Dodaj do ulubionych

dzieci "nieogary" czy wyrastaja

15.05.19, 17:50
młody od zawsze był z lekka rozlazły, oderwany od rzeczywistości, myslami gdzie tam. W szkole raczej srednio, a głownie z powodu...bo on nie wie co zadane, bo zapomniałem, bo zgubiłem, bo nie pamietam. Potrawił sporo rzeczy zawalić bo zapomniał. Liczyłam, że wyrośnie.....ale teraz jest w 8 klasie a dalej nieogarniety. Wiecznie dzwoni po kolegach co zadane, zapomina nie tylko sprawy szkolne, rowniez prywatne (choc potrafi wyrecytowac w nocy wyrwany składy druzyn z Ligi Mistrzow), nie umiem tego pojąc. Było uczenie odpowiedzielnosci poprzez zbieranie konekwencji swoich działan, ale niczego go to nie nauczyło. Idzie do szkoly sredniej...az sie boje o tym myslec. Tu mial szkole na miejscu, nie musial chodzic na autobuc, jak czegos zapomnial to wrecz na przewrie mogl wyskoczyc albo mu sie zawozilo (no, albo w ramach uczenia odpowiedzialnosci ponosil konsekwencje)-teraz tak nie bedzie.
Czy ktora mama miala/znala takiego "nieogara" i moze pocieszyc, ze faktycznie sie ztego wyrasta. Jestem poki co przerazona perspektywa. (byl diagnozowany-dysklesja rozwojowa, jest w normie intelektualnej).
Edytor zaawansowany
  • andaba 15.05.19, 18:01
    Autobuc mnie urzekł big_grin

    Co do meritum - ja nie gubi sam siebie i kluczy do domu, to może coś jeszcze z niego będzie.
    Moim zdaniem niektórym po prostu potrzeba kopa, jak od jego przytomności będzie zależało jego życie lub jego bliskich, to sie ogarnie, jedynka czy "bezet' nie są warte zawracania sobie głowy.

    Moja córka jest taka rozlazła, ale ona jest młodsza. Ale z drugiej strony - jest podobna do mojej matki, która siłą rzeczy jest starsza i jakoś życie przeżyła i mimo, że roztrzepana jest nadal, to sobie radziła zupełnie nieźle.
  • 35wcieniu 15.05.19, 18:04
    Jeden wyrasta, inny nie. Trudno wyczuć.
  • skumbrie 15.05.19, 18:05
    >Liczyłam, że wyrośnie.....ale teraz jest w 8 klasie a dalej nieogarniety.
    Możesz czekać na pocieszenie, a możesz też zacząć pracować z synem i nad nim. Późno wprawdzie, ale lepiej późno niż wcale.
  • leli1 15.05.19, 19:06
    pracujemy pracujemy, choc przyznam, ze coraz mniej cierpliwosci mam do niego. Im wyzszy tym moja cierpliwosc mniejsza.
  • hanusinamama 15.05.19, 22:27
    Czy mnie sie przewidziało czy ona pisała ze pracowali i pracują nad dzieckiem??
  • heca7 15.05.19, 18:15
    Mamy chyba wspólne dziecko ( 8 klasa). Też bym chciała wiedzieć co z niego wyrośnie.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • leli1 15.05.19, 19:17
    a co u was ze szkoła? Syn nie ma najlepszych ocen, bo ciagle zapomina ze ma sprawdzian wiec sie nie przygotowuje na niego, ciągłe 1 za brak pracy czy minusy. Sumarycznie raczej trójkowy jest, ale upatrzył sobie liceum, nie najbardziej elitarne ale to liceum i nie wiem czy da rade i my tez z tym ciaglym byciem jego pamiecia zewnetrzną.
    proponowalam branżówkę, jakis prosty zawód.....ale nie, nie chce słyszeć, tym bardziej, że brak mu technicznych zamiłowań, aby zostac np. nie wiem....ślusarzem, elektrykiem czy cos tego typu.
  • heca7 15.05.19, 20:35
    Podobnie. Ukochane słowo to - zapomniałem. Ostatnio złapał 1 z fizyki bo zapomniał napisać referatu. I przez to teraz są nerwy czy 4 będzie miał ma świadectwie uncertain Referat przyniesie i pewnie dostanie dobrą ocenę ale jedynka pozostanie...
    Przy tym najchętniej poszedłby do mat fiz z geo. Tylko tam trzeba mieć lepsze stopnie a on ciągle a to zeszyt został w domu a to odrobił ale inne zadanie...

