Dodaj do ulubionych

Czy znacie związki pt."Podcinamy sobie skrzydła?"

26.04.19, 18:58
Są takie pary, które całą energię i uwagę skupiają na tym, by temu drugiemu nieustannie podcinać skrzydła.
Jak wygląda takie podcinanie skrzydeł?
Są na to tysiące sposobów: porównywanie z innymi, umniejszanie, odmawianie, jeśli partner wyjdzie z jakąś propozycją... wink
Jeśli przyjdzie do domu w dobrym humorze, to można mu zaraz ten humor zepsuć i przypomnieć ostatnią porażkę albo jakie ma kiepskie relacje z teściami, albo jak mnie ostatnio skrzywdził.
A jeśli odniesie sukces? To można mu popsuć jego smak, mówiąc np."Kowalski już dawno to zrobił i o wiele lepiej i szybciej".
Np.żona wraca zadowolona , bo udał jen się spacer, a od progu słyszy: "cholera, znowu nie pozmywałaś garów, wyszłaś i zostawiłaś po sobie syf".
Myślę, że ten kto podcina skrzydła...boi się jak cholera.
Boi się o to, że ten drugi rozwinie je i ... odleci.
Bo on sam na przykład nie wierzy, że można z nim być.
A jeśli te skrzydła troszkę przytnie lub skrępuje - to się czuje bezpieczniej smile
Czy znacie takie "bezpieczne związki"?

A jakie są Wasze związki?
Edytor zaawansowany
  • alpepe 26.04.19, 19:05
    hahahaha

    --
    Achse des Guten
  • dziennik-niecodziennik 26.04.19, 19:06
    Mysle ze taki zwiazek - to zaden zwiazek.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • alpepe 26.04.19, 19:33
    ale jest cała masa takich właśnie związków.

    --
    Achse des Guten
  • kamien.na.dnie 26.04.19, 20:05
    Być może masz rację.
    Takie związki nie należą do bardzo przyjemnych...raz jedna strona gnębi i poniża, a raz druga.
    Zazwyczaj oboje czują się skrzywdzeni.
  • dziennik-niecodziennik 26.04.19, 22:33
    Co to za zwiazek, jak sie krzywdza nawzajem?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • potworia116 26.04.19, 23:08
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > Co to za zwiazek, jak sie krzywdza nawzajem?...
    >
    Zły.
  • beneficia 26.04.19, 19:41
    Ja byłam w takim związku. Jeszcze na koniec usłyszałam klasyczne "Nie poradzisz sobie beze mnie".
    Ale odleciałamsmile
  • kamien.na.dnie 26.04.19, 20:06
    Gratuluję.
  • beneficia 26.04.19, 20:17
    Ja sobie codziennie od 6 lat gratulujęsmile
  • heavy_metal_thunder 01.05.19, 10:31
    I zostałaś lwicą biznesu? smile
  • beneficia 10.05.19, 16:32
    To jest ostatnie, co można o mnie powiedzieć☺
  • lot_w_kosmos 26.04.19, 20:09
    U mnie tak nie ma.
    Ale znam pary, które sobie po części tak robią.
    Bardzo smutne.
  • grru 26.04.19, 20:19
    Byłam w takim związku. Fajny facet a przy tym kłębek kompleksów zupełnie nieuzasadnionych, więc każdy mój sukces był zagrożeniem. Potem to już klasyczna dowalanka z byle powodu się zaczęła

    --
    Nadal jem gluten smile
  • fawiarina 26.04.19, 20:24
    Moi rodzice.
    Straszna sprawa. Są razem 50 lat i odkąd pamiętam tak to wygląda uncertain
  • ravny 26.04.19, 23:21
    całkiem sporo jezt związków z nienawiści. w końcu to uczucie nawet silniejsze niż miłość.
  • kamien.na.dnie 26.04.19, 23:27
    "Mów - chcę tego bardziej niż Ty sam
    Miłość mocniejsza jest od skał..."

    P.s nic nie obiecuj!
    big_grin
  • znowu.to.samo 26.04.19, 23:32
    Żeby jeden.... mnóstwo wręcz...

