Dodaj do ulubionych

Wątek pracowy, zmienić czy nie

27.05.19, 20:17
Nick nowy, ja stara. Problem mam. Dostałam ofertę pracy i nie wiem co robić. Dotychczas: stabilna mała firma, super relacje, dobra pozycja, duża sprawczość, wpływ na firmę, dobry dojazd (15 min), pensja rzędu 3.5-4 tys. netto Oferta: korpo, zespół dopiero do ustawienia czytaj użerania się, dojazd ponad godzinę, pensja dokładnie x2. Ja po czterdziestce, dzieci brak, kredyt hipoteczny. Kasa kusi bardzo. Ale z drugiej strony chęć spokojnego życia. Co robić drogie Bravo?
Edytor zaawansowany
  • azja_pl2 27.05.19, 20:26
    Dojazd ponad godzine jest fatalny. Jesli przeprowadzka nie wchodzi w gre, nie zmieniaj.
  • pelagia_niesamowita 27.05.19, 20:36
    Korpo to Mordor, czyli przebić się przez całą Warszawę. Teraz jadę kwadrans podziwiając korek z naprzeciwka. Buuuu co robić...
  • mgla_jedwabna 28.05.19, 08:51
    Jeździc metrem?
  • berdebul 28.05.19, 09:09
    Metro nie ma stacji w Mordorze.
  • profes79 28.05.19, 09:19
    Ale jest stacja SKM/KM; jeżdżą tez tramwaje - tylko kwestia skąd tenże dojazd i dokąd dokładnie (bo Mordor to dosyć szerokie pojęcie) bo transport kołowy w tej okolicy to jakaś paranoja

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • pelagia_niesamowita 28.05.19, 09:39
    Z północnej części miasta miasta, tramwaj bezpośredni jedzie równo godzinę. Teraz wygodnie wsiadam w auto i po 10-15 min jestem.
  • komorka25 28.05.19, 10:59
    Od Wilanowskiej można się przejść albo kawałeczek podjechać.
  • profes79 28.05.19, 11:19
    Wilanowska i przyległości to w godzinach szczytu korek jakiego świat nie widział; raz kiedyś usiłowałem wrócić z pracy z inną przesiadką i wyleczyłem się błyskawicznie - dopóki nie machną tramwaju od Wilanowskiej do GalMoku to podróż autobusem w tym rejonie jest pozbawiona sensu - co prawda po otworzeniu Marynarskiej wygląda to nieco lepiej ale i tak można w autobusie znaleźć czas na założenie rodziny. natomiast dojście pieszo - ponownie zależy w jaki rejon;
    Natomiast autorka mieszka gdzieś na Młocinach albo dalej i dojazd stamtąd na Mokotów rzeczywiście jest czasochłonny...Można przyspieszyć kombinując z przesiadkami (bo tramwaj jedzie rzeczywiście upiornie długo) ale w godzinach szczytu i tak się umęczy.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • komorka25 28.05.19, 19:25
    Wiesz, miałam na myśli raczej przejście Domaniewską, albo podjechanie właśnie przez kawałek Domaniewskiej autobusem - tam chyba 174 jeździ, o ile pamiętam, bo od paru lat mieszkam gdzie indziej.
  • juuuu7 27.05.19, 20:43
    Pensja 3.5-4 netto na wwe jest bardzo niska. Zmienilabym.
  • mid.week 27.05.19, 20:44
    A zarabiasz tak samo od jakiego czasu? Bo wiesz, pracownikom należą się podwyżki. Może to czas na to aby iść do obecnego szefa na rozmowę pt. "szefie, mam propozycję pracy za 2x wiecej..."? Może uda się choć maleńką kwote na pocieszenie wynegocjować. Ja bym wolała zostać, dla mnie atmosfera, spokój psychiczny i czas na życie po pracy są dużo cenniejsze niż wypłata.
  • jematkajakichmalo 27.05.19, 20:58
    Amen

