Dodaj do ulubionych

Zwracanie uwagi obcym dzieciom część fafnasta.

16.04.19, 17:36

na fali wątku : "i co się gapisz"
Będąc z dzieckiem ( wówczas siedmioletnim) na zakupach w markecie mieliśmy nieprzyjemność bycia bohaterami odcinka sagi " dziubdziuś i madka"
kojarzycie takie wiszące reklamy w marketach? wiszą sobie nad glowami na sporej wysokości. stałam przy serach, dziecię podążało do mnie z mlekiem w łapce. mijając taką reklamę podskoczyło i wyciągnęło wolną rękę. i szło dalej ale daleko nie uszło. została mu zwrócona uwaga , tonem mocno napastliwym. że urwie, że niech nie skacze, że niech nie biega, że niech nie niszczy oraz niech się zachowuje przyzwoicie. bo jest w sklepie a nie w oborze!
dziecko nie biegało, podskoczyło raz, do reklamy i tak by nie sięgnęło nawet jakbym je podsadziła. a uwagę zwróciła pani ok. 60-letnia która szła obok mnie. druga, w podobnym wieku która jej towarzyszyła nazwała dziecko rozwydrzonym gó....arzem.
pytanie: miała powód do zwrócenia uwagi? i jak/czy zareagowałybyście na moim miejscu?
Edytor zaawansowany
  • agata_abbott 16.04.19, 17:50
    A może i miała - może kiedyś widziała, jak się dzieciak w takiej sytuacji wywalił albo wpadł na kogoś/coś. Ale teksty o gowniarzach i oborach już są mocno nie na miejscu.
    Co bym zrobiła... nie wiem.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • agata_abbott 16.04.19, 17:53
    Pewnie przewrocilabym oczami i się oddaliła razem z dzieckiem, tłumacząc, co o tym sadze. Nie wdawałabym się pewnie w dyskusje, bo po pierwsze, jestem w takiej sytuacji mało pyskata zazwyczaj, a po drugie, dyskusja z takimi paniami moze się skończyć eskalacja ich złości, co mogłoby się odbić na moim dziecku.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • krolowamona 17.04.19, 14:38
    Jak już bardzo chciała to mogła zwrócić uwagę matce, żeby to dziecko pilnowała a nie rzucać słownictwem rynsztokowym w kierunku dziecka.
  • fomica 16.04.19, 17:57
    Guzik mnie obchodzi co robią cudze dzieci w sklepie, nigdy nie zwróciłam uwagi nikomu. Sa ludzie, celują w tym panie 60+, którzy uważają że dzieciom nie wolno niczego - śmiać się, skakać, krzyknąć, bawić się, cokolwiek zrobią będzie be, za głośno, za szybko, za mocno. A może nie tyle dzieciom, co ludziom, tylko wobec dzieci pozwalają sobie na więcej i ostrzej. Czasem wydaje mi sie że to specyfika wieku, że na pewnym etapie życia człowiek tak bardzo łaknie spokoju, ciszy i bezruchu, że drażni go każdy bodziec.
  • berdebul 16.04.19, 20:15
    Nie jestem 60+, ale zwracam uwagę. Bo sklep nie jest miejscem, w którym: jeździmy na hulajnogach/rowerkach’ zrzucamy rzeczy z półek („przyjdzie obsługa i sprzątnie” powiedziała madka) etc.
  • hukop 16.04.19, 22:33
    fomica napisał:

    > Guzik mnie obchodzi co robią cudze dzieci w sklepie, nigdy nie zwróciłam uwagi
    > nikomu. Sa ludzie, celują w tym panie 60+, którzy uważają że dzieciom nie wolno
    > niczego - śmiać się, skakać, krzyknąć, bawić się, cokolwiek zrobią będzie be,
    > za głośno, za szybko, za mocno. A może nie tyle dzieciom, co ludziom, tylko wob
    > ec dzieci pozwalają sobie na więcej i ostrzej. Czasem wydaje mi sie że to specy
    > fika wieku, że na pewnym etapie życia człowiek tak bardzo łaknie spokoju, ciszy
    > i bezruchu, że drażni go każdy bodziec.

    Ja nie jestem po 60 a po 30 i drażni mnie właśnie takie zachowanie dzieciaków. Nie wiem co jest fajnego w tym, że dziecior drze się, płacze, skacze i jest uciążliwy dla otoczenia. I tak, drażnią mnie też tacy durni dorośli, tylko inne ich zachowania. Chyba każdy lubi spokój, wydaje mi się to normalne. No chyba, że zaburzony dorosły nie lubi spokoju, bo musi ciągle być stymulowany bo jak za spokojnie to czuje niepokój, ale o tym akurat nie ma tu mowy.
  • grru 16.04.19, 22:34
    A co jest uciążliwego w tym, że ktoś - niezależnie od wieku - skacze?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • berdebul 18.04.19, 08:44
    Odgłos. Miałam służbowe spotkanie w małej knajpce, po środku sali były dosłownie dwa schodki i z tych schodków skakały urocze pacholęta. Nie dało się rozmawiać, bo był huk. Pózniej słodkie maleństwa biegały wokół naszego stolika, aż zaczepiały nogą o pasek plecaka. Zatroskana matka próbowała na nas nakrzyczeć, bo jej dziubdziusia się potknęła. big_grin
  • berdebul 18.04.19, 08:44
    Aż zaczepiły.
  • flegma_tyczka 18.04.19, 08:56
    To był lokal "przyjazny rodzinom z dziećmi"?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • berdebul 18.04.19, 09:10
    Nie. Nie była to tez sieciówka typu pizza hut. Pizzeria niesieciowa, słynąca z dobrej jakości składników.
  • flegma_tyczka 18.04.19, 09:14
    Dzieciaki powinny się umieć zachować wszędzie, jednak wybór pizzerii (nawet dobrej) na spotkanie biznesowe to kiepski pomysł bo wiadomo, że w takich miejscach lubią się pojawiać rodziny z dziećmi, a jak są "chowane" dzisiejsze dzieci chyba każdy widzi i słyszy.
    Jednak nawet w typowych lepszych restauracjach też (choć rzadziej) można się natknąć na bydełko.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • rosapulchra-0 20.04.19, 05:13
    O twoim dobrym wychowaniu twoi rodzice raczej zapomnieli, a od dzieci się odwal. Zrób sobie swoje i wychowuj, nie cudze.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:26
    10/10

