Dodaj do ulubionych

Strasznie się pokłóciłam

16.06.19, 23:50
Z mężem. Znamy się dziewiętnaście lat, a dziś pierwszy raz poleciało w kłótni taką chamówą, że po prostu masakra.. Ja nazwałam męża debilem. On mnie w odwecie kretynką. Też pierwszy raz w życiu. No i dalej było tylko gorzej.

Nie żałuje samej kłótni, bo zachował się dziś naprawdę jak debil i to po stokroć. I miałam rację. Ale chyba mogłam rzecz ująć bez owego „debila, którym zapoczątkowałam rzucanie inwektywami i wszystkim najgorszym, co nam przyszło do głowy. I to zapoczątkowała tak dosłownie, bo nigdy, kurde. przez 19(!) lat znajomosci tak basze kłótnie nie wyglądały.

Co gorsze, nie jest to typowy emałżonek i gadanie o uczuciach jest całkowicie poza jego zasięgiem. Zwykle nam po prostu przechodzi w.krw i już jest po kryzysie, ale nie wiem czy obecny kaliber na to pozwoli, Przynajmniej mnie, bo chyba bym potrzebowała przeprosin i, kurde, czegoś więcej niż przejścia do porządku dziennego. Czyli mam chrapkę na coś, żego chłop dać mi nie umi.

Cóż, ematko, złamać się i przeprosić pierwsza za debila, czy czekać aż chłop uzna swoją niezaprzeczalną winę. Zawsze pierwsza wyciągam rękę, tym razem nie mam ochoty.

A wiec wypłynęłam na suchego przestwór oceanu i ni cholery nie wiem co dalej.

Ematko, czy można nadal żyć razem po nazwaniu się debilem/kretynką, czy od razy wystawić mu walizki?

A może nienormalne jest raczej to, że myśmy przez tyle lat kłócili się trzymając jako taki fason?! I się zbierało i zbierało a teraz wybuchnie i się rozleci....

Jakos się czuję nieswojo....
Edytor zaawansowany
  • taki-sobie-nick 16.06.19, 23:57
    Ty pierwsza wyzwałaś, pierwsza przeproś.

    Przynajmniej mnie, bo chyba bym potrzebowała przeprosin i, kurde, czegoś więcej niż przejścia do porządku dziennego.

    Czyli czego konkretnie? Na bliskim mi, wysoce inteligentnym przypadku przebadałam, że nie wystarczy powiedzieć "nie rób czegoś" - należy zalecić, CO ROBIĆ (i fakt, że my sami robimy to właśnie, nie wystarcza).

    1000 zł za poradę psychologiczną zawartą w drugim zdaniu. Uzasadnienie: psycholog dochodziłby do tego pół roku, więc wypadłoby drożej. tongue_out
  • antonina.n 17.06.19, 00:07
    No dobra, porada numer dwa bardzo trafna i warta tej ceny. Muszę to przemyśleć, bo faktycznie sama nie wiem jakie są moje oczekiwania.
    Ale porada numer jeden, nie wiem. Przegięlam z debilem, ale na tamten moment nie umiałam ująć w formę zgrabnej metafory debilnego zachowania.

    No i teraz dylemat jest taki, że za debila mogę przeprosić, ale po przeprosinach za debilne zachowanie. Nie tak powinnno być?
  • dziennik-niecodziennik 17.06.19, 09:13
    "No i teraz dylemat jest taki, że za debila mogę przeprosić, ale po przeprosinach za debilne zachowanie. Nie tak powinnno być? "

    nie. dokładnie to powinnas powiedziec - "przepraszam ze nazwałam Cie debilem, bo wiem że nim nie jestes. własnie dlatego tak mnie rozzłościło Twoje zachowanie, bo wiem że jestes inteligentny i wiecej od Ciebie wymagam. przepros mnei za to niemądre zachowanie".
    podstawowa zasada wychowawcza - nie krytykujesz osoby, krytykujesz zachowanie. nie "jestes głupi", tylko "zachowałes sie głupio'.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • antonina.n 17.06.19, 13:55
    Dzienniku, tak mu właśnie powiedziałam przed chwilą, bo to zgodne z prawdą.

    Tyle że nie doczekałam się wzajemnych przeprosin i nadal jest foch z JEGO strony.

    Faktycznie poranna awantura chyba nie była tak niewinna, bo coś mu o to chodzi. Ponoć potraktowałam go okropnie i jestem ogólnie wredna.

    Możliwe. Tyle że dość ch.jowe jest powiedzieć komuś, że się zachował okropnie, strzelić mega-focha, i nie powiedzieć cóż mu takiego okropnego zrobiłam czy tam powiedziałam.

    Wiem, ze podczas sprzeczek jestem jak oaza wrednego spokoju, który co rusz wbija paskudniejsze szpilę. No ale bez jaj. Chce, żebym coś zmieniła, niech powie co.
  • pade 17.06.19, 13:59
    "Wiem, ze podczas sprzeczek jestem jak oaza wrednego spokoju, który co rusz wbija paskudniejsze szpilę. No ale bez jaj. Chce, żebym coś zmieniła, niech powie co."
    Mnie to doprowadza do furii, takie zachowanie jak Twoje.To jest cholernie przemocowe zachowanie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • antonina.n 17.06.19, 14:22
    Wiem. I walczę z tymi paskudztwami. I zwykle mi się udaje, a tym razem malzon zastosował swoj przemocowy trik i przestał się odzywać. To nie uciągnęłam. I tak czy inaczej tutaj jesteśmy kwita. Zresztą, ja nie mam chęci ba akcje odwetowe, ani nie twierdzę, że jestem święta. O za wszystkie moje paskudne zachowania mogę przeprosić i się pilnować na przyszłość. Ale, kurczę, muszę tez mieć od niego zapewnienie, że nie będzie mnie stawiał w sytuacji, w której mam ochotę wydzwaniać po szpitalach. A tego, póki co nie uzyskałam. No nic, może chłop potrzebuje więcej czasu, żeby se przemyśleć.

