Dodaj do ulubionych

Przyzwolenie na patologię w szkole.

16.05.19, 08:03
Sytuacja ze szkoły syna z wczoraj:
Na lekcji wybucha awantura między uczniem a uczennicą (3 gim. 16 latkowie).Nauczycielka próbuje rozeznać sytuację,przerywa lekcję.O co chodzi?
Wspomniany uczeń na przerwie deklaruje,że jak ktoś chce,to skoczy do sklepu i kupi mu coś do jedzenia.(sklep obok szkoły, ale wyjście poza teren to złamanie regulaminu).Wspomniana na początku dziewczyna daje mu 20 zł.i prosi o kupno czegoś tam.
Na lekcji dziewczyna zaczyna się awanturować i wyzywać chłopaka od złodziei,bo okazało się, że nie oddał jej całej reszty. Pani chce uspokoić sytuację i rozwiązać konflikt,pyta dziewczynę o co chodzi. Kolega nie oddał jej 7-u złotych,bo bez uzgodnienia z nią kupił sobie za jej pieniądze jedzenie. Zapytany,czy spytał koleżanki,czy może tak zrobić,stwierdził że dla niego to był biznes i pobrał sobie prowizję.Ale biorąc kasę na zakupy, nie powiedział o tym.
Nauczycielka,która sugeruje że jest to ,delikatnie mówiąc,nie biznes a wykorzystywanie ,żeby nie powiedzieć,złodziejstwo,zostaje przez ucznia wyzwania od k...w i szmat-"zamknij
się,k...o, "szmata je...a". Pokazuje nauczycielce fuck you Ponadto uczeń kilkakrotnie z całej siły uderza pięścią w szybę okna i wrzeszczy na cały głos: "k...a"!. Zostaje zabrany przez dyrektora i odesłany do domu.
Z tego,co wiem,uczeń nie poniesie żadnych konsekwencji,bo nie pierwszy raz obrażał nauczycieli i innych uczniów i nigdy nikt z tym nic nie zrobił.
Argument: bierze leki (nie wiadomo dokładnie jakie),a mama jest na każdym zebraniu).
Ponadto,ponoć uczeń tak zareagował "bo nie lubi,gdy mu się zwraca uwagę ".
Masakra,masakra,masakra.Wieloletnie przyzwolenie szkoły na takie zachowanie.Patola nikt nie wyrzuci w trybie natychmiastowym,bo "te kilka tygodni trzeba się z nim jeszcze przemęczyć ".Gdzie,w jakiej pracy jest przyzwolenie na to,by obrażać w ten sposób pracownika bez konsekwencji? Tylko w polskiej szkole.
Współczuję nauczycielom.Naprawdę.


Edytor zaawansowany
  • larix_decidua77 16.05.19, 08:14
    Jaki masz pomysł na reakcję szkoły?
  • lauren6 16.05.19, 08:19
    Chłopak powinien zostać zawieszony.
  • larix_decidua77 16.05.19, 08:33
    W sensie, że nie będzie mógł wziąć np na lekcji, czy co masz na myśli?
  • 1matka-polka 16.05.19, 09:07
    Eee tam, edukacja dla wszystkich. A jak ktos nie chce, nie rokuje, stwarza zagrozenie, to nie szkodzi, widac za malo sie staramy go naprostowac.🤣

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • mokka39 16.05.19, 12:33
    powinien, tyle, że chyba nie ma takich przepisów, bo "uczeń ma niezbywalne prawo do nauki", nawet jeśli ta jego nauka polega na rozwalaniu lekcji.

    --
    www.perfumanka.pl
  • grru 16.05.19, 08:25
    Wezwanie policji. Natychmiast na każdą taką akcję. Plus wytoczenie sprawy przez nauczycielkę - została publicznie obrażona. Naprawdę jakby nauczyciele przestali chować głowę w piasek i zaczęli korzystać z dostępnych narzędzi, a rodzice jednego z drugim zaburzonego dziubdziusia by zapłacili to by się okazało, że jednak tak nie musi być. Ale szkoła woli promować niedasizm to takie efekty.
    Aha, autorka wątku także może sprawę zgłosić. Na przykład do sądu rodzinnego z informacją o demoralizcji tego chłopaka. To może zrobić każdy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • larix_decidua77 16.05.19, 08:36
    Do sądu rodzinnego można zgłosić, jeżeli rodzice nie reagują na zachowanie dziecka, jest to zaniedbanie. Chłopak się leczy więc dbają. Nic nie wiemy o tym chłopaku, skoro bierze leki, może ma orzeczenie, może jest nawet ubezwłasnowolniony, nic mu nie zrobią. Policję można, owszem o ile nie udaje się dziecka opanować. Jeżeli się uspokoi to tylko zbierzesz od policji za bezzasadne wezwanie.
  • grru 16.05.19, 08:43
    Do sądu możesz zgłosić zawsze, to już sad rozpatrzy, czy dochodzi do zaniedbania czy nie. Policję możesz wezwać zawsze, jak dochodzi do łamania prawa. Używanie wulgaryzmów w miejscu publicznym jest łamaniem prawa. Poza tym nauczyciel w czasie wykonywania obowiązków jest chroniony jako funkcjonariusz publiczny. Mamy w kodeksie karnym na przykład artykuł 226 § 1 o znieważeniu funkcjonariusza publicznego - tutaj do tego doszło, więc wezwanie policji jest jak najbardziej zasadne. Policja po takiej akcji powinna od razu skierować sprawę do sądu rodzinnego, jeśli chłopak nie ma skończonych 17 lat.


    --
    Nadal jem gluten smile
  • larix_decidua77 16.05.19, 09:01
    Jeżeli uczeń ma orzeczenie to mu nic nie zrobisz. Sprawa może była w sądzie rodzinnym już kilka razy, skąd wiesz że nie?
  • grru 16.05.19, 09:56
    Autorka nic nie wspomniała to nie będę fantazjować. Doszło do złamania prawa? Doszło. to nauczyciel powinien wezwać policję i tyle. A dalej to niech się policja martwi. I nie, to nie jest tak, że jak ktoś ma orzeczenie to może kraść, bić i molestować.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • betty_bum 16.05.19, 10:01
    Dzieciak, który zabił kolegę w Wawrze miał problemy z policją, chyba dwa razy trafiał przed sąd i nawet nie dorobił się kuratora. Tak to działa w praktyce.
  • grru 16.05.19, 10:12
    Aha i dlatego lepiej nie robić nic, bo może się zdarzyć, że nie zadziała?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • betty_bum 16.05.19, 10:19
    Składać można i warto tylko życie niejednokrotnie pokazuje, że jest to zupełnie nieskuteczne. Wychodzi to przy głośniejszych sprawach.
  • katja.katja 16.05.19, 10:23
    To co robić było skutecznie?
    Ja mam pewien pomysł, ale niezgodny z literą prawa, więc odpada.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 1matka-polka 16.05.19, 10:26
    Mały łomot za rogiem wink?

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • katja.katja 16.05.19, 10:30
    Coś w tym stylu, regularnie powtarzającego się (w razie potrzeby), skoro pies Pawłowa się nauczył pewnych reakcji to i człowiek też potrafi.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • uomo_dos 16.05.19, 14:28
    A nie potrafisz dojść do wniosku, że dowiadujesz się o tych sprawach, gdzie rzeczywiście wszystkie sposoby zawiodły i działanie szkolnego łobuza kończy się tragicznie, ale nie dowiadujesz się o tych wszystkich sprawach, a jest bardzo wiele, gdzie na jakimś etapie procedury zadziałały i udało się wyprowadzić łobuza na właściwą drogę albo przynajmniej udało sie zapobiec tragedii? O tych wszystkich przypadkach się nie dowiesz, bo one nie są medialne, o nich nie dyskutuje się w maglu/na forum.
  • sofia_87 16.05.19, 10:25
    To może po tamtej tragedii nieletni bandyci będą traktowani surowiej
  • jaulfa 16.05.19, 10:24
    Przypuśćmy, że nauczyciel wezwał policję. Niech nawet zostanie założona sprawa w sądzie. Fo czasu wyroku uczeń normalnie będzie chodzić do szkoły. Nic się nie zmieni
  • lauren6 17.05.19, 08:02
    > Jeżeli uczeń ma orzeczenie to mu nic nie zrobisz.

    Policja powinna być wezwana i tak. Jeśli ma orzeczenie to sąd zawsze może sprawdzić jak realizowane są zalecenia orzeczenia, czy rodzice współpracują ze szkołą itd
  • droch 16.05.19, 13:19
    W kwestii formalnej: dlaczego zakładasz, że szkoła to „miejsce publiczne”?
  • alicia033 16.05.19, 13:59
    droch napisał:

    > W kwestii formalnej: dlaczego zakładasz, że szkoła to „miejsce publiczne”?

    samorzad.infor.pl/sektor/zadania/gospodarka_komunalna/389028,Miejsce-publiczne-to-przestrzen-sluzaca-do-wspolnego-uzytkowania.html
  • black.emma 16.05.19, 16:20
    Nic nie zbierzesz, nie opowiadaj bajek. Dzieciak wszczyna awanturę i jest nieobliczalny.
  • ichi51e 16.05.19, 16:47
    Wszczela to dziewczyna o reszte

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 16.05.19, 08:54
    O ile wezwanie policji czy skierowanie sprawy do sądu mogłoby zadziałać (chociaż wątpię), tak wcale nie dziwię się nauczycielom takich uczniów, że nie wytaczają prywatnych spraw, bo to narażałoby życie i zdrowie ich samych i ich rodziny.
  • leni6 16.05.19, 09:18
    Skierowanie sprawy do sądu nic nie zmienia, takie sprawy trwają latami.
  • grru 16.05.19, 09:57
    No tak, a brak reakcji sprawia, że jest milusio i bezpiecznie

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jaulfa 16.05.19, 10:26
    Nie sprawia. Chodzi o to, że system jest niewydolny i pewnych działań fizycznie nie da się zrealizować. Jeśli uczeń wyzywa to rodzice by chcieli, żeby szkoła podjęła natychmiastowe działania, żeby sytuacja z dnia na dzień się poprawiła. Nie jest to możliwe.
  • mokka39 16.05.19, 12:35
    i jeszcze często mają wtedy przeciwko sobie dyrekcję, bo lepiej sprawę zamieść pod dywan i udawać, że szkoła super funkcjonuje.

