Dodaj do ulubionych

Roznice w wychowywaniu dzieci - Polska vs swiat

11.05.19, 17:05
Macie jakies rzeczy ktore was uderzyly zagranica w porowniu z PL?



--
wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Edytor zaawansowany
  • mrs.solis 11.05.19, 17:12
    W USA jak robia konkurs dla dzieci, to wszystkie wygrywaja. Nie ucza ich od malego, ze ktos moze byc lepszy. Druga sprawa to prezenty na urodzinach. Z urodzin kazdy wychodzi z upominkiem, w Pl. tego nie bylo.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • piekna_remedios4 11.05.19, 19:06
    Jest to w Polsce. Tzn podczas urodzin dzieci w żłobku czy przedszkolu, solenizant ofiarowuje swoim kolegom upominki.
  • hanusinamama 11.05.19, 21:14
    U mnie tak jest. Tzn jak do mojej córki przychodzą kolezanki to dostaje moja od nich ale tez kazda kolezanka wychdozi z prezentem. Podobnie jak moja idzie do kogos- zanosi prezent i z czyms tez wraca. Jak idzie na urodziny do sasiadki to ma tez prezent dla siostry sąsiadki...
  • bergamotka77 11.05.19, 22:05
    hanusinamama napisała:

    > U mnie tak jest. Tzn jak do mojej córki przychodzą kolezanki to dostaje moja od
    > nich ale tez kazda kolezanka wychdozi z prezentem. Podobnie jak moja idzie do
    > kogos- zanosi prezent i z czyms tez wraca. Jak idzie na urodziny do sasiadki to
    > ma tez prezent dla siostry sąsiadki...

    I to jest chore.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • hanusinamama 12.05.19, 21:23
    A czemu???
  • 45rtg 12.05.19, 22:17
    hanusinamama napisała:

    > A czemu???

    Bo siostra sąsiadki nie jest sąsiadką.
  • hanusinamama 13.05.19, 12:19
    smile
  • kyrelime 11.05.19, 22:09
    Nie cierpię takiego mnożenia prezentów. Kupuję dzieciom swoim i z rodziny wieksze prezenty z okazji urodzin, ale nie znoszę zasypywania dzieci milionem pierdolek co chwilę. Swoim też tłumaczę, że dzis brat ma święto i są w stanie to zrozumiec, więc innym dzieciom tym bardziej nie kupuję prezentów z okazji urodzin rodzeństwa.
  • hanusinamama 12.05.19, 21:24
    NO ok ale ja nie kupuje pierdółek. Zazwyczaj jest to ksiazka z serii ktore dziecko czyta albo cos z seri hand-craft.
  • kyrelime 12.05.19, 22:17
    To fajnie, książek imo nigdy nie zawiele. Moje dziecko bywa zalewane tandetą, co mnie irytuje, no bo gdzie to wszystko trzymać. Samej nie chce mi się latać za prezentami dla calego mnóstwa dzieci. Czasem robię zapasy książeczek czy jakiejs sprytnej plasteliny, żeby mieć w razie pojawienia sie okazji do podarunków, ale generalnie nie lubię przesadzania z prezentami.
  • 45rtg 12.05.19, 22:18
    hanusinamama napisała:

    > NO ok ale ja nie kupuje pierdółek. Zazwyczaj jest to ksiazka z serii ktore dzie
    > cko czyta albo cos z seri hand-craft.

    "Coś z serii hand-craft"? Brzmi jak ekologiczna pierdółka.
  • hanusinamama 13.05.19, 12:18
    Hand-craft czyli zabawki kreatywne. MOja akurat wróciła zestawem do zrobienia kartki z quillingu. Taki zestaw kosztuje cos koło 30 zeta wiec nie duzo ale młoda siedzi 2 dzien i skreca papierki. MOwiła ze to bedzie na dzien mamy.
  • taki-sobie-nick 11.05.19, 22:27
    Nie ucza ich od malego, ze ktos moze byc lepszy.

    Dzieci same widzą, które jest lepsze w tym czy owym, dawanie prezentów wszystkim dzieciom to idiotyczny pomysł.
  • hanusinamama 12.05.19, 21:25
    Ale w czym lepszy? Ze ma urodziny???
  • katja.katja 12.05.19, 21:32
    Tak, to jego święto.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • janja11 12.05.19, 08:48
    mrs.solis napisała:

    > W USA jak robia konkurs dla dzieci, to wszystkie wygrywaja. Nie ucza ich od mal
    > ego, ze ktos moze byc lepszy.
    Druga sprawa to prezenty na urodzinach. Z urodzin
    > kazdy wychodzi z upominkiem, w Pl. tego nie bylo.
    >

    Ale tak to jest, że zwykle ktoś jest lepszy. Tak jest w realnym życiu.

  • katja.katja 12.05.19, 10:50
    Pudrują rzeczywistość, która dla inteligentniejszych dzieci jest widoczna nawet w systemie amerykańskim.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bywalec.hoteli 12.05.19, 11:00
    janja11 napisał(a):

    > mrs.solis napisała:
    >
    > > W USA jak robia konkurs dla dzieci, to wszystkie wygrywaja. Nie ucza i
    > ch od mal
    > > ego, ze ktos moze byc lepszy.
    Druga sprawa to prezenty na urodzinach.
    > Z urodzin
    > > kazdy wychodzi z upominkiem, w Pl. tego nie bylo.
    > >
    >
    > Ale tak to jest, że zwykle ktoś jest lepszy. Tak jest w realnym życiu.
    >

    Ich uczy samo życie - są lepsze i gorsze ulice, szkoły , niektórzy mogą isc na studia a inni nie.
    Generalnie Stany wydają mi się słabe do życia


    --
    "Jakiej biedzie synuś? Podczas komuny dostawaliśmy paczki z Rajchu, nie wiedziałeś? Na biedę na Opolszczyźnie nikt więc nie narzekał, Pewex w Opolu był zawszy pełny kupujących" snakelilith
  • mysiaapysia 12.05.19, 11:45
    Ale tak szczerze - co widzisz złego w nagrodzeniu wszystkich małych uczestników konkursu? Np. miejsce 1, 2 i 3, a potem wyróżnienia dla wszystkich, którzy odważyli się wziąć udział w konkursie, poświęcili czas, zaangażowali się?
    Widziałam już w wielu szkołach takie sytuacje: startuje kilkadziesiąt dzieci, czasm ponad 50, a jury daje tylko 3 nagrody i 3 wyróżnienia. Co ma sobie pomyśleć reszta uczestników, czasem 7-8 latków? I tak naprawdę w polskich szkołach konkursy plastyczne to często totalne nieporozumienie, skoro prace mogą być robione w domu i często tylko niewielki procent jest robiony rzeczywiście przez dzieci, bo w większości to prace dorosłych.
  • grru 12.05.19, 15:15
    Ja się zastanawiam, po co w ogóle konkursy w takim wieku? Trzeba zaprząc do wyścigu? Naprawdę dzieci nie mogą malować z innych pobudek niż otrzymanie nagrody?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • saskia44 12.05.19, 15:42
    Moze dlatego ze wizja otrzymania nagrody sprawia ze staraja sie bardziej, daja z siebie wiecej?
  • grru 12.05.19, 15:46
    Są badania pokazujące, że jest dokładnie odwrotnie. Nagradzanie zabija też wewnętrzną motywację

    --
    Nadal jem gluten smile
  • saskia44 12.05.19, 15:59
    Badania sa rozne.
  • grru 12.05.19, 16:57
    Owszem. Co nie zmienia faktu, że nie widzę żadnej przewagi sytuacji "grupa siedmiolatków maluje jesień, za najładniejszy obrazek będzie zestaw klocków" nad sytuacją "grupa siedmiolatków maluje jesień".

    --
    Nadal jem gluten smile
  • saskia44 12.05.19, 17:21
    grru napisał(a):

    > Owszem. Co nie zmienia faktu, że nie widzę żadnej przewagi sytuacji "grupa sied
    > miolatków maluje jesień, za najładniejszy obrazek będzie zestaw klocków" nad sy
    > tuacją "grupa siedmiolatków maluje jesień".
    >

    To moze sprawdz w praktyce oba scenariusze.
  • grru 12.05.19, 17:23
    Wspominane przeze mnie badania to właśnie sprawdzenie obu scenariuszy w praktyce. Każde badanie, o jakim czytam, mam potem sama powtarzać? TY sprawdzasz wszystko sama?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • saskia44 12.05.19, 18:06
    grru napisał(a):

    > Wspominane przeze mnie badania to właśnie sprawdzenie obu scenariuszy w praktyc
    > e. Każde badanie, o jakim czytam, mam potem sama powtarzać? TY sprawdzasz wszys
    > tko sama?
    >
    Jak napisalam, badania sa rozne, a wiele z nich udowadnia zalozone tezy
  • ichi51e 12.05.19, 18:29
    ale saskia ma racje - badania rozne rzeczy pokazuja a doswiadczenie dziesiatek lat pokazuje ze pozytywne wzmocnienia dzialaja tylko trzeba je umiec uzywac. W szkole i klasie sa inne priorytety niz perspektywa lat 20

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • grru 12.05.19, 22:52
    Ok, każdy zostanie przy swoim zdaniu i przy wynikach tych badań, które mu pasują do tezy smile

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 13.05.19, 08:46
    Sama zrób drobny eksperyment. Zrób ogłoszenie w którym szukasz niani na miesiąc, za darmo.
    I takie w którym oferujesz normalne wynagrodzenie.
    Porównaj liczbę odpowiedzi.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grru 13.05.19, 15:11
    A co to ma do tematu?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 14.05.19, 07:33
    Nagroda motywuje.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grru 14.05.19, 15:39
    Pensja pracownika nie jest nagrodą.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 14.05.19, 16:26
    Tylko czym?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 12.05.19, 20:11
    A dorośli nie mogą popracować u mnie w firmie bez wynagrodzenia?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grru 12.05.19, 22:53
    Mogą, jak się zgodzą, masz swobodę zawierania umów.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 13.05.19, 08:44
    Jakoś nikt nie chce nawet jeden dzień.
    Ciekawe czy w Stanach by się udało.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 45rtg 12.05.19, 22:19
    mysiaapysia napisała:

    > Ale tak szczerze - co widzisz złego w nagrodzeniu wszystkich małych uczestników
    > konkursu? Np. miejsce 1, 2 i 3, a potem wyróżnienia dla wszystkich, którzy odw

    To jest złego, że to krzywdzi tych naprawdę wygrywających.

    > ażyli się wziąć udział w konkursie, poświęcili czas, zaangażowali się?
    > Widziałam już w wielu szkołach takie sytuacje: startuje kilkadziesiąt dzieci, c
    > zasm ponad 50, a jury daje tylko 3 nagrody i 3 wyróżnienia. Co ma sobie pomyśle
    > ć reszta uczestników, czasem 7-8 latków? I tak naprawdę w polskich szkołach kon

    Co ma myśleć? Że to normalne. Nie wygrali - nie dostali.

    > kursy plastyczne to często totalne nieporozumienie, skoro prace mogą być robion
    > e w domu i często tylko niewielki procent jest robiony rzeczywiście przez dziec
    > i, bo w większości to prace dorosłych.

    Aaa, no tak. Obowiązkowa legenda o pracach robionych przez rodziców...
  • heca7 12.05.19, 22:34
    Zgadzam się jako ta zwykle niewygrywająca konkursów recytatorskich (wtedy tylko takie były w szkole wink ). Nie dość , że nie posiadałam talentu to dodatkowo zjadała mnie trema. Ale jakbym dostała nagrodę za sam udział to sorry, poczułabym jakby ktoś się nade mną i moim beztalenciem litował. Nie doceniał pracy tylko litował. I wcale ale to wcale by mi się to nie podobało.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • janja11 13.05.19, 08:47
    heca7 napisała:


    > adała mnie trema. Ale jakbym dostała nagrodę za sam udział to sorry, poczułabym
    > jakby ktoś się nade mną i moim beztalenciem litował. Nie doceniał pracy tylko
    > litował
    . I wcale ale to wcale by mi się to nie podobało.
    >

    Dokładnie. Dzieciaki nie są głupie i same też potrafią ocenić, kto na nagrodę zasłużył, a kto dostał nagrodę z litości.
    „Dziecko to człowiek, tylko że mały – nie znaczy, że jednak głupi. Ten mały często czuje i widzi więcej niż sobie myślisz”

    Krótko mówiąc obdarowywanie wszystkich równo prezentami(niezależnie, czy się w ogóle do pracy przyłożyli i rezultatu) jest nie tylko deprawujące (bo uczy dziecko, że nagroda się należy), ale też obraża inteligencję dzieciaka .
  • taki-sobie-nick 12.05.19, 22:40
    mysiaapysia napisała:

    > Ale tak szczerze - co widzisz złego w nagrodzeniu wszystkich małych uczestników
    > konkursu? Np. miejsce 1, 2 i 3, a potem wyróżnienia dla wszystkich, którzy odw
    > ażyli się wziąć udział w konkursie, poświęcili czas, zaangażowali się?

    A widzisz, tu mamy jednak do czynienia ze STOPNIOWANIEM osiągnięć. Pierwsze, drugie i trzecie miejsce jednak jest, a reszta może dostać cukierki (nie wyróżnienie, bo to też rodzaj nagrody).