    No albo to jakiś grubszy kryzys, którego czubek właśnie dostrzegłam
  • pade 17.06.19, 16:04
    A nie przestał się odzywać po tym, jak mu wbijałaś szpile?
    Może coś go bardzo ubodło. Może po prostu ma dość takiego perfidnego traktowania.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • malgo21 17.06.19, 16:22
    Ale ona go przeprosiła a on ma nadal focha. I to po zniknięciu.
    Można się domyślać cóż on takiego sobie myśli i co ma jej za złe, ale jak nie powie to nikt nie będzie wiedział. Antonina po tych przeprosinach ma pełne prawo oczekiwać że on jakoś się ustosunkuje do zniknięcia. Przecież to podłe, ja tam bym już dzisiaj z pracy nie wróciła. A ona jeszcze rękę wyciągnęła a on i tak twierdzi że zachował się ok.

    Ja jestem taki milczek co to nigdy nie mówił o co mi chodzi, ale się nauczyłam werbalizować, jej mąż też by mógł.
  • pade 17.06.19, 16:43
    On nie ma obowiązku rozmawiać z nią natychmiast po przeprosinach. Owszem, mógłby powiedzieć "potrzebuję czasu", ale nie mówi. Autorka z kolei też nie mówi o co jej chodzi, tylko wbija szpile. W ten sposób to oni się nigdy nie dogadają.


    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • pulcino3 17.06.19, 17:12
    Dziennik założę się że pracujesz w szkole😎

    --
    ---------------------------------------------------
    i... telemark
  • chatgris01 17.06.19, 20:32
    Przegrałabyś ten zakład wink

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • danaide 17.06.19, 00:00
    Debil i kretynka to chamówa, że po prostu masakra?

    Lepiej napisz co takiego zrobił, to się zobaczy czy masakrawink

  • milka_milka 17.06.19, 00:05
    No dla mnie np. tak. Gdyby mnie mąż nazwał kretynką, to musiałby długo przepraszać.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • antonina.n 17.06.19, 00:15
    danaide napisała:

    > Debil i kretynka to chamówa, że po prostu masakra?
    >
    > Lepiej napisz co takiego zrobił, to się zobaczy czy masakrawink
    >

    Już rano się posprzeczaliśmy, ale w naszej zwykle formie bezbluzgowej, a ten w nerwach zabrał sprzęt i pojechał sam uprawiać swoje bardzo bardzo niebezpieczne hobby. I się nie odzywał i nie odbierał do 22. Do 18 wiedziałam, że jest zły i ja tez byłam zła wiec nie dzwoniłam., o 19 zaczęłam się niepokoić, bo nie odebrał i nie oddzwonił (co nigdy nie ma miejsca), o 21 się zastanawiałam czy już obdzwaniac szpitale.A jak wrócił, to myslalam że go ukatrupię własnoręcznie.
  • bi_scotti 17.06.19, 00:25
    antonina.n napisała:

    > A jak wrócił, to myslalam że go ukatrupię własnoręcznie.

    Ewidentnie wrocil za wczesnie. Gdyby Cie przetrzymal jeszcze 2-3 godziny, rzucilabys mu sie na szyje totally happy, ze jednak zyje i ma sie dobrze mimo wszystkich black scenarios, ktore sobie w miedzyczasie poukladalas w glowie. Normalka. Nie Wy pierwsi, nie ostatni. Lekcja? Well, mozesz mu sie na zimno odplacic pieknym za nadobne czyli wybyc z domu w nieznane i powrocic dluuuuugo po normalnej godzinie powrotu - niektorzy faceci bywaja wrazliwi na takie akcje. Nie wszyscy! Mozecie sprawe obgadac na spokojnie, bez jakichs wylewnych przeprosn, po prostu minal czas, jestesmy dorosli, siadamy i gadamy co nas oboje doprowadzilo do uncontrolled explosion i co mozemy sobie wzajemnie zrobic dobrego (i madrego) zeby to byl piewrszy i ostatni raz z az takim przytupem. Az tak sie nie najezaj i nie oczekuj, ze on teraz pierscionej z diamentem, kolacje w Wenecji i bukiet kwiatow do pracy bedzie organizowal zeby Cie na kleczkach przepraszac wink Znajac zycie, on pewnie mysli, ze jestescie kwita & life goes on. No i az tak to on nie jest w jakims wielkim bledzie smile Czasem sie sobie powie o to jedno slowo za duzo lub za mocno ... but sky doesn't fall smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • antonina.n 17.06.19, 00:42
    Bi scotti, masz rację zwłaszcza z tym, żebym się nie najeżała, ale spróbuje schować kolce jutro, bo dziś mi się nie uda. Bo on faktycznie sądzi, że jesteśmy kwita, i że nie na co rozkminiac tylko jutro będzie jak dawniej. Będziemy pomocni, mili i wspaniali.


