Dodaj do ulubionych

Co za patafian...

13.06.19, 20:07
Wyżalić się można?
Facet, który jest ojcem mojego dziecka (zostawił mnie w ciąży) czasem się plącze po domu, jak akurat jest w kraju.
Sytuacja przed chwilą: gotuję grysik małemu na kolację, zaczyna się gotować, mieszam, mały zaczyna mnie łaskotać, szaleje, ojciec stoi za nim bezczynnie. Kuchenka zabezpieczona takim "kołnierzem", ale kurczę trzymam w rękach garnek z kipiącym mlekiem. Rzucam za siebie "weź małego", a ten nic. Zamiast go wziąć na ręce, wynieść, cokolwiek, dyskutuje ze mną i widzę, że sprawia mu to coraz większą przyjemność, że się zaczynam denerwować. Bo nerwowa sytuacja, a ten zamiast zrobić cokolwiek - czepia się mnie.
Powiedzcie mi - bo ja tego nie ogarniam - do końca życia będę musiała znosić tego patafiana w imię tego, żeby dziecko miało kontakt z ojcem jak największy i "nie odczuło" rozpadu rodziny tak bardzo? Bo czasami myślę, że im bardziej się staram, żeby było "jak najlepiej", tym gorzej wychodzi.
Co można zrobić? Ograniczyć dziecku tatę, którego i tak widzi przez tydzień w każdym miesiącu? Znaleźć innego faceta, żeby był też fajniejszy przykład dla taty? Nierealne...
Aha, dla czujnych - kuchenka ma kołnierz, kuchnia ma płotek, dziecko rozsądne, trzyma się z daleka jak się piecze czy gotuje. Czasem bramka otwarta, jak są dorośli w kuchni, tu zagrożeniem był tatuś, bo gdybym była sama, to bym odstawiła garnek i wystawiła dziecko za bramkę w 2 sekundy. A ten tylko robił tłok i agresję.
Edytor zaawansowany
  • brenya78 13.06.19, 20:13
    "tu zagrożeniem był tatuś, bo gdybym była sama, to bym odstawiła garnek i wystawiła dziecko za bramkę w 2 sekundy"

    To dlaczego tego nie zrobiłaś zamiast się wdawac w zbędne dyskusje z gadem?
  • grey.heart34 13.06.19, 20:21
    To wszystko trwało chwilę, w końcu oczywiście, ja to wszystko ogarnęłam.
  • sirella 13.06.19, 20:22
    właśnie? dlaczego przy facecie udajesz kogoś innego niż jesteś?
  • grey.heart34 13.06.19, 20:25
    Nie udaję nikogo innego, ale mam prawo oczekiwać, że 40-letni sprawny umysłowo facet się udziela przy dziecku, zwłaszcza, jak jest sytuacja wymagająca? Czy waszym zdaniem, niezależnie od tego, czy ojciec jest obecny czy nie, mam i tak zawsze wszystko robić sama? Serio?
  • cruella_demon 13.06.19, 20:28
    Dosrywaliście sobie po prostu kosztem dziecka.
    Sytuacja niebezpieczna, ojciec nie reaguje, to się nie zastanawiasz tylko wystawiasz dzieciaka, pokłócić się mogłaś potem.
  • grey.heart34 13.06.19, 20:35
    Nie, wystawiłam zaraz sama dziecko, nie kłóciłam się, jednym zdaniem powiedziałam mu coś w sensie, że sprawia zagrożenie i że co to w ogóle miało być i sobie poszedł. To wszystko trwało chwilę, żadna awantura, ale owszem, przy dziecku.
  • znowu.to.samo 13.06.19, 21:27
    Może następnym razem.udawaj że go nie ma.
    O nic nie proś, sama zrób
    Poco sobie nerwy psuć....

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • grey.heart34 13.06.19, 21:48
    Wiesz, od kiedy po rozstaniu i terapii otworzyły mi się oczy i zobaczyłam, że żyłam z klasycznym Piotrusiem panem, wiecznym chłopcem, dla którego największą obelgą (poważnie!) jest przypomnienie mu ile ma lat, a jego tatuś ciągle mu obiera mandarynki a mama prasuje koszule,, to właśnie nie mam skrupułów, żeby żądać pomocy... teraz mam satysfakcję, kiedy właśnie plącze się po domu a ja z zaskoczenia wręczam mu środki czystości i mówię "okno umyj w pokoju dziecka", na co on wielkie oczy i szok "ale jak to??".
    No ale, to nie ja go powinnam wychowywać. Teściowie oczywiście mają do mnie ogromne zastrzeżenia wink
    Czytam czasem wasze wątki i jestem zachwycona, jak nieraz umiecie facetów "wychować". Ja byłam młoda, głupia i uległa. A, z tego co czytam, i tak z wiecznego chłopca nic nie będzie.
  • malgo21 13.06.19, 22:11
    grey.heart34 napisała:

    > Wiesz, od kiedy po rozstaniu i terapii otworzyły mi się oczy i zobaczyłam, że ż
    > yłam z klasycznym Piotrusiem panem, wiecznym chłopcem, dla którego największą o
    > belgą (poważnie!) jest przypomnienie mu ile ma lat, a jego tatuś ciągle mu obie
    > ra mandarynki a mama prasuje koszule,, to właśnie nie mam skrupułów, żeby żądać
    > pomocy... teraz mam satysfakcję, kiedy właśnie plącze się po domu a ja z zasko
    > czenia wręczam mu środki czystości i mówię "okno umyj w pokoju dziecka", na co
    > on wielkie oczy i szok "ale jak to??".
    > No ale, to nie ja go powinnam wychowywać. Teściowie oczywiście mają do mnie ogr
    > omne zastrzeżenia wink
    > Czytam czasem wasze wątki i jestem zachwycona, jak nieraz umiecie facetów "wych
    > ować". Ja byłam młoda, głupia i uległa. A, z tego co czytam, i tak z wiecznego
    > chłopca nic nie będzie.

    Ale dlaczego ty wychowujesz faceta który cię zostawił i jeszcze pomieszkujesz z nim? To jakiś poligamiczny związek jest?
  • grey.heart34 13.06.19, 22:24
    Nie wychowuję chyba (?), tylko jak już się plącze, to wymagam partycypacji w zajmowaniu się dzieckiem. Mam przekonanie, że on się z dom łatwo przyzwyczaja do obsługi, więc jak odpuszczę i będę sama wszystko robiła, to on uzna to za normę.
    Chyba bez sensu piszę. W sumie, to nie powinno go w ogóle być, eh...
  • ichi51e 14.06.19, 06:57
    Caly czas w zeiazku jestescie uncertain

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nenia1 14.06.19, 16:01
    grey.heart34 napisała:

    > Czytam czasem wasze wątki i jestem zachwycona, jak nieraz umiecie facetów "wych
    > ować".

    Tak, ale tego, z którym jestem, a nie tego, z którym się rozstałam. To zupełnie inna para kaloszy.
  • beata985 13.06.19, 21:51
    Następnym razem to ojca dziecka wystaw za ten płotek...