    Co do konkursów plastycznych, wychodzi na to, że należy je organizować na lekcjach plastyki, a
    rozpoczęte prace trzymać pod kluczem.
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 17:12
    Może nie jest to wychowanie, ale intrygujący jest brak czapeczek 365 dni w roku/ 24 h na dobę( no prawie).
  • ichi51e 11.05.19, 17:22
    O jakim kraju mowa bo z ta czapka to roznie bywa...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • viridiana73 11.05.19, 20:21
    To samo miałam napisać.
    Brat i bratowa mieszkają w UK. Kiedyś przysłał mi zdjęcie: piątka dzieci w plenerze, w tym ich córka. Czym się wyróżniała? Jako jedyna miała czapkę😄😄
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 20:44
    Anglia, Holandia.
  • hanusinamama 11.05.19, 21:16
    U nas w PL tez duzo dzieci nie nosi czapek (moja strasza rodziła sie w kwietniu, 3 dni po poridzie była na spacerze miała czapeczkę) ale juz w czerwcu (miała 2 miesiace- nie), teraz chodzą obie w czapce jak jest zimną i jest zimno. Jak jest 14 stopni to nie.
  • anagat1 12.05.19, 18:14
    Woow...serio w czerwcu w Polsce ( W CZERWCU!!!) twoje dziecko nie mialo czapeczki..szok.
    Mieszkam w Irlandii.. 2 miesieczne dzieci w srodku zimy I wichury nie maja czapeczek. I tak.. Jest to swego rodzaju element wychowania, bo swiadczy to o nadmiarze troskliwosci. To jeden z willu przykladow "upupiania"dzieci przez polskich rodzicow.
  • hanusinamama 12.05.19, 20:22
    Sory ale zima jak jest mróz to ja nosze czpake wiec nie wiem czemu dziecku mam nie założyc? Ale jak jest ciepło no w grudniu czy lutym (czytaj 8 czy 10 stopni) to obie nie noszą. Nigdy nie nosiły latem uszatek zeby uszek nie zawiało....ale miło sie ponabijać z polskich matek? NIe wiem moze wam to samoocene podnosi...
  • anagat1 12.05.19, 18:14
    Woow...serio w czerwcu w Polsce ( W CZERWCU!!!) twoje dziecko nie mialo czapeczki..szok.
    Mieszkam w Irlandii.. 2 miesieczne dzieci w srodku zimy I wichury nie maja czapeczek. I tak.. Jest to swego rodzaju element wychowania, bo swiadczy to o nadmiarze troskliwosci. To jeden z wielu przykladow "upupiania"dzieci przez polskich rodzicow.
  • ichi51e 12.05.19, 18:25
    Polecam sie doksztalcic i porownac klimat w pl i irl/uk. Abstrahujac od zasadnosci czapki w czerwcu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 12.05.19, 20:23
    Rozumiem ze w styczniu przy -6 niemowleta Irlandzkie tez czapek nie noszą? MOje noszą. Ja tez noszę...
  • 45rtg 12.05.19, 22:21
    hanusinamama napisała:

    > Rozumiem ze w styczniu przy -6 niemowleta Irlandzkie tez czapek nie noszą? MOje
    > noszą. Ja tez noszę...

    A skąd oni tam, przy Golfsztromie, te -6 biorą?
  • kyrelime 12.05.19, 22:21
    Dokladnie, jest różnica w klimacie. W naszych miesiacach zimowych sama noszę czapkę i inne zimowe akcesoria to czemu dziecku mialabym żałować?😉 Nie lubię skrajności w żadną ze stron.
  • grru 12.05.19, 22:56
    Decyzja o założeniu dziecku czapki jest tak samo upupiająca jak decyzja o niezałożeniu. Niestety, trudno w tej kwestii uszanować autonomię noworodka, bo nie potrafi opisać, jakiej garderoby sobie życzy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • ela.dzi 11.05.19, 17:27
    W UK zaszokowało mnie, że przy temperaturze poniżej 10 stopni dzieci chodziły z gołymi nogami.
  • cauliflowerpl 11.05.19, 17:28
    Male dzieci w barach w Hiszpanii do poznej nocy.
  • bergamotka77 11.05.19, 18:52
    cauliflowerpl napisała:

    > Male dzieci w barach w Hiszpanii do poznej nocy.

    A w UK z kolei zakaz wstępu dla rodzin z dziećmi do restauracji po 19.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sfornarina 11.05.19, 19:04
    > A w UK z kolei zakaz wstępu dla rodzin z dziećmi do restauracji po 19.

    To chyba w tej konkretnej restauracji, bo w UK takich regulacji nie ma i nigdy tego nie widziałam.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • bergamotka77 11.05.19, 20:46
    To nie dotyczy wszystkich oczywiście ale w Liverpoolu bylo sporo takich miejsc. Do pubu też nas z 8-latkiem nie wpuścili w dzień.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • kandyzowana3x 11.05.19, 21:14
    To musical byc jakies wyjatkowe miejsce tylko Fla doroslych.
  • bergamotka77 11.05.19, 21:58
    Żadne wyjątkowe. Do 19. wstęp się wszystkich a potem tylko dla dorosłych. Zwykla restauracja. Zresztą UK ma chyba najwięcej kids free zones na swiecie. Nie spotkalam się nigdzie na swiecie z zakazem wstępu 8-latka do restauracji, tylko w UK.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • tairo 12.05.19, 00:56
    Pub to nie restauracja, wiesz?
  • bergamotka77 12.05.19, 01:01
    Nie zauważyłaś, ze pisalam i o restauracji i o pubie oddzielnie? Następna nie umie czytać... Tak, wiem mieszkałam w Anglii a bywam w niej regularnie do dziś. Do restauracji nas nie wpuścili wieczorem - do pubu nawet w dzień. Pisałam o tym.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • tairo 12.05.19, 01:25
    Tak, tak, nikt czytać nie umie.

    Kup sobie siodło, berga.
  • bergamotka77 12.05.19, 01:54
    Ty nie umiesz i aaaa coś tam też nie a poucza. Pozostale forumki czytają i rozumieją, bo nie zadają głupich pytań i nie wysuwaja fałszywych wniosków.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • saskia44 12.05.19, 08:22
    To trafilas na jakis wyjatkowy pub i restauracje. Mieszkam tu dwie dokad, mam dwoje dzieci, jadamy a roznych miejscach w tych pubs I jeszcze sie nie zdarzylo. Owszem, do niektore pubs nie wpuszczaja dzieci po okreslonej godzinie, co jest dosc sluszne ze wzgledu na alkohol a kiedys i papierosy. To nie miejsce dla dzieci po prostu. Pracowac tam tez moga osoby 16 plus a osoby ponizej 18-go roku zycia nie moga podawac alkoholu.
  • mayaalex 11.05.19, 23:44
    Ja tez nigdy sie z czyms takim nie spotkalam w UK a jak tam jestesmy to bardzo czesto jemy w przeroznych restauracjach. Zazwyczaj wlasciciele/obsluga sa przyjaznie nastawieni, czesto maja kredki/kolorowanki.
  • ichi51e 12.05.19, 08:15
    A ja sie spotkalam i to z 15 lat temu jak sama jeszcze bylam szczawiem. Do pubu wpuszczali dzieci do jakiejs tam godziny (byly gry familijne etc) po poludniu nie. Bardzo mi sie to wydalo wlasnie logiczne i elastyczne - obiad mozna zjesc a wieczorem to jednak ludzie przychodza sie nawalic.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 12.05.19, 08:17
    A Berga wberew temu co twierdzi pewnie zakukala do jakiejs bardziej eleganckiej restauracji.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saskia44 12.05.19, 08:23
    ichi51e napisała:

    > A Berga wberew temu co twierdzi pewnie zakukala do jakiejs bardziej eleganckiej
    > restauracji.
    >

    Nie wiem dokad poszla, ale byc moze trafila na jakas wyjatkowa tylko dla doroslych.
  • kandyzowana3x 12.05.19, 08:31
    Podejzewalabym raczej wlasnie pub, take typowe miejsce gdzie w dzien idzie sie na obiad z rodzina, a wieczorem na piwo z doroslymi.
  • krecik 12.05.19, 09:02
    Dodatkowo trzeba pamietac, ze sie duzo zmienilo odkad Bergamotka mieszkala w UK - przede wszystkim kryzys, ktory sie zaczal w okolicach 2008 plus wprowadzenie zakazu palenia w lokalach spowodowalo rewolucje - setki pubow po prostu padlo, a reszta desperacko szukala sposobow na przyciagniecie klienteli. Sposobem na przetrwanie bylo wlasnie przestawienie sie z doroslych na cale rodziny, poszerzenie oferty gastronomicznej oraz generalnie zmiana wizerunku.
    Oczywiscie nie we wszystkich lokalach i nie o kazdej porze, ale generalnie brytyjski pub bardzo sie zmienil przez ostatnie 15 lat.

    Ag

    --
    -_n_|_|_,_ Migawki
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'==='jgs
  • saskia44 12.05.19, 09:10
    Zmienil sie, bo poszerzyl oferte wlasnie o jedzenie, zeeszta Sunday roast dla calych rodzin jest tradycja stara. Nadal sa jednak puby ktore nie serwuja jedzenia ani nawet herbaty a tylko alkohol i sa to miejsca gdzie ludzie przyjda na pint w drodze ze spaceru z psem a nie z dziecmi. Sa tez pubs gdzie jadaja cale rodziny I maja specjalne menu dla dzieci itd.
  • sniyg 12.05.19, 09:18
    krecik napisała:

    > Dodatkowo trzeba pamietac, ze sie duzo zmienilo odkad Bergamotka mieszkala w UK
    >
    Wszędzie się dużo zmienia, nie tylko w UK, w Polsce są wręcz skokowe zmiany, dlatego takie wątki nie mają specjalnie sensu gdy ktoś porównuje swoje dzieciństwo w Polsce to tego jak 30 lat później wychowuje dzieci na emigracji.
  • ichi51e 12.05.19, 09:59
    Mi sie wydaje ze w PL bardzo sie w dzieci inwestuje. (perspektywa Warszawy) Maja duzo zajec dodatkowych terapie reki logopede terapeute si - ale juz niekoniecznie sport chociaz z tym lepiej. Duzo jest kawiarni dla matek z dziecmi fantastyczne place zabaw bardzo rozne (tak i czesto lepsze niz na zachodzie moze dlatego ze duzo nowych) jest duzo teatrow dla dzieci, zajec w muzeach ale tez wiekszosc tego koncentruje sie na malych dzieciach (od niemowlaka do przedszkolaka) i ich znudzonych matkach. Dla dzieci przedszkolnych tez ok od szkolniaka jest juz gorzej - pewnie szkoly przejmuja czas wolny dziecka. Dziecko ma sie uczyc i ma byc grzeczne (grzeczne dziecko jest ciche zajmuje sie soba i ladnie je).

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saskia44 12.05.19, 10:04
    Inwestuje sie w dzieci w wielu krajach podobnie, ale robia to glownie ci ktorzy maja mozliwosci. Wszedzie jest to mniejszosc jednak.
  • ichi51e 12.05.19, 10:28
    Tak sobie gdybam ze u nas ten rozkwit oferty dla malych dzieci to poklosie dlugiego macierzynskiego. Rodzisz dziecko rok urlopu wracasz na troche do roboty druga ciaza i znowu urlop - a ty z maluchami w chacie... szalu mozna by dostac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saskia44 12.05.19, 10:31
    Pewnie tak, jest zapotrzebowanie jest usluga.
  • bergamotka77 12.05.19, 11:57
    Wyjechałam z UK w 2010 roku więc nie minela jeszcze nawet dekada. Poza tym bywam tam regularnie, ostatnio w kwietniu i o wiele szybciej zmienia się Polska i Warszawa niż UK. Teraz bywam w Londynie z kolei i nie trafiliśmy jeszcze na odmowę wejścia do restauracji choć młodszy jest w podobnym wieku jak był starszy gdy nam odmawiano. Może to specyfika L-poolu, który lubi się nawalic?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • saskia44 12.05.19, 08:24
    No I tak jest do dzis i ma to sens. Czy w pl w podobnych miejscach dzieci sa akceptowane w nocy?
  • bergamotka77 12.05.19, 11:41
    O 3 czyli w nocy działaja tylko kluby nocne ale wieczorem o 19-20 jak najbardziej. Latem czesto jadamy o tej porze z dziećmi na mieście. Nigdy, powtarzam nigdy nikt nie zwrócił na to uwagi wręcz przeciwnie sa uprzejmi, wjeżdża zwykle karta i menu dla dzieci. Polska jest prodziecieca.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • saskia44 12.05.19, 12:52
    Ale w UK tez nie ma problemu zeby dzieci jadly w restauracji o 19-20
  • leni6 11.05.19, 19:44
    To samo według Włoszech, parki zabaw dla małych dzieci (przedszkolnych) czynne np. 17-22.
  • rosapulchra-0 11.05.19, 20:54
    I w Portugalii.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • maaria33 11.05.19, 17:29
    Trudno mi powiedzieć na ile to różnice kulturowe czy po prostu tak trafiłam. W Kanadzie byłam niańką i to miało ogromny wpływ na moje postrzeganie macierzyństwa. Krótko mówiąc nie jest obowiązkiem matki cierpieć i męczyć się sztuka dla sztuki. Dziecko nie umrze jak nie zje 3 daniowego obiadu albo jeżeli raz na jakiś czas zamiast tego obiadu zje np kanapkę. I tak dalej.
  • aerra 11.05.19, 18:38
    Moje dziecko nigdy, przenigdy w swoim 9,5 letnim życiu nie zjadło 3-daniowego obiadu. Nawet jak bywaliśmy na obiadach (bo ja takich nie robię wink ), to i tak młody zjadał 1-danie.
  • maaria33 11.05.19, 19:04
    3 daniowy obiad to symbol. Chodzi o to, że trzeba się umęczyć - polepić, pozawijać, poobierać, użyć 50 garnków i 12 patelni.
    I broń Boże nie oglądać przy tym filmu ani nie słuchać muzyki, bo to unieważnia poświęcenie. A potem poprasować skarpetki i ręczniki, w ciszy, ewentualnie przy dziecięcych piosenkach. Albo monologu martyrologicznego.

    Tak jak pisałam - trudno mi powiedzieć na ile to różnice osobnicze na ile kulturowe (znajoma nianka z Ca ma trochę inne doświadczenia), ale dla mnie to było odkrycie organoleptyczne a nie tylko teoretyczne (btw piszę o dawnych czasach, więc wiele się zmieniło, ale to doświadczenie zmieniło mnie wtedy - byc może dzięki niemu -m.in. - w ogóle mam dziecko)
  • piekna_remedios4 11.05.19, 19:08
    Ale ze wg ciebie w PL ktoś tak robi? Nie znam żadnej matki pasującej do tego opisu. W Polsce
  • maaria33 11.05.19, 19:18
    Mówię o tym co było 25-30 lat temu smile stara jestem smile

    Teraz faktycznie nie znam.
  • aandzia43 11.05.19, 22:04
    maaria33 napisała:

    > Mówię o tym co było 25-30 lat temu smile stara jestem smile
    >
    > Teraz faktycznie nie znam.

