Dodaj do ulubionych

Kryzysy w relacjach - podtekst finansowy

01.05.19, 11:24
Obserwując życie swoje i ludzi dookoła mnie, nie tylko zresztą bezpośrednich znajomych czy członków rodziny, zauważyłam coś, co jest banałem dla wszystkich doświadczonych życiem. Kryzysy w relacjach partnerskich, rodzinnych oraz towarzyskich mają dwa główne podłoża: zdradę oraz pieniądze. Badań nie robiłam, ale szacowałabym, że ponad 90% problemów ma taki właśnie podtekst. O zdradach pisałam w innym wątku, a tu chciałam Was zapytać (jeśli ktoś oczywiście zechce podzielić się jakąś historią), czy znacie lub słyszeliście o przykładach kryzysu związku, rodziny albo przyjaźni z powodu szeroko rozumianych nieporozumień na tle finansowym. Chodzi o sytuację, że wątek materialny był podstawą a nie dodatkiem do czegoś tam.

Historia ludzi z najbliższego otoczenia mojego męża. Trójka rodzeństwa 27-31 lat. Rodzice w miarę sytuowani (jak na Polską wieś) prowadzili sporą uprawę warzyw. Zginęli w wypadku samochodowym, nie ze swojej winy. Pogrzeb, podział majątku (dzieci to jedyni spadkobiercy), odszkodowanie od ubezpieczyciela i od sprawcy. Do podziału nieco ponad 1,8 mln złotych. Dzieci się sprawnie dogadują (prawie cały majątek został w ciągu roku spieniężony). Każde dostaje po nieco ponad 600 tys. Do tej pory żadnych problemów, kłótni, targów, no po prostu rodzina i rodzeństwo idealne. Po podziale pieniędzy, każde z dzieci idzie inną drogą. Najstarszy syn kupuje 2 kawalerki w stolicy (w sumie za około 800 tys., miał jeszcze swoje oszczędności), wynajmuje i wyjeżdża w "podróż życia", czyli przez 2 lata niskokosztowo włóczy się po świecie i utrzymuje się skromnie z wynajmu i ewentualnie drobnych prac dorywczych. Najmłodszy syn inwestuje cały spadek w firmę, po półtora roku jest bankrutem. Powody różne (głupota, nieuczciwość wspólników), wszystko jedno, kończy dosłownie bez grosza przy duszy, z długami (w trakcie upadłości konsumenckiej). Średnia córka ma męża "z dobrego domu", który popada w alkoholizm, hazard i zdrady. W efekcie po 2 latach z pieniędzy ze spadku nie zostaje nic. Córka z mężem, dziećmi (3 i rok) gnieżdżą się w małym dwupokojowym mieszkaniu (wynajem) o niskim standardzie. On nie pracuje, na odwyku, ale i tak ma epizody, ona tylko dorywczo, finansowo pomagają (acz niechętnie) rodzice męża, do tego zasiłki itp. Jakoś żyją, ale b. skromnie. No i po nieco ponad 2 latach od podziału spadku i rozliczenia, po powrocie z zagranicy najstarszego, całe rodzeństwo się spotyka na Wielkanoc u siostry. Festiwal pretensji, zazdrości, zawiści, awantury, nerwowa atmosfera. Nic nie zostało z pozornie mocnych więzi, które były jeszcze 2 lata temu. Wszyscy mają wszystko za złe wszystkim. Najstarszy brat, który wylądował finansowo najlepiej jest obiektem zazdrości, rodzeństwo oczekuje, że on im pomoże. On wściekły o taką postawę, opuszcza towarzystwo ze słowami, że to koniec jakichkolwiek kontaktów, nie życzy ich sobie w przyszłości i jak dla niego nie ma już rodziny. Młodszy ma pretensje też do siostry, że ona go nie przygarnie (on pomieszkuje w wynajmowanych najtańszych pokojach). Ona do niego, że jest głupi, że powinien ciężej pracować (pracuje fizycznie w dyskoncie) itp. Przez pieniądze rozleciało się naprawdę wzorcowe rodzeństwo, wszyscy przez lata podawali jej jako przykład naprawdę dobrze wychowanych dzieci i relacji między nimi, jakie wszyscy chcieliby mieć. A wystarczyło tak niewiele, pogorszenie sytuacji życiowej dwojga, lepszy status jednego i skończyło się. Przykro bardzo, mnie osobiście naprawdę żal tych ludzi.
Edytor zaawansowany
  • pade 01.05.19, 11:36
    Eee, że co?
    Jakie wzorcowe rodzeństwo? Przecież Ci ludzie w ogóle nie biorą odpowiedzialności za to, co robią.
    To nie pieniądze są źródłem kryzysów tylko ludzie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 01.05.19, 11:38
    I jeszcze jedno, jakim cudem mąż średniej rozpirzył pieniądze ze spadku? Przecież one należały wyłącznie do żony.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • danaide 01.05.19, 11:45
    Cos jak z totoloto - ludzie, którzy nagle dochodzą do pieniędzy, choćby nie strasznie wielkich, nie zawsze wiedzą co z nimi zrobić. Biznesy nie są dla każdego. Małżeństwa tudzieżsmile
    Nota bene, o tym, że żona pokrywa długi męża ze spadku to już gdzieś słyszałam. A można było kupić sobie i dzieciom spokojny kąt.
  • dziennik-niecodziennik 01.05.19, 13:25
    Serio myslisz ze ktos pyta "czy pan przepieprza swoje pieniadze"? Wzial i przepuscil. Wystarczyło ze mial do nich dostep. Co ona ma teraz zrobic, pozwac go do sądu o zwrot?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • pade 01.05.19, 13:41
    Nie zrozumiałaś. Ona mu je dała. Więc skoro dała a mąż przepuścił, to mogą mieć pretensje do siebie, a nie do starszego brata.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • katriel 01.05.19, 12:13
    > Jakie wzorcowe rodzeństwo? Przecież Ci ludzie w ogóle nie biorą odpowiedzialności za to, co robią.

    Ludzie życiowo nieodpowiedzialni mogą być jednakowoż kochającym się i oddanym sobie rodzeństwem. Mniej więcej tak, jak kochającym się i oddanym rodzeństwem mogą być wczesne nastolatki (od których życiowej odpowiedzialności nikt nie oczekuje).
    Tu mamy sytuację, że w wyniku finansowych zawirowań (mających oczywiście związek z życiową nieodpowiedzialnością) w gruzach legła również bratersko-siostrzana relacja. I to jest smutne.


    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • pade 01.05.19, 12:19
    Nie, tu mamy sytuację, w której winą za skutki własnych, nieodpowiedzialnych decyzji obarcza się brata/siostrę.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • aerra 01.05.19, 13:39
    Dokładnie.
    To nie przez pieniądze relacja legła w gruzach, tylko przez oczekiwania rodzeństwa, że brat im czarodziejsko naprawi sytuację.
  • anorektycznazdzira 01.05.19, 16:01
    Dokładnie.
    To, że podzielono równo to, co się łatwo dawało podzielić (b. duży majątek, tak w sumie), to jeszcze żaden wyczyn. Każdy był wielce kontent, że mu wpadło ponad 600 tys i chętnie się dogadywał.
    Oczekiwanie, że ktoś poniesie konsekwencje naszej głupoty i błędów to już inna sprawa- i to właśnie miało miejsce. Nie wiem, czy nie rzutuje fakt, że to najstarszy zrobił najlepiej, a stracili wszystko młodsi, oczekujący, że starszy teraz "coś zrobi". Być może taka była jego rola w rodzinie i się przyzwyczaili.
    W każdym razie jest to przykład, że wszystko jest dobrze, jak jest wszystko dobrze, a nie jakiegoś super rodzeństwa.