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • ck2 27.05.19, 20:59
    Popieram powyższe.
  • lena.113 27.05.19, 20:50
    Nie masz dzieci bralabym,większa znacznie pensja to wieksze możliwości,wcześniejszej spłaty kredytu,podróży,może nawet dokształcanie,wszystko to?na co brakuje po zapłacie kredytu ż pensji 3,5-4,bo ile zostaje 2-2.5 ?A czynsz,dojazd do pracy ?
    Bralabym bez zastanowienia,kwestia dojazdu ma znaczenie gdy świetlice w szkole albo przedszkole zamykają,W tej sytuacji 7.5-8 to już pensja która pozwoli na oszczędności..
  • free.hugs 27.05.19, 20:51
    Godzina drogi do pracy to dla mnie byłby koszmar. I rację mają dziewczyny, że Twoja dotychczasowa pensja słaba jak na stolicę. Na Twoim miejscu odpuściłabym mordor ale poszłabym po podwyżkę do dotychczasowego pracodawcy. Jeśli odmówi, szukaj nowej pracy blisko domu.
  • marianna1960 28.05.19, 06:32
    Dojazd normalny pensja tez.
  • free.hugs 28.05.19, 07:34
    Mieszkam w Polsce B, nie jestem wąska specjalistką i tyle zarabiam, baaa szukam nowej pracy bo uważam, że za mało wink Widocznie mam błędne wyobrażenie o stolicy.
  • free.hugs 28.05.19, 07:36
    Aaa i jak dojeżdżałam do pracy 20 min autobusem to codziennie żałowałam, że mieszkam na zadupiu i tyle czasu tracę. Człowiek nie docenia tego co ma!
  • ongoing 27.05.19, 21:00
    odpowiem pytaniem na pytanie, a nawet dwoma.

    Po pierwsze - po co aplikowałaś do firmy w Mordorze, skoro nie chcesz tam pracować?
    Po drugie - abstrahując od niskiej obecnie pensji, jak to się robi, że się dostaje ofertę dwukrotnie przewyższającą zarobki? to Ty przedstawiłaś takie oczekiwania podczas rozmów czy straszna korpo z Mordoru sama wyszła z taką ofertą?

    odpowiem też na pytanie - jasne, ze brać 8k
  • jematkajakichmalo 27.05.19, 21:06
    A gdzie napisała, że aplikowała? Może ktoś znajomy tam pracuje i zaproponował? Ta dwukrotnosc wynika z tego, zze teraz zarabia mało. Jakby zarabiała na możliwości warszawskie powiedzmy 5-6 tys, to ta druga pensja nie odbiegalaby dużo od obecnej.

    Dla mnie tak czy tak godzina dojazdu (czyli dziennie 2) odpada zupełnie, nieważne czy mam dzieci czy nie.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • ongoing 27.05.19, 21:09
    a rozumiesz znaczenie słowa "abstrahując"? pytam retorycznie
  • pelagia_niesamowita 27.05.19, 21:07
    Nie aplikowałam, networking zadziałał. Znajomy manager kompletuje zespół i wie, że bym się nadała. Różnica w zarobkach stąd, że firmy rodzinnej zatrudniającej dwanaście osób nigdy nie będzie stać na taką pensję, co jest równoważone mega atmosferą i relacjami. Cash or not cash?
  • ongoing 27.05.19, 21:10
    jak znajomy, to tym bardziej cash. Korzystaj z okazji
  • bazia8 27.05.19, 21:02
    Zaraz się dowiesz, że skoro nie masz dzieci i nie chcesz poprawić sobie pensji to jesteś leniwa.
    Rozumiem, bo do korpo nie pójdę za żadne skarby (pal licho te dojazdy).
    Szukaj dalej i idź po podwyżkę w obecnym miejscu pracy.

