Dodaj do ulubionych

Wódko pozwól żyć. Alkomorze.

15.04.19, 11:53
Nigdy nie byłam zajadłą przeciwniczką alkoholu, ale im dalej w las...
Małpki, tak to się chyba nazywa. Małpki walają się wszędzie i wszędzie są dostępne. Zwróćcie uwagę, że o każdej porze, niezależnie od dnia, w promieniu 500 metrów od swojego aktualnego miejsca kupisz alkohol. Niedziela niehandlowa? No problem, leć na Orlen, bierz alko i za kółko. Państwo na tym zarabia, że Polacy piją, więc czemu miałoby ograniczać.
Puste butelki w krzakach i na trawnikach, ludzie pijani od rana. Eleganckie rodzinki, które nie wyobrażają sobie relaksu bez alkoholu. Pięćsety, których teraz stać. Pijane nastolatki. Im cieplej, tym bardziej widać to alkomorze na ulicach.
Jestem zwolenniczką znacznego ograniczenia sprzedaży alkoholu. Ludzie najwyraźniej nie potrafią robić użytku ze swojej wolności w dostępie do alkoholu. Co Wy na to?
Edytor zaawansowany
  • oqoq74 15.04.19, 12:04
    A czy ograniczenie w sprzedaży alkoholu w czasach minionych, ta słynna 13ta powodowało, że było mniej pijących? Wg statystyk, spadło spożycie wyrobów spirytusowych, tych mocniejszych i wina, wzrosło spożycie piwa.
    Zobacz na wykres, jak wyglądało spożycie w czasie, gdy sprzedaż była ograniczona.

    www.egospodarka.pl/art/galeria/95999,Najwiecej-pijemy-piwa,4,39,1.html
  • mamablue 15.04.19, 19:19
    www.google.com/amp/www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,24498706,pijemy-coraz-wiecej-i-chetnie-z-malpek-w-zeszlym-roku-pobilismy.amp

    Pobiliśmy rekord z czasów komuny sad
  • grru 15.04.19, 12:06
    W czasach wódy od 13 i wszystkich niedziel niehandlowych też chlali. Prohibicja wiadomo jakie dała efekty. Powinny być jedynie bardzo drastyczne kary za sprzedaż niepełnoletnim. Dorośli mają prawo się truć

    --
    Nadal jem gluten smile
  • bi_scotti 16.04.19, 02:11
    grru napisał(a):

    > Powinny być jedynie bardzo drastyczne kary za sprzedaż niepełnoletnim.

    Agree 100%. Zwroc jednak uwage na to, ze najpierw musi sie zmienic tzw. attitude. Ilez chocby tu, na emamie, bylo juz watkow i postow, z ktorych wynikalo jednoznacznie, ze "teens musza sie napis/musza sprobowac" i emamy sa z tym okay uncertain Ilez emam sie tu wielokrotnie wypowiedzialo, ze nie widza nic dziwnego ani tym bardziej nagannego w tym, ze 15to, 16to, 17to-latki wracaja do domu po party, na ktorym (oczywiscie!!!) byl alcohol i ze to jest fine, bo one jako mlode dziewczyny tez etc. etc. etc. Dopoki takie jest podejscie rodzicow, nie tylko do samego picia %%% przez nieletnich, ale przede wszystkim (!!!!) do obowiazujacego prawa, ograniczanie sprzedazy alcohol nie zmieni wiele. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kosmos_pierzasty 15.04.19, 12:09
    Teoretycznie bym się z Tobą zgodziła, tyle że w praktyce to się ponoć nie sprawdza. Też mnie rusza to, co opisujesz. I te ogromne ilości piwa w marketach, często promowane od samego wejścia, szczególnie w sezonie grillowym (już kiedyś pisałam).
    Mam nawet jeszcze bardziej kontrowersyjne myśli czasami, jak na to wszystko patrzę - że zakazanie alkoholu w krajach muzułmańskich jak najbardziej ma sens.
    Bo co z tego, że w teorii wypicie wina do obiadu jest jak najbardziej ok, skoro a) wiele osób nie umie trzymać się sama w ryzach b) tym, które umieją pić, przynajmniej części z nich, także grozi alkoholizm, tylko o nieco innej twarzy...
  • mamablue 15.04.19, 18:46
    Ale dlaczego się nie sprawdza? A Skandynawia?
  • bergamotka77 15.04.19, 18:53
    Skandynawowie jak przyjada do Polski to nie pija tylko chleja by sie nacieszyc alkoholem.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • spanish_fly 15.04.19, 21:02
    Ale to nie świadczy o niepowodzeniu ich polityki w tym zakresie.
  • kosmos_pierzasty 15.04.19, 18:54
    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1519180,1,skandynawski-problem-z-alkoholem.read
  • arwena_11 15.04.19, 19:12
    Wiesz co się dzieje na promach czy gdziekolwiek gdzie pojawią się Skandynawowie i alkohol jest dostępny?
  • mamablue 15.04.19, 19:15
    Ok. A u nich na ulicach dzieje się to, co u nas?
  • djhenne 15.04.19, 20:40
    Jest zdecydowanie gorzej, przynajmniej w Finlandii.
  • afro.ninja 15.04.19, 21:33
    I ta super hiper edukacja, pozwala im chlac w dorosłym życiu tyle wódy?! 😜 Nie uczą, że super żyć w trzeźwości?!
  • ira_08 15.04.19, 23:20
    A co takiego dzieje się na ulicach u nas? Ok, w sobotę ulice imprezowe bywają zarzygane (nie wiem, jak w innych miastach, w Krakowie bynajmniej nie tylko przez "naszych" i nie przez małpki, raczej przez klubowe szoty i taniego żywca), troszkę panów żulów w dzień się kołysze, ale piszesz, jakby cała Polska chodziła non stop pijana w sztok. Skandynawowie pędzą bimber aż miło, przykład kiepski. Za to Czesi, którzy przodują w spożywaniu piwa (najpierw są oni, potem dłuuuuugo nikt), jakoś piją, piją i pijani nie chodzą. Wybierz się kiedyś do jakiejś hospody wink Też lubię piwo, ale nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam pijana, chyba na studiach.