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • szeptucha.z.malucha 16.05.19, 07:00
    Mam to samo z moją gimbazą. Planując liceum trzeba było uwzględnić braki w planowaniu czasu. To upierdliwy deficyt, nie wiem jak będzie.
    Chociaż... jakoś tam podobny do mamusi a ja wyrosłam z tego i od lat jestem punktualna i terminowe plany realizuję, pamięć zewnętrzną mam ciągle przy sobie ale też czasem zapomnę o jakimś zebraniu. Jest nieźle, choć się nie zanosiło kiedyś.
  • princy-mincy 15.05.19, 18:21
    Jedni wyrastają, inni nie, nie da się jednoznacznie powiedzieć.

    Ale wiesz, z drugiej strony- dotarł do 8 klasy, jakoś sobie radzi, żyje w zdrowiu (tak zakładam), więc ma w dzisiejszych czasach spore szanse na przetrwanie wink
  • larix_decidua77 15.05.19, 19:11
    A nie ma ADD?
  • leli1 15.05.19, 19:30
    pasuje wszystko co na temat ADD pisze w internecie, jednak podczas badan w ppp nie zostalo to potwierdzone. Gdzies z tylu glowy dalej mi sie to tłucze i pewnie w niedalekiej przyszlosci udam sie do poradni, ale juz innej. Zreszta co mi to da, chyba tylko samą wiedze, bo leczyć tego nie ma jak.
  • berdebul 15.05.19, 19:51
    Da dziecku poczucie, że nie jest do dupy. I mozna wygooglac rozne sposoby na radzenie sobie z add.
  • larix_decidua77 15.05.19, 19:56
    ADD diagnozuje psychiatra a nie psycholog z poradni. PPP wypisuje tylko opinie na podstawie diagnozy lekarza. Można podać leki na koncentrację uwagi ale w lżejszych przypadkach warto po prostu zmienić podejście do dziecka i nauczyć je sposobów radzenia sobie z przypadłością.
  • larix_decidua77 15.05.19, 19:58
    Mało tego, można przekuć deficyt na mocną stronę dziecka. Przy odpowiednim nakładzie pracy może zostać mistrzem planu i organizacji życia.
  • gaga-sie 16.05.19, 17:55
    Zaburzenia koncentracji uwagi, "odlatywanie" w myślach skłaniałoby też do wizyty u neurologa, warto zrobić chociażby EEG.
  • leli1 16.05.19, 18:16
    syn mial EEG, bylismy tez w poradni psych.gdzie poddany byl 2 razy po 30 sesji Biofeedback-mialy byc spektakularne efekty, a byly jedynie w portfelu. Choc co ciekawe syn lubil te zajecia a wykresy pokazywaly jak jego mozg sie "uspokaja"-no moze tak było, ale ja liczylam naprawde na cos wiecej. Ostatnio odpuscialm chodzenie po lekarzach, ale chyba bede musiala wrocic bo wszyscy sie z tym problemem meczymy.
  • taki-sobie-nick 16.05.19, 22:42

    > Biofeedback-mialy byc spektakularne efekty, a byly jedynie w portfelu.

    Ale spektakularne? No to się zgadza.
  • mrs.solis 15.05.19, 19:43
    Moj brat byl takim nieogarem i nadal jest. Ma 33 lata mieszka z rodzicami i mamusia pilnuje na ktora zmiane pracuje, bo inaczej by zapomnial i nie poszedl. Kanapki tez mu robi , bo inaczej poszedlby glodny.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • krisdevalnor 15.05.19, 19:47
    mrs.solis napisała:

    > Moj brat byl takim nieogarem i nadal jest. Ma 33 lata mieszka z rodzicami i mam
    > usia pilnuje na ktora zmiane pracuje, bo inaczej by zapomnial i nie poszedl. Ka
    > napki tez mu robi , bo inaczej poszedlby glodny.
    >
    Ja pierdziele😕
  • bergamotka77 15.05.19, 22:35
    mrs.solis napisała:

    > Moj brat byl takim nieogarem i nadal jest. Ma 33 lata mieszka z rodzicami i mam
    > usia pilnuje na ktora zmiane pracuje, bo inaczej by zapomnial i nie poszedl. Ka
    > napki tez mu robi , bo inaczej poszedlby glodny.
    >

    Matko bosko. Powtarzalny schemat. Co jest z tymi facetami? Ja nie tak zamierzam wychować synów. Starszy coraz bardziej się dystansuje od mamy, maminsynkiem nie bedzie, planuje się za 2 lata wyprowadzić do swojego mieszkania wink


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • mrs.solis 16.05.19, 03:47
    On jest zaburzony, ale nigdy nie byl tak naprawde zdiagnozowany. Cholera wie co z nim . Niby wyglada normalnie, ale cala reszta to porazka. Nie wiemy czy to jakis Aaparger czy jeszcze cos. Zawsze jego zachowanie odstawalo od normy.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • mallard 16.05.19, 07:21
    mrs.solis napisała:

    > Nie wiemy czy to jakis Aaparger czy jeszcze cos. Zawsze jego zachowanie odstawalo od normy.

