Dodaj do ulubionych

Zgubiona ksiazka przyjazni

29.05.19, 08:10
Corca w przedszkolu podala tzw. ksiazke przyjazni koledze. Byly w tej ksiazce wpisy od prawie wszystkich dzieci z jej grupy. Ksiazka juz 3 tygodnie nie wrocila, wiec zapytalam chlopca czy moglby ja zwrocic. Na co uslyszalam - zgubilismy te ksiazke. Ok, panie w przedszkolu poradzily ze pewnie dziecko nie wie gdzie ksiazka jest, ale mama znajdzie i zeby do mamy napisac kartke. Tak zrobilam, a przy okazji spotkalam ta mame na placu zabaw tego samego dnia. Mama sama nie zaczela tematu, na moje pytanie czy moga przyniesc powiedziala wyluzowana ze zgubili. Ze generalnie jej chlopcy nie lubia tych ksiazek wypelniac i takie tam. Normalnie sie troche wkurzylam. Corka sie zasmucila. Poprosilam by poszukali. Czasami jak dziecku zginie czapka w przedszkolu rodzice robia dzihad z milionem maili do wszystkich, a tu ktos ma w d.... ze zgubil/ lub nie chce mu sie poszukac czegos czego raczej nie da sie ot tak odkupic (swoja droga o odkupieniu tez nawet nie napomknela).


Co wy na to? Czy tez kiedys cos zgubilismy od innych dzieci? Jak wtedy zareagowalysxie i jak reagowala druga strona?

Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 29.05.19, 08:16
    Czy ta książka jest odpowiednikiem łańcuszka szczęścia czy innego niegdysiejszego zeszytu ze złotymi myślami i ankietami na 150 pytań?
    Jeśli tak, nie dziwię się, że nie pilnowali za bardzo.
    Córce kup coś na pocieszenie i nie rozkminiaj, następnym razem niech daje takie rzeczy dziewczynkon.
  • mikams75 29.05.19, 08:42
    w zaleznosci od wieku - dla przedszkolakow to pewnie jest pare pytan plus jakis rysunek; dzieci przezywaja w tym wieku taka strate, dla doroslych to nic ale dla malucha wazne.
  • zabka141 29.05.19, 09:13
    5 pytan, ale w stylu zamaluj gwiazdke swoim ulubionym kolorem lub zaznacz ile masz lat. Do tego miejsce na zdjecie i namalowanie czegos. Wiele dzieco - takze tych, ktore poszly juz do szkoly - sie tam juz corce wpisalo. Wielka szkoda ze ktos ma w d... czyjas wlasnosc
  • iwoniaw 29.05.19, 09:18
    No szkoda, ale z drugiej strony nie rozumiem, po co córka wciskała tę książkę komuś, z kim się nie przyjaźni za bardzo i do tego ma taką przypadłość, że nie dba o tego typu rzeczy. Koleżanki zafiksowane na brokatowych naklejeczkach to wiadomo, że by dbały i oddały udekorowane, ale serio sądziłyście, że chłopak nie przejawiający żadnych skłonności w tym kierunku należycie potraktuje ten "problem"?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • zabka141 29.05.19, 09:22
    A skad ja mam wiedziec ze nie przejawia zainteresowanja? Dala wszystkim dzieciom z grupy, takze innym chlopcom i wszyscy zwrocili. On (a raczej jego matka) mogl odlozyc na polke corki niewypelnione jesli tak go to odrzuca. Chlopcy u nas w przedszkolu tez maja taki ksiazki i je wypelniaja.
  • maslova 29.05.19, 09:24
    > Koleżanki zafiksowane na brokatowych naklejeczkach to wiadomo, że by dbały i oddały udekorowane, ale serio sądziłyście, że chłopak nie przejawiający żadnych skłonności w tym kierunku należycie potraktuje ten "problem"?

    A dlaczego piszesz "sądziłyście"? Z tego, co pisze zabka, jej córka sama dała koledze książkę, nie wspomina nic o konsultacji w tej kwestii z mamą.