    Czy problem jest? Jest. Ale strasznie dramatyzujesz - mało konkretów, a dużo dramy.

  • bergamotka77 15.04.19, 18:52
    Ja tam nie widzę tego alkomorza Gdzie mieszkasz że małpki walaja się po ulicach? Alkohol jest dla ludzi, ja i moje otoczenia znamy umiar. Nie widzę problemu tez u młodzieży. Mój 17-latek nie pije w ogóle alkoholu, nie zna smaku, ja w jego wieku już spróbowałam.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • mamablue 15.04.19, 19:02
    bergamotka77 napisała:

    > Ja tam nie widzę tego alkomorza Gdzie mieszkasz że małpki walaja się po ulicac
    > h? Alkohol jest dla ludzi, ja i moje otoczenia znamy umiar. Nie widzę problemu
    > tez u młodzieży. Mój 17-latek nie pije w ogóle alkoholu, nie zna smaku, ja w je
    > go wieku już spróbowałam.
    >
    Taaa
  • bergamotka77 15.04.19, 19:05
    Ale co taaaa? Bo odpowiedź jakbys juz sama byla na bani.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • mamablue 15.04.19, 19:07
    Wierzysz w to co piszesz o synu?
  • bergamotka77 15.04.19, 19:33
    Ja wierzę ty nie musisz. My my pozwalamy spróbować piwa czy wina ale nie chce.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • triismegistos 15.04.19, 21:08
    No tak, to dowód ostateczny wink

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • bergamotka77 15.04.19, 21:26
    Nie wszyscy lubią pić i smak alkoholu. Moj mąż też dość późno się z nim zetknął, mój brat też nie pił od dziecka. To ze wasze malokaty pija czy palą nue znaczy ze kazdy ma taka potrzebe. Co w tym dziwnego? My jesteśmy tolerancyjni, nie bronimy mu probowania alkoholu. Nie chce, wachal i śmierdzi mu. Na imprezy nie chodzi. Gdzie ma ten alkohol pić? Ja bym wyczula bo wech mam jak jak pies gończy. Zresztą on by się ukrywał bo wie, że uważamy, że jest w wieku ze może spróbować. Jest prawie dorosły.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 15.04.19, 21:28
    *on by się nie ukrywal

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 15.04.19, 21:36
    Moze dlatego ze my nie pijemy mocnego alkoholu. Mąż od święta wypije szklaneczke whisky z kumplem czasem piwi czy lampkę wina. Nie upija się nigdy. Ja nie lubię w ogóle wodki ani whisky itp. napije się wina okolicznościowo czy weekendowo z koleżankami lub mężem albo dobrego piwa zwlaszcza latem zimne piwo i białe wino są rozkoszą po upalnym dniu. Nie robimy tabu z alklholu, wszystko dla ludzi ale ba sposób francuski czy wloski - nie upijamy sue to tylko dodatek do kolacji czy spotkania towarzyskiego.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zeldaf 16.04.19, 10:16
    bergamotka77 napisała:

    > My jesteśmy tolerancyjni, nie
    > bronimy mu probowania alkoholu. Nie chce, wachal i śmierdzi mu. Na imprezy nie
    > chodzi. Gdzie ma ten alkohol pić? Ja bym wyczula bo wech mam jak jak pies gońc
    > zy. Zresztą on by się ukrywał bo wie, że uważamy, że jest w wieku ze może spró
    > bować. Jest prawie dorosły.
    >
    Nie chcę rozwiewac Twego samozadowolenia, ale moi rodzice i ich rodzeństwo mieli podobną filozofię. Cała młodzież udawała naiwniakow, a co się działo poza domem do dzisiaj nie wiedzą. Zakazany owoc to część zabawy, więc sami go sobie wykreowalismy. Picie w domu czy w towarzystwie rodziców w aprobowanych przez nich dawkach nie miało żadnego uroku. Było jak swetokradztwo big_grin
  • bergamotka77 16.04.19, 17:50
    Ale ja mu bronie pic alkoholu, sam nie chce. To nie jest owoc zakazany w naszym domu i nie robiłabym mu wyrzutów gdyby spróbował. A o tym że wyczulabym pisałam w tym kontekście, że wiedzialabym, że probowal poza domem. Ale nigdy nie wyczulam a na imprezy nie chodzi. Dlatego pytam gdzie i z kim ma co pic? Nie wloczy sie, jest domatorem raczej, woli czytać książki niż imprezowac.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zeldaf 16.04.19, 10:55
    Ja bym wyczula bo wech mam jak jak pies gońc
    > zy.