    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • wapaha 01.05.19, 11:43
    Że tak powiem Ameryki nie odkryłaś
    U podstaw wszystkich problemów w relacjach międzyludzkich tkwi sex lub/i pieniądze
  • pade 01.05.19, 11:46
    Ale same pieniądze czy sam seks to nie jest przyczyna. Przyczyną są decyzje jakie ludzie podejmują.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • wapaha 01.05.19, 15:44
    To dylemat w stylu co było pierwsze : jajko czy kura.
    To , jakie decyzje ludzie podejmują jest mocno związane z tym, czego doświadczają. Byt kształtuje świadomość, czy swiadomość kształtuje byt ?
  • demodee 01.05.19, 11:57
    Ale ci ludzie, zanim odziedziczyli spadek po rodzicach, to chyba gdzieś pracowali i z czegoś się utrzymywali? I jak dostali te 600tys. na rodzinę, to dotychczasową pracę rzucili, bo myśleli, że z tych sześciu stówek utrzymają siebie i rodziny do końca życia?
  • rosapulchra-0 01.05.19, 12:03
    Dla mnie to mocno naciągana historia. Taka pod forum, żeby dyskusję rozkręcić.

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • pade 01.05.19, 12:09
    Pewnie tak jest, ale dla mnie to ciekawa obserwacja jak inni postrzegają rzeczywistość, czym jest dla nich los/okoliczności zewnętrzne, a czym własna odpowiedzialność.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • tiszantul 01.05.19, 13:25
    Ostatnio jak czytamy 95% historii jest tu "pod forum", więc spostrzeżenie takie sobie
  • letniazimna 01.05.19, 12:30
    Pracowali. Najstarszy syn pracował kilka dobrych lat w NO, gdzie całkiem sporo odłożył (dlatego mógł dołożyć do spadku prawie 200 tys. i kupić dwa mieszkania). Najmłodszy kręcił biznes bez powodzenia (sklep internetowy), ale na tyle małą skalę, że jego błędy naprawiał ojciec. Jak dostał większą kasę, to zainwestował po całości i wyszedł na tym, jak wyszedł. A siostra głównie była na macierzyńskich i wychowawczych, ale też pracowała (w agencji pocztowej). Wszyscy byli samowystarczalni, pieniądze przysporzyły im problemów. I tak, mąż siostry sprzeniewierzył jej spadek... I co można z tym zrobić? Nic, bo nie ma grosza przy duszy i w dodatku się leczy. Pozdrawiam wszystkich węszących wszędzie niesamowity spisek.
  • pade 01.05.19, 12:37
    1. Błędy brata naprawiał ojciec - brat nie brał za nie odpowiedzialności.
    2. Siostra tkwi w związku z człowiekiem, który pije zdradza ją i traci jej majątek. W między czasie pojawia się kolejne dziecko - siostra nie bierze odpowiedzialności za warunki w jakich żyją dzieci.
    Serio temu wszystkiemu winne są pieniądze?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • letniazimna 01.05.19, 14:28
    Ale w tej historii nie chodzi o to, że pieniądze są winne nieodpowiedzialności młodszego brata i toksycznemu związkowi siostry, ale o to, że to one zniszczyły miłość i dobre relacje między rodzeństwem. Tylko i aż o to.
  • chatgris01 01.05.19, 14:35
    Nie, to ich nieodpowiedzialność zniszczyła te relacje. Pieniądze były tylko katalizatorem (ale bez pieniędzy też by to w końcu wyszło, tylko może później).
  • pade 01.05.19, 14:37
    Aha, przyszły sobie banknoty, położyły się na stole i cała miłość między trójką, trach, bum! popsuła się.
    Ty chyba żartujesz.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 01.05.19, 14:42
    Ty wychodzisz z założenia, że gdyby nie było pieniędzy, byłby spokój. To tak, jakby powiedzieć: nie byłoby seksu - byłby spokój. big_grin


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • letniazimna 01.05.19, 14:54
    Cóż, tak uważam. Że czasami, wcale nierzadko, gdy pieniędzy nie ma, ludzie są ze sobą szczęśliwi, nie psują relacji między sobą. Jestem pewna, że gdyby w opisywanej sytuacji nie było tych dodatkowych kilkuset tysięcy, tylko cała trójka spokojnie i skromnie żyła, to żadne uzależnienia, toksyczne małżeństwa i nieodpowiedzialności nie zniszczyłyby siostrzano-braterskiej miłości. Czy tak trudno to zrozumieć, że pieniądze wywołują paskudne emocje, a gdy ich nie ma, po prostu nie ma też tych emocji. Nie każdy jest wystarczający dojrzały do pieniędzy.
  • sirella 01.05.19, 15:04
    Bzdury po raz kolejny. Pracujący najstarszy zawsze sobie by poradził bo się roboty za granicą nie boi, młodszy i tak by wylądował z długami bo nieodpowiedzialny goguś od zawsze, a siostra płodząca dzieci z pijaczyną i siedząca w kieszeni teściów to przypadek beznadziejnej współuzależnionej.
    Wniosek - najstarszy brat niech spiernicza od nich jak najdalej, bo patologia będzie chciała na nim wisieć i przepić/przegrać/zadłużyć nawet te jego mieszkanka.
    Rodzina wyjściowa musiała być mocno zaburzona, że takie dzieci z niej wyszły.

    A twoje zwalanie wszystkiego na pieniądze jest kuriozalne, tam żadnych dobrych relacji rodzinnych nie było,
    był fałsz, udawanie, nałogi, niesprawiedliwość. Co wreszcie wyszło na wierzch.
    I uważaj, żebyś się nie obudziła w podobnej relacji, bo trzeba być mocno oderwaną od rzeczywistości osobą żeby tak przekręcać przyczyna=skutek. Jesteś z jakiejś alkoholowej lub innej toksycznej rodziny? Bo współuzależnieni tak żyją w bańce mydlanej zaprzeczając faktom choćby im na talerzu przed nosem leżały.
  • pani_tau 01.05.19, 15:21
    letniazimna napisała:

    Jestem pewna, że gdyby w opis
    > ywanej sytuacji nie było tych dodatkowych kilkuset tysięcy, tylko cała trójka s
    > pokojnie i skromnie żyła, to żadne uzależnienia, toksyczne małżeństwa i nieodpo
    > wiedzialności nie zniszczyłyby siostrzano-braterskiej miłości. Czy tak trudno t
    > o zrozumieć, że pieniądze wywołują paskudne emocje, a gdy ich nie ma, po prostu
    > nie ma też tych emocji.
    Znajoma, której syn to kawał..., jest przekonana, że to wszystko wina złego towarzystwa. Gdyby Jasia owo towarzystwo nie sprowadzało na zła drogę to by go za życia kanonizowano.
  • anorektycznazdzira 01.05.19, 16:16
    Piszesz jak ktoś, kogo skrzywdzono dla pieniędzy.


    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • letniazimna 01.05.19, 16:30
    A wiesz, że czuję się skrzywdzona! Sytuacja, którą opisała i która dla wielu jest zabawna, mnie naprawdę boli. Ci ludzie (ich rodzice oraz cała rodzina) byli przez lata pewnego rodzaju drogowskazem i przykładem w dużej rodzinie, jak dobrze można wychować, żeby trzymały się razem i wspierały. A wszystkie, powtarzam wszystkie problemy wyszły po tym cholernym spadku. Mąż siostry, który wcześniej tylko popijał i czasami obstawiał zakłady, zaczął żłopać litrami, chodzić do kasyna i na prostytutki. Najmłodszy brat, który może nie był biznesmenem, ale robił coś fajnego (sprzedawał karmę dla zwierząt przez internet) nawet by nie pomyślał, żeby większe pieniądze zainwestować w swój deficytowy biznes (ale to był mały deficyt, niecały tysiąc miesięcznie). A najstarszy brat, w którym wszystkie się zakochałyście, nie był takim bucem i nierobem. A gdy tylko poczuł, że jest zabezpieczony finansowo, nawet jeśli na niskim poziomie, to przestał być pracowity i zaczął jeździć po świecie, za to na rodzinę się wypiął (nawet jeśli roszczenia rodzeństwa były głupie). I tak z niemalże obrazkowego rodzeństwo zrobiło się coś takiego. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo mnie to boli. To jest rodzina, którą szanowałam i ceniłam, a tu wyszło coś takiego. Reasumując, tak, bardzo mnie to skrzywdziło, jak widzisz pieniądze nie tylko zniszczyły relacje tych ludzi, ale dotknęły także ciężko (w tym wypadku tylko emocjonalnie) ludzi postronnych, jak ja.
  • cosmetic.wipes 01.05.19, 16:41
    "A gdy tylko poczuł, że jest zabezpieczony finansowo, nawet jeśli na niskim poziomie, to przestał być pracowity i zaczął jeździć po świecie, za to na rodzinę się wypiął"

    Wszyscy startowali(ście) z tego samego poziomu sześciuset tysięcy. O co więc masz pretensje do jedynego z rodzeństwa, który dobrze wykorzystał SWOJĄ część spadku?