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • brenya78 27.05.19, 21:10
    "zespół dopiero do ustawienia czytaj użerania się,"

    Z takim podejściem sukcesów w nowej pracy nie widzę. Daj sobie spokój.
  • pelagia_niesamowita 27.05.19, 21:16
    Bo tak jest, nie trafię na wyszkoloną orkiestrę co z mrugnięcia mego oka wyczyta cele, tylko na grupę nazwijmy to ludzi po służbowych przejściach, gdzie żeby zbudować zespół trzeba będzie się natrudzić. Mówi się na to praca u podstaw. Wyzwanie ale trudne.
  • brenya78 27.05.19, 22:36
    Again, nie wróżę sukcesu. Przecież nawet tych ludzi jeszcze nawet nie poznałaś, ale stawiasz się z góry na pozycji tej lepszej, która będzie się musiała nad kimś natrudzić. Bo sama oczywiście jesteś cudowna i najlepsza i nie potrzebujesz pracy u podstaw.
  • pelagia_niesamowita 27.05.19, 22:47
    Pracowałaś kiedyś z ludźmi tak naprawdę?
  • brenya78 27.05.19, 23:07
    ?? Co za głupie pytanie.
  • rosapulchra-0 27.05.19, 21:18
    Gdybym była na twoim miejscu, to zmieniłabym bez mrugnięcia okiem.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • hrabina_niczyja 27.05.19, 21:26
    Proszę cię, brak dzieci i dwa razy większa kasa, a ty się zastanawiasz, bo dojazdy. Leciałabym galopem. Na pocieszenie napisze, własna firma, właśnie weszłam do domu po 12 godzinach. Weekendu wolnego nie miałam. Pomysł 8 kafli to nie 4.
  • katie3001 27.05.19, 21:30
    Do Mordoru mozna dojechac pociagiem.
  • pelagia_niesamowita 27.05.19, 22:32
    Gupia ja sad prosta sprawa, a takie dylematy...
    Przyzwyczaiłam się, zaprzyjaźniłam się, no i mam za swoje.. Oj te emocje
  • ongoing 27.05.19, 22:54
    imho to Ty po prostu nie masz żadnej motywacji do tej zmiany. A teksty "Przyzwyczaiłam się, zaprzyjaźniłam się" - no proszę Cię... To jest praca, ludzie przychodzą i odchodzą, to nie te czasy, że pracuje się 40 lat w jednym miejscu.
  • pelagia_niesamowita 27.05.19, 22:58
    chyba właśnie to potrzebowałam usłyszeć.. DZIĘKUJĘ!
  • ongoing 27.05.19, 23:15
    ależ proszę bardzosmile I cokolwiek zrobisz - nie myśl o sobie "głupia ja". Jeśli nie czujesz, że chcesz zmiany, to nie ma sensu się zmuszać
  • 1matka-polka 28.05.19, 08:07
    "Przyzwyczaiłam się, zaprzyjaźniłam się, no i mam za swoje.. Oj te emocje"
    Zacznij wreszcie zachowywac sie jak kobieta i bier te nowa robote. Przy okazji, ile tam masz w kilometrach, moze jakis nowy sposob dojazdu powstanie albo co...

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • marianna1960 28.05.19, 07:15
    Dojazd godzina to żaden dojazd ale znów czy 4 tys czy 8 tys to więcej kasy na graty i śmiecie chyba że z tych 8 tys zaoszczędzisz połowe.
  • 1matka-polka 28.05.19, 08:08
    "więcej kasy na graty i śmiecie"
    Mozna w cow zainwestowac. Zeby na starosc nie siedziec pod mostem.

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • lauren6 28.05.19, 08:29
    Bierz lepszą pracę. Dojeżdżać możesz pociągiem i sobie poczytasz, albo poprosisz o zmianę godzin pracy i będziesz omijać korki. Dla dwa razy wyższej pensji nawet bym się nie zastanawiała.
  • mgla_jedwabna 28.05.19, 08:50
    Dlaczego z góry zakładasz, że z zespołem będzie trzeba się użerać?
  • brenya78 28.05.19, 09:39
    "Dlaczego z góry zakładasz, że z zespołem będzie trzeba się użerać?"

    No jak to, ustawiać przeciez będzie, napisała wszakże "zespół do ustawienia". Po dobroci się nie da.
  • pelagia_niesamowita 28.05.19, 10:00
    Bo przecież nikt w zespole nie chciał awansować, tylko wszyscy radośnie powitają nowego kierownika, nie było żadnych grup wzajemnej adoracji, itd.
  • lauren6 28.05.19, 10:43
    A, bo Ty tam idziesz na kierownika. To zmienia postać rzeczy. W takim wypadku ja bym wybrała te 4k netto i święty spokój.

