Dodaj do ulubionych

Do lubiacych podroze /wycieczki -co Was ogranicza?

23.04.19, 18:25
Dynamiczna dyskusja okraszona tradycyjna jatka pojawila sie pare dni temu. W odnodze jakiegos podtematu w jakiejs podgalezi w jednym z watkow. Nie pamietam ktory.
Bylo o podrozach i wycieczkach -ze wskazaniem na te dalsze, a nie do zoo do sasiedniego miasta. Bylo czy wyjazdy ubogacaja zawsze, zazwyczaj, czasami, w ogole czy jak.
Ale to co mi sie tam rzucilo w oczy, to ze brzmialo to tak, jak gdyby jedynym ograniczeniem w odwiedzaniu roznych zakatkow swiata byl budzet, kasa.

Przyznam, ze troche mnie to zaskoczylo, ze "tylko" to. Kasa owszem, jest potrzebna, zupelnie bez niej daleko nie zajedziesz- ale raz, ze wcale jak sie nie ma luksusowych wymagan i dobrze organizacyjnie rozegra, to nie taka duza, a dwa, ze - dla mnie przede wszystkim - i ja tu glownie o tym - potrzebny jest czas.
Wolne. Urlop. Duzo urlopu.
Jesli powiem, ze chcialbym odwiedzic Ghane, Rwande, Madagaskar, Koree Pln, Szpicbergen, Polnoc Skandynawii w czerwcu a takze w grudniu, zobaczyc fiordy, Northern lights (luna? zapomnialem po Polsku, sorry), wejsc na Toubkal, zobaczyc Kube i tak zagadac mieszkancow, zeby przejechac sie kilkoma amerykancami z lat 50-tych z silnikami Lady tam, znow Sycylie (tym razem wejsc na Etne od 0 metrow n.p.m - mysle, ze to zrobienia w 3, moze 4 dni), zobaczyc niektore mniej popularne Wyspy na Oceanie, Odesse, Gruzje, odwiedzic rodzine w Kaliforni, po kilkunastu latach zaproszen kolege w Chicago, spedzic dzien na pustyni, zobaczyc jak zolwie skladaja jaja na Seszelach, zobaczyc Los Indianos na La Palmie, odwiedzic znow siostre w Azji, i wiele wiele innych to...
To przeciez zeby rowniez odwiedzic Polske przynajmniej na ten tydzien w roku (czego sie trzymam od lat) i porzadnie zobaczyc to co bym chcial - bo pobieznie nie lubie - to ja potrzebowalbym kilkaset dni wolnego.
Z tych planow powyzszych (to tylko przykladowe) wiem, ze dam rade zrealizowac realistycznie jeden na rok. Moze czasami, czasami dwa.
I tym sposobem wiem, ze przez najblizsze co najmniej 5 lat nie odhacze nawet 3/4 tego, co bym chcial.

Tylko ze hamulcem jest brak wolnego.
Jaki finansowy przecietny profil eMatki wiemy jaki jest. Naprawde zwykle glownym hamulcowym jest budzet u wiekszosci z Was?
Czy to tylko z tamtej dyskusji tak wynikalo?
Edytor zaawansowany
  • szpil1 23.04.19, 18:30
    U mnie pieniądze + niedostateczna ilość urlopu. Mam 25 dni w roku, ale dzielę to między pobyt u rodziny w Polsce, wyjazdy gdzieś w ciekawe dla mnie miejsca no i jeszcze wolę mieć kilka dni na nieprzewidziane okoliczności typu wizyty lekarskie. W tym roku wybieram się na dwa tygodnie do Azji i już wiem, że to krótko sad
  • no_easy_way_out 23.04.19, 18:32
    Dokladnie to samo, z zdecydowanym wskazaniem na ten urlop.
    Mnie sie udala wlasnie Azja w zeszlym roku i jedna Wyspa Kanaryjska i raz do Polski.
    No i fajnie - ale to tyle.
    A chcialoby sie dziesiatki innych miejsc.
    I tak te Polske ograniczylem do okolo tygodnia w roku. Byly 2 lata z rzedu nawet, ze to byly tylko cos 4 czy 5 dni; nawet nie tydzien.
    Niestety wszystko za malo.
  • szpil1 23.04.19, 18:51
    no_easy_way_out napisał:


    > Mnie sie udala wlasnie Azja w zeszlym roku

    A mogę zapytać gdzie w Azji byłeś? My chcemy Kambodżę i Wietnam.

    Co do Polski to chętnie też bym pojechała w parę miejsc, ale jednak leniwy wypoczynek u rodziców wygrywa smile.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 19:42
    Mozesz.
    Chiny smile
    I co ciekawe, bardziej sie przyjrzalem codziennemu zyciu w dosc zwyklym miejscie (miastach, glownie dwoch), niz jakims znanym miejscom - ale to taki moj styl.
    Np. uczestniczylem (niby jako obserwator, ale taki cwierc-uczestnik tez) jako wspolnauczyciel angielskiego dla chinskich dzieci.
    Zobaczylem najwiekszy targ / hurtownie w Chinach, czyli mozna przyjac, ze swiata. I wiele innych.
    Co nie znaczy, ze nie chce przejsc sie wzdluz / po Great Wall.
    A jeszcze bardziej, zobaczyc zwykle wiochy na zachodzie kraju.

    No, Shanghai zobaczylem - ale to doslownie 2 dni.