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 18:35
    cosmetic.wipes napisała:


    >
    > Wszyscy startowali(ście) z tego samego poziomu sześciuset tysięcy. O co więc ma
    > sz pretensje do jedynego z rodzeństwa, który dobrze wykorzystał SWOJĄ część spa
    > dku?
    >
    Prawda? Facet z głową na karku. Czego nie można powiedzieć o pozostałej dwójce. Zgadzam się z opinią, że rodzinka zdrowo pokręcona i jeśli najstarszy wyszedł z tego bagienka, to powinien je zostawić daleko za sobą i do niego nie wracać. Pieniądze zostały podzielone sprawiedliwie. Dziwaczne jest tylko to co wyprawia młodsza dwójka rodzeństwa. To ich małość (przerzucanie odpowiedzialności, nieuzasadnione oczekiwanie wsparcia) i nieudolność obnażył ten spadek, nie najstarszego.
  • 3psybezkota 01.05.19, 18:48
    Ale skoro tak, to dlaczego wszyscy mają pretensje do wszystkich, a nie np. tylko dwójka biedniejsza rodzeństwa do bogatszego brata i vice versa? Z opisu wynika, że biedny brat siostry też nie lubi podobnie, jak ona jego, także każdy z trójki ma złe relacje z dwójką pozostałych.
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 19:05
    Bo tam jest pewnie wiele różnych problemów. Skąd miałabym wiedzieć, dlaczego akurat ci ludzie tak się traktują?
  • tiszantul 01.05.19, 20:08
    > Wszyscy startowali(ście) z tego samego poziomu sześciuset tysięcy. O co więc ma
    > sz pretensje do jedynego z rodzeństwa, który dobrze wykorzystał SWOJĄ część spa
    > dku?

    Gdyby też roztrwonił, pretensji by nie było, idylla rodzinna ocalona. Niestety facet okazał się bezczelny i zamiast roztrwonić, rozsądnie korzysta
  • szeera 01.05.19, 16:50
    "Mąż siostry, który wcześniej tylko popijał i czasami obstawiał zakłady, zaczął żłopać litrami, chodzić do kasyna i na prostytutki. Najmłodszy brat, który może nie był biznesmenem, ale robił coś fajnego (sprzedawał karmę dla zwierząt przez internet) nawet by nie pomyślał, żeby większe pieniądze zainwestować w swój deficytowy biznes (ale to był mały deficyt, niecały tysiąc miesięcznie). A najstarszy brat, w którym wszystkie się zakochałyście, nie był takim bucem i nierobem. A gdy tylko poczuł, że jest zabezpieczony finansowo, nawet jeśli na niskim poziomie, to przestał być pracowity i zaczął jeździć po świecie, za to na rodzinę się wypiął"

    Siostra i młodszy brat i tak zmierzali do katastrofy. Może pieniądze ze spadku ją przyspieszyły, może nie. Ale nawet jeśli katastrofę przyspieszyły to dzięki temu obydwoje mają więcej czasu na odbicie się od dna. Starszemu bratu za to pieniądze umożliwiły wypłątanie się z toksycznej relacji rodzinnej. Przecież gdyby nie spadek to rodzeństwo też oczekiwało by pomocy, tylko wtedy trudniej byłoby im odmówić.
  • hungaria 01.05.19, 16:58
    A co wg Ciebie powinien byl zrobic starszy brat?
  • tiszantul 01.05.19, 20:06
    > A gdy tylko poczuł, że je
    > st zabezpieczony finansowo, nawet jeśli na niskim poziomie, to przestał być pra
    > cowity

    Po co miał dalej pracować? Żeby na starość mieć dwa miliony na koncie? Nie każda praca daje satysfakcję, więc jak mu się nie podobało, to rzucił

    > nie był takim bucem i nierobem
    > zaczął jeździć po świecie

    Jeździ po świecie? Szok. A to bezczelny buc i nierób. Powinien siedzieć na etacie i mieć 20 dni urlopu w roku. Przy okazji sama uważaj, żebyś przypadkiem za dużo nie zarobiła, bo jeszcze zostaniesz takim samym bucem i nierobem. Pracować możesz od świtu do nocy, najważniejsze, żeby pensja była niska
  • sofia_87 01.05.19, 20:33
    Stańszy brat postapil rozsądnie. Siostra po otrzymaniu spadku powinna się rozwiesc z pijakiem i hazardzista, miałaby jedno dziecku i mieszkanie kupione za pieniądze po rodzicach. Nie jestem w stanie zrozumieć kobiety, która żyje w tak chorym układzie i jeszcze sprowadza na świat dzieci.
    Młodszy brat może robił coś fajnego, ale prowadzenie biznesu, który przynosi straty to głupota i nic tego nie zmieni. Spadek mógł przeznaczyć na zabezpieczenie finansowe, chocby w postaci mieszkania
  • pade 01.05.19, 20:57
    letniazimna napisała:

    > A wiesz, że czuję się skrzywdzona! Sytuacja, którą opisała i która dla wielu je
    > st zabawna, mnie naprawdę boli. Ci ludzie (ich rodzice oraz cała rodzina) byli
    > przez lata pewnego rodzaju drogowskazem i przykładem w dużej rodzinie, jak dobr
    > ze można wychować, żeby trzymały się razem i wspierały. A wszystkie, powtarzam
    > wszystkie problemy wyszły po tym cholernym spadku. Mąż siostry, który wcześniej
    > tylko popijał i czasami obstawiał zakłady, zaczął żłopać litrami, chodzić do k
    > asyna i na prostytutki.

    TYLKO POPIJAŁ I CZASEM OBSTAWIAŁ ZAKŁADY.
    Superodpowiedzialny mąż i ojciec.
    I jeszcze pewnie nie bił. I nie kradł.

    Najmłodszy brat, który może nie był biznesmenem, ale ro
    > bił coś fajnego (sprzedawał karmę dla zwierząt przez internet) nawet by nie pom
    > yślał, żeby większe pieniądze zainwestować w swój deficytowy biznes (ale to był
    > mały deficyt, niecały tysiąc miesięcznie).

    Ktoś mu przystawił pistolet do głowy? Zmusił do włożenia pieniędzy w podupadający biznes?

    A najstarszy brat, w którym wszystk
    > ie się zakochałyście, nie był takim bucem i nierobem. A gdy tylko poczuł, że je
    > st zabezpieczony finansowo, nawet jeśli na niskim poziomie, to przestał być pra
    > cowity i zaczął jeździć po świecie,

    No nie, straszneuncertain Jaki buc, zarobił, napracował się, zainwestował sensownie spadek i jeszcze miał czelność odpocząć i pozwiedzać świat! Skandal!

    za to na rodzinę się wypiął (nawet jeśli ro
    > szczenia rodzeństwa były głupie).

    A rodzeństwo nie chciało czasem spłaty długów albo odstąpienia drugiego mieszkania?
    Czy Ty czasem nie jesteś tą siostrą?

    I tak z niemalże obrazkowego rodzeństwo zrobi
    > ło się coś takiego. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo mnie to boli. To
    > jest rodzina, którą szanowałam i ceniłam, a tu wyszło coś takiego. Reasumując,
    > tak, bardzo mnie to skrzywdziło, jak widzisz pieniądze nie tylko zniszczyły re
    > lacje tych ludzi, ale dotknęły także ciężko (w tym wypadku tylko emocjonalnie)
    > ludzi postronnych, jak ja.

    Coś z Tobą jest ewidentnie niehalo. Raz, że rozumujesz bardzo niedojrzale, nie odróżniasz skutku od przyczyny, wybielasz durne decyzje, nałogi. Dwa, obrażasz brata, który z całej trójki jest najrozsądniejszy. I jeszcze czujesz się skrzywdzona...


