Dodaj do ulubionych

"Nauczyciel może łatwo zmienić zawód"

19.04.19, 14:25
"Poloniści mogą spróbować swoich sił w pracy w agencji reklamowej jako copywriterzy, w redakcji gazet i portali internetowych w charakterze korektorów tekstów i redaktorów. Geograf nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy w biurze podróży – również internetowym. Może też spróbować swoich sił jako pilot wycieczek lub przewodnik grup turystycznych – wystarczy mieć skończony odpowiedni kurs, który jednak wielu geografów kończy już podczas studiów. Nauczyciele wychowania fizycznego mogą znaleźć zatrudnienie w klubach fitness jako trenerzy.
Kolejną opcją na zmianę zawodu, którą mogą wybrać nauczyciele, jest samozatrudnienie. Lingwiści mogą pokusić się o założenie biura tłumaczeń. Grupa nauczycieli różnych specjalizacji może spróbować założyć firmę udzielającą korepetycji, np. z możliwością dojazdu do uczniów. Popyt na zlecenia znajdzie się na pewno, szczególnie w okresie egzaminów do gimnazjów, szkół średnich czy na studia. Cena za godzinę korepetycji uzależniona jest od przedmiotu, z którego są one udzielane i waha się od 20 zł do nawet 100 zł.
Nauczyciele informatyki mogą świadczyć usługi tworzenia stron internetowych, opieki nad nimi i administrowania siecią internetową. Znajomość programów graficznych może się natomiast przydać we wspomnianej już branży reklamowej. Nauczyciele dowolnej specjalizacji mogą spróbować świadczyć usługi szkoleniowe lub trenerskie – wiele z tych osób ma predyspozycje do wykonywania takiego zawodu"
gratka.pl/regiopraca/portal/rynek-pracy/wiadomosci/nauczyciel-moze-latwo-zmienic-zawod
A tak na poważnie, gdzie nauczyciel może znaleźć satysfakcjonującą zawodowo i finansowo pracę?
W mojej branży, tj. geodezja żaden nauczyciel nie ma szans na zatrudnienie, przykładowe ogłoszenie:Nauczyciel przedmiotów zawodowych do prowadzenia zajęć z zakresu geodezji w technikum geodezji. Wykształcenie: magister inżynier lub inżynier geodeta, przygotowanie pedagogiczne - istnieje możliwość zatrudnienia specjalisty bez przygotowania pedagogicznego.
Edytor zaawansowany
  • dziennik-niecodziennik 19.04.19, 14:36
    Nigdzie. Wszedzie pierwszenstwo beda mialy osoby ktore skonczyly kształcenie kierunkowe.
    A za propozycje typu "zalozyc firme korepetytorska, bedzie popyt, ZWLASZCZA w okresie takim i takim" to sie powinno dac w leb. Firma musi zarabiac caly rok, a nie tylko w jakims okresie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mildenhurst 19.04.19, 14:43
    Porady z linku trzeba mocno z przymrużeniem oka czytać. Już widzę nauczyciela informatyki z podstawówki będącego adminem sieci w jakimkolwiek banku. Oby nie! Nie mniej jednak brak realnych propozycji nie bierze się znikąd. Nauczyciel to faktycznie specyficzny zawód.
  • kornelia_sowa 24.04.19, 20:56
    Ja juz widze jak silownie bija sie o wf-stow i wf-stki.
    Chyba jako ich klientow.
    Sporemu odsetkowi tychze przydalaby sie dieta redukcyjna i dobry trening kondycyjny.
  • baaba69 19.04.19, 14:45
    Nauczyciele mają wykształcenie kierunkowe. Wbrew powszechnemu przekonaniu - znacząca mniejszość jest po pedagogice.
  • mildenhurst 19.04.19, 14:49
    Np historyk czy polonista. O fizyków, matematyków i lungwistow nie martwię się.
  • saphire-2 19.04.19, 14:55
    No właśnie chciałam dać przykład człowieka po filologii germańskej czy filologii angielskiej. Sporo z nich robiło też dodatkowe studia z ekonomii. Wiadomo, że geodetą nie zostaną skoro poszli na inne studia ale bez problemu znajdą pracę poza szkołą.
    Historyk po historii, polonista po polonistyce, biolog po biologii. Może być trudniej ale mogą iść na studia czy do szkoły pomaturalnej i zmienić zawód, szczególnie gdy są młodzi.
  • ola_fatyga 19.04.19, 14:58
    Koleżanka polonistka została pielęgniarką, inna skończyła dodatkowo filologię obcą i jest tłumaczem. Obie na szkołę leją sikiem prostym.
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:00
    >Może być trudniej ale mogą iść na studia czy do szkoły pomaturalnej i zmienić zawód, szczególnie gdy są młodzi.

    koleżanka po historii została kosmetyczką
  • saphire-2 19.04.19, 15:01
    O, też znam taką osobę i jest bardzo zadowolona smile
  • bo_ob 19.04.19, 15:02
    Zdaje się, że wciąż potrzeba sporo ludzi do sprzedaży, ogólnie do usług.
  • bo_ob 19.04.19, 14:56
    mildenhurst napisała:

    > Np historyk czy polonista.

    Myślisz, że polonista lub historyk nie jest w stanie przekwalifikować się tak aby pracować, na przykład, w salonie telekomunikacyjnym, w banku, w obsłudze klienta?
  • 35wcieniu 19.04.19, 14:59
    Akurat bardzo średni biznes - kasa z reguły słaba, prowizje (nieduże) od naciągniętych klientów...
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:00
    lepsza kasa niz w szkole
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:02
    dodatkowo, nauczyciele potrafią rozmawiac z tzw. klientem trudnym - są świetnymi handlowcami
  • mildenhurst 19.04.19, 15:05
    O jasne, potrafią z rodzicem rozmawiać. Pogadają, a i tak zrobią jak zarządzić dyrektor.
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:22
    >O jasne, potrafią z rodzicem rozmawiać. Pogadają, a i tak zrobią jak zarządzić dyrektor.

    Czyli? Kwestionujesz zasadność podporządkowania się poleceniom służbowym, czy tego, że nauczyciele na co dzień pracują z tzw. klientem trudnym?
  • mildenhurst 19.04.19, 15:04
    To dlaczego tak trzymają się tej szkoły? Boją się?
  • bo_ob 19.04.19, 15:07
    mildenhurst napisała:

    > To dlaczego tak trzymają się tej szkoły? Boją się?

    Bo może lubią uczyć cudze dzieci?
    Albo lubili.
  • saphire-2 19.04.19, 15:13
    A ja wiem czy trzymają. Znam kilka młodych ludzi, którzy nie popracowali w szkole dłużej niż 2-3 lata. Uciekli gdzie indziej, porobili kursy, studia i od dawna nie pracują już w szkole
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:19
    Też takich znam...naprawdę, trzeba mieć silny charakter i umiejętności by zapanować nad grupą 30 rozwydrzonych dzieciaków. Niektórzy młodzi nauczyciele odpadli już po pierwszym roku. Doszli do wniosku, że się nie nadają do tego zawodu.
  • mokka39 19.04.19, 21:07
    teraz już chyba nie bardzo, w Warszawie tylko 27% nauczycieli jest poniżej 35 roku życia, a to podobno i tak dużo w porównaniu z innymi miastami, czyli młodzi się nie garną. Zostają tylko tacy jak ja, którzy nigdzie indziej się nie nadają, z powodu różnych deficytów, do szkoły zresztą też tak sobie, ale już ciut bardziej. Do firm, ba, nawet koroporacji mnie przyjmowali, za to kłopoty były później z powodu mega problemów z koncentracją, depresji, od zawsze ogromnych trudności interpersonalnych. Bardzo źle się tam czułam a i pracodawcy chyba też byli średnio zachwyceni. W szkole w sumie też źle się czuję, ale jakimś cudem rodzice i dzieci zwykle mnie lubią. Inni nauczyciele i dyrekcja mniej.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 21:30
    od zawsze ogromnych trudności interpersonalnych