    Kwestia miasta, środowiska czy czego tam jeszcze, poświętnictwa z grymasem bólu na ustach nie uprawiałyśmy ja i moje koleżanki choć rozmnażałyśmy się dawno. Ponad trzydzieści lat temu urodziłam dziecko, było dużo ciężej niż teraz czy trzydzieści lat temu w Kanadzie. Nie było czegoś teraz (i wówczas w Kanadzie) tak oczywistego jak pampers, gotowe żarcie w słoiczkach, po mleko w proszku teściowa stała w nocy w kolejkach, do tego nie wszystkie miałyśmy pralki automatyczne. Gdybym do tych wszystkich niedogodności dołożyła jakąś martyrologię czy prasowanie skarpetek to bym się chyba zarąbała na śmierć, bo i bez zbędnych czynności było upierdliwie.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • maaria33 11.05.19, 22:08
    A Wasze matki? (bo to raczej o nich mowa)
  • aandzia43 11.05.19, 22:37
    maaria33 napisała:

    > A Wasze matki? (bo to raczej o nich mowa)

    Jak moja matka urodziła mnie 55 lat temu to pieluchy prała na tarze a wodę grzała na piecu, potem wstawała przed piątą żeby zdążyć do roboty a mnie zostawiała z babcią. Robiła niezbędne minimum zeby dziecko miało sucho i ciepło i była wystarczająco zmęczona, nie sądzę by brała udział w jakimś wyścigu o puchar najpiękniej wyprasowanej pieluchy. Nie miała na to siły i ochoty.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • maaria33 12.05.19, 09:14
    Ale to tak samo jak z "czapeczkami" - każdy ma inne doświadczenia.
  • cosmetic.wipes 13.05.19, 15:39
    maaria33 napisała:

    > A Wasze matki? (bo to raczej o nich mowa)


    Moja matka (urodzona w latach trzydziestych ubiegłego wieku) praktykowała rodzicielstwo intelektualno-więziowe, a nie gospodarczo-praktyczne. Mnóstwo z nami rozmawiała, doskonale czuła nasze nastroje, natomiast kwestie sprzątania, prania czy gotowania były dla niej drugorzędne.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • maaria33 13.05.19, 18:43
    cosmetic - mówię nie o macierzynstwie gospodarczym tylko martyrologicznym - nawet gdyby było 10 służących i najnowszy hitech to i tak trzeba poświęcać się i cierpieć. A jak trzeba to narzędzia się znajdą np 3 daniowy obiad. Kiedyś się zastanawiałam co to daje kobietom, ale nie znalazłam odpowiedzi. No może poza jednym wytłumaczeniem - syndrom ofiary - same nie były w stanie życ po swojemu , więc starają się udowodnic, że się nie da. I nie twierdze, że to masowy wzorzec, ale na tyle kiedys silny, że zauważalny.
  • makurokurosek 11.05.19, 19:43
    Moja teściowa. Kobieta codziennie wstawała o 4 rano aby zrobić 3 daniowy obiad ( zupa, drugie danie i deser) , kładła się natomiast około 23. Szczerze nie ogarnęłam do tej pory co robiła po powrocie z pracy do 23
  • aandzia43 11.05.19, 22:07
    makurokurosek napisała:

    > Moja teściowa. Kobieta codziennie wstawała o 4 rano aby zrobić 3 daniowy obiad
    > ( zupa, drugie danie i deser) , kładła się natomiast około 23. Szczerze nie oga
    > rnęłam do tej pory co robiła po powrocie z pracy do 23

    Stała w kolejkach po żywność, podawała obiad, zmywała, prała we Frani i płukała w wannie, krochmaliła, prasowała, kurze ścierała, podłogę myła trzy razy, szyła i dziergała. Moja matka kilkadziesiąt lat temu robiła w przeciwieństwie do twojej teściowej niezbędne minimum, a i tak jej nie zazdroszczę.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • maaria33 11.05.19, 22:12
    Ale dopóki jest to kwestią wyboru to ok. Ale naturalną, wydawałoby sie, rzeczą jest radość, że kolejne pokolenia nie muszą, bo albo są ułatwienia technologiczne albo zmieniła się percepcja społeczna tego co powinno się robić.
  • makurokurosek 12.05.19, 20:34
    Moja mama żyła przecież w tych samych czasach i w przeciwieństwie do teściowej nie miała do ogarnięcia dwójki dzieci, tylko czwórkę i nie wstawać o 4 rano. Sorry ale naprawdę można było się ogarnąć tak by nie trzeba było kłaść się spać o 23 i wstawać o 4.
  • aerra 11.05.19, 21:48
    hehe, ja matkę zepsułam.
    Na początku była oburzona, że jak to, ja nie wstaję rano, żeby mężowi śniadanie zrobić. Odpowiedziałam, że rączki ma, jak chce to niech sobie sam zrobi (nie chce, on woli pospać te parę minut dłużej), duży w końcu jest.
    I tak przez jakiś czas dopytywała o to, a potem się okazało, że ojciec też rączki ma i jest całkiem duży, jak chce śniadanie rano to niech sobie zrobi. I, niespodzianka, robi. A matka śpi w tym czasie wink
  • pade 12.05.19, 10:46
    "Chodzi o to, że trzeba się umęczyć - polepić, pozawijać, poobierać, użyć 50 garnków i 12 patelni.
    I broń Boże nie oglądać przy tym filmu ani nie słuchać muzyki, bo to unieważnia poświęcenie. A potem poprasować skarpetki i ręczniki, w ciszy, ewentualnie przy dziecięcych piosenkach. Albo monologu martyrologicznego."

    Znam touncertain

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • black_magic_women 12.05.19, 11:04
    maaria33 napisała:

    > 3 daniowy obiad to symbol.

    I to batrdzo mocno zakorzeniony. Tak sie poskładało, ze w wyniku wirusówek mąż ze starsza dwohka był w domu a ja z noemowlakiem u mamy. I w codziwnnych relacjach przewijało sie ile zjedli, ile bylo w tym miesa(na codzoeń jemy moze 2 razy w tygodniu, czesto mniej) , ile dokładek. Jakbym tesciowa słyszała. I mąż tez ostatnio wyznał, że drugie danie musi być konkretne, bo "przeciez nie ma u nas dwudaniowych obiadów". Ale tu znowu klania sie dom rodzinny, bo chociaż ani babcia, ani matka męża gotować nie potrafią, to symboliczne dwa dania byc muszą. Za to sałatka juz niekoniecznie 😉
  • black_magic_women 12.05.19, 11:07
    black_magic_women napisała:
    Pisanie z normowlakiem na reku i takie efekty 😣
  • katriel 12.05.19, 15:08
    "Normowlak" bardzo mi się podoba. Rozumiem, że to taki idealnie normalny niemowlak, rozwijający się książkowo, zawsze na 50-tym centylu itd.?

    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • black_magic_women 12.05.19, 20:21
    katriel napisała:

    i idealnie normalny niemow
    > lak, rozwijający się książkowo, zawsze na 50-tym centylu itd.?
    >
    Haha, dla mnie jako matki idealny, jak cała trójka (a nigdy specjalnie nie chciałam mieć dzieci 😉), ale żadno nie bylo na 50 centylu, wszystkie mniejsze, za to wesołe i mądre.
  • yuka12 12.05.19, 13:12
    Teściowa i moja mama (choć moja mama akurat surówki i sałatki robi nawet 2-3 rózne do obiadu). Natomiast pamiętam, że w czasach przedemerytalnych moja mama gotowała obiady wyłącznie w weekendy, w dni powszednie czasami coś usmażyla (lub tata) na kolację np. naleśniki czy frytki. Wszyscy jedliśmy obiady poza domem. Pranie robiliśmy rodzinnie, ojciec robił zakupy z listą w ręku, stał w kolejkach, a przed sprzątaniem uciekał na ryby. Teściowa pracowała na zmiany i obiad dwudaniowy był codziennie. Ona też sprzątała, robiła zakupy, prała itd. I mój mąż nieświadomie próbuje powielać ten wzorzec w naszym domu- ale się nie daję 😁.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • kryzys_wieku_sredniego 11.05.19, 19:11
    A mój zawsze w szkole i przedszkolu i w domu: łyżka zupy, gryz kotleta i lody ;P
    W tym roku mamy możliwość zamawiania posiłków w szkole przez internet i teraz syn sobie wybiera zupę czy 2 danie, deser jest zawsze.
  • janja11 12.05.19, 09:01
    maaria33 napisała:

    > Trudno mi powiedzieć na ile to różnice kulturowe czy po prostu tak trafiłam. W
    > Kanadzie byłam niańką i to miało ogromny wpływ na moje postrzeganie macierzyńst
    > wa. Krótko mówiąc nie jest obowiązkiem matki cierpieć i męczyć się sztuka dla s
    > ztuki. Dziecko nie umrze jak nie zje 3 daniowego obiadu albo jeżeli raz na jak
    > iś czas zamiast tego obiadu zje np kanapkę. I tak dalej.

    Typowa zakompleksiona ematka. Jest komentarz w całości poświęcony dokarmianiu dziecka i "odkrywcza" konkluzja " Dziecko nie umrze jak nie zje 3 daniowego obiadu".

    Gdyby nie padło słowo dziecko, równie dobrze komentarz mógłby dotyczyć dowolnej hodowli.


  • maaria33 12.05.19, 09:15
    smile Tobie też miłego dnia wink
  • berber_rock 11.05.19, 18:07
    Takie wyluzowanie I przekonanie że przeziębiona albo chore dziecko niekoniecznie od tego umiera np.
    - na basenach nigdzie nie ma suszarkę, wszyscy po zajęciach wychodzą z mokrą głową i nikt się nie przejmuje że jest akurat zima
    -harcerze latają zima po lesie w mokrych majtkach i ciuchach i podobnie jak wyżej.
  • berber_rock 11.05.19, 18:10
    Aha, no i syf i brud w przedszkolu oraz tłumaczenie rodzicom, że wszy, owsiki I inne to normalne pasożyty wieku rozwojowego w dużych skupiskach dzieci.
    Co ja się tej pościeli i ciuchów nawyparzalam...
  • 1maja1 11.05.19, 18:59
    Czy masz na mysli Uk? Bo moja 4 latka po raz kolejny ma owsiki, podejrzewam przedszkole i z tego co slysze i czytam tu w Anglii nawet nastolatki czy dorosli maja ten syf miesiacami i nic z tym nie robia bo sie wstydza przyznac/isc do apteki!! Mam jeszcze dwoje starszych dzieci, ktore zaliczyly po kilka instytucji w De oraz Austrii i owskikow na oczy nie widzielismy😤🙄

    --
    A ja lubie te zdj cia dzieci. Moze to kwestia tego ze sama mam male i fajnie wiedziec ze znajomym tez sie dobrze chowaja. za to cudze zwierzeta (zwlaszza te nad ktorymi ktos sie znecal) nic mnie nie obchodza
    by ichi51e
  • leyla76 11.05.19, 20:35
    Naprawde? Dwoje dzieci urodzonych i do wieku lat 8 i 6 mieszkających w UK. Zaliczyli przedszkole i troche szkoły UK. Żadne nie miało ani wszy, ani owsików. Wszy córka załapała pare razy po przeprowadzce do Szwajcarii, a najmłodszy, urodzony w Szwajcarii owsiki.
  • saskia44 12.05.19, 08:37
    Tez dwoje dzieci, kazde w przedszkolu od ok 10-ca zycia, owsikow nigdy zadne nie mialo, wszy pierwszy raz dostala corks w szkole podstawowej, byla jedna dzieqczynka ktora notorycznie byla zawszawiona I inne dzieci lapaly. Syn tez miala kilka razy. Wszy jednak sa wszwdzi, w pl wcale nie mniejszy.
  • kaka-llina 14.05.19, 15:50
    Dzieci 9 i 6 lat wszy nigdy nie miały (chociaż były ostrzeżenia ze szkół ale jakoś nie złapały) owsiki to już w ogóle nie widziałam i nie słyszałam..
  • rosapulchra-0 11.05.19, 21:04
    Moje trzy córki skończyły edukację w UK, żadna nie miała owsików. I nie znam żadnej mieszkającej w UK polskiej matki, która by narzekała na owsiki czy wszy u swoich dzieci.

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • 1maja1 11.05.19, 21:14
    Ja tez gadam i nie narzekam nikomu, ze moje dziecko ma owsiki, wiec sie nie dziwie, temat niezbyt ciekawy. O wszach w ang szkolach za to slysze czesto. Szczesliwie w naszej nie bylo jak do tej pory. Za to w poprzedniej szkole moich dzieci w Austrii wszy byly regularnie w möodszych klasach prawie co miesiac byl email wysylany. Corka raz tez przyniosla z przedszkola.

    --
    A ja lubie te zdj cia dzieci. Moze to kwestia tego ze sama mam male i fajnie wiedziec ze znajomym tez sie dobrze chowaja. za to cudze zwierzeta (zwlaszza te nad ktorymi ktos sie znecal) nic mnie nie obchodza
    by ichi51e
  • 1maja1 11.05.19, 21:14
    *nie gadam

    --
    A ja lubie te zdj cia dzieci. Moze to kwestia tego ze sama mam male i fajnie wiedziec ze znajomym tez sie dobrze chowaja. za to cudze zwierzeta (zwlaszza te nad ktorymi ktos sie znecal) nic mnie nie obchodza
    by ichi51e
  • bergamotka77 11.05.19, 22:16
    Normalna rzecz w tym wieku przez takie tabu jakie tworzysz ludzie się wstydzą to leczyć. Właśnie zadzwonila godzinę temu do mnie przyjaciółka z info - jej córka znowu ma wszy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • berber_rock 11.05.19, 21:53
    rosapulchra-0 napisała:

    I nie znam ża
    > dnej mieszkającej w UK polskiej matki, która by narzekała na owsiki czy wszy u
    > swoich dzieci.