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 22:29
    letniazimna napisała:

    . Ci ludzie (ich rodzice oraz cała rodzina) byli
    > przez lata pewnego rodzaju drogowskazem i przykładem w dużej rodzinie, jak dobr
    > ze można wychować, żeby trzymały się razem i wspierały.

    Ludzie, którzy oceniają rodziny z zewnątrz, są bardzo naiwni, bo nigdy nie wiadomo, jakie trupy ma taka rodzina w szafie. Tu pieniądze pokazały, że trupy były potężne... Ale one zostały umieszczone w tej szafie znacznie wcześniej.
  • anorektycznazdzira 02.05.19, 08:45
    "To jest rodzina, którą szanowałam i ceniłam"
    Małe sprostowanie: szanowałaś i ceniłaś swoje wyobrażenie o tej rodzinie. Najwyraźniej całkowicie błędne.
    I zwrócę Twoją uwagę na taki mały myk: to nie pieniądze ich popsuły. Póki były, byli wszak jak z Twojego obrazka, prawda? Podzielili spadek, było słodko. Skoczyli sobie i starszemu bratu (tak, fajny facet) do gardeł jak już nic nie mieli.
    Więc? To bieda czyni z człowieka zwierzę smile


    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • heca7 02.05.19, 11:37
    A ja bym chciała wiedzieć co to oznacza, że szwagier alkoholik był z tzw "dobrej rodziny"?
    I co to za ujowy drogowskaz mieliście gdzie córka niewydolna życiowo trzymała się pijaka, hazardzisty, złodzieja(okradł ją) i kur.wiarza a młodszy pakował cudze pieniądze w coś co nie przynosiło dochodu (co to oznacza, że robił coś fajnego sprzedając karmę dla psów?! Oddawał za darmo?).
    W sumie należy się cieszyć, że rodzice zginęli razem i nie dane było żadnemu oglądać jak potomstwo rozpierdziela duży majątek, który dałby im (i wnukom) lepszy start w przyszłości.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • tt-tka 02.05.19, 12:47
    letniazimna napisała:

    > A wiesz, że czuję się skrzywdzona!

    TY ???

    Ci ludzie (ich rodzice oraz cała rodzina) byli
    > przez lata pewnego rodzaju drogowskazem i przykładem w dużej rodzinie, jak dobr
    > ze można wychować, żeby trzymały się razem i wspierały.

    >A wszystkie, powtarzam
    > wszystkie problemy wyszły po tym cholernym spadku.

    Przeciez w nastepnych zdaniach sama sobie zaprzeczasz.

    >Mąż siostry, który wcześniej
    > tylko popijał i czasami obstawiał zakłady,

    Wczesniej tylko popijal i gral. Grywal. Zadnych problemow w zwiazku z tym nie bylo, skad. Nikomu to nie przeszkadzalo, no przeciez.

    Najmłodszy brat, który może nie był biznesmenem, ale ro
    > bił coś fajnego (sprzedawał karmę dla zwierząt przez internet) nawet by nie pom
    > yślał, żeby większe pieniądze zainwestować w swój deficytowy biznes (ale to był
    > mały deficyt, niecały tysiąc miesięcznie).


    Dorosly chlop w efekcie nie tylko pozostawal na utrzymaniu rodzicow, ale rodzice dokladali do jego comiesiecznego deficytu. No tak, niewiele dokladali, co taki tysiac miesiecznie zje... serio uwazasz to za wlasciwe uklady rodzinne ?
    Corka zeruje na tesciach, syn na rodzicach. Oboje dorosli. Faktycznie drogowskaz i przyklad, nic, tylko sie wzorowac.

    A najstarszy brat gdy tylko poczuł, że je
    > st zabezpieczony finansowo, nawet jeśli na niskim poziomie, to przestał być pra
    > cowity i zaczął jeździć po świecie,

    I co w tym zlego ? Pracowity byl, uznal, ze wystarczajaco dlugo. Potrafil zarobic sam, potrafil z sensem spozytkowac to, co dostal, teraz ma wakacje. Niskokosztowe zreszta, jak sama zaznaczylas wczesniej. Jego prawo odpoczac. A nawet wydac wszystko, co ma, do ostatniego grosza. Bedzie potrzebowac wiecej, zarobi znowu. Wiadomo, ze potrafi.

    >za to na rodzinę się wypiął (nawet jeśli ro
    > szczenia rodzeństwa były głupie).

    Wobec faktu, ze rodzina miala oczekiwania wobec niego - mozesz sprecyzowac, jakie konkretnie ? - wypial sie i slusznie uczynil. Nie ma obowiazku nianczyc doroslego rodzenstwa, a i ochoty najwyrazniej nie ma. Pakwanie pieniedzy w takie pijawki, jak jego rodzenstwo, to wyrzucanie pieniedzy na smietnik.

    >I tak z niemalże obrazkowego rodzeństwo zrobi
    > ło się coś takiego.

    Obrazkowe ono ci bylo, to rodzenstwo, ze ho, ho, ho. Dwoje mlodszych doilo protoplastow, a teraz chca podoic brata.

    Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo mnie to boli. To
    > jest rodzina, którą szanowałam i ceniłam, a tu wyszło coś takiego.

    Mozez wytlumaczyc, za co szanowalas i cenilas dwojke doroslych wiecznie siedzacych w cudzej kieszeni ? Babke, ktora mezowi pijakowi, graczowi i dziwkarzowi oddala pieniadze kosztem terazniejszosci i przyszlosci swoich dzieci ? Byznesmeniusia, ktorego deficyty wiecznie pokrywali ciezko pracujacy rodzice ?
    Naprawde chcialabym to wiedziec.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ewcia1980 03.05.19, 21:48
    >A wszystkie, powtarzam wszystkie problemy wyszły po tym cholernym spadku.

    Tak, tak .... wszystkie problemy przez spadek i kasę.
    Losy tych ludzi potoczyłyby się dokładnie TAK SAMO po śmierci rodziców gdyby żadnej kasy i spadku nie było.
    Mąż siostry - pijak i hazardzista - prędzej czy później stoczyłby się i standard życia rodziny byłby dokładnie taki jak jest.
    Młodszy brat - nie mający głowy do interesów i robiący wszystko żeby zarobić ale się nie narobić (ryli????? sprzedawał karmę przez neta?? ) bez pomocy rodziców prędzej czy później zbankrutowałby.
    Starszy brat i bez spadku prawdopodobnie poradziłby sobie skoro jako jedyny z rodzeństwa miał jakiekolwiek oszczędności.

    Rozumiem że jesteś zaangażowana emocjonalnie w losy tych ludzi ale jak już wiele osób napisało ci tutaj ...... spadek jedynie przyspieszył całą sytuację a nie ją spowodował.
    Cała trójka dostała "wędkę" - najstarszy korzysta z niej do dziś , młodsza dwójka ją utopiła.

    I oczekiwanie od najstarszego że będzie pomagał młodszym zarówno ze strony rodzeństwa jak i twojej (bo ewidentnie czuć że masz o to pretensje) jest absurdalne.
    I co właściwie oznacza to, że przestał być pracowity i wypiął się na rodzinę??
    To może ty i mąż też nie jesteście pracowicie skoro nie jesteście "bogaci" ??
    A to wypięcie się na rodzinę na czym polega??
    Że nie sypnął kasą ??
    No po prostu irracjonalne oczekiwania.

    I trzymam kciuki za najstarszego żeby nie uległ presji i nie stał się żywicielem pasożytów.
    Dwoje pozostałych .... są ludzie którym po prostu nie da się pomóc.