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • jola-kotka 27.04.19, 00:14
    Takie zwiazki to nie sa zwiazki gdzie jest milosc i szacunek, dbanie o dobro drugiej strony. W takim zwiazku nie ma sensu tkwic. Ja sadze ze nalezy motywowac, pomagac( tez finansowo jak trzeba)zeby ten sukces druga strona odniosla, doceniac wysilek i sukcesy. I taki jest moj zwiazek bo ja chcialam zeby moj maz bedac zaraz po studiach mial szanse na lepsze zycie nie forabial kogos na etacie a siebie samego. Tylko z podnoszeniem poprzeczki tez trzeba uwazac bo jak ktos nie da rady bo bedzie za wysoko to moze sie zniechecic. Tam gdzie specjalnie sie podcina skrzydla no to nie ma czego szukac , wydaje mi sie ze ktos kto to robi sam jest sfrustrowany, slaby , ma niskie poczucie wlasnej wartosci, nie potrafi nic osiagnac i doluje ta druga strone w imie wlasnego dobrego samopoczucia, ukrywa sam przed soba swoja nieudolnosc. Na dluzsza mete to tez moze tego ambitnego zniszczyc psychicznie. Nalezy uciekac z tym ze ja osobiscie nie znam takich przypadkow. Chyba ze sa ale ja o nich nie wiem bo to sie dzieje w ich czterech scianach.
  • taniax 27.04.19, 10:37
    Bywają np dobre związki w których nagle jednej stronie odwala więc według mnie sama sobie zaslużyła na to co ma, niestety w zyciu predzej czy pozniej ponosisz konsekwencje swojej głupoty. U mnie tak było, miałam bardzo dobre i bliskie relacje z partnerem wiele lat a ktoregos dnia nagle ni z gruchy ni z pietruchy zaczął mnie lżyć, umniejszać i mnie porównywać więc ja po tym co mi odwalił niestety nie przejdę gładko do rzeczywstosci bo on zrozumiał i przeprasza że był taki głupi i go zaćmiło, naturalne ze bede mówiła o tym jak mnie zawiódł chociaz dla niego to niewygodne i to niszczenie związku.No pewnie ja musiałam znosić to co on wyprawiał a jemu mam oszczedzic złych emocji i nie mowic mu ze mnie skrzywdził swoim zachowaniem bo to zle na niego wpływa.Chyba oszalał.
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 10:58
    Jednak to trochę inna sytuacja. Ja miałam na myśli związki, które ubliżają/umniejszają swoją wartość wzajemnie. A w takich związkach obie strony są pokrzywdzone, przegrane, bez szans.
  • taniax 27.04.19, 12:25
    no to my jestesmy oboje pokrzywdzeni tylko ze przez to co on zrobił w naszym zyciu.
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 11:10
    Taniax, po co ta mściwość...? Rozumiem rozgoryczenie i chęć odwetu - ale czy nie prościej odejść? Zamknąć ten rozdział? Sama sobie krzywdę zrobisz, to Ci mówię.
  • taniax 27.04.19, 12:22
    To nie jest mściwość tylko zupełnie naturalna i słuszna reakcja z mojej strony, on niszczył nasze relacje, zachowywał sie wobec mnie bez skrupułów a po wszystkim oczekuje ze nie bede o tym mowic bo jemu to psuje spokoj, przeprosił i bedzie sie starał a ja mam zapomniec z dnia na dzien co mi odwalił. tak niestety nie ma w zyciu, konsekwencje są raczej czyms naturalnym i oczywistym wiem ze gdybym ja zawaliła to wziełabym to na klatę a nie oczekiwała ze zniszcze kogos i to przejdzie bokiem nic z tego nie wyniknie.
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 12:36
    Nie mam pojęcia w jaki sposób Cię zniszczył. Domyślam się, że bardzo i nieodwracalnie. Rozumiem, każdy ponienie konsekwencje swoich działań - taki urok życia.
  • jola-kotka 27.04.19, 14:02
    Nie oceniam cie bo nie wiem co sie stalo ale pamietaj ze i naturalne konsekwencje musza miec granice. Bo moga sie znudzic temu kto je ponosi a to nie wiezienie w kazdej chwili moze wyjsc. Ja wogole uwazam ze jak ludzie maja sie niszczyc nieistotne z jakiego powodu to dla dobra obojga powinni sie rozstac. Czerpanie satysfakcji z kopania kogos nawet jak wczesniej cos nawalil jest slabe . Takie rzeczy nalezy wyjasnic raz i podjac decyzje czy umiem sie z tym pogodzic i zyc dalej bez wbijania szpil czy nie umiem a jak nie to koncze relacje tak jest zdrowiej dla wszystkich.
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 16:36
    Takie
    > rzeczy nalezy wyjasnic raz i podjac decyzje czy umiem sie z tym pogodzic i zyc
    > dalej bez wbijania szpil czy nie umiem a jak nie to koncze relacje

