Dodaj do ulubionych

A ludzie, którzy mieli dobry i decydujący wpływ...

10.06.19, 16:57
... na wasze życie?

U mnie to przyjaciółki, mąż, dwóch mentorów w pracy, jeden wykładowca i jeden przypadkowy kochaś smile

Najlepszy jest ten ostatni big_grin Zupełnie przelotna znajomość, a miała bardzo pozytywny wpływ na całe moje życie od tamtego zdarzenia do teraz i mam nadzieję, jeszcze długo smile Zupełnie przypadkiem.
Edytor zaawansowany
  • aqua48 10.06.19, 17:33
    Rodzice, jedna nauczycielka z podstawówki, nauczycielki z liceum, paru wykładowców, znajomi, przyjaciele, mąż i przede wszystkim dzieci.
  • chocolatemonster 10.06.19, 17:37
    Rodzice, rodzenstwo, przyjaciele, nauczyciele, maz i moja corka.
  • daniela34 10.06.19, 18:26
    Bez namysłu - rodzice.
  • mayaalex 10.06.19, 18:35
    Wykladowca/mentor w pracy. Dzieki niemu bylam w stanie zaczac pracowac jako tlumaczka i potem wszystko juz jakos poszlo smile
    I jedna forumka ktora zabrala mnie na wakacje na ktorych poznalam swojego meza smile
  • rosapulchra-0 10.06.19, 18:36
    Tylko mój mąż.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • dziennik-niecodziennik 10.06.19, 18:58
    Rodzice, przyjaciolki, mąż, córka. W kolejnosci chronologicznej.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • alina460 10.06.19, 19:38
    Nie mam takich ludzi, bo wszystko zawdzięczam sobie. Chociaż mam wielu przyjaciół to raczej nie mają wpływu na moje życie. Nie mam w życiu autorytetów. Jestem całkowicie niezależna. Nikomu nic nie zawdzięczam.
  • dziennik-niecodziennik 11.06.19, 10:40
    autorytet to nie jest ktoś, od kogo sie jest zaleznym.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • swinka-morska 11.06.19, 14:12
    alina460 napisała:

    > Nie mam takich ludzi, bo wszystko zawdzięczam sobie. Chociaż mam wielu przyjaci
    > ół to raczej nie mają wpływu na moje życie. Nie mam w życiu autorytetów. Jeste
    > m całkowicie niezależna. Nikomu nic nie zawdzięczam.

    A śmiechom nie było końca...

  • alina460 11.06.19, 21:50
    Śmiech to zdrowie. Nie musisz dziękować.
  • sfornarina 10.06.19, 19:45
    W pierwszej kolejności rodzice.
    A następnie... pracodawcy. Jeden po drugim, polecali mnie dalej i dzięki którym praca znajdywała mnie zawsze sama. I nawet męża poniekąd przez pracodawców poznałam. Nasze spotkanie było wynikiem spisku dwóch starszych panów, którym się wydawało, że mąż i ja na jednych falach nadajemy big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • bywalec.hoteli 11.06.19, 11:37
    a nie nadajecie na tych samych falach Sfornarina ? smile

    --
    Lato smile
  • livia.kalina 10.06.19, 19:55
    W zasadzie wszyscy, których w moim życiu spotkałam.
    Moi rodzice, dziadkowie, moje przyjaciółki, moi nauczyciele, wykładowcy, podopieczni naszego stowarzyszenia i no moi najbliżsi- dzieci i mąż.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • danaide 10.06.19, 21:05
    Spotkałam kilka dobrych osób. Nie wiem czy którakolwiek miała decydujący wpływ. Decydujące wpływy były z tych gorszych, niestety.
    Co gorsza, raczej nie spotykałam takich osób na niwie zawodowej i dziś jestem w zawodowej czarnej...

    Ale pomyślałam o córce. Akurat jeśli o nią chodzi to był wpływ i dobry i decydujący, choć zupełnie mimowolny i nieświadomywink
  • danaide 10.06.19, 21:08
    Swoją drogą ciekawe doświadczenie - w odróżnieniu od wątku o wpływach złych tu na pierwszym miejscu wymieniani są rodzice.
    Ale nic, dalej udawajmy, że każdy jest kowalem własnego losuwink
  • daniela34 10.06.19, 21:21
    Ktoś twierdził tam, że rodzice nie mogą mieć negatywnego wpływu na życie? Przecież to chyba oczywiste, że mogą. Jeden się po tym złym dzieciństwie pozbiera, odetnie (dzięki terapii albo i bez niej) i zbuduje sobie dobre życie, a inny nie. Ale twierdzenie, że "każdy może" jest co najmniej naiwne.
  • simply_z 11.06.19, 11:34
    oczywiscie, ze maja. Spojrzmy nawet na patologiczne rodziny...ile osob tak naprawde jest w stanie sie wyrwac z danego srodowiska? zdobyc wyksztalcenie i nie powielac schematow swoich rodzicow?
  • danaide 11.06.19, 11:52
    Przy myśleniu o "patologicznych rodzinach" panuje jakieś czarno-białe myślenie. Że jak patologia to w pakiecie z biedą.
    Że jak dobra rodzina to koniecznie forsiasta.
    A tymczasem nie do końca tak jest. Są dzieci chowane w biedzie albo skromnie, za to w szacunku i miłości. I takie, w których domach są chore relacje, ale są pieniądze, obiad na stole, czyste ubrania i wykształcenie. Być może kiedyś takich rodzin było mniej, gdyż w społeczeństwie istniały mniejsze dysproporcje majątkowe.
  • danaide 11.06.19, 11:55
    Chciałam to podkreślić - bo dziecku często trudno rozpoznać patologię z takiej rodziny - z chorymi relacjami, ale dostatniej. Patologia? No jak? No gdzie? Bicie dzieci mieszczące się w kulturowej normie, ale przecież nie melina. No i te pieniądze budzące zazdrość sąsiadów oraz rodziny. Więc od czego uciekać?
  • simply_z 11.06.19, 12:00
    Owszem, aczkolwiek..posiadajac wyksztalcenie i jakby nie bylo kase , mamy wieksza mozliwosc poszukania profesjonalnej pomocy i mimo wszystko ulozenia sobie zycia.
  • danaide 11.06.19, 12:15
    Kolejny stereotyp: skoro rodzice mają kasę, to mają ją dzieci.
  • simply_z 11.06.19, 12:23
    Jaki stereotyp? na starcie podkreslam. Pozniej dzieci moga kase roztrwonic ale raczej wiekszosc rodzicow wspiera materialnie swoje dzieci ( jesli ma ku temu mozliwosc).
  • danaide 11.06.19, 12:29
    Kasa na starcie jest na start, a nie na czasami długoletnie terapie, na które czas jest niekoniecznie na starcie.
  • simply_z 11.06.19, 12:37
    Owszem kasa potrafi zepsuc. Ale potrafi rowniez bardzo pomoc, chyba najlepiej znalezc zloty srodek po prostu.
  • simply_z 11.06.19, 11:58
    alez skad. Gdzie ja napisalam, ze biedna czy skromnie zyjaca rodzina=patologia?
    chodzi mi o rodziny z przemoca, problemami alkoholowymi itd.
    Nie, takich rodzin tez bylo sporo ale paradoksalnie system prl-owski tez im pomagal wyrwac sie z danego srodowiska.
    Przyklad owczesnego rektora UJ prof.F. ziejki, sam stwierdzil w wywiadzie, ze gdyby nie pomoc panstwa, pewnie skonczyloby sie na pasieniu krow.
  • danaide 11.06.19, 12:17
    Moja matka też pojechała na studia tylko dlatego, że na określonej uczelni było dla niej stypendium.
    Ale wykształcenie to nie wszystko.
  • simply_z 11.06.19, 12:24
    w dzisiejszych czasach juz nie, skoro w byle pipidowie jest szkola wyzsza. Kiedys natomiast zdecydowanie ulatwialo zycie.
  • danaide 11.06.19, 12:20
    Napisałaś rzecz odwrotną. Że z patologii trudno się wyrwać, bo trudno zdobyć wykształcenie.
  • simply_z 11.06.19, 12:26
    Niestety czesto tak. Jedno bywa, ze idzie w parze z drugim. Jesli rodzice nie przypilnuja dziecka na pewnym etapie, to niestety rzadko kiedy jest w stanie samo z siebie wykrzesac checi do dalszej nauki.
  • daniela34 11.06.19, 12:01
    Masz rację, że takie stereotypy są. Ale dziś chyba coraz mniej powszechne- bo coraz wiecej dzieci z tzw.dobrych domów w szkołach prezentuje zachowania świadczące o tym, że być może w domu coś złego się dzieje
  • danaide 11.06.19, 12:19
    Dalej jest wiele dzieci, które na problemy w domu reagują wycofaniem się, niesprawianiem kłopotów, przynoszeniem dobrych stopni.
  • simply_z 11.06.19, 12:28
    Przypuszczam, ze gdyby moja matka pila, pewnie skonczylabym jak moje owczesne kolezanki w zawodowce, zachodzac w ciaze w wieku kilkunastu lat, zyjac z zasilkow itd. Watpie, zebym miala wystarczajaco duzo determinacji na wyrwanie sie z danego srodowiska.
  • danaide 11.06.19, 12:31
    A to już zależy od roli, jaką byś przyjęła w dysfunkcyjnej rodziniesmile
    Jednak rozwinęłam Twoją myśl na początku właśnie dlatego, że nie spodobał mi się prosty ciąg patologia = melina = bieda.
  • simply_z 11.06.19, 12:36
    Nie, nie utozsamiam biedy z melina. Zreszta nawet ostatnio czytalam ciekawy art, w prasie, o muzie Warhola..bogata rodzina z ranczem, a wyraznie dysfunkcyjna.
  • daniela34 11.06.19, 12:40
    Pewnie masz rację, ale część dzieci jednak (pozornie z tzw.dobrych domów) przechodzi załamania, cierpi ma zaburzenia odżywiania itp. I one "przełamują steteotyp", że źli rodzice to tylko pijana patologia i bieda. Szkoda wielka,że ten stereotyp przełamują swoim cierpieniem (szkoda to i tak niewystarczające określenie). Co nie znaczy, że te, które nie przechodzą załamania, są grzeczne, pilne i ciche nie cierpią i nie mają złych rodziców. I pewnie to.jest najgorsza sytuacja, bo jesli swoim zachowaniem "wołają o pomoc" to tej pomocy nie dostają. Zresztą, jak pomóc w takiej sytuacji. Nie dostają tez informacji zwrotnej, że to, czego doswiadczają, to przemoc i krzywda tylko w innej formie. Nie znam calej Twojej historii, coś tam z tego i nnych wątków kojarzę. Rozumiem, że mówisz też o o swoich doświadczeniach.
  • kosmos_pierzasty 11.06.19, 09:57
    danaide napisała:


    > Ale nic, dalej udawajmy, że każdy jest kowalem własnego losuwink

    Trafne!
  • bergamotka77 10.06.19, 21:31
    Wielu. Rodzice przede wszystkim. Wszyscy (prawie) byli partnerzy, nauczyciele niektórzy i wykładowcy na studiach oraz szefowie. Większość tych ludzi to mężczyźni niestety.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ajrisz.ka 10.06.19, 21:33
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Zupełnie przelotna znajomość, a miała bardzo pozytywny
    > wpływ na całe moje życie od tamtego zdarzenia do teraz i mam nadzieję,
    > jeszcze długo smile Zupełnie przypadkiem.

    Mówca motywacyjny...?
  • kosmos_pierzasty 11.06.19, 09:58
    Nieeee...
  • kosmos_pierzasty 11.06.19, 09:58
    I:
    Fuj! Cóż za pomysł!?
  • nutella_fan 11.06.19, 04:11
    Mąż.
  • ciszej.tam 11.06.19, 10:36
    wiele madrych kobiet.
    przyjaciolki, nauczycielki, ciotka, mentorka (kobieta w wieku mojej matki I prezeska fundacji w ktorej mialam wolontariat wiec chyba raczej mentorka niz przyjaciolka), sasiadka, ktora stala sie przyjaciolka. wiele osob.

    I moje dzieci.
  • mid.week 11.06.19, 12:57
    padalec który wyrzucił z auta psa na moim osiedlu...
  • scarlett74 12.06.19, 06:42
    dobry wpływ?
  • mid.week 12.06.19, 07:45
    no, mam teraz zajefajnego psa wink
  • maly_fiolek 11.06.19, 13:14
    Zdecydowanie
    1. rodzice ( tak do 24 go roku życia) mąż (od 19go wzwyż)
    2. rodzeństwo i dzieci.
    Potem długo długo nic i jeden facet w pracy, który poprosił mnie o objęcie stanowiska, dzięki czemu jestem tu gdzie jestem smile. No może jeszcze mój pierwszy chłopak, nauczył mnie że chłopki nie gryzą, otwartości i tego że z płcią przeciwną jest wspaniale smile.
  • lili_liliana 11.06.19, 13:26
    Było ich naprawdę bardzo dużo. Wymienię więc mamę, męża, przyjaciółkę, teściową i szwagierkę. Ale to nawet nie 1/10.

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"
  • niebieskie_korale 11.06.19, 14:27
    z zyjacych akurat nikt.
    ale z zapadlej przeszlosci tylko jeden czlowiek odcisnal na mnie pietno.
    Michelangelo Buonarroti. Czytalam jego biografie jak mialam 15 lat. Zakochalam sie. 30 lat pozniej odwiedzilam jego grob. Zalozylam piekna sukienke i plakam jak dziecko...w sumie do dzisiaj placze.
  • ongoing 11.06.19, 21:21
    ale to piękne co napisałaś! to jest siła jego geniuszu
  • kosmos_pierzasty 11.06.19, 22:54
    To mnie podobnie fascynował F.Kafka. Przeczytałam wszystko, co dostępne w tłumaczeniu i oryginale, na grobie też oczywiście byłam.
    Ale czy to miało na mnie duży wpływ? Chyba średnio. Na szczęście.
  • scarlett74 12.06.19, 06:46
    Dziadkowie. Rodzice wychowywali.
    Drogę którą idę, zasadami którymi się kieruję, w pewnym sensie wskazali mi właśnie Dziadkowie. 💕
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 06:58
    O, dziadków też miałam fajnych.
    I tak, dziadek zdecydowanie mnie wiele nauczył, także jakby tego, co wykorzystuję w pracy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.