    Asperger bardzo prawdopodobny. Jaki jest w kontaktach społecznych?

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • mrs.solis 16.05.19, 20:36
    Wycofany. Nigdy nie bylo tak zeby np. przychodzilo do niego duzo kolegow , albo cos w tym stylu. Im starszy tym bardziej zamkniety w sobie. Mial do tej pory tylko jedna dziewczyne, z ktora sie spotykal, ale ona tez miala duzo problemow ze soba. Zwiazek nie przetrwal od tego czasu jest sam. Jak przyjezdzam to nie wyjdzie z pokoju zeby sie np. przywtac. Jak pojde do niego do pokoju to rozmawiamy. Uposledzony nie jest. Skonczyl najpierw zawodowke, pozniej zrobil technikum po czym chcac zmienic branze skonczyl drugie technikum. Z praca nie ma problemu tak dlugo jak mu jasno powiedza co ma robic i to robi.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • znowu.to.samo 16.05.19, 09:02
    Oj sorki, ale to mi wygląda na coś więcej niż nieogarnięcie. Właśnie wymieniony asperger, chociaż znam wysokofunkcjonujących i po studiach

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • madame_edith 15.05.19, 19:48
    Mam identycznego syna. Jest w siódmej klasie i ja sobie dalszej jego edukacji nie wyobrażam...
  • grru 15.05.19, 19:53
    Mam takiego kumpla, do dziś trochę nie ogarnia. Nie wiem, jakim cudem, ale jakoś żyje, przy tym jest bardzo fajnym ojcem, choć ze znajomymi nadal nie możemy wyjść z podziwu że tych dzieci nie pogubił smile

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mim_maior 15.05.19, 20:04
    Jak jest bystry, to sobie poradzi - w liceum i w życiu. Szkoła premiuje takie rzeczy jak systematyczność czy punktualność, a nie zawsze o to chodzi w życiu. Ważne, żeby sobie znalazł zajęcie, które będzie do niego pasowało, a nie pracę od godziny do godziny, z szefem oczekującym dokładnego wykonywania poleceń.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • larix_decidua77 15.05.19, 20:53
    mim_maior napisała:
    W
    > ażne, żeby sobie znalazł zajęcie, które będzie do niego pasowało, a nie pracę o
    > d godziny do godziny, z szefem oczekującym dokładnego wykonywania poleceń.
    >
    Właśnie niekoniecznie. Takie osoby potrzebują wyraźnych ram. Najtrudniejsze dla nich jest samodzielne zorganizowanie i zaplanowanie pracy. Najlepiej jeśli ma do wykonania konkretne zadanie w konkretnym czasie. Mając za dużo swobody będzie zwlekać i zajmować się pierdołami.
  • szeptucha.z.malucha 16.05.19, 07:03
    O to to. Ja tak mam - jak wisi nade mną termin idę jak po sznurku z planem, jak mam coś nieformatowego zrobić, np. napisać książkę z własnej potrzeby, wlecze się w nieskończoność.
  • turzyca 15.05.19, 20:09
    Wyrośnie albo nie, łatwiej mu będzie jak pozna kilka tricków na ogarnianie rzeczywistości. Tę dziewczynę polecam: www.youtube.com/channel/UC-nPM1_kSZf91ZGkcgy_95Q

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • wlazkotnaplot 15.05.19, 20:15
    Ja mam takiego syna lat 17. Super fajny chłopak, lubiany, miło przebywa się w jego towarzystwie (obiektywna ocena innych), pomocny (jak już zaskoczy co to on ma zrobić 😉) przy czym filozof straszny. W szkole od zawsze po górkę, walka z poprawami jedynek. Nie chciał słyszeć o branżowej od kiedy w szkole usłyszał, że przepaść intelektualna dzieli go od innych osób z takimi samymi ocenami. Stwierdzone Add, próby leczenia (odpuscolismy prochy). Czy wyrośnie? Mój zaczyna bardziej dojrzale podchodzić do nauki i szkoły (choć jest ryzyko że nie zda do drugiej technikum). Pomagałam od zawsze, pomagam i dziś, jak poprosi (głównie pamięciówka historia, oj ciężko jak się doczepi szczegółów i gadać zacznie....). Kanapki robię nadal...... Jego cel to skończyć szkołę śr i do pracy.
  • leli1 15.05.19, 21:07
    dzieki dziewczyny......ja czasem mam wrazenie, ze z moim dzieckiem jestem jedyna z takimi problemami. Dzieci znajomych to albo medycyna albo polibuda....wszystkie super/hiper....a ja wg nich po prostu przesadzam. Ale oni nie znaja takich problemow z jakimi ja borykam sie codziennie.
    Nerwy mi siadły okrutnie, musiałam ze spokojnej wyważonej osoby, zrobic sie matką kontrolująco/sprzwdzając-.taki lajf. Co więcej...jego sprawy zawodowe(szkola) mocno rzutuja na nasze zycie prywatne. trudno i oddzielic bycie matka od bycia komórka ds. kontroli. Słabo wiem.
    szukam jeo mocnych stron, aby go w tym kierunku pchnąć, ale sama nie wiem, moze niech idzie do tego ogólniaka i jesli da rade skonczyc to jest tyle dwuletnich policealnych...moze do tego czasu cos mu sie w glowie pouklada.
  • turzyca 15.05.19, 22:24
    >Nerwy mi siadły okrutnie, musiałam ze spokojnej wyważonej osoby, zrobic sie matką kontrolująco/sprzwdzając-.taki lajf

