Dodaj do ulubionych

Jak 'przygotować' się na rozstanie i nie oszaleć?

12.05.19, 00:34
7 lat, może nawet 8. Chłop zgnuśniał, a ja przy nim. Ja chcę walczyć, on już nie (ale nadal "o ironio, Cię kocham, ale sam już nie wiem kim jestem i czego chcę"). Jak to piszę i czytam, to sama pluję w monitor, ale - uwaga - ja mu wierzę smile Taki typ, co by sobą w nieskończoność angażował, kochał, przytulał i robił tylko to, co wg niego jest fajne - i wtedy jest super.

Oczekiwania go dobijają, jakiekolwiek (a jestem raczej tolerancyjna). Lubimy się, jesteśmy przyjaciółmi, śmiejemy się razem, jak coś się dzieje to walimy w ciemno do siebie, ale wspólne mieszkanie pokazało nam (jemu?), że związkowo pod jednym dachem nie dajemy rady. Ja wyrabiam 90% normy, on ledwo 10 % i ma 'odwagę' powiedzieć, że im dalej w las, tym on się bardziej wygodny staje i chce już tylko 'spokoju'. "Bylibyśmy idealną parą, gdybyśmy mieszkali oddzielnie".

Ematko, silny kop w tyłek potrzebny, sama widzę, co piszę i aż wstyd bierze. Dla ciekawskich gwóźdź do trumny: on 29 lat, ja 34. Ostatni dzwonek, albo zostanę pielęgniarką spełniającą życzenia pana? Piszę to niby "na chłodno", rozmowa była 2h temu, wiem i widzę i wszystko do mnie krzyczy, żeby uciekać, ale wiem też, że będzie mi mega ciężko.

To nie koniec. Wrodzona naiwność podpowiada mi, że może jest co ratować. Helpunku.
Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 12.05.19, 00:56
    "Oczekiwania go dobijają". Czyli pan wygodny len, typowy Piotruś Pan. Jesteście na różnych etapach życia. Nie brzmi to dobrze. Ja bym wiala d pana ale też nigdy nie byłam z młodszym a co dopiero o 5 lat - to sporo w tym wieku. Tym bardziej że mężczyźni dojrzewają później.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • lemasakr 12.05.19, 02:32
    sporo? w tym wieku? przeciez to podobny wiek...
  • mallard 13.05.19, 07:06
    bergamotka77 napisała:

    > Tym bardziej że mężczyźni dojrzewają później.

    Jeżeli w ogóle... 🤣

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • hrabina_niczyja 12.05.19, 01:02
    Olać. Tak jemu powinno zależeć jak i tobie. Po latach wiem, że nie ma się co spinać, olać i żyć dalej i czekać co się stanie. Opcje są zawsze dwie albo zdechnie albo chłop cós zrobi. Dzieci macie? Jak nie macie to tym bardziej olać. Olać i nie robić nic.
  • zadz.iora 12.05.19, 01:28
    Ostatnio na spacerze spokojnym tonem powiedział, że dobrze, że dzieci nie mamy (a chciał i niejednokrotnie o tym gadał). Miłe to było smile, ale fakt - ma dar mówienia czasem w punkt tego, co ja czuję, a trudno mi czasem sobie uzmysłowić. Sam jest z b. trudnej rodziny i wiem, że dziecko będzie dla niego nie lada wyzwaniem, ale co ja mogę, nie rozwiążę za niego jego dzieciństwa, każdy ma swoje 'popapranie' do przepracowania.

    Póki co czytam tylko 'olać pana', ale jak - poza terapią wink - na szybko sobie charakter przeszczepić i _przestać_się_przejmować_, odpuścić, "podziękować"?

  • alpepe 12.05.19, 01:05
    Jeśli krzyczy, to uciekać. Masz jedno życie, nie wiesz, co cię czeka, ale dopóki nie otworzysz następnych drzwi to się nie dowiesz.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • krowa_morska 12.05.19, 01:18
    A weź się wyprowadź albo wyprowadź pana i zobacz, jak będzie. Czasem nie trzeba przeskakiwać od A od razu do Z, bo na K jest całkiem wygodnie smile
  • zadz.iora 12.05.19, 01:38
    Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciała mieć do tego tak lekkie podejście smile Pan się sam zaraz wyprowadzi, tak dziś twierdził raz kolejny (zaraz w sumie za mną), bo ile można "w takiej atmosferze wspólnie żyć". Nie ogarniam, to są tak proste rzeczy, a ten struga durnia, że - jak to było - białe jest białe? wink

  • bergamotka77 12.05.19, 01:51
    Ale widzisz sama, że pan przygotowuje sobie grunt do odejścia? Jeśli przez 8 lat wasz związek się nie rozwinął dalej typu ślub czy decyzja o dziecku to znaczy ze niekoniecznie widzi swoja przyszłość z Tobą. Szkoda tylko, ze Ciebie wpędził w lata a zegar biologiczny zaczyna tykac po 35-tce. Lekko nie podejdziesz bo spędziłaś z nim kawałek życia, to zrozumiałe, ale jesli chcesz miec partnera a nie synka to czas go pożegnać i poszukać mężczyzny a nie wiecznego chłopca.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zadz.iora 12.05.19, 02:02
    Masz sporo racji, ale też my z tych "dziwnych": ślubu nie chcemy od początku + to ja w sumie stopowałam, świadomie, decyzję o dziecku, bo bałam się właśnie takiego zakończenia, że go to przerośnie uncertain Niestety chyba nie ufam mu na tyle, żeby mieć jakąkolwiek pewność, że nie zawinie się - jak jego ojciec - i nie odda pola matce, bo 'tak będzie lepiej'.

    Ciężko mi się z tym pogodzić, ale im dalej w las, to sama bym drugiej takiej jak ja chyba krzyczała, żeby już opuściła ten statek.
  • ravny 12.05.19, 09:36
    idź ty na jaką terapię i naucz się być szczęśliwa sama ze sobą , a nie determinować swoje życie jakimiś lękami co zrobią inni.
  • zadz.iora 12.05.19, 11:42
    Tia, usłyszałam już, że jak się rozstaniemy, to pewnie psa z kulawą nogą wezmę. Jasne, chciałabym, pieseły to moja miłość smile. Ale najpierw muszę popracować nad sobą, ewidentnie. Eh i pomyśleć, że jeszcze wczoraj mu "list" pisałam, co nie jest ok i jak możemy to naprawić, sugerowałam nawet mieszkanie na zasadzie "roommates" i ochłodzenie relacji, żeby może coś uratować. Zmęczył się, zanim doczytał do końca...

    PS ja tu z żalem, więc przykrych słów dużo, ale poza tym, to my się kochamy, b. lubimy, zawsze do siebie jak coś się dzieje, ciągle w kontakcie. Pech chciał, że dużo rzeczy "przyziemnych" mi nie odpowiada, bo inaczej to prawie "bajka".

    Ekhm. Zaczynam się podejrzewac o chorobę psychiczną, jak tak siebie czytam. Enatko, bądź plz łaskawa..
  • zadz.iora 12.05.19, 11:47
    O i źle się podpięlam, z tego wszystkiego, to bylo do bazia8. Ale w sumie niech reszta czyta, ku przestrodze heh. "Enatka" też trynd nowy, może tu zażre tongue_out
  • pade 12.05.19, 11:53
    Twój facet jest już ukształtowany i jak nie zechce to się nie zmieni. A z tego, co piszesz wynika, że mu się nie chce.
    Sama nic swoim chceniem czy planami naprawczymi nie zmienisz, niestety.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 12:20
    Mhm, racja. To "nie chce się" to obecnie trend dominujący. On wręcz twierdzi, że jemu się to pogłębia, lista rzeczy rozpoczętych i niedokończonych jest imponująca, a to w zasadzie drobiazgi są. Kurde, sama się przez to czuję jak facet. Podejść, potrząsnąć, naprawić - kusi, BARDZO. Ja jestem zadaniowa i jak widzę ten ocean bierności (przy czym każda pomoc jest dla niego mile widziana), to szlag mnie trafia.