    Ja też!
    I wiesz co? Logika, nasuwa dwie mozluwosci:
    a) Polacy są, jednak narodem wybranym, których pasożyty i choroby się nie czepiaja
    B) polskie matki się wstydzą przyznać.

    A teraz zgaduj zgadula 🤔
  • 1maja1 11.05.19, 23:03
    Ja przedstawicielka narodu wybranego nie jestem, bo pasozyty (a takze robactwo -mole spozywcze, mrowki, ziemiorki, szczypawice, i nawet podejrzenie wystapienia kilku karaluchow) nas nie ominely, o czym natychmiast bylo informowane przedszkole (wyparli sie, ze wszy nie od nich, bo nikt wczesniej nie zglaszal), goszczacy sie u nas znajomi dzien po odkryciu wszawicy, zeby niezwlocznie siebie i dzieci swoje sprawdzili i wesole dzielenie sie ze znajomymi matkami historiami o wszach. O wyzej wymienionym robactwie i mojej walce z nimi tez sporo ludzi sie dowiedzialo, bo ile osob moze sie pochwalic, ze nie odroznilo ryzu od larw moli i zezarlo to swinstwo?!! Co do owsikow wie , kilka osob w kolejce w aptece, bo narobilam rabanu, ze lekarstwo nie zadzialalo😉 Z matkami z
    przedszkola nie jestem tak blisko, zeby poruszac te tematy. Ale moze na najblizszej imprezie urodzinowej kolegi corki z grupy porusze temat? ciekawi mnie czy ktos sie juz borykal z tym problemem w naszym przedszkolu.

    --
    A ja lubie te zdj cia dzieci. Moze to kwestia tego ze sama mam male i fajnie wiedziec ze znajomym tez sie dobrze chowaja. za to cudze zwierzeta (zwlaszza te nad ktorymi ktos sie znecal) nic mnie nie obchodza
    by ichi51e
  • barattolina 11.05.19, 18:15
    W UK noszą noworodki po ulicach z gołymi stopami jak temperatura na zewnątrz jest taka sobie.
  • cruella_demon 11.05.19, 20:02
    To prawda.
    Przeżyłam, może nie szok, ale prawie, jak będąc w UK zobaczyłam noworodka w samym pampersie i koszulce z krótkim rękawkiem, oczywiście nie przykrytego niczym. Leżał sobie w wózku taki golasek. to był wrzesień, temperatura taka, że nikt z dorosłych w krótkim rękawie nie był, z jego rodzicami włącznie. I zastanawiam się co kierowało tymi ludźmi, że sami się ubrali ciepło a takiego maluszka zostawili półgołego, przecież nie ma bata temu dziecku musiało być zimno.
  • sfornarina 11.05.19, 20:57
    > Przeżyłam, może nie szok, ale prawie,

    Bez przesady big_grin

    Małż naszego kilkutygodniowego noworodka w samej piżamce po parku nosił, był styczeń i może jeden stopień w plusie. Bo młody miał gorączkę i trzeba było go wychłodzić wink
    Młody przeżył, a gorączka faktycznie spadła. Już się nauczyłam, że jak dzieć ma gorączkę, to się kładzie go do łóżka w bodziaku, bez śpiworka czy kołderki. Nie tylko nic mu nie będzie, ale i gorączka spadnie wink

    Jak starszak miał pięć miesięcy, to w morzu się (s)kąpał, maj był i może 14 stopni. Też przeżył.
    Jak go nad Bałtyk zabrałam (18 stopni było i słońce!) i wsadziłam w nosidło w samym bodziaku, to do mnie ludzie podchodzili i go za gołe stopy łapali, że "bosz, dziecko mi zamarznie, taka za mnie matka wyrodna" big_grin big_grin big_grin Szok. Dziecku oczywiście nic nie było smile

    A młodszak ostatnio w zwykłym ubraniu i bucikach wlazł do głębokiej kałuży i zaczął w niej patykiem grzebać. 12 stopni było. Małż machnął ręką, "i tak jest już mokry, więc daj mu się choć pobawić". Więc se pogrzebał tym patykiem ze 40 minut, wzięliśmy go pod pachę, rozebraliśmy z dołu do pieluchy, bo spodnie do samej góry kałużankę naciągnęły i wzięliśmy do domu. Przeżył smile




    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kalina_lin 11.05.19, 21:49
    Moje w podobnej sytuacji byłyby sine i trzęsące się z zimna. Po kilkunastu minutach w miejskim aquaparku z temperaturą wody a basenach ok. 25 stopni zaczynają mi dygotać.
  • sfornarina 11.05.19, 22:01
    Kilkutygodniowe dziecko się nie trzęsie z zimna, nie ma jeszcze tego odruchu.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kalina_lin 11.05.19, 22:36
    Piszesz o kąpaniu 5 miesięczniaka w bałtyku i o dziecku wchodzacym do kałuży w butach, czyli o dzieciach starszych niż kilkutygodniowe. Moje by były sine. Zresztą moj starszy syn urodzony jako wcześniak, z wagą 2400, będąc noworodkiem siniał z zimna przy zwykłym przebieraniu. Trzęsła też mu się broda z zimna. Widocznie nie wiedział, że nie powinna.
  • heca7 11.05.19, 22:55
    Podobnie mój też wcześniak choć większy bo urodził się z wagą 2900 ale spadł do 2700. Był przez pierwsze tygodnie marmurkowy i marzł niesamowicie w ...lipcu. Musiałam dokupować na gwałt cieplejsze pajacyki i śpiochy (pominę, że duużo musiałam dokupić bo w chwili narodzin dziewczynka okazała się chłopcem big_grin )
    A teraz ma niespełna 14 lat i 182cm wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • cruella_demon 12.05.19, 00:00
    Moje obecne niemowlę wink (3 miesiące) urodzone w terminie co do dnia, z wagą niemalże 4 kilo do tej pory sinieje jak poleży dłużej na golasa przy przebieraniu, a przy wycieraniu po kąpieli szczęka zębami, a raczej dziąsłami smile
  • chatgris01 12.05.19, 00:06
    Szczękanie dziąsłami mnie urzekło! big_grinbig_grinbig_grin
  • saskia44 12.05.19, 08:27
    Zabralabym do lekarza , serio
  • cruella_demon 12.05.19, 09:15
    Do lekarza bo dziecko nie lubi zimna?big_grin
    A jak to się leczy? 😂
  • saskia44 12.05.19, 09:57
    cruella_demon napisała:

    > Do lekarza bo dziecko nie lubi zimna?big_grin

    Siniejace dziecko podczas przebierania (zakladam ze w domu) to nie jest normalne.
  • cruella_demon 12.05.19, 10:06
    Ty nie jesteś normalna.
  • saskia44 12.05.19, 10:29
    cruella_demon napisała:

    > Ty nie jesteś normalna.

    Albo ty przesadzasz, bo pomiedzy odczuwac chlod a siniec jest spora roznica.
  • heca7 12.05.19, 10:58
    Mój był u lekarza. A właściwie to lekarz u niego wink I babka z przychodni pojawiała się co trzy dni! u mnie a po miesiącu ja z dzieckiem co tydzień. Poza tym nie wolno go było wynosić z domu a starsza siostra, która akurat miała zapalenia oskrzeli spędziła ponad dwa tygodnie u babci bez kontaktu z nami (lekarz zalecił).

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • cruella_demon 12.05.19, 11:09
    Moje dziecko jest zdrowe jak koń. Poza wirusem RSV, który przeszedł w wieku 4 tygodni i to bardzo łagodnie, podczas gdy starszy brat i tatuś prawie się otarli o zapalenie płuc tongue_out
  • katja.katja 12.05.19, 10:55
    Niemowlę jakiej płci? Bo się nie chwaliłaś.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sfornarina 11.05.19, 22:04
    > Po kilkunastu minutach w miejskim aquaparku z temperaturą wody a basenach ok. 25 stopni zaczynają mi dygotać.

    Woda to co innego. Sześciotygodniowe dziecko na basen dla maluchów zabierałam jedynie na 5-10 minut smile

    No i przecież tego pięciomiesięczniaka nie wsadziłam do morza na kilkanaście minut, no na litość. Zanurzył nóżki kilka razy, obmyła go woda raz po szyję, wytarło się dziecko w ręcznik i wystawiło na słońce big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • bergamotka77 11.05.19, 21:55
    Jak kilkutygodniowy to nie nie noworodek a niemowlak. Noworodek jest bodaj do pierwszego tygodnia życia.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aerra 11.05.19, 22:03
    Miesiąc. Noworodek jest do miesiąca.
    Wiec kilkutygodniowy (2-4 tygodnie) jak najbardziej może być.
  • bergamotka77 11.05.19, 22:11
    To byl kilkunastotygodniowy o ile pamiętam.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sfornarina 12.05.19, 12:55
    > To byl kilkunastotygodniowy o ile pamiętam.

    Nie wiem, skąd to wzięłaś.
    Urodził się w styczniu, w parku prawie na golasa był w styczniu, więc prędzej miał 3 tygodnie niż kilkanaście big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 23:24
    Masz definicję:"Noworodek – dziecko od urodzenia do ukończenia 4 tygodni (28 dni)".
    Poważnie - nie wiedziałaś tego ?
  • bergamotka77 11.05.19, 23:32
    Nie jestem neonatologiem więc nie muszę się znać na noworodkach. Ale Ty na szkołach jak najbardziej. Ech urazic ego nauczyciela...

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aaa-aaa-pl 12.05.19, 00:07
    Żartujesz...nie trzeba być polonistą, aby wiedzieć, że mój zapisujemy przez "ó", nie trzeba być matematykiem, aby wiedzieć, że 2+2=4, nie trzeba być neonatologiem, aby wiedzieć ....
    To elementarna wiedza, poważnie. I nie uraziłaś mnie.
  • bergamotka77 12.05.19, 00:14
    Obawiam się, ze cie uraziłam wlaśnie. Bo zareagowałas docinkami. Typowy polski nauczyciel - nie wie czegoś to się zemsci zamiast podziekowac za uświadomienie.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 12.05.19, 00:18
    I nie jest to elementarna wiedza jak się okazuje skoro sfornarina zona lekarza i mama dwóch maluchów nie wiedziała. Ja już mam duże plus prawie dorosłe dziecko i zero noworodkow/niemowlat w otoczeniu wiec mogę już nie pamiętać tego nazewnictwa. Ty w szkole jesteś codziennie.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aaa-aaa-pl 12.05.19, 00:34
    Jest to elementarna wiedza.
    Jednocześnie serdecznie dziękuję, że wzbogaciłaś moją wiedzę- teraz już wiem, że w liceum w Mławie/ Ostrowie/ Krakowie licealiści nie mają w szkole obiadów.Oczywiście porozmawiam o tym w poniedziałek w pokoju nauczycielskim( chyba, że będę miała dyżur). Dziękuję jeszcze raz.
  • bergamotka77 12.05.19, 00:42
    Czytanie żze zrozumieniem nie jest twoja mocną stroną. Chodziło o warszawskie gimnazjum. Od kiedy 13-latkowie są w liceum? 🤔 Nie pogrążaj się.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • hanusinamama 11.05.19, 21:18
    Tez mnie to zdziwiło o tyle ze mamusia czy opiekunki były cieplej ubrane niz dzieci. MOje sa bardzo lekko ubierane ale zawsze tak samo jak my. Tzn jak ja mam krótki rękaw dzieci tez. Ale nie wyobrazam sobie ze ja mam sweter grubszy albo płaszcz a dzieciak cienka bluzeczka i szorty...a to widziałam.
  • kyrelime 11.05.19, 22:31
    Jeżeli dzieciak biega po placu zabaw a rodzic nie to rozumiem. Ja zwykle w zmienną pogodę zabieram coś do przyodziania dla siebiw i dzieci, ale przedszkolak nigdy praktycznie z tego nie korzysta. Roczniaka ubieram tak jak siebie, choć też mam wrażenie, że woli mieć chlodniej niż ja. Ogółem staram sie uczyć starszego, żeby zwracal uwagę, czy mu ciepło czy zimno i adekwatnie do tego sie ubieral. Mieszkam obok przedszkola i widzę, jak dzieciaki wybiegaja na plac zabaw naubierane w kurtki, czapki i szaliki, w których przyszły rano (zwłaszcza we wczesnej wiosnie to widac, gdy sa duze zmianę temperatur w ciagu dnia). Ostatnio w pierwszy od kilku dni ciepły dzień jadąc autem mijalam chłopca, który szedl ze szkoly w czapce i puchowej kurtce, policzki mu po prostu płonęły, widać było że sapal, ale dzielnie szedł w tym niemal zimowym stroju. Generalnie widzę, że dzieci mają tendencję do zakladania tego, co mają pod ręką, tak jakby nie byly nauczone dbac o swój komfort, zeby nie bylo im ani za zimno ani za ciepło.
  • ichi51e 12.05.19, 10:25
    To bardzo typowe dla przedszkola naszego bylo. Co rodzic dal nalezy (plus „koniecznie prosze przyniesc czapke wszystkie dzieci maja czapki!”). Wiosna i jesienia to sie szczegolnie dawalo we znaki bo wiadomo rano zimno to inaczej ubierasz. Kiedys przez przypadek zostawilam w szafce sweter i jak odbieralam to odebralam w dwoch swetrach...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kyrelime 12.05.19, 10:52
    Haha świetne. Widzę, że u nas wygląda to podobnie, dlatego uprzedzam w takie zmiennw pogodowo dni syna, że jak pójdą na podwórko to ma nie zakładać kurtki i czapki. Widzę też, że szczególnie babciw odbierajace dzieci również mają w zwyczaju ubierać w te wszystkie ubrania dzieci jak idą z przedszkola. Myślę, że mój by się dał babci tak naubierać, bo teraz też się buntuje jak babcia jest u nas i marudzi, że ma ubrać kurtkę czy czapkę. Ale ja kładę nacisk w rozmowach z dzieckiem na to, że sam ma sie zastanawiac czy mu ciepło czy zimno, bo mam to doświadczenie z obserwowaniem dzieciaków z sąsiedniego przedszkola.
  • hanusinamama 12.05.19, 11:24
    Wiesz co dzieciak jechał w wózku (typu parasolka) mamusia pchała...wiec to mama sie wiecej ruszała.
  • kyrelime 12.05.19, 13:18
    No to nie, takiemu siedzacemu w wózku zakladam tyle co sobie, gdy ciepło oraz nieco cieplej niż sobie, gdy zimno. Też by mnie to co opisujesz za granicą zdziwiło, gdyż w Polsce tendencja odwrotna.
  • katja.katja 12.05.19, 10:56
    Niemowlak okazuje jakiekolwiek niezadowolenie darcie pyska. Skoro nie darł to znaczy, że zimno mu nie było.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 12.05.19, 11:25
    Katia tobie sie wydaje ze jestes dowcipna??
  • katja.katja 12.05.19, 13:25
    Podobno nie znam się na dzieciach, więc zapytam Ciebie, w jaki sposób niemowlak informuje otoczenie, że zwalił kupala i mu niewygodnie lub coś go boli lub jest głodny?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aaa-aaa-pl 12.05.19, 17:42
    Płacząc ( a nie- drąc pyska) ?
  • katja.katja 12.05.19, 20:06
    Czyli (dla ludzi innych niż jego mamusia) - drąc pyska. Chyba, że jest anemiczne i nie ma siły głośno się drzeć.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 12.05.19, 20:18
    Dziecko zaczyna (rozpaczliwie) drzec pyska kiedy sytuacja robi sie nie do zniesienia. Rodzic znacznie wczesniej widzi ze dziecko sika/robi kupe ma jakis problem tylko musi na nie zwracac uwage

