Dodaj do ulubionych

Tak wiem jestem nienormalna

18.04.19, 00:59
Mam poważny problem. Zdaje sobie z tego sprawę. I przez to że mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić krzywdze partnera i moje dziecko. Nie wysyłajcie mnie proszę do psychiatry bo byłam. Ale do rzeczy. Mam syna 15 lat. Z mężem się rozstalam jak miał pół roku. Od 6 lat mam partnera z którym mieszkam. On dzieci nie ma. Staramy się o dziecko 5 lat. Raz byłam w ciąży ale w 14 tygodniu umarła. Potem długo nic. Miałam pięć transferów in vitro. Tylko jeden się udał ale poronilam. Dwa tygodnie temu nie udał się ten piąty. W międzyczasie mojemu bratu urodziło się drugie dziecko ( tydzień po moim pironieniu), unikam to jak mogę. To jeszcze nic. 3 lata temu brat mojego partnera się rozwiodl, potem poznał inną kobietę i w maju urodzi im się dziecko. Dowiedziałam się w marcu. Moja reakcja była straszna. Wpadłam w amok. Krzyczała, że to mi na złość, że chciała być lepsza ode mnie, wprowadziłam się z domu na tydzień bo wg mnie on jej bronił. Krzyczałam nawet, że chce aby to dziecko urodziło się martwe. Nasz związek się kończy. Śpimy osobno, na każde moje ataki on wrzeszczy i słucha tego dziecko. Teraz już się na ten temat nie odzywam ale czuje to samo. Poza tym ona jest szczupła, fajnie się ubiera a ja jestem otyla i przez te in vitro jeszcze przytylam. Za to nienawidzę jej też. W mojej głowie ona jest w centrum zainteresowania a ja tą gorszą. Wiem, że mnie to nie tłumaczy ale ja zawsze musiałam robić coś wyjątkowego żeby mama traktowała mnie tak jak brata. Inaczej on był lepszy. Czasem chciałabym zrobić coś wyjątkowego żeby choć raz być lepsza od niej. A najgorsze jest to, że w maju będzie komunią syna brata partnera i ja tam nie pójdę bo tam będzie tą jego nowa dziewczyna i pewnie już noworodek. Mam świadomość że jak nie pójdę to będzie nasz koniec. Ale nie mogę iść bo rozwale te impreze. Wiem że będę płakać. W końcu cały czas rycze od kiedy wiem o tej ciąży. Nie pisze nawet o poradę bo usłyszę zapewne masz coś z głową. No mam ale chyba wolę się rozstać niż przeżywać jaką ona znów najlepsza bo urodziła dziecko.
Edytor zaawansowany
  • jola-kotka 18.04.19, 01:05
    Ale kto mowi ze ona najlepsza bo urodzila dziecko? Czy ktos naprawde wypowiada te slowa w twojej obecnosci? Malo piszesz o twoim partnerze co on na te twoje ataki?
  • korag100 18.04.19, 01:18
    Jola zaczęło się od tego, że byli u nas w sylwestra dwa lata temu. I on bez uzgodnienia ze mną oddał im nasza sypialnię bo ona chciała wygodnie. Ja spałam w pokoju syna a on w pokoju na dole. Rano jak wstaliśmy ja jak kura domowa śniadanko dla państwa robiłam, nikt mi nie pomógł a ona robiła sobie makijaż. W grudniu 2018 byliśmy u nich i zapewniała mnie, że oni już dzieci nie chcą ( ma każde po jednym) A była już wtedy w czwartym miesiącu. Latem przyjechali do nas dwoma autami żeby je umyć bo oni nie mają gdzie ponieważ mieszkają w bloku. Też nikt mnie o to nie pytał bo przecież uzgodnil brat z bratem . Poza tym im bardziej ja się zalilam i mówiłam co czuje, więcej od mojego partnera słyszałam obraźliwych słów i moim zdaniem zawsze jej bronił. I jeszcze jedno. Ja nigdy szczupła nie byłam, jak się poznaliśmy też nie. Natomiast od kiedy zna ja ciągle mi mówi że gruba jestem. A ona zawsze mini, cyc na wierzchu i tona makijażu.
  • jola-kotka 18.04.19, 01:32
    Nie ma nic zlego w mini i makijazu . To wszystko nie jest wina tej laski. Przeciez ty wiesz ze ona nie musi z toba uzgadniac swoich planow rozrodczych. Problem to jest w twoim facecie ktory zachowuje sie niedopuszczalnie. Co to ma byc ze on ci mowi " jestes gruba". Ale ok nie o tym. Jestes przemeczona, pragniesz tej ciazy , zachowujesz sie jak sie zachowujesz i to nie jest twoja wina. Nie jestes nienormalna. Nie ma ludzi ze stali. Wiele przeszlas i daj sobie czas. Musisz dalej chodzic do psychiatry on ci pomoze. Postaraj sie przez chwile przemyslec swoj zwiazek. Czy twoj partner widzi twoje zachowanie ktore serio moze momentami byc krzywdzace dla tej dziewczyny i dlatego jej broni czy moze chwilowo sie zauroczyl ale czy to ma znaczenie? Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania. Przemysl poobserwuj i zapytaj sama siebie czy na sto procent jestes pewna ze teraz gdy zobaczylas jego inne oblicze chcesz miec z nim dziecko. Przepraszam cie ale to co wyzej opisalas to jest takie szukanie argumentow przeciw lasce na sile. Musisz zrozumiec ze to nie jest jej wina ze ona jest szczupla ze jest w ciazy. Problem jest w twojej glowie i musisz go leczyc. Tylko tak mozesz sobie pomoc.
  • snakelilith 18.04.19, 01:38
    Nie nakręcaj się, bo walczysz nie tam gdzie trzeba. Marnujesz energię, która jest ci potrzebna. Ta dziewczyna nie ma nic wspólnego z twoim problemem i w pierwszym poście dałaś nawet do zrozumienia, że o tym wiesz. Tak, jesteś wkurzona i masz do tego wkurzu wielkie prawo, ale nie dlatego, że ktoś ci robi na złość, a dlatego, że poświęciłaś masę czasu, energii i emocji na coś, co się nie udało. To boli, to frustruje, to nadgryza ego, budzi bezsilność. To sprawiło, że nie radzisz sobie dziś z własnymi emocjami, ale spróbuj raz z dystansu spojrzeć na siebie i na własną złość. Musisz popatrzeć na siebie jak na osobę, którą możesz pożałować, dać jej prawo do poryczenia, wyplucia z siebie tego całego świństwa nagromadzonego przez ten czas, ale nie pozwól jej na niesprawiedliwe osądyi szukanie wrogów, tam gdzie ich nie ma. To nie ta laska brata męża jest winna tego, co cię spotkało. Niewykluczone, że twój partner mógłby ci nawet pomóc, gdybyś uczciwie przyznała się przed nim, że problem leży w tobie, a nie próbowała wciągnąć w to osoby, które nie są niczego winne.
  • fawiarina 18.04.19, 11:45
    O, bardzo dobra rada!
  • sasanka4321 18.04.19, 01:09
    Bylas u psychiatry i co? Nie mial zadnego pomyslu, jak Ci pomoc?
  • jola-kotka 18.04.19, 01:11
    Nawet jesli ma to to trwa. Straszna sytuacja.
  • korag100 18.04.19, 01:27
    Psychiatra dał mi leki, które powodowały, że czułam to samo ale nie mówiłam głośno i potrafiłam się pogodzić z sytuacją. Niestety do in vitro musiałam odstawić.
  • mamtrzykoty 18.04.19, 08:22
    Tu nie jest potrzebny psychiatra, a psycholog, który pomoże ci przebudować twoje myślenie o sobie, bo żadne leki nie zmienią twojego sposobu myślenia. Nie rozstawaj się z partnerem, ale powiedz mu szczerze, że potrzebujesz pomocy, przecież on widzi, jak się zachowujesz, więc powinien zrozumieć i idźcie razem do dobrego psychologa.
    Jeśli nie potrafisz z nim spokojnie rozmawiać, to napisz do niego list i daj mu do przeczytania, ale nie pisz w nim o innych, tylko o sobie, o tym, jak się czujesz, co czujesz, dlaczego potrzebujesz pomocy.
    Rozstanie w niczym ci nie pomoże, dalej będziesz się czuła tak samo, a nawet jeszcze gorzej, bo będziesz tą porzuconą.
    Idź na psychoterapię koniecznie, zrób to dla siebie, dla swojego syna i dla swojego faceta. Jeszcze może zaświecić ci słońce i wszystko może być dobrze.
    Staranie się o dziecko w czasie, gdy jesteś w takim fatalnym stanie psychicznym, to nie jest dobry pomysł, odłóż to na jakiś czas, aż wrócisz do równowagi, bo dziecko nie rozwiąże twojego problemu, a jeszcze może go pogłębić.
  • jola-kotka 18.04.19, 14:30
    Psychiatra tez bo to on daje recepty na leki .
  • double-facepalm 19.04.19, 03:28
    Albo wie kiedy dać receptę i na co.
  • qwirkle 18.04.19, 01:14
    Wartość kobiety nie mierzy się ilością urodzonych dzieci.
    Nie wiem, kto ci to wmówił, a ty, głupia uwierzyłaś... Powiedz sobie: moje dziecko jest tak idealne, że nie potrzebuję większej ilości wariantów ...
  • bi_scotti 18.04.19, 01:23
    Wykrzyczec sie czasem trzeba choc niekoniecznie krzyczac na kogos lub w czyjejkolwiek obecnosci. Probowalas np. pojechac sobie gdzies w odludne miejsce i pokrzyczec? Moze pomoc. Poplakac te trzeba. I znow niekoniecznie przy kims. Kiedy bylas ostatnio na urlopie? Mozesz wziac kilka dni wolnego i sama (just you!!!) pojechac sobie gdzies, gdzie na jakims polu bedziesz mogla pokrzyczec bez swiadkow, w jakims lesie czy nad jakas woda poplakac do bolu, moze wyspac sie, moze nawet i objesc nierozsadnie ... Zadbaj o siebie. Sprobuj byc dla siebie samej bardziej wyrozumiala, czula, zyczliwa. Jestes wazna osoba. A najwazniejsza jestes sama dla siebie. Be good to yourself. Pomysl o wszystkim, co robisz dobrze, wspaniale, the best. Poglaszcz sie czasem sama po buzi, be kind. To tak na poczatek. A jesli ten jakis konkretny psychiatra nie pomogl to nie znaczy, ze juz zaden nie pomoze. To nawet nie musi byc psychiatra. Ale to, co napisalas lepiej przegadac (wykrzyczec?) z zywym czlowiekiem obok w tym samym pomieszczeniu. Be good to yourself!


