Dodaj do ulubionych

czy przygotowujecie się do pracy?

17.04.19, 09:09
Na kanwie wątków o przepracowanych nauczycielach , przygotowujących się w pocie czoła wieczorami i w nocy do pracy na drugi dzień ( nie chodzi mi o przygotowanie ciuchów, jakby co😛) .
Serio, pracując w innych zawodach, nocami przygotowujecie się w dzień w dzień do pracy ? Lekarz studiuje anatomię, adwokat przepisy, a księgowa progi podatkowe 😜?
I nie chodzi mi tu np. o dokończenie projektu przez architekta , aranżacji przez projektantkę wnętrz, czy uzasadnienia przez sędziego..
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 17.04.19, 09:14
    Jak prowadziłam kursy przygotowawcze to przygotowywałam się w domu, na początku mocno, a potem tylko doczytywalam, zbierałam jakieś przykłady, artykuły.
    W obecnej pracy, po pracy, uczę się tylko do egzaminów po szkoleniach.
  • heca7 17.04.19, 09:16
    W wielu zawodach jeśli nie idziesz do przodu to się cofasz. Nawet moja bratanica weterynarz chodzi na różne szkolenia (po pracy i czyta opracowania żeby być na bieżąco z nowościami. Sądzę, że lekarze i księgowe robią podobnie wink W tych dziedzinach też ciągle coś się zmienia albo dochodzi coś nowego.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • summerland 17.04.19, 22:24
    Ja pamietam jak kiedys bylam u dentystki i w poczekalni przegladalam jakies pisma. Potem ja cos zagadalam na ten temat a ona powiedziala, ze wogole nie ma czasu na czytanie pism bo musi sie ciagle doszkalac i czyta tylko to co jest zwiazane z jej zawodem.
  • profes79 17.04.19, 09:16
    Tak, jeżeli praca wymaga dokształcania się A w zasadzie każda wymaga) - z tą różnicą, że pracuję regularne 40h więc np. mam możliwość wzięcia tej ustawy w łapkę w wolnej chwili w godzinach pracy - w przypadku kwestii bardziej zaawansowanych (prawo podatkowe np.) tak, bywa że przepisy trzeba studiować przez weekend dzień i noc, żeby od poniedziałku nie strzelić jakiejś brzemiennej w skutkach gafy.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • princy-mincy 17.04.19, 09:19
    Adwokat przepisy na bank musi na bieżąco śledzić, bo są nowe ustawy, nowelizacje już istniejących, rozporządzenia itp.
  • magrathh 17.04.19, 09:24
    Ja bym tu jeszcze dodała słowo "codziennie".
    Mam w rodzinie nauczycielkę i prawie nie ma dnia, by nie musiała czegoś zrobić w domu. Czasem to jest godzina, czasem kilka, ale zawsze coś jest. I nie mówię tu o szkoleniach i radach (2 w miesiącu, bo pracuje w dwóch szkołach), liczę tylko to, co w domu i w szkole poza lekcjami.
  • kalina_lin 18.04.19, 11:11
    Ale to co robi w domu mieści się w ramach jej 40 h etatu, czy wykracza poza te godziny?
  • ana119 18.04.19, 12:22
    Znane mi nauczycielki idą po zajęciach przy tablicy do domu i tam te godzine - dwie pracują. I też nie codziennie
  • rulsanka 17.04.19, 09:25
    Ucząc swojego piątoklasistę do sprawdzianów zdałam sobie sprawę, że nauczyciel nie musi się w ogóle przygotowywać. Jeżeli ja, zielona z historii, jestem w stanie w kilka minut ogarnąć temat na tyle, żeby komuś go dobrze wytłumaczyć i przepytać, to tym bardziej nauczyciel, który te same tematy wałkuje od kilku lat.

    --
    www.siepomaga.pl/nozka-julci
  • magrathh 17.04.19, 09:43
    Serio tłumaczyłabyś trzydziestce uczniów o zróżnicowanym potencjale intelektualnym tymi samymi słowami, co temu jednemu konkretnemu dziecku? Tak, by te mniej zdolne zrozumiały, a te bardziej nie umarły z nudów? Nie miałabyś potrzeby przygotować wcześniej zadań i wybrać odpowiednie, tak by jednym i drugim przyniosły pożytek? I jeżeli już raz przygotowałabyś taki materiał na cały rok, miałabyś pewność, że w kolejnych latach będziesz uczyć klasy, gdzie zróżnicowanie intelektualne uczniów będzie identyczne i nie trafi ci się klasa ogólnie słabsza lub zdolniejsza, dla której trzeba będzie przygotować całkiem inny scenariusz lekcji?
  • kornelia_sowa 17.04.19, 10:00
    Tak właśnie to wygląda.

    A ty myślisz, ze historyk wchodzi do sali i opowiada 30 uczniom po kolei temat??????????????????
    Naprawdę? Nie, no głupota lata po tym narodzie jednak.


    Hmmm, oddycham.
    Bardzo proszę wytłumacz mi jak to robi. Tylko powolutku bo nie ogarniam.
    Wchodzi do sali, mówi dzień dobry.
    Dziś będzie o Bolesławie Chrobrym (4 klasa sp).
    Obecność sprawdzona i teraz. Tłumacz mi od tego momentu

    Podchodzi do pierwszej ławki - tu siedzi najlepszy uczeń w klasie i dyslektyk. Każdemu mówi tak, zeby zrozumiał????? smile
    Proszę, bo ciekawość mnie zżera.