    Jeżeli nie mogą wyłonić kierownika z obecnych pracowników to też coś znaczy. W mojej poprzedniej korpo kierownicy byli chłopcami do bicia przez dyrekcję, więc absolutnie nikt z pracowników nie chciał awansu. Kolega moze Ci nie mówić o takich "drobnostkach", szczególnie jesli maja noz na gardle i szukają jele... to jest kierownika od zaraz.
  • brenya78 28.05.19, 10:57
    "Bo przecież nikt w zespole nie chciał awansować, tylko wszyscy radośnie powitają nowego kierownika, nie było żadnych grup wzajemnej adoracji, itd"

    Od razu widać że masz zerowe doświadczenie w kierowaniu zespołem, skoro nawet nie poznawszy ludzi od razu myślisz o ich ustawianiu, zazdrosci, grupach adoracji. Zaprawdę powiadam Ci dla tego zespołu będzie lepiej, jak nie weźmiesz tej roboty. Niż jakbyś miała przychodzić od razu z dupy ustalonymi założeniami i ich ustawiać.
    Sorki, ale wyłaniania się z twojego opisu obraz osoby bez dostatecznego doświadczenia żeby kierować grupa w korporacji.
  • pelagia_niesamowita 28.05.19, 11:21
    Cenna uwaga. Różnica polega na tym, że w tym jak to nazwałaś grajdołku całe życie nie pracuję i wiem jak wygląda prawdziwe życie. Tak, poza światem teorii wszelkiej maści coachów są prawdziwi ludzie z prawdziwymi emocjami.
  • brenya78 28.05.19, 11:33
    Prawda jest taka, że jesteś "specjalistka" za 3 tys., z doświadczeniem w 12 osobowej firmie i na starcie zakładasz że się będziesz użerać. Czyli przenosisz jakieś traumy albo z dupy założenia na grupę ludzi których nawet nie spotkałaś jeszcze. Nie potrafisz wyjść poza schemat myślenia, że grupa ludzi = użeranie się. Znaczy "znasz życie", czyli obracalas się do tej pory w jakichś zawistnych klimatach i to chcesz od razu przenieść na nową grupę. Jakbyś była pierwszym kierownikiem obejmująca nowa grupę (Chryste, strach pomyśleć jak będzie się musiał "użerać" mój nowy COO...tysiace pracownikow).
    Znam ją takich z koziej dupy kierowników.
  • pelagia_niesamowita 28.05.19, 12:04
    o czyżbyś była jedną z moich potencjalnych pracownic wink nic nie wiesz a już stwierdziłaś, że się nie nadaję.
  • brenya78 28.05.19, 14:01
    "o czyżbyś była jedną z moich potencjalnych pracownic wink nic nie wiesz a już stwierdziłaś, że się nie nadaję."

    Wyłącznie po Twoich własnych słowach...
  • brenya78 28.05.19, 11:00
    Nie przenoś stylu pracy swojego 12osobowego grajdolka na korporacje.
  • lucky80 28.05.19, 11:15
    ematka w całej krasie. Dziewczyna pyta o zdanie czy warto, czy nie i dostaje odpowiedzi, że się nie nadaje...
    Jakby praca w korporacji to była taaaka straszna, i niesamowicie wymagająca..aha..nie widziała d... słońca, jak mawiała moja matka.
    Do autorki - ja bym brała - 2 razy większa pensja warta jest zmiany pracy. Dojazdy 2h dziennie do przeżycia.
  • brenya78 28.05.19, 11:34
    Osoba, która z góry zakłada ustawianie zespołu NIE NADAJE SIE do kierowania ludźmi.
  • simply_z 28.05.19, 12:01
    naiwno istoto..w korporacji wiekszosc nie nadaje sie do jakiego zarzadzania ludzmi.
  • brenya78 28.05.19, 14:05
    "naiwno istoto..w korporacji wiekszosc nie nadaje sie do jakiego zarzadzania ludzmi."

