Dodaj do ulubionych

Mit świętego rodzica

18.06.19, 21:50
Mit świętego rodzica powinien legnąć w gruzach. Rodziców nie wybieraliśmy. Jeśli są to obiektywnie źli, czy głupi ludzie, to warto zerwać kontakty, tak samo, jak zrobilibyśmy to kończąc związek, czy pozbywając się innych toksycznych ludzi z naszego otoczenia. W trudnych doświadczeniach, przy topornych nadal kontaktach z rodzicami, warto rozważyć minimalizację, czy wręcz odcięcie zupełnie kontaktów z nimi.
Jeśli za coś w życiu jesteśmy odpowiedzialni, to tylko za to, żeby nie przenosić tego co złe na kolejne pokolenia. Dzieci jak dorosną odwdzięczą się i powinny się odwdzięczyć (nie w formie zemsty) rodzicom którzy je krzywdzili.
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 18.06.19, 21:57
    Te głębokie przemyślenia to z okazji początku wakacji dla gimbazy czy rozpoczęcia bezpłatnego stażu w GW?
  • pani-nick 19.06.19, 06:38
    Teoretycznie się z tobą zgadzam. W praktyce mam taki przypadek w najbliższym otoczeniu i taką zasadę stosuje moja teściowa. Tyle, ze tym samym przerzuca konieczność kontaktów ze swoim toksycznym rodzicem (faktycznie toksycznym ) na swoje dziecko. A dziecko z kolei ma inny system wartości i nie umie się odciąć. Jednocześnie wykazując pełne zrozumienie i troskę o komfort psychiczny (wynikający z braku kontaktów) rodzicielki.
    Uważam, ze to nie jest ok.
    Rozumiem, jak najbardziej. Popieram odcięcie (sama zastosowałam na jakiś czas), ale nie, kiedy przerzuca się te „przyjemności” na kogoś innego, wiedząc ze ma wyzsza wrażliwość i poczucie obowiązku.
  • malgo21 19.06.19, 08:46
    Ale jak przerzuca? Twój mąż sam odpowiada za to kim się opiekuje i o czyj komfort psychiczny dba. Widocznie dbanie o babcię (czy tam dziadka) i komfort psychiczny matki sprawia mu przyjemność na jakimś tam poziomie.
  • asfiksja 19.06.19, 09:24
    Poczucia winy, a tym bardziej poczucia przynaglenia do obsługi innego człowieka własnymi rękami i zabawiania go NIE DA SIĘ ot tak na kogoś przerzucić. Pomyśl, gdyby ktoś próbował to przerzucić na ciebie - zabiłabyś śmiechem, no nie?
    Osoba, która taki ciężar przyjmuje, bo inaczej zeżre ją poczucie winy musi sama się aktywnie ratować, nie wystarczy, że ktoś przestanie "przerzucać". Teściowa odrobiła swoją lekcję, mąż musi odrobić swoją i tyle.
  • feliz_madre 19.06.19, 06:52
    Tylko ze wchodząc w związek jest się dorosłym człowiekiem, a rodząc się w dowolnej rodzinie czystą kartą i to rodzice w dużej mierze uksztaltowują - charakter, moralność, pasje, a nawet to jakiego partnera w przyszłości będzie się poszukiwało.
    Nie jest wcale łatwo odciąć się po latach nawet od toksycznych rodziców. To trochę jak z syndromem sztokholmskim. Z boku wszyscy widzą, że to złe, ale ofiara się solidaryzuje, sympatyzuje i rozumie, choć wciąż jest ich ofiarą.
  • 1matka-polka 19.06.19, 08:34
    "rodzice w dużej mierze uksztaltowują - charakter, moralność, pasje, a nawet to jakiego partnera w przyszłości będzie się poszukiwało."
    Nieprawda.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • nangaparbat3 19.06.19, 07:34
    Życie człowieka jest uzależnione od opieki rodziców dłużej niż jakiegokolwiek innego zwierzęcia. Jeśli straci rodzica - zginie.
    To poważna sprawa - jesteśmy biologicznie uwarunkowani do silnej więzi z rodzicami.
    Rodzicem być coraz trudniej, ludzie gubią się w świecie, który zmienia się za szybko jak na nasze biologiczne wyposażenie. Rodzice popełniają mnóstwo błędów, wszyscy. Podobno dzieci matek, które dążą do doskonałości (jako matki) mają gwarantowaną nerwicę.
    Zerwanie kontaktów to rozwiązanie indywidualne i niekoniecznie skuteczne (w znaczeniu ułatwienia zrywającemu dobrym rodzicem ) - wiele bym sobie po nim nie obiecywała, bo wciąż się będzie tym samym poranionym m dzieckiem. Trzeba by dorzucić solidną pracę nad włąsnym rozwojem, może też psychoterapię. Żeby być dla własnego dziecko lepszym rodzicem.
    Ja jestem za wspieraniem rodziców, ile się da. Czasem wspieranie oznacza, że muszą zasadniczo zmienić postępowanie czy że trzeba się leczyć. Nawet często.
    Uważam, że najwięcej wsparcia i pomocy potrzebują młodzi rodzice, niepewni, skupieni na dziecku w kontekście własnego postępowania, pełni lęku - takich widzę (też tutaj) coraz więcej. Należy im się trochę odpoczynku, pocieszenia, zainteresowania. Mam wrażenie, że nawet jeśli nie są tego pozbawieni, to prawie zawsze mają za mało.
    Jako matka i osoba pracująca z dziećmi i ich rodzicami nie mam wątpliwości, że każdy rodzic coś po drodze spieprzy. Trudno. Nie ma doskonałych rodziców ani nikt nie wie, co by to właściwie miało znaczyć. Może w innych kulturach, u nas na pewno nie. jednak niemal wszyscy rodzice, pomijając jakieś dramatyczne patologie, to wszyscy, mają dobre intencje. Ale siebie nie przeskoczą. Są jacy są.
    Moim zdaniem odcięcie się jest rozwiązaniem. Idę o zakład, że pozostawia mniejsze lub większe poczucie winy, mniej lub bardziej wypierane.
    Pamiętam dziewczynę, która ojca pozbawiła praw rodzicielskich - był pijakiem, nie dbał o nią w ogóle, chciała się zabezpieczyć na wypadek ewentualnego alimentowania go w przyszłości. Rozumiałam ją i całym sercem wspierałam.
    Zrobiła to i zaraz potem ojciec wpadł pod auto. Przez dwie doby siedziała przy nim na OIOMie, aż umarł. Siedziała z własnej woli.
    Więź rodzice-dzieci jest najpierwotniejsza, wygłaszanie jednoznacznych, rozwiązujących wszelkie problemy teorii wydaje mi się ryzykowne.




