Dodaj do ulubionych

Chrzciny. Zaproszenie od pani, ktorej na oczy nie

01.06.19, 11:30
ktorej na wlasne oczy nie widzialem, nigdy. Ani ona mnie.
Zaprosenie dostalem wlasnie pare dni temu, chrzciny za poltorej miesiaca.

Zagadka dla Was: jak to mozliwe?

Male podpowiedzi:
- tak dziecko jak najbardziej istnieje, urodzone niedawno
- bardzo wierze, ze zaproszenie szczere, autentyczne
- pania "znam" messengerowo (Nigdy jej nie podrywalem, ani ona mnie. To nie ten typ znajomosci)
- Na oczy na zywo jak pisalem nie widzialem. Przez telefon tez nigdy nie rozmawialem (widzialem zdjecia jej tylko na fb)
- ojca dziecka nie znam, nie rozmawialem, nie widzialem, nie wiem kim jest
- "znam" ja messengerowo okolo 2-3 lata. Ale z tych 2-3 latach, 95% czasu znajomosci to glownie jej wysylanie lancuszkow roznych do mnie, i raz na 3-6 miesiecy moze jakies 5-minutowe krotkie "co u Ciebie" , "to to to, a u Ciebie?" , "tamto tamto tamto".
- pani jest po 30-ce, ma dwojke dzieci z poprzedniego zwiazku. Lub nawet zwiazkow, nie jestem pewien.

Pomysly?
Ciekawe czy ktos bedzie choc troche blisko smile
Edytor zaawansowany
  • scarlett74 01.06.19, 11:36
    Pomyliła adresata...?
  • no_easy_way_out 01.06.19, 11:47
    nie-e
  • aqua48 01.06.19, 11:38
    no_easy_way_out napisał:

    > Zaprosenie dostalem wlasnie pare dni temu, chrzciny za poltorej miesiaca.
    >
    > Zagadka dla Was: jak to mozliwe?

    Jesteś księdzem? I sadzisz takie błędy jak "półtorej"?
  • no_easy_way_out 01.06.19, 11:47
    >I sadzisz takie błędy jak "półtorej"?

    Nie tylko takie smile
    i - zgodnie z forumowa mantra (nietylko tutejsza) - skoro nie umiem nawet mowic po Polsku - to tym bardziej w innych jezykach. Przeciez! smile


    Ksiadz - nie
  • fornita111 01.06.19, 11:52
    Jestes dawca spermy- nie z banku, tylko dzialajacym przez internet i... na wlasna reke, ze tak to ujme wink
  • fornita111 01.06.19, 11:54
    A tak serio- po prostu pani jest jakas odnaleziona przypadkiem krewna w stylu przyrodnia siostra. I chrzciny sa dobra okazja zeby sie wreszcie poznac, bo niby czemu nie smile
  • aaa-aaa-pl 01.06.19, 11:55
    Może to twoj dzieć- tylko nie wiesz jeszcze o tym.
  • jak_matrioszka 01.06.19, 11:57
    Prezenty potrzebne smile

    A tak serio, to żeby moje życie od tego zależało, to nie zgadne. Nie moge sie postawić w sytuacji pani, bo utykam na "bede chrzcić dziecko" smile
  • livia.kalina 01.06.19, 11:59
    Nie mam pojęcia co to taka "messangerowa znajomośc", w jaki sposób łączy ludzi i do czego zobowiązuje. Może właśnie do odwiedzin na chrzcinach?

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • heca7 01.06.19, 12:03
    Prowadzasz się z jej rodzoną siostrą? wink i zostałeś zaproszony jako osoba towarzysząca.

    Albo należycie na FB do tej samej grupy hobbystów wink Lub pochodzicie z tej samej polskiej wioski.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • reveiled 01.06.19, 12:10
    Pani jest emama. Zgadaliscie sie w jednej z tych dyskusji pt. zaproszenie na chrzciny, isc czy nie isc. Napisales, ze Ty bys poszedl, wiec Cie zaprosila.