  • tiszantul 01.05.19, 20:52
    > pieniądze wywołują paskudne emocje, a gdy ich nie ma, po prostu
    > nie ma też tych emocji

    Ciekawe, biorąc pod uwagę, że najbardziej rozemocjonowani są ci, którzy się pieniędzy pozbyli (upadłość konsumencka czy mieszkanie w wynajętym pokoju o niskim standardzie to spore negatywne emocje), a najstarszy brat, nawet oburzony, jakoś sobie poradzi. Rodzeństwo w każdej chwili może sobie odkupić po 600 tys. od jednego, ale przypuszczalnie go nie stać
  • memphis90 04.05.19, 15:55
    A, czyli biedota zyje sobie szczęśliwie i spokojnie, nie doświadczając toksycznych małżeństw, przemocy, klotni o pieniądze i inne sprawy itd. Ach, wsi spokojna, wsi wesoła...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • pani_tau 01.05.19, 15:15
    Nie, pieniądze tu nie miały nic do rzeczy. A rodzeństwo nie było ze sobą blisko tylko takie stwarzało pozory. Kryzys to zweryfikował.
    Postawa rodzeństwa przypomniała mi przysłowie "Dobrego knajpa nie zepsuje, złego kościół nie naprawi"
  • anorektycznazdzira 01.05.19, 16:05
    Przecież relacji nie zniszczyły pieniądze, tylko roszczeniowość dwójki z rodzeństwa i próby przerzucania konsekwencji za swoje błędy na starszego, pod jakże zajefajną przykrywką "pomocy" suspicious

    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • memphis90 04.05.19, 13:36
    Eee, ponoć siostra ma dziecko 3 letnie, więc jak mogła być latami na macierzyńskich i wychowawczych...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • tt-tka 04.05.19, 15:39
    memphis90 napisała:

    > Eee, ponoć siostra ma dziecko 3 letnie, więc jak mogła być latami na macierzyńs
    > kich i wychowawczych...?
    >

    Doczytalam, ze dwojke ma, roczne i trzyletnie.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • memphis90 04.05.19, 15:56
    Tego rocznego celowo nie liczę, bo 3 lat wychowawczego przekroczyć nie mogła.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • tt-tka 04.05.19, 16:04
    No ale wiesz, dwa lata to juz mozna napisac "latami na wychowawczym" smile

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • makurokurosek 01.05.19, 12:33
    " Ona do niego, że jest głupi, że powinien ciężej pracować (pracuje fizycznie w dyskoncie"

    NO co ty a w wątku o nauczycielu rzucającym wypowiedzenie, pada tekst, że w lidlu to się zarabia 3700 na rękę.

    Tak znam wiele osób gdzie więzi zostały mocno nadszarpnięte przez pieniądze. Ja na to mówię " klątwa złotej kaczki " pieniądze rodzą bardzo wiele złych emocji, zaślepiają i niszczą, niewielu z nas potrafi się temu oprzeć.
  • kropka_kom 01.05.19, 13:44
    diabeł nie śpi...a ludzie myślą że go nie ma
  • z_pokladu_idy 01.05.19, 12:35
    Nikt mnie nie przekona, że posiadanie rodzeństwa to taka cudowna sprawa. Widzę, jak się rodziny żrą o nierówny podział spadku, a jak widać na tym przykładzie sprawiedliwy podział niczego nie załatwia. A tak swoją drogą, jak dasz różnym ludziom po łopacie, jeden sobie fundament pod chalupę zacznie kopać, a drugi tą łopatą zacznie z zazdrości pierwszego okładać. Taką natura ludzka.
  • cosmetic.wipes 01.05.19, 13:09
    W tym przypadku pieniądze nie były przyczyną konfliktu, tylko jego katalizatorem.
    Przyczyną jest głupota/nieodpowiedzialność dwojga z trójki rodzeństwa.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • chatgris01 01.05.19, 13:18
    W punkt.
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 18:36
    Pewnie.
  • memphis90 04.05.19, 13:39
    Nawet nie głupota- w końcu mając 600 tys możesz sobie z nimi zrobić co chcesz, łącznie z rozpirzeniem. Ale wcześniej NIE mieli tych pieniędzy i jakoś żyli, więc skąd nagle histeria i panika? I skąd pretensje do siebie nawzajem?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • chatgris01 04.05.19, 13:52
    Wcześniej ciągnęli od rodziców. A teraz by tak samo chcieli od starszego brata.
  • tiszantul 01.05.19, 13:23
    Tak, biedny niewinny misio w dwa lata przepuścił 600 tys., które mu spadło z nieba, ale to pieniądze wszystkiemu winne
  • leanne_paul_piper 01.05.19, 13:24
    Tak sobie myślę, że te 600 tys. to nie są tak duże pieniądze, aby myśleć o ustawieniu się na całe życie. I na pewno nie pozwala o myśleniu o życiu na wysokim C.
    Toż to ledwo wystarczy na mieszkanie, a na takie warszawskie Powiśle nawet będzie za mało.
    Należało te pieniądze potraktować jako miły zastrzyk gotówki, zainwestować w nieruchomość (na tym jednak nigdy się nie straci do zera) i robić dalej swoje w sensie pracy, etc. I sprawdza się stara zasada, nigdy nie inwestować własnych pieniędzy w firmę.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/iassNhiaSsOVhUk5FA.jpg
  • mama.nygusa 01.05.19, 13:32
    I na pewno nie pozwala o myśleniu o życiu na wysokim C.

    No, ale pani mogla prznajmniej za polowe spadku kupic mieszkanie, a nie zyc ciagle w wynajmowanym.brat rez mogl kupic soibie chociaz kawalerke, a nie wszystkie pieniadze w biznes, a teraz tula sie po pokojach.
    podstawa , jezali nie masz wlasnego kata, a spada ci kasa z nieba to kupujesz lokum, a pozniej to juz z gorki.

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • tiszantul 01.05.19, 13:32
    > Tak sobie myślę, że te 600 tys. to nie są tak duże pieniądze, aby myśleć o usta
    > wieniu się na całe życie

    Pewnie, że nie duże. Trochę ponad dwanaście lat pracy po osiem godzin dziennie przy pensji 4 tys. netto, cóż to jest 12 lat. Nawet w przypadku statystycznej ematki, która ma 8 tys. na rękę, jest to ponad sześć lat niewolnictwa
  • larix_decidua77 01.05.19, 17:54
    No i po tych 6-12 latach co?
  • zasiedziala 01.05.19, 13:28
    Nie znam nikogo, kto mając niewiele nagle odziedziczył sporą- we własnym mniemaniu- sumę pieniędzy, więc trudno się odnieść.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • princesswhitewolf 01.05.19, 14:31
    >Kryzysy w relacjach partnerskich, rodzinnych oraz towarzyskich mają dwa główne podłoża: zdradę oraz pieniądze.

    rownie czesto chodzi o uzaleznienia.
  • sirella 01.05.19, 14:54
    Bzdury wypisujesz. Relacje się psują wtedy, gdy ludzie są niedojrzali i podejmują niedojrzałe decyzje i zamiast wziąć skutki na klatę to szukają innych winnych.

    To rodzeństwo było niedojrzałe już wcześniej. Teraz tylko dopadły ich skutki.
  • zona_glusia 01.05.19, 14:55
    A na czym ta pomoc najstarszego brata miałaby polegać, według młodszego rodzeństwa?
    Tzn wiem, na daniu pieniędzy, ale na co?
    Mąż siostry, jak piszesz, ma epizody powrotu do nałogu, dawanie w takiej sytuacji pieniędzy to szkodzenie.
    Młodszy brat ma pracę, ma gdzie mieszkać, więc?
  • 3psybezkota 01.05.19, 15:08
    Rozumiem sytuację i podzielam Twoje zdanie o winie kasy za rozpad więzów między rodzeństwem. Dla wszystkich piszących głupoty o tym, że winny jest charakter a nie kasa, niech sobie poczytają literaturę z czasów wojny, sytuacji ekstremalnych, obozową i tego typu. Tam jest pokazane, jak całkiem dobrzy ludzie pod wpływem warunków potrafią zmieniać się w najgorszą wersję siebie. Gdyby nie wojna, kataklizm, ale także kasa, byłoby dobrze. Tak samo jest w tym wypadku i tysiącach innych. Szkoda, że nie potraficie tego dostrzec.
  • chatgris01 01.05.19, 15:23
    3psybezkota napisała:

    całkiem dobrzy ludzie pod wpły
    > wem warunków potrafią zmieniać się w najgorszą wersję siebie. Gdyby nie wojna,
    > kataklizm, ale także kasa, byłoby dobrze.