    Co byś wówczas zrobiła? Wszak to nic złego przecież: ot spróbował sobie? Czy jednak tylko przy Was mu wolno?
  • grru 15.04.19, 21:22
    A gdzie się nie walają? Bielany, Żoliborz, Śródmieście - jest ich pełno. Na Mokotowie też. Nie sądzę, żeby w innych dzielnicach było lepiej. A małpkiarze podobnie jak palacze cierpią na szczególną przypadłość - klauzula sumienia zabrania im korzystania z koszy na śmieci. Zresztą puszki po piwie też się walają wszędzie.
    A bulwary nad Wisłą?
    Alkohol owszem, jest dla ludzi, ale fakt, że wiele osób umiaru nie zna. Nastolatki wiadomo, że piją - to się chyba od lat nie zmienia. Ne wszyscy, ale zdecydowana większość.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • bergamotka77 15.04.19, 21:30
    No to mój jest odmiencem wink I nie każdy mieszka na blokowisku. Ja nie widuje malpek ani większych flaszek.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • grru 15.04.19, 21:39
    Odmieńcy się zdarzają, sama byłam i jestem odmieńcem jako osoba, która nigdy nie paliła papierosów i nie próbowała narkotyków. Jeszcze odkąd przestałam pić to już w ogóle nuda.
    A wiesz, że na blokowisku to jeszcze jest w miarę z tymi małpkami? Może u nas się pije po blokersku i z większych flaszek smile Za to uliczki willowe - co kawałek rano stoi małpka a to na murku, a to na otoczce latarni. Pewnie po prostu przyjemniej pić wśród ładnej architektury niż na blokowisku. W lesie i w parku za to jak nie małpki to puszki. Ogólnie miasto syfiarzy niestety. I z przyjemnością poznałabym dzielnicę, która jest wyjątkiem. Przyznam, że nie znam bliżej południowych części, może na Ursynowie np. jest większa kultura.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 16.04.19, 11:36
    A gdzie mieszkasz? Na Białołęce?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • grru 16.04.19, 17:08
    Może jeszcze adres? Mieszkałam na Białołęce, Bielanach, w Śródmieściu, na Targówku i na Żoliborzu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • minerallna 16.04.19, 06:22
    Syn ma 17 lat? I nic a nic? O naiwności. big_grin
    Pewne tak samo jak z mężem informatykiem big_grin
    Bajki jednak zostaw dla małych dzieci.

    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • bergamotka77 16.04.19, 08:34
    16,5 dokladnie. No widzisz a jednak.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • natalia.nat 16.04.19, 13:20
    Naprawdę, nie wierzysz że nastolatek może nie pić alkoholu?
    Ja sama pierwszy raz piłam na studiach.
    To że większość narodu pije, nie znaczy że nie ma abstynentów, czyli takich którzy nie tkną żadnych procentów.
  • raczek-nieboraczek 16.04.19, 18:15
    mój syn też 16.5
    i nic

    czasem gdy wychodzi z kolegami, to przestrzegam:
    - W. nie pij, nie wiesz jak się zachowasz po alkoholu, zrobisz coś głupiego i potem będzie ci wstyd ...

    ten patrzy na mnie z politowaniem, co mama wygaduje, alkohol niszczy mózg, a on intelektualista sobie na to nie pozwoli
  • raczek-nieboraczek 16.04.19, 18:22
    ale butelki widzę wszędzie, nawet tam gdzie nie powinny być
    na nowym boisku przy szkole, rozbite
    jedyne czyste miejsce gdzie można było pobiegać na boso

  • tanebo2.0 15.04.19, 19:00
    500+ i zakaz handlu w niedzielę. Mów mi prorok...

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • mamablue 15.04.19, 19:06
    Prawda? Też widzę związek.
  • sirella 15.04.19, 20:36
    bzdura, ludzie chleli i chleją. a wysokofunkcyjnych dużo więcej niż biednych w tym chlaniu.
  • madami 16.04.19, 09:17
    Ludzie piją bo zyją w ogromnym stresie, ciekawe czy władzunia kiedykolwiek zainteresowała się poziomem strsu wśród obywateli....
    Ale zamknięcie sklepów czyli odcięcie możliwości spędzania czasu i/lub zarobkowania w tym dniu sprzyja konsumpcji alkoholu w 100% Ci co spędzali czas aktywnie niezależnie od otwartych czy zamkniętych CH dalej będą to robić cała reszta skoczy do Żabki po piwko czy szczeniaczka
  • kryzys_wieku_sredniego 15.04.19, 19:09
    Koleżanka ostatnio znalazła za płotem porozrzucane flaszki 0.5l , zaczęła zbierać i uzbierała ponad 30 sztuk.
    Dobrze, że była to czysta, bo kolorowe to jej mąż pija ;P. Kilka porannych zaciągnięć nosem przy powitaniu i znalazła sąsiada który jest wysokofunkcyjnym alkoholikiem ... Fajna praca, fajne dzieci, fajna żona, fajny dom a życie jego i tak do dupy.
  • mamablue 15.04.19, 19:17
    Dużo takich, tylko trudniej rozpoznać. Ostatnio kobieta kupowała przede mną, odeszła, potem wróciła do kasy w małym sklepie ze wstydliwym "zapomniałam". Wiadomo o czym, no nie?
  • flegma_tyczka 16.04.19, 11:28
    O bułkach!