    W klasie syna jest 6 dzieci z różnymi orzeczeniami.
    Każda, powtarzam każda lekcja matmy wygląda tak:
    Pani najpierw pokazuje (tłumaczy) jeden przykład/zagadnienie. Pokazuje jak rozwiązać.
    Potem otwierają podręcznik i po kolei idą do tablicy- każdy kolejny przykład dla innego ucznia. Czasem idą ławkami, czasem alfabetycznie, czasem najpierw dziewczyny, potem chłopaki).
    Nigdy nie rozwiązują innych zadań niż te w podręczniku.
  • scarlett74 17.04.19, 10:05
    Dokładnie tak jak piszesz, klasa przez nauczyciela traktowana jest jak tłuszcza, jednostka się nie liczy...👎👎👎
  • magrathh 17.04.19, 10:50
    Nie jestem pewna, czy da się to wytłumaczyć komuś, kto sądzi, że praca przy tablicy nauczyciela nieakademickiego, to wykład, a nie stosowanie naprzemiennych, różnorakich (po to, by dotarło różnych uczniów, jednocześnie, albo tak, by niezainteresowani nie zdążyli się znudzić) środków przekazu - ćwiczeń, zadań, dram, przykładów, prowokowania dyskusji, itp. Zależnie od potrzeb danej grupy, co jest zależne nie tylko od zdolności ale i temperamentu uczniów. To właśnie mniej więcej składa się na przygotowanie nauczyciela traktującego serio swoją pracę do każdej lekcji, w każdym nowym roku szkolnym. Nie da się traktować każdego ucznia indywidualnie, to jest fizycznie niemożliwe w licznej klasie, ale grupę już tak. I można przygotować lekcję tak, by każdy indywidualnie coś z niej wyniósł.
  • arwena_11 17.04.19, 12:17
    Czy ty byłaś kiedykolwiek na lekcji? Widziałaś nauczyciela, który prowadzi inaczej lekcję dla dyslektyków inaczej dla ZA a inaczej dla tych bez orzeczeń? I to na jednej lekcji?
  • magrathh 17.04.19, 12:32
    Tak. I nie mogę za bardzo znaleźć, w którym miejscu pisałam o dyslektykach i dzieciach z ZA.
    Dzieci nie muszą mieć zaburzeń, by się po prostu różnić. Nie da się do każdego skutecznie trafić w jednakowy sposób i należy szukać skutecznych środków, by przyniosło efekt w grupie. To nie jest łatwe, ale przy umiejętnym zastosowaniu metodyki nauczania możliwe.
  • paniusia.aniusia 18.04.19, 07:33
    Byłaś kiedykolwiek na zajęciach w przedszkolu? Tam tez pracują nauczyciele.

    --
    Nie chcę o tym teraz myśleć – postanowiła Scarlett. – Jeżeli zacznę o tym myśleć teraz, będę się musiała martwić. Nie ma powodu, aby sprawy nie miały się ułożyć tak, jak tego chcę (…wink
  • magrathh 18.04.19, 08:23
    Nie byłam ani nie znam żadnego żadnego nauczyciela wychowania przedszkolnego, nie wiem też czy muszą codziennie przygotowywać się do pracy. Z tego też powodu nie pisałam o ich pracy, a jedynie o pracy nauczycieli szkolnych, o której dla odmiany wiem sporo.
    Dlatego nie za bardzo rozumiem, jaki jest sens tego pytania. Bo jeżeli taki, że to, co pisałam wyżej dotyczy bądź nie dotyczy nauczycieli przedszkolnych, nie podejmę dyskusji a jedynie mogę przyjąć do wiadomości informację. Tak, jak pisałam wcześniej, niewiele o tym wiem.
  • zuleyka.z.talgaru 18.04.19, 07:42
    Widziałaś kiedyś zajęcia w przedszkolu? To Ci podam przykład.
    Mój syn ma 3,5 roku i jest w grupie integracyjnej z rok starszymi od siebie dziećmi i do tego jest taki bezczelny, że koniecznie musi robić to samo co inne dzieci - czyli nauczycielka musi przygotować materiał dla dzieci zdrowych + dla mojego dziubdziusia to samo ale łatwiejsze. A do tego ma jeszcze 3 innych dzieci, każde z inną niepełnosprawnością i zadania musi dostosować do każdego. Także te same zajęcia są prowadzone właściwie na 5 różnych sposobów. Da się. (piszę tu o zajęciach które odbywają się poza obecnością nauczyciela wspomagającego).
  • magrathh 18.04.19, 08:33
    Czyli potwierdzasz to, co pisałam wcześniej o nauczycielach szkolnych. Da się, przy odrobinie dobrej woli i pod warunkiem rzetelnego i regularnego przygotowywania się do zajęć. I nie wystarczy wiedza, potrzebna jest dobra znajomość metodyki i stosowanie się do jej zasad.
    Twój post brzmi trochę, jakbyś usiłowała przekonać mnie do tego, do czego sama usiłuję przekonywać innych kilka postów wyżej. Zgadzam się z tym, co napisałaś i nigdzie nie wspomniałam o tym, że to, o czym pisałam sama nie dotyczy nauczycieli przedszkolnych. Nie wspomniałam o nich, ponieważ niewiele wiem ich pracy, ale wierzę, że jest tak, jak napisałaś.
  • mikams75 17.04.19, 10:18
    umiejetnosc tlumaczenia calej klasie nauczyciel powinien miec od dawna przecwiczona i nie powinno to stwarzac mu wielkiego problemu, przeciez na tym polega jego zawod!
  • triss_merigold6 17.04.19, 10:43
    Metodyka nauczania jest od ponad 20 lat mocno zaniedbywana. Dlaczego? Ano dlatego, że od ponad 20 lat lansowane są innowacje, projekty, swobodne skojarzenia, kreatywność, burze mózgów i inne durnoty, co powoduje nikły nacisk na zwykłe, konkretne i spójne TŁUMACZENIE, wyjaśnianie, przekazywanie wiedzy w zrozumiały sposób.
  • chicarica 18.04.19, 09:17
    Co ciekawe, właśnie nauka poprzez projekty, burze mózgów i pracę w zespołach jest uskuteczniana w krajach przodujących w rankingach poziomu nauczania. Z jakiegoś powodu od jakiegoś czasu również Polska zaczęła piąć się w tych rankingach do góry.
    Zresztą, porównanie Polaków do innych nacji (tych z czołówki) w pracy prowadzi do wniosku, że jest w Polsce jakiś problem z pracą zespołową. Indywidualnie każdy Polak jest świetny, ale z jakiegoś powodu nie da się zbudować skutecznie i sprawnie funkcjonującego zespołu złożonego z Polaków. Serio sądzisz, że nauka w szkole oparta na burzach mózgów i pracy zespołowej to taki zły pomysł?

