Dodaj do ulubionych

Du..ek z wypadku motocyklisty

15.05.19, 07:06
Takie coś jest pewnie czyimś mezem i ojcem. Współczuje zonie i dzieciom. Tchórz i gnida.
Edytor zaawansowany
  • jasnoklarowna 15.05.19, 11:25
    Ale jakiś link lub opis czy coś, bo nie zaczailam o co chodzi
  • 45rtg 15.05.19, 11:48
    pani-nick napisała:

    > Takie coś jest pewnie czyimś mezem i ojcem. Współczuje zonie i dzieciom. Tchórz
    > i gnida.

    Cóż. Może tak, a może pokaż nam, jak Ty się zachowujesz, kiedy odwracasz się i widzisz w biały dzień na środku ulicy pięć metrów od siebie faceta chlustającego krwią z urwanej w kolanie nogi. Odpowiedź teoretyczna "Ja bym na pewno od razu ruszyła pomóc" się nie liczy.
  • little_fish 15.05.19, 11:50
    Pytanie tylko, kogo ona ma na myśli 🤔
  • aga_mon_ber 15.05.19, 11:57
    nowiny24.pl/wypadek-motocyklisty-w-jaroslawiu-ranny-lezal-na-drodze-kierowcy-jechali-i-patrzyli-obojetnie-na-ludzka-tragedie-wideo/ar/c1-14129667
  • little_fish 15.05.19, 11:59
    Tylko tam więcej tych d.pków było
  • 35wcieniu 15.05.19, 12:02
    Jako że miałam nieprzyjemność kilka razy udzielać pomocy ofiarom wypadków powiem że lepszy taki co odejdzie niż taki, który będzie się gapił i robił sztuczny tłok, albo - jeszcze gorzej, zaraz zemdleje z wrażenia i będzie kolejnym, któremu trzeba pomóc.
  • memphis90 15.05.19, 12:04
    Moje odczucia też są takie - z artykułu zrozumiałam, że tam już dwóch tamowalo krwotok paskiem, więc kolejna durnostojka z ajfonem była absolutnie zbędna. Chyba, że jednak okoliczności były inne...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 35wcieniu 15.05.19, 12:07
    No ja właśnie też tak to rozumiem i do takiej sytuacji mój komentarz.
  • 45rtg 15.05.19, 12:19
    memphis90 napisała:

    > Moje odczucia też są takie - z artykułu zrozumiałam, że tam już dwóch tamowalo
    > krwotok paskiem, więc kolejna durnostojka z ajfonem była absolutnie zbędna. Chy
    > ba, że jednak okoliczności były inne...

    No jest na filmie na pierwszym planie gościu, który wygląda, jakby wysiadł z samochodu, popatrzył, stwierdził, że ma w d*pie i poszedł załatwiać swoje interesy. Jak jeszcze nikt nie pomagał. Kwestia, co w tym momencie robił jego mózg na widok takiego widoku. Bo jest całkiem możliwe, że stwierdził "Stefan, k*rwa, musiało nam się przywidzieć, zawracamy".
    Sprzed monitora to się bardzo łatwo głosi zdecydowane tezy, że ja to bym na pewno nie wpadł w szok, tylko zdecydowanie i rzeczowo udzieliłbym pomocy.
  • memphis90 15.05.19, 12:30
    >No jest na filmie na pierwszym planie gościu, >który wygląda, jakby wysiadł z samochodu, >popatrzył, stwierdził, że ma w d*pie
    No to jednak inna sytuacja uncertain

    >Sprzed monitora to się bardzo łatwo głosi >zdecydowane tezy
    Pomocą jest już zadzwonienie po pogotowie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 15.05.19, 12:37
    memphis90 napisała:

    > >No jest na filmie na pierwszym planie gościu, >który wygląda, jakby wy
    > siadł z samochodu, >popatrzył, stwierdził, że ma w d*pie
    > No to jednak inna sytuacja uncertain

    Jeżeli świadoma - oczywiście. Pytanie, na które nie znamy odpowiedzi, to czy świadoma?

    > >Sprzed monitora to się bardzo łatwo głosi >zdecydowane tezy
    > Pomocą jest już zadzwonienie po pogotowie.

    Oczywiście. Ale jeżeli mózg odrzuca to, co właśnie zobaczył, to trochę trudno dzwonić po pogotowie.
  • memphis90 15.05.19, 12:48
    Nie, sorry, nie kupuję teorii "odrzucajacego mózgu".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 15.05.19, 12:53
    memphis90 napisała:

    > Nie, sorry, nie kupuję teorii "odrzucajacego mózgu".

    Przecież to w ogóle nie jest teoria, tylko fakt. Nie słyszałaś o szoku? No bez jaj.
    Wątpliwości to można nie mieć, jak ktoś nie pomoże się podnieść staruszce, co się potknęła na chodniku. Ale jak komuś przed oczami urywa się człowiekowi noga? Ja bym bardzo chętnie natychmiast ruszył mu tę nogę przynieść i pomagał zatamować krwawienie, ale nie jestem tak głupio zadufany w możliwościach swojej psychiki, żeby z wyżyn krzesła za monitorem twierdzić, że na pewno byłbym w tych okolicznościach działał racjonalnie.
    Zresztą masz przykład thank_you - wszystko pięknie, ładnie, ale że jest uchlastana krwią to musieli jej powiedzieć.
  • 35wcieniu 15.05.19, 12:59
    Ale ona pisze o wezwaniu karetki. Nie o pomocy osobistej.
  • 45rtg 15.05.19, 13:12
    35wcieniu napisał(a):

    > Ale ona pisze o wezwaniu karetki. Nie o pomocy osobistej.

    A ja piszę o tym, że jak Ci mózg w szoku w ogóle nie dopuszcza do świadomości faktu, że właśnie przed Twoim nosem człowiekowi urwało nogę, to nie zadzwonisz po żadną karetkę, tylko prędzej każe Ci się koniecznie w tym momencie umówić do kosmetyczki. I nie będzie to miało nic wspólnego z żadną znieczulicą, ani psychopatią.
  • sofia_87 15.05.19, 13:14
    Tak, biedny facet w srednim wieku, kierowca, po raz pierwszy w zyciu widział wypadek...
  • 45rtg 15.05.19, 13:19
    sofia_87 napisał(a):

    > Tak, biedny facet w srednim wieku, kierowca, po raz pierwszy w zyciu widział wy
    > padek...

    Taki? No ja na przykład jestem facetem w średnim wieku i taki jestem dziwny, że jeszcze nie widziałem na żywo wypadku. Rozbite auta, tak. Raz widziałem dzwon na skrzyżowaniu bez większych strat. Ale chlustającego krwią człowieka leżącego na ulicy? No nie widziałem.