    I wytrzymujesz ze zgrają dziubdziusiów?
  • double-facepalm 19.04.19, 21:54
    Może nie ma wyjścia i nie bardzo może aż tak wybrzydać, jak ty? Serio, masz odrobinę szczęścia w nieszczęściu.
  • aamarzena 20.04.19, 10:31
    A ile twoim zdaniem ma byc? Biorąc pod uwagę, że od skończenia studiów do przejścia na emeryturę jest 30-35 lat to zakładając równy rozkład wieku przez cały okres to tak mniej więcej wyjdzie. To nie call center czy inne miejsce, które ludzie traktują jak sposób na dorobienie podczas studiow i osób powyżej 30 ze świecą tam szukać. W szkole nauczyciel często pracuje do emerytury, wiec średnia wieku ok 40-45 nie powinna nikogo dziwić.
  • bo_ob 19.04.19, 15:01
    A jaka kasa na początek?
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:03
    na pewno więcej niż 1700 na rękę.
  • saphire-2 19.04.19, 15:05
    Na początek może być smile
  • julita165 20.04.19, 22:37
    Oj tam. Znam historyka który założył firmę budowlaną i idzie mu nieźle. Na początku miał jakieś problemy ze średnicami, przekrojami itp ale się podszkolil 😁
  • betty_bum 19.04.19, 15:06
    Historyk najpierw został prezesem banku, później premierem. Polonistka zajęła się deformą. Germanistka kwitnie na salonach przy mężu udając pierwszą damę. Nauczycielka wf jest ministrem rodziny, a inny nauczyciel zawiadywał policją. Da się przekwalifikować? Da się!
  • bo_ob 19.04.19, 15:08
    Znam też rusycystę, który 2 lata temu został prezesem dużej spółki smile
  • betty_bum 19.04.19, 15:12
    Przedszkolanki tez sobie dobrze radząwink
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:24
    rusycystka trzęsie bankiem NBP
  • betty_bum 19.04.19, 15:11
    Zgrzyta mi zawiadywal. On zarządzał😂
  • grru 19.04.19, 15:35
    Jestem z wykształcenia polonistką, mam specjalizację pedagogiczną. W szkole mnie nie chcieli, ale na brak pracy nie narzekam.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mildenhurst 19.04.19, 15:43
    Czyli co. Nie pracowała ś w szkole? Jesteś terapeutką czy jamims trenerem?
  • grru 19.04.19, 15:45
    Nie pracowałam, bo nigdzie mnie nie przyjęli. Jestem maszyną do pisania smile Pracowałam w dużych redakcjach, teraz już jestem na swoim. Z tym, że zarobki w mediach są chyba jeszcze gorsze niż w szkole, więc pisuję ambitne teksty dla idei i za grosze, a zarabiam na mniej ambitnych.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mildenhurst 19.04.19, 15:59
    Ale jak nie przyjęli. Tyle jest wakatow.
  • maslova 19.04.19, 17:29
    I myślisz, że taki stan utrzymuje się od kilkudziesięciu lat?
  • double-facepalm 20.04.19, 16:59
    10-12-14 lat temu mogli nie przyjąć i dala sobie spokój. Serio w 2008 inaczej to wszystko wyglądało i pensję tez były w szkodnictwie 😉całkiem ok.
  • grru 22.04.19, 21:56
    Zależy jaki przedmiot i gdzie. Szukałam pracy w Warszawie, mam uprawnienia do uczenia języka polskiego. Przez dobry rok wysyłałam odpowiedź na każde ogłoszenie, że szukają nauczyciela stażysty w Warszawie - zero odzewu. To było mniej więc w latach 2010 - 2011. Dałam sobie spokój, znalazłam inną pracę i już zostałam przy pisaniu. Potem miałam jeszcze epizod pracy w szkole, ale na ułamek etatu i zupełnie dodatkowo. Kto wie, może jeszcze kiedyś zostanę nauczycielką, jeśli za np. dwa lata będą wakaty i będzie realna szansa, żeby taką pracę dostać.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • angazetka 19.04.19, 14:55
    Po pedagogice są tylko nauczyciele klas I-III, cała reszta wykształcenie kierunkowe mieć musi.
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 16:53
    Po pedagogice są pedagodzy szkolni i nauczyciele świetlicy.
    Nauczyciele 1- 3 są po edukacji wczesnoszkolnej
    Każdy nauczyciel musi mieć przygotowanie pedagogiczne( zdobyte na studiach lub na podyplomówce)
  • elenelda 19.04.19, 17:22
    Po pedagogice są przedecwszystkim prdagodzy szkolni. Świetlica to sposób na dorobienie do etatu. U mnie w szkole, w świetlicy pracuje sporo przedmiotowców (mają jakieś części etatu). Wśród pełnoetatowych są anglistka, historyczka i polonistka, czekają aż zwolni dię miejsce i będą mogły uczyć.
  • grru 19.04.19, 15:34
    Jest mnóstwo prac, do których nie potrzeba konkretnego wykształcenia, bardziej liczą się umiejętności. Z wymienionych wyżej prac: copywriter, redaktor, pilot wycieczek czy przewodnik - znam ludzi z tych środowisk i mają bardzo różne wykształcenie.
    A firma nie musi zarabiać przez cały rok. Jak masz roczne obroty np. 100 tysięcy to żadna różnica, czy zarabiasz każdego miesiąca czy może wyrabiasz to w pół roku - poza tym, że w drugim przypadku masz pół roku wolnego. Przecież są prace całkowicie sezonowe (np. sprzedaż waty cukrowej itp.) i są prace, które mają wyraźny podział na szczyt sezonu i czas, kiedy zleceń jest mniej. Np. przewodnicy turystyczni mają zwykle bardzo obłożone miesiące od wiosny do wczesnej jesieni, a potem zleceń jest wyraźnie mniej, chyba że ktoś pracuje w muzeum itp. To jest zupełnie zwyczajna sprawa przy prowadzeniu działalności.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mildenhurst 19.04.19, 15:40
    100 tys rocznego obrotu tylko w sezonie? Proszę napisz gdzie, biorę od zaraz.
  • grru 19.04.19, 15:47
    Milden, zlituj się, to był przykład, wzięłam pierwszą z brzegu okrągła liczbę dla zobrazowania zasady.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mildenhurst 19.04.19, 16:04
    Nie zlituje się. Za 100 tys kontrakt zapewnia mi opłacenie czynszu i wypłaty na raczej niskim poziomie. Ja muszę naglowic się by w skali roku mieć 4 krotny taki dochód. Wówczas jestem w stanie podejść do lukratywbego przetargu, wygrać go i zapłacić ludziom godziwą pensję z premią.
  • grru 22.04.19, 22:02
    Nadal nie rozumiesz, że liczba była przykładowa? Chodziło mi tylko o to, że jak masz założoną kwotę X przychodu rocznego to możesz co miesiąc zarabiać 1/12X, a może to być rozłożone inaczej. Poza tym zdajesz sobie chyba sprawę, że funkcjonowanie pracowni geodezyjnej wygląda zupełnie inaczej niż jednoosobowej dg na rynku korepetycji, czy niewielkiej firmy uczącej języków obcych, a o tym była mowa.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katriel 19.04.19, 18:07
    > Firma musi zarabiac caly rok, a nie tylko w jakims okresie.

    Tym niemniej, istnieje rynek usług korepetytorskich i są ludzie, którzy z tego żyją (cały rok). Owszem, w niektórych okresach mają więcej zleceń niż w innych, ale w wielu branżach tak jest. Nie ma oczywiście żadnej gwarancji, że pragnącemu zmienić zawód nauczycielowi uda się skutecznie wejść na ten rynek, ale w sumie dlaczego nie, niech próbuje.

    --
    My hovercraft is full of eels.
  • baaba69 19.04.19, 14:40
    Uważaj, mogę cię wygryźć z branży...
  • mildenhurst 19.04.19, 14:43
    Co najwyżej możesz być konkurencją. Czego uczysz?
  • ola_fatyga 19.04.19, 14:43
    nauczyciel biologii lub chemii z mgr znajdzie pracę np. w laboratorium
    pl.linkedin.com/jobs/view/praca-dla-mgr-analityki-medycznej-mgr-biologii-mgr-biotechn-%C5%BCary-at-105-kresowy-szpital-wojskowy-990470852
    www.pracuj.pl/praca/biolog-warszawa,oferta,6728280
  • mildenhurst 19.04.19, 14:46
    Minimum 3 lata doświadczenia w laboratorium.
  • ola_fatyga 19.04.19, 14:49
    Skąd wiesz, że nie ma? Poza tym to pierwsze z brzegu ogłoszenie. Nauczyciele są bardzo chetnie przyjmowani, bo się szybko uczą i przyzwyczajeni są do ciagłego się doszkalnia. No i przyzwaczajeni do kontaktu z tzw. trudnym klientem.
  • mildenhurst 19.04.19, 14:51
    Jasne, ciekaw ile doba nauczyliela ma godzin skoro praca w szkole pochłania tyle czasu i jeszcze jest w stanie praktykować w laboratorium. O tej elastyczności i doksztalcaniu się nauczycieli już nie pisz.
  • saphire-2 19.04.19, 14:57
    Mógł wcześniej pracować w laboratorium, na przykład prosto po studiach. Potem iść na kilka lat do szkoły. A potem jednak szukać pracy w laboratorium. Różne są możliwości.
  • bo_ob 19.04.19, 14:59
    mildenhurst napisała:

    > O tej elastyczności
    > i doksztalcaniu się nauczycieli już nie pisz.