    Clou jest w tym, że nie, NIE byłoby dobrze. Nie u tych ludzi, w których to wyzwoliło najgorszą wersję-przecież nie u wszystkich ekstremalne warunki wyzwoliły bestię, nawet w obozach koncentracyjnych czy innych kataklizmach. Jak ktoś jest zdolny do takiego zachowania, to i tak w końcu wychodzi.
  • pani_tau 01.05.19, 15:24
    W stresowych sytuacjach ludzie pokazują swoje true colors. Wielu tzw. dobrych ludzi zweryfikowała kryzysowa sytuacja.
  • chatgris01 01.05.19, 15:27
    Dokładnie.
  • anorektycznazdzira 01.05.19, 16:13
    Ej, to poczytaj tę literaturę mniej wybiórczo, bo opisy bohaterstwa i poświęcenia też się tam znajdują.
    Sytuacje trudne wyzwalają to z człowieka, co w nim siedzi- dobre lub złe. Jeśli niezbyt dobre i nie za piękne, człowiek chętnie to ukrywa. Aby dobrze funkcjonować w społeczeństwie, a nawet, aby mieć dobre wyobrażenie o samym sobie. Równie dobrze może nic nie ukrywać i nie wypierać, i na prawdę być bardzo dobrym człowiekiem.
    Nie idźmy w przeginkę, że jak się sytuacja komplikuje, to z każdego wyciśnie świnię lub potwora, zwłaszcza że, zwracam uwagę, nie o wojnie, głodzie i skrajnej nędzy była mowa, tylko o gładkim przehulaniu 600 tysięcy i poczuciu dyskomfortu na tym tle.


    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • tiszantul 01.05.19, 20:20
    > Rozumiem sytuację i podzielam Twoje zdanie o winie kasy za rozpad więzów między
    > rodzeństwem

    Po lekturze wątku otrzymujemy ciekawy wniosek: najbardziej rozsądną decyzją dla tej rodziny po otwarciu spadku byłoby przekazanie swoich części w zarządzanie jedynej osobie odpowiedzialnej, czyli najstarszemu bratu, który naszym niewinnym misiom wypłacałby po tysiąc złotych miesięcznie plus dotacje celowe typu remont mieszkania.
  • majenkir 01.05.19, 15:18
    W sumie dobrze, ze rodzice juz nie zobacza jak wychowali dzieci uncertain.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • bistian 01.05.19, 15:34
    majenkir napisała:

    > W sumie dobrze, ze rodzice juz nie zobacza jak wychowali dzieci uncertain.

    Też uważam, że to wina rodziców, a zwłaszcza ojca. Dzieci mają prawo do popełniania błędów, na nich się uczą. Dotyczy to również pieniędzy. Dziecko dostaje kieszonkowe o ustalonej kwocie, zazwyczaj na miesiąc i ma z tym wytrzymać, nie ma zmiłuj. Takie są początki dobrego zarządzania. Tutaj, ojciec naprawiał błędne decyzje syna, pewno dokładał dzieciom, bo przecież pieniądze są. Dzieci się nie nauczyły zarządzać swoimi funduszami, tylko najstarszemu to wyszło, ale możliwe, że był wciągnięty w firmę.
    W drugą stronę to też może działać. Dziecko wychowane w ciągłej biedzie, może nie potrafić wydawać pieniędzy, kiedy już je ma, ale jest za to świetnie przygotowane na kryzys.
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 18:42
    Już raz pisałam: imo im dysponuje się większymi pieniędzmi, tym większa odpowiedzialność spoczywa człowieku. Jedni są w stanie ją unieść, inni nie. Tutaj tylko najstarszy sobie poradził. I nie ma co dorabiać naiwnej teorii, że pieniądze są odpowiedzialne za całe zło tego świata.
    Równie często kryzysy międzyludzkie są wywołane brakiem pieniędzy. Ale rozsądne osoby i z tym sobie poradzą. Gorzej z resztą - dla wielu mało to dramat (czasem jest faktycznie, gdy np. nie stać na uratowanie życia, ale nie o takich przypadkach piszę), dużo to dramat, a problem jest w nich samych, nie w pieniądzach.
  • 3psybezkota 01.05.19, 18:49
    Przez "poradził" masz na myśli "przeszedł na wygodną pozycję rentierską" z niezbyt dużym dochodem i zaczął się obijać. Tak wynika z opisów. Pewnie, w porównaniu z pozostałym rodzeństwem, to już dużo. Ale czy to naprawdę szczyt marzeń i rozsądne zagospodarowanie pieniędzmi?
  • sofia_87 01.05.19, 19:00
    Ale może on nie zamierza tak żyć już zawsze. Ciężko pracował, może marzyl o podróżach, więc teraz spełnia te marzenia. Być może w ciągu kilku lat zalozy rodzinę, wróci do pracy, a mieszkania na wynajem będą tylko dodatkowym zabezpieczeniem i dodatkiem do dochodów rodziny
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 19:08
    3psybezkota napisała:

    > Przez "poradził" masz na myśli "przeszedł na wygodną pozycję rentierską" z niez
    > byt dużym dochodem i zaczął się obijać.
    Wymarzona sytuacja smile Jaki masz z tym problem?

    Ale czy to naprawdę szczyt marzeń i r
    > ozsądne zagospodarowanie pieniędzmi?
    Chyba każdy ma własny szczyt marzeń, nieprawdaż?
    Wg mnie to b. rozsądne podejście. Nie jestem fanką podejścia: chcę więcej i więcej (posiadać) i zawsze mi mało. Czas, ciekawe przeżycia... to jest prawdziwe bogactwo, a ten facet właśnie sobie to zapewnił.
  • tiszantul 01.05.19, 20:57
    > Przez "poradził" masz na myśli "przeszedł na wygodną pozycję rentierską" z niez
    > byt dużym dochodem i zaczął się obijać. Tak wynika z opisów. Pewnie, w porównan
    > iu z pozostałym rodzeństwem, to już dużo. Ale czy to naprawdę szczyt marzeń i r
    > ozsądne zagospodarowanie pieniędzmi?

    Nie bądźmy idealistami. Na tle swojego rodzeństwa wypadł rewelacyjnie. Nie rozpił się, nie popadł w długi, jedyna jego wina, że okazało się, że praca nie jest dla niego najważniejsza w życiu. Ale może ocenimy również jego rodzeństwo pod kątem stosunku do pracy? Wydaje mi się, że masz do pracy specyficzne podejście - "pracował, robił coś fajnego, wprawdzie jego praca przynosiła straty w wysokości tysiąc miesięcznie, ale najważniejsze, że pracował". Idzie to w stronę absurdalnego kultu pracy, jeśli nawet sprzedaż, która generuje spore straty to "coś fajnego". W sumie - trolling.

    Poza tym zdaje się, że relacje w tym rodzeństwie rozpadły się nie przez pieniądze, tylko przez brak pieniędzy. Gdyby najstarszy brat dofinansował każde z rodzeństwa po raz kolejny sumą 600 tys., relacje byłyby dalej idylliczne
  • nocnamagia 01.05.19, 19:35
    Nie jesteś przypadkiem tą córką albo żoną młodszego syna?
  • letniazimna 01.05.19, 21:15
    Nie. Mój mąż jest bratem stryjecznym tego rodzeństwa. Synem rodzonego brata ich ojca (który wraz z żoną zginęli w wypadku). I póki oni żyli mieliśmy doskonałe stosunki, kilka razy do roku ich odwiedzaliśmy. Dlatego tak mnie to boli i poza tymi dziećmi, ja jestem również osobą mocno skrzywdzoną całą sytuacją, bo emocjonalnie bardzo to przeżywam.
  • pade 01.05.19, 21:20
    A dlaczego już się nie odwiedzacie?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sirella 01.05.19, 21:28
    oj, ależ możesz nadal z nimi mieć cudowne stosunki! tylko kup mieszkanie tej siostrze i utrzymuj jej męża pijaka i hazardzistę, oraz wynajmij za darmo dożywotnio drugie mieszkanie dla młodszego brata, bo wiadomo, że kupić mu nie możesz bo ma komornika na karku.
    Zapewniam cię, że będziesz mieć z nimi nadal tym samym cudowne relacje i zawsze cię będą odwiedzac by zainkasować kolejną kupkę pieniędzy. Powodzenia! trezba wierzyć w zgodę w rodzinie, dzięki tobie będziesz ją mieć na zawsze!
  • fawiarina 01.05.19, 23:04
    Celnie.
  • anorektycznazdzira 02.05.19, 08:53
    like it! smile