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 12.05.19, 20:25
    Dla ludzi innych niz ty- Ty tez tu drzesz pyska. Wypowiadasz sie często bez jakiejkolwiek wiedzy o macierzyństwie i dzieciach, w sposób pogardliwy zarówno dla rodzica jak i dla dziecka. Po wuj ty tu siedziesz??? Nie ma for dla samotnych ex-kochanek?
  • heca7 12.05.19, 20:35
    Nieprawda. Małe dziecko stęka , pomrukuje, wierci się, gaworzy. Przy tym ma cały zestaw min , czasem jest skupione, czerwienieje na twarzy. Innym razem intensywnie kopie nóżkami, napina się. Rodzic szybko uczy się rozpoznawać te sygnały- dziecko wcale nie musi płakać. Płacz w większości przypadków jest końcowym sygnałem kiedy łagodnejsze nie wyeliminowaly niedogodności.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • katja.katja 16.05.19, 09:59
    To Twoje dziecko gaworzy i kwili, a bachor sąsiada drze mordę, jak słusznie ktoś miał kiedyś w sygnaturce.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • summerland 11.05.19, 18:18
    Traktowanie dzieci z szacunkiem, niezaleznie od wieku.
  • summerland 11.05.19, 18:18
    W Kanadzie
  • katja.katja 12.05.19, 10:57
    To tak jak u nas obecnie (celowo napisałam obecnie by nikt nie przywoływał sytuacji z PRL-u).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • berdebul 11.05.19, 18:22
    Może tak trafiłam, ale surowa dyscyplina w niemieckich rodzinach. Dzieci mało inwazyjne dla otoczenia, potrafiące się zachować.

  • bi_scotti 11.05.19, 18:28
    Najwiekszy complaint moich dzieci po wszystkich wakacjach u dziadkow: w PL nie wolno chodzic w parku po trawie! big_grin Cheers.
    http://www.digitaljournal.com/img/1/5/1/7/7/5/i/9/7/4/o/P1240388_-_Please_Walk_on_the_Grass.JPG


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • whitney85 11.05.19, 18:34
    To chyba dawno temu, teraz można
  • qwirkle 11.05.19, 18:41
    W PL można chodzić po trawie w parkach, chyba, że to zabytkowe założenia parkowe - wtedy trzeba zapytać. I nie spotkałam się z takimi tablicami dla cudzoziemców...
  • memphis90 11.05.19, 19:41
    Byle slalomem, bo trawniki obsrane psami...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • cruella_demon 11.05.19, 20:04
    Ha ha, miałam to samo napisać big_grin
    Chodzić można, tylko kto by chciał smile
  • 1maja1 11.05.19, 19:04
    berdebul napisała:

    > Może tak trafiłam, ale surowa dyscyplina w niemieckich rodzinach. Dzieci mało i
    > nwazyjne dla otoczenia, potrafiące się zachować.
    >

    Hahahah, mieszkalam w De 4 lata i zawsze sie zastanawialam, czy te dzieci sa na dragach, ze takie cichutkie/nie ruszajace sie. No ale raz bylam swiadkiem jak ojciec z calej sily przywalil malemu chlopcu w reke, bo w tramwaju trzymal reke tam gdzie nie trzeba. Albo matka syczaca na corke w poczekalni u lekarza, bo mala za glosno klockami sie bawila🙄😱


    --
    A ja lubie te zdj cia dzieci. Moze to kwestia tego ze sama mam male i fajnie wiedziec ze znajomym tez sie dobrze chowaja. za to cudze zwierzeta (zwlaszza te nad ktorymi ktos sie znecal) nic mnie nie obchodza
    by ichi51e
  • grru 12.05.19, 15:13
    To chyba potem sobie odbijają, bo grupy niemieckich turystów słyną z zachowywania się w lokalach jak bydło.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • chatgris01 12.05.19, 15:18
    To niemieccy turyści w ogóle chodzą do lokali? big_grin

    (pytam, bo we Francji od dziesięcioleci słyną z tego, że przyjeżdżają camperami i nie kupują na miejscu nic, bo WSZYSTKO przywożą ze sobą, piwo też).
  • grru 12.05.19, 15:24
    Niestety chodzą.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • chatgris01 12.05.19, 15:28
    Czyli wygląda na to, że Francuzi powinni się cieszyć, że u nich raczej nie chodzą.
  • whitney85 11.05.19, 18:32
    Porównując z UK - tam dzieciaki mają o wiele więcej swobody i mniej obowiązków. Wiele rzuca szkołę gdy tylko może o tym zdecydować, występuje o dom z councilu i zaczyna się rozmnażać. Państwo w tym bardzo pomaga.
  • rosapulchra-0 11.05.19, 22:17
    Dawno się tak nie uśmiałam. Gdzie się takie bajki wymyśla? big_grin big_grin big_grin

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • yuka12 12.05.19, 13:42
    Rosa, do niedawna tak bywało. Chodziłam kiedyś do koledżu z młodymi ludźmi 16-18 lat i niektóre dziewczyny miały podobne podejście. Jedna (niecałe 17 lat) stwierdziła nawet, że ma chłopaka już rok, więc nic się nie stanie, jak zajdzie w ciąże, bo dostanie mieszkanie z councilu, rodzice pomogą, chłopak juz pracuje, będzie dobrze. Kilka dni później dostała sms-a od młodszej siostry, że tamta jest w ciąży (15 lat !). Zresztą jakiś rok i dwa lata później robiłam inny kurs, głównie z młodymi (19-23 lata) matkami, które przewaznie nie skończyły szkoły średniej lub niedługo po egzaminach GSCE urodziły dzieci, więc teraz chciały zdobyć jakieś kwalifikacje. Większość mieszkała w blokach socjalnych- w 3 tys. miasteczku było 5 takich bloków oprócz szeregówek i bliźniaków oraz domów z housing association. 99% wszystkich mieszkańców to lokalsi. Miałam więc szerokie pole do obserwacji 😊.
    Od kilku lat wraz z zaostrzeniem kryteriów przyznawania wszelkich dopłat czy zapomóg oraz ograniczeniem ich wysokości + długie kolejki do mieszkań socjalnych ten trend się zmienia tzn. młode dziewczyny już nie tak chętnie zakładają wsześnie rodzinę, wolą skończyć szkołę i iść do pracy, żeby mieć pieniądze na życie.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • rosapulchra-0 12.05.19, 14:34
    Ja patrzę z perspektywa życia w moim mieście. Wcale nie tak łatwo dostać mieszkanie komunalne, a jeszcze łatwiej z niego wylecieć, jeśli się nie płaci czynszu. Wśród znajomych moich już dorosłych dzieci większość poszła na studia, a mniejszość pracuje i albo wynajmują jakieś lokum albo mieszkają z rodzicami. A państwo wcale tak łatwo nie pomaga, zasiłki zostały mocno ograniczone.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • yuka12 13.05.19, 01:06
    Właśnie o tym napisałam. Tamte kursy robiłam w latach 2009-2012 i od tamtej pory sporo się zmieniło. Nawet na prowincji 😉.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • chicarica 11.05.19, 18:36
    Pozwalanie dzieciom na bieganie boso po trawie i wodzie przy 10 stopniach.
    -10 to idealna pogoda na grilla i zabawę na placu zabaw.
    Ulewny deszcz to idealna pogoda na to, żeby przyodziawszy gumowy kombinezon, iść do parku, tarzać się w kałużach, a potem dać się mamie albo pani przedszkolance oczyścić przy pomocy szlaucha z wodą w wejściu budynku.
    Nie trzeba przegrzewać mieszkania do 25 stopni oraz zamykać wszystkich okien "bo dziecko".
    Dziecko może biegać, upaść, podnieść się i biegać dalej i nie biegnie do niego mama żeby spytać się czy coś mu się nie stało.
    Dziecko może poczekać ze zjedzeniem bułki czy batonika aż towar zostanie skasowany przez kasjera w supermarkecie. Dziecko może w ogóle nie dostać nic do jedzenia w supermarkecie i nie umrzeć od tego oraz nie rzucić się na podłogę w histerycznym szale. Dziecko do gryzienia w samochodzie może dostać odwiniętego z folii, kupionego przed chwilą ogórka, ponieważ słodycze jadamy wyłącznie w piątki i soboty.
    Dziecko może dowiedzieć się, że nie wolno mu czegoś robić, bo to przeszkadza innym.
    Dziecko może jechać do szkoły rowerem, a nie suvem mamusi. Nawet w zimie czy w deszcz.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • mayaalex 11.05.19, 18:43
    W Belgii i w UK: dzieci lekko ubrane, czasem w spodniczkach/szortach i skarpetkach/kolanowkach mimo niskich temperatur, chodza do szkoly z glutem/kaszlem, wlosy po basenie nie sa suszone i nikt sie nie przejmuje.
    W wielu krajach: dzieci w restauracjach, nie sa musztrowane ale tez potrafia sie zachowac (czyli np nie sa bardzo glosne i upierdliwe).
    Fenomen bolu ucha przy starcie samolotu/ladowaniu - w innych krajach o tym nie slyszalam, moje dzieci na szczescie tez nie smile
    I jednak czesto jak slysze agresywnych rodzicow (typ "cicho badz bo zaraz dostaniesz") to albo w Polsce albo po polsku. Chyba w wielu krajach dzieci bardziej sie szanuje, wPL dla wielu osob dziecko to jednak nie czlowiek. Ja wiem, zabory, panszczyzna, komunizm, etc - i ta mentalnosc silniejszego, ktory lubi pokazac slabszym gdzie ich miejsce, wciaz sie trzyma dosc dobrze.
  • asia.sthm 11.05.19, 18:44
    Po wyjezdzie z Polski najbardziej zaskoczyl mnie kompletny brak przegrzewania i przekarmiania dzieci a wlasciwie wmuszania jedzenia, co bylo moja katorga w dziecinstwie. Mozna powiedziec doznalam olsnienia ze hartowane dzieci wcale nie zapadaja na smiertelne przeziebienia i do tego dzieci nie umieraja z niedozywienia nie zjadajac wszystkiego z talerza.
    Do tego na dzieci nikt nie warczy, nie karci, nie wydaje milina polecen na minute, nie osmiesza, nie zawstydza. Bylam bardzo mloda i wszystko to wydawalo mi sie bardzo egzotyczne. Ogolnie przyjazne nastawienie do dzieci i taki uroczy szacunek do malego czlowieka.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • bergamotka77 11.05.19, 18:53
    Ale jaki kraj bo to ma znaczenie.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • katja.katja 12.05.19, 10:59
    To Twój wyjazd z Polski musiał mieć miejsce dobre 20 lat temu bo obecnie rozpuszczają tu bachory jak dziadowskie bicze. Dzieciom nikt nie zwraca uwagi, a jak ktoś się jednak odważy ma nieprzyjemności ze strony rodzica.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bergamotka77 11.05.19, 18:49
    Z każdej okazji wysyła się czy wręcza kartki okolicznosciowe a święta to już mus- nawet wszystkim kolegom w klasie dziecko musiało wypisać a miało 7 lat zaledwie. We Francji z kolei dzieci jedza wszystko, nie grymasza i nie odchodzą od stołu bez pozwolenia. Moj niejadek był przy nich jak barbarzyńca smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 11.05.19, 18:50
    Kartki to UK oczywiście. I nie można dotykać innych dzieci, nawet koledzy kolegów po przyjacielsku objąć itp. To też w UK.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • summerland 11.05.19, 19:03
    Z tym dotykaniem to i Kanadzie tak jest, osobista przestrzen tez musi byc zachowana, dotyczy to wszystkich. Nie widzi sie jednak mlodych zakochanych par trzymajacych sie za rece albo obejmujacych sie uncertain
  • viridiana73 11.05.19, 20:27
    Kartki chyba i w Niemczech mają się dobrze; pamiętam moje zaskoczenie, gdy niemiecka ciocia przysłała nam kartkę gratulacyjną z okazji... nabycia samochodu😊
  • boo-boo 11.05.19, 22:55
    "I nie można dotykać innych dzieci, nawet koledzy kolegów po przyjacielsku objąć itp. To też w UK."
    Pierwsze słyszę i widzę.
    Dzieciaki w młodszych klasach jak najbardziej na powitanie się ściskają i obejmują.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • ichi51e 11.05.19, 18:50
    To ja dopisze co mnie w Austrii zaskoczylo (przez ten krotki czas co tu jestesmy) zaufanie do dzieci wiara ze dadza rade (a jak nie to sie naucza tylko dac szanse) pierwszy raz doswiadczam ze w muzeach dla dzieci obsluga kaze mi isc do diabla i nie robic za dziecko bo ono potrafi.
    W PL patrzac z perspektywy - terapeutyzowanie dzieci. Wiekszosc maluchow w pl jak nie u logopedy to na terapie si, duzo zajec dla dzieci naprawiajaco-ulepszajacych dzieci (sensoryczne np) brakujr mi tu tego

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lilia.z.doliny 11.05.19, 20:23
    ej, jestes emigrantka?