    Jestem nadopiekuńcza (w stosunku do faceta, o zgrozo uncertain), za bardzo się wszystkim przejmuję, wiem. Ale rozmawiam z koleżankami i okazuje się, że każda ma jakiegoś melepeta, nic tylko klub założyć. Więc co dalej? Selekcja naturalna, kiedy za rogiem podobne osobniki czekają? Co się dzieje z tymi facetami "ostatnio"? Ja pracuję, kasę przynoszę, ogarniam dom, "nas" (kiedyś), w zasadzie tylko hydraulikiem chyba nie jestem, czuję że zaraz mi fi..t z tego wszystkiego wyrośnie. I po co to wszystko?
  • 3-mamuska 12.05.19, 12:26
    Nie z facetami a z kobietami , tak ich wychowały matki, przekonane ze facet to wieczne dziecko.
    Jemu można zapomnieć ,być nieodpowiedzialnym nie wymagaj bo to facet, facet dobrze garów nie pozmywa. Od chłopców się nie wymaga od dziewczynek tak.
    I tak rosną takie osobniki.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 12.05.19, 12:28
    Powiem więcej on nie miał szans się zmienić i dorosną przy tobie, bo sama napisałaś jesteś nadopiekuńcza. Ze sama ogarniałaś.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • zlota.ptaszyna 12.05.19, 12:30
    aha, i gdzie mieszkacie, u ciebie?
    bo chyba nie u niego, wtedy szybko by cie wystawil za drzwi
  • pade 12.05.19, 12:54
    Ten trend może mieć związek z "bo trzeba", "powinno się", "musi". To budzi opór.
    Może warto zadawać sobie pytanie "po co?".
    Cele jednak inaczej brzmią niż obowiązki. I to jeszcze te upierdliwe, codzienne, których końca nie widać.
    Inna sprawa, że nie widzę, żebyś stawiała swojemu facetowi jakiekolwiek granice. Wywierasz presję gadaniem, oczekiwaniami, listami spraw do załatwienia. Czasem lepiej dać krótkie polecenie niż się nagadać, natłumaczyć.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 13:03
    pade napisała:

    > Inna sprawa, że nie widzę, żebyś stawiała swojemu facetowi jakiekolwiek granice

    Tak. Winna. Ematka wie, że raz przesunięte granice, lubią się dalej przesuwać. Ja też to wiem, ale jak widać w teorii. Przykre, ale prawdziwe.

    Najlepsze jest to, że to w sumie on jest "tym wszystkim zmęczony/dajmy sobie czas/może 'separacja', a ja mam już wodę z mózgu i to na tyle. Też jestem zdania, że ta separacja, co najmniej, to chyba już mus, bo jemu się "nie chce teraz zmieniać, każdy jest jaki jest" - chłop gada w sumie logicznie, to ja się trzymam cholera wie czego i po co.
  • pade 12.05.19, 16:10
    Trochę mi to pachnie szantażem emocjonalnym "jestem zmęczony Twoimi wymaganiami, nie mogłabyś nade mną skakać jak dawniej, nie? to się wyprowadzę".
    Niech się wyprowadzi. Będzie miał w końcu lekcję samodzielności.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 16:38
    10/10. Trudno coś więcej napisać, cały on. I ja. Wstyd mi za siebie.
  • zadz.iora 12.05.19, 13:07
    pade napisała:

    > Ten trend może mieć związek z "bo trzeba", "powinno się", "musi". To budzi opór
    > .
    > Może warto zadawać sobie pytanie "po co?".
    > Cele jednak inaczej brzmią niż obowiązki. I to jeszcze te upierdliwe, codzienne
    > , których końca nie widać.

    A to fakt. On jak 'coś trzeba' zmienia się niemal w kapryśne dziecko, jeszcze tylko płaczu brakuje i tupania nogami. Nie umiem 'trzeba' i obowiązków zamienić na cele. Cel: żeby było przyjemniej, mija się z celem, bo trzeba coś _zrobić_

    omatkoicórko, nieźle się dobraliśmy...
  • pade 12.05.19, 16:23
    Przyjemniej to jest na samym końcu.
    Zakupy się robi, żeby było z czego ugotować, co zjeść. Gotuje się, żeby było w miarę zdrowo i smacznie. Pierze i prasuje by chodzić w czystych ciuchach. Sprząta, żeby nie brudzić sobie ciuchów o zakurzone meble i nie przyklejać do podłogi.
    Jak się chce mieć służącą to jej się za to płaci. Albo wraca do mamusi.
    Szkoda, że wcześniej na ematce nie napisałaśsmile Doradziłybyśmy terapię poprzez: pierz swoje, sprzątaj tylko po sobie, gotuj tylko dla siebie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 16:47
    Eh, miałam, ale byłam 'młoda, zakochana i głupia'. Dwa pierwsze już raczej nieaktualne, ale końcówka wychodzi na prowadzenie. Teraz, jak czegoś nie robię, to jest imo perfidnie, a w jego wersji wbrew mojej woli, "przecież wiem, że to ty na tym cierpisz, bo chcesz mieć ogarnięte". Kurfa, ale ja LENIEM jestem!
    Jestem też łatwowierna. Wiem to, ale ciężko mi to wszystko umysłowo ogarnąć, chomik mi lata i kręci kółka, a ja nawet z fotela nie wstałam. Żal mi dziś siebie.

    PS chyba jestem na tym forum spalona, w zasadzie to sama potrafię sobie udzielić Waszych rad, tylko co z tego...

    pozdr
  • pade 12.05.19, 17:08
    Perfidnie to on Tobą manipuluje.
    Najpierw myślałam, że jest po prostu leniwy i niedojrzały, a teraz widzę jeszcze premedytację.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 17:10
    Ciężko mi się z tym zgodzić, ale wiem już dziś, że nic nie wiem. Dzięki.
  • pade 12.05.19, 17:13
    Ależ nie ma za co. Potrafisz Ty się w ogóle wkurzyć?
    Bo mnie, osobie postronnej, ciśnienie się podnosi jak czytam jak on z Tobą pogrywa.
    Dlaczego pozwalasz na manipulowanie sobą i dlaczego go cały czas wybielasz??

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 17:22
    Trafiłaś w dobry punkt, chociaż troszkę na ślepo wink
    Ja nie tylko się wkurzam, ja się tak wk....rwiam, że echo idzie i wstyd mi już aktualnie przed sąsiadami chyba. Mam dość cięta ripostę, potrafię mu miesiące zaniedbań jednym tekstem wypunktować. Teraz, uwaga, to RÓWNIEŻ sprawia, że mu się źle żyje, bo ja jestem zbyt wybuchowa. Prosiłam, szeptałam, listy słałam, ale zawsze finalnie, mam wrażenie, to ja jemu życie utrudniam, nie on mi.

    Niezła terapia szokowa btw, piszę to wszystko i własnym oczom nie wierzę. Przy czym, on zaraz wróci i tak mną zakręci, że nie będę wiedziała, jak się nazywam i w sumie to on mi daje szansę big_grin
  • pade 12.05.19, 17:31
    A przyszło Ci do głowy, że wybuchasz, bo masz dość ciągłego proszenia? Ileż można to robić?
    Ty prosisz, on ma w pupie, Ty sobie to racjonalizujesz, tłumaczysz go, obwiniasz siebie i dusisz w sobie do następnego razu. A on dalej Cię lekceważy.
    Ty sobie tłumaczysz, że to drobiazgi, że sama zawiniłaś, bo wysługiwałaś, ect, a on patrzy, jak Ty się miotasz i przyciska tylko odpowiednie guziczki.



    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 12.05.19, 17:35
    Dla własnego dobra zrezygnuj z tego układu. Już samo to, że nie ufasz sobie, że dajesz sobie robić wodę z mózgu (nie będę wiedziała jak się nazywam) świadczy o tym, że Wasz związek jest toksyczny.
    I to nie jest tak, że wystarczy tylko, że przestaniesz wybuchać, że zaczniesz się bardziej starać a wszystko będzie dobrze.
    Nie, dobrze będzie, jak nie będziesz musiała dla nikogo rezygnować z samej siebie i wiecznie się o wszystko obwiniać.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 17:48
    Byłoby miło, chociaż aktualnie brzmi to dość utopijnie.
    Nie ufam sobie, za wiele na siebie biorę i mam dość samej siebie i swojego gadania, tak po prawdzie. Bo na gadaniu się kończy, również z jego strony. Już ze 3 razy tu był i coś tam próbował 'naprawić". Ja wolę pamiętać dobre i może za szybko puszczam złe w niepamięć, ale serio mam wrażenie, że ktoś mną mega manipuluje i dostaje coś z mojej strony, na co ja finalnie wolałabym się nie zgodzić. Nie świadczy to dobrze o mojej inteligencji smile

    >>"A przyszło Ci do głowy, że wybuchasz, bo masz dość ciągłego proszenia? Ileż można to robić?"
    Pewnie, nie raz. Mamy już oswojoną teorię, że on stale 'podsyca i żółć sieje', a ja - ze swoją tendencją do "humorów" - finalnie jestem ta wariatka, bo raz na jakiś czas jak mi się uleje, to dobrze, że talerzami nie rzucam.