    Prawdę mówiąc, to mnie raczej zastanawia, skąd Ty i Twój ojciec nabraliście tyle wypadków, że aż w liczbie mnogiej o nich i o swoich w nich przewagach opowiadasz.
  • sofia_87 15.05.19, 13:24
    To chyba mało jeździsz albo masz wyjątkowe szczęście.
    Dosc dużo jezdzilismy z rodzicami po Polsce od czasów gdy bylam jeszcze dość malym dzieckiem, mam zaliczone chyba wszystkie godne uwagi zabytki i miejsca, ale tez widziałam sporo dramatow na drogach
  • 45rtg 15.05.19, 14:28
    sofia_87 napisał(a):

    > To chyba mało jeździsz albo masz wyjątkowe szczęście.

    Tak, tak. I krwawiąca szrama na głowie robi takie samo wrażenie, jak urwane ścięgna i dyndająca na resztkach stawu rzepka zalana krwią z tętnicy udowej. Weź już skończ te bajki, bo wyraźnie Ci peron odjeżdża i to bez wcześniejszego wstrząsu. Nawet ratowników z karetki niektóre przypadki zatykają, a Ty ze szwagrem to nie takie rzeczy opatrywaliście.

    > Dosc dużo jezdzilismy z rodzicami po Polsce od czasów gdy bylam jeszcze dość ma
    > lym dzieckiem, mam zaliczone chyba wszystkie godne uwagi zabytki i miejsca, ale
    > tez widziałam sporo dramatow na drogach

    Na początku to jeszcze brzmiało jakoś tam prawdopodobnie - trafiliście z ojcem na dwa, może trzy wypadki i akurat on ratował. Dużo jak na przeciętnego człowieka, ale mogło się zdarzyć. Ale teraz to już przesadziłaś z fantazjowaniem. Sporo dramatów - to ile, pięć? Dziesięć? Bo dwóch czy trzech to raczej się tak nie nazywa. I co, każden jeden się Wam przed maską zdarzał i tatulo leciał ratować jako pierwszy, z córunią za rękę? Weź, skończ...
  • sofia_87 15.05.19, 14:45
    Szwagra nie mam, jestem jedynaczka, a siostra meza jest niezamezna jak na razie smile
    Nie pisałam, ze nie robi wrazenia, wręcz przeciwnie, ale KAZDY normalny człowiek jest w stanie zadzwonić po karetke zamiast wzruszać ramionami.
    Nie wspominając już o tym, ze w przypadku opisywanym w artykule, opaske uciskowa można zalozyc bez bardzo dokładnego kontaktu wzrokowego z rana...

    Pamietam cztery poważniejsze przypadki i kilka mniej. Każdy jeden jeśli już geniuszu smile, nie, nie przed maska, ale tak się sklada, ze jeśli odleglosc od miasta/szpitala jest nieco wieksza, to karetka jedzie dluzej niż kilka minut, sadzialam ze to logiczne smile, a tato widzac wypadek nie miajal go gapiac się, tylko zatrzymywal samochod i pomagal ofiarom, czasem jako pierwszy, a czasem po prostu jak sila fachowa przejmowal inicjatywę. To raczej normalne.
    To może Ty skoncz udawac, ze ruszasz się zza komputera incelu smile.
    Jak to jest, ze cos takiego jak Ty byłoby gotowe popchnąć kobiete tak aby wyladowala na podłodze, a baloby się zacisnąć pasek czy tasme na zranionej konczynie.
    Zalosny jesteś smile

  • 45rtg 15.05.19, 15:35
    sofia_87 napisał(a):

    > To może Ty skoncz udawac, ze ruszasz się zza komputera incelu smile.
    > Jak to jest, ze cos takiego jak Ty byłoby gotowe popchnąć kobiete tak aby wylad
    > owala na podłodze, a baloby się zacisnąć pasek czy tasme na zranionej konczynie
    > .
    > Zalosny jesteś smile

    Widzę, że jak się urwała możliwość fantazjowania, to się zaczęły obelgi. Gratuluję.
  • sofia_87 15.05.19, 15:44
    Widze, ze wzrok szwankuje, gdyż wczesniej odpowiedziałam na Twoje obelgi smile.
    A to była taka luzna konkluzja, czuje tez ogromne szczęście, ze mam w swoim otoczeniu jednak normalnych mężczyzn, a potencjalnych nie damskich mdlejących na widok krwi ofiary wypadku smile
  • 45rtg 15.05.19, 15:52
    sofia_87 napisał(a):

    > Widze, ze wzrok szwankuje, gdyż wczesniej odpowiedziałam na Twoje obelgi smile.

    Moje obelgi? A gdzież to? Poddanie w wątpliwość Twoich bajek to od razu obelga? Tracisz panowanie nad sobą i nawet nie masz odwagi się przyznać do własnych wyskoków. Zasadniczo zwisa mi nazywanie mnie incelem i "takim czymś, co popchnie kobietę", ale jest to obelga i tyle. I nie jest to odpowiedź na żadną moją równoważną wypowiedź, tchórzu.

    > A to była taka luzna konkluzja, czuje tez ogromne szczęście, ze mam w swoim oto
    > czeniu jednak normalnych mężczyzn, a potencjalnych nie damskich mdlejących na w
    > idok krwi ofiary wypadku smile

    Widzę, że jesteś z tych wychowanych na radzieckiej szkole wsparcia psychologicznego: "waz'mitie siebia w ruki"... o, powiesił się. Widać słaby był.
  • sofia_87 15.05.19, 18:28
    Tak, obelga nazywam podawanie w wątpliwość moich słów. A głupota podawanie w wątpliwość, że wypadki zdarzają się często smile
    Tracę panowanie nad sobą? A w którym punkcie? Ja emame traktuje rekreacyjnie, więc to mi nie grozi smile.
    Zabawne, że nie pamiętasz tego co pisałeś smile

    A co wspólnego ma wsparcie psychologiczne z faktem, że jakis idiota "traci rozum" widząc wypadek na tyle, że nie umie zadzwonić po karetkę? smile
  • brenya78 15.05.19, 19:24
    "A co wspólnego ma wsparcie psychologiczne z faktem, że jakis idiota "traci rozum" widząc wypadek na tyle, że nie umie zadzwonić po karetkę? smile "

    Czyli wg Ciebie ta osoba widzac wypadek pomyslala sobie "wiem, ze musze zadzwonic po karatke i pomoc chlopakowi z oderwana noga, ale nie zadzwonie i nie pomoge bo mi sie nie chce i nie mam ochoty"?
  • sofia_87 15.05.19, 19:56
    Nie mam pojęcia o czym myslala taka osoba, może np. "A co mnie to obchodzi"?
  • brenya78 15.05.19, 20:18
    "Nie mam pojęcia o czym myslala taka osoba, może np. "A co mnie to obchodzi"?"