    --
    Inteligencja jest jak erekcja. Jak jest, to widać
  • ichi51e 11.05.19, 22:43
    Tymczasem mam nadzieje wink

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lilia.z.doliny 12.05.19, 00:22
    Austria smile fajnie

    --
    Inteligencja jest jak erekcja. Jak jest, to widać
  • kropkacom 11.05.19, 18:58
    Pytanie skazane na porażkę i z rodzaju: woda na czyjś młyn. Wszystko zależy z jakich rodzin sami pochodzimy i w jakie środowisko trafimy. Nawet w odmiennym kulturowo kraju. Napiszę więc to co usłyszałam od jednego z Czechów: dorośli Czesi mają "swobodniejsze" podejście do oczekiwań i ogólnie rodziców, rodziny niż dorośli Polacy.
  • agnieszka_kak 11.05.19, 18:59
    Dziecko nie jest stawiane nad rodzicami. Nie śpi się z dzieckiem w jednym łóżku, nie karmi na żądanie, nikt nie twierdzi, że kolki to wina matki "bo coś zjadła".
    Bardzo popularnym sportem jest jazda konna.
    Wszystkie dzieci ucza się pływać i nikt nie przynosi zwolnienia z basenu.
    Zajęcia na powietrzu są atrakcyjne, darmowe albo tanie i ogolnodostepne (typu parki linowe, publiczne place zabaw wyposażone też w zabawki, rowerki i wrotki, centra zabaw prowadzone przez wolontariuszy, minifarmy że zwierzętami w każdej dzielnicy w każdym mieście).
  • agnieszka_kak 11.05.19, 19:01
    A, nie ma terapii si, nie chodzi się neurologopedy jeśli dziecko nie mówi choć skończyło 12 miesięcy, niemowlęta nie chodzą na rehabilitację "z powodu asymetrii". To sprawia, że jak ktoś rzeczywiście na schorzenie i potrzebuje pomocy - nie ma kolejek do lekarzy (tzn są, ale krótkie).
  • jolie 11.05.19, 21:46
    A dlaczego kpisz z asymetrii ułożeniowej? To nic dobrego dla rozwoju dziecka (w każdej sferze).
  • spirit_of_africa 12.05.19, 13:02
    Bo widocznie nie miała z asymetria do czynienia i mysli ze to bzdurny wymysł. Tez taka matkę poznałam na rehabilitacji.
  • jolie 12.05.19, 14:40
    Całkiem możliwe. Mój 3. syn miał asymetrię i wiem, co to za atrakcja.
  • rosapulchra-0 12.05.19, 15:02
    Moja średnia córka miała. Rok była rehabilitowana.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • hanusinamama 11.05.19, 22:33
    Zyje w PL, obie moje córki zaczeły mowić po 12 miesiacu. Nie byłam z nimi u logopedy (a znam zarówno logopedę jak i neuro-logopedę), niemowiący 2 latek to powód do wizyty u logopedy w PL!!! Znam małe dzieci 7 miesieczne chdozące do neurologopdy ale są to skrajne wczesniaki, ktore mają problem z połykaniem.
    Natomiast tak kazde dziecko karmiłam 2 lata, kazde na żadanie i spały z nami, i nie dlatego ze zyjemy w PL tylko dlatego ze uwazałam ze tak jest najlpeiej. Szczerze to nie wiem czy chciałabym zyc w kraju w ktorym nie spi sie z dzieckiem czy nie karmi na żądanie...troche duzy wpływ kraju na jednostkę...
  • katja.katja 12.05.19, 11:01
    Ale nikt Ci w tamtym kraju dzieci nie odbierze, gdy będziesz z nimi spała czy karmiła po swojemu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 12.05.19, 11:26
    NO ale tekst : w tym kraju sie nie karmi na żadanie albo nie śpi...jest dziwny. U nas są dzieci i karmione cycem i butelką, i spia same i z rodzicem...
  • agnieszka_kak 12.05.19, 14:29
    No dobrze, WIEKSZOSC dzieci nie śpi z rodzicami i nie są karmione na żądanie, dzięki czemu WIEKSZOSC je rzadko i w ciągu nocy budzi się rzadziej.
    W UK nikt Polek nie ściga za zakładanie czapeczki. Tak samo nikt nie ściga czy nie osadza matek, które karmią w nocy 5 razy, jedynie się im współczuje.
  • kyrelime 12.05.19, 15:06
    Dzieki za tą wypowiedz. Juz wiem, jaki tok myslenia mają osoby, które mi współczuja.
  • hanusinamama 12.05.19, 20:27
    Wiesz moja mama mnie karmiła cycem, nie na rządanie (bo taka była moda) a i tak sie budziałam w nocy. Ona mnie przepajała woda i herbatką...a teraz mowi ze ja głodna byłam i ze głupio robiła. Moje dziecko, mnie sie budzi ...moja sprawa jak karmie. Głodzić 2 miesiecznego niemowlaka dla mnie rzecz straszna!!!!!!!!!!!!
  • hanusinamama 12.05.19, 20:28
    To jeszcze powiedz ile karmi piersią i jak długo. Kolezanka tam mieszkająca była w szoku jak jej lekarz!!! powiedział, zeby dała spokoj z cycem i na noc dawała podwójna dawke MM - to dziecko pośpi. Cos przed czym WHO przestrzega juz od kilku lat...no ale zapewne taki dzieciak spi i matka śpi. Jakby mi sie nie chciało w nocy wstawać do dziecka to bym sobie kanarka zafundowała a nie dziecko....
  • kyrelime 12.05.19, 22:28
    Czy ja wiem, dzieci jednak zazwyczaj z nocnych pobudek wyrastają, a kanarek jesli trafi Ci sie nocny marek to może nie dac Ci pospać przez długie lata😉 Śmieszy mnie to udawane współczucie obcych osób, że karmię dziecko w nocy, jakby to było nie wiadomo jakie poświęcenie. Decydując się na dziecko byłam gotowa na poświęcenia. Karmienie w nocy jest dla mnie natomiast wygodą- przyjdzie moment, że uznam, że należy młodego na noc odstawić od piersi (starszego przekonałam, że mleko w nocy śpi i jest tylko woda w wieku ok.15mc), ale to właśnie będzie wymagało ode mnie poświęcenia energii i czasu. Dlaczego każdy nie może robić tak jak uważa za stosowne bez komentowania wyborów innych?
    Btw Moja matka też w nocy poila mnie herbatką, bo lekarz powiedział, że w nocy brzuch dziecka ma odpoczywac od trawienia (a herbatka byla z glukozą oczywiście, ale co tam). Na pewno zbyt wygodne to nie było.
  • hanusinamama 12.05.19, 23:43
    NO tez moja mowi ze bez sensu. Bo lepiej jakby mi dała cyca a nie herbatke z butli...a i tak sie budziałam w nocy dalej smile
  • szeera 11.05.19, 19:09
    "Zajęcia na powietrzu są atrakcyjne, darmowe albo tanie i ogolnodostepne (typu parki linowe, publiczne place zabaw wyposażone też w zabawki, rowerki i wrotki, centra zabaw prowadzone przez wolontariuszy, minifarmy że zwierzętami w każdej dzielnicy w każdym mieście)."

    Fajnie. W jakim kraju?
  • grru 11.05.19, 22:19
    Ciekawe podejście. Dla mnie spanie z dzieckiem w jednym łóżku to czysta wygoda, a nie stawianie nad rodzicami. Podobnie jak karmienie na żądanie.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • kyrelime 11.05.19, 22:22
    grru napisał(a):

    > Ciekawe podejście. Dla mnie spanie z dzieckiem w jednym łóżku to czysta wygoda, a nie stawianie nad rodzicami. Podobnie jak karmienie na żądanie.

    Uważam tak samo, ale jak rozmawiam o tym z innymi ludźmi to mam wrażenie, że mi współczują na zasadzie, że muszę byc umeczona tym przywiązaniem itd. Nawet ostatnio znajoma nie mogla uwierzyć, że ja wygladam na taką wypoczętą i wyspaną mimo posiadania malego dziecka😉
  • grru 11.05.19, 23:40
    Moja mama za to mówi, że zazdrości tego luzu i się nie dziwi, że moje dzieci takie spokojne i zadowolone i nie płaczą, a kiedyś łóżeczka, karmienie na godziny, butlą najlepiej itp. Twierdzi, że z takim podejściem jak dziś można mieć o wiele więcej radości z macierzyństwa.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • sfornarina 12.05.19, 13:17
    Grru, fajnie się gada, jak się nie wie, o czym się mówi big_grin

    Dzieci są różne. To, że masz dwójkę promocyjną wcale nie znaczy, że to dlatego, że jesteś wyluzowana.

    Moje pierwsze się urodziło upierdliwym nieśpiącym wrzaskunem i nawet położne w szpitalu załamywały ręce, bo nie wiedziały, dlaczego młody nie przespał nawet 30 minut już pierwszej nocy. I tak miał przez 7 miesięcy.

    Przy drugim to ja dopiero nie byłam wyluzowana, bo się bałam powtórki koszmaru. Niania zamieszkała z nami jeszcze zanim się urodził, tak się zabezpieczyłam, by po raz kolejny przez sajgon nie przechodzić.

    I co? Spał jak zabity. Non stop.
    Jadł przez 15-20 minut i spał po 5-6 godzin; albo zapominaliśmy o jego istnieniu, albo sprawdzaliśmy, czy żyje.
    W wieku dwóch miesięcy przesypiał noc w noc bite 12 godzin bez pobudek, mimo iż był karmiony tylko piersią. Dzieć promocyjny, a ja się wyspałam więcej, niż kiedykolwiek w życiu.

    Ale po doświadczeniach z pierwszym naprawdę daleka jestem od twierdzenia, że matka ma na sen dziecka jakikolwiek wpływ. Trening snu, owszem, ma wpływ (ale to już później, gdy dziecko ma te przynajmniej 5-6 miesięcy).
    Ale to, czy maleńki noworodek śpi, nie ma żadnego związku z tym, czy jesteś luzarą, czy chodzisz ze stresu po ścianach.

    Moimi klientkami są często matki niemowlaków i mają podobe historie do moich do opowiedzenia. Często pierwsze było promocyjne, a drugie albo trzecie szokująco trudne. Nie przypisuj sobie więcej, niż jest faktycznie Twoją zasługą.

    A promocyjnych dzieci, owszem, gratuluję wink

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • grru 12.05.19, 13:30
    Nic nie zrozumiałaś. Nie piszę o tym, jakie mam dzieci tylko o tym, że nie stresuję się wyparzaniem smoczka milion razy dziennie, nie pędzę ze spaceru, gnając dziecko, bo punkt 12 musi być zupa, bo przecież dziecko karmi się na godziny, nie prasuję ubranek, bo wiem, że od nieuprasowanych nie umrze, nie wykonuję kilka razy w nocy operacji: wstać, wziąć dziecko, nakarmić, odłożyć, nie rozszerzam diety wedle skomplikowanego schematu, precyzyjnie wyliczając łyżeczki. Mojej mamie chodziło o to, że obowiązujące w jej czasach podejście do macierzyństwa było obciążające bez względu na to, jak bardzo promocyjne było dziecko.

    Swoją drogą u swoich klientek też tak bardzo dbasz, żeby przypadkiem nie przypisały sobie ani odrobinki za wiele zasług? W końcu nadmiar zadowolenia z siebie jest szkodliwy, prawda?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • sfornarina 12.05.19, 13:45
    To Ty nie zrozumiałaś.
    Pisząc, że masz cudownie wyluzowane i śpiące dzieci bo Ty jesteś taka och-wyluzowana, (może nieświadomie) imputujesz matkom dzieci nieśpiących, które przez to niespanie często skończyły z wielomiesięczną depresją, że są matkami gorszego gatunku, bo się stresowały, przejmowały i z ich winy niemowlęta nie spały.

    Wiesz, ile ja się od własnej matki i siostry nasłuchałam, że co ja robię, albo czego ja nie robię z tym moim dzieckiem? I że to wszystko moja wina, że ono nie śpi?

    Dopiero przy drugim sobie uświadomiłam, że dzieci są różne. Nic nie zrobiłam, żeby drugie dziecko lepiej spało. Ono się urodziło, i po prostu sobie spało. Ani w tym moja wina, ani zasługa.

    Ale piekła, jakie przeszłam przy pierwszym dziecku nigdy nie zapomnę.