    Zgadzam się. Bez sensu pielęgnować urazy i rozpamiętywać. Ty byłeś nie fair wobec mnie np.przez ostatnie 4 lata, to teraz ja się odpowiednio odgryzę...
  • pitupitt 30.04.19, 14:33
    Jakbym słyszała tą moją znajomą. "On mi raz dowalił,to teraz ja będę się rewanżować do końca życia". Niby była rozmowa pojednawcza, ale co z tego skoro ona tak się zapiekła w zwojej krzywdzie, że nie chce odpuścić. Ile można komuś dopier...? Żal patrzeć, jak laska bezmyślnie rozwala, to co razem stworzyli.

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • taniax 01.05.19, 10:49
    Nie chodzi o to by do końca życia to ciągnąć ale jeśli ktoś długi czas niszczył komuś życie i zachowywał się bez skrupułów to musi ponieść jakieś konsekwencje a nie oczekiwać ze druga strona będzie płakać w kąciku znosząc to miesiącami a po wszystkim jak chlopu wróci rozum będzie się zachowywała jakby nic się nie stało.Ja wiem ze to wygodne i wielu by tak chciało tak jak to słynne mieć i zjeść ciastko ale ja nie jestem osoba przy której druga strona zawsze będzie miała lepiej i to moim kosztem.
  • pade 01.05.19, 11:20
    Moim zdaniem jest różnica między naturalnym dystansem po raniącym wydarzeniu, dystansem wynikającym z przeżywania żalu, smutku, przykrości, a odsunięciem się z powodu urazy, zapiekłości.
    Paradoksalnie uraza krzywdzi nie tylko tego, co popełnił "wykroczenie", ale i osobę, która urazę chowa.
    Z tego co piszesz wynika, że walczycie między sobą o władzę, o to, kto ma gorzej/lepiej, kto bardziej się przyczynił do popsucia małżeństwa/kto mniej. Niestety, prawda jest taka, że daleko w ten sposób nie zajedziecie. Możecie się jedynie znienawidzić i na tym się skończy.
    Ja rozumiem, że Ciebie bardzo uraziło umniejszanie przez Twojego męża Twojej wartości. Oczywistym jest, że nie powinien tego robić. Tylko wiesz co? Ty to poczucie własnej wartości musiałaś mieć, i chyba nadal masz, bardzo słabe. I teraz próbujesz się odgrywać, by Twoje było na wierzchu, byś poczuła się przez to lepiej. Pewnie się poczujesz, ale długo na tej urazie nie pojedziesz, za jakiś czas, jeśli sama nie popracujesz nad swoim poczuciem wartości, znów wydarzy się coś, co je obniży.
    Dzieje się tak dlatego, że Twoje poczucie własnej wartości jest zależne od tego co "na zewnątrz". Od tego jak Cię ktoś potraktował, odezwał, popatrzył. Wszystko co się dzieje w Tobie, czyli Twoje myślenie o sobie, projektujesz na innych i wychodzi, że inni traktują Cię źle. A żeby poczuć się lepiej próbujesz "nauczyć" otoczenie jak ma Cię traktować. Takie podejście nie ma nic wspólnego ze stawianiem granic. Jest po prostu rozpaczliwą obroną przed poczuciem bycia gorszą, źle traktowaną.
    Moja rada dla Ciebie (wiem, nie proszonasmile) uszanuj samą siebie, doceń siebie, uwierz w siebie, może najlepiej na terapii, a kiedy to zrobisz, zobaczysz, że nie musisz się DOMAGAĆ szacunku czy właściwego traktowania, że stawianiu granic nie musi towarzyszyć agresja. Że masz zrozumienie dla innych i współczucie, bo masz zrozumienie i współczucie dla siebie. Połowa problemów odpadasmile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • kamien.na.dnie 01.05.19, 11:27
    Pade, 100/100
  • grey.heart34 27.04.19, 10:53
    Byłam w takim. Byłam bardzo młoda i brakowało mi wiary w siebie, a to podcinanie skrzydeł przez faceta nie zaczęło się z dnia na dzień. Zero pochwał, komplementów, podziękowań (miałam duży wkład w jego karierę i rozwój) - oraz zero wsparcia od niego.
    Jak już to zauważyłam i zaczęło mi to przeszkadzać, trochę walczyłam o to, żeby te ww. rzeczy dostać, ale nie dostałam. Związek się rozsypał. Zostałam sama z dzieciakiem, z traumą, ale i ogromną ulgą....
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 11:01
    Nie ma reguły... ale chyba jednak nie warto wiązać sie z 'pierwszym - lepszym'.
  • esme83 27.04.19, 11:00
    Ja byłam taką osobą, nie w związku, ale w ogóle. Taki pesymizm (bo odnosilam to tez do siebie) wyniosłam chyba z domu. Dopiero mąż mi uświadomił, co robię, zaczęłam nad tym pracować i chyba jest OK.