    To proponuję najpierw pomyśl a potem wygłaszaj sądy.
  • sofia_87 15.05.19, 21:05
    Oczywiście, pan może sobie coś pomyśleć, ja sobie mogę pomyśleć co ewentualnie pan sobie pomyslal, a ofiara wypadku w tym czasie się spokojnie wykrwawi...
  • 45rtg 15.05.19, 22:11
    sofia_87 napisał(a):

    > Tak, obelga nazywam podawanie w wątpliwość moich słów.

    To nie konfabuluj, jak to świetnie jesteś opanowana przy wypadkach, kiedy tak naprawdę tylko patrzyłaś, co ojciec robi i wykonywałaś polecenia. Proste.

    >A głupota podawanie w wą
    > tpliwość, że wypadki zdarzają się często smile

    No to całe szczęście, że nikt tu nie twierdził, że zdarzają się rzadko.

    > Tracę panowanie nad sobą? A w którym punkcie? Ja emame traktuje rekreacyjnie,
    > więc to mi nie grozi smile.

    I z tej rekreacji, jak Ci się zaczął grunt usuwać, zaczęłaś rzucać incelami i czym tam jeszcze, jak szympans kupą.

    > Zabawne, że nie pamiętasz tego co pisałeś smile

    Zabawne, że nie potrafisz podać linków, ani zacytować tego, co Ci się wydawało, że pisałem.

    > A co wspólnego ma wsparcie psychologiczne z faktem, że jakis idiota "traci rozu
    > m" widząc wypadek na tyle, że nie umie zadzwonić po karetkę? smile

    No... wszystko.
  • sofia_87 16.05.19, 10:37
    OMG Co ma umiejetnosc opanowania się lub jej brak do wezwania karetki?
    Grunt mi się zaczal usuwac? A kiedy, jakos tego nie zauwazylam, a incelem nazywam Cie nie po raz pierwszy, tak tez o Tobie mysle, wiec się przyzwyczaj. Wiesz, nie wiem czy się rzuca w Twojej rodzinie i jakos mnie to mało interesuje smile.
    Linki, cytaty; tak to jest jak ktoś nie ma zycia poza emama... smile
  • katja.katja 15.05.19, 20:08
    Ja nie widziałam, ewentualnie rozwalony wóz, pogotowie czy policję, ale krwawą ofiarę wypadku - nie.
    Raz widziałam niegroźny wypadek, ale mężczyzna o własnych siłach wysiadł z samochodu, bez widocznych urazów (i chyba faktycznie nie miał).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • turzyca 15.05.19, 13:26
    >No ja na przykład jestem facetem w średnim wieku i taki jestem dziwny, że jeszcze nie widziałem na żywo wypadku. Rozbite auta, tak. Raz widziałem dzwon na skrzyżowaniu bez większych strat. Ale chlustającego krwią człowieka leżącego na ulicy? No nie widziałem.

    Identycznie. Oprócz płci, oczywiście.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • kura17 16.05.19, 11:16
    > Identycznie. Oprócz płci, oczywiście.

    u mnie tak samo.
    i niedawno do mnie dotarlo, ze w sumie w wielu sytuacjach nie wiedzialabym co zrobic - zapisalam sie wiec w pracy na kurs dla "ratownikow" - bede miala oficjalne kwalifikacje (zaczynam w pazdzierniku).




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • brenya78 15.05.19, 15:51
    "Przecież to w ogóle nie jest teoria, tylko fakt. Nie słyszałaś o szoku? No bez jaj."

    Przypomniało mi się jak teściowa spadła ze schodów w środku nocy, walnęła się w głowę tak że zachlapala krwią ścianę. W międzyczasie jak wszyscy czekali na pogotowie zderzyłam pościelić wszystkie łóżka 😁😁😁 a potem już już leciałam że szmata scierac ta krew, ale karetka przyjechala. Nawet tego nie zarejestrowalam. Dopiero po fakcie zauważyłam pościelone łóżka.
  • memphis90 15.05.19, 15:52
    >Przecież to w ogóle nie jest teoria, tylko fakt. Nie słyszałaś o szoku? No bez jaj.
    Te chłopy to jakieś wyjątkowo delikatne są. Wypadek drogowy i mózg im się zawiesza tak, że mózg w ogóle wypadku nie widzi.

    >Zresztą masz przykład thank_you - wszystko pięknie, ładnie, ale że jest uchlastana krwią to musieli jej >powiedzieć
    No i co- też byłam w takiej sytuacji. Częśc sladów krwi usuwałam w domu, bo wczesniej nie zauwazyłam, bo była w miejscu, których moje oczy nie ogarniają.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • brenya78 15.05.19, 16:03
    "Częśc sladów krwi usuwałam w domu, bo wczesniej nie zauwazyłam, bo była w miejscu, których moje oczy nie ogarniają."

    Nie o takiej sytuacji mowa.
  • 45rtg 15.05.19, 16:04
    memphis90 napisała:

    > >Przecież to w ogóle nie jest teoria, tylko fakt. Nie słyszałaś o szoku? No
    > bez jaj.
    > Te chłopy to jakieś wyjątkowo delikatne są. Wypadek drogowy i mózg im się zawi
    > esza tak, że mózg w ogóle wypadku nie widzi.

    Ktoś pisał coś o płci człowieka, któremu to się może zdarzyć? Czy po prostu chcesz mnie też onieśmielić sugestią, że nie jestem wystarczająco męski, bo głupio Ci się przyznać do braku argumentów? CTK w ogóle J? Równouprawnienie, gender i równe prawa, ale jak chłop delikatny, to można tego użyć jako szyderstwa?

    > >Zresztą masz przykład thank_you - wszystko pięknie, ładnie, ale że jest uc
    > hlastana krwią to musieli jej >powiedzieć
    > No i co- też byłam w takiej sytuacji. Częśc sladów krwi usuwałam w domu, bo wcz
    > esniej nie zauwazyłam, bo była w miejscu, których moje oczy nie ogarniają.

    "Jestem cała we krwi" to nie jest opis sytuacji, kiedy chlapnęło Ci trochę na kołnierz i nie widzisz tego bez lustra.
  • memphis90 15.05.19, 16:46
    Stan dysocjacyjny nie tak łatwo "osiągnąć" wbrew pozorom.


    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 15.05.19, 17:07
    memphis90 napisała:

    > Stan dysocjacyjny nie tak łatwo "osiągnąć" wbrew pozorom.