    W kazdym razie z ta Polska mam podobnie. U rodzicow na dluzsza mete to nie wypoczywam wlasciwie, ale jednak te kilka dni i wypada i co wazniejsze po prostu chce z nimi spedzic. To tylko kilka dni w roku. Tyle moge.
  • bergamotka77 23.04.19, 19:18
    Ile masz urlopu easy? U mnie też czas i trutrudność uzyskania urlopu w dowolnym okresie roku. Plus kasa bo dalsze podróże dużo jej wymagają - same bilety lotnicze do Kanady kosztowały nas 12 tys. za 3 osoby. A Europę już zwiedzilam, blizsza Afrykę również, trochę Azji i liznelam kilka razy USA i Kanade ale to ogromne obszary i nadal wiele do zobaczenia.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 19:47
    Ano tak to jest . A i dochodza miejsca, ktore chetnie bym odwiedzil raz jeszcze. Rzadko to robie, bo swiata ciekawego duzo, a zycie ograniczone.
    Urlopy standard. 25 dni. I tez, tak jak mowisz - nie tylko chodzi o to ile, ale tez kiedy mozna wziac. Jest sporo ograniczen kiedy moge, kiedy nie. Specyfika mojej pracy jest taka, ze w roku jest co najmniej 45 dni kiedy urlopu wziac nie moge dluzszego niz 1 dzien. Plus dogranie tego z opieka nad corka. I moja dogadana umowa z matka corki, ze jedno z nas zwykle zawozi ja do Polski w wakacje, a drugie bierze z. To jedyny czas, kiedy ona moze odwiedziec wszystkich dziadkow i pobyc dluzej niz tydzien-dwa.
    No i musze sie wstrzelic w wtedy kiedy moge.

    Koszt wiadomo, tez, nie neguje. Gdybym tak nagle chcial zobaczyc wszystkie miejsca jakie chce zobaczyc i urlop czarodziejska rozdzka rozciagnela by na setki dni - zblizylbym sie do bankructwa.
    Ale to po prostu nie jest GLOWNY problem.
  • triss_merigold6 23.04.19, 18:30
    Czas, kasa, przewidywany poziom akceptowalnego komfortu lub braku komfortu wypoczynku.
  • piekna_remedios4 23.04.19, 21:22
    Podpiszę się, bo po co mam powielać wpis. Choć u mnie czas na ostatnim miejscu. Lubię podróżować, ale nie dłużej niż 2 tygodnie ciurkiem, więc problem mniejszy - zwykle jeżdżę na 2 długie wyjazdy i 1 krótki w ciągu roku i to mi wystarcza.
  • krowa_morska 23.04.19, 18:31
    Tylko ta kasa, która nie daje szczęścia.
  • wiktor_bog 23.04.19, 18:35
    Pozwolę sobie na małą autopromocję: właśnie na moim blogu napisałem mały wpis o podobnym problemie smile. Dzisiaj chcę udostępnić drugą część wpisu.
    Dla zainteresowanych - zapraszam!
    zycieoptymalne.pl/nie-siedz-w-domu-wyjazdy-na-weekend-to-wieksza-frajda-cz-1/

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • jeziorowa 23.04.19, 18:35
    Ograniczają mnie pieniądze i czas, ale nie mój tylko dzieci, bo muszę dostosowywać się do wolnego w szkole.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 20:14
    >Ograniczają mnie pieniądze i czas, ale nie mój tylko dzieci, bo muszę dostosowywać się do wolnego w szkole.

    I to tez wlasnie, jak dla mnie, wchodzi pod naglowek "czas". Synchronizacja czasowa wynikajaca z tego KIEDY mozna to wolne wziasc. Nie napisalem tego w glownym, ale rowniez to mialem na mysli.
    I feel your pain
  • bergamotka77 23.04.19, 20:20
    Tylko ty i twoja corka w UK macie i tak lepiej bo sa half-termy a u nas tylko wakacje, ferie i krótkie przerwy świąteczne.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 20:39
    Tak, ale wiesz, ze wakacje zaczynaja sie 20-ktoregos lipca? W Polsce trwaja juz od miesiaca (chyba, ze cos sie zmienilo a ja nie wiem?).
    Gdyby dodac dni, to wychodzi podobnie.
    Tylko inny okres.
  • bergamotka77 23.04.19, 21:21
    Tak ale macie przerwy kilka razy w roku wiec o każdej porze roku możliwość wyjazdu na wakacje. U nas wszystko się kumuluje latem kiedy jest najdrożej i najtloczniej oraz najgorecej.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • fuzja-jadrowa 24.04.19, 13:14
    Wydostanie się z Wlk. Brytanii podczas half-term też tanie nie jest, ceny idą w górę w tych okresach.
  • no_easy_way_out 24.04.19, 17:58
    Co do tematu - tak jak pisala fuzja jadrowa. Tu z okazji half-termow tez ceny automatycznie 2 razy w gore. No moze kierunki malo oblegane nie 2 razy, ale powiedzmy 30-50%.
    Wiec na podobnym wozku jada mieszkacze Polski i Wysp, pod tym wzgledem.

    Co do nie tego tematu - sprawdz poczte. Przewiduje, ze cos tam masz
  • piekna_remedios4 23.04.19, 21:24
    Serio musisz? My wyjeżdżamy w trakcie roku szkolnego, tydzień nieobecności to żadna tragedia. Również dobrze można tyle chorować.
  • bergamotka77 23.04.19, 22:02
    Muszę. Nie zarywam dzieciom szkoły z powodu wyjazdów ew.1-2 max zahacze ale starszemu nie chce robić tyłów bo ma wymagająca szkole zreszta on juz z nami rzadko jezdzi i pewnie niedługo przestanie w ogóle. Z kolei młodszemu wystarczy, że jego wychowawczyni nie bylo 3 miesiące w szkole i kilka tygodni strajków i nawet nie chce myśleć jakie bedzie mial braki z tego roku szkolnego. Poza tym mam narzucony odgórnie dłuższy urlop na lato. Poza tym jak lecisz 10-12h to na tydzien sie nie oplaca ruszac.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • piekna_remedios4 24.04.19, 09:00
    Bejb, ale to było do Jeziorowej wink
  • jeziorowa 24.04.19, 11:36
    Przedłużamy czasem wyjazdy weekendowe, nie więcej jednak niż o dzień - dwa, ale dla mnie prawdziwe podróże to te, gdy mamy więcej czasu i wolną głowę bez widma uzupełniania lekcji.
  • berber_rock 24.04.19, 08:14
    piekna_remedios4 napisał(a):

    > Serio musisz? My wyjeżdżamy w trakcie roku szkolnego, tydzień nieobecności to ż
    > adna tragedia. Również dobrze można tyle chorować.

    Bzdura. Były o tym niekończące się, dyskusje na forum. Za granicą nie ma czegoś takiego jak wyjeżdżanie w trakcie roku szkolnego.
    EOT z mojej strony bo widzę że niektórych rzeczy nie da się wytłumaczyć.
  • maaria33 24.04.19, 08:28
    Za jaką granicą?
  • berber_rock 24.04.19, 08:34
    Za polska czyli w każdym normalnym kraju.
  • maaria33 24.04.19, 08:42
    czyli w Białorusi i Tajlandii? I w US/Texasie i w Portugalii? wink

    p.s. Jednak koncepcja narodu wybranego w XXI ma się dobrze. Zawsze uważałam, ze to wina celebracji romantyzmu w szkole. Miłego dnia smile
  • piekna_remedios4 24.04.19, 09:03
    Ale co bzdura? Nie rozumiem o co ci chodzi. My wyjeżdżamy (rzadko, ale zdarza się) w trakcie roku szkolnego, twierdzisz że piszę bzdury? Ponadto co mnie obchodzi zagranica, skoro mieszkam w Polsce?
  • szeera 24.04.19, 15:22
    "Bzdura. Były o tym niekończące się, dyskusje na forum. Za granicą nie ma czegoś takiego jak wyjeżdżanie w trakcie roku szkolnego."

    Zależy za którą granicą. W USA bez problemu dzieci mogą wziąć rok przerwy na podróże, realizują wtedy nauczanie domowe. Formalności z tym związane są od umiarkowanych do żadnych, zależy od stanu. Kilkoro znajomych tak robiło, wszyscy zadowoleni.

    Podejście do krótszych wyjazdów zależy od szkoły. W wielu szkołach tygodniowy czy dwutygodniowy wyjazd uzgodniony ze szkołą nie stanowi problemu. Dłuższe wyjazdy mogą się wiązać z jakimś rodzajem szkoły gdzie indziej lub jakąś formą realizacji programu. Co nie zmienia faktu, że szkoła dla mnie też jest głownym ograniczeniem. Bo generalnie chcę żeby dzieci do szkoły chodziły i pod tym kątem planuję.
  • alicia033 24.04.19, 18:37
    tylko wiesz - realizowanie obowiązku szkolnego w formie nauczanie domowe to inny przypadek, niż "w trakcie roku szkolnego zabieram dzieci ze szkoły na dwa tygodnie bo wyjeżdżam na urlop".
    W Polsce to oczywiście przechodzi ale w takiej GB oznacza masę kłopotów dla rodziców.
  • chicarica 24.04.19, 16:43
    W szwedzkiej szkole można mieć max 5 dni nieobecności usprawiedliwionej przez rodziców bodajże w semestrze czy w roku, więc wyjazdy raczej odpadają, zwłaszcza że w tych 5 dniach musi zmieścić się też np. przeziębienie (tu nikt z grypą do lekarza nie leci). Zawsze mnie dziwili rodzice pozwalający sobie na takie coś.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • betty_bum 23.04.19, 18:35
    W sumie zawsze, jeśli ktoś rzeczywiście chce poznawać świat, to w końcowym rozrachunku jest budżet.
    Jeśli kogoś nie ogranicza to robi sobie wolne na rok, dwa, bierze bezpłatny urlop, żyje z jakiś odsetek i podróżuje. Bogatych ludzi nie ogranicza urlop.
  • madame_edith 23.04.19, 18:37
    Oczywiscie, ze kasa i urlop.
  • berber_rock 24.04.19, 08:07
    Finansowo stać mnie żeby wziąć rok bezpłatnego i pojechać w kilka wymarzonych miejsc które mam na liście.
    De facto ogranicza mnie obowiązek szkolny dzieci i fakt, że wyjazdy mogę robić tylko wtedy kiedy dzieci mają ferie czyli w efekcie za 2 x więcej niż normalnie.
    Urlopu mi starcza plus zawsze mogę dokupić bezpłatny, tylko po co skoro ja będę miała wolne a dzieciaki nie.

