Dodaj do ulubionych

Kuriozalna sytuacja w pracy

14.04.19, 11:37
Mniej ematkowo, bardziej zawodowo. Na początku października do mojej pracy przyszedł 30-letni mężczyzna. Firma zatrudnia kilkadziesiąt osób, ale mamy taki mini- open space, więc wszyscy jakoś tam się znają. Krótko: bardzo życzliwy i sympatyczny facet, pomocny, uśmiechnięty, zawsze porozmawiał o głupotach w przerwie na kawę, ale dobrze go nie poznałam. O prywatnych sprawach nie mówił, co zresztą też bardzo cenię. Każde z nas ma niezależne stanowisko, więc razem nic nie robiliśmy. Od początku kwietnia przestał przychodzić do pracy. W zeszłym tygodniu na jego miejsce pojawił się inny facet, bardzo niesympatyczny, mrukliwy, mający pewne problemy z higieną (przetłuszczone włosy, zapach potu). Zmiana - z punktu widzenia mnie i pozostałych pracowników - zdecydowanie na gorsze. No trudno, bywa, życie. No ale zaciekawiona była co się stało z tamtym. Popytałyśmy z koleżankami i okazało się, że on miał umowę o pracę na pół roku. Umowa się skończyła i po prostu nie przyszedł. Szef chciał ją nawet mu przedłużyć, zaproponować umowę na stałe, ale w kadrach był bajzel i nie zwrócono uwagi na ten "drobiazg", że pracownikowi kończy się umowa. On sam też nic nie powiedział. Zorientowano się po paru dniach, gdy nie przychodził, zadzwoniono do niego i okazało się, że już pracuje gdzieś indziej... Teraz o pracę łatwo, w jego fachu tym bardziej. I tyle. Gdzie tu problem? Dla mnie to jest nienormalne, że facet znika tak bez słowa. Nie pożegnał się z nikim, po prostu 29 marca w piątek był ostatni dzień, wychodząc wszystkim, jak zwykle powiedział "cześć" i "miłego weekendu", a w poniedziałek się nie pojawił. Napiszcie, czy ja przesadzam czy jednak mam prawo czuć się jakoś tam zdziwiona i zbulwersowana takim zachowaniem? Koleżanki w pracy uważają podobnie, że nie zachował się w porządku. Nie chodzi o jego relacje z szefem, bo to inna sprawa i ewidentnie firma zawaliła, ale w sumie też mógł sam iść i zagadać, że kończy się umowa i co dalej. A on po prostu znalazł sobie szybko nową pracę i wszystko. Jak oceniacie takie zachowanie tego mężczyzny? Byłybyście trochę zbulwersowane jak ja obecnie, na moim miejscu?
Edytor zaawansowany
  • disco-ball 14.04.19, 11:41
    Może nie chciał przypominać o kończącej się umówię, bo już coś miał na oku.
    Może go bajzel w kadrach irytował.
    Może nie lubi pożegnań.
    Moze Was nie polubił.
  • azja001 14.04.19, 11:47
    Pół roku do niczego nie zobowiązuje. Czasem ludzie nie lubią niepotrzebnego zamieszania oto odchodzę trzeba się hucznie żegnać. A może do samego końca nie wiedział jak będzie.
  • jak_matrioszka 14.04.19, 11:45
    Może fakt że ma umowe na pół roku i nie chca go na dłużej uznał za prywatna sprawe i nie rozstrzasał tego w open space biura. Skoro to cenisz, to czemu jesteś zbulwersowana?
  • lot_w_kosmos 14.04.19, 11:46
    A ja uważam, że to znak czasów i pokolenia.
    I tyle. Żadne kuriozum.
    Trzeba się przestawić na to, że teraz tak jest i będzie coraz częściej.
  • izabelka55 14.04.19, 11:52
    No wiesz mógł Was różnie odbierać. Ja kiedyś pracowałam na zastępstwo za nauczycielkę. Umowa na rok. Jeździłam samochodem z 2 dziewczynami na zmianę i co 1 z nich wypalił?? Wiesz ty tylko na rok zatrudniona jesteś, to nie ma sensu się zaprzyjaźniac smile no nie było sensu smile z drugą niby miałam świetny kontakt, ale jak przestałam tam pracować, to szybko się urwał... No przykre to było, ale co zrobić...
  • saskia44 14.04.19, 11:52
    Nie bylabym zbulwersowana a nieco zaskoczona. Skoro rozmawialiscie to wiedzieliscie chyba ze ma umowe na 6 m-cy czyli zastepstwo czy co to za umowa bo troche dziwna.
    Jesli facet znalezl sobie nowa prace i woli ja to ok.znaczy wasza nie byla jakos bardziej atrakcyjna. A pozegnania chyba jakiegos robic nie musial.
  • 3psybezkota 14.04.19, 11:54
    Czyli facet przepracował czas swojej umowy, skończyła się, pożegnał się z wami normalnie nie robiąc scen, znalazł nową pracę, zapewne zapomniał już jak wyglądasz Ty i Twoje koleżanki, a Wy robicie z tego zagadnienie i rozkminiacie między sobą oraz piszecie na forum? Matko, jakie Wasze życie musi być nudne i puste. Szczerze współczuję. Ad meritum: tak, wszystko odbyło się normalnie, zbulwersowałby się tylko człowiek niezbyt stabilny emocjonalnie.
  • woman_in_love 14.04.19, 11:56
    ale przyznaj się, miałaś na niego chrapkę, oj miałaś, stąd to wkurzenie big_grin
  • mae224 14.04.19, 12:02
    Dziwisz się, że nie związał się emocjonalnie z miejscem, które "w kadrach ma bajzel inie zauważyli nawet, że umowa mu się kończy i, co więcej, dopiero po paru dniach zauważyło,że go nie ma“? ja się nie dziwię.
  • a1ma 14.04.19, 12:06
    Myśle, ze mógł być rozczarowany faktem, jak potraktowała go firma i możliwe, ze czekał do tego ostatniego dnia aż ktoś jednak się zainteresuje jego sytuacja. Nikt się nie zainteresował, to stwierdził, ze będzie miał Was tam, gdzie firma miała jego. W d.pie. Nic osobistego.