    --
    www.perfumanka.pl
  • mokka39 16.05.19, 12:31
    znam osobę, która wytoczyła sprawę. Chłopak w zasadzie zadnych konsekwencji nie poniósł, jakieś pouczenie czy coś. To nie była już jego pierwsza sprawa, wcześniej też go zgłosił inny nauczyciel w innej szkole. Niestety więc nie jest to wcale taki cudownie rozwiązujący wszystko środek, choć zgadzam się, że trzeba go wykorzystywać. Z drugiej strony, jest spora presja na nauczycieli, że "sobie nie radzą", "ja bym sobie nie pozwoliła", "u mnie w szkole to nikt nawet nie pisnął, taki pani od polskiego trzymała rygor itd." i nauczyciele często nie przyznają się, że mają problemy. Od kolegów i dyrekcji też często nie dostają wsparcia. Takie podejście idzie z góry, kuratorium, ministerstwo - za proces nauczania i wychowania odpowiedzialny jest w 100% nauczyciel, żaden inny czynnik nie ma wpływu. Jak uczeń źle się zachowuje, czy nie uczy, to nauczyciel "powinien podjąć działania, aby zmotywować" itd. Tylko i wyłącznie szkoła i nauczyciele mają wpływ na wyniki w nauce i zachowanie, uczeń i rodzice to bezwolne pacynki, które można dowolnie kształtować. A jak u kogoś uczeń wyzywa, rozwala lekcje, to znaczy, że jest nikompetentny jako nauczyciel.

    --
    www.perfumanka.pl
  • berdebul 16.05.19, 08:40
    Wezwanie policji, albo i karetki.
  • memphis90 16.05.19, 10:12
    Karetki? A niby dlaczego karetki? Karetka jest dla osób po wypadku albo z zawałem, a nie dla nastolatków wyzywajacych nauczycielki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 1matka-polka 16.05.19, 10:21
    Że niby pacjent psychiatryczny i że to obciach...

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • 1matka-polka 16.05.19, 10:22
    Chociaż właśnie to jest pacjent psychiatryczny. I wszyscy o tym wiedzą smile

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • berdebul 16.05.19, 14:39
    A kto przyjeżdża po pacjenta psychiatrycznego jak urządza sceny?
  • 1matka-polka 16.05.19, 14:53
    Policja

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • nocnamagia 16.05.19, 15:47
    I karetka, jesli jest wezwana. Jesli zagraża własnemu życiu lub zdrowiu lub życiu i zdrowiu innych, a tu była taka sytuacja (uderzanie w szybę)
  • kosmos_pierzasty 16.05.19, 16:15
    Ja mam taki, by wezwać policję - za wyzwiska.
  • black.emma 16.05.19, 16:18
    Policja.
  • saszanasza 16.05.19, 09:00
    W technikum do którego chodzi syn, gdy uczeń (de facto z jego klasy) przyszedł do szkoły pijany, na następny dzień przestał być uczniem tej szkoły (tzn oficjalnie rodzice go przenieśli).

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • leni6 16.05.19, 09:17
    W szkole średniej jest łatwiej, bo można ucznia wyrzucić i się to robi, w podstawówce i gimnazjum rejonowym nie można. To nie jest bezsilność nauczycieli tylko patologiczny system, u mojej matki w szkole przy każdym powaznym incydencie wzywają policję, było kilka procesów, ale to nic nie zmienia, proces się toczy latami a uczeń dalej terroryzuje otoczenie.
  • mokka39 16.05.19, 12:36
    to się też robi bardzo rzadko. Uczyłam w takiej, że za coś takiego się nie wylatywało, bo niż demograficzny, szkoła musi przetrwać itd. To już by musiał szkołę podpalić czy coś.

    --
    www.perfumanka.pl
  • ichi51e 16.05.19, 09:09
    Tez wspolczuje. I mimo tego ze twierdza ze bierze leki i leczy sie to kurcze chyba powinni cos zmienic bo to nie dziala.
    NaucYciel zamiast sie wdawac w konflikty miedzy maluchami powienien oboje odeslac do dyrektora/pedagoga/psychologa/whatever ktory by rozwiazal problem a nie tracic czas na lekcji i kopav sie z konmi. Czasem naprawde brakuje takiej osoby w szkole.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 1matka-polka 16.05.19, 09:11
    16-letnie maluchy?

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • ichi51e 16.05.19, 09:26
    Ironia

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 1matka-polka 16.05.19, 09:33
    Acha...

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • lilia.z.doliny 16.05.19, 13:54
    aHa
    sorry,musialam

    --
    Inteligencja jest jak erekcja. Jak jest, to widać
  • rosapulchra-0 16.05.19, 16:59
    smile

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 1matka-polka 16.05.19, 17:13
    Tego nie wiedzialam, dzieki.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • chatgris01 16.05.19, 23:20
    lilia.z.doliny napisała:

    > aHa
    > sorry,musialam
    >
    Nie mogłam się powstrzymać big_grin
  • betty_bum 16.05.19, 09:20
    Pewnie podobnie by się to skończyło. Chociaż nie wiadomo czy brak widowni by pomógł czy wręcz przeciwnie.
  • ichi51e 16.05.19, 09:26
    Brak widowni by pomogl. Jak zle znosi krytyke to zapewne krytyke przy widowni znosi jeszcze gorzej.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 16.05.19, 09:47
    Bez świadków mógłby strzelić kogoś w twarz, a nie wyżyć się na oknie.
  • dziennik-niecodziennik 16.05.19, 09:37
    > NaucYciel zamiast sie wdawac w konflikty miedzy maluchami powienien oboje odesl
    > ac do dyrektora/pedagoga/psychologa/whatever

    sorry, ale: big_grin big_grin big_grin
    fajnie to zabrzmiało w kontekscie opisywanych gimnazjalistów wink

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • bei 16.05.19, 09:12
    W naszej szkole w dwóch klasach są tacy uczniowie. To nie są najstarsze klasy podstawówki a piąta, szósta klasa. Uczniowie wyzywają nauczycieli, wandalizują szkołę. Po latach szkoła mogła wskórać tylko tyle, ze niektórzy mają kuratora. To nic nie zmienia. Cierpią dzieci- bo lekcjcji nie można przeprowadzić, cierpią nauczyciele. Szkoła nie dostaje „narzędzi’’ by skutecznie zareagować. Raz tylko awanturujący się uczeń zmienił szkołę, ale to rodzice obrazili się ( o kuratora) i zabrali go do innej placówki. Nie był to uczeń, który rozwalał lekcję, obrażał uczniów i nauczycieli na FB. Poza zachowaniem bardzo dobry uczeń.
  • anika772 16.05.19, 09:15
    "Zostaje zabrany przez dyrektora i odesłany do domu."

    Nie ma takiej opcji. Coś źle zrozumiałaś.

    Poza tym, cóż, no.
  • hanusinamama 16.05.19, 09:59
    MOze chdoziło o to ze została wezwana matka i zabrała dzieciaka do domu.
  • raczek47 16.05.19, 11:36
    Za zgodą telefoniczną matki został odesłany do domu.
    Tyle reakcja szkoły.
    Mnie trzęsie jak pomyślę,że można bezkarnie kogoś zwyzywać od szmat i k...w i nie ponieść konsekwencji z tego powodu.Ktoś przychodzi do pracy i zostaje publicznie znieważony. W jakiej innej branży jest możliwe?
  • mokka39 16.05.19, 12:43
    no ale wiesz, nauczyciel nic nie robi, ma taką łatwą pracę, sama przyjemność. W wakacje też powinien z tą młodzieżą siedzieć, żeby nie miał za dobrze, tyle urlopu bez wyzywania, to mu psychikę popsuje wink
    Może w obsłudze klienta czasem zdarzyć się coś takiego, ale - telefonicznie to jednak nie to samo, poza tym można powiedzieć, że nie będę w tym tonie z panem rozmawiał i odesłać do przełożonego. Osobiście to też się wzywa jakąś ochronę czy szefa i klienta wyprowadzają, albo musi się uspokoić do dalszej rozmowy. Poza tym nie trzeba go oglądać codziennie przez rok. Nie wspominając, że często zachowanie takiego ucznia rozzuchwala innych, i to juz nie jest problem z jednym, tylko z połową klasy. W szkołach średnich gdzie nie ma progów punktowych, za to młodzież dla której wzorcem są patostreamerzy i tym podobni, to częste zjawisko.