    Coś mi to zdanie mówi, że jesteś matką z cyklu
    youtu.be/YYukEAmoMCQ
    Gderająco-kontrolujące matki są nie tylko męczące dla dzieci i nich samych, ale też uprawiają coś zupełnie kontraproduktywnego.
    Ostatnio podsłuchałam dziecko, i to ewidentnie z tych z zawiechami, które powtórzyło jak echo za matką "buty-kurtka-czapka, wszystko jest, możemy iść." Ta matka, stojąc nad grzebiącym się dzieckiem, powtarzała, w różnych tonacjach, wyłącznie frazę buty-kurtka-czapka. Żadnego "no czy Ty chcesz wyjść z gołą głową na dwór", żadnego "no załóż te buty, czy Ty jesteś stonoga, ile czasu można buty zakładać?" tylko informacja, że musi mieć buty, kurtkę i czapkę. I to ma sens, dziecko dostaje tylko ważne informacje, nie rozprasza się, ma sekwencję działania.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • kiddy 16.05.19, 09:26
    Turzyca, jakbym mojemu synowi puszczała gadki o stonogach czy gołych nogach, to... wyszedłby z gołą glową i bez butów. Po pierwszych pięciu słowach się wyłączy i tyle. Niektórym dzieciom potrzebne są proste komunikaty, inaczej ich nie przyswoją.
    Leli, twój syn ma poważne problemy z koncentracją. Jemu trzeba pomagać, no niestety. U niego gros energii życiowej idzie na próbie zapamiętania, czego ludzie od niego chcą i co ma aktualnie zrobić, to jest bardzo wyczerpujące. To tak jakbyś jeżdżąc autem, nie była w stanie wyrobić np. odruchu zmiany biegów, tylko ciągle musiała o tym myśleć. Jeździłabyś ciągle podenerwowana i zmęczona, prawda? Do tego on ciągle jest oceniany, bo zapewne rozumie, że zawala wszystko, czego się dotknie. Czuje też twoją złość, zdenerwowanie i rozczarowanie.
    To trudne mieć takie dziecko, rozumiem. Mój syn ma problemy z przetwarzaniem słuchowym i też muszę być matką kontrolująco-zarządzającą. To frustrujące, czasem mam ochotę walnąć głową w ścianę. Twój syn wymaga porządnej diagnostyki i planu terapeutycznego, a wasza rodzina realnego wsparcia, w tym dokładnego wyjaśnienia, jak komunikować się z twoim synem oraz jak mu pomóc funkcjonować.
  • turzyca 15.05.19, 22:24
    >Nerwy mi siadły okrutnie, musiałam ze spokojnej wyważonej osoby, zrobic sie matką kontrolująco/sprzwdzając-.taki lajf

    Coś mi to zdanie mówi, że jesteś matką z cyklu
    youtu.be/YYukEAmoMCQ
    Gderająco-kontrolujące matki są nie tylko męczące dla dzieci i nich samych, ale też uprawiają coś zupełnie kontraproduktywnego.
    Ostatnio podsłuchałam dziecko, i to ewidentnie z tych z zawiechami, które powtórzyło jak echo za matką "buty-kurtka-czapka, wszystko jest, możemy iść." Ta matka, stojąc nad grzebiącym się dzieckiem, powtarzała, w różnych tonacjach, wyłącznie frazę buty-kurtka-czapka. Żadnego "no czy Ty chcesz wyjść z gołą głową na dwór", żadnego "no załóż te buty, czy Ty jesteś stonoga, ile czasu można buty zakładać?" tylko informacja, że musi mieć buty, kurtkę i czapkę. I to ma sens, dziecko dostaje tylko ważne informacje, nie rozprasza się, ma sekwencję działania.