    > serio sądziłyście, że chłopak nie przejawiający żadnych skłonności w tym kierunku należycie potraktuje ten "problem"?
    Serio sądzisz, że kilkulatka jest w stanie zawsze prawidłowo ocenić stosunek innych dzieci do różnych przedmiotów/sytuacji życiowych itp.?
  • zabka141 29.05.19, 09:28
    Dokladnie. To 5 latki (chlopiec i corka). Ja sama tez nie jestem w stanie ocenic. Ale matka chlopca jest. Wiec jesli maja to w d... to niech przynajmniej odloza corce na miejsce i tyle.
  • zabka141 29.05.19, 09:30
    I nie ma mowy o wciskaniu. U nas w przedszkolu kazde dziecko ma polke w szatni i na dziecka polke kladzie sie ksiazke i potem dane dziecko odklada na polke wlasciciela. Wiec latwo jest odlozyc, nie ma cisnienia.
  • ajaksiowa 29.05.19, 09:36
    Wspó£czuję Ci zabko i Córce,mnie też wyprowadziłoby z równowagi takie lekceważenie kogo$ i. nie szybko zapomniałabtm o tym,na pocieszenie🌷🌷

    --
    ,,Czy wyzwolenie społecznei ekonomiczne jest możliwe bez przemocy?Nie.Czy jest mozliwe z uzyciem przemocy?Nie,,
  • zabka141 29.05.19, 10:16
    Dziekuje ci za wsparcie
  • mikams75 29.05.19, 09:31
    mysle, ze na sile nie wciskala, a juz widze jakie gromy za niewychowanie by sie posypaly, jakby dala wszystkim dzieciom z grupy a jednego chlopca by zignorowala big_grin
  • maslova 29.05.19, 09:37
    > ale serio sądziłyście, że chłopak nie przejawiający żadnych skłonności w tym kierunku należycie potraktuje ten "problem"?

    I jeszcze jedno: gdyby chłopak rzeczywiście nie przejawiał ŻADNYCH skłonności w tym kierunku, to po prostu nie wziąłby tej książki. Może zrobił to z ciekawości, może dla świętego spokoju, to nie ma znaczenia. Rzecz należącą do innej osoby należy oddać, albo przynajmniej dołożyć wszelkich starań, aby to zrobić. Jeśli jest to z jakichś powodów niemożliwe, to należy wyrazić skruchę, a nie zrzucać wine na koleżankę "po co mi dawałaś? Ja tego w ogóle nie chciałem".
  • pade 29.05.19, 14:41
    Iwoniaw, to co piszesz, to jest typowe obwinianie ofiary.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • iwoniaw 29.05.19, 14:45
    Mylisz się. Nie obwiniam ofiary - wina jest ewidentnie po stronie niezainteresowanej książką mamuni chłopca. która bagatelizuje sprawę tak istotną dla mamy dziewczynki. Tylko co z tego? Niepotrzebnie po prostu wkręcono małe dzieci w robienie czegoś, co je przerasta i tyle.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • maslova 29.05.19, 09:29
    > Córce kup coś na pocieszenie i nie rozkminiaj, następnym razem niech daje takie rzeczy dziewczynkon.

    Pamiętam, że gdy chodziłam do podstawówki modne były najpierw pamiętniki, gdzie wpisywało się jakieś koniecznie miłe dla właściciela, wierszyki czy sentencje,w starszych klasach zaś zeszyty tzw. "Złote myśli" (sic! wink ). Zarówno chłopcy, jak i dziewczyny zawsze chętnie się wpisywali.
  • zabka141 29.05.19, 09:32
    Dokladnie tak. Nie rozumiem, mam tez corce powiedziec zeby tylko sie z dziewczynkami bawila?!??!?
  • iwoniaw 29.05.19, 09:37
    No też to pamiętam, miałam oczywiście i sama się wpisywałam koleżankom wink
    Niemniej nie przypominam sobie, żeby w kwestie tych pamiętników zaangażowane były jakieś matki, tudzież aby obowiązkowo wszyscy się wpisywali. Bardzo by mnie wkurzyło, gdyby ktoś mi to zgubił, owszem - no ale wiedziało się przecież, z kim się ma do czynienia. Poza tym dzieciaki w szkole się wpisywały właściwie "od ręki" na przerwie (czy nawet lekcji), a tu z opisu to wygląda jak jakiś przerost formy nad treścią, rzecz wymyślona przez rodziców dla małych (IMO za małych na to, co zresztą widać) przedszkolaków, a nie własna inicjatywa dzieciaków i stąd problemy.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • maslova 29.05.19, 10:01
    > Niemniej nie przypominam sobie, żeby w kwestie tych pamiętników zaangażowane były jakieś matki,
    Może dlatego, że sprawa dotyczyła wtedy okresu szkolnego, a nie przedszkolnego? IMO to jednak trochę zmienia perspektywę. Skoro kilkuletnie (przypominam) dziecko nie potrafi odzyskać swojej własności, to nie rozumiem co w tym dziwnego, że mam postanawia mu w tym pomóc?