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • madami 16.04.19, 09:19
    Pracowałam kiedyś w nowoczesnym korpo biurowcu, było tu dużo firm, średnich, małych, wszystko ślicznie i elegancko, szkła i marmury ale jak się windą pojedździło z modnymi garniturowcami - czerwone przekrwione oczka, wczorajsze oddechy, namiętnie żyta guma....
  • hukop 15.04.19, 20:03
    A co się dziwisz? Takie jest życie, ludzie jakoś muszą się odstresować po tygodniu pracy, po obowiązkach. W takim kraju żyjemy, że trzeba się znieczulić. Przy alkoholu, ludzie się rozluźniają, zapominają chociaż na chwilę o tym całym syfie, które przynosi nam codziennie życie. Nawet jeżeli nie zapijają smutków, to przy alkoholu przyjemniej jest się potkać niż o suchym pysku. Dlaczego w święta na stołach jest alkohol? Zjeżdża się rodzina, wypiją, lepiej się rozmawia, jest dużo wspomnień, humoru, śmiechu i przyjemniejsza atmosfera, niż mieliby siedzieć przy oranżadzie.
  • mamablue 15.04.19, 20:32
    To nie można się odstresować bez alko?
  • maly_fiolek 16.04.19, 17:16
    Można odstresować się bez alko, można też biegać bez butów.
  • grru 15.04.19, 21:25
    Każdy alkoholik uważa, że pije, bo okoliczności zewnętrzne go zmuszają. Jakoś są ludzie, którzy potrafią nie odstresowywać się alkoholem.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 16.04.19, 11:31
    W jakim kraju? W pierwszej dwudziestce krajów najlepszych do życia, no chyba, że wolisz Czad, Nigerię, Rosję, Białoruś i podobne klimaty. Ludziom w dupskach się poprzekręcały hemoroidy od dobrobytu, tak w Polsce jest dobrobyt. Nikt z głodu nie umiera, praktycznie każdy ma samochód, na każdej witrynie ogłoszenie, że szukają pracowników na kasę bo taki dobrobyt, że młodzi nie muszą tak pracować. Bezpiecznie, nie ma zamachów, czyste ulice. Tak wiem, jeszcze powinni coś zrobić ze smogiem.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • sirella 15.04.19, 20:40
    Zapytaj ile tutejszych emam nie przeżyje wieczoru bez winka, a w torebkach chomikuje małpeczki.
  • bei 15.04.19, 20:49
    Gdy nie było małych opakowań z alkoholem, to kupowano duże. Alkoholik i tak spod ziemi wyciągnąłby pieniądze na alkohol, i gdy kupił dużą butelkę to nie trzymał jej na kolejną okazję tylko ta okazja była już non stop do zobaczenia dna półlitrówki.
  • spanish_fly 15.04.19, 21:05
    Moim zdaniem jednak im poręczniej, im wygodniej tym więcej ludzi skorzysta. Jestem za tym, żeby pewne ograniczenia wprowadzić. Właśnie m.in zakaz sprzedaży mocnego alkoholu w małych opakowaniach, zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, może ograniczenie czasowe w nocy.
  • sirella 15.04.19, 21:14
    małpeczki są bardzo wygodne, kupuje wydulda i nie jest zalany w trupa, butelczynę siep w krzaki i idzie dalej w dobrym humorze a drugą do kieszeni schowa na za chwilę. A jak tu kupić całe pół litra i całe wypić od razu?-za dużo, a wypić trochę-to schować trzeba resztę bo wylać szkoda. Wypije dużo na raz to od razu zauważą w pracy czy w domu że w trupa zalany, a tu trzeba powoli a stale uzupełniać promile..
    widziałam i takich co część wypije a resztę do coli wleje i niby butelkę z colą niesie.
  • afro.ninja 15.04.19, 21:41
    Żeby tak pić te malpeczki to trzeba być już alkoholikiem. Ja się zastanawiam, bo przecież to nie jest mało wódki. Po takiej ilości na raz, a wódką się raczej nie delektujesz, jest się już na rauszu. Młodzi to pewnie do spółki kupują i piją z cola?!
  • 35wcieniu 15.04.19, 21:51
    ? Młodzi kupują wódkę i piją z colą ale nie w formie małpek. Małpki mają dość jasne przeznaczenie i tak tez są uzytkowane.
  • spanish_fly 15.04.19, 22:05
    Ale to nie jest gra zero-jedynkowa. Chodzi o to, żeby zmniejszyć spożycie, na tyle na ile się da. Statystyka. Im mniej pijanych lub przynajmniej słabiej pijanych robotników, kierowców, operatorów maszyn, laborantów, itd. tym mniej wypadków przy pracy i komunikacyjnych, mniej chorych na marskość wątroby, mniej hospitalizacji, itd. Nawet jeśli nie uratuje to nikogo przed alkoholizmem, to może będzie żył dłużej, w lepszym zdrowiu.
  • sirella 15.04.19, 22:46
    aha, a pijany prezes z pijaną kierowniczką banku i pijanym politykiem , to statystycznie szkód żadnych nikomu nie robią i wypadków też nie mają nawet najnowszą audicą, fakt- poza statystyką lądują bo ich stać.
    tiaaa....
  • spanish_fly 15.04.19, 22:56
    Też narobią, przecież pisałam o kierowcach, jak najbardziej się mieszczą w tej kategorii. Ale majwiększe ryzyko groźnych wypadków to jednak nie za biurkiem występuje, gdzie wystarczy wcisnąć delete, żeby poprawić błąd.
  • sirella 15.04.19, 23:09
    można też wcisnąć delete i wysłać grupę pracowników na śmierć , niedopilnować przepisów które spowodują katastrofę za kilka lat, zaszyć narzędzia chirurgiczne w pacjencie, wyciąć zdrowy organ zamiast chorego, albo decyzją po pijaku zatwierdzić dokument wywalający kilkuset ludzi na bruk, albo zablokować finanse, czy wywołać kryzys gospodarczy który doprowadzi do wielu samobójstw bankrutów.
    jak rozumiem picie kadry menadżerskiej nie jest szkodliwe, bo szkodliwe to głównie jak prosty robol na budowie pije.
  • spanish_fly 15.04.19, 23:21
    Pierwsze przyszły mi do głowy bezpośrednie wypadki przy pracy po prostu, groźne dla samego pijącego. Nie nakręcaj się bez sensu. Picie w pracy jest niewskazane niezależnie od zawodu.
  • taki-sobie-nick 16.04.19, 02:00
    bo szkodliwe to głównie jak prosty robol na budowie pije.