    --
    Wróżenie z fusów.
  • leli1 16.05.19, 08:58
    o nie nie nie, w zyciu smile taka nie jestem.
    Meczy mnie po prostu pamietanie o jego sprawach, przypominanie, ze przeciez dzis ma akademie i ma byc na galowo, albo ze ma zastepstwo i zamiast polaka ma wziac matme, pytanie po siedem razy czy sie spakowal odpowiednio (a potem i tak sie okazuje ze nie) i tak przez 8 lat jego szkoly, a nawet juz wczesniej. System karteczek, notatek, dziennika kiedys probowalismy wdrozyc, ale co z tego skoro zapominal tam cokolwiek wpisywac. Teraz kiedy jest starszy, to juz mam wrazenie, ze kompletnie ignoruje nasze proby pomocy mu. I to niezaleznie od tego jak sa do niego kierowane-czy na zasadzie partnerskiej rozmowy, jest problem, trzeba znalezc rozwiązanie, czy na zasadzie mojego strasznego wq*&wu, kiedy juz mam nerwy na ostatnich nitkach, a tu sie okazuje, że znow cos zawalił. No niestety, nie jestem idealna, bywa że wychodze z siebie. Dodatkowo, mam niewielkie wsparcie w szkole, gdyz niewielu nauczycieli przyjeło do wiadomości to co napisała poradnia. Niedawno gadalam ze znajomym, ktory majac podobnie zachowujacego sie syna, łącznie z tym, żę zasugerowano mu szkołe specjalną, to w szkole średniej bardzo mocno sie wział za siebie, bo miał juz cel-medycyna, no i teraz własnie ją konczy. Tylko czy moj tez sobie taki cel w zyciu odnajdzie?
  • heca7 16.05.19, 09:11
    Łączę się w bólu- ja ostatnio po tym referacie z fizyki pękłam i goniłam go po domu z kapciem- niestety bez skutku bo ma dłuższe nogi , jest o głowę wyższy i za szybko uciekał wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • szeptucha.z.malucha 16.05.19, 07:06
    Walka z poprawianiem jedynek - skąd ja to znamwink U syna to najczęściej te z zapomnienia.
    Przez średnie oceny przeleciało mi, żeby pchnąć gi do branżówki ale jak to zrobić humaniście z IQ Mensy?tongue_out
  • wlazkotnaplot 16.05.19, 16:44
    Mój oddał w końcu referat na historię grubo po terminie i...pomylił tematy kuźwa!!!
  • szeptucha.z.malucha 16.05.19, 16:56
    I straszno, i śmiesznosmile
  • molik28 16.05.19, 20:25
    Mój w 5 klasie uczył sie do sprawdzianu z historii nie z tego rozdzialu co trzeba. Oczywiscie wiadomo co dostał. W ogóle nie zorientowal się że to już było na poprzednim.
  • heca7 16.05.19, 20:54
    To też było. I spakowanie książek zamiast na wtorek to na środę oraz innym razem zostawienie plecaka w domu.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • liberica1 15.05.19, 20:58
    Znam takiego osobiście. Wyrósł. Obecnie robi zawrotną karierę w jednej z największych firm na świecie i bardzo dobrze znanej. Nie napiszę w jakiej bo naprawdę mało specjalistów i talentów w Polski w niej jest więc łatwo będzie zlokalizować. Zarabia okrutnie dobre pieniądze. Jest bardzo dobry w tym, co robi. A robota jest z tych z serii pasji. Pasję odkrył dość poźno. W szkole aż do liceum nikt nie dałby za niego zlamanego grosza bo taki rozmemłany i nie z tych, którzy wojują świat. Na studiach rozkwitł tak, że pospadaly profesorom portki że zdziwienia. Znam go osobiście od małego grzdyla. Ludzie znajomi do dzisiaj pytają dwa razy czy na pewno mam na myśli tą samą osobę. Dla mnie to przykład, że takie rzeczy się zdarzają i z nierokujacego dziecka zupełnie pod kątem nauki (zdolny, ale klasyczny pragmatyczny leń więc mu wisialy oceny), rozmemłanego dzieciaka wyrosnac może ktoś, kto robi wielkie wow jako dorosły. Świetnie ułożona kariera o życie osobiste.
  • snarwife 15.05.19, 21:12
    A może problem jest łatwiejszy do rozwiązania, niż się wydaje. Syn wysypia się w nocy? Bo wiesz... nie ma snu, to i pamięć słaba, o koncentracji nie wspominając. Zdrowo się odżywia? Ma dobre wyniki badań? Brak niektórych składników w organizmie daje właśnie takie objawy. Najpierw poszłabym tym tropem. I może też pisać wieczorem dziennik (pamiętnik to takie nie męskie słowo). To fajny i prosty sposób aby informacje fajnie się ułożyły w głowie.
  • heca7 15.05.19, 22:40
    Nie, oni zwykle się wysypiają. A nawet bardzo lubią spać. Problemem jest zupełny brak naturalnej umiejętności uczenia. Oni mają możliwości, są inteligentni ale kompletnie nie wiedzą jak się uczyć. Za każdym razem trzeba im pokazać metodę. Zwykły uczeń jakoś tak naturalnie tą umiejętność nabywa , dyslektyk, dysgrafik z zaburzeniami koncentracji zmęczy się nad książką i nic nie umie. Po czym jak się z nim usiądzie i poprowadzi nagle wiadomości zaczynają wpływać do jego mózgu i okazuje się, że wszystko rozumie. Tylko traci się na to mnóstwo czasu. Pomagają skojarzenia nawiązujące do znanych mu zwrotów, przedmiotów lub zdarzeń (alkany, alkiny i alkeny- a,e ,i- kolejność jak w alfabecie).