    Albo - pani jest krewna albo znajoma Twojej mniej albo bardziej oficialnej partnerki. Wlasnie, jak ulozylo sie z ta pania, o ktorej Nam pisales? Moze to ona jest chrzestna?
  • no_easy_way_out 01.06.19, 12:23
    Eee.... Jak to jest, ze niektore z Was pamietaja takie szczegoly , a jednoczesnie ja nawet nie kojarze za bardzo Twojej ksywy?
    Wiem, ze nie mam obowiazku, ale troche mi glupio az uncertain
    A z nia - spoko, tydzien temu spalismy w hotelu w jednym lozku smile poznajemy sie. Dzis wieczorem ma do mnie przyjechac.
    Ale nie wiem jak to bedzie na dluzsza mete-to dosc gleboko wierzaca katoliczka. Samo w sobie mi to nie przeszkadza, ale niektore rzeczy jakie sie z tym wiaza.

    Co do pomyslow - pudlo i pudlo. Ale podobaja mi sie strzaly. Sensowne.
  • 1matka-polka 01.06.19, 12:29
    "Jak to jest, ze niektore z Was pamietaja takie szczegoly , a jednoczesnie ja nawet nie kojarze za bardzo Twojej ksywy?"
    Bo zmieniają ciągle nicki?

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • reveiled 01.06.19, 13:17
    1matka-polka napisała:

    > "Jak to jest, ze niektore z Was pamietaja takie szczegoly , a jednoczesnie ja n
    > awet nie kojarze za bardzo Twojej ksywy?"
    > Bo zmieniają ciągle nicki?

    Ja akurat nie zmieniam ciagle... Przyznam sie, dwa razy mi sie zdarzylo, w konkretnych sytuacjach, kiedy chcialam sie podzielic z kims w potrzebie osobistym doswiadczeniem, ktorego za bardzo nie chcialam wyciagac w grupie gdzie jestem znana moze nie z imienia i nazwiska ale w jakis sposob znana jako reveiled. Reveiled to moj glowny nick, uzywam go od lat na forach gazety, z tym ze na tym forum chyba malo pisze - ale malo nie znaczy wcale - ale dosyc duzo czytam. Twoja sytuacje, easy, pamietam, bo zalozyles co najmniej dwa posty na ten temat, i pamietam, ze dosyc sie identykowalam z pania i jej kibicowalam, i przykro mi bylo, kiedy niektorzy od razu ja skreslali. Oczywiscie, sam wiesz, co dla Ciebie najlepsze, ale fajnie ze cos tam Wam sie uklada, czy to zwiazek czy przyjazn.

    A swoja droga to wlasnie mi sie przypomnialo, ze ten nick, ktory mam od lat, wlasciwie powstal jako kamuflaz - czego nie uwazam za wstyd, bo kazdy nick to kamuflaz, jakos nikt tu nie pisze pod swoim nazwiskiem, a nawet chociazby imieniem. Wiele lat temu - moze 15 - bylam dosyc aktywna na pewnym angielskojezycznym portalu - i w pewnym momencie postanowilam sie wycofac, ale nie do konca - i tak powstal nowy nick "re-veiled" czyli zaslonieta, skryta na nowo, przeciwienstwo "unveiled". Korzystam z tego nicka od lat. Nie przejmuj sie, ze mnie nie pamietasz, jestem chyba malo charakterystyczna, szczegolnie na publicznych forach.
  • no_easy_way_out 01.06.19, 14:19
    Naprawde?
    pod jakimi wzgledami sie z nia identyfikujesz?