    Myślę, że nie musisz sie martwić o ludzi, których tak bardzo nie lubisz.
    Zapewniam, że nauczyciele potrafią się przekwalifikować, zwłaszcza ci młodsi.


  • mildenhurst 19.04.19, 15:09
    O tym to ja wiem. Co zrobić więc z biologiczką 47 letnią, która nie pozwala wyjąć z szafy mikroskopu na lekcji bo " się nie opłaca".
  • bo_ob 19.04.19, 15:13
    To proste. starsi nauczyciele pewnie w większości zostaną. A ponieważ będzie brakowało nauczycieli, to starsza biologiczka będzie musiała jeszcze uczyć polskiego i angielskiego oraz, dodatkowo, informatyki.
  • saphire-2 19.04.19, 15:19
    Za kilka lat będzie ciekawie, same babki 55+ będą uczyć w szkole podstawowej jednocześnie matematyki, plastyki, angielskiego i informatyki. Z informatyki kurs a angielski na A2
    To będzie fajny czas smile
  • bo_ob 19.04.19, 15:22
    Z drugiej strony każda będzie miała po 2 etaty, więc zarobi kupę kasy smile
  • mildenhurst 19.04.19, 15:47
    Powodzenia. Nie mam nic przeciwko amerykańskiemu midelowi- nie stać na prv szkołę to się nie nauczysz. Krajowi potrzebne są niewykfalikowane kadry. Szkoły prywatne dają stypendia ale tylko tym najmądrzejszym. Bogaci i tak sobie poradzą.
  • dziennik-niecodziennik 19.04.19, 16:03
    Alez to bedzie fantastyczna edukacja! I beda tak uczyc po wsze czasy, bo przeciez mlodych nauczycieli nie bedzie...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kosmos_pierzasty 19.04.19, 15:12
    Mój mąż jest chemikiem. Imo to zawód rozchwytywany. Chyba że znacznie ma też tytuł naukowy i dodatkowe umiejętności IT. Ale ma sporo ofert, z których większość odrzuca, bo nie uważa ich za wystarczająco interesujące.
  • double-facepalm 19.04.19, 15:52
    Twój mąż nie jest nauczycielem chemii np w LO czy nizej, a naukowcem. Zupełnie spudlowalas w tym temacie - czy wykładowcy akademiccy teraz tez strajkują? Właśnie.
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:59
    Kończy się dany kierunek - biologię, anglistykę, polonistykę, chemię czy fizykę. Oprócz skończenia danego kierunku, by zostać nauczycielem, trzeba zrobić dodatkowo specjalizację.
  • 35wcieniu 19.04.19, 16:05
    albo kurs pedagogiczny
  • inka754 19.04.19, 20:48
    Specjalizację wybiera się na drugim roku studiów a nie dodatkowo.
  • ola_fatyga 20.04.19, 07:09
    inka754 napisał(a):

    > Specjalizację wybiera się na drugim roku studiów a nie dodatkowo.

    Robienie specjalizacji to nie obowiazek. Dodatkowo bo sa to dodatkowe do ogolnych czyli kierunkowych przedmioty: psychologia, pedagogika, dydaktyka, mtodyka itd.
  • ola5488 20.04.19, 07:54
    inka754 napisał(a):

    > Specjalizację wybiera się na drugim roku studiów a nie dodatkowo.

    Nie ma od kilkunastu lat specjalizacji nauczycielskiej na ŻADNYM kierunku z puli ścisłych-matematyka, fizyka, chemia czy informatyka. Mowa o publicznych uniwersytetach. Kurs pedagogiczny to POZA uczelnią, kto sobie chce prywatnie. I co ciekawe - nikt nie chce wink
  • bo76 20.04.19, 17:17
    Podobnie na filologiach obcych- kiedyś standardowo w pakiecie, teraz w większości nie otwiera się specjalizacji nauczycielskich.
  • morekac 20.04.19, 10:10
    Ale można też zrobić dodatkowo uprawnienia pedagogiczne.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • double-facepalm 20.04.19, 10:17
    Można, zwykle przez dwa a nawet 3 semestry jest kurs/podyplomowka
  • saphire-2 19.04.19, 16:26
    Przecież napisała, że jest chemikiem, nie nauczycielem chemii. On i znajomy nauczyciel chemii skończyli te same studia czyli 5 letnią chemię. Jeden zrobił specjalizację nauczycielską a drugi nie, choć w sumie nie wiadomo, też mógł zrobić.
    Po tych samych studiach jeden postanowił uczyć w liceum a inny pracować gdzie indziej.
  • kosmos_pierzasty 19.04.19, 16:38
    Otóż to - "Big Pharma" ma wolne etaty wink
  • ola_fatyga 20.04.19, 12:33
    nauczyciel chemii może też zająć się wytwarzaniem amfy big_grin
  • saphire-2 19.04.19, 14:46
    Gdziekolwiek. Nawet w sklepie spożywczym. Zarobi więcej.
  • mildenhurst 19.04.19, 14:52
    Tam akurat nie chcą pracować.
  • saphire-2 19.04.19, 15:06
    Skąd wiesz?
  • mildenhurst 19.04.19, 15:10
    Bo tam nie pracują.
  • ola_fatyga 19.04.19, 15:26
    Pracują.
  • double-facepalm 19.04.19, 21:58
    Tjaaa kilka znanych mi osób jednak zrezygnowało, bo w marketach przyjęcie towaru jest w nocy i tez trzeba wtedy być.
  • 35wcieniu 19.04.19, 23:45
    Jak wszędzie pojawiały się głosy sugerujące że lepiej się zarabia w marketach, a i sami nauczyciel zaczęli bredzić że faktycznie tam pójdą to któraś z gazet, nie wiem czy nie wyborcza, znalazła JEDNĄ nauczycielkę dorabiającą w hipermarkecie. Tak powszechne zjawisko że aż artykuł o niej napisano wink
  • mae224 20.04.19, 12:35
    Znam inną.
  • ola_fatyga 19.04.19, 14:46
    Nauczyciel matematyki znajdzie pracę w banku lub w księgowości. Wystarczy kursik. Nauczyciel fizyki może pracować jako informatyk.
  • mildenhurst 19.04.19, 14:52
    Ściśli zawsze sobie poradzą.
  • saphire-2 19.04.19, 15:00
    No to fizyk, chemik, matematyk znajdzie pracę poza szkołą. Językowcy to samo. Jeden od razu, inni pójdzie na jakieś kursy. Innym może być trudniej ale ludziom do 40 powinno się udać, gorzej później.
    Po pedagogice jest pedagog szkolny.
  • grru 19.04.19, 15:38
    Żeby iść na kurs księgowości nie trzeba mieć ukończonego żadnego ścisłego kierunku.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • arwena_11 23.04.19, 10:37
    Ale jednak trzeba umieć liczyć i pewne zależności rozumieć. Biorąc pod uwagę znajomość matematyki w społeczeństwie - to jednak te umiejętności nie są powszechne big_grin
  • grru 23.04.19, 11:34
    Moja przyjaciółka księgowa twierdzi, że jej praca to głównie znajomość przepisów i wiedza co liczyć, a liczą programy. Nie sądzę, żeby to przerastało człowieka z wyższym wykształceniem

    --
    Nadal jem gluten smile
  • inka754 19.04.19, 20:55
    Żeby zostać informatykiem trzeba skończyć informatykę a nie fizykę. Pracodawca na byle jaki kursik się nie nabierze. I to w żadnej branży.
  • ola_fatyga 20.04.19, 06:42
    No, musze to powiedziec kumplowi po fizyce, ktory jest szefem dzialu IT w wielkiej korporacji.
  • ola_fatyga 20.04.19, 06:49
    Aha, kolega ma uprawnienia nauczycielskie i przez rok po studiach pracowal w szkole, ale zrezygnowal, bo placa nedznie.
  • kropka_kom 19.04.19, 23:38
    baju baju...na prowincji to nauczyciel łatwo pracy nie znajdzie za te pieniądze co ma teraz...
  • ola_fatyga 20.04.19, 13:15
    >baju baju...na prowincji to nauczyciel łatwo pracy nie znajdzie za te pieniądze co ma teraz...

    Nie projektuj...to że jesteś pisowską niedorajdą 500+, nie znaczy, że nauczyciele tacy są.
  • 35wcieniu 20.04.19, 13:24
    O dzizus, serio, trzeba byc "pisowską niedorajdą" żeby wiedzieć że na prowincji z pracą jest ciężko i o ile ścisłowcy pewnie jakoś sobie poradzą, tak przeciętny polonista albo historyk pracy po prostu nie znajdzie, albo znajdzie fizyczną za zbliżone stawki?
    Twój komentarz to dno totalne. Nauczycielka?
  • ola_fatyga 20.04.19, 13:44
    > tak przeciętny polonista albo historyk pracy po prostu nie znajdzie, albo znajdzie fizyczną za zbliżone stawki?

