Dodaj do ulubionych

Materiały na technikę/edukacja wczesnoszkolna.

04.06.19, 20:12
Tak czytam te wynurzenia w różnych wątkach tyczące się korków od wina, tektur, kartonów, bombek ze styropianu w połączeniu z tekstami, że informacja często przychodzi po południu lub wręcz wieczorem. Czytam też o sytuacjach, kiedy za brak ww. dzieć dostaje pałę bo nie miał z czego zrobić zadanej pracy.
I tak się zastanawiam, czy ktokolwiek, kiedykolwiek złożył _na piśmie_ zapytanie do dyrekcji szkoły o podstawę prawną takich działań podwładnego tejże dyrekcji? Czy w polskim prawie jest gdziekolwiek literalnie zapisane, że za wyprawkę, czy materiały na obowiązkowe zajęcia edukacyjne odpowiada rodzic?
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 04.06.19, 20:27
    " Czy w polskim prawie jest gdziekolwiek literalnie zapisane, że za wyprawkę, czy materiały na obowiązkowe zajęcia edukacyjne odpowiada rodzic?"

    A kto ma odpowiadać? Nie ma literalnie napisane że za posiadanie plecaka, ołówka albo worka na buty odpowiada na rodzic. Żadna ustawa nie wymienia też korków po winie ani cyrkla. Niema regulacji dotyczących suchych liści i skrawków materiałów. No nie ma. Można w związku z tym olać i nie wyposażać dziecko w nic, aczkolwiek nie wiem czy to dobry pomysl.
  • 35wcieniu 04.06.19, 20:27
    Nie ma*
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 20:53
    Oj, głównie chodziło mi o te materiały, nie wyprawkę. Bo wyprawkę to można wywodzić z prawa zwyczajowego, materiały na technikę czy plastyczne fanaberie n-la też, ale podane z odpowiednim wyprzedzeniem. Bo jak dzieć dostanie jedynkę za to, że nie przyniósł styropianowego jajka do pomalowania (tzn. dostanie za brak efektu pracy a nie za brak jajka) , o której to konieczności rodzice mieli szansę dowiedzieć się z librusa o godzinie 18 w dniu poprzedzającym to taka ocena jest do uwalenia z zasad współżycia społecznego.
  • andaba 04.06.19, 21:36
    Wiesz, z reguły pani na lekcji mówi, co przynieść na zajęcia za tydzień - technika, plastyka są raz w tygodniu, przy pracach plastycznych w kształceniu zintegrowanym też zawsze były informacje wcześniej.
    No ale jak dziecko jest gapa, to ma n.p., a rodzice problem.
  • princy-mincy 04.06.19, 21:43
    U nas w klasie I-III pani zdarzało się całkiem często wysyłać o 21 jakieś prośby o przyniesienie czegoś na następny dzień.
    Teraz, w IV klasie nie ma takich cyrków.
  • andaba 04.06.19, 22:01
    O 21?
    A rodzic to ma obowiązek czytać jakieś pierdoły o 21? jakby w ten sposób były informacje o potrzebnych materiałach, to bym zrobiła aferę jak stąd do Pekinu.
    W życiu nie zajrzałam do dziennika elektronicznego i w życiu moje dzieci nie poszły nieprzygotowane do szkoły, no chyba, że same zapomniały, a nie że czegoś nie było, bo sie za późno dowiedziałam.
    O 21, dobre...
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 22:14
    Ale w wątkach właśnie o tym była mowa, że w librusie się nawet o 18 w niedzielę pojawiało się info o konieczności przyniesienia czegoś na poniedziałek.
  • andaba 04.06.19, 22:47
    A macie pewność, że tydzień wcześniej tej informacji nauczycielka nie udzieliła dzieciom i po prostu przypomniała?
    Bo ja nie bardzo wierzę w takie hece.
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 23:22
    Nie mam pewności bo dzieć dopiero od września idzie do szkoły. Ale pytanie pozostaje.

  • iberka 06.06.19, 08:09
    I tak troskliwie przypomina o 18 w niedzielę? Dobre
  • hanusinamama 05.06.19, 19:44
    Tylko pytanie czy ta sama informacja nie była podana uczniowi kilka dni wczesniej. A nauczyciel wpisał do librusa dla "zapominalskich". Za moich czasów w takiej sytuacji to ja dostawałm opitol od mamy, ze późno jej mowie...a nie nauczyciel ze dziecko zapomniało.
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 22:12
    Rodzice nie mają problemu, tylko tak jak poniżej napisała/o/-a princy-mincy w sytuacji info o 21 dnia poprzedzającego składają zapytanie do dyrekcji o podstawę prawną, jeśli dzieć dostał nawet to np. . Bo z jakiej k... racji mają być zobowiązani do ogarnięcia kartonu w kolorze fioletowym a4 o 21 na dzień przed zajęciami. A jak nie ogarną to dzieć ma być karany np. czy jedynką. Mój dzieć idzie we wrześniu do szkoły, ja ze swoich szkolnych lat takich akcji nie pamiętam, to się po prostu zapytałem czy ktoś na piśmie pytał o podstawę prawną.
  • 35wcieniu 05.06.19, 06:26
    Nie pamietasz takich akcji ze szkoly bo plastyka byla raz w tygodniu i sie na lekcji dowiadywalo co jest potrzebne na kolejna. Byl tydzien na przygotowanie. Z niezrozumialych dla mnie przyczyn obecnie czeka sie z przekazaniem tych tajnych informacji do dnia przed. Podejrzewam ze ma to zwiazek z dziecmi-nieogarami, ktore nie sa w stanie zapisac ani zapamietac, ale dlaczego nie jest podawane wczesniej-nie wiem.
  • andaba 05.06.19, 10:31
    Jest podawane, uwierz.
    Nie sadzę, żeby szkoła moich dzieci była taka wyjątkowa, to zwykła rejonówka w byle jakiej dzielnicy - zawsze informacja jest minimum tydzień wcześniej, a jak cos wymaga dłuższego gromadzenia (wspomniane rolki po papierze), to nawet kilka tygodni wcześniej.