    Co do ksywy spoko. 1-matka-polka ma zasadniczo racje - tu czeste zmiany nickow sa i potem nie wiadomo kto jest kto. Zwykle to malo wazne, ale w tym przypadku jakos tak poczulem maly zgrzyt, ze ja nie pamietam.
  • reveiled 01.06.19, 15:05
    W tej chwili to moze juz sie tak bardzo nie identyfikuje, bo sytuacja zyciowa mi sie bardzo zmienila i poglady tez do jakiegos stopnia, ale tez bylam taka "single" dluzej niz wiekszosc moich bliskich znajomych, bez wielu dluzszych zwiazkow (chociaz mialam jeden piecioletni), i tez raczej szukalam kogos bez skomplikowanej przeszlosci (to znaczy dzieci by mi moze nie przeszkadzaly - chociaz tak naprawde nie wiem, bo nigdy nie mialam zadnego kandydata z dziecmi), natomiast dawny slub/rozwod raczej tak. To bylo juz dawno, teraz jestem od 10 lat mezatka, ale Twoja znajoma nie wydawala mi sie takim ewenementem, za ktora chyba wiele ematek ja wzielo.
  • reveiled 01.06.19, 15:08
    I wiesz, mi tez sie troche glupio zrobilo jez po wyslaniu posta, ze tak wypytuje o Twoje prywatne sprawy, a Ty pewnie nawet nie wiesz, kim ja jestem - chociaz podzieliles sie tymi prywatnymi sprawami z forum, a wiec i ze mna. Nawet nie pamietam, czy Ci w tamtych watkach cos napisalam.
  • cosmetic.wipes 01.06.19, 12:17
    Naprawdę chce ci się rozkminiac motywy wyraźnie zaburzonej pani? Po cóż?

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • no_easy_way_out 01.06.19, 12:19
    Ale ja znam motywy smile

    Testuje wyobraznie i kierunek myslenia eMatki
  • default 01.06.19, 12:23
    Pani pokłociła się z rodziną i na złość wszystkim postanowiła urządzić imprezę dla samych obcych, tzn. znanych tylko "messengerowo" (czy skądinąd z netu) smile Żeby udowodnić rodzinie, ze bez nich tez można wyprawic chrzciny. To nawet takie poniekąd "ematkowe" by było suspicious
  • no_easy_way_out 01.06.19, 12:32
    big_grin
    pudlo, ale podoba mi sie smile
  • no_easy_way_out 01.06.19, 14:20
    Dobra, jeszcze z pol godziny dam na typy.
    A potem napisze dla zainteresowanych, sami ocenicie czy ktos byl blisko wink (na moj gust narazie nikt)
  • reveiled 01.06.19, 15:00
    Moze pani potrzebuje chrzestnego i nikt z rodziny i znajomych sie nie nadaje, bo nie spelniaja wymagan?
  • no_easy_way_out 01.06.19, 15:06
    ale ja tam bym mial byc nie w charakterze chrzestnego!!
    tylko tak po prostu, jako hmm "gosc honorowy".

    ok mialem pisac jako teraz, ale piekna pogoda. Ide teraz - napisze pozniej jak wroce
  • reveiled 01.06.19, 15:11
    To raczej nie to, ale ja kiedys bylam zaproszona jako reprezentantka chrzestnej, ktora osobiscie nie mogla byc na chrzcinach. Z tym, ze to byli dobrzy znajomi i pewnie i tak bylabym zaproszona.
  • sofia_87 01.06.19, 18:50
    Może dzięki netowej znajomości z Tobą pani w jakis sposib poznała ojca dziecka?
  • majenkir 01.06.19, 15:16
    Kobieta robi chrziny-spęd i zaprasza wszystkich, do ktorych ma adres?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • majenkir 01.06.19, 15:17
    Albo po prostu jestes nieprzyzwoicie bogaty.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • reveiled 01.06.19, 15:18
    Ale skad ma adres do znajomego z FB? Moze masowe zaproszenie na FB? Ale on mowi, ze jest honorowym gosciem - co to w ogole znaczy?
  • aaa-aaa-pl 01.06.19, 15:20
    1.Dziecko jest adoptowane, a ty działasz/ pracujesz w instytucji, która ma coś wspólnego z tą adopcją.
    2.Masz duuuuużo kasy, pani mama o tym wie i liczy na hojny prezent od wujka messengerowego.
    3.Jesteś jednym z dwóch znajomych o tym samym imieniu i nazwisku- kobieta was pomyliła.
  • laura.chiara 01.06.19, 15:32
    O, #1 mi sie podoba, zwlaszcza w zwiazku z tym "honorowym gosciem". Jesli to nie to, to moze miales jakis pozytywny wplyw na zycie tej rodziny, moze w jakis sposob dzieki Tobie maja to dziecko? Jestes dawca - moze nie spermy, ale jakiegos organu dla kogos z rodziny? Dzieki Tobie pani poznala partnera (wiem, ze go nie znasz, ale moze wyslales ja do odpowiedniego miejsca)? Komus w rodzinie uratowales zycie albo cos zasponsorowales?
  • ponis1990 01.06.19, 15:37
    Hm, może pani bardzo chce z kimś przyjść bo naściemniała rodzinie że kogoś poznała i to poważne??