    --
    ? To może ja uduszę coś na obiad, coś co lubisz.
    ? A co ja lubię?
    ? Pokojówkę!
  • nenia1 14.04.19, 12:19
    Bez przesady, w kadrach też pracują ludzie, to ludzkie przeoczyć czy zapomnieć, w takiej sytuacji wystarczy zapytać zamiast dorabiać sobie od razu teorie niekonieczne zgodne z prawdą, jak widać za załączonym obrazku.
  • peonka 14.04.19, 13:16
    Ale może jemu praca nie podobała się tak abrdzo, żeby chciał zostać, albo w międzyczasie znalazł lepsza. Po co miał iść do kadr pytać? Żeby potem I tak zrezygnować?
    Jasne, miło by było się pożegnać i w ogóle, ale moze chciał uniknąć roztrzasania, namawiania żeby został, lzawych pożegnan. Nie ma nad czym deliberowac, to był kolega z pracy a nie najlepszy przyjaciel, który zniknął bez słowa po latach.

    --
    Nikt mnie nie chce-ratujcie mnie! (potrzeba domu, nie pieniędzy!)
    pomagam.pl/wg4b0gsy
  • nenia1 14.04.19, 14:19
    peonka napisała:

    > Ale może jemu praca nie podobała się tak abrdzo, żeby chciał zostać, albo w mię
    > dzyczasie znalazł lepsza. Po co miał iść do kadr pytać?