    Ale jak widać powyżej najlepiej wiedzą rodzice, którzy jeszcze dzieci w szkole nie mają.

    No sorry, trudno dyskutować o tym, co jedna pani drugiej pani. Mało która uczciwie powie "moje dziecko nierozgarnięte, nie zapamiętało, że ma plastelinę przynieść", tylko lepiej szkalować nauczycieli, zawsze to sobie uleje, że dziubdziuś brak przygotowania zarobił.
  • memphis90 05.06.19, 18:55
    Aha, rozumiem, Ty masz podane kilka tygodni wcześniej, więc we wszystkich szkołach w całej Polsce MUSI być tak, jak się wydaje Andabie uncertain

    Mam w d..., czy dziecko "zapamiętało" czy "nie zapamiętało" (u nas w szkole nauczyciel plastyki nigdy NIE informuje ustnie na lekcji co będą robić za tydzień i co mają przynieść, z dziwacznymi artefakrami na inne lekcje bywa różnie). To szkoła wymyslila, że nie ma dzienniczkow czy zadań zapisywanych w zeszycie; to szkoła zadecydowała, że takie informacje będą w librusie. Więc MAJĄ tam byc. Ale czasem są w zadaniach domowych, czasem w terminarzu, a raz na jakiś czas znajdą sie w mailu albo informacjach szkolnych, bo... (uwaga, uwaga!) nauczyciel nie ogarnia librusa!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • princy-mincy 05.06.19, 21:47
    U nas w klasach I-III nie było za to jedynki, zazwyczaj pani musiała kroić z tego, co przyniosła część dzieci.
    Jednak po kilku takich akcjach poprosiliśmy wychowawczynię, by jednak wpisywała takie prośby z większym wyprzedzeniem, np tygodniowym.
    I jakoś udało jej się to w końcu wcielić w życie wink
    I odpowiadając Andabie- nie, bywało że dzieci nie były informowane wcześniej (wiem, bo pytałam innych rodziców, wszystkie dzieci nie mogły nie pamiętać).
  • kamin 05.06.19, 16:01
    Nauczyciel nie ma prawa postawić jedynki, za brak plecaka.
    Tak samo nie ma prawa jej postawić, za brak korka od wina.
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 21:35
    Ależ na forach nauczycielskich to było wałkowane, a ja o tym wspomniałem w którymś wpisie - nie wpisuje oceny za brak przygotowania tylko za brak efektu pracy na lekcji (który wynika z braku przygotowania - kwadratura koła). I właśnie jak już wpisze "legalnie" za brak efektu pracy na lekcji to wtedy się rodzic pyta dyrekcji o podstawę prawną dostarczania artefaktów potrzebnych do osiągnięcia efektu pracy na lekcji. I o tym jest wątek.
  • kryzys_wieku_sredniego 04.06.19, 21:45
    U nas rzeczy dziwne to tylko na kółko plastyczne. Okolicach świąt naturalnym jest przynoszenie różnych dziwnych rzeczy, np 10 tekturowych rolek po srajtaśmie ;P później ma się papier bez.
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 21:51
    I to jest podejście, którego mi brakowało w tych wszystkich wątkach (niekoniecznie tutaj), gdzie było marudzenie, że rolki niehigieniczne. Zawsze można wyjąć przed użyciem - prosto z folii. Czy tez bez folii jak kto pojedyncze kupuje wink . Ja szalonemu chomikowi wyjmuję długie rolki z ręczników papierowych przed użyciem rzeczonych.
  • aqua48 04.06.19, 21:53
    Ja mówiłam na zebraniach szkolnych, że nie mam w domu składu pustych rolek po papierze toaletowym, bristolu we wszystkich kolorach tęczy, bibuły karbowanej ani patyków i sznurka i guzików i że proszę o informowanie o takich potrzebach z WYPRZEDZENIEM, bo nie jestem w stanie dać ich dziecku z dnia na dzień. Zawsze spotykało się to z aplauzem części rodziców i niedowierzaniem wychowawczyni, że takie z nas nieogary smile
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 22:23
    No to wszystko przede mną na spotkaniu z wychowawcami klas pierwszych w czerwcu. Swoją drogą ciekaw jestem o czym będzie to spotkanie. Bo szkoła rejonowa, dyrekcja się popisała na spotkaniu kandydatów tekstem, że oni są otwarci, ale wymagają, więc każdy może zmienić szkołę. I zaraz po tym poszło, że mają świętego patrona, plus, że mieli już uchodźców i nawet ateistów.
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 22:35
    A, dla zainteresowanych czy trollowątkowych - sp2 kraków im. św. wojciecha. Dyrekcja w czasie strajku, w aktualnościach nie rozpływała się nad tym, że dzieci nie mają lekcji czy opieki, ale srała się o to, że nauczyciele nie zaprowadzą na mszę z okazji dnia patrona uczniów zapisanych na religię, jakby z dupochronnego stanowiska MEN i GIODO nie wynikało, że zapisanie dziecia na zajęcia z dowolnej religię nie jest przesłanką do twierdzenia, że rodzice czy dzieć daną religię wyznają i chcą uczestnictwa dziecia w jakichkolwiek obrzędach.
  • iberka 06.06.19, 08:13
    I? Taką szkołę wybraliście zatem po co całe wywody
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 21:30
    Po to, że jak ktoś mi, choćby ta dyrektorka, podaruje 100 punktów za rejon i pewność, że dostanę się do wybranej szkoły, to sobie te wywody odpuszczę. I jak mi jeszcze zapłacą za szukanie odpowiedniej szkoły, bez katolickiego skrzywienia. Na razie to Polska wybrała za mnie szkołę rejonową, nie zapewniając jednocześnie transportu do tej ewentualnej wybranej szkoły w ramach ewentualnego bonu edukacyjnego,