    --
    Lubię placki
  • gama2003 01.06.19, 15:51
    Też tak pomyślałam. Pani chce pokłuć oczy tatusia dziecka przystojnym ematkiem. Ma przyjść czysty i pachnący i udawać zaangażowanie.
  • fawiarina 01.06.19, 15:49
    Zwolniło się miejsce, bo ktoś się rozchorował? Impreza na pół miliona osób i biorą wszystkich jak leci?

    O matko, jak to dobrze, że dziecka nie chrzciłam, właśnie sobie zdałam sprawę z tego, że nienawidzę organizować takich imprez.
  • reveiled 01.06.19, 16:47
    A moze idziesz tam w charakterze ochrony? Chociaz to chyba nie podchodziloby pod honorowego goscia, chyba ze to ochrona nieoficjalna, bo pani sie czegos/kogos obawia? Nie pamietam, czy to Ty pisales, czy jeden z innych nielicznych aktywnych tu panow, ale byl tu pan, ktory mial watpliwosci co do przyznawania sie paniom do swojego zawodu, i chyba w koncu nie ujawnil jaki to zawod. Jestes ochroniarzem?
  • beneficia 01.06.19, 17:53
    Nielicznych panów? Z dziesięciu jest, jak nie więcej
  • aaa-aaa-pl 01.06.19, 17:49
    Imię dziecka jest takie sami jak twoje.Mama postanowiła zaprosić wszystkich mężczyzn, którzy nosza imię jej dzibaska.
  • barattolina 01.06.19, 17:59
    No dobra, mamy już 18:00.
    Pół godziny, licząc od 14:20 już dawno minęło. Miałeś napisać jaki był powód.
    Soł ?
  • aaa-aaa-pl 01.06.19, 18:01
    To samo miałam napisać.Dawaj rozwiązanie.
  • ponis1990 01.06.19, 18:28
    dawaj! da-waj!

    --
    Lubię placki
  • no_easy_way_out 01.06.19, 18:50
    Tk, wiem. Juz pisze, juz pisze.
    Wypadla mi troche z okazji ladnej pogody spontaniczna prawie nie planowana kawa z pania, do ktorej kiedys robilem podchody. Ostrozne podchody, bo ona ze szkoly mojej corki.
    Wtedy z podchodow sie wycofalem, bo okazalo sie, ze pani sie kims spotyka.
    Teraz pani sie nie spotyka i poszlismy pogadac.
    Oczywiscie zrzadzenie losu jest takie, ze teraz ja sie z kims spotykam.
    No ale kawe wypic mozna.
    Ale dobra, bo pisze nie na temat. Tlumacze sie tylko z tych pol godziny.

    Na temat zaraz bedzie post.
  • no_easy_way_out 01.06.19, 19:31
    Ok juz pisze.
    Z tworzeniem realnych scenariuszy dajecie rade. Niektore oceniam calkiem wysoko smile Ale nie trafilyscie.