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • korag100 18.04.19, 01:24
    Dziękuję Ci. Ja naprawdę wiem że mam problem. Ja w domu zawsze byłam traktowana gorzej od brata. Mając 17 lat zaszlam w ciążę. Wtedy czułam się taka lepsza. Chodziłam na badania, chciałam tego dziecka. A potem zrobiłam błąd. Powiedziałam rodzicom. Zmusili mnie do aborcji. Nie miałam nic do gadania. Na drugi dzień wysłali mnie do szkoły i zabronili o tym mówić. Nikt nawet że mną o tym nie porozmawial. Może dlatego tak mam.
  • qwirkle 18.04.19, 01:37
    Korag, zdecydowanie masz co przegadać z psychologiem. I nie jesteś gorsza od nikogo.
    I powtórzę: wartości kobiety nie mierzy się ilością urodzonych dzieci!
    Siostry zawsze sa inne od braci. Są różne style wychowania dzieci, czasem mocno rozróżniające plcie, stąd zapewne twój osąd.
  • jola-kotka 18.04.19, 01:43
    O ja. A moze terapia? Przezycia z mlodosci , teraz tez ci sie troche nawarstwilo. Naprawde mozna zrozumiec ze twoja psychika nie daje rady ale trzeba walczyc o siebie. Napisalas ze odstawilas leki. Oczywiscie w konkretnym celu ale teraz mozna do leczenia wrocic . Zrob to bo na dluzsza mete nie dasz sama rady. Juz nie dajesz co widzisz a to juz mega duzo jest. Zdawac sobie sprawe z problemu to polowa sukcesu.
  • anorektycznazdzira 18.04.19, 07:49
    Brzmi jak horror, idź na terapię, nie tylko po leki. Często jest tak,że psychiatra poda Ci tylko farmakologię, uzyskując złagodzenie objawów, ale nie rozwiązanie problemu. Wyjście na prostą wymaga pójścia na terapię, do dobrego psychologa i świadomości, że terapia zajmie długi czas, miesiące, a potem nawet lata. I to jest ok, masz o co walczyć, MASZ SYNA i nie chcesz tego zniszczyć.