    Tego się raczej nie robi świadomie, to taki zły nawyk, jak - nie wiem - obryzanie paznokci.
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 11:04
    Nie każdy jest na tyle świadomy aby widzieć pewne rzeczy/nawyki i móc o nich napisać z pozycji świadka.
    Miałaś szczęście bo zamiast wzajemnie nakręcać spiralę, ktoś mądrzejszy zauważył gdzie tkwi problem.
  • esme83 27.04.19, 12:43
    Byłam dość młoda, gorzej jeśli komuś z wiekiem się pogarsza.
  • ponis1990 27.04.19, 11:23
    Ja byłam w takim związku. Najpierw mu nie pasowało jak się ubieram, jak wyglądam, mam złą rodzine, złych znajomych, jestem brzydka, głupia, gdy zdecydowałam się odejść wściekł się i stwierdził że ,,i tak do niego na kolanach wrócę bo nikt inny mnie nie zechce". Nie wróciłam, no gupia zem, taki towar wszakże big_grin

    --
    Lubię placki
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 11:26
    Wszakże smile
  • black_halo 27.04.19, 11:37
    esme83 napisała:

    > Ja byłam taką osobą, nie w związku, ale w ogóle. Taki pesymizm (bo odnosilam to
    > tez do siebie) wyniosłam chyba z domu. Dopiero mąż mi uświadomił, co robię, za
    > częłam nad tym pracować i chyba jest OK.
    >
    > Tego się raczej nie robi świadomie, to taki zły nawyk, jak - nie wiem - obryzan
    > ie paznokci.

    Jak obgryzasz paznokcie to raczej wiesz, że to jest zły nawyk. Ale pesymizm i u podcinanie skrzydeł nie jest czymś co widać na pierwszy rzut oka. Ja sobie uświadomiłam, że taka jestem jak do mnie doszło, że mówię jak własna matka. Wtedy zaczęłam się zmieniać ale i tak długo mi zeszło. Nawet teraz nie jestem pewna czy mi się to nie zdarza chociaż staram się kontrolować co i kiedy mówię.


    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • esme83 27.04.19, 12:41
    O, to też sobie uświadomiłam smile

    Przykład z paznokciami faktycznie nie oddaje istoty problemu, ale chodziło mi o pokazanie, że takie zachowania to w zasadzie forma szkodliwego nałogu. To raczej nie jest tak, że ktoś codziennie sobie myśli: o, ale mu dowaliłem. Trudno z tym walczyć, bo to trochę też kwestia osobowości, ale łatwiej, kiedy już się zauważy, że faktycznie robi się komuś krzywdę swoim zachowaniem.
  • szpil1 27.04.19, 16:26
    esme83 napisała:

    > Ja byłam taką osobą, nie w związku, ale w ogóle. Taki pesymizm (bo odnosilam to
    > tez do siebie) wyniosłam chyba z domu.