    A tymczasem..... ja toczę prawdziwą pianę, juz sama nie mogę się zdecydować czy mu jeszcze coś wygarnąć czy nie chcę go oglądać. Na niego jestem zła, że się zachował jak palant, kompletnie tego nie widzi i jeszcze uważa, że jestem okropna. I za kretynkę tez jestem zła. A na siebie jestem zła za debila oczywiście, ale bardziej za to, że dzisiejsze olewatorskie praktyki rozciągnęłam w rozmowie, jakby trwały lata. I męża, który bardziej myśli o mnie niż o sobie potraktowałam jakby mnie krzywdził dzień w dzień od dekady. I tym mu zrobiłam straszna przykrość.

    Ok. Dziewczyny, nie ma to się jak wygadać. Faktycznie, trochę jestem świnią.
  • bi_scotti 17.06.19, 00:54
    Okay, wkurzyl Cie. Powiedzialas o jedno slowo za duzo. Zachowal sie jak nieodpowiedzialny teenager trzymajac Cie w niepewnosci za dlugo. Tez powiedzial o jedno slowo za duzo. Stalo sie.
    A teraz pomysl tak na spokojnie jeszcze raz "co by bylo gdyby" ... gdyby faktycznie nie wrocil z tego dangerous hobby, bo by sie uszkodzil, wyladowal w szpitalu albo holowal do szpitala uszkodzonego wspoludzialowca hobby? Nawet nie chcesz tak myslec, prawda? smile
    Znaczy sie ... fajnie, ze "dziad" jest okay smile Fajnie, ze "tylko" byl zly & stupid wink Fajnie, ze mozna sie pogodzic i potencjalnie wyciagnac wnioski ... smile
    ... a potem zyli dlugo i szczesliwie przez kolejnych 19 i kolejnych 19, i kolejnych 19, i kolejnych 19 ... wink Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • sundace46 17.06.19, 09:16
    danaide napisała:

    > Debil i kretynka to chamówa, że po prostu masakra?
    >

    A nie? To co to jest np. dla ciebie? Normalne zachowanie, normalne słownictwo małżonków?
  • fragile_f 17.06.19, 00:02
    A co takiego się stało? Ludzie różnie się kłócą, czasami mówią w złości coś, czego potem żałują.

    Może powiedz po prostu, że przepraszasz za formę i tego żałujesz, ale nadal uważasz, że popełnił błąd, robiąc coś tam i że nadal jesteś o to wściekła i czekasz na przeprosiny.

    --
    Fragile
  • antonina.n 17.06.19, 00:24
    Tak pewnie zrobię, ale najpierw musi mi orzejsc złość, żebym na koniec przeprosin mimochodem nie warknęła półgębkiem „ty debilu”.

    A nie przejdzie mi prędko, bo ten uważa że skoro był wkurzony, to nie oddzwaniał i koniec. I racja jest jego. Kropka.

    I przez to się jakos nieswojo czuje, bo dotychczas oddzwaniał zawsze, jak tylko mógł, żebym wiedział że wszystko z ok. Bo generalnie to on o mnie myśli. A dziś mnie olał.
  • madzioreck 17.06.19, 01:02
    antonina.n napisała:


    > A nie przejdzie mi prędko, bo ten uważa że skoro był wkurzony, to nie oddzwania
    > ł i koniec. I racja jest jego. Kropka.

    Zrób mu to samo. Wywal z domu na cały dzień, do nocy, nie odbieraj, nie oddzwaniaj. Wtedy może przemyśli swoją "rację" smile
  • bardzo-dobry-kochanek 17.06.19, 01:07
    madzioreck napisała:
    > Zrób mu to samo. Wywal z domu na cały dzień, do nocy, nie odbieraj, nie oddzwan
    > iaj. Wtedy może przemyśli swoją "rację" smile

    Oko za oko, ząb za ząb big_grin
    Obowiązuje ten kodeks jeszcze gdzieś na świecie?
  • taki-sobie-nick 17.06.19, 01:08
    Ja bym jednak radziła najpierw porozmawiać. Po potraktowaniu jw. typ może się sfoszyć jeszcze bardziej, a do sfoszonego jeszcze bardziej NIE DOTRZE, że on robił to samo.

    Nie lubi rozmawiać o swoich uczuciach? Niech nie mówi. Autorka niech mówi o swoich. "Mimo że byłam na ciebie wściekła, bałam się o ciebie" etc.
  • madzioreck 17.06.19, 14:16
    Tak, zalewanie swoimi uczuciami sfochanego dorosłego chłopczyka to na pewno coś, co autorce teraz wyjdzie.
    Do niektórych dotrze tylko to, co sami, na własnej skórze odczują. Pan mąż sam mówi, że to przecież normalne.
  • antonina.n 17.06.19, 14:28
    Nie no, póki co, to nie mam ochoty na żadne uczuciowe wyznania miłosne, bo jeszcze mi stres wczorajszy nie zszedł z kręgosłupa. Jednak akcji odwetowych tez nie zastosuję, bo to niezupełnie o to mi chodzi, żeby jątrzyć. Tylko żeby pojął, jaki mi zafundował stres.
  • antonina.n 17.06.19, 14:30
    Mam po prostu nadzieję, że po prostu przemyśli do wieczora. A nie, że przelaliśmy jakąś czarę i zacznie być grubo.
  • bardzo-dobry-kochanek 17.06.19, 00:07
    antonina.n napisała:
    > Z mężem. Znamy się dziewiętnaście lat, a dziś pierwszy raz poleciało w kłótni t
    > aką chamówą, że po prostu masakra.. Ja nazwałam męża debilem. On mnie w odwecie
    > kretynką. Też pierwszy raz w życiu. No i dalej było tylko gorzej.