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • memphis90 16.04.19, 17:59
    Nauczyłam się mówić "proszę zostawić w spokoju moje dziecko i go nie zaczepiac!". Zdarzyło się, że jedna pani próbowała opier... moje dziecko za to, że jej własne oddalilo się od straganu. Pani próbowała ochrzanic moje, że "się wpycha", zamiast zajac się tym, że nie upilowala swojego i poszło "bogwiegdzie". Tak samo zareagowałam kiedy inna pani próbowała opier... moje dziecko za to, że na basenie stoi na ławce i suszy głowę pod wysoko zamocowaną suszarką (tak, suszarki były wysoko i tak, dzieci musialy stawać na ławkach).

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 35wcieniu 16.04.19, 18:07
    Chyba bym nie zareagowała, moim zdaniem nic takiego chociaż sama bym dziecku nie zwrocila uwagi w takiej sytuacji (chociaż ogólnie mi się zdarza)
  • jola-kotka 16.04.19, 18:56
    Wyzywanie twojego dziecka to nic? Hm
  • 35wcieniu 16.04.19, 19:26
    Nie widzę tam wyzywania. Pytanie było co bym zrobiła. Odpowiadam: nic. Ty byś zrobiła coś innego to spoko, ja odpowiadam na pytanie.
  • jola-kotka 16.04.19, 20:16
    " rozwydrzony gowniarz" to nie wyzwisko?!
  • 35wcieniu 16.04.19, 22:22
    Nie wyzywała go tylko powiedziala to do tej drugiej. Nie mam wpływu na to co ludzie mówią między sobą i nie zamierzam w to ingerować.
  • rosapulchra-0 20.04.19, 05:14
    Pozwoliłabyś na bezkarne wyzywanie swoich dzieci??

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • bei 16.04.19, 18:20
    Blisko mi już do sześćdziesiątki😊, I nie wpadłabym na to by besztać cudze dziecko w takiej sytuacji. Ech, pewnie zbesztalabym towarzyszkę, która by czepiała się dziecka za podskoczenie pod reklamą. Jak można mieć taka sklerozę😊, i nie pamiętać radości dzieci. Dzieci takie właśnie są, są żywe, wesołe, bezstroskie.
  • tak_to_nowy_nick 16.04.19, 19:04
    bei napisała:

    > nie wpadłabym na to by besztać cudze dziecko w takiej sytuacji. Ech, pewnie
    > zbesztalabym towarzyszkę, która by czepiała się dziecka za podskoczenie pod reklamą.

    Gorzej jak to dziecko doskoczyłoby do reklamy i się na niej uwiesiło, co spowodowałoby przewrócenie się/oberwanie całego ciężkiego elementu podtrzymującego reklamę, który zacząłby spadać na przechodzącą staruszkę, co dostrzegłby młody pracownik sklepu, który dorabia w nim na wymarzone studia medyczne i który bez wahania rzuciłby się na pomoc staruszce, element podtrzymujący reklamę by go przygniótł z impetem i zmiażdżył mu kręgosłup, tym samym miażdżąc jego marzenia o karierze i normalnym życiu, skazując go na wieloletnią wegetację w łóżku i wieczne wspominanie tego jednego fatalnego dnia, kiedy to można było zapobiec tragedii odpowiednio wcześnie i stanowczo zwracając uwagę dziecku.
  • bukietlisci 16.04.19, 19:11
    ekh.... uprzejmie przepraszam, ale chyba zaszło małe nieporozumienie. nie urodziłam kangura tylko normalne dziecko. a nie ma takiej możliwości aby nawet wyrośnięte siedmioletnie dziecko doskoczyło do takiej reklamy.
  • cruella_demon 16.04.19, 22:43
    Jeżeli chodzi ci o te reklamy zawieszone na łańcuszkach przyczepionych do sufitu, to i dorosły by nie doskoczył. No dobra, może poza mistrzami w skokach wzwyż wink
  • boo-boo 16.04.19, 18:26
    Moim zdaniem nie miała. Jak podskoczę na chodniku z ręką wyciągniętą w stronę latarni to pewnie z zamiarem zniszczenia..... Nie trawię takich starszych pan wpierniczających się wszędzie do wszystkiego naokoło. Nie napiszę jaki komentarz bym pani strzeliła bo moderacja usunie.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • bi_scotti 16.04.19, 19:20
    Sa dorosli (w roznym wieku, nie tylko panie 60+ tongue_out), ktorzy maja mocno przerosniety gen acojesli zwany tez czasem genem cobybylogdyby. No i nie poradzisz. Gen sie odzywa i oni sie musza odezwac. Moze to imagination, moze nadmiar czasu, moze problem z tarczyca, who knows ... Szczesliwie nie wszyscy ten gen maja i ogolnie z ludzmi da sie zyc. A tych, ktorzy maja taki gen, nalezy po prostu zegnac uprzejmym usmiechem i zyczeniami milego dnia. What else can you do? smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • turzyca 16.04.19, 22:11
    >Gen sie odzywa i oni sie musza odezwac. Moze to imagination, moze nadmiar czasu, moze problem z tarczyca, who knows ...

