Dodaj do ulubionych

IF dla zatrzymania tycia :)

22.05.19, 13:20
Dziewczyny, które się znają i stosowały intermittent fasting - pomóżcie. Przede wszystkim snakelilith, proszę, pomóż.

Potrzebuję zatrzymać gigantyczne jojo. Nie chodzi o schudnięcie, bo ważę tyle, ile chcę, tylko zatrzymanie wagi, która od 18 miesięcy idzie non stop w górę.

Od 14 lat moją stałą wagą było 48-49 kilo. Przed ciążą, po ciąży, i tak dalej. Przy 47kg jestem zdecydowanie za chuda, przy 51kg - przestaję wchodzić we wszystkie ciuchy z mojej szafy.

Podczas drugiej ciąży nie mogłam jeść i się - nie z własnej woli - strasznie wygłodziłam, ważąc w dzień po porodzie 43kg. Od razu po porodzie zaczęłam jeść i jem do teraz smile

W ciągu ostatnich 18 miesięcy przytyłam 7kg (dobrze), ważę 50kg, ale już więcej tyć nie chcę! A cały cały cały czas chce mi się jeść. Jem więcej niż mój mąż, trzy-cztery posiłki dziennie, plus przekąski, plus dokładki, plus przekąski, non stop. Nawet w nocy czasem wstaję jeść, jak zgłodnieję, i co gorsza, od jakiegoś czasu te przekąski zaczynają być pośledniej jakości, idę coraz bardziej w mleczne czekolady, gumisie, cukierki i słodkie ciastka uncertain Trwa to już od kilku miesięcy i widzę, że zmierzam ku złemu, a nie potrafię przerwać.

Jestem niestety ofiarą gigantycznego pociążowego jojo big_grin

Jak teraz to przerwać, nie wchodząc w żadne diety?

Umyśliłam sobie IF. Od poniedziałku nie jem śniadania, a potem około 11 jem duży ciepły lunch (ziemniaki/kasze + mięso + warzywa + sałata, plus micha pełnotłustego jogurtu z orzechami, ziarnami i świeżym owocem), a potem około 18:00 kolejny duży ciepły posiłek (węglowodany + białko + świeże warzywa + jogurt + owoc). Łącznie 1800-2000kcal. I potem już nic, aż do 11 następnego dnia.

Ma to sens? Czy 5-7 dni IF wystarczy, żeby wrócić do normalnego zbilansowanego jedzenia, 3 razy dziennie, bez głupiego podżerania ciastek z czekoladą?
No normalnie mam wrażenie, że coś mi się poprzestawiało i cały czas garnę się do głupiego cukru. Zawsze jadłam dużo węglowadanów, chleby, makarony, kasze, ziemniaki, dużo owoców, ale teraz non stop jadłabym głupie słodycze tylko.
IF pomoże? I jak długo tak?

Dzięki!



--
It's not about having time. It's about making time.
Edytor zaawansowany
  • chatgris01 22.05.19, 13:23
    Próbowałaś przegryzać migdałami? Sama byłam zdziwiona, jak to likwiduje chęć na słodkie (a i na kolację często też).
  • sfornarina 22.05.19, 13:26
    > Próbowałaś przegryzać migdałami? Sama byłam zdziwiona, jak to likwiduje chęć na słodkie (a i na kolację często też).

    Próbowałam już wszystkim przegryzać. Mam taki apetyt, że wciągnę paczkę migdałów na jedno posiedzenie, doprawię paczką 250g rodzynków i tabliczką czekolady. I zapewniam, zajmie mi to mniej niż godzinę big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • chatgris01 22.05.19, 13:30
    Ale regularnie? Ja zaczęłam codziennie przed obiadem zjadać 10-20 łuskanych migdałów (zalecają 30, ale się bałam kalorii) i po jakichś 7-10 dniach naprawdę to wpłynęło na apetyt.
  • sfornarina 22.05.19, 13:30
    To jest tak, że ja najpierw byłam dramatycznie wychudzona. Do tego dramatycznie głodna. Więc jadłam, jadłam i jadłam. Bo chciałam, i bo musiałam.

    A teraz mam wrażenie, że doszłam do etapu, gdy jem już w zasadzie non stop z przyzwyczajenia, ja już nawet nie jestem głodna, tylko mój żołądek jest bez dna. To się nie kończy na przekąsce typu paczka ciastek, tylko na trzech-czterech paczkach ciastek. I wciąż jest mało.
    To jest jakieś głupie jedzenie nawykowe, bo aż mi się trudno śpi z tak pełnym żołądkiem - i dalej jem.

    Muszę to jakoś zatrzymać, bo to normalne nie jest.

    Nigdy się nie odchudzałam poza jednym drobnym epizodem w młodym nastolęctwie, więc pierwszy raz w życiu doświadczam jojo. Fajne to nie jest sad

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • chatgris01 22.05.19, 13:38
    Wygląda, jakbyś sobie rozepchała żołądek uncertain
    Ale to się da odwrócić. Może Snake coś konkretnie doradzi.
    A próbowałaś pić wodę przed posiłkami?
  • sfornarina 22.05.19, 13:51
    > Wygląda, jakbyś sobie rozepchała żołądek uncertain

    No dokładnie tak. Ale ja zawsze jadłam duże porcje. Gorzej tylko, że nigdy nie ciągnęło mnie w takiej ilości do słodkiego syfiastego jedzenia. Na całe paczki sad

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • morekac 22.05.19, 19:12
    >To się nie kończy na przekąsce typu paczka ciastek, tylko na trzech-czterech paczkach ciastek. I wciąż jest mało.

    Weź odstaw te ciastka i zacznij jeść normalne posiłki - z możliwie niskim indeksem glikemicznym. Słodycze szybko podnoszą poziom cukru we krwi, ale potem zaraz znowu jesteś głodna.
    Cukier sobie badałaś ostatnio?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • sfornarina 23.05.19, 13:19
    > Cukier sobie badałaś ostatnio?

    We wrześniu, przed operacją. Nigdy nie miałam w tym problemu, zawsze w normie.
    Ostatnio nie.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kura17 22.05.19, 13:27
    a moze sprobuj na razie jesc 3 razy dziennie, bez zadnych przekasek po drodze? mnie to bardzo pomoglo.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 22.05.19, 13:32
    > a moze sprobuj na razie jesc 3 razy dziennie, bez zadnych przekasek po drodze? mnie to bardzo pomoglo.

    Nie ma szans. Próbowałam sad

    Generalnie do tego dążę i zawsze przed ciążą właśnie tak jadłam. Ale na razie klapa, choćbym nie wiem jak porządne śniadanie zjadła, dotrwam do lunchu, potem zjem solidny lunch i się zaczyna i tak trwa aż do nocy, bo jak się budzę i zasnąć nie mogę, to też jem.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • fabryka.lodow.napatyku 22.05.19, 13:36
    ja stosuje IF wczesniej 2 razy dziennie, teraz 1 raz czasami 2 jak jestem bardzo glodna. I to jest moje odgkrycie zycia, ze nie musimy caly czas jesc, czuje sie wspaniale, mam duzo czasu I chudne.
    jestem rowniez na KETOGENICZNEJ
  • sfornarina 22.05.19, 13:53
    Dla mnie ketogeniczna odpada. Nie akceptuje żadnej innej diety jak zbilansowana ze wszystkimi potrzebnymi składnikami wink

    Ale właśnie pomyślałam, że kilka dni na IF pozwoli mi zatrzymać apetyt.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • rulsanka 22.05.19, 13:33
    "w mleczne czekolady, gumisie, cukierki i słodkie ciastka"

    A wysypiasz się jak trzeba? Chęć na słodkie to często efekt niedospania.

    Zjadasz wystarczającą ilość tłuszczu? Tłuszcz plus warzywa i białko to najlepszy sposób na ograniczenie napadów głodu.

    Jest jeszcze możliwość, że twoje ciało ustaliło sobie nową docelową wagę i np. będzie to 51 kg. Jako trenerka powinnaś umieć dawać przykład akceptacji własnego ciała. Nie uwierzę, że przy tej wadze będziesz wyglądała grubo. Jesteś wysportowana, masz mięśnie.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • kiddy 22.05.19, 13:35
    Mnie zaskakuje wartość kaloryczna, jaka Sfornarina sobie założyła. Przy tak intensywnym trybie życia 1800 kcal to mało.
  • pani-nick 22.05.19, 13:47
    Sądzę, że spożywa więcej. Łyżka oliwy z oliwek to 120 kcal. Moje śniadanie z serka wiejskiego, rukoli, oliwy i pomidorków koktajlowych potrafi mieć 400 i więcej kcal.
    Licząc wszystko naprawdę wszystko, co spożywam, trudno mi zejść poniżej 1500 kcal. A jem mało. I to nie, że mi się wydaje, że mało, tylko mam to pospisywane skrupulatnie.
    I też mi się wydaje, że przy takim trybie życia, jak Sfornariny, to 1800 kcal jest zbyt małą wartością, ale wydaje mi się również, że to nie jest wartość faktyczna.
  • sfornarina 22.05.19, 13:47
    Kiddy, przestań łapać mnie za pojedyncze słówka i dopowiadać sobie coś, czego tu nie ma.
    Napisałam, że jest to 1800-2000kcal. Dlaczego wybrałaś wartość najniższą?

    Obecnie mam tydzień odpoczynku i w tym tygodniu ćwiczę tylko jogę, bo nie zamierzam ćwiczyć intensywnie przy IF.
    Mój fitbit pokazuje spalonych 1900-2000kcal na dzień (w przeciwieństwie do dni intensywnych, kiedy spalam 2200-2500).
    Jestem malutka i niziutka i z tego powodu moje zapotrzebowanie kaloryczne wynosi trochę mniej niż dla przeciętnej kobiety.

    Pytam tutaj o poradę, a nie o wciskanie nosa w moją wyimaginowaną chudość albo zaburzenia wizerunku, bo takowych nie mam.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • 35wcieniu 22.05.19, 13:55
    162 cm - "malutka i niziutka"?! surprised surprised
  • 1matka-polka 22.05.19, 14:02
    "162 cm - "malutka i niziutka"?!"
    Wśród Holendrów to na pewno...

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • sfornarina 22.05.19, 13:42
    > A wysypiasz się jak trzeba? Chęć na słodkie to często efekt niedospania.

    Na początku właśnie jadłam słodkie z niedospania przy niemowlaku. To prawda. Ale od miesięcy moje niemowle sypia po 12 godzin noc w noc i ja te 7.5-8h snu zaliczam codziennie też.

    > Zjadasz wystarczającą ilość tłuszczu? Tłuszcz plus warzywa i białko to najlepszy sposób na ograniczenie napadów głodu.

    Dużo. Kupuję wyłącznie pełnotłusty nabiał, jadam mięso, używam bardzo dużo oliwy i tłoczonego na zimno oleju do sałat - codziennie. Białka też mam dużo w diecie, generalnie jem bardzo zbilansowanie, tylko od roku te słodycze dodatkowo i coraz więcej cukru, non stop.

    > Jest jeszcze możliwość, że twoje ciało ustaliło sobie nową docelową wagę i np. będzie to 51 kg

    Jakim cudem? Wydaje mi się, że to jednak jojo, bo im więcej kilo mi przybywa, tym apetyt się zwiększa. Ekspotencjalnie. Jakby się ustaliła ta waga, to apetyt powinien zacząć się już wyrównywać...

    > Jako trenerka powinnaś umieć dawać przykład akceptacji własnego ciała. Nie uwierzę, że przy tej wadze będziesz wyglądała grubo. Jesteś wysportowana, masz mięśnie.

    Akceptacja własnego ciała to nie znaczy akceptacja tego, że jem już w tym momencie niekontrolowanie i nie potrafię pohamować koszmarnego apetytu. Tabliczka czekolady + paczka hitów + paczka rodzynków + paczka migdałów + paczka herbatników na jedno posiedzenie to już nie jest normalne i nie ma nic wspólnego z akceptacją własnego ciała. Piszę, że nie chcę schudnąć, tylko zatrzymać niekontrolowane jedzenie.

    Ruslanka, nie mam zaburzeń własnego wizerunku. Widzę w lustrze, kiedy jestem za chuda. Nie trenuję dla zrzucenia wagi. Nie odchudzam się. Kocham gotować i kocham jeść.
    Ale od paru miesięcy mój apetyt zaczął przekraczać granice zdrowego rozsądku i jeśli tego nie zatrzymam, skończę z chorobami metabolicznymi.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • bib24 22.05.19, 13:53
    przeczytaj kod otyłości funga. tam znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania.
  • sfornarina 22.05.19, 14:01
    > przeczytaj kod otyłości funga. tam znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania.