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • leli1 16.05.19, 08:25
    o rety heca, naprawde masz moje dziecko......dokladnie to samo moglabym napisac. Tylko tak od 7 klasy zaczął odmawiac pomocy w nauce. Teraz to jest walka o to zeby dal sobie pomóc, a to juz czesto ponad moje siły.
  • heca7 16.05.19, 09:07
    A widzisz wink
    Mój daje sobie pomagać tylko, że u nas w pomoc jest zaangażowane pół rodziny. Starsza siostra angielski i matematyka z doskoku, niemiecki i matematyka-przygotowanie do klasówki- kuzynka młodsza (tzn 19 wink ), chemia- kuzynka starsza (25, weterynarz), historia, polski- ja.
    Trzeba go też pilnować na lekcjach- tzn nauczyciel musi go sadzać w pierwszej ławce, najlepiej samego i zwracać uwagę aby poza niezbędnymi zeszytem i książką nie miał nic. Po pierwsze dlatego, że wszystko go rozprasza, po drugie dlatego, że potrafi zamiast słuchać wykonywać cuda z rzeczy na ławce. Do dziś mam schowany kabriolet z otwieranymi drzwiami , z detalami narysowanymi długopisem i pokolorowany wykonany na lekcji polskiego z... gumki do ścierania big_grin Oczywiście opinię z ppp ma- byliśmy tam wielokrotnie w ciągu dwóch lat.
    Ma niesamowitą wyobraźnię przestrzenną, z klocków lego tworzy ogromne bardzo, skomplikowane budowle, kostkę Rubika układa w pół minuty. A ostatnio jak przyszedł mi wytłumaczyć jakąś teorię o rozszerzaniu się wszechświata i świetle gdzieś tam dochodzącym to tylko starałam się zachować inteligentny wyraz twarzy żeby nie zdradzić iż nic nie kumam wink Tyle tylko, że szkoła nie składa się wyłącznie z przedmiotów interesujących, nawet na studiach nie każdy przedmiot i fakultet jest ciekawy. Trzeba im pomóc przebrnąć przez system do momentu kiedy z niego wyjdą z papierkiem i będą mogli rozwinąć skrzydła w interesujących ich dziedzinach.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • boo-boo 15.05.19, 21:22
    Znam jednego- o dziwo wyrósł i to sam na ogarniętego.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • kagrami 15.05.19, 21:55
    Ja byłam nieogar. Wyroslam z tego bardzo ładnie Ale dopiero w wieku około 20 się ogarnęłam.
    Zawsze mialam sprawy wazniejsze od szkoły i wiele zainteresowań. Bedzie dobrze. Wspieraj syna!