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 09:26
    Pomysł jest ok, ale wówczas na zagadnienie trzeba poświęcić więcej czasu. Bo wszelkie współprace i projekty zajmują więcej czasu niż zapisanie informacji podanych przez nauczyciela.
  • rulsanka 17.04.19, 11:44
    Nie wydziwiajmy. Dużą część życia byłam lektorką angielskiego i tu oczywiście materiał się zmienia ciągle i trzeba się dostosowywać do uczniów. Na poziomie szkoły podstawowej przygotowywać się zasadniczo nie trzeba, nawet w tym zakresie. Dobry nauczyciel po prostu ma pewne techniki metodyczne we krwi.
    Natomiast w szkole podstawowej z przedmiotów takich jak historia, biologia, geografia jest konkretny temat, konkretny podręcznik i naprawdę osoba o przeciętnej inteligencji jest w stanie ogarnąć to bez dłuższego przygotowania. Wielu nauczycieli po prostu czyta na lekcji podręcznik.
    Ostatnio mąż uczył syna geografii. Ja nie znałam tego tematu (wielkie odkrycia), a miałam tylko przepytać dziecko przed lekcją. I też potrafiłam mu zrobić niezłą burzę mózgu. Co tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że naprawdę nauczycielem być żadna sztuka.

    --
    www.siepomaga.pl/nozka-julci
  • alicia033 17.04.19, 12:00
    rulsanka napisała:

    > Co tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że naprawdę nauczycielem być żadna sztuka.


    you made my day!

    i w takim razie skąd te powszechne narzekania na złych nauczycieli, skoro to żadna sztuka?
    Skoro to takie proste...
  • amast 17.04.19, 12:12
    Pozostaje kwestia "chcenia".
  • alicia033 17.04.19, 12:37
    amast napisała:

    > Pozostaje kwestia "chcenia".

    rotfl
  • magrathh 17.04.19, 12:18
    Byłoby super, gdyby każdy taki teoretyk (jakie to proste/każdy by dał radę/żadna filozofia) mógł przeprowadzenia jednej tylko lekcji/wykładu z historii, geografii czy jakiegokolwiek innego przedmiotu w przeciętnej klasie szkoły podstawowej albo liceum.
  • araceli 17.04.19, 12:22
    magrathh napisała:
    > Byłoby super, gdyby każdy taki teoretyk (jakie to proste/każdy by dał radę/żadn
    > a filozofia) mógł przeprowadzenia jednej tylko lekcji/wykładu z historii, geogr
    > afii czy jakiegokolwiek innego przedmiotu w przeciętnej klasie szkoły podstawow
    > ej albo liceum.

    I nie zapomnijmy o obowiązkowej ocenie takiej lekcji przez uczniów, rodziców oraz rozliczenie efektów w postaci opanowania 100% materiału przez uczniów bez prac domowych tongue_out


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • amast 17.04.19, 16:34
    Ja miałam okazję kilkanaście razy w życiu, będąc w liceum. Czasem było to pod nadzorem prawdziwego nauczyciela, kilka razy bez. Czasem trzeba było po prostu przerobić z dzieciakami jakieś zadania z podręcznika, czasem wytłumaczyć coś zupełnie nowego. Ponieważ miałam taką okazję, to wiem, że nie lubię, nie chcę i za żadne pieniądze nikt by mnie do szkoły do pracy na stałe nie zaciągnął. Ale też te kilka razy to nie był jakiś straszny disaster, mimo że różnica wieku między mną a klasą była stosunkowo niewielka i jakby dzieciaki chciały nagle wszystkie wyskoczyć przez okno albo zrobić coś równie widowiskowego, to pewnie nie dałabym rady im przeszkodzić. Tym niemniej wiem jak to jest z - poniekąd - własnego doświadczenia. Wiem także dlatego, że spora część mojej rodziny miała krótsze, dłuższe lub całożyciowozawodowe epizody nauczycielskie i środowisko od wewnątrz też miałam okazję obserwować. To jest ciężki zawód, nie da się zaprzeczyć. Ale też no bez jaj, że tylko superman by sobie poradził a i to z pomocą pozaziemskich sztuczek.
  • amast 17.04.19, 16:37
    A, przypomniało mi się. "Lekcji" w klasach równoległych w swoim liceum na zasadzie "masz tu klucz, masz książkę, przedyktuj co tam uznasz za najważniejsze, jakby dyrektor wpadł to powiedz, że wyszedłem tylko na chwilę" też kilka zaliczyłam. Wszyscy żyją, dyrektor nie wpadł wink
  • rulsanka 17.04.19, 12:41
    " w takim razie skąd te powszechne narzekania na złych nauczycieli, skoro to żadna sztuka"

    Sztuką jest być doskonałym nauczycielem, ale takich jest mało, może 1-5%. Nie ma systemu weryfikacji nauczycieli, dzięki czemu zły nauczyciel dostaje taką samą pensję i jest tak samo nie do ruszenia jak dobry. Bycie dobrym się nie opłaca.
    Mój syn miał fatalną nauczycielkę w klasach 1-3. Zniechęcony do szkoły, zdemotywowany. Uważam, że taka osoba w ogóle nie powinna uczyć. I co? Nic.
    Powszechne narzekania wynikają z tego, że większość nauczycieli to przeciętniaki jak osoby po prostu czytające podręcznik. Na pewno są nauczyciele dobrzy, ale procentowo jest więcej tych bardzo złych niż bardzo dobrych a cała reszta się po prostu nie wysila i to widać.

