Dodaj do ulubionych

No to już koniec gimnazjów

18.06.19, 12:06
Ja się przyznam, że wpierw podchodziłam do nich z dużą nieufnością.
Szczególnie, że ludzie meldowali dzieciaki, byleby tylko znalazło się w obrębie Staszica, Maczka czy innych.
Aż trudno uwierzyć, ale tak naprawdę było w Warszawie.

Osobiście nie wiem czy to lepiej czy to gorzej, że zostały zlikwidowane. Cieszę się, że moje dziecko chodziło do gimnazjum, bo skorzystało na tym - było sporo przedsięwzięć, łącznie z licznymi wyjazdami zagranicznymi za które w zasadzie nie płaciliśmy (tyle co kieszonkowe).
Liczne konkursy, wyjścia na uczelnie.
Jedni nauczyciele byli OK, inni niespecjalnie - np. poziom matematyki był na znacznie wyższym poziomie w SP, ale już historia niekoniecznie. Domyślam się, że to kwestia jednostkowa - jak w liceum.

Minusem ostatnich lat gimnazjum była rotacja nauczycieli np. wspomnianej matematyki (4 różnych) czy fizyki (też 3 różnych).
Również minusem był jakikolwiek brak przygotowań do egzaminów gimnazjalnych.
W podstawówce były dodatkowe godziny przez całą 6 klasą tylko pod egzamin. Tutaj kompletnie nic - żadnych zajęć.
Nie wiem czy to norma, czy dlatego, że gimnazjum szło do likwidacji.

Czy w ogóle w SP dzieje się coś poza nauką i domyślam się, że były dodatkowe kółka przygotowujące do egzaminu?
Ja ogólnie mam wrażenie, że nauczycielom w SP zależało bardziej. Ale może tylko my tak trafiliśmy, bo wygaszanie itd.





Edytor zaawansowany
  • bei 18.06.19, 12:16
    Jestem matką dawnego ósmoklasisty i dwóch gimnazjalistów. Zdecydowanie pochwalam gimnazjum.
    www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/likwidacja-gimnazjow-5-powodow-dla-ktorych-to-zly-pomysl/jyklt0z

  • kurt.wallander 18.06.19, 12:23
    zielnotex napisał:



    > Również minusem był jakikolwiek brak przygotowań do egzaminów gimnazjalnych.
    > W podstawówce były dodatkowe godziny przez całą 6 klasą tylko pod egzamin. Tuta
    > j kompletnie nic - żadnych zajęć.
    > Nie wiem czy to norma, czy dlatego, że gimnazjum szło do likwidacji.

    W naszym gimnazjum jednak były jakieś zajęcia przygotowujące, na pewno z matematyki i fizyki. Ale tak, tez mam wrażenie, ze mniej niż jeszcze rok temu, dla poprzedniego rocznika. Zajęciami przygotowującymi dla ósmoklasistów nie interesowałam się, więc nie mam porównania.

    >
    > Czy w ogóle w SP dzieje się coś poza nauką i domyślam się, że były dodatkowe kó
    > łka przygotowujące do egzaminu?

    Mam córkę w 7. klasie, z dodatkowych zajęć doszło np. w tym roku kółko chemiczne z funduszy europejskich. Ale nie wiem, czy będzie kontynuowane, obecna chemiczka raczej nie wróci po wakacjach.

    > Ja ogólnie mam wrażenie, że nauczycielom w SP zależało bardziej. Ale może tylko
    > my tak trafiliśmy, bo wygaszanie itd.

    Ja miałam takie wrażenie szczegolnie pod koniec roku. Od początku czerwca w gimnazjum już nie było żadnych normalnych lekcji, podczas gdy w SP (ale nie wiem, jak w ósmej klasie) pracowali niemal do końca, dopiero w tym tygodniu poniedziałek i wtorek są wyraźnie luźniejsze.
    Natomiast było wyraźnie widać, że nauczyciele mają w większości w nosie, czy gimnazjaliści zrealizowali program, czy raczej pójdą do szkół średnich z brakami.
  • kosmos_pierzasty 18.06.19, 13:04
    Osobiście żałuję, bo chyba bym wybrała jakieś publiczne z rozbudowanym angielskim (dwujęzyczne?), bo już mam trochę dość Gucciego i innych bzdur ze szkoły niepublicznej, a do publicznej teraz nie mam jakiej sensownej przenieść no i deforma... dodatkowo dziecko z koleżankami nie chce się rozstawać. A tak to by było naturalne.
    O tyle co klasy 1-3 były super, ekstra i warte każdej zapłaconej złotówki, to już w IV jest nieco gorzej.
  • iwoniaw 18.06.19, 13:56
    Ja już pisałam - bardzo żałuję, gimnazjum dużo dało mojemu starszemu dziecku, obawiam się, że młodsze, zostające w podstawówce do końca 8 klasy nie będzie miało w szkole szans na wiele z tych działań, które w gimnazjum były już dobrze wdrożone i właściwie rutynowe. Projekty międzynarodowe, wymiany, zajęcia na uczelni - to takie najbardziej spektakularne, ale te najbardziej efektywne to nauczyciele przyzwyczajeni do uczenia młodzieży, wyzwania intelektualne inne niż dla małych dzidziusiów, zajęcia fakultatywne z przedmiotów bardziej ucznia interesujących. No i nowe środowisko - u nas to akurat było super, że dzieci się trochę przetasowały, trafiły do grup o podobnym poziomie i zainteresowaniach, wyszły z ról, w których jakoś tam od 1 klasy się umościły.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • mae224 18.06.19, 14:40
    Pamietam te dyskusje przed poprzednią reformą, argumentem ZA było m.in wyrwanie młodzieży z wiejskich szkółek wcześniej, po to powstały gimbusy, możliwości dojazdu do większej szkoły w wieku lat 13, wcześniejszy rozwój, kontakt ze straszą młodzieżą, ‚miastem’, innym środowiskiem. Jak jest teraz? Wracam do wiejskiej szkoły podstawowej i zostajemy w niej do 15? Jak to wyglada w małych miejscowościach?
  • volta2 18.06.19, 17:43
    to była mrzonka, prawda jest taka, że wyścig licealny w dużych miastach zamienił się już w wyścig gimnazjalny, i dzieci od 6 klasy ryły jak szczury jak chciały wylądaować w batorym czy hoffmanowej.

    tymczasem 6 klasista z małej miejscowości razem z funflami przechodził do rejonowego gimnazjum(często z tymi samymi co w sp nauczycielami)

    znam jednego gimba z głębokiej wsi, co poszedł do władka i go z sukcesem skończył(już pisałam, syn 16 letniej matki a taki zdolniacha z ambicjami)

  • kurt.wallander 18.06.19, 19:46
    volta2 napisała:

    > to była mrzonka, prawda jest taka, że wyścig licealny w dużych miastach zamieni
    > ł się już w wyścig gimnazjalny, i dzieci od 6 klasy ryły jak szczury jak chciał
    > y wylądaować w batorym czy hoffmanowej.
    >
    > tymczasem 6 klasista z małej miejscowości razem z funflami przechodził do rejon
    > owego gimnazjum(często z tymi samymi co w sp nauczycielami)

    Volta ma tu sporo racji. Pal licho, jesli to rejonowe, wiejskie gimnazjum okazywało się być nienajgorsze. Przechlapane, gdy było bardzo słabe.
  • mika_p 18.06.19, 21:06
    > tymczasem 6 klasista z małej miejscowości razem z funflami przechodził do rejonowego gimnazjum(często z tymi samymi co w sp nauczycielami)

    Zejdź jeszcze poziom niżej. Dla dzieci z małych wsi rejonowym gimnazjum było często jedyne gimnazjum w gminie, a podstawówek kilka, bliżej domów, za to były to szkoły malutkie, po kilkoro uczniów na rocznik. Trzydzieścioro-czterdzieścioro uczniów to koło setki głosów, być albo nie być wielu wójtów, więc te malutkie szkoły były utrzymywane, poziom często taki sobie, za to gimnazjum już bywalo wypasione, bo jedyne: 2-3 klasy w roczniku, lepiej (czasami doskonale) wyposazone pracownie, sensowny dostep do nauczycieli.

    Większość gadania o deformie dotyczy duzych miast, gdzie jest jakiś wybór.

    Pewnie, przechlapane, gdy wiejskie gimnazjum było slabe. Tylko łatwiej zrobić 8 słabych podstawówek i jedno dobre gimnazjum niż 8 dobrych podstawówek.

    --
    Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
  • volta2 18.06.19, 21:30
    No więc o tym piszę. Wyrównanie szans tam gdzie sobie jematka wyobraża i tak nie istnieje. Po tym dobrym jednym w okolicy gimie to gdzie dzieci szły? Do powiatu, nie dalej, wyjątki które sobie poradzA zawsze będą.
  • andaba 18.06.19, 15:42
    Wielka szkoda.

    Mniejsze mozliwości rozwoju dla wielu uczniów, presja i niepotrzebny stres dla innych, dla uczniów z małych i oddalonych od centrów edukacyjnych miejscowości dzieci wydłużenie czasu płatnej nauki.
  • makurokurosek 18.06.19, 15:53
    Wszystko zależy od szkoły, a konkretnie dyrekcji. Dobrze zarządzana szkoła niezależnie czy SP czy gimnazjum zapewnia kółka zainteresowań, zajęcia wyrównawcze, zajęcia przygotowujące do egzaminów zarówno ósmych klas, gimnazjum jak i szkół dwujęzycznych.
    Tylko jedna szkoła córki miała tak rozbudowany system zajęć dodatkowych i to jest jeden z powodów dla których żałuję, że młoda tej szkoły nie kończyła. Wiem, że przez te kilka lat mój odbiór tej szkoły się zmienił negatywy przyblakły i teraz widzę więcej pozytywów, trudno powiedzieć jak by było gdyby młoda w tej szkole pozostała, ale zajęć przygotowawczych do wszelkiej maści egzaminów zazdroszczę
  • iwoniaw 18.06.19, 17:00
    Dobrze zarządzana szkoła niez
    > ależnie czy SP czy gimnazjum zapewnia kółka zainteresowań, zajęcia wyrównawcze,
    > zajęcia przygotowujące do egzaminów zarówno ósmych klas, gimnazjum jak i szkół
    > dwujęzycznych.


    Patrzysz z perspektywy dużego miasta, gdzie - przede wszystkim - masz jakiś wybór samej szkoły, a także ofertę pozaszkolną. A w malutkich szkołach podstawowych pośrodku niczego nawet najgenialniejszy dyrektor nie zapewni tego wszystkiego o czym piszesz, bo po prostu nie ma takiej możliwości. Kiedyś po 6 latach dzieci uczące się w takich szkołach były dowożone gimbusami do większych ośrodków, gdzie i lepsze wyposażenie i kadra były bardziej osiągalne, a i kawałek więcej świata widziały. Teraz zostaną na 8 lat w swoich wsiach za lasami i pomyśl, jaki mają start do rówieśników z choćby i większych wsi, o miasteczkach i wielkich miastach nie mówiąc. Ta deforma wraca do wykluczania uczniów z terenów wiejskich, zresztą pisałyśmy tu już 2 lata temu, że tak będzie, to jest oczywiste dla każdego, kto widział na żywo funkcjonowanie takiej małej szkoły w miejscach, gdzie PKS raz dziennie przejeżdża.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • kanna 19.06.19, 10:11
    >Wszystko zależy od szkoły, a konkretnie dyrekcji. Dobrze zarządzana szkoła niezależnie czy SP czy gimnazjum zapewnia >kółka zainteresowań, zajęcia wyrównawcze, zajęcia przygotowujące do egzaminów zarówno ósmych klas, gimnazjum jak i >szkół dwujęzycznych.

    Niestety nie sad
    Mój starszy dzieć kończy gimnazjum, młodszy - 7 i 8 klasę, która powstała w tym gimnazjum.
    Dyrektor ten sam, nauczyciele ci sami.. różnica to program (maksymalnie przeładowany) + konieczność wyrobienia materiału z trzech lata w ciągu dwóch.
    + to, ze w gimnazjum było 1 klasa na integrację i zaistnienie, druga na życie, trzecia na przygotowanie się do egzaminu.
    7 i 8 były tylko na przygotowanie do egzaminu uncertain Nie wspominając o tym, ze w siódmej klasie dziecko miało więcej godzin niż w III gm (gdzie dochodzą fakultety)

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • zielnotex 19.06.19, 10:45
    Jejku, ale dlaczego cały czas piszecie, że to ten sam program, jak tak nie jest????
    On naprawdę jest okrojony np. z matmy.
    Problem się zrobił np. z językiem polskim, bo obecny program zakłada zmiany od 4 klasy.
    Obecne 8 klasy szły sobie starym programem i w 7 klasie powiedziano im - sorry, zmieniamy program i musicie sobie sami nadrobić różnice.

    Przecież egzamin był tylko z polskiego, matmy i anglika (czy poziom angielskiego był tylko na poziomie podstawowym czy rozszerzonym jak w gimnazjum?).
    Nie uwierzę, że każdy biolog, chemik, geograf, fizyk z jakim zetknęło się dziecko był bardzo ambitny...raczej był nacisk, aby odpuścić te przedmioty i traktować dzieciaki łagodnie.

    Ja rozumiem, że w 7 klasie doszły poważne przedmioty. Ale naprawdę gimnazjaliści nie mieli łatwiej - w I klasie gim każdy przeżył szok, podobnie jak w I klasie liceum.

  • kanna 19.06.19, 11:42
    Ty masz swój ogląd - ja swój.
    Powtórzę: w klasie VII było więcej lekcji, niż w III gm.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • anatewka11 18.06.19, 17:26
    Syn kończy gimnazjum i też uważam, że to były wspaniałe 3 lata. Bardzo dojrzał, wydoroślał ale też trafił na bardzo dobrą klasę. Do liceum idzie jako dojrzały młody człowiek.
    Jedyny minus w poprzednim systemie, w mojej ocenie, to 3-letnie liceum. Najchętniej zostawiła bym gimnazjum ale jednocześnie wróciła do 4-letniego LO.

    --
    www.szukajacboga.pl
  • iwoniaw 18.06.19, 17:32
    Też uważam, że zostawienie w spokoju podstawówek i gimnazjów i wydłużenie o rok szkół ponadgimnazjalnych byłoby jedynym sensownym ruchem.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • niu13 18.06.19, 17:41
    Gimnazjum to był najlepszy czas w życiu mojego dziecka i najlepsza placowka szkolna, jaką zaliczył. Nie jestem w temacie obiektywna, ale gimnazja bym oczywiście zostawiła
  • joxanna1 18.06.19, 21:00
    Mnie szkoda gimnazjów nie z powodu oferty, chciałabym, żeby wszystkie szkoły były fajne.

    Szkoda mi, bo moim zdaniem warto jest zmieniać. 3 lata to mało dla dorosłej osoby - między 40 a 43 nie zmieniamy się radykalnie. Ale dzieciaki w wieku 10-13 zmieniają się radykalnie i upychanie ich ciągle w tej samej szkole, z tymi samymi nauczycielami, z tym samym upupiającym podejściem.... szkoda.

    Myślę, że tu nie o dzieci chodziło, tylko o dorosłych. Tak, jak nie umieją pozwolić dzieiiom przejść z przedszkola do szkoły, tak nie są gotowi na to, żeby dzieci przeszły z podstawówki do gimnazjum. Poza tym dzisiejsi rodzice bardzo się angażują, więc to jeden stres mniej dla nich (muszą przejść tylko przez 1 rekrutację: do liceum, a w systemie 3stopniowym: 2 rekrutacje).

    My zmieniliśmy córce szkołę na wygasające gimnazjum - i to była doskonała decyzja. Niezależnie od jakości szkoły, samo ćwiczenie zmiany, zobaczenie siebie w nowym towarzystwie (i nie, to nie jest to samo, co inne towarzystwo na obozie), dojazd trochę dalszy - okazało się, że córka dysponuje umiejętnościami i dojrzałością, którą ma, a której nigdy nie miała okazji pokazać - bo rutynowo robiła to samo, w tej samej szkole.

    bardzo chciałabym, żeby moi młodsi trafili do post-gimnazjum, jedno się uchowało.
  • kurt.wallander 18.06.19, 21:40
    joxanna1 napisała:

    > Szkoda mi, bo moim zdaniem warto jest zmieniać. 3 lata to mało dla dorosłej oso
    > by - między 40 a 43 nie zmieniamy się radykalnie. Ale dzieciaki w wieku 10-13 z
    > mieniają się radykalnie i upychanie ich ciągle w tej samej szkole, z tymi samym
    > i nauczycielami, z tym samym upupiającym podejściem.... szkoda.

    Tylko, że realnie w małych miejscowościach z jednym-dwoma gimnazjami i tak ta zmiana środowiska była fikcją.
    >
  • mika_p 18.06.19, 22:00
    > Tylko, że realnie w małych miejscowościach z jednym-dwoma gimnazjami i tak ta zmiana środowiska była fikcją.

    Realnie w małych miejscowościach trafiały do gimnazjum dzieci z okolicznych wiosek, to była zmiana środowiska i dla tych z wiosek i z małego miasteczka. Nowe twarze wokół.

    --
    Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
  • kurt.wallander 19.06.19, 09:53
    mika_p napisała:


    > Realnie w małych miejscowościach trafiały do gimnazjum dzieci z okolicznych wio
    > sek, to była zmiana środowiska i dla tych z wiosek i z małego miasteczka. Nowe
    > twarze wokół.
    >
    To napiszę bardziej bezpośrednio. W mojej miejscowości jest jedna podstawówka i jedno gimnazjum. Do gimnazjum przechodziły prawie wszystkie dzieci, które wczesniej uczyły się razem w podstawówce. Żadnej zmiany środowiska nie było, bo te dzieciaki juz wcześniej chodziły razem do tej samej SP. Oczywiście, wiem, że bywało i tak, jak opisujesz, ale scenariusz, o którym ja piszę też nie był rzadkością.
  • dorotkamaskotka 19.06.19, 11:07
    jest jeszcze jeden aspekt jaki ofiarowały gimnazja. Były przejściowym etapem uczącym dzieciaki samodzielnej nauki, notatek i większych wymagań. W sp. tego nie ma. Po gimnazjum dzieciaki w szkole średniej nie przeżywały aż takiego szoku i zaskoczenia jak po szkole podstawowej.
    Dodatkowo w gimnazjum każde dziecko było "białą kartką" bez ciągnącej się opinii czy parasola ochronnego. Na nowo można było wyrobić sobie opinię
  • andaba 19.06.19, 16:24
    O, bardzo słuszne uwagi.
  • joxanna1 19.06.19, 15:51
    Zmieniało się miejsce, nauczyciele, trzeba było się trochę ruszyć.
    Jak jest wyspecjalizowane miejsce, to są szanse na to, że nauczyciele będą mieć podejście bardziej adekwatne do starszych dzieci. Niestety, ale jeśli nauczyciel o 8 rano mówi do 11 latków, o 9 do 15 latków i o 10 znów do 11 latków - to albo będzie zbyt zaawansowany dla młodszych, albo zbyt upupiający dla starszych.
  • kropka_kom 18.06.19, 22:04
    i dobrze że już nie ma
  • zielnotex 19.06.19, 10:48
    Rozwiniesz?
    Ja sama mam mieszane uczucia i super poznać argumenty na tak.
  • madami 19.06.19, 12:19
    U mnie gimnazjum było zaskoczeniem, na plus. Z początku myslałam o nim niechętnie, po co wyrywać dziecko z podstawówki?
    A mojemu dziecku wyrwanie z podstawówki zrobiło bardzo dobrze, w gimnazjum nauczyciele byli zwyczajnie lepsi, lepiej przygotowani do pracy z młodzieżą gdy w SP jakaś niegramotna zbieranina. Dziecko w nową grupę weszło gładko i gładko w nij funkcjonowało, nie było żadnej fali ani innych objawów walki o swoje miejsce w grupie jak nam opowiadano, nikt ze znajomych nie spotkał sie z czymś takim. Egzamin był jakimś tam stresem ale dobrze, że był, nie można dzieciaków przed nimi chronić trzeba się przystosowywać do dzisiejszego świata. Wybór szkoły średniej był wiekszym stresem ale tak naprawdę był o rok opóźniony w stosunku do aktualnego stanu ( po 9 a nie po 8 klasie) o ile pamiętam wybieranie szkoły po 8 klasie to był wybór głównie rodziców - skąd dziecko miało wiedzieć co dalej?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.