    Czyli nadszedł czas na rozwód.
  • antonina.n 17.06.19, 00:17
    A wiadomo to?! Wolałabym nie, bo zwykle go jednak lubię. Ale może po pierwszej kretynce to już równia pochyła
  • bardzo-dobry-kochanek 17.06.19, 00:25
    antonina.n napisała:
    > Ale może po pierwszej kretynce to już równia pochyła

    Ale to ty pierwsza nazwałaś go debilem.
    Przy następnej kłótnie nie próbuj go uderzyć, bo może się źle skończyć.
  • kryzys_wieku_sredniego 17.06.19, 00:20
    Nie no pewnie, zacznij się przymilać!
    Honoru nie masz?
    Nie umie przepraszać?
    Bła ha ha ha!
    Tylko kwestia jak zimna i twarda jesteś, ja jestem jak kamień.
  • kryzys_wieku_sredniego 17.06.19, 00:21
    A i my się nie wyzywamy, bo to nie ładnie. U nas lecą kurwy w przestrzeń.
  • szarsz 17.06.19, 05:32
    Przynajmniej wyjasnilo się, czego oczekujesz i czego potrzebujesz i przy czym przeprosiny za debila/kretynke to pikus. Imho potrzebujesz zrozumienia dla swojego strachu i szczerej obietnicy, że nawet w najgorszej złości napisze przynajmniej krótkiego smsa 'wszystko że mną ok".

    I ja mam tak: o ile swobodnie wyobrażam sobie wspólne szczęśliwe życie po karczemnej awanturze, tak nie wyobrażam sobie, że mi chłop gdzieś polezie i nie uznaje za stosowne dać znać, że zyje. Szczególnie w przypadku niebezpiecznego hobby. Bo życie w niepewności, czy taka akcja się nie powtórzy za tydzień pod byle pretekstem, to byłoby o jeden most za daleko.
  • lidek0 17.06.19, 06:32
    Obraziłaś go i czujesz się z tym źle to przeproś, nie na znaczenia czy pierwsza czy nie. Dla mnie to takie straszenie dziecinne : bo on pierwszy zaczął to on niech pierwszy przeprosi, myślenie dziecka z piaskownicy

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • triss_merigold6 17.06.19, 06:52
    Nazwanie pana debilem w takiej sytuacji to wręcz komplement, a nie obraza.
  • verdana 17.06.19, 18:55
    Całkowicie zgadzam sie z Triss. Debil to w tym przypadku raczej diagnoza. Po takiej akcji facet nie ma prawa sie obrażać - naprawdę zachował się wyjątkowo nieodpowiedzialnie.
  • lilia.z.doliny 17.06.19, 07:29
    Ja nazwałam męża debilem. On mnie w odwecie kretynką.

    jestescie bezkompromisowi
    mroczni gracze big_grin

    ps daj spokoj, pr,eprosvzckamienna twarza za forme tylko
    pocwicz wczesniej tekst: nie powinnam cie tak potraktpwac, ale nigdy nie bylam na ciebie bardziej wsciekla, stad to wszystko.przepraszam zacto, ze cie obrazilam. wkurzona jestem caly czas, wiec oboje musimy ochlonac

    bedzie ok

    --
    Lubię leżeć nago na łóżku i grzebać w telefonie.... Ale pracownicy IKEA tego nie lubią.
  • antonina.n 17.06.19, 09:04
    Tak by było najlepiej, i to oczywiście mądra i wyważona rada, ale póki co nerwy mnie trzymają, i jego chyba tez bo do nocy uparcie utrzymywał, że zachował się zupełnie ok, jak normalny wkurzony człowiek. I jak to sobie przypomnę, to krew mnie zalewa na nowo. Bo co innego postąpić głupio, a co innego nie przeprosić i utrzymywać, że jest się w porządku.

    Dobra, idę teraz do roboty. Zobaczymy,?co będzie wieczorem
  • lilia.z.doliny 17.06.19, 09:36
    jak bym byla mocno, mocno wkurwiona, to tez bym.nie odbierała. wiem, plytkie, ale ludziska maja rozne glupie pomysly. jesli zechcesz jednak przeprosic, to pomysl ze gadasz do ekspedientki, ktora zjebalas za opieszalosc, a nie do meza. ulozy sie

    --
    Lubię leżeć nago na łóżku i grzebać w telefonie.... Ale pracownicy IKEA tego nie lubią.
  • panna_lila 17.06.19, 08:23
    "Już rano się posprzeczaliśmy, ale w naszej zwykle formie bezbluzgowej, a ten w nerwach zabrał sprzęt i pojechał..."