    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • kosmos_pierzasty 01.05.19, 22:31
    letniazimna napisała:

    bo emo
    > cjonalnie bardzo to przeżywam.
    Zastanowiłabym się czemu. Tym bardziej, że dość nietypowo postrzegasz całą tę sytuację. I to nie jest żaden przytyk.
  • heca7 01.05.19, 23:06
    Och naprawdę lubiłaś odwiedzać współuzależnioną od męża alkoholika, hazardzisty i babiarza kobietę? Oraz jej braciszka nieroba co za pieniądze tatusia realizował swoje hobby w postaci nieopłacalnej firmy internetowej? Oni nigdy nie byli cudownym rodzeństwem- po prostu nie mieli kasy na rozpirzenie, teraz też już nie mają więc pretensje do brata- dej mam horego menrza.
    Ciesz się, że ich nie odwiedzasz bo by od ciebie zaczęli wyciągać.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • anorektycznazdzira 02.05.19, 08:57
    Zastanawiające.
    Dlaczego po śmierci stryja i jego żony już nie odwiedzaliście idealnego kuzynostwa?
    Dlaczego tak to przeżywasz obecnie?
    Dlaczego sama nie pomagasz współuzależnionej żonie alkoholika i nieogrniętemu pseudo-biznesmenowi, a drażni cię facet, który z głową zainwestował spadek+ciężkozarobone pieniądze i zrealizował jakieś swoje marzenie nie rujnując sobie życia i przysżłości?

    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • sofia_87 02.05.19, 09:39
    Podejrzewam, ze starszy brat drazni ja dlatego, ze ma "lepiej" niż ona i jej rodzina, a młodszego kuzynostwa nie odwiedza gdyż boi się, ze będą chcieli się do niej "przykleić" i oczekiwać pomocy
    smile
  • sofia_87 02.05.19, 09:44
    Serio mieliście takie dobre stosunki z zona pijaka, hazardzisty i amatora płatnych pan? Brawo Wy smile
    Ta kobieta dostala prezent od losu w postaci spadku, powinna wiec ogarnąć się i z jednym dzieckim odejść od pana. Jeśli patrzyla jak maz przepija i traci na hazard i panienki jej spadek i nic z tym nie zrobila, to dla mnie ta pani jest zwyczajnie uposledzona. A braciszek dokladajacy do swojego biznesu hobby spora sume co miesiąc tez nie lepszy. Nie przyszlo mu do glowki PRZED inwestycjami aby skonsultować się w tej kwestii z kims kompetentnym?
  • madi138 02.05.19, 10:20
    Siostra klasycznie współuzależniona i życiowo niezaradna, a braciszek przyzwyczajony, że ktoś zawsze ratuje go od konsekwencji swoich czynów-do niedawna holowani przez życie przez rodziców. Kiedy ich zabrakło, oboje przerzucili te oczekiwania na najstarszego brata i stąd ich roszczeniowe histeria. W zdrowej i kochajacej rodzinie, w żadnym razie by się tacy nie wychowali i widać, że te idealne relacje to były tylko pozory, skrywające dość poważne zaburzenia.
  • sofia_87 02.05.19, 10:45
    Podejrzewam, ze autorka watku wraz z mezem wlasnie dlatego odsunęli się od tej rodziny, gdyż oczekiwania moglyby być przerzucone na nich smile. Stad tez zlosc na starszego brata, przecież byłoby tak milo gdyby on się "wywyiazywal ze swoich obowiazkow" smile
  • fawiarina 02.05.19, 10:10
    Sugerujesz, że najstarszy brat powinien tej zaburzonej reszcie oddać teraz te swoje kawalerki w Warszawie, żeby mogli je stracić i żyć we wspólnej wesołej biedzie, czy jak?
    To rodzeństwo to rodzina z jakiegoś koszmaru, żyli o ile kurek z pieniędzmi rodziców był odkręcony, a jak zabrakło tej kroplówki od mamusi i tatusia, to jest bieda i horror.
    Jeden najstarszy dobrze zrobił, że zainwestował kasę w nieruchomości i wyjechał w pizdu, zamiast się bawić we współuzależnienia.
    To jest jakieś serio dziwne, że się tak nad nimi roztkliwiasz. Jak taka jesteś smutna i wrażliwa, rozdaj im swoje oszczędności czy spadki po krewnych, niech mają co przepieprzać w najniższym czasie, bo jak widać, mamy tu do czynienia z ludźmi, którzy wszystko stracą.
  • madi138 02.05.19, 10:24
    Autorka to ewidentnie typ osoby bardzo empatycznej, ale czyimiś rękami. Sama ukochanym kuzynom nie pomoże, ale do najstarszego ma wielkie pretensje. Nawet ona przerzuca całą odpowiedzialność na niego, a jest tylko kuzynką więc można się domyślać, jak chore układy panowały w tej rodzinie!
  • fawiarina 02.05.19, 11:46
    No dokładnie.
    Nie lubię takich rodzin.
    A potem jeszcze to biadolenie, że to wszystko przez nadmiar pieniędzy.
    Jakby tam wciąż były pieniądze, ten niekończący się strumień finansowania, to by relacje były wciąż fajniusie i milusie, więc to chyba nie pieniądze tutaj są problemem.
  • 3psybezkota 02.05.19, 15:19
    Czyli właśnie przyznałaś rację autorce i mnie! Gdyby nadal były pieniądze, to byłyby dobre relacje. Ergo: brak pieniędzy te relacje popsuł. Albo: gdyby pieniądze były odpowiednie, limitowane, jak wcześniej, nadal byłoby fajnie. Ale pojawiło się ich za dużo. Dokładnie o tym piszę. Przez kasę wszystko się sypło. I nie ma to nic wspólnego z negatywną oceną utracjuszy. Po prostu udowadniam, że kasa grała w rozpadzie tych więzi (jej brak i za dużo) kluczową rolę.
  • ravny 02.05.19, 15:32
    Na dwa nicki udowadniasz? big_grin
  • 3psybezkota 02.05.19, 17:03
    Gdyby tak było, już dawno moderatorka wycięła by moje wypowiedzi, one widzą czy ktoś pisze na kilka nicków. Pajacu.
  • ravny 02.05.19, 18:44
    nie dość żeś głupia to jeszcze chamowata
  • anorektycznazdzira 02.05.19, 21:00
    Przecież kasa była. Rodzice póki żyli, finansowali młodszych utracjuszy na niezłym poziomie. Źródełko za życia rodziców nie wyczerpywało się przecież. To jeszcze lepiej niż spadek, bo zapewniało miękko po dupką przez lata i przez dekady.
    Dopiero spadek miał to do siebie, że było go tyle ile było, a jak się skończył, to trzeba było przyznać, że nie ma i nie będzie.


    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • ciszej.tam 02.05.19, 10:22
    Na miejscu starszego brata olalabym bym wanna be biznesmena i jego absurdalne firmy i ich konsekwencje.

    Suostrze pomoglabym pod warunkuem ze opuszcza gnoja hazardziste, idzie na terapie, przeprasza dzieci za wybieranie ponad ich dobro iluzje o zwiazku i dobro hazardzisty zlodzieja.
    Jesli siotra nie wspolpracuje, niech sie goni.

    Pomoglabym jej dzieciom, ale nie dodajac zie*banym rodzicom kase tylko otaczajac opieka emocjonlna, mozliwoscia realizowania pasji. Staralabym sie byc czym s secure w ich zyciu.

    Tyle.

    BTW to wyglada nie jak kochajaca sie swietna rodzina tylko jak kupa dysfunkcji a szambo kiedys wylac musialo
  • tt-tka 02.05.19, 11:37
    letniazimna napisała:

    > Obserwując życie swoje i ludzi dookoła mnie,

    Ty na pewno obserwujesz ? Czy tylko podziwiasz fasade nie dociekajac, co w srodku ?


