Dodaj do ulubionych

Jak odmawiacie dzieciom (swoim)?

28.05.19, 09:41
W klasycznym przykładzie, dziecko prosi o słodycze w sklepie, wy mu nie chcecie kupić, w jaki sposób zatem komunikujecie dziecku odmowę? W wersji rozszerzonej, wychowujecie dziecko minimalistycznie i skromnie, z przyczyn obiektywnych zresztą, bo pieniędzy w domu nie ma i nie będzie, dziecko pyta czemu nie ma komputera, telewizora, samochodu, nowoczesnych zabawek, markowych ubrań, czemu nie chodzi na zajęcia dodatkowe, nie wyjeżdża za granicę itp. W jaki sposób można mu to tłumaczyć? Nas czeka ten problem, dziecko jeszcze b. małe, ale wszystko przed nami i widzimy już po dzieciach znajomych, jak się rodzice gimnastykują, żeby wyjaśnić prozę życia. Generalnie jesteśmy zdania, żeby mówić prawdę, oczywiście dostosowaną do wieku dzieci, czyli np. mamusia i tatuś byli i są bardzo biedni, nie mają pieniążków na te wszystkie rzeczy, nigdy ich miał nie będziesz, zamiast tego czytaj książki, w nich znajdziesz wszystko, o czym zamarzysz. Czy może jest jakiś lepszy sposób? Dodam, że brzydzimy się kłamstwem i nie mamy zamiaru uciekać się do niskich, fałszywych tłumaczeń wobec dziecka. Liczę na Wasze opinie.
Edytor zaawansowany
  • iwles 28.05.19, 09:54

    młoda jesteś, do roboty się weź, i mąż też, to będzie was stać.

  • double-facepalm 28.05.19, 19:52
    To chyba żeńska wersja tatusia borejki, która wydała się za swoj męski odpowiednik. Ale raczej trollollo na potrzeby wataskow na jematce.
  • 35wcieniu 28.05.19, 10:01
    No tak, dokładnie: "mamusia i tatuś byli i są bardzo biedni, nie mają pieniążków na te wszystkie rzeczy, nigdy ich miał nie będziesz".
    Tylko warto dodać: "a tak w ogóle to wszyscy umrzemy, ty też".
    Jak dziecko kumate- to pojmie i będzie spędzać najbliższe lata grzebiąc patykiem w błocie spoglądając na bose nogi i marząc o sucharku. To wartościowy sposób spędzania czasu - trzymam kciuki.

  • piekna_remedios4 28.05.19, 10:55
    looool big_grin oplułam monitor big_grin
  • cruella_demon 28.05.19, 13:08
    big_grin
  • viridiana73 28.05.19, 14:45
    A czemu"wszyscy umrzemy"? Zażyłaś Apap Noc (a jest dzień)??😄
  • daniela34 28.05.19, 19:29
    No bo wszyscy umrzemy- kiedyś. Jedni wcześniej, inni później, ale jednak. Ja bym jeszcze dziecku kazała nauczyć się na pamięć fragmentu z Księgi Koheleta: "marność nad marnościami i wszystko marność".
  • double-facepalm 28.05.19, 20:31
    No to niech mamcia świecą przykładem czyta temu dziecieciu do poduszki literaturę obozową z czasów drugiej wojny swiatowej, żeby doceniło takie wartości jak np wzgledny pokoj w miejscu w którym żyje. Oraz historie terminalnie chorych dzieci żeby doceniło zdrowie
  • double-facepalm 28.05.19, 20:31
    *świecąc
  • daniela34 28.05.19, 20:36
    Zgadza sie, jak to szło? "Czytaj ksiazki, w mich znajdziesz wszystko o czym zamarzysz". 😀 Albo niech snuje opowieści o dzieciach w Korei Północnej lub Bangladeszu.
  • double-facepalm 28.05.19, 20:42
    I o warunkach pracy w fabrykach fast-fashion żeby się dziecku modnych butów odechciało.
  • daniela34 28.05.19, 20:48
    Nooo, koniecznie... oczywiście jakieś informacje o tym, co się dzieje na świecie (stosownie do wieku) i jakieś wartości trzeba dzieciom przekazywać, ale ten wątek jest takim trollowaniem, że aż mi ten Kohelet przed oczami stanął
  • mary_lu 28.05.19, 19:45
    Pewnym sposobem na to, żeby ulubioną zabawką dziecka była kałuża, a najlepszym jedzeniem sucharek, jest posiadanie przez dziecko pokoju wypchanego najdroższymi zabawkami i pichcenie dla niego łososia na zmianę z cielęciną.

    Moje jeszcze kiedyś, jak przyniosłam mu z plaży łabędzie pióro, powiedziało z uczuciem „to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek od ciebie dostałem”.
  • ichi51e 28.05.19, 10:01
    Bardzo czesto kupuje jak uznam ze warto albo tanie a dziecku zalezy. Nie klamie ze nie mam kasy nie klamie ze kupie na urodziny. Jesli mowie ze kupie pozniej to kupuje jak nie mam portfela to mowie ze nie mam i wrocimy jutro i wracam.
    Jak jakis kompletny syf to mowie „nie. Po moim trupie” jakos bierze to na klate. Jak byl mlodszy zdarzalo mu sie plakac ze nie dostaje okazywalam wtedy nalezne wspolczucie.
    Nie wpycham tez dziecku zabawek ktorych nie chce. Ostatnio stalam sobie w lego i co sie napatrzyłam to moje...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cosmetic.wipes 28.05.19, 10:05
    Jesteście biedni, bo spłacacie chwilówki męża wzięte na 23 podejścia do egzaminu na prawko?
    Trochę dziwne priorytety.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • tol8 28.05.19, 19:13
    A co cię obchodzi?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • double-facepalm 28.05.19, 19:46
    Bo to dość świeży troll, pisała że mąż wpadł w pętle kredytowa biorąc chwilówki na doszkalanie się przed wielokrotnymi podejściami do zdania prawka.
  • cosmetic.wipes 28.05.19, 20:57
    tol8 napisała:

    > A co cię obchodzi?
    >

    Coś się tak nagle objawiła z oburzeniem złodziejko papieru toaletowego? 😀


    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • male_a_cieszy 28.05.19, 10:43
    Jak prosi o słodycze w sklepie a nie chcę/ nie mogę kupić to mówię zgodnie z prawdą:
    - nie kupię bo nie mam pieniędzy na to
    - nie kupię bo to bardzo niezdrowe i mógłbyś po tym być chory
    - nie kupię bo przed chwilą zjadłeś inną słodycz i na dzisiaj wystarczy.

    Jeżeli nie chce kupić zabawki (lub w wersji dla mojej starszej córki) to też mówię dlaczego np. nie bo nie mam na to pieniędzy. Nie bo masz już ileś tam podobnych i się nimi nie bawisz, nie, bo to jest złej jakości, ostatnio gdy córka chciała jakąś niesamowicie drogą czapkę (w porównaniu do jej jakości) jakiejś youtuberki to także odmówiłam pokazując po ile są czapki w podobnej jakości i stylu. Ogólnie przy tej okazji porozmawiałyśmy trochę o tym co decyduje czy dana rzecz jest warta swojej ceny i o chęci posiadania rzeczy niezależnie od tego czy dana rzecz jest potrzebna czy nie oraz o konieczności ustalania priorytetów w wydawaniu pieniędzy.
  • aguar 28.05.19, 10:53
    Profilaktyka nr 1 (którą stosuję) - nie zabierasz dziecka do sklepów, zwłaszcza do marketów, gdzie będzie narażone na widok półek uginających się pod ciężarem przeróżnych słodyczy i zabawek. Jak już musisz, to idziesz np. na stragan z warzywami, do mięsnego i do piekarni, gdzie nie ma nic ciekawego.
    Profilaktyka nr 2 (którą nie w pełni stosuję, tak wyszło) - otaczasz się ludźmi o podobnym statusie majątkowym w miejscu zamieszkania i w szkole dziecka.
    A potem pozostaje tłumaczenie (ale w taki sposób jak to przedstawiłaś trudno nie wyjść przed dzieckiem na nieudaczników) i czasem jednak ulec, żeby miało coś od życiasmile
  • malgo21 28.05.19, 10:56
    ienerta napisała:

    > Generalnie jesteśmy zdania, żeby mówić prawdę, oczywiści
    > e dostosowaną do wieku dzieci, czyli np. mamusia i tatuś byli i są bardzo biedn
    > i, nie mają pieniążków na te wszystkie rzeczy, nigdy ich miał nie będziesz

    Proponuję czytać dziecku do snu Janka Muzykanta, Antka. O i była jeszcze taka nowelka gdzie ojciec musiał ukraść pieniądze bo nie mial na trumnę dla dziecka. Powiesili go chyba za to.
    Myślę że to powinno wystarczyć żeby przygotować twoje dziecko na prozę życia. Kto wie, może nawet doceni że ma swoje łóżko i nie chodzi głodne?
  • gryzelda71 28.05.19, 13:38
    Okropna jestes heheheh
  • majenkir 28.05.19, 18:29
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • double-facepalm 28.05.19, 20:34
    Ja jeszcze polecam trochę drastycznych dzieł literatury wojennej. Dziubdzius z pewnoscia doceni wzgledny pokoj, zdrowie i nudną przewidywalnosc.
  • danaide 28.05.19, 12:46
    Skoro brzydzicie się kłamstwem to jak wygląda prawda? Jesteście leniwi? Niezdolni do pracy? Zaliczyliście wpadkę nie myśląc o konsekwencjach i nie macie teraz zamiaru ponosić odpowiedzialności za powołanie dziecka na świat w postaci zwiększonego wysiłku na zaspokojenie choćby paru z jego potrzeb (które spokojnie można oddzielić od zachcianek, i to tych łatwiejszych do spełnienia jak słodycze w sklepie)?

    Jak nie troll to co?
  • kokosowy15 28.05.19, 15:09
    Może troll, może ma żal do życia. Mimo wszystko z danych rządowych wynika, że 5% społeczeństwa żyje w skrajnej biedzie. To jednak półtora miliona ludzi. Nie wszyscy są wulkanami intelektu, nie wszyscy są zaradni, duża liczba ludzi pracuje za minimalna, są regiony gdzie bezrobocie jest dziesiecioprocentowe. Rady typu "zmień pracę, weź kredyt" świadczą o życiu w innej Polsce, niż ci biedni. Żeby żyć biednie i na bieżąco wystarczy czasem ciężka choroba, wypadek, pożar. Można być także ofiarą przestępstwa, oszustwa.
  • mgla_jedwabna 28.05.19, 18:03
    W skrajnej biedzie to żyją patole i ich potomstwo. Dlaczego nie dostaniesz lizaka? Bo jak mamusia wódę kupowała, to nawet o twoim lizaku nie pomyślała. Dlaczego inne dzieci mają tableta, a ja nie? Bo jak ty dostałeś w paczce, na która złożyła się gromada ludzi z dużego miasta z okazji świąt, to tak jakoś po nowym roku tatusiowi na fajki zabrakło, to się opchnęło i jeszcze na na pół litra starczyło.

    Jak ktoś pracuje, nie chleje, nie ma priorytetów typu "tipsy ważniejsze od podręczników", to nędzy nie ma, chociaż może jest bardzo skromnie.
  • paniusiapobuleczki 28.05.19, 18:12
    "Bo jak mamusia wódę kupowała, to nawet o twoim lizaku nie pomyślała."
    Nie masz racji, opowiadał kiedyś kolega robiący w sprzedaży lodów, ze bardzo wysokie obroty mieli w sklepach typu alkohole 24h. Tatusiowie przychodzący po konkret zawsze brali dziecku a to loda, a to lizaka. smile
  • cosmetic.wipes 28.05.19, 18:16
    kokosowy15 napisał(a):

    > Rady typ
    > u "zmień pracę, weź kredyt" świadczą o życiu w innej Polsce, niż ci biedni.


    Ale oni już wzięli kredyt. A dokładnie kilka pożyczek w parabankach. Bo mąż 23 razy podchodził do egzaminu na prawko, choć nie mają samochodu.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • kokosowy15 28.05.19, 18:30
    Chyba lepiej najpierw prawo jazdy, a później samochód, prawda? Może intelektualnie nie są najlepsi, ale czy to znaczy że trzeba ich wyeliminować że społeczeństwa? Już bywali tacy, którzy pozbywali się jednostek nieprzydatnych.
  • cosmetic.wipes 28.05.19, 18:33
    Z czego kupią samochód, skoro całą kasę wyprztykali na prawko? Poza tym dla ludzkości będzie bezpieczniej jeśli człowiek z takim talentem do prowadzenia nie będzie czynnym kierowcą.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • kokosowy15 28.05.19, 19:53
    Zgadzam się, że nie każdy powinien kierować samochodem. Jednak wiele emam uważa, że brak samochodu, a szczególnie brak prawa jazdy czyni człowieka gorszym i uniemożliwia pracę, szkole dla dziecka, wypoczynek i wiele innych rzeczy. Tu, gdzie mieszkam, jest trochę takich, którzy za 500+ kupili takie "prawie samochody". Na szczęście, nie stać ich na paliwo, usunięcie awarii, więc te pojazdy prawie nie jeżdżą. Część właścicieli nie ma prawa jazdy, większość - ubezpieczenia. Żyje tu od sześćdziesięciu lat, więc znam mieszkańców od kilku pokoleń.
  • cruella_demon 28.05.19, 20:10
    No ale druga część twojej wypowiedzi potwierdza mniej więcej słowa ematek.
    Ci co nie mają, nie mają z biedy (pomijam jakieś wyjątki i niepełnosprawności), a to uniemożliwia wiele rzeczy i może nie tyle czyni gorszym, co stawia na straconej pozycji. bieda oczywiście, nie brak auta sam w sobie.
  • double-facepalm 28.05.19, 18:34
    Kokosowy to nie tak. Oni nie mają samochodu i nie będą mieć. Zdolności nawet na pozyczenie 1000 w normalnym banku tez nie mieli. Teraz są w spirali długów w qrwidencie.
  • kokosowy15 28.05.19, 19:55
    I całe szczęście, że nie będą mieć. Tylko dziecko jest temu niewinne, ale nie ma dobrego wyjścia.
  • cosmetic.wipes 28.05.19, 21:01
    Wyjście było, ale się skończyło. Prawo jazdy, zwłaszcza dla kogoś, kto nie umie i nie ma czym jeździć to fanaberia. A mogli się nie zapożyczać na fanaberie to i dla dziecka na czekoladę by starczyło.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • danaide 28.05.19, 21:11
    Będzie 500+. Czy się to komu podoba czy nie. Całego 500+ nie można przeznaczyć na długi. Część trzeba przeznaczyć na dziecko, żeby choć ono czasami coś z życia miało.
    Jednak nie rozumiem takiego myślenia - nie mamy i długo mieć nie będziemy. Wyjścia są, jeśli się ich szuka. Niektórym łatwiej przyzwyczaić się do biedy niż coś zmienić.
  • double-facepalm 28.05.19, 21:19
    Tutaj od watkodajki wali po oczach ale biedą mentalną i poczuciem niższości. Z innego wątku wynika ze we dwójkę zarabiaja ok 4800, wynajmujac kawalerkę ze wszystkimi opłatami za max1100. To nie jest koszt wynajmu takiego mieszkania w dużym mieście i raczej dadzą radę przeżyć za te pieniądze, oszczednie gospodarujac
  • bigzaganiacz 28.05.19, 13:11
    e wszystkie rzeczy, nigdy ich miał nie będziesz, zamiast tego czytaj ksią

    to jest wychowywanie przegrywa , nie masz ale zastanowymy sie co mozna zrobic zebys cos z tego mial
  • mama-ola 28.05.19, 14:39
    Nigdy nie miałam problemu z tym, żeby powiedzieć dzieciom, że mnie na coś nie stać.

    Nie zabieram dzieci do sklepu tylko w tym celu, żeby pomagały dźwigać. Jest oczywiste, że jeśli są ze mną na zakupach, to coś dostaną. Zapowiadam jednak, że można wybrać tylko jedną rzecz.
  • umi 28.05.19, 17:50
    99% produktów obecnych na rynku możesz dzieciom zniechęcic opisujac proces produkcji/ skład. Przykłady:
    paróweczki - poczytaj, co jest w srodku;
    kolorowe słodycze - poczytaj, co jest w srodku i czym to farbowali;
    plastikowe zabawki - poczytaj o tym plastiku plus warnkach pracy ludzi w Chinach, gdzie się robi lwią część tego badziewia.
    Reszty nie dopiszę, bo jacyś ortodoksi żywieniowo/życiowi wypróbuja na prawdę suspicious
    A jak dziecko będzie starsze i będzie chciało ajfona (też z Chin zapewne) to juz nie będzie potrzebna znajomość warunków warunki pracy w ChRL, bo pewnie sie zdązycie dorobić.
  • ichi51e 28.05.19, 19:34
    Wiekszosc malych dzieci absolutnie nie jest sobie w stanie tego wyobrazic a nawet jak jest to ma to gleboko bo lubi slodycze i jak sie swieci. Jamie Oliver na oczach dzieci zrobil im chicken nuggets mielac kure w calosci niemal - wszystkie byly gotowe zjesc gdy zapytal sie „no to ktore z was ma ochote”?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • umi 28.05.19, 20:09
    Eee, nie znasz sie wink Wszystko polega na doborze słów stosownych do wieku :3

    Inna sprawa, że to się powinno stosować, kiedy dziecko naprawdę upiera się na jakieś badziewy, które mu mogą zaszkodzić.
  • umi 28.05.19, 20:10
    No i z tymi Chinami to ostroznie, bo mozna niechcący wychowac przyszłego działacza na rzecz praw człowieka...
  • agrypina6 28.05.19, 18:03
    Jeżeli sklad słodyczy mi nie odpowiada, to nie ma opcji, że kupię. Zabawki, czy książki, raczej kupię, chyba, że niebezpieczne. Zabawki, nie książki. Wymarzona koszulkę kupiłam, z bohaterem, świecąca w ciemnościach, a teraz muszę ja prac ręcznie 😛. Weź się do pracy. Skoro masz dziecko, to chyba trzeba mu zapewnić pewne rzeczy, oprócz czegoś do ubrania, jedzenia i miejsca do spania.
  • bambzgrozja 28.05.19, 18:07
    A czemu nie możecie zapewnić dziecku nawet telewizora (tak z ciekawości się pytam)?
  • double-facepalm 28.05.19, 18:36
    Brak tv to raczej nobilitacja. Poza tym watkodajka to troll. Nie ma tak bardzo oderwanych od rzeczywistosci ludzi.
  • kokosowy15 28.05.19, 19:57
    Jest ich w kraju ok półtora miliona, wg danych rządowych.
  • double-facepalm 28.05.19, 20:15
    Przestań bardzo proszę mylić ubóstwo oraz syndrom wyuczonej bezradności czy innej niezaradnosci życiowej, to się robi zenujace. Sam sobie nadopowiadales. Autorka nigdzie nic nigdy nie napisała o skrajnym ubóstwie, na potrzeby forumowej kreacji pisała tylko o braniu pozyczki chwilówki przez męża (cel - zdanie egzaminu po iluś nieskutecznych podejsciach-pewnie budżet domowy im się nie spial). Ludzie pracujący na smieciowce mogą mieć problem z otrzymaniem od banku np. rat na lodowke czy pralkę, wcale nie będąc skrajnie ubogimi i to raczej ten przypadek.
  • kokosowy15 28.05.19, 20:29
    Ja nie znam watkodajki, piszę tylko, że z raportu rządowego wynika że prawie 5% ludności żyje w skrajnym ubóstwie. To naprawdę armia ludzi, o istnieniu której większość nie zdaje sobie sprawy. Nie wnikam, czy ta bieda spowodowana jest alkoholizm, lenistwem, niezaradnoscia czy wypadkiem lub choroba. Z mojego sąsiedztwa mogę sądzić, że jest dziedziczna.
  • cruella_demon 28.05.19, 20:36
    I na pewno ci ludzie przesiadują na ematce big_grin
  • double-facepalm 28.05.19, 20:39
    Watek nie jest o skrajnym ubostwie tylko o skromnym zyciu. A to nie jest to samo.

    No to akurat skrajnie biedni z mężem nie byli z domu skoro mogli skończyć studia a nie zawodowke. Rodzice i tesciowie mają auta i po to gość robił prawko, ze ma od kogo pożyczyć w razie czego.Obstawiam ze to tylko forumowa kreacja na potrzeby płodzenia wątasków-gównoburz.
  • kokosowy15 28.05.19, 20:48
    Przypuszczalnie masz rację, jak czytam "nie masz i nigdy nie będziesz miał" i nie chodzi tu o jacht, to myślę o ubóstwie. Watkodajki nie znam.
  • ira_08 28.05.19, 18:09
    >mamusia i tatuś byli i są bardzo biedni, nie mają pieniążków na te wszystkie rzeczy, nigdy ich miał nie będziesz, zamiast tego czytaj książki, w nich znajdziesz wszystko, o czym zamarzysz.

    No i się wsypałaś, a tak ładnie szło big_grin Nie ma komputera, ale jakoś dostęp do internetów masz.
  • double-facepalm 28.05.19, 18:35
    Dziecko smartfona nie dostanie.
  • kokosowy15 28.05.19, 20:02
    Taki wniosek nie zawsze jest prawdziwy. Ja mam tablet Cavion, bo był niezbędny do szkoły dla chłopców a z internetu korzystam od sąsiada, za jego zgoda oszywiscie. Gdy wnuk wyjedzie po maturze, kupię sobie szybszy.
  • double-facepalm 28.05.19, 20:18
    W dużych miastach jest darmowe WiFi w wielu miejscach, w mniejszych tez. Kiedyś było darmowe aero2;prędkość żenująca, ale darmowe. Telefon z dostepem do WiFi trolliszcze ienerte mogło dostać stary po kimś z rodziny. Naprawdę dostęp do internetu nie jest domeną ludzi zamożnych.
  • ania.n-82 28.05.19, 18:11
    Niezależnie od tego czy ktoś jest biedny czy nie, i tak musi nauczyć dziecko że nie może ono dostać wszystkiego czego chce. Jak będzie trochę większe - niech dostaje kieszonkowe. U mnie syn zaczął dostawać jak poszedł do zerówki. I wtedy jak chce coś kupić to mówisz że jak uzbiera z kieszonkowego to sobie kupi (oczywiście nie duży dom z ogrodem czy samochód, ale dowolną zabawkę czy ubranie). Wprowadźcie zasadę że słodycze kupujecie na przykład raz w tygodniu, na to na pewnie możecie sobie pozwolić. Jak dziecko chce słodkie to wtedy jest jasne że kupujecie na przykład w piątek a nie codziennie. I wtedy faktycznie co piątek kup coś słodkiego.
  • agrypina6 28.05.19, 18:27
    Ubranie to chyba obowiązek rodziców, żeby kupić?
  • double-facepalm 28.05.19, 18:37
    Moze dostaje od jakichś litosciwych ludzi za free
  • double-facepalm 28.05.19, 20:54
    agrypina6 napisała:

    > Ubranie to chyba obowiązek rodziców, żeby kupić?
    A, jeszcze jest różnica między praktycznie takimi samymi (poza wszywka z nazwą marki) tshirtami za np 60 i 250 zł. Chodzi o coś extra, tzn na droższy może sobie odłożyć.
  • grru 28.05.19, 22:16
    Ubrać dziecko to obowiązek rodziców. Ale nie jest ich obowiązkiem wyciągać portfel za każdym razem, jak dziecko coś sobie upatrzy. Nie mówię o kurtce na zimę, tylko o jakiejś koszulce zespołu, bluzie jutubera, czy piątej koszulce z jednorożcem. To spokojnie może być z kieszonkowego.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • ichi51e 28.05.19, 22:23
    Ale logiczne byloby zeby dziecko doplacalo roznice a nie dublowalo zakupy

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agrypina6 29.05.19, 13:02
    A czemu bluza nie może być z jednorożcem bez dopłaty że strony dziecka? Kupisz tylko to, co tobie się podoba, nie patrząc na gust dziecka?
  • cruella_demon 29.05.19, 13:15
    Dokładnie. Ja lubię dziecku sprawiać radość, jeżeli ucieszy go bluza w minionki i koszulka z zygzakiem, to nie widzę powodu żeby mu kupować jakiegoś burka, bo jest mniej tandetny. Jeżeli kogoś nie stać, to oczywiście nie ma tematu, ale tylko dla zasady?
    Wczoraj moje dziecko wyłudziło samolocik z kiosku za ok 6zł wink Tak tandetnie chińsko plastikowy, że mnie oczy bolały jak płaciłam, ale radości mu sprawił więcej niż markowe zabawki za milion monet. Cóż z gustem 4lataka się nie dyskutuje smile
    Nigdy nie odmawiam kupna książeczki, co najwyżej jak uważam, że wybrana przez dziecko się nie nadaje, to negocjuję wybór innej w zamian.
  • grru 29.05.19, 14:08
    Nie mówię, że nie może. Nie mówię, że rodzic nie może też kupować dziecku absolutnie każdego ciucha, jaki dziecko chce- jak chce kupować, niech kupuje. Chodziło mi tylko, że spełnianie każdej zachcianki ubraniowej nie jest obowiązkiem. Jak dziecko ma pełną szafę (kupowane w zgodzie z własnym gustem, niech będą i jednorożce) to rodzic nie musi od razu kupować kolejnego ubrania, bo właśnie jakiś jutuber reklamuje koszulki.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • ania.n-82 31.05.19, 18:19
    > Ubranie to chyba obowiązek rodziców, żeby kupić?

    Oczywiście, ale niekoniecznie firmowe albo "takie samo jak ma kolega". Jak chce jakieś drogie albo niepraktyczne ubranie, to może sobie na nie uzbierać z kieszonkowego.
  • ania.n-82 31.05.19, 18:25
    U mnie ostatniej zimy była taka sytuacja że kupiliśmy synowi buty zimowe (takie jak mu się podobały), a niedługo potem zaczął jęczeć żeby mu kupić jeszcze jedne, takie same jak ma jakiś tak kolega z klasy, bo takie mu się bardziej podobają. Powiedziałam mu że jak chce to może sobie kupić z kieszonkowego, bo ja już mu jedne kupiłam. Jak się dowiedział ile takie buty kosztują to zrezygnował i zadowolił się swoimi...
  • agrypina6 31.05.19, 18:53
    Ale gdyby nie miał butów A chciał takie, jak ma kolega, to chyba nie ma problemu? A co do rzeczy niepraktycznych, ty wszystko masz praktyczne? Ja nie. Zresztą, lubię uszczęśliwiac moje dziecko, ma swój gust. Czemu mam mu nie kupować rzeczy, które to jemu się podobają?
  • double-facepalm 31.05.19, 19:13
    No chyba ze koledze o podobnej zamożności jakas ciotka z USA kupiła w prezencie buty za 1000$, zdarza się.
  • ania.n-82 31.05.19, 20:02
    Jak by nie miał to bym mu bez problemu kupiła takie buty jakie by chciał. No chyba że by chciał jakieś co się nie nadają, na przykład buty do kostek na zimę, albo jakieś chińskie badziewie które będzie przemakać i za chwilę się rozwali.

    Nie mam problemu z kupowaniem dzieciom rzeczy które im się podobają, a mi niekoniecznie. Z rzeczy niepraktycnych - pewnie zależy co, i ile by to kosztowało. Ja też lubię uszczęsliwiać dzieci, ale niekoniecznie przez kupowanie im wszystkiego co by chcieli, szczególnie jeśli są to chwilowe zachcianki. Inaczej nasze mieszkanie utonęłoby w zabawkach. Poza tym dzieci muszą się nauczyć że zakupy kosztują, że rzeczy które mają powinni szanować, itp. A kieszonkowe dobrze uczy gospodarowania pieniędzmi.
  • mary_lu 28.05.19, 18:16
    Nigdy nie miałam tego problemu. Minimalizm jest mi obcy, lubię kupować mojemu dziecku wszystko o czym zamarzy, jak nie miałam akurat kasy, albo rzecz wydawała mi się totalnie bezsensowna, to po prostu mówiłam o tym synowi, a on przyzwyczajony do tego, że nie musi z matką walczyć ani nic wymuszać, przyjmował to spokojnie.
  • cruella_demon 28.05.19, 18:34
    U nas jest identycznie.
  • majenkir 28.05.19, 18:33
    Nigdy nie odmawialam dzieciom. Dziecinstwo powinno byc wesole i bezstresowe.

    pieniędzy w domu nie ma i nie będzie, dziecko pyta czemu nie ma komputera, telewizora, samochodu, nowoczesnych zabawek, markowych ubrań, czemu nie chodzi na zajęcia dodatkowe, nie wyjeżdża za granicę itp.

    Strasznie smutne to co piszesz... Dlaczego tak jest? Pracujecie?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • konsta-is-me 28.05.19, 19:37
    Swoja droga dlaczego nie ma komputera ?
    Mieszkacie na jakies zapadlej wsi bez pradu ?
    I piszesz skad w takim razie ?
    Pachnie mi trolem...
  • berdebul 28.05.19, 20:16
    Bo komputer kosztuje?
    Napisała, że pisze z telefonu.
  • double-facepalm 28.05.19, 20:27
    Poleasingowy to nie taki majątek ale oni maja spirale długów w urwidencie.
  • fasoolka 28.05.19, 19:19
    Straszne trochę.
    Tzn. normalne, że nei zawsze na wszystko są pieniądze i wtedy można po prostu powiedzieć, że w tej chwili nie ma na to pieniędzy, ale podejście typu "pieniędzy nie ma i nie będzie" przy równoczesnym sprowadzaniu dzieci na świat wydaje mi się trochę nieodpowiedzialne.
  • double-facepalm 28.05.19, 20:55
    To troll
  • zuleyka.z.talgaru 28.05.19, 19:34
    Nie odmawiam.
  • konsta-is-me 28.05.19, 19:35
    "Generalnie jesteśmy zdania, żeby mówić prawdę, oczywiście dostosowaną do wieku dzieci, czyli np. mamusia i tatuś byli i są bardzo biedni, nie mają pieniążków na te wszystkie rzeczy, nigdy ich miał nie będziesz, zamiast tego czytaj książki, w nich znajdziesz wszystko, o czym zamarzysz. Czy może jest jakiś lepszy sposób?"

    Ze co ?????
  • double-facepalm 28.05.19, 19:48
    Kiepskie trollollo, na książki tez przecież nie macie a nie wszystko da się dostać w bibliotece.
  • kokosowy15 28.05.19, 20:05
    Czytam dwie książki tygodniowo, korzystając z biblioteki rejonowej i kradną z Chomika.
  • double-facepalm 28.05.19, 20:21
    Forumka jest rzekomo uczciwa, do tego chyba nie mieszka w dużym mieście z dobrze i regularnie 'dotowarowywaną' biblioteką. Na chomiku nie ma wszystkiego. Psujesz sobie oczy na tablecie czy czytnik tez masz po wnuku?
  • kokosowy15 28.05.19, 20:33
    Czytam z tabletka. Oczywiście, w żadnej bibliotece, księgarni i na Chomiku nie ma wszystkiego, ale wszystkiego w życiu nie da się przeczytać.
  • grru 28.05.19, 22:10
    Akurat biblioteki w małych miejscowościach są często lepsze niż w dużych miastach, bo wiele programów wspierania czytelnictwa kieruje się właśnie do nich.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • konsta-is-me 31.05.19, 20:25
    Ale oni nie moga krasc z chomika bo nie maja komputera 😂
  • double-facepalm 31.05.19, 21:11
    Spokojnie na telefon można pobierać pliki.
  • klaramara33 28.05.19, 20:16
    Dziecku zawsze staram się odpowiadac szczerze. Uważam, że dzuecku nie można wszystkiego co zechce kupować, zwłaszcza gdy argumentuje, że inne dzieci to mają. Uczę, że inność nie jest niczym gorszym
  • kosmos_pierzasty 28.05.19, 20:26
    Normalnie. Mówię a) że coś ma zły skład i jest szkodliwe b) że nie jest warte pieniędzy, których za to chcą c) że kupiłam już to, tamto i siamto, więc na owamto już nie mam d) że jestem tak bardzo przeciwna takiemu czemuś, że tego nie kupię.
    Jak dziecko się mimo to upiera, to radzę składać (nie dotyczy rzeczy szkodliwych) - czasem mija, czasem dopina swego i kupuje za uskładane.
  • boo-boo 28.05.19, 21:43
    Przeważnie jak już muszę odmówić to mówię prawdę- jest spora ilość słodyczy w domu.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.