15.04.19, 17:18
Jechałam dzisiaj rano samochodem z kolegą męża. Słabo go znam, wprowadził się na nasze osiedle w zeszłym miesiącu. Z mężem znają się z pracy. Mąż poprosił go, czy nie podrzuciłby mnie dzisiaj rano do pracy. Zwykle jeżdżę autobusem, ale dzisiaj musiałam zawieść prawie 10 kg ładunek, dość nieporęcznie zapakowany a komunikacją miejską to prawie godzina. Kolega męża miał przejeżdżać akurat tamtą trasą, mąż wychodził 2 g. wcześniej, więc jakoś się porozumieli i on mnie podwiózł oraz pomógł z wniesieniem ładunku do samochodu a następnie wyjęciem go i dostarczeniem do pracy. Wszystko szybko i sprawne, mężczyzna uśmiechnięty i życzliwy, ale zasmuciło mnie wydarzenie w trakcie przejazdu. Jechaliśmy jedną z bocznych ulic, 50-60 jak mi się zdaje i nagle z boku wpadł na szybę gołąb. W sumie to leciał z naprzeciwka pod kątem dość szybko, po obu stronach drogi krzewy z gałęziami ograniczające widoczność i pole manewru, tak sobie to przynajmniej tłumacze. I walnął w szybę, samochód duży SUV, może myślał, że tam nie ma nic i "przeleci" przez środek. Sama nie wiem. W każdym razie solidnie uderzył, odrzuciło go na bok drogi, my jechaliśmy dalej. Ja w szoku, kolega męża powiedział tylko "coś takiego", włączył wycieraczkę i spryskiwacz (szyba nie uszkodzona). Wiem, że nic takiego się nie stało, takie sytuacje się zdarzają, ale jakoś mi szkoda tego gołębia, mam wyrzuty sumienia, że nie poprosiłam go żeby się zatrzymał. I jakiś dziwny uraz mam do faceta, że kompletnie, ale to zupełnie, go to nie ruszyło. Napiszcie, że jestem głupia i żeby nie zajmował się głupotkami sad Ciągle o tym myślę sad
Edytor zaawansowany
  • ykke 15.04.19, 17:49
    Czujesz się prawidłowo.,choć zimne panie zaraz ci potwierdzą, ze to głupota, że gołąb to szczur ze skrzydłami, ze dobrze się stało bo nie osra komuś balkonu. Ja bym też rozmyślała cały dzień i dłużej. Ja pomagam ptakom.

    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • cruella_demon 15.04.19, 18:15
    ci potwierdzą, ze to głupota, że
    > gołąb to szczur ze skrzydłami, ze dobrze się stało bo nie osra komuś balkonu.

    No patrz! Wyjęłaś mi to z klawiatury.
  • mrs.solis 15.04.19, 19:34
    Hahahaha, mi tez. W sume co mial ten gosc zrobic? Wziasc go do samochodu i zawiezc do weterynarza?

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • cruella_demon 15.04.19, 19:43
    Dodałabym jeszcze, że przeurocze żebrzące o chlebek gołąbki, to agresywne żule, mordujące mniejsze ptaki, a nawet i swoich pobratymców, just for fun.
  • maly_fiolek 16.04.19, 09:06
    Bardzo wiele zwierząt morduje for fun, znaczy nie do końca for fun, chodzi o dostęp do jedzenia, albo partnerki, albo miejsca na gniazdo.
  • fragile_f 15.04.19, 23:08
    Eee... a co innego można zrobić w sytuacji, kiedy potrąciło się żywe stworzenie? Przecież to logiczne, że trzeba chociaż zatrzymać się i sprawdzić, czy żyje i jest ranne (wtedy dzwoni się po eko patrol albo zawozi do weta), czy też trzeba dobić, bo to np. sarna z połamanymi nogami i flakami na wierzchu - wtedy telefon na policję.

    --
    Fragile
  • magazynka 16.04.19, 00:22
    Tak, dla gołębi jestem 'zimną panią'.
    One są udręką polskich miast. Jakoś czeska Praga walczyła z nimi i wojnę wygrała.
    W moim budynku mamy kolce na parapetach, a i tak mnóstwo ich na podwórku - studni, choć nikt ich nie dokarmia.
    To szkodniki niszczące zabytki, pomniki, rynny i karoserie samochodów. Pożytku żadnego.
  • fragile_f 16.04.19, 01:05
    Między niedokarmianiem a trzepnięciem zwierzaka i zostawieniem, zeby umieral w cierpieniach jest spora różnica.

    To ludzie udomowili gołębie , to ludzie wykorzystywali ich szybkość i orientację w terenie do swoich celów, to ludzie hodowali je na mięso. Więc sorry, ale jesteśmy za nie odpowiedzialni przynajmniej na tyle, żeby udzielić pomocy w przypadku, kiedy zrobimy im krzywdę - tak jak każdemu innemu, żywemu stworzeniu. Nawet jeśli jest to szkodnik albo wielki wąż czy aligator.

    --
    Fragile
  • magazynka 16.04.19, 01:14
    Szczur czy mucha też zwierzę, ale jakoś nikt z nimi nie leci do weterynarza, tylko zwalcza.
    Dajmy miarę na "pogłowie" i pożytek.
  • aqua48 15.04.19, 18:20
    Czujesz dobrze, ale co by dało gdyby kolega się zatrzymał? Pogrzeb gołębia mielibyście zrobić?
  • cauliflowerpl 15.04.19, 18:26
    Uwaga, streszczam wątek: kierowca samochodu, którym jechała autorka, walnął przypadkiem w gołębia i pojechał dalej.
  • ficus_carica 15.04.19, 18:30
    Nie zawarlas sedna - autorka ma wyrzuty sumienia, że się nie zatrzymali i nie mieli szansy zresuscytować ptaka.

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • cauliflowerpl 15.04.19, 18:41
    Racja. Brak informacji o wartości kąta, pod którym nadleciał ptak, zupełnie zbił mnie z pantałyku.
  • aankaa 15.04.19, 18:53
    brak też informacji czy była to gołębica, która lada moment złożyłaby jajka czy samiec lecący jakąś zapłodnić

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • cruella_demon 15.04.19, 19:14
    30:2 usta dziób, usta dziób
  • 35wcieniu 15.04.19, 21:55
    *ujowo streszczasz bo nie wiadomo co miala przewieźć autobusem autorka i ile to ważyło że jednak lepiej jej było jechać samochodem kolegi męża. Ktory akurat jechał tamtą trasą.
  • jematkajakichmalo 15.04.19, 22:19
    Nie no, ważyło 10 kg, ale nie ma ile ważył gołąb... Bo mając taką wiedzę można pewnie obliczyć siłę uderzenia...
    No i wiadomo,że to SUV, mąż nie ma SUVa więc lepiej było z kolegą.


    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • cruella_demon 15.04.19, 22:24
    > *ujowo streszczasz bo nie wiadomo co miala przewieźć autobusem autorka i ile to
    > ważyło

    Karmę dla gołębi big_grinbig_grin
  • thebeat 15.04.19, 22:43
    Najgorzej, że są ludzie, którzy tak nie tylko piszą, ale i rozmawiają.
  • wiktor_bog 15.04.19, 19:06
    Myślę, że to typowy, zdrowy odruch każdej, wrażliwej kobiety smile
    Temu gołębiowi już Pani nie pomoże, ale z całą pewnością jest dużo zwierząt, które kiedyś będą potrzebowały Pani pomocy, a którym będzie mogła Pani pomóc. Czy to odwieźć do weterynarza, znieść jedzenie bezdomnemu kotu, czy pomóc zgubie znaleźć właściciela smile.
    Proszę wtedy pamiętać o dzisiejszym dniu i nie przejść obojętnie smile.
    A Pani emocje z całą pewnością nie są oznaką przewrażliwienia, a dużej wrażliwości i empatii - proszę się tych cech nie pozbywać. Są piękne, nawet jeżeli dotyczą "tylko" gołębia wink

    Pozdrawiam!