    Co do realiow: każdego roku udaje nam się zaliczyć 2-3 nowe kraje. To chyba całkiem nieźle. Ale przyznaję że jesteśmy zorganizowano z tym do bólu.
  • zwyczajnamatka 23.04.19, 18:40
    U mnie pieniadze też - nie czarujmy się, każdy wyjazd kosztuje, ale zdecydowanie najbardziej ogranicza mnie brak urlopu oraz koszmarne problemy w pracy z dostaniem tego urlopu. Ogranicza mnie szkoła dziecka, a kiedy dziecko ma wolne, to ja mam problem z urlopem, bo wtedy wszyscy chcą. Ja każde planowanie urlopów odchorowuję, u mnie w pracy to jest horror, a dostanie urlopu wtedy, kiedy ja chcę graniczy z cudem.
  • mikams75 23.04.19, 18:56
    alez twoim hamulcem tez jest kasa; jakbys mial kase, to bys nie musial pracowac i mialbys wolny caly rok na podroze.
    Co mnie hamuje? A no wlasnie kasa i rok szkolny dziecka. Brak czasu tez, ale to tak posrednio.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 20:04
    >alez twoim hamulcem tez jest kasa; jakbys mial kase, to bys nie musial pracowac i mialbys wolny caly rok na podroze.

    No dobrze - tak naciagajac i tak na to spogladajac to owszem.
    Ale wiesz, zakladam jednak pewne standardy uznane za normalne. Nie mowilem, ze mam kasy jak lodu. I ze rzucenie pracy ot tak nie ruszylo by mnie finansowo. Mowie o 95 cy tam 99% ludzi, ktorzy by zyc jednak musza pracowac, albo prowadzic firme i nie moga sobie pozwolic na kilkudziesieciodniowa nieobecnosc w roku.
    Ja tylko mowie, ze koszt 3 wycieczek 2 tygodniowych tu czy tam to nie jest GLOWNY problem w mozliwosci wybrania sie w te miejsca.
    Moje "zdziwienie" nie oznacza, ze jestem zdziwiony, ze wsrod nas tak malo milionerow smile
  • leanne_paul_piper 23.04.19, 18:57
    Ja to chyba nie kwalifikuję się jako 'lubiąca podróże/ wycieczki', bo od lat latam regularnie w zasadzie głównie do swojej drugiej homeland, ale tak, mnie też ograniczają kasa i urlop.
    Właśnie kupiłam bilet na sierpień do Mombasy i była to spora pozycja w budżecie - akurat bilety w tamte regiony są bardzo drogie, dużo droższe niż do Ameryki czy Azji.
    No i czas. Byłam już miesiąc na urlopie w tym roku, a na sierpień zarezerwowałam sobie prawie 3 tygodnie na urlop.
    Urlop, którego na dzień dzisiejszy nawet nie mam w tej liczbie, ale trochę dorobię pracując w każde święto typu 3 maja czy Boże Ciało, a trochę będę kombinować. Zresztą z okazji ślubu też mi się chyba coś tam okolicznościowego należy? No i jakoś tak to leciwink. Byle do przodu.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/MwoZ7250fb4MDIqsWA.jpg
  • homohominilupus 25.04.19, 16:04
    leanne_paul_piper napisała:

    > Ja to chyba nie kwalifikuję się jako 'lubiąca podróże/ wycieczki', bo od lat la
    > tam regularnie w zasadzie głównie do swojej drugiej homeland, ale tak, mnie też
    > ograniczają kasa i urlop.
    > Właśnie kupiłam bilet na sierpień do Mombasy i była to spora pozycja w budżecie
    > - akurat bilety w tamte regiony są bardzo drogie, dużo droższe niż do Ameryki
    > czy Azji.
    > No i czas. Byłam już miesiąc na urlopie w tym roku, a na sierpień zarezerwowała
    > m sobie prawie 3 tygodnie na urlop.
    > Urlop, którego na dzień dzisiejszy nawet nie mam w tej liczbie, ale trochę doro
    > bię pracując w każde święto typu 3 maja czy Boże Ciało, a trochę będę kombinowa
    > ć. Zresztą z okazji ślubu też mi się chyba coś tam okolicznościowego należy? No
    > i jakoś tak to leciwink. Byle do przodu.
    >
    Ślubu? Gratulacje 😊
    Napisz, dlaczego akurat Kenia tak Cię fascynuje że jest Twoim drugim homeland. Ok, na wakacje fajnie ale żeby tak pokochać, żeby chcieć ciągle i ciągle wracać i siedzieć tam 3 tygodnie?
    Ja ciągle próbuje się odnaleźć w Hiszpanii, a to w koncu ten sam kontynent, ta samą religia i obyczajowośc a jednak nie jest super łatwo. A co dopiero Afryka...




    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • leanne_paul_piper 25.04.19, 17:50
    Trudno ubrać w słowa, dlaczego coś czy kogoś pokochaliśmy. To po prostu się dzieje. Kenia stała mi się bliska praktycznie od pierwszego wejrzenia. Miałam to szczęście zjeździć ten kraj wzdłuż i wszerz i czerwona ziemia Kenii weszła mi już na stałe do krwiobieguwink. A ludzi akceptuję ze wszystkimi ich słabościami. To są po prostu moi ludzie.
    Często mam przed oczami taki obrazek, kiedy jako jedyna biała stałam na zatłoczonym promie zmierzającym na południe od Mombasy. Biała dziewczyn(k)a w czerwonej sukience otoczona setkami lokalsów, którzy tłoczyli się wokół nas, ale zostawiali mi parę centymetrów luzu. Czułam się między nimi zupełnie bezpieczna. Ja zawsze czuję się tam bezpiecznie.
    Znalazłam swoje miejsce na ziemi.
    No i last but not least wychodzę za autochtonasmile.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/5AblelMhaNNTcUBHJA.jpg
  • bergamotka77 26.04.19, 00:54
    O matko rzuciłas swojego Niemca dla Murzynka z Kenii? To się dzieje...wize mu już załatwiłaś? I ile młodszy?🤔

