Dodaj do ulubionych

jedenaste dziecko

08.06.19, 21:42
www.plotek.pl/plotek/7,154063,24876480,znany-polski-muzyk-po-raz-jedenasty-zostal-ojcem-data-narodzin.html#a=161&c=68&s=BoxPloMT
Wszędzie o tym trąbią, co myślicie?
Ja uważam, że przy takiej ilości dzieci nie da się wszystkim zaspokoić potrzeb emocjonalnych i tych więzi za bardzo nie ma.

Mam koleżankę która ma 9 rodzeństwa. Rodzina nie bogata, ale jakiejś biedy i patologii tam nie było. Jak matka bardzo ciężko zachorowała i wymagała opieki 24 na dobę, to zanim umarła, dyżurowały 2 córki dobrowolnie i trzecia czasami przez nie przymuszona. Reszta rodzeństwa wykręciła się, tam nie było żadnego konfliktu, ale widocznie tej więzi też zabrakło. IMO przy takiej ilości "drobiazg" chowa się samopas.
Moja koleżanka była tą dyżurującą, miała ogromne poczucie obowiązku, tak zgadłyście, jest najstarsza z rodzeństwa.
Edytor zaawansowany
  • bardzo-dobry-kochanek 08.06.19, 21:45
    cruella_demon napisała:
    > Wszędzie o tym trąbią,

    Nie wszędzie, bo ja nic o tym nie wiem.
  • cruella_demon 08.06.19, 21:51
    No to już wiesz.
    Coś w temacie?
  • bardzo-dobry-kochanek 08.06.19, 22:43
    cruella_demon napisała:
    > No to już wiesz.
    > Coś w temacie?

    Z jedenastu dzieci można utworzyć rodzinną drużynę piłki nożnej.
    Mama może szyć stroje dla zawodników a tata trenować ich.
  • liberica1 08.06.19, 21:50
    Mogę dodać tylko, że wszędzie gdzie w grę wchodzi więcej niż jedno dziecko jest problem z opieką nad ciężko chorym rodzicem. Zawsze ktoś opiekuje się bardziej i na kogoś spada więcej niż na pozostałych. Takie moje obserwacje wśród bliskich mi rodzin. Bez różnicy czy rodzeństwa jest mniej czy więcej. Przeważnie jedna osoba max dwie z rodzeństwa tyrają. Reszta zawsze znajdzie wymówkę i ma najwięcej do powiedzenia.
  • kropkacom 08.06.19, 22:29
    Jedynek nie ma miejsca na wymówki. Fakt. Co to w ogóle za wnioski?
  • liberica1 08.06.19, 22:37
    Odniosłam się do treści postu startowego. Wnioski takie, że mimo np 5 rodzenstwa (wstaw dowolną ilości powyżej jednej sztuki i na postawie licząc w głowie 12 przypadków rodzin) tylko jedno z rodzeństwa przejmuje opiekę nad rodzicem chorym (stadia terminalne).
  • mary_lu 08.06.19, 22:43
    A tam, są wszystkie możliwe układy. Chorych terminalnie osób widuję codziennie kilka i każdy ma inna sytuację rodzinną. Od zera opiekunów, przez 1 prawdziwego i kilkoro symulujących, kilkoro kłócących się, po kilkoro w miarę zgodnych.

    I chyba dość często widuje sytuację, że jedyne dziecko jest daleko, a chory rodzic jest sam.
  • kropkacom 08.06.19, 23:19
    No i? Jedyne dziecko nie ma opcji. Wyjechać? Zerwać kontakt z toksycznymi rodzicami i tak dalej. A nie, ma. Wtedy będzie jeszcze w gorszej pozycji niż ta czwórka rodzeństwa, które się osobiście nie zajmuje. Swoją drogą, polecam ten wątek wszystkim ematkom, które tak chętnie piszą, że osobista opieka to tylko opcja.
  • andaba 08.06.19, 23:26
    Przy większej liczbie dzieci nawet jeżeli opieka nie rozłoży się równo, to równo rozkładają się wyrzuty sumienia lub ich brak. Zawsze się można rozgrzeszyć "no tak, nie mogę się matką zająć, ale przecież Józek i Stefa też się nie zajęli". A jedynak ma przesrane. Robota jego lub wina jego.
  • cruella_demon 08.06.19, 23:32
    lub ich brak. Zawsze się można rozgrzeszyć "n
    > o tak, nie mogę się matką zająć, ale przecież Józek i Stefa też się nie zajęli"

    Dokładnie tak jest.
  • nenia1 09.06.19, 02:41
    andaba napisała:

    > Przy większej liczbie dzieci nawet jeżeli opieka nie rozłoży się równo, to równ
    > o rozkładają się wyrzuty sumienia lub ich brak. Zawsze się można rozgrzeszyć "n
    > o tak, nie mogę się matką zająć, ale przecież Józek i Stefa też się nie zajęli"
    > A jedynak ma przesrane.