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • kamien.na.dnie 16.04.19, 10:08
    Trauma to jest wlamanie do domu, suva. Traci sie wtedy poczucie bezpieczenstwa. Co ma golab do traumy?
  • memphis90 16.04.19, 10:09
    Bóg żyje optymalnie? A zresztą Bog ma na imię Rafał, a szatan Sławek. Nie Wiktor.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • stephanie.plum 15.04.19, 19:19
    niedawno zebrałam gołębia z drogi, takiego po potrąceniu.
    nie miał widocznych obrażeń, ale nic nie pomogło, nie chciał pić, zdechł dzień później.

    faceta nie oceniaj, pewnie po prostu zgłupiał, to częste. zresztą pomoc gołębiowi raczej by nic nie dała. może już coś było z nim nie tak, skoro uderzył w szybę? te zdrowe zawsze czmychną w ostatniej chwili...


    --
    idę tam, gdzie idę
  • nenia1 15.04.19, 20:08
    Ptaki widzą inaczej niż ludzie, mają bardzo duże tzw. martwe pole, to plus szybkość lotu powoduje, że bardzo wiele ptaków rozbija się o szyby, nie jest prawdą, że zdrowy ptak czmychnie w ostatniej chwili a rozbije się chory.
  • memphis90 16.04.19, 10:11
    Mają chyba mniejsze martwe pole widzenia niż człowiek, bo mają oczy po bokach głowy....

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • nenia1 16.04.19, 10:17
    Mają szerokie pole widzenia, ale równocześnie posiadają duże martwe pole. Jest to punkt, w którym ptaki widzą słabo lub nawet wcale.
  • memphis90 16.04.19, 10:13
    "Oczy ptaków są umieszczone po obu stronach głowy, a pole widzenia wynosi ok. 300°." I jeszcze widzą w UV, oprócz "zwykłych" kolorów.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • agnieszka2008 15.04.19, 19:20
    Nie jesteś głupia, jesteś dobrym człowiekiem.
  • jowita771 15.04.19, 19:34
    Myślę, że wiele by to nie zmieniło, gdybyście się zatrzymali. Jak ptak walnął mocno, to się zabił, a jak lekko, to się ocknie. U mojego taty w domu kiedyś wróbel uderzył w szybę od okna tarasowego i stracił przytomność. zmoczyłam mu trochę dziobek i ożył.
    A gołębia kiedyś znalazłam młodego, nie umiał latać. Byłam na spacerze z córką i z nianią. Córka była mała, gołąb był w trawie. Zorganizowałyśmy pudło i łaziłyśmy z tym gołębiem nie bardzo wiedząc, co dalej. W końcu poszłyśmy do weterynarza, który stwierdził, że gołąb jest chory i go uśpił. Pieniędzy za to nie chciał.
    W zeszłym roku zaś jesienią spotkałam bociana, który już powinien był odlecieć. Zawiadomiłam policjantów, na których się natknęłam szczęśliwie, bo akurat byłam bez telefonu. Zadzwonili do strażników miejskich, którzy obiecali przewieźć bociana do schroniska. Następnego dnia dzwoniłam do schroniska, faktycznie bocian do nich trafił, mieli go odstawić na farmę dla dzikich zwierząt, gdzie będzie mieszkał. Nie miał oka, może dlatego nie odleciał. Kiedyś widziałam, jak nagle na chodnik upadła chyba pustułka. Zanim zorganizowałam pudło, odeszła. Wydaje mi się, że jakiś idiota ją ustrzelił, bo wtedy w tamtej okolicy widziałam ze trzy małe ptaki na chodniku. Ale może strzelał z procy, a pustułka za duży ptak, żeby paść od takiego strzału, to idiocie nie wyszło. Chyba jakieś dyżurne pudło będę wozić w samochodzie, choć nie mieszkam już w sąsiedztwie idioty od procy.
    Żal takich ptaków, ale chyba zwykle nie można za bardzo pomóc.


