Dodaj do ulubionych

Nadgodziny nauczycieli

19.04.19, 10:46
a właściwie w większości godziny ponad pensum.
W sumie nie wiem czy dobrze że zaczynam kolejny wątek ale widzę że o tych "nadgodzinach" nauczycieli jest tyle mitów że strach. I od razu dodam, ze w sumie też dzięki strajkowi i rozmowom z koleżankami i kolegami trochę się podszkoliłam bo mnie ten akurat temat nie dotyczy. Moje pensum liczone jest w godzinach ZEGAROWYCH i jest inne niż nauczyciela "tablicowego".
Przypomnijmy - podstawowe pensum dla nauczyciela to 18 godzin dydaktycznych czyli "PRZY TABLICY". W innych krajach wlicza się do pensum także przerwy czego u nas się nie robi. Stwarza to więc fałszywy obraz, jakoby nauczyciel na przerwie w szkole odpoczywał. otóż nie, jak ma JEDNĄ wolną w czasie dnia pracy to szał ciał i uprzęży. Zachwycony może iść się wysikać, zrobić kawę do termosu albo np. porozmawiać z innym nauczycielem.
Etat nauczyciela liczy się w tych cholernych godzinach pensum, pełen to 18/18. Skąd się więc biorą "nadgodziny"? Ano z arkusza organizacyjnego i siatki godzin, czyli tego ile jakiego przedmiotu jest w tygodniu. Albowiem, jeśli klasa gimnazjalna do tej pory miała 5 godzin języka polskiego tygodniowo to dając nauczycielowi TRZY klasy do uczenia nie ma on pełnego etatu. 3*5 to jest 15. Trzeba mu więc dołożyć jeszcze jedną klasę ale wtedy będzie tych godzin 20. Ot, mamy dwie "nadgodziny". Czasami taka układanka sprawia, ze nauczyciel przedmiotu (dobra czasami dwóch) ma tych nadgodzin 5 bo tak się układa siatka godzin, ze albo dołoży sie temu który już jest w szkole albo trzeba na np 3 godziny zatrudnić kogoś z zewnątrz. A na to nie zgodzi się organ prowadzący a i chętnych nie tak łatwo znaleźć bo nikt na 3 godziny do szkoły nie dojedzie.
Czasami są też nadgodziny wynikające z zastępstw, ale tu też no trudno nie dac godzin nauczycielowi który JUŻ JEST w szkole jeśli inny np zachorował. Bo jeśli to tylko jest organizacyjnie możliwe dyrekcja woli dać do przeprowadzenia JAKĄKOLWIEK lekcję, nawet innego przedmiotu, niż zajęcia opiekuńcze. Nota bene za zajęcia opiekuńcze nauczyciele żadnej kasy nie dostają, jeżeli sa w tym czasie w szkole, np mają okienko. Albo bibliotekarz w czasie swojej racy na takie zajęcia idzie - jego robota leży ale płacone za te godziny inaczej nie ma. Najwyżej swoja robotę zrobi kiedy indziej. Albo pedagog szkolny itp.
I jeszcze jedno - te godziny ponad pensum, przydzielane nauczycielom w wyniku takiej a nie innej siatki godzin sę płatne ale tylko wtedy kiedy się odbędą. jeśli więc z jakiegoś powodu nauczyciela nie ma, to MIMO ze taki przydział dostał, to pensja będzie o te "nadgodziny" zmniejszona.
Kolejna sprawa - planowane zwiększenie pensum - ja wiem, że wielu osobom sie to podoba, ze te "nieroby" będą więcej pracować. Ale na prawdę uwierzcie, uderzy to tylko w dzieciaki.
Jeżeli dzisiaj w wielu szkołach trudno "uciułać" etat dla fizyka, chemika, biologa czy geografa to po zwiększeniu pensum będzie to JESZCZE TRUDNIEJSZE. Zamiast więc komfortowo pracować w jednej szkole nauczyciel będzie się tułał po dwóch, trzech albo czterech. Jeśli na prawdę wierzycie, ze to nie pogorszy, i tak trudnych, warunków pracy to wybaczcie ale jesteście naiwni (i jest to daleko idący eufemizm). No chyba, ze zmienimy całkowicie system pracy w szkole i nauczyciel nie będzie musiał być w zespołach przedmiotowych, wychowawczych itp. Ale to wynika z zapisów ustawy a nauczyciel na ustawę nie ma żadnego wpływu.
--
nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 19.04.19, 12:47
    Przeczytałam do momentu:

    "jak ma JEDNĄ wolną w czasie dnia pracy to szał ciał i uprzęży. Zachwycony może iść się wysikać, zrobić kawę do termosu albo np. porozmawiać z innym nauczycielem."

    Jak ma 18 godzin DYDAKTYCZNYCH, to wychodzi niecałe 4 DYDAKTYCZNE dziennie.
    No doprawdy, fakt że w czasie dnia ma jedną wolną przerwę nie jest jakiś niesamowity, przeciętny człowiek ma jedną przerwę w czasie 8 godzinnego dnia pracy.

  • okruszek_a 19.04.19, 13:03
    I to właśnie nazywa się ten obiektywizm wśród nauczycieli, nie znają życia poza szkołą i wydaje im się, że inni to przerw na kawę mają co 15 min.
  • aka-tka 19.04.19, 13:05
    I rozumiem ten przeciętny człowiek tylko jeden raz na 8 godzin może iść do toalety i napić się kawy?
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:08
    Weźcie, bo sprowadzacie dyskusje do absurdu. Tak, nauczyciel nie może sikać przez cały dzień bo go pod pistoletem trzymają. Takimi bzdurnymi sugestiami ośmieszacie tez skądinąd słuszny protest.
  • turzyca 19.04.19, 13:20
    Nie pod pistoletem ale pod odpowiedzialnością za uczniów. Jeśli pójdziesz siusiu, a dzieciaki sobie głowy porozbijają, to ubezpieczenie nie wypłaci odszkodowania.

    --
    Kółka się kręcą?
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:26
    Mhm. Powiem tak: jak większość przeciętnych ludzi chodziłam do szkoły przez 12 lat. Nie pamiętam - uwaga- ANI JEDNEJ SYTUACJI żeby nauczyciel wszedł do klasy równo z dzwonkiem. Ani jednej. Przez 12 lat. Normą było oczekiwanie czy tym razem przyjdzie po 5 minutach czy bliżej 15, bo jak bliżej 15 to może by jednak uciec big_grin . Więc jak już naprawdę macie misję liczenia się co do minuty to śmiało - ciekawe co wam z uczciwych wyliczeń wyjdzie.
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 13:42
    Nie da się przyjsć równo z dzwonkiem- wystarczy, że masz dyżur na parterze, a kolejną lekcję na 2 piętrze.A musisz jeszcze wziąć klucz z pokoju.Te 15 minut oczekiwania to bzdura, żaden nauczyciel nie będzie ryzykował.....
  • aka-tka 19.04.19, 13:45
    15 minut może i było kiedy sama chodziłam do szkoły, czyli ponad 20 lat temu. Teraz każdy jest zafiksowany na bezpieczeństwie i jak to zrobic aby w czasie dzwonka być jednocześnie w dwóch miejscach wink
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:45
    To widocznie chodziłam do szkół, w których uczyli ryzykanci big_grin
  • aka-tka 19.04.19, 13:50
    I dzisiaj tacy się znajda, ale mentalność nauczycieli się bardzo zmieniła. Pamietam swoich starych, tuż przed emerytura i pamietam siebie, 25 lat później. To już inna szkola
  • buursztynka.80 19.04.19, 14:01
    Teraz się tak nie da, dyrekcja ściśle to kontroluje, a i jest monitoring, więc nawet nie musiałaby wychodzić ze swojego gabinetu.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:01
    Błagam. W ilu szkołach jest monitoring, no już naprawdę... big_grin
  • little_fish 19.04.19, 14:08
    U mnie jest, w szkołach moich dzieci również. Kamery obejmują w zasadzie całość korytarzy, wejście oraz drzwi pokoju nauczycielskiego. Widać kiedy nauczyciel wyszedł z pokoju i kiedy dotarł do klasy. Można nawet sprawdzić co go ewentualnie zatrzymało
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:13
    No ok, świetnie, ale ile jest takich szkół? Garstka w skali ogółu.
  • little_fish 19.04.19, 14:14
    Dlaczego tak sądzisz? Z tego co obserwuję monitoring w szkołach to powoli standard
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:19
    Bardzo powoli wink
  • aka-tka 19.04.19, 14:21
    Widać lubisz mieć ostatnie zdanie, nawet jak dalsza dyskusja do niczego nie prowadzi wink
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:29
    Jakie ostatnie zdanie? Liczba szkół z monitoringiem w stosunku do tych bez monitoringu to nie są dane objęte tajemnicą. Większość szkół nie ma, przy czym zakładam że w w Warszawie może to wyglądać inaczej, tam wszystko wygląda inaczej. Jak jedna ze szkół w moim mieście założyla monitoring to chwalili się tym aż w gazetach że olaboga, szkoła z monitoringiem, niesamowitość dekady. big_grin
  • little_fish 19.04.19, 15:12
    A u mnie w małym miasteczku wszystkie szkoły mają monitoring
  • jola_ep 19.04.19, 15:20
    U mnie też szkoły mają monitoring. Myślałam, że to standard.
  • izabelka55 19.04.19, 21:50
    Ja pracuje w małej miejscowości, pracowałam też w szkołach gminnych wszędzie był monitoring.
  • aka-tka 19.04.19, 14:17
    Nie garstka tylko to coraz powszechniejsze zjawisko. W mojej okolicy wszystkie szkoły podstawowe maja monitoring.
  • buursztynka.80 19.04.19, 17:26
    W wielu, prawie wszystkich. Poza tym dyrektor lub wice, po każdym dzwonku na przerwę chodzą po korytarzach i sprawdzają czy klasy już weszły do sali. Widzę, że dawno się w żadnej szkole nie było...
  • ga-ti 19.04.19, 15:57
    Ja pamiętam czasy, gdy pani w sklepie na powitanie klienta mówiła "czego?", a pani 'w okienku' była bogiem i obsługiwała klienta jak chciał i kiedy chciała, czasy gdy nagły właściciel firmy, szybki dorobkiewicz, mówił swoim pracownikom "nie podoba się to wypie.dalać, za bramą stoi kolejka na wasze miejsce". I o czym to świadczy? O tym, że czasy się zmieniają, standardy się zmieniają. A naszą powinnością jest domagać się zmian na lepsze.
  • ga-ti 19.04.19, 15:59
    to do 35wcieniu, jego wpisu o pamiętnych czasach, gdy nauczyciel przychodził 15 minut po dzwonku, bo się drzewko rozrosło wink
  • skumbrie 19.04.19, 16:07
    A ty o tej porze co robisz na forum? Ciężko pracujesz czy okradasz pracodawcę?
  • izabelka55 19.04.19, 21:48
    No ale czasy się zmieniają, teraz raczej dzwonek dzwoni i wszyscy do klas.
  • aka-tka 19.04.19, 13:21
    Odpowiadam na bzdurne zarzuty tych, którzy nie maja pojęcia o pracy nauczyciela, a czuja się w obowiązki rozliczać nas z każdej godziny pracy
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:23
    Odpowiadasz sugerując że ktoś was rozlicza z sikania. Naprawdę sprowadzasz dyskusję do absurdu.
  • aka-tka 19.04.19, 13:40
    Porównujesz przerwy pracowników 8-godzinnych z nauczycielami. To już jest absurdalne, są to dwa różne zawody o innej specyfice i tyle. Ja nikomu nie wchodzę z butami w jego czas pracy i nie porównuje się do innych zawodów, chociaż każdy dobrze wie, ze żaden normalny pracownik nie pracuje efektywnie 8godzin.
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:46
    " żaden normalny pracownik nie pracuje efektywnie 8godzin "

    Faktycznie, to by było na tyle jeżeli chodzi o znajomość realiów życia pozaszkolnego przez nauczycieli.
  • aka-tka 19.04.19, 13:52
    Pierwsze z brzegu
    www.google.pl/amp/s/businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/praca/psychologia-pracy-efektywna-praca-jak-dlugo/xc545sz.amp
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:58
    Ale ja wiem że tak głosi psychologia. Wiem też że w większości firm nikt nikomu nie płaci za bycie nieefektywnym i badania psychologów nic do tego nie mają.
  • saphire-2 19.04.19, 14:02
    Ale ty w biurze faktycznie prowadzisz non stop konferencję z zagranicą przez 8 godzin? Cały czas coś mówisz, dajesz wykład, wyjaśniasz? 8 godzin mówisz? Czy jednak udaje Ci się na 10 minut pomyśleć o czymś innym albo jednego dnia trochę wolniej pracować, w ciągu 8 godzin zadzwonić raz i krótko w sprawie prywatnej na przykład do lekarza, napić się kawy, pogadać 10 minut z koleżanką. Czy nie jesteś teraz przypadkiem w pracy i na forum jednocześnie? Nie pracuję w szkole i mam zupełnie inny rodzaj pracy ale wiem, że mnóstwo ludzi jest w pracy 8 godzin a efektywnie pracuje 7.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:05
    Nie, nie jestem w pracy i na forum jednocześnie. Nie, na biurze, w którym można plotkować i pić kawę bez przerwy świat się nie kończy.
  • saphire-2 19.04.19, 14:08
    Zawsze pracujesz non stop 8 godzin, bez 5 minut na zamyślenie się? Bo dużo czasu jesteś na forum.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:14
    Ale co Cię ja obchodzę? W ogóle w tej chwili nie jestem w pracy. Nie mówię o sobie.
  • saphire-2 19.04.19, 14:19
    No czekaj, jesteś na forum non stop, to można sprawdzić. Jednocześnie mówisz, że da się pracować efektywnie 8 godzin więc chyba tak pracujesz. Czy jednak bezrobotna, która ma problem z nauczycielami?
    Czy jednak non stop piszesz z pracy?
    Czepiasz się pracy nauczyciela to powiedz jak efektywnie ty pracujesz, że masz czas na forum po kilka godzin dziennie. Chętnie się nauczę.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:25
    Już Ci opisałam: co Cię ja interesuje?
    Nie czepiam się nauczycieli. Popieram protest. Nie mam problemu z nauczycielami. Nie rozumiem jedynie paplania bzdur jak to oni pracują bez chwili wytchnienia, nie mają czasu sikać, a w domu nawet świetliczanki dzień w dzień przygotowują się do zajęć przez kilka godzin podczas gdy przedstawicie innych zawodów w tym czasie kawki, przerwy i paplanie z koleżanką.
    To nie jest prawda i takie przedstawianie tematu i ukazywanie ich pracy tylko im i ich wizerunkowi szkodzi.

    Nie jest to mój problem - uznali że takiej narracji będą się trzymać - ich sprawa. Niech się jednak nie dziwią że budzi to wątpliwości.
  • saphire-2 19.04.19, 14:35
    Przyjmuję do wiadomości smile
  • izabelka55 19.04.19, 21:53
    Tak moja koleżanka księgowa w korporacji ciągle narzeka jak to zapracowana jest i wiecznie z czymś do tyłu tylko jakoś dziw ym trafem zna wszystkie plotki najnowsze przeboje itp no pierwsze co robi to włącza kompa i przegląda net nauczyciel od tego dnia nie zacznie...
  • makurokurosek 19.04.19, 14:22
    "I rozumiem ten przeciętny człowiek tylko jeden raz na 8 godzin może iść do toalety i napić się kawy?"

    Z dwa lata temu zaskoczyła mnie kasjerka w auchan , która powiedziała " o zaraz będę miała przerwę i będę mogła iść do toalety" , na moje zdziwienie, że jak to nie może iść do toalety poza przerwą odpowiedziała, " mamy przerwy co 4h i tylko wtedy możemy korzystać z toalety.
    Opowiadasz bzdury, o tym że nauczyciel nie może w trakcie przerwy skorzystać z toalety
  • aka-tka 19.04.19, 14:31
    Może o ile nie ma dyżuru. Ja mam 3 wolne przerwy w ciągu całego tygodnia smile
  • makurokurosek 19.04.19, 15:06
    "Może o ile nie ma dyżuru."

    Nigdy na dyżurze nie stoi jeden nauczyciel, tak więc skończ z tymi bajkami.
  • aka-tka 19.04.19, 15:16
    Jeżeli coś się stanie ma dyżurze to nikt jie będzie wnikać, ze przecież był jeszcze jeden nauczyciel, ale patrzą kto powinien być i czy był i tyle. I masz poważny problem jeśli nie było cię tam gdzie miałeś być
  • buursztynka.80 19.04.19, 17:36
    makurokurosek napisała:

    > "Może o ile nie ma dyżuru."
    >
    > Nigdy na dyżurze nie stoi jeden nauczyciel, tak więc skończ z tymi bajkami.

    Cha, cha, cha, umrę ze śmiechu smilesmilesmile W innym wątku padł postulat, aby praca nauczycieli była oceniana przez rodziców. Jak rodzice mieliby oceniać nauczyciela, kiedy nie są w stanie nawet zauważyć go na korytarzu w trakcie dyżuru big_grin Na następnym zebraniu z rodzicami, zapytam się, czy się zgadzają, abym poszła podpaskę wymienić w czasie pracy, czy jednak nie. Cyrk na kółkach smilesmilesmile
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:34
    Ja też w auchanie słyszałam jak kasjerka krzyczała przy klientach do innej, na sąsiedniej kasie, że naprawde musi do toalety i kiedy w koncu będzie mogła.
    Ale podejrzewam że to nie domena Auchana, tylko większości tego typu sklepów.
  • mikams75 19.04.19, 15:39
    a nawet i malych sklepikow, gdzie jest jedna sprzedawczyni i musi zamknac butik na 15 min. zeby isc do toalety czesto daleko w centrum handlowym, pol biedy jak to wlasny biznes, ale szef by tez nie byl zachwycony z zamykania sklepu. W dni, kiedy klientow jest sporo to zamkniecie na 15 min nie jest takie proste - trudno wyprosic klientow ze sklepu.
  • ga-ti 19.04.19, 15:50
    No pacz pani, to się im, tym kasjerkom znaczy, polepszyło, bo jeszcze niedawno była chryja, że w pampersach muszą siedzieć. Tak więc niech się nauczycielkom w tyłkach nie przewraca, bo jeszcze je też w pampersy wsadzą, a co, jak równać w dół to wszystkich.
    Na cholerę postęp, po co jakieś prawa człowieka, prawa pracownicze, związki zawodowe, po co to komu? Do roboty, a nie o swoich prawach myśleć.
    Nie mogę uwierzyć, że światłe ematki, takie nowoczesne, w świecie bywałe, kotki i pieski ratujące, drugiego człowieka utopiłyby w łyżce wody, bo śmie w szkole pracować, ech.
  • elenelda 19.04.19, 15:43
    Nie może, jeżeli ma dyżur.
  • janja11 19.04.19, 14:24
    aka-tka napisała:

    > Porównujesz przerwy pracowników 8-godzinnych z nauczycielami. To już jest absur
    > dalne, są to dwa różne zawody o innej specyfice i tyle. Ja nikomu nie wchodzę z
    > butami w jego czas pracy i nie porównuje się do innych zawodów, chociaż każdy
    > dobrze wie, ze żaden normalny pracownik nie pracuje efektywnie 8godzin.

    Oczewiście smile
    A na czym polega ta specyfika korzystania z toalety przez nauczycieli?
    Albo picia kawy?
    Mnie naprawdę bawi,czytanie czego też forumowe nauczycielki nie wymyślą.
    Każda z osób na forum, miała i/lub ma kontakt ze szkołą.
    Naprawdę darujcie sobie te fantazje o nauczycielkach, które nie mają czasu z toalety skorzystać w czasie przerwy i tym podobne.


  • aka-tka 19.04.19, 14:33
    Ta każda z osób miała kontakt ze szkoła w takiej samej formie jak ja miałam kontakt z pracownikami biurowymi. Wiec może niech każdy przestanie się wypowiadać o wzajemnie pracy, o której nie ma pojęcia i będzie zdrowiej dla wszystkich smile
  • janja11 19.04.19, 15:10
    Czytam, bo zabawne, czego to ludziska nie wymyślą.
    Od razu widać, że strajk, nuda i niestworzone rzeczy do głowy przychodzą.
  • aka-tka 19.04.19, 15:19
    Wiec te ludziska niech zajmą się własna praca a nie rozliczaniem czasu pracy nauczycieli
  • janja11 19.04.19, 15:34
    Ale to wy jesteście te ludziska, co wymyślają na niestworzone historie na forum - nauczyciele.
    Dużymi Ci napiszę NAUCZYCIELE.
  • aka-tka 19.04.19, 16:22
    My odpieramy ataki takich jak Ty, którzy widza tylko 18 godzin i 2miesiace wakacji
  • buursztynka.80 19.04.19, 14:05
    Nauczyciele wczesnoszkolni każdą przerwę spędzają w sali, więc nie ma opcji, żeby sobie poszli do ubikacji na drugim końcu szkoły i zostawili dzieciaki same. Jak mam okienko, to jeśli mogę to popilnuję koleżance klasy, a ona skoczy do WC, to jest po prostu standard w szkole.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:07
    Przyjmuję to tłumaczenie, ale spytam z ciekawości - dzieci też nie wychodzą na przerwy?
  • little_fish 19.04.19, 14:10
    Wychodzą, nauczyciel wychodzi razem z nimi.
  • aka-tka 19.04.19, 14:15
    W oddziale „0” nie ma przerw, wyjście na dwór przy ładnej pogodzie jest tylko z nauczycielem. Dobrze, gdy jest nauczyciel wspomagający, wtedy można na szybko wyskoczyć. Gdy jest się jedynym nauczycielem w grupie, pierwsza przerwa na cokolwiek jest po 5-6 godzinach
  • elenelda 19.04.19, 15:45
    Dzieci klas 1-3 wychodzą na przerwy z nauczycielem.
  • izabelka55 19.04.19, 21:47
    No ale nauczyciel może skorzystać z toalety tylko w czasie przerwy i tylko jeśli ta przerwę ma wolną. No nie może wyjść z klasy, a jak ma dyżur to musi na nim stać, bo jak jedno dziecko na drugie wpadnie, bo szaleństwo na przerwach jest okropne, a nauczyciela nie będzie to ma przerabane. I jak ma 4 godz to jakoś wytrzyma, ale problem się zaczyna jak np. ma okres.
  • little_fish 19.04.19, 13:33
    Pod warunkiem, że ma równo te godziny rozłożone. Ja w tym roku mam jednego dnia 6 lekcji a innego 2. Ale ja akurat problemu z wizytą w toalecie nie mam 😉
  • bergamotka77 19.04.19, 15:56
    I nie przyjedzie na 3 godziny 😃

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 12:57
    Nie- nadgodziny, a godziny ponadwymiarowe- tak to się poprawnie nazywa.
    Ja w ramach ponadwymiarowych prowadzę rewalidację ( 60 minut) z uczniami z ZA, autyzmem, niepełnosprawnością intelektualną.
    W ramach ponadwymiarowych nauczyciele prowadzą też zajęcia indywidualne( tzw.ścieżka lub zgodnie z orzeczeniem o potrzebie KS), a także nauczanie indywidualne w domu ucznia( tutaj zapłacona jest tylko lekcja- czas dotarcia do ucznia nie jest wliczony, a czasami trzeba dojechać ).
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 13:10
    Dodam, ze pensum nauczycieli to nie jest zawsze 18 godzin.Specjaliści-22 ( uregulowane od tego roku- wcześniej było 25, a nawet ponad 30), świetlica-26, biblioteka - 30.
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:15
    Co swoją drogą jest zastanawiające. Rozumiem że bibliotekarka pracuje 30 godzin i kolejne 10 w domu?
  • little_fish 19.04.19, 13:24
    Nie, kolejne 10 pracuje w szkole np biorąc udział w radach pedagogicznych, różnych zespołach działających w szkole. Choć w domu (szkole) też może pracować np przygotowując się do lekcji które w ramach tych 30 godzin prowadzi
  • saphire-2 19.04.19, 13:26
    Moim zdaniem te 10 to są jakieś szkolenia biblioteczne dla poszczególnych klas, organizacja konkursów czytelniczych, też chyba obecność na spotkaniu dla wszystkich nauczycieli? Chyba. To by było całkiem logiczne.
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:34
    Szkolenia biblioteczne nie odbywają się poza godzinami pracy biblioteki. Organizacja konkursów czytelniczych też- o ile takie konkursy w ogóle w szkole istnieją, a nie istnieją w każdej.
  • mari.sol 19.04.19, 13:27
    Kolejne 10 na radach, szkoleniach, wycieczkach, zebraniach zespołów, egzaminach, konkursach, zakupach księgozbioru. Bibliotekarz również prowadzi zajęcia i musi się do nich przygotować. Bardzo często ma mnóstwo dodatkowych obowiązków jak np. protokołowanie rad pedagogicznych (mój rekord po ponad 100 stron z jednej rady), prowadzenie zajęć dodatkowych (czytelniczych, innych związanych z kulturą), prowadzenie stron w mediach społecznościowych i bardzo często w czasie swojej pracy wchodzi na zastępstwa a następnie po godzinach odrabia zaległości w bibliotece. Najgorszym czasem dla bibliotekarza są miesiące okołowakacyjne, kiedy to ma do obrobienia kilka tysięcy podręczników.
    Bibliotekarze szkolni często mają również kwalifikacje do prowadzenia lekcji z polskiego, języka obcego, wosu czy informatyki. Jeśli dostają taki przydział to uśrednia im się pensum i płaci za zrealizowaną lekcję mniej niż nauczycielowi, który ma pensum 18. Moje średnie pensum (jeśli mam przydzielone godziny ponadwymiarowe) to 26-28 co wiąże się z tym, że podstawy uposażenia do wyliczenia kosztu godziny nie dzieli się przez 75 a np przez 100 lub 110.
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 13:38
    O właśnie- podręczniki: wypakowac, ewidencjonować, zebrac, policzyć, rozdać ...to jest ogrom godzin.
    Widziałam i nie zazdroszczę.
    Protokól RP zwykle piszą bibliotekarze- 100 stron to tak norma( a spróbujcie wyegzekwować od niektórych nauczycieli załączniki, np.arkusze klasyfikacyjne...no masakra i jeszcze ksżdy inaczej zapisany).
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:48
    No ale to poza godzinami pracy rozpakowuje te podręczniki?
  • saphire-2 19.04.19, 13:57
    Może tak być
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 13:57
    Tak- ponieważ inaczej się nie da!A i tak rodzic ma pretensje- że dziecko nie otrzymało jeszcze podręczników( które często " przychodzą" do szkół według nieznanego klucza).
    Policz - 600 uczniów razy 10 podreczników = 6000 książek .Nowe- bo nowa podstawa.
    Każdą musisz opisać, przybić pieczątkę, wpisać numer.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:01
    No, ale one przychodzą raz w roku. Ewentualnie dwa. Nijak nie chce wyjść z tego 10 godzin ponad normalny wymiar pracy TYGODNIOWO. Podobnie z paniami ze świetlicy, co już napisano poniżej. Chciałabym wierzyć że 14 godzin w tygodniu zajmuje im przygotowywanie się do zajęć, ale przychodzi mi to z trudem wink
  • saphire-2 19.04.19, 14:07
    Wątpię aby to robiły w domu. One po pracy w totalnym hałasie na pewno muszą zwyczajnie odpocząć. Na pewno od czasu do czasu mają jakieś szkolenia i spotkania w szkole po południu. Osobiście im współczuję, to musi być okropna praca, co z tego że 5 czy tam 6 godzin dziennie ale w hałasie z masą krzyczących dzieci. Masakra po prostu.
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:11
    No ok, ja się zgadzam, ale: nie robią tego, w domu, nie robią w pracy, to gdzie te 14 godzin?
  • makurokurosek 19.04.19, 14:28
    To czy na świetlicy jest hałas zależy od nauczyciela, jeżeli potrafi ciekawie zorganizować czas świetlicowy to i dzieciaki mniej szaleją i hałasują, ale jak nauczyciel wychodzi z założenia że jest tylko od pilnowania by towarzystwo za łby się nie wzięło to i w hałasie siedzi.
  • elenelda 19.04.19, 16:11
    Na świetlicy w mojej szkole jest setka dzieci. Nauczycielek: 3-4. Miejsc przy stolikach jest dla 25 dzieci. Żeby była cisza trzeba animować dzieci cały czas. Część odrabia z panią prace domowe, część robi prace plastyczne, część czyta. Ale dzieci najbardziej lubią czas wolny. Niektóre przebywają w szkole od 7 rano do 18 tej i zmuszanie ich do brania udziału w zajęciach przez całybten czas byłoby zwyczajnym okrucieństwem. Nie da się uniknąć hałasu przy takiej liczbie dzieci. Praca na świetlicy to koszmar, wystarczyło mi, że miałam tam kilka razy zastępstwa. Zaczynasz zajęcia i masz pierdylion uwag i pytań (gdy nie zaczynasz też je masz, masz je przez cały dzień, często jest kolejka oczekujących uwagowiczów i pytaczy). Bo Jaś chce siku ale się boi iść sam do toalety, Stasia boli głowa i trzeba do pielęgniarki, Zosia jest głodna ale jedzenie jej się skończyło, Wojtuś nie ma zielonej kredki i chce wiedzieć czy smoka może pokolorować na niebiesko, Krzyś mówi kura przez „w” o czym informuje z przejęciem Adaś, Tomek podpowiada Tymkowi podczas gry w szachy, Antek i Agatka się biją, Julka spadła z krzesła, bo się na nim bujała, ktoś wdeptał czekoladę w dywan, ktoś inny rozlał sok marchewkowy, ktoś idzie do domuni trzeba go wypisać, ktoś inny na zajęcia dodatkowe albo podwieczorek itd. itd. Jednym uchem słuchasz jedno, drugim drugie, musisz nauczyć się obracać głową o 360 stopni, bo gdy Mikołaj przytrzaśnie sobie paluszek wieczkiem od pudełka do szachów (bo usiłował wyrwać je koledze a ty właśnie odpowiadałaś innej mamie na zylion pytań w stylu, czy Krzyś zjadł obiadek i czy Adaś go znów przezywał przy obiedzie) to mama Mikołaja w pierwszej kolejności opieprzy Ciebie, bo jak mogłaś nie dopilnować jej Dziubdziulka (który jest przecież aniołkiem). Świetlica to najgorsze miejsce w szkole. Po 3 godzinach tam spędzonych wyszłam z głową jak balon. Panie ze świetlicy spędzają tam 6 godzin dziennie a po powrocie drukują karty pracy, przygotowują kółka do origami i inne pierdoły, żeby dzieci miały zajęcie i się nie pozabijały.
  • sarah_black38 19.04.19, 16:54
    35wcieniu napisał(a):

    > No ale to poza godzinami pracy rozpakowuje te podręczniki?

    W mojej szkole uczy się ponad 800 uczniów. Niech każdy ma po 10 podręczników ( a bywa więcej), to już jest 8 tys. sztuk do ,,przerobienia", do tego są ćwiczenia, muszą jeszcze ogarnąć faktury z wydawnictwa, robić listy wypożyczeń tych książek, wystawić umowę rodzicowi na wypożyczenie ( często tygodniami się od rodzica zwrotu ubiegać, chociaż trafniej byłoby napisać użerać), pisać protokoły zniszczeń/ zagubień -za taki podręcznik rodzic musi zapłacić, a ten fakt trzeba zaewidencjonować itp. Ale oczywiście ty wiesz lepiej, że taki nauczyciel biblioteki truka w stołek przez 30h/tydz.

    Te ,,dyskusje' na forum pokazują jak społeczeństwo nie ma pojęcia o specyfice zawodu, widzi tylko te mityczne 18 godzin sad






    --
    Poddasze...
  • 35wcieniu 19.04.19, 17:16
    Gdybyś przeczytała dalej to byś wiedziała że wiem że rozpakowują podręczniki, ale w to że tydzień w tydzień raczej nie uwierzę. Raz-dwa razy do roku. Nie więcej, no już naprawdę...
  • lauren6 19.04.19, 13:23
    Gdybym nie widziała jak funkcjonuje świetlica w szkole mojego dziecka to może bym uwierzyła w to, że swietliczanki poświęcają 14h tygodniowo na przygotowanie zajęć.
  • saphire-2 19.04.19, 13:28
    Jak ja bym miała spędzać codziennie 5 godzin w hałasie w świetlicy z 60 dzieci, to pozostałe 3 w domu bym leżała, wcześniej biorąc tabletki na ból głowy.
  • 35wcieniu 19.04.19, 13:36
    Postulujmy zatem żeby każdy kto pracuje w hałasie miał płacone za 8 godzin, z czego 3 może leżeć i wypoczywać. Słuszny wniosek, uważam.
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 13:33
    Nauczyciel bibliotekarz jest członkiem RP.
    Uczestniczy w kazdej radzie, zwykle jest protokolantem. Jrst członkiem zespołów- problemowych i zadaniowych( np.zespołu d/ s ewaluacji- musi opracować ankietę, przeprowadzić ją, zestawić dane). Prowadzi też lekcje biblioteczne, i inne akcje( pasowanie na czytelnika, śubowanie, dzień misia itp).
  • makurokurosek 19.04.19, 14:05
    Nie przeginajmy wielu nauczycieli przy obecnych siatkach godzinowych nie ma etatu ucząc tylko jednego przedmiotu ( fizyka, chemia, geografia, biologia, muzyka, technika), dlatego większość z nich zaraz po studiach doszkalała się by mieć uprawienie do uczenia drugiego przedmiotu.
    Tłumaczenie, że siatka godzinowa nie pozwala na pełen etat nie jest argumentem do utrzymania tak niskiego pensum . Przypomnę, że w Europie pensum wynosi średni 24h . Taka argumentacja jest rodem z czasów komuny, gdzie też zatrudniano nadliczbową ilość pracowników bo każdy musi mieć pracę.
  • saphire-2 19.04.19, 14:10
    To prawda, 24 godziny to typowe pensum w Europie choć bywa 22 ale i 26
  • pani07 19.04.19, 14:13
    Ale w protestach tylko zasugerowanie,że może więcej,to oburzenie. A proporcje rządu o podwyższeniu,to już zamach na wolność i demokrację.
  • saphire-2 19.04.19, 14:15
    Gdzie ten protest?
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 16:15
    Oburzenie- ponieważ zaproponowana płaca za wyższe pensum nie stanowi podwyżki ! 250 zł za 8 godzin miesięcznie- to jest powrót do punktu wyjścia.Rozumiesz ?????
  • aka-tka 19.04.19, 14:19
    Ale godziny są inaczej liczone niż u nas. Tam do pensum dolicza się przerwy, u nas tylko przeprowadzone lekcje, a przerwy to w ramach rozrywki
  • makurokurosek 19.04.19, 14:24
    przestań pitolić
    www.frse.org.pl/wp-content/uploads/2016/05/Eurydice-Czas-pracy-nauczycieli.pdf
  • kub-ma 19.04.19, 23:15
    24 godziny pensum będą ok jeżeli ktoś odciąży mnie z mnóstwa innych obowiązków łącznie z przerośniętą papierologią. Obecnie są takie czasy, że szkoła podstawowa przechyla się coraz bardziej w stronę wychowawczą a strona dydaktyczna zaczyna być bardziej dodatkiem.

    --
    "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
  • julita165 19.04.19, 16:58
    Ja rozumiem wszystko o czym piszesz i mogę nawet przyznać rację że zwłaszcza jeśli chodzi o nauczycieli przedmiotów, które nie mają wielu godzin jest pewien problem. Zwłaszcza poza miastami no bo nie oszukujemy się - miejsce pracy nauczyciela nie może obejmować 500 km. kwadratowych. I o wszystkim można rozmawiać tyle, że strajkujący nauczyciele nie chcą zmian. A te są moim zdaniem nieuniknione. Ostatnio xytalam artykuł opublikowany w klubie Jagiellońskim ( oczywiście większość powie pisiory ale wyzywanie do od oisiorow, troli, lewaków, nierobów do rozwiązania nie zbliża nas nawet o mm ). Polska wydaje na edukację 5% PKB. To jest powyżej średniej OECD, lwia cześć przypada na pensje nauczycieli. Z różnych powodów radykalne zwiększenie nakładów jest niemożliwe ( i to nie dlatego że jest na bydło rogate tylko złośliwie na nauczycieli nie ma ) , podniesienie pensji do 7,5 tys brutto średnio na nauczyciela ( czyli o ok 30% ) przy zachowaniu ogólnej wielkości aktualnych nakładów oznacza że nauczycieli mogłoby zostać....330 tys. Autor zauważa że niemożliwe jest gwałtowne przemodelowanie edukacji, zwolnienie masy ludzi, podniesienie pensji i obciążenia praca reszty. To jest niemożliwe przede wszystkim dlatego, że nauczyciele często są przygotowani tylko do uczenia jednego przedmiotu np fizyki, a w modelu z zatrudnieniem zmniejszonym o ok 250 tys ( bo twierdzi że do takich zwolnień trzeba dążyć choć oczywiście w perspektywie kilkunastu lat ) nauczyciel, przynajmniej na poziomie podstawowym, będzie uczył bloków. To oznacza konieczność zmiany kształcenia przyszłych nauczycieli, programy takiego kształcenia trzeba pisać już myśląc o dzisiejszych 15-latkach. Tylko tak nauczyciele, choć będzie ich znacznie mniej, będą zarabiać więcej.
    I jeszcze jedno. W aktualnym systemie niejeden nauczyciel czuje się jak ryba w wodzie i radzi sobie świetnie. Mój znajomy a przyjaciel brata od 15 lat uczy. Ma główny etat w jednym LO jako historyk ( zgodnie z wykształceniem ). + WOS. W tej szkole ma trochę ponad pensum, 20-21h. Poza tym uczy jeszcze w dwóch podstawówkach. Łącznie ma 36h tygodniowo przy tablicy. I jest zadowolony, twierdzi że się nie przepracowuje, codziennie max o 16 jest w domu. I uwaga uwaga , nie wiem ile ale mówi, że dobrze zarabia. Uczciwie przyznaje, że przygotowuje się do lekcji sporadycznie bo po 15 latach ma jednak mnóstwo materiałów, doświadczenia, umiejętności improwizacji. Poza tym historia i polityka po prostu go interesują, dużo czyta ale mówi że tego nie da się rozgraniczyć czy on to robi dla siebie bo to lubi, czy do pracy, skoro potem to jakoś tam na lekcjach mu się przydaje. Ma w LO wychowawstwo ale to już prawie dorośli ludzie, kontakty z rodzicami są sporadyczne, prawie wszystkie organizacyjne sprawy ogarnia przez e-dxiennik, dxienny czas na to poświęcony, podzielony na liczbę dni w roku musiałby być chyba liczony w sekundach. Rady pedagogiczne to też nie jest coś co istotnie wpływa na obciążenie praca. Jedyne co robi extra to zawsze w przedostatniej klasie LO urządza tygodniowa zielona szkole z jakimś wydarzeniem/postacią historyczną jako motywem przewodnim. Temat ustala wspólnie z uczniami i jeszcze zleca im opracowanie całego programu wycieczki, oni też dziela się zadaniami itp. właściwie ogranicza się do korekty i akceptacji planu zaproponowanego przez uczniów. Aha...nie strajkuje. Twierdzi że większość nauczycieli mogłaby kombinować tak jak on, ale im się nie chce. Oni chcą przychodzić w jedno miejsce, robić coś od a do z i wyjść wcześnie.
  • little_fish 19.04.19, 17:04
    No tak, tylko czy praca za zadowalającą płacę powinna polegać na kombinowaniu? Pomijając już to, że nie w każdym mieście /regionie będzie się miało możliwość dorobienia kolejnego etatu w innych szkołach.
  • julita165 19.04.19, 17:09
    Każdy kto dobrze zarabia musi się naprawdę postarać. I też pokombinować. Dobre pensje na spokojnym etacie to naprawdę niezwykle rzadki okaz.
  • little_fish 19.04.19, 17:14
    Nie mówię, że nie ma się starać. Nie mówię też, że etat ma być spokojny. Ale praca na dwa etaty w trzech miejscach chyba nie powinna być wyznacznikiem normy?
  • julita165 19.04.19, 17:23
    Dlaczego ? W przypadku nauczycieli takich "niszowych" przedmiotów ( w znaczeniu liczby godzin lekcyjnych a nie "ważności" przedmiotu ) być może główny etat plus dodatki w okolicznych szkołach. Zgadzam się, że to problem na tzw prowincji bo w grę mogą wchodzić spore odległości, a to koszty i czas.
  • malia 19.04.19, 21:36
    Na pracę w innej szkole ponad etat dyrektor musiał mu wydać zgodę.
  • droch 20.04.19, 08:55
    A miał wybór? Gdyby nie wydał, zaraz szukałby nowego historyka...
  • saphire-2 19.04.19, 17:06
    36 godzin to są dwa etaty. Do tego wychowawstwo. Jeśli to człowiek około 40 to zarobi 6-7 tysięcy. Ale jeszcze raz, to są dwa etaty, skoro pensum jest 18
  • julita165 19.04.19, 17:10
    saphire-2 napisała:

    > 36 godzin to są dwa etaty. Do tego wychowawstwo. Jeśli to człowiek około 40 to
    > zarobi 6-7 tysięcy. Ale jeszcze raz, to są dwa etaty, skoro pensum jest 18


    Tak, dwa etaty. Chodzi tylko o to, że na tych dwóch etatach ma pracy tyle co 99% społeczeństwa na jednym.
  • little_fish 19.04.19, 17:16
    Jeżeli 36 godzin spędza przy tablicy to z pewnością pracuje więcej niż 40 godzin w tygodniu. Czyli jednak więcej niż na zwykłym etacie.
  • julita165 19.04.19, 17:21
    Na pewno są dni czy tygodnie kiedy pracuje więcej ale średnio to jest ok 40, on tak twierdzi. Np jeden wieczór spedzi na sprawdzaniu prac. Zajmie mu to np 5 h. Czyli tego dnia pracuje 12h z hakiem. Ale przez kolejne 4 dni po lekcjach nie robi już nic.
  • saphire-2 19.04.19, 17:30
    Ciekawe dlaczego w tych dwóch szkołach podstawowych on ma po niecałe pół etatu? Nie ma chętnych do pracy? Chodzi mi o to, dlaczego nie zatrudnią kogoś kto nie będzie pracował w 3 szkołach, szedł po lekcjach do drugiej szkoły tylko miał chwilę na rozmowę z rodzicami czy uczniami.
  • little_fish 19.04.19, 17:56
    Nie uczestniczy w radach pedagogicznych, nie jest w żadnej szkole zaangażowany w zespół do spraw czegoś itd. To wtedy można pracować - jednak weź pod uwagę, że wtedy inni nauczyciele odwalają zadania w których on nie uczestniczy. I może dlatego nie kombinują z etatami w trzech szkołach. W mojej szkole rada jest średnio raz na dwa miesiące. On powinien to pomnożyć razy 3. Chyba, że się wykręca od obecności, tłumacząc pracą w innej szkole...
  • julita165 19.04.19, 18:32
    Pewnie tak. Jak go znam, tak prywatnie, to rada pedagogiczna jest ostatnim miejscem, w którym chciałby się pokazać 😁. To jest typ trochę akademicki, indywidualista, on ma swoje lekcje i tego się trzyma, wierzę że uczy dobrze bo naprawdę nawet w rozmowach przy piwie potrafi czymś towarzystwo zainteresować ale nie sądzę aby go wciagsly akcje typu "święto szkoły".
  • little_fish 19.04.19, 18:46
    Czyli słowo "kombinuje z pracą" jest jak najbardziej na miejscu. Szkoda tylko, że zarzuca lenistwo tym, którzy za niego odwalają robotę.
    Sądzisz, że inni nauczyciele marzą o spędzeniu popołudnia na radzie pedagogicznej?
  • malia 19.04.19, 21:38
    Aaaaa, kombinatorek od zarabiania kasy, rada pedagogiczna nie, imprezy szkolne nie, projekty, rozmowy indywidualne, zebrania też nie
  • little_fish 19.04.19, 21:47
    No, ale to inni są leniwi i im się nie chce. Smutne. Bo ten obraz nauczyciela został tutaj przytoczony jako przykład, że jak się jest obrotnym i "pracowitym" to i w szkole zarobić można. A jednak rodzice /uczniowie oczekują od nauczyciela, że będzie miał trochę czasu dla ucznia, nie tylko na lekcji.
  • droch 20.04.19, 08:57
    Przekazywanie wiedzy tak, aaaa...
  • saphire-2 19.04.19, 17:37
    Dwa etaty w sensie dwa razy pensum. Wydaje mi się, że 36 godzin samego uczenia to jest bardzo dużo. Pamiętajmy, że w 3 różnych szkołach. Na pewno w każdym miejscu są jakieś spotkania z rodzicami i spotkania nauczycieli. Musi być zarobiony ale przynajmniej ma dobrą pensję.
  • ichi51e 19.04.19, 17:31
    Polecam prace w biedrze callcenter albo sprzatanie na godziny (cale 9zeta!) pracy bedzie przynajmniej o polowe mniej a kasa wieksza mam wrazenie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saphire-2 19.04.19, 17:41
    Ja rozumiem. Tylko jeśli ktoś w czasie 4 godzin w tygodniu jest w stanie przygotować i sprawdzić 100 klasówek, mieć spotkania z rodzicami, spotkania nauczycieli, wystawianie ocen, oczywiście średnio licząc, to chyba jest bardzo szybki. Ja faceta rozumiem, chce normalnie zarobić.
  • little_fish 19.04.19, 18:09
    Znając życie i takich nauczycieli (choć może ten jest inny, nie chcę nikogo skrzywdzić) to facet się po prostu nie angażuje lub wręcz wykręca od innych zadań szkoły. Można dyskutować nad zasadnością ich wykonywania w ogóle, ale póki co w większości szkół robi się dodatkowo różne rzeczy. I jeżeli ten nauczyciel w żadnej ze szkół ich nie robi, to znaczy, że robią je za niego inni
  • cosinuss 19.04.19, 17:30
    nie jestem nauczycielem, ale to się kupy nie trzyma. 36h i jest max o 16 w domu. To są 3 różne lokalizacje, nie zmieni szkoly w przerwie 5-10 min. Historia jest 2xtydz, wos 1xtydz, uśredniajac uczy zatem najmarniej w 12 klasach. To oznacza co najmniej 12-18 sprawdzianów na miesiąc ( 12 klas ale 2 przedmioty). No trochę się je przygotowuje i trochę sprawdza. Nawet gotowce z historii nie są tylko testami. Dochodzą zebrania + godziny otwarte - jako nauczyciel przedmiotowy musi na nich być. 3 szkoły, 3 wieczory w miesiącu. Jeśli ma 36 godz w tyg to jest w hook zarobiony. 30 w jednej szkole to jeszcze uwierzę, jak się nie ma wyboru, albo rodziny.
  • saphire-2 19.04.19, 17:32
    Też mi się tak wydaje. W jednym miejscu to jeszcze. Nie ma 5 lekcji w tygodniu z klasą gdzie 4 klasy dają ponad etat a naprawdę dużo klas, bo tych przedmiotów jest po 1-2 godziny w tygodniu.
  • julita165 19.04.19, 18:27
    cosinuss napisał(a):

    > nie jestem nauczycielem, ale to się kupy nie trzyma. 36h i jest max o 16 w domu
    > . To są 3 różne lokalizacje, nie zmieni szkoly w przerwie 5-10 min. Historia je
    > st 2xtydz, wos 1xtydz, uśredniajac uczy zatem najmarniej w 12 klasach. To oznac
    > za co najmniej 12-18 sprawdzianów na miesiąc ( 12 klas ale 2 przedmioty). No tr
    > ochę się je przygotowuje i trochę sprawdza. Nawet gotowce z historii nie są tyl
    > ko testami. Dochodzą zebrania + godziny otwarte - jako nauczyciel przedmiotowy
    > musi na nich być. 3 szkoły, 3 wieczory w miesiącu. Jeśli ma 36 godz w tyg to je
    > st w hook zarobiony. 30 w jednej szkole to jeszcze uwierzę, jak się nie ma wybo
    > ru, albo rodziny.

    Jedną z tych podstawowej ma bardzo blisko LO, dosłownie na sąsiedniej ulicy. Do drugiej rzeczywiście dojeżdża pół miasta, ok 30 minut. Jak to jest z tymi konsultacjami z uczniami/rodzicami...hmmm, oczywiście nie wiem jak to jest dokładnie u niego zorganizowane ale jak tak sięgnę pamięcią to własnych szkolnych lat to nie przypominam sobie żebym z jakimkolwiek nauczycielem miała do pogadania poza lekcjami, a już na pewno nic dłuższego czego nie można załatwić w czasie przerwy. Zebrania z rodzicami jako wychowawca, w LO ...na pewno nie są tak intensywne jak w podstawowce. Ostatnio koleżanka ktora ma córkę w II kl LO powiedziała że byla w szkole tylko raz...
  • kalina_lin 19.04.19, 21:30
    Ze swoich czasów szkolnych w ogóle nie pamiętam konsultacji dla rodziców. Może inni rodzice chodzili, moja mama nie była nigdy, nigdy też nauczyciele nie wspominali o takiej możliwości. Doskonale za to pamiętam lekcje, na których przez 40 minut mieliśmy samodzielnie czytać fragment podręcznika, bo nauczyciel sprawdzał klasówki.
  • zetkaad 19.04.19, 22:30
    I dalej tak jest, albo nauczyciel z sali wychodzi, w telefonie siedzi. Nawet jeśli nauczycielki z forum tego nie robią to ich koledzy się nie krępują
  • little_fish 19.04.19, 23:23
    To, że koleżanka była w szkole raz, nie oznacza że przez dwa lata było jedno zebranie. Zazwyczaj są trzy w roku.
  • nangaparbat3 20.04.19, 07:12
    Jakt to trzy?
    U córki, w kolejnych szkołach, na pewno było więcej.
    U nas (LO) w tym roku jest 6.
    Sam początek roku, zaraz potem tylko dla rodziców pierwszaków, potem w listopadzie, wywiadówka na koniec semestru, potem marzec, i maj.
    Są takie, kiedy przychodzi komplet rodziców, i takie, kiedy pojedyncze osoby i właściwie to tylko konsultacje indywidualne, ale nauczyicel musi być.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 18:31
    A ja tak nie chcę! Nie chcę kombinować!Wolę mieć swoje godziny i uczciwie przygotować się do pracy!
  • little_fish 19.04.19, 18:47
    Zwłaszcza kombinować na cudzy koszt ☹️
  • milamala 19.04.19, 23:56
    little_fish napisała:

    > Zwłaszcza kombinować na cudzy koszt ☹️

    Na czyj koszt? Z opisu wylania mi sie przyklad dobrego nauczyciela, ktory lubi uczyc, lubi dzieci, potrafi zainteresowac swoim przedmiotem nawet przyjaciol przy piwie. Zyczylabym aby wszyscy uczniowie mieli takich nauczycieli "na cudzy koszt". Ten zreszta dodatkowo jezdzi na zielona szkole. Ja na wycieczce nigdy nie bylam ani w podstawowce ani w sredniej z zadnych "zaangazowanych" nauczycieli, ktorzy nie pracuja na "cudzy koszt".

  • little_fish 20.04.19, 00:06
    Oprócz lekcji w szkole jest niestety jeszcze parę rzeczy do zrobienia. A ten nauczyciel ich nie robi - zatem robią je inni, niejako za niego. "rada pedagogiczna jest ostatnim miejscem, w którym chciałby się pokazać", "sądzę aby go wciagsly akcje typu "święto szkoły"." - nie bywa także na spotkaniach z rodzicami, nie ma czasu po lekcjach dla uczniów. Zapewne nie układa planu lekcji, nie pracuje w zespole np do spraw ewaluacji czy tam statutu szkoły.
  • milamala 20.04.19, 00:26
    little_fish napisała:

    > Oprócz lekcji w szkole jest niestety jeszcze parę rzeczy do zrobienia. A ten na
    > uczyciel ich nie robi - zatem robią je inni, niejako za niego. "rada pedagogicz
    > na jest ostatnim miejscem, w którym chciałby się pokazać", "sądzę aby go wciags
    > ly akcje typu "święto szkoły"." - nie bywa także na spotkaniach z rodzicami, ni
    > e ma czasu po lekcjach dla uczniów. Zapewne nie układa planu lekcji, nie pracuj
    > e w zespole np do spraw ewaluacji czy tam statutu szkoły.

    Wiesz co, generalnie uwazam, ze nauczyciele, tak jak wiekszosc w Polsce zarabiaja za malo. Ale jak czytam takie bzdety to zaczynam sie przekonywac, ze chyba zarabiaja za duzo. Swieto szkoly w Liceum??? Nawet w podstawowce takim swietem nie zajmuja sie wszyscy "zaangazowani"nauczyciele, ktorzy nie maja czasu "kombinowac". Spotkania z rodzicami w liceum??? Ukladaniem planu lekcji tez nie zajmuje sie kazdy nauczyciel w szkole, jasne a praca w niezwykle pozytecznym zespole do sprawa ewaluacji .. czy tam czegos innego rownie waznego, pochlania mnostwo czasu i zaangazowania tym zaangazowanym, ze az czasu nei maja na cokolwiek innego.
    Wlasnie takimi tekstami nauczyciele robia sobie wrogow.
  • little_fish 20.04.19, 04:16
    Ja nie piszę, że nie ma czasu na cokolwiek innego. I że wszyscy układają plan. Tylko że każdy robi coś. A ten nauczyciel nie. Nie wiem dlaczego jesteś zdziwiona konsultacjami dla rodziców w liceum - u nas w LO odbywają się i jest nimi zainteresowanie. A ten pan, przypominam, pracuje również w dwóch podstawówkach. Zresztą, nawet gdyby to były konsultacje dla uczniów, to on i tak ich nie uwzględnia w swoim planie.
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 08:47
    Ty naprawdę wszystko bierzesz tak dosłownie? Święto szkoły to taki przykład. Fish napisała święto szkoły, a mogło być święto patrona szkoły, odzyskanie niepodległości, festiwal teatralny, muzyczny. Tak w liceach dzieją się różne rzeczy, spotkania z rodzicami były zawsze. Ten pan, robi to, co najbardziej lubi, po prostu uczy a z reszty wymiksowuje się. I brawdopodobnie jest to tolerowane dlatego, ze gość jest dobrym, inteligentnym nauczycielem i dyrektorzy chcą go u siebie. Dlatego przymykają oko na jego wieczną niemożność zaangażowania sie w to czy tamto. Inni, którzy sa na miejscu przecież i tak zrobią.
  • taki-sobie-nick 20.04.19, 00:27
    "sądzę aby go wciag
    > ly akcje typu "święto szkoły"

    Co tam znowu za geniusz napisał WCIĄGŁY?
  • 35wcieniu 20.04.19, 00:37
    Ogarnij położenie liter "a" i "s" to zrozumiesz jaka literówka się tam dokonała.
  • julita165 20.04.19, 07:17
    little_fish napisała:

    czy tam statutu szkoły.

    Tak z ciekawości, jak często taki statut się nowelizuje ?
  • little_fish 20.04.19, 08:42
    Za każdym razem kiedy zmienia się prawo oświatowe. Zadaniem zespołu jest zatem śledzenie zmian, sprawdzanie czy zmiany w istotny sposób wpływają na zapisy w statucie i naniesienie ich w postaci aneksow. Aneksow może być chyba trzy, potem trzeba ujednolicić treść zapisów
  • elenelda 20.04.19, 11:54
    Jestem w zespole ds. ewaluacji. Trochę papierologii i po jednym spotkaniu mamy 3 razy w roku - na początku, na półrocze i zakończenie. Podobnie w przypadku zespołu ds. oceny nauczyciela. Plan lekcji układa u nas wicedyrektor i ma za to odpowiednio płacone. Rady pedagogiczne czy szkolenia są kilka razy w roku. Napisanie protokołu po radzie to jeden wieczór, ja po prostu przychodzę do szkoły wcześniej i to robię. Teraz przygotowuję święto szkoły. Szczególnie dużo pracy z tym związanej nie zaobserwowałam. Robi to zespół, nie jedna osoba. Każdy ma przydzielone zadanie i się tym zajmuje.
  • little_fish 20.04.19, 12:08
    Zwróć uwagę na słowa "zespół" i "każdy". Z opisu pracy tego pana wynika, że nie jest zaangażowany w żadne z tych działań. Rady kilka razy w roku u tego pana należy pomnożyć przez trzy prawda? I każde z innych działań
  • elenelda 20.04.19, 12:18
    Jeżeli w żadnej ze szkół pan nie ma całego etatu, to i w interesie tych szkół jest, żeby w zespołach nie uczestniczył. Już pisałam, że nauczyciele, którzy nie mają u nas etatu nie mają obowiązku uczestniczenia w radach czy zespołach. Otrzymują też odpiwiednio niższy (albo nie otrzymują wcale) dodatek motywacyjny. A, że ten jest wysoki to robi różnicę.
  • little_fish 20.04.19, 12:21
    Przynajmniej w jednej z tych szkół ma etat.
  • elenelda 20.04.19, 12:31
    To dyrektor tej szkoły, w której pan ma etat powinien od niego wymagać większego zaangażowania.
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 12:35
    No powinien, ale jeżeli ten facet pomimo nie angażowania się w inne sprawy jest dobrym nauczycielem, czyli zna się na przedmiocie i ma przyzwoite wyniki, a rodzice z klasy wychowawczej nie robią dymu, to przymyka oko, bo zawsze istnieje możliwość, że gość rzuci papierami i pójdzie uczyć gdzie indziej.
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 19:00
    Znam takich kombinatorów- na radzie nie zostanie( bo druga praca)- a rady u mnie sa zwykle od 15 do 18 ( a nawet 20), na szkoleniu- też nie, na zebranie z rodzicami- też nie przyjdzie, zebranie zespołu d/s ucznia z orzeczenie- sorki, nie może, bo to po 16.
    Ktoś za niego pracuje..także nie ma czym się chwalić.
  • milamala 19.04.19, 23:59
    aaa-aaa-pl napisał:

    > na radzie nie zostanie( bo druga praca)-

    A ile tych rad w roku jest?

    cyt "na szkoleniu- też nie"

    Na jakim szkoleniu? Ze swojego przedmiotu kazdy nauczyciel powinien byc juz dawno wyszkolony.

    cyt "na zebranie z rod
    > zicami- też nie przyjdzie"

    No na zebranie swojej klasy przyjsc musi, wiec nie kombinuj juz tak.

    cyt 'zebranie zespołu d/s ucznia z orzeczenie"

    A takie o pewnie codziennie porzadnym nauczycielom sie zdarzaja.
  • taki-sobie-nick 20.04.19, 00:25
    Na jakim szkoleniu? Ze swojego przedmiotu kazdy nauczyciel powinien byc juz dawno wyszkolony.

    Nauka idzie naprzód. tongue_out Na przykład genetyka, dział biologii.



    cyt "na zebranie z rod
    > zicami- też nie przyjdzie"



    A takie o pewnie codziennie porzadnym nauczycielom sie zdarzaja.

    I porządny nauczyciel codziennie pędzi na nie entuzjastycznie.
  • milamala 20.04.19, 00:27
    taki-sobie-nick napisała:

    cyt. > Nauka idzie naprzód. tongue_out Na przykład genetyka, dział biologii.

    I oczywiscie szkola takie szkolenia nauczycielom organizuje.

    cyt. > I porządny nauczyciel codziennie pędzi na nie entuzjastycznie.
    No bo oczywiscie ma je codziennie.
  • taki-sobie-nick 20.04.19, 00:35
    milamala napisała:

    > taki-sobie-nick napisała:
    >
    > cyt. > Nauka idzie naprzód. tongue_out Na przykład genetyka, dział biologii.
    >
    > I oczywiscie szkola takie szkolenia nauczycielom organizuje.
    >
    Zatem w takim razie są to, być może, pożądane przez ematkę szkolenia porozumiewania się bez przemocy albo traktowania dzieci niepełnosprawnych takich lub owakich w odpowiedni sposób?

  • aaa-aaa-pl 20.04.19, 08:54
    Rady - minimum raz w miesiącu.Szkolenia( w szkole) nie są z przedmiotów- dotyczą np.pracy z uczniem agresywnym, z uczniem z autyzmem, kompetencji kluczowych...takie szkolenia mam minimum 2 razy w miesiącu!
    Na zebranie swojej klasy nauczyciel musi przyjść, ale nie kazdy jest wychowawcą( a powinien być dostępny podczas zebrań/ konsultacji).
    Rodzice -nawet nie zdajecie sobie sprawy ile zbędnych nasiadówek musimy w szkole " odbębniać"(np. każda zmiana w statucie musi być uchwalona przez RP- u mnie dyrekcja preferuje dyskusje na ten temat).
    Ptzeprowadzamy wiecznie jakieś ankiety- dyskusja na ten temat- i mamy radę.
    W każdym tygodniu mam jeden dzień, gdy jedtem w szkole od 8 do 18-19.
    W domu jestem po 20- spróbuj coś jeszcze o tej porze przygotować na kolejny dzień( pomijam czas dla własnej rodziny).
  • elenelda 20.04.19, 12:02
    To kwestia organizacji pracy szkoły. Macie kiepsko zarządzającego dyrektora. U nas tego typu szkolenia w tym roku szkolnym były dopiero 4. Ankietę widziałam raz i to była moja ankieta.
  • little_fish 20.04.19, 12:11
    W twojej szkole były 4 szkolenia. Pan pracuje w 3 szkołach, zatem powinien uczestniczyć w około 12 szkoleniach (średnio dwa razy w miesiącu), do tego rady z trzech szkół.
  • elenelda 20.04.19, 12:15
    Nauczyciele, którzy u nas mają części etetu nie muszą pojawiać się na radach i szkoleniach (w przypadku szkoleń obowiązkowych muszą przedstawić papier, że mają je zaliczone). Po co brać 3 razy udział w szkoleniu BHP?
  • little_fish 20.04.19, 12:22
    U nas muszą brać udział w radach pedagogicznych i niektórych szkoleniach.
  • elenelda 20.04.19, 12:29
    Czyli znów wracamy do zarządzania konkretną szkołą.
  • elenelda 20.04.19, 11:58
    Są szkolenia dot. BHP, udzielania pierwszej pomocy, postępowania z uczniem niepełnosprawnym ruchowo itd. Oprócz tego każdy nauczyciel ma obowiązek dokształcać się we własnym zakresie iw ten sposób wspieramy biznes organizowania tysiąca durnych szkoleń w stylu jak zrobić bałwanka z rolek papieru toaletowego przyniesionych przez dzieci z ich własnych łazienek (brrr...). Szkolenia są tanie i nauczyciele zbierają papiery. Nieważne, że nic nowego nie wnoszą. Dobre szkolenia kosztują i niewielu nauczycieli z nich korzysta.
  • julita165 20.04.19, 12:19
    A na kiego nauczycielowi lo szkolenie z robótek ręcznych ? Szkolenie BHP to chyba co dwa lata i rzeczywiście zaliczone w jednej szkole wystarczy na wszystkie
  • elenelda 20.04.19, 12:24
    Nauczycielom nauczania początkowego, plastyki, techniki czy świetlicy? Liczy się papier. A po co mi kolejne szkolenie z postępowania z uczniem z ZA, skoro mam to w małym palcu i do tego sama z tego szkolę? To jest właśnie jeden z elementów do zmiany.
  • aka-tka 19.04.19, 18:53
    A ja tak właśnie kombinuje, i mam 41h przy tablicy. I pieniądze tez mam dobre i jestem zadowolona. Tylko nigdy nigdzie mnie nie ma. Wpadam i wypadam ze szkoły. Nie mogę zostać dłużej aby wytłumaczyć coś uczniowi, aby zaangażować się w projekty, aby przygotować do konkursów itp związane z otoczka szkoły. Pewnie, ze ja narzekać nie będę, ale czy o to chodzi w edukacji? W czasem 1etatu lekcje przygotowywałam perfekcyjnie, miałam wysokie wyniki, każdy to widział i doceniał. Teraz otwieram podręcznik na lekcji i dowiaduje się o czym będę mówić...
  • little_fish 19.04.19, 18:59
    No i uczciwie należy przyznać, że te wszystkie sprawy związane z otoczką szkoły, jak to ładnie nazwałaś, ktoś musi zrobić. I temu komuś już nie starczy sił i czasu, żeby pracować 40 godzin przy tablicy. Średnio to uczciwe prawda? I potem są takie kwiatki, jak u nas w tym roku - pani łapiąca godziny w kilku szkołach (oczywiście nie angażuje się w nic poza lekcjami) po tygodniu misternej dłubaniny przy planie lekcji przyszła i powiedziała, że sorry ona się pomyliła i do nas może przyjść tylko w czwartek, a nie jak wcześniej powiedziała, we wtorek... I zupełnie nie rozumiała w czym problem
  • milamala 20.04.19, 00:01
    aka-tka napisała:

    > Teraz otwieram podręcznik na lekcji i dowiaduje się o czym będę mówić…

    Czyli robisz to co robili nauczyciele w moich szkolach, tyle, ze oni pracowali tylkow jednej.
  • 35wcieniu 20.04.19, 00:31
    Ok, czyli tak: nie pracujecie 18 godzin tygodniowo, tylko 18 przy tablicy i pozostałe 22 w domu, bo tyyyle sprawdzania.
    Ale nagle okazuje się że można 41 przy tablicy, rozumiem że drugie tyle w domu już raczej odpada. No dziwy!
  • nangaparbat3 20.04.19, 07:22
    Nic się nie okazuje.
    Albo to powyżej to łgarstwo, albo pani nie powinna pracować.
    Nie wiem, jak to możliwe, u nas nauczyciele nie mogą przekroczyć 27 godzin tygodniowo. Ale może to decyzja gminy.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aka-tka 20.04.19, 09:19
    Powiedz dlaczego nie powinnam pracować? Bo co? Bo pracuje 2x więcej niż inni nauczyciele?oprocz szkół państwowych są jeszcze prywatne, na które nie trzeba mieć zgody gminy
  • nangaparbat3 20.04.19, 10:25
    Dlaczego nie powinnaś pracować w szkole? Dlatego:

    Wpadam i wypadam ze szkoły. Nie mogę zostać dłużej aby wytłumaczyć coś uczniowi, aby zaangażować się w projekty, aby przygotować do konkursów itp związane z otoczka szkoły. (...) otwieram podręcznik na lekcji i dowiaduje się o czym będę mówić...


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aka-tka 20.04.19, 10:34
    Właśnie dlatego strajkuje
  • 35wcieniu 20.04.19, 12:17
    Niech mi teraz ktoś udowodni że wszyscy nauczyciele co to mają 18 tablicowych faktycznie drugie tyle robią w domu. Jak można robić 40 tablicowych i nie przejmować się niczym "żeby więcej zarobić", to równie dobrze można robić 18 tablicowych i nic ponadto bo "się nie opłaca".

    Świetny wątek, wiele wyjaśnia. Jak popierałam ten protest tak po lekturze wielu postów nauczycielek tutaj uważam że przynajmniej połowa nadaje się do natychmiastowego wypieprzenia a nie do podwyżek. Brawo.
  • nangaparbat3 20.04.19, 12:21
    Przecież osoba, która robi 41, odwala fuszerkę, sama to pisze w swoim poście. Podobnie odwala fuszerkę znajomy Julity.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 35wcieniu 20.04.19, 12:25
    I w razie powodzenia strajku dostanie podwyżkę. Myślisz że wtedy porzuci jedną z prac i zacznie się przykładać do drugiej? Serio?
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 12:27
    Serio.
  • 35wcieniu 20.04.19, 12:33
    big_grin no na bank.
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 12:37
    To do mnie? Nie wiem czy na bank, ale jest to logiczne i całkiem możliwe. Moje koleżanki pracują w dwóch szkołach i powtarzają, że wolałyby uczyć w jednej.
  • 35wcieniu 20.04.19, 12:42
    I zarabiać mniej niż teraz, bo mówimy o sytuacji - 2 etaty lub jeden i dodatkowy tysiak podwyżki. Tak, wszyscy w to wierzymy, tak, tak...
  • aka-tka 20.04.19, 20:43
    Oczywiście, bo jak już pisałam marze o tym aby uczyc w jednej szkole i moc to robić dobrze. Nie zostałam nauczycielem z przypadku, ale z pasji obiadu nie zrobię. Nie mówiąc już, jak taka gonitwa odbija się na zdrowiu. Zależy mi na edukacji na poziomie, ale obecny system tego nie ułatwia, a mnie nie stać na prace w jednej szkole
  • 35wcieniu 20.04.19, 12:20
    Bo płacą ci za tablicowe i za drugie tyle, które podobno pochłania przygotowanie do zajęć. A Ty tego nie robisz, tylko idziesz do kolejnej roboty, gdzie znowu- płacą Ci za godziny przy tablicy i za drugie tyle, które podobno potrzebne jest na przygotowanie do pracy - a Ty tego tam również nie robisz. Dostajesz wypłatę za 2 etaty, nie wywiązując się z obowiązków w żadnym z nich.
  • aka-tka 20.04.19, 20:39
    I widząc to, nie uważasz ze 1800zl za 40h pracy osoby po studiach i kilku podyplomowkach to jednak trochę za mało? Jestem pewna, ze będąc w tej samej sytuacji, również szukałabys możliwości dorobienia aby moc wiązać koniec z końcem. ( nie łowiczan sytuacji gdy ma się bogatego męża)
  • aka-tka 20.04.19, 09:15
    Tak dokładnie to powinno wyglądać. 22 godziny nie są tylko na sprawdzanie, ale na szkolenia, rady, dokumentacje i przede wszystkim przygotowanie dobrych zajęć.
    Ale co Cię dziwi? Można i więcej. Można i 60h zrobic w tygodniu, popołudniami i w weekendy. Tylko pytanie, na jakim poziomie będa te zajęcia i czy tak ma wyglądać edukacja? Teraz aby normalnie żyć muszę tak pracować, ale moim marzeniem jest praca w jednej szkole i pełne zaangażowanie. Niestety nie stać mnie na to w chwili obecnej
  • nangaparbat3 20.04.19, 07:18
    Julita! Twój znajomy to przykład obijającego się cwaniaka.
    Zacznijmy od konsultacji dla rodziców, wywiadówek.
    Ten pan nie miałby przypuszczalnie możliwości brać udziału we wszystkich, bo prawie na pewno nakładałyby się na siebie. Nie sądzę, żeby jego 3 szkoły dogadywały się co do grafiku zgodnie z jego możliwościami.
    Przypuszczalnie to samo jest z posiedzeniami rady pedagogicznej, nie ma fizycznej możliwości, żeby uczestniczył we wszystkich.
    Mając co najmniej 12 klas, uczy nie mniej niż 250 uczniów, wśród nich na pewno są dzieci/nastolatki wymagające specjalnej opieki i pomocy, między innymi zebrań nauczycieli uczących danego ucznia, bardzo potrzebnych. Nie ma mowy, żeby był na nich obecny. Kiedy indywidualna praca z uczniami? Udział w pracy zespołów, wreszcie normalna rozmowa o uczniach, przynajmniej z jego klasy wychowawczej?
    Pan jest przykłądem nauczyciela, który lekceważąc obowiązki, zarabia dużo więcej, niż dobrze pracujacy koledzy. Twoje stwierdzenie, że co prawda jest wychowawcą, ale to nie problem, bo w LO, uczniowie prawie dorośli, jest tego najlepszym dowodem.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • frey.a86 20.04.19, 09:11
    Albo to taki beznadziejny historyk jak mój z liceum. Facet oceniał sprawdziany na podstawie długości i ogólnych ocen ucznia. Czyli jak piątkowy uczeń napisał odpowiedzi na dwie strony to miał piątkę. Jak trójkowy napisał dużo to miał czwórkę, a jak mało to tróję lub dwóję. Historyk w ogóle naszych prac nie czytał, co wyszło na jaw jak namówiliśmy raz piątkowego ucznia do napisania jakiś koszmarnych bzdur, w ogóle nie na temat, i co? I piątka. smile W taki sposób to ja też potrafiłabym uczyć 36 godzin "przy tablicy" i się nie narobić. Uważam, że ten opisany rzez Julitę facet albo ściemnia i pracuje w rzeczywistości 50-60 godzin albo jest zwyczajnym leniem, który przychodzi do szkoły tylko "odbębnić" lekcje i tyle go tam widzą. Podejrzewam to drugie i fatalnie to o nim świadczy.
  • little_fish 20.04.19, 09:19
    Ma codziennie 7-8 lekcji, w trzech różnych miejscach, z czego do jednego dojazd zajmuje 30 minut i codziennie jest w domu przed 16 - co oznacza, że równo z dzwonkiem trzaska drzwiami i opuszcza placówkę.
  • aaa-aaa-pl 20.04.19, 09:22
    Ja już dawno zauważyłam, że takie " czyste " nauczanie jest tylko dodatkiem do szkoły.Takim małym elementem układanki, coraz mniej istotnym.
    Najważniesze są papiery( niestety!) - dokumenty.
    Wiecie, że gdy przychodzi kontrola z KO( w/ s ucznia) , to nawet tego ucznia nie widzi.Wazne są dzienniki, papierki, dokumenty....
  • nangaparbat3 20.04.19, 10:21
    Coś w tym jest, często myślę, że samo uczenie schodzi na dalszy plan, czy może raczej z punktu widzenia zarządzających oświatą "się uczy", jakby samo, bez potrzeby solidnego przygotowania, namysłu, dyskusji, refleksji. W dawnych czasach po szkołach plątali się jednak metodycy, zdarzały się lekcje pokazowe, lekcje koleżeńskie. Teraz figa.
    Jednak ta reszta to nie tylko papiery - przecież na okrągło masz jakieś kampanie profilaktyczne czy edukacyjne, obchody, zakończenie klas trzecich, rozpoczęcie/zakończenie roku szk., wycieczki, wycieczki patriotyczne, Bog wie co jeszcze.
    No i papiery. KOleżanka szkoląca się z zarządzania oświatą od trzech prowadzących usłyszała na zajęciach otwartym tekstem wyrażone: tylko papiery są ważne.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • elenelda 20.04.19, 12:07
    Lekcje koleżeńskie u mnie w szkole są bardzo często. Oprócz tego każdy nauczyciel stażysta w każdej chwili może przyjść na lekcję do bardziej doświadczonej koleżanki / kolegi.
  • nangaparbat3 20.04.19, 12:18
    To bardzo dobrze, ale nie jest to powszechne.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 35wcieniu 20.04.19, 12:50
    Co to są lekcje koleżeńskie?
  • little_fish 20.04.19, 13:00
    Lekcje, na których w roli obserwatorów są inni nauczyciele z klasy. Przeprowadzane zazwyczaj z wykorzystaniem nowych metod pracy, czy też pod kątem pracy z tym konkretnym zespołem klasowym
  • 35wcieniu 20.04.19, 13:08
    Jak żyję się z tym nie spotkałam, a podobno zdarzało się w dawnych czasach surprised

    "W dawnych czasach po szkołach plątali się jednak metodycy, zdarzały się lekcje pokazowe, lekcje koleżeńskie."
  • 35wcieniu 20.04.19, 13:10
    Za to pamiętam że kiedyś, raz, naszą klasę odwiedziła nas wicedyrektorka big_grin
    "Kto wie zgłasza się prawą ręką, a kto nie wie lewą. Będę pytać tych co wiedzą żebyśmy dobrze wypadli" big_grin Ciekawe czy do dzisiaj tak bywa big_grin
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 13:32
    Tak też może być, ale wystarcz, że po zakończeniu lekcji dyrektor zrobi wśród uczniów ankietę.
  • 35wcieniu 20.04.19, 13:35
    Ankietę odnośnie czego? Sprawdzającą ich wiedzę? Czy zgłaszali się zgodnie ze stanem faktycznym?
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 13:39
    Nie, zapytać czym ta lekcja różniła się od pozostałych. Działa niezawodnie.
  • 35wcieniu 20.04.19, 13:45
    ... To było w podstawówce, 1 albo 2 klasa, jaka ankieta, kto by to opisał. Pomijając fakt że wtedy chyba nikt jeszcze na pomysł ankiet nie wpadł.
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 14:07
    A widzisz, szkoła się zmienia.
  • little_fish 20.04.19, 14:09
    A ja się spotkałam - w mojej podstawówce, brałam udział w takiej lekcji biologii. Nie pamiętam, czy była jakaś ustawka ze zgłaszaniem się. U mnie w szkole jeszcze do niedawna były 4 takie lekcje rocznie. Teraz trochę się od tego odchodzi, ale nadal są. Aktualnie 2.
  • julita165 20.04.19, 10:28
    Jak tak czytam wypowiedzi nauczycieli to też dochodze do takiego wniosku, że najważniejsza jest ta część pracy, która z uczniem ma niewiele wspólnego - nasiadowki, dyskusje o wyższości świat BN czy Wlknocy, papiery. Ludzie, trzeba było przeciwko temu protestować ! Nie wypełniać papierów, nie uczestniczyć w radach, względnie słowem się na nich nie odzywać itp. Wam się chyba wydaje, że uczniom te różne szkolne eventy są do czegoś potrzebne. A guzik. Tak jak ja to widzę one są potrzebne głównie nauczycielom żeby mieli co w papiery wpisać. To jest tak jak ktoś kiedyś stwierdził że określona liczba urzędników jest w stanie znaleźć sobie zajęcie bez kontaktów ze światem zewnętrznym. Ta sama zasada. Tracicie czas i energię na sprawy dziesieciorzedne zamiast skupić się na nauczaniu. W moich oczach jedynym miernikiem pracy nauczyciela jest jakość nauczania, czego i ile skutecznie nauczył. Dajcie spokój ze wszystkim innym.
  • little_fish 20.04.19, 10:42
    😂😂😂
  • little_fish 20.04.19, 10:43
    Strajkujący nauczyciele liceów właśnie odmówili udziału w radach pedagogicznych - jaki jest tego efekt widzimy.
  • aaa-aaa-pl 20.04.19, 10:53
    A rady " potrafią" trwać i do 20.W pewnym momencie wyłączasz się- bo to tylko gadanie, gadanie, gadanie.A jutro kolejny dzień.
  • julita165 20.04.19, 11:03
    aaa-aaa-pl napisał:

    > A rady " potrafią" trwać i do 20.W pewnym momencie wyłączasz się- bo to tylko g
    > adanie, gadanie, gadanie.A jutro kolejny dzień.

    No ale o czym to gadanie ? Jakieś przykłady plisss
  • little_fish 20.04.19, 11:13
    Np sprawozdanie dyrekcji z nadzoru pedagogicznego lub podsumowanie ewaluacji wewnętrznej (oba kwiatki wymagane przez kuratorium)
  • mari.sol 20.04.19, 11:19
    Oraz czytanie pierdyliarda sprawozdań wszystkich zespołów przedmiotowych i zadaniowych oraz że współpracy z instytucjami z zewnątrz. Przy klasyfikacji czytanie ocen, uzasadnień wystawienia ocen niedostatecznych na półrocze / koniec roku, ocen zachowania (tu często zdarzają się gorące dyskusje).
  • little_fish 20.04.19, 11:25
    U nas (szkoła specjalna) także uzasadnienia przedłużenia etapu edukacyjnego.
  • julita165 20.04.19, 12:17
    mari.sol napisał(a):

    > Oraz czytanie pierdyliarda sprawozdań wszystkich zespołów przedmiotowych i zada
    > niowych oraz że współpracy z instytucjami z zewnątrz. Przy klasyfikacji czytani
    > e ocen, uzasadnień wystawienia ocen niedostatecznych na półrocze / koniec roku,
    > ocen zachowania (tu często zdarzają się gorące dyskusje).


    Czyli np biolog czyta oceny i uzasadnienia do nich historykom, polonistom itd ? A po...?
  • elenelda 20.04.19, 12:19
    Tak
  • little_fish 20.04.19, 12:26
    Nie, biolog nie czyta komu postawił 5, a komu 4. Wychowawca klasy odczytuje dane dotyczące klasyfikacji - liczbs uczniów w klasie, liczba uczniów klasyfikowanych, liczba uczniów bez ocen niedostatecznych. Podaje liczbę poszczególnych ocen z zachowania, uzasadnienia do ocen wzorowych i nagannych.
  • elenelda 20.04.19, 12:28
    Zgadza się, za szybko przeczyrałam i wysłałam.
  • elenelda 20.04.19, 12:12
    Odczyranie tego trochę trwa, ale bez przesady. Jeżeli w zespole nie znajdzie się osoba, która lubi sobie pogadać na wszystkie, poruszane na radzie tematy, to spotkania przebiegają szybko i sprawnie.
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 12:23
    Tak, w mojej szkole rad nie ma zbyt dużo, raczej przebiegają sprawnie, ale wiesz, są różne style zarządzania i potrzeby szkoły. Jestem sobie w stanie wyobrazić (tzn opowiadała mi koleżanka pracująca wcześniej w innym liceum), że dyrektor życzy sobie gruntowne sprawozdanie z tego co się dzieje w klasie (uczniowie, współpraca z rodzicami, problemy ,sukcesy, podjęte działania itd). Wówczas na jedną klasę schodzi od 10 do 40 minut.
  • elenelda 20.04.19, 12:26
    I tu wracamy do zarządzania. Są dobrzy i kiepscy dyrektorzy. W oświacie tych dobrych jest, niestety, mniejszość. Jak wszędzie, gdzie liczą się układy a nie wiedza i umiejętności.
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 12:31
    Myślę, że sprawa jest dużo bardziej złożona niż tylko układy i znajomości.
  • aaa-aaa-pl 20.04.19, 14:02
    Sprawozdanko z kazdego zespołu( jest ich z 10), analiza zmian prawie oświatowym, zmiany w statucie, ostatnio- procedura egzaminu gimnazjalnego i ósmoklasisty, szkolenie z pierwszej pomocy ( 5 goszin), analiza ewaluacji ( np.bezpieczeństwo)- ankiety, omówienie tego trwa zwykle ze 2 godziny, sprawy rózne- i tutaj jest popis : czy na pikniku mamy miec dmuchańce czy nie ( i inne bzdury)....
    Często pracujemy w 8 zespołach- temat np.poprawa bezpieczeństwa, później należy to przedstawić ( kazdy zespół) i omówić...
  • paniusiapobuleczki 20.04.19, 11:02
    NIE są potrzebne nauczycielom, są potrzebne, żeby w papiery wpisać. A jednak nie do końca. Pewne eventy potrzebne są też uczniom. W warszawskich liceach jest całkiem sporo eventów organizowanych przez uczniów, slynny festiwal teatralny w Kochanowskim, na nieco mniejszą skalę w Czackim (ale oni mają jeszcze kilka innych), UFO w Batorym, Sofa chyba w Witkacym, MUNy w wielu liceach w Polsce i inne pomniejsze na lokalną skalę. Do tych wszystkich imprez potrzebni są nadzorujący nauczyciele i akurat tę część pracy bardzo lubię, co nie znaczy, że nie zabiera mi czasu dla rodziny. Imprezy takie budują szkolną tradycję i wspólnotę, pokazują uczniów nie tylko przez pryzmat stopni.
  • little_fish 20.04.19, 11:10
    Oczywiście, że są potrzebne. W zależności od środowiska i wieku dzieciom i młodzieży potrzebne są najróżniejsze rzeczy. Nie tylko lekcje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.