    Brak starannego wychowania. Mam ten gen bardzo silny, jak zaczął się ujawniać, to zostałam uraczona opowiastką o siekierze w powale (mniej więcej "mądra Elżunia" braci Grimm plus narzeczony, który załatwia problem), po czym przy każdym odzewie genu słyszałam niewinne pytanie, co z siekierą. Trening dał efekt. Gen powoduje więc tylko, że maniacko przykręcam regały do ścian i nie stawiam chemii gospodarczej w zasięgu rąk nieletnich. Ale ogólnie raczej milczy. A już na pewno nie zmusza do wulgarnych ochrzanów.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • bi_scotti 16.04.19, 22:35
    smile
    Tak trzymac ... siekiere wink Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • memphis90 17.04.19, 08:35
    Eee? Daj powiastkę!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kotekfelek 17.04.19, 08:47
    pl.m.wikipedia.org/wiki/Mądra_Elżunia
  • szarsz 20.04.19, 09:24
    Nie znałam tego. Czad. Co oni brali...?
  • kyrelime 16.04.19, 19:34
    Nawet jeżeli uznała to za powód do zwrócenia uwagi to forma jest niedopuszczala. Zareagowalabym w obronie dziecka, ale krótko i starając się nie eskalowac sytuajci. Mialam taką sytuację, że pan mieszkający niedaleko, podejrzewam, że lekko podpity, wyskoczył do mojego dziecka z pretensjami, że za głośno jeździ na rowerze (naciskał dzwoneczek i udawał policyjna syrene). Pierwsza moja reakcja, gdy powiedział coś w stylu, że dziecko zachowuje się za głośno, była pozytywna, tzn.powiedziałam: Jasiu, pan prosi, żebyś zachowywał się ciszej, przeszkadzasz mu. To był mój błąd, bo miły pan poczul chyba dzięki temu wiatr w żagle i zaczął podnosic głos na dziecko. Powiedziałam krótko, lecz stanowczo, że proszę go o zachowanie spokoju i tylko spokojnie będę z nim rozmawiać, a uwag w stosunku do dziecka i podnoszenia głosu sobie nie życzę. Oczywiscie pan nadal coś tam pod nosem sobie gadał, ale odeszlismy, a mój protest miał na celu bardziej pokazanie dziecku, że w razie problemów ma mnie po swojej stronie i nikt nie ma prawa na takie zachowanie w stosunku do niego (z doświadczenia wiem, że dzieci starsze, które chodzą samodzielnie w rozne miejsca, często ukrywają takie sytuacje przed rodzicami, w poczuciu, że faktycznie zrobily cos złego).
  • default 16.04.19, 19:38
    Nie przepadam za dziećmi, wiec je ignoruje, jak natkne się na jakiegoś rozwydrzeńca, to się po prostu ewakuuje jak najdalej, na pewno nie wygłaszam żadnych uwag. Jedyny przypadek to sytuacja, gdy dziecko robi coś niebezpiecznego, a nie widzę opiekuna.
    Mojemu dziecku nikt obcy nie zwrócił uwagi chyba nigdy (miałam grzeczne dziecko smile), za to zdarzały się natretne pytania "a co ona ma na buzi ???" - miała dużego naczyniaka. Doprowadzało mnie to do szału, zwłaszcza gdy pytania padały przy kilkuletnim, rozumiejącym dziecku - jakby jej przy tym nie było. I właśnie takie panie 60+ w tym przodowały.
  • ichi51e 16.04.19, 20:09
    wychodze z zalozenia ze it takes a village. Zdarza mi sie pocieszac dziecko jak ktos byl bardzo neisprawiedliwy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kocynder 16.04.19, 21:44
    Słownictwo pań i sposób zwrócenia uwagi - poniżej poziomu i skandaliczne. Natomiast co do zasadności... Czas jakiś temu w sklepie byłam świadkiem, że taki właśnie kilkulatek (około 5 - 7) podskakując przewrócił się, a że niósł butelkę soku (szklaną!), szkło się stłukło i dziecko się pokaleczyło - nie jakoś dramatycznie, ale kilka zadrapań i jedno większe "rozcięcie". No i co? Otóż mamunia się rozdarła, że to WINA OBSŁUGI SKLEPU! Bo tam było ślisko i jej maleństwo kona, bo obsługa sklepu zaniedbuje swoje obowiązki! Nie wiem czym się cała sytuacja skończyła, ale moim zdaniem powinna się skończyć ostrym mantem dla durnej mamuśki... Także, niezależnie od przewinienia pań co do FORMY zwrócenia uwagi - bo tu nie polemizuję, że była beznadziejna! - co do treści - panie miały rację. Sklep to nie plac zabaw, w sklep0ie nie ganiamy, nie gramy w piłkę, nie jeździmy na hulajnodze itd. I tu Ty nawaliłaś, bo to Ty powinnaś była przynajmniej zwrócić swojemu dziecku uwagę, że w sklepie powinno się zachowywać inaczej, zwłaszcza, jeśli niesie jakieś towary. Ciekawe, czy gdyby twojemu maluchowi przy takim podskoku rzeczone mleko z łapki wyleciało i butelka się uszkodziła (np. pękła) to zapłaciłabyś za ten towar?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • bukietlisci 16.04.19, 21:53
    pełna zgoda. tylko... jak??? dziecko było grzeczne przez całe zakupy. wysłane po mleko poszło po mleko. i raz sobie podskoczyło do reklamy. to nie kangur, wysoko nie poszło. nie miałam szans na zwrócenie uwagi nawet gdybym miała taki zamiar ( a nie miałam) bo panie były pierwsze.
    druga kwestia: oczywiście, że bym zapłaciła. taką mam nieznośną manierę - nie kradnę.
  • kocynder 16.04.19, 22:18
    No i ok, ty byś zapłaciła. Ale, niestety, doprawdy, dość nagminnym jest, że jeśli np komuś coś spadnie i się uszkodzi - to ów ktoś bierze z półki nowe, nie zniszczone i tyle. I nie uważa tego za nic złego, bo przecież "miał się prawo rozmyślić"...