    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • maly_fiolek 16.04.19, 09:02
    >> Wydaje mi się, że jakiś idiota ją ustrzelił,

    A inna i...a stwierdziła że tak musiało być. Bo tak. Bez dowodów.
    Wiara w złych ludzi jest u ciebie niezmierzona....
  • jowita771 16.04.19, 09:36
    A wiesz, że ja pomyślałam o sobie dokładnie odwrotnie, że dziwne, że wcześniej nie wpadłam na to, że ktoś te małe ptaki ustrzelił. To jednak dziwne, że w ciągu paru dni znajdujesz zdechłe ptaki w odległości jakichś 30 metrów od siebie z krwią przy dziobie, same z siebie ptaki tak nie mają. I dopiero ta pustułka, którą widziałam, jak spadała, dała mi do myślenia. Bo ona dosłownie runęła na chodnik, musiała lecieć i nagle spadła bezwładnie. Najpierw nie wiedziałam, co to jest, a ona zaczęła podskakiwać i dopiero się zorientowałam, że to ranny ptak. Pustułka spadła trochę dalej od tamtych, po drugiej strony tego samego bloku, myślę, że ktoś strzelał z okien.

    --
    hierarchowie nadal trzymają się opinii arcybiskupa Józefa Michalika, że wszystkiemu winne są rozpasane seksualnie dzieci, które demoralizują cnotliwych z natury księży.
    /by Pudelek/
  • klamkas 15.04.19, 19:58
    A skąd wiesz, że go nie ruszyło? I co ty byś zrobiła, jakbyście się zatrzymali? (o ile cokolwiek, bo raczej obstawiam, że oczekiwałabyś działania od kierowcy - z ciekawości, jakiego?); jedyne o co bym się martwiła, to to, że ptak dogorywa w męczarniach, ale dobić i tak bym własnoręcznie nie dobiła, a jeździć do weterynarza (kiedy się spieszy do pracy) z gołębi - nie widzę takiej opcji, chociaż mam prozwierzęce przekonania. Wpłać coś na bezdomniaki, albo jakiś azyl dla dzikich ptaków, zrobisz lepszy uczynek niż gdybyś ratowała tego gołębia.

    Ale ilość szczegółów w opisie banalnego i dość częstego zdarzenia z życia kierowcy - wzruszająca. Jakby gołąb rozbił się o seicento a nie SUV-a, a krzaków by nie było, to zrobiłoby to jakąś różnicę? wink
  • cruella_demon 15.04.19, 22:26
    > Ale ilość szczegółów w opisie banalnego i dość częstego zdarzenia z życia kiero
    > wcy - wzruszająca. Jakby gołąb rozbił się o seicento a nie SUV-a, a

    Zapewne. Seicento by przegrało big_grin
  • thebeat 15.04.19, 22:41
    big_grin
  • 35wcieniu 15.04.19, 22:46
    A gdyby sąsiad mieszkal od pół roku a nie od miesiąca, może zdążylby zrazić do siebie autorkę i nigdy nie wsiadłaby z nim do samochodu. On jechalby wolniej, marząc o tym żeby jednak kiedys skusiła się na przejażdżkę z nim i tym 10 kg workiem karmy dla gołębi, gołąb przefrunąłby w innym czasie, do zdarzenia by nie doszło.... TYLE NIEWIADOMYCH.
  • 45rtg 16.04.19, 09:57
    klamkas napisała:

    > A skąd wiesz, że go nie ruszyło? I co ty byś zrobiła, jakbyście się zatrzymali?

    A co tu jest do ruszania? Rozjechaną mysz też trzeba targać do weterynarza? Walnęło, pewnie zabiło i po sprawie. Szkoda ptoka, ale co mu ma kierowca robić, usta-usta?
  • aaa-aaa-pl 15.04.19, 20:03
    Ale potrafisz rozbudowć opowiadanie.
  • saszanasza 15.04.19, 20:23
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Ale potrafisz rozbudowć opowiadanie.