    --
    www.perfumanka.pl
  • makurokurosek 16.05.19, 09:20
    "Masakra,masakra,masakra.Wieloletnie przyzwolenie szkoły na takie zachowanie.Patola nikt nie wyrzuci w trybie natychmiastowym,bo "te kilka tygodni trzeba się z nim jeszcze przemęczyć ""

    To zależy od szkoły. Pierwsza szkoła córki bardzo szybko z takimi uczniami robiła porządek, bo wbrew temu co głoszą forumowe nauczycielki szkoła jak najbardziej ma narzędzia do działania w takich sytuacjach. W chwili gdy nie działają nagany, szkoła może wzywać policję i kierować wniosek do sądu rodzinnego, ale dyrektorz szkół nie chcą tego robić i wolą kłamać , że z trudnym uczniem nic zrobić nie mogą.
  • mamaaspiama 16.05.19, 09:31
    "wbrew temu co głoszą forumowe nauczycielki szkoła jak najbardziej ma narzędzia do działania w takich sytuacjach"

    Specjalistko od edukacji, może czytaj zanim skomentujesz. Chłopak bierze leki, ergo jest leczony, egro nie ma zaniedbania, ergo, nie ma podstaw do skierowania sprawy do sądu rodzinnego.
    Jego zachowanie zostanie złożone na karb "choroby", jeśli ma orzeczenie NIKT go nie tknie.
    Opcją byłby zakład zamknięty, ale to wyłącznie gdyby jego zachowanie zagrażało zdrowi lub życiu otoczenia lub jego samego. Na ten moment "tylko" obraża i przeklina.
    Szkoła ma takie możliwości, jakie ma.
    Jeśli jest to szkoła prywatna - może bez stresu wywalić ucznia.
    Jeśli jest to szkoła o wysokim poziomie - też są jakieś narzędzia.
    Jeśli jest to rejonówka, sorry, jest obowiązek szkolny, dziecko ma prawo chodzić do szkoły.
    Poza tym, ciekawa jestem czy gdybyś miała do czynienia z patolami, którzy mogą zniszczyć Ci samochód, napaść na Ciebie, Twoją rodzinę za to, że im "utrudniasz", zdobyłabyś się na odwagę, bohaterko od siedmiu boleści. Założę się, że siedziałabyś cicho i udawała, że nie ma tematu żeby tylko nie robić sobie problemów.
    Łatwo Ci stawiać żądania, wymagania innym. Od siebie zacznij, cwaniaro.
  • katja.katja 16.05.19, 09:56
    A jakby obraził obcą osobę na ulicy to też nikt mu nic nie zrobi "bo ma orzeczenie"? Czy tylko w szkole to orzeczenie działa?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mamaaspiama 16.05.19, 16:11
    "Czy tylko w szkole to orzeczenie działa?"

    Wiesz, jak facet strzaska po twarzy obcą kobietę na ulicy, to jest sprawa do prokuratury. A jak zrobi to samo swojej żonie, to sprawa rodzinna i policja raczej się nie miesza, więc wiesz...
  • grru 16.05.19, 21:10
    Naruszenie nietykalności cielesnej zawsze jest ścigane z oskarżenia prywatnego, bez względu na to, gdzie do niego doszło i jakie są relacje sprawcy i ofiary.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • makurokurosek 16.05.19, 10:45
    Z moich doświadczeń wynika, że jak szkoła chce się zająć trudnym uczniem to i narzędzia znajdzie, a jak nie chce to wymyśla argumenty tak jak ty.
  • mamaaspiama 16.05.19, 16:11
    "Z moich doświadczeń wynika"

    A z mojego doświadczenia wynika, że jesteś mocna tylko na forum i opowiadasz bajki.
  • jaulfa 16.05.19, 09:33
    Na rozpatrzenie sprawy w sądzie się czeka. Uczeń z kuratorem dalej może chodzić do szkoły. Dla otoczenia ucznia z kuratorem nie ma znaczenia i nie widać różnicy w zachowaniu ucznia przed i po przyznaniu kuratora.
  • larix_decidua77 16.05.19, 09:34
    A przestań, mam już drugie dziecko w szkole. Były dzieci bardzo agresywne. Wnioski do sądu były składane. I co? I pstro. Powiedz co sąd może zrobić?
  • betty_bum 16.05.19, 09:53
    Te dzieci to gorący kartofel, zmuszenie rodziców do przeniesienia jest pozornym sukcesem, bo przecież one nadal funkcjonują w systemie i realizują się w innej szkole.
    Powinny mieć nauczanie w specjalistycznych ośrodkach, w małych klasach, z przygotowaną kadrą albo NI.
  • hanusinamama 16.05.19, 10:01
    Pani specjalistka od wszystkiego - dzieciak jest leczony, matka na kazdym zebraniu. Nie ma podstaw do sądu rodzinnego. Serio racze troche poczytać o możliwosciach prawnych a potem sie wypowiadać. I nie , nie jestem nauczycielką...
  • ichi51e 16.05.19, 10:04
    Niedasieniedasie. No to nalezy za kazdym razem wzywac rodzica i mu truc. Zobaczymy ile wytrzyma

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 16.05.19, 10:17
    Nie ma przepisu nakazującemu rodzicowi przyjść do szkoły. Nie ma sankcji za olewanie telefonów czy wezwań. Nie można nakazać natychmiastowego wzięcia pod opiekę, jeśli jeszcze ma lekcje. Wystarczy, że rodzic pojawi się w szkole od czasu do czasu, chodzi z dzieckiem do jakiejś poradni i nikt mu nie zarzuci, że je zaniedbuje i jest pat.
  • jaulfa 16.05.19, 10:18
    Tu jest inna sytuacja ale często rodzic nie przychodzi, odwołuje spotkania, nie odbiera telefonu ....
  • ichi51e 16.05.19, 10:23
    No to wtedy piszesz “rodzic nie wspolpracuje” i juz to wyglada inaczej

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 16.05.19, 10:28
    W najgorszym przypadku to nie uczeń, a rodzina dostanie kuratora. Jeśli rodzic pracuje i żyje w normalnej okolicy to jeszcze jest jakiś straszak, ale jeśli nie to nie zrobi to na nim wrażenia.
  • jaulfa 16.05.19, 10:28
    Ja to mogę napisać ale.... poprawy sytuacji nadal nie będzie. Co z tego, że powstanie kolejny papier? Problematyczny uczeń zachowania nie zmieni, ze szkoły nie zniknie, innym uczniom nie będzie lepiej. I opinia o patologicznej szkole, zamiataniu pod dywan itd pójdzie w świat
  • pade 16.05.19, 12:16
    No nie do końca, jak nie ma poprawy to jest skierowanie do ośrodka socjoterapeutycznego.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • jaulfa 16.05.19, 16:45
    W teorii tak. W praktyce nic się nie zmienia, bo w ośrodkach nie ma miejsc. A na umieszczenie dziecka w ośrodku zgodę musi wyrazić rodzic. Jeśli tego nie robi, dopiero wchodzi sąd. Wszystko jest tak rozciągnięte w czasie, że otoczenie, które jest terroryzowane przez ucznia ma poczucie, że nic się nie dzieje, sprawę się zamiata itd
  • hanusinamama 16.05.19, 10:42
    Da sie. Poprostu mowie. Znam przypadek kiedy zostało zgłoszone i na policje i do sądu rodzinnego. Sad sprawe oddalił bo: dziecko pod opieką poradni (regularne wizyty), dziecko dostaje leki, rodzice regularnie w szkole sie pojawiają (ze mało współpracują coż...). Sprawa oddalona. Nikogo jeszcze!!! nie skrzywdził wiec kurator si nie należy.
  • pade 16.05.19, 12:13
    hanusinamama napisała:

    > Da sie. Poprostu mowie. Znam przypadek kiedy zostało zgłoszone i na policje i d
    > o sądu rodzinnego. Sad sprawe oddalił bo: dziecko pod opieką poradni (regularne
    > wizyty), dziecko dostaje leki, rodzice regularnie w szkole sie pojawiają (ze m
    > ało współpracują coż...). Sprawa oddalona. Nikogo jeszcze!!! nie skrzywdził wie
    > c kurator si nie należy.


    Na pewno dobrze znasz ten przypadek?
    Nie znam się co prawda na procedurach sądowych, ale czy sąd rodzinny nie wyznacza kuratora do przeprowadzenia wywiadu środowiskowego? Sam przecież tych informacji nie zbiera.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • alicia033 16.05.19, 13:34
    pade napisała:

    > Nie znam się co prawda na procedurach sądowych, ale czy sąd rodzinny nie wyznac
    > za kuratora do przeprowadzenia wywiadu środowiskowego? Sam przecież tych inform
    > acji nie zbiera.

    chyba mieszają ci się dwie różne rzeczy:
    - zlecenie przeprowadzenia wywiadu środowiskowego kuratorowi w trakcie trwania postępowania, co nie jest równoważne z:
    - orzeczeniem przez sąd środka wychowawczego w postaci nadzoru kuratorskiego.

