Dodaj do ulubionych

Zaciekawiło mnie - brak wykształcenia lub gorsze

12.06.19, 10:54
... gorsze niż rodzice.

Zaciekawiło mnie, bez złośliwości, raczej poznawczo smile

Czy są wśród Was rodzice, którzy mając np. b.db. wykształcenie jakiś tam sukces na koncie, chcą by dziecko nie traciło czasu na edukację, bo szczęśliwsze i dostatniejsze życie zapewniają proste prace?

Pamiętam, że mój ojciec twierdził, że nie ma co się męczyć ze studiami, że lepiej żebym poszła do technikum. Sam miał dwa dyplomy. Mama zaoponowała i chyba dobrze zrobiła, bo bez problemu dostałam się do 4. czy 5. najlepszego liceum w mieście i potem to już poszło.

A w obecnej sytuacji na rynku pracy wizja np. syna jako samodzielnego hydraulika faktycznie może być pod pewnymi względami kusząca i taki wybór mógłby się wydawać zasadny.

Osobiście obiecuję sobie, że nie będę oponować, gdyby dziecko chciało zostać np. tramwajarzem, ale mimo to ogromnie mnie cieszy, że ma pomysły jednak bardziej ambitne.
Tzn. ostatnio chce być prawniczką, ale mam nadzieję, że to akurat jej przejdzie. Studia trudne, a bez wsparcia w rodzinie, wcale kokosów nie przynoszą. Czy się mylę?
No ale nic to, jest w takim wieku, że się pewnie kilka razy wszystko pozmienia. Mam nadzieję smile No chyba, że by po prostu chciała dzięki temu walczyć ze złem smile Wtedy ok, inne priorytety niż finansowe i fajnie.
Edytor zaawansowany
  • bo_ob 12.06.19, 10:58
    Z punktu widzenia dziecka wygląda to tak: nie ma nic gorszego niż rodzice chcący układać życie swoim dzieciom według własnych pragnień i wyobrażeń.
    I odwrotnie: nie ma nic lepszego, niż rodzice wspierający dziecko w jego wyborach.
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 11:09
    Ale kto mówi o układaniu dziecku życia?

    Chyba jednak większość rodziców nie podchodzi do tematu na zasadzie: ucz się lub nie, twoja sprawa, studiuj lub zostań panią sprzątającą, twoja sprawa, mnie to nie obchodzi, cieszyć się będę tak samo, czy będziesz premierem, czy będziesz pilnować wstępu do ustępu - przykładowo smile
  • bo_ob 12.06.19, 11:46
    Zadziwia mnie wiara w to, że skończenie studiów to droga do zawodowego sukcesu.
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 11:52
    Akurat u znajomych to się sprawdziło. Pewnie kwestia perspektywy.
    Z drugiej strony nie brak ludzi bez studiów z własnymi firmami i to też jest sukces, jak ktoś lubi biznes.
  • bo_ob 12.06.19, 12:16
    Sukces zawodowy to albo pieniądza albo satysfakcja. A najlepiej jedno i drugie.
    Wysokość zarobków nie jest zależna od tego, czy ktoś skończył studia.
    Satysfakcja zależy od tego, czy praca jaką wykonujesz jest twoim hobby.

    Zdarza się (rzadziej niż częściej) że drogą do tego, aby bardzo dobrze zarabiać relizując swoje hobby jest skończenie studiów.

    Najbardziej liczą się talent, pracowitość i inteligencja.

  • marianna211272 12.06.19, 13:07
    no ja tak podchodze mam trojke dzieci dwojka super jesli chodzi o nauke sredni od zawsze mial klopoty bedziemy sie cieszyc jesli zda mature wink)) ma za to predyspozycje do rozwiazywania wszystkiego co logiczne naprawi zelazko podlaczy nowy telewizor , pomajstruje przy kosiarce , instaluje programy na komputerach i ajk mi sie cos zwiesi potrafi rozwiazac problem w 3 minuty dodatkowo ma zdolnosci jezykowe ale kompletnego lenia jesli chodzi o wkuwanie gramatyki .Szkola to zawsze byla orka na ugorze , co mam zrobic nic wspieram gdzie moge ale wlosow z glowy sobie nie wydzieram mam nadzieje ,ze znajdzie w zyciu cos co da mu satysfakcje ...
  • triss_merigold6 12.06.19, 11:03
    Nie znam takich rodziców. Znam za to takich, którzy uważają, że lepiej móc mieć wybór i że czym innym jest rzucenie Wyższej Szkoły Lansu, a czym innym Oxfordu.
  • bigzaganiacz 12.06.19, 11:42
    piej móc mieć wybór i że czym innym jest rzucenie Wyższej Szkoły Lansu, a czym innym Oxfordu.

    gates rzucil harvard
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 11:53
    A wniosek z tego taki, że każdy, kto rzuci Harvard, osiągnie sukces na miarę Gatesa smile
  • triss_merigold6 12.06.19, 11:56
    Wniosek - ktoś, kto rzucił Harvard ma szanse na duży sukces, bo z definicji jest świetny.
  • triss_merigold6 12.06.19, 11:54
    No właśnie. Harvard, a nie zawodówke w Mławie.
    Znaczy, miał wiedzę i zdolności pozwalające na studia na bdb. uczelni, a nie IQ kostki brukowej.
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 11:55
    Też miałam dopisać, że już samo dostanie się na Harvard o czymś świadczy, ale odpuściłam.
  • bigzaganiacz 12.06.19, 12:34
    mo dostanie się na Harvard o czymś świadczy

    swiadczy ze rodzice mieli na czesne
  • znowu.to.samo 12.06.19, 12:37
    O i tu sie zgadzam 😂😂😂

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 12:39
    A Ty jaki uniwersytet skończyłeś?
  • bo_ob 12.06.19, 12:48
    Na pewno nie taki, gdzie roczne czesne wynosi 48 tys. dolarów jak na Harvardzie.
  • zuleyka.z.talgaru 12.06.19, 13:52
    Z tego też względu mamy morze studentów zza oceanu na naszej rodzimej medycynie. Studia dla nich w Polsce są nieporównywalnie tańsze....
  • bo_ob 12.06.19, 13:54
    Można powiedzieć, że podkupiliśmy tych z Harvardu smile
  • brenya78 12.06.19, 17:11
    "swiadczy ze rodzice mieli na czesne "

    Czyli "nie mam pojecia jak dostac sie na Harvard, ale sie wypowiem"...
  • bigzaganiacz 12.06.19, 17:31

    Czyli "nie mam pojecia jak dostac sie na Harvard, ale sie wypowiem"...

    zaplacic?
  • zuleyka.z.talgaru 13.06.19, 08:50
    Czyli zaprzeczasz jakoby studia na Harvardzie były odpłatne?
  • amast 13.06.19, 10:12
    Myślę, że zaprzecza jakoby posiadanie pieniędzy było warunkiem (zwłaszcza jedynym) dostania się na Harvard.
  • bigzaganiacz 13.06.19, 11:34
    www.usnews.com/news/education-news/articles/2019-04-05/harvard-is-investigating-its-own-college-admission-scandal
  • paniusiapobuleczki 13.06.19, 10:20
    You know nothing.
  • rasowaematka 12.06.19, 11:14
    Znam. Pan po studiach, inżynier, żona również. Córka nierokujaca, poszła za namową rodziców do szkoły gastronomicznej, została cukiernikiem, ma własną cukiernie i piekarnię, obecnie zarabia więcej niż się jej rodzicom śniło, bo robi to co lubi, zarzadza i biedy nie klepie
  • zetkaad 12.06.19, 11:23
    Moje dziecko tak właśnie chce. Trzymam kciuki
  • rasowaematka 12.06.19, 11:40
    Wspieraj we wszystkim, mądrze doradzają a będzie szczęśliwe.
  • aandzia43 12.06.19, 11:29
    Życiowo to ona była bardzo dobrze rokująca bo ogarnięta, pracowita, zdolna do długofalowego wysiłku i koncentracji na celu. A że mniej inteligentna czy z jakimś upierdliwym dysem - trudno, to pikuś.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • rasowaematka 12.06.19, 11:38
    No tak, ale to zasługa mądrych rodziców. A mogli ją złamać i nie wiadomo co by było.
  • chicarica 12.06.19, 16:47
    Akurat głównie pewnie zasługa faktu, że rodzice byli poduszką bezpieczeństwa. Mam przyjaciela, jest budowlańcem, ale zawodówkę skończył jako piekarz i niestety nie ma własnej piekarni. Fajny, mądry chłopak, który czegoś w życiu chce, ale akurat miał pecha urodzić się w popegeerowskiej wiosce, jak tę zawodówkę robił to mu ojciec zginął w wypadku, więc musiał iść do pracy i zasuwać na matkę i dziesiątkę rodzeństwa bo nie było co do gara włożyć i to dosłownie, nawet ziemniaków chwilami nie było. Dodam że nie, matka do pracy pójść nie mogła, bo tej pracy dla niej tam po prostu nie było. Nie było też sytuacji, w której ten chłopak mógłby sobie pozwolić na ładowanie przez pół roku czy rok pieniędzy w rozkręcanie interesu, miał też świadomość że w razie czego nikt mu nie pomoże i nie będzie można wrócić na garnuszek rodziców, bo to on sam był tym garnuszkiem. Oraz oczywiście w okolicy chętni byliby raczej na najtańszy chleb i to na kreskę, a nie na hipsterskie bezglutenowe jagielniki czy piętrowe torty weselne, więc z takiej piekarni czy cukierni pieniędzy by raczej nie było specjalnych. I tak właśnie wygląda rzeczywistość większości absolwentów zawodówek cukierniczo-piekarskich. Oczywiście teraz pewnie jest inaczej i może można zarabiać lepiej na czymś takim, niż będąc absolwentem zaocznej socjologii przez domofon i sms.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 17:20
    O tym mówił Zuckerberg - że zaczął bawić się we własną firmę, bo miał pewność, że jak mu nie wyjdzie, to rodzina zapewni mu miękkie lądowanie, że nic nie ryzykuje, nikt nie zależy od niego finansowo.
  • rasowaematka 12.06.19, 18:11
    Przecież temat dotyczy właśnie dzieci rodziców którzy osiągnęli sukces a dzieci nie chcą iść w ślady rodziców. Ten chłopak zrobił najlepsze z tego co miał, więc dzielny i pracowity człowiek z niego.
  • mgla_jedwabna 12.06.19, 23:16
    Na taką woltę mogą sobie pozwolić córeczki dwojga inżynierów, którzy będą pociechę wspierać finansowo przy zakładaniu własnej firmy. Inaczej pociecha zamiast własnej cukierni będzie miała co najwyżej własną szafkę pracowniczą jako zastępca kierownika zmiany za najniższą krajową po kilku latach tyrania jako pomoc kuchenna na umowie zleceniu.
  • zetkaad 12.06.19, 23:29
    U nas tylko jeden rodzic inżynierem, ale poduszeczkę finansową dla córuni ma.
  • kropkacom 12.06.19, 11:15
    Mój mąż po technikom poszedł na studia...
  • danaide 12.06.19, 11:16
    Moja matka ma wyższe, ale była nauczycielką i nie piłowała mojej siostry, która ma tylko liceum branżowe, skończone w czasach, gdy dzieci były tępymi tłumokami i tumanami, a nie dyslektykami z różnymi dys-.
  • alpepe 12.06.19, 11:26
    Jejku, danaide, ile nieszczęścia i chyba żalu do rodzicielki wypłynęło tylko z tego jednego zdania. Przytulam.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • danaide 12.06.19, 11:45
    A nie nie, ja uważam, że spoko. Moja matka była świadoma tego co szkoła państwowa robi z dziećmi. Moja siostra naprawdę miała problemy w podstawówce, a orzeczeń wtedy nie było. Liceum sama sobie wybrała, bo początkowo miała iść do zawodówki, ale jak ją zobaczyła to odmówiła. Na wstępny z przedmiotów technicznych przygotowała się na zajęciach dla dzieci, matematyki nauczyłam ją ja, a polski załatwiła jej matka. Tak naprawdę dostała najlepsze wykształcenie jakie było dla niej dostępnewink
  • juuuu7 12.06.19, 11:19
    Nie znam takich rodzicow. Moi oboje maja wyzsze wyksztalcenie i zawsze wiedzialam, ze ja i brat tez studia skonczymy.
    Moj maz studiowal rozne kierunki i w efekcie nie ma zadnego ukonczonego. Ale jego rodzice tez studiow nie skonczyli, raczej nie przykladali do tego uwagi ( studiowal zaocznie i pracowal ).
  • kokosowy15 12.06.19, 11:30
    Ja znam. Dziadkowie - ekonomia i politechnika, rodzice - socjologia i filologia angielska, dzieci - technikum gastronomiczne i samochodowe. Co będzie dalej - zobaczymy.
  • aandzia43 12.06.19, 11:46
    Mało inteligentne czy niepozbierane?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kokosowy15 12.06.19, 12:02
    Nie stać nas na dalsze kształcenie. Jak zarobią to się zastanowia.
  • pade 12.06.19, 12:16
    boże, Andzia...

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • aandzia43 12.06.19, 12:48
    pade napisała:

    > boże, Andzia...
    >
    Sorry, ale zazwyczaj osiągnięcie przez dzieci niższego niż rodzice wykształcenia wynika albo z niższej niż u rodziców inteligencji, albo "niepozbierania" czyli deficytów uwagi, problemów psychicznych czy charakterologicznych. Moje pytanie nie było złośliwe, byłam ciekawa z czego wynika opisana przez Kokosowego sytuacja. Poza tym zakładałam, ze te dzieci są już mocno dorosłe i sprawa wykształcenia jest już dawno zamknięta.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • pade 12.06.19, 12:55
    Może jeszcze wynikać z: tragedii życiowej, traum, chorób fizycznych, depresji, biedy i z wielu innych czynników, które uniemożliwiają skuteczną naukę.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • aandzia43 12.06.19, 13:13
    pade napisała:

    > Może jeszcze wynikać z: tragedii życiowej, traum, chorób fizycznych, depresji,
    > biedy i z wielu innych czynników, które uniemożliwiają skuteczną naukę.
    >
    Masz rację, ale to chyba rzadsze sytuacje w naszym uładzonym jednak pierwszym świecie, dlatego na pierwszy rzut nie brałam ich pod uwagę smile



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • anika772 12.06.19, 14:08
    Kokosowy sam wychowuje wnuki. O ile dobrze pamiętam, rodzice nie żyją.
  • aandzia43 12.06.19, 14:31
    anika772 napisała:

    > Kokosowy sam wychowuje wnuki. O ile dobrze pamiętam, rodzice nie żyją.

    W takim razie bardzo przepraszam Kokosowego sad Nie miałam pojęcia że pisze o dzieciach w takiej specyficznej i trudnej sytuacji rodzinnej a tym bardziej ze dotyczy to jego osobiście.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kokosowy15 12.06.19, 15:16
    Drobiazg, nic się nie stało.
  • pade 12.06.19, 17:23
    Kokosowy, bardzo się cieszę, że jesteś na forum.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • chicarica 12.06.19, 16:51
    Większość sytuacji życiowych w których coś takiego się dzieje jest specyficznych i trudnych, tyle tylko, że przeważnie oceniamy je nie znając szczegółów. Rzadko kiedy ktoś ma ch.jowo w życiu bo chce, bo zawsze marzył żeby być biedny, chory czy np. alkoholikiem.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • pade 12.06.19, 17:21
    Aaandzia, nie takie rzadkie. Na każdą klasę moich dzieci co najmniej 4-5 takich przypadków. Klasy o różnej liczebności, od 18 do 30.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • aandzia43 13.06.19, 11:08
    pade napisała:

    > Aaandzia, nie takie rzadkie. Na każdą klasę moich dzieci co najmniej 4-5 takich
    > przypadków. Klasy o różnej liczebności, od 18 do 30.
    >

    4-5 przypadków kiedy z powodu choroby w rodzinie czy innej tragedii dziecko trwale nie zdobyło tego poziomu wykształcenie co rodzice? Czy po prostu 4-5 przypadków różnych nieszczęść? Bo że nieszczęścia chodzą po ludziach to ja dobrze wiem.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • alpepe 12.06.19, 11:28
    Ja mam tak, jak tris. Póki co, starsza ma robić w przyszłym roku maturę, a młodsza właśnie rozpocznie naukę w tym samym Gymnasium co starsza.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • ixiq111 12.06.19, 11:37
    Tak. Rodzice adwokaci. Syn przed maturą rzucił szkołę, poszedł pracować na budowę.
    Teraz zajmuje się pracami budowlanymi, konserwacją, myciem budynków. Ale tylko drapaczy chmur i innych wieżowców z zewnątrz.
    Zawsze uwielbiał wspinaczkę. Zarabia super i bardzo lubi swoją robotę. Twierdzi, że połączył pasję z pracą.
  • danaide 12.06.19, 11:48
    Przypomniałaś mi. Ojciec adwokat. Jeden syn jeszcze w czasie studiów zwiał na drugą półkulę. Drugi chyba się leczy psychiatrycznie, do tego nie trzeba szkół.
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 11:55
    I ci rodzice od początku go w tym wyborze wspierali, czy to przyszło z czasem?
  • ixiq111 12.06.19, 13:02
    Prosili, żeby chociaż zdał maturę, a potem niech robi co chce. Oni mu nie narzucali, żeby był prawnikiem - chcieli, żeby był wykształconym człowiekiem, ale w kierunku, który sam sobie wybierze.
    Po latach wiem, że jego mama (teraz emerytka) jest z niego dumna. Mają dobre relacje.
  • black.emma 12.06.19, 12:08
    Dla mnie najważniejsze jest wykształcenie na poziomie podstawowym i szkoły średniej, żeby nie ograniczać dziecku wyboru. W karierze tramwajarza czy hydraulika nie zaszkodzi, a w razie innych pomysłów na życie pomoże wink
    Potem będę je wspierać, niech decyduje samo i byle było szczęśliwe.
  • dziennik-niecodziennik 12.06.19, 12:41
    wiesz co... smile
    znam faceta prawnika, ktory ma żonę architektkę i córki - fryzjerkę i ekspedientkę. rodzice sie ich nei wstydzą smile

    ja ostatnio tak rozmawiałam ze szwagierką. jej najstarsza za rok bedzie maturzystką, czas zastanowic sie nad uczelniami. i taka rozmowe mialysmy - co zrobic jak dziecko wybierze zdaniem rodzica kompletnie niezyciowe studia?... no są takie ktore są wybitnie dekoracyjne i konczyc je to de facto tylko satysfakcja. koleżanki syn wybiera sie na filozofie. no i co on po tej filozofii bedzie robił? tzn filozof to on jest z urodzenia, ale roboty po tym nie znajdzie zadnej. a ze do fizycznej pracy niezdolny, do otwarcia czegos wlasnego tez nie, to bedzie siedział rodzicom na karku. serio, w takich okolicznosciach uwazam ze rodzic powinien interweniowac.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • bo_ob 12.06.19, 12:53
    Akurat absolwenci filozofii nie maja problemu ze znalezieniem pracy, są poszukiwani do tego stopnia, ze zwiększa się liczbę miejsc na tym kierunku.
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 12:53
    No ale taką interwencją też może coś zepsuć.
    Mnie odradzono psychologię tuż przed boomem. Bo to taki właśnie nieżyciowy kierunek big_grin
    Dwóch kolegów po filozofii natomiast zarabia bardzo przyzwoicie na działalności kulturalnej.
    Więc czasem rodzic może się bardzo pomylić...

    I absolutnie nie uważam, że dziecka bez dyplomu należy się wstydzić. Nie, nie, bez przesady.
  • dziennik-niecodziennik 12.06.19, 12:56
    no ten koles akurat o ktorym pisze to sie do dzialalnosci kulturalnej nie nadaje. on sie w ogole nadaje moim zdaniem tylko do kopania rowów. a na te filozofie zdaje juz chyba piąty raz...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • heavy_metal_thunder 12.06.19, 22:02
    Dzienniku, ja również skończyłem nieżyciowe humanistyczne studia, też rzekomo nadawałem się do kopania rowów, a w korpo sobie radzę i robię niezłe wyniki.
  • escott 13.06.19, 11:46
    Nie znam ani jednego bezrobotnego filozofa, chociaż znam ich kilkaset sztuk jako absolwentka tego kierunku. Filozofowie radzą sobie świetnie na rynku pracy, bo to studia, które rozwijają mnóstwo analitycznych zdolności i samą umiejetność myślenia i uczenia się. A potem w pracy to one są potrzebne a nie to, czy ktoś był uczony aktualnie modnej teoryjki czegoś tam. Więc nie, nie będzie nikomu siedział, w przeciwieństwie do tysięcy studentów nabranych na niby to perspektywiczne kierunki, które nie uczą niczego ważnego.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • stwory_z_mchu 12.06.19, 12:48
    Moi oboje rodzice mieli epizody doktoranckie/wykładali na uczelniach (tata na technicznej, mama na humanistycznej).
    Ja miałam wybór: liceum plastyczne, technikum elektroniczne lub ogólniak - za namową rodziców wybrałam ogólniak - na początku żałowałam.
    Później studiowałam matematykę na UJ - zawodowo do niczego mi się to nie przydało, za to uwielbiałam te studia za możliwość rozwiązywania zagadek. I taką pewność, że jak się ma wystarczająco dużo danych to można rozwiązać każdy problem w miarę sensownie.
    A jeszcze później poszłam na uczelnię artystyczną (te studia też uwielbiałam i mam zamiar robić w życiu coś związanego z projektowaniem).
    Pracowałam jako audytor smile
    Mój mąż podobnie - zrezygnował ze studiów (zarządzanie) przed absolutorium - okazało się, że na jego uczelni nie może robić dyplomu z dziedziny, która go mega interesuje bo nie mają od tego wykładowców. Poszedł swoją drogą i wyspecjalizował się w jednej z dziedzin związanych z rozwojem organizacji, teraz bez skończonych studiów wykłada na kilku uczelniach wyższych (na zlecenia) i bierze udział w konferencjach.
    Wydaje mi się, że papier przestaje się liczyć na rzecz umiejętności praktycznych.
    Na brak kasy nie narzekamy, żyjemy na średnim poziomie, nie martwimy się bardzo o finanse.

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • simply_z 12.06.19, 13:10
    tak ale w dalszym ciagu do pewnych zawodow, chcac nie chcac ten papier jest potrzebny. Przykladowo nawet w kwestii projektowania. Jesli chcialabys uzyskac uprawnienia budowlane albo podpisywac sie pod projektem jako architekt, potrzebujesz do tego ukonczenia konkretnych studiow, zrealizowania praktyk i niekiedy zdania jeszcze kolejnego egzaminu zawodowego.
  • zuleyka.z.talgaru 12.06.19, 13:49
    Myślę, że szansę na studia na medycynie, architekturze, prawie itp. mają osoby nie tylko z top 5 najlepszych liceów w duzych miastach.
  • bookends 13.06.19, 10:07
    He he no właśnie. Ja skończyłam prawo na jednej z najlepszych publicznych uczelni z bdb wynikiem, a skończyłam liceum w małym mieście. Żadne tam Reje czy inne Batory. I jestem z wyżu demograficznego.
  • stwory_z_mchu 12.06.19, 13:58
    U mnie to projektowanie małych rzeczy, bardziej graficzne lub przedmiotowe (np. projektowanie opakowań) - tutaj jeśli chodzi o zatrudnienie bardziej liczy się portfolio niż papier.
    Tak samo - jeśli chodzi o córkę na pewno nie będę cisnęła na wybór zawodu z gatunku prawnik/lekarz/architekt. Ale zamierzam załatwić jej ogólną bazę wiedzy (niezależnie od systemowej edukacji) - czy to podsuwając książki czy opowiadając o zagadnieniach, o których mam pojęcie. Może być hydraulikiem, kosmetyczką lub fryzjerką, ale niech zna dobrą literaturę i co ważniejsze prawa fizyki smile

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • simply_z 12.06.19, 14:00
    wtedy raczej liceum.
  • hanusinamama 12.06.19, 12:58
    Jakby miało isc na filozofie czy socjologie bez jakis konkretnych pomysłow na zycie to chyba wolałabym hydraulika...ale to ja bym wolała. Na tym etapie to juz decyduje dziecko...i potem ono płaci jezeli ma kiepskie studia skonczone...no trudno.
  • boo-boo 12.06.19, 13:00
    Znam. Rodzice znajomego tzw. szanowana rodzina w okolicy- rodzice obydwoje po studiach. Znajomy no cóż....ledwo, ledwo technikum skończył. Potem nie wnikając w szczegóły otworzył własny biznes "wszechstronny" - wszystko legalnie. Niezłą kasę trzepie.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • zuleyka.z.talgaru 12.06.19, 13:48
    Mnie za to zadziwia to podkreślanie jakie LO się wybrało. W mojej małej miejscowości były dwa LO, i z obu kto chciał to na studia się dostał. Doświadczenia nie tylko moich roczników, ale także roczników mojego brata, który jest ode mnie 12 lat młodszy. Rozumiem, że w wielkich miastach na studia dostają się tylko i wyłącznie Ci, którzy byli w top5? Skąd tyle przyjezdnych na studiach? tongue_out
  • boo-boo 12.06.19, 14:30
    O tym samym myślałam. Wprawdzie w moim mieście było więcej LO niż dwa tylko.
    Mój siostrzeniec skończył jedno z lepszych w Warszawie. Nie ukończył z najwyższym wynikiem- kujonem to on nie był. Spora część z klasy poszła na prestiżowe kierunki na dobre uczelnie w Warszawie. On od razu stwierdził, że nie będzie się tam z nimi pchał. Na studia jednak poszedł. Po pierwszym roku stwierdził tylko, że dokonał dobrego wyboru, a większość z tych prymusów nie przeszła odsiewu na pierwszym roku i kilku z nich zaczyna studia na jego uczelni.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • simply_z 12.06.19, 14:56
    Bo w Polsce to totalny pic na wode, podobnie zreszta jak uczelnie...
    Aczkolwiek z wlasnego doswiadczenia uwazam, ze gdybym wybrala lepsze liceum, to moja droga zawodowa potoczylaby sie inaczej.
  • zuleyka.z.talgaru 12.06.19, 15:56
    Ale nazwa LO miałaby wpływ na Twoje wyniki? Chyba tam, gdzie był konkurs świadectw.
  • simply_z 12.06.19, 21:37
    nie, poziom nauczania, kwestia współpracy z uczelniami itp.
  • zuleyka.z.talgaru 13.06.19, 08:49
    Poziom nauczania nierzadko jest taki (było też na forum), że te świetne wyniki w topowych LO, dzieciaki wypracowują w domu lub na korepetycjach - a potem szkoła się chwali, że ma wysoki poziom. Śmieszne.
    Co do współpracy z uczelniami - tu się zgodzę.
  • simply_z 13.06.19, 10:35
    Tu sie zgadzam jak najbardziej, nie chodzi mi o jakies kuznie olimpijczykow, wyscigi szczurow ale trzymanie w miare porzadnego poziomu... A u mnie? coz slaba chemia, biologia-jakis zart, jedynie matematyka jako tako. Z mojego rocznika tylko dwie osoby poszly na medycyne.Jednak w pewnym wieku szkola mimo wszystko wplywa na wybor sciezki zawodowej.
  • anika772 12.06.19, 14:09
    Nie znam takich rodziców.
  • potworia116 12.06.19, 15:10
    Jeśli odkryje, co kocha robić i zdoła tym zarobić na życie - to będę dumna i szczęśliwa, nawet jeśli będzie to pieczenie babeczek.
    Świat sztuki, literatury, myśli humanistycznej - bogaty, złożony, dający narzędzia rozumienia i przeżywania świata - postaram się przed nią otworzyć w ramach edukacji domowejsmile
  • klaramara33 12.06.19, 15:15
    Przechylenie w żadną stronę nie jest korzystne więc nie uznaję olania edukacji ale to też nie jest najważniejsze ,choć owszem jest ważna choćby ze względu świadomoścc istniejącego świata. Moje dziecko ma być kimś dla siebie nie dla mnie więc nie mam zamiaru narzucać studiów, jeśli do wybranego zawodu są niepotrzebne .
  • kokosowy15 12.06.19, 15:32
    Wykształcenie ogólne w technikach jest teraz praktycznie pomijane. Uczniowie nie mają pojęcia o literaturze, sztuce, historii, geografii. Nie wiem, jak jest obecnie w liceum, ale kilka lat temu rozmawiałem z licealistami na obozach sportowych, i ich wiedza ogólna też była na bardzo niskim poziomie. Chyba duży nacisk kładzie się teraz na wykształcenie kierunkowe, pomijajac to, co wydaje się zbędne, np kto to był i co komponował Verdi, gdzie wydobywa się diamenty, gdzie leży Kolyma i jak przykleić podeszwie do buta. Zmusza to do bardzo wczesnego wyboru drogi zawodowej i tworzy "wąskich specjalistów"
  • bo_ob 12.06.19, 15:42
    Nie będę się upierać, ale wydaje mi się, że "zawsze" tak było, iż wiedzę "kto to był i co komponował Verdi, gdzie wydobywa się diamenty, gdzie leży Kolyma i jak przykleić podeszwe do buta" wynosiło się raczej z domu.
  • triss_merigold6 12.06.19, 15:45
    I nazywało się to kapitałem kulturowym i społecznym.
  • kokosowy15 12.06.19, 16:08
    W czasie, kiedy ja chodziłem do szkoły ten "kapitał kulturowy i społeczny" w rodzinach, szczególnie w miastach robotniczych lub przed wojną wielonarodowosciowych, nie był powszechny. Rola szkoły było wyrównanie poziomu kulturalnego uczniów przychodzących do szkoły z rodzin prawniczych, lekarskich i robotniczych. Liceum nazywało się "ogólnokształcące", bo dawało wiedzę ogólna o otaczającym świecie. Temu służyły obowiązkowe wyjścia do Filharmonii, teatrów, fabryk, wycieczki. W jedenastej klasie wszystkie licea wyjeżdżał do Chorzowa, do Planetarium (za darmo zresztą)
  • bo_ob 12.06.19, 17:26
    Czasy bardzo zmieniły się od tamtej pory. Obawiam się, że dziś wiedza ogólna o jakiej piszesz ceniona jest dość niszowo.