    Konkrety.
    Jakies 3 lata temu, mialem chwilowy zryw, z serii "a ciekawe co slychac u X, Y, Z". Czasy podstawowki.
    Chodzilo mi o ludzi, o ktorych nic nie wiem. Czyli nie tylko kontakt urwal sie za zarania dziejow, ale ominela ich nasza-klasa itd.
    Przypomnialem sobie m.in takiego jednego chlopaka z mojej klasy. Dwoch wlasciwie sobie przyponialem, - bo to bracia. Jeden z nich byl u nas w klasie, drugi w wyzszej o rok albo dwa. Pamietam ich imiona i charakterystyczne, niepowszechne nazwisko.
    Byli huligani tacy. Zwlaszcza ten starszy. Brudni. Mieli wszy. Ten z mojej klasy zwykle przychodzil bez zeszytu, ksiazek do szkoly. Nikt z nim nie kwapil sie, zeby siedziec, choc akurat on (ten mlodszy) byl wlasciwie a miare nieszkodliwy. Pochodzili z bezdyskusyjnie patologicznej rodziny. Pamietam, ze przechodzilem do szkoly (podstawowka) pod ich oknami, tej kamienicy. W ich oknach (to byly dwa albo trzy okna), na ich pietrze ZAWSZE bylo ciemno.
    Czemu - bo do tego stopnia bylo patologicznie, ze poniewaz ich rodzice, wiecznie narabiali, nie placili za prad i gaz - odcieli im go. To jeszcze czasy (koncowki) PRL-u, druga polowa lat 80-tych.
    Kolega (inny) kiedys mowil, ze raz stal w korytarzu w sensie przedpokoju u nich, bo dostrczal jakas karteczke od nauczycieli do rodzicow z trescia typu "syn nie pojawia sie na lekcji od ilustam tygodni. prosimy o kontakt". Podobno wilgoc, ciemnosc i walilo alkoholem. Nieprzyjemnie tak ogolnie.
    Ja pamietam, ze kiedys bylem pod drzwiami po cos, ale w srodku nie pamietam.
    Natomiast byl pewien okres (pare miesiecy), poczatki podstawowki to byly, ze sie z nimi troche kolegowalem. Tak w sensie podworkowo. Nie przeszkadzalo mi wtedy, ze byli brudniejsi i takie tam. Z reszta ja nie mialem ciagot do przesadnego huliganstwa - jesli sie nie myle, to najbardziej "ekstremalne lobuzerskie akcje" to wlezc do czyichs ogrodkow i narwac jablek, albo wejsc na teren przedszkola po godzinach (na zewnatrz) przez plot i robic tam ... sam nie pamietam co. Nic takiego. Pobyc chyba troche.
    No pamietam takie urywki w sumie tylko, skrawki.
    Potem raz zarosilem ich do domu. Rodzice jak zobaczyli ich nic nie mowili, ale jak juz poszli do domu, powiedzieli mi ze mam ograniczyc kontakt. Powiedzieli mi to w miare delikatnie, nie bylo burdy.
    Pamietam tez, ze mieli wiecej rodzenstwa, bylem przekonany ze byla jakas starsza o pare lat Karina i jakies male dziecko. I moze jeszcze ktos. Ale tak wiekowo podobnie, to tych dwoch.

    I tak sobie myslalem, myslalem co tam u nich i skojarzylem, ze kiedys ktos mi wspominal, ze podobno jeden z nich popelnil samobojstwo. Dawno juz to bylo, jakos koniec nastolatkowstwa.
    Postanowilem pogooglowac.
    Wpisalem nazwisko, nazwe miasta, ulice na ktorej mieszkali, jedno imie, drugie imie, imie tej Kariny - rozne kombinacje.