    Hanusinejmamie chodziło w poście o to, że nie został w postanowieniu sądu kończącym sprawę ustanowiony taki środek wychowawczy.
  • grru 16.05.19, 10:13
    Zawiadomienie do sądu można złożyć, niech sąd sam zdecyduje, czy są podstawy czy nie.
    Swoją drogą ciekawe, czy rodzice mogą wytoczyć proces szkole za to, że dopuszcza do demoralizacji ich dzieci?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • pade 16.05.19, 12:14
    Rodzice mogą zgłosić sprawę na policję, albo bezpośrednio do sądu rodzinnego.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • mokka39 16.05.19, 12:45
    a co sąd rodzinny pomoże jak dzieciak już jest w placówce wychowawczej, pogotowiu opiekuńczym, domu dziecka itp.? A to częste przypadki. Ale zgadzam się, że dyrektorzy często wolą być bierni i udawać, że problemu nie ma.

    --
    www.perfumanka.pl
  • jaulfa 16.05.19, 09:29
    To nie jest kwestia przyzwolenia szkoły na takie zachowanie czy patologii. To jest kwestia tego, że od wielu lat dokładane są nowe obowiązki ( dla szkoły jako instytucji, nauczycieli) ale nie dodawane są narzędzia do realizowania tych obowiązków. Kolejne „reformy” dodają swoje punkty bez sprawdzenia co było wcześniej. Część zadań nałożonych na szkołę i nauczycieli jest nie do zrobienia, bo regulujące przepisy się wykluczają albo wręcz zakazują podjęcia działań.
    A szkoła i nauczyciele muszą działać zgodnie z prawem czy to się komuś podoba czy nie.
  • sabciasal 16.05.19, 10:33
    jeśli nauczyciel od lat zna ucznia i wie jakie on ma problemy, to pewnie szkoła ma tez opracowane zasady postępowania. być może publiczne zwracanie uwagi i nazywanie jego postępowania złodziejstwem nie należy do właściwych. nie wiemy jak to wyglądało i czy to nie byl sąd publiczny. nawet w pełni zdrowy nastolatek nie zawsze wytrzyma taką presję. a znamy przecież tylko relacje jednej ze stron.
    swoją droga - dziewczyna na lekcji zaczęła się awanturowac i to jest ok?
    oczywiscie ze uczen zachował sie niewłasciwie, ale ewidentnie ma problemy. i nauczyciel o tym wiedzial.
  • mama.nygusa 16.05.19, 10:37
    Gdzie,w jakiej pracy jest przyzwolenie na to,by obrażać w ten sposób pracownika bez konsekwencji? Tylko w polskiej szkole.

    Co za bzdury!!

    Pani na kasie, jesu, ale pani wolno przeklada towar, jessu, a czemu taka kolejka, a czemu pani skasowala moj towar tamtej panii inne wybuchy zlosci,

    Smieciarka, pan drze ryja, kur... nie moge wjechac...

    Ogolnie praca z kilentem.I jeszcze pracodawca prywatny potrafi sie tak odezwac do pracowniaka.

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • 35wcieniu 16.05.19, 11:31
    No, faktycznie "czemu skasowała pani towar tamtej pani" to to samo co ""zamknij się,k...o, "szmata je...a"" (cytat z postu startowego).
  • uomo_dos 16.05.19, 11:57
    Tak ja też współczuję nauczycielom, szczególnie tej nauczycielce, która została wyzwana od kurew i szmat, współczuję dziewczynie, której ukradziono 7 zł i współczuję wszystkim uczniom, którzy musieli być świadkami jazdy zdemoralizowanego 16-latka. No i współczuję nam wszystkim, bo może już jutro ten zdemoralizowany koleś pobije jakiegoś raczka albo mnie, żeby zdobyć kasę.

    Świetnie, że dyrektor zabrał łobuza, teraz trzeba się dowiedzieć, co z nim zrobił. Każdy rodzic dziecka, które widziało to zdarzenie, ma prawo uzyskać informację, czy dyrektor odesłał łobuza do domu bez konsekwencji czy może jednak podjął adekwatne do zaistniałej sytuacji działania.

    Rozpatrzmy to najpierw z punktu widzenia matki dziewczyny, której łobuz ukradł 7 zł. Życzyłabym sobie, aby odzyskała 7 zł i aby łobuz przeprosił ją za swoje zachowanie.
    Z punktu widzenia nauczycielki: łobuz powinien publicznie przeprosić ją za wyzwiska oraz obiecać, że nie zrobi tego więcej.
    Z punktu widzenia wszystkich uczniów: również powinni zostać przeproszeni za publiczny wybuch złości i używanie wulgaryzmów jako wyzwisk.

    W publicznych szkołach pracują psychologowie/pedagodzy i w przypadku z naszego wątku nauczyciel, który nie jest w stanie uspokoić wybuchowego ucznia/łobuza odsyła go do gabinetu pedagoga. Wykwalifikowany psycholog/pedagog powinien wyciszyć emocje i na spokojnie spróbować wytłumaczyć łobuzowi, co zrobił i źle i doprowadzić do tego, żeby łobuz zobaczył, jak naprawić swoje złe zachowanie (oddać 7 zł, przeprosić nauczycielkę, dziewczynę i całą klasę). Może się okazać, że łobuz był po prostu głodny i dlatego "skombinował" kasę i wymyślił, jak się najeść. No to trzeba będzie wezwać mamę, która na szczęście przychodzi do szkoły i poprosić, żeby syn nie znalazł się nigdy więcej w sytuacji stresowej czyli głodny w szkole, bo wtedy kradnie (nie używałabym słowa kradnie, żeby nie obrazić mamy). Jak już będzie się szykowała do szkoły, należy jej przypomnieć, żeby wzięła odliczone drobnymi 7 zł, żeby oddać dziewczynie. A jak syn nie da się przekonać, że trzeba oddać i przeprosić, należy zasugerować mamie, żeby przyszła z synem do szkoły i w jego imieniu oraz w jego obecności przeprosiła nauczycielkę/dziewczynę/klasę. Tata też może coś takiego dla swojego syna zrobićsmile

    Oczywiście tę samą pracę, co psycholog/pedagog szkolny mógł wykonać dyrektor, który zabrał łobuza z klasy, tylko tego jeszcze nie wiemy - raczku, koniecznie się dowiedz, co zrobił dyrektorsmile

    Może się okazać, że łobuz jest jednak już tak zdemoralizowany, że żaden psycholog/pedagog/dyrektor, ani mama, ani nawet tata nie poradzi sobie z nim, wtedy trzeba zorganizować zespół wychowawczy złożony np. z wychowawcy + psycholog szkolny, no i tu już koniecznie mamę/tatę trzeba włączyc i niech na zespole ustalają, co i jak robimy, żeby naprostować młodego człowieka. Cel pracy tego zespołu tak w skrócie: oddać 7 zł, przeprosić wszystkich poszkodowanych. Mama/tata nie mogą się wymigiwać, że bierze leki, bo niestety leki nie zadziałały, więc trzeba coś więcej niż tylko leki.

    No może się zdarzyć, że zespół nie da sobie rady. Wtedy rzeczywiście przy następnym tego typu wybryku już nie szkolnego psychologa/dyrektora, tylko policję trzeba konsekwentnie wzywać do zdemoralizowanego łobuza. A po policję może zadzwonić nawet uczeń. O ile policja może zbagatelizować wezwanie dyrektora prostym "panie dyrektorze, to jest pana uczeń, radź pan sobie sam, nie mamy radiowozu, żeby podjechać", o tyle wezwanie ucznia z miejsca zdarzenia, które zostanie nagrane, nie powinno zostać zbagatelizowane, szczególnie jeśli uczeń powie o wszystkim ematce, która jak wiadomo potrafi zrobić dżihadsmile

    Na razie tyle, pominęłam jeden niezwykle ważny aspekt całego wydarzenia. Celowosmile
  • alicia033 16.05.19, 14:06
    uomo_dos napisał:

    > W publicznych szkołach pracują psychologowie/pedagodzy i w przypadku z naszego
    > wątku nauczyciel, który nie jest w stanie uspokoić wybuchowego ucznia/łobuza od
    > syła go do gabinetu pedagoga. Wykwalifikowany psycholog/pedagog powinien wycisz
    > yć emocje i na spokojnie spróbować wytłumaczyć łobuzowi, co zrobił i źle i dopr
    > owadzić do tego, żeby łobuz zobaczył, jak naprawić swoje złe zachowanie

    sprawa dzieje się np. w środę a pedagog jest w tej szkole we wtorki od 8 do 12 oraz w piątki od 12 do 16. Psycholog podobnie albo wcale. Na więcej godzin organ prowadzący nie daje pieniędzy.