    Ale widzisz posta na który odpisuję, czy po prostu nie czytasz tylko się polemicznie dopisujesz?
  • morekac 14.04.19, 13:30
    W kadrach jak w kadrach. Ale wynika z tego, że jego bezpośredniemu przełożonemu "zapomniało się" porozmawiać z gościem o jakimkolwiek przedłużeniu umowy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • zlota.ptaszyna 14.04.19, 14:14
    Znamy tylko wersje autorki, w rzeczywistosci moglo byc tak ze firma blagala go na kleczkach zeby zostal, a on nie chcial. Przeciez kadry na tonacym statku jakim jest ta firma nie beda rozpowszechniac takich informacji tylko wciskaja pracownikom kit....
  • morekac 14.04.19, 14:43
    Znamy wersję, że kadry się po kilku dniach zorientowały, że im pracownik zniknął.
    A szefunio nawet chciał z nim umowę przedłużyć, tylko jakoś się nie zgadało.
    I jeszcze wszyscy się zdziwili, że gosć do roboty nie przyszedł, skoro mu się umowa skończyła.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • anorektycznazdzira 14.04.19, 13:22
    A on to się zainteresował?
    Oczadzieli tu wszyscy? Dorosły facet wie, że mu się kończy umowa i nie podejdzie do przełożonego zadać pytanie co dalej, tylko pielęgnuje urazę że nikt za nim nie lata, aż na koniec znika bez słowa żeby im "pokazać"???
    Jeśli by tak było to musiałby mieć coś z głową (choć myślę, że mu zwyczajnie nie zależało i pasowało mu, że nikt nie drąży tematu bo miał coś lepszego).

    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • milva24 14.04.19, 13:33

    > Jeśli by tak było to musiałby mieć coś z głową (choć myślę, że mu zwyczajnie ni
    > e zależało i pasowało mu, że nikt nie drąży tematu bo miał coś lepszego).
    >
    Też tak myślę.
  • ginger.ale 14.04.19, 13:41
    Nie pielęgnował urazy i nie podejmował tematu, bo miał już nagraną ciekawszą ofertę.
    Jeśli był w porządku, to wtopa ewidentnie po stronie pracodawcy (kadr, bezpośredniego przełożonego).

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • morekac 14.04.19, 13:42
    A jak się przełożony nie zainteresuje, to jak to świadczy o firmie?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • ginger.ale 14.04.19, 13:57
    Zdecydowanie gorzej.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • iberka 14.04.19, 12:10
    Zbulwersowana? Heh, niby czym
  • nenia1 14.04.19, 12:17
    Nie pasuje mi słowo zbulwersowana, ale ogólnie uważam, że odchodząc wypada się pożegnać i podziękować za współpracę, zwłaszcza jeśli panowała miła, koleżeńska atmosfera, jesteśmy ludźmi, nie robotami, jakieś więzi się wytwarzają, zwykła kultura plus zawsze warto pozostawić po sobie dobre wrażenie.
  • a1ma 14.04.19, 13:08
    Podziękować?? Ja się nie dziwie, ze koleś, którego potraktowali z buta i nawet NIE WIEDZIELI, ZE NIE PRZYJDZIE DO PRACY W PONIEDZIAŁEK, nie czuł się w obowiązku za nic dziękować.

    --
    Chciał koniecznie mieć dziecko. Szukał w kapuście, śledził bociany, ale nie wpadł na to, żeby się ożenić.
  • milva24 14.04.19, 13:18
    a1ma napisała:

    > Podziękować?? Ja się nie dziwie, ze koleś, którego potraktowali z buta i nawet
    > NIE WIEDZIELI, ZE NIE PRZYJDZIE DO PRACY W PONIEDZIAŁEK, nie czuł się w obowiąz
    > ku za nic dziękować.
    >

    Zgadzam się. Poza tym pół roku to jednak krótko, żeby jakieś wzruszające pożegnania urządzać.
  • nenia1 14.04.19, 14:29
    O rany, nie wiem skąd te fantazje na temat wzruszających pożegnań czy pożegnalnej imprezy. Przecież z postu nic takiego nie wynika, mowa jest o tym, że człowiek odszedł bez słowa, a nie że bez przyjęcia w lokalu czy szlochów i łkań. Wystarczy krótki komunikat, parę słów i tyle. A większość wypowiedzi taka, jakby zwykły komunikat sprawiał ogromną trudność. Jakieś lęki przed normalną komunikacją?
  • flegma_tyczka 15.04.19, 09:52
    Może Zespół Aspergera albo introwertyk. Takie osoby też mają prawo do życia.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • iwoniaw 15.04.19, 10:03
    Nenia, a skąd pewność, że gość w ogóle wiedział w piątek, że w poniedziałek nie będzie już pracował? Z opisu praktyk w tej firmie (np. komentarzy szefostwa i hr-u post factum) wynika, że równie dobrze mogli mu ściemniać, że dostanie nową umowę w poniedziałek, a w weekend zadzwonili do niego, że może nie przychodzić, odebrali mu dostępy i wysłali pocztą świadectwo pracy. Bo raczej między bajki można włożyć twierdzenie, że "się zagapili, bo bajzel w papierach", skoro praktycznie natychmiast zatrudnili niechlujnego. Co więc miał robić? Dobrze, że nową pracę znalazł, może tam dla odmiany normalnie traktują pracowników i jeśli ktoś ma umowę na czas określony, to przed jej zakończeniem potrafią mu powiedzieć "nie przedłużymy ci umowy/oto propozycja nowej umowy".