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • maaria33 26.04.19, 05:30
    Z ciekawości- a skąd pewność, że "Murzynek"? wink
  • no_easy_way_out 26.04.19, 08:06
    A to nie po prostu oczywiste w tym przypadku zalozenie, ze jak Kenia to czarnoskory?
    Szczerze mowiac jak kolega mi mowi, ze zona pochodzi z Lublina czy innego Gorzowa Wielkopolskiego to nie zstanawiam sie jakiego jest koloru skory- jest w wyobrazni od razu normalnie biala - jak ponad 99% Polakow- choc przeciez nie 100%.
    Bo tez mamy w Polsce mniejszosci etniczne, np. Cyganie.
  • maaria33 26.04.19, 08:38
    Zbyt wiele znam rodzin "kolonialnych" wink
  • maaria33 26.04.19, 08:41
    p.s. co oczywiście nie znaczy, ze wybranek jest biały, żółty, zielony czy czerwony - może być kimkolwiek -lokalnym szamanem albo potomkiem zabłąkanego w Afryce polskiego hrabiego. Radzę tylko się powstrzymać z komentarzami smile
  • bergamotka77 26.04.19, 09:59
    Już nie bądź taka zasadnicza. To był żart. Lubię facetow ciemnoskorych. Sana moglabym sie z takim zwiazac. Nie mam uprzedzeń.A może to Masaj?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • maaria33 26.04.19, 10:06
    To nie chodzi o uprzedzenia tylko o wiedzę ogólną.
  • maaria33 26.04.19, 10:07
    p.s. i rozumiem, że pytanie o wiek (ile młodszy) też był żartem wink
  • leanne_paul_piper 26.04.19, 20:27
    Berga jak zwykle pie#doli.
    Oboje mamy to szczęście należeć do kategorii - piękni czterdziestoletniwink.
    Rocznik 78 - bardzo dobry rocznik zresztąwink.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/MwoZ7250fb4MDIqsWA.jpg
  • bergamotka77 26.04.19, 10:12
    Nie martw się o moja wiedzę ogólną wink Pisała z taka fascynacja o ciemnoskorych mieszkańcach Kenii wiec założyłam że takiego wybrała.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 26.04.19, 11:35
    Romowie, ale ok. Easy zerknij do poczty.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sumire 26.04.19, 09:48
    maaria33 napisała:

    > Z ciekawości- a skąd pewność, że "Murzynek"? wink

    No jak to skąd, ze znanej otwartości i braku ograniczeń.
  • bergamotka77 26.04.19, 10:01
    sumire napisała:

    > maaria33 napisała:
    >
    > > Z ciekawości- a skąd pewność, że "Murzynek"? wink
    >
    > No jak to skąd, ze znanej otwartości i braku ograniczeń.


    Dlaczego zakladasz ze to uprzedzenie? Bo nie napisałam AfroAfrykanin?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sumire 26.04.19, 10:24
    Bo przygłupawe teksty o młodszych Murzynkach i załatwianiu wiz o tym świadczą, nie po raz pierwszy zresztą ten deklarowany ogromnie szeroko otwarty światopogląd rozmija się z innymi wypowiedziami smile
  • boogiecat 26.04.19, 10:42
    Sumire, trafiony zatopiony 🙂

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • bergamotka77 26.04.19, 11:33
    A znasz pojęcie autochton? I młodszy wiek afrykańskiego partnera jest tu uzasadniony - Afrykanie żyja krócej niz w Europie i szybciej się starzeja więc majac ok.40-tki forumka ta nie wezmie sobie 50-latka bo w Nigerii na przykład tu juz kończy się średnia długosc zycia. Poszerzenie wiedzy ogólnej zalecam wam dwóm - razem z maarią.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ichi51e 26.04.19, 06:35
    Ludzie zostawiali ci cm luzu bos biala a ty czulas ze to twoje miejsce na ziemi...?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • boogiecat 26.04.19, 09:26
    😃 Moze to nie byl najlepszy przyklad

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • clk 23.04.19, 19:01
    Czas. Jestem w stanie mieć 3 tygodnie urlopu ciągłego w roku plus 2xtydzien.
    Starcza na jedna pozaeuropejska wycieczkę w roku
  • kosmos_pierzasty 23.04.19, 19:04
    Tylko pieniądze. Nie ma się co czarować - transport i zwiedzanie są drogie. Może ktoś takie wydatki ocenia jako niskie, ale to chyba procentowo nadal b. mały odsetek Polaków.
    Jak ktoś wydaje 20 tys./tydz na rodzinę, to dla niego 5 tys. będzie "mało" czy "budżetowo", ale te 5 tys. też trzeba mieć.

