nogami twierdząc, że skoro Zaleska zarabia 25, a nauczyciel 2 to średnia wynosi 13,5. Sprawdziłam - na szczęście historyk, a nie matematyk, ale i tak wstyd po niby studiach.
  • mokka39 08.04.19, 16:21
    a robiłaś jakieś badania IQ nauczycieli, że twierdzisz, że nie grzeszą inteligencją? Jakieś dane naukowe na ten temat masz? A jaki zawód grzeszy w takim razie?
  • ichi51e 08.04.19, 15:39
    A dodam jeszcze ze zeby jakakolwiek globalna reforma miala sens nalezaloby zlikwidowac szkolnictwo podstawowe za kase - a tego napewno rodzice by nie przetrawili. Wiec bedzie jak jest tylko co jakis czas beda na zmiane pudrowac i reanimowac trupa.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mokka39 08.04.19, 15:42
    Jaka wiedza encyklopedyczna jak teraz nawet na maturze z matematyki jest książka z wzorami i klakulator. Kiedyś wzory trzeba było znać na pamięć. Obecnie zakres materiału, który kiedyś miałaś na maturze jest tylko na rozszerzeniu, podstawa jest na o wiele niższym poziomie. Na studia może się dostać każdy, wystarczy zapłacić, więc wyścig szczurów to raczej tylko w elitarnych szkołach.
  • saszanasza 08.04.19, 16:03
    mokka39 napisała:

    > Jaka wiedza encyklopedyczna jak teraz nawet na maturze z matematyki jest książk
    > a z wzorami i klakulator. Kiedyś wzory trzeba było znać na pamięć. Obecnie zakr
    > es materiału, który kiedyś miałaś na maturze jest tylko na rozszerzeniu, podsta
    > wa jest na o wiele niższym poziomie. Na studia może się dostać każdy, wystarczy
    > zapłacić, więc wyścig szczurów to raczej tylko w elitarnych szkołach.


    Akurat jeśli chodzi o matematykę, to ja uważam, że bez sensu jest znać na pamięć wszystkie wzory, należałoby jedynie nauczyć dzieci skąd się wzięły, gdzie ich szukać i do obliczania czego ich używać.Matematyka powinna uczyć myśleć i logicznie podchodzić do rozwiązywania zadań. Natomiast bardziej zaawansowana matematyka powinna być na poziomie szkół średnich profilowych. Tak samo nie zrozumiem po co dzieckim w 5 klasie szkoły podstawowej rozbior gramatyczny zdania...te wszystkie podmioty, przydawki, orzeczenia....na cholerę im, skoro dzieci w tym wieku maja problem z czytaniem ze zrozumieniem.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • bialeem 08.04.19, 16:13
    Dzieci w tym wieku nie mają problemów z czytaniem ze zrozumieniem. Przynajmniej nie te o przeciętnej inteligencji. Moim zdaniem części zdania są w ogóle wprowadzone za późno. Najpierw się dzieci okłamuje jakimiś uproszczeniami a później wywraca się ich wiedzę do góry ogonem i każe zapomnieć wszystkiego czego się do tej pory nauczyły. Kompletnie bez sensu.
    Gramatyka jest uczona w oderwaniu od języka naturalnego i TO jest problem. Nie uczy się dlaczego tak jest tylko uczy się jak jest. Ale to już osobna kwestia.
  • mokka39 08.04.19, 16:19
    no to mówię właśnie, że z tym wkuwaniem w szkole wiedzy encyklopedycznej to w dużej mierze mity. Masz wzory, masz kalkulator, słownik na polskim itd.
  • makurokurosek 08.04.19, 14:32
    "Nie zaprzeczam, że istnieją źli nauczyciele. Tak jak źli lekarze, prawnicy, policjanci"