    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 1matka-polka 19.06.19, 08:39
    "Zerwanie kontaktów to rozwiązanie indywidualne i niekoniecznie skuteczne... - wiele bym sobie po nim nie obiecywała, bo wciąż się będzie tym samym poranionym m dzieckiem."
    Poranienie zalatwia sie na terapii a toksyczni rodzice do konca zycia beda przekraczac twoje granice, dasz im palec wezma reke, a spotkania, nawet te 2 razy w roku wykorzystaja do zrobienia gufnoburzy na cala rodzine 🙄

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • kosmos_pierzasty 19.06.19, 09:12
    nangaparbat3 napisała:

    , wygłaszanie jednoznacznych, rozwiąz
    > ujących wszelkie problemy teorii wydaje mi się ryzykowne.
    >
    Oczywiście.
    Jednak uważam też, że prawo, nie nakaz, by zerwać z toksycznymi rodzicami mogłoby stać się czymś bardziej oczywistym niż jest. Nawet tu po niektórych wpisach wiać, ile jeszcze jest w tej kwestii do zrobienia. Jak pojawia się tego rodzaju temat, pojawiają się też niki dokładające do poczucia winy dziecka, a dziecko i bez tego się szarpie. Właśnie dlatego, że rozwiązanie problemu przez zerwanie kontaktów nadal wielu osobom nie mieści się w głowie.
  • asfiksja 19.06.19, 09:31
    wiele bym sobie po nim nie ob
    > iecywała, bo wciąż się będzie tym samym poranionym m dzieckiem. Trzeba by dorzu
    > cić solidną pracę nad włąsnym rozwojem,
    Nie jest w ogóle możliwe, żeby trwale zerwać/ograniczyć/przedefiniować na swoich zasadach kontakt z toksycznym rodzicem bez uprzedniej głębokiej pracy nad sobą - swoim poczuciem winy, swoimi schematami reakcji, poczuciem, że "sam sobie nie poradzę", uniezależnieniem się psychicznym/emocjonalnym i materialnym (toksyczni rodzice często uzależniają też materialnie, nie zdziwiłabym się, gdyby w tym wątku też było w tle jakieś mieszkanie do odziedziczenia).
    Jeśli ktoś dojrzewa do zerwania kontaktu to już sporą część tej drogi ma za sobą.
  • aguar 19.06.19, 09:44
    "Moim zdaniem odcięcie się nie jest rozwiązaniem. Idę o zakład, że pozostawia mniejsze lub większe poczucie winy, mniej lub bardziej wypierane."
    Takie gadanie jest nie fair. Jakie poczucie winy? Ja mam przede wszystkim poczucie krzywdy! Żal, że nie jestem dla mojej matki ważna, warta wysiłku, że bycie moją matką nie było dla niej najfajniejszą rzeczą w życiu, tylko przeciwnie - czymś, z czego chciała się wycofać. Owszem, jest mi z tym źle, chciałabym, aby było inaczej, ale jakie poczucie winy???
  • 1matka-polka 19.06.19, 10:03
    "Jakie poczucie winy?"
    Nanga pewnie sama jest toksyczna matka i stad ta pisanina.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • gulcia77 19.06.19, 12:52
    I próbując sama nie popełnić tych błędów, często jawisz się, w niektórych dyskusjach, jako jej odwrotność. A to jest tak samo złe i toksyczne. Nie bierz tego osobiście, ale próbuję sobie siebie wyobrazić w roli Twojej córki i mnie lekkie przerażenie ogarnia. Najlepiej być wystarczająco dobrym. Do ideału wszystkim daleko. W ogóle zastanawiam się, czy takowy istnieje. W końcu każde dziecko jest inne i ma inne potrzebyy.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • nangaparbat3 19.06.19, 13:02
    Chyba przesadzasz. Mnie tam żadne przerażenie nie ogarnia, nawet najlżeszjy niepokój. Bogu dzięki matka nie jest jedyną osobą, jaka ma wpływ na kształtowanie się naszego charakteru i postaw.
    PS