    A, czyli zawstydzanie nie działało, to teraz próbujemy z grubej, psychologicznej rury zakrzyczeć terminologią. Nieprzesadnie precyzyjnie dobraną, ale liczy się efekt.
  • thank_you 15.05.19, 16:10
    Co zreszta masz przykład thank_you? Thank_you to najpierw udzieliła pierwszej pomocy, a po odjeździe karetki, to mogłam sobie trwać w szoku i przez kolejny miesiac.
  • sofia_87 15.05.19, 13:12
    Ja tez nie, sorry, ale w naszych czasach jednak jesteśmy w miare przyzwyczajeni do tego, ze wypadki się zdarzają. Mozg moglby odrzucić wizje rozbitego UFO i rannych kosmitów, ale nie wyoadku motocyklisty
  • 45rtg 15.05.19, 13:20
    sofia_87 napisał(a):

    > Ja tez nie, sorry, ale w naszych czasach jednak jesteśmy w miare przyzwyczajeni
    > do tego, ze wypadki się zdarzają. Mozg moglby odrzucić wizje rozbitego UFO i r

    Ta, jasne. Rowy przydrożne są zawalone pourywanymi nogami, to był wypadek, jak każdy inny.
  • sofia_87 15.05.19, 13:29
    A czym się rozni urwana noga od rozbitej glowy czy człowieka z urazami wewnętrznymi? W samej Warszawie jest rocznie kilka może kilkanaście wypadkow motocyklistów. Tak, to był wypadek jak każdy inny; lezal przewrócony motocykl a obok był ranny człowiek potrzebujący pomocy, kazda normalna osoba widzac to dzwoni po karetke
  • ykke 15.05.19, 22:42
    sofia_87 napisał(a):

    > A czym się rozni urwana noga od rozbitej glowy czy człowieka z urazami wewnętrz
    > nymi?

    Jaja sobie robisz? Widok urwanej kończynu to byłby potworny wstrząs dla mojego mózgu. Sama nie wiem,jaka byłaby moja reakcja,choć raczej w sprawach pomocy jestem opanowana.



    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • thank_you 15.05.19, 16:08
    Nie sprzed monitora a z faktów, bo udzielało sie tej pierwszej pomocy.
  • aga_mon_ber 15.05.19, 11:58
    Znieczulica totalna, czego jesteś doskonałym przykładem...
  • 45rtg 15.05.19, 12:19
    aga_mon_ber napisała:

    > Znieczulica totalna, czego jesteś doskonałym przykładem...

    Przemyślałaś to, co napisałaś? Bo najwyraźniej nie za bardzo.
  • aga_mon_ber 15.05.19, 15:23
    To co piszesz wyżej, mówi samo za siebie, niestety.
  • 45rtg 15.05.19, 15:36
    aga_mon_ber napisała:

    > To co piszesz wyżej, mówi samo za siebie, niestety.

    O'rly? To gdzie ja piszę coś, z czego wynika, że ja bym świadomie nie udzielił pomocy, co? Skoro mam być przykładem znieczulicy? Umiesz coś takiego wskazać w moich wypowiedziach, oszczerco?
  • thank_you 15.05.19, 12:01
    Nigdy w życiu nie odwróciłam sie od osoby potrzebującej, nawet gdy była to banda gnojkow goniąca jednego. Za każdym razem licze sie z tym, ze sama oberwę lub zostane zwyzywana.
    Z 3 lata temu reanimowałam motocyklistę, a z 10 lat temu dzieciaka, z ktorego bryzgala krew. Potem poszłam odebrac dzieci siostry ze szkoły i dopiero miny przerażonych dzieci uświadomiły mi, ze jestem cała we krwi. Takze buraku od podstawek i multipli jako szczytu elegancji, zamilcz.
  • simply_z 15.05.19, 12:04
    cala we krwi..a jakby to dziecko bylo zakazone HIV?
  • thank_you 15.05.19, 12:09
    Wtedy o tym nie myślałam.
  • thank_you 15.05.19, 12:10
    Od tamtej pory robiłam badania kilka razy, wszystko ok.
  • 45rtg 15.05.19, 12:22
    thank_you napisała:

    > Z 3 lata temu reanimowałam motocyklistę, a z 10 lat temu dzieciaka, z ktorego b
    > ryzgala krew. Potem poszłam odebrac dzieci siostry ze szkoły i dopiero miny prz
    > erażonych dzieci uświadomiły mi, ze jestem cała we krwi
    . Takze buraku od podsta
    > wek i multipli jako szczytu elegancji, zamilcz.

    No i masz pogrubionym dowód na to, jak się ludziom mózg wyłącza w takich sytuacjach. Odcięłaś od świadomości całkiem łatwo zauważalny element bezpośrednio dotyczącej Cię rzeczywistości. Ale ujadasz z wielką pewnością, że facet z filmu wszystko robił całkowicie świadomie i z premedytacją.
  • thank_you 15.05.19, 12:33
    Serdenko, to ty napisałeś: Odpowiedź teoretyczna "Ja bym na pewno od razu ruszyła pomóc" się nie liczy.
  • 45rtg 15.05.19, 12:42
    thank_you napisała:

    > Serdenko, to ty napisałeś: Odpowiedź teoretyczna "Ja bym na pewno od razu ruszy
    > ła pomóc" się nie liczy.

    A to jest odpowiedź na co?
  • thank_you 15.05.19, 16:06
    Na twoj post o tym, Ze tylko w teorii jestesmy mocne w gębie, bo gdyby przyszło do działania, to bysmy zwiewaly. Biedni, delikatni, wrażliwi mezczyzni. Och.
  • 45rtg 15.05.19, 16:18
    thank_you napisała:

    > Na twoj post o tym, Ze tylko w teorii jestesmy mocne w gębie, bo gdyby przyszło
    > do działania, to bysmy zwiewaly. Biedni, delikatni, wrażliwi mezczyzni. Och.

    Nie było takiego postu. Kłamiesz.
  • thank_you 15.05.19, 16:42
    To ty kłamiesz pisząc mi: Ale ujadasz z wielką pewnością, że facet z filmu wszystko robił całkowicie świadomie i z premedytacją.

    I to ty napisales, ze my - piszac, iż udzielamy pomocy, jestesmy tylko teoretyczkami. Nie mierz innych swoja miara.

  • 45rtg 15.05.19, 17:00
    thank_you napisała:

    > To ty kłamiesz pisząc mi: Ale ujadasz z wielką pewnością, że facet z filmu wszy
    > stko robił całkowicie świadomie i z premedytacją.