    --
    www.siepomaga.pl/nozka-julci
  • ana119 18.04.19, 12:25
    To nauczyciel omawia dany temat każdemu z osobna? Podchodzi i pyta czy Jaś Małgosia i Antoś Zosia Franciszek Ania... rozumieją?
  • magrathh 18.04.19, 13:14
    Przepraszam, ale nie chcę obrażać twojej inteligencji, tłumacząc n-ty raz to samo. Przeczytaj więc, proszę, komentarze wyżej, albo poczytaj sobie w necie o metodyce nauczania, tam jest to jeszcze lepiej wyjaśnione. Nie trzeba mieć też studiów pedagogicznych, by wiedzieć, że coś takiego istnieje.
  • ana119 18.04.19, 18:07
    Historyk kończy studia pedagogiczne?
  • magrathh 18.04.19, 19:18
    Tak, jeżeli chce uczyć w szkole. Jeżeli nie zamierza zostać nauczycielem, mnie zalicza przedmiotów pedagogicznych - metodyki, pedagogiki, dydaktyki itp. Znam kilku historyków a nawet polonistów i matematyków bez uprawnień pedagogicznych - czyli nie zostaliby zatrudnieni w szkole. To samo dotyczy np. bibliotekarza - po samym bibliotekoznawstwie nie może pracować w bibliotece szkolnej, musi też być pedagogiem (nie mylić ze stricte pedagogiem, który studiował po prostu pedagogikę).
    I to rzeczywiście ma sens. Można mieć bardzo rozległą wiedzę historyczną, geograficzną itp, ale nie umieć jej należycie i skutecznie przekazać bez znajomości zasad metodyki.
  • ana119 18.04.19, 20:31
    We Francji trzeba zdać egzamin i zostaje się nauczycielem. Można skończyć nauki polityczne a zostać nauczycielem geografii i historii, języka obcego. Byle przejść sito egzaminacyjne.
    Studiowanie samo w sobie kształci człowieka a przedmioty ścisłe wykłada się inaczej niż odbywa się nauka w klasach 1-3. Ja nie pamiętam żeby nauczyciel chemii czy historii przejmował się tym że Jaś czy Adam nie nadążaja ze zrozumieniem materiału. Temat był omawiany lub nie a sprawdzian trzeba były zaliczyć. Moja chemiczka potrafiła stać pół godziny lekcyjnej na korytarzu i plotkować z koleżanką. Takich nauczycieli jest nadal w szkole sport procent a walczą o równe podwyżki. Tu trzeba wprowadzić system ocen i odsiac ludzi którzy nie spełniają wymagań, zatrudniać dobrych i opłacać godziwie. Tak jak dobiera się kadrę do zespołu.
  • hanusinamama 17.04.19, 13:59
    A klasówki i sprawdziany sprawdzają mu krasnoludki..
  • iwles 17.04.19, 15:31
    rulsanka napisała:


    > Jeżeli ja, zielona z historii, jestem w stanie w kilka minut ogarnąć temat na tyle, żeby
    > komuś go dobrze wytłumaczyć i przepytać,



    ile czasu zajmowało ci tłumaczenie materiału twojemu dziecku i potem przepytywanie go ?



  • rulsanka 17.04.19, 16:05
    To, jak zakładamy, nie jest w zakresie przygotowywania się do zajęć.

    --
    www.siepomaga.pl/nozka-julci
  • sarah_black38 17.04.19, 21:53
    rulsanka napisała:

    > Ucząc swojego piątoklasistę do sprawdzianów zdałam sobie sprawę, że nauczyciel
    > nie musi się w ogóle przygotowywać. Jeżeli ja, zielona z historii, jestem w sta
    > nie w kilka minut ogarnąć temat na tyle, żeby komuś go dobrze wytłumaczyć i prz
    > epytać, to tym bardziej nauczyciel, który te same tematy wałkuje od kilku lat.
    >

    No i kolejna , która nie ma pojęcia o pracy nauczyciela. Jestem nauczycielem geografii i nie muszę na każdą lekcję uczyć się skutków ruchów Ziemi, bo tego nauczyłam się na studiach. Ja w domu przygotowuję lekcję pod kątem doboru metod, form, środków, bo klasa VIII a jest inna niż VIII b. Bo Jasio musi mieć dostosowanie, bo nie nauczy się tego co reszta klasy, inną kartę pracy, inne zadania ... . Takich Jasiów może być i 5 w klasie - jeden dyslektyk, drugi z orzeczeniem o kształceniu specjalnym, trzeci niedowidzący, a czwarty z opinią o dyskalkulii i za Chiny nie policzy zadania z rachuby czasu . Do tego jest jeszcze łebski Jasio, co chwyta w mig i żeby się nie nudził to musi mieć zadania na poziomie matury rozszerzonej. W domu tworzę swoje kartkówki, testy, przygotowuje projekty edukacyjne- przydział zadań, zakres materiału, literaturę itp. ; uroczystości, akcje, pomoce ... .



    --
    Poddasze...
  • solejrolia 17.04.19, 09:26
    Tak, od połowy lutego pracuję do nocy, i dzień w dzień.
    Tak, jestem bardzo zmęczona, ostatnio czuję, że jestem 24 godziny w pracy, chwila wytchnienia to łyk kawy na ematce. W najbliższe święta planuję jeden dzień na wyjeździe, ale drugi spędzę przy komputerze.
    W styczniu miałam wolne.


    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • little_fish 17.04.19, 12:57
    Ale w dzień i w nocy pracujesz, bo masz dużo pracy , czy przygotowujesz się w nocy do pracy na następny dzień?
    Bo ja (jako nauczyciel) czasem przygotowuje się do pracy na konkretny, następny dzień, czasem przygotowuję sobie różne rzeczy do pracy, a czasem pracuję (wykonuję pracę, która nie jest przygotowaniem do zajęć)
  • hanusinamama 17.04.19, 14:03
    Ja mam swoja działanosc, kazdy wieczór (oprócz piatków i sobot) koncze zlecenia, siedze ostatnio do 1-2 w nocy (pracujac tez w dzien)...ale ja za to dostaje wielokrotnosc pensji nauczyciela...
  • little_fish 17.04.19, 14:17
    No ale ty po prostu dużo pracujesz. Czy przygotowujesz się do pracy na dzień następny?
  • solejrolia 17.04.19, 17:07
    I to, że dużo pracujemy, i to, że do pracy trzeba się przygotować. Nie chce mi się opisywać co robię, gdy wracam z pracy, ze zlecenia, ale oprócz tego właśnie popołudniami i wieczorem mam spotkania z klientami, 2 czasem 3-4 spotkania (na które musze dojechać w różne części województwa), bo przecież moi klienci, ci na bieżąco, ale tez potencjalni, oni pracują, to kiedy mają sie ze mną spotykać? No oczywiście jeszcze w sobotę mogą.