    Welcome to the real world uomo_dos.
  • uomo_dos 16.05.19, 14:56
    Kochana ja w tym real world mam dzieci już od bardzo wielu lat i końca jeszcze długo nie zobaczę. Policzyłam dokładnie i do tej pory moje dzieci "zaliczyły" 9 polskich szkół. Nie raz doszłam do ściany, ostatnio najbardziej mnie poruszylo zdarzenie w szkole, do którego został przysłany zespół interwencyjny psychologów działający przy wydziale oświaty wielkiego miasta. Szkolni psychologowie/pedagodzy byli bezsilni i nie ma tu znaczenia, czy i w jakich godzinach oni pracowali. Opieką psychologiczną zostali objęci a) uczniowie b) rodzice c) nauczyciele w szkole. Dlatego dalej będę uparcie twierdzić, że jojczeniem w trybie: ale u nas nie ma psychologa/pedagoga, a jak jest to pracuje tylko w godzinach od do, więc i tak nie da rady - mnie nie przegadasz. Dopóki moje dzieci chodzą do szkoły, będę szukać konstruktywnych rozwiązań, gadanie że czegoś nie można zrobić, zostaw dla swoich uczniów, ematka zawsze może zrobić dżihadsmile
  • mamaaspiama 16.05.19, 16:22
    Uśmiałam się smile
    To po kolei, ale tak z realnego świata.
    a) 7 zł - znikoma szkodliwość społeczna, nic mu nie zrobią, jak go będą straszyć psami, to mu jeszcze zrobią +1000 do szacunku na dzielni wink
    b) zwyzywanie nauczyciela, pokazanie środkowego palca - patrz wyżej,
    c) Rozmowa z zespołem interwencyjym:
    - zespół "interwencyjny" : Łukasz, wiesz, że źle się zachowujesz, nie wolno tak postępować, trzeba szanować ludzi
    - Łukasz - w pompie to mam, wuja mi zrobicie!
    - zespół - poniesiesz konsekwencje, zaważy to na twojej przyszłości, popatrz, robisz przykrość mamie / tacie / nauczycielom / kolegom
    - Łukasz - yebie mnie to
    - matka - no widzą państwo, no on tak ma, bierze leki, nie radzę sobie
    - zespół - proszę pani, to trzeba COŚ zrobić
    - matka - ale CO??
    - zespół - no wie pani, do specjalisty iść, leki zmienić...
    - matka - no przecież chodzę, leki dostaje, próbowaliśmy czegoś innego
    - zespół - to zgłosimy sprawę do sądu
    - Łukasz - wuja mi zrobicie!
    - matka - proszę bardzo, dziecko się leczy, ja się staram, rozmawiałam z prawnikiem, nie mają państwo podstaw
    - zespół - to syn zostanie relegowany ze szkoły
    - matka - a proszę bardzo, znajdziemy inną szkołę

    Problem solved! big_grin
  • grru 17.05.19, 22:34
    Nie, znieważenie funkcjonariusza publicznego to nie jest znikoma szkodliwość społeczna.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • szafireczek 16.05.19, 12:18
    Te regulamin szkolny to jakaś farsa, skoro za jego złamanie uczeń nie ponosi żadnej odpowiedzialności...
  • uomo_dos 16.05.19, 12:47
    Regulamin nie jest farsą, najwyżej osoba typu szafireczek albo zdemoralizowany łobuz uzna, że regulamin jest farsą. Zapisy w regulaminie powstają na przykład po to, żeby uczniowie nie wychodzili ze szkoły do pobliskiego sklepu. Bo pewnie jeden by sobie kupił drożdżówkę, a drugi piwko. A że każde prawo można złamać i na pewno zostanie złamane, nie oznacza, że prawo jest farsą. Przemyśl to sobie jeszcze raz tylko najpierw wzbij się taki poziom świadomości, w ktorym nie jesteś bezwolną owcą, która z góry zakłada swoją bezsilność i która bez wiedzy o faktach wyciąga daleko idące wnioski typu: za złamanie regulaminu, uczeń nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Jak nie ponosi, skoro ponosi, zastanów się, co mówisz.
  • szafireczek 16.05.19, 12:59
    Czytaj ze zrozumieniem. No przecież o czym jest ta dyskusja? O chłopaku, który w pierwszym etapie złamał regulamin, potem już były konsekwencje tego kroku...I jaka niby była konsekwencja za złamanie tego regulaminu, bo jak widać część forum dyskutuje tu, co powinno się zrobić, bo szkoła sobie nie radzi...
    I jeszcze jedno - dziewczę to cwaniara - sama nie chciała naruszyć regulaminu - to posłużyła się chłopakiem z dysfunkcjami...teraz jest ofiarą...Taki to przykład dulszczyzny. Albo farsa, albo na pokaz...
  • uomo_dos 16.05.19, 13:18
    Dobrze, okej, przyjmijmy, że dziewczyna jest wyrachowaną cwaniarą. Cwaniarą zajmiemy się w takim przypadku oddzielnie, łobuzem oddzielnie. Ona będzie odpowiadała za to, że chłopaka-niespełna-rozumu wykorzystuje w niecny i cyniczny sposób, a on i tak powinien oddać 7 zł i pracować nad swoim zachowaniem, aby nie używał wulgaryzmów w miejscach publicznych i przede wszystkim nie wyzywał nauczycielki - o to tutaj chodzi. I jest jeszcze inny aspekt tego wydarzenia: wszystkie dzieciaki w klasie powinny miec prawo normalnie się uczyć, czyli przychodzą, nauczycielka normalnie prowadzi lekcje a nie stara się pogodzić agresywnego łobuza-niespełna-rozumu (który to bidulek właśnie dał się wykorzystać klasowej zdegenerowanej cwaniarze i nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami do tego stopnia, że w szale z wyzwał nauczycielkę i walił pięściami) z klasową wyrachowaną cwaniarą-awanturnicą, która potrafi po piwko do sklepu pod szkołą wysłać klasowego głupka.
  • szafireczek 16.05.19, 16:05
    O widzisz, i tu się zgadzamysmile
  • tt-tka 16.05.19, 12:29
    Coz, rozumiem, ze zachowanie chlopaka skupilo cala uwage, bo trudno, zeby nie.
    Ale tu sa dwie osoby winne zlamania regulaminu, dziewczyna dala pieniadze na zakupy poza terenem szkoly, co jest niedozwolone, i rozpoczela awanture na lekcji, co tez jest niedozwolone.
    Imo nauczycielka popelnila blad roztrzasajac sprawe na lekcji, zamiast OBOJE odeslac do wychowawcy/do dyrektora, zeby z nim omowic i zalatwic sprawe.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • uomo_dos 16.05.19, 12:41
    Wybacz tt-tko ale wystrzeliłaś w kosmos. Dziewczyna nie jest niczemu winna. Dzieki temu, że miała odwagę postawić się łobuzowi, opinia publiczna w tym przypadku cała klasa i nauczycielka dowiedzieli się, że łobuz zrobił coś złego. Dziewczyny nie należy potępiać, tylko wręcz przeciwnie, dziękować, że nie schowała głowy w piasek i nie oddała walkowerem swoich 7 zł, bo wtedy zdemoralizowany łobuz dopiero mógłby poczuć się jeszcez bardziej bezkarny, naprawdę, tego nie widzisz?
  • tt-tka 16.05.19, 12:51
    uomo_dos napisał:

    > Wybacz tt-tko ale wystrzeliłaś w kosmos. Dziewczyna nie jest niczemu winna.

    Nie zgadzam sie. Dala pieniadze na zakupy robione poza szkola wiedzac, ze regulamin zabrania wychodzenia ze szkoly do sklepu. Po drugie, wszczela awanture na lekcji zamiast natychmiast po tym, jak jej kolega oddal za malo reszty.

    >Dzi
    > eki temu, że miała odwagę postawić się łobuzowi, opinia publiczna w tym przypad
    > ku cała klasa i nauczycielka dowiedzieli się, że łobuz zrobił coś złego. Dziewc
    > zyny nie należy potępiać, tylko wręcz przeciwnie, dziękować, że nie schowała gł
    > owy w piasek i nie oddała walkowerem swoich 7 zł, bo wtedy zdemoralizowany łobu
    > z dopiero mógłby poczuć się jeszcez bardziej bezkarny, naprawdę, tego nie widzi
    > sz?


    Nie. Widze, ze cala awantura skupila sie na uczniu i calkowicie olano zachowanie uczennicy. Powtarzam - w chwili, gdy ona na lekcji zaczela sie awanturowac, OBOJE nalezalo odeslac do dyrektora/wychowawcy/pedagoga szkolnego i tam zalatwiac sprawe. Reszte klasy informujac PO zalatwieniu, co niewlasciwego bylo w zachowaniu obojga uczniow i jakie konsekwencje poniesli lub poniosa oboje.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • uomo_dos 16.05.19, 13:04
    Oczywiście, tyle że skala przewinienia dziewczyny jest nie tylko inna ale też w żaden sposób nieporównywalna ze skalą przewinienia chłopaka. Naprawdę tego nie widzisz?
    Ona: dała mu kasę na zakupy - gdzie tu jej wina? Za winę można by było jej poczytać, gdyby go nakłoniła do opuszczenia szkoły wbrew regulaminowi w celu udania się do sklepiku. Ale tego nie wiemy, czy to ona go nakłoniła czy on po prostu chciał wyjść. Z wątku założycielskiego wynika, że on bez jej namowy i tak chciał wyjść, szukał tylko kasy, a ona odpowiedziała na jego apel.
    Ona: twierdzisz, że wszczęła burdę w klasie? Moim zdaniem mylisz się. Ona chciala odzyskać pieniądze, które jej się należały. Pewnie najpierw poprosiła normalnie, ale skoro nie dało się poprosić po dobroci, podniosła głos i nie zważała, że zaczęła się lekcja. Nauczycielka też tak to odebrała, bo w konfrontacji z łobuzem, stanęła po jej stronie.
    Tak więc najpierw moim zdaniem należy sie uporać z łobuzem, doprowadzić do tego, żeby jej oddał pieniądze i przeprosił wszystkich za swoje zachowanie i wtedy ewentualnie można jej udzielić pouczenia, żeby postarała się o śniadanie z domu, bo regulamin zakazuje wychodzenia do sklepu i żeby więcej nie wchodziła w szemrane biznesy. Ale nawet gdyby się okazało koniec końców, ze ona mu dała kasę, żeby jej piwo ze sklepu przyniósł, to i tak na własnej skórze przekonała się, że nie ma co wchodzić w szemrane biznesy.
  • tt-tka 16.05.19, 13:29
    uomo_dos napisał:

    > Oczywiście, tyle że skala przewinienia dziewczyny jest nie tylko inna ale też w
    > żaden sposób nieporównywalna ze skalą przewinienia chłopaka. Naprawdę tego nie
    > widzisz?