    Sprzeczka o pierdoły czy grubszy kaliber?...bo ciąg dalszy to chyba konsekwencja poranka
  • antonina.n 17.06.19, 08:55
    panna_lila napisała:

    > "Już rano się posprzeczaliśmy, ale w naszej zwykle formie bezbluzgowej, a ten w
    > nerwach zabrał sprzęt i pojechał..."
    >
    > Sprzeczka o pierdoły czy grubszy kaliber?...bo ciąg dalszy to chyba konsekwencj
    > a poranka

    Być może, ale rano to była sprzeczka o duperelę, już nawet sama nie pamietam o co poszło. Mamy czas na ochłonięcie, bo pracuje ja do 15 on od 14, wiec spotkamy się dopiero wieczorem.
  • malgo21 17.06.19, 09:09
    antonina.n napisała:

    > panna_lila napisała:
    >
    > > "Już rano się posprzeczaliśmy, ale w naszej zwykle formie bezbluzgowej, a
    > ten w
    > > nerwach zabrał sprzęt i pojechał..."
    > >
    > > Sprzeczka o pierdoły czy grubszy kaliber?...bo ciąg dalszy to chyba konse
    > kwencj
    > > a poranka
    >
    > Być może, ale rano to była sprzeczka o duperelę, już nawet sama nie pamietam o
    > co poszło. Mamy czas na ochłonięcie, bo pracuje ja do 15 on od 14, wiec spotkam
    > y się dopiero wieczorem.

    A nie masz czegoś do załatwienia w odległym mieście po pracy?
  • larix_decidua77 17.06.19, 08:25
    Uważam, że potraktowałaś go zbyt łagodnie. Nazwanie gościa debilem, sugeruje, że zachował się jak głupek. Pasuje do sutuacji, gdy np. wyjechał z dzieckiem do lasu a nie zatankował auta i stoi sierota w łysym polu. Twój mąż z premedytacją spowodował, że umierałaś ze strachu o jego życie. Nie zachował się jak głupek tylko jak rasowy skur...
    Jeśli go za debila przeprosisz, szczególnie jako pierwsza to nie masz honoru.
  • saszanasza 17.06.19, 09:51
    Ja czaaaasssaaaami też się bluzgowo kłócę z męźm, tzn. ale ja bluzgam wtedy większymi słowami niż ty. Mój mąż jest z tych mniej „ekspresyjnych” słownie, więc zazwyczaj wysyła mnie wtedy do lekarza. I w zasadzie od lat formuła wielkich kłótni pozostaje niezmienna. Czy mam wyrzuty sumienia? Tak.

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • niu13 17.06.19, 12:13
    U mnie niestety tak samo.
    Wkurzona zamieniam się w werbalną patolę. Nie przebieram w słowach. Też mam wyrzuty i często jest mi bardzo przykro, że mówiłam takie słowa do męża. Takie zachowanie to przejaw lęku i słabości.
  • bo_ob 17.06.19, 14:05
    Musiałaś bardzo boleśnie ugodzić swojego męża podczas porannej kłótni.
  • klaramara33 17.06.19, 14:49
    Ja poczekałabym aż ochłonę i przeprosiłabym za wyzwisko z zaznaczeniem, że bardzo źle zrobił i mocno zdenerwowalam się z tego powodu, dając do zrozumienia , że mnie również przeprosiny należą się. Jakoś tak, olewa fakt, że ja pierwsza wyciągam rękę ale ja kieruję się w życiu wybaczaniem bo święty przecież nikt nie jest
  • antonina.n 17.06.19, 15:23
    klaramara33 napisała:

    > Ja poczekałabym aż ochłonę i przeprosiłabym za wyzwisko z zaznaczeniem, że bard
    > zo źle zrobił i mocno zdenerwowalam się z tego powodu, dając do zrozumienia , ż
    > e mnie również przeprosiny należą się.

    No właśnie tak zrobiłam. Ale jednak oczekuję przeprosin również, a póki co nic takiego nie nastąpiło. I małż jest na mnie zły (być może słusznie, nie przeczę, że mogłam go w.rwic), ale nie dociera do niego, że złość go nie uprawnia go do TAKICH zachowań. Do innych owszem. Pojechał - dobra, nie było go cały dzień i wieczór-ok, choć coś tam mieliśmy zaplanowane. Ale, k, nie odbierać, nie wysłać głupiego smsa, choćby i o treści „nie chce z tobą gadać”, to już jest parszywe.

    No ale mam nadzieję, że on potrzebuje więcej czasu, żeby ochłonąć, bo póki co to tylko zalatuje dziecięctwem, typu „właśnie że już nigdy nie będę dzwonił”. W końcu nie jest głupi. Mam nadzieję.