    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • ardiss1 18.04.19, 11:13
    Boże.. serce się krajesad
    trzymaj się i tak jak mówią Dziewczyny: nie jesteś gorsza. I myśl tak. Jesteś wartościową kobietą!
  • niu13 18.04.19, 14:24
    O matko! Dziewczyno MUSISZ iść na porządną, dogłębną, wieloletnią terapię. Zrób to, błagam, bo wykończysz siebie i wszystkich, którzy Cię kochają!!
  • chicarica 19.04.19, 12:02
    Kora, przytulam mocno. Nie jesteś nienormalna, całkowicie normalny człowiek ma czasem momenty, że nie wyrabia. Pójdź na terapię bo się zamęczysz z tym.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • princesswhitewolf 18.04.19, 13:40
    MIerzylo sie tak jakies 200 lat temu
  • qwirkle 18.04.19, 14:35
    Princess - żyjemy tu i teraz, są inne miary niż dawna/niedawna miara dzietności w tym zapewnienie dziedzica nazwiska. Na szczęście coraz mniej jest oszolomow tego typu. Wymierają.
  • snakelilith 18.04.19, 01:25
    Z tego co piszesz wynika, że zdajesz sobie sprawę z nieracjonalności twoich zarzutów, znaczy tego, że ona jest w ciąży tobie na złość i jest od ciebie lepsza, bo przecież wiadomo, że to bzdety, a tylko nie dajesz sobie rady z emocjami. Jak widać, wiedzieć coś, nie oznacza akceptować to/z tym się pogodzić. Nie jestem też nawet pewna, czy podstawą tych negatywnych emocji jest faktycznie brak tego wyczekiwanego dziecka, czy tylko te długotrwałe trudności wpakowały cię w taką nakręcającą się pętlę, dlatego, że wymagało to wszystko tyle nakładów, kosztowało tyle energii i zachodu, stało się z czasem coraz ważniejsze i nie potrafisz się już wycofać, nawet jak sytuacja się zmieniła, ty się zmieniłaś, wasz związek się zmienił i ostatnią rzeczą, która by pasowała do tego chaosu byłoby teraz faktycznie dziecko. Podświadomie pewnie to wiesz, więc próbujesz kanalizować swoją frustrację trochę na innych, niszcząc wszystko dookoła i trochę w swoim kierunku, karząc się kompleksami i obniżeniem poczucia własnego ego. Ale to są tylko emocje, z nimi można dać sobie radę. Trzeba pójść tylko jeszcze raz do psychiatry, albo psychologa i poprosić, by pokazał ci, jak tych emocji można się pozbyć.
  • leann32 18.04.19, 01:25
    Masz dziecko.
    Te panie ktorym zazroscisz za 15 lat tez beda miec 15 letnie dzieci wink
    Nie porownuj sie wiec do nich jakby to byla pierwsza twoja ciaza.
    Uspokoj sie, powiedz partnerowi o tym, moze zrozumie. Po walce o dziecko, poronieniu, to sa normalne uczucia i nie myslisz racjonalnie bo hormonalnie jestes w stanie skupienia sie tylko na temacie dziecka i obserwowanie zdrowych noworodkow moze byc bolesne. Mysle ze wizyte u psychologa warto zaczac od poradzenia sobie z utracona ciazą i na spokojnie zajac sie ponowna probą jesli masz sily i chec, a spotkaniami z noworodkami na razie sie nie katowac.
  • krowa_morska 18.04.19, 02:02
    Weszłam poczytać bluzgi na Ciebie, a tu tylko empatia leje się strumieniami wink
    No to napiszę Ci dla odmiany, że jeśli na co dzień zachowujesz się tak nieracjonalnie i histerycznie, jak wynika to z Twojego posta, to tylko cud utrzyma przy Tobie tego faceta. Szlag by mnie trafił, gdyby mąż miał do mnie pretensje, że nie ustalam z nim mycia samochodu mojej siostry lub jej planów ciążowych :o Ty przecież musisz widzieć, czuć, jak bardzo "kosmiczne" są Twoje osądy . Wygląda na to, że jesteś bardzo zazdrosna o chłopa, boisz się go stracić, a to drugie dziecko to może taka próba utrzymania związku? Do tego dochodzą pewnie wielkie kompleksy z powodu wagi i ogólnie wyglądu, zwłaszcza że masz w zasięgu wzroku babeczkę, która ma i wygląd, i ciążę. Można się załamać, ale przecież nie tędy droga i Ty to na pewno wiesz.
    Nie wiem, w jakim jesteś wieku. Jeśli około 40-tki, to może lepiej porzucić próby in vitro, zająć się swoją wagą, zadbać o wygląd, ogarnąć emocje u lekarza (i brać leki!), stać się fajniejszym człowiekiem i... Może coś samo wyjdzie. A jeśli nie, to chociaż starszego dziecka nie zmarnujesz swoją depresją, agresją i szarpaniną. Ten chłopak ma 15 lat, już sam wiek jest trudny, a on ma na stanie matkę i ojczyma drących się na siebie na jakieś kosmiczne dla niego tematy. I zaraz znów mu się rodzina rozpadnie. No weź coś z tym korag zrób.
  • jola-kotka 18.04.19, 02:11
    Slyszalas kiedys o depresji, problemach z psychika po traumatycznych przejsciach? Ta dziewczyna takie ma no ale widze ze jednak nie kazdy to potrafi nadal zrozumiec i wie. Nie " zmarnujesz" starszego dziecka? Ona jest chora . To tak jakbys napisala matce chorej na raka ze jej choroba marnuje dzieci. Autorka wymaga leczenia i wsparcia a nie podlych tekstow. Co do zazdrosci o faceta. To nie zazdrosc a sluszne obserwacje bo jak facet nie widzi problemu partnerki , nie stara sie pomoc a ja doluje no to mozna myslec sobie rozne rzeczy, ze nie kocha, ze woli inne itd. Ogolnie 👎👎👎. Ale fotum zawsze zrozumie slabszego👎👎👎
  • anorektycznazdzira 18.04.19, 07:43
    A co Jola proponujesz? Dalsze taplanie się w rozpaczy, czy jednak zauważenie gdzie problem?
    Facet też jest jaki jest, wykrzesał z siebie tyle zrozumienia i empatii ile wykrzesał, a awanturami autorka wskórała tyle, że się od siebie odsunęli i związek wisi na włosku. Na dodatek związek,w którym... ona ze wszystkich sił uparła się na ciążę.
    Więc nie pisz głupot, że ktoś jej napisał "podłe" teksty. Jeśli do konkretów nie zmotywowała jej myśl o synu, którego JUŻ MA, a który musi tam przechodzić gehennę, to tak, ma się nad czym zastanawiać i bardzo dobrze, że ktoś to napisał.