    Ach, czyli teraz tchórzliwie się wykręcasz, że nie użyłaś tego sformułowania dosłownie. A odpowiedź na zachowanie faceta, opisująca jak to bez trudu i wahania udzielałaś wielokrotnie pomocy to tylko taka niezwiązana impresja. Ni-ko-mu normalnemu by się nie skojarzyło, że to przeciwstawienie sugerujące jego premedytację i niechęć, no skąd.

    > I to ty napisales, ze my - piszac, iż udzielamy pomocy, jestesmy tylko teoretyc
    > zkami. Nie mierz innych swoja miara.

    Kłamiesz, nikomu nie zarzuciłem, że nie robił tego, co zadeklarował. Poza ewentualnie _87, której te wypadki zaczynały się mnożyć jak króliki, a potem i tak się okazało, że nikogo nie ratowała samodzielnie, tylko robiła, co tato kazał.
  • thank_you 15.05.19, 17:21
    W ogole nie odnosiłam sie do jakiegoś faceta, bo nawet nie wiem o co chodzi. Odniosłam sie do twojej wypowiedzi, w której sugerujesz, ze jestesmy teoretyczkami w udzielaniu pomocy osobom, ktore wygladaja juz niezbyt estetycznie na skutek tego wypadku.

    Taaa, kłamie. Po raz ktory mam ci wkleić twoja wypowiedz?
  • 45rtg 15.05.19, 17:39
    thank_you napisała:

    > W ogole nie odnosiłam sie do jakiegoś faceta, bo nawet nie wiem o co chodzi. Od

    Nie wiesz, o co chodzi w wątku, w którym piszesz?

    > niosłam sie do twojej wypowiedzi, w której sugerujesz, ze jestesmy teoretyczkam
    > i w udzielaniu pomocy osobom, ktore wygladaja juz niezbyt estetycznie na skutek
    > tego wypadku.
    >
    > Taaa, kłamie. Po raz ktory mam ci wkleić twoja wypowiedz?

    Wystarczy po raz pierwszy. Ale tę, którą mi zarzucasz, a nie jakąś zmyśloną.

  • thank_you 15.05.19, 12:36
    A to co zacytowałes było PO całym zdarzeniu. Po. Absolutnie zawsze reaguje.
  • 45rtg 15.05.19, 12:41
    thank_you napisała:

    > A to co zacytowałes było PO całym zdarzeniu. Po. Absolutnie zawsze reaguje.

    No właśnie. Nawet po zdarzeniu nie miałaś wystarczającego kontaktu z rzeczywistością, żeby zobaczyć coś tak oczywistego, jak bycie zachlapaną krwią po tamowaniu krwotoku. Nie odcięło Ci świadomości, że trzeba udzielić pomocy? Żadna to Twoja zasługa, ale bardzo dobrze. Natomiast innym ludziom może właśnie odciąć od świadomości w ogóle całe zdarzenie. To się nazywa szok i trzeba mieć pusto w głowie, żeby nie brać tego pod uwagę oceniając działania świadków jakiegokolwiek wypadku.
  • thank_you 15.05.19, 16:05
    Tak, szok, ktory nie pozwala zadzwonić na pogotowie. Weź mnie nie rozsmieszaj. Gdy cos sie dzieje to działam jak automat, na emocje jest czas pozniej.
    Nie zauważyłam, ze jestem cała we krwi, bo biegłam po dzieci, ktore czekały na mnie w szkole. Jestes po prostu śmieszny.
  • 45rtg 15.05.19, 16:22
    thank_you napisała:

    > Tak, szok, ktory nie pozwala zadzwonić na pogotowie. Weź mnie nie rozsmieszaj.
    > Gdy cos sie dzieje to działam jak automat, na emocje jest czas pozniej.
    > Nie zauważyłam, ze jestem cała we krwi, bo biegłam po dzieci, ktore czekały na
    > mnie w szkole. Jestes po prostu śmieszny.

    Tak, tak, jasne. Wstajesz od tamowania krwotoku i nawet sobie ubrania odruchowo nie przygładzisz, bo tak Ci się do dzieci spieszy. I nie zauważasz, że jesteś, jak to konsekwentnie piszesz, "cała we krwi". Znaczy - tak, wierzę, że dokładnie tak mogło być. Właśnie z powodu szoku. Dobrze, że objawił się tak, a nie blokując Ci możliwość udzielenia pomocy, ale nie masz się co tak nosić i koniować - to nie jest ŻADNA Twoja zasługa. Taką masz akurat przypadkiem konstrukcję psychiczną. Tak samo jak przypadkiem masz wzrostu tyle, ile masz.

  • thank_you 15.05.19, 16:39
    Przypadkiem? Geny to jedno, ale aby osiągnąć to co jest w genach, to juz musza pomoc rodzice odpowiednim żywieniem, warunkami itp.

    Dokladnie tak - spieszyło mi sie, wyrwalam od razu do szkoly, bo wiedzialam, ze bedzie histeria Pt. gdzie jest ciocia??

    To jest moja zasługa. Wiele można w sobie wypracowac.
  • 45rtg 15.05.19, 17:04
    thank_you napisała:

    > Przypadkiem? Geny to jedno, ale aby osiągnąć to co jest w genach, to juz musza
    > pomoc rodzice odpowiednim żywieniem, warunkami itp.

    Nadal ŻADNA w tym Twoja zasługa.

    > Dokladnie tak - spieszyło mi sie, wyrwalam od razu do szkoly, bo wiedzialam, ze
    > bedzie histeria Pt. gdzie jest ciocia??

    Tak, tak. No nie zauważyłaś, że jesteś cała we krwi. Ciągle Ci się to zdarza. Taka jeśteś mala i lośtśepana kobietka hihihi.

    > To jest moja zasługa. Wiele można w sobie wypracowac.

    Następna kolekcjonerka krwawych wypadków, co? smile Też w każdym osobiście udzielałaś pomocy?

  • thank_you 15.05.19, 17:25
    Pomiędzy „zadna to twoja zasługa” a „przypadkiem masz tyle wzrostu” jest przepaść i wlasnie w nia wpadłeś.

    No, w ogole nie zauważyłam, ze byłam w krwi. Nie jestem roztrzepana kobietka, skoro potrafię udzielić pierwszej pomocy dzieciakowi, ktory schodził z tego swiata.

    Tak jakos mi sie zdarza, ze udzielałam pierwszej pomocy albo chociaz reagowałam - najcześciej jako jedyna. Np. Wzywałam pogotowie do leżącej pod Cmentarzem Brodnowskim kobiety, rok temu do dachowania na Mazurach, gdzie ludzie wyszli o własnych siłach.
    Akurat dzieciak, ktorego reanimowałam nie był w wypadku samochodowym.
  • 45rtg 15.05.19, 17:36
    thank_you napisała:

    > Pomiędzy „zadna to twoja zasługa” a „przypadkiem masz tyle wzrostu” jest przepa
    > ść i wlasnie w nia wpadłeś.