    A moim zdaniem jest różnica między byciem pesymistą i "podcinaniem skrzydeł" przez własne czarnowidztwo, a między świadomym dołowaniem partnera.
    Np. pesymista i czarnowidz uważa, ze partner/ka nie ma co się starać o awans, nie dlatego, że owa osoba na to nie zasługuje, ze nie jest wystarczająco dobra, ale dlatego, że dobre rzeczy się po prostu im nie zdarzą.
    A osoba świadomie dołująca partnera/partnerkę bedzie tej osobie wmawiała, że awans jest nie dla niej z obawy, że ten/ta rzeczywiście awansuje i np. będzie zarabiała więcej, będzie bardziej niezależna, może zauważy że jest więcej warta i umie więcej niż osoba dołująca chce jej wmówić.
  • esme83 01.05.19, 12:12
    Coś w tym jest.
  • morzebaltyckie0 27.04.19, 13:34
    a co zrobić jeśli dało się sobie podciąć? i nie można wylecieć?.......
  • jola-kotka 27.04.19, 14:06
    Zawsze mozna " wyleciec" trzeba walczyc o siebie po trupach do celu jak inaczej sie nie da.
  • kamien.na.dnie 27.04.19, 16:33
    Pozostaje już tylko liczyć na własne nogi i wyjść ze związku. Nie traciłabym energii na zmiany i naprawianie. Po co? Nie jestem psychoterapeutą.
  • kocimietkka 27.04.19, 13:39
    Znam dużo takich. Tak się moim zdaniem dzieje jak ludzie z kompleksami i nieprzeprowadzonymi problemami wchodzą w związek. Czasami jedna osoba się tak zachowuje, a druga daje się traktować jak ściera do podłogi, więc też jakiś probelm ze sobą ma.
  • grey.heart34 27.04.19, 15:54
    Zgadzam się, wszystko ma swoje podłoże. Ludzie po przejściach są poranieni i stąd często chore sposoby na zatrzymanie kogoś.
    Dlatego też takie podcinanie skrzydeł ma miejsce raczej w związku 40-latków, niż 20-latków, moim zdaniem.
  • black_halo 27.04.19, 17:25
    Ludzie w dorosłość też wchodzą poranieni. Może nawet bardziej niż dorośli wchodzący w nowy związek. Wiele osób dopiero w dorosłym życiu jest w stanie zobaczyć że wzorce wyniesione z domu rodzinnego można zmienić, isc na terapię, popracować nad sobą.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • grey.heart34 27.04.19, 17:52
    "Ludzie w dorosłość też wchodzą poranieni. Może nawet bardziej niż dorośli wchodzący w nowy związek."
    Zgoda. Niemniej jednak, powtórzę, moje życiowe doświadczenie mówi, że nie manipulują partnerami i nie "podcinają skrzydeł" jak np. 40-latkowie.
    Bierze się to zapewne stąd, że 20-latkowie nie mają tego lęku który mają ludzie "po przejściach". Tzn. "że życie przemija, że może już nikt inny mnie nie zechce, że trzeba się go trzymać za wszelką cenę itd."
  • znowu.to.samo 28.04.19, 20:44
    Ja mam taką obserwacje, że tacy umniejszacze na partnerów wybierają osoby słabe, które nie potrafią sie bronić....

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • ponis1990 29.04.19, 20:04
    Np. widzisz, ja miałam dokładnie na odwrót. w wieku lat 18 dałam się gnoić, teraz już bym sobie nie pozwoliła..

    --
    Lubię placki
  • chomikowe_skrytki 27.04.19, 14:39
    Tak, znam. Niestety z własnego doświadczenia.
    Po paru latach "urabiania" mnie w końcu odfrunęłam, a raczej wyrzuciłam pana z gniazda.
  • manala 27.04.19, 18:01
    Też znam. Czasem mam wrażenie, że mój mąż potrafi zepsuć mi każdą radość.
  • jola-kotka 27.04.19, 20:40
    A znasz przyczyne, charakter czy specjalnie? Bo wlasnie pogrzebalam w ksiazkach i sie okazuje ze sa osoby ktore maja taka osobowosc i nawet jak psuja radosc to niekoniecznie z premedytacja one zwyczjnie nie potrafia sie cieszyc ich reakcje sa zawsze pesymistyczne niezaleznie od pozytywnej skali wydarzenia .
  • manala 27.04.19, 20:53
    Charakter. Taki typ co się nie umie prostymi rzeczami cieszyć. Maruda. Męczy mnie to.
  • jola-kotka 27.04.19, 22:57
    To i tak lepiej niz jakby to robil z podlosci.
  • kanga_roo 10.05.19, 14:13
    manala, siostro, łączę się w bólu.
    ten wątek uświadomił mi, że faktycznie, te "podcinające" zachowania mój mąż stosuje nie tylko do mnie, ale i do siebie, i to nie jest działanie z premedytacją. natomiast zastanawiam się, czy taki a nie inny typ partnera paradoksalnie mnie nie wzmocnił. bo polegam przede wszystkim na swoich opiniach i odczuciach, moje poczucie własnej wartości nie opiera się na ocenach innych, bo jestem samodzielna (i samorządna), i zdecydowanie jestem w liczbie pojedynczej.
    chyba niespecjalnie jest sens oceniać, że związek jest do niczego, jeśli ta druga strona ma problem i wie o tym, stara się nad sobą pracować, zależy jej. to trochę tak, jak współmałżonek chory na nieuleczalną chorobę. kopniesz w tyłek, bo nie może np chodzić?
    najwyżej powiesz sobie "ale wtopiłam" i męczysz się dalej uncertain

  • awanturyna 27.04.19, 22:54
    Doświadczyłam na swojej skórze, niestety.
    Nigdy nie było wystarczająco dobrze. Nie znałam dnia ani godziny czy humor będzie dobry, czy nie. W weekendy marzyłam o poniedziałku. Na urlopie o tym aby się skończył.
    Na szczęście czas przeszły.
  • znowu.to.samo 28.04.19, 20:34
    Fajny masz nick

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • smillla 28.04.19, 06:55
    Ja miałam taki związek, podcinał on, a ja w końcu przecięłam - i super, szkoda, że nie wcześniej.
  • zeldaf 28.04.19, 08:17
    Trochę nie na temat, ale sobie uzmysłowilam, że mam taki związek sama ze soba sad Potrafię być dla siebie dobra w kryzysie, smutku, rezygnacji (ciężko nad tym pracowałam), ale pozytywne emocje wywołują lęk, wstyd i odruchy autodestrukcyjne. Od dzieciństwa funkcjonuje na niskim poziomie energii, co przypisywalam wrodzonemu temperamentowi. Zaczynam jednak podejrzewać, że to była instynktowna strategia przetrwania: zderzenie ze ścianą mniej boli, kiedy się na nią niemrawo wejdzie, zamiast wbiegac. Nie dotarło do mnie wcześniej, bo byłam skupiona na regulowaniu negatywnych emocji, osiągnęłam w tym wręcz mistrzostwo i wyglada na to, ze sie od nich uzależnilam. Nie wiem, czy robię to innym, czy sprowadzam ich nieświadomie do parteru tak samo jak siebie. Jeśli tak, znowu czeka mnie orka na ugorze.
  • kamien.na.dnie 28.04.19, 12:13
    Wiesz, podziwiam tych którzy mają podobną samoświadomość. Podziwiam i zazdraszczam tej umiejętności - ja tak nie potrafię.
    Nie potrafię oddzielić co jest wrodzoną cechą, a co jedynie nawykiem/uzależnieniem.
    Być może masz fachową wiedzę na w/w temat i jest łatwiej o sensowne wnioski.
  • pade 01.05.19, 10:28
    Z obawy przed rozczarowaniem sprowadzasz się do parteru? Czy przed porażką?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zeldaf 01.05.19, 11:53
    Teraz to już chyba z rozpędu, wrosło w osobowość. Z dzieciństwa pamiętam, że wszelkie wzloty ponad parter oznaczały nieznośne uczucie pobudzenia bez możliwości rozładowania, ekspresji; osamotnienie, zawstydzenie.
  • pade 01.05.19, 12:05
    "Z czego się cieszysz?" albo "Nie ciesz się tak"?
    Chyba rozumiem o czym piszesz.
    Mnie to nie wrosło w osobowość i kiedy miałam momenty (a bardzo się starałam być godnie opanowana), że ekspresja brała górę, to zawsze dostawałam po nosie (komentarz, niedowierzanie a nawet zażenowanie na twarzy).
    Najpierw się przeciwko takiej reakcji na moją ekspresję buntowałam, z czasem olałam reakcje, wyrażam co wyrażam, ale i tak 90% tego wyrażania dzieje się we mnie, a nie na zewnątrz. Przyzwyczaiłam się do tego, że większość ludzi odbiera świat inaczej niż ja, ale nie czuję się z tego powodu gorsza, prędzej właśnie osamotniona.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zeldaf 01.05.19, 12:28
    U mnie to chyba idzie z pokolenia na pokolenie: dziadek ze strony matki nie lubił, kiedy ktoś się śmiał i gasil już swoje dzieci. Twierdził, że to "głupio wygląda". Mnie dodatkowo dokuczal z powodu wady zgryzu: "Nie śmiej się z otwartymi ustami". Z kolei mama: "Nie uśmiechaj się z zamkniętą buzia, bo wygladasz jakbyś miała w niej kartofel". I tym podobne kwiatki. Przy czym zarówno mama jak i babcia gloryfikowaly cierpienie. Och, jakie były wtedy potrzebne i dobre. Oczywiście tak naprawdę nie pomagały, wręcz przeciwnie. Taki psychologiczny Munchausen by proxy. Generalnie ciężki temat i raczej nie na forum.
  • pade 01.05.19, 12:31
    Masakra.
    Dziękuję, że się podzieliłaś. Nie tyle historią, co swoimi przemyśleniamismile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zeldaf 01.05.19, 13:02
    Proszę uprzejmie: ostatnia szansa, bo w związku z rzeczonymi przemyśleniami mam zamiar zaprzestać tego typu dzielenia się wink
    Tym niemniej dziękuję za "wysłuchanie" i zrozumienie smile
  • kamien.na.dnie 01.05.19, 12:56
    Zeldaf - już miałam pytać o przykład - dziękuję za wyjaśnienie.
  • kamien.na.dnie 01.05.19, 13:02
    Pewna starsza pani do mocno już dorosłej córki: "nie ciesz się tak przy nim (chodzi o męża córki) bo co on sobie jeszcze pomyśli?"
  • zeldaf 01.05.19, 13:19
    Tak. Lepiej powyciągać wszystkie nieszczęścia - jak trofea. Niech to szlag.
  • bywalec.hoteli 10.05.19, 12:24
    ??