    Czy ja serio muszę coś czytać?
    Mam od groma książek, które chętniej przeczytam. Pytam się na forum o IF, a nie co mam poczytać wink No proszę Cię big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 22.05.19, 13:54
    Nie wiem czy to apetyt bo sama piszesz, że nie jesteś głodna.
    Może "coś" zajadasz. Albo rozładowujesz. Stres czy napięcie niekoniecznie muszą być spowodowane negatywnymi czynnikami.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sfornarina 22.05.19, 14:03
    > Może "coś" zajadasz. Albo rozładowujesz. Stres czy napięcie niekoniecznie muszą być spowodowane negatywnymi czynnikami.

    No nie wiem. Ja się sklasyfikowałam jako standardowe jojo. Bardzo schudłam (wygłodziłam się. Wyłam z głodu i jeść nie mogłam przez pięć miesięcy) i teraz organizm odreagowuje, tak mi się wydaje. Najpierw jadłam z głodu, a obecnie przerodziło się to chyba w jedzenie nawykowe. Przynajmniej tak mi się wydaje...


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 22.05.19, 14:54
    Po tonie Twoich odpowiedzi wnoszę, że jednak jakiś rodzaj napięcia odczuwasz.



    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 22.05.19, 14:54
    Nie do mnie akurat, ale do innych dziewczyn.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zona_glusia 22.05.19, 13:59
    A jesteś pewna, że jesteś zdrowa? Może powinnaś się przebadać.
    Nie wiem na ile to jest potwierdzone wiarygodnymi badaniami, ale słyszałam, że apetyt na słodkie wiąże się częściowo ze zmienioną florą bakteryjną jelit. Może jedzenie kiszonek, jogurtów i probiotyków pomoże na gwałtowne napady "chcę słodkiego".
  • kura17 22.05.19, 14:07
    > Ruslanka, nie mam zaburzeń własnego wizerunku.

    Sforna, to nie konkretnie do Ciebie, jednak - przynajmniej na poczatki - nikt kto ma jakies zaburzenia, ich nie widzi ...



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • kiddy 22.05.19, 13:34
    Jesz 2000 kcal przy tak aktywnym trybie życia? Sfornarina, zlituj się nad swoim ciałem, ty po prostu głodujesz, a ono się upomina o swoje i zatrzymuje, co się da, na zapas. 1800 kcal to ja mam zalecone przy sporej nadwadze i raczej umiarkowanej aktywności fizycznej.
    Może powinnaś raczej zwiększyć liczbę posiłków, zamiast redukować je do 2, po to, żeby uspokoić organizm, żeby "wiedział", że głodny nie będzie i regularnie dostanie swoją porcję energii. Mnie akurat argumenty za IF nie przekonują.
    Przeszłaś przez dwie (trzy?) ciąże, twój organizm się zmienił, może powinnaś się temu przyjrzeć i dostosować do jego wymagań? Poza tym jesteś coraz starsza, nie coraz młodsza, dzieci z kolei generują dodatkowe obciążenie fizyczne i psychiczne, jestem hiperaktywna fizycznie. To wszystko razem może powodować przemęczenie, przeforsowanie organizmu. Może czas odpocząć?
  • sfornarina 22.05.19, 13:49
    JAP. Przeczytaj co napisałam wyżej.

    > 1800 kcal to ja mam zalecone przy sporej nadwadze i raczej umiarkowanej aktywności fizycznej.

    Doucz się. Przy nadwadze (a i pewnie wyższym wzroście) masz z definicji wyższe zapotrzebowanie kaloryczne bazowe niż ja.

    > Może powinnaś raczej zwiększyć liczbę posiłków, zamiast redukować je do 2/
    Przecież piszę, że od 18 miesięcy jem po dziesięć razy dziennie, również w nocy? Jeszcze więcej mam jeść? big_grin big_grin big_grin


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kiddy 22.05.19, 13:53
    A dlaczego jesteś wobec mnie taka agresywna? Miałam cię za rozsądną, fajna babkę, a ty po prostu rzucasz mi się do gardła.
  • sfornarina 22.05.19, 14:07
    Bo pytam o konkretną poradę, a zamiast porady dostaję inwestygację w moją rzekomą "chudość" i analizę tego, jak "strasznie mało jem".
    Jeśli tak strasznie mało jem, to jakim cudem waga poszła w górę o 7 kilo i dalej idzie? Hę?

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kura17 22.05.19, 14:13
    > Bo pytam o konkretną poradę, a zamiast porady dostaję inwestygację w moją
    > rzekomą "chudość" i analizę tego, jak "strasznie mało jem".

    ej no, chyba nikt zawsze nie pisze "wylacznie na zadane pytanie", bo forum juz dawno by z nudow umarlo ...

    > Jeśli tak strasznie mało jem, to jakim cudem waga poszła w górę o 7 kilo i dalej
    > idzie? Hę?

    no ale teraz nie jesz 1800-2000 kcal, prawda? zakladam - z opisow - ze duzo duzo wiecej. Kiddy pisala o Twoich planach na jedzenie mniej.





    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 22.05.19, 14:15
    > no ale teraz nie jesz 1800-2000 kcal, prawda? zakladam - z opisow - ze duzo duzo wiecej. Kiddy pisala o Twoich planach na jedzenie mniej.

    Nie no.
    TERAZ jem 1800-2000kcal!

    W ostatnich miesiącach jadłam po 3000kcal dziennie, dlatego od miesięcy cały czas waga idzie mi w górę.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • sfornarina 22.05.19, 14:16
    Teraz, w sensie od poniedziałku. I chcę tak tylko przez 5-7 dni smile

    Chodzi o to, żeby przerwać ten apetyt na słodkie i wrócić do normalnego żywienia, 3 razy na dobę, śniadanie, obiad i kolacja. Jak kiedyś.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kura17 22.05.19, 14:20
    > Teraz, w sensie od poniedziałku. I chcę tak tylko przez 5-7 dni smile

    a, ok - wlasnie odpisalam patrzac na Twoj "stary" jadlospis.
    ale swoje zdanie podtrzymuje - tylas, bo jadlas 3000 kcal i wiecej, Kiddy sie martwi, ze teraz moze scielas za bardzo (ja nie wiem, nie znam sie, wiem ile sobie powinnam sciac, ale ja wielka baba jestem), nie kometuje Twego poprzedniego jedzenia jako "za malo".



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 22.05.19, 14:22
    Ścięłam kalorie, ale ścięłam też trening, żeby nie rzucić się na jedzenie po treningu. W tym tygodniu tylko joga smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • morekac 23.05.19, 08:18
    sfornarina napisał(a):

    > Chodzi o to, żeby przerwać ten apetyt na słodkie i wrócić do normalnego żywieni
    > a, 3 razy na dobę, śniadanie, obiad i kolacja. Jak kiedyś.

    Moim zdaniem nie przerwiesz tego apetytu na słodkie, jeśli nie odstawisz ciastek. Podnoszą ci na chwilę cukier, potem spada i znowu cię trzęsie - na kolejne słodkości i tak w kółko. Już nie mówiąc o tych świństwach, które są w ciastkach poza cukrem. I że słodkie uzależnia.
    Więc wywal wszelkie słodycze z domu (da się. I nie szukaj wymówek) i jak już musisz przegryzać, to jedz coś, co nie ma cukrów prostych.
    BTW: jeśki jesz 2 tys kalorii, w tym jest paczka ciastek (albo i więcej), to co ty właściwie jesz?



    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kura17 23.05.19, 08:44
    > BTW: jeśki jesz 2 tys kalorii, w tym jest paczka ciastek (albo i więcej), to co ty właściwie jesz?

    a to ja wyjasnie, bo mialam podobna rozmowe ze Sfornarina wczoraj - te 2000 kcal to "plan odchudzajacy", zeby przerwac ciag ciastkowo - zaczela go stosowac od poniedzialku mniej wiecej. wczesniej - z ciastkami itp - bylo 3000 kcal i wiecej smile


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • morekac 23.05.19, 09:20
    Niemniej skonsultowałabym ten prześwietny plan żywieniowy z dietetykiem - może rzeczywiście ma za mało kalorii. Albo za mało czegoś innego. Wiem, że dziewczyna zaraz napisze, że się na tym zna, ale może być i tak, że nieobiektywny obraz własnej osoby zaburza jej fachowość.
    No i wywliłabym ciastka i słodycze z domu. To jak trzymanie alkoholu w domu alkoholika.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kura17 23.05.19, 09:32
    pewnie, ze dobrze byloby z kims fachowym pogadac i badania zrobic - moze problem jest powazniejszy.
    i tez sugerujemy tutaj gremialnie wywalenie slodkiego syfu z domu ... ja wiem, co mowie, slodkie _na ogol_ mnie nie kusi, ale jak czasem mnie szatan opeta i kupie ciasteczka maslane, ktore pieka w sklepie tureckim kolo nas, to razem ze starszym synem zjemy tyle, ile kupie ... mlodszy sie z nas ponabije i zje inne swoje ulubione wink
    kupuje bardzo rzadko i staram sie kolo tego sklepu jak najmniej przechodzic ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 23.05.19, 10:06
    Dzięki. Właśnie o to w tym watku pytam - jak odstawić te cholerne ciastka/słodycze? Wszystko inne w diecie gra, bo jem poza tym zdrowo i zróżnicowanie i się na żywieniu znam. Silna wola nie wystarczy 😊 wiec wymyśliłam IF.

    I odpowiem zbiorczo: gigantyczne jojo, bo schudłam 5kg, a przytyłam 7kg i nie mogę się zatrzymać. Nie wykluczam, że mnie się klepki po pięciu miesiacach wycia z głodu poprzestawiały; bo schudłam nie na własne przecież.

    2 tys kalorii to jem na diecie IF 😊 Trzymam się już 3 dni 😊

    Co do pytania o stres - nie mam go dużo, wręcz mniej niż zwykle. Własna firma raczej dostarcza mi radości niż stresu, szczególnie, że nie pierwszy raz mam własny biznes, a po drugie świetnie się rozwija 💪 Rodzinnie, finansowo i zdrowotnie też super, z niania małż chyba też nie konspiruje, bo właśnie szukamy nowej 😜

    A co do przytycia, na litość, dziewczyny: jeśli całe życie ważycie X i ktoś Wam powie: przytyjcie 6kg, bo i tak dalej będziecie w normie, będzie Wam na pewno dobrze z at nowa waga i nowym rozmiarem? Nawet jeśli to więcej,niż kiedykolwiek ważyłyście BEZ DIET I DBANIA o wagę?

    I jeszcze jedno - naprawdę lepiej jest reagować, gdy się problem zauważa, niż rok i 10 kilo później, bo wtedy problemik urasta do wielkiego problemu.

    Dzięki za pomocne wypowiedzi i za wiadro pomyj również. Ematka nigdy nie zawodzi 😂

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • alicia033 23.05.19, 10:31
    sfornarina napisał(a):

    > A co do przytycia, na litość, dziewczyny: jeśli całe życie ważycie X i ktoś Wam
    > powie: przytyjcie 6kg, bo i tak dalej będziecie w normie, będzie Wam na pewno
    > dobrze z at nowa waga i nowym rozmiarem? Nawet jeśli to więcej,niż kiedykolwiek
    > ważyłyście BEZ DIET I DBANIA o wagę?

    owszem, bo to jest fizjologicznie naturalne.
    Jako specjalistka powinnaś wiedzieć, że zakres prawidłowego bmi zmienia się także z wiekiem.

    > I jeszcze jedno - naprawdę lepiej jest reagować, gdy się problem zauważa, niż r
    > ok i 10 kilo później,

    10 kilo w rok to najczęściej za szybko ale w skrajnych przypadkach, takich, jak niewykluczone, że twój to być może walka organizmu o zdrowie. Uprzejmie przypominam, że jak ci to już wyliczono, jesteś na granicy niedowagi.
    Od okolic 40 roku życia przybieranie 1-2 rocznie na wadze, do nowego, genetycznie zaprogramowanego "punktu równowagi", to fizjologiczna norma, znajdująca też odzwierciedlenie w tablicach bmi. Czyli np. już nie będzie to te 48 kg, a 56.
    Może też oczywiście negować fizjologię i do końca życia walczyć z organizmem ściśle pilnując diety.