    Po prostu odpowiednio zbudowała napięcie😁


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • mamaafg 15.04.19, 20:40
    I tak uwazam, ze pan byl mily. Ja raczej wydalabym okrzyk radosci, na zasadzie Jednego mniej!! Nie znosze golebi, nie znosze dokarmiaczy golebi, wszedzie robia syf. Ani to ladne, ani pozyteczne. Trudno, nie mam moze uczuc ale nie ruszyloby mnie to w najmniejszym stopniu. Co innego kot czy pies.
  • nangaparbat3 15.04.19, 20:55
    Wiele lat temu patrzyłam, jak dosłownie obok mnie koło samochodu miażdżyło młodego gołębia. Patrzyliśmy sobie w oczy. To było jedno z najważniejszych zdarzeń w moim życiu. Zrozumiałam, ze w tych najbardziej podstawowych sprawach nie ma między nami różnicy.
    Nic dziwnego, że przeżywasz, bo stało się coś strasznego, gwałtownie skończyło się czyjeś życie i stało się to na Twoich oczach, bardzo blisko Ciebie. Co właściwie czuł ten pan, nie wiemy - on tylko nic nie powiedział, różnie mogło być. Mój ojciec przez całe lata dzielnie mordował świąteczne karpie, aż któregoś roku powiedział: dość, nigdy nie chciałem tego robić, nie zabiję więcej.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • lot_w_kosmos 15.04.19, 21:47
    Kocham ptaki.
    Ale myślę, że tam nie było się po co zatrzymać.
    Chyba, żeby dobić.
    O ile znalezlibyście ciałko, odrzucilo go pewnie dalwko.
  • thea19 15.04.19, 22:09
    mi kiedys grzmotnal w zderzak tak, ze go podbilo i przelecial po dachu. we wstecznym lusterku widzialam latajace piora, golebia gdzies w krzaki rzucilo.
  • hanusinamama 15.04.19, 22:32
    Tez bym sie tak czuła. U mnie w domu lądowały wszelakie ranne zwierzatka. Od nietoperza (dla ktorego szukałam 3 dni ratunku...bo chroniony to nie wolno go ruszać), przez jeże, sikorki, 2 kosy, gołebie. Ostatnio z córka jechałam do weta z rannym gołebiem. NO niby zwykły obsrajdachowiec....ale jednak zyjątko. Jastrząb go chyba poharatał. Niestety nie dało rady uratować, Pani wet bardzo sprawnie mojej córce wyjasniła ze zwierzątko zostanie na lecznie a mi dała znać ze trzeba uśpić. Przynajmniej sie nie męczył. Miałam kiedys dobrego kolege, bardzo go lubiłam...az sie dowiedziałam, ze kilkukrotnie topił kociaki w stawie bez oporów. Koniec znajomosci...
  • fragile_f 15.04.19, 23:17
    Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego ile na forum jest psycholek, które robią sobie jaja z cierpienia indifferent Tzn. wiem, że statystycznie na świecie jest wiele osób z deficytami, po prostu nie sądziłam że są tak otwarte jeśli chodzi o dzielenie się tą informacją ze światem...

    Autorko - na przyszłość w takiej sytuacji warto się zatrzymać, żeby sprawdzić co się stało. Opcji jest kilka: zabranie zwierzęcia ze sobą i telefon do eko-patrolu (zbierają zranione ptaki), można zabrać do weta żeby ocenił czy należy skrócić cierpienie czy będzie dało się go leczyć. Czasami wystarczy zapakować do pudła (żeby nie wyczołgał się z powrotem na jezdnie) i dać chwilę wytchnienia/wody na dziób. Albo w ostateczności - przynajmniej zabrać zwłoki z ulicy, żeby nie były przerabiane na mielonkę przez kolejne auta.