    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • nenia1 15.04.19, 11:32
    Warianty możemy teraz mnożyć, tylko po co? Logiczne przecież jest, że zachowanie powinno się zmieniać w zależności od okoliczności. Dlatego nigdzie nie twierdzę, że w każdej sytuacji za wszelką cenę powinien dostać się do biura i żegnać, nawet gdyby przykładowo szef zakazał mu wstępu do firmy i specjalnie zatrudnił dwóch ochroniarzy, w charakterze cerbera. No raczej się zagapili skoro byli zdziwieni, dlatego nie piszę kolejnego scenariusza dla tej historii, bo wtedy odpowiedzi musiałyby się zmieniać, traktuję opis autorki jako najbardziej prawdopodobny bo tylko ona tam była.
  • nenia1 14.04.19, 14:20
    a1ma napisała:

    > Podziękować??

    Podziękować kolegom za współpracę. Ale widzę, że niektórym strasznie ubędzie od miłego zachowania.
  • mae224 14.04.19, 14:39
    Ale Pani autorka wątku nie miała z nim zawodowych kontaktów, może z innymi jest w kontakcie prywatnie? I z nimi nie musiał się żegnać ...
  • nenia1 14.04.19, 14:47
    Pracowali razem, nikomu nic nie wspomniał i o tym mowa.
  • flegma_tyczka 15.04.19, 15:05
    Widocznie dla niego praca to praca, a nie życie towarzyskie.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • flegma_tyczka 15.04.19, 09:49
    Może miał Aspergera. Człowiek koleżeński, dobry pracownik, nikomu krzywdy nie zrobił.
    Dajmy tym ludziom żyć po swojemu. To taka krzywda (i jak tak to dla kogo?) jeżeli pracownik powie na koniec swojej pracy "do widzenia, miłego weekendu" zamiast zapraszać pół działu na pożegnalne ciasto i kawę?
    Nikogo nie oszukał, nie podłożył świni, obowiązki wykonywał też dobrze, więc o jakim złym wrażeniu mówisz?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • zosia_1 14.04.19, 12:19
    Tak go lubiliście, że nikt z Was nie zainteresował się czy będzie miał przedłużoną umowę, nikt nie porozmawiałbym z szefem, że dobrze Wam się z nim pracuje. Ale od nowego oczekujecie, żeby zrobił bibkę pożegnalną? No proszę Cię
  • pani-nick 14.04.19, 12:38
    A co? Miał przynieść tort pożegnalny i kawę? Po 6 mcach? Bez przesady.
  • kadfael 14.04.19, 13:05
    No fakt. Kuriozalna. Żeby nikt - ani kierownik, ani kadry, nie zainteresował się, że komuś się kończy umowa o pracę. Niezły burdel macie siostry w tym archeo wink
  • raczek47 14.04.19, 13:14
    Przecież się pożegnał. O co tu bulwers w ogóle nie rozumiem. Miał zamówić catering i żegnać się że łzami w oczach?
    Wiedząc że pracuję gdzieś pół roku i nikt że mną nie rozmawia o przedłużeniu umowy,zrobiłbym tak samo.
  • anorektycznazdzira 14.04.19, 13:18
    Trochę dziwne, fakt, byłabym zaskoczona, ale bez przesady z bulwersem. Pół roku to nie jakoś strasznie długo, a to, że ktoś jest miły nie musi znaczyć, że czuje się choćby minimalnie zżyty z daną grupą.