    Znajomy polonista ma własną firmę - obróbka skrawaniem- własnie na prowincji, zatrudnia ludzi, współpracuje z większymi firmami. Dokształcił się i prowadzi własny biznes. Nauczyciele to naprawdę kreatywni ludzie.
  • ola_fatyga 20.04.19, 13:59
    >Twój komentarz to dno totalne.

    No cóż, wnioski nasuwają się same, że najbardziej kwękające nad losem nauczycieli, którzy rzekomo nie będą w stanie znaleźć sobie lepszej pracy po zakończeniu jej w szkole, są osoby obrzucające błotem nauczycieli. A kto teraz najbardziej obrzuca błotem nauczycieli- pisowskie płatne trolle i ich klakierzy.
    Nie, nie jestem nauczycielką.
  • morekac 19.04.19, 14:48
    Cóż, znam nauczycieli matematyki, którzy zostali księgowymi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • saphire-2 19.04.19, 15:06
    Też znam smile
  • kosmos_pierzasty 19.04.19, 15:10
    Nałam człowieka, który z nauczyciela historii przeobraził się w całkiem nieźle opłacanego dziennikarza.
  • kosmos_pierzasty 19.04.19, 15:14
    Z kolei dla nauczycielek języków obcych etat w szkole był od zawsze jedynym z kilku źródeł dochodu i to raczej na zasadzie "zabezpieczenie w razie W" niż podstawa.
  • bo_ob 19.04.19, 15:11
    Poza tym zupełnie nie rozumiem dlaczego martwisz się o to, co zrobią ci nauczyciele, którzy odejdą z oświaty.
  • betty_bum 19.04.19, 15:16
    Nauczyciel, który odejdzie z oświaty może sprzedawać miód ze swojej pasieki, robić paznokcie, być operatorem koparki, uczyć jogi, prowadzić restaurację i robić milion innych rzeczy.
  • bo_ob 19.04.19, 15:17
    Mildenhurst chyba się potnie.
  • mildenhurst 19.04.19, 15:52
    Skąd, nie pójdę do 47 letniej manikiurzystki, która jest dopiero po kursie.
  • betty_bum 19.04.19, 15:56
    A do 27 letniej, która jest dopiero po kursie?
  • bo_ob 19.04.19, 16:29
    Też nie pójdzie gdy się dowie, że przedtem była nauczycielką smile
  • mildenhurst 19.04.19, 16:48
    Pójdę. Nie wypowiadaj się za mnie.
  • bo_ob 19.04.19, 16:50
    Ja tylko troszkę z ciebie żartuję, bo zabawna jest ta twoja niechęć do nauczycieli smile

  • mildenhurst 19.04.19, 17:02
    Ja tak samo żartuję z nauczycieli.
  • grru 23.04.19, 11:38
    A jaka różnica między dwiema paniami tuż po kursie?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • saphire-2 19.04.19, 15:15
    A Pani lat 50 z wykształceniem średnim, pracująca w urzędzie gminy na zadupiu? Czy ona jest w stanie znaleźć pracę gdzie indziej? To chyba kwestia wieku, młody człowiek raz dwa znajdzie a stary będzie się trzymał stołka
  • mildenhurst 19.04.19, 15:54
    Pracująca jako urzędnik? Nie ma takich bez studiów.
  • 35wcieniu 19.04.19, 16:01
    big_grin big_grin
  • saphire-2 19.04.19, 16:29
    Kurde, znam z 10 co najmniej i to w mieście smile
  • vasaria 20.04.19, 07:07
    Oczywiście, że są urzędnicy bez wyższego wykształcenia. U nas jest tyle wakatów, że przy nowych naborach nie ma już wymogu posiadania studiów wyższych, wystarczy średnie i 3 lata (jakiegokolwiek) stażu pracy.
  • buursztynka.80 20.04.19, 17:41
    A możesz powiedzieć jaki urząd? Do tej pory do urzędów trudno się było bez pleców dostać.
  • grru 19.04.19, 15:43
    Dziwne, że nie biorą pod uwagę, że obecnie jest taka moda na zajęcia dodatkowe, że śmiało można iść w tym kierunku. Zarobki są raczej dobre, patrząc na ceny zajęć, a możliwości nieograniczone... Po tym jak zobaczyłam zajęcia ze sportowego raczkowania nic mnie już nie zdziwi. Więc nauczyciele mogą zostać przy edukacji, ale nieformalnej, prywatnej. wystarczy to tylko opakować w modną otoczkę.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • little_fish 19.04.19, 15:53
    Dokładnie. Jako pedagog specjalny oraz terapeuta paru rzeczy, mogłabym to samo, co robię w szkole robić w prywatnym gabinecie. Bez żadnego przekwalifikowania
  • mildenhurst 19.04.19, 15:57
    Większość rodziców nie pośle niemowlęcia na żadne sportowe raczkowanie tak jak tylko garstka płaci za kołczingi z równowagi cielesno - mentalnej. Większość jest mądra więc tego typu usługi są na skraju ryzyka.
  • grru 22.04.19, 22:23
    Większość ludzi nie kupi też perfum za kilkaset złotych. A jednak istnieją niszowe perfumerie. Nie każda usługa jest kierowana do większości. Pani od sportowego raczkowania nie potrzebuje, żeby przyszła do niej większość. Wystarczy jej zebranie kilku grup. Zresztą zainteresowanie jest wystarczające, żeby otworzyć kolejne filie klubu fitness na najmłodszych. Jak chcesz prowadzić gordonki/bobomigi/zajęcia z sensoplastyki lub cokolwiek innego naprawdę nie liczysz na "wszystkich" wystarczy zapełnić grupy i zajęcie jest dochodowe. A w dużym mieście zainteresowanie takimi zajęciami jest. Wszelkie warsztaty i zajęcia sprzedają się dobrze.


    --
    Nadal jem gluten smile
  • little_fish 22.04.19, 22:25
    Nawet w małych miastach takie zajęcia stają się coraz bardziej popularne.
  • ola_fatyga 19.04.19, 16:16
    że najbardziej pisowskiej dereformy edukacji obawiają się nauczycielki 50+. To jest zrozumiałe, każdy pracownik 50+ ma ograniczoną możliwość odnalezienia się w innym zawodzie. Natomiast młodzi nauczyciele chcą się przekwalifikować i odejść z zawodu. Za chwilę, gdy odejdą na emerytury panie 50+, po nakrecanym przez PIS hejcie, nikt nie będzie chciał pracować w szkole.
  • saphire-2 19.04.19, 16:31
    Ja się im nawet nie dziwię. To jest zrozumiałe. A za 5 lat nasze dzieci będą uczone przez babcie 60+ bo nikt młody nie pójdzie do szkoły podstawowej.
  • mildenhurst 19.04.19, 16:55
    Nie wydaje mi się. I tak większość jedzie na korkach o o dziwo podczas prv lekcji taka 50 letnia matematyczka potrafi przekazać więcej niż na lekcji. Mój do kangura płacił 120 zł za godzinę.
  • mildenhurst 19.04.19, 16:57
    W prv szkole, w kórej czesne wynosi niecałe 1500 zł tego typu akcje, tj. są w ramach.
  • saphire-2 19.04.19, 16:58
    No jednej osobie, nawet idiocie na korkach, to chyba łatwiej coś wyjaśnić niż gdy w klasie jest 10 mądrych, 10 średnich i 10 takich, co nie mają i tak zamiaru niczego zrozumieć.
  • little_fish 19.04.19, 16:58
    Bo na tej prywatnej lekcji miała jednego, zdolnego i zainteresowanego ucznia. A nie ponad 20. I tylko część zainteresowana, część grzeczna
  • mildenhurst 19.04.19, 17:05
    Na kangura mój zainteresowany i zdolny syn jak i 20 innych nie miało wsparcia ze swojej szkoły żadnego. Wygląda to tak: jest kangur, w miarę kymaci idą. Koniec. Kropka
    .
  • little_fish 19.04.19, 17:21
    No ale jaki związek z tym, co robi (czy raczej nie robi) szkoła w sprawie kangura ma fakt, że ze zdolnym uczniem na indywidualnych zajęciach można zrobić więcej niż w tym samym czasie z przeciętną klasą? A wszak to cię mocno zdziwiło - "o dziwo podczas prv lekcji taka 50 letnia matematyczka potrafi przekazać więcej niż na lekcji."
  • mildenhurst 19.04.19, 17:29
    Przeciętny uczeń nie jest zglaszany do kangura. Chyba nie rozumisz o co chodzi. Do kangura zgadzają nauczyciele uczniów, którzy są lepsi o reszty.
  • little_fish 19.04.19, 18:13
    Wiem, kto jest zgłaszany do kangura (nawiasem mówiąc w szkole moich dzieci może się zgłosić każdy, kto chce). Ale ty napisałaś "o dziwo podczas prv lekcji taka 50 letnia matematyczka potrafi przekazać więcej niż na lekcji" - i ja się do tego odniosłam. Że to wcale nic dziwnego, że na lekcji z jednym zdolnym zrobi się więcej niż z dwudziestoma różnymi dzieciakami
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:21
    "Przeciętny uczeń nie jest zglaszany do kangura. Chyba nie rozumisz o co chodzi"