  • kokosowy15 12.06.19, 17:46
    Niestety, masz rację. Później ludzie pozbawieni samokrytycyzmu startują w, np Jeden z dziesięciu czy Milionerach i, wg mnie, kompromituj się.
  • mim_maior 12.06.19, 16:15
    W moim środowisku to dość częste - rodzice profesorostwo, a dzieci tylko magistry.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kosmos_pierzasty 12.06.19, 16:20
    big_grin
    Raczej chodziłoby mi o to, czy któreś zostało za radą rodziców piekarzem lub hydraulikiem na przykład.
  • princesswhitewolf 12.06.19, 16:20
    chyba nie o to chodzilo w pytaniu. Chodzilo o nastawienie rodzicow. To czy profesor czy master to juz zalezy raczej od tego czy ktos ma plany zostania akademikiem i badaczem
  • mim_maior 12.06.19, 17:14
    Za radą rodziców dzieci nierzadko rezygnują z kariery naukowej.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • agiq 12.06.19, 18:00
    Ja z pewnością nie będę zachęcać dzieci do kariery naukowej choć gdyby o tym marzyły też nie będę zabraniac. Gdyby miały jakiś widoczny talent np. do gastronomii czy fryzjerstwa nie przeszkadzałoby mi że skończą bez studiów. Jednak będąc ogólnie rozgarnietym ale bez specjalnych talentów czy pasji to lepiej mieć studia niż nie.
  • simply_z 12.06.19, 21:38
    I życie studenckiewink. To jest fajny czas...po co się tego pozbywać na rzecz "dorosłego życia"
  • heavy_metal_thunder 13.06.19, 06:16
    Dokładnie smile
  • kokosowy15 13.06.19, 07:29
    Chyba nie na Politechnice.
  • simply_z 13.06.19, 10:29
    nie przesadzaj. Akurat na polibudzie nigdzie tak nie kwitlo zycie towarzyskie jak tam..
  • princesswhitewolf 13.06.19, 11:01
    i chlopaki byly sensowne bo ci z uniwerku byli jacys dretwi. Na ekonomi byli znosni ale ciagle balowali
  • pade 13.06.19, 11:10
    Właśnie na Polibudziesmile Oj, jak przypomnę sobie pierwsze dwa lata studiów...Cudowny czas. Przesiadywaliśmy w Tawernie, piliśmy piwo, ktoś grał na gitarze, inny śpiewał. Świętowanie każdego kolokwium, egzaminu.
    Tęskno mi się zrobiło...
    Syn twierdzi, że teraz są inne czasy i nie ma takich imprez.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • kokosowy15 13.06.19, 12:11
    Może ja byłem bardziej tępy, ale co dwa tygodnie arkusz z matematyki, co dwa arkusz z fizyki, kreski, później rysunek, projektowanie imadla hydraulicznego - było co robić. A imprezy oczywiście były, najlepsze w Eskulapie AM).
  • pade 13.06.19, 12:19
    Ja na pierwszym roku miałam względny luz, na drugim było gorzej.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zuleyka.z.talgaru 13.06.19, 08:48
    Do dziś pamiętam słowa mojej wykładowczyni od literatury romantycznej i pozytywistycznej ("Drogie panie, jeśli chcecie zostać na uczelni i robić karierę naukową, trzeba znaleźć męża, który dobrze zarabia, inaczej niestety, będzie kiepsko") oraz doktoranta od teatru współczesnego ("gdyby nie to, że moja żona dobrze zarabia to nie byłoby mnie stać na karierę na uczelni") amen.
  • simply_z 13.06.19, 10:31
    A ja uwazam, ze warto zachecac..moi rodzice mieli troche podejscie jak twoje. Wazne, zeby zawod byl praktyczny, a jakies pasje naukowe..to jest dobre ale dla dzieci bogatych rodzicow albo faktycznie mega pasjonatow od dziecka.
  • asia_i_p 12.06.19, 21:54
    Żebym chciała, to niekoniecznie, ale godzę się z tym, że u syna może się tak trafić. Czas pokaże.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • baszkircef 12.06.19, 23:02
    W moim przypadku ojciec po studiach,matka podejrzewam tylko podstawowe, jakoś zawsze mętnie wypowiadała się na temat. Pójście do liceum kosztowało mnie dużo przykrości. Ojciec zmiszał mnie do liceum pielęgniarskiego lub ekonomika, a matka kierowała na jakiś kurs dla szwaczek. W końcu wywalczyłam ten ogólniak, ale do dzisiaj pamiętam te przykre emocje, które temu towarzyszyły.
  • asia_i_p 13.06.19, 06:25
    Żebym chciała, to niekoniecznie, ale godzę się z tym, że u syna może się tak trafić. Czas pokaże.lllll

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.