    Masz rację. Osobiście muszę "prostować" często gęsto menadżerów z naszego oddziału w Polsce, bo sodówka im do głowy uderza, a zdolności prowadzenia zespołu zerowe. Podejście na zasadzie " kogo by tu dziś opierdolic, żeby wydajniej pracowali". Wieczne ustalanie kto zawinił, nakładanie z dupy terminów (chociaż nikt tego od nich nie wymaga) i chwalenie się jak to objechali pracownika za jakieś mini przewinienie, żeby znał swoje miejsce.
  • simply_z 28.05.19, 14:18
    To nie tylko specyfika Polakow.. ale tak, podejscie Pana i chlopa panszczyznaniego niestety..
  • pelagia_niesamowita 28.05.19, 14:19
    obstawiam, żeś świeżak. Przekonanie o własnej nieomylności to faktycznie mega cecha dobrego kierownika. Współczuję tym prostowanym .
  • brenya78 28.05.19, 14:36
    Ja nikogo nie prostuje w robocie. Pracuje z ludźmi.
  • brenya78 28.05.19, 14:37
    Pisze oczywiście o moich pracownikach. Menadżerowie z Polski przedstawiają właśnie obrazek jaki nakreslilas w swoich poście założycielskim. Ich trzeba czasem do pionu sprowadzić uzmysławiając że takie traktowanie pracowników jest nie na miejscu.
  • simply_z 28.05.19, 15:16
    dokladnie, brak totalnie umiejtnosci interpersonalnych.
  • marianna1960 28.05.19, 11:13
    Za mieszkanie w Warszawie powinien być dodatek 100% za uciążliwość życia w korposzczurlandi.
  • double-facepalm 28.05.19, 11:55
    Nie każdy mieszka w typowej okolicy typu mordor(choć mieszkanie 15 min spacerem od siedziby firmy to duży plus) czy miasteczko wilanow, osobo bez wyobraźni.
  • simply_z 28.05.19, 12:00
    Maryska...w towim wieku to i tka do korpo sie nie dostaniesz..
  • lauren6 28.05.19, 17:17
    Jestem za. Nie zapomnijcie dodać to w programie PISu obok pińcetplusa i dodatków dla emerytów.
  • ongoing 28.05.19, 17:21
    byłaś kiedyś w ogóle w Warszawie?
  • marianna1960 28.05.19, 21:58
    Jestem codziennie na wymioty mi sie zbiera gdy dojeżdżam do jej granic.
  • bywalec.hoteli 28.05.19, 12:21
    a można pracować w home office przynajmniej częściowo? Ja bym przeszedł na takie stanowisko.

    --
    wiosennie
  • klaramara33 28.05.19, 15:14
    Byłoby mi szkoda tych super relacji. Nie zmieniłabym za wyższe pieniądze.
  • pelagia_niesamowita 28.05.19, 17:10
    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, mam jeszcze 2 tygodnie na zastanowienie się i rozważenie plusów i minusów. Każda opinia daje mi dużo do myślenia. Dzięki!
  • ongoing 28.05.19, 17:24
    co wy z tymi relacjami? owszem, są super ważne i jeśli są dobre, to trzeba się z tego cieszyć i to doceniać, ale praca to miejsce, gdzie wszystko może się z dnia na dzień zmienić - wystarczy, że odejdzie kilka osób, na ich miejsce przyjdzie ktoś inny. Naprawdę wolicie siedzieć w jednym miejscu całe życie, zarabiając połowę, albo i mniej tego, co można zarabiać na takim samym stanowisku, tylko z powodu aktualnie dobrych relacji w pracy? a skąd założenie, że w nowej pracy nie będzie jeszcze lepiej pod tym względem?
  • lauren6 28.05.19, 17:38
    Powiedz to ludziom, którzy byli mobbowani lub pracodawca oczekiwał od nich pracy po 12-13h dziennie.

    3,5-4 tyś zł to nie jest glodowa stawka, nawet jak na Warszawę. A dobre stosunki w pracy, spokój, przyjazny szef: to są rzeczy bezcenne. Pieniądze to nie wszystko. Dużo ważniejsze jest zdrowie i to, by w wieku 40+ nie wpedzić się w wypalenie zawodowe.