    Owszem, można jechać z 100 euro w kieszeni, stopem, rowerem, nocować na dziko czy na dworcu itp. , dorabiać po drodze, kombinować, tyle że to opcja raczej dla studentów niż rodzin z dziećmi.
  • default 23.04.19, 19:07
    Mnie najlepiej wychodzi planowanie podróży "na sucho" i marzenie o nich. Ogranicza mnie cała masa spraw: psy, za mało urlopu, serce męża (długie loty są dla niego ryzykowne), no i kasa, przy czym kasa ograniczałaby mnie mniej, gdybym była gotowa na niski standard podróży/pobytu. A ja jestem wygodnicka, a to kosztuje.... no i w ten sposób podróżujemy bardzo mało.
  • marianna1960 23.04.19, 19:09
    Mnie ogranicza to że najlepiej odpoczywam przed TV
  • maaria33 23.04.19, 19:18
    1)Czas.
    2) Obawa przed szczepieniami, lekami, zwłaszcza przeciwmalarycznymi (Dotyczy jednego kierunku)- nie wiem na 100% co było przyczyną moich gwałtownych reakcji alergicznych ponad rok temu. Mam tylko najbardziej podejrzanego.
    3) Pieniądze w pewnym sensie: te droższe są związane z punktem 2 a więc sytuacja patowa. Gdyby nie bylo punktu 2 to i tak chyba szukałabym ekonomicznych rozwiązań - to "niemodne", ale dopóki moje dorosłe dziecko nie "osiądzie" zawodowo chcę byc gotowa na ewentualne poważniejsze wsparcie finansowe (edukacji, uprawnień, czy nawet - w zależności od sytuacji -wakacji). Ale to i tak teoretyzowanie bo patrz punkt 2
  • no_easy_way_out 23.04.19, 20:09
    >2) Obawa przed szczepieniami, lekami, zwłaszcza przeciwmalarycznymi (Dotyczy jednego kierunku)- nie wiem na 100% co >było przyczyną moich gwałtownych reakcji alergicznych ponad rok temu. Mam tylko najbardziej podejrzanego.

    musialo byc naprawde ostro
    nie ma alternatywnych szczepionek?
  • maaria33 23.04.19, 20:22
    Przyznam się, że konsultowałam tylko z lekarzem pierwszego kontaktu, który decyzję zwalił na mnie.

    Potem przypadkowo dotarły do mnie informacje na temat lariamu.

    I jakoś opadły mi skrzydła.

    Może kiedyś temat powróci, nie jest to wykluczone.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 20:40
    Nie powiem Ci tu nic madrego, bo nie znam tematu.
    Ale polecilbym sie wglebic. I wiesz, druga opinia i trzecia, lekarska.

    Zbyt wysoko masz to na liscie przeszkadzajek, zeby olac.

    Powodzenia
  • maaria33 23.04.19, 22:22
    Dzięki. Na szczęście sa też podróże bezszczepionkowe smile
  • mikams75 23.04.19, 22:27
    ale bralas profilaktycznie leki przeciwmalaryczne? Bo ja mialam inne zalecenia - wlasnie ze wgledu na rozne skutki uboczne mialam rozpisane dawkowanie na wypadek zlapania malarii a tak na co dzien to po prostu profilaktyka - impregnowanie ciuchow, pryskanie sie plynami, zakrywanie.
  • maaria33 23.04.19, 22:41
    Nie, nic nie brałam - ewentualne branie zostawiam kiedy/jeśli zapadnie decyzja wyjazdu. Teraz mam inne rzeczy i miejsca na głowie, ale może kiedyś zajmę się szukaniem lekarza, który fachowo i indywidualnie podejdzie do tematu. Na razie i tak nie przewiduję tej podróży w ciągu powiedzmy najbliższych 2-3 lat. (no chyba, coś mnie "wezwie"). Ale gdybyś znała lekarza w Warszawie, który zajmuje się szczepieniami "podróżnymi" dla alergików bylabym wdzięczna za namiary.
  • mikams75 23.04.19, 22:48
    niestety, nie doradze, znam kogos ale bardzo daleko od Warszawa, choc tez nie jestem pewna, czy zna sie na alergiach.
  • swinki_trzy 24.04.19, 08:47
    Przejdź się do lekarza medycyny podróży (w Poznaniu np jest przy wojewódzkiej stacji sanepidu) i tam pogadaj ze specjalistą. Przed pierwszymi "dzikimi" podróżami tam się szczepiliśmy. Były konsultacje, były szczepionki które zalecili, niektóre odradzili, szczepią na miejscu.

    maaria33 napisała:

    > Nie, nic nie brałam - ewentualne branie zostawiam kiedy/jeśli zapadnie decyzja
    > wyjazdu. Teraz mam inne rzeczy i miejsca na głowie, ale może kiedyś zajmę się s
    > zukaniem lekarza, który fachowo i indywidualnie podejdzie do tematu. Na razie i
    > tak nie przewiduję tej podróży w ciągu powiedzmy najbliższych 2-3 lat. (no chy
    > ba, coś mnie "wezwie"). Ale gdybyś znała lekarza w Warszawie, który zajmuje się
    > szczepieniami "podróżnymi" dla alergików bylabym wdzięczna za namiary.
  • maaria33 24.04.19, 18:48
    Dzięki, tak zamierzam zrobić, tylko zebrać się nie mogę.
  • andace 24.04.19, 13:32
    W Warszawie każda sieciówka ma "medycynę podróży":
    Jest też niezła przychodnia przy szpitalu na Wolskiej:
    zakazny.pl/medycyna-podrozy/
    Nie wiem jaki to kierunek ale w większości przypadków interniści zapisują lek przeciwmalaryczny gdy tylko słyszą nazwę państwa, bez sprawdzania co jest faktycznie potrzebne.
    Leki są 2 w zależności od kraju, można też brać doksycyklinę. I jeżeli nie jedzie się w tereny wiejskie, podmokłe i nie rozwinięte, tylko przebywa w dużych miastach to leki nie są konieczne, wystarczy standardowa profilaktyka przeciw ugryzieniom owadów.
  • aerra 23.04.19, 19:47
    Ale czego nie rozumiesz?
    Jak się ma KASĘ, a nie tylko kasę, to ma się tyle wolnego, żeby zwiedzać i podróżować. Bo zwyczajna kasa, to i owszem, wystarcza akurat na tyle, ile urlopu jest, jak dobrze pójdzie wink
  • berber_rock 24.04.19, 08:30
    No właśnie niekoniecznie.
    Kasy wystarczyłoby mi aby zrobić sobie spokojnie roczna przerwę, ale nie mogę bo obowiązek szkolny.
  • berdebul 23.04.19, 20:01
    Kasa i nastoletni pies. 36 dni urlopu, możliwość wzięcia w dowolnym czasie, tylko co z tego?
  • jusytka 23.04.19, 20:01
    U mnie hamulcem jest glównie wolny czas, staram się jednak maksymalnie wykorzystać na podróże czas który mam. Co do kasy, potrafię ograniczać maksymalnie zbędne wydatki, czyli umiem szukać tanich przelotów, na miejscu umiem znaleźć tanie auto i nie przeplacam za hotele które wcale nie muszą być złe, bo opinie o nich również starannie czytam. Do kazdej podróży starannie się przygotowuje, korzystam z atrakcji na miejscu, ale nie przeplacam jak większość turystów

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • bergamotka77 23.04.19, 20:18
    Haha. To znajdź tanie przeloty do USA latem na przykład. Chętnie się dowiem jak latac tanio w wakacje, w okresie swiateczno-noworocznym czy na weekend majowy bo mam dzieci szkolne.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • jusytka 24.04.19, 15:41
    Do USA jak w każde inne miejsce możesz polecieć taniej lub drożej. Nie wypowiadam się jednak na temat kraju w którym nie bylam i gdzie specjalnie mnie nie ciągnie.

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • jusytka 24.04.19, 15:56
    Co do lotów latem Ja z uwagi na wakacje dzieci latam właśnie w lipcu oraz zimą w ferie. Różnice w cenie biletów lotniczych są ogromne i zależą nie tylko od miesiąca wylotu, ale przede wszystkim od tego kiedy kupisz bilet. Dla przykladu loty na 4 godzinny lot w lutym przyszlego roku mam już kupuone, czyli 10 miesięcy wcześniej Koszt - ok 80 zl za lot w jedną stronę. Inni za tę samą trasę płacą kilka razy więcej.

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • bergamotka77 24.04.19, 16:26
    Za rok to nie wiem czy dożyję a co dopiero wyjade na wakacje. I to nie żart: dziś pochowano znajomego - wspaniałego człowieka. Miał 48 lat 😢

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • berber_rock 25.04.19, 08:47
    Zapewniam cię że jak nie dozyjesz, to będzie Ci wisiał kalafiorem to, że wydałas bez sensu 80 zeta.
  • jusytka 27.04.19, 11:10
    Jakoś do tej pory przeżywiśmy i nic się nie działo, a nawet gdyby to strata niewielka jak się upolowalo tak tanie bilety. Zasada jest taka, można podróżować tanio, ale trzeba być elastycznym i poświęcić temu trochę pracy i czasu.... Może się okazać, ze za tę samą kwotę mamy nie jeden a dwa rodzinne wyjazdy wakacyjne i to w calkiem atrakcyjne kierunki.

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • obrus_w_paski 23.04.19, 20:29
    Pieniądze. Mogę pracować zdalnie wiec standardem jest praca zagranica połączona z wypoczynkiem. Np co roku spędzam spora cześć zimy w Argentynie i stamtąd pracuje, podobnie jak maz. Fakt, q trochę głupich godzinach ale To mały dyskomfort w porównaniu z plusami. Wtedy wykorzystuje weekendy na podróże po okolicach, zwiedziłam w ten sposób sporo świata, bo pracowałam tak z Azji, USA i kilku innych krajów europejskich.

    Ale ostatnio oprócz pieniędzy ograniczają mnie również..chęci. Coraz m jej mi się chce właśnie latać samolotami, organizować, szukać...id kilku lat najlepiej odpoczywam wśród przyrody, a do tego wystarczy mi wycieczka w promieniu kilkudziecięciu km. Jakoś straciłam zapał, może kiedyś mi wróci
  • jan.kran 23.04.19, 20:46
    Czas mam ,pieniądze się znajdą bo tyle mam miejsc do zwiedzenia w samej Europie że zawsze można cos w miarę taniego znaleźć,mogę jechać kiedy chcę.Ogranicza mnie polityka ,są kraje jak Turcja i ostatnio Burundi a znalazłoby się więcej których nie odwiedzę ze względów etycznych.Obawa przed zamachami, marzę o Tunisie gdzie byłam dwa razy i Egipcie ale raczej sobie podaruję.Sri Lanka też była na mojej liściesadTurystyka masowa.W Berlinie udaje mi się omijać bo córka zna nieturystyczne ścieżki ale czasem się stykam ,brrr.W związku z tym coraz więcej wymarzonych celów odpada bo wiem od miejscowych jak to wygladasad
  • bi_scotti 23.04.19, 21:01
    1. Czas sad
    2. Spelnianie marzen raz moich - raz meza, co czasem staje sie powodem, ze wybieramy consensus czyli 3 opcje rezygnujac (na razie?) z jego badz moich marzen jesli ja definitively nie chce tam dokad on chce & vice-versa big_grin A tak jest z kilkoma destinations, ktore dyskutujemy juz od lat i od lat ... czekaja na lepsza passe miedzy nami dwojgiem wink
    3. Wiek sad Pewnych rzeczy juz nie zrobimy, bo zwyczajnie nie damy rady. OK, jestesmy oboje sprawni, wytrzymali, nie mamy zadnych debilitating/chronic schorzen etc. ale ... no mamy tych kilka dekad na karkach i te dekady od czasu do czasu daja o sobie znac, oczywiscie w najmniej sprzyjajacych okolicznosciach, eh ... Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • berber_rock 24.04.19, 09:11
    Jan,