    Podkreślę, bo może nie dość wyraźnie napisałam: panie absolutnie nie miały cienia racji zwracając komukolwiek uwagę w TAKIEJ formie! Jednak... Jak sama piszesz TY sama nie miałaś zamiaru zwrócić swojemu dziecięciu uwagi, że w sklepie się nie skacze, zwłaszcza jeśli niesie jakieś produkty. Nie, nie jest to usprawiedliwienie dla owych pań, ani tez żadne uzasadnienie by kogoś wyzywały i wszczynały awantury. Ale ty zachowałaś się, niestety, również nie właściwie, bo to twoim jako opiekuna obowiązkiem było dziecku wyjaśnić (spokojnie, nie wrzeszcząc, czy moralizując, a po prostu wyjaśnić!) że zachowało się niewłaściwie i dlaczego. Czego nie tylko nie zrobiłaś, bo tu można by uznać, że ubiegły cię owe chamskie panie, ale NIE MIAŁAŚ ZAMIARU robić, czyli sama nie widziałaś w zachowaniu dzieciątka niż niewłaściwego. Żeby nie było - zachowanie dziecka nie było skandaliczne, naganne czy zasługujące na krytykę. Było po prostu normalnym, typowym zachowaniem dziecka w podanym przez ciebie wieku. Ale skąd, na Jowisza, twoje dziecko ma wiedzieć, że w sklepie się nie szaleje, skoro na jego skoki patrzysz z rozczuleniem i nie widzisz powodów, by mu wyjaśnić, że to nie czas i nie miejsce na "hocki - klocki"?
    I wiem, że siedmiolatek raczej nie ma szans, by dosięgnąć do takiej reklamy. Natomiast wystarczyłoby, żeby "źle" wylądował i np zahaczył o ustawioną w pobliżu "piramidę" z innego towaru (np w "moim" sklepie często jest tak prezentowany tzw "towar z gazetki" - na "szczycie regału" ustawione efektownie opakowania towarów)... Serio nie przyszło ci do głowy, że tym razem ok, nic się nie stało, ale następnym razem podskoczy, bo będzie mieć taką fantazję, koło palet z jajkami, omsknie mu się noga i załatwi "jajecznicę"? Już nawet abstrahując od strat sklepu (bo jak mówisz, zapłaciłabyś za zniszczenia) nie widzisz powodów nauczenia swojego dziecka, że są miejsca i okoliczności w których po prostu się nie biega, nie skacze i koniec?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • ichi51e 18.04.19, 08:37
    Jesli dziecko skoczy to reklamy i wpadnie na piramide jajek to nie masz obowiazku placic.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kyrelime 16.04.19, 22:26
    Cobdo drugiej kwestii- kiedyś sama wykazałam się karygodną bezmyślnością i nieuwagą, wskutek czego stluklam szklany słoik z przecierwm pomidorowym na środku alejki. Mąż szukał kogoś z obsługi, a ja pilnowalam tej małej katastrofy, żeby nikt w to nie wlazł przed posprzataniem. Usilnie chciałam za poczynioną szkodę zapłacić- zostałam wręcz wyśmiana. "Proszę się nie przejmować, to jest wliczone w koszty, przecież zrobiła to Pani przypadkiem itd". Ciekawe jaka byłaby reakcja, gdyby to dziecko zrobiło? 😉
    Kiedyś też przesuwali mi lot kilkukrotnie na lotnisku w Egipcie- chyba juz z tego z tego zmęczenia i wkurzenia stałam się tak nieuwazna, że potknelam sie o własne i wywalilam na ziemie wlasnie zakupione frytki i colę, która sie oczywiście stlukla i wylala. Nie zdążyłam się sama ogarnąć na zasadzie co sie wokół mnie dzieje, a już było posprzątane a na tacy czekało nowe danie za darmo. Tłumaczenie bylo to samo jak wyżej: nic sie nie stało, przecież to był wypadek.
    Jak to sie dzieje, że dla dzieci miewamy zazwyczaj mniej wyrozumiałości niż dla dorosłych w przypadku poczynienia szkody z roztargnienia i nieuwagi?
  • bukietlisci 16.04.19, 22:31
    bo to bachory som. i trzea je przydeptać zeby sie nauczyły.(
    przykre to . ja wiem, dziecku trzeba pokazać co jest właściwe. trzeba nauczyć jak postępować. ja to wiem.
  • kocynder 16.04.19, 22:44
    Jak widać nie wiesz, bo nijak nie czułaś, że mogłabyś WYJAŚNIĆ (podkreślam: wyjaśnić, an nie ochrzanić czy skrzyczeć!) swojemu dziecku różnicę między sklepem a placem zabaw. Ponowię: nie usprawiedliwiam tych pań, postąpiły skandalicznie i ordynarnie. Natomiast ty również nie postąpiłaś dobrze - bo sama napisałaś, że NIE MIAŁAŚ ZAMIARU zwracać swojemu dziecku uwagi, że sklep to nie boisko i tu się nie biega i nie szaleje.
    Co do wypowiedzi Kyrelime: zapewne spotkała się z uśmiechem i życzliwością, bo jej "szkody" wynikały z braku uwagi, a nie z lekceważenia sobie norm. I głowę daję, że gdyby Kyrelime np jeździła po sklepie na wrotkach i zahaczyła o regał strącając ten przecier - obsługa może i nadal nie przyjęłaby zapłaty uznając, że to "pójdzie w straty", ale co by sobie pomyślała o durnej krowie, która nie kuma, że market to nie tor dla rolkarzy - to inna kwestia. Podobnie w restauracji - potknęła się, ok, wypadek. Ale gdyby sobie podskakiwała w rytm np muzyczki ze słuchawek - nie mam przekonania, czy, nawet gdyby i dostała te nowe frytki i colę, ktokolwiek z obsługi uznałby ją za osobę kulturalną... Raczej sadze, że osoby z obsługi komentowałyby między sobą "No co za bladź koszmarna! Włazi jak do chlewa, nawet słuchawek z uszu nie wydłubie, rozwala wszystko a jeszcze po takiej gropie trzeba z uśmiechem posprzątać"...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • memphis90 17.04.19, 08:38