    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • little_fish 17.04.19, 17:41
    Ok. Pytałam z ciekawości, bo pytanie było konkretnie o przygotowanie się do pracy, a nie kto inny długo pracuje
  • scarlett74 17.04.19, 18:12
    Tak, tylko że nauczyciele podciągają przygotowanie się do pracy, pod godziny pracy. A idą tym torem, wychodzi, że nie pracuje się 40h, tylko 50 h 😠
  • little_fish 17.04.19, 18:46
    Ja to rozumiem. Dlatego pytałam, czy ta działalność po nocach to długi czas pracy, czy przygotowanie do kolejnego dnia
  • fraudes 17.04.19, 09:29
    Tak, czasem się przygotowuję w domu, czytając jakaś np. analizę, opracowanie, na co w pracy mogę nie mieć czasu. Albo opracowując tezy do czegoś tam. I nie, nie odbieram potem tego czasu.
  • jehanette 17.04.19, 09:30
    Lekarz, adwokat i księgowa na bank pilnują żeby być na bieżąco w swojej dziedzinie, przecież zarówno metody leczenia jak i przepisy się zmieniają.
    Nawet pracujący w sklepach jak wchodzi nowa kolekcja, nowa marka, są z tego szkoleni.
    Tyle że ja na przykład, w pracy biurowej, mam swoje stanowisko pracy i 40 godzin w tygodniu. Mam czas i miejsce żeby między bieżącą pracą na spokojnie doczytać co trzeba, nie robię tego w domu. Chodzę na szkolenia w czasie pracy, a nie w weekendy. Nie płacę za szkolenia. Nauczyciele tego nie mają.

    --
    Error 404
  • scarlett74 17.04.19, 09:58
    Czyli jak nauczyciele marudzą że pracują więcęj niż 18 h, bo się przygotowują do lekcji, doszkalają itp., to w każdym innym zawodzie również można sobie "doliczyć" ten czas do czasu pracy. Czytałam przez pół nocy specjalistyczny periodyk w j. niemieckim-nauczyciel ci powie że pracuje więcej niż 18 h, bo czytał przez 6 h, inna osoba zaś uzna, że to oczywista oczywistość, że musi się dokształcić czytając fachową literaturę ... 😉
  • dziennik-niecodziennik 17.04.19, 10:02
    pytanie tylko za jakie pieniadze inni to robią.
    bo jakbym miala pracowac za takie pieniadze jak nauczyciele to nie wiem czy by mi sie chcialo starac.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • scarlett74 17.04.19, 10:06
    Zapomniałaś o 18 h i płatnych wakacjach...😜
  • dziennik-niecodziennik 17.04.19, 10:10
    to nie jest 18h. 18h to moze stricte w szkole, przy tablicy. nie zlicze ile dodatkowych godzin moj ojciec poswiecil na prace i ile własnych pieniedzy wydal na swoich uczniów.
    a jak dzieci mają wakacje to ciężko żeby nauczyciele nie mieli...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mikams75 17.04.19, 10:56
    wcale nie tak ciezko, nauczyciel wowczas ma czas, zeby zajac sie wieloma rzeczami jak nie musi stac przy tablicy. Pisalam juz w innym watku - sa kraje, gdzie nauczyciel ma wakacji sporo mniej niz uczen. Po to, zeby przygotowac materialy i inne rzeczy, zajac sie biurokracja, brac udzial w spotkaniach organizowanych przez dyrekcje, doszkalac sie. I nie robi tego "po godzinach", po prostu to jest jego czas pracy ale bez uczniow.
  • dziennik-niecodziennik 17.04.19, 13:10
    ale polscy nauczyciele tez mają czesc wakacji zajętą, nie bój nic...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mikams75 17.04.19, 14:19
    jaka czesc? maja tyle samo wakacji, co inni pracujacy na etacie czy jednak wiecej?
  • dziennik-niecodziennik 17.04.19, 16:57
    Troche wiecej. Tez chcesz miec? Zostan nauczycielem.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mikams75 17.04.19, 18:00
    tak, chcialabym miec duzo platnego urlopu, ale nie bylabym dobra nauczycielka.
  • scarlett74 17.04.19, 18:14
    coś za coś 10/10
    Ale pocieszę cię, większość ma dużo płatnego urlopu, nie będąc dobrymi nauczycielami...🤢
  • little_fish 17.04.19, 18:48
    Ja bym nawet powiedziała, że im lepszy i bardziej zaangażowany nauczyciel tym mniej tego urlopu ma 😉
  • paniusia.aniusia 18.04.19, 07:35
    Tobie za urlop chyba też pracodawca płaci ???

    --
    Nie chcę o tym teraz myśleć – postanowiła Scarlett. – Jeżeli zacznę o tym myśleć teraz, będę się musiała martwić. Nie ma powodu, aby sprawy nie miały się ułożyć tak, jak tego chcę (…wink
  • araceli 17.04.19, 10:32
    scarlett74 napisała:
    > Czyli jak nauczyciele marudzą że pracują więcęj niż 18 h, bo się przygotowują
    > do lekcji, doszkalają itp., to w każdym innym zawodzie również można sobie "do
    > liczyć" ten czas do czasu pracy.

    Nie - nie 'doliczyć' - robisz to w czasie pracy.

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • berdebul 17.04.19, 09:45
    Tak. Literatury (artykuły...) jest więcej, niż da się przeczytać, mimo że interesuje mnie raczej wąski wycinek.
    Często przygotowuję prezentacje, sprawdzam prace magisterskie, czy obrabiam grafiki po pracy. Renderowanie rożnych rzeczy, ktore muszą byc w wysokiej rozdzielczości też puszczam na wieczór, bo mieli się długo.
  • scarlett74 17.04.19, 09:51
    Nie mam na myśli szkoleń/kursów/studiów podyplomowych i innych sposobów podnoszenia swoich kwalifikacji .To jest dla mnie oczywista oczywistość, że nie można stać w miejscu . Sama , kosztem swojego wolnego czasu-jak to mówią nauczyciele, dokształcam się , robiłam podyplomówki ( kosztem własnych wolnych weekendów i własnej kasy 😜).
    Chodzi mi o takie zwykłe przygotowanie do kolejnego dnia.Czyli co, nauczyciel przygotowuje się do po raz setnie prowadzonej lekcji "Fotosynteza roślin'?🤢
  • solejrolia 17.04.19, 10:11
    Tak, pisałam o codziennym przygotowaniu do kolejnego dnia
    /z myślą o bieżącym albo kolejnym zleceniu, kolejnym przetragu, kolejnym potencjalnym kliencie/
    Absolutnie nie miałam na mysli targów, szkoleń, podyplomowek, i innych sposobów podnoszenia kwalifikacji.