    I nie, nigdy nie wyparzyłam smoczka, moje dzieci jedzą z podłogi, nigdy w życiu nie uprasowałam ubranka, moje dzieci śpią na materacach z drugiej ręki i chodzą w używanych butach. Nie miało to żadnego wpływu na ich sen w niemowlęctwie.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • grru 12.05.19, 14:29
    Ciekawe co jeszcze wyczytałaś w mojej wypowiedzi, bo jeszcze tylko pochwały systemu totalitarnego tu brakuje smile Nie pisałam o osobistym luzie tylko o współczesnym macierzyństwie, w którym tego luzu jest więcej niż w latach osiemdziesiątych - tak to widzi moja mama. To w ogóle nie była wypowiedź o tym, czy dzieci śpią czy nie, a uczepiłaś się tego snu. Przepracuj sobie swoje problemy z matką i siostrą, bo to nie moja wina, że bliskie Ci kobiety sa dla Ciebie wredne a nie wspierające. Masz jakąś traumę czy kompleksy to mnie w to nie mieszaj. Bo nie pisałam nic o zależnościach wyparzania smoczka i snu dziecka. Wiadomo, że jak się trafi hnb to matka jest wykończona. Ale bardziej wykończona będzie ta matka hnb, która do tego jeszcze czuje presję prasowania ubranek, karmienia co do minuty itp.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • black_magic_women 12.05.19, 21:13
    grru napisał(a):
    Nie pisałam o osobistym luzie tylko o współcze
    > snym macierzyństwie, w którym tego luzu jest więcej niż w latach osiemdziesiąty
    > ch - tak to widzi moja mama.
    >

    I moja też. Kiedy jestem u niej przychodzi popatrzeć jak spie z niemowlakiem przytulona. Jak lezymy sobie i ja ja karmie, przewijam itp. I powtarza, że ona nie wiedziała, że tak można, choc jest z wykształcenia psychologie. Ale na przełomie lat 70/80 modna była rutyna,karmienie mm, zimniejszy wychów i znacznie cieplejsze ubranie. A ja mam trójkę dzieci 5,5 i 2, 5 i niemowle 5mc, czyli małe. I nie stać nas na opiekunke, choc obydwoje jesteśmy wykształceni i pracujemy. Ale podobnie jak pisze grru, karmienie na żadanie, wspóne spanie w łóżku itp to podstawa. Moja mama nie rozumie tylko, że wszyscy chodzimy boso 😉
  • ichi51e 12.05.19, 14:41
    O to dobrze ze sobie uswiadomilas bo pamietam z przed lat twoje wywody o wychowywaniu dzieci i ze zamknelas dziecko w lazienke bo powiedzialo „kupa”. I ze mialo tam siedziec az sie ze..ra.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nenia1 12.05.19, 14:46
    sfornarina napisał(a):

    > To Ty nie zrozumiałaś.
    > Pisząc, że masz cudownie wyluzowane i śpiące dzieci bo Ty jesteś taka och-wyluz
    > owana (...),

    > Dopiero przy drugim sobie uświadomiłam, że dzieci są różne. Nic nie zrobiłam, ż
    > eby drugie dziecko lepiej spało. Ono się urodziło, i po prostu sobie spało.
    > Ani w tym moja wina, ani zasługa.

    Częsty problem z dyskusjami na forum polega na tym, że podział musi być czarno-biały. Tymczasem rzeczywistość najczęściej jest bardziej złożona i jest faktem, zarówno to co ty piszesz, jak i to co pisze grru, to się wcale wzajemnie nie wyklucza.
  • kyrelime 12.05.19, 14:49
    Mnie tu na forum ktoś kiedys imputowal, że dziecko miało kolki, gdyż ja zapewne byłam nerwowa. Gru natomiast w moim odczuciu niczego nie imputowala- napisała, co mówi do niej jej matka. Nie napisała, że jej metody to jedyne słuszne, nie generalizowala tego swojego doswiadczenia na wszystkie matki. Każdy wybiera metody takie,jakie odpowiadają jemu i jego dzieciom- tutaj podkreslone jedynie zostalo, że w danej rodzinie te metody zmieniły się miedzy pokoleniami. Co do meritum zgadzam się- dzieci sa różne i też wkurzalo mnie, gdy inni próbowali mi wciskac swoje metody, żeby "naprawic" moje dziecko. Analizowanie tego, co jadlam przez inne osoby, gdy to młodsze bezproblemowe mialo krotki czas kolek to już w ogóle byl jakiś kosmos. Nie znaczy to jednak, że kazdy kto tutaj opisuje swoje doswiadczenia próbuje mi wciskac swoje metody czy zdanie.
  • pade 12.05.19, 16:59
    kyrelime napisała:

    > Mnie tu na forum ktoś kiedys imputowal, że dziecko miało kolki, gdyż ja zapewne
    > byłam nerwowa. Gru natomiast w moim odczuciu niczego nie imputowala- napisała,
    > co mówi do niej jej matka. Nie napisała, że jej metody to jedyne słuszne, nie
    > generalizowala tego swojego doswiadczenia na wszystkie matki.

    tak samo odebrałam wypowiedź Gruu
    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 12.05.19, 16:43
    To teraz rozumiesz Sfornarina, dlaczego niektóre ematki twierdzą, że imputujesz im lenistwo?wink
    Ja miałam pierwsze dziecko z promocji, a drugie, nie wiem skąd, ale nabawiłam się przy niej solidnej nerwicy, więc Cię rozumiem. Jednakże nie odczytałam w poście Gruu tego samego co Ty.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • jolie 12.05.19, 14:37
    Bardzo, bardzo wyjątkowo zgadzam się ze Sfornariną. Masz dziwną wyższościową postawę (nie wprost oczywiście, między wierszami). A zgadzam się, bo mam 3 dzieci i środkowy syn był promocyjny (a urodziłam go w bardzo stresującym w moim życiu czasie). Najstarszy i najmłodszy to typowe niewyspałki od urodzenia i z lekkim snem. Chodziłam po ścianach z przemęczenia, ale przy tym 3. byłam już mądrzejsza i nie słuchałam tych wszystkich bredni, że ja jestem nerwowa, to dziecko też. I jeszcze jedno - u tych niewyspałków odstępstwa od rutyny (czyli spaceru/posiłku o określonej godzinie) skutkowały rykiem i jeszcze większymi problemami ze snem.
  • grru 12.05.19, 15:06
    Może po prostu osoby z jakimś poczuciem niższości, prawdopodobnie bezpodstawnym, wrzucają między wiersze to, czego tam nie ma? Co wyższościowego jest w napisaniu, że kobieta, która została matką na początku lat 80. zazdrości współczesnym matkom luzu wynikającego z tego, że akceptowalne są zupełnie inne normy?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jolie 12.05.19, 15:13
    Napisałam o moich odczuciach, gdy czytam Twoje posty. A teraz będziemy łapać się za słówka i sprowadzać do absurdu? Nie tylko w temacie rodzicielstwa piszesz w stylu mnie-to-nie-dotyczy-zatem-nie-istnieje.
  • grru 12.05.19, 15:23
    Wiem domyślam się, z czego wynika to odczucie. Prawdopodobnie inaczej oceniłabyś faceta, który tak się wypowiada. Od kobiet nadal oczekuje się formułowania wypowiedzi w stylu: "och, nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że może...".
    A co do pisania, że nie istnieje to co mnie nie dotyczy to nie wiem, skąd to wzięłaś. Wielokrotnie pisałam, że zdaję sobie sprawę ze specyfiki mojej banieczki i wiem, że nijak się ona ma do większości społeczeństwa.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jolie 12.05.19, 15:35
    A co ma piernik do wiatraka? I daruj sobie ideologię, bo to śmieszne.
    Skąd wzięłam? Z Twoich postów na forum, których jest dużo.
  • grru 12.05.19, 15:47
    "Daruj sobie ideologię,. bo to śmieszne" - i to ja się wywyższam?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jolie 12.05.19, 16:12
    Tak, nadal. I imputujesz mi do tego, że niby z racji Twojej płci mam dysonans, bo na zdecydowanie "pozwalam" mężczyznom (skąd to wzięłaś, to naprawdę nie wiem, to absurd). Będziemy teraz dyskutować o moim zinternalizowanym patriarchacie i tym, jak przełamujesz schematy? Z góry dziękuję.
  • grru 12.05.19, 16:51
    To tylko hipoteza. Ok, możliwe, że odczytujesz tak samo takie wypowiedzi kobiet i mężczyzn.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jolie 12.05.19, 16:57
    Należę do zdecydowanych osób i nie przeszkadza mi zdecydowanie innych. Wolę zdecydowanie niż owijanie w bawełnę i milion dygresji nie na temat, szybciej dogaduję się z komunikującymi się wprost osobami.
  • pade 12.05.19, 16:40
    grru napisał(a):
    Mojej
    > mamie chodziło o to, że obowiązujące w jej czasach podejście do macierzyństwa b
    > yło obciążające bez względu na to, jak bardzo promocyjne było dziecko.
    >
    Ja rozumiem o co chodzi Gruu. Nam się wydaje, że teraz jest presja społeczna. Za czasów mojego dzieciństwa też była, tylko zupełnie inna.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • jolie 12.05.19, 16:49
    Teraz jest duża presja na błyskawiczny powrót do formy po ciąży (szczupłej figury), na karmienie piersią i powrót matki do pracy (tak stwierdziła moja matka i ja się z tym zgadzam).
  • pade 12.05.19, 17:03
    Zgadza się, a kiedyś była na karmienie wg zegarka, wyparzanie czego tylko się da, werandowanie, szybkie odpieluchowywanie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • grru 12.05.19, 17:10
    A szybkie odpieluchowywanie to było jakieś zalecenie kiedyś, czy kwestia praktyczna, bo ileż można było tetrę gotować?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • pade 12.05.19, 17:16
    Z tego co moja mama mi opowiadała, wysunęłam wniosek, że to był rodzaj rywalizacji między matkami. Mnie wysadzała na nocnik w wieku 6 miesięcyuncertain

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • kyrelime 12.05.19, 13:30
    U mnie było podobnie- pierwszy tak mnie zaprawil, że przy drugim promocyjnym nie mogłam wyjść z szoku i ciągle sprawdzałam, czy w ogole oddycha, więc też sie nie wysypialam. Moja mama karmila mnie równo co 3 godz, w nocy od poczatku podawała wyłącznie herbatkę, karmila piersią równo 6 miesięcy. Wszystko z zegarkiem w ręku. Ja byłam dzieckiem-ideałem, leżałam grzecznie w łóżeczku, tylko spałam i slicznie wygladalam, nic nie marudzac i nie płacząc. I moja mama myślała, że to zasługa jej metodycznego postepowania wobec mnie, byla z siebie niewatpliwie dumna. Tak się jednak złożyło, że mieszkalismy razem przez pierwsze miesiace życia mojego starszaka- wtedy otworzyły jej sie oczy i zrozumiała, że dzieci są różne. Przyznała też, że gdyby miala takie dziecko zrezygnowalaby ze swoich zegarkowych metod i też non stop by karmila, chustowala i cudowala, byleby tylko ten mały cud był zadowolony i szczęśliwy😉
  • kyrelime 12.05.19, 13:35
    Moja mama jako babcia też zrozumiała, że w macierzyństwie ważny jest luz i cieszenie się malenstwem, bliskością. Nie mam wątpliwości, że ogromnie mnie kochała mi dbała o mnie, ale jednak w tamtych czasach żyła w przekonaniu, że "należy" nie rozpuszac noszeniem, spać osobno bo razem to niehigieniczne, karmic co 3h, odstawic w wieku 6 mc itd. Mama wierzyła w te metody przez prawie 30 lat, do momentu gdy poznala wlasne wnuki i zwariowała na ich punkcie.
  • ela.dzi 13.05.19, 08:48
    Moja mama szczerze zazdrościła mi, że mam dziecko ze sobą po porodzie. Przytulała nas często, karmiła na żądanie czy generalnie rodzice z nami spali i poświęcali nam tyle czasu ile mogli. Ale to jednak we współczesnych czasach jest dużo prościej - nie trzeba stać w kolejkach, prać i prasować pieluch, robić przecierów dla dzieci, uprawiać ogródka czy gotować jak się nie chce. I to sobie zawsze powtarzałam, gdy było mi ciężko.
  • aandzia43 11.05.19, 22:28
    grru napisał(a):

    > Ciekawe podejście. Dla mnie spanie z dzieckiem w jednym łóżku to czysta wygoda,
    > a nie stawianie nad rodzicami. Podobnie jak karmienie na żądanie.

    Też mi się tak wydaje. Wstawanie, wyciąganie z łóżeczka, kładzenie się z niemowlakiem do łóżka, wstawanie, odkładanie niemowlaka do łóżeczka - brrr!