    "Zadna to Twoja zasługa, że masz tyle wzrostu" i "przypadkiem masz tyle wzrostu" znaczy dokładnie to samo.

    > No, w ogole nie zauważyłam, ze byłam w krwi. Nie jestem roztrzepana kobietka, s

    No tak jakoś wyszło. No nie zauważyłam. Tamowałam poważny krwotok, ale nie zauważyłam, że leci i na mnie. To objaw solidnego kontaktu z rzeczywistością, przecież.

    > koro potrafię udzielić pierwszej pomocy dzieciakowi, ktory schodził z tego swia
    > ta.
    >
    > Tak jakos mi sie zdarza, ze udzielałam pierwszej pomocy albo chociaz reagowałam
    > - najcześciej jako jedyna. Np. Wzywałam pogotowie do leżącej pod Cmentarzem Br
    > odnowskim kobiety, rok temu do dachowania na Mazurach, gdzie ludzie wyszli o wł
    > asnych siłach.

    Takie sztuki to i ja, chodząca mimoza - znieczulica, potrafię.

    > Akurat dzieciak, ktorego reanimowałam nie był w wypadku samochodowym.

    Nie szkodzi, ja nie jestem wybredny.
  • aerra 15.05.19, 21:00
    hmmm, ja nie wiem jak bym się zachowała w takim wypadku, bo nie miałam okazji sprawdzić, ale akurat w to, że krew leci, a ty nie zwracasz na to uwagi jestem w stanie uwierzyć bez problemu. W takiej sytuacji to, że będziesz ubabrany to po prostu nieistotny szczegół i tyle.
  • 45rtg 15.05.19, 22:13
    aerra napisał(a):

    > hmmm, ja nie wiem jak bym się zachowała w takim wypadku, bo nie miałam okazji s
    > prawdzić, ale akurat w to, że krew leci, a ty nie zwracasz na to uwagi jestem w
    > stanie uwierzyć bez problemu. W takiej sytuacji to, że będziesz ubabrany to po
    > prostu nieistotny szczegół i tyle.

    Podczas reanimacji - oczywiście. Jak ruszasz po dzieci do przedszkola - no nie bardzo już.
  • thank_you 15.05.19, 22:26
    Rozumiem, ze znasz to z autopsji?
  • memphis90 15.05.19, 16:48
    >Właśnie z powodu szoku
    Jakiego znów szoku???

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 15.05.19, 17:01
    memphis90 napisała:

    > >Właśnie z powodu szoku
    > Jakiego znów szoku???

    No nie wiem, jakiego szoku na widok chlustającego krwią dziecka. Pomyślmy. Może anafilaktycznego?
  • pampelune 15.05.19, 12:49
    Thank_you, wróciłaś! Ale fajnie ^^
  • thank_you 15.05.19, 16:07
    Czasami zaglądam wink Ale nie zamierzam sie jakos intensywnie udzielać. sad
  • profes79 15.05.19, 12:02
    Facet który poszedł zatankować po obejrzeniu wykrwawiającego się człowieka powinien mieć postawiony zarzut o nieudzieleniu pomocy. Jest na to paragraf.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • 35wcieniu 15.05.19, 12:10
    Nie w takim przypadku. Paragraf nikomu nie grozi jeżeli wezwie pomoc - nie ma obowiązku udzielania jej osobiście, Jeżeli widział że pomoc została wezwana i że inni są przy rannym nic mu nie grozi. Oczywiście kwestie moralności z puntu czysto ludzkiego można oceniać.
  • rulsanka 15.05.19, 12:12
    Psychopata.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • 45rtg 15.05.19, 12:28
    profes79 napisał:

    > Facet który poszedł zatankować po obejrzeniu wykrwawiającego się człowieka powi
    > nien mieć postawiony zarzut o nieudzieleniu pomocy. Jest na to paragraf.

    Zarzut - tak. Ale od zarzutu do wyroku, który musi uwzględnić możność kierowania swoim działaniem w momencie zdarzenia jest jeszcze kawałek.
    Oczywiście nie na forum, na którym niuńki od "nie jestem w stanie przełknąć krewetek" deklarują, że na widok lejącego krwią kikuta kolana udzieliłyby bez trudu i oporów pomocy.
  • sofia_87 15.05.19, 12:18
    Zawsze należy wezwać karetke, to potrafi nawet dziecko, wiec nie można się zaslaniac, brak umiejetnosci.
    Nie znosze widoku krwi, wiec w pierwszej chwili pewnie by mnie odrzucilo, ale gdyby nie było nikogo innego, to bym pomogla, przynajmniej dopóki nie pojawilby się ktoś, kto moglby to lepiej zrobić.
    W takim przypadku liczy się czas i po prostu obowiązkiem każdego jest pomoc
  • 45rtg 15.05.19, 12:24
    sofia_87 napisał(a):

    > Zawsze należy wezwać karetke, to potrafi nawet dziecko, wiec nie można się zasl
    > aniac, brak umiejetnosci.

    Powtarzam: pokaż, ale pokaż, a nie filozofuj "ja bym na pewno", co Ty robisz, kiedy przed Twoim nosem człowiekowi urywa nogę. Popatrzymy sobie, jak cały czas utrzymujesz pełny kontakt z rzeczywistością.

    > Nie znosze widoku krwi, wiec w pierwszej chwili pewnie by mnie odrzucilo, ale g
    > dyby nie było nikogo innego, to bym pomogla
    , przynajmniej dopóki nie pojawilby

    No i widzisz? Już z tego wynika, że mogłoby wcale nie być tak różowo, jak się domagasz.

    > się ktoś, kto moglby to lepiej zrobić.
    > W takim przypadku liczy się czas i po prostu obowiązkiem każdego jest pomoc
  • sofia_87 15.05.19, 13:09
    Tak się sklada, ze kilka razy pomagałam tacie gdy ratowal ofiary wypadkow, wiec WIEM co robic oraz wiem, ze potrafie zacisnąć zęby i wziąć się w garść.
    Tak w pierwszej chwili mnie odrzuca, a potem przez kilka dni nie mam apetytu, ale zycie to nie tylko przyjemności, można poswiecic kilka minut czy wyjść ze strefy komfortu aby kogos uratowac. Sadzilam, ze to oczywiste dla każdego zdrowego umysłowo człowieka...
    Pomagalabym dopóki nie pojawialby się sila bardziej fachowa, wtedy albo bym się wycofala albo ograniczylabym się do asysty.