    Ale znów - TY pouczasz jak ktoś ma wychowywać swoje dziecko, co wolno, czego nie wolno. Najwyraźniej pojedynczy podskok mieści się w normie zachowania autorki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kocynder 18.04.19, 19:59
    Nie pouczam. Stwierdzam tylko, że zdaniem autorki to był jeden podskok - a nie do końca wiadomo co na prawdę widziały owe panie. Podkreślę - nie usprawiedliwiam FORMY w jakiej uwagę zwróciły - bo była niedopuszczalna i skandaliczna. Ale... No cóż, brutalne, ale prawdziwe: jeśli matka nie widzi nic złego (i nie widzi powodów do zwrócenia dziecku uwagi) np podczas posiłku, że nie pokładamy się na stole, nie mówimy z pełną buzią, posługujemy się nożem i widelcem a nie palcami itd - to nawet jeśli nikt jej dzieciątku uwagi nie zwróci - za wychowane i umiejące się zachować przy stole uznane nie będzie. I oczywiście, ona może uważać, że jej dzieciątko TYLKO raz oparło łokieć na blacie i nie widzieć powodów by mu zwracać uwagę. Proste? Przerysowując - matka może wychowywać dziecko jak chce, ale jeśli nie widzi nic niestosownego w zachowaniach dziecka nie będących zgodnymi z ogólnie przyjętymi normami zachowań - musi się liczyć, że jej dziecko będzie postrzegane nie jako urocze i swobodne maleństwo, a niewychowany i bezczelny bachor.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kyrelime 17.04.19, 09:21
    Oczywiście, obsługa widziała czy też z góry założyła moje działanie nieumyślne. Obserwując dzieci- moje osobiste zazwyczaj wywala się czy upuszcza rzeczy wtedy, gdy nie biega. Po prostu również przez przypadek, roztargnienie, brak uwagi. Natomiast gdy to dziecko coś rozwali nikt z góry nie zaklada nieumyslnosci jego działania, wręcz przeciwnie, dzieci czasem zbierają burę na zapas.
  • kocynder 18.04.19, 20:11
    Toteż napisałam i podkreśliłam - dziecko wątkodawczyni nie zrobiło ani nic złego, ani nagannego, ani skandalicznego. Zachowało się NORMALNIE. Odpowiednio do swojego wieku i etapu rozwojowego. Natomiast fakt, że jego mama nie dostrzega żadnych powodów, by swoje maleństwo POINFORMOWAĆ (nie skrzyczeć czy "przywołać do porządku", a po prostu dziecku wyjaśnić!), że sklep to nie plac zabaw i tutaj nie biegamy, nie skaczemy i nie rozrabiamy, bo pomijając już drobiazg, że możemy sobie zrobić krzywdę - możemy tez spowodować straty i koszta - to inna kwestia. I o ile nie mam żadnych zastrzeżeń do zachowania dziecka - to mam ogromne do zachowania pańć pouczających po chamsku - za chamstwo właśnie, i jednak spore do matki, która nie widzi w zachowaniu swojego dziecięcia nic niewłaściwego - choć zachowanie niewłaściwym było.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • cruella_demon 16.04.19, 23:05
    Ja tak załatwiłam sok pomidorowy, na moje nieszczęście w szklanej butelce i to przy kasie, tłum jak cholera, najbardziej oblegana godzina i jeszcze dzień przedweekendowy, a sok z taśmy pierdut. Wszyscy się gapią, syf niemożebny bo rozprysk jak po bombie, wstyd mi było strasznie, a wina ewidentnie moja, bo położyłam byle jak i jak kasjerka sięgnęła po inny produkt, to spadł ten nieszczęsny sok. Czerwona jak burak przepraszałam sto razy i chciałam płacić, ale panie zapewniały, ze naprawdę nie ma sprawy, zwykły wypadek, zdarza się.
  • memphis90 17.04.19, 08:40
    Na mnie targnal się własny kot - podstępnie mi rzygnął na panele, a ja idąc (najspokojniej w świcie, nie skaczac, nie jadąc przez salon na rowerze czy hulajnodze) wywinelam orła ze szpagatem i figurą artystyczną w locie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kyrelime 17.04.19, 09:17
    😂 kot wygrywa😉
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:35
    Skaczący dorosły w sklepie zostałby potraktowany jak pijany lub wariat.
    Darmowe danie w miejsce zniszczonego przez Ciebie i z Twojej winy to raczej wyjątek od reguły. Ale do Egiptu teraz mało kto chce jeździć, tydzień wczasów w czterogwiazdkowym hotelu kosztuje tyle ile 2 dni w wieloosobowym hostelu w Krakowie, więc muszą czymś schlebiać turystom by ktokolwiek już do nich jeszcze latał.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • kyrelime 18.04.19, 09:25
    Znowu kulą w płot- ro było lata temu, gdy kierunek był bardziej pożądany i ceny wysokie. Teraz póki co sama się tam nie wybieram, pomimo, że mi się podobało. Ja to też uznałam za wyjątek od reguły, a dla tamtejszej obsługi wydawało się to wręcz oczywiste, dlatego to opisalam.
  • princy-mincy 16.04.19, 21:58
    Gdyby moje dziecko zostało zbesztane w taki sposób, na pewno stanęłabym w obronie mojego dziecka. Nie życzę sobie, by ktoś ubliżał mojemu dziecku.
    Gdybym uważała, że zwrócenie uwagi było zasadne tylko forma nie halo- najpierw obrona dziecka przed obcą osobą a potem dopiero rozmowa na spokojnie z dzieckiem.