    Jak zaczynasz kogoś "analizować" nie pisz, "nie bierz tego osobiście", bo to śmieszne.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • chatgris01 19.06.19, 14:06
    Gulcia to napisała do Aguar (tak przynajmniej wynika z drzewka).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • nangaparbat3 19.06.19, 14:47
    No tak, tak to zrozumialam.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • chatgris01 19.06.19, 15:20
    A, ok.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • aguar 19.06.19, 16:47
    "próbuję sobie siebie wyobrazić w roli Twojej córki i mnie lekkie przerażenie ogarnia"
    Na szczęście nie musisz się bardzo martwić o moją córkę, bo ona nie istnieje. Myślę, że relacja z synem jest trochę inna, mniej jest podstaw do ciągłego porównywania się, zazdrości, rywalizacji. Poza tym ja sobie doskonale zdaję sprawę, że "polegnę", jeśli będę się koncentrowała na byciu odwrotnością swojej matki. Podstawą jest obserwacja własnego dziecka pod kątem jego faktycznych potrzeb i bycie taką matką, jakiej moje dziecko aktualnie potrzebuje, a nie takiej, jaką ja bym chciała mieć. Zgadzam się, że skutki traumy i frustracja są we mnie i czasem daję upust na forum. Uważam, że mniejszym złem jest tutaj niż przy najbliższych, bo jednak uważam emamę za takie forum, gdzie, no cóż, wypowiedzi jak moje, wchodzą w szeroki zakres normysmile
  • tt-tka 19.06.19, 16:54
    aguar napisała:

    > "próbuję sobie siebie wyobrazić w roli Twojej córki i mnie lekkie przerażenie o
    > garnia"

    ja sobie doskonale zdaję sprawę,
    > że "polegnę", jeśli będę się koncentrowała na byciu odwrotnością swojej matki.
    > Podstawą jest obserwacja własnego dziecka pod kątem jego faktycznych potrzeb i
    > bycie taką matką, jakiej moje dziecko aktualnie potrzebuje, a nie takiej, jaką
    > ja bym chciała mieć.



    A otoz, swiete slowa.

    Uwolnieniem sie jest znalezienie wlasnej drogi NIE w kontrze do toksycznego rodzica, tylko w oderwaniu od niego.





    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aandzia43 19.06.19, 11:55
    > Zerwanie kontaktów to rozwiązanie indywidualne i niekoniecznie skuteczne (w zna
    > czeniu ułatwienia zrywającemu dobrym rodzicem ) - wiele bym sobie po nim nie ob
    > iecywała, bo wciąż się będzie tym samym poranionym m dzieckiem.

    Od czegoś trzeba zacząć (choć jak napisała już koleżanka zrywając ma się już część pracy za sobą), często zerwanie po prostu ratuje człowiekowi resztki nerwów, bezpieczeństwo finansowe a czasem wręcz fizyczne (róże świry wszak bywają rodzicami).


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 1matka-polka 19.06.19, 08:32
    Co robic, gdy zly rodzic samoistnie objawi sie w ukochanym dzieciątku?😎

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • 1matka-polka 19.06.19, 08:42
    "Co robic, gdy zly rodzic samoistnie objawi sie w ukochanym dzieciątku?"
    To jest zapytanie do tej czesci objawienia:
    "Jeśli za coś w życiu jesteśmy odpowiedzialni, to tylko za to, żeby nie przenosić tego co złe na kolejne pokolenia."

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • super_hetero_dyna 19.06.19, 10:04
    Obiektywnie źli czy głupi? I Ty to obiektywnie stwierdzisz?
  • 1matka-polka 19.06.19, 10:14
    Tez jestes toksyczny, czy nie wyobrazasz sobie, ze rodzice moga byc zaburzeni, nie kochac swoich dzieci i wyzywac sie na nich od rana do wieczora?

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.