    W pewnym momencie wyszkoczyl mi miedzy innymi wpis, majacy moze rok-dwa. Wpis byl na stronie/podgrupie:
    "Adoptowani - Poszukiwania rodziny. Zerwane Więzi". A takze na stronie zerwanewiezi.pl
    Wpis brzmial mniej wiecej tak:
    "Poszukuje Biologicznej matki i rodzenstwa z ojcem.... Wiem ze matka nazywa sie imie_nazwisko mieszkała w miasto na ul. nazwa_ulicy ....pozatym wiem ze mam troje starszego rodzenstwa".

    wszystko sie zgadzalo.
    Przypomnialem sobie to male dziecko, ktore gdziestam sie przewijalo, kojarze w tle.

    Poniewaz wpis byl podpisany, znalazlem poszukujaca osobe na fejsie i... przedstawilem sie i wyjanilem, ze jestem kims, kto znal jej braci. Zaprosila mnie do znajomych.
    Zobaczylem jej zdjecia.
    No i tu nie ma watpliwosci. Ewidentnie ta sama krew.

    Podpytalem co i jak - okazalo sie, ze ona nie zna swoich rodzicow ani rodzenstwa. W wieku 2 czy 3 lat trafila do jakiegos domu dziecka, bo zostala odebrana rodzicom. Krotko podpytalem jak wspomina, i mowila ze dzialy sie tam bardzo niefajne rzeczy uncertain
    No, w kazdym razie troche pogadalismy i mialem pewnosc, ze mowi prawde.
    Powiedzialem jej, ze pojecia nie mam co sie dzieje z jej rodzicami, nie wiem nic. Powiedzialem (troche delikatnie) ze rodzina z jakiej pochodzi byla rodzina alkoholikow i w ogole. Ona nie byla zdziwiona. Powiedzialem jej przede wszystkim, ze znalem jej braci. Przeskanowalem jej zdjecie jednego z nich (odpowiedni fragment klasowego zdjecia).
    Ode mnie dowiedziala sie jak mieli na imie. Nie wiedziala. Nie wiedziala nawet wczesniej, ze miala dwoje braci i siostre - choc wiedziala, ze miala prawdopodobnie trojke rodzenstwa.
    Chciala wiedziec co z nimi i czy moze sie z nimi jakos skontaktowac, czy moge jej w tym pomoc. Nie moglem, mowilem, ze kontaktu brak. Ale zaoferowalem, ze moge podpytac wszystkich ludzi z mojej ex-postawowki (klania sie fb i nk.pl) kto co wie.
    Mocno obawialem sie jej wspomniec, ze jej brat byc moze nie zyje. Raz, ze srednia przyjemnosc przekazywc takie informacje (nawet komus, kogo nie znam) a dwa, przede wszystkim - nie wiedzialem, czy to prawda czy plotka jakas moze.
    No cale sledztwo male bylo. Nawet do Londynu sie kopnalem od siebie =, zeby sie zobaczyc z inna dziewczyna z podstwiowki, ktora byla swego czasu dobra kumpela zony jednego z tych braci- wiec mogla wiedziec niemalo.
    I faktycznie conieco wiedziala.

    Niestety dowiedzialem sie m.in. ze nie tylko ten jeden popelnil samobojstwo, ale drugi tez. Podobno jeden po drugim, w kilka miesiecy po. Dawno, nascie lat temu.
    No i przypadla mi przyjemnosc przekazania tej informacji..

    Przez ten czas ona dowiedziala sie co nieco wiecej i udalo jej sie skontaktowac z jej (zyjaca) matka. Wyslala mi nawet zdjecia.
    A takze kolejnym rodzenstwem, ktore jej rodzice jeszcze doplodzili, jak sie okazalo potem.

    Generalnie choc cudow nie zdzialalem, ona uznala mnie za przyjaciela, ktory bardzo jej bezinteresownie pomogl w tym na czym jej bardzo zalezalo.

    No i pare dni temu - zaprosila mnie na chrzciny jej dziecka.