    A poza tym, to on naprawdę jest dla mnie kochany. Ale w momencie konfliktu to strasznie trudno się żyje z facetem, który nie umie gadać.
  • pade 17.06.19, 16:00
    Oboje nie umiecie.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • malgo21 17.06.19, 16:24
    Ona przynajmniej umie przeprosić i wyciągnąć rękę pierwsza
  • pade 17.06.19, 16:33
    Jasne, tylko czasami samo przepraszam to za mało.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • malgo21 17.06.19, 16:36
    Tylko ze ona nadal nie wie za co ma go przeprosić, może się domyśli a może nie, pan nie ma w zwyczaju rozmawiać o takich rzeczach. To jest moim zdaniem przemocowe zachowanie. Połączone jeszcze ze zniknięciem i nieodbieraniem telefonu.
  • pade 17.06.19, 16:40
    Cyniczny chłód i wbijanie szpil to też przemocowe zachowanie.
    Tu nie ma odpowiedzialności po jednej stronie, choćbyś na głowie stawała. Odpowiedzialni są oboje.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • malgo21 17.06.19, 16:45
    Mi się wydaje że to ty stajesz na głowie żeby udowodnić że wina jest tylko po jej stronie.
    Ja widzę że wina jest wspólna, widzę też że ona wyciągnęła rękę i przeprosiła. Ty piszesz z to za mało. No cóż, może jak się jeszcze trochę pokaja to może zasłuży na normalną rozmowę. Mi by się już nie chciało, ale może to jakiś cudowny facet który nadrabia na innych polach i może warto grać z nim w jego grę.
  • pade 17.06.19, 16:47
    Autorka opisuje swoje zachowanie jako "paskudztwa", a męża jako "przemocowe". Hmm, ja widzę tu usprawiedliwianie siebie "bo ja tak mam, ale walczę" i "ja przecież tylko powiedziałam to i to, a on to taaakie straszne rzeczy zrobił".
    Niepoważne to jest. Trzeba wziąć na klatę to, że się przegięło, a nie szukać usprawiedliwiania lub twierdzić, że reakcja na swoje słowa jest cokolwiek przesadzona.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • antonina.n 17.06.19, 17:09
    W którejś wypowiedzi przyznałam ci racje. Tak, moje zachowania w trakcie kłótni bywają przemocowe. I nie szukam usprawiedliwienia. Mojego małża zachowania tez bywają przemocowe- potrafi naprawdę uporczywie milczeć. Niemniej wydaje mi się, że utrzymujemy się w średniej krajowej, bo kłócimy się bardzo rzadko i jak dotąd po prostu każde na swój sposób sobie radziło z sytuacją.

    Czy nie umiemy rozmawiac? No nie umiemy w trakcie konfliktu. On nie chce gadać, a ja owszem. Trudno nam o kompromis. Niemniej żyjemy sobie tak od lat paru i jakos to hula, to kłócimy się raz na kilka miesięcy. Nie jesteśmy idealną parą, która rozwiązuje konflikty jak z rasowego psychologicznego poradnika.

    Ale tym razem faktycznie nie mam chęci brać całej odpowiedzialności na siebie, bo uważam, że tak się PO PROSTU nie robi, choćby nie wiem co.
  • pade 17.06.19, 17:31
    Ale ja nie o tymsmile Ja tylko o odpowiedzialności za własne zachowanie, nie o całokształcie.
    Każdy się kłóci, a przynajmniej powiniensmile Sęk w tym JAK.
    Ja jestem z tych gadających i mnie wycofywanie się, milczenie męczy jak nie wiem co. Wolę wyrzuć z siebie co mam do powiedzenia, usłyszeć drugą stronę, pogodzić się i temat zamknąć. Milczenie powoduje, że konflikt narasta zamiast się zmniejszać.
    Mój mąż z tych milczących, ewentualnie opanowanych, rzucających co jakiś czas "luźne uwagi". Oł szit, to najlepszy sposób na to, by mnie wyprowadzić z równowagi. Ale znalazłam na to sposób - wychodzę z domusmile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • antonina.n 17.06.19, 18:06
    No to mniej więcej podobnie wyglada. Może spróbuję następnym razem się przewietrzyć, to na pewno lepszy sposób niż nakręcanie się.

    No nic. Mam nadzieję, że nie będę musiała wypróbować już dziś...wink
  • pade 17.06.19, 18:35
    smile

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • chatgris01 17.06.19, 20:37
    pade napisała:


    > Każdy się kłóci, a przynajmniej powiniensmile

    Dlaczego powinien??? A jeśli nie ma powodu do kłótni?



    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • sirella 17.06.19, 16:48
    Pani nie akceptuje hobby pana, wyzywa go od debili, i ma całą listę które uważa że "pan powinien robić/nie robić bo inaczej ona się denerwuje". Raczej mi tu zajeżdża przemocową panią która myśli, że mąż to niewolnik który ma się wyłącznie do niej dostosowywać i być taki jak ona sobie życzy. Każdemu tak traktowanemu mężowi kiedyś żyłka pęknie i w końcu trzaśnie drzwiami po kolejnym zmasowanym jazgocie " ty debilu! bo JA się denerwuje!" .
  • sirella 17.06.19, 16:51
    Zresztą przeprosiny tylko na doczep się, jesli pani w ogóle nie czuje się współodpowiedzialna i nadal uważa pana za debila są psu na budę. I dalsza gra "ja przeprosiłam! teraz ty masz przeprosić i przyznać że to ja miałam rację!" .
  • antonina.n 17.06.19, 16:55
    sirella napisała:

    > Zresztą przeprosiny tylko na doczep się, jesli pani w ogóle nie czuje się współ
    > odpowiedzialna i nadal uważa pana za debila są psu na budę. I dalsza gra "ja p
    > rzeprosiłam! teraz ty masz przeprosić i przyznać że to ja miałam rację!" .