    Normalnie czeski film.
  • pade 12.05.19, 18:02
    No bo to się tak nie robi. Mówisz raz i zapowiadasz konsekwencje. Potem ewentualnie raz jeszcze przypominasz. Zlekceważy - wyciągasz konsekwencje.
    Oczywiście nie chodzi o pozbawienie kieszonkowego czy odłączenie od netusmile
    U Ciebie od gadania się zaczyna i na gadaniu kończy, albo wybuchu.
    A z tą Twoją pomocą, niepamiętaniem co złe, to nie do końca jest tak, jak piszesz. Ty się po prostu boisz twardo postawić. Wyciągnąć te konsekwencje, absolutnie się na coś nie zgodzić, albo postawić na swoim. Czyli być stanowczą.
    Ze strachu wybaczasz, zapominasz, no, taka dobra jesteś. Czego się tak naprawdę boisz?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 12.05.19, 18:04
    Pomoc to nie jest notoryczne wyręczanie kogoś.
    Dobroć to nie jest nieustanne pozwalanie by ktoś Ci wchodził na głowę.
    Zacznij w końcu stawiać te granice. I wróć na terapię.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 18:12
    Dobre pytanie, przemyślę. Chociaż chyba w boleśnie tendencyjną stronę to idzie.

    Ty i ravny fajnie otwieracie mi oczy, dociera to do mnie powoli. Dzięki. Ale jest też strach (?), to kim ja do licha jestem w końcu i jak długo można nad tym debatować.
  • pade 12.05.19, 18:19
    zadz.iora napisała:

    > Dobre pytanie, przemyślę. Chociaż chyba w boleśnie tendencyjną stronę to idzie.
    >
    Że niby Cię zostawi?
    Niekoniecznie. Może być tak, że zmiana w Tobie zapoczątkuje zmiany w nim.
    Jak przestaniesz być taka dobra i pomocna będzie bardziej zdany na siebie i zacznie wierzyć w swoją sprawczość. Na przykład. Inne zmiany, niekoniecznie pozytywne, też mogą się pojawić.




    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zadz.iora 12.05.19, 18:36
    Ok, temat już chyba dogłębnie podrążony. To działam. Albo raczej, przestaję działać smile intuicyjnie robię to od dłuższego czasu, ale muszę pozbyć się poczucia, że ja temu nadaję ton. Wyluzować. Albo wręcz olać.
  • pade 12.05.19, 18:47
    Słuszniesmile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • bergamotka77 12.05.19, 12:39
    Napisz jakieś konkrety bo piszesz zbyt ogólnie.Jakie przyziemne sprawy? Facet ma dość, męczy go uklad, ty się starasz: zabiegasz, planujesz co zmienić, naprawić... Jesteś bardziej zaangażowana niż twój luby. Jemu się nic nie chce bo planuje się wymiksowac z tego związku.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • mrs.solis 12.05.19, 01:59
    Zgnusnialy 29 latek???? OMG. Myslalam, ze pan ma co najmniej 45 lat.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • zadz.iora 12.05.19, 02:06
    Widzisz to Ty, widzę to ja, widzi to on. Ale to nic nie zmienia, "ten typ tak ma" i w najbliższej przyszłości nie widzi nic lepszego na swojej drodze.
  • mrs.solis 12.05.19, 05:19
    Odstaw go do jego mamy tongue_out

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • ethlin 12.05.19, 02:06
    Jak nie ma dzieci to bez oglądania się idź w świat. Za 10 lat mniej zgnusnialy nie będzie.
  • zadz.iora 12.05.19, 02:17
    Niby wiem i widzę, ale chyba charakter to mi wróżka-śmiechuszka wszczepiała, bo ja lubię działać, dążyć do czegoś, poddanie się jest dla mnie tutaj jakąś klęską i bezsensem niemal, skoro tyle rzeczy nas łączy i jest ok.
    Ale widzę chociaż, że nie zwariowałam, że jest źle, widzą to też inni, a ja się dopiero tutaj rozkręcam..

    PS 'za 10 lat' - tym mnie trochę przeraziłaś. Ja już dziś się czasem śmieję, żeby emeryt wylądował na ziemi, bo jeszcze sporo dobrego go czeka...
  • zadz.iora 12.05.19, 02:36
    Wszyscy poszli spać, wiem, ale może...Jola? wink

    Wzdech. Niby sekretnie typowa ematka, a tu się okazuje, że raczej nowicjuszka w pełnym wydaniu -smile
  • mrs.solis 12.05.19, 05:22
    Jolka robi przerwe od forum.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • fabryka.lodow.napatyku 12.05.19, 05:35
    za malo info na temat milosci, pozytywow w tym zwiazku. zycie dla nikogo nie jest latwe, ale zalezy o co jest walka.
    u was jest easy, ze nie macie dzieci, wiec przemysl czy Ci sie oplaca ten zwiazek, po co I dlaczego.
  • annajustyna 12.05.19, 06:22
    I nie mają ślubu, to tez ułatwia. Rozstać się, choćby na tzw. próbę.
  • bazia8 12.05.19, 07:01
    Ty musisz walczyć, poprawiać, działać. Zapisz się do jakiejś organizacji pomocowej. Szkoda życia na niańczenie wiecznego chłopca.
    Gdyby były dzieci, to oczywiście terapia itede, ale u Ciebie sprawa jest prosta. Powodzenia.
    Pomyśl, że gdy trafisz na takiego mężczyznę jak ty, to razem zawojujecie świat, chyba warto zaryzykować, co?

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • sta-fraszka 12.05.19, 07:57
    Z własnego doświadczenia powiem Ci tylko tyle: jeśli zdecydujesz się odejść (I odejdziesz) Pani się poziom komfortu bardzo pogorszy.
    Jest szansa, że zacznie wtedy o Ciebie zabiegać. Bardzo przekonująco.
    Jeśli zdecydujesz się nie wracać, będziesz musiała się mocno psychicznie przygotować.

    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
    ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski
  • afro.ninja 12.05.19, 08:20
    W sumie to nie wiem o co ci chodzi? Piszesz o gosciu niezbyt mile rzeczy, ale sama jestes niedojrzala emocjonalnie i chyba od poczatku z tego zwiazku nie jestes zadowolona, co jest przykre, bo zmarnowalas nie tylko sobie, ale i chlopakowi kupe czasu.
  • triss_merigold6 12.05.19, 09:13
    Facet ma 29 lat, a jesteście parą od 7 czy 8, co oznacza że to jego pierwszy poważny związek. Przechodzone narzeczeństwo, miał czas, żeby się znużyć i nie ma siły wykrzesać energii czy inicjatywy dla układu, który mu nie pasuje na co dzień. Jesteście teraz na innych etapach, daj mu spokój i poszukaj kogoś, kto już by chciał stabilizacji.
  • ravny 12.05.19, 09:21
    Zwykły leń albo narcyz który sobie przygruchał współuzaleznioną panią. stwarzajacsiebie.pl/artykuly/manipulacje-narcystyczne
  • triss_merigold6 12.05.19, 09:25
    Jezu, jaki leń, jaki narcyz... Pan się po 8 latach znudził pierwszym poważnym związkiem i chce się stlenić w miarę bez histerycznych scen, niczego nietypowego w tym nie ma.
  • ravny 12.05.19, 09:33
    to niech się stlenia a nie przyjmuje wygodnie pani bieganie koło siebie.
  • triss_merigold6 12.05.19, 09:50
    Dlaczego miałby nie przyjmować? Z jego perspektywy pani biega, bo chce, zmusza ją ktoś? Stleni się jak znajdzie coś ciekawszego.
  • ravny 12.05.19, 09:52
    czyli leniwy narcyz
  • triss_merigold6 12.05.19, 09:58
    Masz obsesję. Nieistotne, co pan ma, istotne, że im obojgu aktualny układ nie pasuje, a tylko pani się nadgorliwie miota, żeby coś naprawiać.
  • ravny 12.05.19, 10:01
    Obsesje to masz ty na punkcie idealizowania facetów i wskazywania na jedyne winne kobiety, nadal nienawidzisz siostry i ją sekujesz za nieudane związki?
    panu jakoś nieśpieszno do wyprowadzki, choć obiecuje już kolejny raz jak alkoholik niepicie. Jak się go nie wykopie to się nie odczepi mimo obietnic.
  • arwena_11 12.05.19, 10:45
    Panu jeszcze jest wygodnie. Nie uwiera go ten układ na tyle, żeby samemu odejść. Jak na horyzoncie pojawi się ktoś inny, kto pana zainteresuje - pan w dwa dni się wyprowadzi.
  • szpil1 12.05.19, 11:23
    arwena_11 napisała:

    > Panu jeszcze jest wygodnie. Nie uwiera go ten układ na tyle, żeby samemu odejść
    > . Jak na horyzoncie pojawi się ktoś inny, kto pana zainteresuje - pan w dwa dni
    > się wyprowadzi.

    I, obstawiam, całe zgnuśnienie mu przejdzie, i się okaże, ze dobrze wie czego chce.
  • bergamotka77 12.05.19, 11:27
    Doklasnie tak. Pani jest kryzysowa narzeczona. I tak 5 lat w tym wieku to bardzo dużo w te strome. Na odwrot nie. Pan jest jeszcze dwudziestoparolatkiem a pani się zbliża pomalu do czterdziestki.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bazia8 12.05.19, 11:31
    Tak będzie! Nagle zrobi się z niego rzutki młody człowiek 😂

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • arwena_11 12.05.19, 11:52
    Dokładnie.
  • arwena_11 12.05.19, 10:42
    Albo czeka aż pani podejmie za niego decyzję.
  • kalina_lin 12.05.19, 09:47
    Ona wszystkie problemy zyciowe sprowadza do narcyzmu, zeby zareklamować nudnego, przegadanego blogaska.
  • claudel6 12.05.19, 22:35
    100/100
    pierwszy poważny związek nie powinien być tym na życie, to niezdrowo i często źle się kończy (tak, wiem, na ematce jest nadreprezentacja tych, którym się ten pierwszy bajkowo udał i żyli długo i szczęśliwie).
  • ravny 12.05.19, 09:31
    Znajoma była z wygodnickim leniem ponad 3 lata. Ciągnęła go za uszy do góry by coś sam z siebie chciał robić i się angażować bardziej. Ale nic z tego, wszystko na jej głowie bo pan zrobił czasem co mu powiedziała ale poza tym to by przesiedział na kanapie bo mu wygodnie mieć zaangażowaną kobietę. Dziewczyna uparła się na związek choć z boku patrząc od początku do niej- energicznej, ten typ nie pasował. Ale ona twierdziła że facet miły, pomocny, może z nim pogadać, zgodny i niekłótliwy.... Czekaliśmy cierpliwie aż jej pasywny leń z głowy wyparuje. W końcu zmęczyła się nim ale trwało to te ponad 3 długie lata.
    Zaraz później, na fali wkurzenia gdzieś na internetowych portalach randkowych poznała faceta, od razu zaznaczyła że albo się spotykają albo nie, bo na pisanie czasu tracić nie będzie, i tak to spotkała się z nowym panem , okazało się że mają podobne poglądy na życie i sposób spędzania czasu, po pół roku zamieszkali razem i są już małżeństwem, bardzo udanym.
  • kyrelime 12.05.19, 09:35
    Nie trzeba się przygotowywać- nie macie wspólnych zobowiązań, więc z rozstaniem można pójść na żywioł. Skoro w wieku 34 lat widzisz, że sie rozmijacie to chyba nie masz innego wyjścia niż spróbować ukladac sobie zycie bez niego- za kilka lat może być za późno chociazby na dzieci jeśli oczywiście chcesz je miec.
  • cauliflowerpl 12.05.19, 09:36
    O, to ja cztery lata temu.
    Rzuc go, zobaczysz jak odzyjesz smile szkoda zycia na mentalnego dziada
  • nelamela 12.05.19, 11:12
    Miałam podobnie.Roznica wieku 5 lat na plusie dla niego.Znamy się 8,3lata mieszkaliśmy razem.Wystarczy.Od 5 miesięcy nie mieszkamy razem i nawet nie wiesz jak jest mi dobrze.Dzieci niet.Mialam dosyć jak Ty.Trzymaj się.

    --
    O Dzizasss, gdyby glupota mogla fruwac, to Pani Plastyczka lunche jadalaby ze Swietym
    Piotrem....crying
  • bazia8 12.05.19, 11:30
    O Nelamela, pamiętam twoje wątki. Gratulacje!

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • yennefer.00 12.05.19, 11:11
    Niestety jest spory problem z facetami w ostatnim czasie. Oczywiście to uproszczenie, bo jest wielu bardzo wartościowych, ale też ogromny zalew postawy "nic się nie da zrobić", bierności, zniechęcenia, bezjajecznosci, lenistwa, rezygnacji, braku decyzyjnosci...
  • triss_merigold6 12.05.19, 11:18
    Hm... nie przypominam sobie, żeby 20 czy 15 lat temu mężczyźni byli znacząco inni.
  • chatgris01 12.05.19, 11:26
    30 lat temu też nie byli...
  • yennefer.00 12.05.19, 11:31
    Może i tak, ale kurcze strasznie łatwo sobie odpuszczają, a bierność jest irytujaca
  • yennefer.00 12.05.19, 11:33
    aa i jeszcze można zaobserwować duże problemy z branie odpowiedzialności
  • zlota.ptaszyna 12.05.19, 12:29
    ale wspólne mieszkanie pokazało nam (jemu?), że związkowo pod j
    > ednym dachem nie dajemy rady.

    ale mozesz jasniej, jak mozna nie dawac rady razem mieszkac?
  • zadz.iora 12.05.19, 12:56
    Okazuje się, że można smile.

    1. trzeba sprzątać. a jest dużo rzeczy ponoć i 37m2
    2. "ja to bym miał mniej rzeczy i łatwiej byłoby sprzątnąć, minimalizm"
    3. kratka wentylacyjna odkręcona, bo coś tam, lubi wracać na miejsce. Nasza już 3ci miesiąc czeka na przykręcenie. Tak samo karnisz, i inne rzeczy, które miał ogarnąć. Nie, nie robi mi tego na złość, za swoimi sprawami też tak chodzi. Bywało lepiej, teraz mam wrażenie, że ktoś mi faceta podmienił. Jak pytam: "tak, widzę. nie wiem czemu, urodziłem się chyba zmęczony" i inne takie. lol tragikomedia
    4. pranie, jedzenie, i inne takie bieżączki też trzeba robić. jak skończyło się robić "samo", to leży i kwitnie
    5. w ogóle, trzeba coś robić i chyba w tym największy problem. a po co robić, skoro można odpocząć?

    Ktoś tu słusznie zauważył, że on nie miał szansy dorosnąć. I ja w tym mu bardzo niestety pomogłam, teraz zbieram, co moje. "Typowy", wypieszczony jedynak, że pojadę stereotypem, a ja nadopiekuńcza zosia samosia. Kosmiczny duet normalnie. Tyle tylko, że ja nie obudziłam się z tym teraz, było już X prób, a tu im dalej w las, tym gorzej. Chyba czeka, aż wymięknę i wszystko wróci do "normy".
    Żebyśmy się chociaż już nie lubili...
  • chatgris01 12.05.19, 13:06
    Mnie by trafił szlag.