    --
    Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/
  • grey.heart34 13.06.19, 21:57
    smile Za to lubię emamę.
  • sirella 13.06.19, 20:20
    Następna matkopolka która usilnie zabiega o to by dziecko miało ojca, zamiast pozwolić na to żeby on sam o bycie ojcem pozabiegał - a jak się nie umie wysilić to posłać na książyc a nie trzymac przy dziecku.
    TY masz być najlepszą z matek i wzorem osoby wartej do naśladowania dla dziecka, jako osoba ogarniająca rzeczywiśtość, niezależna i poukładana. , a nie paniusią co robi głupoty i wkurzona się przymila do beznadziejnego typa byle jakieś byle jakie portki dziecko widziało w domu i uczyło się że ma być równie beznadziejne.
  • grey.heart34 13.06.19, 20:28
    "a nie paniusią co robi głupoty i wkurzona się przymila do beznadziejnego typa byle jakieś byle jakie portki dziecko widziało w domu"
    Jeśli to do mnie było, to skąd ci to przyszło do głowy? Z sufitu? Z kosmosu? Z czapy?
    Reszta ok, konstruktywna.
  • asfiksja 13.06.19, 20:51
    Jakie "jakieś portki"? Przecież to nie trzeci wujek w tym miesiącu tylko rodzony ojciec tego dziecka, ktoś, kto będzie kluczową osobą dla tożsamości chłopaka.
  • sirella 13.06.19, 20:57
    zapewne będzie kluczowy - szczególnie jak zjebie dzieciakowi życie awanturami, pogardą, krytyką i całą gamą cudownych rodzinnych zachowań.
  • ciszej.tam 14.06.19, 08:07
    to, ze przyglup jest akurat bio ojcem bedzie mialo znaczenie w przypadku ewentualnego przeszczepu. w innych kwestiach obowiazuja go te same zasady co trzeciego wujka, czyli ma zachowywac sie po ludzku. bycie bio ojcem weekendowym nie jest zadnym usprawiedliwieniem dla bycia przyglupem
  • grey.heart34 13.06.19, 20:23
    A jak to jest być mamą np. chłopca, którego tatuś po kokainie zabił kobietę na pasach i poszedł siedzieć itp. itd. i setki podobnych. Wyobraź sobie, że dziecko to osobna istota, nie jest winien temu, jakiego ma ojca, matkę zresztą też...
  • klamkas 13.06.19, 20:26
    Nie możesz mu ufać, to zachowuj się tak, jakby go nie było, czyli w sytuacji opisanej - odstaw garnek.

    Koleś nie ma dziecka na co dzień, więc w danej chwili nie ogarnia czym grozi taka sytuacja (bo tak ogólnożyciowo pewnie to wie), więc albo wydajesz konkretny komunikat "weź małego, bo mam w rękach wrzątek", albo robisz wszystko tak, jakby go nie było, czyli wystawiasz dziecko z tatusiem za drzwi; albo inna opcja - jak pan tatuś jest w domu komunikujesz mu "Janek o 19.00 je grysik na mleku, zostawiłam wszystko co potrzebne na blacie" i zajmujesz się swoimi sprawami ewentualnie zajmując Janka przez te 5 min robienia kaszy.

    A jeśli tatuś skrajnie nieodpowiedzialny, to lepiej ograniczyć mu kontakty, bo po co dziecku ojciec, który stanowi zagrożenie?
  • grey.heart34 13.06.19, 20:32
    albo wydajesz konkretny komunikat "weź małego, bo mam w rękach wrzątek"
    no więc właśnie tak było. I ku mojemu zdumieniu dostałam odpowiedź typu: ale o co ci chodzi? uspokój się itp. itd., bla bla, a mleko kipi.
    Gwoli tego "uspokój się" - ani trochę nie krzyczałam ani nie histeryzowałam, to jest stały tekst pana, na każde moje asertywne zachowanie.
  • klamkas 13.06.19, 20:41
    To po co pytasz, czy ze wszystkim musisz być sama? Tak, jeśli tatuś jest taki, to niestety musisz.

    Przemyśl formę kontaktów dziecka z ojcem. To niekoniecznie jest tak, że im więcej czasu spędzą razem, tym lepiej. Może korzystniej będzie jak tata będzie zabierał dziecko w okresie pobytu w Polsce na 2-3h dziennie?
  • sirella 13.06.19, 20:50
    "do końca życia będę musiała znosić tego patafiana w imię tego, żeby dziecko miało kontakt z ojcem jak największy i "nie odczuło" rozpadu rodziny tak bardzo? Bo czasami myślę, że im bardziej się staram, żeby było "jak najlepiej", tym gorzej wychodzi. " - po cholerę TY się STARASZ żeby było DOBRZE? Dobrze- dla kogo niby? olej to "staranie" i zacznij być sobą a nie wspieraczką toksycznych związków na siłę.


    "ku mojemu zdumieniu dostałam odpowiedź typu: ale o co ci chodzi? uspokój się (...)
    Gwoli tego "uspokój się" (...)to jest stały tekst pana, na każde moje asertywne zachowanie. " - zobacz jak rozumujesz, zdumiewasz się jego reakcją a linijkę dalej stwierdzasz, że takie odzywki facet ma na wszystkie twoje teksty. Więc JAKIM CUDEM ty się zdumiewasz tym, że facet jest taki jak zwykle?? - ogarnij te swoje interpretacjie rzeczywistości swoim własnym umysłem, co TY SOBIE ROBISZ. Mieszkasz w jakiejś szklanej kuli że coś widzisz i wiesz ale wypierasz tego znaczenie i nie przyjmujesz do wiadomości? Co takiego cię ZDUMIAŁO w tekście który facet ci zawsze serwuje?
    Czy to co widzisz, to co robisz, to co mówisz i to co myślisz aby na pewno jest spójne?
  • livia.kalina 13.06.19, 20:42
    Może on jest naprawdę bardzo mało bystry i musisz mu mówić wprost i dobitnie. Tzn w opisanej przez ciebie historii nie wdawać się w żadne pogawędki tylko powtarzać:”zabierz teraz dziecko bo sytuacja jest dla niego niebezpieczna” i tak w kółko.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • grey.heart34 13.06.19, 20:49
    Nie jest mało bystry, habilituje się właśnie, może to nie jest żaden wyznacznik, ale jednak znam go dobrze, inteligentny i ogarnięty jest.
    W tej sytuacji chodziło o jakieś chore udowodnienie mi czegoś, tak jakby dla własnej przyjemności eskalował emocje, bo wiedział, że w sytuacji typu zagrożenie dla dziecka denerwuję się łatwo.
    Przez lata stosował wobec mnie regularną przemoc psychiczną, dalej mu się zdarzają teksty typu "ale jesteś beznadziejna, nigdy nikogo sobie nie znajdziesz itd." w sytuacjach zupełnie nieadekwatnych, tak zupełnie bez ostrzeżenia.
  • sirella 13.06.19, 20:53
    czyli nieźle masz zryty beret że zabiegasz o ty, żeby twoje dziecko było ofiarą przemocy psychicznej, przyjmujesz przemocowca w domu i jeszcze twierdzisz że to dla dobra dziecka.
  • grey.heart34 13.06.19, 20:55
    No w sumie mam, wyobraź sobie, że pewnie mam. Ofiarom przemocy zazwyczaj oferuje się jakieś wsparcie, mam nadzieję, że twoje słowa to forma pomocy, otrzeźwienia, a nie zwykły hejt dla twojej satysfakcji.
  • sirella 13.06.19, 20:59
    no więc się weź za siebie konkretnie, a podstawą jest oddzielenie od toksyka i solidna terapia. A nie przyjmowanie go w domu i kontynuowanie agresywnych wzajemnych zachowań przy dziecku.
  • sta-fraszka 13.06.19, 20:54
    To, ze sie habilituje, nie swiadczy o tym, ze jest bystry. Swiadczy o tym, ze jest oczytany i inteligentny w zakresie, w ktorym ma doktorat. Spolecznie i psychologicznie moze byc po drugiej stronie rozkladu. Jedno drugiemu nie zaprzecza.


    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
    ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski
  • grey.heart34 13.06.19, 20:58
    A to jest oczywiście zawsze złożona sprawa. Moja terapeutka stwierdziła, że to narcyz i Piotruś pan, w dodatku ta przemoc psychiczna. Coś tam w nim jest nie tak.
  • sirella 13.06.19, 21:00
    Akurat dla cebie ważniejsze jest co z Tobą jest nie tak, że w to wdepnęłaś, tkwisz i twierdzisz że to dla dobra dziecka.
  • grey.heart34 13.06.19, 21:02
    Na wszelki wypadek po prostu nie wchodzę w inne związki. Na innych polach jakoś żyję, macierzyństwo mnie cieszy.
  • sirella 13.06.19, 21:09
    nie o to chodzi żeby nie wchodzić w związki. Chodzi o to, żeby przeanalizować metody rozpoznawania i eliminacji ze swojego życia patafianów. Do tego potrzebna ci terapia, bo póki co ty nadal po uszy tkwisz emocjonalnie przy patafianie i jeszcze "się starasz" żeby dziecko zaakceptowało patafiana jako super tatę a patafiańską komunikację uważało za normalną. Po co to SOBIE robisz? Dziecko ci na pewno za to nie podziękuje. Zacznij wreszcie żyć faktycznie samodzielnie. Ojciec dostaje dziecko w drzwiach i niech spełnia bez ciebie ojcowskie obowiązki. A nie zasiada u ciebie i odgrywacie jakąś "rodzinę"... przemocową rodzinę owszem, ale gdzie tu dobro dziecka niby ? ono czuje waszą niechęć wzajemną, jego szpile i twoją bezradność w obronie własnego terytorium.
  • grey.heart34 13.06.19, 22:04
    Sirella, nie liczę na głaskanie po głowie, ale dostawanie kopniaków też nie jest fajne, jeśli ktoś jest w takiej sytuacji jak ja.
    Ale ogólnie, na chłodno, doceniam to, co napisałaś, masz wiele racji. Ciągle gram tak, jak jemu pasuje. A ja naprawdę chcę zrobić jak najlepiej dla dziecka, planując cokolwiek myślę głównie o dziecku, a i tak wychodzi, że robię cholera źle... sad
  • sirella 13.06.19, 22:20
    Zajmij się Sobą. A nie robieniem na siłę namiastki rodziny z patafianem. Bo dziecku robisz wodę z mózgu i sama je wpychasz w przemocowy schemat dziwnego układu gdzie dziecko nie wie na czym stoi a widzi że między rodzicami siekiera wisi, strzelasz sobie w stopę biegając za tatusiem "dla dziecka", gdy to tatuś sam powinien się wysilić by mieć relacje . Dziecko prędzej zaakceptuje układ ze od zawsze tata nie mieszka z wami niż pokazywanie niby rodziny a za chwilę osobno. I ty zostaniesz z wrzeszczącym dzieckiem "gdzie jest tata", bo ty mu tego tatę wciskałaś gdy tata miał dziecię w nosie.
    Ty się wysilasz a facet nie musi. Bo ty uważasz go za ważniejszego od siebie.
  • grey.heart34 13.06.19, 22:30
    Tak mi się przypomniało, widziałam parę dni temu takie kilkudniowe warsztaty z terapeutką, w moje urodziny akurat. Ale nigdy nie zostawiałam dziecka na dłużej niż 2 dni. Ma 3,5 roku.
    Tak piszesz o tym zajmowaniu się sobą, to może wpłacę ten zadatek...
    P.S. tym tonem Cię rozumiem. Może ofiary przemocy psychicznej tak mają, że na dosadny ton zamykają się w sobie i przestają słuchać.
  • konsta-is-me 13.06.19, 22:46
    Sirella ma racje, ze to on ma sie starac , nie ty.
    Dlaczego TY czujesz sie odpowiedzialna za JEGO zachowania ?
    Za to ze ma ciebie i dziecko w d...?
    Na tym forum panuje kult faceta i obwiniania za wszytko kobiety (nie ma ochotniczek itd).
    Niepotrzebnie sie tutaj wywnetrzasz, uwazaj bo zaraz zacznie sie jazda na ciebie.
    Duza czesc nie rozummie o co chodzi bo nigdy nie zetknela sie z takim toksykiem.
    Aczkolwiek uwazam ze taka osobe jak ty b. latwo wpchnac w poczucie winy i zamiast pomoc, jeszcze zaszkodzic.
  • konsta-is-me 13.06.19, 22:47
    Oczywiscie kultowe "nie ma ofiar , tylko sa ochotnicy" mialo byc xD
  • kk345 14.06.19, 16:36
    >Na tym forum panuje kult faceta i obwiniania za wszytko kobiety (nie ma ochotniczek itd).

    Akurat to powiedzonko nie ma nic wspólnego z kultem faceta...
  • sirella 13.06.19, 22:49
    Wiem że ostry ton, nie żebym była tak całkiem niewinna tongue_out

    Wiesz o co chodzi więc poradzisz sobie. Jak TY o siebie nie zawalczysz i nie zastopujesz przemocy wielopokoleniowej - to i stado patafianów i toksyczna rodzinka chętnie wyssą z ciebie każdą kropelkę.
    Pomyśl, że ustawienie siebie do pionu i odzyskanie władzy nad swoimi emocjami i sprawczością - jest najlepszą inwestycją także w dziecko i w siebie, bo im teraz to lepiej poustawiasz tym mniej z synem problemów i lepsze z nim relacje będziesz miała za 10 i 15 lat. Inwestuj w swoje relacje z dzieckiem, a nie biegaj za zapewnianiem mu ojca. Zapewnij mu dobrą stabilną odważną matkę.
  • ciszej.tam 14.06.19, 08:12
    jesli nie jest tepy to znaczy, ze jest pasywno agresywny lub zlosliwy. faktycznie cud wzorzec dla dziecka.

    Nie mozesz jakos go ograniczyc? np niech kladzie malego spac I czyta mu na dobranoc? (moze no czytac nawet wlasne doktoraty, whatever). Tego chyba nie spieprxzy? I nie znajdzie pola zeby Ci dokuczyc?

  • livia.kalina 14.06.19, 17:25
    Nie chcę Ci sprawiać przykrości i umniejszać inteligencji ojca twojego dziecka (ale się nie martw- inteligencję i tak się dziedziczy po matce wink ) ale mam w pracy faceta, niedawno po habilitacji, który jak myślę, ma inteligencje poniżej przeciętnej.

    Nie twierdze, że tak jest w przypadku ojca twojego dziecka ale habilitacja robi na mnie niewielkie wrażenie a to co opisujesz wskazuje, ze jednak coś tam z myśleniem, kojarzeniem i wyciąganiem wniosków, jest nie tak.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • kryzys_wieku_sredniego 13.06.19, 20:46
    Co on robi u ciebie w kuchni, bo nie ogarniam?
  • grey.heart34 13.06.19, 20:52
    uncertain I co tu mam odpowiedzieć...
    Przeszłam już całą serię małych zwycięstw, wyszłam z depresji, wychowuję sama na co dzień, ogarniam, pracuję, no ale jeszcze nie wszystko w moim życiu jest tak jak bym chciała.
  • sirella 13.06.19, 20:55
    Ale co? mieszkasz w jego mieszkaniu na jego łąsce i nie możesz go nie wpuścić??
  • 1matka-polka 13.06.19, 20:51
    Tez mnie to zawsze zastanawia...

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skurkowańcem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • katja.katja 13.06.19, 20:51
    A długo byliście ze sobą przed zajściem w ciążę?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grey.heart34 13.06.19, 20:53
    Tak, wiem o co chodzi, wszyscy to podejrzewają.
    Byliśmy 8 lat, 2 lata po ślubie, dziecko zaplanowane w sumie co do dnia, przegadane, chciane. Cóż, po drodze gdzieś tam młoda siksa, u niego strach, kryzys 40-latka, nie wiem w sumie co przeważyło...
  • katja.katja 13.06.19, 21:05
    To smutne.
    I wcześniej był odpowiedzialnym, spokojnym mężczyzną?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grey.heart34 13.06.19, 21:27
    Trochę tak, a trochę ja byłam zaślepiona.
  • daisy 13.06.19, 21:55
    Dlaczego wpuszczasz do domu przemocowca?
    Dlaczego chcesz, żeby przemocowiec miał kontakt z twoim dzieckiem? Przecież z nim zrobi dokładnie to samo co z tobą. Nie znasz bajki o skorpionie i żabie?

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • ciszej.tam 14.06.19, 08:14
    a co za roznica?
  • ida_listopadowa 13.06.19, 20:56
    zachowanie ojca dziecka ponizej krytyki, a twoj komunikat prosty i zrozumialy. W takim momencie wykorzystywanie sytuacji, żeby sie z toba droczyć, to jakieś kuriozum.
    Od zabiegania o kontakt z dzieckiem jest ojciec. Przestań mu pozwalać "plątać się po domu". Niech sam zabierze dziecko na 3h na plac zabaw, a ty odpocznij. Rowniez od kontaktu z tym patafianem
  • grey.heart34 13.06.19, 21:00
    Jakie to miłe, w końcu poczuć się zrozumianym. Dziękuję, że przynajmniej Tobie nie muszę się tłumaczyć.
  • beneficia 13.06.19, 21:20
    Sirella pisze Ci to samo, tylko mniej grzecznie smile
  • kachaa17 13.06.19, 21:29
    Raczej dość napastliwie a to jest zwykle źle odbierane.
  • grey.heart34 13.06.19, 21:31
    No nie do końca, bo uderza we mnie, przekręca i ciągle zmusza do tłumaczenia.
    Nie oczekuję głaskania po głowie, ale jednak reakcja "może ja zrobiłabym coś inaczej, ale rozumiem, jak ty się teraz czujesz" - a tak odczułam post idy, jest dla mnie kojąca.
  • beneficia 13.06.19, 21:48
    Merytorycznie to samo, ale wiem i rozumiem, że w takim przypadku forma ma znaczenie.
  • sirella 13.06.19, 21:56
    zachowujesz się jak ofiara i rozumujesz jak ofiara, stąd twoja interpretacja tekstu.
    Dopóki nie przestaniesz wchodzić w rolę ofiary "która się musi bronić " i któr się musi innym tłumaczyć - to nie ustawisz sobie życia tak by byle patafian nie robił z niego burdelu.

    Przemyśl to i rób solidną terapię. Patafiana na księżyc. A do Ciebie niech dotrze że ty nic NIE MUSISZ. Robisz coś bo chcesz albo nie robisz bo nie chcesz. W tym wątku ja cię do niczego NIE ZMUSZAM. Jestem obcą osobą z forum która sobie coś tam napisała. A TY mogłaś mnie olać albo przeczytać i wziąć dla siebie co się przyda resztę nie. Natomiast jesteś okopana na pozycji ofiary i przede wszystkim czujesz przymus tłumaczenia i obrony siebie. Czym ci niby taka osoba z forum zagraża? Albo w jaki schemat wchodzisz z automatu, że czujesz PRZYMUS tłumaczenia się jej a dodatkowo to tę osobę oskarżasz że przez nią TY MUSISZ SIĘ TŁUMACZYĆ. Dlaczego nie bierzesz życia w swoje ręce i nie decydujesz o nim sama tak jak CHCESZ?
    Na początek zmień język, np z "bo to ON/ONA zmusza mnie do tłumaczenia!" - na "JA się tłumaczę bo czuję przymus tłumaczenia jak ktoś pyta" itd.
    Zacznij budować swoją SPRAWCZOŚĆ. Zacznij Decydować o sobie. A nie tylko być i reagować na to co inni robią. Bierz swoje emocje i sama nimi kieruj. Bo możesz. Nie musisz trzymać się roli "czyjejś ofiary".

    Jesteś DDA czy straumatyzowana po rodzicach despotach?
  • grey.heart34 13.06.19, 22:07
    Odpisałam gdzieś tam wyżej, że się zgadzam.
    A dzieckiem to jestem co najwyżej biernych, uległych rodziców.
  • beneficia 13.06.19, 22:30
    Sirella, piszesz w żołnierskich slowach, ale to tak nie działa.
    Musisz mieć do kogo mówić, teraz i tym sposobem Grey Cię nie zrozumie.
    Czas. Każdy potrzebuje czasu na poukładanie w sobie myśli i wypracowanie nowych zachowań.
  • nenia1 14.06.19, 16:08
    > US tłumaczenia się jej a dodatkowo to tę osobę oskarżasz że przez nią TY MUSISZ
    > SIĘ TŁUMACZYĆ. Dlaczego nie bierzesz życia w swoje ręce i nie decydujesz o n
    > im sama tak jak CHCESZ?
    > Na początek zmień język, np z "bo to ON/ONA zmusza mnie do tłumaczenia!" - na
    > "JA się tłumaczę bo czuję przymus tłumaczenia jak ktoś pyta" itd.
    > Zacznij budować swoją SPRAWCZOŚĆ. Zacznij Decydować o sobie. A nie tylko być
    > i reagować na to co inni robią. Bierz swoje emocje i sama nimi kieruj. Bo moż
    > esz. Nie musisz trzymać się roli "czyjejś ofiary".


    Lekarzu, ulecz się sam, czyli sama zmień język. Nie ma to jak kogoś atakować a potem jeszcze mu zarzucać, gdy się broni, że się TŁUMACZY.
  • ida_listopadowa 13.06.19, 21:38
    Przeczytalam teraz to, co napisała sirella i się z tym zgadzam (chociaz faktycznie wolę mowic mniej dobitnie). Grey, mysl nie tylko o synu, mysl tez o sobie. Z tych rzeczy, ktore opisujesz, wynika, że facet stosuje bierną agresję i "karmi" się twoimi trudnymi emocjami. To naprawde nie ma sensu, dla nikogo, wliczając w to twojego syna. Mam tez watpliwosci, czy kontakt takiego ukrytego przemocowca z synem to jest dla niego cos dobrego.
    Jeszcze raz - mysl o sobie! czy utrzymywalabys kontakty z osoba, ktora cie obraza, denerwuje? chyba nie? wiec i te ogranicz.
    A jezeli facet sam odszedl to ci zrobil tym wielka przysluge. Ciesz sie z tego. Nawet gdybys miala zostac sama do konca zycia to takue zycie jest 100 razy lepsze niz z osoba, ktora cie wbija w ziemie. Nie daj sie.
    Metoda na biernego agresora: unikasz kontaktow, jezeli musisz - prosisz go o cos dokladnie przeciwnego, niz faktycznie chcesz. Dzialasmile
  • grey.heart34 13.06.19, 21:56
    Właśnie jak tak, jak piszesz, bardzo się uwolniłam po tym wszystkim, to trwało 4 lata, nadal trwa. Ale jestem sama i znacznie szczęśliwsza, bardziej sprawcza, pewniejsza siebie, silniejsza niż przedtem.
    Nie pcham się w żadne związki, bo to zupełnie nie ten czas w życiu, może nigdy. Chociaż więcej się dowiedziałam o związkach z forum emama, niż wcześniej przez całe życie wink
    Tylko ten lęk, że jakimś złym ruchem, złą nieprzemyślaną decyzją, rozwalę dziecku kontakty z ojcem i zostawię jakąś traumę.
  • sirella 13.06.19, 22:00
    traumę to będzie miał po tym jak się napatrzy jak cię patafian traktuje i jak ty jesteś zdenerwowana ale bierna w znoszeniu przemocy.
  • crea.tura 13.06.19, 20:59
    wydaje mi się, że dla dobra Twojego i dobra dziecka tatuś powinien go ogarniać sam. tzn jak jest w PL, to bierze małego i opiekuje się nim bez Twojej obecności, czy to na całe dnie czy na kilka godzin. I wtedy nagle okaże się, że chucha, dmucha i pyłki spod małych stópek strąca.
  • amast 13.06.19, 21:08
    Albo sadza małego na podłodze z pilotem od telewizora i sam zajmuje się swoimi sprawami. To, że jest nieogarnięty kiedy jest w pobliżu matka, wcale nie oznacza, że jest wzorowym ojcem, kiedy matki nie ma. Może po prostu jest zapatrzonym w siebie egoistą, kompletnie oderwanym od życia i odpowiedzialności za małe dziecko. Ja bym nie chciała na własnym dziecku tego sprawdzać na zasadzie: weź dziecko i oddaj mi za 3 godziny w stanie niepogorszonym. Zwyczajnie bym się bała o dziecko.
  • sirella 13.06.19, 21:12
    z jednej strony taK, a z drugiej jeśli pan przychodzi tylko po to żeby dalej pogrywać z panią, to szybko przestanie w ogóle dziecko zabierać bo to nie będzie atrakcyjne.
  • grey.heart34 13.06.19, 21:36
    "Może po prostu jest zapatrzonym w siebie egoistą, kompletnie oderwanym od życia i odpowiedzialności za małe dziecko."
    Tak, klasyczny Piotruś Pan, już pisałam. Moja mama też mi radzi - zostaw go z dzieciakiem na cały dzień samego, ale mam opory. Bo zawsze jest "baaardzo zmęczony" jak mały proponuje zabawę i nie pamięta o podstawach.
    Ja dlatego tu dziś napisałam, mleko mlekiem, ale już codziennie zadaję sobie pytanie "na co mi on, wcale nie pomaga", a dziś wieczorem doszło stwierdzenie "na dodatek szkodzi"...
  • cruella_demon 13.06.19, 21:59
    Krzywdy mu przecież nie zrobi. Najwyżej dzieciak mu się obsika, obrzyga i będzie oglądać pół dnia telewizję. Nie sądzę, żeby wygodnickiemu tatusiowi starczyło zapału na więcej takich akcji.
    Z kolei jeżeli obawiasz się, że mu krzywdę fizyczną zrobi, to jesteś nieodpowiedzialna nie izolując dziecka od zagrożenia.
  • lidek0 13.06.19, 21:05
    Ale co on robi u Ciebie w domu? Czemu nie dasz mu dziecka, żeby pobył z nim sam poza domem? Czemu ma służyć Wasza wymiana zdań? Jak ojciec ma gdzieś dziecko to Ty na siłę tego nie zmienisz, więc nie wiem do czego zmierzasz. Twoje dziecko koniecznie, na siłę i za wszelką cenę musi mieć ojca?

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • grey.heart34 13.06.19, 21:38
    Nie wiem, nie znam innych samotnych mam, boję się, że odcięcie od ojca coś mu zabierze, to chłopiec, ojciec go traktuje zwykle dobrze/dostatecznie dobrze.
  • milva24 13.06.19, 21:43
    Dziecko powinno mieć kontakt z ojcem ale niekoniecznie w Twojej obecności.
  • beneficia 13.06.19, 21:50
    No, przy takim Piotrusiu to może i z kuratorem (ale to już byłoby grubo).
  • danaide 13.06.19, 21:55
    E tam, nie odetniesz, będziesz znosić, a na koniec i tak się w sądzie dowiesz, że utrudniasz, uniemożliwiasz i diabli wiedzą co jeszcze.
    Przynajmniej zbieraj podpisy przy każdej wizycie i chowaj na czarną godzinęwink

    A tak na serio - masz w ręku wrzątek i czekasz aż chłop dziecko ogarnie? Nie. najpierw Ty ogarniasz dziecko. Potem jakiś wrzątek powstaje.
  • turzyca 14.06.19, 07:31
    Podpisy to nie. Ale kalendarz wizyt Pana w Polsce, o których wiedziałaś (zachowuj dokumentację) plus zdjęcie za każdym razem, jak przychodzi, to ja bym robiła. Dupokrytki się robi zawczasu.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • sirella 13.06.19, 22:06
    Aha, ojciec miał w nosie dziecko jak cię porzucał, ale ty przecież musisz tak kombinować żeby dziecku za wszelką cenę (nawet gnojenia siebie) tego ojca zapewnić, by je nauczył jak należy matki nie szanować.

    Masz głęboko wbite w głowę że męzczyzna to lepszy gatunek niż kobieta, ojciec MUSI być nawet jak matką poniewiera, bo to dla syna świetny wzorzec ?
  • grey.heart34 13.06.19, 22:12
    Kiedyś pisałam o tym, jak mój brat gnoi rodziców, zwłaszcza mamę, ojciec trochę też. A ja się nie dałam, w związku z czym, mama mnie kompletnie nie rozumie, a brat nienawidzi. Moja matka jest bardzo sponiewieraną kobietą i nie da się w jej myśleniu już niczego zmienić.
  • mamolka1 13.06.19, 22:24
    To teraz popatrz na swoją mamę i zrozum, że jesteś na najlepszej drodze żeby powielić jej los.

    --
    www.siepomaga.pl/serce-julka/
  • sirella 13.06.19, 22:28
    ...łącznie z tym jak będzie się zachowywał syn wobec matki która pozwalała ojcu się nie szanować
  • sirella 13.06.19, 22:26
    Od toksyn rodzinnych najlepiej się odsunąć jak najdalej. Otrzep sandały z tego co się przyczepiło, odważ się żyć po swojemu.
  • cruella_demon 13.06.19, 22:59
    O chryste, to ty jesteś ta od spadku.
    Dobra, nie ma dla ciebie ratunku.
    Gwoli przypomnienia, pani odstawia dwutygodniową dramę z histeriami i podrzuceniem dziecka matce w trzy lata po rozstaniu z misiem.
  • grey.heart34 13.06.19, 23:32
    "ta od spadku"
    No i?
    To wystarczy, żebyś przestała widzieć we mnie człowieka, matkę, kobietę? Bo kiedyś miałam depresję a brat mnie nie lubi?
    Kojarzę cię, nie spodziewałam się takiej płycizny.

  • sirella 13.06.19, 23:40
    jeśli tam była jakaś wielka drama z powodu że patafian cię porzucił to tym bardziej zobacz jak z boku wygląda, że teraz zabiegasz o to by ten sam patafian jednak po domu ci się plątał.
  • cruella_demon 14.06.19, 00:38
    To że objawia się nam całokształt.
    Karmisz się rolą ofiary.
    Teraz sytuacja z gorącą kaszą jest dla mnie jasna, gdybyś od razu wystawiła dziecko, nie miałabyś szansy zebrać upragnionych bęcków i móc się nad sobą poużalać.
    Mam w rodzinie taką osobę i faktycznie nikt jej nie lubi. Nie wiem jak to jasno opisać, ale celowo choć nie zdaje sobie z tego sprawy, wywołuje sytuacje, żeby wyciągnąć z ludzi najgorsze instynkty a potem rozpamiętywać swoją krzywdę. Nie muszę chyba dodawać, że ma męża który stosuje przemoc i nie chce go zostawić choć ma możliwości. Dramy z pochlipywaniem też uwielbia, ona po prostu żyje swoim nieszczęściem. Niektórym rola ofiary zaspokaja jakieś chore potrzeby.
  • grey.heart34 14.06.19, 06:42
    Współczuję twojej znajomej, ale nie trafiłaś. Wybrałaś sobie z moich opisów to, co ci pasuje do jakiejś tezy, a pominęłaś te, które ci tę tezę psują.
    Z roli ofiary wyszłam dawno, po terapii, od toksycznych ludzi (jak brat) się po prostu odcięłam, za radą terapeutki zresztą. Toleruję obecność ojca dziecka, już pisałam tu wielokrotnie dlaczego. I po wczorajszej akcji, dzisiaj podejmuję konkretne kroki.
    Wiesz, być może czyta to ktoś pogubiony, więc muszę to sprostować: sytuacja kiedy jeden dorosły rodzic mówi do drugiego dorosłego rodzica, żeby zajął się przez chwilę dzieckiem JEST NORMALNA. Jest zwykłym egzekwowaniem NORMALNOŚCI.
    Natomiast NIE JEST szukaniem "upragnionych bęcków", wywoływaniem "sytuacji, żeby wyciągnąć z ludzi najgorsze instynkty a potem rozpamiętywać swoją krzywdę".
    Jeśli twoim zdaniem egzekwowanie pomocy od mężczyzny jest szukaniem zaczepki, to również mnie prowadzi do niepokojących tez na twój temat. Podzielić się?
  • cruella_demon 14.06.19, 08:21
    Przemocowy misio u ciebie pomieszkuje, a ty urządzasz histerie, że cię rzucił, trzy lata po jego odejściu. Tak się odcięłaś.
    A polecenie zabrania dziecka jest normalne, twoja reakcja gdy tego nie zrobił już nie. I jak widać misio skutek odniósł, bo najpierw cię zdenerwował, teraz się miotasz.
    A ja zajmowania się dzieckiem NIE muszę EGZEKWOWAĆ, to jest normalność.
  • grey.heart34 14.06.19, 08:49
    "A ja zajmowania się dzieckiem NIE muszę EGZEKWOWAĆ, to jest normalność"
    No. Tak.
    Do momentu, kiedy ktoś na to twoje zachowanie NORMALNE odpowie w sposób nieadekwatny i nienormalny. I mimo to będziesz szukała winy w sobie, jak teraz szukasz usilnie we mnie?
  • sirella 14.06.19, 10:56
    Chodzi o to, że Ty zabiegasz by ten facet który tak się zachowuje koniecznie był u ciebie w domu i ojcował dziecku. Facet ma nienormalne zachowanie, ale fakt, że Ty ciągle go chcesz przy sobie przywiązać MIMO JEGO NIENORMALNYCH ZACHOWAŃ to już jest kwestia że TY też normalnie nie reagujesz.
    Facet ci kilka lat temu zrobił świństwo nad świństwami. Pomieszkując z nim teraz aż się prosisz by robił nadal to co robił wczesniej. Nadal nie stawiasz mu zdrowych granic, tylko raczej się "wyżywasz" mając satysfakcję że każesz mu okna umyć. Ty nadal jestes w przemocowym związku. Rozumiesz coraz więcej ale jest to daleka droga żebyś reagowała faktycznie zdrowo. Wygogluj hasło "osobowość zależna" , wygogluj "współuzależnienie" , może podejmij terapię 12 kroków DDA - to są bardzo podobne schematy.
    Co do nowych facetów- to nie śpiesz się, a przede wszystkim nawet nie myśl by szukać faceta po to by syn miał ojca - to najgorsze co dziecku możesz zrobić. Bo dajesz dziecku nieprawidłowy wzorzec związku -zabiegajac by portki w domu były "by dziecko ojca miało" a nie nie dlatego, że się z facetem super dogadujesz i ty go szanujesz a on szanuje ciebie. Dziecko patrzy na relacje między dwojgiem dorosłych opiekunów i stąd uczy się wzorca na resztę życia. Szukając głównie "ojca dla dziecka" znajdziesz co najwyżej przemocowca który wykorzysta fakt że z dzieckiem masz miejsze pole manewru więc będziesz dłużej przy nim tkwiła w zależności materialnej lub emocjonalnej.
  • grey.heart34 14.06.19, 11:43
    Wiesz, nie znałam wcześniej pojęcia "osobowość zależna" - czytam, że to zaburzenie, które można wyleczyć długą terapią. I to jest jakaś nadzieja. Bo nie zawsze taka byłam. A teraz, rzeczywiście, czuję jakąś chorą blokadę przed całkowitym odcięciem się i brak wiary w to, że sobie poradzę ze wszystkim sama.
  • sirella 14.06.19, 12:06
    To są przekonania ktore ci narcystyczny partner/rodzic wpaja, żebys nie miała odwagi zyć bez niego. Póki się trzymasz toksyn póki będziesz tym przekonaniem zatruta. Po prostu odważ się żyć niezaleznie od cudzych opinii. Nie dostosowywać się do innych ale tworzyć własną tożsamość. Mieć pomysł i plan na siebie. Rodzice tego nie nauczyli - trudno. Świat nie jest sprawiedliwy nie każdy dostaje super wyposażenie w pakiecie geny/wychowanie/finanse. Zobacz jakie masz inne atuty, rozwijaj siebie, przypomnij sobie o marzeniach dotyczących tylko ciebie (niech to nie będzie marzenie "chcę żeby patafian był dobrym miłym człowiekiem") - ale jakieś dotyczace Twoich potrzeb, naucz się je zaspakajać. Na pierwszym miejscu szanuj siebie i swoje potrzeby. Naucz się swoich praw i sama ich przestrzegaj. Z tego będzie wynikać bezpośrednio dobrostan twojego dziecka. Jeśli czujesz dyskomfort w byciu z kimś - to się temu uważnie przyjrzyj z czego to wypływa. Jeśli czegoś nie tolerujesz to nie zmuszaj się by to tolerować. Nie zasłaniaj się dobrem dziecka by tkwić w czymś co ci nie odpowiada i unikać podejmowania decyzji.
    I ćwicz język "ja zdecydowałam że go przyjmuję" zamiast "bo to on przychodzi" itd.
    Twoje życie zależy tylko od TWOICH decyzji. Więc skup się na rozwoju SIEBIE. Bo ze sobą będziesz całe życie, z nikim innym tak długo nie będziesz, więc to z SOBĄ się musisz umieć dogadać, rozumieć o co ci chodzi, mieć świadomość dlaczego coś robisz (brak decyzji to też decyzja) , co sobie kompensujesz i załatwiasz w swojej podświadomości trzymaniem się ze wszelkich sił toksycznych relacji. Póki realizujesz wpojony rodzinny schemat kobiety którą facet gardzi (mąż/dorosły syn) - póty przyciągniesz do siebie faceta który tę role z tobą odtworzy. Przepracuj w sobie poczucie niższości kobiety wobec faceta to takie typki nie bedą się koło Ciebie kręcić, bo nie będziesz dla nich atrakcyjna a i sama na poczatku ich odrzucisz.
    W sumie najlepiej by było ci zmienić środowisko, nawet na zagranicę lub duże miasto. Bo ciężko jeździć inaczej po drodze z starymi głębokimi koleinami. Z terapią możesz drogę naprawić. Odzyskuj świadomość gdzie te koleiny są, czemu w nie ciągle wjeżdżasz, czym je zasypać.

    4 częsci z polskimi napisami www.youtube.com/watch?v=H5pVaQi21gQ

  • sirella 14.06.19, 12:12
    I jeszcze - zastanów się na terapii czy sama lubisz mężczyzn. Nie tylko czy "kochasz", ale czy tak zwyczajnie "lubisz". Bo możliwe, że matka przekazała Ci wzorzec kobiety podległej mężczyźnie ale równocześnie nienawidzącej mężczyzn. To jest schemat bardzo szkodliwy i dla ciebie i dla partnera. Bo wikłasz się układy że jesteś z kimś bo "musisz" mieć faceta i od razu jak masz to wchodzisz w pozę podporządkowanej- a równoczesnie niecierpisz tego typa bo własciwie nigdy go nie lubiłas ani nawet nie mieliście o czym rozmawiać ze sobą.
    Pamiętaj, że nie wystarczy się kochać, trzeba się jeszcze lubić.
  • katja.katja 14.06.19, 07:37
    Trzy lata po "rozstaniu z Misiem", ale dziecko ma 1,5 roku? Matematyka mi się coś nie zgadza...

    --
    Nie dam się wygasić!
  • grey.heart34 14.06.19, 07:46
    No właśnie, coś ci się tu nie zgadza. Może przeczytaj uważnie raz jeszcze.
  • sirella 13.06.19, 23:51
    Może brat nienawidzi osób w typie ofiar, słabszych, użalających się , sam w dzieciństwie dręczony powiela przemoc. Musząc patrzeć jako mały na uległość i bierność matki jest pełen agresji - wprost proporcjonalnej do jej bierności wobec przemocy. Jest coś takiego, że osoby nad którymi nikt się nie ulitował gdy były dzieckiem i doświadczały okrucieństwa - w dorosłości same stają się okrutne i nie tolerują słabości, i dostają wścieklicy gdy ktoś z otoczenia leży i chlipie zamiast brać życie w swoje ręce i działać.
    A ty zamiast pozamiatać po patafianie w domu to przyjmujesz go na salonach i znosisz zjebki.. Strasznie wam rodzice zjechali emocje.
    Szukaj solidnej terapii nastawionej na zagadnienia przemocy. Nie jakichś kołczów ale porządną terapię.
  • lidek0 14.06.19, 06:44
    A oglądanie Was w takiej sytuacji bardzo dużo mu da? No nie bądź śmieszna, nie trzeba znać innych samotnych mam, żeby odrobinę pomyśleć, ale skoro chcesz przy dziecku odgrywać rolę ofiary... tylko dziecka mi szkoda, że z nim tak pogrywasz.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • andaba 13.06.19, 21:27
    Ja to nie rozumiem, dlaczego kobiety w takich sytuacjach nie podają, że ojciec nieznany. Wolałabym wyjść na dziwkę, niż się z takim użerać całe życie, wcale nie uważam, żeby posiadanie ojca było takie niezbędne, zwłaszcza, gdy wiadomo, że jak się okazał palantem przed urodzeniem dziecka, to potem lepiej nie będzie.

    Większa trauma z obcowania z kretynem i z nerwów matki, niż z nieświadomości tożsamości płodziciela.
  • milva24 13.06.19, 21:36
    Pan jest zdaje się mężem więc z automatu uznany za ojca.
  • mgla_jedwabna 13.06.19, 21:39
    Współczuję, rozumiem, też by mnie szlag trafił.
  • grey.heart34 13.06.19, 21:50
    Dziękuję.
  • qs.ibidem 13.06.19, 21:50
    Myślałam, że to (z opisu) 20-letni chłopak, którego zaskoczyło ojcostwo. A tu wymagający wychowania czterdziestolatek; nie bierz sobie tego na głowę, tylko dlatego, że to dawca materiału genetycznego.
  • malgo21 13.06.19, 21:56
    Wiesz, nad małym dzieckiem to i normalnym związkom zdarzają się spięcia. Tyle tylko że poza spięciami jest wsparcie, poczucie ciągnięcia tego samego wózka i bliskość.
    Z patafianem masz tylko to pierwsze. Nie ma co oczekiwać że będziecie tworzyć udaną rodzinę. Kontakty jak chce to niech ma, ale nie na takich warunkach że on ci się po kuchni plącze.
    Jak moje dziecko miało 1,5 roku to w wieczornej krzątaninie przeszkadzał każdy gość, a co dopiero przemocowy patafian. Nie rób sobie tego.
  • cosmetic.wipes 13.06.19, 22:07
    Nie przywiązuj się tak do pojęcia "ojciec", bo w tym konkretnym wypadku to tylko dawca nasienia.

    Rozluznij z nim kontakt, żeby dziecku życia nie sp..., zepsuć znaczy.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • aaa-aaa-pl 13.06.19, 22:28
    A doprecyzuj : się facet plącze.
  • basiastel 13.06.19, 22:38
    Ależ mogłaś odstawić garnek, nie rozumiem po co te nerwy.
  • basiastel 14.06.19, 08:24
    Były nieogarnięty, nie cierpisz go - to widać. Po co fundujesz sobie z nim jakieś życie rodzinne, na którym cierpi także dziecko? On może się realizować jako ojciec bez Twojego w tym udziału.
  • grey.heart34 14.06.19, 08:43
    No właśnie, gdzieś mam wdrukowane jakieś przekonania, przeświadczenie, że to ja za to odpowiadam, muszę zorganizować, bo jak odpuszczę to i tatuś odpuści.
    Do przepracowania.
    Na swoje usprawiedliwienie mam, że mieszkam na wschodzie, tu jest kult spodni, nie widzę w otoczeniu pozytywnych przykładów samodzielnych mam. W dodatku całe otoczenie wywiera na mnie presję, że tak powinno wyglądać rozstanie "z klasą" - że nie utrudniam, nie blokuję, nie wydzielam czasu, tylko współpracuję.
    A mi to zachowywanie się "z klasą" staje w coraz większej opozycji do mojego własnego dobrostanu.
  • fawiarina 14.06.19, 15:48
    Ale rozstanie z klasą to nie jest tak, że dajesz sobie wejść na głowę. Nie musisz mu we wszystkim ustępować.
  • malia 13.06.19, 23:30
    A dlaczego on ci się "plącze po domu"? Dlaczego nie dasz mu dziecka do opieki? Nie rozumiem za bardzo tego co piszesz - jesteś z nim w dalszym ciągu pomimo że cię zostawił, czy mieszkasz w jego domu czy o co chodzi, że dajesz mu się plątać pod nogami?
  • sirella 13.06.19, 23:41
    Lektura na szybko

    ohme.pl/lifestyle/dlatego-droga-mamo-zanim-powiesz-ze-cos-robisz-dla-dobra-dziecka-upewnij-sie-ze-nie-oszukujesz-sama-siebie/

    pieknoumyslu.com/rodzina-zamienia-cie-nie-jestes/

    www.youtube.com/watch?v=ENXNVy6gfS4


    www.kolowrotek.co.uk/dlaczego-kobiety-wybieraja-toksycznych-partnerow-czesc-2-kompleks-mesjasza-meczennika-odwrocony-kompleks-wybawiciela-i-syndrom-sztokholmski/?fbclid=IwAR0sSRzpt6qbFNg-SBYMTII7CBtEIyniRtpxmBtmn-_lnTDvTN7_vPD17kc


    pieknoumyslu.com/toksyczne-dziecinstwo-konsekwencje/

    madziowy.pl/czy-musimy-kochac-swoich-rodzicow/?fbclid=IwAR3_00KmGZ1JZh9Otp3OMwHVxLMt53pxk5JJGB7K2W9Ez94NBwrmCDTJ8Ko

    www.youtube.com/watch?v=uk8wcQtzugQ&feature=youtu.be&fbclid=IwAR1P2Qx6bPpDnwnvY93txGC0NSzZpr9HxfQsBc4CPp67GxCGGrXRvZKIDQM



    "Mateusz Grzesiak
    1 czerwca ·

    Dla Dorosłych Dzieci

    Dla tych, które miały ojca bardziej kochającego alkohol niż swe dziecko i myślą, że nie zasługują na miłość.
    Dla tych, które przez pasywność matki zatraciły zaufanie do ludzi i boją się intymności.
    Dla tych, którym nie dano akceptacji i dziś próbują być najlepsze wierząc, że dopiero wtedy zostaną pokochane.
    Dla tych, które były bite i po latach nadal wchodzą w toksyczne relacje, bo ich normą jest patologia.
    Dla tych, które czują się winne, że nie umieją uporządkować życia innych i wchodzą w role ratujących ich bohaterów.
    Dla tych, co za za rodziców mieli niedojrzałe dzieci w dorosłej skórze, którymi musieli się opiekować, choć powinno być odwrotnie.
    Dla tych, z którymi narcystyczny ojciec konkurował i poniżał przy jakiejkolwiek okazji.
    Dla tych, których perfekcjonistyczna matka nauczyła poddawania się zanim zaczną, bo przecież nie można być doskonałym.
    Dla tych, co były ranione słowami i dziś cierpią na chorobliwą nieśmiałość utrudniającą budowanie relacji.
    Dla tych, które mają katastroficzne myśli, bo nigdy nie zostały nauczone, czym jest poczucie bezpieczeństwa.

    Dla tych z Was.
    Dziś daj sobie prezent, bo to Dzień Dziecka.

    I gdzieś między klockami, książkami, czekoladami, wizytą w sklepie znajdź chwilę na szczególny prezent dla siebie - przyzwolenie.