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • barbibarbi 18.04.19, 08:27
    Ja się zgadzam z anorektyczną, jedno dziecko cierpi bo mamusia ma jazdy, szkoda dziecka. NIe wiem czy to depresja czy traumy z dzieciństwa, ale trzeba się wziąć za siebie, za swój wygląd, leczenie, terapię zamiast skupiać się na nienawidzeniu całego świata, bo nie mam tego co mają inni. Ona w dzieciństwie cierpiała, bo brat był zawsze lepszy, a teraz jej syn cierpi, bo ważniejsze jest wyimaginowane dziecko, którego nawet nie ma, ale cały świat się kręci wkoło tego bo matka ma przekonanie, że kobieta z dzieckiem jest "lepsza". No kiepsko to wygląda.
  • barbibarbi 18.04.19, 08:31
    A i jeszcze jedno do autorki, ja mam jedno dziecko i nigdy przenigdy nie przyszło mi do głowy, że jestem jakaś gorsza bo nie mam np troje. Lepiej się skupić na tym które jest, niż mu traumy fundować a za 20 lat on będzie chodził do psychiatry.
  • jola-kotka 18.04.19, 14:32
    Ja mam zero i tez nie uwazam ze to zlesmile
  • astrum-on-line 18.04.19, 11:48
    Ja proponuję zrezygnowanie na razie ze starań o dziecko. Hormony potrafią rozłożyć psychikę na kawałeczki. A to nie służy niczemu. Uspokoić się, odpuścić, wyluzować.
  • jola-kotka 18.04.19, 14:34
    Proponuje terapie i na nowo zaczac brac leki. To ze jest problem to autorka wie o czym swiadczy ten watek. Czy ostre slowa j/w pomagaja czy szkodza to zalezy od danej jednostki. Moze byc tak ze bardziej zdoluja a to autorce nie jest potrzebne.
  • kozica111 18.04.19, 05:23
    Poki nie schudniesz dziecka nie bedzie.Ale to nie takie typowe schudniecie, tylko trzeba ustabilizowac gospodarkę cukrowa.Pól roku baseniu 3 x tygodniu (min0,5 kmpływania jednorazowo) i zapoł roku bedziesz w ciązy.nie spazmuj tylko kostium w dłoń i na basen.
  • ajaksiowa 18.04.19, 05:47
    Morska ma rację👍👍
  • vinca 18.04.19, 08:11
    No popatrz, a ja wazylam 49kg jak się starałam o dziecko, uprawialam wspinaczke, w pełni zdrowa a w ciążę zajść nie mogłam. Schudniecie jej na pewno nie zaszkodzi ale pisanie bzdur , że schudnie i na pewno zajdzie jest nieodpowiedzialne i sorry -głupie.
  • barbibarbi 18.04.19, 08:34
    NIe głupie, tylko otyłość powoduje bardzo często komplikacje hormonalne i brak płodności. Ja mam w rodzinie taką kobietę, lata się starała o dziecko, aż wreszcie któryś lekarz powiedział że ma schudnąć, schudła znacznie i zaraz była w ciąży.
  • flegma_tyczka 18.04.19, 09:07
    Mówieni otyłemu/otyłej, żeby schudła jest w dzisiejszych czasach uważane za chamstwo i wtrącanie się big_grin


    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • alpepe 18.04.19, 09:05
    A tak w ogóle, to ona nie powinna zachodzić w ciążę, akurat tu matka natura wie, co robi.

    --
    Achse des Guten
  • mebloscianka_dziadka_franka 18.04.19, 09:41
    I po co mówisz takie rzeczy? To że schudnien ie jest żadną gwarancją, że zajdzie w ciąże. Są grube wręcz otyłe kobiety, które z zachodzeniem w ciąże problemów nie mają, są szczupłe, super zdrowo odzywiające się, które w ciąże nigdy nie zajdą. Waga ma wpływ na problemy z płodnością, ale na pewno chudnięcie nie jest cudownym lekiem na nie.
  • ruscello 18.04.19, 10:53
    Nie, ale specjaliści mówią, że już zrzucenie 10% masy ciała pomaga w regulacji androgenów i cyklu miesiączkowego. Nie jest to gwarancja sukcesu, ale absolutna podstawa. Potem można się stymulować.
  • fawiarina 18.04.19, 11:51
    A skąd wiemy, że to nie pan ma problemy z płodnością?
    Dziwne jest to zakładanie, że to po jej stronie leży główny problem.
  • ichi51e 18.04.19, 12:21
    5 transferow co sie nie przyjely to malo?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • vinca 18.04.19, 12:51
    Nooo bo zarodki mogły być słabe???
  • madami 18.04.19, 15:35
    Raczej wina hormonów - tarczycowe, androgeny, insulina....
  • double-facepalm 19.04.19, 03:43
    Ale chyba mało kto przy wielokrotnym IV jest aż tak niekumaty żeby nie wpasc np na problemy z tarczyca czy insulina, zwłaszcza ze to daje konkretne objawy somatyczne niekoniecznie związane z samą płodnościa
  • madami 19.04.19, 15:13
    Nie wiemy jak wyglądała jej droga diagnostyczna, czy ktokolwiek zlecał te badania, czy ona sama je robiła, z mojego doświadczenia widać, że różnie może być,np. mój dawny gin na wieść, że nie mogę zajść z drugą ciążę od razu skierował mnie na in vitro, zero badań wyskakuj kobieto z kasy i leć do kolegi wszczepiać sobie embriony....tak przy leczeniu niepłodności występuje sporo patologii i naciągactwa. Okazało się, że problemem była tarczyca....
  • fawiarina 18.04.19, 20:57
    Jeśli jakość nasienia jest do kitu to szansa na zarodek, który się przyjmie spada
  • lot_w_kosmos 18.04.19, 06:00
    Tylko jedno napisze, bo co tu może napisać laik.
    Chole.... rnie współczuję twojemu synowi. Mam niewiele młodszego syna, wiem, jak przeżywa, gdy podniesiemy na siebie głos. Nie wyobrażam sobie, co musi czuć dziecko, któremu są fundowane takie występy....
    Opamiętaj się. Od tylu lat czytamy, co mu robisz .
    Poważnie mówię : uderz głową w mur i wreszcie bądź dorosłą matką swemu jedynemu dziecku. Biedak, ogromnie mi go szkoda.
  • raczek47 18.04.19, 06:13
    A może zamiast skupiać się na dziecku,którego nie ma,skup się na swoim synu,który jest,istnieje,zapewne przed nim wybór nowej szkoły, duże zmiany..Zauważasz go w ogóle?
    Bo jeśli skupiasz się tylko na swoim rzekomym nieszczęściu niemożności zajścia w kolejną ciążę a żyjące dziecko masz w poważaniu to niedługo je także stracisz .
    Masz syna,partnera,dom.Czemu gonisz za czymś nietealnym,zamiast pielęgnować to dobre,co już masz?

  • massinga 18.04.19, 08:09
    Swoja droga to czeste zjawisko - nie doceniac, co jest na wyciagniecie reki i marzyc o nieosiaglnym, jakby to mialo dac upragnione szczescie.
  • barbibarbi 18.04.19, 08:36
    Tak właśnie, trzeba docenić to co się ma.
  • 35wcieniu 18.04.19, 06:16
    To jest pikus. Pomysl ze teraz w tym "zwiazku w rozpadzie" pojawia sie kolejne dziecko. Na miejscu tego 15 latka bym chyba zazadala umieszczenia w internacie. Snake ma racje-autorka sie nakrecila na dziecko i nie widzi ze i sytuacja sie zmienila i zwiazek. Od tego bym zaczela -zeby zaniechac prob kolejnego wpakowania sie w samotne macierzynstwo. A pozniej psychiatra koniecznie. (Co z tego ze juz bylas, nie limituje sie tego)
  • afro.ninja 18.04.19, 06:47
    Różne są związki i związek korag jest bardzo trudny, pogmatwany, gdyby próbowali żyć z dnia na dzień, a nie bo korag ma cel w życiu zajść w ciążę, byłoby im łatwiej. Piszę o całej rodzinie, bo z tego co korag pisała syn z partnerem bardzo się lubią.
  • kamien.na.dnie 18.04.19, 08:39
    lot_w_kosmos napisała:

    > Od tylu lat czytamy, co mu robisz .

    Autorka pewnie jest od dawna tego swiadoma i wymysla te bajki...dla was smile
    A ze ma wziecie - to sobie konfabuluje.

  • double-facepalm 19.04.19, 03:47
    Konfabulowac możesz sobie ty pod fefnastym nickiem, tu niestety z dużym prawdopodobieństwem ktoś z premedytacja od lat krzywdzi swoje dziecko. A to już nie jest takie zabawne.
  • milva24 18.04.19, 06:25
    Ty już masz dziecko. Zajmij się nim póki jeszcze je masz bo za parę lat będzie pełnoletni, znajdzie pracę i wyprowadzi się na drugi koniec Polski. To naprawdę musi być straszne przegrać z dzieckiem, które się nawet nie urodziło. Jeśli nie dajesz sama rady psychiatra, terapia itp.
  • afro.ninja 18.04.19, 06:45
    Jesteś w bardzo trudnej sytuacji, ale weź pod uwagę, że bierzesz też hormony, żeby podejść do tego transferu, to też Ci może ryć psychikę. Żadna żona brata nie jest od ciebie lepsza, czy gorsza. Szukasz wroga, którego oskarzysz o wszystko, a tu dużo winy jest i w tobie i w partnerze. Jeśli wykrzykujesz takie rzeczy i wpadasz w amok, to się nie dziw, że i partner zaczyna być przykry, , on nie wytrzymuje psychicznie. Czy mówiłaś ginekologowi, że masz takie jazdy?! Ty chyba byłaś z 3 lata temu?! Musisz sobie postawić pytanie, komu na tej ciąży bardziej zależy?! Nie wiem ile masz lat, ale może sobie odpuść na 3 lata, bierz lekarstwa, uprawiaj sport, może jkais polubisz i nie skupiaj się na innych tylko na sobie.
  • katie3001 18.04.19, 07:18
    Nie wiem skąd jestes ale w Warszawie w przychodni Mediva na ul. siennej przyjmuje prof. Małgorzata Jerzak, ginekolog-endokrynolog. specjalistka od spraw trudnych. W środowisku lekarskim ma mieszane opinie bo czasami ma inne poglądy niż głowny nurt medycyny. Jest niezbyt przyjemna ale skuteczna. Pacjentki chwalą. Ja mialam 4 serie invitro - lekarze rozkładali ręce i jedyne co mogli to zaproponowac nową stymulację. Jej wystarczyło zlecenie odpowiednich badań i wiedziała w czym jest problem. I go rozwiązała. Uprzedzam - drogo. Wizyta 400 zł a same badania kosztowały mnie ponad 1000 zł.
  • ruscello 18.04.19, 10:14
    Wielu osobom pomogła, warto.
  • triss_merigold6 18.04.19, 07:31
    Niewątpliwie.
    Użalasz się nad sobą kolejny rok zamiast podjąć skuteczną terapię, a histeriami i żądaniami niszczysz od lat dzieciństwo syna i kolejny związek. Pogódź się z tym, że nie będziesz mieć więcej dzieci i zajmij tym, które masz.
  • double-facepalm 19.04.19, 03:48
    Albo niech wysle do internatu,lepiej zrobi skoro rady o psychoterapii ma od tyłu lat w dooodzie.
  • kachaa17 18.04.19, 07:34
    Ja podczas starań o dziecko zachowywałam się tak jak Ty. Na każdą wieść o ciąży - płacz. A najbardziej dobijały mnie wpadki. Tylko, że ja nie mam dziecka a Ty już masz więc lekka różnica jest. Najgorzej było jak się dowiedziałam o 3 ciąży mojej siostry, która w rozmowach że mną mówiła o rozwodzie, że ten mąż jest taki nie dobry itd. A tu nagle bach: jestem w ciąży. Wpadłam w histerię. Poczułam się oszukana i nic nie warta - i chyba o to chodziło. Jej wyszło,mimo, że teoretycznie nie chciała a ja już wtedy wiedziałam, że dziecka mieć nie będę. Miesiąc się do niej nie odzywałam. Ale w końcu rozum jakoś przemówił. Niepowodzenia w staraniach są ciężkie emocjonalnie. Jeśli się nie ma wsparcia partnera to już w ogóle ciężko. Ja się ze swoim rozstałam. Myślę, że u Ciebie problemem jest niskie poczucie własnej wartości. U mnie też to było ale przede wszystkim ja w związku czułam się źle.
  • barbibarbi 18.04.19, 08:55
    Ja czegoś tu nie rozumiem, czemu obwiniacie inne kobiety o jakąś złośliwość, bo zaszły a wy nie? To jakaś konkurencja sportowa jest czy co? Wyścigi? Ja chciałam mieć dziecko dla posiadania dziecka, a nie po to, żeby komuś coś pokazać, że jestem lepsza, czy płodna. Jakieś takie, przepraszam, wsiowe przekonania. Ja rozumiem, że kobieta tęskni za dzieckiem, chce je mieć, opiekować się wychowywać, ale nie rozumiem, że chce coś komuś pokazać, że jest lepsza czy gorsza.
  • flegma_tyczka 18.04.19, 09:05
    Też tego nie rozumiem, nie mam dzieci, ale kiedyś przez kilka miesięcy chciałam (nie udało się), w tym czasie ktoś z bliskiego otoczenia zaszedł szybko w kolejną ciążę. Nie było mi przykro bo i o co? Nie widzę żadnej korelacji pomiędzy tym, że nie zostałam zapłodniona, a tym, że Iksińska czy Igrekowska zachodzą w ciążę raz po raz. Jedynie co mi żal to, że menelki i ostatnia patologia się rozmnaża, a często porządne ludzie nie mogą. Tyle.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • vinca 18.04.19, 09:22
    To się po prostu dzieje, też nie mogłam patrzeć na kobiety w ciąży, to był bol nie do zniesienia. Wstydzilam sie strasznie swoich uczuc, ale one takie po prostu były. Tylko że autorka mam wrażenie porównuje się z kobietą brata pod każdym względem, ma strasznie niska samoocenę i nie tylko o brak ciąży tu chodzi.
  • kosmos_pierzasty 18.04.19, 10:49
    barbibarbi napisała:

    > Ja czegoś tu nie rozumiem, czemu obwiniacie inne kobiety o jakąś złośliwość, bo
    > zaszły a wy nie? To jakaś konkurencja sportowa jest czy co?

    To jest zawiść. Też miałam taki moment. Szczęśliwie szybko się opamiętałam.
  • lauren6 18.04.19, 10:52
    Życzenie komuś śmierci dziecka to już jest choroba psychiczna.
  • bergamotka77 18.04.19, 11:35
    lauren6 napisała:

    > Życzenie komuś śmierci dziecka to już jest choroba psychiczna.

    dokładnie. Korag jest poważnie zaburzona i w jej stanie robienie sobie dziecka byłoby błędem. Rozumiem gdyby dzieci w w ogóle nie miała to mozna tak sfiksować z niezrealizowanej potrzeby macierzyństwa. ale niby tak chciała miec dziecko a sama pisała, że starszym sie niewiele zajmowała i czasu mu nie poswiecala. A radość z ciązy i poczucie lepszosci w zwiazku z tym w wieku 17. lat to tez chore jest. Twoj maz korag musi cie bardzo kochac ze to wytrzymuje i finansuje.



    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • kachaa17 19.04.19, 16:39
    Ale ja nie obwiniałam innych kobiet o to, że mają dzieci. Po prostu trudno mi było zaakceptować, że komuś przychodzi to tak łatwo a ja się staram i nic. Ja po prostu miałam duże poczucie niesprawiedliwości. I jak np. widziałam, że taka dziewczyna z patologii po sąsiedzku jest w kolejnej ciąży, stoi i pali, wszystkie poprzednie dzieci zostały jej dobrane to szlag mnie trafiał i czułam żal. I czułam się gorsza. Bo mi nie dane było być matką podczas gdy ktoś krzywdzi swoje dzieci i sprowadza kolejne na świat za pstryknięciem palca.
  • anorektycznazdzira 18.04.19, 07:34
    Jeśli psychiatra ograniczył się do wypisania leków, to potrzebujesz jeszcze psychoterapeuty. Dość dokładnie piszesz, jak złożony to jest problem, sięga jeszcze do dzieciństwa a i inne rzeczy zapewne się dołożyły.
    Pamiętaj, że agresywna terapia hormonalna (jak przy in vitro), konieczna w takim wypadku, rozwala samopoczucie psychiczne 100x gorzej niż PMS i menopauza razem wzięte, więc w pewnym sensie "nie jesteś sobą".
    Zawalcz o siebie, nie daj się ponosić rozpaczy, szukaj pomocy.


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • lilia.z.doliny 18.04.19, 07:43
    reasumujac- w domu sa codzienne awantury, placze i histwryczne aceny, twoj facet leci na swoja bratowa, a w tle jest nastoletni syn, ktory troche jakby nie istnial.
    Zle sie dzieje.

    --
    Kiedyś mój pies zeżarł kostki z literami ze Scrabble. Przez dwa dni sensowniej srał, niż Macierewicz mówi.
  • vinca 18.04.19, 07:43
    Współczuję. Strasznie się zaplatalas. Przede wszystkim masz juz dziecko, i o nim pamiętaj. 5 nieudanych transferów? Po którym nieudanym powiesz dość? Wiesz że to nie witamina C a masz dla kogo być zdrowa. To nie ta kobieta jest źródłem twoich problemów, nie obwiniaj jej ale skoro tak źle na nią reagujesz to pogadaj z mężem i unikaj przez jakiś czas może się trochę uspokoisz... No i psychiatra koniecznie...
  • fawiarina 18.04.19, 12:00
    .. 5 nieudanych transferów? Po którym nieudanym powiesz dość?

    To jest akurat niczyja sprawa kiedy powie sobie dość.
    Nie cierpię tego argumentu. Próbować może póki starczy jej kasy albo póki będzie miała na to ochotę. Nie ma żadnej z góry określonej granicy.

    Natomiast tu są zupełnie inne problemy, bardziej poważne i niebezpieczne niż stymulacja hormonalna i są to problemy emocjonalne.

    Dziewczyno, masz za sobą straszne przeżycia i twoje emocje rozwaliły ci już życie. Porady na forum raczej niewiele ci już pomogą, lepiej żebyś jednak wróciła do leczenia u psychiatry oraz zaczęła jakąś terapię. Staniesz na nogi, odbudujesz poczucie własnej wartości, zrozumiesz czego tak naprawdę chcesz i może w końcu będzie normalnie.
  • lauren6 18.04.19, 12:17
    > Próbować może póki starczy jej kasy albo póki będzie miała na to ochotę.

    Doczytałaś, że z powodu tych transferów musiała odstawić leki przepisane jej przez psychiatrę?
    Co jej przyjdzie z zajścia w ciążę jeśli partner ją porzuci, bo nie będzie miał ochoty wysłuchiwać jej ataków złości i histerii? Przecież ona życzy śmierci jakiemuś dziecku z jego rodziny! Korag sobie sama nie poradzi: ani psychicznie, ani finansowo.

    W jej przypadku priorytetem jest psychoterapia i leczenie farmakologiczne zaburzeń psychicznych. Jeśli to wyklucza jednoczesne leczenie niepłodności to sorry, ale zdrowie psychiczne jest ważniejsze od nowego bejbika. Ona musi się leczyć zanim komuś stanie się krzywda.
  • fawiarina 18.04.19, 12:23
    Przeczytaj mój post jeszcze raz i zastanów się o co ci chodzi z tą polemiką.
  • rosapulchra-0 18.04.19, 16:16
    O dokopanie autorce wątku. O nic innego.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • vodyanoi 18.04.19, 07:54
    Ja zrozumialam jedno - ty bylas gorsza od swojego brata w oczach rodzicow.
    Za to twoj syn w porownaniu z niepoczętym nawet nie jest gorszy. On nie istnieje.
  • triss_merigold6 18.04.19, 08:05
    Nie da się ukryć. Korag nie jest nawet niewydolną matką, jest po całości i za wszelką cenę zafiksowana na swoim urojeniu.
    Absolutnie nie powinna nawet myśleć o rozstaniu z partnerem. Tic taki i dziób na kłódkę, bo ten facet jest dla jej syna jedynym normalnym elementem rodziny.
  • lauren6 18.04.19, 09:04
    Z tego co pamiętam korag jest bankrutką i spłaca jakieś długi po byłym mężu. Jej priorytetem nie jest ciąża, ale ogarnięcie swojego stanu psychicznego, zanim chłop się wkurzy, wywali ją z domu i wylądują z synem pod mostem (albo sama pod tym mostem wyląduje, bo syn trzyma z ojczymem, nie z nią).

    Wielkim błędem było odstawienie leków na depresję. Obecne jazdy pewnie biorą się z tego odstawienia. Powinna na cito udać się do psychiatry po nowe leki oraz włączyć psychoterapię.
  • alpepe 18.04.19, 08:33
    AMEN

    --
    Achse des Guten
  • gamma76 18.04.19, 08:07
    przeżyj żałobę po nienarodzonym dziecku, zadbaj o siebie a przede wszystkim o syna! Zrób zwrot o 180% w stosunkach z bratową, spróbuj być pomocna, jako doświadczona już matka, bądź super ciocią dla nowego dziecka w rodzinie! To tez ważna rola. Za jakiś czas będzie lepiej, ale nie przerywaj terapii, bo sama chyba nie dasz rady.
  • triss_merigold6 18.04.19, 08:13
    Na miejscu bratowej, znając hysia Korag, nie dopuścilabym jej do małego dziecka. Baba jest kompletnie niestabilna, nie wiadomo co jej może odbić.
  • kamien.na.dnie 18.04.19, 08:07
    Chryste, jakie "problemy"!
    Pracujesz? Pelny etat, pol etatu? Bo nie doczytalam. Jezeli nie to natychmiast do roboty - problemy rozwiaza sie samoistnie.
  • 3psybezkota 18.04.19, 08:09
    Komentarz mam tylko jeden. Żal Twojego dziecka - jesteś jedną z gorszych matek, o jakich czytałam. Takim, jak Ty powinno się bezwzględnie zabierać dzieci. Wyrośnie z niego kłębek nerwów lub psychopata. Za Twojego partnera nie rozumiem, jak to możliwe, że ciągle z Tobą jest. Nie macie ślubu, nie macie dzieci, przecież on dawno już powinien się zwinąć i znaleźć kogoś normalnego oraz płodnego. Dziwny facet, chyba, że z nim też coś nie tak. A dla Ciebie rada: natychmiast do ośrodka zamkniętego na leczenie.
  • kamien.na.dnie 18.04.19, 08:21
    Trollowy watek w celu zwrocenia na siebie uwagi. Nikt chyba nie mysli, ze ktokolwiek ma takie problemy zyciowe.
  • kamien.na.dnie 18.04.19, 08:28
    Ale gdyby byl prawdziwy to moja rada: dziewczyno nie patrz na zycie innych, patrz na swoje zycie i zajmij sie swoim dzieckiem, swoja rodzina - bo ci zycia zabraknie, a czas szybciutko zapitala.
    Chyba nie chcesz do konca zycia rozkminiac sztucznych wymyslonych problemow, z powodu braku prawdziwych i nadmiaru wolnego czasu? Zrob cos z tym, zycie ma sie jedno i nie ma opcji "wroc".
  • maj18-98 18.04.19, 08:49
    Trollowy wątek?
    Bardzo współczuję. Sytuacja jest okropna. partner twój wypowiada okrutne słowa a i ty nie jesteś mu dłużna. Dziewczyna brata jest jaka jest, nie musi z tobą nic uzgadniać, nic udowadniać i z niczego ci się tłumaczyć.
    MASZ SYNA! to fantastyczne, naprawdę MUSISZ takim kosztem mieć drugie dziecko? Może czas lepiej zadbać o to żyjące?
    Czy nie ma ryzyka, że on z powodu twoich długotrwałych zmagań cierpi?
    Nie neguję psychiatry ale uważam, ze potrzebny ci przede wszystkim psychoterapeuta, nie psycholog.
    Jest szansa, że przestaniesz próbować zdobyć uznanie rodziców, bo chyba o to chodzi a nie o drugie dziecko. To drugie dziecko może kiedyś będziesz miała, może nie, z partnerem możesz się rozstać,a możecie długie jeszcze lata być razem, pewne jest że twój syn żyje i potrzebuje matki. Bądź nią teraz, dla niego. Powodzenia!
  • kamien.na.dnie 18.04.19, 09:01
    Moje dziecko jeszcze spi...
    I ono jest najwazniejsze, to oczywista oczywistosc. Zdaje sobie sprawe z tego, ze to co przeoczymy juz nie wroci, czas ucieka.
  • double-facepalm 19.04.19, 03:50
    kamien.na.dnie napisał(a):

    > Moje dziecko jeszcze spi...
    > I ono jest najwazniejsze, to oczywista oczywistosc. Zdaje sobie sprawe z tego,
    > ze to co przeoczymy juz nie wroci, czas ucieka.
    Czemu piszesz tak jakbyś była watkodajką oraz co na to moderacja
  • pani_tau 18.04.19, 09:17
    Niekoniecznie troll. Pracowałam z dziewczyną, która też tak reagowała w podobnej sytuacji. U niej mieszały hormony, które przyjmowała przygotowując się do in vitro.
  • rosapulchra-0 18.04.19, 12:12
    Chyba jednak nie zdajesz sobie sprawy, jakie ludzie mają problemy.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • jola-kotka 18.04.19, 16:23
    Ojp
  • leni6 18.04.19, 08:42
    Ja proponuję zmianę lekarza, tego od in vitro, opis jest lakoniczny, więc może w rzeczywistości jest inaczej, ale wygląda jakbyś miała nieuregulowana gospodarkę glukozowo-insulinowa, co już samo w sobie powoduje ogromne problemy z utrzymaniem ciazy, w takiej sytuacji potrzebne jest leczenie a invitro to marnowanie czasu i pieniędzy.
  • elenelda 18.04.19, 20:00
    A ja proponuję najpierw zmianę psychiatry, psychoterapię a dopiero po ustabilizowaniu nastroju i opanowaniu emocji poszukanie specjalisty od in vitro.
  • double-facepalm 19.04.19, 03:52
    Z takim ciężkim przypadkiem to ona się może terspeutyzowac z marnym skutkiem i do siedemdziesiatki 😐. Równolegle do porządków z mozgownica niech zrobi ład z somatyką
  • pani-nick 18.04.19, 08:45
    A ty naprawdę pragniesz mieć drugie dziecko, czy po prostu myślisz, że dziecko jest potrzebne Wam do scementowania związku i bez niego się rozstaniecie?
    Masz już dziecko.
    Jak macie się rozstać, to się rozstaniecie obojętnie, czy urodzisz dziecko partnerowi, czy nie.
    Banalne, ale powinnaś się skupić na sobie. Zadbać o siebie samą, a nie poświęcać zdrowie (fizyczne i psychiczne) dla wizji wspólnego potomka.
  • triss_merigold6 18.04.19, 08:53
    Przecież Korag wyłącznie skupia się na sobie.
  • pani-nick 18.04.19, 09:10
    Skupia się na nieistniejącym dziecku. Nie wgłębiając się, czy go naprawdę sama chce.
  • lauren6 18.04.19, 10:05
    Nie, skupia się na sobie. Boi się samotności i myśli, że niemowlę przywiąże do niej faceta. Nie widzi, że jeśli facet ją zostawi to nie przez brak różowego niemowlaka, ale jej zachowanie. Poza tym - sama o tym pisała - uważa, że nie sprawdziła się jako matka dla swojego syna i chce zrealizować się macierzyńsko na nowym dziecku. Co jest bardzo nie fair w stosunku do tego nastolatka, który potrzebuje mamy. Powinna skupić się na naprawieniu ich relacji, a nie na kolejnych próbach in vitro.
  • rosapulchra-0 18.04.19, 12:13
    Specjalistka od tego, co kto sobie myśli się odezwała.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • swinka-morska 18.04.19, 08:48
    Są psycholodzy wyspecjalizowani w pomocy ludziom, którzy mierzą się z niepłodnością.
    Zapytaj w klinice gdzie podchodziłaś do in vitro.
    Na pewno jest kilka godnych polecenia osób w Warszawie, nie wiem jak w innych miastach.
    Wiesz że niepłodność to choroba która wywołuje stres równy temu jakiego doświadczają ludzie z chorobą nowotworową?
    5 transferów, 2 poronienia - to bardzo dużoe obciążenie.
    Szukaj pomocy, bo szkoda się męczyć i niszczyć to co się ma.
  • flegma_tyczka 18.04.19, 09:01
    Ale ta ciąża bliskich osób (czy dalekich, wszystko jedno) pozbawia Cię szans na macierzyństwo, że wpadasz w szał? Przecież nie ma żadnej korelacji, a skoro 5 in vitro się nie udało to może to być znak, że niestety to już koniec rozrodu i tym razem oszukiwanie natury nic nie da? Masz jedno dziecko.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.