    Jak prosty robotnik pije, to primo może schrzanić budowę (która komuś zawali się na łeb) albo i sam zlecieć.

    Kryzys gospodarczy jest trudniej zorganizować, niż sobie wyobrażasz, z resztą się zgadzam.
  • thebeat 15.04.19, 21:42
    Poza tym kolorowe, smakowe, takie nic, prawie jak soczek wypić.
  • sirella 15.04.19, 21:08
    poczytaj o wysokofunkcyjnych
    rynek małpeczek bardzo im ułatwia picie i chowanie butelek
  • pani-nick 16.04.19, 07:30
    A to nie jest tak, ze wysokofunkcyjny przeleje sobie do eleganckiej tej takiej srebrnej piersiówki i będzie popijał równie elegancko i dyskretnie, zamiast łoić obrzydliwie słodkie chemiczne wynalazki w postaci pigwowek, malinówek i innych owocowych badziewi?
  • triss_merigold6 16.04.19, 07:38
    Nie jest. Widziałam popijające panie, jednej z nich wydawało się, że jest wysokofunkcjonuja dopóki studenci nie zadzwonili po Straż Miejską, że pani dr jest bezwładna, innej - dopóki nie zaczęła wrzucać filmów do internetu.
  • pani-nick 16.04.19, 08:21
    A coś w temacie? Rozumiem, że pani z Twojej historii piła małpki, nie popijała coś porządnego z piersiówki? Bo o tym pisałam ja. Ty zaś jakbyś tylko czekała aż napiszę ja, żeby przytoczyć historię z duszy wziętą i kompletnie nie klejącą się z tematem mojego wpisu.
  • pani-nick 16.04.19, 08:22
    *czegoś
  • thebeat 15.04.19, 21:39
    Niedawno w Polityce był artykuł o małpkach, ich wplywie na wzrost spożycia alkoholu i de facto na wzrost liczby uzależnionych. Online jest tylko dla prenumeratorów:
    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1773708,1,polacy-pija-coraz-wiecej.read
  • maribel2 15.04.19, 22:02
    Wkrótce otwarcie sezonu piwno-grilowego. Piwo atakuje. Reklamy na każdym kroku. Mój mąż jest " piwnym" alkoholokiem. No cóż, państwo kosi miliardy. W 2015 roku, chyba, na alkoholu zarobilo na czysto 40 miliardów zlotych. W interesie państwa jest, aby społeczeństwo piło. Nic tego nie zmieni.
  • jola-kotka 16.04.19, 02:29
    Ostatnio w tv widzialam program o tych " malpkach " w pl sprzedaje sie ich 3mln. Miesiecznie najwiecej w godzinach miedzy 7-10. Wynik tych badan byl taki ze w przeliczeniu na ludzi pracujacych co trzeci pracownik pracuje po tej malpce. Ok tylko ja jednak sadze ze sa one troszke niemiarodajne bo jednak kupuja je tez osoby niepracujace i emeryci wiec ta liczba pracujacych po.. jest pewnie jednak mniejsza. Tylko ile pije nie z malpek a z butelek o wiekszej pojemnosci co rano? 😀
  • kaha_org 16.04.19, 12:20
    DZIENNIE sprzedawanych jest 3 mln.

    --
    https://lb2m.lilypie.com/lVEEp2.png
    https://lbdm.lilypie.com/bjXYp2.png
  • flegma_tyczka 16.04.19, 12:25
    Dziennie 3 mln? Chyba niemożliwe. Kto to pije?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • kaha_org 16.04.19, 14:42
    innpoland.pl/151553,milion-najmniejszych-opakowan-z-wodka-sprzedaje-sie-co-rano-w-sklepachPrzeczytaj

    --
    https://lb2m.lilypie.com/lVEEp2.png
    https://lbdm.lilypie.com/bjXYp2.png
  • minerallna 16.04.19, 07:14
    Nie widuje w mojej okolicy wielbicieli małpek.
    Ale jak już jesteśmy w pubach w centrum miasta to oczywiście tak. Najczęściej to panowie z Skandynawii- w dużym rozrzucie. (Panie wcale im nie ustępują, no może ciut.) Chyba mają chwilę oddechu przed "akcją" i zaczepiają. Nie pisałabym gdyby to było tylko raz. Ale nie, dużo więcej. A małpki to wręcz zdobycze, bo nie bardzo rozumieją napisów czy grafiki/obrazka. Kupują bo widzą ładny obrazek.
    A któż to nas odwiedził?
    Skandynawia. Kwiat inteligencji z najlepszych krajów?

