Dodaj do ulubionych

Obraz dziecka zaniedbanego wychowawczo A.D.2019

05.06.19, 18:18
W nawiązaniu do wątku o znęcaniu się na wycieczce szkolnej.
W przeciwieństwie do co bardziej egzaltowanych ematek, nie zakładam, że każdy z owych 10-letnich sprawców był z definicji z głębokiej patologii, z kuratorem na karku i przepijaniem 500plusa.
Dziś - jak ładnie podsumowała Lauren - obraz dziecka zaniedbanego wychowawczo A.D. 2019 wygląda inaczej - to dziecko niedopilnowane, z niesprawdzonym towarzystwem i rzekomym zaufaniem rodziców, których nie interesuje zawartość gier, telefonu dziecka, komunikatorów i nie moderują treści.
Żeby narobić karalnych głupot, wystarczy, żeby dzieciak miał niekontrolowany dostęp do internetu, włóczył się samotnie po osiedlu i miał starszych kolegów, albo rodzeństwo ze starszymi kolegami i nikt ich nie monitorował.
Edytor zaawansowany
  • 45rtg 05.06.19, 18:22
    triss_merigold6 napisała:

    > Dziś - jak ładnie podsumowała Lauren - obraz dziecka zaniedbanego wychowawczo A
    > .D. 2019 wygląda inaczej - to dziecko niedopilnowane, z niesprawdzonym towarzys
    > twem i rzekomym zaufaniem rodziców, których nie interesuje zawartość gier, tele
    > fonu dziecka, komunikatorów i nie moderują treści.

    Przecież to zawsze tak wyglądało, tyle że 50 lat temu nie było Internetu i "złe towarzystwo" organizowało się inaczej.
  • triss_merigold6 05.06.19, 18:29
    A to nie Ty twierdziłeś, że 8-latka można samego zostawić na cały dzień w domu, jak również, że od I klasy podstawówki dzieci mogą wracać samodzielnie zamiast czekać na dorosłego na świetlicy?
    Dla mnie dziecko zaniedbane, to takie, które kończąc szkołę o 12 czy 13, kręci się samotnie z kluczem na szyi albo w wakacje nie ma zorganizowanej opieki.
  • berdebul 05.06.19, 18:42
    Od klucza na szyi, do gwałcenia kolegi z pokoju jest jednak daleka droga.
  • 45rtg 05.06.19, 18:56
    triss_merigold6 napisała:

    > A to nie Ty twierdziłeś, że 8-latka można samego zostawić na cały dzień w domu,
    > jak również, że od I klasy podstawówki dzieci mogą wracać samodzielnie zamiast
    > czekać na dorosłego na świetlicy?

    Twierdziłem i twierdzę. Zadbanie dziecka nie polega na tym, że bez przerwy patrzy mu na ręce dorosły.

    > Dla mnie dziecko zaniedbane, to takie, które kończąc szkołę o 12 czy 13, kręci
    > się samotnie z kluczem na szyi albo w wakacje nie ma zorganizowanej opieki.

    Tak, tak, a szczepionki powodują autyzm.
  • danaide 05.06.19, 23:29
    A co jeśli dla dziecka nie ma miejsca w świetlicy/na lecie w mieście (chociażby), a rodzice pracują na cały etat? Lub, jak piszą dziewczyny niżej, w systemie zmianowym?
    Jesteś przecież gorącym zwolennikiem teorii, że gdy zdrowe dziecko idzie do pierwszej placówki to rodzice lecą do roboty. No excuses.
  • triss_merigold6 06.06.19, 06:37
    Dziecku do końca III klasy przysługuje świetlica i miejsce być musi. Od IV klasy ma więcej lekcji, może też samodzielnie chodzić na zajęcia dodatkowe - w szkołach są kółka i różne płatne zajęcia dopasowane do planów lekcji.
    Lato w mieście - zapisujesz w terminie, pilnujesz opłat i dostarczenia wniosków, w razie braku miejsca odwołujesz się do skutku.
    W tym roku w Warszawie jest chyba 10 czy 11 turnusów tygodniowych Lata w mieście, składaliśmy o 5 i na wszystkie młodsza się dostała. Reszta wakacji to wyjazdy rodzinne i obóz.
    Jak rodzice pracują w systemie zmianowym, to przynajmniej jedno zmienia pracę na taką, która umożliwi zajęcie się dziećmi i domem po południu. Nie ma bezrobocia więc się da.
  • vre-sna 06.06.19, 07:50
    Wszystko pieknie i ladnie ale wyobraz sobie, ze dzieciak moze w IV klasie miec wyrabane na polkolonie
    Sila zaciagniesz?
  • triss_merigold6 06.06.19, 07:59
    W sensie, odmawia wyjazdu na obóz, nie chce Lata w mieście ani innej formy półkolonii, więc przez połowę wakacji będzie od rana do popołudnia samo w domu? <mówimy o dzieciach pracujących poza domem rodziców>
  • ichi51e 06.06.19, 08:17
    Myslisz ze malo jest takich dzieci?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 06.06.19, 08:27
    I rodzic jest bezradny wobec 10-latka, jaja sobie robisz? Skoro go stać na bezradność, niech bierze urlop bezpłatny, załatwia babcię etc., i ogarnia opiekę.
  • vre-sna 06.06.19, 08:57
    Sluchaj, przezylam taki bunt i uszanowalam.
    Oczywiscie, ze rozmawialam.
    Tak, przyznaje, ze to w. kurwia.
    Z drugiej strony Ty robisz cos na co nie masz ochoty?
    Dzieciak ma prawo do wyrazania swojej opinii.
  • vre-sna 06.06.19, 08:58
    Pamietaj tez o tym, ze to wybor a nie brak mozliwosci.
  • bo_ob 06.06.19, 09:07
    Też mnie ciekawi jak zmusza się do półkolonii dziecko, które tych półkolonii nie chce.
  • spanish_fly 06.06.19, 10:27
    A skąd wiesz czy na tych półkoloniach czy koloniach Twoje dziecko nie zetknie się z jakimiś zdemoralizowanymi dzieciakami, które nie dość, że mogą mu zrobić krzywdę to jeszcze mogą nauczyć go czegoś, czego byś sobie nie życzyła?

    Mało to dzieci z kolonii wraca z traumą?
  • triss_merigold6 06.06.19, 10:30
    Ale sądzisz, że z Caritasem wysyłam czy z MOPS?
  • spanish_fly 06.06.19, 10:36
    A to bogate dzieci są zabezpieczone przez demoralizacją? Na miejskich półkoloniach też je sortują pod względem majątku rodziców?

    Owszem, wakacje dziesięciolatka polegające na spędzaniu całego dnia samotnie w mieszkaniu nie będą dla niego dobre, ale już dwa tygodnie pewnie nie zaszkodzą.
  • 45rtg 06.06.19, 10:38
    spanish_fly napisała:

    > A to bogate dzieci są zabezpieczone przez demoralizacją? Na miejskich półkoloni

    Jeszcze się nie zorientowałaś, że tak, ona dokładnie w to wierzy?
  • triss_merigold6 06.06.19, 10:42
    Nie, zupełnie nie.
  • triss_merigold6 06.06.19, 10:42
    Nie chodzi o zamożności tylko znajomość danego środowiska. Jeśli dziecko jedzie na obóz sportowy, to z kadrą i dziećmi, z których przynajmniej część zna z treningów i zawodów. Jeśli z harcerstwa to ze swoją drużyną etc. Na kolonie komercyjne zawsze można spróbować wysłać z kolegą, koleżanką, zaprzyjaźnionym dzieckiem etc.
    Lato w mieście jest w obrębie dzielnic, zawsze są znajome dzieci, tak samo jak w przedszkolach zastępczych.
  • spanish_fly 06.06.19, 10:53
    Aha, to teraz znajome dziecko ma chronić przed złym wpływem. Jak weryfikujesz czy rodzice tego znajomego dziecka dorastają do Twoich standardów kontroli nad potomstwem?
  • 45rtg 06.06.19, 10:59
    spanish_fly napisała:

    > Aha, to teraz znajome dziecko ma chronić przed złym wpływem. Jak weryfikujesz c
    > zy rodzice tego znajomego dziecka dorastają do Twoich standardów kontroli nad p
    > otomstwem?

    Bardzo prosto. O tym, że dorastają do jej standardów świadczy wysłanie ich dziecka w towarzystwie jej dziecka.
  • pade 06.06.19, 11:20
    Zapomniałaś Triss o czymś takim, jak odwiedzanie się w domach. Element i socjalizacji, i kształtowania świadomości oraz tożsamości.
    Tylko na to Twój syn nie ma czasu.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • danaide 06.06.19, 12:39
    Ja jeździłam na obozy sportowe ze swoją drużyną/klasą, ze swoim trenerem, ale na obozach czasem rządziły inne reguły. Raz np. byłam przedmiotem regularnego bullyingu, byłam od wynoszenia śmieci, ścielenia łózek, byłam poniżana. Wróciłyśmy do szkoły po obozie i - szast prast czary mary - jak ręką odjął.
    Z tamtej laski.
    Nie ze mnie.
  • danaide 06.06.19, 08:52
    W Warszawie w Śródmieściu w zeszłym roku tam gdzie dzwoniłam po terminie nie było miejsc, była kolejka chętnych. Ilość miejsc na Lato w Mieście była niewspółmierna do oczekiwań.
    W tym moje dziecko odmówiło pójścia.
    Ciekawe co zmaluje w tym swoim zaniedbaniu?

    Przynajmniej jedno zmienia pracę - czasem jest tylko jedno.
    Howgh!
  • triss_merigold6 06.06.19, 09:01
    Trzeba było interesować się w terminie. To nie jest zbyt skomplikowane.
    Jak młodsza kiedyś nie dostała przedszkola zastępczego na któryś turnus, to pół godziny po podaniu list dzwoniłam do dyrektorki i tego samego dnia przyniosłam odwołanie. Została przyjęta w drugim rzucie w naborze uzupełniającym.
    Rusz d... to załatwisz.
  • vre-sna 06.06.19, 09:07
    Odpowiedz
    Ja szanuje wybory dzieci
    I powiem Ci, ze o ile jestes bardzo rozsadna osoba, to gdybym miala taka matke, to bys miala bunt stulecia
    Wiesz czemu? Bo odnosze wrazenie, ze jestes zaprogramowana na jakies wymogi spoleczne
    Nie ma tu uszanowania indywidualnych potrzeb
    Jako matke bym Ciebie rozjechala bo az wola sie o to aby Ci robic na przekor
    Nigdy bez pytania o zdanie nie wkladalam dzieci w grafik publicznych uslug
    Koszmar, no chyba, ze cos zle zrozumialam
  • triss_merigold6 06.06.19, 09:14
    Znaczy, pytałaś czy chcą chodzić do przedszkola lub szkoły, w razie odmowy przyjmowałas to spokojnie i zapewniałas opiekę?
  • danaide 06.06.19, 09:23
    Ani przedszkole poniżej 6 roku życia ani Lato w Mieście nie są obowiązkowe.
    Widać dzieci vresny i moje lubią swoje domy i jak mają okazję w nim pobyć to korzystająwink
  • vre-sna 06.06.19, 11:02
    Nie chodzila do przedszkola, do szkoly chodzi.
    A polkolonie czy tez obozy, zeby nie bylo, na konnych do ktoregos roku bywala, nie sa obowiazkowe.
    Jak wiec nie chce to uwazasz, ze lepiej sila zaciagac (nawet nie wiem jak)?
    Szczerze?
    Nawet sobie nie umiem wyobrazic, ze zapisuje dziecko na jakies polkolonie skoro wczesniej to dziecko powiedzialo, ze nie chce!
    Przedstawiasz przeciez alternatywy. No ma wybor i uwaga nie widze wtedy alternatywnego zaprzagniecia do prac domowych czy pielenia ogrodka.
    Spytam sie delikatnie a po ch. uj?
    Jak bedzie chcialo, to zrobi.
    Wakacje to swietosc i kazdy ma prawo spedzac jak je chce, a niech bedzie, ze nieproduktywnie.
    I co z tego?
  • lauren6 06.06.19, 10:00
    Ja również szanuję wybory mojego dziecka. W tym roku otrzymało wybor: lato w mieście, kolonie, wyjazd do babci. Opcja: siedzenie 8-9h w domu i czekanie na powrót rodziców absolutnie nie wchodziła w grę. Chce wychować normalnego człowieka, a nie blokersa czy uzaleznionego od kompa.

    Moje dziecko jest z innej dzielnicy niż triss i również wszędzie się dostaliśmy na lato w mieście.
  • bo_ob 06.06.19, 10:07
    lauren6 napisała:

    Chce wychować normalnego człowieka
    > , a nie blokersa czy uzaleznionego od kompa.

    To jest bardzo ciekawe podejście: jeśli tak by się stało że dziecko z jakichś powodów musi pozostać jakiś czas samo w domu, to wyrośnie z niego blokers.

    Aha, komputer można zahasłować.

  • triss_merigold6 06.06.19, 10:09
    Zależy jak dlugo i z jakich. Zresztą, nie ma cienia powodów dla których 8-9-10 latek miałby siedzieć w wakacje całe dnie bez opieki.
  • 45rtg 06.06.19, 10:11
    triss_merigold6 napisała:

    > Zależy jak dlugo i z jakich. Zresztą, nie ma cienia powodów dla których 8-9-10
    > latek miałby siedzieć w wakacje całe dnie bez opieki.

    Ale Ty nie mówisz o żadnej opiece. Jedynie o nadzorze.
  • bo_ob 06.06.19, 10:12
    Znam 11 - latka, który najchętniej siedzi kawałek wakacji sam po kilka godzin w domu, bo wtedy może czytać czy tez z kolegą zajmować się programowaniem. Byłoby okrucieństwem ze strony rodziców zabronić mu tego.

  • vre-sna 06.06.19, 11:14
    Nie siedzi, nie konczy sie pracy o 22.00 jak pracuje sie systemie 7-15
    Boze jako dziecko uwielbialam miec wolnosc i te wolnosc mialam
    A jak matka mi cos organizowala to bylam wrecz w. urwiona
  • triss_merigold6 06.06.19, 11:21
    O 22 nie, ale i tak wychodzi minimum 9 godzin poza domem. Zostawałaś jako 8-9-latka w wakacje sama na całe dnie?
  • vre-sna 06.06.19, 11:33
    Nie. Ale jako dziecko mialam babcie, a ta babcia miala wies. Byly wiec tez, poza koloniami, wakacje na wsi.
    Ja nie mam babci a tym bardziej wsi. A dziecko ma wyrabane na polkolonie, za to wowczas, bo mowimy o tak z piec, dziesiec lat temu czasach byl dwor.
    Dzieciaki lataly na dworzu i uwazam, ze zajebiscie ten czas spedzaly.
    Oczywiscie, mowie o czasie, gdy starzy pracuja, a nie o urlopie.
  • vre-sna 06.06.19, 11:37
    I tez spedzalam czas na dworzu, z rowiesnikami badz nie.
    Przezylam. smile
  • milva24 06.06.19, 11:42
    vre-sna napisała:

    > I tez spedzalam czas na dworzu, z rowiesnikami badz nie.
    > Przezylam. smile

    Byli tacy co nie przeżyli, znam kilka przypadków.
  • maslova 06.06.19, 11:51
    Byli też tacy, którzy nie przeżyli, mimo że byli pod opieką. Czego ma to dowodzić?
  • 45rtg 06.06.19, 11:51
    milva24 napisała:

    > vre-sna napisała:
    >
    > > I tez spedzalam czas na dworzu, z rowiesnikami badz nie.
    > > Przezylam. smile
    >
    > Byli tacy co nie przeżyli, znam kilka przypadków.

    Fascynuje mnie zawsze, skąd się biorą w społeczeństwie, w którym naprawdę mało kto od półwiecza zetknął się w ogóle ze śmiercią znajomego dziecka, ci jak na zawołanie obecni ludzie, co "znają KILKA przypadków".
  • milva24 06.06.19, 12:17
    Ja konkretnie wzięłam się z dość zapadłej wsi a wydarzenia są sprzed trzydziestu lat kiedy sama byłam kilkulatką. Bliższych szczegółów nie zamierzam podawać.
  • 45rtg 06.06.19, 12:29
    milva24 napisała:

    > Ja konkretnie wzięłam się z dość zapadłej wsi a wydarzenia są sprzed trzydziest
    > u lat kiedy sama byłam kilkulatką. Bliższych szczegółów nie zamierzam podawać.

    Ale na zapadłej wsi, gdzie dzieci wykrwawiają się, bo kombajn obciął im nogi to jednak mieszka mało kto.
  • black.emma 06.06.19, 12:31
    Wystarczyło mieć w tamtych czasach dziadków na wsi.
  • danaide 06.06.19, 09:18
    Ton.
    Nie rozmawiasz ze swoją rodziną.
  • oqoq74 06.06.19, 10:12
    Triss, w wielu miastach nie ma akcji typu Lato w mieście i wiele dzieciaków latem nie ma wypełnionych dni po brzeg. Wakacje, to tez czas kiedy dzieci nie muszą codziennie mieć zajęć od do. Potrzebują też trochę poleniuchować.
  • milva24 06.06.19, 11:13
    Moim zdaniem byłabym nieodpowiedzialna gdybym zostawiła moją ośmiolatkę na całe dnie bez opieki. Niestety u mnie miasto zapewnia tylko dwa tygodnie półkolonii, resztę załatwiamy urlopami i półkoloniami płatnymi. Gdy będzie starsza będę się zastanawiać ale przez najbliższe lata nie będzie miała wyboru.
  • vre-sna 06.06.19, 13:12
    Nie zdziw sie jak dzieciak powie Ci nie.
    I ma do tego prawo, pamietaj.
    Te wszystkie plany co do dzieci nie brzmia jak troska tylko jak karne wychowanie
    Troche zaufania i moze myslenia o malym czlowieku
    A glupoty popelnia sie nawet w doroslym zyciu
    I co z tego? Na wlasnym doswiadczaniu sie uczymy
    Skoro nudne wakacje bez zadnego zorganizowania beda uznane jako nudne, to dzieciak sam poprosi o te polkolonie w nastepne wakacje czy tez oboz
    Skoro nie prosi i nie chce to widocznie nie bylo tak zajebisvie jak doroslym sie wydawalo
  • milva24 06.06.19, 14:49
    Nie ma że nie. Kilkulatek ma być zaopiekowany i tyle. Jeśli chce się włóczyć z koleżankami ma od tego popołudnia. Nie wyobrażam sobie spokojnego siedzenia w pracy podczas gdy dziecko przez dziewięć godzin plącze się po osiedlu. W domu też nie zostawiam samej na dłużej niż godzinę.
  • vre-sna 06.06.19, 15:12
    Hahaha
    Prosze Cie
    Przyznaje jedno - znasz swoje dziecko i wiesz, ze nie nadaje sie do wg Ciebie wloczenia po podworku
    Wezcie przypomnijcie to chodzi o 8 latki, 10 latki?
    Bo to roznica jest, a moze ob12 latki?
    W wieku 10 lat moje dziecko odmowilo pobytu na polkoloniach. Ale na oboz jeszcze wtedy pojechalo
    W wieku 12 lat mialo w dupie oboz, konny, zaprzyaznionee miejsce i niejako tradycja, bo wczesniej syn tam bywal, nota bene do mnie 17 r zycia
    Zmusilabys? Nie, bo szanowac sie powinno wybor czlowieka
  • milva24 06.06.19, 16:08
    Wyżej napisałam, że moje dziecko ma osiem lat. I owszem taniej i wygodniej dla mnie byłoby ją puścić luzem i niech sobie lata ale gdyby jej się coś stało nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 16:18
    Moje dziecko też ma 8 lat i wygodniej dla mnie byłoby je trzymać w świetlicy czy z babcią. Byłabym spokojna, ale przychodzi pora, że dziecko chce się usamodzielnić trochę i nie powinno się tego stopować.
  • milva24 06.06.19, 16:20
    I co, całe wakacje będzie latało bez opieki podczas gdy Wy będziecie w pracy?
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 16:27
    Nie, w wakacje są wyjazdy, do rodziny, z nami, na kolonie..., ale po lecie w mieście może samo wracać o poczekać 2 godziny w domu. Nie będę mu wmawiać,że nie bo sobie nie poradzi lub nie , bo się boję bo sobie poradzi, a ja będę się bać zawsze.
  • milva24 06.06.19, 16:33
    2 godziny to ok, my też rozważamy od drugiej klasy wcześniejsze powroty ze świetlicy. Wyżej mi vre-sna udowadnia, że jeśli ośmiolatek zechce siedzieć całe wakacje sam bo taką ma potrzebę to powinnam się zgodzić.
  • milva24 06.06.19, 16:34
    Poza tym moja też lata z koleżankami po południu o czasem z dwie godziny jej nie ma.
  • saskia44 06.06.19, 09:31
    triss_merigold6 napisała:


    > Dla mnie dziecko zaniedbane, to takie, które kończąc szkołę o 12 czy 13, kręci
    > się samotnie z kluczem na szyi

    A to wina rodzica ?
  • barbibarbi 05.06.19, 18:33
    Ale jak? Przecież "monitorowanie" dziecka to brak zaufania i naruszanie prywatności. Sprawdzanie telefonu dziecka? A może jeszcze zaglądanie do plecaka!? Tak postępowa, tolerancyjna ematka nie postępuje.
  • grey_delphinum 05.06.19, 18:39
    Żeby narobić karalnych głupot, wystarczy, żeby dzieciak miał niekontrolowany dostęp do internetu, włóczył się samotnie po osiedlu i miał starszych kolegów, albo rodzeństwo ze starszymi kolegami i nikt ich nie monitorował.

    Masz rację, dokładnie tak to wygląda, niestety.

  • vre-sna 06.06.19, 07:57
    Mam inne doswiadczenia wychowawcze
    Do tej pory, a mam 25 latka i 15 latke nie zdarzylo sie abym nie zauwazyla, ze cos sie zlego dzieje
    I to wszystko bez trzepania telefonu
  • barbibarbi 06.06.19, 08:34
    Taaaaa, akurat. Naiwność rodziców nie zna granic, wczoraj na zebraniu właśnie usłyszałam jak to jedna mama się zarzeka, że jej córka wraca o 20, o papierosach ani alkoholu nawet nie myśli - a ja dzień wcześniej widziałam zdjęcia z imprezy i jej córkę z flaszką wódki.
  • vre-sna 06.06.19, 09:01
    Hahaha
    Mialam tak burzliwa mlodosc, ze moje dzieci to zupelnie niewinne przy tym sa
    Ale jedno wiedza na pewno, ze zawsze jestem po ich stronie, zawsze
  • maslova 06.06.19, 11:53
    > Żeby narobić karalnych głupot, wystarczy, żeby dzieciak miał niekontrolowany dostęp do internetu,

    A Ty jesteś w stanie skontrolować każdą treść w internecie,do której ma dostęp Twoje dziecko?
  • vre-sna 06.06.19, 13:06
    Przeceniacie glupote dzieci
    Czytam i nie wierze.
    Kazdy nastolatek jara sie niezbyt grzecznymi tresciami
  • berdebul 05.06.19, 18:41
    Zapewniam Cię, że normalna młodzież, a tym bardziej dzieci, nawet z nielimitowanym internetem nie wkładają niczego w odbyt kolegi.
  • aandzia43 05.06.19, 19:48
    berdebul napisała:

    > Zapewniam Cię, że normalna młodzież, a tym bardziej dzieci, nawet z nielimitowa
    > nym internetem nie wkładają niczego w odbyt kolegi.

    Jak się normalna młodzież napatrzy na nielimitowane porno to jak najbardziej wpadnie na pomysł wsadzenia komuś czegoś w odbyt.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • araceli 05.06.19, 19:58
    aandzia43 napisała:
    > Jak się normalna młodzież napatrzy na nielimitowane porno to jak najbardziej wp
    > adnie na pomysł wsadzenia komuś czegoś w odbyt.


    Nie musi to być nawet porno - wystarczą patostramerzy na YT.


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • kokosowy15 05.06.19, 21:21
    A jak obejrzy film wojenny to kupi ckm i wystrzela sąsiadów?
  • madami 06.06.19, 11:32
    W normalnych rodzinach rozmawia się o porno i zachowaniach seksualnych, dziecko wie co to przemoc seksualna
  • vre-sna 06.06.19, 13:27
    O bosze
    Wiekszej glupoty nie przeczytalam
    Czy Ty ogladajac cokolwiek wdrazasz pomysly zaciagnoete z filmu?
    Jakbys miala takie konotacje to spokojnie zrobilabys to bez zadnych instrukcji
    Wiesz, sa tez jednostki psychopatyczne, socjopatyczne, na takie osoby moze cos tam zadzialac
    Tyle, ile u nas w domu bylo roznych imprez swego czasu to bachorstwo powinno wpasc w alkoholizm
    Nie widac na razie nic, ani nie pija ba nawet nie pala
  • vre-sna 06.06.19, 13:31
    W tym watku widac jak niektorzy maja wyrabane na wlasne dzieci i ich potrzeby, koszmar.
    A wszystko pod przykrywka jakiegos braku zaufania. To Wy nie wiecie kogo i jak wychowujecie?
  • milva24 06.06.19, 16:10
    vre-sna napisała:

    > W tym watku widac jak niektorzy maja wyrabane na wlasne dzieci i ich potrzeby,
    > koszmar.

    Ja z kolei widzę w tym wątku jak niektórzy mają wyrąbane na bezpieczeństwo i wychowanie dzieci a to wszystko pod płaszczykiem szanowania potrzeb dzieci.
  • vre-sna 06.06.19, 16:21
    Ile rodzin tyle sposobow.
    Jestem naprawde ciekawa czy Twoje dziecko przyjdzie do Ciebie z jakimkolwiek problemem.
    Nie moja sprawa w sumie, ale nie widze siebie w roli kaposuki. Tyle.
  • milva24 06.06.19, 16:25
    Nie wiem co to kaposuka... a moje dzieci przychodzą do mnie ze swoimi problemami, dlaczego miałyby tego nie robić?
  • vre-sna 06.06.19, 16:27
    Nie wiem
    Caly watek kojarzy mi sie z niemieckim zawzieciem, zimnym chowem
  • milva24 06.06.19, 16:36
    Każdy widzi co innego, na szczęście ludzie są różni wink W porównaniu z moimi rodzicami jestem mega liberalna, bardziej nie mogę bo przestałabym być sobą.
  • madami 06.06.19, 13:32
    nie wpada się w alkoholizm przez patrzenie jak się pije alkohol
  • vre-sna 06.06.19, 15:03
    No tak
    Do aandzi pisalam
  • 1matka-polka 06.06.19, 08:08
    Takie pytanie, pizza jest miekka, chyba ze stara, wiec miekkiej nie wlożą a stara by mu poranila odbyt. To jak bylo z tą pizza?
    Poza tym zainteresowanie roznymi otworami ciala, w tym odbytem, jest rownie naturalne, co masturbacja, nie trzeba byc patologicznym dzieckiem, zeby sie tym interesowac.
    Freud wymyslil nawet cos takiego jak osobowosc analna, ktora powstaje na skutek fiksacji w czasie fazy analnej i jest w tym duzo prawdy.
    Reasumujac, nie trzeba ogladac porno, zeby interesowac sie odbytem i nie trzeba ogladac brutalnych filmow, zeby gonic z kijem bezpanskie psy i koty albo bic sie kolegami.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • oqoq74 05.06.19, 18:52
    Jak kontrolujesz dostęp do internetu swojego syna?
  • beneficia 05.06.19, 18:58
    Może założyła filtr kontroli rodzicielskiej, było coś takiego.
  • triss_merigold6 05.06.19, 19:36
    Jeszcze w zeszłym roku po prostu brałam telefon bez uprzedzenia i przeglądałam, laptopa tak samo. Limit czasowy? No problem, jak miał się uczyć, to kazałam przynosić: laptopa, tablet, telefon, a Xbox jest w dużym pokoju, więc na tym nie pogra sobie bez asysty. Były kiedyś podejrzenia, że bawi się smartfonem zamiast spać, to smartfon spał u mnie.
    Naprawdę, mnie guano obchodzi czy łamię w ten sposób jakieś urojone prawo do prywatności nielata, bo ja odpowiadam za jego bezpieczeństwo i brak naruszeń cudzego dobra, w tym wirtualnych naruszeń.
    Poza tym, moje dzieci mają mocno zorganizowany czas. 15-latek w tym roku był zajechany nauką i treningami.
  • oqoq74 05.06.19, 19:50
    Mam syna w tym samym wieku i dobrze wiem, że ja mu mogę kompa zabrać, telefon i inne gadżety, a jakby chciał to znajdzie sposób by z netu korzystać. My syna od najmłodszych lat uczyliśmy korzystania z netu. Kontrola owszem, ale podstawa to nauka jak korzystać, jakie są konsekwencje niektórych zachowań w sieci i co za to grozi. Ja akurat jestem zdania, że te wszystkie filtry, bark netu w komórkach, dają ułudę kontroli. Dobrym przykładem była historia, gdy wyszło, że koledzy syna nagrywali i wrzucali filmiki do netu. A rodzice byli nieświadomi, bo dzieci nie miały netu w telefoniesmile I potem ciężkie zdziwienie.
  • kurt.wallander 06.06.19, 09:30
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeszcze w zeszłym roku po prostu brałam telefon bez uprzedzenia i przeglądałam,
    > laptopa tak samo.
    > Naprawdę, mnie guano obchodzi czy łamię w ten sposób jakieś urojone prawo do pr
    > ywatności nielata, bo ja odpowiadam za jego bezpieczeństwo i brak naruszeń cudz
    > ego dobra, w tym wirtualnych naruszeń.
    > Poza tym, moje dzieci mają mocno zorganizowany czas. 15-latek w tym roku był za
    > jechany nauką i treningami.

    Współczuję twoim dziecią wink
  • 45rtg 06.06.19, 09:50
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeszcze w zeszłym roku po prostu brałam telefon bez uprzedzenia i przeglądałam,
    > laptopa tak samo. Limit czasowy? No problem, jak miał się uczyć, to kazałam pr

    No to ja się nie dziwię, że po takiej tresurze jego ciągnie do wojska. Po prostu nie zna innego życia, niż robienie wszystkiego na rozkaz i na tempa.

    > Poza tym, moje dzieci mają mocno zorganizowany czas. 15-latek w tym roku był za
    > jechany nauką i treningami.
  • kurt.wallander 06.06.19, 11:45
    45rtg napisał:


    > No to ja się nie dziwię, że po takiej tresurze jego ciągnie do wojska. Po prost
    > u nie zna innego życia, niż robienie wszystkiego na rozkaz i na tempa.

    Pytanie, czy to wojsko to tez nie jest przypadkiem pomysł mamy - bo, raz, że zroganizują mu tam czas co do minuty, a do tego dobry fach i płaca, jak niejednokrotnie triss wspominała.
  • vre-sna 06.06.19, 18:13
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • vre-sna 06.06.19, 18:15
    I to jest doskonaly przyklad na to, ze siedzenie w necie szkodzi nawet doroslym.
  • lauren6 05.06.19, 19:55
    Ja po prostu biorę komórkę i sprawdzam co tam ma zainstalowane, sprawdzam z kim koresponduje. Raz znalazłam zainstalowanego fb. Odbyliśmy z mężem i dzieckiem poważna rozmowę, fb został odinstalowany. Teraz już młode wie, że do 13 rż nie ma mowy o żadnych kontach na profilach społecznościowych.

    W przeglądarce ma filtr rodzinny. Czasami sprawdzam historię przeglądarki, subskrypcje na yt czy nie ma tam jakiś rafatusów i innego patostreamowego guano.
  • oqoq74 05.06.19, 20:04
    Proszę Cię. Dzieciak może z netu korzystać razem z kolegą. Tak właśnie zrobili koledzy syna, którzy wrzucali filmiki do netu.
  • triss_merigold6 05.06.19, 20:16
    Dlaczego zakładasz, że fizyczne ograniczenie możliwości korzystania z internetu, nie idzie w parze z tłumaczeniem, rozmawianiem, omawianiem konkretnych przykładów etc.
    O patostreamerach też rozmawialiśmy, ja się nie krępuję, mówiąc wprost, że jeden z drugą to menel i qrwa i że to obciach patrzeć na takie bydło, nie mówiąc o płaceniu im.
  • oqoq74 05.06.19, 20:23
    Bo wiem jak to wyglądało w przypadku kolegów syna. Matki nawet nie miały pojęcia, że można wrzucić filmik na YT (było to kilka lat temu). Nie miały pojęcia, że dzieciaki mają pozakładane konta itd.
    Poza tym to ograniczenie korzystania z netu w domu jeszcze jakoś się uda, ale w szkole, z kolegami to jest mało realne.
  • vre-sna 06.06.19, 22:08
    Triss, ale dzieciaki wiedza co to obciach, kto jest obciachowy i jak mozna obciachowo wypasc w necie, lepiej niz my z tego pokolenia przed fb
    Social media sa im bardziej znane i o wiele lepiej sie w tej przestrzeni poruszaja
  • maslova 06.06.19, 12:01
    > Ja po prostu biorę komórkę i sprawdzam co tam ma zainstalowane, sprawdzam z kim koresponduje. Raz znalazłam zainstalowanego fb. Odbyliśmy z mężem i dzieckiem poważna rozmowę, fb został odinstalowany. Teraz już młode wie, że do 13 rż nie ma mowy o żadnych kontach na profilach społecznościowych.

    Znajomej córka w podobnej sytuacji założyła sobie profil na FB na telefonie koleżanki z klasy.

    Mój syn (wówczas 9-letni) któregoś dnia biegał z kolegami po podwórku. Po przyjściu do domu powiedział mi, że widział seks. Okazało się, że na ławce siedzieli jacyś duzi chłopcy, zawołali młodych, aby pokazać im coś na tablecie. Pokazali im film pornograficzny.

    Te przykłady oczywiście nie mają świadczyć o tym, że my jako rodzice mamy siedzieć z założonymi rękami i nie interesować się tym, co robią dzieci w sieci. Chodzi tylko o to, że te nasze działania często dają nam ułudę posiadania kontroli nad tym, co dziecko w rzeczywistości robi w internecie. Rzeczywistość jest często inna, niż nam się wydaje.
  • madami 06.06.19, 14:18
    Ja w podobny sposób widziałam sex jako dziecko. Ganialismy wszyscy jak zwykle, nagle ktoś wyciągnął niemieckiego świerszczyka i zapytał czy chcemy zobaczyć gołych ludzi - wszyscy chcielismy wink

    W czasach gdy wiele osób miało magnetowidy - świerszczyk zmienił się w film porno. Kiedyś wstąpiłam do koleżanki w drodze do szkoły gdy mielismy na drugą zmiane, były tez inne koleżanki. Koleżanka dumnie pokazała nam kasetę z informacją, że to film dla dorosłych i czy chcemy oglądać - chciałyśmy bo byłysmy ciekawe, potem już był tylko pisk bleeee to obrzydliwe wyłącz to natychmiast! big_grin
  • madami 06.06.19, 14:19
    Gadałam niedawno z dorosłym synem o pornografii, tak o ogólnie, nie moralizowałam, temat rozmowy był inny ale jakoś nam zeszło na przemysł porno, syn twierdzi, ze wszystkie dzieciaki to oglądają a jak rodzice myślą, że mój dziubdziuś by "tego" nie zrobił jest bardzo bardzo naiwny.
  • kropkacom 05.06.19, 18:53
    Bardzo długo wiedziałam co dzieciaki robią na internecie. Nie kryły się. Z gier nie grały w nic co byłby krwawą nawalanką dla nawalania. Jak zaczęły się kryć to już nie sprawdzałam, ale też nikomu w tyłek pizzy nie wsadzały. Na zielone szkoły jeździły. W telefonie internetu mobilnego nie mają. Syn kupił sobie "bananofon" Nokii.

    To co opisujesz to jest pewna forma zaniedbania ale niekoniecznie musi skutkować tym co wydarzyło się wśród tamtych uczniów.
  • milva24 05.06.19, 18:59
    Skutkować mie musi ale może.
  • triss_merigold6 05.06.19, 19:40
    Nie musi, niemniej sprzyja. Brak nadzoru, brak kontroli, bombardowanie nieodpowiednimi treściami + wystarczy jeden bardziej zdemoralizowany i pomysłowy szczeniak, który wybierze sobie ofiarę.
  • oqoq74 05.06.19, 19:52
    Kiedyś nie było netu, a problem przemocy rówieśniczej był podobny.
  • triss_merigold6 05.06.19, 20:18
    Brak kontroli, nadzoru, zbyt wiele okazji do poznawania nieodpowiedniego starszego towarzystwa, włóczenie się samopas od przedszkola etc. Nie wiem, czy skala była podobna, teraz do przemocy fizycznej i psychicznej dochodzi ryzyko stygmatyzacji w internecie, upowszechnienia upokorzenia na skalę przynajmniej ogólnokrajową.
  • oqoq74 05.06.19, 20:26
    Dlatego uważam, że powinno się edukować i dorosłych i dzieci.
  • bi_scotti 06.06.19, 14:30
    oqoq74 napisał(a):

    > Kiedyś nie było netu, a problem przemocy rówieśniczej był podobny.

    I tak, i nie. Tzn. byl ale nie podobny. Cyber-bullying kosi straszne zniwo, bez porownania wieksze niz "classic" bullying. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • oqoq74 06.06.19, 17:19
    Cyberprzemoc może dotknąć dziecko nawet, gdy będzie miało ograniczony kontakt z netem. Dlatego trzeba dzieciaki edukować, a nie wprowadzać zakazy.
  • katja.katja 05.06.19, 18:57
    Dziecko robi co chce, rodzice nie reagują lub reagują atakując osobę, która zgłasza uwagi (nauczyciela, przechodnia, sąsiada).
    Dziecko nie ma żadnych granic, wszystko mu wolno, rodzice nie stosują kar bo to "nieetyczne".


    --
    Nie dam się wygasić!
  • zwyczajnamatka 05.06.19, 19:49
    Teraz dziecko zaniedbane, to czesto dziecko rodziców pracujacych na zmiany. I to nie lekarzy, tylko pracowników w handlu. Mam dwie koleżanki pracujace na zmiany w sklepie od niedawna. Dzieci pozostawione same sobie popoludniami poopuszczały się w nauce bardzo szybko. Dzieci nie mają zajęć dodatkowych, bo nie ma kto ich zawieźć/przywieźć. Caly dzień z spędzają z telefonem/internetem.
  • cruella_demon 05.06.19, 20:10
    Jak najbardziej lekarzy i prawników też. I te dzieci jak się zdemoralizują, są sto razy gorsze, bo są świadome, ze wszystko ujdzie im na sucho, bo rodzice mają środki żeby ich wybronić i zrobią to żeby uniknąć skandalu albo bo wierzą, że ich dziubuś jest porządny i to wina "złego towarzystwa".
    Na dodatek te dzieci przy jednoczesnym braku kontroli mają praktycznie nieograniczony dostęp do pieniędzy.
  • daniela34 05.06.19, 20:59
    Jak najbardziej dzieci lekarzy i prawnikow też
    Syn znajomego prawnika jest silnie uzależniony od Internetu (z całym pakietem atrakcji typu wagary, agresja wobec rówieśników, ataki szału z próbami pobicia rodziców)
  • madami 06.06.19, 11:45
    Właśnie dzieci lekarzy i prawników bywają bardzo zaniedbane, znam takie domy, obserwuje je od swojego dzieciństwa - rodzice wiecznie w pracy zajęci sobą, dzieciaki miały wszystko oprócz rodziców
  • boo-boo 05.06.19, 21:14
    Dokładnie- czytając wątki na forum można wywnioskować, że co by w szkole się nie stało to matka leci i od razu awanturę robi- nawet jak jest wezwana do szkoły. No przecież jej dziubdziuś narozrabiać nie mógł.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • boo-boo 05.06.19, 21:12
    Jakim cudem w czasach mojego dzieciństwa byliśmy puszczeni w samopas całymi popołudniami, a mimo wszystko 95% klasy dobrze się uczyło, a wszyscy nawet ci słabsi wyszli na ludzi ? Zajęć dodatkowych nie było wtedy.
    Mimo wszystko rodzice wtedy wiedzieli gdzie jesteśmy i co mniej-więcej robimy. Jako dzieciaki mieliśmy respekt nawet do osób obcych, nie wspominając o sąsiadach i zawsze była jakaś obawa, że będzie w domu problem albo szlaban jak narozrabiamy bo sąsiad może rodzicom powiedzieć albo ktoś obcy jak się trafi.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • cruella_demon 05.06.19, 21:28
    Nie myl dawania większej swobody (w jednak bezpieczniejszych czasach) z nieinteresowaniem się kompletnie co dziecko robi, z kim i gdzie jest.
    W liceum (czyli w tych dawnych czasach wink ) chodziłam do klasy z córką znanej (obecnie) posłanki, która to wtedy już robiła karierę. Matka kompletnie skupiona na sobie, a ojciec wielki nieobecny. To było jedno z najbardziej zaniedbanych, znanych mi dzieci, chociaż w domu był dobrobyt. Co prawda akurat ona się nie stoczyła, ale miała poważne problemy, jeszcze w liceum zachorowała na bulimię.
    W sumie sporo znam takich historii, biednych-bogatych dzieci.
  • triss_merigold6 05.06.19, 21:33
    Albo mieszkałas w wyjątkowej enklawie albo szwankuje Ci pamięć.
  • 45rtg 06.06.19, 10:12
    boo-boo napisała:

    > Jakim cudem w czasach mojego dzieciństwa byliśmy puszczeni w samopas całymi pop
    > ołudniami, a mimo wszystko 95% klasy dobrze się uczyło, a wszyscy nawet ci słab
    > si wyszli na ludzi ? Zajęć dodatkowych nie było wtedy.

    E tam nie było. Oczywiście, że były. Tylko dzieci normalnie chodziły na nie same, a nie mamuśka SUV-em odwoziła.
  • araceli 05.06.19, 19:53
    triss_merigold6 napisała:
    > Dziś - jak ładnie podsumowała Lauren - obraz dziecka zaniedbanego wychowawczo A
    > .D. 2019 wygląda inaczej - to dziecko niedopilnowane, z niesprawdzonym towarzys
    > twem i rzekomym zaufaniem rodziców, których nie interesuje zawartość gier, tele
    > fonu dziecka, komunikatorów i nie moderują treści.

    Ale że niby jak TERAZ "wygląda inaczej"??? Zawsze istniała zaniedbana wychowawczo grupa dzieciaków "z dobrych rodzin" - w mojej klasie w LO mieliśmy takiego właśnie syna utytułowanej pary lekarzy. Sympozja, wyjazdy, konferencje a dla dziecka czasu zero. Jako nastolatek pijany chodził po mieście.

    To nie internet zmienił sytuację - to dzięki internetowi o takich sytuacjach wiesz.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • madami 06.06.19, 11:52
    Kiedyś te zaniedbane dzieciaki ćpały i piły, teraz siedzą również w necie
  • maribel2 05.06.19, 19:56
    Mój obraz dziecks zaniedbanego: Mowienie zdrobniale do 12 latka, niepozwalanie dziecku " rosnąć", traktowanie jak dzidziusia, zalatwianie za dziecko wszystkuch spraw, niesluchanie nauczycieli - przecież rodzic wie wszystko lepiej, nawet jak rodzica nie ma, mówienie do dziecka, że jest słabe, nieudolne itp. Zalatwianie wszelkich zaswiadczen, wysxukiwanie chorób zamiast poświęcenia cheili uwagi, posłuchania tego, co mówi. Niestety, stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej
  • aandzia43 05.06.19, 20:13
    Dorzucę: pozwalanie dziecku na nielimitowane korzystanie z tabletów, gier, bajek w tv i niekierowanie jego uwagi i aktywności w kierunku zabaw ruchowych, rysowania, oglądania i czytania książeczek.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • triss_merigold6 05.06.19, 20:24
    Dziecku trzeba organizować czas, pokazać różne możliwości, wdrożyć do regularnego uprawiania sportu etc.
  • maniaczytania 06.06.19, 07:18
    triss_merigold6 napisała:

    > Dziecku trzeba organizować czas

    Nie, najważniejsze to spędzać z dzieckiem czas. Dużo rozmawiać, nie zbywać, nie opędzać się, nie oszukiwać dziecka nawet w drobnych sprawach, nie kłamać.

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • madami 06.06.19, 11:53
    maniaczytania napisała:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > Dziecku trzeba organizować czas
    >
    > Nie, najważniejsze to spędzać z dzieckiem czas. Dużo rozmawiać, nie zbywać, nie
    > opędzać się, nie oszukiwać dziecka nawet w drobnych sprawach, nie kłamać.
    >

    na tym polega wychowanie
    szanować człowieka w dziecku
  • bo_ob 06.06.19, 07:25
    triss_merigold6 napisała:

    > Dziecku trzeba organizować czas, pokazać różne możliwości, wdrożyć do regularne
    > go uprawiania sportu etc.

    To brzmi jak program resocjalizacji w jakimś ośrodku dla młodocianych przestępców.


  • triss_merigold6 06.06.19, 07:34
    Dla mnie brzmi normalnie, może zbyt skrótowo piszę. Uważam, że z dziećmi trzeba wyjeżdżać wspólnie rodzinnie, chodzić w różne miejsca, zapewnić możliwość sprawdzenia, czym można się zainteresować/zafascynować etc., a nie ograniczać się tylko do zapłacenia za zajęcia.

    Odnośnie do sportu - nawyk, ma zostać wyrobiony nawyk i potrzeba regularnego ruchu. Dobra kondycja fizyczna to element kapitału młodego człowieka, jego zasób i punkty do atrakcyjności dla płci przeciwnej.
  • bo_ob 06.06.19, 07:52
    To dalej brzmi jak program resocjalizacji oraz jak wychowawcze ADHD.

    Dziecko trzeba kochać, być z nim, wychowywać, dawać dobry przykład i nie zawracać mu za bardzo głowy smile

  • black.emma 06.06.19, 08:15
    A czy Triss napisała cokolwiek innego? Sugerujesz, że rodzic na wspólnych wyjazdach, podrzucający mu interesowania i chodzący w różne miejsca nie kocha, nie jest z dzieckiem i nie wychowuje? Śmiem twierdzić, że daje mu więcej niż taki, który nie zawraca mu głowy. No, ale to trzeba się wysilić..
  • 45rtg 06.06.19, 10:17
    black.emma napisała:

    > A czy Triss napisała cokolwiek innego? Sugerujesz, że rodzic na wspólnych wyjaz
    > dach, podrzucający mu interesowania i chodzący w różne miejsca nie kocha, nie j
    > est z dzieckiem i nie wychowuje? Śmiem twierdzić, że daje mu więcej niż taki, k
    > tóry nie zawraca mu głowy. No, ale to trzeba się wysilić..

    Bzdura. Rodzic ciągający dziecko na obowiązkowe wspólne wyjazdy, narzucający zainteresowania i śledzący dziecko może i kocha, ale jest z dzieckiem tak, że dziecko wolałoby być samo, a wychowuje to dziecko na niezaradnego niedojdę, który co najwyżej będzie miał tyle z życia, że jak się raz wyrwie, to pójdzie w tango zupełnie nie umiejąc o siebie zadbać. Dobrze będzie, jeżeli do znalezienia takiego zerwanego ze smyczy "zadbanego" dziecka nie będą potrzebni płetwonurkowie.
  • triss_merigold6 06.06.19, 10:25
    Obowiązkowe? To chyba oczywiste, że jeśli rodzice jadą na wakacje/ferie/ święta, to zabierają ze sobą dzieci.
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 10:27
    A wiesz, niekoniecznie...
  • 45rtg 06.06.19, 10:31
    triss_merigold6 napisała:

    > Obowiązkowe? To chyba oczywiste, że jeśli rodzice jadą na wakacje/ferie/ święta
    > , to zabierają ze sobą dzieci.

    Nie, to nie jest oczywiste. Dzieci mogą jechać na wakacje oddzielnie od rodziców, a jak mają po kilkanaście lat to nawet na parę dni zostać same w domu, a rodzice sobie na przykład wyskoczą na dzień, czy dwa. No ale to trzeba mieć ogarnięte dzieci nauczone samodzielności, a nie rekrutów.
  • triss_merigold6 06.06.19, 10:44
    Mogą - na obóz czy kolonie. Rodzice w tym czasie pracują i oszczędzają urlop na wspolne wyjazdy z dziećmi.
    To kilkanaście lat, to bliżej 13 czy 17?
  • 45rtg 06.06.19, 10:47
    triss_merigold6 napisała:

    > Mogą - na obóz czy kolonie. Rodzice w tym czasie pracują i oszczędzają urlop na
    > wspolne wyjazdy z dziećmi.
    > To kilkanaście lat, to bliżej 13 czy 17?

    Im dalej od 13, a bliżej 17, tym dłuższy czas mogą sobie same w domu mieszkać.
  • triss_merigold6 06.06.19, 10:59
    W sensie, że zostawilbys 13-latka samego w domu na dłużej niż 1 dobę?
  • 45rtg 06.06.19, 11:01
    triss_merigold6 napisała:

    > W sensie, że zostawilbys 13-latka samego w domu na dłużej niż 1 dobę?

    Spokojnie zostawiłbym przez noc.
    Oczywiście mówię o moich, dobrze wychowanych 13-latkach. Wiadomo, że niuniuś, za którego matka patrzy na zegarek i mówi, że już czas jeść, myć się, spać, siusiu, kupkę, budzić się to umrze z głodu i wyczerpania.
  • triss_merigold6 06.06.19, 11:04
    Na noc to i ja bym zostawiła np. w razie wyjścia dorosłych na spotkanie dla dorosłych.

    Ponawiam pytanie, czy zostawiłbys 13-latka samego w domu na dlużej niż dobę, 24 godziny. Na weekend? Tydzień?
  • 45rtg 06.06.19, 11:16
    triss_merigold6 napisała:

    > Na noc to i ja bym zostawiła np. w razie wyjścia dorosłych na spotkanie dla dor
    > osłych.
    >
    > Ponawiam pytanie, czy zostawiłbys 13-latka samego w domu na dlużej niż dobę, 24
    > godziny. Na weekend? Tydzień?

    Przecież napisałem, że zostawiłbym przez noc. Czyli przynajmniej dobę - półtorej. Tydzień jeszcze nie.
  • spanish_fly 06.06.19, 11:13
    Moje 14-letnie zostaje czasem samo w domu na łykend. I co w związku z tym?
  • black.emma 06.06.19, 11:38
    Niektórych dzieci nie trzeba ciągać, zmuszać, czy czegoś im narzucać. Ale to trzeba mieć kontakt z dzieckiem i się nawzajem lubić. I wcale to nie wyklucza samodzielności. Dziecko nie musi siedzieć samo w domu przez całe wakacje, żeby umieć się ogarnąć.
  • spanish_fly 06.06.19, 10:55
    Trzeba, oczywiście. Ale jak dziecko zostanie parę dni samo w domu podczas gdy rodzice są w pracy to nie oznacza, że jest skazane na zejście na złą drogę. Przesadzić można w każdą stronę.
  • matacznik 06.06.19, 07:48
    bo_ob napisała:

    > To brzmi jak program resocjalizacji w jakimś ośrodku dla młodocianych przestępców.
    >
    Albo w ośrodku odwykowym. I przy odwyku (albo resocjalizacji) miałby sens. Ale odwyk prewencyjny to jakby nowość.
  • bo_ob 06.06.19, 07:55
    Jak ja bym była dzieckiem, któremu mama ciągle chce organizować czas, to bym udawała, że źle się czuję, żeby mieć chwilę spokoju smile

  • black.emma 06.06.19, 08:18
    Trochę demonizujesz, bo przecież nikt dziecku nie organizuje każdej minuty. Nie mów, że podrzucanie ciekawych zajęć, pokazywanie nowości, zachęcanie do sportu, wspólne wyjazdy organizowane pod dzieci, zwiedzanie itp. są zarezerwowane tylko dla młodocianych przestępców na odwyku. Doprawdy paradne.
  • bo_ob 06.06.19, 08:46
    black.emma napisała:

    > Nie
    > mów, że podrzucanie ciekawych zajęć, pokazywanie nowości, zachęcanie do sportu
    > , wspólne wyjazdy organizowane pod dzieci, zwiedzanie itp. są zarezerwowane tyl
    > ko dla młodocianych przestępców na odwyku.

    Tyle, że ja tego nie mówiłam.
  • black.emma 06.06.19, 08:51
    "To brzmi jak program resocjalizacji w jakimś ośrodku dla młodocianych przestępców."

    "To dalej brzmi jak program resocjalizacji oraz jak wychowawcze ADHD."
  • 45rtg 06.06.19, 10:17
    black.emma napisała:

    > Trochę demonizujesz, bo przecież nikt dziecku nie organizuje każdej minuty. Nie

    No jak nie, jak właśnie Triss takie coś opisuje.

  • vre-sna 06.06.19, 07:54
    Oczywiscie
    Ale nalezy rowniez spojrzec i wschluchac sie w potrzeby
  • bo_ob 05.06.19, 20:25
    Dziś? Zawsze były dzieci zaniedbane wychowawczo i zawsze była przemoc, nawet wtedy gdy nie było Internetu ani telewizji.

    Nie wierzę w kontrole. Nie wierzę, że można kogoś upilnować. Wierzę w to, że jeśli dziecku wpoi się od małego co jest dobre a co złe, to dziecko upilnuje się samo.
  • ck2 05.06.19, 21:51
    To chyba zaklinanie rzeczywistości, że deficyty własne/rodzinne oraz to, co się w życiu nie udało, da radę odkręcić zadaniowym działaniem. Znam przypadki domów, gdzie wszystko było ok finansowo i organizacyjne, dzieci niby zadbane, ale emocjonalnie rodzice nienadający się, tacy stylu nie ma ofiar i weź się w garść. Średnio takim dzieciom w życiu powychodziło.
  • inguszetia_2006 05.06.19, 22:01
    Witam
    Demonizujesz internet, a to tylko wisienka na torcie. Statystyka jest taka - setki tysięcy dzieci (żeby nie powiedzieć, że wszystkie w przedziale wiekowym X-Y) korzystają z sieci, a wkładanie pizzy koledze w odbyt zdarza się rzadko. Zakładam (doświadczenie życiowe), że 50% rodziców nie kontroluje dzieci w sieci.
    Pzdr.
    Ing
  • triss_merigold6 05.06.19, 22:31
    Nie demonizuję internetu tylko wskazuję na czynniki ryzyka i zagrożenia łącznie. Nie sam dostęp nieograniczony do internetu, tylko w połączeniu z X,Z,Y itd.
    Jeśli rodzic nie kontroluje aktywności w sieci dziecka z wczesnych klas podstawówki, to jest nieodpowiedzialnym debilem.
  • vre-sna 06.06.19, 11:48
    A wiesz, ze istnieje cos takiego jak rozmowa z dzieckiem?
    Tez na temat zagrozen w internecie?
    Ty w ogole rozmawiasz ze swoimi dziecmi?
  • vre-sna 06.06.19, 11:51
    Triss, noz k. urwa mac
    Jak bys byla moja matka to bys o niczym nie wiedziala
    Objawilabym Ci sie jako 25 letnia niwinna lelija
    A wczesniej nie mialabys zadnej wiedzy o mnie oprocz ocen i obecnosci w szkole
  • rb_111222333 06.06.19, 06:16
    Moje dziecko jest jeszcze małe, ale podejście, że rodzic przetrzepuje telefon dziecka, w tym czyta jego prywatne wiadomości mnie nie przekonuje. Pamiętam jak moja mama czytała moje listy i jakie to było chamskie. Moim zdaniem problem nie do końca tkwi w internecie, ale w braku czasu dla dzieci, nie interesowanie się nimi ponad pytanie co było w szkole i pokazania mu fajnych alternatyw spędzania wolnego czasu.
  • triss_merigold6 06.06.19, 06:55
    Nie rozmawiamy o uprzejmości i sv, tylko o bezpieczeństwie. Twoje 10-letnie dziecko może być super i być jednocześnie stalkowane, nękane w mediach społecznościowych, wyzywane, mogą mu robić głupie zdjęcia i szantażowac etc. Rozumiesz? Ono może być ofiarą i bać się powiedzieć dorosłym, wstydzić itp.
    Odnośnie do alternatywnych modeli spędzania czasu - musisz limitowac elektronikę, zeby w ogóle mieć szansę je dzieciom pokazać.
  • bo_ob 06.06.19, 07:04
    triss_merigold6 napisała:

    > Twoje 10-letnie dzi
    > ecko może być super i być jednocześnie stalkowane, nękane w mediach społecznośc
    > iowych, wyzywane, mogą mu robić głupie zdjęcia i szantażowac etc.

    Ale jeśli masz dobry kontakt z dzieckiem, to zauważysz, że coś się z nim dzieje.
    Natomiast jeśli będziesz profilaktycznie przetrzepywać dziecku telefon, to tego dobrego kontaktu nie zbudujesz.
  • maniaczytania 06.06.19, 07:19
    100/100

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • 45rtg 06.06.19, 09:56
    bo_ob napisała:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > Twoje 10-letnie dzi
    > > ecko może być super i być jednocześnie stalkowane, nękane w mediach społe
    > cznośc
    > > iowych, wyzywane, mogą mu robić głupie zdjęcia i szantażowac etc.
    >
    > Ale jeśli masz dobry kontakt z dzieckiem, to zauważysz, że coś się z nim dzieje
    > .
    > Natomiast jeśli będziesz profilaktycznie przetrzepywać dziecku telefon, to tego
    > dobrego kontaktu nie zbudujesz.

    Ona po prostu wierzy, że dziecko zadbane, to dziecko inwigilowane.
  • bo_ob 06.06.19, 09:58
    45rtg napisał:

    > Ona po prostu wierzy, że dziecko zadbane, to dziecko inwigilowane.

    Nie da się dziecka inwigilować, bo dziecko głupie nie jest i szybko nauczy się jak kłamać.
  • 45rtg 06.06.19, 10:18
    bo_ob napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Ona po prostu wierzy, że dziecko zadbane, to dziecko inwigilowane.
    >
    > Nie da się dziecka inwigilować, bo dziecko głupie nie jest i szybko nauczy się
    > jak kłamać.

    A to jest osobna sprawa.
  • ck2 06.06.19, 16:52
    Ba, jeśli masz dobry kontakt z dzieckiem, to ono prawdopodobnie przyjdzie i powie, że coś się dzieje. Ale jeśli tego kontaktu nie ma, to trzeba kontrolować i organizowac dziecku każde 5 minut. Co chyba świadczy o tym, że podswiadomie się wie, że emocjonalnie jako rodzic nie daje się rady.
  • kropkacom 06.06.19, 07:25
    Dziecko, które się wstydzi, boi powiedzieć rodzicom prędzej zniszczy telefon niż pozwoli im go programowo przeglądać. No chyba, że wiesz z doświadczenia co piszesz.
  • maslova 06.06.19, 12:30
    > Twoje 10-letnie dziecko może być super i być jednocześnie stalkowane, nękane w mediach społecznościowych, wyzywane, mogą mu robić głupie zdjęcia i szantażowac etc.

    I jesteś w stanie wyłuskać na telefonie dziecka wszystkie wymienione przez Ciebie zagrożenia?
  • matacznik 06.06.19, 07:31
    triss_merigold6 napisała:


    > obraz dziecka zaniedbanego wychowawczo A.D. 2019 wygląda inaczej - to dziecko
    > niedopilnowane, z niesprawdzonym towarzystwem i rzekomym zaufaniem rodziców,
    > których nie interesuje zawartość gier, telefonu dziecka, komunikatorów i nie moderują treści.
    >
    U mnie - może poza mało precyzyjnym "niedopilnowane" wszystko się zgadza": nie sprawdzam towarzystwa, ufam (nie rzekomo - ufam), nie interesuje mnie zawartość telefonu i komunikatorów, nie moderuję treści, a gry interesują mnie o tyle, o ile inne dobra kultury: która dobra, która ciekawa, co chcieliby dostać.

    > Żeby narobić karalnych głupot, wystarczy, żeby dzieciak miał niekontrolowany ...
    >
    Żeby narobić karalnych głupot, wystarczy, żeby dzieciak miał niekontrolowany dostęp do szuflady (albo bloku) z nożami w kuchni. A kontrola wcale narobieniu karalnych głupot nie zapobiega. Wierzę raczej w edukację, zaufanie, budowanie systemu wartości. Na szkoleniach uczymy się potem o pracownikach wewnątrzsterownych i zewnątrzsterownych. Wychowując dzieci, możemy zaszczepić w nich silną wewnątrzsterowność z solidnym kompasem moralnym. Ale kontrolą się tego nie osiągnie.
  • bovirag 06.06.19, 08:02
    W ogóle nie rozumiem jak można dziecku pozwol8c brac telefon do szkoły! Moje nie mogły do skończenia gimnazjum. Nie jestem naiwna, wiem, że ludzie noszą. Jeśli jednak telefon zostanie zauważony czy ktoś zaraportuje że ktoś tam telefon ma, zostaje on skonfiskowany przez nauczyciela. I nie ma dyskusji ze szkoła, bo każde dzieco/ rodzić przy przyjęciu dzieciaka do szkoly , podpisuje kontrakt ze szkołą.
    I tak, dzieci podróżują do i ze szkoly i jeszcze w historii szkoły nie zdarzyło się, żeby któremu coś się po drodze stało. Co innego, że jeśli dzieciaka nie ma do 15-20 minut po rejestracji, zostaje wykonany telefon do rodziców. Proste.
  • lauren6 06.06.19, 08:38
    > U mnie - może poza mało precyzyjnym "niedopilnowane" wszystko się zgadza": nie sprawdzam towarzystwa, ufam (nie rzekomo - ufam), nie interesuje mnie zawartość telefonu i komunikatorów, nie moderuję treści, a gry interesują mnie o tyle, o ile inne dobra kultury: która dobra, która ciekawa, co chcieliby dostać.

    To jeszcze napisz ile dziecko ma lat.

    Sprawdzanie telefonu 17 latkowi to owszem kosmos.

    Natomiast wręczenie smartfona 8-10 latkowi z przekazem "róbta co chceta, matka się nie wtraca" to jest glupota do kwadratu. Dziecko należy nauczyć bezpieczeństwa w Internecie i nie da się tego zrobić bez prób i błędów. Jakbym nie sprawdzała swojemu dziecku telefonu to nie odinstalowalibyśmy fb. Dzisiaj pewnie musiałabym świecić oczami przed wychowawczynią, bo grupka dzieci z klasy mojego zorganizowała sobie grupę na fb, gdzie w wulgarny sposób pisali o nauczycielach i kolegach z klasy, dzielili się lato filmami itd. No ale wtedy byłabym tą lepszą matką: nie kontrolujacą, pełną zaufania! Cóż, wolę być złą matką, której biedne, tłamszone dziecko w wieku 10 lat nie ogląda patostramerów.
  • bo_ob 06.06.19, 08:45
    lauren6 napisała:

    > Natomiast wręczenie smartfona 8-10 latkowi z przekazem

    Naprawdę teraz 8-10 - latki mają smartfony? Dziwne.
  • triss_merigold6 06.06.19, 08:51
    Sporo ma, to standardowy prezent na komunię. Nie udawaj, że nie wiesz.
  • bo_ob 06.06.19, 08:59
    Nie miałam pojęcia, że już w wieku 8 lat dostaje sie smartfon.
  • kurt.wallander 06.06.19, 09:39
    bo_ob napisała:

    > Nie miałam pojęcia, że już w wieku 8 lat dostaje sie smartfon.

    Dzieci w tym wieku często dostają telefon (a obecnie trudno kupić taki, który nie byłby smartfonem), bo zaczynają same przemieszczać się do szkoły i z powrotem. Oczywiście, dziecko w tym wieku wcale nie musi mieć internetu w telefonie.
  • bo_ob 06.06.19, 09:48
    kurt.wallander napisała:

    > Dzieci w tym wieku często dostają telefon (a obecnie trudno kupić taki, który n
    > ie byłby smartfonem), bo zaczynają same przemieszczać się do szkoły i z powrote
    > m. Oczywiście, dziecko w tym wieku wcale nie musi mieć internetu w telefonie.

    Telefon dla dziecka bez Internetu jest łatwo dostępny za 60 zł, jest to myPhone. Więc chyba nie o to chodzi.
  • bo_ob 06.06.19, 09:51
    bo_ob napisała:

    > Telefon dla dziecka bez Internetu jest łatwo dostępny za 60 zł, jest to myPhon
    > e. Więc chyba nie o to chodzi.

    I wcale nie chodzi o to, że 8-latek ma nie korzystać z Internetu. może i powinien z niego korzystać, ale niech to będzie komputer albo domowy, albo któregoś z rodziców.


  • lauren6 06.06.19, 09:52
    Wystarczy, że nie wykupisz dziecku pakietu Internetu. Nie musisz kupować badziewnego sf z Biedronki.
  • bo_ob 06.06.19, 09:56
    No właśnie.
  • kurt.wallander 06.06.19, 11:53
    bo_ob napisała:

    > No właśnie.

    O tym własnie piszę, a ty mi wyżej wyjeżdżasz z jakims topornym klawiszowcem wink

  • kurt.wallander 06.06.19, 11:52
    bo_ob napisała:


    >
    > Telefon dla dziecka bez Internetu jest łatwo dostępny za 60 zł, jest to myPhon
    > e. Więc chyba nie o to chodzi.

    Ale po co dziecko ma mieć jakis paskudny telefon z klawiszami? Może miec normalny smartfon, bez internetu (ale z mozliwością korzystania z internetu domowego).
  • matacznik 06.06.19, 08:51
    lauren6 napisała:

    > To jeszcze napisz ile dziecko ma lat.
    >
    Teraz mają po naście, ale smartfony mają bodaj od ósmego roku życia i tej kontroli nie było nigdy.

    > Natomiast wręczenie smartfona 8-10 latkowi z przekazem "róbta co chceta,
    > matka się nie wtraca" to jest glupota do kwadratu.
    >
    Nie mam problemu z byciem głupim w Twoich oczach.

    > Dziecko należy nauczyć bezpieczeństwa w Internecie i nie da się tego zrobić
    > bez prób i błędów.
    >
    Przekazywanie wiedzy polega głównie na tłumaczeniu. Próby i błędy to coś, co uczony robi z wiedzą. Kontrola i zakazy z kolei - a głównie o tym jest mowa w wątku - to już pokazywanie braku wiary w skuteczność swojego tłumaczenia.

    > Jakbym nie sprawdzała swojemu dziecku telefonu to nie odinstalowalibyśmy fb.
    >
    Ja nie sprawdzałem i nie odinstalowałem. Nic złego się nie stało.

    > Dzisiaj pewnie musiałabym świecić oczami przed wychowawczynią, bo grupka
    > dzieci z klasy mojego zorganizowała sobie grupę na fb, gdzie w wulgarny sposób
    > pisali o nauczycielach i kolegach z klasy, dzielili się lato filmami itd.
    >
    Podobnie było w klasie mojego dziecka. I wiesz co? Moje dziecko nie przyłączyło się do tej grupy, a ja nie musiałem świecić oczami.

    > No ale wtedy byłabym tą lepszą matką: nie kontrolujacą, pełną zaufania!
    >
    Nie tyle lepszą, co inną. Inny model wychowawczy. Każdy ma swoje wady i zalety. Każdy ma swoje konsekwencje.

    > Cóż, wolę być złą matką, której biedne, tłamszone dziecko w wieku 10 lat
    > nie ogląda patostramerów.
    >
    Ja wolę być ojcem, którego dziecko ani nie jest biedne, ani tłamszone, ani nie ogląda patostreamerów. Oczywiście preferencje to kwestia osobnicza, nie ma jednego wzorca.
  • lauren6 06.06.19, 09:54
    Dzielny tatuś, który nie kontroluje, a dziecko wychowało się samo (czytaj: wychowała je matka, pewnie z pomocą dziadkow).
  • bo_ob 06.06.19, 09:57
    lauren6 napisała:

    > Dzielny tatuś, który nie kontroluje

    Albo: nie kontroluje, bo wcześniej wychowywał.
  • matacznik 06.06.19, 09:58
    lauren6 napisała:

    > a dziecko wychowało się samo (czytaj: wychowała je matka, pewnie z pomocą dziadkow).
    >
    Ucieczka w projekcje. Spoko.
  • 45rtg 06.06.19, 10:19
    lauren6 napisała:

    > Dzielny tatuś, który nie kontroluje, a dziecko wychowało się samo (czytaj: wych
    > owała je matka, pewnie z pomocą dziadkow).

    Seksizm nasz powszedni...
  • lauren6 06.06.19, 10:59
    Nie seksizm tylko suche fakty. Po tym wątku widać jak na dłoni zaniedbania wychowawcze niektórych ojców.
  • 45rtg 06.06.19, 11:03
    lauren6 napisała:

    > Nie seksizm tylko suche fakty. Po tym wątku widać jak na dłoni zaniedbania wych
    > owawcze niektórych ojców.

    Tak dokładniej, to widać, do jakich błędów prowadzi nadgorliwość wychowawcza części wypowiadających się tu matek.
  • maslova 06.06.19, 12:33
    > Jakbym nie sprawdzała swojemu dziecku telefonu to nie odinstalowalibyśmy fb

    I dajesz głowę za to, że Twoje dziecko nie założy profilu na fb czy innym portalu społecznościowym na jakimś urządzeniu mobilnym kolegi?
  • vre-sna 06.06.19, 13:54
    Rozmowa, rozmowa
    Demonizujecie ten internet, to dziala naprawde na jednostki wybitnie podatne
  • gulcia77 06.06.19, 08:51
    Triss, to jest trochę za duże uproszczenie. Wychowałam się i dalej mieszkam na kopalnianym osiedlu. I różne rzeczy widziałam w czasach przedpotopowych, bez Internetu i dostępu do elektroniki. Ale często powodowanych tym, co dzisiaj, czyli brakiem zainteresowania, brakiem więzi. Ale też brakiem wymagań i obowiązków. Wydaje mi się, że dobre rodzicielstwo to taka ciągła walka z samym sobą, żeby nie przegiąć w żadną stronę. Zarówno brak kontroli, jak i jej nadmiar jest tak samo zły. No i jeszcze jedno, na dziecko mają wpływ różne czynniki. Bywają sytuacje, w których najtrudniej jest przyjąć do wiadomości, że moje dziecko może nie być niewinne, choć to jest zawsze pierwszy odruch.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • swinka-morska 06.06.19, 09:21
    Czytam sobie ten wątek i przeraża mnie dominujące podejście "dziecko ma dostęp do netu a ja nie będę sprawdzać, bo wystarczy moje przekonanie, że mam dobrą więź z dzieckiem".
    Niekontrolowany dostęp do internetu to mniej-więcej tak jakby wystawić dziecko w nocy na ulicę między wojną gangów a burdelem - zrobiłybyście tak w realu? Nie? To czemu pozwalacie na to w necie?
    Przypominam, że są dwie rzeczy, których dzieci nie potrafią sobie same dozować - słodycze i ekrany...
  • triss_merigold6 06.06.19, 09:27
    Mnie też przeraża, bo nie ma silniejszych stymulantow dla mózgu przedszkolaka czy dziecka wczesnoszkolnego od bodźców z np. gier. Jest fala uzależnień dorosłych ludzi od fb i instagrama, też nie wzięła się znikąd.
  • bo_ob 06.06.19, 09:33
    triss_merigold6 napisała:

    > Mnie też przeraża, bo nie ma silniejszych stymulantow dla mózgu przedszkolaka c
    > zy dziecka wczesnoszkolnego od bodźców z np. gier.

    Może ja się nie znam, ale nie pojmuję dlaczego i po co ktoś daje przedszkolakowi smartfon?
  • triss_merigold6 06.06.19, 09:50
    Tablet, laptopa, psp - chodzi o nielimitowane udostępnianie do grania i oglądania bajek, a nie prawo własności.
  • bo_ob 06.06.19, 09:54
    Aha. No ale to chyba dzieje sie w obecności i przytomności rodziców?

    Co prawda znam mamę, która pozwalała przedszkolakowi grać wiele godzin, bo sama miała wtedy święty spokój i mogła zając się swoim telefonem.
  • black.emma 06.06.19, 11:43
    Jedną taką matkę znasz? Przecież takich dzieciaków jest tysiące. I spokojnie wskażę ci je palcem w obcej grupie, od razu widać po zachowaniu i tekstach. No, ale przecież te dzieci mają wolność i nie będą niedojdami, jak te zaopiekowane.
  • kurt.wallander 06.06.19, 11:55
    black.emma napisała:

    > Jedną taką matkę znasz? Przecież takich dzieciaków jest tysiące. I spokojnie ws
    > każę ci je palcem w obcej grupie, od razu widać po zachowaniu i tekstach. No, a
    > le przecież te dzieci mają wolność i nie będą niedojdami, jak te zaopiekowane.

    To chyba kwestia definicji zaopiekowania. Dla mnie zaopiekowanie nie jest równoznaczne z nieustanną inwigilacją i planowaniu dzieciom każdej minuty dnia. Raczej jest to intensywna praca nad zbudowaniem więzi i przekazaniem wartości moralnych od najmłodszych lat. W wieku nastoletnim to juz właściwie odcina się kupony od wcześniejszego wychowania.
  • black.emma 06.06.19, 12:06
    Błagam, zacytuj, gdzie ja piszę o inwigilacji i planowaniu każdej minuty dnia. Przecież kto jak nie rodzic ma dziecku proponować, zachęcać, pokazywać możliwości? To wcale nie musi oznaczać planowania każdej minuty dnia. Co, w tym złego, że dziecko ma fajnie zaplanowane wakacje (przecież nie całe 10 tygodni, zawsze zostaną ze 2/3 do ponudzenia się), w weekendy wyjeżdża lub uprawia jakiś sport (przecież nie w każdy, ja sama bym miała tego dość) itd?
    Wierz mi, że są dzieci, którym nikt niczego nie pokaże, nie zachęci, tylko zostawiają z tabletem i są wyluzowani. Bo nie ma co się wtrącać i zawracać dziecku de. A w rzeczywistości to chodzi o niezawracanie de sobie samemu.
  • kurt.wallander 06.06.19, 12:34
    black.emma napisała:

    > Błagam, zacytuj, gdzie ja piszę o inwigilacji i planowaniu każdej minuty dnia.

    Bardziej odnosiłam się do wypowiedzi triss, a wydało mi się, że w pełni popiersz jej podejście.


    > Przecież kto jak nie rodzic ma dziecku proponować, zachęcać, pokazywać możliwoś
    > ci? To wcale nie musi oznaczać planowania każdej minuty dnia. Co, w tym złego,
    > że dziecko ma fajnie zaplanowane wakacje (przecież nie całe 10 tygodni, zawsze
    > zostaną ze 2/3 do ponudzenia się), w weekendy wyjeżdża lub uprawia jakiś sport
    > (przecież nie w każdy, ja sama bym miała tego dość) itd?

    A z tym to sie w pełni zgadzam, miałam na mysli patologiczną niechęć do dania dziecku choc odrobiny wolnego czasu, o spędzaniu którego ono samo może w pełni decydować.

    > Wierz mi, że są dzieci, którym nikt niczego nie pokaże, nie zachęci, tylko zost
    > awiają z tabletem i są wyluzowani. Bo nie ma co się wtrącać i zawracać dziecku
    > de. A w rzeczywistości to chodzi o niezawracanie de sobie samemu.

    Z tym tez sie zgadzam.
  • krejzimama 06.06.19, 11:34
    Tak mówili kiedyś o książkach.

    --
    Nolite te bastardes carborundorum!
  • 45rtg 06.06.19, 09:53
    swinka-morska napisała:

    > Niekontrolowany dostęp do internetu to mniej-więcej tak jakby wystawić dziecko
    > w nocy na ulicę między wojną gangów a burdelem - zrobiłybyście tak w realu? Nie

    Bredzisz. Najzwyczajniej na świecie bredzisz.
  • matacznik 06.06.19, 09:56
    swinka-morska napisała:

    > przeraża mnie dominujące podejście "dziecko ma dostęp do netu a ja nie będę
    > sprawdzać, bo wystarczy moje przekonanie, że mam dobrą więź z dzieckiem".
    >
    Dlaczego aż przeraża?

    > Niekontrolowany dostęp do internetu to mniej-więcej tak jakby wystawić dziecko
    > w nocy na ulicę między wojną gangów a burdelem
    >
    Niezły macie Internet w tym Archeo, siostry.
  • madami 06.06.19, 13:46
    Limitować dostep do netu można małym dzieciom
    nastolatki to inna bajka, bedą korzystać z netu czy tego chcemy czy nie, będą oglądać np. pornografię czy tego chcemy czy nie
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 09:26
    Jeśli rodzić przykładał się do wychowania przez 10 lat, to nie musi kontrolować każdej myśli dziecka, ale czujny być powinien zawsze.
  • madami 06.06.19, 11:28
    Patologia to nie tylko przepijanie pińćsetplusa to również brak czasu i zaniedbanie emocjonalne i intelektualne, brak wychowywania, brak zasad - prawdopodobnie tak to wyglądało w tych rodzinach. Dzieciaki są pozostawiane same sobie, rodzice zajęci swoją pracą i swoimi sprawami, dziecko ma wpasować się wizualnie w jakiś tam wzorzec danej rodziny ale co mysli, co czuje, czym się interesuje, co je boli - nikogo to nie interesuje, dziecko jako człowiek.
  • black.emma 06.06.19, 11:41
    Zobacz wyżej. Jak kogoś interesuje to oznacza, że dziecko "ciąga, narzuca, śledzi" i "wychowuje niedojdę". A potem mamy, co mamy.
  • spanish_fly 06.06.19, 11:54
    Bo przesadzić można w każdą stronę. Nadmierna kontrola też często oznacza lekceważenie dla tego, co dziecko myśli, co czuje i czym się interesuje. Bo rodzice mają swoją agendę i dziecko ma się do niej dostosować, a interesowanie się oznacza wyłącznie sprawdzanie czy dziecko robi, to co według rodziców powinno.
  • black.emma 06.06.19, 12:00
    No ale nie nazywajmy kontrolą tego, że się nie zostawia dziecka samemu sobie. To, że organizuję dziecku wyjazdy (oczywiście w porozumieniu z nim, bo po co mi zniechęcone i marudzące dziecko na wycieczce), zachęcam do spróbowania różnych sportów (nie chce to nie), nie zostawiam 7/8-latka na cały dzień samego w domu, tylko organizuję sensowną i atrakcyjną dla niego opiekę/zajęcia i zabieram na wakacje to już taka kontrola?
  • spanish_fly 06.06.19, 12:05
    Skąd ma wiedzieć, jak jest u Ciebie? Sama sobie odpowiedz. Znam takich, co moim zdaniem przesadzają z organizowaniem dzieciom czasu.
  • black.emma 06.06.19, 12:07
    Odnoszę się do tego, o czym piszemy w tym wątku.
  • spanish_fly 06.06.19, 12:10
    To tak samo jak jak.
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 12:47
    black.emma napisała:

    > No ale nie nazywajmy kontrolą tego, że się nie zostawia dziecka samemu sobie. T
    > o, że organizuję dziecku wyjazdy (oczywiście w porozumieniu z nim, bo po co mi
    > zniechęcone i marudzące dziecko na wycieczce), zachęcam do spróbowania różnych
    > sportów (nie chce to nie), nie zostawiam 7/8-latka na cały dzień samego w domu,
    > tylko organizuję sensowną i atrakcyjną dla niego opiekę/zajęcia i zabieram na
    > wakacje to już taka kontrola?

    Można to wszystko robić i jednocześnie wiele sygnałów przegapić. Są rodzice, których dzieci latają samopas, ale był czas na TE ważne rozmowy i dzieci znają granice. Są i tacy, którzy animują dzieci od rana do wieczora, by nie miały kiedy się ponudzić i te pod skórą gromadzą złość i agresję. Nie do wychwycenia dla większości ludzi. Ale wystarczy taki wyjazd i wychodzi. To mogli być zatem chłopcy z tzw dobrych domów, gdzie wizerunkowo fajnie wszystko wygląda. Są wyjazdy, ciuchy, korepetycje i aj waj, rodzice uśmiechnięci kłapiący dziobem naokoło, że oni to by nigdy, u niech to rak i siak. Dziecko wie swoje...
  • black.emma 06.06.19, 13:29
    No cóż... dziękuję za porcję truizmów.
    Mam wrażenie, że większość w tym wątku utożsamia pogląd, że dzieckiem trzeba się zająć ze ścisłą kontrolą i wypełnieniem dziecku czasu co do minuty. A tak nie jest.
    "Są wyjazdy, ciuchy, korepetycje i aj waj, "
    Wyjazdy to może być dzień na rowerach, niekoniecznie Dominikana. I jest czas i klimat, żeby spokojnie pogadać. A o ciuchach i korepetycjach ani ja, ani nikt inny nie pisał, więc nie wiem do czego się odnosisz.

    "Są rodzice, których dzieci latają samopas, ale był czas na TE ważne rozmowy i dzieci znają granice. "
    Raczej takich nie znam. Czas na TE rozmowy mają jednak ludzie, którzy się dziećmi OPIEKUJĄ (nie mylić z kontrolują i wypełniają każdą sekundę życia).
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 13:50
    Diabeł tkwi w szczególe... jeśli wyjazdy są z kupą znajomych, bo rodzice tak lubią, to nie ma kiedy pogadać.

    >Raczej takich nie znam. Czas na TE rozmowy mają jednak ludzie, którzy się dziećmi OPIEKUJĄ (nie mylić z kontrolują i wypełniają każdą sekundę życia).
    A ja znam takich, co bardzo dużo pracują, ale wychowują dobrze, bo są po prostu dobrymi i mądrymi ludźmi i w tym systemie wartości dziecko wzrasta. I mimo,że teraz biega z kluczem na szyi i kupuje czipsy, to pizzy w tyłek nikomu nie wsadzi.
    Jestem przeciwna powierzchownemu podchodzeniu do tematu. Nie kupuję wersji, że dużo czasu spędzam z dzieckiem, to ono nigdy w życiu takich rzeczy nie zrobi. Głupi i mało uważni rodzice wychowują takie same dzieci.
  • matacznik 06.06.19, 14:18
    black.emma napisała:

    > Mam wrażenie, że większość w tym wątku utożsamia pogląd, że dzieckiem trzeba
    > się zająć ze ścisłą kontrolą i wypełnieniem dziecku czasu co do minuty. A tak nie jest.
    >
    Nikt tu nie kwestionuje tego, że dzieckiem trzeba się zająć. Spór jest między rodzicami, którzy uważają, że dziecko dobrze wychowywane dobrze wybierze, więc nie trzeba mu limitować ani kontrolować nowoczesnych technologii (opcja "róbta co chceta"), a rodzicami, którzy uważają, że dziecko z ekspozycją na czynniki negatywne jest realnie zagrożone stoczeniem się, więc nowoczesne technologie należy limitować i kontrolować (opcja "kontrola najwyższą formą zaufania").
  • black.emma 06.06.19, 14:40
    Właśnie kwestionuje. Triss napisała:" Dziecku trzeba organizować czas, pokazać różne możliwości, wdrożyć do regularnego uprawiania sportu etc.", na co dostała odpowiedzi, że to wygląda jak program resocjalizacji i ja się z tym nie zgadzam. Pamiętaj, że mówimy tu o dzieciach ok. 9-letnich, ja o trochę młodszym. Dla mnie właśnie to jest kluczem opieki nad dzieckiem a nie żadnym programem dla młodocianych przestępców (co też padło). I nie uważam, jak niektórzy, że realizacja tej opieki wyklucza zadbanie o potrzeby emocjonalne dziecka, a wręcz mu sprzyja bo rodzic ma dużo czasu i okazji, żeby spokojnie z dzieckiem pobyć i porozmawiać o rożnych sprawach.
  • kurt.wallander 06.06.19, 14:43
    black.emma napisała:

    > Właśnie kwestionuje. Triss napisała:" Dziecku trzeba organizować czas, pokazać
    > różne możliwości, wdrożyć do regularnego uprawiania sportu etc.", na co dostała
    > odpowiedzi, że to wygląda jak program resocjalizacji i ja się z tym nie zgadza
    > m. Pamiętaj, że mówimy tu o dzieciach ok. 9-letnich, ja o trochę młodszym.

    Chyba nieporozumienia w temacie wynikają z wieku, o jakim myslimy. Ja z kolei patrzę z perspektywy matki nastoletnich dzieci.
  • matacznik 06.06.19, 14:59
    black.emma napisała:

    > Właśnie kwestionuje.
    >
    Nikt nie kwestionuje opieki na poziomie takich ogólników, jakimi Ty ją opisujesz. Różnimy się tu na forum w ocenie konkretnych działań w ramach tej opieki.

    > Triss napisała:" Dziecku trzeba organizować czas, pokazać różne możliwości,
    > wdrożyć do regularnego uprawiania sportu etc.", na co dostała
    > odpowiedzi, że to wygląda jak program resocjalizacji i ja się z tym nie zgadzam.
    >
    W kontekście stanowiska Triss w całym wątku niewinnie brzmi tylko "pokazać różne możliwości". Zorganizowanie komuś czasu (nie z kimś -- komuś) to ręczne sterowanie. Wdrożenie do regularnego uprawiania sportu, jeśli nie wynika z potrzeby dziecka, tylko z potrzeby rodzica, to ręczne sterowanie.
    Ręczne sterowanie to też opieka. Wszyscy chcemy się opiekować swoimi dziećmi. Ale nie wszyscy wybieramy te same metody.

    > Pamiętaj, że mówimy tu o dzieciach ok. 9-letnich, ja o trochę młodszym. Dla
    > mnie właśnie to jest kluczem opieki nad dzieckiem a nie żadnym programem
    > dla młodocianych przestępców (co też padło).
    >
    Zdziwiłbym się, gdybyś uważała, że źle robisz.
    Ale dziecku można pomóc w organizacji czasu w porozumieniu z nim.
    Do sportu można zachęcać pokazując różne ciekawe dyscypliny, samemu aktywnie uprawiając sport, wspierając wybory dziecka (zakup sprzętu, finansowanie zajęć, dowożenie na nie). Jeśli to właśnie robisz i to właśnie widzisz w słowach Triss, to nic dziwnego, że nie rozumiesz krytyków.
    Bo oni widzą ręczne sterowanie i reżym ośrodka resocjalizacyjnego.
  • spanish_fly 06.06.19, 15:00
    Triss napisała dużo więcej. Np. że dziecko w tym wieku, koniecznie musi siedzieć na świetlicy albo zajęciach dodatkowych, żeby przypadkiem nie chodziło "z kluczem na szyi".
  • triss_merigold6 06.06.19, 15:23
    Naprawdę muszę dopisywać, że może być pod opieką np. babci czy któregoś z bezrobotnych rodziców, żebyś zrozumiała ideę?
  • spanish_fly 06.06.19, 15:26
    Naprawdę nie musisz.
  • triss_merigold6 06.06.19, 15:29
    Bo mam wrażenie, że nie zrozumiałaś.
    Jeśli na 8-9-latka, wracajacego o 12 ze szkoły, czeka w domu rodzic, to dziecko automatycznie nie podpada pod kategorię włóczenia się samopas z kluczem na szyi.
  • spanish_fly 06.06.19, 15:41
    Jest to dla mnie absolutnie jasne. Po prostu uważam, że jeśli dziecko tak woli to nic się nie stanie, jeśli zamiast się męczyć na świetlicy spędzi te kilka godzin do powrotu rodziców we własnym domu. Ten klucz na szyi jest właśnie po to, żeby wejść do domu zamiast się włóczyć.
  • danaide 06.06.19, 21:43
    A dziecko, nawet takie 8-9letnie, nie ma prawa sobie wrócić do domu, otworzyć drzwi własnym kluczem i pobyć w domu do czasu przyjścia rodziców? Ty w drodze z pracy do domu włóczysz się samopas czy po prostu wracasz?
  • bo_ob 06.06.19, 15:32
    Triss, tak z ciekawości: od jakiego wieku planujesz dać dzieciom trochę wolnego czasu dla siebie poza twoją kontrolą?
  • kurt.wallander 06.06.19, 14:27
    black.emma napisała:

    Czas na TE rozmowy mają jednak ludzie, którzy się dzieć
    > mi OPIEKUJĄ (nie mylić z kontrolują i wypełniają każdą sekundę życia).

    Tylko, że etap typowej OPIEKI, skoro juz tak wielkimi literami, to jest do pewnego wieku. Ja mam nastolatki, w jakims sensie oczywiście się nimi nadal opiekuję, ale ja wolę słowo "wychowuję". Aczkolwiek, jak juz gdzieś indziej w tej dyskusji pisałam, teraz juz bardziej odcinam kupony od wychowania, jakie miało miejsce do tej pory.
  • matacznik 06.06.19, 14:29
    kurt.wallander napisała:

    > teraz juz bardziej odcinam kupony od wychowania, jakie miało miejsce do tej pory.
    >
    Otóż to.
  • black.emma 06.06.19, 14:33
    To zupełnie coś innego. Rozmawiamy w kontekście tego, co się stało na zielonej szkole, a tam były dzieci w wieku 9 lat.
  • black.emma 06.06.19, 14:35
    Dużymi literami, bo sporo osób w tym wątku utożsamia opiekę z nadmierną kontrolą. A ja cały czas piszę o opiece w rozumieniu zadbania o dziecko i przejmowania się nim w szerokim tego słowa znaczeniu (czyli edukacją, potrzebami emocjonalnymi, zdrowiem itd.).
  • kurt.wallander 06.06.19, 11:57
    black.emma napisała:

    > Zobacz wyżej. Jak kogoś interesuje to oznacza, że dziecko "ciąga, narzuca, śled
    > zi" i "wychowuje niedojdę". A potem mamy, co mamy.

    Ty tez nie odróżnasz wychowywania i interesowania się dzieckiem od nieustannej kontroli i planowania dziecku życia?
  • sabciasal 06.06.19, 11:52
    zgadzam się. w klasie mojej młodszej córki takie działania podejmował chłopak z zupełnie "normalnej" rodziny, z dość fajnymi (z zebrań) rodzicami. po prostu był wredny i lubił być przywódcą - taką formę sobie wybrał.
    dzieci z naprawdę patologicznych rodzin - a są- mają problemy ze sobą, są czasem nawet agresywne - ale to nie były nigdy działania wyłącznie złośliwe, ukierunkowane na zniszczenie innego, raczej obrona przez atak.
  • vre-sna 06.06.19, 13:36
    Widzisz, a jak moje dziecko mialo problem z kolega, to krotka narada i swietne rozwiazanie
    Starszy poszedl do szkoly, pogadal z chlopakiem
    Jedno zdanie: obym nie musial tu wrocic i mlodsza miala juz spokoj
    Ale mam z nia kontakt o tyle, ze mi mowi a ja slucham
    Jaki internet zagrozeniem skoro z dzieckkem rozmawiasz nt nieznajomych 13-letnich Wojtkow?
  • vre-sna 06.06.19, 13:45
    Jak przypadkiem co naprawde jest malo mozliwe bez celowych dzialan, w komp maloetniego otworza sie porno strony to nie umiecie wytlumaczyc co to jest?
    Zreszta, do darknetu jest daleka droga, a nie wierze, ze malolaty wchodza na wyborcza czy tez onet, to jest nudne
    Moze gry sa zagrozeniem ale z doswiadczenia wiem ze dzieciaki swietnie odrozniaja to co jest nierzeczywiste od rzeczywistosci
    To jak oddzialywuje internet na ludzi to jest cecha osobowosciowa, nie wiek
  • mail-na-gazecie 06.06.19, 15:14
    Oj, nie dawaj się nabrać. Fajni rodzice mają fajne dzieci. Rodzice potrafią naprawdę nieźle udawać fajnych, dzieci są naturalne.
  • saszanasza 06.06.19, 15:31
    Mam do swoich dzieci zaufanie. Nie przeglądam dzieciom (11 lat córka, 17 syn) telefonów, natomiast moje koleżanki przeglądają, tyle, że dzieci potrafią wykasować niektóre wiadomości tak na forach jak i sms.
    Natomiast.....mojej córce wystarczy świadomość, że w każdej chwili jakiś rodzic może przejrzeć telefon swojemu dziecku i może przeczytać to co moja córka pisze, zanim ta zdecyduje się wykasować niestosowne treści, tak więc....córka nie dość, że dba o odpowiednie słownictwo, to i nie popełnia błędów w obawie, że jakiś znajomy rodzic mi doniesie😜

    Abstrahując od tej pośredniej formy kontroli😉 moje dziecko ma do mnie zaufanie na tyle, że czasami zniesmaczona mówi co wypisują jej koleżanki i wspólnie o tym rozmawiamy w kontekście, dlaczego to jest złe i jakie są tego skutki. Ostatnio opowiadała, że na tiktoku jej koleżanka pochwaliła się srednią 5,71 a ma 4,19, i to był doskonały materiał na rozmowę na temat „prawd” zamieszczanych w internecie przez dzieciaki😁


    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • vre-sna 06.06.19, 22:17
    Nie rozumiem potrzeby wprowadzania wojskowych zasad gdy dzieciak po prostu sobie zyje.
    Zrozumialabym, gdyby dziecko pilo, szlajalo sie, do szkoly nie chodzilo, narkotyzowalo sie i mialo naprawde ujowych znajomych. Tak wtedy zrozumialabym taka kontrole rodzicielska.
    Koszmar jakis, gdy sprawdza sie dzieciaka jak przestepce a ten nic zlego nie robi.
    Dla mnie to podpada pod przemoc. Bez zapowiedzi trzepac komorke? Gdy dziecko nic zlego nie robi? To jest chore wrecz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.