    Lub mieć większe poczucie krzywdy, co obserwuję w koleżanki. "Ja się stale matką zajmuję, a siostra ma wywalone". Tu jedynak ma z górki, bo nie ma z kim się porównywać, i czuć bardziej poszkodowanym.
  • kropkacom 09.06.19, 09:06
    Ja się nie zgodzę. Koleżanka ma chociaż na kogo pomarudzić. Jak sama zauwazyłaś to sport narodowy z którego ludzie mają jakieś profity jednak wink Tak poważnie, jedynak może mieć poczucie krzywdy, że jest sam. W dodatku to poczucie krzywdy będzie ukierunkowane w stronę rodziców.
  • katja.katja 09.06.19, 09:26
    I ja się nie zgodzę. Poza tym nawet ta "siostra co nie pomaga" zawsze chociaż może się dołożyć finansowo do opieki.
    Jedynak zostaje całkowicie sam. Jak jest bogaty to pół biedy, gorzej jak nie.
    Znam sytuację gdy rodzeństwo sprawiedliwie dzieliło się kosztami płatnej opieki (a ta jest wysoka niestety), dzięki czemu kwota na każde z nich nie była drastyczna.
    Nenia jest bogatą osobą, więc niestety nie do końca rozumie inne sytuacje ekonomiczne, a te się liczą, zwłaszcza przy długotrwałej opiece.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 08.06.19, 23:30
    Ale żeby opieka nie była osobista trzeba mieć pieniądze.
    W przypadku tej mojej koleżanki reszta rodzeństwa dokładać się też nie zamierzała, za to na święta zwalić się na gotowe już tak, bo jak to tak chorej matki w święta nie odwiedzić.
    Paradoksalnie jak jest otwarty konflikt to jest łatwiej, bo załatwisz sprawę choćby przez sąd. A tu było pracuję/nie mam czasu/nie mam pieniędzy/teraz wyjeżdżam itp.
    Po śmierci matki kontakt między nimi w zasadzie zupełnie zanikł.
  • kropkacom 08.06.19, 23:36
    Bywa. Jednak przy większej ilości dzieci zawsze jest opcja. Dla nich czy dla rodziców. Jeśli chodzi o opiekę osobistą.
  • mary_lu 08.06.19, 23:38
    No trudno, taki mieli układ. O ile w opiekę na takich zasadach pewnie dałabym się wmanewrować, to w święta u mnie by dostali paluszki i herbatę. O braku kontaktu po śmierci rodziców słyszę w wielu rodzinach, tych z dwójką dzieci też. Tak po prostu jest. Nic tu nie jest zaleźne od wielodzietności.
  • kropkacom 08.06.19, 23:43
    Każda rodzina jest inna. Każda ma jakieś tam swoje przejścia. Dużo zależy od samych rodziców. No bywa...
  • mary_lu 08.06.19, 22:11
    m.youtube.com/channel/UC-PepfX4nM19zhdgEn3o5kg

    Tam masz rodzinę z 10 dzieci. Jak na mój gust, to matce mocno skrzypią klepki, ale czasu dla dzieci, więzi, zaspokajania potrzeb, opiekowania się sobą nawzajem to tam jest po pachy.

    Nie liczba dzieci stanowi o jakości rodziny.
  • mary_lu 08.06.19, 22:15
    Moja prababcia miała 11 dzieci. Matką była fatalną. Jak zaniemogła w wieku 94 lat, to o opiekę kłóciły się wszystkie córki (w sensie - każda ją chciała brać do siebie). Synowie już nie żyli, ale niemal każdy z nich wcześniej kimś się opiekował albo solidnie w opiece pomagał.
  • cruella_demon 08.06.19, 22:23
    To były inne czasy, dzieci były po prostu wytresowane i odbiór społeczny był inny, to był obowiązek i ludzie by im żyć nie dali.
  • mary_lu 08.06.19, 22:31
    A gdzie tam. To są więzi. Prababka była beznadziejna dla ludzi, ale jej dzieciaki się sobą opiekowały. Wszystkie jej dzieci są bardzo rodzinne.

    Moja mama, ojciec też są z wielodzietnych rodzin, już przerobili opiekę nad chorymi, sprawdzili się, choć zgrzyty bywały. Ale takie zwyczajne, bez wojen. Ja z rodzeństwem tak samo.
  • mrs.solis 09.06.19, 03:11
    mary_lu napisała:

    > Moja prababcia miała 11 dzieci. Matką była fatalną. Jak zaniemogła w wieku 94 l
    > at, to o opiekę kłóciły się wszystkie córki (w sensie - każda ją chciała brać d
    > o siebie).

    Moze chodzilo o emeryture albo o zapis, a nie o opieke jako taka.



