Dodaj do ulubionych

Dzieci bumerangi

27.05.19, 06:20
Tak mi się skojarzyło z niedawnym wątkiem o dzieciach ”wiszących” na rodzicach.

Artykuł w Wall Street Journal argumentuje, że dorosłe dzieci powracające do domu rodzinnego (nazywane bumerangami - sytuacja dość częsta w USA) powinny nie tylko uczestniczyć w dbaniu o dom i codziennych wydatkach, ale również płacić rodzicom za mieszkanie. Najważniejszy argument: to będzie nauka (nawet jeśli spóźniona) odpowiedzialnego zarządzania budżetem, a także motywacja do szukania lepszej pracy. Artykuł proponuje różne warianty, od stałej miesięcznej opłaty do ustalonego procentu zarobków młodego człowieka.

Ja jestem jak najbardziej za odpępowieniem i samodzielnością już od początku studiów, ale jednak takie rozwiązanie trochę mi zgrzyta. Brałybyście od dorosłych dzieci opłatę za wynajem? Od czego by to ewentualnie zależało?

www.wsj.com/articles/charging-rent-when-your-adult-kid-moves-home-11558603801
Edytor zaawansowany
  • dziennik-niecodziennik 27.05.19, 07:27
    Za wynajem niekoniecznie, ale do oplat jak najbardziej. Wszystkich, takze np podatku od nieruchomości itd.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • maaria33 27.05.19, 07:37
    Jak zwykle - zależałoby od tego dlaczego "dziecko" wróciło, jak odpowiedzialne było wcześniej itd. Myślę, że nie każdy powrót jest związany z beztroską, nieodpowiedzialnością itp. Zależałoby też od sytuacji finansowej dorosłego dziecka i naszej.
  • maaria33 27.05.19, 07:39
    p.s. trochę jak z partnerem - przecież to nie jest tak, że trzeba się rozliczać co do grosza ile kto zużył wody i karać za utratę pracy. Bierze się pod uwagę całokształt.
  • aqua48 27.05.19, 08:05
    al_sahra napisał(a):

    Brałybyście od dorosłych
    > dzieci opłatę za wynajem? Od czego by to ewentualnie zależało?

    Nie, nie brałabym opłaty za wynajem, ale oczekiwałabym dokładania się do budżetu domowego i współuczestniczenia w obowiązkach na prawach dorosłego, nie dziecka.
  • obrus_w_paski 27.05.19, 09:04
    Kiedyś czytałam historie mezczyzny , który opowiadał jak to w bardzo młodym acz dorosłym wieku wciąż mieszkał z rodzicami. Ci kazali mu płacić za wynajem i cześć rachunków. Kiedy facet po 3-4 latach wyniósł się na swoje z wkrótce żona, ojciec dał mu dostęp do konta oszczędnościowego- okazało się, ze wszystkie pieniądze jakie dostawali od syna w ramach dbania o dom, wrzucali na konto oszczędnościowe, żeby syn miał „na start”
  • milamala 27.05.19, 12:31
    > Kiedyś czytałam historie mezczyzny , który opowiadał jak to w bardzo młodym acz
    > dorosłym wieku wciąż mieszkał z rodzicami. Ci kazali mu płacić za wynajem i cz
    > eść rachunków. Kiedy facet po 3-4 latach wyniósł się na swoje z wkrótce żona, o
    > jciec dał mu dostęp do konta oszczędnościowego- okazało się, ze wszystkie pieni
    > ądze jakie dostawali od syna w ramach dbania o dom, wrzucali na konto oszczędno
    > ściowe, żeby syn miał „na start”

    Swietna historia. Madrzy rodzice. Jesli zdarzy sie tak, ze moja corka troche pomieszka u nas jak juz bedzie pracowac, to tak wlasnie zrobie z jej "czynszem".
  • al_sahra 27.05.19, 16:38
    obrus_w_paski napisała:

    > Kiedyś czytałam historie mezczyzny , który opowiadał jak to w bardzo młodym acz
    > dorosłym wieku wciąż mieszkał z rodzicami. Ci kazali mu płacić za wynajem i cz
    > eść rachunków. Kiedy facet po 3-4 latach wyniósł się na swoje z wkrótce żona, o
    > jciec dał mu dostęp do konta oszczędnościowego- okazało się, ze wszystkie pieni
    > ądze jakie dostawali od syna w ramach dbania o dom, wrzucali na konto oszczędno
    > ściowe, żeby syn miał „na start”

    W tym artykule w WSJ była opisana podobna historia.
  • majenkir 27.05.19, 17:46
    obrus_w_paski napisała:
    > Kiedyś czytałam historie mezczyzny ,


    To tez moja historia smile
    Mieszkalam z rodzicami do 26 rż i odkad pracowalam mama zabierala mi 200 zl miesiecznie (zarabialam 700). Kiedy sie wyprowadzalam dostalam te pieniadze. Ach jaka to byla niespodzianka big_grin.




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • saskia44 27.05.19, 09:12
    Wszystko zalezy od okolicznosci. Mam nadzieje ze moje dzieci nie beda bumerangami i odpepowia sie gdy zaczna studia. Jednak gdyby z jakiegos powodu wracaly to wlasnie wazny jest powod oraz takze okres czasu w jakim pozostawalyby w domu. Kilka miesiecy a potem wyprowadzenie sie jest bez znaczenia, dluzszy okres to juz problem, nie tylko kwestia finansowa ale tez nie chcialabym mieszkac z doroslymi dziecmi.
  • kurt.wallander 27.05.19, 11:13
    Wolałabym nie brać za wynajem, dzięki czemu dziecko szybciej byłoby w stanie odłożyć pieniądze na własne mieszkanie smile
  • al_sahra 27.05.19, 16:46
    kurt.wallander napisała:

    > Wolałabym nie brać za wynajem, dzięki czemu dziecko szybciej byłoby w stanie od
    > łożyć pieniądze na własne mieszkanie smile

    Jeśli chciałoby i byłoby na tyle zdyscyplinowane, żeby odkładać. W artykule jest opisana historia rodziców, którzy przyjęli pod dach syna po college’u. Mieszkał za darmo, znalazł pracę i za pierwsze uzbierane pieniądze kupił sobie... luksusowy samochód. Po jakimś czasie przekonał rodziców, żeby od niego ten samochód odkupili, bo teraz on chce kupić bardziej sportowy. Dopiero po tym drugim samochodzie cokolwiek ochłonęli i teraz żałują, że nie brali od niego od początku za wynajem.
  • szafireczek 27.05.19, 11:28
    Mi tak skojarzyło się z hotelemsmile
    Brać to raczej nie, ale propozycja od dziecka, że samo z własnej! inicjatywy - chce się dołożyć, to byłoby miłe.
  • milamala 27.05.19, 12:30
    Ja odkad pamietam z wlasnej inicjatywy placilam mojej matce "za wynajem", ale juz moja siostra nie odczuwala takiej potrzeby i matka od niej nic nie brala.
    Tak uwazam, ze pracujace dziecko powinno uczestniczyc rowniez finansowo w budzecie rodzinnym. Nie placenie to egoizm ,a taki trzeba tepic.
  • mikams75 27.05.19, 14:25
    to zalezy od wielu rzeczy - ile to dziecko zarabia i na co by ew. przeznaczalo te kase, gdyby nie placilo rodzicom. Dorosla pracujaca osoba powinna dokladac sie do budzetu domowego i uczestniczyc w obowiazkach.
    Bylabym sklonna odpuscic spora czesc oplat wiedzac ze dziecko np. zyje bardzo oszczednie i odklada na wlasne lokum.
  • kura17 27.05.19, 14:33
    ja przez cale studia mieszkalam w domu rodzinnym z mama i siostra (moja siostra tez) - mama byla wdowa "od prawie zawsze" i raczej nie bylo szans na samodzielne studiowanie (ja wybralam bardzo czasochlonny kierunek). jak dostalam stypendium naukowe, to dokladalam sie do budzetu, za wynajem mama nigdy nie chciala pieniedzy. potem, w czasie studiow doktoranckich tez duzo mieszkalam u mamy (reszte za granica, w miejscu, gdzie bylo "moje" laboratorium), dokladalam sie solidnie do budzetu, ale znowu - za wynajem mama nie chciala pieniedzy. to dokladalam do remontow, uszczelniania okien i tym podobnych. staralam sie nie zerowac, bardzo bardzo cenilam mozliwosc mieszkania z mama.