    Co mnie bardziej dziwi: niektóre dziewczyny tu nawet piszą, że och jak go firma strasznie potraktowała, bo kadry nie zauważyły i tak dalej. Może ja jestem jakiejś starej daty, ale pan chyba też ma język w gębie i umie zadać przełożonemu pytanie co dalej? Oczekiwałabym wręcz, że pracownik zainteresowany pracą to zrobi. Może nie był zainteresowany- i to jest ok ma prawo, ale sugerowanie, że tak zniknął bez słowa, bo się obraził, bo nikt z firmy za nim nie latał, czy zechce przedłużyć umowę (podczas gdy on sam ani słowa), to też jest jakaś aberracja.


    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • milva24 14.04.19, 13:19
    Też prawda, może on dalszą pracą w tej firmie w ogóle nie był zainteresowany.
  • smillla 14.04.19, 13:27
    Wcale bym nie była zbulwersowana. Normalna sprawa.
  • ongoing 14.04.19, 13:39
    chyba żartujesz. Czego się spodziewałaś - miał przyjść z pożegnalnym ciastem? Albo uprzedzać was, że sobie zorganizował nową pracę? Firma zachowała się wobec niego nie fair - w głowie mi się nie mieści jak można "nie zauważyć", że pracownikowi kończy się umowa i z nim z wyprzedzeniem nie porozmawiać.
  • triss_merigold6 14.04.19, 14:48
    Zwłaszcza, jeśli chciano pana zatrudnić na dłużej.
  • summerland 14.04.19, 23:45
    Ale cos mi nie pasuje, nikt nic nie zauwazyl a w nastepnym tygodnou juz przyszedl nowy pracownik.
  • zlota.ptaszyna 14.04.19, 14:10
    Aha, chyba jesdnak nie bylisie jakos blisko skoro nie zauwazyliscie ze konczy mu sie umowa. Przeciez takei rzeczy sie sledzi.
    Firma musi byc straszna, bo gdyby nie byla to facet na pewno by sie przypomnial i sobie zalatwil przedluzenie umowy.
    I nie rozumiem dlaczego oczekujecie jakis tkliwych pozegnan, skoro on ewidentnie odetchnal z ulga ze udalo mu sie ewakuowac.

    Po prostu ubodlo was to ze tak sie zwinal w pospiechu a wy zostaliscie w tym balaganie?

    Mnie ciekawi dlaczego ty nie szukasz pracy? Wez sie moze za to zanim zostaniesz otoczona niehigienicznymi osobami ktorych nikt inny nie chce zatrudnic….
  • droch 14.04.19, 14:19
    Pan był do końca wierny zasadzie, że nie rozmawia o prywatnych sprawach smile
  • uomo_dos 14.04.19, 14:25
    O obecnych czasach nie wydaje mi się, żeby to była jakaś kuriozalna sytuacja raczej norma. Stąd dziwi mnie, że ktoś może się dziwić, a nawet być zbulwersowanym? Przepraszam, czym tu być zbulwersowanym, młodszy znajomy z pracy zagrał na emocjach i pani czuje się niedopieszczona, liczyła na długie spojrzenie w oczęta przy pożegnaniu, dotyk dłoni pana - żartsmile

    Jeszcze w moich czasach przeddzieciowych też tak kiedyś zrobiłam. Miałam umowę na rok i ostatniego dnia po prostu wyszłam z pracy jak zwykle, przy czym przychodząc do tej pracy nie kryłam przed nikim, że jestem tylko na rok. A tu ku mojemu zdziwieniu się okazało, że znajomi z dawnej pracy zaczęli mnie zaczepiać na ulicy z pretensjami, dlaczego nie wróciłam, dlaczego zniknęłam, że ta dziewczyna po mnie nie jest taka fajna. Nawet wycieczki sobie robili do moich rodziców z żalami, że niby ja niekulturalnie się zachowałam wobec nich. No sorki, ale z racji wieku (byłam najmłodsza w zespole) i wtedy jeszcze z racji wychowania (byłam 100% "grzeczną dziewczynką") pewnie odbierali mnie jako miłą panienkę, nawet uczynną, bo po pracy komu mogłam, pomogłam, a fach miałam taki, że dużo ludzi chętnie korzystało z przysług, dzisiaj już bym potrafiła się opędzić.