    --
    "Powiadają starzy Cyganie, że Bóg znika, gdy rozgniewają go ludzie, wówczas przychodzi czas magicznych zaklęć i przepowiadania przyszłości. Bez Boga w tle staje się ona łatwo przewidywalna." /Michał Kruszona "Rumunia"/
  • mikams75 15.05.19, 23:57
    niektorzy nie wyrastaja, choc jak sa inteligentni, to sie zawodowo calkiem niezle ustawiaja i znajduja sobie zone, ktora bedzie za niego o wielu rzeczach pamietac wink
  • szeptucha.z.malucha 16.05.19, 07:09
    Albo mężasmile
  • larix_decidua77 16.05.19, 08:10
    Jeśli będzie nad sobą pracować, dostanie wskazówki, rodzice pomogą, to nauczy się sobie radzić tak, że będzie lepsze w ogarnianiu od przyszłej żony czy męża. Będzie mieć plany, harmonogramy, tabelki, przypomnienia w telefonie, kalendarzyki i wszystko będzie hulać.
  • szeptucha.z.malucha 16.05.19, 14:15
    Ja i mój syn nie znosimy tabelek i kalendarzyków. Co z tego, że ich napłodzimy, jak zapomnimy spojrzeć?
  • larix_decidua77 16.05.19, 15:42
    Trzeba wyrobić w sobie nawyki. Jeśli się coś powtarza to wejdzie w nawyk. Trzeba znaleźć swój system. Czy to będzie papierowy mały kalendarzyk, wersja na ścianę, komórka czy komputer.
  • mim_maior 16.05.19, 09:25
    Większość tych problemów to nie są problemy z dzieckiem, tylko ze szkołą, w której wszyscy muszą być tacy sami robić to samo w ten sam sposób. Na szczęście że szkoły się wyrasta.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • molik28 16.05.19, 20:30
    Prawda. Dla szkoły byloby najlepiej gdyby wszyscy byli jednakowi, mieli takie samo tempo nauki i koncentracji. Najwięcej tracą odstający w obie strony. Szkoła raczej nie wspiera.
  • domimiska 16.05.19, 14:40
    Taka osobowość chyba po prostu. Aczkolwiek znam przypadki, którym się "polepszyło", zazwyczaj po wyprowadzce z domu smile Akurat to że nie będzie mógł po te rzeczy wpadać do domu dla niego na plus, może sobie wyrobi nawyk.
  • verdana 16.05.19, 15:30
    Mój wyrósł. Z nieogara, w dodatku olewającego szkołę na poziomie studiów był już facetem, który dawał sobie radę mieszkając sam i nie mia problemów z nauką, a teraz jest niemal pracoholikiem, który nie nawala żadnych terminów. Nie wiem, czy nie wolałam pierwszej wersji
  • troompka 16.05.19, 15:50
    moj syn tez jest troche nieogarem i tez dyslektyk. Ilez on rzeczy nagubił, w szkole, na koloniach (kiedys wrocil z połową swoich ubran, druga połowa zagineła w akcji). Tez zapomina, nie pamieta i tez wszystkich dookoła zaprząta koniecznością pamietania o jego sprawach, co więcej, potrafi się nawet wykręcic od odpowiedzialności za coś stwierdzeniem....bo mi nie przypomniałas, albo Kazio nie przypomniał....on niewinny. Ech, nerwy tez mnie biora na niego, tyle że na piśmie ma, że są u niego problemy z pamięcią krótkotrwałą i z niedosłuchem centralnym, co oznacza, że niby do niego dociera bo słyszy, ale niekoniecznie mózg dobrze to przetwarza. Jakos z tym żyjemy, choc w szkole tez pod górkę i oceny tez takie se, no ale......Na szczescie syn sobie znalazł cos, w czym jest dobry i sie realizuje (sport), mocno to podnosi jego samoocenę, dlatego wybiera szkołę sportową. Gdyby sie do niej nie dostał, to byłby ból straszny, bo nie ma alternatywy (tzn zapisałam go niemal pod przymusem do technikum, bo gdybym czekala na niego, to moglibysmy sie obudzić z reką.....).
  • zasiedziala 16.05.19, 20:37
    Ja byłam takim nieogrem szkolnym i generalnie w tematach, które nie do końca mnie zajmowały. Szkołę jakoś przetrwałam, nawet jedno z bardziej prestiżowych LO w mieście, ale robiłam tylko tyle, ile musiałam. Ogarnęłam się dopiero jak zaczęłam żyć na własny rachunek i się okazało, że żeby przeżyć, to trzeba czasem robić rzeczy, za którymi się nie przepada. Mój kuzyn to dokładnie ten sam przypadek, a jemu do szkoły to wybitnie było nie po drodze.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • skarolina 16.05.19, 21:03
    Moja córka, nieogar totalny, wiecznie o wszystkim zapomina, na lekcjach rysowała zamiast zapisywać i wiecznie wysłuchiwałam od nauczycieli, że przecież "powinna notować, bo jak będzie żyć bez notatek". Nauczyciele mieli ze mną przerąbane, bo miałam na to odpowiedź, że ja bez notatek i nie uważając na lekcjach skończyłam liceum z wyróżnieniem, a potem pytałam, czy ona ma mieć zeszyt czy umieć, bo zasadniczo na maturze zeszytów nie będą sprawdzać. Maturę zdała przyzwoicie, studiuje w Anglii, rekrutatcję na studia od A do Z załatwiła sama i zaczyna się ogarniać. Znaczy w sumie to nie wiem, jak bardzo się ogarnia, ale jeszcze żyje, pierwsy semestr zaliczyła przyzwoicie, drugi ma szansę zaliczyć ponoć jeszcze lepiej. Ja byłam podobna, do dziś potrafię wyjść z domu bez rzeczy, które są niezbędne do załatwienia sprawy, którą właśnie idę załatwić itd. Ale przez lata stałam się mistrzynią łatania wszelkich fakapów tak, że mało kto zauważa, że w ogóle powstały, trudno, tak mam, przystosowałam się do życia w najlepszy z możliwych sposobów, zamiast walczyć z naturą.
    Tak kiedyś stwierdziłam, że jakby moja matka czekała, aż osiągnę tzw. dojrzałość szkolną, to by się za bardzo nie doczekała, bo w mojej ocenie osiągnęłam ją mniej więcej na trzecim roku studiów, no, może na drugim. A poszłam do szkoły rok wcześniej big_grin