  • sfornarina 23.05.19, 10:50
    Po pierwsze, nie mam 40 lat.
    Po drugie, mam BMI w normie.
    Po trzecie, ważę obecnie 2kg więcej niż ważyłam przed zajściem w ciażę i chcę się tu zatrzymać. Sugerowanie, żebym przytyła nagle jeszcze sześć, czyli dodatkowe 12% mojej wagi jest absurdalne.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • milva24 23.05.19, 10:42
    Ja przy wzroście poniżej 160 cm całe dorosłe życie ważyłam 49-50 kg. Najpierw była jedna ciąża, 2,5 roku karmienia, druga ciąża w międzyczasie, kolejne 2,5 roku karmienia. Pomiędzy ciążami i w czasie karmienia ważyłam ok 52 kg. Kiedy odstawiłam młodszą w ciągu roku przybyło mi 2 kg. Na początku byłam trochę zdegustowana bo jak to, całe życie ważyłam 50 kg a teraz 54 kg? Jednak po tym przytyciu waga stanęła w miejscu i uznałam, że to jest moja optymalna waga na ten etap życia i nic z nią nie robię. Wyglądam obiektywnie nawet lepiej niż kiedyś bo przytyło mi się na dole (biodra, uda) gdzie zawsze miałam mniej i moja sylwetka zyskała lepsze proporcje. U Ciebie chyba samym problemem nie jest przybranie na wadze a objadanie się niezdrowymi rzeczami.
  • kura17 22.05.19, 14:18
    > Nie no.
    > TERAZ jem 1800-2000kcal!

    i w to wchodza 3 pelne posilki dziennie, plus te wszystkie przegryzki? kilka paczek ciastek, cukierkow, zelkow, rodzynek i orzechow??? nie wierze, sorry. ja sie pilnuje i jem 1800-2000 kcal dziennie wlasnie i wiem, ile to jest. jedno ciasteczko (JEDNO) to ok 50 kcal, a co dopiero cala paczka! lyzeczka masla/oliwy to 50 kcal itp itd. cos chyba zle liczysz.




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 22.05.19, 14:21
    Bosz. Jak ślepy z głuchym big_grin big_grin

    Zaczęłam IF w poniedziałek i od poniedziałku w tych dwóch mocno rozbudowanych posiłkach staram się skonsumować do 2000kcal dziennie (no, pomiędzy tymi posiłkami czasem jeszcze wcisnę jogurt ze słonecznikiem i bananem, jeśli już bardzo zgłodnieję)

    Wcześniej, z tymi przekąskami luzem jadłam po 3000kcal dziennie. Czasem więcej, zdarzało się mniej, ale generalnie dużo pochłaniałam. Najgorsze właśnie, że w słodyczach i im więcej tych słodyczy jem, tym bardziej żołądek traci dno.


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kura17 22.05.19, 14:27
    no wiem, nie spielo nam sie, juz wyzej to napisalam wink


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • jak_matrioszka 22.05.19, 14:24
    Z ciasteczkami wychodzi jej 3000, może ma małe paczki smile
  • sfornarina 22.05.19, 14:26
    No czasem więcej, przecie piszę big_grin
    Uśredniam.
    Nie będę pisać, że jem po 5 tys kcal, bo nawet jak się zdarzyło, to jednak na co dzień aż tyle po uśrednieniu nie wychodzi tongue_out

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • jak_matrioszka 22.05.19, 14:38
    Ja nie wiedziałam ile jem, z ciekawości eksperymentalnie policzyłam. Lody 0,9l wycenione przez producenta na 224kcal/100g to 2000kcal tylko na deser. W ramach drugiego eksperymentu ograniczyłam kalorie i dołożyłam ćwiczenia, po dwóch miesiacach mam dokładnie ta sama wage. Czyli moje ciało ma swój pomysł na życie i wage idealna do której daży, a ja moge jeść albo nie jeść, bo po osiagnieciu wagi idealnej już nie tyje, ani nie chudnetongue_out
  • jak_matrioszka 22.05.19, 13:39
    Sfornarina, rzucaj z nami cukier smile Owocami nie przytyjesz, nie tymi z obecnego sezonu, a może dasz rade przystopować z przekaskami.
  • bib24 22.05.19, 13:55
    na owocach się zarąbiście tyje. np. na czereśniach.
  • berdebul 22.05.19, 14:12
    Chyba żartujesz. Zanim otworzę każda, sprawdzę czy nie ma robala, usunę pestkę, to już mi się nie chce jeść. big_grin
  • kura17 22.05.19, 14:14
    > Chyba żartujesz. Zanim otworzę każda, sprawdzę czy nie ma robala, usunę pestkę,
    > to już mi się nie chce jeść. big_grin

    no i ile kalori spalisz grzebiac w tych czeresniach!


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • jak_matrioszka 22.05.19, 14:19
    No nie wierze. Na samych czereśniach nie da sie zarabiście przytyć, trzeba coś bokiem dojadać!
  • majenkir 22.05.19, 15:02
    Znajoma mojej mamy miala czeresnie w ogrodzie. Co roku pieknie jej owocowaly, a ona to jadla. W sezonie nie jadala nic innego tylko te czeresnie, zeby sie nie zmarnowaly big_grin. I kazdego lata 7-8 kg na plusie(a niska byla). To nie zadna urban legend, znalam kobiete osobiscie.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • jolie 22.05.19, 16:06
    Czereśnie mają bardzo dużo cukru. Przy diecie cukrzycowej nie za bardzo można je jeść.
  • alicia033 22.05.19, 19:24
    majenkir napisała:

    > Znajoma mojej mamy miala czeresnie w ogrodzie. Co roku pieknie jej owocowaly, a
    > ona to jadla. W sezonie nie jadala nic innego tylko te czeresnie, zeby sie nie
    > zmarnowaly big_grin. I kazdego lata 7-8 kg na plusie(a niska byla).

    Czereśnie mają ok. 60 kcal w 100g co daje 600 kcal w kilogramie. I 80% wody. Zjeść kilogram dziennie to owszem, żaden wyczyn, 3 kilo - to już wyzwanie, a daje nam to 1800 kcal, czyli dzienną dawkę kaloryczną dla prowadzącej siedzący tryb życia kobiety wzrostu 1,60m i bmi nieprzekraczającego 22.
    Wymyśl coś innego, majenkir, bo w tej historii to świstak siedzi i zawija w sreberko...

  • pani-nick 23.05.19, 06:48
    Ja się tak kiedyś utuczyłam przez miesiąc śliwkami.
  • majenkir 23.05.19, 18:26
    Mozesz nie wierzyc, ale to szczera prawda.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • pani-nick 22.05.19, 13:42
    A musisz mieć te słodycze w domu?
  • kura17 22.05.19, 14:15
    > A musisz mieć te słodycze w domu?

    moze to jest dobry trop? nie trzymac chlamu w domu, ewentualnie jakies zdrowe zapchajdziury?


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 22.05.19, 14:24
    Pięć gąb do wyżywienia w domu, nie obejdzie się bez słodyczy smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kura17 22.05.19, 14:28
    > Pięć gąb do wyżywienia w domu, nie obejdzie się bez słodyczy smile

    haha, JAK SIE CHCE TO SIE DA!!!
    Twoje wlasne motto, zastosuj smile


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • pani-nick 22.05.19, 14:30
    big_grin
  • sfornarina 23.05.19, 13:23
    > haha, JAK SIE CHCE TO SIE DA!!!
    Twoje wlasne motto, zastosuj smile

    No przecież właśnie je stosuję! Chcę ograniczyć, więc zaczęłam ograniczać w poniedziałek i na razie mi idzie dobrze. Więc chyba się motta trzymam, nieprawdaż?
    big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pani-nick 22.05.19, 14:29
    Masz trójkę dzieci???
  • sfornarina 22.05.19, 14:34
    Niania z nami mieszka wink

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • katja.katja 22.05.19, 14:46
    Mąż to szczęściarz wink

    --
    Nie dam się wygasić!
  • majenkir 22.05.19, 15:02
    Niania niani nierowna....

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • katja.katja 22.05.19, 15:04
    To ładna i zgrabna 20-latka.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 35wcieniu 22.05.19, 14:36
    Powiedziała osoba, która wmawia innym że brak czasu na trening to wymówka.
    Brak czasu to wymówka ale niekupowanie słodyczy jest nie do zrobienia. Płaczę. big_grin
  • sfornarina 22.05.19, 14:49
    Popłacz sobie, jeśli Ci to pomoże. Luz big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kura17 22.05.19, 15:36
    > Popłacz sobie, jeśli Ci to pomoże. Luz big_grin

    Sfornarina, no ale ona (i ja, bo to samo napisalam) ma racje - napisalas bardzo wiele, zeby nas przekonac, ze jak ktos CHCE cwiczyc, to mozna i "nie ma wymowek". Ty ponoc chcesz przestac jesc bez kontroli, tak?

    po co Ci te duze ilosci slodyczy w domu? masz dwojke malutkich dzieci, ktore i tak nie powinny za duzo syfu jesc. do tego nianie, ktora - jak pisalas - walczy z waga i sie odchudza, czyli nie powinna tego jesc takze. no i maz, ktorego nie ma w domu po 12 godzin i wiecej - tez pisalas. czyli slodycze sa ... dla Ciebie wink
    miej jedna paczke dobrych slodyczy w domu, zadnych rodzynek, orzechow itp - jak zjesz, to nie bedzie tragedii, no i do sklepu bedziesz musiala isc po nowe - ale tylko po jedna paczke na raz.
    albo kupuj cos, co dzieci lubia, a Ty nie ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • nikki30 23.05.19, 11:16
    >Pięć gąb do wyżywienia w domu, nie obejdzie się bez słodyczy

    E tam! U mnie 6 do wykarmienia i od dawna żyjemy bez słodyczy...To jest kwestia nawyków żywieniowych.
    Detox słodyczowy trwał ok. 2 tygodni. Teraz po latach niejedzenia słodyczy wszystko jest dla nas za słodkie.

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • sfornarina 23.05.19, 11:24
    O, czuję, że jest dla mnie nadziejasmile Może faktycznie trzeba się tego pozbyć 😊
    Dzieci słodyczy nie jedza, poza okazyjnie pieczonym domowym ciastem. Jemy my, dorośli 😊

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • nikki30 23.05.19, 15:11
    No więc na co czekasz?smileNie kupuj. Dwa tygodnie się przemęczysz, a potem wszystko będzie Ci się wydawało zbyt słodkie!

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • piataziuta 22.05.19, 13:43
    Ile ty masz wzrostu?
  • sfornarina 22.05.19, 13:50
    162.

    I nie analizuj mnie. Wyglądam normalnie, nie jestem wychudzona. Jak chcesz, to Ci fotkę wyślę tongue_out

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • angazetka 22.05.19, 13:54
    Nie wierzę tongue_out
    Mam 157 cm, najmniej ważyłam 46 kg i wyglądałam... no cóż, za chudo.
  • chatgris01 22.05.19, 14:01
    A ja jej wierzę, przy tym samym wzroście i wadze u kilku osób, każda może nosić inny rozmiar.
    BTW, ja jestem za chuda i koścista już przy wadze 66 kg (i 172 cm wzrostu). Przy wadze 73 wchodzę w dżinsy rozmiar 27 (a nie mam figury typu jabłko).
  • boogiecat 22.05.19, 14:02
    to tez wyslij fotke xd
    a na serio, takie porownywanie wzrostu/wagi nie ma sensu
    ja mam 173 cm i waze 56 kg i nie jestem w zadnym stopniu chuda

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • kura17 22.05.19, 14:05
    > Mam 157 cm, najmniej ważyłam 46 kg i wyglądałam... no cóż, za chudo.

    no wlasnie - 49kg i 162 cm to nie jest nawet BMI 19, czyli blisko wychudzenia (a 46 to ponizej 18) ... zwlaszcza, ze Sfornarina ma kupe miesni, ktore swoje pewnie waza.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • sfornarina 23.05.19, 13:26
    Już nie przesadzaj z tą kupą mięśni tongue_out

    W ciągu ostatnich 27 miesięcy 9 byłam w ciąży, kolejnych 9 się rehabilitowałam po operacjach z absolutnym zakazem ćwiczeń, a w ciągu 6 miesięcy pomiędzy operacjami wolno mi było tylko "ostrożnie" ćwiczyć. Skąd te mięśnie więc, hę? big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • katja.katja 23.05.19, 13:28
    Pozbądź się niani. Szybciej schudniesz i rodzinę też utrzymasz smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chatgris01 23.05.19, 13:38
    Zostały.
    Ja już z 20 lat nie jeżdżę intensywnie na rowerze, ale mięśnie, które sobie wyrobiłam przez parę lat jeżdżenia, ciągle są widoczne.
  • piataziuta 22.05.19, 13:55
    Pewnie, że chcę! smile


  • sfornarina 22.05.19, 14:05
    Masz adres ziuta małpa gazeta.pl?