    Sorry, ze dlugie.
  • aaa-aaa-pl 01.06.19, 19:37
    Czyli byłam blisko, czując pewien aspekt adopcji w tym zdarzeniu.
  • no_easy_way_out 01.06.19, 19:40
    No, w tym sensie bylas blisko, ze tylko od Ciebie, wsrod 3 wariantow, padlo slowo adopcja
  • beneficia 01.06.19, 19:47
    Omg, co za historia.
    Szacun, że Ci się chciało 🌷/🍺
  • barattolina 01.06.19, 20:46
    Ale przysunąłeś historię !!
    Pojedziesz?

  • no_easy_way_out 01.06.19, 19:39
    Wersja dluga jest naprawde dluga. Prosi sie o mocno okrojona, to ona:

    Ona zostala odebrana rodzicom jak miala 2 czy 3 latka, i trafila do domu dziecka.
    Nie znala nigdy swojej biologicznej rodziny, chciala ja poznac, dowiedziec sie o niej jak najwiecej.
    Poniewaz bylem w podstawowce w lasie z jednym z jej braci, oraz znalem troche drugiego kiedys - pomoglem jej, m.in. kontaktujac sie z znajomymi z podstawowki, dzieki czemu dowiedziala sie wielu szczegolow o jej bylej rodzinie.
    Z czescia rodziny od tego czasu udalo sie jej spotkac - procz tych, ktorych ja znalem, a juz nie zyja.
    Jest mi wdzieczna za pomoc i uwaza za przyjaciela.
    Na tyle mocno, ze chcialaby, zebym przyjechal na chrzest jej dziecka.

    Koniec smile
  • fornita111 01.06.19, 20:27
    Ok, mila historia, ale mnie by wolami na takie chrzciny nie zaciagneli big_grin W ogole podtrzymywanie messangerowego kontaktu z nieznajoma, ktorej sie raz pomoglo to dla mnie nieporozumienie.
  • no_easy_way_out 01.06.19, 20:39
    Raczej sie nie pojawie- ale mile to calkiem smile
  • fornita111 01.06.19, 21:59
    Pewnie, ze mile smile
  • ponis1990 01.06.19, 20:28
    fajne smile

    --
    Lubię placki
  • buuenos 01.06.19, 22:03
    Ale historia.chyba pojechalabym.
  • smillla 02.06.19, 08:51
    Ja bym pojechała, tylko do kościoła i potem szybko przekazałabym prezent, i się ewakuowała.
    Żal mi tej dziewczyny i myślę, że ona ma wiele wdzięczności i szacunku do ciebie, a może nie ma w życiu wielu takich osób, które były dla niej tak miłe i pomocne. Tym zaproszeniem chce ci pokazać, jak bardzo cię ceni. Że jesteś wyjątkowym gościem.
    Teraz można obśmiać moje hipotezy, ale: Gdzieś tam w podświadomości zborowej tkwi kulturowo zadawnione przekonanie, że na chrzcie, weselu, postrzyżynach (!) wspaniale jest gościć kogoś nadzwyczajnego, godnego i nadającego wyższy sens całej imprezie. Dlatego kiedyś skromni kmiecie byli zaszczycani w czasie takich biesiad np. niespodziewaną wizytą księcia, który wszedł między nich i nie wahał się wypić zdrowie za ich potomka, albo Ignacy Mościcki wpadał i odpalał hojny prezent, albo dwaj aniołowie nawiedzali skromny dom Piasta i Rzepichy z okazji imprezy Ziemowita. Wspaniały gość na chrzcie to dobra wróżba, honor i splendor, wyraz nobilitacji.
    Może ta kobitka chce dodać blasku swojemu szaremu życiu twoją osoba, którą poczytuje za wspaniałą (bo zachowałeś się wobec niej na medal!).
    Włóż odświętną kapotę, użyj perfumy drogiej, idź do kościoła, miło się uśmiechaj, wręcz niebiedny prezent - i szybko uciekaj, żeby się jeszcze bardziej nie wylansować w oczach kobitki, jeśli nie zależy ci na takim obrocie spraw... wink
  • smillla 02.06.19, 08:57
    To było do no_easy itd.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.