    Widze. Niemniej - jest ch dwoje do wyciagniecia konsekwencji, nie jedno.


    > Ona: dała mu kasę na zakupy - gdzie tu jej wina? Za winę można by było jej pocz
    > ytać, gdyby go nakłoniła do opuszczenia szkoły wbrew regulaminowi w celu udania
    > się do sklepiku. Ale tego nie wiemy, czy to ona go nakłoniła czy on po prostu
    > chciał wyjść. Z wątku założycielskiego wynika, że on bez jej namowy i tak chcia
    > ł wyjść, szukał tylko kasy, a ona odpowiedziała na jego apel.

    Chcial wyjsc. Ale wyszedl z jej pieniedzmi po jej zakupy, nespa ? Najwyrazniej wlasnych pieniedzy nie mial, czyli nie majac nie wyszedlby do sklepu.


    > Ona: twierdzisz, że wszczęła burdę w klasie? Moim zdaniem mylisz się.

    Przeczytaj post startowy. Napisane jednoznacznie.

    Ona chcia
    > la odzyskać pieniądze, które jej się należały. Pewnie najpierw poprosiła normal
    > nie, ale skoro nie dało się poprosić po dobroci, podniosła głos i nie zważała,
    > że zaczęła się lekcja. Nauczycielka też tak to odebrała, bo w konfrontacji z ło
    > buzem, stanęła po jej stronie.

    Nauczycielka zachowala sie nieprofesjonalnie i guzik mnie obchodzi, jak odebrala i czy slusznie - nie na lekcji nalezalo rozstrzygac te sprawe.


    > Tak więc najpierw moim zdaniem należy sie uporać z łobuzem, doprowadzić do tego
    > , żeby jej oddał pieniądze i przeprosił wszystkich za swoje zachowanie i wtedy
    > ewentualnie można jej udzielić pouczenia, żeby postarała się o śniadanie z domu
    > , bo regulamin zakazuje wychodzenia do sklepu i żeby więcej nie wchodziła w sze
    > mrane biznesy.

    Dlaczego ewentualnie jej, a obowiazkowo jemu ? Powinien zwrocic, powinien przeprosic, ale konsekwecje przewidziane regulaminem powinni poniesc oboje. proporcjonalnie do przewinien.






    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • uomo_dos 16.05.19, 14:09
    Kto wyszedł ze szkoły? Ona czy on? Twierdzisz, że gdyby ona nie dała mu pieniędzy, to on by nie wyszedł i dlatego to ona jest winna jego wyjścia ze szkoły? Ok. Tylko, że w poście startowym mamy czarno na białym, że to on miał zamiar NIELEGALNIE wyjść ze szkoły do sklepu i szukał pieniędzy. Znalazł jelenia w postaci dziewczyny (ty twierdzisz, że to wyrachowana cwaniara), która chciała coś ze sklepu może nawet piwo, tego nie wiemy. No to spotkamy sie w sądzie miła pani, broń pani swojegosmile
  • tt-tka 16.05.19, 14:15
    Chcial wyjsc ze szkoly DO SKLEPU. Chcial. Ale wyszedl dopiero, gdy dostal pieniadze, nespa ? Chec czy zamiar nie jest zlamaniem regulaminu.
    Znalazl jelenia ? Znalazl wygodnisie, ktora sama nie pojdzie, ale chetnie sie kims posluzy. Wiedzac, ze chlopak jest zaburzony.
    bardzo nieladnie, niemniej to takze nie jest zlamaniem regulaminu.
    Zlamaniem regulaminu jest WSZCZECIE AWANTURY na lekcji. Co wiecej na tyle sprytnie, ze nauczycielka nawet nie pomyslala o przywolaniu do porzadku uczennicy.
    Tak, cwaniara imo (choc to nie ja uzylam tego okreslenia), a na pewno - lamiaca regulamin. Awantura na lekcji.

    W sadzie ? Chetnie cie tam zobacze.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • uomo_dos 16.05.19, 14:20
    Zamiar nie jest czynem czyli nie jest złamaniem regulaminu. Karzemy za czyny, nie za zamiary.
    Sama jesteś awanturnicą, skoro tak ochoczo zbierasz się do tego sądu. Ja tam wolę spory rozwiązywać polubowniesmile
    Będziesz rozczarowana, jesli sędzia odeśle twoją sprawę do mediatora?
  • tt-tka 16.05.19, 15:03
    Sedzia do mediatora nie "odesle", co najwyzej moze zaproponowac takie rozwiazanie. Mediacja wymaga zgody i dobrej woli obu stron, mila pani.
    Karzemy za czyny. awantura wszczeta przez uczennice na lekcji byla czynem, nie zamiarem. Na jakiej zasadzie uwazasz, ze ciezszego kalibru wystepki innego ucznia zwalniaja z odpowiedzialnosci te uczennice ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • uomo_dos 16.05.19, 15:46
    No to bądź miła zgodzić się na te mediacje i popracować nad tematem. Nie zajmuję się dziewczyną w tym kazusie nadmiernie, ponieważ moim zdaniem i tak dostała niezłą życiową nauczkę mniej więcej taką: jak chcesz obchodzić prawo/regulaminy, to może się to dla ciebie źle skończyć. Dziewczyną można zająć się później, pilna jest sprawa chłopaka, który wyzywa nauczycielkę i wali pięściami. Jest po prostu agresywny i tę agresję trzeba w pierwszej kolejności opanować. Chłopak godzi w dobra osobiste nauczycielki i naraża wszystkich w klasie na oglądanie zachowań mocno patologicznych. Ponieważ jego reakcja jest niezwykle burzliwa, nie ma innej możliwości jak odizolować go od klasy i dopiero wtedy z nim pracować. I to się musi odbyć natychmiast, nie ma tu gadania, że akurat nie ma psychologa w szkole, że dyrektor i tak nic nie zrobi itd. Następnie trzeba poinformować rodzica, co się stało i poprosić o współpracę. Chłopakowi trzeba uświadomić a on musi dojrzeć do tego, że za swoje zachowanie (nielegalne wyjście do sklepu) poniesie przewidziane regulaminem konsekwencje a za wybuch złości w klasie i wyzywanie nauczycielki powinien co najmniej przeprosić o ile nie zdośćuczynić poszkodowanym, ale to już wyższa szkoła jazdy. Powinien również pogodzić się z dziewczyną i wtedy dopiero można rozpracować kwestię jej roli w tej całej sprawie. Nie przewidzimy, co z tego może wyniknąć, jakie zamiary miała dziewczyna. To wyjdzie w praniu i wtedy będzie wiadomo, co w stosunku do niej należy zrobić. W każdym razie na podstawie tego, co wiem, cieszę się, że dziewczyna od razu stanowczo zareagowała i nie zamiotła sprawy pod dywan. Dziewczyny często wycofują się w takich sytuacjach, wolą nie zaogniać sytuacji, najwyżej powiedzą mamie w domu, nie wszystkie są w stanie postawić się w tak zdecydowany sposób i od razu. Oczywiście mogę się mylić, może ta akurat dziewczyna to urodzona awanturnica, ale w tym przypadku chłopak wyrządził jej krzywdę i ona miała pełne prawo jak to się mówi upomnieć się o swoje. Owszem, może mogła zrobić to inaczej, nie tak głośno i w innym czasie tylko to i tak nie zmienia faktu, że miała prawo dochodzić swoich praw czyli żądać, aby oddał jej pieniądze. Można ją co najwyżej pouczyć, żeby następnym razem nie awanturowała się tylko z tego typu sprawą szła do wychowawcy/pedagoga/dyrektora, ale nie można ją za to moim zdaniem karać. I nie można na równi stawiać jego przewinień i jej, bo jej są inne i jego inne. Faktem jest, że obydwoje bardzo chcieli wyskoczyć do sklepu, może byli po prostu głodni i trzeba sie zastanowić co zrobić, żeby nie stresować dzieci głodem w szkolesmile
  • atojaxxl 16.05.19, 12:47
    No i ktoś przymknął oko na to, że wbrew regulaminowi uczeń wyszedł poza teren szkoły. I jeszcze jedno: nauczycielka NIE MOŻE ODESŁAĆ ucznia z lekcji, zwłaszcza pary uczniów skonfliktowanych, ponieważ odpowiada za ich bezpieczeństwo. Nie może też zostawić pozostałych uczniów bez opieki, żeby odprowadzić tę uroczą parkę do dyrektora.
  • uomo_dos 16.05.19, 12:50
    Może i powinna i to się dzieje w polskich szkołach. Przychodzi pedagog/psycholog szkolny i zabiera takiego delikwenta, w naszym wątku też przyszedł dyro i zabrał łobuza. Wystarczy, ze nauczycielka poprosi jakiegokolwiek ucznia z klasy: idź Misiaczku po dyrektora/pedagoga.
  • mokka39 16.05.19, 12:58
    niekoniecznie by się dali odesłać. To często nie działa tak, że im powiesz żeby przestali i przestają. Ja mam często wyzywanie się uczniów na lekcji, rękoczyny nawet. Co prawda to jest szkoła specjalna, ale te dzieciaki przyszły ze szkół masowych i tam na pewno było tak samo. I uwierz mi, rzadko to działa, że im powiesz, że teraz jest lekcja i żeby sprawę załatwili u wychowawcy czy kogoś tam. A, no i nie tylko u mnie tak jest, tylko u wszystkich nauczycieli. U nas przynajmniej można wezwać sanitariusza, żeby wyprowadził w takiej sytuacji, ale zanim sanitariusz przyjdzie (niedobory kadrowe) to i tak często z nimi siedzisz jeszcze pół godziny. A bywa i tak, że nie przyjdzie, bo ma interwencję gdzie indziej. A miało tu już miejsce tylko w ostatnim roku gryzienie, duszenie nauczycieli, złamanie nosa pięlęgniarce, popchnięcie woźnej, która chciała rozbroić bijących się, tak że upadła i złamała rękę itd. Lekarze ostatnio składali wymówienia, bo się czuli zagrożeni z powodu zbyt małej ilości personelu, a pracują tylko z jednym pacjentem na raz, przez resztę czasu zamykają się w gabinecie na klucz. A nauczyciel ma takich kilkunastu jednocześnie.