    Przyzwolenie, by nie czuć się odpowiedzialnym za tych, co zawinili.
    Przyzwolenie, by nie brać na siebie czyichś problemów.
    Przyzwolenie, by darować sobie nieowocną walkę o miłość tych, którzy nigdy jej nie umieli dać.
    Przyzwolenie, by wyznaczać granice i wymagać ich nieprzekraczania.
    Przyzwolenie na odczuwanie wypartego gniewu i wściekłości, na zdjęcie z siebie nieswojej winy, na pozbycie się wstydu, który pochodzi od innych.
    Przyzwolenie na żal i smutek, że odebrano niewinnemu dziecku jakąś część dzieciństwa i że zdradzili je ci, którym ono najbardziej ufało.

    Jako dorośli rodzice myślimy o tym, że to jest dzień dzieci, nie nasz.
    Ale to tak nie działa.

    To też jest nasz dzień. Musi być, jeśli chcemy, by nasze dzieci nie przechodziły przez to, przez co my musieliśmy.

    W końcu zajmujemy się innymi dokładnie tak samo, jak zajmujemy się sobą. "
  • m_incubo 13.06.19, 23:51
    Ale co ty robisz? To nie ty masz dziecku zorganizować ojca, znosić, cierpieć i zaciskać zęby w imię "rodziny", to ojciec ma zadbać o relację z dzieckiem. Jeśli stwarza zagrożenie, nie ogarnia najprostszych rzeczy i zachowuje się jak pajac to wyp....dala, i tyle.
    Sorry, ja jestem zdania, że odpadów, wszystko jedno jakich, należy sie pozbyć, a nie pozwalać im się "plątać".
  • fawiarina 14.06.19, 07:14
    Zaciekawiło mnie to, że określasz znalezienie innego partnera jako nierealne. Też zostałam sama, gdy młoda miała kilka miesięcy. Było mi cholernie ciężko, bo z maluchem trudno jest znaleźć chwilę dla siebie, a bardzo chciałam mieć kontakt z kimś dorosłym. Koleżanki mają swoje życie i nie miały czasu. Tak się jakoś złożyło, że szybciej niżbym chciała znalazłam sobie faceta. Ale, na Boga, nie po to by moje dziecko miało jakiś wzór mężczyzny, czy coś, ale po to, by mieć jakiś wentyl w tym byciu tylko rodzicem, samodzielnie odpowiedzialnym za wychowanie. Dałaś sobie wmówić temu przemocowemu mężowi, że nigdy sobie nikogo nie znajdziesz? Trzeba odkręcić to przekonanie.
  • grey.heart34 14.06.19, 07:41
    "Dałaś sobie wmówić temu przemocowemu mężowi, że nigdy sobie nikogo nie znajdziesz? Trzeba odkręcić to przekonanie"
    To prawda, że mi to wmawiał. Moja terapeutka z kolei twierdziła, że z pewnością sama długo nie będę. Zresztą, nawet przez pierwszy, drugi rok chciałam, tęskniłam za kimś.
    Ale ja teraz czuję, że nie chcę. Mam ograniczone zasoby energetyczne i czas i chcę je poświęcać tylko małemu albo sobie, żeby się zregenerować. Jestem na dobrej drodze, ale mam jeszcze wiele do przepracowania w głowie i sytuacji z byłym.
    Gdybym teraz się z kimś związała, przeniosłabym wiele złego do nowego związku. I musiałby to być tym razem ktoś naprawdę w porządku, bo wymagam teraz więcej.
    No i nie znam w realu żadnej samotnej mamy, która znalazła drugi związek.
    Więc po prostu zaakceptowałam samotność.
  • zona_glusia 14.06.19, 13:07
    grey.heart34 napisała:

    > Ale ja teraz czuję, że nie chcę. Mam ograniczone zasoby energetyczne i czas i c
    > hcę je poświęcać tylko małemu albo sobie, żeby się zregenerować. Jestem na dobr
    > ej drodze, ale mam jeszcze wiele do przepracowania w głowie i sytuacji z byłym.
    >
    > Gdybym teraz się z kimś związała, przeniosłabym wiele złego do nowego związku.

    > Więc po prostu zaakceptowałam samotność.

    Im będziesz silniejsza psychicznie i postawisz asertywnie granicę tym mniej były będzie ci zżerał energii i wtedy naturalnie pojawią się chęci i siły na nowy związek.
  • fawiarina 14.06.19, 15:59

    > No i nie znam w realu żadnej samotnej mamy, która znalazła drugi związek.
    > Więc po prostu zaakceptowałam samotność.

    A ja znam mnóstwo. Samotna matka to nie jest w dzisiejszych czasach jakaś baba dziwo. Więc nie myśl o tym w ten sposób i nie skreślaj na przyszłość tej ewentualności.
  • 35wcieniu 14.06.19, 07:44
    Nie sądzę żeby kwestia tego czy będzie znowu miała faceta czy nie, była tu najistotniejsza. Raczej istotne żeby tego pacana wykopac z zycia, niech się spotyka z synem gdzie indziej, ale na to jak widzę po wątku nie ma większych szans bo autorka chyba potrzebuje jakiejs pomocy z zewnątrz. Nie piszę złośliwie, po prostu naturalną reakcją na faceta, który stoi za plecami matki z wrzącym mlekiem w ręku i "sprawia mu przyjemność że zaczyna się denerwować" jest powiedzenie mu jednego ciepłego slowa na W... i wskazanie drzwi, a nie rozkminy co by tu z takim cepem począć.
  • fawiarina 14.06.19, 15:56
    Może nie jest to najbardziej istotna kwestia, ale jak kobieta mówi, że " nigdy nikogo nie znajdzie", to po pierwsze kryje się za tym jakaś straszna krzywda, bo ktoś jej to okrutne przekonanie przemocą wdrukował. Za tymi słowami kryje się mnóstwo innych bolesnych przekonań, typu : "jestem nieatrakcyjna", "nie da się mnie pokochać", "nic nie znaczę". One zaś ciągną ją w dół, jak jakiś cholerny balast. To nie o to chodzi, żeby sobie kogoś na gwałt szukała, ale żeby była przekonana, że może znaleźć, że da się, że jest tego warta.
    Po drugie, ponieważ nie wierzy w to, że będzie się jeszcze w jej życiu jakiś mężczyzna, to wpuszcza byłego do domu i pozwala sobie robić masakrę po to, by dziecko miało te pozory życia rodzinnego.


  • 35wcieniu 14.06.19, 17:18
    Nie zgadzam się właściwie z całością, ale moje przekonania w tej kwestii nie są tu istotne więc nie będę robić offtopu wink
  • bulzemba 14.06.19, 07:50
    Po co wpuszczasz mentalnego smarkacza do domu? Ustal sądownie kontakty. Powiem ci coś zaskakującego: nawet jeśli ojciec nie będzie w stanie pojąć, że ma się zajmować dzieckiem w takim terminie to wygra dziecko. Bo nie będzie patrzyło jak krety rzuca ci kłody pod nogi.
  • ciszej.tam 14.06.19, 08:40
    nie, nie bedziesz musiala go znowu w takim zakresie do konca zycia.

    ale bron swojego terytorium na biezaco, szczegolnie jesli stosowal przemoc psychologiczna.
    I wiesz, dobrze dziala tlum - zapraszaj kolezanki przyjaciolki sasiadki wtedy jak tata ma sie objawic. przy swiadkach bedzie mniej wyrywny do zlosliwosci a Ty bedziesz sie czula silniejsza.

    trzymaj sie
  • grey.heart34 14.06.19, 08:46
    Dzięki za rady. Ten tłum - dobry pomysł.
  • sirella 14.06.19, 11:02
    To dobry pomysł, jak jesteś sama to jemu łatwiej się ciebie czepiać a ty odruchowo wchodzisz w stary model zależności od niego. Niech z Tobą będą inne osoby, twoje znajome, wtedy facet zobaczy że za tobą stoją inni że masz wsparcie i już nie będzie taki pewny siebie.
    Ale przede wszystkim - od toksycznych osób warto się odsunąć i jak najrzadziej widywać. Więc rozglądaj się za innymi znajomymi niż patafian z rodzinką i twoi rodzice.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.