    Postawa faceta, który patrzy, wzrusza ramiona i zajmuje sieswoimi sprawami, poniżej krytyki, podobnie jak tych kierowcow, którzy mineli ofiare wypadku
  • 45rtg 15.05.19, 13:15
    sofia_87 napisał(a):

    > Tak się sklada, ze kilka razy pomagałam tacie gdy ratowal ofiary wypadkow, wiec
    > WIEM co robic oraz wiem, ze potrafie zacisnąć zęby i wziąć się w garść.

    Ilu z nich na Twoich oczach miało urywane nogi?

    > Postawa faceta, który patrzy, wzrusza ramiona i zajmuje sieswoimi sprawami, pon
    > iżej krytyki, podobnie jak tych kierowcow, którzy mineli ofiare wypadku

    Facet mógł nie mieć taty, który by go wytrenował w obsłudze takich sytuacji i w ten sposób znieczulił na wstrząsy, a wojny też dawno nie było.
  • sofia_87 15.05.19, 13:19
    Jeden miał znacznie gorszy uraz, wierz mi, urwana noga to poezja przy tym co człowiek ma w jamie brzusznej...

    Ale podejrzewam, ze facet miał zaliczony kurs prawa jazdy, na którym mowia, ze należy bezzwłocznie wezwać pomoc
  • 45rtg 15.05.19, 13:21
    sofia_87 napisał(a):

    > Jeden miał znacznie gorszy uraz, wierz mi, urwana noga to poezja przy tym co cz
    > łowiek ma w jamie brzusznej...

    Jak mówiłem, zastanawia mnie, skąd nabrałaś aż tyle tych przykładów, do tego jeszcze w towarzystwie ojca. Ale właśnie - w towarzystwie ojca. Mogliście się jakoś wzajemnie psychicznie podeprzeć. A ten facet mógł się tylko oprzeć o samochód.
  • sofia_87 15.05.19, 13:26
    Po prostu jako dziecko czy nastolatka jezdzilam z rodzicami, nigdy mnie giganty nie pociagaly smile.
    Tata był lekarzem, wiedział co robic, ja lub mama bylysmy w charakterze asysty, nie było mowy o podpieraniu się smile
  • brenya78 15.05.19, 15:59
    "Tata był lekarzem, wiedział co robic, ja lub mama bylysmy w charakterze asysty, nie było mowy o podpieraniu się smile"

    Ach, wiec tata był lekarzem, czyli z zawodu przyzwyczajony do "widoków", a Twoja rola to było przyglądanie się co robi tata, ewentualnie robienie czegoś pod jego komendę. Podaj przykład gdy byłaś SAMA, bez wsparcia taty lekarza i jak wtedy ratowałam urwana nogę.
  • fuzja-jadrowa 15.05.19, 15:51
    Nie masz pojęcia o ludzkiej psychice. Wystarczająco dużo razy widziałam, jak podczas wypadku czy zagrożenia życia, część ludzi automatycznie biegła i udzielała pomocy, a część w szoku za cholerę nie mogła sobie np. przypomnieć numeru na pogotowie albo zapominali, jak działa telefon. Ty należych do grupy nr 1, najmocniej gratuluję.
  • 45rtg 15.05.19, 16:31
    fuzja-jadrowa napisał(a):

    > dczas wypadku czy zagrożenia życia, część ludzi automatycznie biegła i udzielał
    > a pomocy, a część w szoku za cholerę nie mogła sobie np. przypomnieć numeru na
    > pogotowie albo zapominali, jak działa telefon. Ty należych do grupy nr 1, najmo

    Ona w ogóle wcale nie należy do grupy nr 1, tylko tata ją prowadził za rękę.
  • berdebul 15.05.19, 19:42
    Reaguję jak każda przeszkolona osoba tj, wyciągam rękawiczki i apteczkę i zaczynam ratować, jeżeli jeszcze jest kogo.
  • z_pokladu_idy 15.05.19, 12:41
    Kiedyś na dniach mojego miasteczka podczas koncertu zszedł facet. Szybko przybiegli ludzie z obsługi medycznej, reanimowali go kilkanaście minut, ale nigdy nie zapomnę tego wianuszka facetów stojących wokół z browarami w jednej ręce i z drugą w kieszeni tępo gapiących się na całe zajście. Człowiek umierał, a oni sobie popijali piwo, jak gdyby nigdy nic.
  • nowaczek1 15.05.19, 13:15
    A co, mieli stanąć i Bogurodzicę odśpiewać? Albo paść na kolana i modlić się o ocalenie faceta? Co więcej mogli zrobić, jeśli zespół medyczny udzielał mu pomocy?
  • sumire 15.05.19, 13:23
    Hm... Nie gapić się?
  • 45rtg 15.05.19, 14:30
    sumire napisała:

    > Hm... Nie gapić się?

    Bo? Wtedy by na ematkę poszedł post, że taka znieczulica, że człowiek umierał, a wszyscy dookoła d*pami się odwrócili i nawet nikt nie patrzył, jak go reanimują.
  • sumire 15.05.19, 14:36
    Patrzenie na reanimację nie pomaga ani reanimującym, ani reanimowanym, panie kolego.

    A jeśli ofiara jest przytomna, to świadomość tego, że ludzie się na nią gapią jak na tańczącego misia w cyrku, jest generalnie nieprzyjemna. Mówię to jako osoba, która miała niewątpliwą przyjemność korzystania z usług pogotowia w miejscu publicznym.
  • 45rtg 15.05.19, 15:38
    sumire napisała:

    > Patrzenie na reanimację nie pomaga ani reanimującym, ani reanimowanym, panie ko
    > lego.

    Ale też i nie przeszkadza.

    > A jeśli ofiara jest przytomna, to świadomość tego, że ludzie się na nią gapią j
    > ak na tańczącego misia w cyrku, jest generalnie nieprzyjemna. Mówię to jako oso

    Świadomość tego, że dookoła stoi wianuszek tyłków i nikogo nie obchodzisz jest zapewne także nieprzyjemna.

  • sumire 15.05.19, 15:47
    Owszem, przeszkadza. Dlatego ratownikom zdarza się przeganiać publiczność, nie przebierając w słowach - byłam świadkiem takiego zdarzenia.