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • bi_scotti 27.05.19, 14:43
    Nope, nie wyobrazam sobie podliczac ktorekolwiek z moich dzieci za rent. Aczkolwiek jakis plan na jak dlugo ten "powrot" musialby byc ustalony i respektowany. Nie spodziewam sie tez, ze gdyby mi przyszlo kiedys zostac zalezna od dzieci/mieszkajaca u dzieci staruszka, to oni by mnie podliczali za rent.
    Natomiast wspominane wyzej "dokladanie sie" uwazam za jak najbardziej oczywiste i tu juz zalezaloby od dziecka wink Z Najstarsza zapewne nic nie trzeba by ustalac, bo ona by wiedziala how it works "sama z siebie", z chlopakami pewnie trzeba by sie dokladnie poumawiac wink Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • szafireczek 27.05.19, 14:49
    No właśnie, bo nie tyle chodzi o kasę (chyba, że naprawdę balansuje się na granicy domowego budżetu - ale to inna sytuacja) - tylko na poczucie, że wychowało się jednak empatycznego, dobrego człowieka o stabilnej konstrukcji, który potrafi wziąć, ale i dać od siebie...smile
  • boo-boo 27.05.19, 15:30
    Czy od kasy za wynajem odprowadzałaby ematka podatek jak należy ?

    Za wynajem nie- ale dokładanie się do kosztów życia- owszem czemu nie.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • mrs.solis 27.05.19, 15:57
    Jak tylko zaczelam pracowac musialam dokladac sie do budzetu w domu rodzinnym.
    Tak bralabym od doroslego dziecka kase za wynajem, bo niby dlaczego nie. Jak mialaby sie nauczyc, odpowiedzialnosci gdybym nic od niej nie wymagala.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • bi_scotti 27.05.19, 17:22
    mrs.solis napisała:


    > Tak bralabym od doroslego dziecka kase za wynajem, bo niby dlaczego nie.

    Sugerujac sie powyzszym, kwalifikuje moja poprzednia odpowiedz. Jezeli utrzymywalabym sie lub w jakikolwiek inny sposob polegala na dochodach z renting out (pokoju, mieszkania, domu ... whatever) i dziecie-bumerang zajmujac owo locum, pozbawialoby mnie jakiejs/znacznej czesci dochodow, to zapewne przedyskutowalabym z nim/nia opcje placenia przynajmniej czesci kwoty, ktora normalnie pozyskiwalabym od tenants. Ale nie wyobrazam sobie pobierac oplate/rent za korzystanie przez ktorekolwiek z moich dzieci z ich wlasnych bedrooms, ktore wciaz maja jakies tam "slady" po latach, w ktorych oni w nich mieszkali jako dzieci/teens ... To sa wciaz w jakims sensie "ich" pokoje, ktore w tej chwili stoja puste, sa wykorzytywane dla gosci etc. smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kalina_lin 27.05.19, 21:16
    Zakładasz, że dorosłe dziecko, które z przyczyn losowych musi wrócić do domu trzeba uczyć odpowiedzialności?
    Rozumiem oczekiwanie partycypacji w bieżących rachunkach, ale branie kasy za wynajem od własnego dziecka nie mieści mi się w głowie.
  • majenkir 27.05.19, 18:29
    Ja powiedzialam dzieciom, ze moj dom to ZAWSZE ich dom i moga tu mieszkac jak dlugo beda chcialy/potrzebowaly.
    NIe wyobrazam sobie, zeby sie mialy dokladac. Jak ja bede matka-staruszka i bede mieszkac (zalozmy) u corki, to tez bym miala jej placic?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.