    --
    "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
  • kai_30 17.05.19, 09:31
    Mam trzech takich, wszyscy dyslektycy z wysoką inteligencją, średni dodatkowo z ADD. To jest naprawdę typowe przy dysleksji. O objawach pisać nie będę, bo już wszystko zostało napisane, nie będę powtarzać. Napiszę tylko, jak jest teraz.

    Najstarszy - ma 21 lat, maturę zdał bardzo dobrze, w olbrzymim kontraście ze stopniami w szkole (typu: dopuszczający z matematyki na koniec, matura na 88%), stopnie były oczywiście rezultatem ciągłego zapominania, że coś było zadane, albo niechodzenia do szkoły, bo zaspał i godziny mu się pomyliły. Poszedł na studia, ale doszedł do wniosku, że to nie to, nie skończył nawet jednego semestru i wyjechał z dziewczyną do Anglii, sam sobie załatwił wszystko. Pracuje, ogarnia, jest zadowolony z życia.

    Średni lat 18, jest w technikum. Z przedmiotów zawodowych same piątki i szóstki, z ogólnokształcących bardzo różnie, zależy od podejścia nauczyciela - tam gdzie mu pozwalają bez konsekwencji donosić zapomniane prace domowe i zaliczać sprawdziany, o których zapomniał, jest OK, z innych niekoniecznie. Najbardziej spektakularne wtopy - zapomniał, że ma się stawić na komisję wojskową w WKU i poszedł na praktyki zawodowe nie dostarczywszy wcześniej do szkoły wymaganych dokumentów. Wszystko dało się odkręcić - odkręcał sam.

    Najmłodszy lat 10, byłam przerażona jak sobie poradzi w czwartej klasie, zwłaszcza że poszedł do szkoły jako sześciolatek. O dziwo, jest nieźle, ale fakt, że pilnujemy jeszcze edziennika i informacji o sprawdzianach oraz co trzeba przynieść na technikę. Na zajęcia logopedyczne nie chodził prawie semestr, bo zapominał, że ma czekać na nie godzinę po lekcjach, mimo samoprzylepnych karteczek, pisania przypominajek na dłoni itp. Ale jak już ogarnął, to chodzi co tydzień. O kluczu do domu pamięta, odkąd dwie godziny siedział na schodach. Bardzo nam utrudnia życie zakaz posiadania telefonów w szkole - tzn można mieć, ale wyłączony, teoretycznie po lekcjach można włączyć, ale on i tak o tym zapomina, więc nie mogę zadzwonić, żeby mu o czymś przypomnieć. Generalnie, ponieważ on bardzo przeżywa, jak coś zawali, raczej pracujemy nad "spokojnie, zapomniałeś, nic wielkiego się nie stało, pomyśl nad planem B i zastanówmy się, jak możemy ci pomóc i jak możesz nadrobić braki".

    Wszystkich trzech uczyłam i uczę radzenia sobie z problemem i jak najszybszego wyrobienia samodzielności, żebym nie musiała pilnować ich spraw za nich - ustawianie przypominacza w telefonie, przyklejanie kartek do monitora, lista zadań na tydzień i kolejny dzień i odhaczanie po kolei zrobionych, systematyczność - np. pakowanie plecaka na kolejny dzień w ramach ścisłego rytuału, powtarzanie na głos przed wyjściem "plecak, telefon, klucze, zamknąć drzwi". Rytuały bardzo pomagają - owszem, na początku nie pamiętali o tym, żeby sobie na karteczce albo w telefonie zapisywać rzeczy do zrobienia i musiałam o tym przypominać, ale po którymś tam przypomnieniu (zawsze o tej samej porze, np. po kolacji albo po wieczornym myciu) zaskoczyło. Wszystkich trzech też staram się wybijać z przekonania, że są do niczego - czyli nie robię awantur, nie gderam, raczej siadamy i wymyślamy, jak naprawić szkody, skoro coś dużego się zawaliło. Jak poproszą o przypominającego smsa o czymś ważnym, to sama sobie ustawiam przypomnienie, żeby nie zapomnieć i tego smsa wysłać. Ale nie pilnuję za nich.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.