    --
    Fragile
  • 35wcieniu 16.04.19, 06:15
    W tym watku akurat wszyscy sa w miare zgodni ze sprawa przykra, a nabijamy sie z narracji i zawarcia w opowiesci takich szczegolow jak waga i ksztalt paczki, ktora miala byc przewozona autobusem, data sprowadzenia sie sasiada czy info o tym kiedy wychodzil maz. (Swoja droga w tym stylu juz powstawaly trollwątki-zwykla historia pisana do 7 pokolen wstecz, wiec sie tak nie obruszaj)
  • cauliflowerpl 16.04.19, 08:24
    Bo to troll. Ten od finito.
  • 35wcieniu 16.04.19, 09:15
    Wiem, aż żal patrzeć jak forumki się łapią na najgorsze gunwo i odwalają egzaltację nad każdym trollwątkiem.
  • kanga_roo 15.04.19, 23:50
    nie ma sensu, żebyś się obwiniała. po prostu sobie powiedz, że na przyszłość, w miarę możliwości, postarasz się reagować i pomagać zwierzętom w takich sytuacjach. ja tak robię. czasem się udaje, czasem nie. tylko pamiętaj, pierwsza zasada ratownika jest taka, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo. najpierw sprawdź, czy możesz się bezpiecznie zatrzymać, czy możesz wejść na drogę. dp łapania ptaków przydaje się obszerny szal, koc lub żakiet - zarzucasz na delikwenta, otulasz i znosisz na pobocze/do samochodu. do przewożenia najlepszy jest karton, choćby taki po papierze do ksero. ja oczywiście zapominam o tym kartonie, i potem jadę np z wróblem w garści smile albo z kociakiem. jeśli zabierasz ptaka do domu, pamiętaj, że będzie uciekał na wolność (czyli w okno) i może rozbić się o szybę.
    i jeszcze: na przełomie wiosny i lata sporo ptaków opuszcza gniazda. jeśli ptak nie jest w niebezpieczeństwie, a tylko siedzi na chodniku/trawniku, raczej go zostaw, poobserwuj z daleka, to pewnie taki podlot, karmiony jeszcze przez rodziców. to samo dotyczy młodych ssaków na łące/w lesie. nie dotykaj, nie zabieraj, chyba że ranne lub zagrożone wypadkiem.

    w razie wątpliwości zadzwoń do tego weta
    weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20432804,dwumiesieczny-niedzwiadek-lis-anakonda-zolta-poznajcie-osrodek.html
  • hukop 16.04.19, 07:29
    Nie jesteś głupia, mogłaś kazać koledze zrobić reanimację gołębiowi. Powinni wybić te latające zarazy. Ciągle mam obsrany balkon przez te skur... zresztą nie tylko ja.
  • ykke 16.04.19, 07:46
    hukop napisała:

    > Nie jesteś głupia, mogłaś kazać koledze zrobić reanimację gołębiowi. Powinni wy
    > bić te latające zarazy. Ciągle mam obsrany balkon przez te skur... zresztą nie
    >
    Co tam balkon obsrany. To zmyć można.
    Z głowy nie wymyjesz betonu.
    Współczuję Wam. Albo nie : wam.




    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • tanebo2.0 16.04.19, 07:47
    Mało! Ten gołąb mógł mieć dzieci! Powinien zrobić tak



    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • kuozuzbihuo 16.04.19, 07:43
    Dziękuję Wam e-matki kobiece za odzew. Uspokoiłyście mnie trochę. Dzisiaj jest już lepiej, jestem spokojniejsza. Teraz idę do pracy, kupię jeszcze pączusia i finito, a później... Przepięknego dnia i cudownie aromatycznej kawunieczki. Całuję Was kochane wirtualne przyjaciółki - pszczółki kiss Moc buzioli dla Was.
  • lilia.z.doliny 16.04.19, 08:02
    wez sad
    mialabym tak samo
    ale ja wariacko kocham ptaszyny

    ps nam.kiedys orzywalil w samochód borsuk
    rozwalil caly przod, chlodnica byla do wymiany, reflektory, takie tam
    pamietam, ze po tym zderzeniu, naprawa samochodu kosztowala ponad 3 tys f. zwierzak oczywiscie nie przeżył


    --
    Kiedyś mój pies zeżarł kostki z literami ze Scrabble. Przez dwa dni sensowniej srał, niż Macierewicz mówi.
  • maly_fiolek 16.04.19, 08:57
    Zajmujesz się głupotami, bo co niby chciałabyś zrobić? Przeprosić??
    Zatrzymanie byłoby nadużyciem dobrej woli wobec kierowcy, facet wyświadczał przysługę a ty mu jeszcze zawracasz głowę.
  • kamien.na.dnie 16.04.19, 09:58
    Co to w ogole za problem z d* wziety?? No chyba, ze nie pracujemy, mamy zbyt duzo czasu na myslenie, rozwazania i dziwne pomysly.
    A suva bym ogarnela. Jak juz poobijam to z kazdej strony i jak juz pare razy okradnie mi auto - wtedy na spokojnie kupimy suva, narazie nie ma to sensu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.