    <Czyli co, nauczyciel przygotowuje się do po raz setnie prowadzonej lekcji "Fotosynteza roślin'?🤢
    yyyy....w wątku startowym pytałaś o inne zawody? czy o nauczycieli? zdecyduj się ostatecznie do kogo skierowany jest ten wątek

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • little_fish 17.04.19, 13:07
    Mnie się rzadko zdarza okazja do prowadzenia dwóch takich samych zajęć, więc jakoś się przygotowywać muszę /chce 😊
  • trut_u 17.04.19, 11:54
    Ale na przykład prowadzenie magistrantów wlicza się do pensum, prawda? Prowadzenie seminarium magisterskiego ma inny przelicznik godzin, podobnie jak zaoczne...
  • berdebul 17.04.19, 16:17
    Nie mam pensum, bo jestem „tylko” pracownikiem naukowym, a nie naukowo-dydaktycznym. Jeżeli jakis student ma ochotę popracować ze mną i w wyniki tej wspolpracy napisać pracę (inż, lic, mgr), to jest to rownolegle do moich innych zadań, więc najczęściej sprawdzanie takich rzeczy odbywa się w moim wolnym czasie. Podobnie jak przygotowanie materiałów (rożnych, bo studenci przychodzą w rożnym czasie i pracujemy nad różnymi rzeczami).
  • zasiedziala 17.04.19, 09:48
    Po pracy wychodzę z biura i nie myślę o pracy póki tam nie wrócę. Inaczej wylądowałabym już w psychiatryku albo na cmentarzu. Takie rzeczy jak analiza przepisów czy prezentacje na szkolenia robię w trakcie pracy, bo na tym m.in. polega moja praca. W biurze przebywam min. 45h tygodniowo.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • thebeat 17.04.19, 16:17
    O właśnie. Śledzenie zmieniających się przepisów, bycie na bieżąco itp. to część mojej pracy i w godzinach pracy jest wykonywane. Po pracy mam czas wolny, który jest dla mnie świety. Z pracodawcą, który tego nie rozumiał, pożegnałam się bez żalu.
  • dziennik-niecodziennik 17.04.19, 09:49
    tak. w moim zawodzie de facto uczysz sie cały czas.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • grru 17.04.19, 22:42
    Jesteś prezydentem? big_grin

    --
    Nadal jem gluten smile
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 11:30
    tak. ja sie cały czas uczę. nawet teraz sie uczę!
    głosujcie na mnie smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • bywalec.hoteli 18.04.19, 12:46
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > tak. ja sie cały czas uczę. nawet teraz sie uczę!
    > głosujcie na mnie smile

    smile Lubię Cię.




    --
    "Pani cenzorka przechodzi klimakterium na tle polityczno-swiatopogladowym stymulowane przez zwierzchnictwo nadredakcyjne." użytkownik: nazimno.
  • cauliflowerpl 17.04.19, 09:51
    Nie. Po bardzo ciezkim okresie w pracy, nauczylam sie przestawac o niej myslec gdy tylko przekraczam brame fabryki. Rano mentalnie wracam do pracy na parkingu przed brama, gdy wyciagam telefon i wlaczam dzwonek.
    Czasem odbieram telefony popoludniami ale to nie jest "przygotowywanie sie".
  • kornelia_sowa 17.04.19, 10:15
    Oczywiście.

    Najpierw drobna uwaga- czasem szydera nie jest objawem inteligencji tylko ignorancji. Nie, lekarz nie studiuje anatomii, ale już takie dokształcenie w temacie nowych leków, możliwości diagnostycznych, etc jak najbardziej.
    Prawnik i księgowa- jest dokładnie tak jak napisałaś. Tylko bez mruganka

    Wykonuję jeden z zawodów wymienionych przez ciebie. Pracuję na swoim od kilku lat. Nie pracuję, to nie płacą. I tak, nieustannie sie muszę dokształcać, być na bieżąco z najnowszymi trendami, rozwiązaniami- budowlanymi, architektonicznymi, wnętrzarskimi też tak naprawdę. Musze mieć ogromną wiedze o materiałach, ich cenach, dostępności, zamiennikach.Przepisy kilku ustaw musze mieć w małym paluszku.
    Skończyłam dwa kierunki studiów, podyplomówki.

    Pzrynajmniej nie muszę się wstydzić stając ko w oko z nauczycielką polskiego, która po rocznej podyplomówce jest teraz specem od nauk przyrodniczych smile smile :_)

    Czasem pół dnia spędzam w urzędzie marnując czas, bo urząd wiadomo, swoje prawo ma. Czasem w ciągu dnia zrobię więcej własciwej roboty, czasem mniej. Teraz np mam sporą obsuwę z jednym tematem. Czekam na projekt konstrukcyjny od koleżanki. Niestety, kolezanka niewiele może zrobić bo pkole jej dzieci strajkuje a z trzylatkiem przy nodze nie pracuje się tak szybko. Nadrabia nocami, ale jest w ciąży z drugim więc siły nie takie.
    Jak się spóźnimy z projektem, zapłacimy karę umowną. Możliwe, ze niezadowolony klient umieści stosowny komentarz w necie. Ale co tam. Luz.
    To nic w porównaniu z biedactwami, które noce buszują w necie w poszukiwaniu nowych scenariuszy przedstawienia o krasnoludkach. No i te kartkówki. Syn nie ma oceny ze sprawdzianu który pisał w połowie marca, bo pani nie miała czasu.
    Pewnie, pani może zrobić na kiedy chce, ona kar umownych nie płaci, z uczniem się przecież liczyć nie będzie.
  • amast 17.04.19, 10:39
    > To nic w porównaniu z biedactwami, które noce buszują w necie w poszukiwaniu nowych scenariuszy przedstawienia o krasnoludkach.

    Weź mnie nie denerwuj. W budynku, w którym pracuję jest szkoła społeczna. Co roku w 2 półroczu dzieci przygotowują się do jakiegoś przedstawienia na koniec roku. Co roku przez kilka miesięcy na całe osiedle leci ta sama infantylna pioseneczka, od której wszyscy dostają szału. Ta sama od co najmniej 12 lat (tyle tu pracuję).
  • kornelia_sowa 17.04.19, 12:26
    No dokładnie.
    Ostatnio dawałam koleżance film - nagranie wystepu na dzień matki, gdy mój syn był w 2 klasie. Prosiła, bo w tym roku jej kolej na tą akademię, a fajnie by było jakby nie musiała wymyślać.
    Kurtyna
  • simply_z 17.04.19, 14:13
    taa..jakbym nie znala branzy, to prawie bym ci uwierzyla. Wszystkie zarobione, a godzinami stukaja w necie durne posty.
  • thebeat 17.04.19, 16:20
    simply_z napisała:

    > taa..jakbym nie znala branzy, to prawie bym ci uwierzyla. Wszystkie zarobione,
    > a godzinami stukaja w necie durne posty.

    Hehe, generalnie bycie zarobionym jest obowiązkowe. wink
    Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś powiedział, że ma mało pracy, w pracy się obija czy nudzi. A widziałam takich sporo i sama w jedej instytucji tak mialam.
  • kornelia_sowa 17.04.19, 20:20
    Mnie twoja wiara dynda.
    Ja pisze jak wyglada moja praca zawodowa. Ty moze pracujes, inaczej.
    Z neta moga skorzystac w kazdej niemal chwili,gdy nie jestem z klientami czy na naradzie.
    Jak zechce zrobie przerwe po 3 h pracy a jak sie da to moge co pol h.
    Srednio w ciagu doby pracuje ok 9,5 h
  • mikams75 17.04.19, 10:20
    tak, choc nie codziennie, miewam bardziej intensywne okresy i spokojniejsze.
  • aka-tka 17.04.19, 10:26
    Większość pisze o pracy wieczorami, ale jako forma dokształcania się, bycie na bieżąco z przepisami, poszerzanie wiedzy. Jeśli jestem nauczycielem języków, to z miła chęcią przeczytałabym artykuł językowy, nauczyła nowych słówek. Ale siedze i wycinam, laminuje, obrabiam graficznie słówka i zabawy do nauki 10 zwierzątek, bądź kreatywne ćwiczenia z odmiany „to be”. I jeśli dziś nie przeczytam jednego artykuły to nadrobię w innym czasie. Jeśli dziś nie przygotuje lekcji na jutro, to będę nieprzygotowana do pracy
  • kornelia_sowa 17.04.19, 10:33
    Strasznie żałuję, ze najlepsze nauczycielki w kraju są na ematce.
    Chiałabym , zeby moje dziecko w klasach 1-3 mialo choć jedną lekcję anglika w takiej formie.

    No, ale na ematce wszystko jest możliwe, a w prawdziwym życiu i prawdziwej szkole: podręcznik, ćwiczenia, zeszycik.


    " I jeśli dziś nie przeczytam jednego artykuły to nadrobię w innym czasie."
    No, tak, możesz to sobie odłożyć w czasie.
    Ja dla przyjemności też tak mogę.

    Jak się decyduje na projekt zakładu przetwórstwa mięsnego, to ze stosownymi przepisami musze się szczegółowo zaznajomić dziś., jutro, szybko. To element pracy.
    Tak samo jak zaznajomienie z warunkami geologicznymi tego akurat terenu przez geologa.
  • kornelia_sowa 17.04.19, 10:35
    Plus poznać specyfikę pracy w takim miejscu (maszyny, linia produkcyjna). To wszystko trzeba wiedzieć by rzetelnie podejść do tematu. Nie przeczytam tego za miesiąc,bo ja to musze "włożyć " do projektu
  • aka-tka 17.04.19, 11:58
    Wiesz kiedy masz podręcznik, ćwiczenia i zeszycik? Gdy nauczyciel jest już tak padnięty po bieganiu po kilku różnych szkołach, by starczyło na życie, ze nie ma już energii na przygotowanie ciekawego materiału. Albo ma tyle różnych klas ze nie jest w stanie przygotować się perfekcyjnie do każdej lekcji na następny dzień
  • kornelia_sowa 17.04.19, 20:16
    Nie, 90% nauczycieli z naszej podstawowki ma etat u nas. Caly etat. Nigdzie nie biegają. Szkola wiejska.
    Lekcji po 14.10 nie ma.
  • kornelia_sowa 17.04.19, 20:24
    A,czekaj czekaj.
    To jeszcze nuech zażadaja zeby mogli uczyc tylko 5 klasy albo tyljo 7.
    4,5,6,7 (po jednej w roczniku) to juz za duzo, za trudno, za cięzko.
    Nie dosc ze trzeba przyjsc, zrobic lekcje to jeszcze czasem klasowke sprawdzic.
    Ematkowa nauczycielka a codziennie klasowke w trzech klasach minimum. Kiedy ona wyklada material jak ciagle są klasowki.

    Syn mial w zeszlym polroczu nie wuecej niz jeden duzy sprawdzian plus kartkowa z wiekszosci przedmiotow.
    Wyjatek to matma-częsciej.
  • aka-tka 18.04.19, 11:01
    Widać nie masz żadnego pojęcia o pracy nauczyciela, zostaje Ci wiec jedynie obrażanie
  • mikams75 17.04.19, 11:01
    w pierwszym roku, za rok znowu wykorzystasz te same materialy.
    Innym problemem w polskiej szkole jest brak wspolpracy, integracji miedzy przedmiotami. Takie zwierzatka czy inne materialy do nauki angielskiego dzieci moglyby sobie przygotowac same w ramach zajec z plastyki.
  • aka-tka 17.04.19, 12:02
    Materiały z zeszłych lat wykorzystuje w niewielkim procencie, gdyż: każda grupa jest inna, każda potrzebuje innych zadań, zabaw, każdej co innego się podoba, każda jest na innym poziomie, każda ma inna liczebność i jedna gra nie sprawdzi się w dużej grupie i odwrotnie. Nigdy nie udało mi się zrealizować takiej samej lekcji w dwóch równoległych grupach. Dodatkowo co chwile powstają nowe gry, pomysły, to co 10 lat temu bawiło dzieci, dziś się nie sprawdzi
  • inka754 18.04.19, 12:12
    Ale ty chyba piszesz o prywatnej szkole językowej, bo o takich cudach w normalnej szkole czy przedszkolu to pierwsze słyszę. Dla mnie to kosmos.
  • aka-tka 18.04.19, 21:55
    Nie, pisze o państwowej małej szkółce, gdzie w ten sposób realizowałam swoją pasje nauczania. Pisze jednak w czasie przeszłym, bo jednak z czegoś żyć trzeba, ale brakuje mi tych fajnych lekcji i czuje się okropnie z tym, ze nie stać mnie finansowo aby być już świetnym nauczycielem.
  • araceli 17.04.19, 10:34
    scarlett74 napisała:
    > Serio, pracując w innych zawodach, nocami przygotowujecie się w dzień w dzień d
    > o pracy ? Lekarz studiuje anatomię, adwokat przepisy, a księgowa progi podatkow
    > e 😜?