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • piataziuta 22.05.19, 14:06
    piataziuta@gazeta.pl
  • sfornarina 22.05.19, 14:27
    No to poszło big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • piataziuta 22.05.19, 14:56
    weź zobacz czy dostałaś odpowiedź, bo wydaje mi się, że wysłałam, ale nie mam jej zapisanej w wysłanych tongue_out
  • piataziuta 22.05.19, 15:08
    Wyglądasz świetnie. Przy pięciu kilo więcej, dalej byłoby świetnie.
    Raczej nie znajdziesz tu zrozumienia ze swoim "problemem" - ale może to i dobrze, bo tak uważne pilnowanie wagi, gdy jest się w takiej świetnej formie i ma tak niskie BMI, nie jest chyba czymś dobrym.


  • sfornarina 22.05.19, 17:07
    Jesu. No przecież ja nie pilnuję wagi - wagę mam okej!, tylko wpadłam w jakiś głupkowaty ciąg, którego nie mogę zatrzymać big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • piataziuta 22.05.19, 17:40
    "Potrzebuję zatrzymać gigantyczne jojo. Nie chodzi o schudnięcie, bo ważę tyle, ile chcę, tylko zatrzymanie wagi, która od 18 miesięcy idzie non stop w górę.

    Od 14 lat moją stałą wagą było 48-49 kilo. Przed ciążą, po ciąży, i tak dalej. Przy 47kg jestem zdecydowanie za chuda, przy 51kg - przestaję wchodzić we wszystkie ciuchy z mojej szafy.

    Podczas drugiej ciąży nie mogłam jeść i się - nie z własnej woli - strasznie wygłodziłam, ważąc w dzień po porodzie 43kg. Od razu po porodzie zaczęłam jeść i jem do teraz smile

    W ciągu ostatnich 18 miesięcy przytyłam 7kg (dobrze), ważę 50kg, ale już więcej tyć nie chcę!"


    NIE PILNUJESZ WAGI? Serio? suspicious


    Nie pilnuję to ja.
    Nie jestem w stanie powiedzieć ile ważyłam 18 miesięcy temu. Pamiętam, że dobrze się ze swoim ciałem czułam, gdy ważyłam 3 kilo więcej od Ciebie (przy tym samym wzroście) - ale nie pamiętam ile lat temu to było.
    Zważyłam się przed chwilą, pod wpływem wątku i to był błąd - już wcześniej miałam kiepski humor. Od ważenia mi się nie polepszył. uncertain
  • wapaha 22.05.19, 17:48
    Piataziuta- w zasadzie każda wizyta u ginekologa ( w Polsce) odbywa się z ważeniem. Ja też nie pilnuję wagi, ale wiem ile ważę. Ba, teraz mam apkę "mój kalendarzyk" i raz na jakiś czas tam wpisuję wagę ( 2x m-c) oraz prowadzę od lat pomiary ciała ( centymetrem , mierze się i ja i mój mąż) i tak poza obwodami, dniem cyklu, wpisuję też wagę. Zatem nie pilnuję wagi ( pilnuję brzmi bardzo obsesyjnie) ale obserwuję swoje cialo wink Żadna sprzeczność
    Ważę 55 kg ( 153 cm wzrostu, jestem szczupła),
  • piataziuta 22.05.19, 18:14
    Yyy?
    Chodzę do ginekologa co 6 mies, a czasem co 3.
    Nigdy nie byłam ważona.
    Dodam, że moja ginekolog jest gorliwa: wysłała mnie nawet na badanie cholesterolu i tarczycy - choć nie było wskazań.

    Może tylko kobiety z niedowagą albo niską tkanką tłuszczową są ważone? suspicious

    Masz 153 wzrostu czy to literówka (cyferówka wink?
  • wapaha 22.05.19, 18:22
    big_grin nie dopisałam W CIĄŻY big_grin

    mam 153 cm wzrostu
  • piataziuta 22.05.19, 19:11
    Też ważę tyle co mierzę.
    Znaczy bez jedynki z przodu oczywiście.
    Jakoś mi to dzisiaj strasznie zaczęło przeszkadzać.
  • wapaha 22.05.19, 20:28
    pms ? serio pytam ? chyba każda z nas wtedy cierpi na "lustrzyce" i "wszystkonietak", ewentualnie "sp......j ".
    Waga jest nieważna- sama w sobie tylko, to pomiar mało miarodajny, niedokładny, zalezny od tak wielu rzeczy. Zwłaszcza waga u kobiety , gdzie NORMALNE sa wahania +/- 1,5 kg.
  • piataziuta 22.05.19, 20:34
    Nie, nie pms. Pmsów w zasadzie nie miewam.
    Gorszy dzień.
  • wapaha 22.05.19, 20:55
    Możesz mi nakopać
    Ale przytulam.
    Noc może zabije demony
  • piataziuta 22.05.19, 22:58
    Najlepiej się kopie WINNYCH.
    Z kopania pozostałych nie ma satysfakcji.

    Winny też został dzisiaj raczej "ocalony".
    Będzie spłacał długi powoli. ;P

  • piataziuta 22.05.19, 22:58
    Ps. Dziękuję! smile
  • triss_merigold6 22.05.19, 18:20
    Poza wizytami w ciąży, nigdy nie byłam ważona u ginekologa, a chodzę od 17. roku życia, prywatnie, państwowo etc. i byłam u przeróżnych lekarzy i lekarek.
  • 35wcieniu 22.05.19, 19:58
    W ogóle... "Gigantyczne jojo" = waga o KILOGRAM LUB DWA (!!) większa niż "stała waga od 14 lat" (z przerwą na wychudzenie spowodowane problemami w ciąży). Jezu.
  • vasaria 22.05.19, 13:56
    162 to niziutka ???? To totalnie średni wzrost.
  • domimiska 22.05.19, 13:51
    Jak dla mnie ładu i składu to nie ma i podejrzewam, że to kwestia źle zbilansowanej diety a nie samego rozkładu posiłków. Nie wydaje mi się, żeby krótkookresowo stosowane IF coś pomogło.
  • sfornarina 22.05.19, 13:55
    > Jak dla mnie ładu i składu to nie ma i podejrzewam, że to kwestia źle zbilansowanej diety a nie samego rozkładu posiłków.

    Ale ja pomiędzy tymi przekąskami jem jeszcze zupełnie normalne zbilansowane posiłki, tak jak jadłam zawsze.
    Moja dieta w stosunku do tego co jadłam przed ciążą i wygłodzeniem się nie zmieniła, poza tym że teraz jem większe porcje, i doprawiam słodkim co pół godziny.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • domimiska 22.05.19, 14:00
    A jak u Ciebie ze zdrowiem w ogóle? Hormony okej? Jak ze spaniem? Masz może jakoś więcej stresu ostatnio?
    Btw przy dużej ilości cukrów prostych włącza się trochę właśnie takie błędne koło rzucania się na ich jeszcze większą ilość, cukier sobie skacze. Spróbuj może z ciekawości docisnąć trochę więcej tłuszczów i zobacz jak się apetyt będzie zachowywał.
  • 21mada 22.05.19, 13:55
    >przy 51kg - przestaję wchodzić we wszystkie ciuchy z mojej szafy.
    😂 Lecę po popcorn!
  • sfornarina 22.05.19, 14:04
    Smacznego big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • daniela34 22.05.19, 14:07
    A to dlaczego? Co w tym dziwnego. Dziewczyna ma 162 cm wzrostu i jej dotychczasowa (sprzed ciąży) waga od 14 lat to 48/49 kg. I pewnie ma ciuchy kupione na taką właśnie wagę. Jak przytyje 2 kg to może wyskoczyć poza dotychczasowy rozmiar. Po co komu popcorn?
  • pani-nick 22.05.19, 14:08
    W to jestem skłonna uwierzyć.
    Przy 59 jestem bardzo szczupła, przy 62 wyglądam o.k., przy 65 przestaję wchodzić w swoje ciuchy.
    Jestem o 15 cm wyższa od sfornariny.
    Niby 3 kg różnicy, a naprawdę u mnie je widać i czuć.
  • daniela34 22.05.19, 14:23
    Ja też wierzę- mam 1,65 i przy 48 kg (moja najniższa waga) faktycznie wyglądałam za chudo (brzuch u człowieka jednak nie powinien być wklęsły...), a dawno niewidziana znajoma pytała dookoła, czy jestem chora (przy czym ja się nie odchudzałam - schudłam od nadmiaru obowiązków i braku czasu na jedzenie). Przy 50 było już ok. Przy 54 ubrania zrobiły się ciasnawe, a że nie miałam ochoty na zmianę garderoby- zeszłam do 52.
  • chatgris01 22.05.19, 14:29
    Brzuch jak brzuch, ale doły nad obojczykami, sterczące żebra i zapadnięte policzki robią wrażenie! big_grin (a druga osoba przy tej samej wadze i wzroście wcale nie musi ich mieć).
  • daniela34 22.05.19, 14:35
    Oczywiście- kwesta różnic w budowie ciała. Ja na przykład, ile bym nie ważyła, nawet przy tych 48 kg- nigdy nie miałam chudych nóg, żadne tam patyczki w stylu Ani Rubik, natomiast brzuch miałam wklęsły, i doły nad obojczykami też były
  • 21mada 22.05.19, 14:03
    Twoja psychika nie wyglada dobrze. W dzień wiecznie się ruszasz - żeby o czymś zapomnieć? Nie myśleć? W nocy się budzisz - to przez wyrzuty sumienia ze tak leżysz cała noc zamiast się ruszać? W czym tkwi twój problem?
  • mary_lu 22.05.19, 14:04
    50 kilogramów jako jojo i efekt straszliwego żarcia przy 162 wzrostu i mięśniach, max 2000 kalorii przy byciu trenerką, akceptowalne różnice wagi na zasadzie za chuda i nie mieści się w ciuchach rzędu 1-2 kg... No nie obronisz tego, serio problem jest w Twojej głowie.
  • 35wcieniu 22.05.19, 14:07
    https://cdn1.vectorstock.com/i/thumb-large/06/45/i-agree-button-click-vector-2260645.jpg
  • 35wcieniu 22.05.19, 14:24
    Przeciez pisałaś że miałaś ostatnio zakładaną wkładkę. Że nie bez problemów i o ile pamiętam że później dostałaś trądziku. Obstawiałabym przede wszystkim że Ci się hormony pokopały.
  • sfornarina 22.05.19, 14:25
    Wkładka od 3 miesięcy, tycie od osiemnastu. Gdyby nie fakt, że te nieopanowane słodycze zaczęły się przed wkładką, też obwiniałabym hormony...

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • katja.katja 22.05.19, 14:33
    Zazdroszczę Ci tej wagi.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 21mada 22.05.19, 15:57
    Katju, a ty ile ważysz? Bo sadzac po twojej pupie nie wyglądasz na więcej niż 50kg. Uszy do góry! 😊
  • katja.katja 22.05.19, 16:39
    Dzięki, ale niestety przy takim samym wzroście jak Sforofina (stojącego psa) pękło mi już .... 56 kg sad
    Przed "tarczycą" nie stosując sportu (tfu...) ani diety ważyłam z palcem w d.... 47 kg i byłam podejrzewana, że .... to efekt ciężkiej pracy na siłowni big_grin

    --
    Nie dam się wygasić!
  • snakelilith 22.05.19, 16:44
    O, dopadło cię tycie? Smuteczek. A z taką pogardą pisało się o ludziach, którym się utyło, co? A tu nawet 40-tki jeszcze nie ma. Ciekawa perspektywa na przyszłość. big_grin

    --
    "A juz starożytni starzy Rzymianie dla zdrowia stosowali okłady z młodych piersi smile" - bywalec.hoteli
  • angazetka 22.05.19, 16:45
    Czyli masz idealne BMI. Dramat tongue_out
  • katja.katja 23.05.19, 07:25
    Nie, najlepiej wyglądam przy niższych wartościach BMI (dalej w normie oczywiście).
    I jednak dodatkowe 4 kg więcej czuć.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • wapaha 22.05.19, 17:03
    a ja jestem niża o 10 cm, ważę 55 kg i jestem szczupła. Mam piękne jędrne ciało tongue_out
  • piataziuta 22.05.19, 19:18
    Prawda.

    A powiesz jakie masz obwody? Talia biodra udo?
  • wapaha 22.05.19, 20:36
    Wyślę na priv ok ?
  • piataziuta 22.05.19, 20:55
    Ok smile
  • katja.katja 23.05.19, 07:25
    Pokaż.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • wapaha 23.05.19, 07:48
    buhahaa
  • kura17 23.05.19, 07:57
    > buhahaa

    no jak to, Wapaha, nie dasz sie namowic do wyslania foteczki naszemu milusinskiemu?...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • wapaha 23.05.19, 08:37
    żenujący jest
    bardziej niz Józek , bo tamten nie żebra u foremek o zdjęcia a ten co trochę od którejś próbuje wymiauczec
  • mrs.solis 24.05.19, 04:04
    A mi pokazala tongue_out Wyglada swietnie nie mowiac juz o tym , ze ma 3 dzieci.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • pade 24.05.19, 10:36
    Kto ma trójkę? Sfornarina? Ona ma dwoje dzieci.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 24.05.19, 10:37
    A, sorry, pogubiłam się w drzewku, o Wapahę chodzi.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • larix_decidua77 22.05.19, 14:55
    Nie potrzebujesz żadnej diety, bo jesteś chuda. Wywal ten syf i chuda pozostaniesz.
  • snakelilith 22.05.19, 14:55
    Zanim przeczytam dokładnie cały wątek, to ustalamy może fakty. Masz 162 i ważysz 50kg. Czyli twoje BMI wynosi 19. Nie wiem dokładnie, ile masz lat, ale przypuszczam, że przekroczyłaś 35 rok życia, do tego masz za sobą dwie ciąże, więc twoje BMI jak na te warunki jest wyjątkowo niskie. Bardzo, bardzo niskie. Powiedziałabym, że nawet za niskie, więc wszelkie wagi z przeszłości w żadnym wypadku nie możesz uznać z jakąkolwiek wskazówkę, czy cel. Mówienie tu o jo-jo jest też wielkim nieporozumieniem. Trochę dziwię się nawet, że kobieta z twoją wiedzą na temat fizjologii, upiera się przy tak niskim BMI skoro wiemy, że uprawiasz dużo sportu, więc dużą część twojej masy zajmują przecież mięśnie. Masz więc bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej, co może sprawdza się u nastolatek, ale u dojrzałej kobiety prędzej czy później może skończyć się problemami zdrowotnymi i przedwczesnym starzeniem się. Nie stałoby się więc nic złego, gdybyś miała nawet BMI 21, czyli wagę wyższą od twojej dotychczasowej. A twój organizm próbuje właśnie upomnieć się o swoje. To, że wymaga teraz szybkiej energii w postaci cukru, może być wskazówką, że masz za mało tłuszczu jak na swój wiek i/albo generalnie za mało jesz w stosznki do tego, co spalasz. Więc IF możesz wprowadzić. Nic nie stoi na przeszkodzie. Ale ja generalnie nie daję wskazówek dietetycznych komuś, kto próbuje sztucznie utrzymać swoją wagę na niekorzystnym poziomie, albo próbuje z kości odchudzić się na ości. Radziłabym ci więc najpierw profesjonalne badanie masy ciała metodą bioimpendancji. Sprawdzenie, czy jesz wystarczająco kalorycznie w stosunku do wyliczonej tam masy mięśniowej, a potem zastanowienie się, czy nie przykładasz do siebie zbyt surowego wzorca. Dotyczącego ciała, zachowań, dyscypliny itd. Twoje niekontrolowane jedzenie może być bowiem też reakcją na zbyt rygorystyczną kontrolę dotyczącą twojego życia. Zaczynasz zajadać po prostu długotrwały stres.

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • katja.katja 22.05.19, 15:01
    I tu się zgodzę.
    Zwłaszcza, że pierwsze dziecko było problemowe ponad przecietną (nie wiem jak drugie), do tego młoda i ładna niania pod jednym dachem z 40-letnim całkiem przystojnym mężem.
    Kto by to wytrzymał?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • angazetka 22.05.19, 15:20
    I ty niewinnie pytasz, skąd te ataki na ciebie.
  • katja.katja 22.05.19, 16:40
    No nie wiem, przecież sama o tym wszystkim nam pisała, prawda? Nie naruszam niczyjej tajemnicy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • snakelilith 22.05.19, 16:46
    Jakiej tajemnicy? Tej, że jej mąż leci na nianie? Jesteś kamerką w jego głowie i wiesz, że on się ślini na jej widok zboku?

    --
    "A juz starożytni starzy Rzymianie dla zdrowia stosowali okłady z młodych piersi smile" - bywalec.hoteli
  • pade 22.05.19, 15:02
    O, dokładnie. Też odniosłam wrażenie o kontroli. Zwłaszcza jak Sfornarina zaczęła ustawiać ematki, że nie odpowiadają na temat, albo nie to, co by chciała przeczytać.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • snakelilith 22.05.19, 15:24
    Akurat od sfornariny wiele mogłoby się czegoś nauczyć. Tak jednak nieszczęśliwie się składa, że ambicja, pracowitość i umiejętność osiągania tego, co się zaplanowało, idą często w parze z skłonnością do perfekcjonizmu i nadmiernej kontroli (własnych zachowań), pozytywna i negatywna strona tego samego medalu. W zamieszaniu i w rozbiegu można wtedy przesadzić i nawet się tego nie zauważa. Tylko organizm się zaczyna bronić. U jednych odzywają się psychosomatyczne choroby, u innych przymusy, także przymus jedzenia. Nie twierdzę, że u sfornariny tak jest, ale ten przymus wpychania słodyczy itd musi być bardzo duży, skoro tak zdyscyplinowana osoba jak sfornarina, nie daje rady tego powstrzymać. I to trudno wytłumaczyć tylko fizjologią.

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • pade 22.05.19, 15:48
    No tak, można się nauczyć, że równowaga jest bardzo ważna.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • snakelilith 22.05.19, 16:07
    Równowaga jest ważna, ale dla każego. Także dla kogoś, kto nie uprawia w ogóle sportu, a propozycje sfornariny odrzuca argumentami, że sfornarina robi za dużo. smile To nie jest objaw równowagi. Zresztą u sfornariny problemem wcale nie musi być sport jako taki, a generalnie zbyt ambitne podejście do obowiązków bądź ich nadmiar. Istnieje mnóstwo ludzi zajadających wszelakie problemy i niekoniecznie ma to coś wspólnego z ilością ruchu.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • kura17 22.05.19, 16:11
    > Istnieje mnóstwo ludzi zajadających wszelakie problemy i niekoniecznie ma to coś wspólnego z
    > ilością ruchu.

    no dokladnie - ja zajadam stresy. w dodatku generalnie lubie jesc, wiec mam przerabane, huh





    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • pade 22.05.19, 16:18
    To tak, jak jasmile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • kura17 22.05.19, 16:26
    haha, no latwo nie jest. teraz wlasnie jem 1800-2000 kcal po "zajedzeniu" stresow w ciagu ostatniego roku, no i fakt, glodna nie jestem, ale nie mam juz miejsca na zadne jedzeniowe przyjemnosci ... ani na lampke wina, heh. a ja dostarczam kalorie tylko jedzac, bo pije wylacznie wode i gorzka herbate (i raz w tygodniu espresso bez cukru).


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • pade 22.05.19, 16:33
    Ja co prawda bardzo powoli chudnę, ale nawyk zajadania słodkim mi został. Jak tylko czuję, że nie wytrzymam i muszę zjeść coś z cukrem, to nie jem już wtedy kolacji i zwiększam ruch.
    Najgorszy mój nawyk to picie hektolitrów kawy bezkofeinowej z mlekiem zagęszczonym. Nie słodzę, ale cóż z tego, jak mleko ma w sobie cukieruncertain Nie potrafię nie pić kawyuncertain

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • chatgris01 22.05.19, 19:52
    Też nie potrafię nie pić kawy, ale nie dałabyś rady przestawić się (stopniowo) na czarną niesłodzoną? To jest najbardziej kwestia przyzwyczajenia (piszę z doświadczenia).
  • pade 22.05.19, 20:14
    No właśnie nie. Próbowałam i nie dam rady wypić nawet kilku łyków.
    Ba, mam takiego świra, że mleko musi być konkretnej firmy, inne mnie nie interesują. Kawa z tym mleczkiem smakuje mi najlepiej i koniecbig_grin

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • mokka39 22.05.19, 16:43
    ja też. Zwłaszcza, że zajadam słodyczami

    --
    www.perfumanka.pl
  • snakelilith 22.05.19, 16:50
    No to wszystkie możemy zapisać się do tego samego klubu, bo stosowanie słodyczy jako pocieszacza, albo podkręcacza sampoczucia jest wyuczoną reakcją i chyba nie ma człowieka, który by tego w jakiejś tam chwili swego życia nie robił. Stosowanie tego świadomie nie jest też niczym złym, jednak gdy presja staje się za duża, to można wymnknąć się to naszej kontroli.

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • pade 22.05.19, 16:58
    Ostatnio usłyszałyśmy od endokrynolog córki, żebyśmy sobie wybiły z głowy "zero cukru", bo to jest mało możliwe dla przeciętnego człowieka.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • katja.katja 22.05.19, 17:08
    Zawsze można po prostu zrobić sobie "zero słodyczy" z zachowaniem cukrów z naturalnych źródeł typu banan.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nikki30 23.05.19, 15:13
    Wystarczy, że ograniczysz słodycze aby poczuć ogromną różnicę w samopoczuciu.
    Cukry jest trudno ograniczyć do zera i tu pełna zgoda.

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • sfornarina 24.05.19, 13:48
    > Cukry jest trudno ograniczyć do zera i tu pełna zgoda.

    Oczywiście! Bez cukru (węglowodanów) nasz mózg odmawia współpracy smile


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • sfornarina 23.05.19, 13:28
    > Stosowanie tego świadomie nie jest też niczym złym, jednak gdy presja staje się za duża, to można wymnknąć się to naszej kontroli.

    Właśnie mnie się wymknęło, ale wracam na prostą smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 22.05.19, 16:18
    Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi w tym poście.
    Oczywiście, że równowaga jest ważna dla każdego.
    O tym, że zajadanie może nie mieć nic wspólnego z ilością ruchu wiem doskonale i wiem, że Ty też wiesz.
    Nic na temat ruchu Sfornariny nie napisałam w tym wątku. Jedynie o napięciu i nadkontroli.
    Pisząc o równowadze miałam na myśli dbanie o, równie ważną jak ruch, umiejętność odpoczywania i odpuszczania.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • snakelilith 22.05.19, 16:30
    Wydawało mi się, że nawiązujesz do wątku w którym wiele forumek naskoczyło na sfornarinę i zarzuciło jej tam szaleństwo czy co tam jeszcze. Nie chcę wpisywać się w ten sposób argumentacji. Zasugerowałam tylko u sfornariny możliwość zbyt ambitnego stawiania sobie celów, także tego odnoszącego się do jej ciała, albo do jej pracy. To ona musi się nad tym zastanowić i znaleźć odpowiedzieć na pytanie, w czym jej problem. W każdym razie podskoczenie wagi do BMI 19 nie jest efektem jo-jo. I nawet przytycie kilku kg nie byłoby tragedią, a wyszło by długoterminowo jej nawet na zdrowie. Z tego powodu ma więc co popadać w nerwową sytuację i stosować dietetyczne regulacje. Nad zachowaniem w stylu binge eating dotyczącym słodyczy, należy jednak dokładnie się zastanowić, ale przede wszystkim nie ze względu na możliwe tycie.

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • pade 22.05.19, 16:56
    Już tu inne ematki nawiązały, nie czułam potrzeby.
    Poza tym, Snake, ja miałam dwójkę małych dzieci jak Sforna, pracę, obowiązki domowe, męża często poza domem. Wiem z czym to się je, jak wygląda taki dzień, zaplanowany co do minuty. Ja miałam w głowie głównie "szybciej, szybciej" i "jeszcze tego nie zrobiłam, zostało mi to i tamto". Ruchu miałam sporo, gdybym dodała do tego jeszcze codzienne uprawianie sportu, musiałabym spać 4-5 godzin na dobę. To nie dla mniesmile
    I kiedy sobie tak czytam Sfornarinę, to mi się mój kierat przypomina, bo inaczej nie mogę tego nazwać i jakoś wcale mi do niego nie tęsknosmile


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sfornarina 24.05.19, 11:10
    >ja miałam dwójkę małych dzieci jak Sforna, pracę, obowiązki domowe, męża często poza domem. Wiem z czym to się je, jak wygląda taki dzień, zaplanowany co do minuty. Ja miałam w głowie głównie "szybciej, szybciej" i "jeszcze tego nie zrobiłam, zostało mi to i tamto". Ruchu miałam sporo, gdybym dodała do tego jeszcze codzienne uprawianie sportu, musiałabym spać 4-5 godzin na dobę. To nie dla mniesmile

    > I kiedy sobie tak czytam Sfornarinę, to mi się mój kierat przypomina, bo inaczej nie mogę tego nazwać i jakoś wcale mi do niego nie tęskno

    Pade, to wcale nie tak.
    Ty cały mówisz o tym moim "bieganiu" jako kieracie. Ludzie są różni i ja bym oszalała prowadząc takie życie, które Ty wychwalasz wink
    Ja chcę pracować! Nie muszę, a chcę!

    Dla mnie kieratem i największą tragedią życiową było siedzenie w domu i pachnienie. Trzy razy dla męża kariery porzucałam pracę i mogłam się "relaksować" na garnuszku męża. Z braku pracy i obowiązków angażowałam się w wolontariat i wyszukiwałam milion zajęć, bo ja nienawidzę siedzieć i nic nie robić. Od razu wpadam w jakieś dziwne depresyjne nastroje.
    Gdy byłam "upupiona" po operacji i przez 3 miesiące nie wolno było mi nic robić poza powolnymi krótkimi spacerami, myślałam, że oszaleję. Chodziłam na kurs językowy CODZIENNIE, pracowałam godzinami w bibliotece na własną firmę, której jeszcze nie otworzyłam, a i tak skończyłam na kozetce u mojej lekarki, która wiesz co mi powiedziała?
    Przemęcz się jeszcze tych kilka tygodni, wróć do biegania, wróć do jogi, zacznij pracować i jak dalej będziesz zalewała się łzami i tonęła w depresji, coś z tym będziemy farmakologicznie robić. Bo na razie Tobie po prostu przymusowe nicnierobienie nie służy big_grin
    Wykurowałam się, zaczęłam biegać, zaczęłam pracować i od razu świat zrobił się piękny smile Oczywiście więcej do lekarki iść nie musiałam.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 24.05.19, 11:50
    Ale co ja wychwalam??
    Siedzenie w domu i pachnienie? Gdzie to wyczytałaś?
    Czy Ty widzisz tylko dwie skrajności? Albo motorek w pupie non stop albo leżenie i pachnienie? No to my się nigdy nie dogadamy, bo ja zupełnie inaczej niż Ty rozumiem pewne pojęcia. Dla mnie czas na relaks nie oznacza leżenia cały dzień w łóżku. Ale z kolei praca/sport/zajęcia non stop, od rana do wieczora, to dla mnie synonim kieratu.
    Ty naprawdę uważasz, że ludzie, którzy wstają o 6 rano, szykują jedno dziecko do szkoły, drugie do przedszkola, odwożą je, jadą do pracy, pracują 8 godzin dziennie, wracają z pracy, idą po dziecko do przedszkola, robią zakupy, ogarniają dom, idą z dzieckiem na plac zabaw (przy moim trzeba było stać, nie wiedziałam co to jest ławeczka), wracają, robią lekcje ze starszym (dyslektyk, trzeba było przy nim siedzieć), potem kąpią młodsze, kładą spać, potem zaganiają do spania starsze, w między czasie prasują, potem szykują obiad na drugi dzień, bo starszak ma SI i je bardzo wybiórczo, a na codzienne kupowanie obiadów dla 3 osób nie ma kasy, i wreszcie o 22 mogą się wykąpać i powoli zmierzać w stronę łóżka, TY SERIO uważasz, że takie osoby NIC nie robią? Że nie wspomnę o wizytach lekarskich czy zajęciach dodatkowych i innych niespodziewanych wydarzeniach, które często burzą grafik. Wiele, wiele lat tak funkcjonowałam, bo między moimi dziećmi jest 5 lat różnicy, nie są idealnymi dziećmi ematki, zdarzało im się chorować, potrzebowały, żeby się nimi zająć czy coś nadrobić i owszem, był czas, że chodziłam na aerobik, 2 razy w tygodniu, ale nie dla ruchu, tylko po to, by nie zwariować.
    Nie wiem co Ty sobie wyobrażasz czytając mnie, ale ja nie porównuję Ciebie do siebie obecnej, bo to nie ma sensu. Mam 46 lat i jedno dziecko już dorosłe, 1,5 roku temu unieruchomiła mnie choroba i prawie zapomniałam jak się chodzi. Dopiero od niedawna mam odpowiednio ustawione leczenie i wkładki do butów, dzięki którym mogę zrobić te 10 tys. kroków.
    Ja Ci nie polecam swojego sposobu życia, bo to nie ma sensu, dzielę się tylko z Tobą wnioskami do jakich doszłam trochę za późno. Może gdybym wpadła na nie wcześniej, udałoby mi się wielu rzeczy uniknąć. O nadkontroli, schematach, zadaniowości i perfekcjonizmie to ja bym mogła książkę napisać. O sobie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sfornarina 24.05.19, 12:12
    > Ty naprawdę uważasz, że ludzie, którzy wstają o 6 rano, szykują jedno dziecko do szkoły, drugie do przedszkola, odwożą je, jadą do pracy, pracują 8 godzin dziennie, wracają z pracy, idą po dziecko do przedszkola, robią zakupy, ogarniają dom, idą z dzieckiem na plac zabaw (przy moim trzeba było stać, nie wiedziałam co to jest ławeczka), wracają, robią lekcje ze starszym (dyslektyk, trzeba było przy nim siedzieć), potem kąpią młodsze, kładą spać, potem zaganiają do spania starsze, w między czasie prasują, potem szykują obiad na drugi dzień, bo starszak ma SI i je bardzo wybiórczo, a na codzienne kupowanie obiadów dla 3 osób nie ma kasy, i wreszcie o 22 mogą się wykąpać i powoli zmierzać w stronę łóżka, TY SERIO uważasz, że takie osoby NIC nie robią?

    Ale moje życie wcale tak nie wygląda smile To Ty wmawiasz mi kierat big_grin
    Ja potrafię pozwolić mężowi posprzątać, oddać niani dzieci, wysłać dzieci do żłobka i przedszkola, zapłacić komuś za sprzątanie i chodzić w niewyprasowanych ciuchach, właśnie po to, by móc pojechać rowerem nad rzekę i się zrelaksować.




    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 24.05.19, 13:33
    Ty w ogóle nie rozumiesz co się do Ciebie pisze.
    A rób co chcesz. Co mnie to w ogóle obchodzi.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • snakelilith 24.05.19, 12:31
    pade napisała:
    > Ale co ja wychwalam??
    > Siedzenie w domu i pachnienie? Gdzie to wyczytałaś?
    > Czy Ty widzisz tylko dwie skrajności? Albo motorek w pupie non stop albo leżeni
    > e i pachnienie? No to my się nigdy nie dogadamy, bo ja zupełnie inaczej niż Ty
    > rozumiem pewne pojęcia.

    Pade, ja nie chcę stawać po czyjeś stronie, ale sama wiesz, że ludzie są różni i mają różną potrzebę ruchu. I ludzie zawsze mają skłonność to spoglądania na innych i oceniania z własnej perspektywy. Więc obie macie w pewnym sensie rację, ale to co ty opisujesz jako motorek w pupie, dla sfornariny może tym nie być. Ja sama czasem jestem zaszokowana, jak leniwi są inny ludzie i nie rozumiem na przykład jak można lubieć urlopy polegające na wylegiwaniu się i żarciu. A ludzie to robią. Ale w innych dziedzinach inni ludzie mogliby zarzucić mi lenistwo, bo nie dla każdego te same rzeczy są ważne. Więc zwrócenie komuś uwagi, by się zastanowił nad swoją pasją jest ok, ale ciągle wypominanie komuś, że na pewno źle się to dla niego skończy już nie. Poza tym, mam wrażenie, że niektórzy odpracowaują tu jednak trochę własne kompleksy, bo aktywność ma jednak dosyć pozytwną konotację w naszym społeczeństwie, to jakby trochę gwarancja urody, dobrego ciała, zdrowia i większość ludzi by chętnie się ruszała, ale brakuje im czasu, motywacji i konsekwencji. I chętnie dopatrują się u aktywnych negatywnych cech, wytykają im misję, czy potrzebę chwalenia się, a przecież sfornarina cię nie zmusza byś się ruszała. Możesz potraktować ją jako motywację, z poprawką na twoje predyspozycje i warunki, ale nie musisz. smile


    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • pade 24.05.19, 13:31

    >
    > Pade, ja nie chcę stawać po czyjeś stronie,

    Ale to robisz.

    ale sama wiesz, że ludzie są różni
    > i mają różną potrzebę ruchu. I ludzie zawsze mają skłonność to spoglądania na i
    > nnych i oceniania z własnej perspektywy.

    Jasne. KAŻDY ma taką skłonność.

    Więc obie macie w pewnym sensie rację,
    > ale to co ty opisujesz jako motorek w pupie, dla sfornariny może tym nie być.
    > Ja sama czasem jestem zaszokowana, jak leniwi są inny ludzie i nie rozumiem na
    > przykład jak można lubieć urlopy polegające na wylegiwaniu się i żarciu. A ludz
    > ie to robią. Ale w innych dziedzinach inni ludzie mogliby zarzucić mi lenistwo,
    > bo nie dla każdego te same rzeczy są ważne. Więc zwrócenie komuś uwagi, by się
    > zastanowił nad swoją pasją jest ok, ale ciągle wypominanie komuś, że na pewno
    > źle się to dla niego skończy już nie.

    NIC w tym wątku nie pisałam na temat sportu czy ruchu!! Ile razy mam się powtarzać?

    Poza tym, mam wrażenie, że niektórzy odpr
    > acowaują tu jednak trochę własne kompleksy, bo aktywność ma jednak dosyć pozyt
    > wną konotację w naszym społeczeństwie, to jakby trochę gwarancja urody, dobrego
    > ciała, zdrowia i większość ludzi by chętnie się ruszała, ale brakuje im czasu,
    > motywacji i konsekwencji. I chętnie dopatrują się u aktywnych negatywnych cech
    > , wytykają im misję, czy potrzebę chwalenia się, a przecież sfornarina cię nie
    > zmusza byś się ruszała. Możesz potraktować ją jako motywację, z poprawką na two
    > je predyspozycje i warunki, ale nie musisz. smile
    >
    >
    Gdzie ja piszę o misji, chwaleniu się? Gdzie ja piszę o swoich kompleksach?
    Bardzo subiektywnie odczytujesz moje posty. I doszukujesz się w nich tego, czego nie ma.
    Ja piszę w tym wątku o psychice Sfornariny, tylko i wyłącznie. Kompulsywne objadanie się nie bierze się z powietrza. Jako psycholog coś na ten temat wiesz.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sfornarina 24.05.19, 13:46
    > Bardzo subiektywnie odczytujesz moje posty. I doszukujesz się w nich tego, czego nie ma.
    Ja piszę w tym wątku o psychice Sfornariny, tylko i wyłącznie. Kompulsywne objadanie się nie bierze się z powietrza. Jako psycholog coś na ten temat wiesz.

    Pade, bardzo Cię przepraszam, ale Ty też bardzo subiektywnie odczytujesz moje posty i nie wiedzieć czemu bardzo porównujesz mnie do swojego męża i siebie.
    Tak, jak doszukałaś się w nich kieratu. Kierat to fakt, Ty miałaś - ja bym po ścianach chodziła już po tygodniu, gdybym miała tyle na głowie. Ty zasuwałaś, gotując, prasując, sprzątając i jeszcze pracując i chodząc spać o 22 - ja zasuwam w pracy, którą kocham, poza tym dzieci oddaję niani i spędzam z nimi cztery połówki dnia w tygodniu. Moje dzieci nie wiedzą, co to są wyprasowane ubrania big_grin
    Sprzątałam, kiedy miałam czas, a od stycznia po prostu nie sprzątam. Albo jest brudno, albo mąż posprząta, a niedługo będzie pani sprzątała.
    Na kupne jedzenie dla wszystkich mnie nie stać, ani to zdrowe, ani rozsądne. Ale zamiast stać przy garach wieczorami, gotuję raz na 3-4 dni smile
    I nie chodzę spać o 22. Poza dniami, kiedy pracuję, albo kiedy mąż wraca późno z pracy, kładziemy się oboje spać o 20:30, najpóźniej o 21:00.

    A jeśli chodzi o kompulsywne objadanie, to chyba snake i parę innych osób zdiagnozowało mnie lepiej.
    Po pierwsze, dotarło do mnie, że to nie jojo, a uzależnienie od cukru.
    Po drugie, większość ma rację, że to jest w psychice. Ale niekoniecznie od nadmiaru pracy, bo akurat to przysparza mi radości. Tylko chyba tak jak snake napisała, odreagowuję psychicznie i fizycznie operację - to faktycznie mną wstrząsnęło i doprowadziło do łez i niemalże depresji. Dopiero od niedawna do mnie dociera, że już jest po wszystkim i ten rozdział jest zamknięty.

    Tak czy inaczej, dzień piąty bez słodyczy. Taki mały sukces wink





    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 24.05.19, 14:32
    Przepraszam, Ty nie wiedziałaś, ze cukier uzależnia? Im więcej jesz, tym więcej Ci się chce. TY nie wiedziałaś?
    No to jestem mocno zdziwionasmile
    Oczywiście, że Twoje napięcie nie pochodzi z nadmiaru pracy, bo z tego opisu wynika, że faktycznie się nie przemęczasz.
    "Tak, jak doszukałaś się w nich kieratu. Kierat to fakt, Ty miałaś - ja bym po ścianach chodziła już po tygodniu, gdybym miała tyle na głowie."
    No popatrz, a w wątku o krokach pisałaś do dziewczyn, które mają dzieci wymagające opieki, że chcieć to móc. A podejrzewam, że one były/są w podobnym kieracie do mojego.
    Starsze przedszkolaki, uczniaki, nie chcą chodzić w wygniecionych ciuchach. Nie każdego stać na panią sprzątającą. Ja miałam kilka i musiałam po nich sprzątać, więc dziękuję za taką pomoc (serio, jedna pani, Ukrainka, umyła wszystko pięknie płynem i zostawiła, bez spłukiwania!big_grin). Jak nie masz wielkiego apartamentu albo domu, to po kilku tygodniach niesprzątania niczego nie znajdziesz, po prostu. Nie da się tak żyć na dłuższą metę, ktoś posprzątać musi. Owszem, są mężowie, ale niektórzy mają taką pracę, jak Twój mąż. Siłą rzeczy zdalnie nie wyjdą z dziećmi na podwórko, ani nie posprzątają. Kwestia organizacji, priorytetów, jasne, ale czasem tak w życiu bywa, że twoim priorytetem w życiu, przynajmniej na pewnym etapie jest dziecko. I wtedy wyżej d.. nie podskoczysz.
    Zauważ, że wiele, wiele osób odebrało opisy Twoich aktywności jako nadmiarowe (nie w tym wątku, bo tu nic do tej pory nie pisałaś), ale w poprzednich. Nie tylko ja. A Ty odpowiadałaś, że to nic takiego, i, że chcieć to móc.
    I teraz się dziwisz, że ja Cię porównuję do mojego męża?
    Już nie będę, bo z aktualnego opisu wynika, że jest dużo bardziej zajętym człowiekiem od Ciebie. I dlatego, że Twój wizerunek mi się totalnie rozjechał. Albo nieprecyzyjnie się wyrażasz, bo bardzo gdzieś się spieszysz i chcesz upchać jak najwięcej w jednym poście, albo jesteś niespójna w tym co piszesz. Raz jesteś profesjonalnym sportowcem, który studiuje, ma firmę, dom i dzieci na głowę, w międzyczasie czyta, biegnie i uczy się języków. A innym razem oddajesz dzieci pod opiekę niani, w domu gotujesz raz na trzy dni, nie sprzątasz, nie prasujesz, tylko relaksujesz się na jodze, czy tam rowerze, dwa czy trzy razy w tygodniu. Nie widzisz w tym sprzeczności?

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • sfornarina 24.05.19, 14:42
    Ani trochę nie widzę w tym sprzeczności. Robię wszystko, co wymieniłaś. Zdaj sobie sprawę, że układam sobie sama godziny pracy i każdy mój dzień tygodnia jest inny. Dziś na przykład miałam dwóch klientów rano i mam wieczorem, co nie przeszkodziło mi dziś zrobić prania, zmienić pościeli, zjeść obiadu (ugotowanego wczoraj na 3dni) z dziećmi, zaraz zabieram je na plac zabaw, potem zjemy razem kolację, a potem znów uciekam na dwie godziny do pracy I spać dzieci położy maż lub niania 😊

    A finansowo? No cóż, każdy orze jak może, ja wolę oddać pół pensji pomocy domowej, niż sama to wszystko robić 😊


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • pade 24.05.19, 14:57
    "Zdaj sobie sprawę, że układam sobie sama godziny pracy i każdy mój dzień tygodnia jest inny."
    To Ty sobie zdaj sprawę z tego, że z 90% ematek ma z góry ułożone godziny pracy. I często gęsto mało czasu na myślenie o zmianie etatu na dg z elastycznym czasem pracy, bo albo nie mają takich umiejętności już wyrobionych, albo nie mają czasu ich zdobyć, bo wręcz walczą o przetrwanie.
    A co do obiadu na trzy dni, bo bardzo często o tym wspominasz. Nie wiem jak jest u innych, więc piszę wyłącznie z własnej perspektywy. Dla mnie jedzenie czegoś, ugotowanego trzy dni temu jest zwyczajnie niemożliwe. Uwielbiam świeże jedzenie, mogę jeszcze ewentualnie zjeść tę samą zupę na drugi dzień, ale trzy dni pod rząd to samo nie dam rady. Że nie wspomnę o dzieciach. W ogóle szczerze mówiąc nie znam w swoim otoczeniu człowieka, a trochę już żyję, kto jadłby te same obiady trzy dni z rzędu. Ale rozumiem, że Twoja rodzina ma inaczej i im to pasuje.
    Tylko Ty zrozum, że rozwiązanie, które proponujesz nie dla wszystkich wchodzi w grę. Nie dlatego, że im się nie chce przełamać czy lubią się poświęcać, czy co Ci tam jeszcze do głowy przyjdzie. Po prostu, każdy ma swoje ograniczenia.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 24.05.19, 15:02
    I nie zgadzam się ze Snake, że trzeba brać z Ciebie przykład (zresztą w ogóle nie odnoszę tego co piszesz do siebie, bo jesteśmy na zupełnie innym etapie życiowym i mamy inne priorytety), z tego względu, że jak sama piszesz masz nienormowany czas pracy, opiekę nad dziećmi w domu i poza domem, i wkrótce panią sprzątającą. Czyli wyjątkowe warunki, rzadkie do spełnienia w Polsce.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • snakelilith 24.05.19, 15:09
    pade napisała:

    > I nie zgadzam się ze Snake, że trzeba brać z Ciebie przykład

    Nie napisałam, że sfornarinę należy brać sobie jako przykład, a jedynie, że można z jej kompetnecji i umiejętności zaczerpnąć dostosowując to do własnych warunków. Nie napisałam, że masz się stać drugą sfornariną. Powoli zaczynasz sama dopatrywać się w cudzych postach, tego czego tam nie ma, czyli dokładnie to, co zarzuacasz innym. Osobiście za sympatyczniejszą uważam też postawę "spróbuję, a nuż się uda", niż wieczne problematyzowanie i szukanie argumentów dlaczego się nie da. Sorry.


    --
    "A juz starożytni starzy Rzymianie dla zdrowia stosowali okłady z młodych piersi smile" - bywalec.hoteli
  • pade 24.05.19, 15:33
    Ale w tym wątku nie ma słowa o kompetencjach ani umiejętnościach.
    Gdy Sfornarina podaje pisze o pilatesie albo podaje sposób wykonania jakiegoś ćwiczenia to chętnie korzystam (Sforna, dziękuję!), albo tłumaczy jak powinna wyglądać prawidłowa aktywność dzienna. Jest to dla mnie bardzo dziwne, i pewnie dlatego mogę się wydawać komuś totalną niemotą, ale ja przez czterdzieści lat byłam aktywną osobą i w życiu nie myślałam o sobie w ten sposób. Nigdy nie liczyłam kroków, ani kilometrów, nie mierzyłam tkanki tłuszczowej. Normalnie się ruszałam, chodziłam, jeździłam na rowerze, chodziłam na aquaaerobic, dźwigałam dzieciaki, zakupybig_grin więc nie miałam problemu z mięśniami ramion czy nóg. Byłam szczupła i aktywna. Do czasu. A potem "zrobiłam" sobie 1,5 roczną przerwę i gdy chcę wrócić do formy, dowiaduję się, że trzeba tyle i tyle przemaszerować, albo 30 minut ruszać czując zadyszkę. 10 tys. kroków wydawało mi się ogromną ilościąbig_grin Okazuje się, gdy nałożyłam opaskę, że to jest normalne życie a nie jakieś specjalne zaleceniabig_grin Opaskę mam od trzech dni, mam nadzieję, że to mnie jakoś tłumaczysmile
    Nie problematyzuję i nie szukam problemów tam gdzie się nie da. Po prostu odniosłam swoje życie sprzed lat, życie pracującej matki niedużych dzieci, do życia Sfornariny, i innych ematek. W przypadku Sfornariny rzeczywiście się pomyliłam. Moje dzieci wymagały dużej uwagi, praca od do też robiła swoje. No, inne warunki, nie da się tego tak przenieść jeden do jednego.
    A obecnie, co pisałam wiele, wiele razy, nie porównuję się wcale. Jak mam się porównywać do osoby o wiele młodszej, będącej trenerem personalnym, jeśli mam ... tu się rozpisałam, ale skasowałam. Nie mam ochoty czytać, ze moje dolegliwości, potwornie zmniejszające radość życia, są zwykłymi wymówkami.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pade 24.05.19, 15:46
    Jeszcze doprecyzuję, żeby się mnie nikt nie czepił. Na standardy Wapahy, czy Sfornariny byłam pewnie umiarkowanie aktywna, czy jak to się tam nazywa, fakt, profesjonalistką nie byłam i nie będę.
    I drugi szczegół, do tej pory mierzyłam kroki kiedy wychodziłam maszerować. Mam apkę w telefonie, która robiła co trzeba. Tylko ja jestem starej daty i telefon nie przyrósł mi do łapki, często leży gdzieś tam, na dodatek przyciszony, więc codziennej aktywności (tu Mid.week mnie oświeciła) nie mierzyłam wcale.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • snakelilith 24.05.19, 17:05
    pade napisała:

    > Ale w tym wątku nie ma słowa o kompetencjach ani umiejętnościach.
    > Gdy Sfornarina podaje pisze o pilatesie albo podaje sposób wykonania jakiegoś ć
    > wiczenia to chętnie korzystam

    Mnie chodziło właśnie o to, oraz o pewny entuzjazm, który uważam za pozytwną cechę. To jest coś, co mnie do ludzi przyciąga, nawet jak to zakręcenie jest już na lekko na granicy szaleństwa. wink Lubię niezwyczajnych ludzi, z pasjami, z indywidualnym nastawieniem do życia, nawet ja nie do końca odpowiada to moim zainteresowaniom. Więc może wybaczam sfornarinie więcej niż innym. Rozumiem jednak też bardzo dobrze twoje uczulenie na perfekcjonizm i w żadnym wypadku nie chciałam stawiać ci sfornariny jako wzór do naśladowania 1:1. Generalnie jednak wiem, że wszyscy ludzie, także ja sama się do nich zaliczam, mają czasem skłonność do wynajdowania wymówek na własne wygodnictwo (nie tylko w sporcie) więc krytyczne przyjrzenie się swojemu zachowaniu nie zaszkodzi. Jeżeli dojdziemy do wniosku, że nie mamy sobie nic do zarzucenia, bo mamy swoje absorbujące priorytety i więcej energii nie mamy zamiaru nikomu i niczemu oddawać, to w porządku. Ale co jakiś czas warto sytuację sprawdzać na nowo, bo ruch daje naprawdę sporo satysfakcji. To tak ogólnie. smile

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • snakelilith 24.05.19, 15:03
    pade napisała:

    > Ale to robisz.

    Możliwe, że staję tu po stronie sfornariny, bo jestem zdania, że jesteś w stosunku do niej tym razem ciut niesprawiedliwa i za bardzo doszukujesz się w jej zachowaniu siebie. Nie widzę też sensu w rozkładaniu na czynniki pierwsze codzienności sfornariny, bo nie w tym widzę przyczynę problemu.
    -
    -
    "Pewnie ze mogą być lepsze gdyż faceta bolą jajka od jazdy na koniu a kobita ma z tego przyjemność bo ja klepie po kopytku." - bywalec.hoteli

    --
    "Mam gdzie indziej włosy smile " - bywalec.hoteli
  • pade 24.05.19, 15:37
    No trudno, żebym się nie doszukiwała (zresztą wcale nie muszę się wysilać) , skoro nie tak dawno mogłabym robić doktorat z perfekcjonizmu, nadmiernych ambicji i nadkontrolibig_grin

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • jolie 24.05.19, 16:36
    Codzienność Sfornariny to kluczowa sprawa - przede wszystkim nienormowany czas pracy (przez to elastyczny), rodzaj zawodu i fakt, że dzieci są jeszcze małe. Gdy dziecko jest starsze to jednak nie za bardzo w domu przez miesiąc może być syf, a poza tym - gotować trzeba więcej i rzadko starcza na 3-4 dni. Czyli jak zwykle i w wielu wypadkach - byt określa świadomość. A Pade ma rację, jak zwykle.
  • brenya78 23.05.19, 18:20
    "Akurat od sfornariny wiele mogłoby się czegoś nauczyć. Tak jednak nieszczęśliwie się składa, że ambicja, pracowitość i umiejętność osiągania tego, co się zaplanowało, idą często w parze z skłonnością do perfekcjonizmu i nadmiernej kontroli (własnych zachowań), pozytywna i negatywna strona tego samego medalu. "

    Wybacz, ale im wiecej jej czytam, tym bardziej sie przekonuje, ze to osoba gleboko zaburzona. Z motorkiem w dupie, trenujaca do upadlego, wymyslajaca efekty jojo przy przektycznie niedowadze. W dodatku z poczuciem misji w pouczaniu innych co do tego, ze wszyzstko sie zawsze da jak "sie chce". Dziekuje, postoje.
  • snakelilith 23.05.19, 21:14
    brenya78 napisała:

    > Wybacz, ale im wiecej jej czytam, tym bardziej sie przekonuje, ze to osoba gleb
    > oko zaburzona.

    Zaburzona to ty jesteś i to mocno. Nie masz nic konkretnego do wpisania w temacie, to spadaj do swojej dziury, możesz gnoić tam kogo chcesz.


    --
    "Mam gdzie indziej włosy smile " - bywalec.hoteli
  • spanish_fly 22.05.19, 14:59
    Jeśli masz problem z dużym apetytem to IF może Cię wpędzić w bulimię. Spróbuj raczej czegoś innego.
  • majenkir 22.05.19, 15:10
    Bo to tak jest - im czesciej jesz, tym bardziej jestes glodna wink.

    Jak poczujesz glod wypij szklanke wody i umyj zeby. Na jakis czas pomoze.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • memphis90 23.05.19, 14:06
    Ja bym chyba zeżarla tubke pasty i szczoteczkę równiez...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • wapaha 22.05.19, 15:20
    1. No to teraz dałaś pole do popisu. Zaraz lecę czytać ile się już z kubła na Ciebie wylało uncertain
    2. A to tycie to tłuszcz a nie mięśnie ? Pisałaś, że ćwiczysz ( do chorągiewki)
    3. Ile masz lat ?
  • black.emma 22.05.19, 16:23
    A to nie ty dopiero co rozkręciłas swoją firmę?
  • anika772 22.05.19, 16:38
    Sfornarino, nie wierzę w to co czytam. Osoba tak zdyscyplinowana, pracowita, ambitna i nieugięta- nie może opanować ataków łakomstwa? Nie piszę tego złośliwie, tylko z bezgranicznym zdumieniem.
    Pojęcia nie mam jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy, ale jednak niepokojące jest to, że koniecznie chcesz utrzymać wagę na granicy niedowagi.
    Daj sobie może spokój z IF, tylko opanuj jakoś te ataki łakomstwa. Chcieć to móc, nie? Kurde, jak nie Ty, to kto?
  • chatgris01 22.05.19, 19:55
    To nie jest takie proste... nie zawsze wystarczy chcieć.
  • anika772 22.05.19, 20:52
    Ja to wiem bardzo dobrze.
    Tylko mnie zdumiewa że Sforna- osoba o cechach cyborga, w mojej ocenie- nie potrafi opanować napadów jedzenia siłą woli.
  • sfornarina 23.05.19, 13:36
    Anika, ja myślę, że sobie po prostu za dużo wyobrażasz.
    Trener to nie cyborg, tylko człowiek big_grin Taki sam jak Ty i cała reszta.

    Na tym forum panuje ostre czytanie wybiórcze i każda z Was sobie wbija, że ja trenuję godzinami i żyję na szczypiorku i sałacie big_grin
    A prawda jest taka, że dobijam czterdziestki, od dawna trenuję o wiele mniej niż kiedyś, przekładam pilates i jogę nad HIIT, biegam ostrożnie ze względu na kolano i w ogóle przede wszystkim chodzę i jeżdżę na rowerze tongue_out
    A jadłam zawsze bardzo dużo, z mięsem i tłuszczem, tylko teraz - prawdopodobnie na skutek nagłego wychudzenia nie na własne życzenie, a potem gwałtownego przybierania na wadze, bo wciąż byłam głodna - wpadłam w ciąg jedzenia wink

    Wiesz, to tak samo, jak fryzjerka może przyjść do pracy z fiubździem na głowie, lekarz może zachorować, hydraulikowi pęknie rura, instruktor jazdy może stracić panowanie nad samochodem, a psycholog od relacji międzyludzkich złoży podanie o rozwód. Na litość, to tylko ludzie.

    Trener w ogóle nie musi być wysportowany ani szczupły, by dobrze wykonywać swoją pracę. Trener nie ćwiczy z klientem, za to musi umieć skonstruować program dla klienta i się znać na anatomii, by to ładnie ułożyć w całość i zaplanować postęp.


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • katja.katja 23.05.19, 14:01
    A tak propagujesz sport jako zdrowie, a sama nie mając jeszcze 40 lat musisz jak stara babuleńka "uważać" na kolano, a po drugiej ciąży stałaś się półkaleką na rok.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • anika772 23.05.19, 15:26
    "Anika, ja myślę, że sobie po prostu za dużo wyobrażasz."

    Coś w tym jestsmile
  • malgo21 22.05.19, 16:43
    Moim zdaniem to kolejne niepotrzebne zamieszanie w metabolizmie. Skoro nie chcesz podjadać ciastek, to musisz po prostu przestać to robić bez drogi na skróty.
  • quelquechose 22.05.19, 17:37
    Ja stosuję IF 5d/tydzień - w weekendy odpuszczam wink Zaczęłam głównie dla zdrowia plus spodobało mi się, że mam więcej czasu rano i mogę dłużej pospać wink Tak więc jem ok. 2 posiłki dziennie w oknie 12.30-19. Stosując IF oraz dietę GF + LF (mniej więcej) schudłam ok. 10 kg i od dłuższego czasu utrzymuję. Nie wiem, czy tobie to się sprawdzi, bo w zasadzie podkreślasz, że nie dajesz rady sobie odmówić słodkości, czy też podjadania w nocy. Tu jakby ideą jest pewna wstrzemięźliwość wink Na pociechę powiem, że choć z początku rzeczywiści było trudno, to teraz nawet pewne burczenie w brzuchu nie robi na mnie wrażenia.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • snakelilith 22.05.19, 17:56
    IF pomaga przed wszystkim wyregulować metabolizm, dobre dla ludzie z nadwagą i/albo insulinoopornością, potrzebującym jasnych reguł, także dla zdrowych i szzcupłych pragnących utrzymać to zdrowie i szczupłość przez dłuższy czas. Ale nie zawsze sprawdza się u ludzi prowadzących bardzo aktywny trby życia, na przykład sportowców, oraz ludzi z tendencją do nadmiernej kontroli. Kontrola bowiem plus kontrola może skończyć się anoreksją lub bulemią. To drugie, gdy nie da się jednak powstrzymać nadmiernego jedzenia słodyczy. Wtedy bowiem te słodycze będzie się wpychać w siebie tylko w krótszym czasie.

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • sfornarina 23.05.19, 10:43
    Dzięki 😊
    Anoreksja i bulimia mnie chyba nie groża,bo w przypadku pierwszej zawsze widzę w lustrze, gdy jestem za chuda i automatycznie zaczynam więcej jeść. Nie mam w domu wagi i nigdy wagi nie kontrolowałam, znam ja tylko z pomiarów u lekarza.
    Po prostu teraz przestaję wchodzić we własna szafę i rękami czuję, że mam więcej na biodrach i w pasie niż zawszewink
    A co do bulimii - nigdy! W ciaży wymiotowałam każda objętościa jedzenia większa niż jabłko i był to największy koszmar w moim życiu. Nie no, ja nie mam tego typu problemów, serio 😃
    Ja tylko chcę przerwać te napady jedzenia słodyczy (nie pytam przecież o odchudzanie, bo chudnać nie chcę!), bo ani to zdrowe, ani normalne. Żeby to chociaż hummus czy kanapki były...
    W każdym razie dzięki, na razie IF dzień czwarty, o dziwo bez napadów na słodkie ☺️

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • valla-maldoran 23.05.19, 11:05
    sfornarina napisał(a):


    > Ja tylko chcę przerwać te napady jedzenia słodyczy (nie pytam przecież o odchud
    > zanie, bo chudnać nie chcę!), bo ani to zdrowe, ani normalne.

    Cukier uzależnia. Im więcej się go je, tym bardziej się ma na niego ochotę. Kluczem jest psychika, a nie waga, czy dodatkowe centymetry. Trzeba odstawić i przeżyć napady. Jest to bardzo ciężkie, człowiek jest jak narkoman na odwyku, ale da się zrobić. Prędzej psychoterapia pomoże niż jakieś dziwne diety.
  • madzioreck 23.05.19, 11:54
    sfornarina napisał(a):

    > A co do bulimii - nigdy! W ciaży wymiotowałam każda objętościa jedzenia większa
    > niż jabłko i był to największy koszmar w moim życiu. Nie no, ja nie mam tego t
    > ypu problemów, serio 😃

    Bulimia - żarłoczność psychiczna, polega głównie na utracie kontroli nad łaknieniem i ilością spożywanych pokarmów. Wymioty nie są w niej "obowiązkowe". Nie twierdzę, że masz bulimię, ale naprawdę nie masz tego typu problemów...?
  • sfornarina 23.05.19, 12:08
    A to mam smile Od paru miesięcy i wyłacznie ze słodyczami. Więc tym bardziej czas coś z tym zrobić, zamiast radośnie utyć kolejnych 7 kilo, bo się w “widełkach” dalej mieszczę. Bo co będzie dalej?

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • madzioreck 23.05.19, 14:12
    Oczywiście, że robić. Pytanie tylko, jakie jest źródło problemu, bo od tego może zależeć, co robić.
  • tairo 22.05.19, 19:01
    IF to nie jest dieta cud, która magicznie w kilka dni naprawi ci metabolizm.

    Po co ci wydumane IF zamiast po prostu przestać jeść słodycze? Czyżby jednak było to trochę trudniejsze, niż regularnie przez ciebie lansowane "wystarczy chcieć"?

    Nie jesteś "malutka i niziutka", jesteś średniego wzrostu i na skraju niedowagi, nie masz problemu z "gigantycznym pociążowym jojo", tylko z kontrolą.
  • morekac 22.05.19, 19:06
    Kiepsko to widzę. Jeśli nie narzucisz sobie jakiejś dyscypliny żywieniowej, to jeszcze długo będziesz tyła.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • lalkaika 22.05.19, 19:26
    Test sobie zrob.Ciazowy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.