  • szmytka1 04.06.19, 23:20
    spoko, te wariacje na całego to dopiero od 4 klasy się zaczynają
  • aga_mon_ber 05.06.19, 11:02
    W klasach wczesnoszkolnych, to rodzic dostaje listę rzeczy, które trzeba kupić. Niczego nie musiałam dzieciom donosić w trakcie roku szkolnego.
    Od 4 klasy dzieci noszą na technikę do szkoły rolki po papierze, bibuły, skrawki materiału itd...
    Nie będę się rozpisywać, ponieważ sporo tego, ale nauczyciel zawsze informuje, co mają przynieść a dzieci zapisują.
    Technika jest raz w tyg, więc dziecko ma czas, żeby zgromadzić potrzebne rzeczy, nim zaniesie je do szkoły na zajęcia.
  • princy-mincy 05.06.19, 21:51
    Co szkoła to inaczej
    U nas była wyprawka a oprócz wyprawki w klasach I-III prośby o przyniesienie kawałka firany, skarpetek, grochu łuskanego czy rolek po ręcznikach papierowych- oczywiście z dnia na dzień.
    Od IV klasy nic, zero, raz tylko z 2-tyg wyprzedzeniem zostaliśmy poproszeni o aluminiowe tacki, sztuk jedną, max dwie.
  • ga-ti 04.06.19, 23:13
    A ja napiszę to, co tu już kiedyś pisałam. Wolałabym dostawać listy takich rzeczy do przyniesienia, niż to, by moje dziecko przez 3 lata podstawówki na plastyce i technice głównie malowało kredkami (świecowymi albo ołówkowymi, łał).
    Serio, wrzucenie plastyk i techniki do jednego worka z polskim i matematyką skutkuje tym, że dzieci w 3 klasie mają problemy z wycinaniem, lepieniem, malowaniem farbami, że o innych technikach nie wspomnę. A do tego nie wyrobione ręce, kulejąca wyobraźnia i pewnie kilka innych braków wink
    No ale można się postawić, że nie ma podstawy prawnej, by rodzic cokolwiek kupował, nauczyciel z własnej wypłaty też kupował nie będzie i plastyka z techniką zostaną zamienione w studiowanie podręcznika.
  • hannibal_lectourer 04.06.19, 23:25
    Ale tu akurat pojadę arweną czy merigold bo mój jak zobaczy w sklepie coś nowego z grafiki (typu pastele olejowe) to to bierze i słowem nie piśnie i słodyczach.
  • kamin 05.06.19, 16:05
    A czy ktoś się buntuje przeciwko kupowaniu materiałów? Problem dotyczy zgłaszania dziwacznych zapotrzebowań dzień przed lekcją.
  • princy-mincy 06.06.19, 09:08
    A widzisz różnicę między wyprawką (lista podana przed wakacjami) i ew prośbą z pewnym wyprzedzeniem a mejlem wysłanym o 21 by dziecko przyniosło na jutro kawałek firany?
    No skąd mam wziąć kawalek firany w dodatku o 21 wieczorem? Odciąć od jedynej w moim domu zazdroski w kuchni?
  • beverlyja90210 04.06.19, 23:33
    U nas w klasie syna nikt nie miał „jaj” na donosy bo Pani każda uwagę brała mocno do siebie i wyładowywala się na dziecku niestety. Miała paskudny zwyczaj i myśle ze to była zwyczajna złośliwość pisania ok 14-15 właśnie o jakichś debilizmach do przyniesienia. Z rodzicami mieliśmy umowę ze kto pierwszy przeczytał kupował dla całej klasy te potrzebne rzeczy,kto akurat miał czas jechał i kupował hurtowo. Ja pamietam jak szukałam 25szt. drewnianych łyżek ...w Tesco mieli tylko kilka i zjechałam kilka marketów żeby skompletować cały zestaw smile Pamietam tez wstążki o konkretnej grubości i konkretnych kolorach itp. U córki Pani z tygodniowym wyprzedzeniem zawsze podawała takie informacje, jak widać się da tylko trzeba chcieć
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 23:27
    Jak Pani się wyładowuje na dziecku to po prostu jest szmatą, która z dziećmi nie powinna pracować. Miałem taką w '85 w nauczaniu początkowym. Jako dzieć spoza rejonu na wstępie byłem gnojony przez załogę rejonową plus ojciec milicjant (nie krawężnik - łącznościowiec, ale z mojego przedszkola plota poszła). I co dzień przez pierwsze półrocze przebijałem się kopniakami przez śmieci rejonowe, ale to oczywiście zawsze byłem winny ja i uwagi w dzienniczku typu "stoi i bezczelnie się patrzy w oczy" były na porządku dziennym. Trzeba było kilka fotek (analogowych, lus rozgonienie towarzystwa) żeby szmatę sprowadzić do podłogi, a i tak odznakę wzorowego ucznia rzuciła mi na przerwie zamiast przypiąć w klasie przy wszystkich. Co prawda tu muszę oddać sprawiedliwość starej solidariusze, że oceniała umiejętności sprawiedliwe, tylko cała otoczka była gówniana jak okienka przez 10 lat z okazji katolickiego gówna.
  • aaa-aaa-pl 04.06.19, 23:41
    A kto ma odpowiadać ? Kotek Puszek ? Decydując się na dziecko masz pewne obowiązki - i tyle.
    Jak ja nie cierpię takich rodziców, którym się eydaje, że wszelkie rozumy pozjadali ( bo kilka paragragów e necie przeczytali). Młodzi, skupieni na dobie, eypisanym na czole hasłem : ja(!) żądam, ja( !) wymagam, ja! , ja!, ja!
  • aaa-aaa-pl 04.06.19, 23:44
    Z nerwów- błędy kisswydaje się, *w necie, *sobie, *z wypisanym, *
  • saskia44 05.06.19, 10:37
    aaa-aaa-pl napisał:

    > A kto ma odpowiadać ? Kotek Puszek ? Decydując się na dziecko masz pewne obowią
    > zki - i tyle.