    Jak nadal chcesz z nim być, to wymiksuj się z wspólnego mieszkania, innego wyjścia nie widzę, bo on się nie zmieni. Ale to tylko w wypadku, jeśli nie planujesz dzieci, bo jeśli planujesz, to z tym facetem odradzam, trzeba szukać innego, dojrzałego i odpowiedzialnego.
  • zlota.ptaszyna 12.05.19, 13:12
    co to za rada " jesli nadal chcesz z nim byc" skoro facet ewidentnie chce to skonczyc, przywiaze go go kaloryfera czy jak?
  • beneficia 12.05.19, 13:33
    Tak. Można się miło spotykać na pogadanie itd. a mieszkać osobno, i wtedy każdy żyje jak chce.
  • zadz.iora 12.05.19, 13:37
    Tego chciałam uniknąć, ale widać odtwarzanie schematów ogarnęłam koncertowo big_grin
  • zlota.ptaszyna 12.05.19, 13:47
    ale ona juz nie ma czasu na mile spotkania, jeszcze gora piec lat jej zostalo na rynku matrymonialnym, jesli chce miec dzieci
  • zlota.ptaszyna 12.05.19, 13:11
    jejku czemu ty tak to analizujesz, widac ze po prostu chce sie rozstac i mu nie zalezy, po co rozliczac ile razy posprzatal i ile razy przykrecil jakas kratke, zwiazek nie polega na sprzataniu
  • zadz.iora 12.05.19, 13:29
    Nie wchodząc w szczegóły, uwierz mi, że nie chce. Ba, gdybym nic nie mówiła w temacie, to bylibyśmy super udanym związkiem. No, ale, może czas spojrzeć na to z Twojej perspektywy. On lubi, jak się koło niego lata i załatwia, jest do tego przyzwyczajony, ale ja mam dość, bo za chwilę sobie własne j.a..ja wyhoduję, a jakoś nie do końca czuję potrzebę.
  • malia 12.05.19, 14:07
    Podsumowując : gdybyś została pełnoetatową służącą, kucharką, sprzątaczką, praczką i opiekunką bez prawa głosu bylibyście super udanym związkiem. Co kto lubi.
  • zadz.iora 12.05.19, 14:23
    Łapka w górę, lubię to big_grin
  • umi 12.05.19, 16:03
    To weź go wyslij na badania, może wcale nie jest leniwy, tylko ma anemię. Albo poczatki depresji.
    Jest jeszcze ewentualność, ze na widok gabinetu zabiegowego cudownie ozdrowieje i podokręca te wszystkie kratki suspicious
  • ravny 12.05.19, 16:06
    Może sama też nich na badania idzie, skąd u niej taki brak decyzyjności powiązany z obsesją sprzątania po chłopie i robienia za chłopa wszystkiego. Każde z nich sobie łyknie kolorową pigułkę i będzie pełnia szczęścia , oczywiście razem, tiaa.
  • zadz.iora 12.05.19, 16:19
    U psychiatry i terapeuty był już kilka razy, leki odstawił ~miesiąc temu, wiedziałam, że niczego dobrego to nie wróży, mówiłam, ale skoro 'leki mnie bardziej otępiają i mam na wszystko bardziej wyje..b....ne"), no to ciężko z tym dyskutować.

    @ravny
    Autorka też już się terapeutyzowałasmile, brak decyzyjności nadal pozostaje tematem nierozwiązanym. Obsesji sprzątania brak, zwyczajnie zwykłe życie utrudnia postawa ciągłego 'nic mi się nie chce' + ja też w sumie mam prawo mieć jakieś od życia oczekiwania, a tutaj się trochę wkurzony noworodek trafił i męczy mnie już to ''wychowywanie'*

    *ups, ale to źle brzmi
    źle, że aż strach smile
    ma ktoś eutanazol, nieodpłatnie?
  • ravny 12.05.19, 16:24
    No to jak się oboje negatywnie depresyjnie nakręcacie to po co w tym tkwisz? Ani sobie ani jemu tym dobrze nie robisz, wampirzycie na sobie i energii do życia brak. Znajdź dorosłego faceta i zacznij z nim jak dorosła równorządna kobieta , bez wchodzenia w rolę matki. Zacznij kierowac Swoim życiem a nie zmuszaj chłopa by był kimś kim ani nie chce ani nie potrafi.
  • zadz.iora 12.05.19, 16:32
    W ramkę to sobie oprawię, bo tutaj jest pies pogrzebany. Ja chcę. I tu jest problem.
    Coś mówiłaś/eś (sorry, nie wiem?) o współuzależnieniu, i co jest na rzeczy. Inaczej jakim cudem ja nadal chcę go w swoim życiu.
  • ravny 12.05.19, 16:49
    Zastanów się co TY sobie robisz tym związkiem. 7 lat siedzisz z facetem z którym "na wszelki wypadek nie chcę mieć dzieci bo się boję że go to przerośnie". I jeszcze mówisz w kółko że facet jest cudowny, idealny, nic mu nie brak tylko jakoś razem mieszkać nie możecie.
    Za wuja nie wiem gdzie ty tu widzisz idealnego faceta.
    Masz toksyczno masochistyczny układ zbudowany na twoich oderwanych od realiów wyobrażeniach o nim i silnej potrzebie wyparcia faktów. Jak współuzależniona od alkoholika. Wszystko dostosować pod faceta i czekać na cud.
    Do tego związek oparty jest na twoich lękach.
    Po jakiego grzyba ty to sobie robisz?
    Co się działo w twojej wyjściowej rodzinie, że się uczepiłaś tego chłopa choć nie daje ci wartości dodanej
    i nawet dziecko boisz się z nim mieć?
    No weź kobieto się ogarnij. Drugiego życia nie dostaniesz.
  • zadz.iora 12.05.19, 17:08
    Rodzina? Pełna klicha - ojciec zdradzał matkę, notorycznie, matka go wyprowadziła, bo znieść nie mogła, a ja jestem produktem jej mega miłości i nadopiekuńczości- zosia samosia, 'bo i tak każdy cię w końcu zostawi'. Tę 'zdradę' mam niby przerobioną, serio nie boję się tego, co ma być, to będzie. Ale nie przerobiłam najwyraźniej układu matki z II partnerem - prawie 30 lat razem, ale osobno, każde na swoim + mega level toksyczności. Aktualnie chyba to, najwyraźniej, odtwarzam. Może za wszelką cenę chcę udowodnić, że "mnie się uda".

    Tylko, ponoć, jedna patologia przyciąga drugą, więc nie bez powodu jestem teraz tutaj i kto wie czy i co uda mi się z tym zrobić : )
    Boję się Was, ale...co tam, niech gromy lecą, głupsza już dziś nie będę.
  • ravny 12.05.19, 17:24
    Czytałaś "Kobiety które kochają za bardzo" ? czy inne jakieś tam tematyczne?
    Bo wiesz "można konia doprowadzić do wodopoju ale wody już za niego wypić się nie da".
    To Twoje życie.
    Z toksycznym lękiem "byle nie być jak matka" dobiegnie się raczej do tej samej patologii tylko inaczej namalowanej.
    Weź sobie przegadaj z terapeutą ten związek, swoje jakieś poczucie niższości, niepełnowartościowości, tkwienia. Zobacz jak za ochłap komplementu ty się "oddajesz" komuś kto ma cię w odwłoku.
    Zacznij się cenić, i nie nazywaj siebie samej głupią nawet w myślach, to umniejszanie samej siebie tylko potęguje fakt że potem na byle miłe słówka się łapiesz.
  • zadz.iora 12.05.19, 17:35
    Czytałam. Obśmiane przez partnera z góry do dołu (jego strach i tak było widać). Odstawiłam, ale wracam. Mam tak niestety z każdą książką od dawna, rozpoczynam, ale nie kończę. Nawet tutaj go usprawiedliwiam, że przecież pewnie nic złego nie miał na myśli. Mam wrażenie, że się cofam w rozwoju. Charakteru sobie nie przeszczepię, cenię się generalnie, wiem, że głupia nie jestem, ale każdorazowo wyciągnę łapę, żeby pomóc. Mogłoby coś mi tę łapę uciąć, skoro sama nie potrafię.
  • ravny 12.05.19, 17:47
    Toksyczny chłop ciągnie cię w dół i wysysa energię bo wtedy sama nie odejdziesz. A twoje robienie mu karczemnych awantur ZAMIAST rozmówienia się co jest nie tak i w przypadku braku zmian PODJĘCIA DECYZJI PRZEZ CIEBIE o odejściu to nosi znamiona przemocy emocjonalnej.