    --
    www.perfumanka.pl
  • katja.katja 18.05.19, 10:37
    Czemu te debile chodzą do szkoły? Żadnego pożytku dla nich, a szkoda dla całej reszty.
    Zostawić ewentualnie łagodnych.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ortolann 16.05.19, 12:39
    Kto daje to przyzwoenie? Czy aby nie dyrektorzy?

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • uomo_dos 16.05.19, 12:53
    Wszyscy dajemy przyzwoleniesmile Również w ten sposób, że pozwalamy dyrektorowi, aby nie zadziałał, kiedy powinien działać. Jeśli wypuścił łobuza do domu bez konsekwencji, znaczy nawalił. Nie nawali, jeśli doprowadzi do sytuacji, że łobuz odda 7 zł i przeprosi. Nie nawali, jeśli wyciągnie stosowne/regulaminowe konsekwencje wobec łobuza łamiącego regulamin, będzie konsekwenty i profesjonalny.
  • alicia033 16.05.19, 13:55
    uomo_dos napisał:

    > Nie nawali, jeśli wyciągnie stosowne/regulaminowe konsekwencje wobec łobuza łamiącego regulamin, będzie konsekwenty i profesjonalny.

    i tu wracamy ab ovo, czyli że te stosowne/regulaminowe konsekwencje są żadne.
    zawieszenie w prawach ucznia - śmiech na sali
    wezwanie policji - przyjadą albo nie. A nawet jak przyjadą, to "konsekwencje" sprowadzają się do sporządzenia notatki służbowej
    wniosek do sądu rodzinnego - niewykluczone, że delikwent szybciej osiemnastki dobije, niż doczeka sprawy w sądzie, zresztą najczęściej kończy się pouczeniem delikwenta przez sąd o niestosowności jego zachowania i umorzeniem postępowania. Nawet niech ustanowieniem nadzoru kuratorskiego, też skuteczność ma nikłą
    wniesienie sprawy o znieważenie przez nauczyciela - jak wyżej. Sąd rodzinny zobowiąże delikwenta do przeprosin i tyle.

  • uomo_dos 16.05.19, 14:16
    Twój błąd polega na tym, że z góry zakładasz, że nie będzie żadnych konsekwencji, a tego nie wiesz. Mówimy o naszym konkretnym przypadku nie o twoich opiniach na bazie twoich prywatnych doświadczeń. Z góry potrafisz przepowiedzieć, że w tym konkretnym przypadku wszyscy święci nawalą i skończy się jak zwykle, patol dożyje swoich dni w kryminale. Takie bajki dla dorosłych, te dla dzieci kończą się zwykle słowami "żyli długo i szczęśliwie"smile
  • alicia033 16.05.19, 14:28
    a twój błąd polega na tym, że nie masz pojęcia, jakie i skąd mam doświadczenie i wiedzę w tym temacie.

    A jeśli chodzi o bajki, to niestety piszesz je tu ty.


  • uomo_dos 16.05.19, 14:35
    Ja tu na forum nie przyszłam zgłębiać jakie masz doświadczenie i wiedzę w tym temacie, tylko chcę się dowiedzieć, jak można rozwiązać ten konkretny problem opisany w wątku startowym. Nie przychodze tu, żeby sobie pobiadolić i popsioczyć, jaka to polska szkoła jest niewydolna (zgadzam się, że jest) tylko przyszłam pomyśleć, co ja mogę zrobić, żeby mojemu dziecku w szkole było nieco lepiej. WIęc nie obrażaj się na mnie, że nie będę z tobą pospołu jojczyć i nie miej mi za złe, że sobie bajki wymyślam.
  • mamaaspiama 16.05.19, 16:25
    "Twój błąd polega na tym, że z góry zakładasz, że nie będzie żadnych konsekwencji, a tego nie wiesz. "

    Wymień, proszę, konsekwencje. Ale takie, które u nastoletniego łobuza nie spowodują wzruszenia ramion i uśmiechu politowania.
    To mnie naprawdę ciekawi jakie mogą być te konsekwencje, może po prostu mam zbyt ubogą wyobraźnię?
  • aga_mon_ber 16.05.19, 13:23
    Szkoła niewiele może, póki rodzice będą bronić swoje patologiczne pociechy.
    Co może zrobić twoim zdaniem szkoła?
    Takich czasów dożyliśmy, że szkoła nic nie może a to wszystko dzięki rodzicom, którzy hodują w domach patologie.
  • uomo_dos 16.05.19, 13:51
    No dobrze, przyjmijmy, że szkoła nic nie może i nic nie zrobi. Jeśli szkoła nic nie zrobi, to patologiczne zachowania nie tylko nie ustaną, ale i będą przybierały na sile. Jeden patologiczny uczeń w klasie to ból, wielu patoli - jeszcze większy ból, a teraz trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że jeden zdemoralizowany uczeń wpływa swoim zachowaniem na innych, również na tych "grzecznych", oni muszą się jakoś wśród tej patologii odnaleźć. To dotyczy naszych dzieci, które słyszą jak jeden łobuz wyzywa nauczycielkę od najgorszych i widzą, jak klasowe cwaniary obchodzą regulamin i znajdą sposób, żeby nielegalnie kupić sobie coś w sklepie obok szkoły podczas lekcji. Skoro szkoła nic nie zrobi, to ja przynajmniej muszę moim dzieciom powiedzieć, jak mają sie zachować w trudnych sytuacjach. W wątku jak wyżej mówię mojemu dziecku, że ma dzwonić po policję. Wyjść z klasy, żeby łobuz nie widział i dzwonić. I ćwiczymy na głos co ma powiedzieć do słuchawki: "Dzień dobry, nazywam się Misiek, mam 16 lat, jestem w szkole nr x przy ulicy x, właśnie w tej chwili mój kolega z klasy Misiek wyzywa moją nauczycielkę i wali pięściami. Proszę o interwencję." A jak nie czuje się na siłach, żeby samemu zadzwonić, ma zadzwonić do mnie. W klasie, gdzie łobuz wyzywa nauczycielkę od kurew i tak nie ma lekcji i doszło do złamania wszelkich norm społecznych, nie chcę żeby moje dziecko uodporniło się na coś takiego. NIe chcę, żeby uznało, że coś takiego jest dopuszczalne albo że "szkoła nic nie może zrobić". W najgorszym wypadku, jeśli i szkoła, i policja i wszyscy święci nic nie zrobią, będę zmuszona zabrać moje dziecko z takiej szkoły. Smutne ale prawdziwe, niestety byłam zmuszona to już zrobić i zrobię po raz kolejny, jeśli dojdę do ściany. Na szczęście, o ile w podstawówce moje dziecko jeszcze nie potrafiło sie samo obronić, o tyle w gimnazjum już tak. A sprawa była jeszcze bardziej złożona bo zdemoralizowało się więcej dzieci niż tylko jedno. Najgorszą możliwą postawą otoczenia jest zgoda na łobuzerstwo w trybie przecież i tak "nic nie można zrobić".