    Zakaż sprzedaży alko to "woda na młyn" dla nielegalnych produkcji.


    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • edelstein 16.04.19, 11:18
    Raz w zyciu kupilam malpke,bo mialam ochote na drinka, a duza butla byla mi zbedna.
    Mieszkam w Düsseldorfie gdzie stare miasto jest nazywane najdluzszym barem swieta.W weekend i karnawal mozna by bylo krecic "Walking dead" 😂alkohol jest dla ludzi

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • mamablue 16.04.19, 11:31
    edelstein napisała:

    > 😂alkohol jest dla
    > ludzi

    No właśnie mam wątpliwości. Myślę, że władza szczególnie nie analizuje wyników badań wpływu dostępności alko na życie ludzi. Bo ze sprzedaży czerpie zyski. Bo wielki koncerny sprzedające alkohol to naprawdę duże pieniądze. Więc interes się kręci. Obecnie w Sejmie zasiada właściciel browaru, wcześniej gościu od wódki. Losy kraju ich zajmują? wink
    Wiesz czym naprawdę pokonano rdzennych mieszkańców Am.Północnej? Alkoholem.
  • flegma_tyczka 16.04.19, 11:45
    Pić nie trzeba. Można mieć wybór i z niego skorzystać.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • edelstein 16.04.19, 12:27
    Przesadzasz,jakos nie widze by alkoholikow bylo wiecej.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • beataj1 16.04.19, 12:09
    Alkohol jest dla ludzi - prawda. Jest jednocześnie trucizną i może destrukcyjnie wpłynąć na życie i zdrowie ludzi. Ale jest dla ludzi.
    Czytałam niedawno ciekawy artykuł na ten temat. Teza artykułu była taka, że należy ograniczyć dostęp do alkoholu. Nie zabronić, ale ograniczyć.
    Nie chodzi o to, że alkoholicy przestaną pić. Bo nie przestaną, bo z tej choroby nie wychodzi się dlatego, że ma się utrudniony dostęp do alkoholu.
    Chodzi o to by ludzie generalnie ograniczyli picie.
    Dzisiaj alkohol jest dostępny wszędzie. Praktycznie bez wysiłku. A chodzi o to by jednak trzeba było włozyć trochę wysiłku w zdobycie alkoholu. Wtedy części nieuzależnionych osób po prostu tego wysiłku nie włoży i nie wypije.
    Facet podał przykład imprezy - planując imprezę kupuje się określoną ilość alkoholu. I gdy zabraknie tego alkoholu, to zwykle pada pomysł by dokupić (bo alkohol rozhamowuje). Jak sklep z alkoholem jest blisko - to żaden problem; idziesz - kupujesz. Jak sklep jest daleko, to już trzeba pokombinować. I część osób uzna że w sumie to nie chce im się aż tak kombinować. I nie wypije. A o to chodzi.
    Ja wiem że ematka to inna rzeczywistość ale pewnie każdy ma wśród znajomych kogoś kto na początku imprezy zarzeka się że on tylko kieliszeczek albo dwa a potem z każdym kolejnym kieliszkiem pije więcej i więcej i hamulce puszczają, aż dochodzi do stanu upojenia.
    To jest tak zwane picie ryzykowne. Ono może, ale nie musi się przerodzić w alkoholizm. Jeżeli dostęp do alkoholu będzie utrudniony być może delikwent zostanie przy okazjonalnym piciu ryzykownym i nie popadnie w alkoholizm.
    Przekonuje mnie koncepcja jednego sklepu (nawet całodobowego) na miasto/dzielnice.
    Ta mityczna babeczka pijąca smakową setkę przed pracą może by tej setki nie wypiła, bo nie miałaby jej gdzie kupić. Może nie miała by jak wpaść w kolejne etapy alkoholizmu.
    w tym artykule padło jeszcze jedno zdanie które mocno zapamiętałam: że największym sukcesem przemysłu spirytusowego jest utworzenie w nas przekonania że dostęp do alkoholu absolutnie wszędzie to dowód na wolność. Serio, ściana wódki i piw na stacji benzynowej to dowód naszej wolności?
    Co do samego alkoholu- jest dla ludzi. Ale czy na pewno? Chodzi mi o to że nauczyliśmy się traktować alkohol jako coś w sumie niegroźnego w małych ilościach. I pewnie tak jest. Ale alkohol własnie taki nie jest. Oglądałam jakiś dokument o piciu (angielski, bo oni tam mają z tym jeszcze większy problem). Wypowiadał się tam jakiś chemik. Ponoć alkohol jest narkotykiem doskonałym. Wpływa na wszelkie struktury mózgu (inne narkotyki wpływają na jakieś konkretne - a alkohol jedzie po wszystkim), o wiele silniej wpływa na nasze funkcjonowanie społeczne, agresję itd. Jak to powiedział ten naukowiec - sam lubię wypić drinka, ale gdyby alkohol wymyślono dzisiaj - na pewno nie byłby prawnie dopuszczony do sprzedaży.



    --
    Ludzkość wyznaje ponad 5000 rożnych bóstw. Ale nie martw się - TWÓJ BÓG to ten jedyny właściwy...
  • flegma_tyczka 16.04.19, 12:28
    Ze mną się nie napijesz?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • beataj1 16.04.19, 12:34
    No to też jest ważna sprawa: kultura picia.
    Oglądałam wykład Ted na temat walki z alkoholizmem. I tam laska opowiadała jak trudno jest rzucić picie. Albo nawet ograniczyć jak się jest zaniepokojonym własnym piciem.
    Pada własnie to słynne "ze mną się nie napijesz". I jest to ponoć globalne - to nie tak, że tylko Polacy tak mają.
    Ponadto na odmowę picia padają pytania o stan zdrowia - bo przecież tylko choroba lub ciąża może spowodować że ktoś nie pije.
    A jak już powie się że się rzuciło picie następuje konsternacja. Laska powiedziała tak: mówię że rzuciłam palenie - wszyscy mi gratulują, są ze mnie dumni i trzymają za mnie kciuki.
    Mówię że rzuciłam picie - następuje konsternacja, milczenie i wszyscy dookoła czują się niezręcznie.

    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • triismegistos 16.04.19, 13:02
    To ostatnie to nic dziwwnego w sumie. Nałogowi palacze to w sumie normalni ludzie są, rzucenie palenia to powód do gratulacji bez żadnych mrocznych skojarzzeń. Alkoholizm to jednak grubszy kaliber i przyznanie się do niego to równiez grubszy kaliber, a i dość intymne w sumie wyznanie.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • beataj1 16.04.19, 13:10
    I tak i nie. Bo laska wypowiadała się z punktu widzenia nie alkoholika a osoby która pije ryzykownie. Ona po prostu w pewnym momencie zauważyła że coś za bardzo odlicza czas do wieczornego drinka. I postanowiła zejść z tej drogi zanim było za późno.
    I okazało się że otoczenie zupełnie nie wie co z tym zrobić.
    Jakby powiedziała że nie je mięsa - spoko, ogranicza cukier, sól cokolwiek - ok. Alkohol - konsternacja.

    --
    Jak dowiedli socjologowie-statystycy, fraza: należy w życiu spróbować wszystkiego znacznie częściej oznacza amatorskie porno i narkotyki niż fizykę kwantową i chemię molekularną.
  • pani-nick 16.04.19, 13:40
    Ja tak miałam i nawet tu o tym pisałam.
    To prawda, że alkohol jest wszędzie i że osobie zagrożonej alkoholizmem może być trudno. To się w pewnym momencie robi takie oczywiste, że w knajpie, do obiadu zwyczajowo wino, na jarmarku bożonarodzeniowym - grzane wino, bo przecież atmosfera taka fajna.
    Na imprezie - ale jak tylko wino???? To ty drinka nie chcesz? Może whisky? Mam 168letnie.
    I tak w kółko.
    Jest duże przyzwolenie na picie. A wybryki po alkoholu są nadal obracane w żart i opowiadane w ramach anegdot. Całkiem niedawno byłam świadkiem, jak koledze, szanowanemu panu biznesmenowi ą i ę, pozostali równie szanowani koledzy, dorośli ojcowie dzieciom robili foty, bo mu się film urwał i przysnął nieboraczek.

    W ilość alkoholików w biurowcach natomiast, to aż tak nie wierzę. Fakt, zdarzyło się, że jeden z szefów w stanie agonii był przeze mnie odebrany z "negocjacji", po czym po 30 minutach od wejścia do firmy, kiedy weszłam do gabinetu, siedział już w całkiem przyzwoitym stanie, z tym że z nieco przypudrowanym nosem, ale to było picie w "interesach".
    Nie zaobserwowałam nawet pracując jako asystentka, będąc blisko z przełożonymi (nie tak blisko), żeby któryś z moich przełożonych łoił dzień w dzień, czy ukrywał po kątach bambetle alkoholowe.
  • grru 16.04.19, 17:13
    Nie trzeba być alkoholikiem, żeby zrezygnować z alkoholu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grru 16.04.19, 17:12
    Może to sprawa pokoleniowa. Od czasu licealnych imprez nie spotkałam się z namawianiem do picia. Mnie to się kojarzy z czasami imienin przy wódce i sałatce jarzynowej.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • thebeat 16.04.19, 17:37
    Mam kumpla niepijącego alkoholika, który generalnie już od lat nie ma z tematem problemu. Ale na imprezy czy do pubów itp. nie chodzi, właśnie przez "ze mną się nie napijesz", wręcz wmuszanie i konieczność tłumaczenia się. Znam temat, bo kiedys pewien pan nie mogl zrozumiec, ze nie lubie mocnych alkoholi, wole wino i upierdliwie nalegal, żebym wypila whisky. Innym razem praktycznie wcisnieto mi kieliszek z wodką do ręki, a kiedy go odstawilam to było zdziwko i prawie foch. A ja nie jestem niepijącą alkohlloczką, więc temat mnie nie dotyka jakos emocjonalnie, ale takie zachowanie jednak drażni. Obiady u babci gdzie trzeba być bardzo asertywną lub zjeść porcję jak dla wojska, to zaledwie ułamek tej presji.
  • spanish_fly 16.04.19, 12:36
    >>>>jak sklep z alkoholem jest blisko - to żaden problem; idziesz - kupujesz. Jak sklep jest daleko, to już trzeba pokombinować. I część osób uzna że w sumie to nie chce im się aż tak kombinować. I nie wypije. A o to chodzi.