    Nie pytałam co ten facet o tej książce myśli. I nie wiem czemu ty się na to powołujesz, jeśli książka ma być przeczytana w celu przemyślenia WŁASNYCH schematów i predyspozycji, a nie wpatrywanie się w opinię o niej faceta z którym masz problem.

    Ty umiesz coś zrobić samodzielnie, bez zastanawiania się co facet o tym myśli i czy jemu pasuje?

    ps. Trzymając chłopa w chacie mózg uzależniony ci się nie odmieni.
  • ravny 12.05.19, 17:54
    zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105804,16444030,Uwolnic_sie_od_zwiazku_z_manipulantem__Skoncz_z_zyciem.html
  • chatgris01 12.05.19, 18:06
    Nawet pasuje.
    To tak boli, że chcąc nie chcąc, doprowadza mnie do takich łez i stanu, że cała się trzęsę i mam serdecznie dość (...) Już chyba mi wszystko jedno, nie mam siły już walczyć o ten związek, czuję, że się poddałam - pojawia się gdzieś w wypowiedzi „fadimejo30”. Poddanie się często niesłusznie odczuwamy jako porażkę, przegraną. Przecież nie udało ci się osiągnąć swego: nie udowodniłeś partnerowi, że jesteś serdeczny, hojny, uczynny (wstaw dowolne). Cóż, twoja walka i tak była skazana na niepowodzenie. Tyle że mogłeś ją toczyć do końca życia bez happy endu.
  • emka_bovary 12.05.19, 13:25
    Po prostu facet też już nie chce być z Tobą, ale nie chce być też sam i tyle. Pewnie już mniej lub bardziej intensywnie szuka kogoś innego.
  • hrabina_niczyja 12.05.19, 13:26
    Wiesz co, ale on zawsze tak miał? Jak miał to widziały gały. Jak ma od jakiegoś czasu to ci powiem, że też tak mam. Prania mi się nie chce wywiesić. Wracam wieczorami z roboty, wczoraj tak samo, weszłam do domu o 19. Jestem tak zmęczona, że wszystko leży i kwitnie. Dziś zamówiłam pizze, mam ochotę na cole i nie chce mi się z domu wyjść i ją kupić. Chłop nalegał na rower, pojechał sam i czekam aż wróci i mi ta cole przywiezie. A ja leżę i kwitnę. No nic pary nie mam, dętka. Jakby mi jeszcze ktoś teraz nad głową brzeczał, że sprzątać, że przykręcać i jeszcze randki odwalać to bym chyba gryzła. Tak mi się porobiło.
  • zadz.iora 12.05.19, 13:36
    Miał, ale się pogłębia. Jest "wszystkim umęczony, a nic w życiu nie zrobił" blablabla. Ale dzięki za ten wpis. Ja sama też jestem z natury raczej leniwa smile, jeszcze mi się dostaje właśnie, że na ten rower wyjść nie chcę. Porozjeżdżały nam się priorytety. On po pracy chce mieć wolne, ja nie mam nic przeciw generalnie, ale nie moim kosztem. Gdyby o samo sprzątanie chodziło, to bym sprzątaczkę zawołała i dała mu rachunek (skąpy jest raczej, bolałoby), ale jemu po prostu odechciało się wszystkiego. Spajam to wszystko ja, więc zapewne ja jestem jednak głównym problemem, chociaż twierdzi zupełnie na odwrót.

    W domu aktualnie kosa, nie odzywamy się do siebie (a to typ, co jak jest źle to i tak przyjdzie pogadać), a on ponoć ogarnia nowe lokum. Szkoda mi tego, bo to naprawdę fajny facet jest generalnie, ale chyba sobie nawzajem zbrzydliśmy jakoś w tej codzienności.
  • zlota.ptaszyna 12.05.19, 13:49
    facet ktory kobiete wpedza w lata a potem ja zostawia nie jest fajny, wez ochlon wreszcie
  • zadz.iora 12.05.19, 13:55
    Ok, przyjęłam. Dzięki.
  • malia 12.05.19, 14:12
    Co oznacza, że on sobie przygotowuje nowe lokum?
    Kobieto, może jest jakoś inaczej, życzę ci tego, ale z samego opisu wychodzi, że pan słowem i czynem przygotowuje się ewakuacji. I po prosu szkoda mu energii by robić coś jeszcze w starym związku. W miły , bezstresowy sposób chce sobie wszystko na spokojnie pozałatwiać
  • zadz.iora 12.05.19, 14:54
    Tak mówi, że czas się jednak chyba, w wersji minimum, wyprowadzić, poszukać sobie swojej własnej przestrzeni. Twierdzi, że nie szuka nowej, nie chce, zna i widzi coraz wyraźniej swoje ograniczenia, raczej niewiele się zmieni i też widzi, że mi nie jest z tym dobrze. Poza tym "nadal mnie kocha, nie chce się rozstawać", ale że wzajemnie już sobie robimy przykrość, to chyba czas podjąć odważniejsze kroki niż gdybanie czy i co się zmieni. Nie chce się zmieniać, jest mu w zasadzie dobrze jak jest, ale oczekiwania go dobijają, "bo tak ma'".

    Głupie, czy nie, ja czuję i wiem wewnętrznie, że on nie chce mnie okantować, mówi jak jest, mamy mega impas, mnie się też nie chce za uszy znowu wszystkiego ciągnąć i "ratować" i chyba rzeczywiście lepiej będzie, jak pobędziemy sami i zyskamy nową perspektywę. Co więcej, on "wie", że ja sobie szybciej kogoś znajdę, bo jestem "optymistyczna i ogarnięta" i to zapewne go trzyma nadal tutaj. Z jego charakterem, jak się raz wyprowadzi, to już nie wróci, a skoro mnie ktoś, jego zdaniem, szybko z rynku dziabnie, to pewnie się nadal waha.

    Czuję się jak skończona idiotka, ale jak to było - "nie ma ofiar, są ochotnicy"?
    Ktoś tu napisał, złota ptaszyna jakaś smile, żebym wreszcie ochłonęła. To wynoszę póki co z tego wątku dla siebie i na tym zamierzam się skoncentrować.

    PS piszę tu mega obszerny pamiętnik, sorry za te dłużyzny, ale jakoś powoli mi to chyba pomaga. Dzięki za Wasze wpisy.
  • bazia8 12.05.19, 15:16
    Ty już dostałaś oszukana uncertain

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • zadz.iora 12.05.19, 15:26
    Myślisz? Nie wykluczam. Tylko jakoś tak mi to do niego nie pasuje kompletnie.
  • ravny 12.05.19, 15:27
    Aleś ty głupiutka jeszcze jesteś choć taka stara... Facet "cię nie chce okantować" - dobrze wie, że jesteś nadopiekuńcza i taki słabiutki niezdecydowany może sobie siedzieć u ciebie kolejne 10 lat bez konsekwencji a ty go opierzesz, seks dasz, jedzenie zrobisz.. Gdzie mu będzie lepiej? Walnie ci gadką jaki on słabiutki a nie to co ty taka wspaniała i będziesz skakać koło niego kolejne miesiące z wdzięczności i z przekonaniem że jest idealny.
    Jak facet jakąś znajdzie co mu lokum będzie chciała zapewnić i poutrzymywać trochę do tego aktywnie w łóżku obsłużyć to pięciu minut u ciebie nie zagrzeje.
    Jeśli chcesz mieć normalne życie to tego pana po prostu musisz eksmitować. Bo jest jak huba przyrośnięta do drzewa i sam nie odpadnie, musiałby się wysilić, a po co...
  • chatgris01 12.05.19, 15:33
    100/100
  • zadz.iora 12.05.19, 15:37
    Kubeł zimnej wody. Nadal ciężko mi uwierzyć, że on tak 'perfidnie' to robi, ja mam wrażenie, że on się naprawdę stara LOL i chce, "tylko mu nie wychodzi". Masz rację. Stara i głupia, tak się właśnie czuję i tak zapewne jest wink Tekst z hubą był już grany u nas x razy, więc czas jednak przyrżnąć baranka w ścianę, zanim nie osiwieję i złudzeń nie stracę.