    > Historia ludzi z najbliższego otoczenia mojego męża. Trójka rodzeństwa 27-31 la
    > t.

    A jak ukladaly sie stosunki miedzy rodzenstwem, nim odziedziczyli ten spadek ? Byli zzyci, wspierali sie czy tylko ci sie wydawalo ? Bo z opisu to tam od dawna kazdy sobie rzepke skrobal, na wlasna reke... to, ze sie zgodnie podzielili, nie dowodzi, ze stosunki byly wspaniale.


    Dzieci się sprawnie dogadują (prawie
    > cały majątek został w ciągu roku spieniężony). Każde dostaje po nieco ponad 60
    > 0 tys. Do tej pory żadnych problemów, kłótni, targów, no po prostu rodzina i ro
    > dzeństwo idealne.

    Zgodny podzial to naprawde jeszcze nie rodzenstwo idealne...



    > rodzeństwo się spotyka na Wielkanoc u siostry. Festiwal pretensji, zazdrości
    > , zawiści, awantury, nerwowa atmosfera. Nic nie zostało z pozornie mocnych więz
    > i, które były jeszcze 2 lata temu.

    Zdecyduj moze, co ? Czy te wiezi rzeczywiscie byly i to mocne, czy jednak byly to pozory, wzglednie ty swoje wyobrazenia wzielas za fakty ?



    Najs
    > tarszy brat, który wylądował finansowo najlepiej jest obiektem zazdrości, rodze
    > ństwo oczekuje, że on im pomoże.

    Pomoze w jakim sensie ? Wezmie na utrzymanie ? Hojnie obdaruje ? Na jakiej zasadzie tego oczekuja i czemu on mialby to robic ? Dostal tyle co i pozostali.

    >On wściekły o taką postawę, opuszcza towarzyst
    > wo ze słowami, że to koniec jakichkolwiek kontaktów, nie życzy ich sobie w przy
    > szłości i jak dla niego nie ma już rodziny.

    Zdrowy odruch. Na takie oczekiwania bardzo prawidlowa reakcja.

    Przez pieniądze rozleciało się naprawdę wzorcowe rodzeństwo,

    Powtarzam pytanie - na czym polegala wzorcowosc tego rodzenstwa ? Wczesniej, przed otrzymaniem spadku i wtedy, gdy go otrzymali ?


    A wystarczyło tak niewie
    > le, pogorszenie sytuacji życiowej dwojga,

    Nie pogorszenie. Zmarnowanie, i to w idiotyczny sposob tego, co moglo im byt poprawic, czyli sporego zastrzyku gotowki.


    > . Przykro bardzo, mnie osobiście naprawdę żal tych ludzi.

    No i co z tego zalu wynika ?

    PS mnie nie zal, jesli interesuje cie opinia osoby postronnej. Dwoje mlodszych dobrze sobie na swoja obecna biede zapracowalo, teraz i w przeszlosci. Bylo powierzyc pieniadze bratu, ktory zdaje sie jako jedyny mial wlasny dorobek juz wczesniej, przed spadkiem, i umial sie obchodzic z pieniedzmi. Chociaz... alkoholik i to grajacy oraz wspoluzalezniona zona zapewne i tak zmarnowaliby wszystko, podobnie jak nieudany biznesmen.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • letniazimna 03.05.19, 18:16
    Spróbuj mnie zrozumieć... Stosunki przed śmiercią rodziców między rodzeństwem oraz w ogóle z całą rodziną były doskonałe. Zawsze ciepłe słowa, wspólne spotkania, częste bywanie u siebie, telefony. Brat, który pracował w Norwegii parę razy w tygodni rozmawiał przez internet z rodzeństwem i rodzicami, często też bywał. Po śmierci nadal tak było i to długo, do momentu, gdy brat wyjechał po miesiącu od wynajęcia swoich mieszkań. A nawet dłużej, przez 3-4 miesiące odzywał się do rodzeństwa i rodziny z różnych krajów. Młodszy brat inwestował i rozwijał swój nieszczęśliwy biznes a siostra z mężem mieli się jakby lepiej. Po pół roku coś się zaczęło psuć, a po dwóch latach, gdy brat od mieszkań wrócił, okazało się, że jest tragedia w relacjach. Wszyscy mnie pytają o naszą rolę. My nie jesteśmy bogaci, nie możemy pomóc temu rodzeństwu, zresztą mąż po pojawieniu się u nich pierwszych problemów zabronił dawać im cokolwiek, żeby nie psuć atmosfery i nie przyzwyczajać, ale mnie jest smutno i to smutek z rodzaju tych rozdzierających serce. Wspieram ich bardzo mocno, ale duchowo, myślę pozytywnie i zawsze znajduję czas, żeby porozmawiać, powiedzieć ciepłe słowo czy dać dobrą radę. To już bardzo dużo.
    PS Każdy z nas ma prawo do błędów, nie wolno skreślać ludzi dlatego, że popełnili jakiś błąd, nawet ciężki.
  • tt-tka 03.05.19, 18:42
    letniazimna napisała:

    > Spróbuj mnie zrozumieć... Stosunki przed śmiercią rodziców między rodzeństwem o
    > raz w ogóle z całą rodziną były doskonałe. Zawsze ciepłe słowa, wspólne spotkan
    > ia, częste bywanie u siebie, telefony. Brat, który pracował w Norwegii parę raz
    > y w tygodni rozmawiał przez internet z rodzeństwem i rodzicami, często też bywa
    > ł.

    Zyli odzice, byli lacznikiem. A po smierci rodzicow wspolnota trzymala sie przy podziale spadku - po czym okazalo sie, ze kazde z nich chce czego innego i niewiele maja ze soba wspolnego. Czyli - nie stosunki byly intensywne, tylko byl lepik w postaci wspolnych rodzicow. Zabraklo ich, skonczylo sie.

    > Po śmierci nadal tak było i to długo, do momentu, gdy brat wyjechał po miesi
    > ącu od wynajęcia swoich mieszkań.

    Jassssne. Wszystkiemu winien najstarszy. Jak smial wyjechac.

    > Młodszy brat inwestował i rozwijał
    > swój nieszczęśliwy biznes a siostra z mężem mieli się jakby lepiej. Po pół roku
    > coś się zaczęło psuć, a po dwóch latach, gdy brat od mieszkań wrócił, okazało
    > się, że jest tragedia w relacjach.

    Przede wszystkim, bo to jest istotne, relacje zmienily charakter. Oni juz nie sa dziecmi swoich rodzicow (zawsze zapewniajacych miekkie ladowanie), tylko trojgiem doroslych, zyjacych odrebnie ludzi z wlasnymi rodzinami. I musza przyjac do wiadomosci i pogodzic sie z tym, ze zadne dla rodzenstwa nie jest najukochanszym dzieckiem, tylko doroslym (i wkurzajacym) osobnikiem spoza najblizszego stada.
    Co raczej normalne, zyjemy w zwiazkach lub samotnie, mozemy byc bardzo zzyci z nasza rodzina pochodzenia, ale za najblizszych uznajemy wspolmalzonka, dzieci, siebie w koncu, a nie siostre czy brata zyjacego i mieszkajacego oddzielnie.


    > PS Każdy z nas ma prawo do błędów, nie wolno skreślać ludzi dlatego, że popełni
    > li jakiś błąd, nawet ciężki.


    Chodzi nie o popelnienie bledu, tylko o trwanie w bledzie, latami, uporczywie i bez checi rozwiazania. Kazda moze trafic na alkoholika, ale nie kazda da alkoholikowi przep....c swoj pokazny majatek i dalej z nim bedzie, dojac tesciow. Kazdemu moze sie powinac noga przy przedsiebiorczosci wlasnej, ale produkowac comiesieczny deficyt przez lata i pokrywac go z cudzej kieszeni... a oboje mlodsi tak wlasnie zyja nadal, a nie zyli kiedys. I chca wrobic brata w to, co robili rodzice, czyli dawanie bez konca. No way.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • anorektycznazdzira 04.05.19, 08:30
    Albo jesteś troll, albo jakaś egzaltowana wariatka z tendencją do urojeń.

    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.