    Szkola powinna. To sa materialy na zajecia wiec powinny byc kupowane przez szkole tak zeby wszystkie dzieci mogly brac udzial w zajeciach. Nauczyciele zlecaja rodzicom przygotowanie zajec? Serio?
  • aga_mon_ber 05.06.19, 11:05
    No nie mów, że nie masz kasy na bibuły, papier toaletowy czy farby dla dziecka.
    Szkoła zapewnia ci darmowe podręczniki, będziesz miała 500+ i 300+.
    Mało ci jeszcze?
    Jesteś rodzicem i to ty masz dbać o dziecko. Szkoła ma uczyć, nie odwalać za ciebie czarną robotę.
  • saskia44 05.06.19, 11:36
    Ja akurat nie musze tego kupowac bo szkola zapewnia wszystko co potrzebne do zajec. Tyle ze przygotowanie materialow na zajecia to obowiazek szkoly.
  • little_fish 05.06.19, 17:56
    Dodaj, że nie jest to szkoła w Polsce. Bo to jednak robi różnicę. Tak, wiem, u nas też powinno tak być, ale póki co jest.
  • milka_milka 05.06.19, 19:28
    Ona nie ogarnia, że są różnice i zawsze się dziwi. i jeśli mowa o szkołach, i o bankach, i lekarzach itp.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • aga_mon_ber 06.06.19, 09:06
    No to co się mądrzysz, jeśli nie masz do czynienia ze szkołą w PL?
  • kamin 05.06.19, 16:09
    Nie chodzi o kasę. Chodzi o logistykę.
    O to że 25 rodziców jedzie do marketu kupić paczkę wykałaczek i pineski, a mogłaby szkoła dokonać stosownego zamówienia dla wszystkich. Nawet za ich pieniądze. Taniej, sensowniej, ekologiczniej, mniej absorbująco i z gwarancją, że wszystkie dzieci będą miały to co potrzebne.
    Ale nie. Niedasie.
  • little_fish 05.06.19, 17:58
    Kto konkretnie w szkole miałby dokonywać tych zakupów? Nauczyciel? Sekretarka?
  • kalina_lin 05.06.19, 18:03
    A kto dokonuje zakupu papieru toaletowego, kredy, mydła itp? Mogłaby ta sama osoba.
    Albo nauczyciel przedmiotu jako najlepiej zorientowany jakie materiały będą potrzebne w trakcie semestru.
  • little_fish 05.06.19, 18:22
    Taaaa, nauczyciel... raczej nie ma tego w obowiązkach.
  • kalina_lin 05.06.19, 18:40
    No cóż. Czego innego można się spodziewać.
    Przez lata pracowałam w Domu Pomocy Społecznej, później w WTZ i terapeuci zajęciowi dawali sobie radę z zakupem materiałów na zajęcia (z przyczyn oczywistych oczekiwanie, że rodzina dostarczy było nierealne).
    Ale w szkole jak już wcześniej napisano "niedasie". Nauczyciel techniki w ramach swojego słynnego 40 godzinnego etatu nie znajdzie 3 godzin w semestrze na zamówienie materiałów.
  • little_fish 05.06.19, 18:47
    Przedtem musi zebrać pieniądze. Znając realia nie zapłacą wszyscy. Z różnych powodów. Co z tymi, który nie zapłacili...? Potem pewnie będą pretensje o jakość /cenę zakupionych materiałów.
  • kalina_lin 05.06.19, 18:51
    Ci co nie zapłacą, muszą sobie sami załatwiać materiały.
    I czemu mają być pretensje o jakość materiałów, których rodzice nawet na oczy nie zobaczą i nie będą korzystać. O jakość kredy też mają do was pretensje?
    Niedasie, niedasie, niedasie....
  • little_fish 05.06.19, 18:54
    Widziałam, o co pretensje mieli rodzice z klas moich dzieci... To mi wystarczy.
    Rodzice moich uczniów akurat nie mają o co mieć pretensji - na zajęcia nic nie przynoszą i za nic nie płacą
  • kalina_lin 05.06.19, 19:05
    Czyli przeszkód bez liku. Osobiście gdyby szkoła wyręczyła mnie w kupowaniu drutu, sklejki, korków od wina i kawałków skóry licowej, to calowalabym wszystkich po rękach. Ale jak widać jestem wyjątkiem. No ok, nie da się.
  • little_fish 05.06.19, 19:08
    Ja też jestem wdzięczna że szkoła dzieci wyręcza mnie w większości tych kwestii. Ale rodzice są naprawdę różni. Miałam okazję tego doświadczyć jako członek RR
  • little_fish 05.06.19, 18:49
    I w tych dpsach najpierw zbierał składki od rodzin? Czy może zakupy robione były z funduszy dps?
  • kalina_lin 05.06.19, 18:52
    A że zbieraniem składek na kino, muzeum i mikołajki jak sobie radzicie?
  • little_fish 05.06.19, 18:56
    Ja nie zbieram. I nie wiem czemu piszesz do mnie per "wy"...
  • kalina_lin 05.06.19, 19:01
    Wy nauczyciele. Zakładam, że opisujesz ogolnopolski problem ze zorganizowaniem zbiorczych zakupów na Zpt w szkole.
  • little_fish 05.06.19, 19:06
    Nie czuję się jednym ciałem z wszystkimi nauczycielami. Co prawda nie prowadzę zajęć zpt ale na swoje zajęcia materiały organizuję sama
  • memphis90 05.06.19, 19:15
    Raczej czy na pewno? Kto - jak nie nauczyciel - ma wiedzieć czego mu brakuje w pracowni czy do pracy? A moze dlatego nauczyciele nie mają tych "materiałow pismienniczych" (czyli długopisu), o których w kółko smecili podczas strajku, bo nie potrafią zamówić w sekretariacie, tylko czekają, az się dyrektor sam domysli, że pani Iskinska ma od 3 semestrów wpisany długopis?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 23:36
    Dyrekcja niestety ma pieniądze tylko na wypłaty dla nauczycieli. Jak to powtarza pis - reszta to sprawa samorządu prowadzącego szkołę.
  • memphis90 06.06.19, 08:55
    Oczywiście, wiem, że szkoła nie ma pieniędzy na brystol i kredki. Ale może jeśli wreszcie przyznany, że stosowne wyposażenie pracowni to JEST obowiązek szkoły, a nie uczniów, to zaczną się naciski na samorządy i może kiedyś środki się znajdą. Tak jak się znajdują na piłki i siarczan magnezu. Natomiats na razie jest "to nie należy do obowiązku nauczyciela, a dziecko ma mieć pastele suche/dzwonki polifoniczne/drewnianą łyżkę i 20 klamerek (koniecznie) drewnianych na jutro" .

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 21:37
    I o tym był mój post wątkotwórczy - pierwszym krokiem w nacisku na samorząd widzę zapytanie się dyrekcji o podstawę prawną "żądań" nauczyciela.
  • memphis90 05.06.19, 19:11
    A kto dokonuje zakupów do pracowni chemicznej? Uczniowie dostają teraz prikaz "na następną lekcje 5g KOH, bulkę kwasu siarkowego i palnik bunsena"? Jaki problem, żeby nauczyciel wyposażyl sobie SWOJĄ pracownię i na koszt szkoly zamówił (choćby skladjac zapotrzebowanie w sekretariacie) potrzebne środki? W końcu ma 22h godziny pozatablicowe tygodniowo, więc mnóstwo czasu na zamowienie 20 pędzli i 5 paczek bibuły.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • little_fish 05.06.19, 19:36
    No to jednak nieco inna kwestia - czyli wyposażenie gabinetu mat, fiz chem, bo na to pieniądze idą z kasy szkoły. Na papier, bibuły i kleje już ich po prostu nie wystarcza. Najczęściej w szkole nie ma też pracowni plastycznej i technicznej, gdzie te zakupione materiały można przechowywać. Bardzo nad tym ubolewam. Uważam, że hurtowe zakupy to najlepsze rozwiązanie (nawet za pieniądze ze składek rodziców). Czas poświęcony na zamówienie to najmniejszy problem.
    P. S. Gdybym poszła zamówić długopis w sekretariacie to sekretarka chyba by zaniemówiła że zdziwienia 😉
  • memphis90 06.06.19, 09:09
    A no widzisz - inna narracja jest "oświata jest niedofinansowana, nie starcza pieniędzy na materiały plastyczne", a inna "nie będę niczego zamawiać, nawet jeśli to rodzice zapewnią środki finansowe, bo uważam, że wyposażenie pracowni nie leży w moich obowiązkach".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • little_fish 06.06.19, 09:14
    Powiem tak, dla mnie to żaden kłopot (sama kupuję wszystkie materiały i pomoce potrzebne na zajęcia, sama zdobywam na nie środki). Ale są nauczyciele, dla których wszystko jest kłopotem oraz rodzice, którzy lubią się czepiać. Jak się spotkają te dwa typy to jest ciężko
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 21:43
    jak się z tym zgadzam, tak zaprzeczę - wyposażenie pracowni leży w gestii samorządu, który owszem, mógłby scedować zakupy na opiekunów pracowni po przyznaniu odpowiedniej gratyfikacji.
  • little_fish 06.06.19, 22:14
    Owszem. Ale pieniędzy nie wystarcza na wszystko. I jak chcę dzieciakom podczas zajęć zaproponować fun i zabawę to muszę/chcę /lubię mieć coś ponad podstawowe wyposażenie. I tyle.
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 22:31
    I z tym się też zgodzę, ale już nie zaprzeczę.
  • ga-ti 05.06.19, 19:55
    O, zdziwiłabyś się ile różnych różności moje dziecko przynosiło na fizykę i chemię. W skutek cudnej reformy nie mieliśmy w szkole pracowni fizycznej i chemicznej (w ciągu dwóch lat coś tam zakupiono, ale nie bardzo jest gdzie to trzymać) a nauczyciele chcieli pracować na czymś więcej niż tylko podręcznik. Chcieli dać dzieciakom szansę na przećwiczenie pewnych procesów, sprawdzenie teorii w praktyce. Więc dzieciaki nosiły co się dało.

    I odpowiadam, nie, szkoła nie ma pieniędzy na takie fanaberie jak denaturat, czy 125 jajek.
    Materiały typu mydło, czy domestos dostarcza urząd gminy i jednostka zajmująca się 'zapleczem technicznym'.
    W sekretariacie to sobie można kartkówki skserować i to pod warunkiem, że się wcześniej na listę zapisze i że się nie przekroczyło limitu ksero uncertain
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 23:38
    Szkoła nie ma swoich pieniędzy. Wyposażenie pracowni to działka samorządu. Nie dyrekcja o tym decyduje, co najwyżej może wnioskować.
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 22:01
    Dokładnie, były teksty o tym na niebyłym juz facebookowym dzienniku nauczyciela jak zapowiadali strajk włoski - oni nie będą poświęcać prywatnego czasu na zakup materiałów, a sekretariatowi czy woźnym nie zlecą bo nie ich zakres obowiązków.
  • little_fish 05.06.19, 22:07
    No woźny w zakresie obowiązku faktycznie nie ma latania do sklepu po klej czy bibuły. Jeśli już, to jakiś pracownik administracji.
  • little_fish 05.06.19, 22:08
    A i to raczej zamówienia internetowe
  • memphis90 06.06.19, 09:11
    Ale jakiego "prywatnego czasu"? Ponoć pracują 40h, więc mają 22h pozatablicowe, które nie są "prywatnym czasem".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 21:46
    Jest taka magiczna formułka - "podstawa prawna" - i jak coś podług podstawy prawnej leży w gestii samorządu, to niech samorząd zapewni albo dając pieniądze zleci za wynagrodzeniem to zapewnienie nauczycielowi.
  • dziennik-niecodziennik 05.06.19, 10:40
    z tego co mi sie juz udao doswiadczyc na wlasnej skórze to to jest tak ze dzieciaki są informowane odpowiednio wczesniej, a dzien wczesnej na librusie pojawia sie przypomnienie ze to na jutro. problem w tym czy dzieci informacje przekazuja (bywa ze nie bo zapominają), czy tez moze przekazują, a to MY zaopminamy. nieraz miałam sytuacje ze dziecko wróciło z placówki, "mamo, zobacz a dzis mielismy taką czytanke fajną o Polsce i ja mowiłam o tym jak byłam w Krakowie, bo teraz bedzie tydzien Polski i bedziemy robic cos tam cos tam i mam przyniesc na za tydzien patyczki do szaszłyków i czerwona bibułe, a wiesz ze godłem Polski jest orzeł? a wiesz czemu? a ja widziałam orła, pamietasz? jak bylismy na wycieczce w tym parku. a mamy zdjecie jakies? to wezme do szkoly i pokażę. mamo, a czym sie rózni orzeł od jastrzębia? a jastrzebia widziałam kiedys?" - i tak w natłoku orłów i jastrzębi patyczki i bibuła mi zdążyły umknąć zanim sie zapisały w pamieci...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • agata16.06 05.06.19, 16:10
    Jest na to prosta rada- fundusz klasowy i kupowanie materiałów dla całej klasy. Korki do wina? Przy odrobinie dobrej woli ( ale czy taka jest to inna bajka) mozna na zebraniu/w e-dzienniku poprosic rodzicow, zeby zbierali korki i raz w roku dzieć przyniesie do szkoły. ....
    Zwykle kupuje się wielki karton ( albo kilka) i wykorzystuje 1/10, więc może warto kupować z pieniędzy składkowych 2-3 na klasę?
    P.S.
    Dzieci rodziców, którzy NIE zapłacą niech organizuja materiały we własnym zakresie ( a dokładnie niech to robia rodzice) ze wszystkimi konsekwencjami dla dziecka. Trudno. Dzieci odpowiadaja za rodziców? niestety tak.
  • kamin 05.06.19, 16:15
    No ba. W dodatku w takiej sytuacji zamiast spijać wina na siłę, można kupić paczkę nowych, czystych korków. Dzięki temu powstałe na zajęciach prace nie zalatują gorzelnią wink
  • agata16.06 05.06.19, 16:18
    Można. Podobnie jak można "zorganizować" kawałki materiału i sto innych rzeczy. Trzeba chcieć, trzeba suie skrzyknąć, trzeba wykazać inicjatywę a nie drzeć się 'JA wymagam', "JA żądami" JA pójdę do kuratorium.......
  • scarlett74 05.06.19, 18:04
    Rodzicom nie dogodzisz🤢.
    Jedni marudzą, że pani mierna i że nic nie robią tylko rysują kredkami obrazki.
    Drudzy marudzą, że pani nadaktywna i uczy dzieci różnych technik tworzenia.
  • kalina_lin 05.06.19, 18:04
    A kto krzyczy?
  • memphis90 05.06.19, 19:17
    Agata najwyraźniej...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 22:07
    Korków do wina nie trzeba zbierać, tak jak tutek po papierze toaletowym. I nawet jest łatwiej - bo papier można kupić w ilości 16 rolek w zgrzewce i wyciągnąć tutki a korki do wina można zamówić w sklepie dla entuzjastów domowego wina.
  • aaa-aaa-pl 05.06.19, 19:07
    Szkoła kupi...Koleżanka( jako szkoła) próbowała kupić i...było: za drogo ( mamusia Kubusia twierdzi, że można taniej), dlaczego niebieskie kredki( pudełko)- a Zuzia lubi różowe, Janek ma po bracie wyprawkę- wiec on tylko za klej zapłaci, tata Franka powiedział, że szkoła jest bezpłatna, więc on nie da ani grosza, mama Jacusia stwierdziła, że Jacuś lubi tylko kredki Bambino, a pani kupiła innej firmy...więcej koleżanka wyprawek nie kupowała..
  • agata16.06 05.06.19, 20:11
    Tak jest, niestety i wszystko dąży do tego, żeby paniom nie chciało się chcieć. Mozna na zajęciach robic cos fajnego a mozna iść po najmniejszej linii oporu. Nie chcecie przynosić przysłowiowych korków czy krepiny ( ani za nią zapłacić, bo szkoła bezpłatna ) to przynieście kredki i rysujcie domki ( uproszczenie).
    A potem zamiast ciekawych lekcji można uczyć metodą "paznokciową" stąd- dotąd i też zrealizuje się program.
  • hanusinamama 05.06.19, 19:49
    Z jednej strony szkoła ma byc kreatywna, zacheciac dzieci do działania, być ciekawa i odkrywcza....a zdrugiej jak trzeba kupić brystol albo klej to pretensje. Dziecko zapomniało mamie powiedziec ze Pani tydzien temu na technice kazała przynieść papier kolorowy...nie opiernicze dziecka, ze ma byc w szkole skupione i sobie sapisywać...opierdziele nauczyciela. Tylko jak wam potem wyrosną takie nieogary to do kogo pretensje? Głupie pytanie: do wszystkich tylko nie siebie...
  • betty_bum 05.06.19, 20:22
    Rodzice decydują się na dziecko, a potem to społeczeństwo ma je utrzymać, wyedukować, kupić wyprawkę, a nawet zapewnić rolki od papieru toaletowego i korki od winawink
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 22:55
    No ale jesteśmy społeczeństwem, w którymś ktoś wymyślił obowiązek szkolny. Któraś mądra we wcześniejszej odpowiedzi wytknęła, że jak się ktoś decyduje na dziecko to ma obowiązki. Ok. Tylko głównym obowiązkiem rodzica jest dbanie o dobro dziecka. Żeby miało miejsce do spania, życia, coś do zjedzenia. Dbanie o rozwój. No i z ostatnich wątków wychowywanie w kontrze do patologii, żeby pizzy drugiemu w tyłek nie wsadzało. I tu pojawia się szkoła - cała na biało i z planem lekcji dostępnym dopiero na początku września. A tu jeszcze rodzic pamięta o najważniejszym swoim obowiązku wobec dziecka - nauce krytycznego myślenia. Rodzic już dziecku uświadomił, że mikołaj w przedszkolu to przebieraniec, że wróżka zębuszka to kit. A uświadomił na wszelki wypadek, gdyby ktoś w szkole próbował okłamywać dziecia, że jezus jest prawdziwy. I taka szkoła ubrana na biało, świeżo po strajku wyskakuje z dwoma przejawami katolickiego chamstwa w środku lekcji. I na protest rodzica odpowiada - można zmienić szkołę. To cóż rodzić na takie dictum może odpowiedzieć? Chyba tylko pisowskim - trzeba było narobić dzieci a nie strajkować...
  • little_fish 05.06.19, 23:16
    Po strajku wam przełożyli religię w środek lekcji?? Chyba, że źle się zrozumiałam fragment "I taka szkoła ubrana na biało, świeżo po strajku wyskakuje z dwoma przejawami katolickiego chamstwa w środku lekcji".
    P. S. Tak dla przypomnienia - nie ma obowiązku szkolnego (w sensie chodzenia do szkoły), jest obowiązek edukacji. Można się zdecydować na ED.
  • hannibal_lectourer 05.06.19, 23:31
    Oj, nie - mój od września idzie, a na razie póki co, to tak sobie gdybam.
  • hanusinamama 05.06.19, 23:36
    Czyli jeszcze prpblemu nie ma ale juz szukam????Moja tez idzie od września. Mam nadzieje, ze Pan/Pani bedą wymyślać zajecia z rolek papieru, brystolu czy słotek po czekoladzie...ze bedzie sie im chcec cos wiecej niz tylko pokolorować obrazek...
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 22:02
    Ależ ja ten problem już znalazłem jakiś czas temu - nazywa się 10 lat okienek podwójnych co tydzień i nazywa się bezprawne żądanie zwolnienia z religii co roku. Widać Glemp albo oszukiwał albo miał taki wpływ na episkopat jak obecnie wybielany JP2 na kościół ogólnie w sprawie pedofilii. Bo jakby moja dyrekcja Glempa posłuchała i ustawiła mi plan bez okienek, jakby kuratoria dopilnowały, żeby szkoły żądały oświadczeń pozytywnych to bym nie miał pretensji. Ale było inaczej. I teraz, po dwudziestu latach od ostatniego okienka, jako rodzic dziecia idącego do skatoliczałej podstawówki pretensje mam. A akurat temat patrona (św. Wojciech) daje mi szerokie pole do wytłumaczenia dziecku jak powinni kończyć ludzie po chamsku wpieprzający się ze swoją religią w cudze życie.
  • little_fish 05.06.19, 23:59
    To gdybaj sobie bardziej optymistycznie. Po co się nakręcać? Zapewniam, że choć wiele złego można o niektórych szkołach powiedzieć, to nikt po strajku złośliwie dzieciom planu nie zmieniał 😊
  • hanusinamama 05.06.19, 23:34
    Czyli jakby nie było obowiązku szkolnego to byscie do szkoły dzieci nie posłali???
  • betty_bum 06.06.19, 08:38
    Co ma wspólnego religia w środku lekcji ze zbieraniem rolek?
    Zaproponuj na początku roku zbiórkę na materiały, wytłumacz rodzicom, że wyjdzie to taniej niż kupowanie całych opakowań przez każdego, o wygodzie nie wspominając. Specjalnie piszę, że Ty a nie nauczyciel, bo jeśli nauczyciel wyjdzie z propozycją to mu się dostanie.
    U nas tak to działało, ale my nie robiliśmy nauczycielowi problemów. Zamawiał on albo prosił jakiegoś rodzica o pomoc.
  • hannibal_lectourer 06.06.19, 22:29
    Ależ nie tylko zaproponuję, ale też dopilnuję wpłat i zakupię. Pod warunkiem, że szkoła nie będzie dyskryminować mojego dziecia gównianymi katolickimi okienkami. Bo szacunek może być tylko pod warunkiem, że jest wzajemny.
  • mirkad 06.06.19, 07:51
    Tak, zdarzało mi sie usłyszeć o 16: na jutro mam przynieść sznurek, 30 patyczków po lodach, 2 klocki drewniane o rozmiarach ...... i szpilki ozdobne. Moj komentarz przemilczę.
  • little_fish 06.06.19, 08:18
    Ale usłyszałaś to o 16, bo dziecko właśnie wróciło ze szkoły z taką informacją na ustach, czy dlatego, że o 16 właśnie sobie przypomniało co nauczyciel mówił tydzień wcześniej?
  • saskia44 06.06.19, 08:51
    A tydzien wystarczy zeby zorganizowac 30 patyczkow po leach, 2 klocki o rozmiarach...
    Sorry ale ja bym tego nie zdzierzyla.
  • little_fish 06.06.19, 08:53
    A ile czasu potrzebujesz? Będziesz sadzić to drzewo na klocki, czy co?
  • saskia44 06.06.19, 08:58
    A skad wezmiesz 2 klocki? Sprzedaja po dwie sztuki w dodatku w konkretnych rozmiarach?
  • little_fish 06.06.19, 09:27
    Ale ty się uczepilas czasu. A nie trudności w zdobyciu. Ja akurat problemu z klockami bym nie miała. Ale gdyby problem był, to do rozwiązania w tydzień lub wcale. Dłuższy czas nic nie zmieni
  • saskia44 06.06.19, 09:58
    Czasu i trudnosci. Jedni maja problemy w zdobywaniu klockow a inni innych rzeczy. Dlatego wlasnie to szkola powinna kupowac potrzebne materialy, tak jak kupuje na zajecia chemiczne. To nie jest wielki wyczyn, to zwyczajny brak organizacji bo nie da sie. Jako rodzic to byloby dla mnie problemem.
  • little_fish 06.06.19, 10:40
    Ja rozumiem, że byłoby to problemem (jako rodzic czyli dla rodzica?), ale akurat nie czas ma tutaj znaczenie. Jak ktoś nie ma dostępu do klocków, to i dwa tygodnie mu nie pomogą.
    Szkoła może i powinna, ale polska nie zapewnia, co już Ci wielokrotnie mówiono. Na ewentualne zmiany w tym zakresie rodzice mają taki sam wpływ jak nauczyciele, więc zamiast wylewać żale na forum niech cisną organy prowadzące o zapewnienie środków na te cele.
  • aaa-aaa-pl 06.06.19, 08:03
    Mamcia z wymaganiami trafia do szkoły..parafrazując klasyka: współczuję " nauczycielą"...
  • czekoladazkremem 06.06.19, 08:37
    Odkąd moje dziecko poszło do pierwszej klasy szkoły podstawowej gromadzę zapasy: puste butelki, rolki po papierach, korki, nakrętki, mam zapas różnych bibuł, brystolu, patyczków do lodów, różnych spinaczy, klamerek, samoprzylepnych literek, ozdóbek, suszone kwiaty wszelakie, piórka, druty, skrawki materiału, farby w spreju, plakatowe, brokaty, guziki, styropianowe piłki, drewniane sztućce itp. Na początku roku szkolnego przeglądam podręczniki - zwłaszcza ten do techniki i sprawdzam, co może być potrzebne. Mam wszystko, bywa, że dzwonią do syna koledzy z prośbą o ratunek, bo zapomnieli czegoś kupić do szkoły na następny dzień. Generalnie uważam klecenie rozmaitych pierdół za stratę czasu, uważam, że na zajęciach z techniki powinni nabywać praktycznych umiejętności - jakieś małe szycie, podstawy gotowania, podstawy majsterkowania itp.,ale cóż, program jest jaki jest i trzeba się dostosować.
  • betty_bum 06.06.19, 08:49
    Ale do tego też są potrzebne materiały i narzędzia. Poza tym współczesnym dzieciom trochę strach dać do ręki młotek czy nóż, prokurator i dożywotnia renta przy pierwszym skaleczeniuwink
  • saskia44 06.06.19, 09:03
    Jasne. Moje dzieci robia w szkole rozne rzeczy uzywajac maszyn, bo te sa na wyposazeniu pracowni. Maszyny do obrobki drewna, maszyny do szycia, do przyklenia emblematow na materiale, kuchnie elektryczne, piekarnik, noze jak najbardziej. Przeciez zajecia zaczyna sie od nauki ryzyka jakie moze sie zdarzyc. Nozyczkami do papieru tez mozna sie skaleczyc, rozumiem ze dzieci ich nie uzywaja?
  • betty_bum 06.06.19, 09:15
    Wszyscy wiemy, że szkoły w Anglii są lepiej wyposażone niż polskie państwowe, nie musisz tego stale podkreślać.
  • saskia44 06.06.19, 09:20
    Ja chidzilam do polskiej szkoly wiele lat temu i o dziwo byly maszynyii urzadzenia na wyposazeniu, jak najbardziej gotowalismy, uzywalismy nozy itd.
  • little_fish 06.06.19, 09:31
    Ale od tego czasu zmienił się (niestety) program nauczania tych "technicznych" przedmiotów.
  • saskia44 06.06.19, 10:00
    little_fish napisała:

    > Ale od tego czasu zmienił się (niestety) program nauczania tych "technicznych"
    > przedmiotów.

    Czyli co, uczniowie uzywaja klockow i patyczkow do lodow do 16 roku zycia?
  • little_fish 06.06.19, 10:47
    Tak
    🙈🙈🙈
    Oczywiście, że nie, ale robią inne rzeczy niż ja 30 lat temu.
  • saskia44 06.06.19, 11:30
    little_fish napisała:

    > Tak
    > 🙈🙈🙈
    > Oczywiście, że nie, ale robią inne rzeczy niż ja 30 lat temu.

    Jakie?
  • little_fish 06.06.19, 11:38
    W tym roku? Mały karta rowerowa i wszystko co z tym związane. Starszy rysunek techniczny kto akurat też miałam), jakieś obwody elektryczne, lutowanie
  • little_fish 06.06.19, 11:40
    (to akurat też miałam) miało być
  • saskia44 06.06.19, 13:58
    little_fish napisała:

    Mały karta rowerowa i wszystko co z tym związane. Starszy rysunek t echniczny kto akurat też miałam), jakieś obwody elektryczne, lutowanie

    Dziwne
  • little_fish 06.06.19, 14:02
    Co cię tak dziwi? Taka pp
  • memphis90 06.06.19, 16:14
    U nas cały rok tluczenia znaków drogowych, a potem wyznaczono termin pisania testu na kartę rowerową na godziny pozalekcyjne, kiedy moje dziecko miało wyczekaną od roku wizytę u specjalisty uncertain Kolejna szansa na kartę rowerową - już za rok...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • little_fish 06.06.19, 18:21
    U nas na szczęście w czasie lekcji się wszystko odbyło
  • betty_bum 06.06.19, 09:34
    W mojej też były, podobnie jak pracownie fizyczne, chemiczne, które polikwidowano.
    Jestem jak najbardziej za tym, żeby dzieci uczyły się praktycznych rzeczy, używały noży i narzędzi, ale jestem pewna, że zaraz jakaś madka zrobiłaby dżihad, bo dziubdziuś walnął się młotkiem w palec.
  • saskia44 06.06.19, 10:01
    betty_bum napisał(a):

    > W mojej też były, podobnie jak pracownie fizyczne, chemiczne, które polikwidowa
    > no.

    Czyli jest naprawde zle

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.