    Bynajmniej. Wiem, że przegięłam pałę i pana nie uważam za debila. I nie gram w żadną grę, tylko pokłóciłam się z chłopem jak nigdy dotąd. Co więcej, nie są mi potrzebne ani kajania ani przeprosiny, tylko informacja, że na przyszłość da mi znać, że wszystko ok.
  • sirella 17.06.19, 17:09
    to zamierzasz się z nim na przyszłośc nadal debilami przerzucać?
    trenuj go tak dalej, to będzie ci smsy że wszystko ok wysyłał nawet od kochanki.
  • antonina.n 17.06.19, 16:52
    Jak najbardziej akceptuje hobby pana i często sama uczestniczę. To nie ma nic do rzeczy.
  • sirella 17.06.19, 17:06
    a, czyli jak pan robi hobby pod twoim nadzorem to ono nie jest niebezpieczne a jak robi sam to musi brać odpowiedzialnośc za twoje spazmy.
  • antonina.n 17.06.19, 17:16
    Slowem, uważasz, że mój mąż nie ma sobie nic do zarzucenia? Być może. Po to pisze na forum, żeby zobaczyć sytuacje z różnych stron.
  • sirella 17.06.19, 17:24
    wiesz że twój mąz urażony zamyka się w sobie i potrzebuje czasu żeby się znowu odezwać. ty masz inaczej. i naprawdę uważasz , że jak go zwyzywasz po raz kolejny i nabuzowana agresją będziesz na niego drzeć ryja i wytykać jego błędy żądając by robił to co ty chcesz to mu szybciej minie, zacznie gadać i się prędziutko do ciebie dostosuje ?
    może juz przegięliście a może przegniecie następnym razem. Idźcie na terapię NVC może po niej przetrwacie.
  • malgo21 17.06.19, 19:07
    antonina.n napisała:

    > Slowem, uważasz, że mój mąż nie ma sobie nic do zarzucenia? Być może. Po to pis
    > ze na forum, żeby zobaczyć sytuacje z różnych stron.

    Nie wiem dlaczego się tłumaczysz komuś kto ma z góry przyjętą tezę. Ty spazmujesz bo nie akceptujesz jego hobby, przeprosiłaś tylko po to żeby go teraz od nowa zwyzywać, a w ogóle to jak zniknął to widocznie miał powód, o!
  • alicia033 17.06.19, 17:30
    sirella napisała:

    > Pani nie akceptuje hobby pana, wyzywa go od debili, i ma całą listę które uważ
    > a że "pan powinien robić/nie robić bo inaczej ona się denerwuje". Raczej mi
    > tu zajeżdża przemocową panią która myśli, że mąż to niewolnik który ma się wyłą
    > cznie do niej dostosowywać i być taki jak ona sobie życzy.

    dokladnie.

    Gdyby ktoś wyzwał mnie od debili dlatego, że nie odebrałam telefonu/nie wysłałam smsa byłby u mnie spalony.
    A jak ktoś na takie swoje reakcje wyciąga "to wszystko z lęku i troski o ciebie, kochanie", to przed następnym związkiem niech idzie na terapię, nauczyć się szanować granice i potrzeby innych. Oraz nauczyć się, że świat bez smyczy pt. telefon komórkowy istniał i będzie istnieć.
  • larix_decidua77 17.06.19, 20:04
    Sorry ale celowe wywolywanie u kogoś lęku o własne życie jest nie tylko debilizmem ale strasznym chamstwem. Jeżeli tego nie widzicie to jesteście jakimiś psychopatkami. Może jak wam dzieci tak kilka razy zrobią to zrozumiecie.
  • alicia033 17.06.19, 20:40
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Sorry ale celowe wywolywanie u kogoś lęku o własne życie

    jak partner autorki wątku wywolał u niej lęk o życie?
    Zamierzasz twierdzić, że facet odpowiada za rozmiary wyobraźni autorki i jej chore wizje?
    Z moimi dziećmi też trafilaś jak kula w płot. Na nasze wspólne (ich i moje) szczęscie nie mam panikarstwa wpisanego w charakter, więc żadne wyzwiska z powodu nieodebranego telefonu/niewyslania informacji im nie grożą.
    Jak widać ty masz inaczej, więc klasykiem lecąc - to ja współczuje twoją dziecią, larix.
  • z_pokladu_idy 18.06.19, 10:56
    Wystarczy, że ów partner ma groźne hobby i to wystarczy. Mój mąż w czasach narzeczeństwa często jeździł motocyklem, szybkim. Kiedyś miał z wyprawy wrócić o 18 i nie wrócił, telefon nieczynny. Wszystkie szpitale obdzwoniłam zanim się odezwał o 6 rano następnego dnia. Spotkał na trasie kumpla, burza ich złapała i postanowili przeczekać wspominając dawne czasy pod jakąś wiatą. Dodam tylko, że w sumie miał w życiu pięć wypadków. Myślisz, że można się w takiej sytuacji nie bać o kogoś bliskiego?
  • bo_ob 17.06.19, 16:28
    Rano posprzeczaliście się i ty w trakcie sprzeczki całkiem na zimno wbijałaś mu coraz gorsze i bardziej perfidne szpile. Któraś z tych szpil dosięgnęła celu i męża obraziła na tyle głęboko, że zniknął na cały dzień nie dając znaku życia. Gdy wrócił nazwałaś go debilem.

    Tak to wygląda z boku.