    > tudzież aby obowiązkowo wszyscy się wpisywali.
    A ktoś nakazał temu chłopcu się wpisywać?

    > Poza tym dzieciaki w szkole się wpisywały właściwie "od ręki" na przerwie (czy nawet lekcji),
    U nas praktycznie każdy brał zeszyty do domu.

    > a tu z opisu to wygląda jak jakiś przerost formy nad treścią, rzecz wymyślona przez rodziców dla małych (IMO za małych na to, co zresztą widać) przedszkolaków, a nie własna inicjatywa dzieciaków

    Niczego takiego z opisu nie wywnioskowałam.
  • iwoniaw 29.05.19, 10:22
    Skoro kilkuletnie (przypominam) dzie
    > cko nie potrafi odzyskać swojej własności, to nie rozumiem co w tym dziwnego, ż
    > e mam postanawia mu w tym pomóc?


    W tym nie widzę nic dziwnego. Zresztą napisałam, że gdyby mnie to dotyczyło, to byłabym co najmniej zła (ja, nie moja mama - bo rodzice się w takie rzeczy nie angażowali za moich czasów i uważam, że akurat w tej kwestii tak powinno pozostać dla dobra wszystkich zainteresowanych). Natomiast tutaj w ogóle "utrata własności", a nawet sam przedmiot będący własnością, zaistniał nie z inicjatywy dziecka, nie ono zdecydowało, w jakim trybie wręczać/odbierać ten zeszyt, jest to akcja rodziców i właśnie widać, jak to wygląda w praktyce. Gdyby pozostawić to inicjatywie własnej dzieci, to by sobie poradziły same, albo nie miały żadnych "książek przyjaźni". Jeśli rodzice koniecznie chcieli, żeby takie rzeczy były "pamiątką z przedszkola", to należało zrobić to systemowo, angażując nauczycielkę np., żeby maluchy to rysowały na zajęciach, a na koniec każdy by dostał swój album czy co to tam miało być. Choć moim zdaniem takie rzeczy mają sens, gdy dzieci robią je same, a nie animowane przez nadgorliwe matki (zwłaszcza jeśli się trafi - a ZAWSZE się trafi, nie ma cudów - taka lekceważąca tę kwestię matka i zamiast zmusić swoje potomstwo do udziału, to niefrasobliwie gubi cudzy zeszyt i jeszcze ma to w pompie).


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • maslova 29.05.19, 10:46
    > Natomiast tutaj w ogóle "utrata własności", a nawet sam przedmiot będący własnością, zaistniał nie z inicjatywy dziecka, nie ono zdecydowało, w jakim trybie wręczać/odbierać ten zeszyt, jest to akcja rodziców i właśnie widać, jak to wygląda w praktyce.
    Ale skąd ten wniosek? Przecież zabka wyraźnie napisała, że chęć posiadania takiej książki wyszła ze strony córki. Na jakiej podstawie twierdzisz, że przed powstaniem problemu z oddaniem książki zabka angażowała się w tę, jak to nazwałaś, "akcję"?