    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • cruella_demon 08.06.19, 22:20
    Nie zgodzę się. Choćby dlatego, że doba nie jest z gumy, a sama mam dwójkę i widzę jak bardzo każde z dzieci potrzebuje czasu z rodzicem tylko dla siebie.
    I uważam, ze za opiekę nad dziećmi odpowiedzialni są rodzice, zwalanie obowiązków na starsze rodzeństwo jest nie w porządku, a przy takiej ilości dzieci po prostu się nie da inaczej.
  • mary_lu 08.06.19, 22:23
    Jestem jedną z czwórki rodzeństwa i mam przeciwne myślenie.
  • cruella_demon 08.06.19, 22:29
    Mój mąż też jest jednym z czwórki, a myśli jak ja. Dlatego np. teraz sam czasem przesadza w stosunku do dzieci żeby, jak sam mówi, miały wszystko to, czego sam nie miał.
  • mary_lu 08.06.19, 22:34
    A do nas garnęły się prawie wszystkie znajome dzieci, wszystkie z mniejszych rodzin, i były w szoku, że można tyle ze sobą rozmawiać i tak dobrze czuć się w domu. Dalej jesteśmy z sobą bardzo blisko, chociaż czasem kłócimy się jak latynosi.
  • zetkaad 08.06.19, 23:04
    Potwierdzam. Miałam tylko brata i zawsze się wkręcałam do wielodzietnych
  • mrs.solis 09.06.19, 03:19
    Ja tez jestem jedna z czworki i zgadzam sie z cruella. Moje dziecinstwo skonczylo sie w wieku 7 lat. Nie bylam juz nawet przytulana, bo mojej matce wydawalo sie, ze jestem taka duza w porownaniu z niemowlakiem, ze nie potrzebowalam juz matczynego przytulenia. Przybylo mi za to obowiazkow, ktorych nie powinna miec 7 latka (bylam najstarsza). Jak po latach powiedzialam matce o tym co czulam to sie poplakala, bo nie zdawala sobie sprawy z tego jak czulam sie pokrzywdzona. Dlatego uwazam takie mateczki hurtowo rodzace dzieci za chore na umysle.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • aguar 09.06.19, 07:18
    "Mój mąż też jest jednym z czwórki, a myśli jak ja."
    Mój mąż jest najstarszym z trójki i też tak myśli. On nigdy nie miał problemu z tym, że nasz syn jest jedynakiem i być może mu tym krzywdę robimy (ja miewam tego typu rozkminy będąc z rodziny klasyczne 2+2).
  • molik28 10.06.19, 13:28
    Koleżanka mojego syna, najstarsza z rodzeństwa ma aktualnie dzieciowstręt i mówi że zadnych dzieci miec nie będzie, bo już wychowala trójkę i wystarczy. Życzę jej aby przeszło, ale wyraźnie rodzice dali ciała.
  • mrs.solis 10.06.19, 22:56
    U mnie dzieciowstret utrzymywal sie bardzo dlugo. W zasadzie zdecydowalam sie na macierzynstwo troche ze strachu, ze kiedys moge zalowac. Mam tylko jedno dziecko, na wiecej nie mialam ochoty.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • ruscello 10.06.19, 19:40
    Też jestem najstarsza z trójki i nigdy nie myślałam o więcej.niż dwójce dzieci, a i jedynak mnie satysfakcjonuje.
  • fragile_f 08.06.19, 22:57
    Dla mnie ta rodzina jest potwornie dziwna i chyba należą do jakiejś sekty (tzn. ojciec to guru), czytałam już o nich na wielodzietnych. Jeśli obejrzysz dokładnie te filmy, to zobaczysz akcję pt. trójka malutkich dzieci leży nieruchomo na podłodze i czeka cierpliwie, aż mama je po kolei przewinie. Może nie mam super wielkiego doświadczenia z dziecmi, ale nie jest to dla mnie objaw normalnych zachowań takich maluszków, kojarzy mi się to raczej z sierocińcem.

    Jeden z dzieciaków wyjechał bodajże do Amsterdamu, wyniknęła z tego dziwna sytuacja - mama nagrywała swoje filmy, on swoje. Dzieciak zachowywał się jak spuszczony ze smyczy.

    --
    Fragile
  • mary_lu 08.06.19, 23:13
    Możliwe, że to jakieś odpały religijne, ale akurat to, że nawet tak małe dzieci uczą się, że coś musi być tak a nie inaczej i trzeba być cierpliwym, to norma. Moje rozpieszczone dziecko jeszcze zanim umiało stać, wiedziało, że do jednej z babć nie ma co wyciągać rąk, bo go nie weźmie (była niepełnosprawna ruchowo). Lubił jak się nim opiekowała i był wtedy wyjątkowo współpracujący, ale wiedział, że noszenia nie będzie. Wskakiwał jej sam na łóżko do przewinięcia, podawał zabawki, a przy innych dorosłych czekał jak księciunio na pełną obsługę.
  • andaba 08.06.19, 23:16
    Oczywiście, że tak, jak trójka leżała to przecież nie były trzy noworodki, noworodek najwyżej jeden, pozostałe pewnie roczne i dwuletnie - takie dzieci doskonale potrafią zrozumieć na co i kiedy sobie mogą pozwolić.
  • 35wcieniu 08.06.19, 23:42
    Żadna norma, to co ona robi to jest czysty hardkor, dzieci leżą na podłodze nieruchomo i piją z butelek, później znowu leżą i czekają na przewinięcie i tak co chwilę. Wątków o tej rodzinie jest masa, anglojęzyczne strony swego czasu aż wrzały, bo wszystko co było pokazywane a dotyczylo tresowania dzieci, było wprost zaczerpnięte z książek jakiegoś oszołoma religijnego. Chyba też wielokrotnie byli zgłaszani do opieki społecznej itd, później jakaś akcja ze zmianą kraju - z Finlandii czy Norwegii na Australię, czy odwrotnie, nie no serio. Pokazywanie ich jako przykładu wielodzietnej rodziny nie ma sensu, oni są totalnie nienormalni. To co Ty opisujesz w ogóle nie ma nic wspólnego z tym co ta kobieta robi z dziećmi (ojciec się nie zajmuje, ani z nimi nie rozmawia, po prostu jest i głosi koniec świata).
  • mary_lu 08.06.19, 23:48
    No to inną rodzinę widziałyśmy, bo w tej ojciec zajmuje się dzieciakami sam raz w tygodniu, gotuje itd. Za Australii wyjechali jak mieli 5 dzieci.
  • 35wcieniu 08.06.19, 23:52
    Po prostu najwyraźniej utknęłaś w filmach gdzieś przed ostatnią wyprowadzką, a ostatecznym odpałem ojca. To co oni pokazują jest totalnie, ale to totalnie schizujące, a już jego filmy "solowe" z opowiadaniem o czasach ostatecznych to czysta kwalifikacja do psychiatry.
    No ale nie będę wnikać, jak uważasz że to normalna wielodzietna rodzina to spoko, co kto lubi.
  • mary_lu 09.06.19, 00:27
    Chyba nie czytałaś mojego postu, z którym się wykłócasz, jak byk jest tam napisane o nie-normalności. Podawałam ich jako przykład poświęcania czasu i bliskich więzi.
  • 35wcieniu 09.06.19, 00:31
    Nie wykłócam się, tylko Ci piszę że ani jednego, ani drugiego tam nie ma, bo być nie może wg zasad (religijnych/sekciarskich), do których się stosują.
  • mary_lu 09.06.19, 00:39
    Bo to najwyraźniej oglądałam filmy na których udają wspólne spędzanie czasu i więź.
  • andaba 08.06.19, 23:50
    I co, te filmy to ukrytą kamerą były kręcone? Czy bohaterowie wyrażali na to zgodę (zapewne traktując jako promocję, co w tej branży bywa potrzebne).
  • fragile_f 09.06.19, 00:18
    Nie, oni po prostu uwazaja to za normę. Dla mnie (i jak się okazuje dla wielu innych osob) to przemoc.

    --
    Fragile
  • 35wcieniu 08.06.19, 22:26
    Czy ja wiem. Niby na logikę - za dużo i nie ma opcji tego ogarnąć. Z drugiej strony - finansowo chyba stoją nieźle więc nie wiem czy te dzieci nie są w lepszej sytuacji niż jedynak, którego rodzice mają niedostatek finansowy i większość czasu poświęcają na pracę.
    Oczywiście jest całą gama opcji pośrednich, ale tak żeby utrafić idealnie to tylko na ematce, więc w sumie nie mam zdania.
  • mary_lu 08.06.19, 22:45
    Przy kilkorga dzieci matka zazwyczaj nie pracuje. I to jest zupełnie inne życie.
  • mary_lu 08.06.19, 22:45
    *kilkorgu
  • 35wcieniu 08.06.19, 22:48
    No logiczne, jak non stop jest na wychowawczym czy tam macierzyńskim to kiedy ma pracować, ale przecież układów jest od cholery, w opisywanym przypadku jak rozumiem zarówno matka jak i ojciec są muzykami i żadne z nich nie ma pracy 7-15, wiec też inaczej.
    Chociaż i tak hardkorowo, wiadomo.
  • jehanette 12.06.19, 11:30
    Przy kilkorgu dzieci to ta "niepracująca" matka jest nieustannie w pracy, a co dopiero przy 11tce. W żłobkach może być 8mioro dzieci na opiekuna, a przecież opiekunka nie zajmuje się gotowaniem, sprzątaniem, praniem dla tych dzieci...

    --
    Error 404
  • aaa-aaa-pl 08.06.19, 22:37
    8,5 roku w ciąży, na 20 lat małżeństwa.
  • livia.kalina 08.06.19, 22:56
    No w artykule jest napisane, że 11 dziecko urodziło się na 12 rocznicę ślubu. Pozostaje mieć nadzieję, że dzieci rodziły się już przed ślubem bo kobieta by się zajechała.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • andaba 08.06.19, 22:58
    Gdzieś ty to wyczytała?
  • livia.kalina 08.06.19, 22:59
    A jednak 20!