  • antonina.n 17.06.19, 16:50
    bo_ob napisała:

    > Rano posprzeczaliście się i ty w trakcie sprzeczki całkiem na zimno wbijałaś mu
    > coraz gorsze i bardziej perfidne szpile. Któraś z tych szpil dosięgnęła celu i
    > męża obraziła na tyle głęboko, że zniknął na cały dzień nie dając znaku życia.
    > Gdy wrócił nazwałaś go debilem.
    >
    > Tak to wygląda z boku.
    >

    No niestety. I, prawdę mówiąc, sporo mi dały Wasze wypowiedzi, bo z boku to może trochę inaczej wyglada niż przez mój rozwścieczony pryzmat. Póki co, mnie już chyba emocje opadają, bo coraz wyraźniej widzę swoje wstrętne zachowania. No, ale tak czy inaczej, nie wyobrażam sobie żeby mi fundował takie akcje, bo nie dawać znaku życia, jeśli się siedzi u kolegi, to jedno. Ale w momencie, kiedy to życie niejako wisi na włosku, to już inna rzecz.

    No ale jak tak myślę, że nigdy jeszcze tak nie było, to zaczynam mieć mętne wrazenie, że może faktycznie przecięłam po prostu pałę. I może to jest dla mnie nauczka, żeby pały nie przeginać, bo mój fajny facet przestanie być fajny.

    Ale z drugiej strony, przyjecie sytuacji pokornie, nawet jeśli była ona „w reakcji”, to nie jest przypadkiem zwykłe przyzwolenie na kolejne tego typu akcje? A gdyby tak mi małż zaczął znikać bez słowa, to to już jest dla mnie nie do uciągnięcia.
  • bo_ob 17.06.19, 17:01
    Moim zdaniem powinnaś zrobić tak: powiedzieć mężowi, że rano zachowałaś się wrednie, że ZA TO przepraszasz i w ogóle już nie będziesz, bo przecież go kochasz, lubisz i szanujesz (i rzeczywiście starać się nie być jędzą).
    A potem trzeba mu uświadomić, że niezależnie od wszystkiego on zachował się okropnie, bo przecież go kochasz, lubisz i szanujesz, więc umierałaś ze strachu. Że rozumiesz dlaczego tak się zachował, ale żeby już nigdy tak nie znikał.
    smile

  • ajrisz.ka 17.06.19, 16:32
    A co to za ryzykowne hobby? Czyżby łowienie ryb? wink
  • triss_merigold6 17.06.19, 16:45
    Jak wczoraj to pewnie motocykl.
  • anorektycznazdzira 17.06.19, 17:48
    Współczuję, bo przede wszystkim rozumiem, że powód był poważny.
    Skoro zaś tak, to sprawę trzeba jeszcze przegadać. Już na spokojnie i bez inwektyw, ze szczerą intencją wytłumaczenia się, co Ci tak podniosło ciśnienie. Bywa, nad własnymi motywami musisz się najpierw dobrze zastanowić i dopiero wtedy będziesz w stanie przeprowadzić szczerą rozmowę. Może on miał jakieś równie dobre powody zachowania się jak ten "debil" i tez się tego dowiesz- pod warunkiem, że od wściekłości przejdziecie do szczerości.
    Walizek nie wystawiałabymwink


    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • antonina.n 17.06.19, 18:12
    Obym się dowiedziała, jakie miał powody, bo póki co ogólnikowo się domyślam.


    Faktycznie, gadam tu z wami i widzę, że kłótnia kłótnią, ale rzeczywisty problem tkwi w tych naszych zupełnie diametralnie innych sposobach na wyjście z konfliktu. No nic. Chyba faktycznie muszę się nauczyć cierpliwości i zamiast usiłować gadać natychmiast, to poczekać aż opadną emocje. Wtedy czasem i małż powie, w czym problem. Ktoś musi coś w tym układzie zmienić, niech będzie że ja.
  • fragile_f 17.06.19, 19:17
    Ty musisz się nauczyć jak w sytuacji największego wkurwu dać sobie moment na ochłonięcie. Nie wiem, idź na spacer, do innego pokoju, rzuć parę razy poduszką czy coś smile Mnie wkurw przechodzi jak zmywam albo coś porządkuje. Niektórym pomaga włączenie na chwilę jakiejś gry typu strzelanka albo podciąganie się na drążku czy zrobienie iluś pompek.

    A mąż powinien nauczyć się rozmawiać o tym, co go boli, a nie zaszywać w kącie. Takie "ciche dni" to są klasyczne zachowania pasywno-agresywne, które mają za zadanie Cię po pierwsze ukarać (bo cierpisz wtedy cholernie, sama przyznałaś), a po drugie - sprowokować właśnie do pokazania się od tej najgorszej strony, wtedy on może czerpac satysfakcję z tego, że "on nic nie mówił, a tu wściekła baba się rzuca". Tylko też daj mu chwilę, bo mimo że się nie odzywa, to buzują w nim emocje.

    Tak naprawdę to problem macie obydwoje - nie potraficie się komunikować. Można też umówić się na kilka spotkać ze specjalistą, wielu moim znajomym bardzo pomogły. Bardzo się kochali, ale w którymś momencie zaczęli kłócić na ostro - okazało się, że każde z nich co innego chciało przekazać, a co innego rozumiała druga strona.

    --
    Fragile
  • antonina.n 17.06.19, 19:33
    Dzięki, dziewczyny. Bardzo mi pomogłyście wczoraj i dzisiaj i sporo mi się poukładało w głowie. Zobaczymy teraz, jak sobie poradzę z tzw. czynem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.