    Niech sobie autorka sama odpowie na pytanie czy te 4 tyś zł miesięcznie jest warte dalekich dojazdów i stresu.
  • eliksir_czarodziejski 28.05.19, 17:46
    lauren6 napisała:

    > Powiedz to ludziom, którzy byli mobbowani lub pracodawca oczekiwał od nich prac
    > y po 12-13h dziennie.
    >
    > 3,5-4 tyś zł to nie jest glodowa stawka, nawet jak na Warszawę. A dobre stosunk
    > i w pracy, spokój, przyjazny szef: to są rzeczy bezcenne. Pieniądze to nie wszy
    > stko. Dużo ważniejsze jest zdrowie i to, by w wieku 40+ nie wpedzić się w wypal
    > enie zawodowe.

    Ameeen.
  • ongoing 28.05.19, 18:39
    jasne, rozumiem, sama zmieniałam pracę z różnych powodów, w tym raz z powodu toksycznej szefowej (brrr, otrząsa mnie na samo wspomnienie), jednak w każdej z tych prac byli fajni ludzie, z którymi od lat utrzymuję kontakt, dlatego uważam, że zakładanie z góry, że trafi się na koszmar jest błędem. Wszędzie są fajni ludzie, tak samo jak wszędzie można też trafić na psychopatę. Ale dlaczego od razu zakładać, że ta nowa praca będzie gorsza w kontekście relacji z ludźmi? tym bardziej, że autorka wątku nie idzie tam w ciemno, tylko proponuje jej tą prace ktoś, kogo zna i może go o wiele rzeczy otwarcie - jak zakładam - zapytać
  • lauren6 29.05.19, 06:17
    > dlaczego od razu zakładać, że ta nowa praca będzie gorsza w kontekście relacji z ludźmi

    Bo napisała, że chodzi o korpo w Mordorze. Czyli jest większe prawdopodobieństwo, że trafi na folwark, a nie na zgraną ekipę ludzi.
  • marianna1960 28.05.19, 22:00
    Godzina dojazdu to jest normalny dojazd.
  • free.hugs 29.05.19, 10:22
    No zlituj się... Dwie godziny dziennie wyjęte z życiorysu. Żadne pieniądze nie są tego warte na dłuższą metę, chyba że zamierza maksymalnie oszczędzać i potem nie pracować.
  • profes79 29.05.19, 10:32
    Już kiedyś pisałem w innym wątku - godzina drogi do pracy to w dużym mieście jakim jest Warszawa nie jest niczym dziwnym.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • brenya78 29.05.19, 10:33
    "Dwie godziny dziennie wyjęte z życiorysu. Żadne pieniądze nie są tego warte na dłuższą metę"

    Dwie godziny, standard w miastach typu Londyn, gdzie wszyscy dojeżdżają. Godzina w jedną stronę to pikuś. Swego czasu jeździłam godzinę piętnaście. Mój partner 2.5 godziny w jedną stronę. To jest hardcore smile
  • free.hugs 29.05.19, 12:20
    Ufff, dobrze że mieszkam w Pipidówie, naprawdę nie dałabym rady dojeżdżać codziennie 2.5 godziny w jedną stronę. Ale rozumiem, że "w świecie" nie da rady żeby każdy miał blisko wink
  • tamagoczi26 28.05.19, 19:28
    Ja bym zmieniła, w małej firmie pewnie masz małe szanse przeskoczyć ten pułap finansowy.
  • angazetka 29.05.19, 12:59
    Jasne, że zmieniać. Nie rozumiem dylematu. Ty się po prostu boisz tej zmiany.
  • smiechupara 29.05.19, 19:22
    Nie zmieniłabym, fajni ludzie, super atmosfera, spokojna głowa i życie. Pieniądze to nie wszystko.
  • sasha_m 29.05.19, 19:59
    15 min. dojazdu, fajną atmosferę i w porządku ludzi w życiu nie zamieniłabym na 2x wyższą pensję. Też jestem po 40-tce i cenię sobie swój spokój ponad wszystko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.