    Kiedyś moja 3-letnia córka buszowała po sklepie ale pod kontrolą. Podeszła do niej obcą kobieta i zaczęła ją straszyć, że jak będzie mamie uciekać to ją zabierze. Stanęła między mną a córką (dzieliło nas może ze 3 metry).
    Pierwsze co zrobiłam to powiedziałam kobiecie, że nie życzę sobie straszenia dziecka i nikt jej o interwencję nie prosił. Potem minęłam ją i przytuliłam zapłakane dziecko.
  • grru 16.04.19, 22:33
    Zaczepianie dziecka i grożenie zabraniem zgłosiłabym ochronie sklepu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:25
    Pani chciała dobrze. Większość rodziców traktuje to ze zrozumieniem i jako gest pomocy (w tym przypadku akurat chybiony, ale większość dzieci nie jest przewrażliwiona, więc Pani założyła, że Twoja córka też jest w tej większości). Więcej, nieraz sami rodzice mówią do dzieci "Jak nie będziesz grzeczny ten Pan/Pani Cię zabierze".

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • princy-mincy 17.04.19, 19:32
    Dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane.
    Straszenie dzieci- swoich czy cudzych- w taki sposób jest wg mnie okrutne.
  • grru 17.04.19, 19:52
    Jest okrutne. Ciekawe, czy ktoś uznałby za tak samo niewinne straszenie "niegrzecznych" staruszków z demencją w domu opieki.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 17.04.19, 22:49
    Czym straszą "niegrzecznych" staruszków w domu opieki? Że jak nie zjedzą kaszy to syn wróci i zabierze ich do domu?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • grru 17.04.19, 19:39
    Niestety idiotom nikt nie zabrania się rozmnażać to może są tacy, co tak mówią.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 17.04.19, 22:50
    Dlaczego uważasz ich za idiotów? Może w przypadku ich dziecka to działa. Każdy rodzic ma swoje sposoby wychowawcze, a dzieci różnią się między sobą.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • grru 17.04.19, 23:05
    Uznanie ich za idiotów jest okolicznością łagodzącą. Jeśli nie są idiotami to są sadystami. Inaczej nie da się wytłumaczyć, że ktoś wykorzystuje swoją przewagę wieku i intelektu nad łatwowiernym dzieckiem i straszy je czymś tak paskudnym jak oddanie go komuś.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 17.04.19, 23:14
    Każdy rodzic wykorzystuje przewagę wieku i intelektu nad dzieckiem, taka jego rola i kolej życia.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • ichi51e 18.04.19, 08:30
    Tak ale powinien to robic dla dobra dziecka a nie swojego ego

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • flegma_tyczka 18.04.19, 08:44
    Robi to dla dobra wszystkich.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • kyrelime 18.04.19, 09:43
    Jeżeli to dobro to brak zaufania dziecka do niego samego to proszę bardzo. Jakie to będzie miało konsekwencje dla zachowania dziecka w przyszłości tłumaczyć chyba nie trzeba. A Ty napisz poradnik antywychowawczy- może być to niezły pomysł na biznes😉

    Moje dziecko też tak kiedys zaczepiła starsza pani- dziecko było ze mną, ale coś marudziło i pani chyba myślała, że mi w ten sposób pomaga (starsi ludzie generalnie chyba częściej niz my straszyli dzieci i taki sposób wychowania byl normą). Powiedziałam stanowczo: "Jasiu, nigdy nie pozwolę nikomu Cię zabrać" i wystarczyło. Swoja drogą dziecko powinno mieć świadomość, że ludzie są różni i należy uważać na obcych, bo faktycznie ktoś może chciec je zabrac czy skrzywdzić.
  • grru 18.04.19, 14:56
    Każdą władzę i przewagę można wykorzystać do zastraszania kogoś. Na przykład na drodze takiej mamusi, co to straszy dziecko, że je odda może kiedyś stanąć dwóch rosłych dresiarzy, którzy zaczną między sobą ustalać, który bierze którą dziurę. Takie tam żarciki tylko, nie żeby chcieli jej naprawdę zrobić krzywdę, to po prostu zabawne popatrzeć, jak się boi.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 18.04.19, 20:12
    Może mamusia jest nimfomanką i się ucieszy.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • hukop 16.04.19, 22:27
    Oczywiście, że miały rację. Sklep nie jest od skakania, trampolinę dzieciakowi kup. W ogóle nie rozumiem tych dzieciaków, chwili normalnie nie mogą się zachowywać i obserwuję to wszędzie gdzie się pojawią. Kiedyś pisałam, że buzia im się nie zamyka ale mają też inne odchylenia. Tak, zaraz napiszecie, że dzieci zaburzone tak mają ale nie, bo każde dziecko które widuję tak się nienormalnie zachowuje. W sklepie, biega, skacze. Na przystanku nie postoi normalnie, kręci się, wykonuje dziwne ruchy. W komunikacji, na pocztach, w urzędach i mogę tak wymieniać i wymieniać. Jak takie małpy.
  • madzioreck 18.04.19, 15:18
    Aha, czyli Twoim zdaniem wszystkie dzieci zachowują się "nienormalnie" big_grin
  • blanus2202 16.04.19, 22:36
    A mi się kiedyś zdarzyła taką sytuacja:
    Jadę sobie z młodą w galerii ruchomymi schodami (tzn. ruchomy chodnik się to chyba nazywa) i córa stoi w znacznym rozkroku, wzdłuż taśmy, żeby nie było. Po chwili słyszę za plecami "co to za wychowanie w tym czasach, matka uwagi nawet dzieciakowi nie zwróci". Więc odwracam się do niej i pytam czy moje dziecko wyrządza w tym momencie krzywdę jej, sobie, a może niczczy schody, bo nie wydaje mi się. Pani starsza więc myślę nie będę się wdawać w dyskusje. Ale Pani dalej swoje, ja już ostentacyjnie raczę ją uśmiechem nr 7 i nagle słyszę "głupia, stara baba!!" Pani lat około 75 powiedziała to atrakcyjnej 29-latce 😂 I w tym momencie spojrzałyśmy z młodą na siebie i nastąpił wybuch śmiechu, trzymał nas do samego parkingu wink
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:37
    Twoja córka (nieumyślnie) blokowała przejście ludziom z tyłu, którzy gdyby ustawiła się normalnie mogli ją swobodnie wyprzedzić.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • blanus2202 18.04.19, 19:52
    Na schodach nie było nikogo poza nami. Jakby byli to na pewno córka by w ten sposób nie stała, uwierz smile
  • grru 18.04.19, 22:00
    W jaki sposób blokowała wyprzedzanie, jak stała wzdłuż taśmy?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • iberka 18.04.19, 15:25
    Wybuch śmiechu......tak dziecko uczy się szacunku do innych - bierze przykład z rodziców.
  • madzioreck 18.04.19, 15:49
    A czym ta pani, wyzywającą kogoś od "głupiej, starej baby"zasłużyła sobie na jakieś specjalne okazanie szacunku? Może Twoim zdaniem matka powinna paść na kolana i przepraszać chamidło?
  • tairo 16.04.19, 22:37
    No cóż, sklep to faktycznie nie obora, a podskakujący radośnie dziubdziuś nie dość, że może uszkodzić towar, to jeszcze osoby postronne i siebie też. Trzeba było dziubdziusia osobiście postawić do pionu, nie musiałaby robić tego obca osoba.
  • grru 16.04.19, 22:38
    Moim zdaniem nie miała. Widzę tu raczej typowy przykład osoby, która zwraca uwagę tam, gdzie nie trzeba, za to jak coś jest naprawdę nie tak to nagle głuchnie i ślepnie. Ciekawe, czy np. zwraca uwagę swoim rówieśniczkom, że po pieskach to się sprząta, bo trawnik to nie jest szambo, żeby tam kupy zostawiać.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:22
    Każdy reaguje wybiórczo. Nie ma takiego gieroja (chyba, że jakiś upośledzony), który zwraca uwagę wszystkim i wszędzie, niezależnie od sytuacji czy własnej przewagi.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • fawiarina 17.04.19, 07:30
    A weź. Moja dwuipółlatka regularnie zbiera opiernicz od starszych pań w dyskontach, że za wolno chodzi i tarasuje przejście. Te same panie po chwili zostawiają na środku przejścia swoje gigantyczne wózki i jakoś się tarasowaniem czegokolwiek nie przejmują.
  • agata_abbott 17.04.19, 08:26
    Jeśli puszczasz wolno dwuipollatke w ciasnym, zatłoczonym dyskoncie, to pewnie nic dziwnego. Pewnie nie zwróciłabym Ci w realu uwagi, ale biorąc pod uwagę to, co się dzieje w godzinach szczytu w okolicznych biedronach- pewnie mnie tez by zirytowało Twoje dziecko smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • grru 17.04.19, 08:30
    W godzinach szczytu w dyskoncie wszyscy irytują wszystkich.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • agata_abbott 17.04.19, 08:45
    O właśniesmile dlatego trzeba opanować sztukę szybkiego chodzenia jak najbliżej ścian i ogólnie zajmowania jak najmniej miejsca smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • kokosowy15 17.04.19, 09:28
    Nie należy zwracać uwagi obcemu dziecku? Nawet, jeżeli buja się na świeżo posadzonych drzewkach, rzuca kamieniami w kota, smaruje kreda ławkę, rzuca papiery po lodach na trawnik?
  • tairo 17.04.19, 18:29
    Dwuipółlatka w zatłoczonym dyskoncie powinna siedzieć w wózku dla własnego bezpieczeństwa, a nie łazić luzem.
  • fawiarina 18.04.19, 12:09
    W zatłoczonym? O godzinie 11 w środę na przedmieściach?
    Well, jeśli 3 emerytki i 4 młode matki to tłok, to spoko.
    Do zatłoczonych miejsc jej w ogóle nie zabieram z uwagi na ryzyko, że zrobi mi histerię.
  • tairo 18.04.19, 16:13
    Skoro emerytki z gigantycznymi wózkami tak tarasują, że przejść się nie da, to najwyraźniej zatłoczony.
  • czekoladazkremem 17.04.19, 09:29
    Bardzo rzadko chodzę do stacjonarnych sklepów, ale widzę, co wyprawiają dzieci. Rozwalają towar, brudzą zabawki, bo konieczniekoniecznie muszą dotknąć, jedzą batoniki i cukierki bez płacenia, biegają, skaczą. Wczoraj musiałam kupić synowi buty, zwykle robię to przez internet, ale nie dopatrzyłam jakoś. W sklepie biegające w kółko, przeszkadzające kupującym dziecko, za dzieckiem dumny tatuś z rozanielonym wyrazem twarzy. Kiedy dziecko po raz kolejny potrąciło mnie, wytrącając z ręki telefon, nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę. Tatuś oczywiście oburzony na zasadzie "jak ja śmiem nie zachwycać się jego dziubdziusiem" , wyszedł z dzieckiem, mamunia została, patrzyła spode łba. Ja naprawdę rzadko komuś zwracam uwagę, ale czasem nie wytrzymuję - na przykład w pizzerii grupa nastolatków, wczesnych nastolatków oglądająca MTV śmiała się wulgarnie z tancerek, mówiąc m.in "ale ci...ska" no nie mogę nad tym przejść do porządku dziennego. W ogóle unikam miejsc, gdzie są dzieci, na szczęście syn już jedenastoletni, na place zabaw już nie chodzi.
  • zla.m 17.04.19, 15:24
    Ja za to w sklepach widzę matki, które naprawdę walczą, żeby dzieci uspokoić, żeby się nie darły, nie skakały itp. Ludzie są ludźmi, rodzic to też nie robot, czasem czegoś nie dopatrzy, nie zauważy tego cukierka pożartego, czasem machnie ręką albo nie przyjdzie mu do głowy, że coś komuś przeszkadza. Owszem, zdarzają się madki z niuniusiami, ale większość to po prostu nieidealne matki z nieidealnymi dziećmi. Mnie się w sklepie zdarza kogoś "przyblokować" wózkiem albo samemu nie móc dostać się do towaru, bo ktoś ogląda, na kogoś wpaść albo zostać popchniętą, cudze psy szczerzą kły przed wejściem, kasjerka rozmawia z koleżanką albo zamknie mi kasę przed nosem. Bywa. Sklep to miejsce wkurzogenne, ale nie jest tak, że najgorsze są tam dzieci.