    --
    "Pani cenzorka przechodzi klimakterium na tle polityczno-swiatopogladowym stymulowane przez zwierzchnictwo nadredakcyjne." nazimno.
  • pitupitt 30.04.19, 14:24
    Znam taki związek. Podcinającym jest moja znajoma. Najgorsze jest to, że uważa, że to co robi jest jak najbardziej normalne. Jej mąż się stara, wykańcza dom własnymi siłami po pracy, a ona zawsze znajdzie coś, do czego można się przyczepić. To taki typ żyjący wg zasady "ma być po mojemu, albo wcale". Ogólnie ciężki przypadek, z którym zaczynam po mału ograniczać kontakty, bo rrudni spokojnie patrzeć na to co wyprawia...

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • kagrami 30.04.19, 21:11
    Ja tak mam ze strony prawie byłego męża. Byc może on tez tak mnie postrzega, bo łajzą imo jest..




    --
    "Powiadają starzy Cyganie, że Bóg znika, gdy rozgniewają go ludzie, wówczas przychodzi czas magicznych zaklęć i przepowiadania przyszłości. Bez Boga w tle staje się ona łatwo przewidywalna." /Michał Kruszona "Rumunia"/
  • bywalec.hoteli 30.04.19, 21:19
    Znam.

    --
    wiosenna sygnaturka
  • 71tosia 30.04.19, 23:28
    znam sytuacje odwrotną wink Rodzice mojego kolegi - oboje lekarze- profesorowie. Ona ambitna i energiczna, czwórka dzieci w domu, praca naukowa, prywatna praktyka, praca w szpitalu. Jej mąż z tych co najchętniej posiedziałby sobie spokojnie w domu po pracy przy telewizorze. Zona ciągle zachęcająca do samorozwoju, dokształcania, motywująca do kariery, z tych co 10 razy dzienni powtarza 'uda ci sie jak tylko będziesz chciał' raczej go drażniła i stresowała. Wg kolegi tata przyjął strategie przetrwania Dulskiego, ale dla świętego spokoju został nawet profesorem wink. Po wielu latach razem w końcu się rozstali i chyba oboje odetchnęli z ulgą.
    Co ciekawe kolega (charakter ojca) znalazł żonę bardzo w typie matki ale ciągle są razem, chyba juz ze 30 lat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.