    Dzisiaj wydaje mi się, ze takie zachowanie to już norma. Dla mnie to jest zupełnie analogiczne z czymś, co mi się dziś przytrafiło: jadę sobie raniutko puściutkimi ulicami, na czerwonym przez przypadek zupełnie niepotrzebnie spojrzałam w twarz facetowi, który zatrzymał się na wysokości mojego wzroku. On się uśmiechnął, ja się bez zastanowienia uśmiechnęłam nader szeroko i przemknęło mi przez myśl, czy będzie się ze mną ścigał, bo jeszcze zanim na niego spojrzałam, pomyślałam, że sobie pocisnę po gazie tak dla czystej przyjemności. Dał po gazie i chwilę się pobawiliśmy w "kto szybszy", ale później odbiłam w bok celowo unikając już patrzenia w jego stronę. Było miło, ale się skończyło wink
  • spirit_of_africa 14.04.19, 14:42
    Mam wrażenie ze nawalili wszyscy. HR i bezpośredni przełożony dały ciała, facetowi zabrakło kindersztuby a jego współpracownicy to chyba ślepi.Nie jestem fanka pożegnań z ciastami, prezentami i przemowami ale uważam ze prosty komunikat skierowany do współpracowników byłby na miejscu. Chociażby po to żeby mieli zdążyli przejąć cześć rzeczy albo chociaż mieli informacje na wypadek gdyby ktoś dzwonił konkretnie do niego itp. Z drugiej strony jego współpracownicy chyba mieli to gdzieś skoro o jego nieobecności jorgnęli sie po Kilku dniach.
  • double-facepalm 14.04.19, 14:48
    Kuriozalna, moja droga, to jest bylejakosc na którą się zgadzacie. Ty i twoje współpracownice. Tez jakbyś miała umowę tylko na pół roku byś dowiadywala się co i rusz o możliwość przedłużenia?
  • rosapulchra-0 14.04.19, 14:50
    Z takiego powodu na pewno nie byłabym zbulwersowana. Facet za krótko pracował, żeby robić jakiekolwiek pożegnania.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • solejrolia 14.04.19, 15:28
    Dawno to było, czasy zanim sama zaczęłam prowadzić firmę:

    Miałam sytuację, że umowa na pół roku i też firma niezauważyła, że mi się kończy ta umowa.
    Na koniec dnia w ostatnim dniu pracy pozegnałam sie, życząc dalszych sukcesów w pracy, bo właśnie od poniedziałku mnie nie będzie.
    I na tym bym sprawę zakończyła, bez żalu do nikogo (zwłaszcza, że to było lato, upał, pogoda świetna, i miałam zamiar wyjechać na kolejne kilka dni na działkę odpocząć wink ).
    Ale szefowa zdezorientowana, że jako to?, jak to?, i kazała mi przyjść normalnie do pracy w poniedziałek. No to przyszłam, i dostałam umowę na....miesiąc. Machnęłam ręką i podpisałam. Po czym minał miesiąc a dalej to już mi nie przedłużyli.
    Na co był ten dodatkowy miesiąc, to nie wiem do dziś, zwłaszcza, że na moje miejsce nie szukali nikogo nowego i nikogo nie zatrudnili. surprised

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • anorektycznazdzira 15.04.19, 17:35
    To ja bym zgadywała, że szefowa chciała, ale wyższa górka orzekła, że jej dział się bez tego stanowiska obejdzie i nie udało się jej wynegocjować przez ten miesiąc utrzymania stanowiska

    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • al_sahra 14.04.19, 16:08
    Dziwna firma i dziwny pracownik.

    W profesjonalnych środowiskach, niezależnie od powodów, z jakich opuszcza się firmę, wypada się pożegnać. Wystarczy ostatniego dnia wysłać e-mail do kolegów: dziś jest mój ostatni dzień, miło się pracowało, życzę Wam sukcesów. Jeśli firma jest bardzo mała i wszyscy i tak spotykają się przy porannej kawie albo lunchu, to można to wygłosić ustnie. Pracownik zachował się bez klasy.

    (Pomijam już kuriozalne okoliczności, jeśli rzeczywiście są prawdziwe: nieprzedłużenie umowy że względu na indolencję szefa i ”bałagan w kadrach” oraz brak ”exit interview”, czyli, że nikt nie załatwiał odebrania mu dostępu do firmowej sieci, nikomu nie były potrzebne żadne materiały, nad którymi pracował itd.)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.