    I nie zgodzę się z toba, że szkoła niewiele może. Może. W naszym wątku widzę, że wprowadziła do regulaminu zapis, że do sklepu pod szkołą nie wolno wychodzić w trakcie zajęć. Można się domyślać, po co taki zapis. Teraz trzeba się zastanowić, czy i jakie zapisy wprowadzić, żeby uniknąć łobuzerstwa w klasie. Trzeba wesprzeć nauczyciela, żeby nie został w klasie sam z szalejącym łobuzem i powiedzieć dzieciakom, co mają robić w takim przypadku. Może to i trudne, ale do rozwiązania. Tak na marginesie, to cieszę się, że nie muszę się zastanawiać, co poradzić dziecku w szkole, gdy zorientuje się że ma do czynienia z atakiem active shootera. Na szczęście mam dzieci w polskiej szkole, nie w amerykańskiej smile
  • emka_bovary 16.05.19, 13:43
    Znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia obowiązków służbowych. Jest na to procedura. Na miejscu nauczycielki nie darowałabym.
  • alicia033 16.05.19, 13:57
    emka_bovary napisała:

    > Znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia obowiązków służbowych

    w przypadku nieletniego to pic na wodę.
    Sąd rodzinny, bo te rozpatrują sprawy nieletnich, zobowiąże go do przeprosin nauczycielki i tyle.
  • emka_bovary 16.05.19, 14:13
    Jeśli patol jest z patologiczne rodziny, a nie zawsze tak bywa, to faktycznie niewiele to da. Ale za drugim, trzecim, czwartym razem może jakiś skutek będzie. Najgorzej wszystko olać, bo się i tak nie nie da.
  • alicia033 16.05.19, 14:22
    emka_bovary napisała:

    > Ale za drugim, trzecim, czwartym razem może jakiś skutek będzie.

    aha, patol z racji wieku opuści szkołę.

    > Najgorzej wszystko olać, bo się i tak nie nie da.

    nie, poprzeć nauczycieli w zapewnieniu im skutecznych środków pozbycia się patologicznych lub zaburzonych niepoddających się skutecznej terapii osobników i zapewnienia przez to pozostałym uczniom warunków do spokojnej nauki.
    Przy okazji wątków strajkowych były podawane np. bardzo sensowne niemieckie rozwiązania.
  • uomo_dos 16.05.19, 15:13
    alicio, jeśli sąd zobowiąże chłopaka do przeproszenia nauczycielki i on to rzeczywiście zrobi, to mamy do czynienia z sytuacją, kiedy rodzice nie potrafili małolata, szkoła nie potrafiła wychować małolata ale w końcu sędzia potrafił przemówić młodemu do rozsądku. I o to przecież chodzi. Żeby młody się opamiętał i nie robił głupot. Nawet jeśli jest patologiczny albo głęboko zaburzony, chcemy żeby przestrzegał przynajmniej podstawowych norm społecznych: nie chodzę tam, gdzie jest zakaz (sklep w czasie lekcji), nie naciągam ludzi na pieniądze, nie wyzywam nikogo, nie awanturuję się w miejscach publicznych. A ty mówisz, ze sąd go "zobowiążę do przeprosin nauczycielki i tyle". Czyli jak cię przeprosi, to dalej chcesz go wyrzucić ze szkoły czy nie wierzysz, że cię przeprosi?
  • marisol25 16.05.19, 16:48
    raczek47 napisała:

    > Sytuacja ze szkoły syna z wczoraj:
    > Na lekcji wybucha awantura między uczniem a uczennicą (3 gim. 16 latkowie).Nauc
    > zycielka próbuje rozeznać sytuację,przerywa lekcję.O co chodzi?
    > Wspomniany uczeń na przerwie deklaruje,że jak ktoś chce,to skoczy do sklepu i k
    > upi mu coś do jedzenia.(sklep obok szkoły, ale wyjście poza teren to złamanie r
    > egulaminu).Wspomniana na początku dziewczyna daje mu 20 zł.i prosi o kupno
    > Zapytany,czy spyta
    > ł koleżanki,czy może tak zrobić,stwierdził że dla niego to był biznes i pobrał
    > sobie prowizję.Ale biorąc kasę na zakupy, nie powiedział o tym.
    > Nauczycielka,która sugeruje że jest to ,delikatnie mówiąc,nie biznes a wykorzys
    > tywanie ,żeby nie powiedzieć,złodziejstwo,zostaje przez ucznia wyzwania od k...
    > w i szmat-"zamknij
    > się,k...o, "szmata je...a". Pokazuje nauczycielce fuck you

    Ake zaraz-to dziewczyna nie wiedziala ze chlopak to jakis zajob i ma .odpaly?po jaka cholere w ogole bratac sie z kims tego pokroju skoro jest agresywny i bierze leki..
    Ja bym na propozycje kupna czegos w sklepiku nie przystala ,wolalabym isc sama albo poprosic kogos innego.
    A dwa-poruszyc wszystkie instancje zeby go ze szkoly usunac.widac nie nadaje sie ,ma jakis problem.niech go przepracuje gdzie indziej.
    Za chwile skonczy sie tak jak w warszawie,tam.tez byly sygnaly ostrzegawcze tylko nikt nie zareagowal w pore.
    >
    >
  • katja.katja 17.05.19, 08:54
    "Sama chciała" jak widać nie tyczy się tylko gwałtu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • smillla 17.05.19, 06:08
    Tak, jest rozwiązanie. Giertych o nim mówił, ale z bliżej nieznanych mi przyczyn straszny był na niego najazd jako na ministra edukacji. A miał dobre pomysły, czyli m. in. : powrót do rozbudowanego szkolnictwa specjalnego. Specjalizacja szkół i odejście od zasady, ze każdy uczeń może się uczyć tam, gdzie chce. Uczeń z konkretną dysfunkcją w systemie giertychowskim miał być dowożony do szkoły specjalnie dostosowanej do dzieci z daną dysfunkcją (w tym jest także niedostosowanie społeczne). Tam miałby sztab specjalistów od swojego problemu i organizację nauki, która ograniczyłaby mu możliwości destrukcyjnych zachowań.
    Tak, jak w świecie dorosłych nie każde miejsce jest dla każdego, np. spontanicznie klnący "nerwus" nie będzie pracował w banku w obsłudze klienta, ale jakby sobie chciał drwalić w Bieszczadach - to jak najbardziej, tak samo normalna szkoła nie powinna być miejscem dla dzieci nie spełniających podstawowych norm zachowań społecznych. W dzisiejszych czasach dowóz dziecka do wyspecjalizowanej placówki to lepsze rozwiązanie niż trzymanie go w klasie, w której rozwala naukę i wszyscy go omijają, zamiast mu pomagać w oparciu o specjalistyczną wiedzę (fachowa terapia zaburzeń).
  • mamaaspiama 17.05.19, 07:58
    "Uczeń z konkretną dysfunkcją w systemie giertychowskim miał być dowożony do szkoły specjalnie dostosowanej do dzieci z daną dysfunkcją. Tam miałby sztab specjalistów od swojego problemu i organizację nauki, która ograniczyłaby mu możliwości destrukcyjnych zachowań."

    Pięknie założenie. A pan Giertych miał pomysł jak to wdrożyć? I sfinansować? W miastach pół biedy, ale poza miastami też żyją ludzie 😉
    Jak sobie wyobrażamy funkcjonowanie takiego systemu w gminach, w których jest liczba dzieci na jedną szkołę, a wśród nich np. 15 z dysfunkcjami, w dodatku kilkoma różnymi. Dzieci dowożone np. 50-60 km w jedną stronę do miasta?
    Poza tym biorąc pod uwagę głęboką niechęci społeczeństwa do finansowania edukacji, kto miałby płacić za sztaby specjalistów? Jaki specjalista będzie pracował za 1800 na rękę w takich warunkach?
  • lauren6 17.05.19, 08:06
    Poza tym w jednej klasie nie powinno być kilkoro dzieci z identyczną dysfunkcją. W szkołach integracyjnych starają się wybierać dzieci z różnymi zaburzeniami.
  • ichi51e 17.05.19, 08:14
    Jakby to mialo wygladac w praktyce? W teorii dzieci zdrowe dk klasy integracyjnej rowniez powinny byc przebrane

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamaaspiama 17.05.19, 08:19
    Prawda.
    Sądzę, że w pomyśle Giertycha chodziło o poszufladkowanie i odizolowanie dzieciaków. Bezmyślne bardzo, bo dzieci mają to do siebie, że stają się dorosłymi. I co wtedy? Getta podzielone w zależności od dysfunkcji? Zamiast integrowania izolacja i utrzymywanie rzeszy ludzi, którzy mogliby być produktywni?
  • katja.katja 17.05.19, 08:58
    Dzieciak do czasu dorosłości ma kilka lat na terapie, które przystosują go do życia w społeczeństwie, szkoła dla neurotypowych nie jest do tego niezbędna.
    I jak jest dorosły to okres dojrzewania, najbardziej niebezpieczny dla niego i otoczenia ma już za sobą.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • 1matka-polka 17.05.19, 09:03
    O, żyjesz...

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • mamaaspiama 17.05.19, 11:28
    "szkoła dla neurotypowych nie jest do tego niezbędna."

    Rozumiem, że jesteś zwolenniczką nauki pływania bez wchodzenia do wody?
  • katja.katja 18.05.19, 10:35
    Niestety, "pływania" nie nauczy szkoła dla neurotypowych, a jeszcze wiele może zepsuć.
    Często (są liczne badania na ten temat) dzieci "inne" padały ofiarą klasowych prześladowań. W klasach "normalnych".
    Jaką "naukę pływania" z tego wyniosą?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 17.05.19, 08:16
    W wypadku autyzmu literatura fachowa mowi ze powinno spedzac czas z dziecmi nt i zly kontakt lepszy niz zaden

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sofia_87 17.05.19, 11:40
    A czy literatura fachowa mowi cos na temat wpływu na dzieci neurotypowe obecności dzieci agresywnych i bezkarnych w swojej agresji, bo z najrozniejszymi orzeczeniami
  • katja.katja 18.05.19, 10:32
    Ciekawy temat.
    No właśnie? Ktoś da jakiś link do publikacji?

    --
    Nie dam się wygasić!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.