    Muszę się cały czas orientować na bieżąco w przepisach natomiast 90% tego robię w czasie mojej pracy. Poza zdarzają mi się szkolenia weekendowe + ewentualna nauka do egzaminów.



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • feliz_madre 17.04.19, 11:11
    Nie. Idę, pracuję, robię swoje, po wyjściu oddaję się swojemu prywatnemu życiu. Nie myslę o pracy po pracy. Zdarza mi się mysleć o ludziach z pracy, bo są częscią mojego życia towarzyskiego, ale o pracy jako takiej nie. Dodam, ze bardzo lubię swoją pracę, ale praca to praca, wszystko co z nią zwiazane zalatwiam w godzinach i miejscu pracy.
  • enigma81 17.04.19, 11:39
    Nie. Pracuję w godz. 8-16, po wyjściu zapominam o robocie aż do następnego dnia. Taka specyfika roboty. Na szkolenia (np z nowych produktów) nie jeżdżę, to szkolący przyjeżdżają do mnie i odbywa się to w godzinach pracy. Telefon służbowy zostawiam na biurku, a na weekend w ogóle go wyłączam.
  • alexandrina23 17.04.19, 11:48
    Staram się nie, bo wychodzę z założenia, że te 8h jest przeznaczone na pracę, ale zdarzają się takie okresy że muszę się douczać w czasie wolnym.
  • grru 17.04.19, 11:54
    Jak sobie nie zorganizuję pracy inaczej to przygotowuję się w nocy. Jak pracowałam na etacie to zdarzało się, że jednego dnia miałam dyżur redakcyjny, a drugiego dnia umówiony wywiad i wtedy do tego wywiadu przygotowywałam się w nocy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • amsterdama 17.04.19, 13:29
    Gruuu, gdzie Ty piszesz? Gdzie Cię można poczytać?
  • grru 17.04.19, 22:49
    Teraz nie pracuję dla konkretnej redakcji, jestem freelancerką. Pisuję dla dużych portali, a czasami publikuję coś w pismach tak niszowych, że chyba nikt ich nie czyta poza autorami wink

    --
    Nadal jem gluten smile
  • amsterdama 18.04.19, 22:48
    No to żałuję. Chętnie bym Cię poczytała.
  • katriel 17.04.19, 12:08
    > Lekarz studiuje anatomię, adwokat przepisy, a księgowa progi podatkowe 😜?

    No raczej muszą, bo obiecali.

    Przyrzeczenie lekarskie:
    Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
    - obowiązki te sumiennie spełniać;
    - służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;
    - według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;
    - nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;
    - strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych;
    - stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.
    Przyrzekam to uroczyście!


    Przyrzeczenie dyplomowanego księgowego:
    Przyrzekam, że jako dyplomowany księgowy, wykonując zawód księgowego będę wypełniać powierzone mi obowiązki w poczuciu odpowiedzialności, z należytą rzetelnością, kierując się w swoim postępowaniu etyką zawodową i nie splamię godności nadanego mi tytułu dyplomowanego księgowego. Przyrzekam, że będę stale poszerzać wiedzę i doskonalić umiejętności zawodowe zgodnie z nałożonymi na mnie obowiązkami oraz w celu osobistego rozwoju zawodowego.

    I tak dalej, i tym podobne.



    --
    Kaczki jedzą muchy; muchy jedzą robaki; Indianie jedzą kaczki, muchy i robaki; dzikie koty jedzą Indian; biali ludzie jedzą dzikie koty; i w ten sposób wszystko ślicznie się układa. (Mark Twain)
  • zasiedziala 17.04.19, 13:45
    Nie wiem jak wygląda poszerzanie wiedzy w zawodach medycznych, natomiast w prawniczych jest to dość sformalizowany proces. W danym okresie musisz zdobyć konkretną liczbę punktów za aktywność w zakresie poszerzania wiedzy - szkolenia, artykuły itp. Nie znam nikogo kto robiłby to poza godzinami pracy, w szczególności że, najpopularniejsza metoda to szkolenia, które izby organizują przeważnie w godzinach pracy.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • bialeem 17.04.19, 12:50
    Tak. Z tym, że nie rozliczam tego na "czas" bo po prostu poszerzam wiedzę w konkretnym temacie. Robię to dla siebie, ale dzięki temu jestem coraz lepsza w mojej pracy. Czytam branżowe książki, robię branżowe (lub okołobranżowe) kursy, czytam ustawy, łażę (niechętnie) na branżowe spotkania. Część z tego robię w ramach "dupogodzin" w pracy, a część w ramach relaksu wieczorami, ale bym tego nie robiła gdybym była np operatorem wózka widłowego - czyli jest to praca nieodpłatna z której mój pracodawca korzysta, związana w moją pracą etatową.
  • amsterdama 17.04.19, 13:23
    Cały czas. Na biurku mam stale pootwierane książki, jakaś dyżurna książka zawsze leży przy łóżku oraz w salonie na stole, na lodówce różne notatki do przemyślenia. Regularnie piszemy do siebie z koleżanką, omawiając różne " przypadki". Dla mnie stała nauka jest normalnym stanem rzeczy, gdybym nie czytała, nie analizowała, czulabym się nieswojo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.