    A część wsiądzie już podchmielona do samochodu, żeby po ten alkohol pojechać. Dlatego należałoby też rozważyć, czy po którejś godzinie (po 22:00 czy 23:00) sprzedaż alkoholu w ogóle nie powinna być zakazana.
  • asia.sthm 16.04.19, 18:12
    beataj1 napisała:
    >Jak sklep z alkoholem jest blisko - to żaden problem; idziesz - kupujesz. Jak sklep jest daleko, >to już trzeba pokombinować.

    Albo wogole zrezygnowac bo ta chec na wiecej przechodzi po chwili kiedy w zamian napada zmeczenie big_grin
    W Szwecji jesli planuje sie wieksze przyjecie to zawczasu robi sie specjalny, zaplanowany (godziny otwarcia tylko w dzien) wypad do Systembolaget. I dobrze kupic wiecej niz sie przewiduje, tak na wszelki wypadek. (odleglosci)
    I teraz po balandze, po weselu np. zostaje nam niezuzyta polowa zakupu. I bardzo dobrze - Systembolaget przyjmuje zwrot nadwyzki bez marudzenia. Zachecaja nawet do natychmiastowego zwrotu zeby niepotrzebnie nie przetrzymywac bo jest to zagrozenie - konsumpcja nieplanowana.
    Te sklepy to egzotyka dla turystow - moi goscie lubia sprawdzic co i jak dziala.
    https://www.resume.se/globalassets/bilder/varumarke/bolagetbutik.jpg

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • triismegistos 16.04.19, 13:11
    Kupuję wódkę w "małpeczkach" bo praktycznie jej już nie piję, a czasem potrzebuję do jakiejś marynaty czzy coś. Ostatnio chyba z pół roku temu kupilam i połówka jeszcze się pląta po zamrażarce.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • daniela34 16.04.19, 13:21
    Jedyne "małpeczki" które kupuję, to spirytus 97% do ciast (choć produkuję też nalewki, więc zdarza się i większy rozmiar) i właśnie wódka do marynaty do mięsa. Wódkę pija się u mnie w domu bardzo rzadko (w sensie- mniej niż 1 butelkę na rok) , dlatego duże pojemności nie mają sensu.
  • pani-nick 16.04.19, 13:24
    Dlaczego nie mają sensu? Kupujesz dużą, wkładasz do zamrażalnika i jak chcesz, to sięgasz i wypijasz. Nie chcesz, leży.
  • daniela34 16.04.19, 14:53
    A po co mi wódka plątajaca się miesiącami w zamrażalniku i zajmująca w nim cenne miejsce? Mam stosunkowo niewielki zamrażalnik, a mrożę sporo jedzenia (pierogi, kluski, bulion jako bazę do sosów, białka na bezy, mięso)- zdecydowanie lepsza dla mnie mała wódka (małpka) wykorzystana od razu w całości. Jak z kolei jest potrzebna na imprezę (rzadko mam gości, którzy lubią pić wódkę, ale zdarza się) to kupuję i wtedy chłodzę w zamrażalniku (przed imprezą zwykle go opróżniam, więc robi się miejsce).
  • pani-nick 16.04.19, 17:45
    Ok mały zamrażalnik mnie przekonuje
  • spanish_fly 16.04.19, 17:57
    Ale wódki nie trzeba trzymać w zamrażalniku. Może sobie spokojnie stać w temperaturze pokojowej, i zostać schłodzona dopiero przed spożyciem.
  • daniela34 16.04.19, 19:56
    Może i może smile ale barek też niewielki - nieplanowana, spontaniczna konsumpcja wódki się u nas nie zdarza, a w razie zaplanowanej imprezy jakoś nie lubię podawać otwartej butelki, napoczętej wcześniej do jakiejś marynaty. Jak przewiduję, ze część gości może się chcieć wódki napić - kupuję i proponuję, jako jeden z rodzajów alkoholu do wyboru.
  • joanna_poz 17.04.19, 11:36
    z ciekawości zapytam - jaki rodzaj mięsa marynujesz tą wódka?
    i jaka ilośc wódki - z jakimi przyprawami?

    mięso marynuję, bezalkoholowo, alkoholow- z winem, piewm, ale z wódką nie.
  • daniela34 17.04.19, 13:52
    Ja marynuję tak najczęściej wołowinę i wieprzowinę (karkówkę, polędwiczkę) łączę z miodem i tymiankiem (plus jeszcze rozmaryn, lubczyk). Czasem używam żubrówki, ale i zwykła wódka jest ok. Proporcje to około łyżka wódki na 1 plaster mięsa, więc ilość zależy od tego ile mięsa chcę przygotować.
  • flegma_tyczka 17.04.19, 14:06
    A ja wątróbkę wink Wołowinę mniej big_grin

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.