    Gapienie się bez podejmowania jakichkolwiek działań to zwykłe zaspokajanie własnego wścibstwa. Uważna obserwacja poszkodowanego ma sens do momentu, w którym przyjeżdża wezwana pomoc. Później to już zwykłe buractwo.
  • memphis90 15.05.19, 15:58
    >Ale też i nie przeszkadza.
    Oczywiście, że przeszkadzauncertain

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • z_pokladu_idy 15.05.19, 16:21
    Pomiędzy śpiewaniem Bogurodzicy, a debilnym gapieniem się i siorbaniem piwa jest kilka opcji do wyboru, np. można się tak samo gapic na scenę obok i nie torować drogi ekipie z karetki, która właśnie przyjechała. Nie tak dawno taki sam tlumek zebrał się przy płonącym samochodzie z małym krzyczącym dzieckiem w środku.
  • mary_lu 15.05.19, 13:14
    Bez przesady, to były sekundy. Podejście do kogoś, kto miał właśnie poważny uraz, to albo kwestia wyszkolenia, albo wyjątkowej psychiki. Chwała dla gościa, który błyskawicznie podbiegł i wiedział co robić, ale ten plączący się wokół swojego auta, to po prostu przeciętny człowiek.
  • bei 15.05.19, 15:15
    Byłam w podobnej sytuacji, i wpierw zadzwoniłam po pomoc, podejrzewałam, ze motocyklista ma uraz kręgosłupa, bałam się go dotykać, ran nie widziałam.
    Nie wiem czy byłabym zdolna pomoc przy urwanej kończynie, na pewno nie od razu w pierwszych sekundach.
    Straszny wypadek. Internauci pięknie zareagowali, utraconej kończyny nie wróci, mam nadzieję, ze wystarczy na rehabilitacje rannego.
  • mama.nygusa 15.05.19, 15:57
    Facet starszy, moze nawet nie mial przy sobie telefonu, zreszta widac ze raczej w szoku.
    Wspolpracuje z firma przewozowa, wiadomo kierowcy robia po kilka0kilkanascie tys.km miesiecznie, i zaden , powtarzam zaden nigdy nie byl swiadkiem bezposredniego wypadku.Owszem widziec rozbity samochod i sluzby przy tym to ok, sama kilka razy widzialam, ale nigdy samegho momentu wypadku.I dobrze!

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • tomato.soup 15.05.19, 15:15
    Łatwo mówić, jak się nie przeżyło. Też byłam taka mądra do czasu aż przyszło mi zadzwonić po karetkę i w szoku nie umiałam odblokować własnego telefonu. Nie mówiąc o tym, że napisu „emergency call” na dole nie widziałam absolutnie.
  • aga_mon_ber 15.05.19, 15:27
    Niejednokrotnie zdarzyło mi się dzwonić po karetkę. Ileż to roboty?
  • tomato.soup 15.05.19, 15:32
    To trochę zależy z jakiego powodu dzwonisz. Przy omdlałej starszej pani nie miałam problemu, ale przy paskudnym wypadku już tak. Widocznie stres źle mi na myślenie robi. Bywa.
  • sumire 15.05.19, 15:38
    Ano.
    W sąsiednim wątku niektórzy się dziwują, że można ze stresu zapomnieć odpowiedzi na proste pytanie...
  • tomato.soup 15.05.19, 15:46
    Tak, ten wątek też mnie rozbawił. Taka to specyfika ematki, tu zawsze znadzie się sporo wpisów w stylu „no nie rozumiem jak można <wstaw dowolne>”
  • berdebul 15.05.19, 19:41
    To brak szkolenia. Jeżeli regularnie bierze się udział w szkoleniu z pierwszej pomocy, to reagujesz schematem.
  • 45rtg 15.05.19, 15:46
    aga_mon_ber napisała:

    > Niejednokrotnie zdarzyło mi się dzwonić po karetkę. Ileż to roboty?

    Czy do twojej łepetyny w ogóle dociera, że i ona, i ja wcześniej pisaliśmy o działaniach odbywających się POZA WOLĄ I INTENCJAMI? To gdzie do ludzi z tekstem "ileż to roboty"? Co tu ma nakład pracy do rzeczy, jak nikt słowem się nie zająknął, że mu było za ciężko, tylko wszyscy piszą, że chodzi o obezwładniający stan psychiczny po poważnym wypadku. Nie koniecznie własnym. A nie po jakichś twoich zwichniętych paluszkach, o które bohatersko dzwoniłaś.

    (Zaraz się okaże, że to jest kolejna, co piętnaście razy dzwoniła po pogotowie, równocześnie wykonując wewnętrzny masaż serca i bandażując kikut szyjny poszkodowanego)
  • 45rtg 15.05.19, 15:42
    tomato.soup napisała:

    > Łatwo mówić, jak się nie przeżyło. Też byłam taka mądra do czasu aż przyszło mi
    > zadzwonić po karetkę i w szoku nie umiałam odblokować własnego telefonu. Nie m
    > ówiąc o tym, że napisu „emergency call” na dole nie widziałam absolutnie.

    Tak sobie pomyślałem, że zaraz w odpowiedzi do Ciebie wymądrzy się aga_mon_ber jakim to jesteś przykładem znieczulicy, a tu się okazuje, że już dawno to zrobiła suspicious
  • tomato.soup 15.05.19, 15:47
    Byłam przygotowana smile
  • turzyca 15.05.19, 15:57
    >Też byłam taka mądra do czasu aż przyszło mi zadzwonić po karetkę i w szoku nie umiałam odblokować własnego telefonu.

    Ze zbliżonych powodów mam telefon stacjonarny i naklejkę 112 koło niego. A jeśli dojazd do aktualnie zajmowanego mieszkania nie jest oczywisty, to także kartkę z opisem.
    Bo przeżyłam ten moment, gdy nagle nie było żadnej komórki, mimo że ledwo 5 minut wcześniej ich używaliśmy. Znalazły się, gdy karetka dojechała i stres z nas zszedł.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • tol8 16.05.19, 09:18
    Mi on wygląda na zaciekłego przeciwnika motocyklistów

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • bywalec.hoteli 16.05.19, 10:17
    Ja tam widzę linię ciągłą, czyli w tym miejscu nie można się zatrzymywać. Ale zarab podbiegli ludzie do pomocy. Może po prostu przejechali dalej i się zatrzymali i podbiegli? A może nie - zignorowali rannego ?
    Szczerze mówiąc, to ja nie wiem jak pomóc w takiej sytuacji, żeby też nie zaszkodzić sobie (kontakt z krwią). Ale rękawiczki w apteczce mam. Może wybiorę się na jakiś kurs pierwszej pomocy.

    --
    "Jakiej biedzie synuś? Podczas komuny dostawaliśmy paczki z Rajchu, nie wiedziałeś? Na biedę na Opolszczyźnie nikt więc nie narzekał, Pewex w Opolu był zawszy pełny kupujących" snakelilith

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.