    Chyba nie"rozumisz", że do kangura może zgłosić się dokładnie każde dziecko 😄
  • saphire-2 19.04.19, 18:29
    No to przykro. Moje dzieci podchodziły do kangura bez korepetycji oraz miały w szkole kółko matematyczne za darmo oczywiście.
  • betty_bum 19.04.19, 18:33
    W miarę kumaci nie potrzebują korepetycji, żeby wygrać kangurawink
  • aaa-aaa-pl 19.04.19, 18:37
    Też mnie te korki dziwią.
  • nowaczek1 19.04.19, 21:16
    mildenhurst napisała:

    > Nie wydaje mi się. I tak większość jedzie na korkach o o dziwo podczas prv lekc
    > ji taka 50 letnia matematyczka potrafi przekazać więcej niż na lekcji. Mój do k
    > angura płacił 120 zł za godzinę.

    Wiesz co? Ty naprawdę nie jesteś normalna. Czytuję twoje posty i obrazuję sobie bizneswoman oderwaną od rzeczywistości, ale tu już zmusiłaś mnie do odezwania się.
    Ty płacisz za korepetycje do Kangura dla swojego dziecka?
    Przecież z założenia to jest konkurs dla dzieci uzdolnionych, aby je wyłowić spośród innych. A ty inwestujesz 120 zł za godzinę, aby nauczyć swoje dziecko oszustwa?
    Mój startuje w Kangurze po to, aby się sprawdzić. I nie chodzi na korepetycje w jakiejś kosmicznej cenie. Chce wiedzieć, ile wie. Bez dopingu. A ty uczysz dziecko, żeby na starcie miało przewagę, bo uczy się specjalnie pod konkurs.
    Dramat.
  • aaa-aaa-pl 20.04.19, 10:20
    Mój dzieć, taki średni matematycznie, podchodził do Kangura.Bez korków, spiny- tak, aby sprawdzić siebie.
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:22
    "Mój startuje w Kangurze po to, aby się sprawdzić. I nie chodzi na korepetycje w jakiejś kosmicznej cenie. Chce wiedzieć, ile wie. Bez dopingu."

    Dokładnie! Taka jest idea.
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:19
    "Mój do kangura płacił 120 zł za godzinę."
    Twój kto?
    Do kangura korki za 120 zł/h 😱
    Kogoś nieźle pogięło.
  • taki-sobie-nick 22.04.19, 22:25
    mamaaspiama napisała:

    > "Mój do kangura płacił 120 zł za godzinę."
    > Twój kto?

    Dziubdziuś zapewne. tongue_out


    > Do kangura korki za 120 zł/h 😱
    > Kogoś nieźle pogięło.

    Syn ma mieć osiągnięcia, żeby można było się nim chwalić.

    Swoją drogą, jeśli już chwalimy się osiągnięciami syna, to ja bym się nie przyznawała do zdobycia ich drogą kosztownych korepetycji, bo to psuje całą koncepcję.
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:52
    "ja bym się nie przyznawała do zdobycia ich drogą kosztownych korepetycji, bo to psuje całą koncepcję."

    😂😂
  • bo_ob 19.04.19, 16:58
    saphire-2 napisała:

    > Ja się im nawet nie dziwię. To jest zrozumiałe. A za 5 lat nasze dzieci będą uc
    > zone przez babcie 60+ bo nikt młody nie pójdzie do szkoły podstawowej.

    Jakie 60+?

    60 lat i emeryturę.
  • saphire-2 19.04.19, 17:00
    No na razie. Facet będzie 60+. Kobieta faktycznie w wieku 60 lat pójdzie na emeryturę, chyba że to się zmieni.
  • heavy_metal_thunder 20.04.19, 09:43
    Na prowincji chętnych nie brakuje. Poza tym jak mąż zasuwa na saksach lub siedzi ciągle w tirze, to kobieta woli pracę nauczycielki i zarabianie na waciki, niż etat w przedsiębiorstwie za większe pieniądze.
  • double-facepalm 19.04.19, 19:06
    Stażysta / kontraktowy to nie tylko może ale pewnie i zechce. Panie 50+ albo 45+ z jakimis 20 latami w zawodzie juz nie.
  • taki-sobie-nick 19.04.19, 21:20
    "Poloniści mogą spróbować swoich sił w pracy w agencji reklamowej jako copywriterzy, w redakcji gazet i portali internetowych w charakterze korektorów tekstów i redaktorów.


    Korektorów już dawno powyrzucały nawet wydawnictwa, a wielu właścicieli portali internetowych nawet nie słyszało o kimś takim.

    Do copywritingu trzeba mieć talent, sama filologia polska i użeranie się z dziubdziusiami nie wystarczy. tongue_out

    Teksty piszą stażyści po 1 zł za 1000 znaków (znormalizowana strona w Wordzie [Times New Roman rozmiar 14, interlinia półtora] liczy sobie 1800 znaków).

    Geograf nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy w biurze podróży – również internetowym.


    Klientów nie obchodzi, gdzie leży Morze Barentsa, chcą tylko spędzić urlop zgodnie ze swoimi wyobrażeniami, a temu bliższa jest branża HORECA niż studia geograficzne. tongue_out


    Może też spróbować swoich sił jako pilot wycieczek lub przewodnik grup turystycznych – wystarczy mieć skończony odpowiedni kurs, który jednak wielu geografów kończy już podczas studiów.

    Jaki znowu "odpowiedni kurs"?


    Kolejną opcją na zmianę zawodu

    Ktoś widział korektora wyżej wzmiankowanego? Kolejną możliwością zmiany zawodu, a nie jakąś kretyńską "opcją na...".
  • double-facepalm 19.04.19, 22:03
    Copywriting ze startem od zupelnego zera teraz to raczej sposób na dorobienie a nie główne źródło dochodu, do wybicia się i wyrobienia marki potrzeba trochę czasu i sprytu. Chyba ze było się dziennikarka i odeszło z zawodu jak jedna z forumek.
  • sirella 20.04.19, 14:01
    Pilot wycieczek to potrzebuje głównie języki obce znać
  • betty_bum 20.04.19, 14:15
    Kończąc studia nie znałaś przynajmniej jednego języka na przyzwoitym poziomie? Bycie nauczycielem nie wyklucza znajomości języków, nawet kilku, zwłaszcza jeśli mówimy o w miarę młodych ludziach.
  • sirella 20.04.19, 14:24
    znaczy sie nauczyciele 45++ letni to młodzi ludzie??
  • betty_bum 20.04.19, 14:34
    Jestem po 40, kończąc studia znałam jeden język świetnie, drugi bardzo dobrze. Zresztą podobnie jak wszyscy moi znajomi. Podejrzewam, że inaczej wyglądało to wśród ludzi, którzy teraz są 50+.
  • 35wcieniu 20.04.19, 14:30
    "Kończąc studia nie znałaś przynajmniej jednego języka na przyzwoitym poziomie?"
    A to obowiązek? Ja na przykład nie znałam.
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:26
    "A to obowiązek? "

    Owszem. Jest od dawna takie założenie. Za moich czasów były do zdania 2 języki obce, jeden na poziomie średnio zaawansowanym, drugi podstawowym. Teraz jest obowiązek zdania egzaminu na B2.

    "Ja na przykład nie znałam."
    Nie ma się czym chwalić 😉
  • 35wcieniu 22.04.19, 22:32
    Nie chwalę się, stwierdzam fakt.

    W jakim sensie "jest założenie"? Obejrzałam kilka siatek godzin - nie na każdych studiach są 2 języki, na niektórych po prostu jeden lektorat, może być od podstaw (tak właśnie bylo na moich studiach), więc raczej nie jest to żadne odgórne rozporządzenie ani nic tego rodzaju.
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:47
    "W jakim sensie "jest założenie"? "

    Kiedyś były obowiązkowo dwa języki obce na studiach. Teraz jest jeden, ale musi być na poziomie B2

    "Po zakończeniu kształcenia językowego na I stopniu studiów student ma obowiązek przystąpić do egzaminu na poziomie nie niższym niż B2. Egzamin składa się z części pisemnej i ustnej."
    Informacje że strony Politechniki Śląskiej. Praktycznie na każdej uczelni znajdziesz takie informacje.
  • little_fish 22.04.19, 22:53
    Kiedy były te dwa języki obowiązkowe? 25 lat temu miałam 1 język
  • mamaaspiama 22.04.19, 23:00
    "Kiedy były te dwa języki obowiązkowe?"

    Na 100% w okresie 1995-2002 na UWr, Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i Wrocławiu, Akademii Medycznej we Wrocławiu - to mogę potwierdzić doświadczeniem własnym lub znajomych. Nie wiem jak w przypadku innych uczelni, bo uczelnie są automatyczne, ale w drugiej połowie lat 90tych raczej wszędzie było podobnie.
  • little_fish 22.04.19, 23:13
    A nie, to u nas był jeden. Też druga połowa 90
  • 35wcieniu 22.04.19, 23:32
    I kolejna sprawa jak na wielu uczelniach te lektoraty wyglądają... Czasami gorzej niż lekcje w LO, a egzamin jest na zasadzie "przecież nikt roku nie będzie przez lektorat powtarzał". Podobnie jak z wfem na studiach - raczej atrapa zajęć.
  • mamaaspiama 23.04.19, 07:05
    "Czasami gorzej niż lekcje w LO, a egzamin jest na zasadzie "przecież nikt roku nie będzie przez lektorat powtarzał". "

    A to już wyłącznie wina studentów, ich leserstwa i kombinatorstwa. Ponieważ są dorośli, to ich decyzje. U nas poziom był wysoki.
  • grru 22.04.19, 22:17
    Niekoniecznie. Nie każdy jeździ na wycieczki zagraniczne czy pilotuje zagraniczne wycieczki po Polsce. Jako pilot możesz jeździć np. z wycieczkami szkolnymi. Cudną fuchą są wszelkie wyjazdy z seniorami, sporo tego jest, jak ktoś się załapie i ma dobre podejście do starszych osób to zlecenia się sypią.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grru 22.04.19, 22:14
    Copywriting to nie tylko pisanie haseł reklamowych z polotem. Jest mnóstwo zleceń, do których trzeba być solidnym rzemieślnikiem, talent nie jest niezbędny. Gdzie Twoim zdaniem piszą Ci stażyści za 1 zł/1000 znaków? Siedzę w tej branży i od dawna o czymś takim nie słyszałam. Owszem, są zlecenia, gdzie płacą np. 4 zł, ale to jest pisanina SEO, którą można klepać bezwzrokowo, na drugim monitorze śledząc ematkę smile
    Co do przewodnictwa to owszem, obecnie nie ma licencji, dlatego kurs nie jest obowiązkowy, choć może się przydać. Nauczyciele są zwykle dobrymi przewodnikami, bo potrafią mówić do grupy i niewiele jest w stanie ich wyprowadzić z równowagi.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • chicarica 20.04.19, 09:12
    Humaniści znajdują ostatnio pracę w IT. Sama pracowałam z historyczką i językowcami.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • heavy_metal_thunder 20.04.19, 09:28
    Znaleźli ją z powodu swoich umiejętności dodatkowych. W IT nie trzeba mieć kierunkowych studiów.
  • chicarica 20.04.19, 18:45
    Skąd założenie że nauczyciel takich umiejętności nie ma?
    Akurat tam nie trzeba było na początek umieć nic poza językami i umiejętnością szybkiego uczenia się i przekazywania innym osobom wiedzy. Dla nauczyciela jak znalazł.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • heavy_metal_thunder 20.04.19, 09:27
    Nie każdy z nich wyobraża sobie 40 godzin pracy tygodniowo i tylko 26 dni urlopu w roku. Takie paniusie w drogich garsonkach, których mąż zasuwa na saksach nie pójdą w życiu do innej pracy. A strajkują, żeby dostawać jak najwięcej za to co robią. Jakby miały iść do korpo, to by spasowały.
  • morekac 20.04.19, 09:59
    Masz teraz jakąś nową obsesję, że nauczycielki to tylko za tirowców wychodzą? Bo to już kolejny wątek z tym motywem.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • heavy_metal_thunder 20.04.19, 10:34
    Wiele dziewczyn już na studiach sobie wyobraża, że nauczycielka to lekka praca i dużo wolnego. Szukają więc męża przy forsie, by spełniać swoje marzenia.
  • morekac 20.04.19, 10:08
    heavy_metal_thunder napisał:

    > Nie każdy z nich wyobraża sobie 40 godzin pracy tygodniowo i tylko 26 dni urlop
    > u w roku. Takie paniusie w drogich garsonkach, których mąż zasuwa na saksach ni
    > e pójdą w życiu do innej pracy. A strajkują, żeby dostawać jak najwięcej za to
    > co robią. Jakby miały iść do korpo, to by spasowały.


    Albo w Warszawie panie nauczycielki nie mają mężów na saksach albo jednak wolą iść do korpo. Bo wakatów zdaje się sporo.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • komorka25 24.04.19, 13:59
    "w Warszawie ... wakatów zdaje się sporo."
    edukacja-warszawa.pl/bankrezerwkadrowych/index.php?mod=oferty
    Noooo, jakieś 150 - niektóre na zastępstwa, niektóre na niepełny etat, niektóre wymagają wąskiej specjalizacji, niektóre dodatkowych uprawnień zawodowych, niektóre konkretnego (dyplomowany) stopnia awansu zawodowego - więc co młodsze osoby odpadają - i jakoś "sporo" robi się mniejsze.
  • betty_bum 24.04.19, 14:36
    Chyba jednak trochę więcej
    mbopn.kuratorium.waw.pl/#/
  • komorka25 24.04.19, 21:02
    Z tego tylko połowa w Warszawie, a i tak około połowy nie daje etatu (18 godzin "przy tablicy" albo pensum pedagoga, bibliotekarza, nauczyciela w przedszkolu itp.), kilka to zaledwie 1, 3, 4, 5 godzin, wile poniżej połowy etatu, więc szału nie ma.
  • saphire-2 24.04.19, 21:17
    Dyplomowanych nauczycieli jest bardzo dużo. Ale co chcesz powiedzieć? Że tak naprawdę wcale nie ma wakatów na stronie internetowej? To dlaczego w wielu szkołach widać, że nie ma nauczycieli? Nie było przez kilka miesięcy, dzieci miały ciągle zastępstwa. Dyrektorzy proszą rodziców o pomoc w znalezieniu nauczyciela.
  • koronka2012 20.04.19, 10:27
    mildenhurst napisała:

    > A tak na poważnie, gdzie nauczyciel może znaleźć satysfakcjonującą zawodowo i f
    > inansowo pracę?

    Niemal wszędzie....? W Polsce pokutuje kuriozalne myślenie, że zawód wyuczony skazuje na wykonywanie określonej pracy do końca życia. Nie twierdzę, że zmiana zawodu jest łatwa, ale naprawdę nie ogranicza możliwości aż tak bardzo jak się niektórym wydaje. Oczywiście, nie zostanie się nagle chirurgiem czy sędzią, ale pozostałe branże są osiągalne.

    Kumpel po geografii jest kierownikiem projektu IT, mąż koleżanki - historyk z wykształcenia - nauczył się programowania i jest deweloperem aplikacji, jedna z wysoko postawionych "exeków" w mojej firmie jest po studiach pedagogicznych, pracę zaczynała w wychowaniu przedszkolnym... moja koleżanka jest nauczycielką i narzeka - jej kumpela z roku kosi kasę, i żyje wygodnie. Obie mają identyczne wykształcenie, skończyły jakieś dodatkowe logopedyczne kursy i mają uprawnienia do prowadzenia terapii - jedna to wykorzystuje, druga nie.
  • betty_bum 20.04.19, 10:50
    Dla mnie pisanie w ten sposób wiele mówi o mentalności piszącego. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że nauczyciel może tylko pracować u kogoś i tylko w czymś związanym z kierunkiem studiów, pokazuje swój sposób myślenia o swoich ograniczonych możliwościach na rynku pracy.
  • 35wcieniu 20.04.19, 13:28
    Tylko że gdyby założyć że każdy może się przekwalifikować na cokolwiek, to żadna dyskusja o zatrudnieniu nie ma sensu - każdy może być kimkolwiek, więc niech nim zostanie i sprawa załatwiona. A już w ogóle "zostań programistą" to hasło, które powinno wisieć na każdych drzwiach każdego urzędu pracy bo rozwiązuje wszelkie problemy.
    Myślę że raczej chodzi o to co może robić np. historyk, który nie chce zostać programistą.
  • betty_bum 20.04.19, 13:44
    Nie każdy może być kimkolwiek, bo nie każdy ma predyspozycje do wszystkiego. Natomiast bycie historykiem nie wyklucza zrobienia kursu księgowości, otworzenia sklepu z pasmanterią, zostania operatorem koparki, prowadzenia hodowli pieczarek, administrowania nieruchomościami i tysiąca innych zajęć.
    Trzeba zrobić rachunek sumienia co się potrafi, jakie ma się mocne strony, pomyśleć jakich kwalifikacji brakuje, jak je uzupełnić, kto w okolicy jest potrzebny, jakie są możliwości, jakie się ma zasoby.
    Historyk to wykształcenie, nauczyciel to zawód, można pracować niezgodnie z wykształceniem i wielokrotnie zmieniać zawód.
    Ostatnio w tv wypowiadała się młoda nauczycielka, doktor historii, studia skończone z wyróżnieniem, jakieś nagrody, biegły angielski, żyje w dużym mieście. Myślisz, że szkoła to jedyne miejsce, gdzie się taka osoba może odnaleźć?
  • 35wcieniu 20.04.19, 14:09
    Nie, myślę że dyskusja nie ma sensu przy założeniu że każdy musi/może się przekwalifikować, bo punktem jej wyjścia jest założenie że nauczyciel bez problemu znajdzie pracę jak tylko opuści mury szkoły. Co nie jest prawdą.

    Jak zakładamy że historyk bez problemu znajdzie pracę, jeżeli zostanie księgowym, to ta dyskusja naprawdę nie ma sensu.
  • betty_bum 20.04.19, 14:23
    Dyskusja nie ma sensu jeśli przyjmie się, że bycie nauczycielem to wyrok do końca życia zawodowego. Zmiana zawodu to nie powinien być spontan, choć bywa. Zmiana zawodu przez nauczyciela podlega tym samym prawom co przez każdego innego człowieka.
    Bywa stresująca, bywa trudna, ale nie różni się od tego jakie rewolucje wywołuje w życiu innych ludzi decydujących się na to.
  • 35wcieniu 20.04.19, 14:32
    No więc właśnie - po co rozważania o tym gdzie może pracować nauczyciel, jeżeli wszystko sprowadza się do tego, że jak się przekwalifikuje to gdziekolwiek, jak każdy inny.
  • sasanka4321 20.04.19, 15:00
    >Dyskusja nie ma sensu jeśli przyjmie się, że bycie nauczycielem to wyrok do końca życia zawodowego. Zmiana zawodu to nie powinien być spontan, choć bywa. Zmiana zawodu przez nauczyciela podlega tym samym prawom co przez każdego innego człowieka.
    Bywa stresująca, bywa trudna, ale nie różni się od tego jakie rewolucje wywołuje w życiu innych ludzi decydujących się na to.<

    Nie no, super! To ja mam rozwiazanie tej calej sytuacji. Skoro obecni nauczyciele nie sa zadowoleni z warunkow, a jednoczesnie wiekszosc wydaje sie byc wypalona i mierna, to albo niech sie wszyscy zwolnia albo my ich wywalmy, i niech pojda do innych prac, ktore sobie z latwoscia znajda, przekwalifikuja sie, i bedzie git. A na miejsce nauczycieli przyjda rolnicy, archeolodzy, kosmonauci etc, ktorzy, jak wiemy, z rowna latwoscia przekwalifikuja sie na nauczycieli. Jednoczesnie ci nowi nie beda wypaleni, mozna ich od poczatku zatrudniac na KP, z innym pensum etc. I wszyscy beda zadowoleni. Right?
  • betty_bum 20.04.19, 15:02
    Nie right, bo ani rolnicy ani kosmonauci ani archeolodzy nie rwą się do tej pracy, za to coraz częściej młodzi ludzie odchodzą lub nie przychodzą.
  • buursztynka.80 25.04.19, 00:47
    Historycy często w archiwach pracują, znajoma pracuje w archiwum placówki medycznej. Nawet kiedyś była taka specjalizacja na UW dla historyków.
  • sasanka4321 20.04.19, 13:30
    >Dla mnie pisanie w ten sposób wiele mówi o mentalności piszącego. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że nauczyciel może tylko pracować u kogoś i tylko w czymś związanym z kierunkiem studiów, pokazuje swój sposób myślenia o swoich ograniczonych możliwościach na rynku pracy.<

    No tak... Ty bys temu panu od papryki odpowiedziala, ze moze przeciez otworzyc firme sprzedajaca pozlacane aniolki, albo zostac programista, albo spawaczem, albo radca prawnym, ewentualnie nauczycielem. Mozliwosci ma nieograniczone, tylko jego mentalnosc jest tragiczna, jesli wyobraza sobie, ze jedyne co moze robic, to produkcja rolna. big_grin

    I to nawet nie jest tak, ze ta postawa jest taka z gruntu falszywa. Tyle ze jakos ludzie marnie takie rady przyjmuja i tez rzadko sie to w rzeczywistosci sprawdza big_grin
  • betty_bum 20.04.19, 13:49
    Kilka razy w życiu zmieniałam zawód, wiele razy pracę, żeby być tu gdzie jestem. Dlaczego rolnik nie miałby zająć się sprzedażą pozłacanych aniołków, porzucić uprawę papryki na rzecz hodowli strusi albo zostać kierowcą tira albo nauczycielem w szkole rolniczej jeśli ma stosowne wykształcenie?
  • sirella 20.04.19, 14:11
    Bo doba nie jest z gumy i na niektóre zawody trzeba spory nakład czasu i pieniędzy poświęcić i wykonując równocześnie inny też wymagający zawód - nie ma się czasu lub środków ciągnąć na dwa fronty. Zawodowe prawo jazdy na tiry to kupa kasy i szkoleń, a potem praca na wyjeździe. Wiec takie wizje zamiany to sobie pańcie z miasta nie mające zobowiązań mogą wymyślać, a nie rolnik któremu grunt będzie odłogiem leżał a w chlewnie zdychała nienakarmiona trzoda. "Jeśli ma stosowne wykształcenie". No tak, rolnik co do zasady to ma studia podyplomowe skończone i może zostać programistą.
  • betty_bum 20.04.19, 14:28
    Nie czytasz wielu biografi ludzi sukcesu, a rodzina od początku do emerytury pracowała w tej samej firmie, w tym samym zawodzie?
    Młody rolnik często ma wykształcenie rolnicze, średnie czy wyższe, jeśli marzy o byciu nauczycielem ma szansę zostać.
  • sirella 20.04.19, 14:32
    Z tobą jest coś nie tak? w każdej wypowiedzi zamieszczasz "młody". Młody nauczyciel zna kilka języków, młody rolnik ma studia.. czyżbyś nie zauważyła, że 3/4 ludzi nie jest młoda jak ma problemy zawodowe?
  • 35wcieniu 20.04.19, 14:37
    Abstrahując od tematu rozmowy uwielbiam zdziwienie nieznajomością języków. No uwielbiam. "Jak można nie znać, jak można dożyć do 30-tki nie znając, jak można skończyć studia nie znając języków" (bo przecież wiadomo że na filologii polskiej albo biologii ryją jak szaleni francuski i niemiecki, no jakże inaczej).

    Wiem, że ematki znają minimum 4 biegle, a ich dzieci już w kołysce mówiły po angielsku, ale na litość boską, statystyki dotyczące tych tematów nie są wiedzą tajemną, na ematkach świat się nie kończy.
  • betty_bum 20.04.19, 14:43
    Matura z języka jest przynajmniej od ćwierć wieku, potem pięć lat lektoratu na studiach, trudno się nie nauczyć. Na filologii polskiej może można skończyć studia, na innych kierunkach bez czytania literatury przynajmniej po angielsku jest trudno.
  • 35wcieniu 20.04.19, 14:50
    Błagam, obejrzyj sobie siatki godzin na studiach. Jakie 5 lat. Pomijając już fakt że można mieć język, którego się wcześniej nie uczyło, od podstaw (ja tak miałam).
    Zdanie matury nie oznacza żadnej biegłości językowej, przynajmniej w większości przypadków.
  • betty_bum 20.04.19, 15:00
    Nie oznacza i nie oznaczało biegłości.
    Nie będę oglądać siatek godzin języka na studiach, bo zapewne są inne niż wtedy, kiedy ja studiowałam. Z ciekawości zapytam na jakim poziomie języka byłaś kończąc studia? Nie czytałaś literatury w obcych językach, nie wyjeżdżałaś nigdzie?
  • 35wcieniu 20.04.19, 15:11
    Nie wiem na jakim poziomie biegłości, na takim z jakim skończyłam liceum, jeżeli mowa o angielskim, bo później się już go nie uczyłam. Na studiach miałam inny język od podstaw, chyba przez rok albo 2 - nie pamiętam, więc o tym w ogóle nie wspominam.
    Nie czytałam w obcych językach na studiach, tzn czytałam hobbystycznie żeby całkiem nie zapomnieć angielskiego (nie zadziałało), za granicę nie wyjeżdżałam. Do czasu odkrycia ematki nie wiedziałam że to dziwne, bo moi znajomi mieli podobnie.

    (Swoją drogą pytałam tu kiedyś czy można się dobrze nauczyć angielskiego będąc dorosłą osobą, powiedziano mi że nie. Nie wnikam czy to prawda, przyjmuję że być może uda mi się przeżyć życie bez biegłości w żadnym obcym języku tongue_out )
  • sasanka4321 20.04.19, 15:26
    Bo to sa zabawne dywagacje panienek, ktore od przedszkola byly wysylane przez rodzicow na prywatne lekcje angielskiego, a pozniej szlifowaly jezyk gdziez pomiedzy, prywatna szkola z nativami, topowym liceum, wyjazdami na zagraniczne kursy jezyka. Jaki jest procent takich ludzi w tym kraju? (A jeszcze mniejsza czesc z nich zostaje nauczycielami, jak juz w kogos rodzice ladowali taka kase, to przewaznie jednak wybral inne wyksztalcenie.)
    Nie zeby to bylo zle, ale mam wrazenie, ze moj cakowity brak lekcji prywatnych, i przecietne malomiasteczkowe liceum jednak dosyc sie przyczynily do ogolnego rozumienia swiata, wiec w sumie nie zaluje.

    Dzieci emam, to juz bedzie inna historia jesli chodzi o znajomosc jezykow. Ale one raczej jeszcze nie sa nauczycielkami?
  • betty_bum 20.04.19, 15:43
    Do przedszkola chodziłam w stanie wojennym, a w podstawówce uczyłam się rosyjskiego, żeby nie było wątpliwości. Chodziłam pod koniec podstawówki na prywatne lekcje angielskiego, ale „nauczyciele” byli na poziomie dzisiejszego gimnazjum.
    Na jednych z pierwszych zajęć na studiach prowadzący ćwiczenia z pewnego przedmiotu rozdał nam materiały po angielsku, bo przez ostatnie lata uczył w Stanach. I nie było wybacz, przebacz, ja nie znam języka.
  • sasanka4321 20.04.19, 15:06
    >Matura z języka jest przynajmniej od ćwierć wieku, potem pięć lat lektoratu na studiach, trudno się nie nauczyć. Na filologii polskiej może można skończyć studia, na innych kierunkach bez czytania literatury przynajmniej po angielsku jest trudno.<

    Dobre big_grin big_grin big_grin
    Mamy na emamie kogos, kto spadl tu wlasnie z nieba. Ewentualnie nacpal sie czegos wlasnie...
    Powiem ci tak - ja znam jezyki. Nie przyniosly mi tego lekcje w szkole a jeszcze mniej jakis zabawny lektorat na uczelni.
    Moja mama chodzila do szkoly i miala lektorat na uczelni. Potrafi sie przedstawic po angielsku. Chyba. W naszej szkole podstawowej jezykiem obcym posluguja sie nauczyciele jezyka obcego. A i ci nieszczegolnie.
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:36
    "potem pięć lat lektoratu na studiach,"

    Poza neofilologią nie było i nie ma.
    Pomijając fakt, że od dawna studia są dwustopniowe i część ludzi z "wyższym wykształceniem" ma de facto tylko licencjat, lektoratu są aktualnie jakieś 2 semestry (120 h). Jeśli jest 180 to jest wypas. Część uczelni rezygnuje ze stacjonarnego nauczania języków obcych przerzucając się na platformy e-learningowe, co jest ogólnie porażkę.
    Jednak kiedyś (15-20 lat temu) było znacznie lepiej w tym zakresie.
  • little_fish 22.04.19, 22:42
    Ja miałam 4 lata lektoratu. Które szczerze mówiąc niewiele dały. A szkoda
  • mamaaspiama 22.04.19, 22:50
    "Ja miałam 4 lata lektoratu. "

    Stare dobre czasy 🙄
    Teraz już tyle nie ma. A czy ktoś się nauczy to kwestia chęci i sposobu nauczania. W tej kolejności.
  • little_fish 22.04.19, 22:56
    Bardzo możliwe, że kwestia chęci - ten język nigdy mnie specjalnie nie pociągał.
  • mamaaspiama 22.04.19, 23:02
    "ten język nigdy mnie specjalnie nie pociągał."

    Bywa 😉
  • little_fish 22.04.19, 23:15
    No bywa. Niestety w moim Lo w zamierzchłych czasach język był przypisany do profilu, a na studiach trzeba było kontynuować.
  • double-facepalm 24.04.19, 23:13
    Zlababa/lokitty/nie-wiem-jaki-ma-teraz-nick po polonistyce ogarnela trzy języki obce i jest tłumaczem technicznym. Do tego przebranzawiala się jako samotna matka malutkiego niepełnosprawnego dziecka. Można? Można!
  • little_fish 24.04.19, 23:26
    Oczywiście, że można. Jak się chce lub musi to człowiek dużo może
  • double-facepalm 25.04.19, 00:30
    Najwięcej jak i chce i musi.
  • betty_bum 20.04.19, 14:38
    Im młodsza osoba tym ma łatwiej. Mając 5 lat do emerytury nie myśli się o rewolucjach w życiu, im ma się mniej tym bardziej warto.
    Nawet 40 latek ma przed sobą ćwierć wieku pracy.
  • scarlett74 23.04.19, 09:44
    Jeżeli nauczyciel chce,zmienić pracę, to ją zmieni. Dziś nie jest przecież tak, że całe życie pracujesz w zawodzie i trudno się przebranżowić.
    Ale, ale, myślę, że nauczycielom jest po prostu z tym stanem rzeczy wygodnie. Szkoła jest idealną przechowalnią, a drugą pensję , albo i trzecią stanowią korki/szkoły językowe/kursy. Sorry takie, jest moje zdanie.
  • double-facepalm 23.04.19, 10:21
    Aha bo nauczyciel przyrody (50+) zacznie dorabiać jako lektor, szczególnie jeżeli nie był nigdy poliglotą xd
  • scarlett74 23.04.19, 10:37
    Taki "nauczyciel przyrody (50+)" będzie do emerytury to samo klepać w każdej klasie...😜
  • double-facepalm 23.04.19, 10:55
    Ten akurat tak. Polonistka przed 40 tka, z trójka małych własnych dzieci (rodziła co ok 3 lata) na stanie to już niekoniecznie ma sile i czas na udzielanie korkow poza pracą, a uwierz ze program się bardzo zmienia.
  • saphire-2 24.04.19, 21:22
    Nauczyciel przyrody nie, ale człowiek po filologii angielskiej, germańskej czy romańskiej jak najbardziej już od lat udziela korepetycji i przynajmniej ma z czego żyć.
  • double-facepalm 24.04.19, 21:25
    To zrozum wreszcie ze szkola to nie tylko matematycy czy językowcy.
  • taki-sobie-nick 24.04.19, 00:10
    Sorry takie, jest moje zdanie.

    Zespół samowolnego przecinka?
  • double-facepalm 24.04.19, 09:45
    Zespół grammar nazi? Niektórzy piszą na szybko z urządzeń mobilnych.
  • munisa_luka 24.04.19, 07:53
    Przecież to samo można powiedzieć o każdym wykształceniu nie tylko o nauczycielach. A ty po geodezji gdzie indziej znajdziesz pracę, co? Łatwo mówić!
  • saphire-2 24.04.19, 21:19
    munisa_luka napisał(a):

    > Przecież to samo można powiedzieć o każdym wykształceniu nie tylko o nauczyciel
    > ach. A ty po geodezji gdzie indziej znajdziesz pracę, co? Łatwo mówić!


    No po geodezji to wszędzie smile
  • pitupitt 24.04.19, 21:33
    Kurczę, jeżeli ja będąc z wykształcenia grafikiem komputerowym potrafiłam przebranżowić się na asystentkę inżyniera kontraktu, to nauczycirl nie da rady? Myślę, że da,pytanie tylko czy chce...

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • little_fish 24.04.19, 21:56
    Otóż to. Bo ja na przykład bym nie chciała. Bardzo lubię to, co robię. Dużo wysiłku włożyłam w to, by zawodowo być tu gdzie jestem i szkoda by mi było to zostawić. ☹️

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.