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hanusinamama 11.05.19, 22:37
    Jezeli to Francja to tam mało kto karmi piersią dzieci powyzej 3 miesiaca (bo to psuje biust).
  • katja.katja 12.05.19, 11:01
    Dotyczy to też mniejszości muzułmańskiej?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 11.05.19, 22:35
    NO to tez. POnieważ karmiłam kazda moją córkę wygodniej dla mnie było spać z dzieckiem niz latać po nocy do dziecka....no ale moze w tamtym kraju dzieci nawet malutkie ostatni posiłek jedzą o 19 a kolejny o 8 rano....
  • aandzia43 11.05.19, 22:41
    Tak, dbają o linię.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hanusinamama 12.05.19, 11:28
    O...moje obie karmione tez w nocy na żadanie i obie na 10 centylu wagowym. Jakbym nie kamriła w nocy to by nie wiem na jakim były -50???
  • agnieszka_kak 12.05.19, 14:34
    Zazwyczaj jedzą o 19, idą spać, budzi się je koło 22 na jedzenie, i potem śpia do 6.
    Tak przynajmniej opowiadają mi wszystkie koleżanki z dziećmi, moje uparcie budziło się dodatkowo koło 2. Sprawa zainteresowali się aż lekarzy i przysłali mi do domu pielęgniarke na zrobienie poglebionego wywiadu, bo uznali to za bardzo dziwne i potencjalnie prowadzące do zmęczenia i depresji i rodziców.
  • grru 12.05.19, 14:36
    Ja nie mam pojęcia, o której moje się budzą, bo nie patrzę na zegarek. Karmię w półśnie, rano nie pamiętam nawet, ile razy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • hanusinamama 12.05.19, 20:29
    To samo....jakby mi sie lekarz chciał wpierdzielać w ilosc karmien dziecka to kazałabym mu sobie swoje własne dziecko zrobic.
  • agnieszka_kak 13.05.19, 12:20
    Problemem nie była ilość kamień tylko to, że się budzi w nocy.
  • hanusinamama 13.05.19, 12:35
    Jak to dziecko....Kota sobie trzeba kupic...a nie one prowadzą nocny trub życia. O rybki. MOje jak im gasze swiatło ida spać. I spia az im zapale.
  • grru 13.05.19, 14:40
    To nie jest nic nadzwyczajnego. Też się budzę, bo np. mam potrzebę skorzystania z toalety czy napicia się wody.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jolie 11.05.19, 22:39
    Dla mnie spanie z dziećmi nigdy nie było i nie jest wygodne. Budzę się połamana. Dzieci w nocy skaczą po łóżku (czasem po mnie) i mnie to wybudza. Mam lekki sen. A najstarszy syn spadł mi z łóżka i wleciał pod łóżko, gdy przysnęłam nad nim, karmiąc go w nocy. Obudził mnie jego płacz, a nie mogłam go w pierwszej chwili znaleźć w pokoju. Od tamtej pory zaczęłam się stresować, że znowu przysnę, a dziecku coś się stanie. Zresztą ja bardzo lubię spać sama, za obejmowaniem też nie przepadam (gorąco mi i nie zasnę).
  • heca7 11.05.19, 22:41
    Mnie nie było wygodnie i jak syn średni dał się odłożyć do łóżeczka to od razu skorzystałam (wcześniej spał w nim w dzień). Pozostałe spały od pierwszego dnia w łóżeczku. Dodatkowo bardzo krótko budziły się w nocy na karmienie- już w 5 miesiącu przesypiały całe noce. A wcześniej wyglądało to tak , że dziecko w nocy się ocykało, budziło nas , wstawał zawsze mąż, ja w tym czasie podciągałam się na poduszkach (zawsze karmiłam tylko na siedząco) , podawał mi dziecko , karmiłam, czasem przewijałam i odkładałam. Czyli wstawałam z łóżka tylko raz wink
    Każdy robi tak jak mu odpowiada.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • grru 11.05.19, 23:42
    Jasne. Chodzi mi tylko o to, że to "jak odpowiada" jest różne i nie ma nic wspólnego ze stawianiem dziecka nad rodzicami. Ja akurat jestem zwolenniczką podejścia, ze dziecko jest jednym z elementów rodziny, a nie centrum, wokół wszystkiego wszystko się koncentruje.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • rosapulchra-0 11.05.19, 22:44
    Dla mnie również. Spałam z dziećmi i karmiłam na żądanie.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • boogiecat 11.05.19, 19:26
    Brak cisnienia na kapcie, dzieci biegaja w skarpetkach brudzac je niemilosiernie, czesto widuje totez na placach zabaw, wogole inne podejscie do brudzenia ubran- jest ono dozwolone- wypierze sie
    A ja pamietam z dziecinstwa : wloz kapcie i nie tarzaj sie na ziemi bo kto to bedzie pral

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • aandzia43 11.05.19, 22:25
    boogiecat napisała:

    > Brak cisnienia na kapcie, dzieci biegaja w skarpetkach brudzac je niemilosierni
    > e, czesto widuje totez na placach zabaw, wogole inne podejscie do brudzenia ubr
    > an- jest ono dozwolone- wypierze sie
    > A ja pamietam z dziecinstwa : wloz kapcie i nie tarzaj sie na ziemi bo kto to b
    > edzie pral

    Ja też, bo we Frani prały moja mama i babcia - robota na tyle upierdliwa, ze nie dziwię się ze wolały oszczędzić sobie dodatkowego prania. Dodatkowo ubrania nie były tak tanie i dostępne jak teraz. Moja córka mogła się brudzić swobodniej bo ja miałam automat i szmaty już były relatywnie tanie.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • boogiecat 11.05.19, 23:15
    Na pewno ten stres brudzeniowo ubraniowy byl z tym o czym mowisz zwiazany, ale nie wiem czy tylko o kwestie praktyczna chodzilo, bo moja mama miala jednak automatyczna pralke, a te francuskie dzieciory tarzajace sie po ziemi to sa czesto poubierane w Jacadi od stop do glow, wydaje mi sie ze ludzie tutaj po prostu o wiele mniej sie przejmuja, ze dziecko pojdzie raz w uchrzanionym plaszczyku do szkoly, ale fakt ze nie mam porownania do dzisiejszych czasow w Polsce.

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • beaucouptrop 11.05.19, 19:58
    Obserwacja z Francji I Belgii. Nawet male dzieci potrafia zachowac sie przy stole. Jedza samodzielnie wspolny posilek z innymi. Nie ma karmienia przez cala rodzine. W Polsce ostatnio widzialam jak 3 dorosle osoby byly zaangazowane w karmienie jednego dziecka. W krajach tych tez nie widzialam dzieci jedzacych z nosem w smartfonie lub tablecie, lub mam biegajacych z lyzka za pociecha, ktora wlasnie postanowila zjesc obiad na stojaco bawiac sie klockami.
  • ga-ti 11.05.19, 22:50
    Wiesz, ja mam trójkę dzieci, nigdy za żadnym nie biegałam z jedzeniem, nie karmiłam w sensie wpychania jedzenia, nie musiałam zagadywać, zabawiać, omotać bajkami. Dzieci miały apetyt od zawsze.
    Więc pewnie zależy od dziecka.
  • ela.dzi 13.05.19, 08:56
    Mój młodszy ma spory apetyt, ale zjedzenie przez niego posiłku, gdzie się wiele dzieje graniczy z cudem. Dlatego np. w hotelach, gdzie nie ma możliwości przegłodzenia, bo następny posiłek jest jest za kilka godzin niestety ratujemy się różnymi sposobami, żeby zjadł. Starszy zawsze jadł mniej, tak samo ciężko było go nakarmić w różnych miejscach, ale jest już w takim wieku, że rozumie, że teraz jest pora jedzenia, a potem trzeba poczekać aż inni skończą jeść.
  • boo-boo 11.05.19, 20:05
    Czapeczek z nausznikami nie ma latem i zimą też mało które dzieci noszą.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • boo-boo 11.05.19, 20:06
    a...i nie ma problemu jak dzieci podłogę froterują ubraniem w sklepie i innym miejscu publicznym.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • yuka12 12.05.19, 13:57
    Moja starsza też nie nosi czapki poza temperaturami poniżej zera z ostrym arktycznym wiatrem czyli w uk to może kilka razy w roku. Nigdy też nie nosi rajstop pod stopniami, nawet jak śnieg pada i ogólnie chodzi lekko ubrana nawet w mrozy. Ale jak byliśmy w Polsce pod koniec października i trafiliśmy na temperatury w okolicy +5 do 0 (najniższa), moja córka sama zaczęła błagać o czapkę, szalik i rękawiczki oraz cieplejsze ubrania, bo było jej zwyczajnie bardzo zimno. Inny klimat i inne odczuwanie zimna po prostu.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • krejzimama 11.05.19, 20:49
    W cywylizowanym świecie rodzice nie narażają dzieci na kontakt z pedofilami kościoła katolickiego.
    W Polsce nie mają z tym problemu. A jak któreś zostanie zgwałcone to stają po stronie oprawcy.

    --
    Nolite te bastardes carborundorum!
  • boo-boo 11.05.19, 21:35
    Co prawda to prawda.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • bywalec.hoteli 11.05.19, 20:49
    „Wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma, ale my wszędzie jesteśmy”. Kto zgadnie czyj to cytat ? smile

    --
    "Snejkowa nie wynajmuje. Snejkowa jest stara ropucha" snakelilith
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 20:51
    Holandia- brak obiadów w szkole. Szkolenie nauczycieli - szkoła nieczynna, proszę zorganizować opiekę swojemu dziecku.
  • bergamotka77 11.05.19, 21:52
    W PL też nie wszędzie są w szkołach obiady. Tylko w podstawówkach chyba obowiązkowo. W gimnazjum mój syn nie miał. Jako nauczycielka powinnas to wiedzieć.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 22:03
    Mój wpis ( powyżej) dotyczy poziomu podstawówki.
    Ponadto- nie pracuję we wszystkich szkołach w Polsce.
  • bergamotka77 11.05.19, 22:09
    Ale skoro ja to wiem nie pracując w szkole to tym bardziej Ty powinnaś. Masz chyba znajome nauczycielki... nie rozmawialyscie o tym? Poza tym 13-latek wg obecnych zasad i tych sprzed lat to zdecydowanie dziecko podstawowkowe a obiadow w tym wieku już nie miał.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 22:52
    O obiadach w gimnazjum/ liceum ? - nie rozmawiam.Mój syn w gimnazjum - miał obiady( nawet przez neta mógł sobie wybrać, co chce zjeść). U mnie ( podstawówka plus gimnazjum)- również są obiady.
  • grru 12.05.19, 08:43
    W bardzo wielu jednak są. Jeśli nie normalna stołówka to bufet z możliwością zjedzenia czegoś na ciepło.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aaa-aaa-pl 11.05.19, 20:54
    Anglia- brak szmatek( apaszka) pod szyją. U nas zestaw obowiązkowy przedszkolaka( z czapką typu skarpeta).
  • kryzys_wieku_sredniego 11.05.19, 21:06
    A to nie moda?
    Bo ja pamiętam z dzieciństwa tylko szaliki na zimę. A mój syn ma kilka kolorowych kominów nawet teraz jako 8 latek, ma kilka w moro.
  • homohominilupus 12.05.19, 09:14
    Hiszpania. Jak już wspomniano, obecność dzieci, nawet takich malutkich, w barach i restauracjach. Często wychodzą jak zamykają restaurację, ok 1 w nocy ze śpiącym w wózku dzieckiem.
    I odnoszę wrażenie, ze tutaj nie stawia się dzieciom żadnych granic. Mogą drzeć się i wrzeszczeć w publicznych miejscach aż uszy pękają, a rodzice totalny zen. Nikt uwagi nie zwraca żeby ciszej, ze przeszkadzają innym... Na szczęście później wyrastają całkiem sensowne dzieciaki, pracuje z takimi 10-12 latkami i złego słowa nie powiem.
    A w szkole mówią do nauczycieli po imieniu.

    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • saskia44 12.05.19, 10:01
    Podobnie w Portugalii, wynika ze stylu zycia a ten dyktuje tez poniekad klimat. Wyjazd na zakupy o 21 jest normalny, sklep pelen ludzi i dzieci, podobnie jak spotkanie rodzicow w szkole zaczynajace sie 20. Zycie nocne jest norma, w ciagu dnia jest spokojnie, ludzi nie widac (nie mam na mysli turystycznych miejsc).
  • janja11 13.05.19, 09:21
    "Bo taki mamy klimat".
    Dzieci w PL ubiera się odpowiednio do pogody.
    Akurat apaszka/ komin są bardzo użyteczną częścią garderoby, o czym mogłam się niejednokrotnie przekonać w czasie wyjazdów z dzieciakami.
  • saskia44 13.05.19, 09:29
    W jakim celu zakladaja dzieciom te apaszki gdy pogoda jest dobra. Ja widzialam takie dzieci, spocone w czapkach I tych apaszkach pod szyja w cieple a czasem bardzo cieple dni. Natomiast ich rodzice byli ubrani stosownie, apaszek ani czapek nie mieli.
  • janja11 13.05.19, 09:49
    Nie widuję dzieci w apaszkach pod szyją w czasie upałów. Widuję dzieci ubrane odpowiednio do pogody.
    Za to taka chustka świetnie sprawdza się np. na plaży jako nakrycie głowy.

    Z jakiegoś powodu chusta jest elementem mundurka harcerskiego i nie pełni wyłącznie ozdobnej funkcji.
  • saskia44 13.05.19, 10:30
    janja11 napisał(a):

    > Nie widuję dzieci w apaszkach pod szyją w czasie upałów.

    A ja widuje i sa to dzieci Polakow. Dlatego zastanawiam sie skad ta roznica w ubiorze pomiedzy dziecmi i rodzicami, i w jakim celu te apaszki, czapki itd gdy jest plus 18 pelne slonce, brak wiatru i cieple powietrze. Mieszkajac za granica widuje tak wlasnie odziane polskie dzieci i nie sa to mundurki harcerskie.
  • janja11 13.05.19, 10:44
    No to jak widujesz, to najlepiej zadaj wprost pytanie, po co dzieciakowi taka apaszka pod szyją w czasie upałów.
    Ja w PL raczej nie widuję takich nieodpowiednio do pogody ubranych dzieciaków.
    Nie kojarzę, aby polskie dzieci wyróżniały się też specjalnie na tle dzieciaków Z Niemiec, Austrii, czy Czech ( w tych rajach mieszkałam dosyć długo i znam tamte realia).
    Podobny klimat mamy i to może wyjaśnia podobieństwa w dziecięcej modzie.
  • saskia44 13.05.19, 10:55
    janja11 napisał(a):

    > No to jak widujesz, to najlepiej zadaj wprost pytanie, po co dzieciakowi taka a
    > paszka pod szyją w czasie upałów.

    Ale pytam ciebie bo ty twierdzisz ze to do pogody.

    > Ja w PL raczej nie widuję takich nieodpowiednio do pogody ubranych dzieciaków.

    Jesli ja widuje za granica to nie trudno sie domyslec ile jest takich w Polsce. 🤣
  • grru 13.05.19, 14:42
    Jak moja córka zacznie więcej mówić to spróbuję ją zapytać po co, bo na razie stanowczo domaga się wychodzenia w chustce i to jednej konkretnej.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • chmuridalia 16.05.19, 14:15
    U nas to w ogóle jak dziecko nie jest opatulone po samą szyję to zaraz życzliwe komentarze, że na pewno się zaziębi (nawet jak jest obiektywnie ciepło...). To przegrzewanie to jakiś koszmarny nawyk.
  • anagat1 30.05.19, 01:27
    Oj tak... Ile komentarzy nasluchalam sie w PL, gdy pojechalam z moim 3 miesiecznym synem na wakacje. A czemu nie ma czapeczki???? ( dziecko w cieniu, upal 30 St). A czemu nie ubrane??? ( pielucha I okryty cieniutka pieluszka) Oj..ale na brzuchu spi, zaraz sie udusi!!! Grr nigdzie indziej tylu ponad nie uslyszalam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka