Dodaj do ulubionych

Plac zabaw- wojna o konika

26.05.19, 16:54
Chłopczyk, na oko czteroletni, buja się na koniku- sprężynie. Obok stoi dziewczynka, na oko trzyletnia i czeka na swoją kolej. Czeka dłuższą chwilę, w końcu zaczyna marudzić. Wszystkiemu przyglądają się babcia dziewczynki i mama chłopca. Babcia próbuje odciągnąć uwagę małej od zajętej zabawki. Proponuje karuzelę, itp. -bezskutecznie. Dziewczynka czekając na konika, zaczyna płakać. Płacz szybko przechodzi w lament. Chłopczyk się dalej buja. Mama chłopczyka prosi go, żeby ustąpił. Tłumaczy spokojnie, że trzeba się dzielić. Mały nie reaguje.
W między czasie dziewczynka na chwilę zainteresowała się inną zabawką. Chłopczyk w tym momencie zszedł z konika, ale mała nie zdążyła dobiec do upragnionej zabawki. Chłopczyk widząc, że dziewczyna zmierza w tę stronę, wyprzedził ją i znów zajął konika. Dalej się buja. Babcia dalej uspakaja dziewczynkę, mama dalej prosi synka, żeby ustąpił. Wszytko trwa około 25 minut...

Patrzyłam na tę scenę i się zastanawiałam nad kilkoma sprawami. Jak Waszym zdaniem dorośli powinni załatwić tę sytuację?
Edytor zaawansowany
  • bei 26.05.19, 17:30
    Zaproponowałaby, by spróbowały razem pobujać się. Na miejscu mamy chłopca ustawilabym czas na komórce, by dzieci mogły zmieniać się na zabawce. Może sama bym stanęła do kolejki (razem z babcią dziewczynki) by pokazać chłopcu, ze jest więcej chętnych do korzystania z bujaka.
  • nota_bena 26.05.19, 18:09
    To rozwiązanie było proponowane przez obie panie. Chłopiec nie chciał.
  • marisol25 26.05.19, 18:15
    nota_bena napisała:

    > To rozwiązanie było proponowane przez obie panie. Chłopiec nie chciał.
    Ja bym Nie czekala dluzej tylko stanowczo zazadala zeby schodzil.grzecznym mozna byc do czasu,do bucow zazwyczaj to Nie trafia.
  • nota_bena 26.05.19, 18:21
    Ale kto miałby stanowczo żądać?
    Babcia dziewczynki powinna się zwrócić do mamy chłopca? Babcia powinna się zwrócić bezpośrednio do chłopca? Mama powinna żądać od synka, żeby zszedł?
  • whitney85 26.05.19, 18:57
    Mama powinna zdjąć syna od razu gdy wyprzedził dziewczynkę i zaczął się bujać ponownie.
    Czasem czekam z córką pod huśtawką i mnie strzela, gdy rodzic buja swoje dziecko dluuugo mając gdzieś to, że inni czekają, dzieci marudzą i płaczą.
    Jakiś licznik bym powiesiła że w razie kolejki 1 osoba korzysta 5 minut np.
  • katja.katja 26.05.19, 19:42
    W jaki sposób bez używania przemocy fizycznej i siły?
    To upokorzenie dziecka i to na oczach innych.
    A gdyby Ciebie ktoś wywlókł siłą bo coś tam?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • marisol25 26.05.19, 20:42
    nota_bena napisała:

    > Ale kto miałby stanowczo żądać?
    > Babcia dziewczynki powinna się zwrócić do mamy chłopca? Babcia powinna się zwr
    > ócić bezpośrednio do chłopca? Mama powinna żądać od synka, żeby zszedł?

    Ale ty serio pytasz?chyba oczywiste ze matka powinna dzieciaka ogarnac -tak sie uczy zycia w spoleczenstwie .to nie byl jego prywatny plac zabaw a obce osoby nie sa pierwsze w kolejnosci do ustawiania rozwydrzonych bachorow,tylko rodzic.
  • iwoniaw 26.05.19, 20:47
    No chwila, autorka napisała wyraźnie: chłopiec bawił się na sprzęcie w sposób do tego przeznaczony, dziewczynka nieopodal wyła nie reagując na próby uspokojenia jej przez babcię. Chłopiec i dziewczynka - zdaniem samej autorki wątku - w ogóle nie weszli w żadną interakcję. Na jakiej podstawie sądzisz, że to matka chłopca miała problem z "rozwydrzonym bachorem"?


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • marisol25 26.05.19, 21:00
    iwoniaw napisała:

    > No chwila, autorka napisała wyraźnie: chłopiec bawił się na sprzęcie w sposób d
    > o tego przeznaczony, dziewczynka nieopodal wyła nie reagując na próby uspokojen
    > ia jej przez babcię. Chłopiec i dziewczynka - zdaniem samej autorki wątku - w o
    > góle nie weszli w żadną interakcję. Na jakiej podstawie sądzisz, że to matka ch
    > łopca miała problem z "rozwydrzonym bachorem"?

    Jezu ,wy serio nie umiecie czytac czy jak?przeciez napisala ze dziewczynka chciala sie na koniu pobawic a on nie mial zamiaru zejsc -nawet celowo wrocil na niego zeby tylko z niego nie skorzystala.mamusia nie interweniowala stanowczo.tak,to sie nazywa rozwydrzony bachor.
    Thank tou,next
    >
    >
  • nota_bena 26.05.19, 21:09
    Tak, zupełnie serio pytam. Zdania w wątku są podzielone. Mama chłopca "próbowała ogarnąć" sytuację tak, jak uznała, że będzie ok.
    A co jak rodzic reaguje mało skutecznie lub wcale?
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:09
    nota_bena napisała:

    > Ale kto miałby stanowczo żądać?
    > Babcia dziewczynki powinna się zwrócić do mamy chłopca? Babcia powinna się zwr
    > ócić bezpośrednio do chłopca? Mama powinna żądać od synka, żeby zszedł?

    Ostatnia wersja.
  • ninanos 26.05.19, 20:30
    Ty tak serio? buc o 4 latku? sama jesteś buc jak tak o małym dziecku się wyrażasz.
  • kokosowy15 26.05.19, 20:50
    Od jakiego wieku należy uczyć dzieci społecznego zachowania? Tego, że przepuszcza się w drzwiach, ustępuje miejsca w tramwaju, nie wpycha się do kolejki nie lokuje przejścia. Najlepiej oczywiście swoim przykładem, ale i wyjaśnianie, tłumaczeniem. A co zrobić, jeżeli dziecko nie reaguje na słowa opiekuna? Pamiętacie film "Ballada o Januszku"?
  • malgo21 26.05.19, 20:53
    Ale można chyba uczyć bez wyzwania dziecka od buców.
  • marisol25 26.05.19, 21:03
    ninanos napisała:

    > Ty tak serio? buc o 4 latku? sama jesteś buc jak tak o małym dziecku się wyraża
    > sz.
    Nie obrazaj mnie bucu tylko naucz sie czytac i przyswajac slowo pisane.
    Nie dzieciak jest bucem,tylko dorosly ktory prezentuje bucowska ,roszczeniowa postawe zamiast przyuczac dziecko do zycia w spoleczenstwie.
    Moja 6 latka dopiero co miala te magiczne 4 latka i juz wtedy nie musialam jej blagac na kleczkach zeby dala sie innym dziexiom pobawic zabawkami ,ło matulu .
    Potem sie dziwie ,ze tyle chamstwa wokol ...
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:11
    ninanos napisała:

    > Ty tak serio? buc o 4 latku? sama jesteś buc jak tak o małym dziecku się wyraża
    > sz.

    Rozumiem, że bucem tym samym można być nazwanym po ukończeniu lat 18. tongue_out

    No niestety, małe dziecko może być chytre i kombinować. Zeszło? Zeszło. Nie było umowy, żeby po sekundzie nie wskakiwać z powrotem.

  • elenelda 26.05.19, 17:31
    Gdybym była mamą chłopca, widząc, że dziewczynka zmierza w stronę zabawki, nie pozwoliłabym dziecku wrócić na konika. Gdybym z kolei była babcią dziewczynki, zamiast tłumaczyć, że konik się zaraz zwolni, wymyśliłabym inną, atrakcyjną zabawę.
  • lauren6 26.05.19, 17:47
    Dokładnie tak.
  • nota_bena 26.05.19, 17:59
    elenelda napisała:
    Gdybym z kolei była babcią dziewczynki,
    > zamiast tłumaczyć, że konik się zaraz zwolni, wymyśliłabym inną, atrakcyjną zab
    > awę.
    Babcia nie tłumaczyła dziewczynce, że zabawka zaraz się zwolni. Próbowała właśnie wymyślać inne atrakcje, a to karuzelę, a to zabawę z inną dziewczynką na huśtawce równoważnej. Tak jak napisalam- bezskutecznie. Dziewczynka się zafiksowała na koniku- i nie chciała nic innego.
  • elenelda 26.05.19, 18:47
    Chłopiec się bujał i miał do tego prawo. Dziewczynka próbowała wymusić na nim płaczem ustąpienie miejsca, podejrzewam, że wtedy w chłopcu włączyła się ciekawość jakie jeszcze reakcje u dziewczynki się pojawią albo rywalizacja. Babcia mogła powiedzieć dziewczynce, że teraz konik jest zajęty, wrócimy później jak się zwolni, a tymczasem idziemy do piaskownicy zbudować pałać dla Elzy z Krainy Lodu itp. W momencie, gdy chłopiec zszedł z zabawki i chciał na nią wrócić, matka powinna była zareagować stanowczo i na to nie pozwolić. Niewykluczone, że będąc babcią też bym powiedziała, że teraz nadeszła kolej dziewczynki. Huśtawka została zwolniona, a on zachował się bardzo niekulturalnie, wyprzedzając dziewczynkę.
  • iwoniaw 26.05.19, 18:53
    to byłoby najrozsądniejsze zachowanie babci i matki


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • nota_bena 26.05.19, 18:55
    elenelda napisała:
    Dziewczynka próbowała wymusić na nim p
    > łaczem ustąpienie miejsca,

    A może po prostu chciała się pobujać...a płakała z frustracji, a nie że próbowała wymusić....tego nie wiemy.
    Dziewczynka też wcześniej czekała grzecznie na swoją kolej, dopiero przedłużające się czekanie wywołało płacz.
    Babcia mog
    > ła powiedzieć dziewczynce, że teraz konik jest zajęty, wrócimy później jak się
    > zwolni,
    Babcia tumaczyła, że konik jest zajęty. Nie mówiła,że wrócą później. A poza tym nie zanosiło się na to, że tak szybko się zwolni....

    a tymczasem idziemy do piaskownicy zbudować pałać dla Elzy z Krainy Lod
    > u itp.
    To pisałam, że robiła...zachęcała i proponowała inne zabawy.Nieskutecznie. Dziewczynka nie była niczym zainteresowana oprócz konika.



  • katja.katja 26.05.19, 19:21
    Dziewczynka to mała, ale sprytna manipulantka, prawdopodobnie wzorująca się na żeńskiej osobie ze swojej rodziny, która postępuje podobnie (może jej mama płaczem i krzykami wymusza na tacie różne ustępstwa, dziewczynka widzi, że na mężczyznach można wymów wiele rykiem i naśladuje mamę).
    Tak naprawdę nie chodziło jej o tę zabawkę (jak sama piszesz na placu zabaw były inne przedmioty, którymi babcia chciała zająć wnuczkę), ale o tym by postawić na swoim, tak jak jej zapewne mama stawia "na swoim" przy awanturach robionych jej tacie. Mała dziewczynka widzi, że tata pod wpływem krzyków ustępuje mamie i myśli, że to stała reguła przy kontaktach między płciami. Inna sprawa, że faktycznie rykiem dużo można ugrać, niestety dużo więcej i skuteczniej niż zwykłym spokojnym czekaniem na swoją kolej.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • tol8 26.05.19, 21:01
    Zgadzam się. Małe dziewczynki są okropnymi manipulantkami.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • grru 26.05.19, 21:21
    Małe dzieci nie potrafią manipulować, za to dorośli bywają często idiotami.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • klamkas 26.05.19, 21:31
    Serio? Nawet koty i psy potrafią "manipulować" (tzn. wykorzystywać wiedzę o tym, jak ich zachowanie wpływa na zachowanie innych). Myślisz, że 3-4 latki tego nie potrafią?
  • grru 26.05.19, 21:44
    Jeśli stosujesz taką definicję manipulacji to owszem, ja odnoszę się do definicji słownikowej. Zawsze zastanawia mnie, dlaczego dorośli zakładają, że dziecko płacze "w jakimś celu" a nie "z jakiegoś powodu".

    --
    Nadal jem gluten smile
  • klamkas 26.05.19, 22:03
    Ja akurat nie o płaczu, bo wierzę, że dziewczynka płakała dlatego, że była nieszczęśliwa z powodu braku możliwości skorzystania z zabawki.

    Natomiast w "małe dzieci nie manipulują i nie kłamią" jako prawdę ogólną nie wierzę za grosz wink.

    Wg wiki: "...forma wywierania wpływu na osobę lub grupę w taki sposób, by nieświadomie i z własnej woli realizowała cele manipulatora". Jak najbardziej do zrobienia na poziomie niemowlęcego instynktu wink.
  • grru 26.05.19, 22:06
    Manipulacja jest działaniem celowym, a nie instynktownym.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • klamkas 26.05.19, 22:29
    Dla mnie na jedno wychodzi. Czy zgodnie z instynktem, czy świadomie (zresztą czy świadomość jest wolna od instynktu, albo odwrotnie u istot świadomych?), jest to działanie mające na celu pokierowanie kimś tak, żebym ja osiągnęła konkretny cel. Ale nie chcę wchodzić w dyskusje filozoficzne. Tylko uważam, że zdolność do kierowania innymi zgodnie z własnym widzi mi się mamy we krwi wink.
  • grru 27.05.19, 09:47
    Jak każdy używa sobie słów nadając im taką treść jak mu pasuje to trudno się dogadać. Prośba prowadzi do konkretnego celu? Owszem, a nie jest manipulacją. Jak moja córka wyciąga ręce, żebym ją przytuliła to nakłania mnie do pewnego działania ale nie manipuluje

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 45rtg 27.05.19, 14:10
    grru napisał(a):

    > Manipulacja jest działaniem celowym, a nie instynktownym.

    W celu osiągnięcia celu można zastosować to, co podpowiada instynkt. Nie ma tu sprzeczności.
  • aankaa 26.05.19, 22:04
    definicja słownikowa a zachowanie kilkulatka to dwa różne światy

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • grru 26.05.19, 22:07
    I dlatego o kilkulatku bez sensu jest mówić, że jest manipulantem.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 27.05.19, 07:24
    A dorośli manipulanci skąd się biorą? Równo po ukończeniu 18 roku życia stają się nimi? Nie, to proces, często zaczęty właśnie we wczesnym dzieciństwie.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • grru 27.05.19, 09:45
    A skąd się biorą dorośli ludzie, którzy mówią? Nauka mowy to proces, ale nie ma sensu określać np. półrocznego dziecka mianem mówiącego. To nie ten etap. Rzecz jasna poza dzieckiem ematki, które w tym wieku zasuwa wierszem big_grin
    Do manipulacji potrzebna jest przede wszystkim duża świadomość różnych mechanizmów i umiejętność przewidywania, a tej tak małe dziecko nie posiada. Przy czym używam słowa manipulacja w podstawowym znaczeniu: świadomie podjęte działania, żeby w niejawny sposób skłonić kogoś do zrobienia czegoś. Jak poproszę kogoś o pożyczenie pieniędzy to nie jest to manipulacja. Jak przystawię nóż do szyi i każę oddać pieniądze też nie manipuluję. Manipulacja to opowiadać, jaka jestem biedna, jak mi ciężko, żeby w efekcie ktoś sam zaproponował kasę.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • betty_bum 27.05.19, 09:54
    Przecież to jak z tym lizakiem. Pierwszy, drugi, piąty raz dziecko płacze ze złości, bezsilności, ale jeśli w wyniku płaczu jednak lizak się pojawia, to przeradza się to w sposób na pozyskiwanie lizakówwink
  • massinga 27.05.19, 10:55
    Moj syn w wieku 5 lat probowal namowic tate na kupno samochodziku przekonujac go, ze tata bardzo potrzebuje i bedzie sie swietnie bawil. Dla mnie to byla czysta mnaipulacja.
  • cruella_demon 27.05.19, 10:59
    Oczywiście, że dzieci próbują manipulować. Robią to na tyle nieudolnie, że od razu widać, ale próbują.
  • katja.katja 27.05.19, 13:36
    To prawda.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • umi 26.05.19, 22:42
    Takie 3-letnie też??? Coś się Wam w głowach poprzestawiało. 3-latka miała byc mądrzejsza niż 4-latek i dwie dorosłe babki???
  • umi 26.05.19, 22:43
    To do tol8 i katji.
  • betty_bum 27.05.19, 10:03
    A cóż te babki mogły zrobić? Prosiły, odwracały uwagę, tłumaczyły.
    Jedyne inne wyjście to zabrać jedno i drugie z placu zabaw, ale dzieci mogłyby to odebrać jako karę.
    Wiek był zbliżony i oszacowany na oko to nie 3 latka i 7 latek.
    Zresztą wiek biologiczny z poziomem rozwoju emocjonalnego nie musi iść w parze.
  • umi 29.05.19, 23:30
    Ja skomentowałam pomysł, że 3-latka manipulowała. No nie bardzo manipulowała. Po prostu była sporo mniejsza i nie rozumiała, ze musi tyle czekac. Czas jej sie dłuzył i tyle.
    Miedzy dzieckiem 3-letnim a 4-letnim jest większa róznica w rozwoju niz np. miedzy 7 a 8-letnim dzieckiem. Wiec w tym przypadku nie ma znaku równosci i akurat to najmniejsze dziecko było najbardziej "poszkodowane" w tym układzie.
    Na miejscu mamy chłopca ja bym mu wyznaczyla czas na zabawe np. 20 minut. Przy nim i tej trzylatce. Po tym czasie złazi i tyle. A mała ma poczekac, mozna jej zegarek pokazac, mozna odciagnac na trochę na cos innego. Matka jest od wychowywania dziecka, nie zeby jej właziło na łeb. Natomiast podejrzewam, ze tamta mama stara sie wychowywac bezstresowo albo to jej pierwsze dziecko i po prostu sobie nie radzi. Jak małemu rózki urosą większe pewnie metoda prób i błędów dojdzie do tego, ze jednak lepiej stawiac jakeis granice albo samemu ma sie potem najwieksze kłopoty.
  • anorektycznazdzira 26.05.19, 17:54
    M/w tak, jak załatwiły. Chłopiec został poproszony, ale nie zmuszony. Dziewczynka była pocieszana, ale nie uczona, że wszystko jest na skinienie.


    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • aguar 26.05.19, 17:57
    Zgadzam się!
  • brenya78 26.05.19, 18:00
    "Chłopiec został poproszony, ale nie zmuszony. "

    Po czym pozwolono mu złośliwie przeszkodzić dziewczynce przy ponownej próbie wejścia na zabawkę. Nie dostał żadnego sygnału zwrotnego że takie zachowanie jest... brakiem wychowania.
  • berdebul 26.05.19, 18:10
    Chłopiec był przebojowy i wiedział czego chce, w końcu bycie bucem jest opłacalne. tongue_out
  • nenia1 26.05.19, 18:20
    Bycie bucem najczęściej kończy się tym, że inni, gdy tylko przydarzy się możliwość, odpłacą bucowi tym samym.
  • madami 27.05.19, 09:30
    Bycie bucem kończy się tym, że go nikt nie lubi i nikt nie chce sie z nim bawić wink
  • droch 26.05.19, 19:08
    To zależy, ile ostatecznie buc ma hajsu...
  • katja.katja 26.05.19, 19:13
    Racja.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nota_bena 26.05.19, 18:16
    Odniosłam wrażenie, że chłopiec był zainteresowany zabawką tylko dlatego, że dziewczynka się nią również interesuje. Zszedł z konika, gdy zobaczył,że dziewczynka odeszła na chwilę od zabawki, po czym znów wrócił.
  • anorektycznazdzira 26.05.19, 18:21
    Jeśli rzeczywiście zrobił to złośliwie, to matka powinna zareagować. Ja jednak uważam, że interpretacje dorosłych co do tego, co jest złośliwe a co nie bywają wątpliwe. Równie dobrze można się czepić dziewczynki, że nie dała się koledze spokojnie pobujać, tylko stała i wyła, złośliwiewink
    Dla ciężko kumających: to żart.
    Mimo to nie jestem w 100% pewna motywacji czterolatka dlaczego się bujał. Może się bał, że jak ktoś inny siądzie to po zawodach a on lubi tę bujawkę.

    --
    Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
  • nota_bena 26.05.19, 18:27
    Nie użyłam słowa "złośliwie". Nie twierdzę z całą pewnością, czym było powodowane zachowanie chłopca, dlatego użyła. sformułowania, że, odniosłam takie wrażenie.
    A myślę tak, bo chłopiec zszedł z bujawki, jak tylko dziewczynka od niej odeszła, po czym szybko wrócił, wyprzedzając małą.
  • anorektycznazdzira 26.05.19, 18:43
    Pisałam o złośliwości w sumie dlatego, że to dla mnie, osobiściesmile, byłby wyznacznik do zmiany frontu z łagodnego proszenia (to absolutny max jak się po prostu bawił) na jakieś ostrzejsze (?) kroki. Gdybym uznała, że mi dziecko leci wepchać się bo chce komuś na złość zrobić, to bym za łapę złapała.
    Ale jednocześnie jestem sceptyczna co do ocen dorosłych w tym zakresie, szczególnie osób nieznających dziecka, a tak jest tutaj, ani nie widziałyśmy ani nie znamy.


    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • ninanos 26.05.19, 20:33
    dokładnie!
  • marisol25 26.05.19, 18:10
    nota_bena napisała
    >
    >
    > Patrzyłam na tę scenę i się zastanawiałam nad kilkoma sprawami. Jak Waszym zdan
    > iem dorośli powinni załatwić tę sytuację?

    Zwrocilabym sie bezposrednio do dziecka,ze nie jest na prywatnym placu tylko w miejscu publicznym I kazde dziecko ma prawo korzystac z zabawek.nikt Nie jest zobligowany czekac godzinami az sie drugi Wybawi do woli.trzeba umiec sie dostosowac albo Kupic Dom z ogrodem I wlasnym placem.opiekun chlopca powinien interweniowac stanowczo a Nie bakac pod nosem.
  • anorektycznazdzira 26.05.19, 18:22
    A ile wynosi dozwolony czas korzystania z zabawki na takim placu?


    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • nota_bena 26.05.19, 18:30
    Nie ma takiego czasu, stąd problem....
    Ten czas to kwestia wyczucia, współżycia z ludźmi i takich tam rzeczy, nie ujętych w ramy regulaminów i przepisów.
  • berdebul 26.05.19, 18:38
    Jak nie ma kolejki, to niech siedzi do oporu. Powinien zejść i dać się pobujać dziewczynce, 25 minut czekania na zabawkę, to jednak sporo.
  • marisol25 26.05.19, 20:52
    anorektycznazdzira napisała:

    > A ile wynosi dozwolony czas korzystania z zabawki na takim placu?

    No przykre,ze pytasz bo to powinno byc oczywiste.tyle aby inni rowniez zdolali sie pobawic a nie dreptali niecierpliwie w miejscu,czekajac az sie jasnie pan znudzi.
    No sluchaj-kupuje dom,postawie w w ogrodzie corce domek,piaskownice ,hustawke -tutaj jestem pania samej siebie.
    Natomiast na publicznym placu zabaw zawsze prosze ja o wyrozumialosc ,poniewaz inne dzieci tez chcialyby miec chwilke przyjemnosci.
    Moja 6 latka rozumie,mam nadzieje ze juz tez 😂😂
    >
    >
  • anorektycznazdzira 27.05.19, 19:23
    big_grin
    tyle teorii. A teraz praktyka: bywa, że 3 sekundy po zajęciu zabawki ktoś drepcze nie cierpliwie, ba: ryczy wniebogłosy.
    Czy jak ryczy, to przekroczono czas? Jedno dziecko będzie na placu 2 h (nie ma problemu z poczekaniem kwadransa) drugie będzie 20 minut. Oczekiwanie, że ktoś się dostosuje do Waszego wyobrażenia czy się już wybawił nieszczególnie się sprawdza w praktyce...

    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • anorektycznazdzira 27.05.19, 19:23
    *niecierpliwie

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • bukietlisci 26.05.19, 20:43
    a wiesz, kiedyś spotkała nas podobna sytuacja. moje dziecko miało na placu zabaw "wielbiciela" . córka na konika - ten chłopiec juz tam stoi i też chce. córka na huśtawkę - chłopiec za nią. córka na ślizgawkę - on już tam waruje. w końcu mała się wpieniła i nie chciała zejść z kolejnej atrakcji, chciała się chwilę sama w spokoju pobawić. wtedy mamunia tamtego chłopca wydarła się na nią używając właśnie takich argumentów . że to nie jest jej plac zabaw i ma się dzielić. a jak nie to wypad do domu z ogrodem. bo jak niuniuś chce się z nią bujać to ona musi się zgodzić i już. moje dziecko się popłakało, ja po ustąpieniu stuporu wydarłam się na tą babę po czym wróciłyśmy do naszego domu z ogrodem. zapewne tamta potem opowiadała, jak to wredna, czteroletnia gówniara nie chciała się "dzielić" placem zabaw.
  • marisol25 26.05.19, 20:56
    bukietlisci napisał(a):

    > a wiesz, kiedyś spotkała nas podobna sytuacja. moje dziecko miało na placu zaba
    > w "wielbiciela" . córka na konika - ten chłopiec juz tam stoi i też chce. córka
    > na huśtawkę - chłopiec za nią. córka na ślizgawkę - on już tam waruje. w końcu
    > mała się wpieniła i nie chciała zejść z kolejnej atrakcji, chciała się chwilę
    > sama w spokoju pobawić. wtedy mamunia tamtego chłopca wydarła się na nią używaj
    > ąc właśnie takich argumentów . że to nie jest jej plac zabaw i ma się dzielić.
    > a jak nie to wypad do domu z ogrodem. bo jak niuniuś chce się z nią bujać to on
    > a musi się zgodzić i już. moje dziecko się popłakało, ja po ustąpieniu stuporu
    > wydarłam się na tą babę po czym wróciłyśmy do naszego domu z ogrodem. zapewne
    > tamta potem opowiadała, jak to wredna, czteroletnia gówniara nie chciała się "d
    > zielić" placem zabaw.


    Przeraza mnie ogolna choroba toczaca to forum-panie ni cholery nie rozumieja slowa pisanego.czytanie ze zrozumieniem powinno byc dolaczane do poniedzialkowej GW w formie jakiegos krotkiego instruktazu.moze obrazki,zeby zanadto nie komplikowac xD
    Jesli sadzisz ze twoja dramatyczna opowiesc ma cos wspolnego z tematem watku,to sorry tym razem nie wyszlo.
  • bukietlisci 26.05.19, 21:02
    czemu piszczysz? oczywiście wiem, o czym jest wątek. wiem, że moja opowieść jest lekko nie na temat. pisana niejako z drugiej strony i o innej sytuacji. to forum, wolno mi. czy to jest dla ciebie jasne, bo międzywierszy najwyraźniej nie jarzysz. wiesz, my tu piszemy o wszyskim a wątek o o podpaskach może przerodzić się w historie kuchennych niewypałów. dotarło, piszczałko?
    jak ematka ematką, zawsze trafi się jakiś mędrek co to spróbuje się dowartościować dowalając innym.
  • marisol25 26.05.19, 21:25
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bukietlisci 26.05.19, 21:29
    wykasowali cię, nic ci to nie mówi? poczytaj netykietę.
  • nota_bena 26.05.19, 21:19
    No dobra, ale co opisana przez Ciebie sytuacja ma wspólnego z opisana przeze mnie?
  • bukietlisci 26.05.19, 21:28
    niewiele. tak mi się przypomniało. tamta matka użyła prawie dokładnie takich samych słów co marisolka. "każde dziecko ma prawo korzystać z zabawek" itd. i zasadniczo się zgadzam. tylko że każde dziecko ma też prawo spokojnie bawić się na placu zabaw natomiast nie ma obowiązku bawić się z innym dzieckiem. czego najwyraźniej mamusia z mojej opowieści nie rozumiała a wykrzyczała takie same "argumenty" co mariskolka. biorąc pod uwagę jej wypowiedzi, nie zdziwiłabym się gdyby była tą "moją" mamusią. taki sam poziom agresji, taka sama umiejętność, a raczej jej brak -prowadzenia konwersacji.
  • 45rtg 27.05.19, 14:28
    nota_bena napisała:

    > No dobra, ale co opisana przez Ciebie sytuacja ma wspólnego z opisana przeze mn
    > ie?

    Zasadniczo wiele do wszystko, tylko że od drugiej strony.
  • anorektycznazdzira 27.05.19, 19:29
    Na podstawie Twojej historii postawiono tezę, że skoro plac jest wspólny (no jest), to każdy ma schodzić z zabawki na tyle szybko, żeby inni zainteresowani mieli swoją szansę się wybawić. Brzmi super, ale Bukietliści przytacza przykład, że teorie jak zawsze nie nadążają za życiem smile


    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • cosmetic.wipes 26.05.19, 18:21
    Wszystko było ok do momentu, kiedy chłopiec złośliwie wlazł na konika drugi raz. Tu mamusie powinna wykazać się refleksem, złapać młodego (za rękę czy tam za fraki) i zatrzymać.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • katja.katja 26.05.19, 19:17
    To przecież przemoc fizyczna, tak bardzo na tym forum potępiana.
    Czy gdyby szef wziął Cię za fraki gdybyś np. złośliwie wepchnęła się w kolejkę do automatu do kawy przed innych to byłoby to w porządku? Nie, prawda? A tutaj usprawiedliwiamy przemoc na dużo słabszym (fizycznie i emocjonalnie) człowieku.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cosmetic.wipes 26.05.19, 19:29
    Nie mam szefa.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • katja.katja 26.05.19, 19:40
    To dowolny odpowiednio większy i silniejszy mężczyzna z kolejki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cosmetic.wipes 26.05.19, 19:43
    Dobrowolny mężczyzna nie jest moja matką.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • cosmetic.wipes 26.05.19, 19:44
    Dowolny 😃

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • 45rtg 27.05.19, 14:13
    cosmetic.wipes napisała:

    > Dobrowolny mężczyzna nie jest moja matką.

    A od kiedy to bycie rodzicem daje jakiekolwiek prawa do używania przemocy wobec dziecka? Mało to razy słyszałem, że rodzic, czy obca osoba - nie ma różnicy, przemoc fizyczna jest zakazana?

  • cruella_demon 26.05.19, 20:42
    Coś ty się nagle takie pro dziecięce zrobiło, skoroś do tej pory hojnie chciało klapy w doopę rozdawać tongue_out
  • katja.katja 27.05.19, 07:21
    No nijak w tym żadnej logiki.
    Klapsa w dudę dać nie można bo to "przemoc fizyczna ze strony dużo silniejszego", "a jakby Twój szef dał Ci w papę bo coś w pracy zawaliłaś", "uczenie dziecka rozwiązywania konfliktów siłą".
    A jak trzeba wziąć za fraki i siłą ściągnąć z zabawki na której bawił się na legalu w dodatku bo inna niuniusia czeka to już tamte argumenty nie są aktualne? Już nie jest to przemoc fizyczna, upokorzenie dziecka na oczach innych, nikt (oprócz mnie wink ) nie podaje przykładów z dorosłym szefem lub mężem , nikt nie uważa, że rozwiązanie konfliktu siłowo jest nie w porządku smile


    --
    Nie dam się wygasić!
  • cosmetic.wipes 27.05.19, 09:56
    Klap w dupę to nie to samo, co wzięcie za rękę czy nawet złapanie za koszulkę.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • katja.katja 27.05.19, 13:38
    Samo wzięcia za rękę mogło nie spowodować zejścia z zabawki, raczej szarpnięcie i to mocne.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • 45rtg 27.05.19, 14:15
    cosmetic.wipes napisała:

    > Klap w dupę to nie to samo, co wzięcie za rękę czy nawet złapanie za koszulkę.

    A co to za relatywizm znowu? Klap w d*pę to przecież, wielokrotnie mi to tłumaczono, to samo, co chłosta pasem. Zatem ściągnięcie za rękę z zabawki to przecież to samo, co klap w d*pę. Czyli kto ściąga dziecko za rękę z zabawki, ten bije dziecko, to ścisła logika.
  • malgo21 26.05.19, 18:21
    Chłopiec nie musiał schodzić natychmiast, ale jak już zszedł to matka powinna go powstrzymać przed powrotem, bo to już złośliwe było.
    BTW, tłumaczenie dziecku na forum że trzeba się dzielić jest z reguły mało skuteczne. Trzeba to zrobić na osobności, żeby istnienie publiczności nie modyfikowało przekazu. W tym wypadku małemu się włączyła rywalizacja i pewnie w ogóle nie słuchał tego co matka mówi.

    A już zupełnie na marginesie to uważam że dzieciaki same by się dogadały gdyby nie wisieli nad nimi dorośli.
  • nota_bena 26.05.19, 18:39
    malgo21 napisała:
    > BTW, tłumaczenie dziecku na forum że trzeba się dzielić jest z reguły mało skut
    > eczne. Trzeba to zrobić na osobności, żeby istnienie publiczności nie modyfikow
    > ało przekazu.

    To na pewno, ale to była sytuacja "tu i teraz". Dziecko siedziało na zabawce, nie miało zamiaru schodzić, więc jeśli jakiekolwiek tłumaczenie , to ewentualnie później, tak? Po fakcie...
    Pytanie, co powinna powiedzieć mu matka w TYM momencie? Jak zareagować? Czy w ogóle? Bo gdyby chłopak zszedł i na osobności chciał wysłuchać tłumaczenia, nie byłoby problemu. W tym czasie dziewczynka by się pobujała.

    > A już zupełnie na marginesie to uważam że dzieciaki same by się dogadały gdyby
    > nie wisieli nad nimi dorośli

    Raczej nie w tej sytuacji. Dzieci w ogóle nie wchodziły między sobą w żadną interakcję, a mała była mocno zdenerwowana.
  • iwoniaw 26.05.19, 18:51
    Raczej nie w tej sytuacji. Dzieci w ogóle nie wchodziły między sobą w żadną int
    > erakcję, a mała była mocno zdenerwowana.


    Skoro tak, to opiekunka dziewczynki powinna zabrać ją stamtąd i wytłumaczyć, że ryczenie, bo świat działa nie tak, jakbyśmy chcieli, jest niestosowne. I że można wejść w interakcję i poprosić o ustąpienie miejsca. Gdyby chłopiec nie zareagował na prośby dziewczynki lub zareagował niekulturalnie, to wtedy byłoby pole do popisu dla jego matki.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • anorektycznazdzira 26.05.19, 18:59
    racja!

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • malgo21 26.05.19, 19:41
    No to by się zdenerwowała. Albo on by się zdenerwował tym rykiem. Zdenerwowanie 3,4 latków to nie jest powód do interwencji opiekunów.
    Strasznie nie lubię chodzić na place zabaw, przez tych helikopterowych opiekunów, te szepty sceniczne "no podziel się" "pokaż chłopczykowi zabawkę", albo wręcz przeciwnie: "oddaj jej!"
  • fomica 26.05.19, 19:44
    O tak, tez to uwielbiam smile Biedni dorośli czują się niepewnie w tej sytuacji, nie potrafią sterować dziećmi tak jak by chcieli i boją się krytyki, że źle wychowują. No to sie wykazują, tak żeby każdy słyszał jak rzetelnie wychowują.
  • malgo21 26.05.19, 19:47
    Dokładnie, widać ten sztuczny ton, który niby skierowany do dziecka, ale wiadomo że przekaz jest kierowany do innych rodziców. Dziecko też to wyczuwa, dodatkowo brak swobody rodzica go stresuje i stąd różne głupie zachowania.
  • grru 26.05.19, 21:13
    No ja jednak interweniuję, jak moje dziecko wyrywa zabawkę albo kogoś popycha, żeby wiedziała, że to nie są zachowania odpowiednie.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • malgo21 26.05.19, 21:15
    Agresja to trochę inna kategoria i oczywiście powinno się interweniować. Chodzi mi 9 takie wiszenie nad dzieckiem i sterowanie zabawą.
  • grru 26.05.19, 21:17
    No nie, zabawą nie steruję, pilnuję tylko, żeby nie wyrywała innym zabawek i nie robiła rzeczy niebezpiecznych

    --
    Nadal jem gluten smile
  • smillla 26.05.19, 19:03
    Nie eskalować problemu. Znudzić dzieci. Jeśli dorośli przeżywają dziecięce dramy, to dzieci wkręcają się w to, bo lubią być obserwowane i angażować dorosłych. Należy olać sytuację, a dzieci się znudzą trwaniem na stanowiskach i samo się rozwiąże.
  • katja.katja 26.05.19, 19:13
    To ten większy plac zabaw na Ruczaju? wink

    --
    Nie dam się wygasić!
  • beverlyja90210 26.05.19, 19:33
    Ubawiłam się seriosmile)) wy tak na poważnie? Rodzice powinni mieć w d. dzieci same się dogadają. W życiu przy żadnym z mojej 3 nie wtrynilam się w takie sprawy no chyba ze dochodziło do rękoczynów
  • hanusinamama 26.05.19, 23:19
    A ja bym zareagowała jakby moja córka chciała usiąść znowu na złość drugiemu dziecku. I wyjasniłabym czemu nie mozna być złośliwym i podłym...
  • asia_i_p 26.05.19, 23:35
    Złośliwość i podłość to bardzo duże słowa. Po prostu zrobiło mu się jednak żal, stwierdził, że jest niedohuśtany i chciał jeszcze raz. Owszem, powinien zostać powstrzymany z wyjaśnieniem, że schodząc znalazł się na końcu kolejki, ale przypisywanie mu złośliwości i podłości to strzelanie z armaty do wróbla.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • boo-boo 26.05.19, 19:34
    Jak tak dalej pójdzie to mamusia się nigdy synusia niczego nie doprosi.
    Jak już zszedł to bym go za drugim razem zdjęła z tego konika tłumacząc, że wyposażenie placu zabaw do niego nie należy i inni też chcą skorzystać.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • fomica 26.05.19, 19:38
    Mama chłopca niewiele mogła zrobić, bo z reguły w takich sytuacjach dzieci nie są automatami na przycisk. Jako babcia szybko zabrałabym małą z tego miejsca i spoza zasięgu widoku tej zabawki. Niepojęte dla mnie że można pół godziny usiłować tłumaczyć cokolwiek wrzeszczącemu dziecku zamiast odciągnąć od placu zabaw i pokazać biedronki czy dmuchawce. A po uspokojeniu wrócić.
  • sasanka4321 26.05.19, 21:14
    >Mama chłopca niewiele mogła zrobić, bo z reguły w takich sytuacjach dzieci nie są automatami na przycisk. Jako babcia szybko zabrałabym małą z tego miejsca i spoza zasięgu widoku tej zabawki. Niepojęte dla mnie że można pół godziny usiłować tłumaczyć cokolwiek wrzeszczącemu dziecku zamiast odciągnąć od placu zabaw i pokazać biedronki czy dmuchawce. A po uspokojeniu wrócić.<

    Fascynujace. Mama chlopca nie mogla odciagnac go sila, skoro nie reagowal na tlumaczenia i pokazac biedronki czy dmuchawce. Babcia dziewczynki zamiast tlumaczyc (na co dziewczynka nie reagowala) powinna poprostu odciagnac dziewczynke i pokazac jej biedronki czy dmuchawce. Forum jak zwykle pelne mamus rozwydrzonych dziubdziusiow z odpieluszkowym zapaleniem mozgu. Nie dziewczynki powinna byc tu wychowywana, ale chlopiec. I jesli tlumaczenie nie pomaga, to sie go poprostu sciaga z zabawki i kontynuuje tlumaczenie juz po sciagnieciu.
  • marisol25 26.05.19, 21:22
    sasanka4321 napisała:

    > >Mama chłopca niewiele mogła zrobić, bo z reguły w takich sytuacjach dzieci
    > nie są automatami na przycisk. Jako babcia szybko zabrałabym małą z tego miejs
    > ca i spoza zasięgu widoku tej zabawki. Niepojęte dla mnie że można pół godziny
    > usiłować tłumaczyć cokolwiek wrzeszczącemu dziecku zamiast odciągnąć od placu z
    > abaw i pokazać biedronki czy dmuchawce. A po uspokojeniu wrócić.<



    >
    > Fascynujace. Mama chlopca nie mogla odciagnac go sila, skoro nie reagowal na tl
    > umaczenia i pokazac biedronki czy dmuchawce. Babcia dziewczynki zamiast tlumacz
    > yc (na co dziewczynka nie reagowala) powinna poprostu odciagnac dziewczynke i p
    > okazac jej biedronki czy dmuchawce. Forum jak zwykle pelne mamus rozwydrzonych
    > dziubdziusiow z odpieluszkowym zapaleniem mozgu. Nie dziewczynki powinna byc tu
    > wychowywana, ale chlopiec. I jesli tlumaczenie nie pomaga, to sie go poprostu
    > sciaga z zabawki i kontynuuje tlumaczenie juz po sciagnieciu.

    Boze ,jedna normalna.popieram w 100%
  • fomica 26.05.19, 21:31
    > Mama chlopca nie mogla odciagnac go sila, skoro nie reagowal na tlumaczenia i pokazac biedronki czy dmuchawce. Babcia dziewczynki zamiast tlumaczyc (na co dziewczynka nie reagowala) powinna poprostu odciagnac dziewczynke i pokazac jej biedronki czy dmuchawce.
    No właśnie, dokładnie tak. Chłopiec się bawi, korzysta z zabawki zgodnie z przeznaczeniem, nie krzyczy, nie bije, zabawa mu się podoba więc bawi się dalej. Dziewczynka wrzeszczy i robi awanturę. Wobec tego opiekun dziewczynki ma za zadanie zapanowac nad wrzaskunem, oczywista sprawa. A nie utwierdzać w przekonaniu że pod wpływem wrzasku świat sie ugnie i wrzaskun natychmiast dostanie to czego sobie życzy smile
    > Nie dziewczynki powinna byc tu wychowywana, ale chlopiec.
    A rozwazyłaś opcje że oboje powinni byc wychowywani?
  • marisol25 26.05.19, 21:58
    fomica napisał:

    > > Mama chlopca nie mogla odciagnac go sila, skoro nie reagowal na tlumaczen
    > ia i pokazac biedronki czy dmuchawce. Babcia dziewczynki zamiast tlumaczyc (na
    > co dziewczynka nie reagowala) powinna poprostu odciagnac dziewczynke i pokazac
    > jej biedronki czy dmuchawce.
    > No właśnie, dokładnie tak. Chłopiec się bawi, korzysta z zabawki zgodnie z prze
    > znaczeniem, nie krzyczy, nie bije, zabawa mu się podoba więc bawi się dalej. Dz
    > iewczynka wrzeszczy i robi awanturę. Wobec tego opiekun dziewczynki ma za zadan
    > ie zapanowac nad wrzaskunem, oczywista sprawa. A nie utwierdzać w przekonaniu ż
    > e pod wpływem wrzasku świat sie ugnie i wrzaskun natychmiast dostanie to czego
    > sobie życzy smile
    > > Nie dziewczynki powinna byc tu wychowywana, ale chlopiec.
    > A rozwazyłaś opcje że oboje powinni byc wychowywani?


    Przepraszam ze co?chlopiec korzysta zgodnie z przeznaczeniem?to wyobraz sobie ze nie ma monopolu na korzystanie w nieograniczonym czasie -taki urok publicznych placow zabaw.o to chodzilo w tym watku a wiekszosc udaje,ze nie kuma.
    To nie dziewczynka ma odchodzic pokornie tylko chlopiec ma zrozumiec ze to miejsxe dostepne dla kazdego dziecka a on nie jest udzielnym ksieciem i nikt nie bedzie wyczekiwal az moze mu sie znudzi.wy jakies nienormalne jestescie czy o co kaman?
    W dodatku byl przekorny i zlosliwy bo wracal gdy mala chciala sie pobawic na koniu-a mamusia nie reagowala.
    Trzeba sobie wybudowac swoj plac i na nim sie bawic do woli,na publicznym placu obowiazuja inne zasady.
    I jak mamusia nie nauCzy to obcy ludzie go naucza,bez obaw.
  • fomica 26.05.19, 22:09
    > Przepraszam ze co?chlopiec korzysta zgodnie z przeznaczeniem?
    No raczej, buja się na bujawce, co ci się nie zgadza?
    to wyobraz sobie z
    > e nie ma monopolu na korzystanie w nieograniczonym czasie -taki urok publicznyc
    > h placow zabaw.
    Nie ma go również drugie dziecko które chciałoby skorzystać z czegoś co jest akurat zajęte. Zajęte - trudno, trzeba zaczekać.
    > nikt nie be
    > dzie wyczekiwal az moze mu sie znudzi.
    No jak nie jak właśnie tak? Dziecko korzysta - inne czekają, zawsze tak było.
    wy jakies nienormalne jestescie czy o co
    > kaman?
    Czytając twoje wpisy utwierdziłam się już w przekonaniu kto tu jest normalny.
    > W dodatku byl przekorny i zlosliwy bo wracal gdy mala chciala sie pobawic na ko
    I jeszcze perfidny, podstępny, okrutny, wyrachowany, aż strach myśleć co będzie gdy osiągnie 5 lat.
  • marisol25 26.05.19, 22:17
    fomica napisał:

    > > Przepraszam ze co?chlopiec korzysta zgodnie z przeznaczeniem?
    > No raczej, buja się na bujawce, co ci się nie zgadza?
    > to wyobraz sobie z
    > > e nie ma monopolu na korzystanie w nieograniczonym czasie -taki urok publ
    > icznyc
    > > h placow zabaw.
    > Nie ma go również drugie dziecko które chciałoby skorzystać z czegoś co jest ak
    > urat zajęte. Zajęte - trudno, trzeba zaczekać.
    > > nikt nie be
    > > dzie wyczekiwal az moze mu sie znudzi.
    > No jak nie jak właśnie tak? Dziecko korzysta - inne czekają, zawsze tak było.
    > wy jakies nienormalne jestescie czy o co
    > > kaman?
    > Czytając twoje wpisy utwierdziłam się już w przekonaniu kto tu jest normalny.
    > > W dodatku byl przekorny i zlosliwy bo wracal gdy mala chciala sie pobawic
    > na ko
    > I jeszcze perfidny, podstępny, okrutny, wyrachowany, aż strach myśleć co będzie
    > gdy osiągnie 5 lat.

    Tak myslalam-zapedzona w kozi rog probujesz nieudolnie zablysnac,miernej jakosci dowcipem.
    W sumie przerazajace ,w jaki sposob wychowujecie swoje dzieci -robicie im krzywde bo swiat szybko sprowadzi je do parteru,o ile juz tego nie zrobil 😂😂

  • fomica 26.05.19, 22:22
    Tak myślałam że nie wdasz się w dyskusję, tylko wycofasz raczkiem, miotając na pożegnanie różne grzeczności 🙂 Ale gdybyś nabrała odwagi to chętnie podyskutuję dalej.
  • marisol25 26.05.19, 22:26
    fomica napisał:

    > Tak myślałam że nie wdasz się w dyskusję, tylko wycofasz raczkiem, miotając na
    > pożegnanie różne grzeczności 🙂 Ale gdybyś nabrała odwagi to chętnie podyskutuj
    > ę dalej.

    Ale ty tak serio?
    Zawsze czuje jakis rodzaj zazenowania gdy widze jak ktos sie tak intelektualnie podklada jak ty😂i jaki ladunek emocjonalny -miotac xDDD poczulam sie zaintrygowana .
    No podejmuje rekawice,wroc do postu startowego,potem swoich wypowiedzi i zmiec mnie z powierzchni forum swoja ynteligencja.a ja w tym.czasie przyniose popcorn 😁
  • fomica 26.05.19, 22:31
    Gdzież bym się ośmieliła cię zmiatać, a jeszcze ynteligencją, no co ty 🙂. Podyskutować nieśmiało chciałam, więc miło mi że cię przekonałam do swoich racji.
  • bukietlisci 26.05.19, 22:29
    fomica, wybacz i zrozum to, co teraz zrobię:
    marisol do booooju, marisol ! marisol! (kibicuję i zagrzewam do walki)
    <a co. ona jest jednak żałośnie śmieszna. popatrzmy, co będzie dalej>
  • bukietlisci 26.05.19, 22:30
    choler....a, spóźńiłam się. ale i bez mojego dopingu dała radębig_grin
  • marisol25 26.05.19, 22:32
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bukietlisci 26.05.19, 22:39
    ale gdzie tam. nie nadrobię, nie nadrobię. gdzie, ja głupia miałabym takie cuś nadrobić??? jednakowoż tu człowiek, tam ameba ... nijak tego nie cofnębig_grin
    jednak cię poczytam. dawno na ematce nie było takiej cudownej prostoty podlanej dawką "trudnych spraw"
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:43
    Forum jak zwykle pelne mamus rozwydrzonych dziubdziusiow

    Do owych mamuś powinien trafić argument, że ich dziubdziuś mógłby się znaleźć w sytuacji tej dziewczynki.
  • fomica 26.05.19, 21:56
    Każde dziecko bywa w sytuacji tej dziewczynki, moje było nie raz. Pamiętam doskonale 15-minutowy lament na pół osiedla bo kuzynka nie chciała ustąpić miejsca na traktorku. No nie chciała i już, żadne prośby nie działały, co było robić, zepchnąć ją, odciągnąć siłą? Bywa, trzeba się nauczyć z tym żyć.
  • marisol25 26.05.19, 22:02
    fomica napisał:

    > Każde dziecko bywa w sytuacji tej dziewczynki, moje było nie raz. Pamiętam dosk
    > onale 15-minutowy lament na pół osiedla bo kuzynka nie chciała ustąpić miejsca
    > na traktorku. No nie chciała i już, żadne prośby nie działały, co było robić, z
    > epchnąć ją, odciągnąć siłą? Bywa, trzeba się nauczyć z tym żyć.

    Ojp...ty chyba cos bralas,no sorry..tzn forsujesz poglad,ze to uzurpator ma prawa a reszta powinna pokornie odejsc?hahahahha.
    Zdradze ci sekret-w cywilizowanym swiecie dzieci potrafia dzielic sie z innymi,a jak nie to rodzic zajmuje sie jego wychowaniem .
    Swiat nie bedzie tolerowal czyjegos widzimisie,czy to 4 latka czy 30 latka.naucz sie z tym zyc ,moze jeszcze nie jest za pozno.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 22:06
    Swiat nie bedzie tolerowal czyjegos widzimisie,czy to 4 latka czy 30 latka.

    Z pewnymi wyjątkami, rzecz jasna.
  • fomica 26.05.19, 22:15
    Och tak, w cywilizowanym świecie dzieci już rodzą się zsocjalizowane, taktowne, uprzejme o dojrzałości dorosłego, bez żadnych etapów przejściowych 😊. Zdradź jeszcze jak się ten cywilizowany świat zapatruje na wrzaski i lamenty 3-latka, wolno czy świat nie toleruje?
  • marisol25 26.05.19, 22:22
    fomica napisał:

    > Och tak, w cywilizowanym świecie dzieci już rodzą się zsocjalizowane, taktowne,
    > uprzejme o dojrzałości dorosłego, bez żadnych etapów przejściowych 😊. Zdradź
    > jeszcze jak się ten cywilizowany świat zapatruje na wrzaski i lamenty 3-latka,
    > wolno czy świat nie toleruje?

    Ale po co ta miernej jakosci ironia?oczywiscie ze zaden dzieciak nie rodzi sie taktowny ,uprzejmy i ąę.i wcale bym nie chciala miec jakiejs dzieciecej wersji zony ze stepford.
    Natomiast mam satysfakcje ze moje 6 letnie dziecko jest empatyczne i po prostu uprzejme-nawet jesli ma ochote sie dluzej pobujac a widzi kolejke to ustepuje maluchom-pogadamy,powyglupiamy sie i idziemy dalej.moze dzieki temu ma wielu kolegow,dzieci chetnie sie z nia bawia a i dorosli potrafia skomplementowac taka postawe.
    Wiec nie ma sie z czego cieszyc,ze sie wychowuje malego chama tak baj de łej,bo predzej czy pozniej wyjdzie mu to bokiem xd
  • bukietlisci 26.05.19, 22:26
    jeśli to dziecko jest tak samo empatyczne i uprzejme jak ty to współczuję jego kolegom i koleżankom.
  • fomica 26.05.19, 22:27
    Rozumiem że nie widzisz różnicy między 3-4 a 6 latkiem? Może cie to zaskoczy, ale każdy wiek i etap ma swoje cechy.
  • ninanos 26.05.19, 22:29
    Jeśli jest tak empatyczne i uprzejme jak ty, to strach się bać tongue_outtongue_outtongue_out
  • umi 26.05.19, 22:50
    Tu nawet nie tyle chodzi o płeć, co wiek. Między dzieckiem 3 a 4-letnim jest spora różnica. Z tej dwójki chłopiec zachował się duzo gorzej. Małej zwyczajnie dłuzył się czas, wreszcie zaczeła płakac z bezsilnosci. Chłopczyk źle wychow(y)wany.
  • fomica 26.05.19, 23:02
    No nie wiem czy to taka różnica wieku, moim zdaniem nie. W ramach roku kalendarzowego dzieci są w jednej grupie w przedszkolu i uważa się ich za rówieśników. Autorka podaje ten wiek na oko, więc może się nieco mylić. I chyba nie chodzi o to kto z dzieci zachował się gorzej, tylko kto z opiekunów dał ciała.
  • umi 29.05.19, 23:40
    Ciała dała raczej mama chłopca, bo nie ogarnęła własnego dziecka. Ale jesli jednorazowo, nie linczowałabym. Kazdemu sie moze zdazyc. Łatwo teoretyzowac na spokojnie, gorzej na zywo.
  • ninanos 26.05.19, 23:02
    4 latek to wciąż małe dziecko, poza tym to nie on wrzeszczał na cały plac zabaw, a grzecznie się bawił, więc nadinterpretacją jest stwierdzenie, ze jest źle wychowany. Zresztą o wychowaniu dziewczynki tez nie możemy nic powiedzieć, a jedynie braku skutecznej reakcji babci (zabrania dziecka z placu zabaw jak mała zaczęła płakać i lamentować) zanim doszło do eskalacji konfliktu.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 23:04
    ninanos napisała:

    > 4 latek to wciąż małe dziecko

    a Ninanos to troll. Nie odpowiada na rzeczowe pytania.
  • ninanos 26.05.19, 23:09
    Dla równowagi w ekosystemie ja też muszę nazwać cię trollem.
    To masz
    TY trolluu jeden!!! to Ci teraz poszło w pięty smile
  • ninanos 26.05.19, 23:10
    a i jeszcze może mi wyłuszcz na jakie ja rzeczowe pytania nie odpowiedziałam i wyszły pod twojej klawiatury?
  • marisol25 27.05.19, 09:04
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 45rtg 27.05.19, 14:29
    ninanos napisała:

    > 4 latek to wciąż małe dziecko, poza tym to nie on wrzeszczał na cały plac zabaw
    > , a grzecznie się bawił, więc nadinterpretacją jest stwierdzenie, ze jest źle w
    > ychowany.

    Pani z tych mamuś, które utożsamiają grzeczność z ciszą? Błe uncertain
  • ninanos 27.05.19, 15:52
    45rtg napisał:

    > ninanos napisała:
    >
    > > 4 latek to wciąż małe dziecko, poza tym to nie on wrzeszczał na cały plac
    > zabaw
    > > , a grzecznie się bawił, więc nadinterpretacją jest stwierdzenie, ze jest
    > źle w
    > > ychowany.
    >
    > Pani z tych mamuś, które utożsamiają grzeczność z ciszą? Błe uncertain
    Błe to jest twój komentarza.
    Prosze zacytuj gdzie napisałam, że jak cichy to grzeczny. Bawił się grzecznie na zabawce do tego przeznaczonej, coż wiecej można powiedzieć o wychowaniu tego chłopca.
  • 45rtg 27.05.19, 16:07
    ninanos napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > ninanos napisała:
    > >
    > > > 4 latek to wciąż małe dziecko, poza tym to nie on wrzeszczał na cał
    > y plac
    > > zabaw
    > > > , a grzecznie się bawił, więc nadinterpretacją jest stwierdzenie, z
    > e jest
    > > źle w
    > > > ychowany.
    > >
    > > Pani z tych mamuś, które utożsamiają grzeczność z ciszą? Błe uncertain
    > Błe to jest twój komentarza.
    > Prosze zacytuj gdzie napisałam, że jak cichy to grzeczny. Bawił się grzecznie n

    "nie on wrzeszczał na cały plac zabaw, a grzecznie się bawił"
    Wyraźnie jest przeciwstawione grzeczne siębawienie - wrzeszczeniu.
  • ninanos 27.05.19, 16:53
    A gdzie o tym cichym napisałam? zacytuj, bo nie nadążam za krętymi drogami twojego umysłu
  • 45rtg 28.05.19, 09:58
    ninanos napisała:

    > A gdzie o tym cichym napisałam? zacytuj, bo nie nadążam za krętymi drogami twoj
    > ego umysłu

    Przeciwstawiasz wrzask grzecznej zabawie? No przeciwstawiasz. Nie dodajesz żadnych określeń więcej? No to ewidentnie grzeczna zabawa wyklucza wrzask. Zatem jest cicha. CBDO, logika się kłania.
  • ninanos 28.05.19, 10:04
    nic nie przeciwstawiam, opisałam zaistniałą sytuację, chłopczyk bawił się grzecznie na zabawce do tego przeznaczonej , a dziewczynka stała obok i wrzeszczała. Wnioski za to sam wysnułeś, logika się kłania.
  • umi 29.05.19, 23:37
    Źle wychowany, bo na złośc drugiemu dziecku obstawiał tego konika do oporu. Mozna dla zabawy chciec przy***rzyc (jak rodzic) czyjemus dziecku, albo pokazac swoja wyzszosc, ale to jest troche obosieczny miecz. Bo taki dzieciak (płec dowolna) uczony, ze on rzadzi, dzielic sie nie trzeba, złosliwym byc mozna a rodzic nie ogarnie bedzie to samo kryterium stosował do wszystkich - i rodziców i rodzenstwa i jakichs kuzynów i dzieci w klasie tez. O ile oczywiscie jest tak wychowywany, a nie była to jednorazowa akcja typu - dzieciak miał gorszy dzien, a matka nie ogarnęła.
    W ogole warto uczyc własne dzieci nie znecania sie nad słabszymi i sladowej chociaz empatii i współczucia dla innych (przy zachownaniu własnych granic) bo potem ma sie w domu roszczeniowego egoiste i problemy znacznie wieksze, niz otoczenie dziubdziusia które sie zwyczajnie wymiksuje z takiego układu. Rodzic nie ma sie jak wymiksowac (i zazwyczajnie nie chce, bo to jego dziecko w koncu).
  • cruella_demon 26.05.19, 19:42
    Chłopiec się bujał i ok, jego prawo, babcia powinna uczyć wnuczkę, że nie zawsze się dostaje na zawołanie to co się chce. Natomiast matka powinna interweniować i nie pozwolić podsiąść dziewczynki drugi raz.
    Co do intencji chłopca, sama mam na stanie prawie czterolatka i jestem pewna na 100%, że chłopiec aż tak się zainteresował konikiem i podsiadł go już po zejściu, TYLKO dlatego, ze dziewczynka też chciała. Natomiast nie powiedziałabym, że to zachowanie złośliwe, po prostu dzieci w tym wieku tak mają. Inna sprawa, ze to jest czas i okazja, żeby uczyć ich zasad współżycia społecznego.
  • ninanos 26.05.19, 20:41
    Nie interweniowałabym w ogóle na miejscu matki chłopca, na miejscu babci zabrałabym wrzaskuna z placu zabaw.
  • marisol25 26.05.19, 21:16
    ninanos napisała:

    > Nie interweniowałabym w ogóle na miej

    scu matki chłopca, na miejscu babci zabrał
    > abym wrzaskuna z placu zabaw.

    Alez jestes bezczelna.tzn dziewczynka ma spadac bo chlopiec sie bawi ,wiec to ona ma zrezygnowac i znalezc sobie inne zajecie..
    Ja sie chamstwu wokol juz w ogole nie dziwie ..natomiast kazdy cham musi sie liczyx z tym ze trafi na mocniejszego od siebie xD
  • ninanos 26.05.19, 21:27
    Nie unoś się, bo ci gumka w majtach pęknie.
    Dziewczynka płaczem chciała wymusić określone zachowanie na innym dziecku, on bawił się spokojnie, a cały dym powstał przez nią, nie potrafi się bawić się bez wrzasków to powinna opuścić plac zabaw.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:29

    > Dziewczynka płaczem chciała wymusić określone zachowanie na innym dziecku, on b
    > awił się spokojnie

    Jak tu ktoś napisał, nie był to prywatny plac zabaw owego dziubdziusia, więc przydługa spokojna zabawa, powodująca konflikt interesów, nie była OK.
  • ninanos 26.05.19, 21:35
    Oczywiście, ze nie był to prywatny plac zabaw, chłopiec z placu zabaw innych dzieci nie wyganiał, bawił się spokojnie. Przydługa to znaczy jaka? czy w regulaminie jest informacja jak długo dziecko może korzystać z zabawek?
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:41
    ninanos napisała:

    > Oczywiście, ze nie był to prywatny plac zabaw, chłopiec z placu zabaw innych dz
    > ieci nie wyganiał, bawił się spokojnie. Przydługa to znaczy jaka? czy w regul
    > aminie jest informacja jak długo dziecko może korzystać z zabawek?

    Rozumiem, że według ciebie dziecko może korzystać z zabawki choćby cały dzień, od otwarcia do zamknięcia placu zabaw, skoro "bawi się spokojnie i innych dzieci nie wygania"?


    Otóż publiczny plac zabaw oznacza, że z danej zabawki chcą korzystać różne dzieci i rodzic dziecka powinien wziąć to pod uwagę.

    W regulaminie tego nie ma, a to dlatego, że regulamin zakłada, że rodzice dzieci znają zasady współżycia społecznego.



  • ninanos 26.05.19, 21:44
    Może dla tego konkretnego dziecka ta zabawa na koniku nie była przydługa, a inne dzieci mają też do dyspozycji inne sprzęty, a nie fiksować się na sprzęcie z którego korzysta inne dziecko.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:50
    ninanos napisała:

    > Może dla tego konkretnego dziecka ta zabawa na koniku nie była przydługa

    Aha, a gdyby pięciogodzinna zabawa też nie była dla niego przydługa? No niestety publiczna dostępność placu zabaw polega m.in. na ograniczaniu potrzeb dzieci na korzyść innych dzieci.

    A to konkretne dziecko też nie musi koniecznie fiksować się na koniku.
  • ninanos 26.05.19, 21:54
    a czy chłopiec bujał się 5 godzin?
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:58
    ninanos napisała:

    > a czy chłopiec bujał się 5 godzin?

    Toteż użyłam słowa gdyby, sugerującego myślenie abstrakcyjne.

    Wedle twojego rozumowania, skoro chłopiec bawi się dobrze i jest spokojny, mógłby monopolizować zabawkę choćby 5 godzin.
  • ninanos 26.05.19, 22:00
    Ale nie mówimy o 5 godzinach, wiec trzymaj się tematu, a nie teoretyzuj głupio.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 22:02
    ninanos napisała:

    > Ale nie mówimy o 5 godzinach, wiec trzymaj się tematu, a nie teoretyzuj głupio.

    Toeretyzowanie jest trzymaniem się tematu, wbrew temu, co sądzi ematka.

    Zatem ile czasu maksymalnie wolno korzystać z zabawki, do której są inni chętni? Dla ścisłości załóżmy, że inni chętni czekają cicho.
  • ninanos 26.05.19, 22:19
    Tyle ile uważa się za stosowne, nie znam zdrowego dziecka które na jednej zabawce spędza 5 godzin, a choremu, no cóż trzeba wybaczyć.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 22:22
    ninanos napisała:

    > Tyle ile uważa się za stosowne

    Jakie "się uważa" za stosowne?
  • nota_bena 26.05.19, 21:47
    ninanos napisała:

    > Oczywiście, ze nie był to prywatny plac zabaw, chłopiec z placu zabaw innych dz
    > ieci nie wyganiał, bawił się spokojnie.

    A jak interpretujesz sytuację, że w momencie, kiedy dziewczynka odpuścił sobie konika, to i chłopiec stracił nim zainteresowanie, a za chwilę, kiedy dziewczynka chciała skorzystać, mały ją wyprzedził i znów zajął sprzęt?
    To wciąż jest spokojna zabawa?

    Przydługa to znaczy jaka? czy w regul
    > aminie jest informacja jak długo dziecko może korzystać z zabawek?

    Przydługa to przydługa... subiektywne odczucie.
    A czy wszystkie najdrobniejsze aspekty życia społecznego trzeba regulować przepisami, bo inaczej ludzie sobie nie radzą? Serio tego byśmy chcieli??
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:52
    Troll czy co? Nie ty oczywiście, tylko ona.
  • ninanos 26.05.19, 21:53
    To 4 latek, może ciekawiła go jej reakcja, może znów zapragnął pobujać się, skąd mam wiedziec co siedzi w głowie 4 latkowi? Wiem jedno, ze jak moje dziecko wyło na placu zabaw to zabierałam je do domu, po dwóch razach zajarzył, że krzykiem nic nie ugra. Młodsze jakieś bardziej reformowalne jest i jeszcze żadnych krzyków na placu zabaw nie urządziło.
  • nota_bena 26.05.19, 21:36
    Hej, dziewczynka najpierw grzecznie czekała na swoją kolej, napisałam to na wstepie. Dopiero później, najprawdopodobniej sfrustrowana sytuacja zaczęła marudzić. A eskalacja nastąpiła, w momencie, kiedy po odczekaniu swojego, nie mogła zająć zabawki, bo chłopiec był szybszy i wszedł ponownie na zabawkę przed nią.
  • ninanos 26.05.19, 21:39
    nota_bena napisała:

    > Chłopczyk, na oko czteroletni, buja się na koniku- sprężynie. Obok stoi dziewcz
    > ynka, na oko trzyletnia i czeka na swoją kolej. Czeka dłuższą chwilę, w końcu z
    > aczyna marudzić. Wszystkiemu przyglądają się babcia dziewczynki i mama chłopca.
    > Babcia próbuje odciągnąć uwagę małej od zajętej zabawki. Proponuje karuzelę, i
    > tp. -bezskutecznie. Dziewczynka czekając na konika, zaczyna płakać. Płacz szybk
    > o przechodzi w lament.

    Płacz, lament to raczej nie tylko marudzenie, może ustal z sobą jedną wersję i jej się trzymaj. Po tym płaczu i lamencie babcia powinna zabrać wnuczkę z placu zabaw.
  • nota_bena 26.05.19, 21:52
    ninanos napisała:
    > Płacz, lament to raczej nie tylko marudzenie, może ustal z sobą jedną wersję i
    > jej się trzymaj. Po tym płaczu i lamencie babcia powinna zabrać wnuczkę z placu
    > zabaw.
    Ach, ach, już ustalam.
    Zaczęło się od marudzenia, przeszło w płacz i lament, eskalacja nastąpiła w momencie, gdy chłopiec zwolnił zabawkę, a po chwili znów zajął, wyprzedzając dziewczynkę.
    Już jasne?
  • ninanos 26.05.19, 21:55
    Tak, jasne że we wcześniejszym wpisie ominęłaś się z prawdą, albo specjalnie trochę złagodziłaś reakcję dziewczynki.
  • nota_bena 26.05.19, 22:09
    Opisałam sytuację tak, jak ja zaobserwowałam i zinterpretowałam. Starałam się możliwie obiektywnie.
  • ninanos 26.05.19, 22:19
    To ci nie wyszło.
  • nota_bena 26.05.19, 22:27
    Trudno, wysoki sądzie 😉
  • marisol25 26.05.19, 22:10
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • grru 26.05.19, 21:41
    Dlaczego zakładasz, że płaczem chciała coś wymusić, a nie był to po prostu przejaw frustracji?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • marisol25 26.05.19, 22:05
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 22:07
    A ty nie bądź wulgarna.
  • ninanos 26.05.19, 22:23
    wiesz tą meliske to ty wypij, bo tną Cię, że aż miło smile
  • marisol25 26.05.19, 22:38
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ninanos 26.05.19, 22:42
    Tobie tylko zdaje się, że dyskutujesz na argumenty, no cóż pozostaje Ci współczuć.
  • umi 26.05.19, 22:56
    Trzyletnia dziewczynka chciała wymusic??? No, zły człowiek z niej. Perfidna manipulatorka suspicious W koncu ten biedyny 4-latek nie mógł zejsc maluchowi z konika, jakby to wygladało, ze by takiej wrednej, małej manipulatorce ustąpił?? Jeszcze by sie nauczyła, ze trzyletnim dziecom wszystko wolno!
    big_grin big_grin big_grin
  • anorektycznazdzira 28.05.19, 06:20
    Płakała bo jej się chciało płakać, jak to dziecko, ale dlaczego 4-latek miałby wykazywać ekstra względy dla "malucha", który jest praktycznie w jego wieku??? Jest już dorosły czy jak?
    Zejścia z zabawki na widok płaczącego 3-latka mogłabym oczekiwać od mojego 13-leteniego syna, ale 4latek sam jest bardzo małym dzieckiem i ma prawo kompletnie nie reagować "po dorosłemu" na ryki rówieśniczki.
    Tak, rówieśniczki smile


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • kocynder 28.05.19, 08:05
    A w tej sytuacji ja widziałabym kwestię nie w sytuacji w której chłopiec się buja a mała ryczy. Bo tu owszem - masz 100% racji, nie ma żadnych powodów, żeby ów czterolatek na ryki równolatki przerywał zabawę i jej ustępował "bo ona chce". Dla mnie chamówa to to, że mamunia chłopca po tym jak już babcia odciągnęła małą i czymś zajęła i ów chłopiec zlazł z zabawki - gdy zobaczył, że dziewczynka do niej zmierza nagle ZNÓW zachciał się bujać (tak w tym wieku czterolatek ma przewagę fizyczna nad trzylatką!) i ZNÓW zajął zabawkę, którą wcześniej zwolnił. Nie, to z jego strony nie była złośliwość, chamstwo ani co tam jeszcze tu w wątku padało. Ale tu matka powinna była go przywołać do porządku - nie bić, szarpać itd - a po prostu ZANIM wlazł na konika zatrzymać i wyjaśnić, że nie, że teraz się pobuja dziewczynka a my możemy to i tamto, te dmuchawce czy piaskownica. Podkreślam: matka a nie dziecko samo z siebie. I nie w sytuacji w której chłopiec się buja, a inne dziecko usiłuje wymusić płaczem czy wrzaskami ustąpienie, a w sytuacji, w której PORZUCIŁ zabawkę i po prostu usiłuje ponownie ją zaanektować, żeby ktoś inny nie skorzystał.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • taki-sobie-nick 29.05.19, 23:03
    Nie, to z jego strony nie była złośliwość, chamstwo ani co tam jeszcze tu w wątku padało.

    Sugerujesz, że czterolatek nie może być złośliwy? surprised
  • umi 29.05.19, 23:45
    Ja rozumiem, ze nie bardzo rówiesniczki, skoro jedno wygladąło na 3 drugie na 4 lata. To jednak jest troche róznicy (rozumiem, ze auorka watku nie znałą faktycznego wieku dzieci, oceniałą "na oko", a skoro tak, to róznica musiałą byc widoczna).
    I nie chodzi o to, ze dzieciak miał zejsc NATYCHMIAST, tylko, ze trzeba było wyznaczyc czas, po którym schodzi. Współpracy w grupie sie uczy od małego, pewnej empatii wobec innych (zwłaszcza mniejszych i słabszych) tez. Trudno potem miec do takiego chłopca za pare lat pretensje w szkole, np. o to, ze bije dziewczynki czy słabszych kolegów, jesli on od małego był uczony, ze złosliwosc i stawianie na swoim jest OK, a on jest najwazniejszy.
  • agata_abbott 26.05.19, 20:43
    Jest taki odcinek "Świnki Peppy" o placu zabaw... właśnie mi się przypomniałsmile Chłopiec najwyraźniej nie oglądał.

    Na miejscu matki chłopca po kilku minutach zabrałabym go gdzieś indziej, tłumacząc, że nie można tak monopolizować zabawek. A jak chce się dłużej bujać, to musi poczekać, aż dziewczynka też chwilę się pobuja.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 21:29
    agata_abbott napisała:

    > Jest taki odcinek "Świnki Peppy" o placu zabaw... właśnie mi się przypomniałsmile
    > Chłopiec najwyraźniej nie oglądał.
    >
    > Na miejscu matki chłopca po kilku minutach zabrałabym go gdzieś indziej, tłumac
    > ząc, że nie można tak monopolizować zabawek.


    Słusznie.


    A jak chce się dłużej bujać, to mu
    > si poczekać, aż dziewczynka też chwilę się pobuja.

    Ależ dlaczego chwilę? Tyle, ile chce...
  • agata_abbott 26.05.19, 22:59
    Chłopak chwile i dziewczynka chwile. Dokładna długość chwili - do ustaleniasmile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • owmordke 27.05.19, 22:29
    Pamietam podobna dyskusje na forum mam w uk. Mamy przewaznie mowily ze jak ustawia sie kolejka do zabawki (chocby jednoosobowa) to z reguly do dziecka mowia cos w stylu “jeszcze 10-15 bujniec i schodzisz bo ktos inny chce skorzystac”. Znacznie bardziej pro-spoleczne nastawienie niz na emamie.
  • katja.katja 28.05.19, 10:43
    To ubogie te place zabaw w UK, że nie ma innych wolnych zabawek i dzieciaki muszą stać w kolejkach.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • betty_bum 26.05.19, 21:03
    Babcia i mama powinny siedzieć na ławeczce i pilnować, żeby dzieci były bezpieczne i tylko tyle. Sprawę konika dzieci powinny załatwić same.
  • cruella_demon 26.05.19, 21:11
    A ja się nie zgodzę.
    Miała babcia tą ryczącą 3latkę zostawić samą sobie?
    No i to późniejsze podebranie konika też za eleganckie nie było. Bo nie oszukujmy się, chłopiec wrócił na zabawkę nie dla tego, ze sam chciał się bawić, tylko żeby ONA nie usiadła wink

    To akurat moim zdaniem bardzo dobra sytuacja, żeby te dzieci czegoś nauczyć.
  • betty_bum 26.05.19, 21:46
    Dzieci takie sytuacje muszą nauczyć rozwiązywać się same, od wieków to działało, to i teraz powinno.
  • cruella_demon 26.05.19, 22:19
    Działało tak samo, czyli z dziecka nieuczonego żadnych zasad wyrastał cham.
  • blablanie 26.05.19, 22:36
    Między dziećmi była różnica wieku... 3a4 latek to ogromna różnica w cierpliwości, rozumieniu i innych...ciekawe że nikt tego nie rozważa ..pffff, 3 latka dogadać się z 4 latkiem o konika? A jak nie mówi to co ma zrobić? Zepchnąć go, żeby zrozumiał? No bez jaj...4-5 latki to może tak ale 3-latka?
  • umi 26.05.19, 22:57
    100/100
  • umi 26.05.19, 22:58
    Na tle tej 3-latki, 4-latek mocno opóźniony, że się tak przyczepię suspicious
  • mrs.solis 27.05.19, 00:39
    betty_bum napisał(a):

    > Dzieci takie sytuacje muszą nauczyć rozwiązywać się same, od wieków to działało
    > , to i teraz powinno.

    No nie wiem, czy zawsze. Kiedy mialam 4-5 lat hustalam sie na hustawce i przyszedl chlopak ok. 7 letni, ktory chcial, zebym zeszla natychmiast, bo on chcial sie hustac. Ja nie chcialam zejsc to mi rozkwasil nos, az sie zalalam krwia ( lata 70- te dzieci pod blokiem byly bez opieki doroslych).



    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • betty_bum 27.05.19, 10:05
    Dorośli są od tego, żeby nie dopuścić do takich sytuacji.
  • boo-boo 26.05.19, 23:04
    Większych bzdur nie czytałam. To są kilkulatki i to małe. Od tego jest babcia i mama z nimi, żeby im przekazały choć trochę "mądrości życiowych" i nauczyły jak w takich sytuacjach należy się zachowywać.
    Idąc twoim tokiem myślenia konflikty przedszkolno/szkolne też dzieci powinny rozwiązywać same- broń boże żeby się kadra pedagogiczna albo rodzice nie wtrącali.
    Teraz już wiem dlaczego tyle chamideł i buców można na swojej drodze spotkać- mamusie miały ich w nosie już od najmłodszych lat.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • betty_bum 27.05.19, 09:47
    Większość konfliktów dzieci powinny rozwiązywać same, rodzice i pedagodzy powinni dyskretnie przyglądać się jak sobie radzą. Ich interwencja najczęsciej tylko eskaluje problemy, tak jak w tym przypadku.
    Jaka mądrość życiowa z tej lekcji zostałaby w głowach dzieci? Jeśli ktoś długo i głośno płacze osiąga cel? No to ściągnięty siłą z konika chłopiec stanąłby nad dziewczynką i też zaczął płakać.
    W idealnym świecie każdy rodzic wchodząc na plac zabaw powinien umówić się, że jest 5 minut zabawy i jeśli jest kolejka to wchodzi następne dziecko i odwoływać się do tej zasady.
    Babcia i mama pogadały sobie, w dobrej wierze, a problem się nie rozwiązał. Kilkulatki, którymi rządzą emocje, są odporne na pogadanki.
  • boo-boo 27.05.19, 15:26
    Interwencja jeśli jest przeprowadzona w sposób prawidłowy konfliktu nie eskaluje- nie pisz głupot. Problemem było właśnie to, że i babcia i mama źle interwencję przeprowadziły.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • betty_bum 27.05.19, 19:12
    Po pierwsze obie panie nie muszą być ekspertami od wychowania.
    Po drugie przeciągające się namowy nakręciły płacz i zachowanie dzieci.
    Po krótkiej próbie interwencji, jedna powinna powiedzieć do dziewczynki „nie podoba mi się zachowanie mojego syna, uważam, że powinien zejść, ja bym podzieliła się zabawką”, a druga wyjaśnić, że rozumie złość i łzy wnuczki, ale nie ma wpływu na zachowanie innych dzieci, przytulić. I koniec.
  • boo-boo 27.05.19, 22:58
    Po pierwsze panie nie muszą być ekspertkami od wychowywania- zdrowy rozsądek wystarczy.
    Napisałam ci, że źle rozwiązały sytuację i odpowiednie rozwiązanie nie spowoduje eskalacji konfliktu.
    A ty dalej te swoje głupoty wypisujesz.....

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • betty_bum 27.05.19, 23:23
    Jakie jest odpowiednie rozwiązanie, żeby żadne z dzieci nie płakało i nie czuło się skrzywdzone. Najprostsze sposoby nie zadziałały. Co podpowiada ci zdrowy rozsądek?
  • boo-boo 29.05.19, 23:12
    Wyjaśniłam w innym wpisie- tak jak i rzesza innych forumek.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • grru 26.05.19, 21:10
    Zostawić dzieci w spokoju. Chłopiec nauczyłby się,że monopolizowanie zabawki może oznaczać konieczność korzystania z niej przy akompaniamencie czyjegoś wrzasku i płaczu, a dziewczynka, że nie zawsze ma się to co się chce i trzeba jakoś sobie z tym poradzić.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • nota_bena 26.05.19, 21:31
    Chłopcy bynajmniej wrzaski i płacze nie przeszkadzały w zabawie. Miałam wrażenie, że wręcz odwrotnie, inaczej nie wytrzymałby raczej w tym wrzasku ponad 20 minut.
  • 45rtg 27.05.19, 15:06
    nota_bena napisała:

    > Chłopcy bynajmniej wrzaski i płacze nie przeszkadzały w zabawie. Miałam wrażeni
    > e, że wręcz odwrotnie, inaczej nie wytrzymałby raczej w tym wrzasku ponad 20 mi
    > nut.

    Jeżeli czteroletnie dziecko kiwało się na jednej sprężynie tyle czasu, to najzwyczajniej na świecie ma coś z dyńką i nie bardzo jest tu w tej sytuacji o czym gadać.
  • majenkir 26.05.19, 22:00
    Poki maly sie bujal na koniku mial prawo hustac sie chocby do wieczora (i niech sobie mala placze). W momencie gdy zszedl z hustawki automatycznie przechodzi "na koniec kolejki" czyli po dziewczynce. IMO.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • majenkir 26.05.19, 22:01
    PS. Dzieki bogu, ze juz nie musze chodzic na place zabaw big_grinwink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • hanusinamama 26.05.19, 23:22
    A ja nie uwazam ze miał prawo. To nie jest jego prywatny plac zabaw. Jest ogólny wiec nie mozna oblegać godzinami jednej zabawki. Ja bym wyciagneła zegarek i powiedziała "bujasz sie 5 minut a potem dziewczynka 5 minut". Dziewczynce bym powiedziała ze za 5 minut ja zawołam i bedzie sie mogła pobujać...
  • fomica 26.05.19, 23:29
    A konkretnie to co zrobisz po tych 5 minutach? Ściągniesz go siłą, zepchniesz? To działa w obie strony - na publicznym placu trzeba liczyć się z tym, że nie wszystko jest dostępne w każdej chwili bo tak sobie życzę...
  • hanusinamama 27.05.19, 10:11
    Chyba żartujesz??? Nie ogarniesz 5latka??? Tak moje dzieci tez czasami miały takie zagrania ale jak poiwedziałam ze tak jest to tak było.
  • anorektycznazdzira 28.05.19, 06:25
    A co zrobisz, jak obiecasz synowi, że po kolejnych 5 minutach będzie znowu jego kolej, on dlatego zejdzie, bo Tobie uwierzy, a dziewczynka raz usiadłszy wcale nie będzie miała zamiaru się dostosować? Jej nie "ogarniesz", to nie Twoje dziecko, nie jesteś dla niej autorytetem i nie będziesz w stanie zrobić NIC, jeśli plan nie wypali. A może nie wypalić, umowy z obcymi 3latkami są albowiem mało pewnesmile

    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • bukietlisci 26.05.19, 22:04
    patologia. jak rany, patologia. ale się postarała tym razem bez dwukropków. a pisz sobie do skutku , jakikolwiek chcesz osiągnąć. ja już cię obejrzałam, powąchałam i straciłam tobą zainteresowanie. świat jest pełen takich marisolek w białych kozaczkach , na szczęście rzadko je spotykam. nie moje środowisko. w sumie to ci dziękuję, dzięki takim osobom jak ty na nowo doceniam mój świat. wiesz ( wytłumaczę, bo jeszcze zaczniesz się cieszyć) ... opuszczam moje osiedle i widzę slamsy. albo: wychodzę z pracy i widzę pana menela co to chce tylko złotówkę, szefie... albo postanawiam zjeść obiad w nowej knajpie a tam syf na talerzu. gadam na ematce a tam .. marisol.więc wracam do siebiebig_grin
  • chatgris01 26.05.19, 22:16
    No wiesz, marisol walczy o kulturę na ematce-za pomocą kłonicy big_grin
    Już w wątku o kebabie u fryzjera tak się rozpędziła, że ją powycinano.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • bukietlisci 26.05.19, 22:19
    weś, nie czytałam. i może nawet tego żalujębig_grin
  • rosapulchra-0 27.05.19, 12:37
    To u tej osoby jest całkowicie normalne, niestety. Ona nie potrafi dyskutować bez obrażania interlokutorów. I nie jest to jej stały nick. Zapewne zmieni za chwilę na kolejny.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • vodyanoi 26.05.19, 22:26
    To było coś, co mnie najbardziej wkurzało na placach zabaw.
    Te kolejki, to oczekiwanie zejścia od mojej córki, to podporządkowywanie się oczekiwaniom... Ble.

    Przy czym dla mnie było jasne - zajęte, to trudno. Nie patrzymy w tamtą stronę, nie oczekujemy od kogokolwiek zejścia. Równie dobrze mogło się tam bujać jakieś dziecko z ZA, z którym rodzic i tak ma na tyle przekichane, że wolę mu nie dostarczać dodatkowych stresów. A jak moje dziecko darło japę? To dawałam jasny przekaz - albo bawisz się tym, co dostępne, albo zmywamy się z placu zabaw. I zdarzało się, że szłam na plac, dziecko chciało huśtawkę, ale finalnie wychodziłam z ryczącym dzieckiem z placu. Bo NIE WYMUSZAMY NA INNYCH. I nienawidziłam tego, jak posadziłam na huśtawce córkę, a kolejka stała i ja nie wiedziałam ile mogę. Minutę? Dwie? Trzy?
    Sama nienawidzę, jak ktoś coś na mnie wymusza. Typu wchodzenie do knajpy i patrzenie, czy ktoś już dojada, dopija i wiszenie nad nim, żeby dojadł, dopił i wyszedł, bo STOLIK. A ja akurat mam ochotę jeszcze może kawę zamówić. I ja mam tak, że jak widzę, że zajęte i nikt się nie zbiera, to mu w talerz nie zaglądam i po prostu idę dalej, znajduję coś innego lub nie jem. I tyle.

    Ale oczywiście na pewno znajdzie się tutaj cała rzesza obrończyń prawa do stolika, huśtawki, czegokolwiek za każdym razem, jak się człowiek/dziecko pojawi i zażyczy.
  • bukietlisci 26.05.19, 23:00
    ajtam zaraz rzesza. kilka niezłych odpowiedzi w nurcie i ... marisol. i właśnie takie marisolki są zmorą placów zabaw. przychodzi taka na plac zabaw ze swoją niesamowicie dobrze wychowaną i empatyczną niunią i jej się należy. obcy bachor mam zejść z hustawki po ( 3? 4? 6? x? ) minutach bo jej niunia chce się huśtać. zauważ, że czas "legalnego" korzystania z atrakcji nie został określony. enigmatycznie> tyle, żeby inni za długo nie czekali. co daje ogromne pole do popisu dla marisoelek. dziunie pragną sobie porządzić. pragną ustalać i regulować. oraz egzekwować. bo one tak chcą.
    i nic, że świat pokazuje im: nasz system się sprawdza. i nic, że dzieci się dogadają. marisolka w żądzy ustanawiania swoich praw podepcze Ciebie, dziecko i ekosystem na placu zabaw. to taki "Dzień świra" na żywo. nawet możńa się pośmiać.
  • marisol25 27.05.19, 09:19
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • marisol25 27.05.19, 09:33
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • novembre 26.05.19, 22:59
    156 wpisów na temat wojny kilkulatków o konika... Japier...
    big_grin
  • chatgris01 26.05.19, 23:04
    A co w tym dziwnego, przecież to ematka tongue_out

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • mrs.solis 27.05.19, 00:44
    Hahahahaha, zamiast popcornu podjadam orzechy tongue_out , wiedzialam od poczatku, ze bedzie goraco.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • potworia116 26.05.19, 23:19
    Nie cierpię placów zabaw. Kocham spędzać czas z córką, ale płace zabaw są wykańczające.
    Dziś przez godzinę przeżyłam około siedmiu takich sytuacji. A jest jeszcze za mała, żeby machnąć ręką i niech sobie radzą sami.
    Od matki chłopca oczekiwałabym relacji, najpóźniej na etapie Drugiego Dosiąścia
  • asia_i_p 26.05.19, 23:28
    Ja nie mam zamiaru potępiać babci ani mamy, bo sama robię dokładnie to samo, czyli namawiam dziecko, żeby ustąpiło, albo zajmuję czymś, żeby ostentacyjnie nie czekało - ale zastanawiam się, czy dzieci by nie rozstrzygnęły tej sprawy jednak lepiej, gdyby nie czuły napięcia ze strony dorosłych. To napięcie pewnie wynika z tego, że obie panie tak jak ja chorobliwie nie lubią konfliktów - ale dla dziecka jest dezorientujące, a z mojego doświadczenia zdezorientowany 4-5 latek na wszelki wypadek blokuje się na swoim stanowisku. Gdyby po prostu pozwoliły chłopcu się bujać,a dziewczynce domagać bujaka, a same tylko patrzyły dyskretnie, czy się nie szykują rękoczyny, to może dzieci nie odbierałyby sytuacji jako takiej strasznie ważnej i mniej się upierały.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 3-mamuska 26.05.19, 23:42
    Matka powinna zdjęć syna w monecie gdy ten wrócił na zabawkę a nie prosić.
    Na miejscu babci powiedziałbym matce coś do słuchu i zabrała dziecko z palcu zabaw.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • taki-sobie-nick 26.05.19, 23:46
    Na miejscu babci powiedziałbym matce coś do słuchu

    Obecnie to nie działa. Matka, której powiedziano coś do słuchu, rozpoczyna dżihad w obronie dziubdziusia, po czym (jeśli to ematka) pędzi na forum pisać, jak strasznie jej dziubdziuś został skrzywdzony.

    No niestety, wychowujemy na różny sposób, ale społeczeństwo mamy jedno, a nie tyle, ile sposobów wychowania.
  • betty_bum 27.05.19, 10:10
    Tylko pod warunkiem, że dziecko zgodziłoby się na takie wyjście, inaczej mogłoby się poczuć niesłusznie ukarane, a płakałoby dalej, tylko już z innego powodu.
  • leann32 27.05.19, 00:55
    3 latek i 4 latek a analiza jakby to było gimnazjum.
    To male, głupiutkie dzieci.
    Dzialaja instynktownie, sa zaborcze i jeszcze nie mają ani umiejtnosci dzielenia sie ani empatii (przynajmniej nie w wielu sytuacjach szczegolnie wobec obcych).

    Bedac matka czy babcią ktoregokolwiek biore dzieciaka na ręce, odwracam uwage i zajmuje czym innym wracajac potem do zabawki. To sa rzadkie, wyjatkowe sytuacje i zal by mi bylo 25 minut pieknego dnia na ryki i fochy pod hustawką oraz dodatkowy stres dla dzieci.
  • umi 29.05.19, 23:46
    100/100

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.