    > Jeśli rodzice koniecznie chcieli, żeby takie rzeczy były "pamiątką z przedszkola",
    Ale gdzie jest napisane, że rodzice tego chcieli?
  • zabka141 29.05.19, 10:15
    Sa takie gotowe ksiazki dla przedszkolakow, dostosowane do wieku. Corka taka chciala. Inne dzieci takie maja. Stad jest to jednak inicjatywa dzieci.
  • mikams75 29.05.19, 13:20
    za naszych czasow takie pamietniki krazyly w wieku szkolnym, dzieci juz dobrze piszace wiec powiedzialabym, ze w drugiej klasie badz pozniej, czyli 8latki, potrafiace ogarnac temat samodzielnie. Natomiast dobrze pamietam knucie pt. komu sie da a komu sie nie da w zaleznosci od sympatii. Takze milo, ze to dziecko nie robilo selekcji i dalo temu chlopcu rowniez. Mogl powiedziec (nawet przy pomocy rodzica), ze dziekuje ale nie lubi wypelniac i tyle.
  • mikams75 29.05.19, 08:40
    w niemal identycznej sytuacji - ksiazka sie znalazla po miesiacu, corka tez przezywala; delikatne upomnienia nie bardzo dzialaly, chyba sie nawet szukac nie chcialo; moja corka chodzila na zajecia dodatkowe niedaleko domu tego drugiego dziecka i pewnego razu zadzwonilam i powiedzialam, ze bedziemy w ich okolicy i zglosimy sie po ksiazke, bo to ostatni termin przed feriami, zeby dala komus z tych zajec. Podejrzewam, ze dopiero wtedy sie zmobilizowali do szukania.
  • zabka141 29.05.19, 09:18
    Pewnie jest i tak z nimi ze nie chce im sie poszukac. Naprawde o jakie bzdety czasami rozpetuja dzihad, a tu totalna olewka.
  • alpepe 29.05.19, 09:32
    Współczuję, moja córka czasem jeszcze przegląda swoją książkę przyjaźni z przedszkola.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • arwena_11 29.05.19, 10:07
    Ja jeszcze gdzieś u mamy mam "złote myśli" z podstawówki. A w nich wpis od męża big_grin ( wtedy byliśmy w 7 klasie )
  • zabka141 29.05.19, 10:13
    I co maz napisal?
  • arwena_11 29.05.19, 10:26
    Już nie pamiętam wszystkiego - ale jedno zapamiętam do końca życia big_grin. Na pytanie o inicjały sympatii - wpisał moje
  • zabka141 29.05.19, 10:33
    Haha. Slodkie
  • zabka141 29.05.19, 10:16
    Dzieki alpepe.
  • janja11 29.05.19, 09:44
    Jak wam zależy na tych wpisach, to kup nową książkę. Identycznie nie będzie, ale taka sama wartość pamiątkowa.
    No, są takie wyluzowane modela i nie robiłabym awantury.
  • berdebul 29.05.19, 10:07
    Byłabym upierdliwa. Bardzo. Aż pani doszłaby do wniosku, że lepiej ten zeszyt znaleźć.
    Karteczki przypominające, prośba na forum np. jeżeli macie e-maila grupowego, to rozesłać, prośba do pani przedszkolanki żeby przypomniała rodzicom chłopca i tak dalej.
    Taki zeszyt to fajna pamiątka po latach. Szkoda stracić wpisy.
  • zabka141 29.05.19, 10:14
    Tak. Bede przez przedszkolanki naciskac, zwlaszcza ze one rozumieja problem.
  • gama2003 29.05.19, 14:36
    Mam fioła na punkcie własności. Wcale się nie dziwię emocjom, dla córki był to skarb, może i najważniejszy na świecie chwiliowo, zguba i to taka bezczelna boli.
    Na miejscu autorki cisnęłabym mamuśkę, zgubiła czyjąś rzecz i pamiątkę, niech z synem szuka i odda. Do kosza raczej nie wyrzucili, resztę posiadłości niech przeszukują.
    Na miejscu tej baby przewróciłabym chałupę do góry nogami, syneczka pouczyła trwale o szacunku do cudzej własności. Dziewczynce wynagrodziła i to z nawiązką.
    Choć obawiam się, że bezczelna mamuśka za zagubioną rękawiczkę by przedszkole nękała, ale gdy dziubdziuś zawinił to przecież nie wina dziubdziusia.
  • jematkajakichmalo 29.05.19, 14:55
    Nie wiem jakie tam sa informacje, ale u nas takie książki krążą, w których się wpisuje m.in. adres, telefon (najczęściej do mamy, bo takie małe dzieci nie mają jeszcze własnych), wkleja się zdjęcie. Normalnie nikt nie ma z tym problemu bo i tak wszyscy się znają, ale jakby taka książka po prostu "zaginęła" to bym nie odpuściła.
    Poza tym to zawsze pamiątka i nie wyobrażam sobie, żeby komuś nie oddać i nie wiedzieć do tego gdzie to się akurat znajduje.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • rulsanka 29.05.19, 14:58
    Współczuję bardzo, taka książka to wielka rzecz. U mnie niestety wszystkie tego typu pamiętniki powyrzucała babcia i wiem jak przykro wtedy jest. Może się jeszcze uda odzyskać twoją, oby.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • smiechupara 29.05.19, 19:29
    Co za babsztyl, nie cierpię tego typu ludzi. A gdzie oni wsadzili te książkę, może jednak gdzieś mają. Spytaj jeszcze raz, niech szukają.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.