    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:20
    Gdzie Ty robisz zakupy? W Lidlu w Dzień Karpia? Nigdy nie zostałam popchnięta w sklepie i nie mam problemu z sięgnięciem po towar, czasem muszę 2 sekundy (ojej! zagranicą to "nie do pomyślenia") poczekać gdy ktoś inny wybiera coś z cześci "lodówkowej". Panie na kasie informują przed zamknięciem kasy i zwykle obsługują jeszcze 2 ostatnie osoby. Psy pokornie czekają na Panów, nie zauważają przypadkowych przechodniów i nie szczerzą na nich kły. Jestem dziwna?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • ichi51e 17.04.19, 15:44
    W zyciu czegos takiego nie widzialam. Gdzie ty chodzisz?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3fanta 17.04.19, 16:50
    Ja mam bardzo dużą tolerancję na dzieci.Ale raz mnie wkurzyli rodzice pewnego na oko trzylatka.Do największego na Sląsku CH wzięli dla dzieciora rowerek biegowy.Dzieć rozbijał się tym rowerkiem wszędzie.Mojej córce wjechał w nogę.Miała potem siniaka.Rzecz się działa w zimie także rowerek nie był dopiero co kupiony w sklepie.Zresztą widać było,że często używany był.Kto wpadł na pomysł,żeby dziecku w takie miejsce brać rower?Chyba tylko idiota mógł to wymyśleć

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz9piqv3bf14lza.png
  • flegma_tyczka 17.04.19, 18:21
    Może mieszka w Sosnowcu.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • 3fanta 17.04.19, 19:02
    Nie to nie w Lidlu największe CH w Katowicach.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz9piqv3bf14lza.png
  • grru 17.04.19, 19:51
    Skąd wiesz, że bez płacenia? Co do bluzgów w miejscach publicznych to są niestety notoryczne, byłoby dziwne, gdyby młodzież zachowywała się inaczej, jak dorośli klną bez zażenowania. Zdarzyło mi się w całkiem porządnej restauracji poprosić obsługę o zwrócenie uwagi klientom przy stoliku obok, żeby zapanowali nad językiem, bo chcielibyśmy zjeść posiłek bez konieczności wysłuchiwania wulgaryzmów. Eleganccy panowie w porze lunchu, nie żadne żule, a zdania bez ku... nie mogli powiedzieć. sądząc z ich zdumienia zwykle nikomu to nie przeszkadza.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • kokosowy15 17.04.19, 20:02
    Szkoła życia! Właśnie na uwagę skierowana do, na oko, dziesieciolatka, żeby oszczędzil świeżo posadzone drzewko, dostałem od niego odpowiedź "Ch.. Cię to obchodzi", a od mamusi siedzącej opodal na ławce "odp...... Się od dziecka" Jak widać, dziecko nie da sobie w kasze dmuchać!
  • kryzys_wieku_sredniego 18.04.19, 15:16
    Z liścia im!
  • kokosowy15 18.04.19, 15:22
    Nie jestem zwolennikiem stosowania przemocy fizycznej.
  • lilia.z.doliny 18.04.19, 16:04
    czasami trzeba cos powiedziec dzieciakowi
    nigdy nie uzywam jednak wyrazen w jak8kolwiek sposob niefajnych
    do skoczka bukietulisci pewnie bym powiedziala, ze jest spoko gosciem i ma talent sportowy, ale.troche musi uwazac, bo reklama.moze byc zle zamicowana
    ogolnie oewnie zostalibysmy swietnymi kumplami na jakies pies, szesc sekund

    --
    Kiedyś mój pies zeżarł kostki z literami ze Scrabble. Przez dwa dni sensowniej srał, niż Macierewicz mówi.
  • rosapulchra-0 20.04.19, 05:09
    Miałam kiedyś podobną sytuację, ale z całą moją trójką, które wtedy były małe. Byliśmy całą rodziną na zakupach. Jakaś kobieta rozdarła się na moje dzieci, nazywając je m.in. rozwydrzonymi bachorami i gó..rami. No to usłyszała ode mnie, co o niej myślę, a mój mąż dodał, że do byle żula już taka odważna by nie była. Coś tam jeszcze próbowała pyskować, ale mocno zmniejszyłam dystans między nami, więc pani uciekła.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.