    PS Jesteśmy siebie warci, decyzyjność lever hard. Wyszedł na rower kilka godzin temu. Dzwonił właśnie, co u mnie i że szkoda, że mnie nie ma, bo jest pięknie i w ogóle ma nadzieję, że to 'nadrobimy'.
    Przprszm, ale s.r.a#c mi się już chce, że jestem tego częścią, nic już nie kumam, a Wy musicie to czytać uncertain Pozdrowienia, może niebawem z psychiatryka tongue_out
  • chatgris01 12.05.19, 15:44
    Pasożytuje na Tobie niewątpliwie, sądząc z opisu. I nawet jeśli nieświadomie i nie z wyrachowaniem, tylko dlatego, że mu tak wygodnie, to wcale go to nie usprawiedliwia (nie ma już wszak 6 lat, i to od dość dawna).
  • triss_merigold6 12.05.19, 15:46
    Ale z czym pasożytuje, o ile nie żyje na jej koszt?
  • chatgris01 12.05.19, 15:53
    No jeśli ona wyrabia 90% prac domowych, a on tylko 10%, to jak najbardziej pasożytuje (nawet jeśli to ona sama z siebie podstawia mu wszystko pod nos, pierze, zmywa i sprząta, bo on palcem nie kiwnie i jeśli ona nie zrobi, to leży i gnije).
  • triss_merigold6 12.05.19, 15:44
    Każdy orze jak może, facet chce uniknąć trucia d..., jakichś dyskusji nad listą skarg i wniosków, wymyślania dłuższych odpowiedzi na odczepnego. Chce być miły, bo czemu miałby być niemiły, pewnie ma dla Ciebie dużo sympatii, ale działać aktywnie mu się nie chce. On jest młodszy i na innym etapie życia, a Ty go poganiasz. Tekst o tym, że pewnie szybko ktoś Cię zgarnie z rynku miał być pocieszający, bo w rzeczywistości jest odwrotnie.
  • zadz.iora 12.05.19, 16:01
    triss_merigold6 napisała:

    > Każdy orze jak może, facet chce uniknąć trucia d..., jakichś dyskusji nad listą
    > skarg i wniosków, wymyślania dłuższych odpowiedzi na odczepnego. Chce być miły
    > , bo czemu miałby być niemiły, pewnie ma dla Ciebie dużo sympatii, ale działać
    > aktywnie mu się nie chce.

    Tutaj zgoda. Daję, to bierze. W mojej głowie ciężko sobie wyobrazić scenariusz, gdzie ktoś "zawsze" daje, a druga strona tylko bierze, ale wystarczy spojrzeć na stan naszego "związku" i nie trzeba sobie w sumie niczego już wyobrażać. Słyszę już Nty raz "jakby mi tak robili i podawali, to też bym brał" (mimo, że od miesięcy jest tutaj zmiana i nagle jestem trochę ta zła, bo nie ma obiadku i prania, ale mam prawo oczywiście, bo on tego i tak nie zrobi). Generalnie wiem i zdaję sobie sprawę, że to ja tutaj najbardziej nabroiłam, ciężko mi się pogodzić z tym, że druga strona ma to aktywnie w doopie.

    >Tekst o tym, że pewnie szybko ktoś Cię zgarnie z rynku miał być pociesza
    > jący, bo w rzeczywistości jest odwrotnie.

    Auć. Rozwiniesz plz?
  • malia 12.05.19, 16:28
    A cóż ona ma rozwijać, taka smutna prawda, że 29 latek ma większe statystycznie szanse na wszystko niż 34 letnia kobieta
  • bergamotka77 12.05.19, 16:27
    Wiadomo że szybciej znajdzie nową niunie ten 29-latek zwłaszcza gdy się ogarnie niż 35-letnia panna sensownego faceta bez dzieci, alimentów i ekszon.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • claudel6 12.05.19, 22:45
    dokładnie, w miastach jest nadpodaż ogarniętych, wykształconych, zaradnych młodych kobiet, a niedobór partnerów na ich poziomie. więc wcale nie ma pewności, że natychmiast na jego miejsce znajdzie się ktoś sensowny, a nie kolejny podobny. ale nie o to chodzi - chodzi o to, by żyć samemu i ze sobą być szczęśliwym. to całkiem fajny stan, polecam. ćwiczyłam go z dekadę, zanim zdecydowałam się na "związek na całe życie"
  • yennefer.00 12.05.19, 16:22
    Ten facet prezentuje taka "bylejakosc umysłową i życiową", że szkoda czasu i energii
  • szpil1 12.05.19, 15:06
    malia napisała:

    z samego opisu wychodzi, ż
    > e pan słowem i czynem przygotowuje się ewakuacji. I po prosu szkoda mu energii
    > by robić coś jeszcze w starym związku. W miły , bezstresowy sposób chce sobie w
    > szystko na spokojnie pozałatwiać

    No, dokładnie. Nawija elegancko makaron na uszy autorki wątku, bo po co mu nerwy, kłótnie i stres przed wyprowadzką. No i nie zdziwiłabym się gdyby już była na widoku następna pani.
  • hrabina_niczyja 12.05.19, 15:01
    Jak to ponoć? Mieszkacie razem i chyba wypadałoby poinformować kiedy ktoś się wyprowadza. Wspólne mieszkanie to nie tylko zabiorę graty i czesc. To też rachunki, jak wynajmujecie może nie być ciebie stać na czynsz. No różne rzeczy. Idź, zapytaj kiedy to ponoć nastąpi, żebyś też mogła sobie wszystko poukładać. I olej, bo gość już dawno leje na cały ten wasz związek.
  • szarsz 12.05.19, 21:01
    > ogóle, trzeba coś robić i chyba w tym największy problem
    >. a po co robić, skoro można odpocząć?

    O cholera, mój ojciec. Masssakra. W dorosłe życie weszlam z alergią na poziomie wstrząsu anafilaktycznego na takich.
  • bulzemba 12.05.19, 15:54
    Rozstać się lub zostać w tym bajorku musisz TY. I z tym wyborem potem żyć. Dobrym testem czy jesteś gotowa na zakończenie związku jest wyjazd, ale taki dłuższy, wakacyjny i to tylko jednej ze stron. Jeśli będziesz tęsknić nie będziesz tęsknić za lubym sprawa jasna.
  • ravny 12.05.19, 16:01
    Ależ oczywiście że ONA BĘDZIE TĘSKNIĆ. Bo jest do chłopa toksycznie przywiązana i uważa go za ideał faceta choć wszystko krzyczy, że on ideałem nie jest. Facet się zwinie bez żalu jak będzie miał gdzie inne gniazdko. A ona będzie miesiącami przeżywać i przedłużać i epatować się bo taki ma charakter. Inaczej by z tym panem dawno nie była.
  • hanusinamama 12.05.19, 20:09
    A moze poprostu kocha nadal. Samo przywiązanie to też nic złego. Juz widze jak kazda e-matka w 3 minuty konczy długi związek...
  • ravny 12.05.19, 20:25
    to musi być wielka miłość gdy tak im dobrze ze sobą że oboje na psychotropach jadą.
  • elenelda 12.05.19, 18:43
    Przebrnęłam przez wątek. Zgadzam się z pade i ravny. I bardzo bym chciała, żeby autorka wymieniła mi zalety tego pana.
  • zadz.iora 12.05.19, 19:51
    Ok zalety, na szybko:
    - razem się śmiejemy, dużo, często, głośno
    - lubimy się bardzo, znamy, chcemy siebie o sobie informować, nie jako obowiązek, a chęć podzielenia się wzajemnego
    - czuję się przy nim mega swobodnie, pomijając 'dramat' z tego wątku, jesteśmy sobą (a ja pracuję nad utrwalaniem tego, bo łatwo o sobie zapominam). Nigdy się przy nikim swobodniej nie czułam, również w sferze łóżkowej. Mogę mu wszystko powiedzieć, on mi, i mam tu partnera bez 2 zdań i tego jestem pewna
    - (prawiesmile) zawsze z nim mogę pogadać, absolutnie na każdy temat, daje dobre rady, jest emocjonalnie bardzo otwarty i chyba o tym czasem zapominam (na początku się śmiałam, że to on jest bardziej babą w tym związku) -- za to codzienność, jak pisałam, go na ogół przerasta
    - rzecz przy moim charakterze bezcenna: wyciąga rękę i dąży do zgody. Przychodzi, przytula tę zołzę, głaszcze. Zna mnie przy tym jak nikt inny i potrafi rozbroić jednym spojrzeniem (i vice versa)
    - pokazuje mi, że można inaczej, że rozwój osobisty jest fajny i ważny (jak to się ma do tego wątku, nie wiem, bo sam szczerze przyznaje, że się pogubił)
    - najważniejsze: nawet po rozstaniu wiem, że mogę na niego liczyć i ciężko będzie się "odprzyjaźnić". To taki 'mój człowiek' jest i ja jego. Znamy się 11 lat, zaczynaliśmy od przyjaźni.
  • ravny 12.05.19, 20:16
    yyyy.... "pokazuje że rozwój osobisty jest fajny i ważny" i w związku z tym wyśmiewa książki które mogą jego pozycji "zagrozić"?
    "nawet po rozstaniu możesz na niego liczyć" - jeszcze się z nim nie rozstałaś ani on z tobą, ale z góry wiesz jak się będziecie zachowywać tym bardziej jak dojdą nowi partnerzy
    "potrafi rozbroić jednym spojrzeniem i vice versa" - a czemu nie potrafisz spojrzeniem załatwić tego żeby po sobie posprzątał? na czym to "rozbrojenie" polega? na zamieceniu kolejny raz g.... pod dywan?
    "jesteście sobą" - przecież właśnie chcesz by ten facet był kimś innym i nie akceptujesz go takim jakim jest, pasywnym, biernym, depresyjnym, a on ma dość twoich wrzasków z frustracji i przechodzi w bierną agresję okopany przed tobą w swoim małym zasyfionym światku w którym przewróciło się niech leży.
    "czujesz się mega swobodnie" - całkiem jak w domu rodzinnym?
  • bergamotka77 12.05.19, 21:36
    zadz.iora napisała:

    > Znamy się 11 lat,
    > zaczynaliśmy od przyjaźni.

    I szkoda że na niej skończyliście. Poza łóżkiem brzmi jak opis idealnej przyjaźni.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 13.05.19, 00:01
    *nie skończyliście

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • hrabina_niczyja 12.05.19, 21:38
    Zadz.iora, weź ty to przeczytaj. To jest przyjaciółka a nie facet. Tylko tyle? Jakieś konkrety, bo na razie to takie ogólniki jak o koleżance. Miałaś 26 lat jak się z nim związałaś, jesteś z nim 8 lat i tylko tyle was łączy? Śmiać się razem lubicie? A jakiś ślub, jakieś plany? Zalety to: zaufanie, szczerość, pomoc ale realna, czyli jak nie mam na chleb to on mnie ratuje, jak pies miał nowotwór to jeździł że mną do weta za każdym razem, a jak umarła tez był, jak miałam kontuzje nogi to leżałam i ogarnął wszystko, jak lubię rano pospać to otwiera firmę i słowem się nie odezwie, że jestem później, jak zepsułam telefon to w kilka minut był z zastępczym. Jak trzeba mnie odebrać w nocy o północy jedzie. Jest, zawsze jest coby się nie działo. Nawet jak go zostawiłam w pizdu też był w bardzo kryzysowym dla mnie momencie. A mimo to jakoś tak uważam, że jednak czasami palant z niego wychodzi. I też się razem śmiejemy. I też był moment, że dążył do zgody, ale dążył czynami, bo przytulić to trochę mało. Przytulić to jedno, ale zmienić to co się drugiej osobie nie podoba i ja rani to drugie. Zmienił? Czy tylko przytulił? I jak mu już wszystko powiesz to co z tym robi? Przyjmuje do wiadomości prawda? Właśnie, opierasz się na caluskach, głaskach i pozorach, a powinnaś na realnych działaniach, bo jak facetowi zależy to przytuli, ale też pomoże realnie. Przemyśl to, bo brzmi infantylnie, a sama czujesz, że coś nie tak skoro założyłaś ten wątek. Takie to na przeczekaj póki się nie trafi lepsza opcja. To co napisałaś to przywiązanie, ale do życia trochę za mało.
  • zadz.iora 12.05.19, 21:52
    Czytam, trawię, odpiszę niebawem.
  • claudel6 12.05.19, 22:53
    to prawda. to taki studencki związek, dobry na czas jak się ma 20-28 lat i nie trzeba sobie za bardzo głowy jeszcze zawracać przyszłością. ale w Twoim wieku, człowiek chce wejść na level wyżej. on ma jeszcze z dekadę, by do tego dojrzeć. to niesprawiedliwie, no ale tak jest. w wieku 34 lat kobieta chce się związać z kimś, na kogo może liczyć w kryzysowych sytuacjach, i na kogoś na tyle odpowiedzialnego, że w razie takiej sytuacji to on ogarnie całe przyziemne życie. szczególnie kobieta, która chce założyć rodzinę.
  • hrabina_niczyja 12.05.19, 23:28
    Obawiam się, że on właśnie dojrzał i stąd ten kryzys i to zachowanie. Facet młodzikiem takim to już nie jest. Brutalnie powiedzmy, że dotarło do niego, że może chciałby ten ślub, te dzieci, to życie sobie poukładać, a tu w domu starzejąca się kobieta, która już niczym nie zaskoczy. I jak tu ten ślub teraz z nią. Więc siedzi i czeka aż mu motyle zabrzmią, wiatr namiętności powieje i wtedy się zadz.iora zdziwi jak szybko się ogarnął. Dlatego zadz.iora myśl o sobie, tylko i wyłącznie. Nie spalaj się na kolesia, nie trać energi. Trudno, przesłałaś swoje życie z nim. Tak szczerze? Nie chciałaś wyjść za mąż? Odpowiadał ci ten stan mieszkania z dzieciakiem pod jednym dachem jako kto, bo to ani konkubina ani żona? Właśnie się obudziłaś i warto by było iść za ciosem i zawalczyć o siebie i swoje życie. A tak na teraz to nie rozkminiaj jak to ratować tylko idź do gościa i zapytaj jakie on ma plany. Na zimno, konkretnie, bez tych żali bo ty zawsze bo ty nigdy. Jak powie, że szuka czegoś żeby się wyprowadzić- wyznacz mu termin, konkretny. Też musisz sobie poukładać to mieszkanie bez niego. Jak powie, że zostaje i kocha konkretnie wypunktuj czego oczekujesz i wyznacz termin do kiedy to i to ma być zrobione a tamto i tamto zmienione. Może od razu zrób podział obowiązków, głupie, bo ja akurat siebie w takim podziale nie widzę, ale też nie mam gościa, który zakupy zleje czy będzie w balaganie chodził, robi ten co ma czas, siłę, po drodze, bliżej itd. I przede wszystkim zapytaj jakie on wiąże z tobą plany. Tylko się nie daj zbyć ponownie czułymi słówkami. Chce być z tobą do końca życia, zapytaj kiedy ślub. Zrób zesz wreszcie coś konkretnie, nie jak mazgaj, jak dorosła i ogarnięta kobieta tupnij noga, bo to przede wszystkim twoje życie i czas coś chciec
    I oczekiwać.
  • bergamotka77 13.05.19, 07:49
    Dojrzał do rozstania co najwyżej.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • hanusinamama 12.05.19, 18:51
    Uciekać, znjoma tak mówiła, tez miała 34. Dzisiaj ma 43 i nadal to samo. Tylko ze teraz ona juz uciekać nie ma siły.
  • znowu.to.samo 13.05.19, 08:20
    Zawsze taki zdziadziały był???
    Może jaka deprecha go dopada? Ja swego czasu też byłam w takiej jakby stagnacji 😊 konieczność zrobienia czegokolwiek przyprawiała mnie o mdłości. Robiłam tylko to co musiałam. Też mnóstwo pretensji od męża itd..Dziś widze to tak, że deprecha mnie brała wtedy jak nic. Ale jakoś dźwignełam sie z tego stanu i teraz mam motor w dooopie, jednak czasem mam lenia jeśli chodzu o kluczowe decyzje ..
    Może faktycznie wasze rozejście sprawi, że się otrząśnie???

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka