Dodaj do ulubionych

Szkoła bez ocen

18.04.19, 11:01
Taka mi się szkoła marzy - bez ocen.
Nauczyciele i rodzice lubią jednak oceny ( tak mi się wydaje). W klasach młodszych próbowano odejść od ocen cyfrowych- stąd te wszystkie słoneczka i chmurki ( a dzieć i tak wie, że słoneczko to 6) .
Co sądzicie na ten temat ?
Edytor zaawansowany
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 11:04
    Mogą być procenty. W liceum sprawdza się bdb
  • 45rtg 18.04.19, 11:10
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Mogą być procenty. W liceum sprawdza się bdb

    A czym się procenty różnią od ocen 1-6?
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 11:15
    Pokazują poziom opanowania materiału. Dopiero później do procentów dopasowuje się oceny od 1-6. Tak już działa to na maturze- zdana na 68%. Później sprawdza się czy ten poziom wystarczy, aby załapać się na dany kierunek. Na uniwerkach (nie jwestem pewna czy polskich) też tak to działa. Aby egzamin/przedmiot zaliczyć trzeba osiągnąć np 51%.
  • 45rtg 18.04.19, 11:24
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Pokazują poziom opanowania materiału. Dopiero później do procentów dopasowuje s
    > ię oceny od 1-6. Tak już działa to na maturze- zdana na 68%. Później sprawdza s

    Oceny 1-6 tak samo pokazują poziom opanowania materiału. Jak masz 1, 1+, 2-, 2, 2+, 3-, 3, 3+, 4-, 4, 4+, 5-, 5, 5+, 6-, 6, to masz gradację co 5-10%. Co w zupełności wystarcza, bo drobniejsze różnice procentowe i tak nie mają znaczenia w normalnej nauce.

    > ię czy ten poziom wystarczy, aby załapać się na dany kierunek. Na uniwerkach (n
    > ie jwestem pewna czy polskich) też tak to działa. Aby egzamin/przedmiot zaliczy
    > ć trzeba osiągnąć np 51%.

    I czym to się różni od konieczności wyrobienia przynajmniej 3, żeby zaliczyć?
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 11:11
    To jest to samo
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 11:18
    To nie jest to samo. Uczeń, który zaliczył np na 60 % czy 68% otrzymuje, powiedzmy, dostateczny. I ta 3 jest w dzienniku, natomiast jeśli wpiszemy wynik procentowy uczeń widzi, że zrobił postęp.
  • ewcia1980 18.04.19, 14:10
    A jeśli najpierw wpiszemy 2- a później 3 to już tego postępu nie widać?

    Czy oceny czy procenty to dokładnie to samo.
    Zresztą punkty przelicza się na procenty a procenty na ocenę.
    30% punktów to 2
    50% to 3
    75% to 4
    a 90 % to 5
    A 100% to 6
    Tak jest np i moich dzieci.
    Więc mając ocenę znasz %.
  • ewcia1980 18.04.19, 14:11
    No i wiesz .... przy ocenach są jeszcze + i -
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 15:22
    No nie, bo według twojej skali 4 jest pomiędzy 75 a 89% a to naprawdę duża różnica. W mojej szkole skala jest trochę inna i ja nie uważam, że oceny to zło, myślę tylko, skoro ten temat został podjęty, że procenty mogłyby być bardziej czytelne. Jeżeli założymy, że uczeń dostaje jedynkę zdobywszy 48% (zalicza 50) to ja widzę, że on jednak wie więcej od takiego, który dostaje 30.
  • 45rtg 18.04.19, 11:09
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Taka mi się szkoła marzy - bez ocen.
    > Nauczyciele i rodzice lubią jednak oceny ( tak mi się wydaje). W klasach młods
    > zych próbowano odejść od ocen cyfrowych- stąd te wszystkie słoneczka i chmurki
    > ( a dzieć i tak wie, że słoneczko to 6) .
    > Co sądzicie na ten temat ?

    Że to bez sensu. Oceny są informacją o tym, jak dziecko pojmuje materiał. Te cyfrowe, bo te opisowe to lanie wody. Przez całe życie człowiek jest w jakiś sposób oceniany, czy to za kejpiaje, czy za metry długości wykopanego rowu, więc usuwanie ocen ze szkoły to kompletna bzdura.
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 11:15
    Kuba otrzymał z testu( znajomość lektury) wiedzy o " Kubusiu Puchatku" powiedzmy - 4 ( cztery z minusem).
    Co ci daje ta informacja ? Zna ten Kuba lekturę ?

  • niktmadry 18.04.19, 11:18
    Ten Kuba przeczytal lekture, zeby nie dostac 1. Gdyby nie bylo ocen temu Kubie nie chcialoby sie czytac.
  • 45rtg 18.04.19, 11:20
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Kuba otrzymał z testu( znajomość lektury) wiedzy o " Kubusiu Puchatku" powied
    > zmy - 4 ( cztery z minusem).
    > Co ci daje ta informacja ? Zna ten Kuba lekturę ?

    Tak, dość dobrze, chociaż pewnych rzeczy nie zauważył. Dziękuję.
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 11:34
    A czego nie zauważył? Nad czym powinien popracować, żeby mieć poczucie, że zna lekturę? A co zna ?
  • 45rtg 18.04.19, 11:39
    aaa-aaa-pl napisał:

    > A czego nie zauważył? Nad czym powinien popracować, żeby mieć poczucie, że zna
    > lekturę? A co zna ?

    Przecież widzi na sprawdzianie, za które pytania dostał mniej punktów.
    Zresztą - przykład sprawdzianu z lektury jest akurat z pupy, bo przecież nikt nie będzie doczytywał dokładniej końcówki siedemnastego rozdziału "Nad Niemnem", bo mu wyszło, że ma tu braki. Sprawdzian z zasad dynamiki Newtona - to i owszem. I tam uczeń widzi, które zadanie schrzanił. Nie trzeba do tego żadnych "ocen opisowych". Mało tego - oceny liczbowe pozwalają jasno i sprawnie oszacować, czy uczeń trzyma się na poziomie, poprawia, czy pogarsza. Bajdurzenie wypracowań o Jasiu na to nie pozwala.
  • szeera 18.04.19, 15:03
    "Te cyfrowe, bo te opisowe to lanie wody. Przez całe życie człowiek jest w jakiś sposób oceniany, czy to za kejpiaje, czy za metry długości wykopanego rowu, więc usuwanie ocen ze szkoły to kompletna bzdura."

    Dla dorosłych to już akurat wiadomo, że sztuczne systemy motywacyjne (takie jak oceny w szkole) generalnie nie działają. W Polsce dużo o tym mówi i pisze prof. Andrzej Blikle. Takie systemy sprawdzają się w żadkich przypadkach: prostych, powtarzalnych czynności, wykonywanych samodzielnie, których jakość można natychmiat ocenić. W pozostałych przypadkach ludzie okazują się szalenie kreatywni w dostawaniu dobrych ocen bez wykonania dobraj pracy. A już ocenianie poszczególnych czlonków zespołu i skłanianie ich do konkurencji w momencie gdy powinni współpracować, kończy się zazwyczaj piekną katastrofą.
  • 45rtg 19.04.19, 09:55
    szeera napisała:

    > Dla dorosłych to już akurat wiadomo, że sztuczne systemy motywacyjne (takie jak
    > oceny w szkole) generalnie nie działają. W Polsce dużo o tym mówi i pisze prof

    To nieistotne. Człowiek jest oceniany. Nie ma powodu, żeby człowiek - uczeń nie był.
  • olena.s 19.04.19, 10:26
    Jest.
    Tym powodem jest psychologia, czyli to, jak dany system będzie wpływał na dzieci, które przez 12 lat obowiązkowej nauki zmieniają się i dojrzewają.
  • 45rtg 19.04.19, 10:41
    olena.s napisała:

    > Jest.
    > Tym powodem jest psychologia, czyli to, jak dany system będzie wpływał na dziec

    Psychologia nie jest powodem, psychologia to taka nauka, wiesz.

    > i, które przez 12 lat obowiązkowej nauki zmieniają się i dojrzewają.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 21:09
    45rtg napisał:

    > szeera napisała:
    >
    > > Dla dorosłych

    W PRZYPADKU dorosłych


    to już akurat wiadomo, że sztuczne systemy motywacyjne (tak
    > ie jak
    > > oceny w szkole) generalnie nie działają.

    Bo dorośli w pracy mają naturalny system motywacyjny w postaci awansów, podwyżek i temu podobnych.



  • szeera 19.04.19, 21:11
    "To nieistotne. Człowiek jest oceniany. Nie ma powodu, żeby człowiek - uczeń nie był."

    Właśnie, że istotne. Po pierwsze, szkoła bez stopni (cyfr, liter czy słoneczek) nie ozancza braku oceniania. W tym wątku mówiąc o szkołach bez stopni mówimy przeważnie o szkołach które dają dziecku na bieżąco informację zwrotną dotyczącą jego pracy. Oprócz tego rodzic i dziecko ostajął okresowo informację o postępach dziecka.

    Po drugie, tak jak pisałam, sztuczne systemy motywacyjne działają dla "prostych, powtarzalnych czynności, wykonywanych samodzielnie, których jakość można natychmiat ocenić". Świata dorosłych nie udaje się przeważni tak uprościć, więc pracownicy często dochodzą do oczekiwanego wyniku w całkowicie niepożądany przez pracodawcę sposób.

    Rzeczywistość szkolną da się kształtować w dużo większym stopniu, wiec cały proces nauczania dostosowuje się do tego aby można było uczniom postawić stopnie. Czyli - praca indywidualna, bo jak postawić stopnie zespołowi. Czyli konkurencja zamiast współpracy - bo mój stopień będzie wtedy lepszy na tle klasy. Czyli zredukowanie nauki do łatwych do ocenienia i jednoznacznego sprawdzenia treści akademickich.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 21:24
    szeera napisała:

    > "To nieistotne. Człowiek jest oceniany. Nie ma powodu, żeby człowiek - uczeń ni
    > e był."
    >
    Czyli z
    > redukowanie nauki do łatwych do ocenienia i jednoznacznego sprawdzenia treści a
    > kademickich.

    No dobra, pogadałaś sobie, a teraz przedstaw odpowiadający Twoim wyobrażeniom sposób przekazywania uczniowi informacji zwrotnej odnośnie jego osiągnięć.
  • grru 18.04.19, 22:32
    Oceny opisowe dobrze napisane mówią zdecydowanie więcej. Wolisz wiedzieć, że robotnik wykopał dół o długości stu metrów, głęboki na dwa metry, ale pod koniec schrzanił robotę i ziemia się osunęła, czy wystarczy Ci informacja, że wykopał rów na 3+?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 45rtg 19.04.19, 09:53
    grru napisał(a):

    > Oceny opisowe dobrze napisane mówią zdecydowanie więcej. Wolisz wiedzieć, że ro
    > botnik wykopał dół o długości stu metrów, głęboki na dwa metry, ale pod koniec
    > schrzanił robotę i ziemia się osunęła, czy wystarczy Ci informacja, że wykopał
    > rów na 3+?

    Mylisz informację techniczną dla inżyniera z oceną pracownika.
  • grru 22.04.19, 22:26
    Jako pracownik miałam ocenę opisową połączoną z oceną klasyczną. Nikt mi samego 4 nie wystawiał.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • slonko1335 18.04.19, 11:11
    Moja córka nie miała ocen w klasach 1-3 , nie było też żadnych literek, procentów czy słoneczek. Wyłącznie ocenianie kształtujące. Super sprawa. Czy sprawdziłoby się w naszym systemie edukacji w starszych klasach nie wiem ale u niej we wczesnoszkolnych bardzo.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • julita165 18.04.19, 11:57
    Oceny opisowe też mogą być takie że nic z nich nie wynika. Na półrocze dostałam opisowa ocenę syna, która wygląda jak skopiowana z jakiegoś gotowca. Nijak z niej nie idzie wyczytać jak to dziecko sobie radzi, czy jest w czymś mocne, jak bardzo czy może przeciwnie, ma braki, coś musi nadrobić, a może wykazuje jakieś uzdolnienia. No nic. Kilka zdań że czyta, poprawnie odwzorowuje kształt litery i ich połączenia w wyrazie, liczy , lubi śpiewać piosenki, chętnie wykonuje pracę plastyczne, jest grzeczny, ma zawsze strój na wf. Chyba niczego nie pominęłam. Jak to ma tak wyglądać to ja wolę tradycyjne oceny.
  • slonko1335 18.04.19, 12:21
    a to też prawda ale u mojej akurat nauczycielka wielka zwolenniczka oceniania kształtującego nie robiła tego na siłe bo kazali tylko sama z siebie i zawsze było super wszystko opisane.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • niktmadry 18.04.19, 11:17
    Oceny sa motywacja do nauki dla starszych uczniow. Kto by sie uczyl na prace klasowe gdyby nie bylo ocen?
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 11:26
    Bo istotna jest wewnętrzna motywacja do zdobywania wiedzy.Nauka ma być przygodą- fajnie jest wiedzieć, że.....
    Tego w szkołach się nie rozwija.
    Sterowanie zewnętrzne jest łatwiejsze, to fakt.
    Ale tutaj potrzeba zmian systemowych.
    Chociaż znam nauczycieli, którzy nie posługują się ocenami cyfrowymi ( są to osoby z kręgu oceniania kształtującego).
  • 45rtg 18.04.19, 11:30
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Bo istotna jest wewnętrzna motywacja do zdobywania wiedzy.Nauka ma być przygod

    Zmotywuj wewnętrznie mnie nastoletniego do nauki chemii.

  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 11:35
    ale po co? zamierzaleś zostac chemikiem? nie? to po wuj Ci rozbudowana chemia? podstawową pewnie kumałeś, w stylu że NaCl to sól kuchenna, to anion a to kation, wszystkie chlorki rozpuszczają sie w wodzie, a atom ma jądro i elektrony - i wystarczy. jesli nie planujesz związania sie zawodowo z chemią to na co Ci informacje o molach, elektrolizach i węglowodorach nienasyconych, ZWŁASZCZA w ujęciu stricte liczbowym?...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 18.04.19, 11:43
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > ale po co? zamierzaleś zostac chemikiem? nie? to po wuj Ci rozbudowana chemia?
    > podstawową pewnie kumałeś, w stylu że NaCl to sól kuchenna, to anion a to katio
    > n, wszystkie chlorki rozpuszczają sie w wodzie, a atom ma jądro i elektrony - i

    Chlorki rozpuszczają się w wodzie? No popatrz, nie wiedziałem. Podobnie, jak nie pamiętam, który to kation.

    > wystarczy. jesli nie planujesz związania sie zawodowo z chemią to na co Ci inf
    > ormacje o molach, elektrolizach i węglowodorach nienasyconych, ZWŁASZCZA w ujęc
    > iu stricte liczbowym?...

    Bo nie wiadomo, co się zachce w życiu robić takiemu uczniowi, więc odpowiedzialni za niego dorośli powinni mu wcisnąć do głowy w miarę szerokie podstawy wiedzy.
    Koncepcja "nie zmuszajmy ucznia do tego, co go nie interesuje" prowadzi prostą drogą do produkcji jednowątkowych przygłupów, a i to dobrze, jak ten ocalały wątek nie będzie akurat harataniem w gałę.
  • bo_ob 18.04.19, 11:47
    45rtg napisał:

    > odpowiedzial
    > ni za niego dorośli powinni mu wcisnąć do głowy w miarę szerokie podstawy wiedz
    > y.


    Mam radykalnie przeciwne zdanie. Wszystkiego po trochu, czyli nic porządnie.
    Powinno się znaleźć i rozwijać talent, bo dobry ślusarz zawsze jest lepszy od kiepskiego profesora.

  • 45rtg 18.04.19, 11:52
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > odpowiedzial
    > > ni za niego dorośli powinni mu wcisnąć do głowy w miarę szerokie podstawy
    > wiedz
    > > y.
    >
    >
    > Mam radykalnie przeciwne zdanie. Wszystkiego po trochu, czyli nic porządnie.

    Od porządnej nauki wybranej dziedziny są studia. Ewentualnie praktyki zawodowe.

    > Powinno się znaleźć i rozwijać talent, bo dobry ślusarz zawsze jest lepszy od k
    > iepskiego profesora.

    A, czyli koncepcja bodajże niemiecka - profilujemy ucznia i określamy, kim zostanie w życiu. Kij z jego upodobaniami, zainteresowaniami, czy nawet z perspektywami przebranżowienia się na starość. Z systemu wyszło, że ma być ślusarzem, to kładziemy na nim lachę, nikim innym nie będzie.
  • bo_ob 18.04.19, 11:56
    45rtg napisał:

    > Od porządnej nauki wybranej dziedziny są studia. Ewentualnie praktyki zawodowe.

    Moje doświadczenie jest takie, że talenty powinno się odkrywać i rozwijać jak najwcześniej.

    > A, czyli koncepcja bodajże niemiecka - profilujemy ucznia i określamy, kim zost
    > anie w życiu. Kij z jego upodobaniami, zainteresowaniami, czy nawet z perspekty
    > wami przebranżowienia się na starość. Z systemu wyszło, że ma być ślusarzem, to
    > kładziemy na nim lachę, nikim innym nie będzie.

    Obawiam się, że nie rozumiesz.
    Nikt nie ma zdolności do wszystkiego, pewne sprawy trzeba odpuścić. Nie wiem o jakim "systemie" mówisz, boja mówię bardzo jasno - nie ma potrzeby uczyć każdego wszystkiego na takim samym poziomie. bo to i strata czasu i nerwów dziecka.

    Przebranżowienie na starość? A kto komu broni?



  • 45rtg 18.04.19, 12:07
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Od porządnej nauki wybranej dziedziny są studia. Ewentualnie praktyki zaw
    > odowe.
    >
    > Moje doświadczenie jest takie, że talenty powinno się odkrywać i rozwijać jak n
    > ajwcześniej.

    Ale Ty nie chcesz odkrywać talentów, tylko odcinać uczniów od tego, w czym nie osiągają od razu odpowiedniego poziomu skuteczności.

    > > A, czyli koncepcja bodajże niemiecka - profilujemy ucznia i określamy, ki
    > m zost
    > > anie w życiu. Kij z jego upodobaniami, zainteresowaniami, czy nawet z per
    > spekty
    > > wami przebranżowienia się na starość. Z systemu wyszło, że ma być ślusarz
    > em, to
    > > kładziemy na nim lachę, nikim innym nie będzie.
    >
    > Obawiam się, że nie rozumiesz.

    Masz rację, obawiasz się.

    > Nikt nie ma zdolności do wszystkiego, pewne sprawy trzeba odpuścić. Nie wiem o
    > jakim "systemie" mówisz, boja mówię bardzo jasno - nie ma potrzeby uczyć każdeg
    > o wszystkiego na takim samym poziomie. bo to i strata czasu i nerwów dziecka.

    Czyli dyslektyka nie będziemy w ogóle uczyć czytać.

    > Przebranżowienie na starość? A kto komu broni?

    Brak wiedzy broni.
  • bo_ob 18.04.19, 12:09
    45rtg napisał:

    > Masz rację, obawiasz się.

    Całkiem niepotrzebnie chciałam być grzeczna.
  • 45rtg 18.04.19, 12:34
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Masz rację, obawiasz się.
    >
    > Całkiem niepotrzebnie chciałam być grzeczna.

    A wystarczyło być merytoryczną.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 12:59
    "A, czyli koncepcja bodajże niemiecka - profilujemy ucznia i określamy, kim zostanie w życiu. Kij z jego upodobaniami, zainteresowaniami, czy nawet z perspektywami przebranżowienia się na starość. Z systemu wyszło, że ma być ślusarzem, to kładziemy na nim lachę, nikim innym nie będzie."

    calkiem wrecz przeciwnie. profilujemy ucznia ZGODNIE z jego upodobaniami i zainteresowaniami. a jak ktos za młodu nie miał ochoty sie uczyc fizyki to na starosc fizykiem nie zostanie.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 18.04.19, 13:11
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > calkiem wrecz przeciwnie. profilujemy ucznia ZGODNIE z jego upodobaniami i zain
    > teresowaniami. a jak ktos za młodu nie miał ochoty sie uczyc fizyki to na staro
    > sc fizykiem nie zostanie.

    A stabilność zainteresowań nastolatka jest granitowa. Jak go fizyka nie interesuje w szóstej klasie, to nigdy w życiu go nie zainteresuje.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:36
    to pojdzie na dodatkowy kurs i sie douczy.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kurt.wallander 18.04.19, 13:48
    dziennik-niecodziennik napisała:


    > calkiem wrecz przeciwnie. profilujemy ucznia ZGODNIE z jego upodobaniami i zain
    > teresowaniami.

    Nie do końca się zgodzę, ponieważ zainteresowania zmieniają się z wiekiem. Moja najstarsza - kiedyś powiedzialabym typowa humanistka ze zdolnościami językowymi. W liceum rozszerzenia jakie wybrała, poza językiem, to matematyka i geografia. W podstawówce, a nawet gomnazjum nic nie wskazywało na to, że akurat w tym kierunku będzie chciała się szczególnie rozwijać.

    a jak ktos za młodu nie miał ochoty sie uczyc fizyki to na staro
    > sc fizykiem nie zostanie.

    Co to znaczy za młodu i na starość? Bo ja mam w domu przykład, jak zainteresowania zmieniły się pomiędzy 15 a 16. rokiem życia.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 14:03
    45rtg pisał o przebranżawianiu sie na starosc i do tego sie odnoszę.
    przekierunkowanie zainteresowan w wieku szkolnym przy ciągłej edukacji w tejze szkole jest jak najbardziej wykonalne. nadrabiasz braki programowe i przerzucasz sie z klasy językowej do geograficznej. ma to i tak wiecej sensu niż gdyby dalej interesowała sie jezykami, a musiała pare lat ciągnąć korki z matematyki.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • julita165 18.04.19, 12:03
    45rtg napisał:

    > Bo nie wiadomo, co się zachce w życiu robić takiemu uczniowi, więc odpowiedzial
    > ni za niego dorośli powinni mu wcisnąć do głowy w miarę szerokie podstawy wiedz
    > y.
    > Koncepcja "nie zmuszajmy ucznia do tego, co go nie interesuje" prowadzi prostą
    > drogą do produkcji jednowątkowych przygłupów, a i to dobrze, jak ten ocalały wą
    > tek nie będzie akurat harataniem w gałę.

    Zgadzam się. Dzieci/ mlodziez czasem bardzo długo nie wiedzą co chcieliby robić w życiu. Kończąc podstawówkę w wieku 15 lat nie miałam zielonego pojęcia, ja jeszcze w III kl LO miałam rozrzut pomiędzy dziennikarstwem, politologia, prawem ( powiedznym że humanistyczne ) a handlem zagranicznym ( egzamin wstępny z matematyki ).

  • bo_ob 18.04.19, 12:08
    Ale my tu mówimy o sytuacji gdy dziecko ewidentnie nie ma talentu do chemii. I pytanie jest takie: czy powinno się go do nauki chemii w pełnym wymiarze zmuszać kosztem czasu, jakie by poświęcił na naukę przedmiotów, jakimi się interesuje.
  • saskia44 18.04.19, 12:34
    Na jakim poziomie edukacji tego dziecka nalezy odpuscic mu ta chemie?
  • bo_ob 18.04.19, 12:41
    Tylko się nie śmiej smile

    Na takim, aby wiedział z jakich substancji zbudowany jest świat, jakie przemiany zachodzą między nimi, kiedy i dlaczego zachodzą, znał i rozumiał prawa chemiczne, znał podstawowe pojęcia.
  • saskia44 18.04.19, 12:48
    Czyli jaki to etap konkretnie? Bo np u mnie to jest zalonczenie edukacji obowiazkowej czyli wiek 16 lat. Moja corka wlasnie bedzie zdawac wgzaminy z tym ze z chemii na zdecydowanie wyzszym poziomie niz przyklad ktory podalas. Chemie rozumie ale nie ma zamiaru zostac chemikiem ani studiowac jednak zdanie wgzaminow z chemii na tym etapie na wysoka ocene otworzy jej furtke na przyszlosc czyli jesli kiedys tam zdecydowalaby sie zdobyc kwalifikacje z chemia zwiazane.
    Dlatego uwazam ze nie odpuszczanie zbyt wczesnie nie jest dobre.
  • bo_ob 18.04.19, 12:50
    Tak, myślę, że 15 - 16 lat jest OK.

  • bo_ob 18.04.19, 12:58
    Powiem wprost. Nie wszyscy uczniowie są zdolni i nie wszyscy powinni mieć maturę. Natomiast wszyscy powinni mieć zawód i posiąść jakieś umiejętności. O takich myślałam, gdy pisałam o chemii w wymiarze minimum. Jeśli uczennica ma predyspozycje do zdobycia zawodu opiekunki osób starszych (zawód z wielką przyszłością), nie musi umieć chemii na wyższym poziomie, niz napisałam, jeśli nie ma do niej smykałki.

    Tu wszyscy piszą tylko o dzieciach zdolnych, mądrych, wybierających sie do najlepszych szkół i na najlepsze studia.
    Nie ma to wielkiego przełożenia na rzeczywistość.
  • saskia44 18.04.19, 13:17
    bo_ob napisała:

    >Jeśli uczennica ma predyspo zycje do zdobycia zawodu opiekunki osób starszych (zawód z wielką przyszłością)
    > , nie musi umieć chemii na wyższym poziomie, niz napisałam, jeśli nie ma do nie
    > j smykałki.

    A na jakim etapie edukacji mozna okreslic czy dana soba ma smykalke? Poza tym zaszufaskowanie ucznia na tego ktory smykalki niema i odpuszczenie bo bedzie z niego dobry opiekun miaja sie w ogole z samym celem edukacji? Edukacja ma dac mozliwosci a nie je ograniczac, szkola powinna rozwijac I przede wszystkim robic wszystko co mozliwe zeby uczniowie chcieli przeskoczyc wyzej ustawiona poprzeczke. Ambicje, aspiracje, ciezka praca sa najwazniejsze a nie tylko ponaprzecietny talent do czegos tam. Praca opiekuna moze byc czyjas praca na cale zycie a moze byc tez tylko na jakis czas a potem nastapi decyzja o rozwoju i podnoszenie kwalifikacji. Jesli ktos nie bedzie mial pojecia o chemii czy bilogii co bedzie wynikalo z ocen egzaminow to moze miec problem jesli zdecyduje sie te kwalifikacje podnosic. Wiele osob moze byc zwyczajnie mocno zniechecona i zrezygnowac.
  • bo_ob 18.04.19, 13:29
    Edukacja ma dawać możliwości, to prawda. Ale co jeśli możliwości intelektualne ucznia nie są duże?
  • saskia44 18.04.19, 13:36
    bo_ob napisała:

    > Edukacja ma dawać możliwości, to prawda. Ale co jeśli możliwości intelektualne
    > ucznia nie są duże?

    Nic, zupepelnie nic. Jednak nie mozna uznac jednoczesnie przyklejajac etykiete 'niskie mozliwosci-bedzie opiekunem'. Jak napisalam nie na tym edukacja polega to nie jest zupelnie jej rola.
  • bo_ob 18.04.19, 13:42
    Nie przyklejam etykietek.
    Piszę o tym, że edukacja daje możliwości a każdy korzysta z nich na miarę swoich własnych możliwości.

  • saskia44 18.04.19, 13:56
    bo_ob napisała:

    > Nie przyklejam etykietek.
    > Piszę o tym, że edukacja daje możliwości a każdy korzysta z nich na miarę swoic
    > h własnych możliwości.
    >
    Niekoniecznie korzysta. Jesli szkola zamiast pomagac i dopingowac uczniow do osiagania wiecej robi odwrotnie.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:43
    ale jej nie o to chodzi przeciez.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:08
    ale to znaczy ze córka chemię ogarnia. no musi skoro w ogole bierze pod uwagę jakąkolwiek pracę z nią związaną.
    a czego nie ogarnia? nie wiem - muzyki na przykład? tez sie ma jej uczyc bo moze kiedys zechce byc muzykiem?...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 12:56
    "Chlorki rozpuszczają się w wodzie? No popatrz, nie wiedziałem. Podobnie, jak nie pamiętam, który to kation."

    widac ci to do niczego niepotrzebne. bedziesz potrzebował - sprawdzisz sobie. i słusznie.

    "Bo nie wiadomo, co się zachce w życiu robić takiemu uczniowi, więc odpowiedzialni za niego dorośli powinni mu wcisnąć do głowy w miarę szerokie podstawy wiedzy."

    bedzie potrzebował - douczy się. w miarę szerokie podstawy kazdego przedmioty skutkują iloscią materiału trudną do ogarnięcia. zwłaszcza jesli uczen te wiedze tylko biernie odbiera na zasadzie "zakuj, zdaj, zapomnij".

    "Koncepcja "nie zmuszajmy ucznia do tego, co go nie interesuje" prowadzi prostą drogą do produkcji jednowątkowych przygłupów, a i to dobrze, jak ten ocalały wątek nie będzie akurat harataniem w gałę."

    ale pal szesc, jak ktos chce haratac w gałę to czemu nie? na co mu tam wtedy szeroka podstawa historii czy fizyki?...



    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 18.04.19, 12:59
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > "Chlorki rozpuszczają się w wodzie? No popatrz, nie wiedziałem. Podobnie, jak n
    > ie pamiętam, który to kation."
    >
    > widac ci to do niczego niepotrzebne. bedziesz potrzebował - sprawdzisz sobie. i
    > słusznie.

    Sprawdzę tylko to, o czym w ogóle będę wiedział, że jest do sprawdzenia. Ocięcie ucznia od wiedzy ogólnej, żeby sobie nie zaprzątał ślicznej główki okaleczy go na całe życie, bo po prostu nie będzie miał pojęcia, że czegoś jeszcze może się dowiedzieć.

    > "Bo nie wiadomo, co się zachce w życiu robić takiemu uczniowi, więc odpowiedzia
    > lni za niego dorośli powinni mu wcisnąć do głowy w miarę szerokie podstawy wied
    > zy."
    >
    > bedzie potrzebował - douczy się. w miarę szerokie podstawy kazdego przedmioty s
    > kutkują iloscią materiału trudną do ogarnięcia. zwłaszcza jesli uczen te wiedze
    > tylko biernie odbiera na zasadzie "zakuj, zdaj, zapomnij".

    Jak ma dziurawą głowę i wszystko mu wyleci, to jest to problem, ale jego problem, a nie systemu.

    > "Koncepcja "nie zmuszajmy ucznia do tego, co go nie interesuje" prowadzi prostą
    > drogą do produkcji jednowątkowych przygłupów, a i to dobrze, jak ten ocalały w
    > ątek nie będzie akurat harataniem w gałę."
    >
    > ale pal szesc, jak ktos chce haratac w gałę to czemu nie? na co mu tam wtedy sz
    > eroka podstawa historii czy fizyki?...

    Bo może już po pięciu latach zmądrzeje i haratanie w gałę nie będzie miało tego uroku. Ale cóż, gdy będzie już po szkole, trzeba się wziąć za jakąś pracę, na dokształcanie czasu nie ma, bo łopata czeka?
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:03
    "Sprawdzę tylko to, o czym w ogóle będę wiedział, że jest do sprawdzenia. Ocięcie ucznia od wiedzy ogólnej, żeby sobie nie zaprzątał ślicznej główki okaleczy go na całe życie, bo po prostu nie będzie miał pojęcia, że czegoś jeszcze może się dowiedzieć."

    mnóstwo krajów tak robi i wszyscy są zadowoleni. to my sie upieramy przy produkowaniu na siłę szerokoprofilowego wykształcenia.

    "Jak ma dziurawą głowę i wszystko mu wyleci, to jest to problem, ale jego problem, a nie systemu."

    Tobie wylecialo co to jest kation. czy to znaczy ze masz dziurawą głowę? - nie. czy to Cie deprecjonuje jako człowieka wykształconego? - nie.

    "Ale cóż, gdy będzie już po szkole, trzeba się wziąć za jakąś pracę, na dokształcanie czasu nie ma"

    a niby dlaczego?..

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 19.04.19, 09:57
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > "Sprawdzę tylko to, o czym w ogóle będę wiedział, że jest do sprawdzenia. Ocięc
    > ie ucznia od wiedzy ogólnej, żeby sobie nie zaprzątał ślicznej główki okaleczy
    > go na całe życie, bo po prostu nie będzie miał pojęcia, że czegoś jeszcze może
    > się dowiedzieć."
    >
    > mnóstwo krajów tak robi i wszyscy są zadowoleni. to my sie upieramy przy produk

    "Mnóstwo", "wszyscy"... Same konkrety.

    > "Jak ma dziurawą głowę i wszystko mu wyleci, to jest to problem, ale jego probl
    > em, a nie systemu."
    >
    > Tobie wylecialo co to jest kation. czy to znaczy ze masz dziurawą głowę? - nie.

    Uciekło słówko "wszystko"?

    > "Ale cóż, gdy będzie już po szkole, trzeba się wziąć za jakąś pracę, na dokszta
    > łcanie czasu nie ma"
    >
    > a niby dlaczego?..

    Bo za czekającą łopatą stoją wymagalne płatności.
  • ola5488 18.04.19, 19:30
    45rtg napisał:

    >
    > Sprawdzę tylko to, o czym w ogóle będę wiedział, że jest do sprawdzenia. Ocięci
    > e ucznia od wiedzy ogólnej, żeby sobie nie zaprzątał ślicznej główki okaleczy g
    > o na całe życie, bo po prostu nie będzie miał pojęcia, że czegoś jeszcze może s
    > ię dowiedzieć.

    Otóż to.

    >
    > Bo może już po pięciu latach zmądrzeje i haratanie w gałę nie będzie miało tego
    > uroku. Ale cóż, gdy będzie już po szkole, trzeba się wziąć za jakąś pracę, na
    > dokształcanie czasu nie ma, bo łopata czeka?

    Ponownie się zgadzam.
  • berdebul 18.04.19, 15:37
    Nie wszystkie chlorki, większość. wink
  • grru 18.04.19, 22:40
    Nastoletniej mnie nikt nie zmotywował ocenami do nauki chemii i po prostu jej nie umiem. Niestety.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • taki-sobie-nick 18.04.19, 21:34
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Bo istotna jest wewnętrzna motywacja do zdobywania wiedzy.


    Nauka ma być przygod
    > ą- fajnie jest wiedzieć, że...

    Jak dla mnie, nauka jako przygoda jest raczej zajęciem przeżywanym dla niego samego (uczymy się, bo fajnie jest się uczyć), a motywacja do zdobywania wiedzy to co innego.


    > Tego w szkołach się nie rozwija.

    U niektórych tego się nie da rozwinąć. Poza tym ględzenie - jeśli chcemy uzyskać zawód taki i owaki, to będą nas rozliczać z wiedzy, nie z motywacji.
  • ichi51e 18.04.19, 11:26
    Oceny sa potrzebne tyle ze ludzie zle je rozumieja. To najlepszy feedback na ile umiesz. Powinny byc bardziej przejrzyste najlepiej punkty i %

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kocimietkka 23.04.19, 10:25
    Ale oceny się chyba wystawia na podstawie ustalonego przedziału %. Z tym że ludzie je zrozumieją to się zgadzam.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 11:31
    jestem za. ale to by wymagało modernizacji WSZYSTKIEGO w systemie edukacji.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • bo_ob 18.04.19, 11:31
    Jestem za.

    Ocena w ciągu roku szkolnego nie mówi o niczym, to nie jest żadna informacja.
    Jestem za systemem opisowym, czyli informacją dla ucznia co umie a czego nie.

    Po zakończeniu etapu nauki (szkoła podstawowa, średnia) - egzaminy oceniane procentowo przy jasnych kryteriach ile punktów jest za co. Ile za wiedzę merytoryczną, ile za umiejętności mówienia na temat, czytania ze zrozumieniem, ile za samodzielne myślenie itp.

  • 45rtg 18.04.19, 11:44
    bo_ob napisała:

    > Jestem za.
    >
    > Ocena w ciągu roku szkolnego nie mówi o niczym, to nie jest żadna informacja.

    Może Tobie.

    > Jestem za systemem opisowym, czyli informacją dla ucznia co umie a czego nie.

    Przecież tę informację uczeń za każdym razem dostaje najdokładniej, jak można: widzi, co zrobił, a co nie.

  • bo_ob 18.04.19, 11:50
    45rtg napisał:

    > Może Tobie.

    Nie, ja nie jestem uczennicą. Nie mówi uczniowi a tym bardziej jego rodzicom. Wszyscy byliśmy uczniami i powinniśmy pamiętać jak to działa.

    > Przecież tę informację uczeń za każdym razem dostaje najdokładniej, jak można:
    > widzi, co zrobił, a co nie.

    Skąd to przekonanie?
    Jeśli dostaje samą ocenę pod wypracowaniem to wie dlaczego jest ona właśnie taka?


  • 45rtg 18.04.19, 11:54
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Może Tobie.
    >
    > Nie, ja nie jestem uczennicą. Nie mówi uczniowi a tym bardziej jego rodzicom. W

    Mnie, jako rodzicowi, mówi. Jako uczniowi też mi nie sprawiało trudności zrozumieć, gdzie mam braki.

    > szyscy byliśmy uczniami i powinniśmy pamiętać jak to działa.

    No właśnie.

    > > Przecież tę informację uczeń za każdym razem dostaje najdokładniej, jak m
    > ożna:
    > > widzi, co zrobił, a co nie.
    >
    > Skąd to przekonanie?

    Z doświadczenia ucznia i rodzica.

    > Jeśli dostaje samą ocenę pod wypracowaniem to wie dlaczego jest ona właśnie tak
    > a?

    Nie widziałem jeszcze wypracowania ocenionego jedną, gołą oceną. Zawsze były podkreślone błędy, a jeżeli to było coś mniej jednoznacznego, niż orty, to były wyjaśnienia, co jest źle.
  • bo_ob 18.04.19, 11:57
    OK. Masz inne zdanie ode mnie.
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 12:07
    No ale to są zupełnie inne rzeczy. Są jakieś tam kryteria, za które dostaje się określoną liczbę punktów. Przyzwoicie ocenione wypracowanie powinno zawierać komentarze. Testy są omawiane w klasie i uczeń widzi dlaczego punkty za coś mu obcięto. Czasami wystawiając piątkę za wypracowanie nic nie piszę, tylko mówię- argumenty ok, ale można było pogłębić na 6.
  • bo_ob 18.04.19, 12:17
    Gdy uczyłam szkole, sprawdziłam dużą ilość wypracowań. Do każdego pisałam recenzję - wskazywałam źródła, które uczeń powinien przeczytać / obejrzeć, aby nie popełniał jakiegoś tam błędu. Oceniałam styl, umiejętność korzystania ze źródeł, ortografię, samodzielne wnioski, pisanie na temat. Oceniałam w skali 1 - 10 a konieczna ocena wystawiana była wspólnie z uczniem.
    Każdy uczeń pisał 2 wypracowania w semestrze, poprawić można było ustnie w umówionym terminie, jeśli jakiś rodzic miał wątpliwości, mógł być obecny przy takiej poprawie.

    Dla mnie taka metoda była lepsza. Jestem pewna, ze dla moich uczniów również.



  • 45rtg 18.04.19, 12:36
    bo_ob napisała:

    > Gdy uczyłam szkole, sprawdziłam dużą ilość wypracowań. Do każdego pisałam recen
    > zję - wskazywałam źródła, które uczeń powinien przeczytać / obejrzeć, aby nie p
    > opełniał jakiegoś tam błędu. Oceniałam styl, umiejętność korzystania ze źródeł,

    > Dla mnie taka metoda była lepsza. Jestem pewna, ze dla moich uczniów również.

    Jak długa była taka recenzja?
  • bo_ob 18.04.19, 12:43
    45rtg napisał:

    > Jak długa była taka recenzja?

    W zależności od potrzeb, średnio około 1 strony A-3
  • 45rtg 18.04.19, 13:01
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Jak długa była taka recenzja?
    >
    > W zależności od potrzeb, średnio około 1 strony A-3

    A, czyli polonistka z kategorii "jak dużo napisane, to dobrze". Całe szczęście, że nie musiałem się przekopywać przez takie epistoły, wyławiając z nich istotne informacje, tylko moi poloniści ograniczali się do treściwych glos na marginesach.
  • bo_ob 18.04.19, 13:08
    Po co to piszesz?
  • 45rtg 18.04.19, 14:55
    bo_ob napisała:

    > Po co to piszesz?

    Żeby otworzyć przed Tobą świat.
  • janja11 18.04.19, 13:18
    bo_ob napisała:
    >
    > W zależności od potrzeb, średnio około 1 strony A-3

    Pisałaś komentarze do wypracowań, na stronę A-3?
    smile

  • bo_ob 18.04.19, 13:25
    janja11 napisał(a):

    > Pisałaś komentarze do wypracowań, na stronę A-3?
    > smile


    Tak jest smile

    Uczyłam około 50 - 55 licealistów przedmiotu, który nazywał się "historia kultury i sztuki" i był przedmiotem uzupełniającym w klasach o profilu humanistycznym.
  • janja11 18.04.19, 14:24
    No to pomyśl dlaczego jesteś niewiarygodna.
    Kłamać to trzeba umieć.
  • 35wcieniu 20.04.19, 00:13
    big_grin Ale koloryzujesz, matkoooo... big_grin
  • memphis90 18.04.19, 21:27
    2 wypracowania w semestrze to strasznie mało. W liceum da to 10 wypracowań ŁĄCZNIE na całym etapie edukacji. Kiedy byłam w liceum, to pisaliśmy wypracowanie co 2-3 tygodnie, choć nie każde było sprawdzane.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • saskia44 18.04.19, 12:36
    bo_ob napisała:


    > > Przecież tę informację uczeń za każdym razem dostaje najdokładniej, jak m
    > ożna:
    > > widzi, co zrobił, a co nie.
    >
    > Skąd to przekonanie?
    > Jeśli dostaje samą ocenę pod wypracowaniem to wie dlaczego jest ona właśnie tak
    > a?
    >
    >
    Uczen powinien zostac zapoznany z kryteriami i to dokladnymi a jakich bedzie wynikac ocena. Nauczyciele nie maja takiego obowiazki? Nie robia tego? To zle w takim razie.
  • bo_ob 18.04.19, 12:42
    Nie mam pojęcia.
  • saskia44 18.04.19, 12:50
    Nie masz pojecia a masz dzieci w szkole? Maja pojecie ze kryteria oceniania powinni dostac zeby sie z nimi zapoznac zanim beda oceniani?
  • bo_ob 18.04.19, 13:00
    Mam dorosłe dzieci a z nauczaniem rozstałam się dobrych kilka lat temu.
  • hanusinamama 18.04.19, 11:38
    Rodzice by tego nie przyżyli. Dziecko musi miec 5 ( niekoniecznie musi za tym isc wiedza).
  • 45rtg 18.04.19, 11:46
    hanusinamama napisała:

    > Rodzice by tego nie przyżyli. Dziecko musi miec 5 ( niekoniecznie musi za tym i
    > sc wiedza).

    Ta część rodziców, o której mówisz, poradzi sobie i z opisowymi. Po prostu będzie histeria i szlabany, jeżeli w opisowej ocenie pojawi się najmniejsza wzmianka o braku. I będą też wymówki, że Maciek ma napisane, że doskonale opanował, a dlaczego ty, nieuku, masz tylko, że bezbłędnie?
  • boogiecat 18.04.19, 11:46
    Ee tam, da sie przestawic, ocenianie opisowe czy tez przy pomocy rozbudowanych skali ocen jest naprawde interesujace pod katem pedagogicznym, ale tez zwyczajnie rzetelniejsze i uczciwsze- zmniejsza ryzyko niesprawiedliwych ocen powstalych w zwiazku z humorem/ widzimisie/ zla forma nauczyciela, dla mnie to bardzo wazne

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • 45rtg 18.04.19, 11:49
    boogiecat napisał(a):

    > Ee tam, da sie przestawic, ocenianie opisowe czy tez przy pomocy rozbudowanych
    > skali ocen jest naprawde interesujace pod katem pedagogicznym, ale tez zwyczajn
    > ie rzetelniejsze i uczciwsze- zmniejsza ryzyko niesprawiedliwych ocen powstalyc
    > h w zwiazku z humorem/ widzimisie/ zla forma nauczyciela, dla mnie to bardzo wa
    > zne

    Z palcem w nosie napiszę o Twoim dziubelku, że nie opanował jeszcze wystarczająco optyki. A nich g*wniarz ma za swoje. I zrób z tym coś. Pójdziesz pisać komisa, żeby zmienili subiektywną ocenę opisową?

  • janja11 18.04.19, 12:02
    45rtg napisał:

    >
    > Z palcem w nosie napiszę o Twoim dziubelku, że nie opanował jeszcze wystarczają
    > co optyki. A nich g*wniarz ma za swoje. I zrób z tym coś. Pójdziesz pisać komis
    > a, żeby zmienili subiektywną ocenę opisową?
    >

    O i to jest właśnie problem.
    Widzę jak zmieniono w karykaturę koncepcję tzw. oceny kształtującej.
    Z założenia miało być wskazanie mocnych i słabych stron, w praktyce było kopiowanie gotowców (co było widać, jak się zajrzało do zeszytu koleżanki, czy kolegi).
    Byle jaka ocena opisowa, daje mniej informacji, niż ocena w skali 1-6.
  • janja11 18.04.19, 11:45
    O masz. Znowu próbka nauczycielskiej pomysłowości.
    Na kursach i szkoleniach może nie być ocen uczestników ( bo już prowadzący są oceniani) . Płacisz i prowadzący ma w nosie, czy chce ci się słuchać i się czegoś dowiedzieć, czy wolisz się udzielać na fejsie.

    Jednym z zadań szkoły jest ocena postępów ucznia. Może być tradycyjna skala (1-6, albo 1-5, ABCD), mogą być chmurki, słoneczka, albo rzetelny opis postępów ucznia (i to też jest ocena).
    Ocenia się ucznia w tym wzorcowym fińskim systemie i w szkołach specjalnych.

    Czemu miało by służyć zrezygnowanie z oceniania ucznia? Jedyne co przychodzi mi do głowy , to nauczycielskie wygodnictwo.
    Coś jeszcze?
  • 45rtg 18.04.19, 11:47
    janja11 napisał(a):

    > Czemu miało by służyć zrezygnowanie z oceniania ucznia? Jedyne co przychodzi mi
    > do głowy , to nauczycielskie wygodnictwo.

    To akurat z reguły nie sa pomysły propagowane przez nauczycieli, tylko przez rodziców - aktywistów, którzy naczytali się blogów i wiedzą, że "nigdzie się już nie stawia ocen, tylko jest indywidualne podejście".
  • janja11 18.04.19, 11:51
    Nie znam takich inicjatyw ze strony rodziców.
    W tym konkretnym wątku, pomysł szkoły bez ocen został zasugerowany przez forumkę- nauczycielkę.
  • 45rtg 18.04.19, 11:54
    janja11 napisał(a):

    > Nie znam takich inicjatyw ze strony rodziców.

    A ja, niestety, i owszem.

    > W tym konkretnym wątku, pomysł szkoły bez ocen został zasugerowany przez forumk
    > ę- nauczycielkę.

    Czarne owce są wszędzie.
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 12:39
    Czarna owca- że niby to ja? Ponieważ mam inne zdanie?
  • 45rtg 18.04.19, 13:03
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Czarna owca- że niby to ja? Ponieważ mam inne zdanie?

    Jeżeli jesteś nauczycielką i chcesz likwidacji normalnych, dających informację o nauce ucznia ocen, to tak. Nie dlatego, że masz zdanie. Dlatego, że masz takie.
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 13:08
    Ponieważ ?
  • 45rtg 18.04.19, 14:56
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Ponieważ ?

    Ponieważ proponujesz coś szkodliwego dla dzieci.
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 15:28
    Konkrety poproszę ...
  • 45rtg 19.04.19, 09:58
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Konkrety poproszę ...

    Jeszcze raz? Rozejrzyj się po wątku.
  • janja11 19.04.19, 14:10
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Taka mi się szkoła marzy - bez ocen.
  • bo_ob 18.04.19, 13:10
    45rtg napisał:

    > Jeżeli jesteś nauczycielką i chcesz likwidacji normalnych, dających informację
    > o nauce ucznia ocen, to tak. Nie dlatego, że masz zdanie. Dlatego, że masz taki
    > e.

    Straszny z ciebie gbur. I bardzo źle wychowany.
  • boogiecat 18.04.19, 22:25
    45rtg napisał:

    > aaa-aaa-pl napisał:
    >
    > > Czarna owca- że niby to ja? Ponieważ mam inne zdanie?
    >
    > Jeżeli jesteś nauczycielką i chcesz likwidacji normalnych, dających informację
    > o nauce ucznia ocen, to tak.

    Ale przyjmij w koncu do wiadomosci, ze to nie ty i twoj swiatek definiujecie co jest normalne, jakbym slyszala wsiowa babe rozprawiajaca o sushi, jest wiele krajow w ktorych sa inne systemy oceniania i tam sa one normalne





    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • 45rtg 19.04.19, 10:00
    boogiecat napisał(a):

    > > Jeżeli jesteś nauczycielką i chcesz likwidacji normalnych, dających infor
    > mację
    > > o nauce ucznia ocen, to tak.
    >
    > Ale przyjmij w koncu do wiadomosci, ze to nie ty i twoj swiatek definiujecie co
    > jest normalne, jakbym slyszala wsiowa babe rozprawiajaca o sushi, jest wiele k
    > rajow w ktorych sa inne systemy oceniania i tam sa one normalne

    Jest też wiele krajów, gdzie w ogóle nie za bardzo są szkoły, a dzieci zbierają tam nawóz na opał i tam to jest normalne.
    Pojęłoś, czy wyraziłem się zbyt metaforycznie?
  • boogiecat 19.04.19, 11:45
    ty chyba wogole nie wiesz niestety co to jest metafora

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • janja11 18.04.19, 12:44
    45rtg napisał:

    > Czarne owce są wszędzie.

    Nie znam na tyle pomysłodawczyni, aby ją oceniać jako czarną owcę.
    Oceniam pomysł, nie osobę.

  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 13:26
    Poproszę o argumenty, bo narazie mnie tylko obrażasz....
  • triss_merigold6 18.04.19, 12:03
    Kolejna innowacyjna wydumka made by kreatywny nauczyciel.
  • janja11 18.04.19, 12:06
    triss_merigold6 napisała:

    > Kolejna innowacyjna wydumka made by kreatywny nauczyciel.

    Kreatywny inaczej.
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 12:08
    No no ty to jesteś miła.
  • kandyzowana3x 18.04.19, 11:56
    W naszej szkole ( uk)w mlodszych klasach zadania sa oceniane w sposob opisowy, ale usystematyzowany: wykonuje samodzielnie, wykonuje z pomoca, zaczyna rozumiec, material nie opanowany. Imo zmusza to nauczyciela do nieco innego spojrzenia na prace ucznia i daje lepszy feedback uczniowi.
  • janja11 18.04.19, 12:05
    kandyzowana3x napisała:

    > W naszej szkole ( uk)w mlodszych klasach zadania sa oceniane w sposob opisowy,
    > ale usystematyzowany: wykonuje samodzielnie, wykonuje z pomoca, zaczyna rozumie
    > c, material nie opanowany. Imo zmusza to nauczyciela do nieco innego spojrzeni
    > a na prace ucznia i daje lepszy feedback uczniowi.

    Czyli szkoła w UK jest szkołą, gdzie uczeń jest oceniany opisowo .
    Nie jest to zatem szkoła bez ocen jaka marzy się autorce wątku.
  • paniusiapobuleczki 18.04.19, 12:09
    Widzisz, a ja zrozumiałam zupełnie inaczej, że autorce marzy się szkoła bez oceny cyfrowej.
  • kandyzowana3x 18.04.19, 12:12
    Mysle, ze autorce chodzilo o tradycyjne stopnie "oceny" a nie brak jakiegokolwiek oceniania postepow nauki
  • janja11 18.04.19, 12:25
    kandyzowana3x napisała:

    > Mysle, ze autorce chodzilo o tradycyjne stopnie "oceny" a nie brak jakiegokolwi
    > ek oceniania postepow nauki

    Mam taką nadzieję, bo ani z tematu, ani z wątku startowego to nie wynika.

    aaa-aaa-pl napisał:

    > Taka mi się szkoła marzy - bez ocen.

    Chcę wierzyć, ze chodziło o szkołę bez ocen tradycyjnych ( bo koncepcja szkoły bez jakichkolwiek ocen to pomysł oderwanego od rzeczywistości kosmity, a świadomość, że taka osoba uczy dzieci-przerażająca).
    Z drugiej strony mam nadzieję, że nauczyciel, który nie potrafi sprecyzować w pytaniu ( i to w tekście pisanym) o co mu chodzi, nie jest standardem w swojej profesji.
  • bo_ob 18.04.19, 12:29
    > Mam taką nadzieję, bo ani z tematu, ani z wątku startowego to nie wynika.

    Wszyscy oprócz ciebie zrozumieli smile
  • janja11 18.04.19, 12:40
    Mnie żaden "fajny" pomysł nauczycielki nie zdziwi.
    A wątek pokazuje też, jak panie nauczycielki solidarnie bronią największych bzdur przez siebie wygadywanych.
  • bo_ob 18.04.19, 12:45
    janja11 napisał(a):

    > Mnie żaden "fajny" pomysł nauczycielki nie zdziwi.


    Uprzedzenia to ludzka rzecz choć niezbyt mądra.
  • janja11 18.04.19, 12:48
    Uprzedzenia do czego? Do pomysłów? Pomysły można co najwyżej oceniać (np. negatywnie), a nie uprzedzać się do nich.
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 12:42
    Oceny cyfrowe( czy też inne symbole - słoneczka i chmurki)- to autorka( czyli ja) miała na myśli.
  • janja11 18.04.19, 12:46
    No i zrozumiałam autorkę.

  • bo_ob 18.04.19, 12:48
    Przecież autorka nie napisała "szkoła bez oceniania", tylko "szkoła bez ocen".

    Ocena to inaczej stopień.

  • janja11 18.04.19, 12:56
    A jak się ocenia bez ocen?
    Opis ocena opisowa (pisemna, ustna) , też jest oceną jak sama nazwa wskazuje.
  • kandyzowana3x 18.04.19, 13:02
    Stopnie mozna wlasnie zastapic informacja zwrotna. W mlodszych klasach informacja opanowales ten material, idziesz w dobrym kierunku, zaczynasz rozumiec ten temat czy musimy nad tym popracowac nieco dluzej jest informacja na temat wiedzy ucznia
  • janja11 18.04.19, 13:04
    kandyzowana3x napisała:

    > Stopnie mozna wlasnie zastapic informacja zwrotna.

    Tak dokładnie tak były oceniane moje dzieciaki w młodszych klasach. I dalej jest to ocena.
    Ocena opisowa.
  • saskia44 18.04.19, 12:42
    janja11 napisał(a):


    > Czyli szkoła w UK jest szkołą, gdzie uczeń jest oceniany opisowo .

    W podstawowej tak, na wyzszych etapach juz nie jest skala 1-9 ale nie wyglada to ocenianie jak w polskim systemie bo nie ma ocen czastkowych i usredniania na koniec roku szkolnego.
    W szkole podstawowej oceny opisowe tez sa zazwyczaj 2-3 razy w roku szkolnym.

    > Nie jest to zatem szkoła bez ocen jaka marzy się autorce wątku.

    Generalnie nie mialoby to sensu.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:11
    w polskiej szkole tez.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • saskia44 18.04.19, 13:21
    W polskiej szkole zdaje sie oceny opisowe sa w klasach 1-3 no I przez cala edukacje sa oceny czastkowe. Tu nie ma ocen czastkowych a tzw oceny opisowe (tez pewnie roznia sie od tych w pl) sa w szkole podstawowej.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:42
    w klasach 1-3, owszem. nie ma ocen cząstkowych. są opisowe. z tym że wez pod uwage że klasy w UK i klasy w Polsce nie leca tym samym systemem i wasza pirwsza klasa to u nas de facto przedszkole, gdzie jak najbardziej ocen nie ma, poza opisówką.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • saskia44 18.04.19, 13:48
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > w klasach 1-3, owszem. nie ma ocen cząstkowych. są opisowe. z tym że wez pod uw
    > age że klasy w UK i klasy w Polsce nie leca tym samym systemem i wasza pirwsza
    > klasa to u nas de facto przedszkole, gdzie jak najbardziej ocen nie ma, poza op
    > isówką.

    Ale ta opisowka nadal jest w klasach 1-3 wiec porownanie nie ma sensu. Roznica systemowa polega glownie na wieku w jakim sa dzieci gdy zaczynaja obowiazkowa edukacje, u mnie 5 lat (do szkoly ida juz 4-latki cos jak odpowiednik polskiej zerowki) ale te oceny opisowe u mnie sa przez cala szkole podstawowa czyli do yr 6 kiedy uczniowie sa w wieku ok 11 lat.
    Potem to sie zmienia I od yr7 oceny sa cyfrowe ale nie ma czastkowych.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:56
    no to u nas jest podobnie, bo dzieci oceny cyfrowe zaczynają dostawac tak na serio dopiero w klasie 4, czyli jak mają 10 lat. ocena na swiadectwie konczacym 3 klase jest opisowa. no to nie az taka róznica, nie?

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • saskia44 18.04.19, 14:00
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > no to u nas jest podobnie, bo dzieci oceny cyfrowe zaczynają dostawac tak na se
    > rio dopiero w klasie 4, czyli jak mają 10 lat.

    No to nie jest podobnie bo to nadal jest szkola podstawowa, u mnie na tym etapie nie ma ocen cyfrowych. Inaczej tez wyglada samo uczenie.

    ocena na swiadectwie konczacym 3
    > klase jest opisowa. no to nie az taka róznica, nie?
    >
    U mnie nie ma nawet swiadectw, to co rodzic dostaje to tylko informacja o postepach dziecka. Swiadectw zreszta nie ma do konca edukacji. Jest certyfikat wynikow GCSE na koniec yr11 czyli uczniowie sa w wieku 16 lat i to jest dokument.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 14:10
    "No to nie jest podobnie bo to nadal jest szkola podstawowa, u mnie na tym etapie nie ma ocen cyfrowych. Inaczej tez wyglada samo uczenie."

    ale u nas klasy 1-3 to to co u was odpowiada primary school, czyli dzieci w wieku 5-11. a różnic w uczeniu az tak duzo nie ma, owszem sa, ale to technikalia.

    "U mnie nie ma nawet swiadectw, to co rodzic dostaje to tylko informacja o postepach dziecka."

    w klasach 1-3 to u nas takze jest informacja, tyle ze na takim druczku, ktory sie nazywa swiadectwo. do niczego ten druczek nie zobowiązuje smile


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • saskia44 18.04.19, 14:21
    dziennik-niecodziennik napisała:


    > ale u nas klasy 1-3 to to co u was odpowiada primary school, czyli dzieci w wie
    > ku 5-11.

    Dzieci w wieku 11 lat chyba nie sa w klasie 3 ? I naoisalam ze w pl klasa 4, 5 itd (teraz chyba do 8?) To nadal szkola podstawowa a nie ma juz ocen opisowych no I sa czastkowe.

    a różnic w uczeniu az tak duzo nie ma, owszem sa, ale to technikalia.

    Hmmm, w UK w szkole podstawowej kazdy year ma jednego nauczyciela a uczniowie ucza sie w tej samej klasie. Maja podzial na przedmioty ale nie ma ocen czastkowych, sprawdzanie wiedzy tez nie wyglada tak jak w pl. Roznic jest sporo.


    > w klasach 1-3 to u nas takze jest informacja, tyle ze na takim druczku,

    Ale pozniej sa swiadectwa a u mnie nie ma.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 14:39
    > Dzieci w wieku 11 lat chyba nie sa w klasie 3 ?

    No przeciez pisze ze do 10 lat. To taka roznica? Raczej nie.

    > I naoisalam ze w pl klasa 4, 5
    > itd (teraz chyba do 8?) To nadal szkola podstawowa a nie ma juz ocen opisowych
    > no I sa czastkowe.

    U was dzieci w tym wieku tez dostaja oceny cyfrowe. Zadna roznica.

    > Hmmm, w UK w szkole podstawowej kazdy year ma jednego nauczyciela a uczniowie u
    > cza sie w tej samej klasie.

    To jak u nas.

    > Maja podzial na przedmioty ale nie ma ocen czastko
    > wych, sprawdzanie wiedzy tez nie wyglada tak jak w pl. Roznic jest sporo.

    W klasach 1-3, odpowiadajacych waszej PS? Jest dokladnie tak samo smile

    > Ale pozniej sa swiadectwa a u mnie nie ma.

    Technikalia. Swiadectwo jest poswiadczeniem ukonczenia kolejnej klasy i niczym wiecej. U was sie to tez pewnie odnotowuje, tylko inaczej - w szkole mouch zaprzyjaznionych dzieci dostaja dyplomiki, a w innej szkole tylko elektroniczna informacje. ale jakies poświadczenie ukonczenia klasy macie.
    Dokumentem ktory sie liczy w edukacji jest swiadectwo ukończenia danego etapu szkolnego, to co jest pomiedzy to tylko biurokracja. I jest tym samym co angielski certyfikat.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • saskia44 18.04.19, 15:36
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > > Hmmm, w UK w szkole podstawowej kazdy year ma jednego nauczyciela a uczni
    > owie u
    > > cza sie w tej samej klasie.
    >
    > To jak u nas.

    Cala szkole podstawowa? Do 8 klasy?
    >

    > W klasach 1-3, odpowiadajacych waszej PS? Jest dokladnie tak samo smile

    Nasza szkola to 1-3. I dzieci w polskiej 3 klasie maja 11 lat? Ja pisze o calej edukacji w szkole podstawowej a nie pierwszych 3 latach.


    > Technikalia. Swiadectwo jest poswiadczeniem ukonczenia kolejnej klasy i niczym
    > wiecej. U was sie to tez pewnie odnotowuje, tylko inaczej - w szkole mouch zapr
    > zyjaznionych dzieci dostaja dyplomiki, a w innej szkole tylko elektroniczna inf
    > ormacje. ale jakies poświadczenie ukonczenia klasy macie.

    Z ocenami cyfrowymi, I tzw promocja, ktorej u nas w ogole nie ma. Do tego jakies paski i srednie.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 20:48
    "Cala szkole podstawowa? Do 8 klasy?"

    nie. w tym okresie ktory u was odpowiada primary school. bo nasza podstawówka to tak jak wasze primary i secondary. w secondary macie oceny czy dalej opisówke?

    "Nasza szkola to 1-3. I dzieci w polskiej 3 klasie maja 11 lat?"

    10 mają. pytałam juz czy to serio Twoim zdaniem aż taka różnica?

    "Ja pisze o calej edukacji w szkole podstawowej a nie pierwszych 3 latach."

    a ja Ci kolejny raz tłumaczę ze to kwestia tego że u was jest to podzielone na primary i secondary, a u nas jest w jednym. i tylko z tego wynika różnica.
    dzieci są u nas oceniane opisowo do 10 roku życia, u was do 11. róznica - de facto żadna.

    "Z ocenami cyfrowymi, I tzw promocja, ktorej u nas w ogole nie ma. Do tego jakies paski i srednie. "

    kolejny raz. oceny cyfrowe są na etapie edukacji który u was odpowiada secondary school. macie wtedy oceny cyfrowe? - no własnie.
    tego czym jest promocja, srednia i "pasek" oraz jaką wagę ma swiadectwo ukończenia kolejnej klasy nie bede Ci tlumaczyc, bo nie wierze że zdążyłas zapomniec big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • saskia44 18.04.19, 21:55
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > nie. w tym okresie ktory u was odpowiada primary school. bo nasza podstawówka t
    > o tak jak wasze primary i secondary. w secondary macie oceny czy dalej opisówke
    > ?

    Nie, to nie takie cos. Te dwa systemy roznia sie bardzo. Jak widzisz samym wiekiem, bo dzieci do przedszkola to chodze gdy maja 3 lata, do reception gdy maja 4 a do yr1 gdy 5. Koncza szkole podstawowa nie w wieku 15 lat a w wieku 11. Secondary school koncza pierwszym waznym egzaminem w wieku 16 lat. Potem moga kontynuowac jakas forme edukacji.
    >

    > 10 mają. pytałam juz czy to serio Twoim zdaniem aż taka różnica.

    Serio dzieci w 3kl maja 10 lat? Bo nawet zaczynajac w wieku lat 7 to wychodzi ze 9.

    >

    > a ja Ci kolejny raz tłumaczę ze to kwestia tego że u was jest to podzielone na
    > primary i secondary, a u nas jest w jednym.

    Nie jest co napisalam wyzej.


    i tylko z tego wynika różnica.
    > dzieci są u nas oceniane opisowo do 10 roku życia, u was do 11. róznica - de fa
    > cto żadna.

    Do 9 a nie 10 I wcale tak oceniane byc nie musza.


    > kolejny raz. oceny cyfrowe są na etapie edukacji który u was odpowiada secondar
    > y school. macie wtedy oceny cyfrowe? - no własnie.
    > tego czym jest promocja, srednia i "pasek" oraz jaką wagę ma swiadectwo ukończe
    > nia kolejnej klasy nie bede Ci tlumaczyc, bo nie wierze że zdążyłas zapomniec :
    > D
    >
    No wiec wlasnie, w pl te paski i promocje jak I samo swiadectwo ma ogromne znaczenie u nas cos takiego nawet nie funkcjonuje. I nie porownuj nawet tych dwoch bardzo roznych systemow zwlaszcza nie majac pojecia jak ten w UK faktycznie dziala.
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 23:32
    > Jak widzisz samym wiek
    > iem, bo dzieci do przedszkola to chodze gdy maja 3 lata, do reception gdy maja
    > 4 a do yr1 gdy 5. Koncza szkole podstawowa nie w wieku 15 lat a w wieku 11. Sec
    > ondary school koncza pierwszym waznym egzaminem w wieku 16 lat. Potem moga kont
    > ynuowac jakas forme edukacji.

    No to widzisz, jak w Polsce. Najpierw jest przedszkole, zerowka (przedszkolna lub szkolna), 7 lat jak zaczyna pierwsza klase, 10 jak konczy trzecia. Mozna to porownac do primary, wyglada to bardzo podobnie, tdz nie ma ocen, nie ma egzaminow, prowadzi ich jeden nauczyciel itd. Kolejny etap to klasy 4-8, ktore koncza w wieku 15 lat pierwszym waznym egzaminem osmoklasisty. Mozna to spokojnie porownac do waszego secondary. A potem moga kontynuować jakas forme edukacji.

    > Serio dzieci w 3kl maja 10 lat? Bo nawet zaczynajac w wieku lat 7 to wychodzi ze 9.

    Rok szkolny zaczyna sie blizej konca roku kalendarzowego. Dzieci urodzone w pierwszych osmiu miesiacach roku zaczna szkole po 7 urodzinach, a skoncza po 10 urodzinach.
    Tak, wiem, czesc dzieci zaczyna szkole w wieku 6 lat, ale to chyba jednak mniejszosc, pomijajac ofiary deformy.

    > Do 9 a nie 10 I wcale tak oceniane byc nie musza.

    Nie musza i nie sa. W sensie nie sa oceniane cyfrowo.

    > No wiec wlasnie, w pl te paski i promocje jak I samo swiadectwo ma ogromne znac
    > zenie u nas cos takiego nawet nie funkcjonuje.

    Jako dokument swiadectwo jest wazne o tyle ze dowodzi ze skonczylas klase druga, piata, siodma itp i jest ulatwieniem jak np przenosisz dziecko do innej szkoly (choc bez swiadectwa tez sobie to szkoly ustala). Znaczace, w sensie takie od ktorych cokolwiek naprawde zalezy, sa swiadectwa na koniec danego etapu edukacji, bo dzieki nim kwalifikujesz sie do dalszych etapow. To co tam kto ma na swiadectwach po drodze to rybka. Do liceum/technikum liczy sie swiadectwo ukonczenia szkoly podstawowej, na studia - swiadectwo ukonczenia szkoly sredniej. I tyle. Reszte swiadectw mozesz wyrzucic jak chcesz, nikt o nie nie pyta. To tylko kwitek.
    A ze bywaja ludzie ktorzy sie tym niezdrowo podniecaja, to coz. U was tez sie czesc podnieca.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kandyzowana3x 18.04.19, 14:28
    Taki byl zamiar, ale o ile mi wiadomo wiekszosc nauczycieli jednak stopnie stosuje nadal w klasach 1-3, choc rzeczywiscie moga of tego odejsc. Moga byc to sloneczka, zabki czy cos innego nadal jednak stary system oceniania jest powrzechny w nauczaniu poczatkowym.
  • slonko1335 18.04.19, 14:43
    nie ma różnicy czy dziecko dostanie 5 czy słoneczko albo E jeżeli cały czas znaczek czy literka symbolizują daną ocenę...miało nie być ocen ale nie wszyscy ten zamysł zrozumieli.....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • kandyzowana3x 18.04.19, 14:03
    I tak i nie. U nas ocen nie ma w sensie, ze nie podaje ich sie uczniowi i rodzicom, ale jednak kazde zadanie w zeszycie jest w jakis sposob sprawdzone i opisane przez nauczyciela. Z tym, ze jest to glownie informacja dla nauczyciela. Pisze caly czas o primary.
  • saskia44 18.04.19, 14:32
    Nauczyciele w UK maja obowiazek marking books na kazdym poziomie edukacji. Dodatkowe robia to tez asystenci nauczycieli i LSA. Dosc wczesnie wprowadza sie tez peer assessment i self assessment. Do kazdego rodzaju marking uzywa sie innego koloru dlugopisu. W exercise books sa wiec roznego koloru marks i komentarze. Pod koniec kazdego semestru odbywaja sie assessments czyli sprawdzanie wiedzy. W szkolach podstawowych uczniowie czesto nawet nie do konca zdaja sobie z tego sprawe , w secondary schools juz tak. Te sa sprawdzane tylko przez nauczycieli i na podstawie resulatatow podejmowane sa decyzje dotyczace postepow np uczen moze zmienia set na wyzszy ale bywa ze i na nizszy. Jednak zmiana set z konkrwtnego przwdmiotu jest decyzja podejmowana dosc ostroznie.
  • iwoniaw 18.04.19, 12:54
    tego nie kupią. Widziałam to na przykładzie własnego i znajomego potomstwa, gdy było na etapie wczesnoszkolnym jeszcze. Te wszystkie słonka i kwiatki oczywiście od razu były "tłumaczone" (przez same dzieci, niezachęcane do tego przez nikogo) na cyfrowe oceny, a ocena opisowa typu "wspaniale", "bardzo ładnie" "równe literki, powtórz ortografię" też porównywana z kolegą z ławki i analizowane "która lepsza". To porównywanie jest bardzo silnie zakorzenione i obserwując je "na żywo" mam duże wątpliwości, czy jest ono na pewno aby wyłącznie indukowane przez sposób wychowania i propagowanie "wyścigu" w przestrzeni publicznej, biorąc pod uwagę, jakich dzieci to dotyczyło i jaki miały one przekaz w domach. Rywalizacja jest po prostu bardzo pierwotnym instynktem, można ją nieco moderować i kierować na konkretne tory, ale jej eliminowanie nie ma ani sensu ani szans powodzenia.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • szeera 18.04.19, 15:21
    "To porównywanie jest bardzo silnie zakorzenione i obserwując je "na żywo" mam duże wątpliwości, czy jest ono na pewno aby wyłącznie indukowane przez sposób wychowania i propagowanie "wyścigu" w przestrzeni publicznej, biorąc pod uwagę, jakich dzieci to dotyczyło i jaki miały one przekaz w domach. Rywalizacja jest po prostu bardzo pierwotnym instynktem, można ją nieco moderować i kierować na konkretne tory, ale jej eliminowanie nie ma ani sensu ani szans powodzenia."

    To jest wg mnie sprawa troche odrębna od ocen. Są systemy gdzie stosuje się oceny, ale są one raczej tajne, dziecko pokazywane jest na tle całej klasy, ale rodzic ani dziecko często nie wie jakie stopnie mają jego koledzy. Brak ocen czy ukrywanie ocen nie eliminuje rywalizacji, ale wg mnie zmienia trochę jej specyfikę. Dziecko w większym stopniu wybiera w czym rywalizuje, jednocześnie zamiast rywalizacji pojawia się też częściej współpraca. A to, że dzieci od razu wszystko tłumaczą na stopnie w Polsce mnie wcale nie dziwi. Polski system jest bardzo mocno nastawiony na rywalizację i selekcje, a dzieci dobrze odczytują oczekiwania otoczenia.

    Tu wracamy do tego o czym w kółko dyskutujemy na forum - czego powinna uczyć szkoła. Uważam, że system z cyfrowymi oceniami jest skutecznym narzędziem do przekazywania wszystkim tego samego zestawu faktów. Wszyscy uczą się tego samego, na podobnym poziomie, konkurencja polega na tym czy ktoś się nauczy trochę lepiej czy troche gorzej, kosztem zabicia motywacji wewnętrznej. Myślę, że dopiero jeśli zmieniłyby się cele szkoły, możnaby mówić o zmianie system oceniania.
  • feliz_madre 18.04.19, 13:25
    Szkoła bez ocen to chyba utopia. Na jakiej podstawie promowac ucznia do następnej klasy? Jak pokazac, ze cos zrobil dobrze, a nad czyms musi popracowac?

    Mnie się podoba procentowe ocenianie, ale sprawdza sie tylko przy testach i sprawdzianach. I o ile w liceum na sens - pokazuje poziom opanowania materialu, to w podstawowce juz nie bardzo. Jak procentowo ocenić recytacje wiersza, namalowanie rysunku czy zagranie na flecie?
  • jak_matrioszka 18.04.19, 13:44
    Skoro wiedza czy chlorki sa rozpuszczalne w wodzie nie jest niezbędna do życia, to nie powinna być podstawa do powtarzania roku ze wszystkich przedmiotów. Jeżeli promocja bedzie automatyczna, tzn wszyscy ida dalej ze swoja grupa wiekowa, to czym to naprawde szkodzi? Liczba miejsc w szkołach średnich jest ograniczona. Do liceów dostaja sie Ci, którzy maja najwyższa średnia i chca później studiować. Do technikum ekonomicznego nie dostanie sie Jaś z dwójka z matematyki, bo bedzie wystarczajaco dużo kandydatów z wyższymi ocenami. Michał chcac sie dostać na mechanike samochodowa bedzie musiał sie bardziej postarać, bo z samymi jedynkami na atrakcyjny kierunek nie ma szans (wiec automatyczna promocja nie bedzie nadużywana, bo nic nie daje). Po szkole średniej to samo, na medycyne nie bedzie miała wstepu Kinga, która co prawda ma średnia 5, ale z matematyki jedynke (minimum na medycyne to 4 z matematyki, biologii, chemii, fizyki).
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 13:51
    no i dokładnie o to chodzi.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • taki-sobie-nick 18.04.19, 21:37
    jak_matrioszka napisała:

    > Skoro wiedza czy chlorki sa rozpuszczalne w wodzie nie jest niezbędna do życia

    W zasadzie 90% wiedzy szkolnej jest zbędne do życia, no i...?
  • dziennik-niecodziennik 18.04.19, 23:42
    No i dobrze by bylo zrozumiec, ze przyszlemu muzykowi nie jest potrzebna rozbudowana wiedza z chemii, przyszlemu finansiscie - z biologii, a przyszlemu lekarzowi - z historii. Podstawy, owszem, ale: czy serio az tak wazny dla kogokolwiek poza chemikami jest podzial ukladu okresowego pierwiastkow? Czy dla kogokolwiek poza historykiem wazne sa dokladniutkie daty kazdej bitwy potopu szwedzkiego wraz z nazwiskami poszczegolnych dowodcow i liczbami poleglych? A komu jest potrzebna informacja ile kilogramow zyta z hektara produkuje sie w Austrii, a ile ton jablek rocznie w Hiszpanii - to w ogole nie wiem. Chyba redaktorowi Rocznikow Statystycznych.
    Przeciez naprawde mozna tego uczyc inaczej.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 19.04.19, 10:02
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > No i dobrze by bylo zrozumiec, ze przyszlemu muzykowi nie jest potrzebna rozbud
    > owana wiedza z chemii, przyszlemu finansiscie - z biologii, a przyszlemu lekarz
    > owi - z historii. Podstawy, owszem, ale: czy serio az tak wazny dla kogokolwiek
    > poza chemikami jest podzial ukladu okresowego pierwiastkow? Czy dla kogokolwie

    Muzykowi, mówisz, nie jest potrzebne... Weź Ty się zapoznaj z życiorysem Bruce'a Dickinsona.

  • dziennik-niecodziennik 19.04.19, 13:01
    Wez Ty sie zapoznaj z zyciorysami innych muzykow. Jeden Dickinson wiosny nie czyni.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 19.04.19, 13:06
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > Wez Ty sie zapoznaj z zyciorysami innych muzykow. Jeden Dickinson wiosny nie cz
    > yni.

    Ale obala fałszywe twierdzenie.
  • dziennik-niecodziennik 19.04.19, 23:58
    Jeden wyjatek niczego nie obala i niczego nie dowodzi.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kandyzowana3x 18.04.19, 15:16
    Pytanie czy rzeczywiscie recytacja wiersza, rysunek czy zagranie na flecie rzeczywiscie musza podlegac ocenie. U nas uczenie sie na pamiec wierszykow, piosenek itd realizuje sie poprzez rozne przedstawienia i wystapienia, a przyznam, ze odpytywanie z wiersxkow na pamiec pray calej kladie wspominam jako koszmar szkolny. Na prawde dalej to sie stosuje?
  • janja11 18.04.19, 19:58
    kandyzowana3x napisała:

    > Pytanie czy rzeczywiscie recytacja wiersza, rysunek czy zagranie na flecie rzec
    > zywiscie musza podlegac ocenie. U nas uczenie sie na pamiec wierszykow, piosene
    > k itd realizuje sie poprzez rozne przedstawienia i wystapienia, a przyznam, ze
    > odpytywanie z wiersxkow na pamiec pray calej kladie wspominam jako koszmar szko
    > lny. Na prawde dalej to sie stosuje?

    W naszej szkole każda grupowa forma (wspólny występ, przedstawienie) to jest kosmiczne wyzwanie, którego nikt nie chce się podjąć i organizację podrzucają panie sobie nawzajem jak zgniłe jajo.
    Szkoda, bo to jest świetna lekcja współpracy zespołowej, gdzie dzieciaki mogą liczyć na wzajemne wsparcie.
    Każda taka publiczna prezentacja daje dzieciakowi możliwość nabycia doświadczenia bezcennego przy wystąpieniach publicznych.
    Widzę ile moim dzieciakom dają warsztaty teatralne (niestety pozaszkolne) i jak dużo łatwiej jest im potem np. publicznie zabierać głos.
  • grru 18.04.19, 22:43
    A czy granie na flecie i recytacja wiersza muszą zostać poddane ocenie? Co takiego się stanie, jeśli uczniowie po prostu będą malować i grać - bez ocen?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jak_matrioszka 18.04.19, 13:31
    Żyje w tym systemie. Klasy 1-7 wogóle nie maja ocen i to od dawna. I nie ma "Te wszystkie słonka i kwiatki oczywiście od razu były "tłumaczone" (przez same dzieci, niezachęcane do tego przez nikogo) na cyfrowe oceny", bo dzieci nie znaja tego systemu. Oceny sa wprowadzane w klasie 8., ale niektóre szkoły odchodza od ocen numerycznych w ciagu roku i wystawiaja tylko jedna na zakończenie semestru. Na poczatku uczniowie dopytywali "to ile to bedzie?", ale sie przyzwyczajaja do opisowych, nauczyciele też.
    Na konpleksowa ocene systemu za wcześnie, ale poczatki sa obiecujace (mam na myśli gimnazjum, bo w podstawówce sie sprawdza).
  • aaa-aaa-pl 18.04.19, 14:01
    Dzieci są nastawione na zdobywanie ocen - kazda propozycja zrobienia czegoś, łączy się z pytaniem: a szóstka za to będzie ?
  • 45rtg 18.04.19, 14:57
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Dzieci są nastawione na zdobywanie ocen - kazda propozycja zrobienia czegoś, łą
    > czy się z pytaniem: a szóstka za to będzie ?

    A powinny pracować dla idei.
  • boogiecat 18.04.19, 21:59
    45rtg napisał:

    > aaa-aaa-pl napisał:
    >
    > > Dzieci są nastawione na zdobywanie ocen - kazda propozycja zrobienia czeg
    > oś, łą
    > > czy się z pytaniem: a szóstka za to będzie ?
    >
    > A powinny pracować dla idei.

    Serio obca ci jest idea nauki dla samego siebie???




    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • 45rtg 19.04.19, 10:03
    boogiecat napisał(a):

    > 45rtg napisał:
    >
    > > aaa-aaa-pl napisał:
    > >
    > > > Dzieci są nastawione na zdobywanie ocen - kazda propozycja zrobieni
    > a czeg
    > > oś, łą
    > > > czy się z pytaniem: a szóstka za to będzie ?
    > >
    > > A powinny pracować dla idei.
    >
    > Serio obca ci jest idea nauki dla samego siebie???

    Nie no, skąd, to przecież oczywistość. W dorosłym życiu jest tak samo, ludzie pracują dla idei.
  • boogiecat 19.04.19, 11:42
    Owszem, wielu ludzi pracuje dla idei, wielu tez pracuje dla pieniedzy, ale sens pracy jest dla nich wazny, i takie tam, ale przciez nie bede tlumaczyc komus kto wogole nie umie dyskutowac

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • 45rtg 19.04.19, 11:45
    boogiecat napisał(a):

    > Owszem, wielu ludzi pracuje dla idei, wielu tez pracuje dla pieniedzy, ale sens
    > pracy jest dla nich wazny
    , i takie tam, ale przciez nie bede tlumaczyc komus k

    W odróżnieniu, jeżeli dziecko pracuje dla szóstki, to jest absolutnie niemożliwe, żeby sens tej pracy był dla niego ważny.

  • jak_matrioszka 18.04.19, 19:57
    Dziecko, które nigdy nie dostało ani szóstki, ani jedynki, nie bedzie o to dopytywać. Dzieci otrzymujace oceny liczbowe nie dopytuja przecież o chmurki czy słoneczka. System zastany łatwiej uznać za norme i szukać odniesienia do właśnie tego systemu.
  • srubokretka 18.04.19, 14:28
    Brak ocen sie nie sprawdza. Caly ciezar oceny postepow i mozliwosci na przyszlosc dziecka spoczywa na rodzicu. To miganie sie nauczyciela od oppowiedzialnosci i konsekwencji. Taka jest prawda, oceny to ewaluacja nauczyciela glownie. Oceny opisaowe codziennie pod zadaniami to strata czasu i skupianie sie na tym co zbednne, a nawet szkodliwe.
  • kosmos_pierzasty 18.04.19, 16:10
    Ja bym chciała bez ocen, ale wiem, że większość rodziców nie.
    W naszej kiedyś ocen nie było - wprowadzono a prośbę rodziców uncertain
  • aguar 18.04.19, 18:38
    U mojego w klasach I-III nie było, nawet nie było słoneczek oznaczających 6, dopiero ocena opisowa po pierwszym semestrze i na koniec roku szkolnego. I tak było ok! Teraz w jego czwartej klasie trudno było się na początku przyzwyczaić do tych ocen...
  • betty_bum 18.04.19, 18:58
    Szkoły bez ocen zwykle będą chcieli rodzice słabych dzieci, a z ocenami tych najlepszych.
    To normalne. Dla mnie sens ma ocena na tle klasy i z jasnymi kryteriami.
  • taki-sobie-nick 18.04.19, 21:38

    > To normalne. Dla mnie sens ma ocena na tle klasy i z jasnymi kryteriami.

    Jak to ocena na tle klasy?

    Jeśli klasa nauczyła się na 5, a Kowalski na szóstkę, to co Kowalski ma dostać?

    Poza tym uczeń należy do klasy - Kowalski jest oceniany na tle "klasy bez Kowalskiego", a Nowak na tle "klasy bez Nowaka".

    To bez sensu.
  • janja11 18.04.19, 21:43
    Ocena to ma być informacja o wiedzy, umiejętnościach i postępach ucznia w danym temacie. Mnie lub mojego dziecka.
    Co mnie obchodzi, jak uczy się reszta dzieciaków?
  • boogiecat 18.04.19, 21:57
    janja11 napisał(a):

    > Ocena to ma być informacja o wiedzy, umiejętnościach i postępach ucznia w danym
    > temacie. Mnie lub mojego dziecka.
    > Co mnie obchodzi, jak uczy się reszta dzieciaków?

    I to jest min. Problem klasycznych ocen




    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • szeera 18.04.19, 22:13
    "Szkoły bez ocen zwykle będą chcieli rodzice słabych dzieci, a z ocenami tych najlepszych."

    Dlaczego tak twierdzisz?

    Co do poglądu rodziców, to rodzice najlepszych akademicko dzieci mają zwykle wyższy kapitał kulturowy niż rodzice słabszych dzieci. Lepiej więc zdają sobie sprawę z minusów szkolnych stopni, jednocześnie są bardziej otwarci na coś innego niż oni sami mieli w szkole.

    Dla silnego akademicko dziecka system szkolnych ocen też ma sporo specyficznych minusów. Dzieci które najlepsze oceny zbierają bez trudu nie uczą się radzić sobie z porażkami. Najwyższa ocena traktowana jest jako "już wszystko wiem na ten temat". Dziecko nie dostaje informacji jak mogłoby się rozwijać dalej. Jeśli system przykłada duże znaczenie do średniej, to zniechęca się dzieci do specjalizacji.
  • taki-sobie-nick 18.04.19, 22:26
    Dzieci które najlepsze oceny zbierają bez trudu nie uczą się radzić sobie z porażkami.

    Co proponujesz?
  • szeera 18.04.19, 22:40
    "Co proponujesz?"

    Stawianie dzieciom wyzwań na adekwatnym do ich możliwości poziomie. Wtedy zarówno uczniowi lepszemu jak i gorszemu coś czasem wyjdzie, ale i czasem nie wyjdzie. Uczeń słabszy wtedy też może się cieszyć ze swoich sukcesów, a uczeń lepszy uczy się radzić sobie z trudnościami.
  • boogiecat 18.04.19, 22:49
    Zgadzam sie ze wszystkim co piszesz w tym watku szeera, dodam tylko, ze wydaje mi sie iz malo osob widzi korelacje miedzysystemem oceniania a mentalnoscia naszego spoleczenstwa/ stosunkami spolecznymi, na ktore sie tyle narzeka

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 20:52
    Stawianie dzieciom wyzwań na adekwatnym do ich możliwości poziomie.

    Hmmmm... wtedy piątka ucznia lepszego będzie zupełnie inną piątką niż piątka ucznia gorszego i nikt nie dojdzie, w jakim właściwie stopniu dziubdziusie opanowały program.


    Oczywiście poza rodzicami, ale nie ich miałam na myśli, tylko oceny szkolne i start na studia.

    Powiedzmy: uczeń wybitny - szóstka - 200% materiału, uczeń słaby - szóstka - 80% materiału.,

    Oczywiście uczelnia nie ma dopisku, że Kowalski był świetny, a Nowak słaby, i obie szóstki traktuje tak samo.

    No i już widzę indywidualne traktowanie każdego z 30 dziubdziusiów.
  • szeera 19.04.19, 21:16
    "Hmmmm... wtedy piątka ucznia lepszego będzie zupełnie inną piątką niż piątka ucznia gorszego i nikt nie dojdzie, w jakim właściwie stopniu dziubdziusie opanowały program."

    No dokladnie. Dlatego te piątki nie mają wtedy żadnego sensu.

    "oczywiście poza rodzicami, ale nie ich miałam na myśli, tylko oceny szkolne i start na studia."

    Ale szkoła bez stopni to co innego niż brak selekcji na studia.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 21:22


    > Ale szkoła bez stopni to co innego niż brak selekcji na studia.

    O ile wiem, stopnie z matury liczą się podczas selekcji na studia - a dzieje się tak od czasów zniesienia egzaminów wstępnych. Co proponujesz...?

    I jaki system ocen proponujesz w szkole? Czy może żadnego i uczniowie aż do matury mają nie otrzymywać informacji zwrotnej? tongue_out
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 23:10
    Informacja zwrotna- tak!
    Informacja typu: Jaś dodaje w zakresie 10, zna tabliczkę mnożenia w zakresie 20.
    Musi popracować nad umiejętnością wycinania nożyczkami.
    Nie- informacja- sprawdzian z dodawania : 3.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 23:37
    Informacja typu: Jaś dodaje w zakresie 10, zna tabliczkę mnożenia w zakresie 20.

    No dobrze, ale jak to się ma do tego, co na danym etapie ma umieć Jaś?

    I jak rozwiązujemy sprawę z przyjęciem na studia? Uczelnie przeliczają na punkty oceny opisowe?
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 23:38
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Informacja zwrotna- tak!
    > Informacja typu: Jaś dodaje w zakresie 10, zna tabliczkę mnożenia w zakresie 20

    No dobra, a na koniec roku co...?

    Załóżmy, że wyżej opisane umiejętności są znakomite w pierwszym miesiącu roku szkolnego, ale pod koniec roku stanowią 10% materiału przewidzianego do opanowania?
  • olena.s 18.04.19, 22:23
    Jako matka nieocenianego latami (do 5 klasy?) dziecka jestem za.
  • grru 18.04.19, 22:30
    W obecnym systemie nie do pomyślenia, za bardzo wszyscy są do tego przywiązani. Brak ocen musiałby się wiązać z zupełnie inną wizją i celami szkoły.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • unaluna 19.04.19, 22:57
    U córki w szkole są przewidziane tylko i wyłącznie oceny opisowe. I to zarówno w klasach 1-3, jak i w klasach starszych. Na razie sama idea i jej realizacja bardzo mi się podoba. Na bieżąco wiem, co jest opanowane dobrze, a nad czym trzeba popracować. Wiem też, przykładowo, że moje roztargnione dziecko zapomniało zrobić na klasówce całej jednej strony zadań...i w związku z tym dlatego ocena nie może być wspaniała wink
  • zurekgirl 20.04.19, 00:47
    Szkola bez ocen sprawdza sie doskonale w UK. Znaczy w kraju, ktory ma niski poziom testow z matematyki, jak mozna przeczytac w innym watku. Rodzic przez brak ocen, nie ma pojecia, czy dziecko umie, umie swietnie, a co gorsza nie wie, gdy dziecko czegos nie umie. Zero sygnalow ostrzegawczych. Ale nikt sie nie stresuje. Dziecko przechodzi na wyzszy poziom (znaczy na przyklad progres w czytaniu zauwaza sie, bo przynosi ksiazeczki do czytania z innymi kolorami naklejek, pomaranczowe to lepiej niz czerwone itd. Nauczyciele nie mowia, ze dziecko jest swietne w czymstam, tylko ze zrobilo ogromny postep. Znaczy dziecko, ktore przyjdzie do szkoly nauczone czytania i pisania zrobi zazwyczaj mniejszy postep w owym czytaniu niz dziecko, ktore sie czytac wlasnie nauczylo. Ciezko tez wydebic od nauczyciela, gdzie dziecko jest na tle klasy. Zazwyczaj slysze, ze zrobilo ogromny postep w jednym czy drugim, a jest dokladnie tam, gdzie powinno byc lub gdzie nauczyciel spodziewal sie, ze bedzie, w reszcie. I tak mysle o wlasnych ocenach: cieszylam sie z piatek, a czasem to byly piatki za klasowke, ktora zerznelam ze sciagi, a potem dostalam troje z czegos, w czym czulam sie dobrze, nauczona, rozumiejaca temat, ale nauczyciel ostry i piatek nie przewidywal, a na czworke umial tylko on. I nie wiem, ktory system lepszy. Brak ocen skutkuje zmniejszeniem stresu, a to zawsze popieram.
  • taki-sobie-nick 20.04.19, 00:52
    Ciezko tez wydebic od nauczyciela, gdzie dziecko jest na tle klasy.

    Mnie by przede wszystkim interesowało, gdzie dziecko jest w stosunku do programu nauczania.


    Bo jeżeli Jasio powinien umieć całą tabliczkę mnożenia, realnie opanował ją tylko do 7, ale i tak jest wybitny, bo koledzy dojechali jedynie do 5, to niewiele mi da, że na tle klasy jest wybitny. tongue_out

    No i ten "ogromny postęp" to rozumiem takie określenie-wytrych, niezależnie od faktycznej skali postępu.
  • unaluna 22.04.19, 20:33
    Dokładnie, ważne jest, jak ma się wiedza dziecka do programu nauczania. W momencie, kiedy prawie sześciolatek idzie do pierwszej klasy bez zerówki i ogarnia działania w obrębie 20 to jest to naprawdę dobrze. Aczkolwiek są w tej klasie też jednostki, które mnożą i wyciągają pierwiastki...więc na tle tych dzieci byłoby słabo wink
    Ocena opisowa powinna być skonstruowana w taki sposób, żeby rodzic doskonale wiedział nad czy trzeba pracować , a co jest już opanowane...i wcale nie jest to takie trudne.
  • taki-sobie-nick 22.04.19, 21:32
    unaluna napisała:

    > Dokładnie, ważne jest, jak ma się wiedza dziecka do programu nauczania. W momen
    > cie, kiedy prawie sześciolatek idzie do pierwszej klasy bez zerówki i ogarnia d
    > ziałania w obrębie 20 to jest to naprawdę dobrze. Aczkolwiek są w tej klasie te
    > ż jednostki, które mnożą i wyciągają pierwiastki...więc na tle tych dzieci było
    > by słabo wink

    Tło dzieci nie ma żadnego znaczenia, bo obowiązuje program, a nie "to, co umie Jaś".
  • milamala 22.04.19, 22:11
    Powinna byc. I z tego co wiem, nowoczesny swiat juz idzie w tym kierunku. Ale moje dziecko chyba takich zupelnych zmian nie doczeka. Moze wnukom sie uda.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.