    Jeżeli trafię na kiepskiego lekarza, adwokata, to po prostu zmieniam lekarza, jak moje dziecko trafi na złego nauczyciela to nic zrobić z tym nie mogę. KN chroni takiego kiepskiego nauczyciela tak jak kościół księży pedofili.
    Nie oczekuję aby moje dziecko uczyło się na 4 i 5, oczekuję jednak aby nauczyciel potrafi wiedzę przekazać, aby zapewnił mojemu dziecku bezpieczeństwo w trakcie zajęć, aby moje dziecko nie wpadło w nerwice i nie musiało korzystać z pomocy psychiatry i psychologa tylko dlatego, że miało pecha trafić na beznadziejnego nauczyciela którego chroni KN
  • betty_bum 08.04.19, 14:39
    A jak trafisz na złego policjanta, urzędnika, sędziego policjanta to co robisz? Zmiana lekarza na SORze też nie jest oczywista
  • larix_decidua77 08.04.19, 17:56
    Jak to chroni KN? Jeżeli nauczyciel dopuszcza się jakiegoś przestępstwa, to normalnie to zgłaszasz odpowiednim organom i jest postępowanie. Jest wyrok wylatuje. Jeżeli słabszy kaliber to zgłaszasz dyrektorowi, są kary. Złego lekarza też przecież osobiście nie zwolnisz, tylko musisz zadziałać formalnie. Tak samo jak zmienić przychodnię, można zmienić szkołę. Ale ja na złego nauczyciela złożyłam skargę i się ogarnął, tyle wystarczyło. Jako rodzic stwierdzam z zupełnym przekonaniem, że żaden nauczyciel nie napsuł mi krwi tak jak koledzy moich dzieci i ich nawiedzone matki. Nic nie można było z nimi zrobić, serdecznie współczuję tym, którzy musieli tych małych patoli uczyć. Tu jest dopiero ochrona, agresywnych dzieci, nauczycielom należą się pomniki za użeranie się z dziubdziusiami.
  • arwena_11 08.04.19, 18:00
    Ale wcześniej dalej pracuje. To tak jak z pedofilem - oskarżony powinien pracować z dziećmi czy jednak nie, mimo iż wyroku nie ma?
  • larix_decidua77 08.04.19, 18:24
    No a jak powinno być? Oczywiście, jeżeli ktoś jest podejrzany o czyny pedofilskie to nie powinien pracować z dziećmi i nie słyszałam żeby było inaczej.
  • larix_decidua77 08.04.19, 18:25
    Chyba nie uważasz, że nauczyciele powinni być zwalniani na wniosek rodzica?
  • arwena_11 08.04.19, 18:46
    Jeżeli to nie jest jeden rodzic i sprawa ląduje w sądzie - to nie jest chyba wymysł. Nikt do naszych sądów nie idzie dla przyjemności - to ostateczność.
  • bywalec.hoteli 08.04.19, 16:55
    Elektronika? Czyli telefony, tablety, internet?

    --
    Czy ktoś wie jakie będzie lato 2019?
  • lena2222 08.04.19, 18:35
    Kiedyś 3 to mieli tacy co nic nie robili, ja miałam zawsze pasek a w podstawówce prawie wcale się nie uczyłam. Mój zakres wiedzy uważam że jest bardzo szeroki mimo to.
    Moje dzieci mają w tej chwili zero wolnego. Żeby mieć 5 trzeba mieć cały podręcznik łącznie z głupimi podpisami pod obrazkami w głowie a w tym nadmiarze informacji ginie ogół. Na 3 też trzeba się uczyć i teraz pytanie co uczeń kończący szkołę na 3 lub 2 z tej szkoły pamięta, bo dam sobie uciąć głowę że prawie nic, po co produkować takich absolwentów? Jeśli ci uczniowie mogliby się na te 2-3 nauczyć tylko podstaw ale tak żeby zapamiętaliby je na zawsze byłoby o wiele bardziej korzystne.
  • triss_merigold6 08.04.19, 18:45
    A, to problem podstaw programowych, do których od 30 lat każdy akademik metody wannabe usiłuje upchnąć szalenie ważny materiał ze swojej dziedziny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.