    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • chatgris01 08.06.19, 23:07
    Moja babcia urodziła 11 dzieci w ciągu 18 lat (ostatnia ciąża bliźniacza, w wieku lat 40).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • zetkaad 08.06.19, 23:02
    Na 20
  • cruella_demon 08.06.19, 22:57
    A to jest druga sprawa.
    Taka ilość ciąż i porodów rujnuje zdrowie, jak nie od razu, to odbije się później.
  • mary_lu 08.06.19, 23:23
    Jednym tak, innym nie. Moja prababcia do 90-tki jeździła na rowerze, do 92 roku życia była zupełnie samodzielna. I raczej zupełnie zdrowa „na dole”, bo czyściochem nie była, a nie śmierdziało specyficznie.
  • massinga 11.06.19, 10:06
    Chodzilam do szkoly z dziewczyna z wielodzietnej rodziny. Jak wrocilam do tej samej szkoly jako nauczycielka, spotkalam jej rodzenstwo. Praktycznie co rocznik to jedno dziecko. Ponoc ich bylo w domu ponad 15. Mama tych dzieci wygladala o wiele lepiej niz ojciec. Powiedzialabym ze na taki wysilek, to nadspodziewanie dobrze.
  • andaba 08.06.19, 22:42
    A mamusia ile ma lat? Pewnie też kolo 40-tki, zazdroszczę sił, ale przychówku też.
  • ida_listopadowa 08.06.19, 23:17
    Panstwo kontynuuja tradycje rodzinnego szmergla. Debora, żona Joszka, ma 15 rodzenstwa. Czyli jej matka urodzila 16 dzieci. Pozatym Debora to jakas sekta neokatechumenatu.
    Te ich dzieci to nie wypadek przy pracy, ale one sa zaplanowane, a zycie rodzinne obraca sie wokol regularnych porodow i dołączania nowych dzieci do rodziny.
    Do kosciola w okresie przedswiatecznym chodzą... codziennie przez kila tygodni.
    Wiecej zwyczajnie nie dalam rady przeczytac. Religia jednak szkodzi.
  • zetkaad 08.06.19, 23:26
    Bez religijności nie ma wielodzietności?
  • 35wcieniu 09.06.19, 00:33
    Tak do powiedzmy 6 czy 7 dzieci jeszcze mogę uwierzyć że ktoś po prostu sobie wymarzył i jak go stać, to zrealizował. Powyżej - albo religijność, albo patologia. Czasami kombo tych dwóch.
  • apallosa 08.06.19, 23:36
    O zesz jasny gwint....to juz mocno niezdrowe jestsad
    Pamiętam z dzieciństwa taka rodzinę z naprzeciwka-mieszkanko niewiele ponad 50 m,a w nim rodzice i osmioro dzieci.Rodzinka ( zwlaszcza ojciec) z tych religijnych,co miało te dobrą stronę,ze dostawali tzw.dary od proboszcza, głodni nie chadzali,no ale spali pokotem na podlodze( bylam i wielokrotnie widzialam).
    Było tam u nich i latanie do kościoła w te i nazat, chór kościelny i tak dalej.
    Z jedną z dziewczynek chodziłam do klasy i czasami widujemy się, ma męża i jedno dziecko.Doskonale ja rozumiem i podziwiam,ze aż na jedno zdecydowała się.Pisze to bynajmniej bez sarkazmu.
  • andaba 08.06.19, 23:47
    Bywa, ale jak ktoś wyżej pisał - matka tej jedenastki ma 15 rodzeństwa - czyli tak też bywa...
    Jednym się to podoba, innym nie, na pewno wiele zależy od warunków, ale też od atmosfery w w domu.

    Z jedynakami też tak jest - jedni mają jedno i uważają, że tak jest ok, inni mają po kilkoro - właśnie dlatego, że byli (i są) sami.
  • anatewka11 09.06.19, 01:04
    I tu się kończy tolerancja ematki. Bo jakże to tak, do kościoła codziennie, wielodzietność z wyboru... fuj. Znam kilka rodzin z neokatechumenatu, nikomu nie szkodzą, o dzieci dbają, kochają się. Nie jest to żadna sekta tylko normalna wspólnota katolicka. No ale jak ktoś nie postępów to już dla ematki patologia.

    --
    www.szukajacboga.pl
  • anatewka11 09.06.19, 01:05
    *postępowy

    --
    www.szukajacboga.pl
  • fragile_f 09.06.19, 02:21
    Znam kilka osób, które uciekly z neokatechumenatu - wszystkie zgodnie twierdzą, że to sekta. Wystarczy poczytac ich wypowiedzi na forum wielodzietni.org, włos staje na głowie.

    --
    Fragile
  • szeptucha.z.malucha 09.06.19, 10:09
    Ja należałam i uciekłam, państwa B miałam okazję poznać we wspólnocie. Zaangażowani, realizują swoją wizję rodziny, obracają się w środowisku sobie podobnych, sympatyczni w kontakcie.
    O dzieciach wiem, że fajne a rodzice zaangażowani.
  • mamablue 09.06.19, 09:29
    Anatewka, albo nie wiesz o czym piszesz, albo jesteś oszołomem.
    Ludzie z neokatechumenatu to nie jest normalna wspólnota katolicka. Normalna to jest wspólnota parafialna.
  • double-facepalm 10.06.19, 21:59
    Ahahaha, kościół domowy czy oaza rodzin (przykłady wspólnot parafialnych) nie są niby sektą? Może odrobinę mniej je..ietą niż neo, ale są.
  • szeptucha.z.malucha 10.06.19, 23:11
    Z neo nic się nie równa, choć może trochę charyzmatycy mają też podobnie sekciarskie zapędy, choć inaczej wyrażane. Gdzie tam kościołowi domowemu do tego, czy niemal laickiej oaziewink
    I wiem co mówię, bo nic co kościelne, nie jest mi obce.
  • boogiecat 08.06.19, 23:27
    Moja dobra kolezanka korsykanka ma 9-cioro rodzenstwa, jest gdzies w srodku, dziecinstwo wspomina bardzo dobrze, a jedna z jej siostr ma za zle matce, ze byla za dobra i nie nauczyla ich zycia
    Aha kolezanka jest dzisiaj pracownikiem socjalnym i gdzies tam jej dziecinstwo wplynelo na wybor zawodu jak sama mowi

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • propae 09.06.19, 00:13
    Koszmar
  • boogiecat 11.06.19, 20:54
    To jest swietna, pozytywna, spokojna, pewna siebie i zyczliwa osoba, naprawde nie sadze zeby jej dziecinstwo bylo koszmarem, katolami tez ta rodzina nie byla, tak im sie ulozylo, nie wiem dokladnie nie wnikalam ale zapytam jeszcze

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • nenia1 09.06.19, 02:44
    W życie bym nie chciała, co nie znaczy, że dla głównych zainteresowanych to kiepski układ. Dla mnie kiepski, ale ja nie widzę sensu w rodzeniu takiej ilości dzieci.
  • saszanasza 09.06.19, 07:32
    Oglądałam clip z udziałem tych dzieci. Może to kwestia wychowania, ale mojego nastolatka nikt w życiu nie zmusiłby do udziału w clipie o odliczaniu (chyba do narodzin siostry). W ogole z taką koncepcją rodziny mi nie po drodze.

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • aguar 10.06.19, 14:14
    "mojego nastolatka nikt w życiu nie zmusiłby do udziału w clipie o odliczaniu (chyba do narodzin siostry)"
    Muszę szczerze przyznać, że mi się podoba ich występ, śpiew w taki wyciszony sposób i te uśmiechy tego wysokiego Maćkasmile
  • aguar 09.06.19, 07:55
    Duża rodzina to dla mnie jest coś takiego, jak opisywała niedawno Leonorelodie (matka 4 dzieci), a to to nie rodzina tylko fabryka dziecismile Bardziej przypomina placówkę opiekuńczą, tyle, że prowadzący są spokrewnieni z podopiecznymismile Najbardziej przerąbane mają tam najstarsi. Kiedyś czytałam wywiad z Agatą Steczkowską, która była najstarsza i mówiła właśnie, że była dla rodzeństwa, jak trzeci rodzic. Sama ma tylko jedno dziecko.
    Za to fascynuje mnie w takich rodzinach, jak różni ludzie mogą powstać z tej samej puli genów. Nawet jak oboje rodzice są brzydcy, to przeważnie trafi się jakieś ładne dziecko. Albo jak oboje są niscy, to któreś urośnie wysokie. I można sobie tyle imion wybraćsmile
  • katja.katja 09.06.19, 09:10
    Ja w podstawówce znałam rodzinę z 7 dzieci, wszystkie brzydkie (ten sam typ urody) i prawdopodobnie FAS.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 09.06.19, 09:08
    Moja znajoma była synową matki 5-rga dzieci.
    Kto opiekował się bezpośrednio teściową w ostatnich latach choroby?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • szmytka1 09.06.19, 09:17
    moje poglądy na ten temat nie nadają sie do publicznego wygłoszenia
  • kandyzowana3x 09.06.19, 09:35
    I niech zdrowo rosnie. Wygladaja na fajna, szczesliwa rodzine. Jestem pelna podziwu dla rodzicow.
  • janja11 09.06.19, 09:48
    Jak są szczęśliwi i stać ich. Nie wyglądają na patologie, cieszą się z każdego nowego członka rodziny.
    No, fajna kochająca się rodzina, tylko nieco liczniejsza . Raczej ematka niepotrzebnie szuka sensacji.
    Dajcie ludziom żyć.
  • szeptucha.z.malucha 09.06.19, 10:01
    Jest to rodzina z neokatechumenatu, w tym środowisku taka rodzina to niemal norma.
    Dzieci są zadbane, fajne.
    Gratuluję:/)
  • black_magic_women 11.06.19, 12:28
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > Jest to rodzina z neokatechumenatu,


    Neokstechumenatu lubelskiego, tu zawsze była silna wspólnota wokól Kul. Pamietam, ze wiele takich rodzn mialo miec tyle dzieci co apostołów... I nie wiem jak teraz, ale kiedyś dostawali duże materialne wsparcie od innych grup z Zachodu.
  • szeptucha.z.malucha 11.06.19, 15:00
    Też nie wiem jak teraz. Ja byłam ponad 20 lat temu.
  • double-facepalm 11.06.19, 15:10
    Czy byl ostracyzm w stosunku do kobiet ze wspolnoty nie mogących z różnych wzgledow mieć więcej niż jedno- dwójkę?
  • szeptucha.z.malucha 11.06.19, 15:17
    Raczej nie - takim małżeństwom współczuli i modlili się ale dokładniej nie wiem, bo jeszcze wtedy byłam singlem niezainteresowanym rozmnażaniem i nieco zbzikowanym bezpardonowym kp (kiedy pani wyciągała górą wielką pierś) ale zdarzyło się mi słyszeć dialog starszyzny ze świeżym małżeństwem z dwójką dzieci, gdzie żądani im pytanie - a dlaczego tylko dwoje? oraz pamiętam sytuację, gdy pewna pani przyznała się do npr i została za to zjechana (znaczy się pouczona, że jeszcze wymaga nawrócenia).
  • szeptucha.z.malucha 11.06.19, 15:18
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > Raczej nie - takim małżeństwom współczuli i modlili się ale dokładniej nie wiem
    > , bo jeszcze wtedy byłam singlem niezainteresowanym rozmnażaniem i nieco zbziko
    > wanym
    *zdegustowanym
  • ninanos 09.06.19, 21:28
    Podziwiam ich, bo to jest olbrzymie poświęcenie, wychować tyle dzieci, zapewnić im byt, start w przyszłość, to niezwykła rodzina. Dzieci wydają się szczęśliwe, muzykę mają w genach tak jak Joszko, który od ojca się uczył, teraz przekazuje dalej, świetni chłopcy, mogą być z nich dumni.
  • ck2 09.06.19, 21:35
    Jako osoba mająca dużą potrzebę niezależności i posiadania czasu tylko dla siebie, uważam to za jakiś horror. Wy ciągle o dzieciach i o ttm, co da rade im zapewnić, a czego nie. A ta matka w ogóle ma jakieś swoje życie? Bo ojciec to chociaż czasami w trasę sobie pojedzie.
  • natalia.nat 10.06.19, 17:47
    No więc właśnie też mnie to zastanawia. Jakby już potrzeby tej matki, żeby pracowała zawodowo dla samej siebie, czy chociażby realizowała się w jakikolwiek inny sposób, niż rodzenie i wychowanie dzieci, nie były w ogóle ważne.
    Mogę zrozumieć trójkę czy czwórkę, ale jedenastkę? Nikt w takiej sytuacji nie zyskuje. Dla mnie to rodzaj dziwactwa i totalnego braku odpowiedzialności. Przecież dzieci trzeba wychowywać wiele lat, poświęcić im czas i siły, których będzie już tylko ubywało.
  • ck2 10.06.19, 21:42
    Głupie wyjscie do kina czy na kawę z kumpelą wydają się tutaj niemożliwe. A to przecież żaden luksus. Chociaż szczerze mówiąc znam matki dwojki, które mają tradycyjny model rodziny i też nigdzie bez dzieci się nie ruszą.
  • ninanos 11.06.19, 20:12
    Nie każdej kobiety misją życiową jest praca zawodowo, a ona może realizuje się wychowując dzieci, nie należy mierzyć wszystkich jedną miarką. Poza tym pani z tego co wiem również pracuje, oboje są muzykami, ich praca nie trwa od 8-16.
  • dzikka 10.06.19, 13:49
    Fajne dzieciaki, chyba dobre geny. Jeśli im pasuje to ok.
  • przystanek_tramwajowy 10.06.19, 14:14
    Takie hiperwielodzietne rodziny są jak sekta, gdzie wszyscy mają wyprane mózgi. I nawet, jeśli dzieje się coś złego, to pary z ust nie puszczą. Na tym forum jakiś czas temu był wątek o takiej rodzinie, bodaj amerykańskiej. Na zewnątrz cud, miód. A jak jedno z dzieci uciekło, to się takie szambo wylało, że szkoda gadać. Dla mnie ludzie, którzy robią sobie jedenaścioro dzieci mają ewidentnie coś z deklem.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • katja.katja 20.06.19, 12:01
    Sama masz coś z deklem.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aandzia43 10.06.19, 14:12
    Co kto lubi i na wydoli fizycznie, finansowo i psychicznie. Najwyraźniej są kobiety stworzone do rodzenia i niańczenia dużej ilości dzieci bez specjalnego uszczerbku na zdrowiu fizycznym i psychicznym i chwała Bogini. Zastanawiam się jak się w takich środowiskach odnajdują kobiety nie usposobione do takich wyczynów. Rodzą mimo to na siłę czy narażając się na ostracyzm stosują antykoncepcję i poprzestają na jednym czy trojgu?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • chatgris01 10.06.19, 14:29
    Jedenaście to jeszcze pikuś, przeczytajcie tę książkę lubimyczytac.pl/ksiazka/74682/najtrudniej-jest-spotkac-lilit-opowiesci-chasydzkich-kobiet
    Inny świat (także dla Żydówek nieortodoksyjnych).


    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • andaba 10.06.19, 19:51
    Ale przecież u nas nikt kobiet nie sprzedaje w "takie środowisko", liczbę planowanych dzieci ustala się przed ślubem, pewnie, że może się coś zmienić, ale jeżeli kobieta zapowiada, że chce mieć dójkę, a chłop dwunastkę, to albo szukają innych partnerów, albo któreś z czegoś rezygnuje. Częściej w tym wypadku ten, kto chciałby mieć więcej, bo jednak wykluczając gwałt trudno kogoś do posiadania większej liczby dzieci zmusić. Do nieposiadania znacznie łatwiej (jeżeli już mowa o zmuszaniu, a nie wspólnej decyzji).
  • andaba 10.06.19, 19:53
    Aaaa, dwójkę, choć oczywiście w tej dwójce dójka może się trafić, wszak elektryczne dojarki nie wszędzie się opłacają...
  • noemi29 10.06.19, 14:23
    Podziwiam tę kobietę. 11 ciąż i porodów, toż to siłaczka. Mnie jedna ciąża zmasakrowała, a drugiej pewnie bym nie przeżyła
  • hanusinamama 10.06.19, 14:34
    MOja tesciowa miała 2 rodzenstwa a przy chorej matce robiła ona i siostra, brat sie wyparł...a był kochany przez mamusie najbardziej. Akurat tego bym nie łaczyła.

    Dla mnie taka duza ilosc dzieci wiąze sie z tym ze te starsze robią za drugą mamę i moim zdaniem to nie jest fair.
  • pani07 10.06.19, 14:39
    W rodzinie mojego męża była kobieta, która urodziła 9 synów i 1 córkę, najbardziej niesamowite było, jak zdrowa, silna była do końca życia, a przy tak wielu poradach niesamowity był dla mnie ten jej rozmiar, to była pani nr 36.
    Powyżej 2 swoich dzieci nie bardzo sobie więcej wyobrażam, ale tamta kobieta była niesamowita.
  • chatgris01 10.06.19, 14:54
    Moja babcia z jedenastką dzieci też do końca życia była niewysoka, drobna i nie przekroczyła rozmiaru 36 (albo i mniej). Żyła 86 lat i 7 miesięcy. Druga babcia, 6 dzieci, mocniejsza budowa, rozmiar 38-40, dożyła 95 lat. Dlaczego to niesamowite? Dawniej większość kobiet była wielodzietna, ale niekoniecznie wiązało się to z nadwagą czy otyłością, przeważnie raczej były szczupłe...

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • konsta-is-me 11.06.19, 01:23
    E tam , nie ma zadnego "dawniej to".
    Kazda z moich babc rodzila po 4 dzieci i jedna byla szczupla , druga otyla.
    Ta otyla dozyla 92 lat.
    Jak ogladam stare zdjecia to wcale nie widze jakos wybitnie szczuplych babc/matron.
    Rozne sa jedne grube, inne chude.
  • chatgris01 11.06.19, 06:39
    Owszem, były różne, ale to miało też związek z ich statusem materialnym-te biedne więcej fizycznie pracowały i często niedojadały, więc rzadko miewały nadwagę (mam na myśli czasy do II WŚ).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • feliz_madre 10.06.19, 15:29
    O kurcze, pierwsza córka dopiero za 7 razem! Wytrwali są... A imiona fajne.
  • zofijkamyjka 10.06.19, 21:46
    nie stosują antykoncepcji. Szkoda mi tej kobitki co narodziła tyle dzieci

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • kalina_lin 10.06.19, 21:54
    Czemu ci szkoda? Jakoś nie potrafię wymyślić. Chciała mieć dużo, zdrowie pozwoliło no i ma.
  • zofijkamyjka 11.06.19, 16:00
    kalina_lin napisała:

    > Czemu ci szkoda? Jakoś nie potrafię wymyślić. Chciała mieć dużo, zdrowie pozwol
    > iło no i ma.

    bo musi być wyniszczona, dzieciak rok po roku i w domu ani chwili zwykłego odpoczynku.... Czy ona na pewno tego chciała? czy tez podporządkowała sie woli Bożej?




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • cruella_demon 11.06.19, 06:29
    Mi kobitki nie szkoda, za to szkoda dzieci.
    Choćby nie wiem jak mi wmawiano, że w gromadce raźniej, to i tak uważam, że każde dziecko powinno mieć indywidualne podejście rodzica, co przy jedenastce jest niemożliwe. To, że dzieci chodzą czyste i najedzone nie znaczy, że ich potrzeby są spełniane.
    Nawet rodzinne domy dziecka mają maksymalnie po osiem osób.
    A już wystarczy, że chociaż jedno trafi się problemowe.
  • zofijkamyjka 11.06.19, 16:03
    cruella_demon napisała:

    > Mi kobitki nie szkoda, za to szkoda dzieci.
    mi w sumie też. Pewnie tam nie ma czasu ani miejsca na pobycie samemu ze sobą. Ja bym zwariowała bo lubię samotność i jej potrzebuję co jakis czas.




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • kalina_lin 11.06.19, 16:19
    Ale po co projektujesz swoje potrzeby na inną kobietę.
    Czy ona ci wspolczuje że masz za mało dzieci, na pewno jesteś niespełnioa macierzyńsko i masz pustkę w domu?
    Już pomijam fakt, że dzieci mają ojca, dorosłe rodzeństwo, pewnie jakieś babcie, może opiekunkę do pomocy (w końcu ojciec dosyć znany, to nie jest biedna, patologiczna rodzina). Kobieta może mieć więcej czasu dla siebie niż samotna matka jedynaka na emigracji.
  • quilte 11.06.19, 17:45
    "Kobieta może mieć więcej czasu dla siebie niż samotna matka jedynaka na emigracji."

    Za to na 100% ma mniej czasu dla siebie niż niesamotna matka jedynaka mająca zaangażowanego męża, opiekunkę do pomocy i mieszkająca w tym samym miejscu co dwie pary skorych do pomocy przy dziecku dziadków. smile Takie też istnieją. Nie ma możliwości, żeby mając 11 dzieci dla każdego z nich znaleźć czas. Przy tym modelu rodziny "dzieci chowają dzieci" bo inaczej się nie da - moim zdaniem to źle. Zdaniem innej osoby - dobrze. Nie chciałabym tego dla swojej rodziny. Natomiast dyskusja "który model rodziny lepszy" jest tak samo owocna jak dyskusja na temat "dom czy mieszkanie" smile
  • zetkaad 11.06.19, 17:55
    A ta niesamotna matka może narzekać, że znudzeni dziadkowie jej się z pomocą naprzykrzają wink
    Różne są rodziny i dobrze.
  • zetkaad 11.06.19, 17:50
    Takie fałszywe to współczucie
  • quilte 11.06.19, 18:31
    Dlaczego myślisz, że fałszywe? Ludzie po prostu w pierwszym odruchu sądzą po sobie smile Dla przykładu, ja jestem jedynaczką, jestem przyzwyczajona do samotności, bardzo lubię pobyć sama. Chciałam mieć dzieci, ale po urodzeniu pierwszego zaakceptowanie tego, że przez jakiś czas nie będę ani przez chwilę sama było dla mnie naprawdę bardzo trudne. Kiedy pomyślę sobie, że ta pani od 20 lat ani przez chwilę nie była sama robi mi się słabo. Owszem, potem myślę, że ta pani może mieć przecież inaczej - i ok. Dla niej ok, bo nadal uważam, że dzieci powinny mieć rodziców, którzy mają dla nich czas.
  • zetkaad 11.06.19, 18:42
    Ta pani ma 15 rodzeństwa i chyba nie wie co to samotność 😁

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.