    Nie wiem co masz do Egiptu. Ja w tej chwili pisze z Synaju. Zaraz idziemy snorklowac.
    Owszem są kraje niebezpieczne, ale to niebezpieczeństwo nie jest równo rozłożone np. Na Synaju niefajnie jest przy granicy z Gaza, ale reszta półwyspu jest bezpieczna.
    Dlatego ja zawsze powtarzam: preparation, preparation. Ja ogarniesz sytuację to okaże się że niewiele jest tych krajów naprawdę niebezpiecznych.
  • dziennik-niecodziennik 24.04.19, 14:15
    Wez to kurła wytlumacz mojemu staremu...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • berber_rock 24.04.19, 18:43
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > Wez to kurła wytlumacz mojemu staremu...

    _ wytłumaczyłam swojemu, to wytłumaczę każdemu. Tylko wiesz, ja zawodowo pracuje w działce crisis management więc mapę regionów zapalnych mam w głowie. Plus w pracy mam taki poufny dział który takie mapy aktualizuje on Daily basis.
  • dziennik-niecodziennik 23.04.19, 20:53
    Dla mnie glownym hamulcem jest moj mąż. A jego hamuje zagrozenie. O wyjezdzie do krajow gdzie sa zamachy, zamieszki itd moge zapomniec.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • pelissa81 24.04.19, 20:46
    jak u mnie. Maz nie wyjedzie: do arabów, do azji, do krajów gdzie jest ryzyko. Za to kocha skandynawię, lubi Hiszpanie i może Grecję. Zatem - nad Bajkał pojadę w koncu kiedyś samasmile)
  • thaures 23.04.19, 20:55
    Obecnie - chyba pierwszy i ostatni raz w zyciu- mam taką sytuację, że mając pieniądze nie mam na tyle czasu by wyjechać wszędzie tam, gdzie bym chciała. Dzięki temu tegoroczny urlop będzie może i długi, ale tak intensywny i zmienny, że myślę, że odpocznę po powrocie.Nie jest to komfortowe. Ale inaczej się nie da
  • aga_sama 23.04.19, 21:15
    Czas, kasa, kwestie bezpieczeństwa, restrykcyjna dieta
  • jak_matrioszka 23.04.19, 21:16
    U mnie to co napisałeś sprowadza sie do pieniedzy. Gdyby nie konieczność regularnego ich zarabiania, można rzucić prace i ruszać w podróż. Bez pracy znalezienie czasu na podróże jest łatwiejsze.
  • no_easy_way_out 23.04.19, 21:45
    Ale tu nie chodzi o to, co by bylo, gdybysmy byli milionerami - bo wtedy to inna historia.
    Zeby nie musiec juz zarabiac na etacie albo choc czesci etatu / w wlasnej firmie przez swoje zycie, albo przynajmniej przez dlugie lata - trzeba byc milionerem po prostu (czyli np. posiadac kilka SPLACONYCH domow i zyc z wynajmu).

    Mi chodzi do duzo realistyczniejsza, bardziej namacalna na co dzien sytuacje.
    Spogladam na to tak:
    1. czy gdyby urlop byl powiekszny o 50%, i mial dodatkowe 12 dni wolnego w roku, ktore moglbym wziasc w zasadzie kiedy chce- to czy wiecej miejsc bym zobaczyl, w wiecej miejsc sie wybral?
    Odpowiedz brzmi: tak, na pewno.
    2. czy gdybym nagle zarabial 50% wiecej niz teraz, zobaczylbym o 50% wiecej miejsc? 50% ciekawsze dla mnie miejsca w kraju X, w ktorym juz jestem?
    Nie. Bylbym w podobnych miejsach, nie podrozowalbym wiecej. Moze bylo by nieco wygodniej - moze np. machnalbym reka na kilkadziesiat funtow wiecej i polecial w srodku dnia, a nie o lot o 8 rano. Moze podnajal troche lepsze auto czasami. Zatrzymal sie w nieco lepszym (czyli tez drozszym) miejscu na nocleg. Ale to kosmetyczne zmiany, nie dajace duzo wiecej radosci z podrozowania - moze minimalnie, ledwo zauwazalnie.
    A juz czy wiecej bym zobaczyl, wiecej podrozowal - w wiecej miejsc sie wybral? Nie.

    I w moim pytaniu chodzi mi o to, czy tylko ja tak to widze.
  • jak_matrioszka 23.04.19, 23:49
    Gdybym miała 12 dni wiecej urlopu, nie podróżowałabym wiecej, ale wyjeżdżała na dłużej. Czyli zamiast tygodnia to na dwa, ale nie obskocze Spitsbergenu i Australii w te same wakacje, ani w tym samym roku. Gdybym zarabiała 50% wiecej, pojechałabym w miejsca na które mnie nie stać obecnie, lub w sposób w jaki mnie nie stać obecnie, ale to różnica w jakości, nie ilości. Gdybym nie ograniczały mnie pieniadze, to przy zwykłym urlopie jeździłabym wiecej.
  • atoness 24.04.19, 09:59
    Jeszcze niedawno tylko pieniądze. Pracowałam na zlecenie, urlopu nie miałam. Pracowałam na każdym wyjeździe z wyjątkiem najdłuższego, dwumiesięcznego. Dziecko miałam wtedy przedszkolne, szkoła mnie nie ograniczała. Ale na taki wyjazd udało mi się zarobić tylko raz. Teraz mam urlop, kasy więcej, więc teraz niestety urlop.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.