21.06.19, 00:16
Mąż stracił pracę. Jakby tylko tego brakowało..... Trzymajcie kciuki.
Edytor zaawansowany
  • taki-sobie-nick 21.06.19, 00:48
    Lepiej napisz, jakie ma szanse na szybkie znalezienie nowej.

  • agonyaunt 21.06.19, 01:13
    Zamieńcie się rolami - on w domu z dziećmi, Ty do pracy. Pewnie zaraz wszyscy znajdą milion powodów, żeby nie, ale Tobie naprawdę dobrze zrobiłoby wyjście z domu. Masz okazję, skorzystaj. Odżyjesz psychicznie, złapiesz trochę kontaktu z ludźmi, będziesz miała więcej siły do walki z problemami.
  • bardzo-dobry-kochanek 21.06.19, 01:45
    agonyaunt napisała:
    > Zamieńcie się rolami - on w domu z dziećmi, Ty do pracy.

    Autorka wątku pracowała przed ślubem w sklepie odzieżowym.
    To teraz jaką pracę znajdzie, pozwalającą utrzymać rodzinę?
  • makurokurosek 21.06.19, 01:48
    Zawsze łatwiej utrzymać rodzinę mając 1600 + wszelkiej maści zasiłki z MOPsu, niż mieć tylko zasiłki
  • bardzo-dobry-kochanek 21.06.19, 04:59
    makurokurosek napisała:
    > Zawsze łatwiej utrzymać rodzinę mając 1600 + wszelkiej maści zasiłki z MOPsu, n
    > iż mieć tylko zasiłki

    Trzeba odliczyć koszt dojazdów i straty czasu na nie (brak prawa jazdy).
    No i wtedy mąż nie będzie miał czasu na szukanie pracy.
    Może ktoś dobrze chciał ale ta porada chyba jednak nie jest zbyt trafiona: "naprawdę dobrze zrobiłoby wyjście z domu. Masz okazję, skorzystaj. Odżyjesz psychicznie, złapiesz trochę kontaktu z ludźmi, będziesz miała więcej siły do walki z problemami"
  • makurokurosek 21.06.19, 08:55

    "Trzeba odliczyć koszt dojazdów i straty czasu na nie (brak prawa jazdy)."

    Bilet miesięczny jest o wiele tańszy od dojazdów samochodem ,a nadal zostanie Ci spora część wypłaty.

    "No i wtedy mąż nie będzie miał czasu na szukanie pracy."

    Jedno drugiemu nie przeszkadza jeżeli prace chce się znaleźć. Jak widać po twoich wypowiedziach ty wolisz żyć z zasiłków aniżeli iść do pracy.
  • karen_ann 21.06.19, 09:16
    Ona straci zasiłki jak pójdzie do pracy. Niestety w tym państwie nie opłaca się pracować w niektórych przypadkach
  • makurokurosek 21.06.19, 11:05
    Ponieważ jej mąż stracił pracę więc zasiłków nie stracą, będzie ich nadal tyle samo tylko że budżet będzie uboższy o wypłatę
  • asia_i_p 21.06.19, 11:46
    Nie wiem, czy przy rekompensacie dla rodzica dziecka z niepełnosprawnością to tak działa. Czy przypadkiem nie jest to jednak przypisane na podstawie jakiejś deklaracji do jednego konkretnego rodzica, w tej chwili do Hedny, i czy nie trzeba by było czegoś zmieniać. Oczywiście można przyjąć, że szukają na raz pracy obydwoje i zmieniają to pod pierwsze, które znajdzie, ale to ma sens w sytuacji, w której mają mniej więcej równe potencjalne zarobki, albo ona prognozowany czas szukania wyraźnie krótszy niż on.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • wapaha 21.06.19, 21:29
    asia_i_p napisała:

    > Nie wiem, czy przy rekompensacie dla rodzica dziecka z niepełnosprawnością to t
    > ak działa. Czy przypadkiem nie jest to jednak przypisane na podstawie jakiejś d
    > eklaracji do jednego konkretnego rodzica, w tej chwili do Hedny, i czy nie trze
    > ba by było czegoś zmieniać. Oczywiście można przyjąć, że szukają na raz pracy o
    > bydwoje i zmieniają to pod pierwsze, które znajdzie, ale to ma sens w sytuacji,
    > w której mają mniej więcej równe potencjalne zarobki, albo ona prognozowany cz
    > as szukania wyraźnie krótszy niż on.
    >
    Jest. Ale wystarczy zrezygnować , a wystąpi wtedy mąż. I po robocie.
  • katja.katja 21.06.19, 12:08
    Ona ma dziecko z poważnymi problemami zdrowotnymi. W tej sytuacji (chyba, że byłaby super specjalistką to może wtedy) lepiej jak zostanie w domu z dziećmi.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • makurokurosek 21.06.19, 13:10
    To chyba tym lepiej, aby teraz poszła do pracy, a mąż zajął się o wiele cięższą pracą czyli opieką nad chorym dzieckiem.
    W takich sytuacjach wymiana jest chyba najsensowniejszym rozwiązaniem.
  • iimpala 21.06.19, 17:55
    a, przepraszam, dlaczego mąż nie może znaleźć pracy? tylko akurat ona ma iść do pracy (której też przecież nie ma).
    Nie ma pracy to szuka sie nowej.
  • betty_bum 21.06.19, 18:08
    Bo ona też musi zadbać o swoje cv i emeryturę.
  • iimpala 21.06.19, 18:35
    no, tylko wtedy nie chodzi o to, że "mąż stracił pracę". Zupełnie.
  • agonyaunt 21.06.19, 18:25
    Bo mąż od lat pracuje ponad siły, a ona łapie nerwicę w domu. Obojgu naprawdę dobrze zrobi jak się zamienią rolami. Tym bardziej, że pomijając kasę, wszystko inne wskazuje na to, że taki podział w tej chwili byłby po prostu rozsądniejszy. Mąż Hedny jest zmotoryzowany, zakładam, że silniejszy, więc będzie mu łatwiej zapanować nad synem (a dla Hedny już teraz jest to problem). Jak pracuje to i tak musi się zwalniać, żeby oboje gdzieś zawieźć, czym wcześniej czy później podpadnie każdemu pracodawcy. Gdyby się zamienili, to z niego zeszłaby presja finansowa, a ona złapałaby trochę oddechu, poznała nowych ludzi, odżyła (a sądząc po jej wpisach, już od dawna jest jej to bardzo potrzebne).
  • ichi51e 23.06.19, 07:33
    No brawo zamienia sie i koncowo zadne z nich emerytury nie dostanie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agonyaunt 23.06.19, 11:00
    A dlaczego mają nie dostać jeśli odprowadzają składki?
  • makurokurosek 21.06.19, 20:54
    Choćby dlatego, że praca jest oderwaniem od opieki nad chorym dzieckiem ( choć tu trudno chyba o tym mówić skoro dziecko w tym czasie jest w przedszkolu, a od września w szkole)
  • katja.katja 21.06.19, 20:58
    W czasie gdy dziecko jest w placówce ona ma prawo "oderwać" się od opieki i odpocząć (ile to godzin w ciągu dnia? 4?) w domu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • makurokurosek 21.06.19, 21:35
    Raczej 8.
  • katja.katja 21.06.19, 22:04
    8 godzin to ja nawet (będąc zdrowa i uczęszczając do zwykłej szkoły) nigdy nie miałam.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • makurokurosek 21.06.19, 22:32
    Ten dziewięciolatek do szkoły idzie od września do tej pory 8h był w przedszkolu, nie wiem jak funkcjonują szkoły specjalne, ale w normalnych po lekcjach dzieciaki idą na świetlice z której odbierają je rodzice po pracy. Czasy gdy dzieciak biegał z kluczem na szyj się skończyły , zwłaszcza jeżeli jest to dzieciak upośledzony.
  • hedna 21.06.19, 23:34
    Ten dziewięciolatek do tej pory był w przedszkolu max 6,5 h/dziennie. Nikt z nim dłużej tam nie zostanie ,bo wszyscy kończą o jednej porze. Widzę ,że bardzo się zaangażowałaś.
  • rosapulchra-0 22.06.19, 07:35
    Hedna, olej trolla. Dobrze ci radzę, ta osoba nie jest warta tego, żebyś dawała się wciągać w jej chore dyskusje.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • ichi51e 23.06.19, 07:35
    Moje bylo w specjalnym przedszkolu i zajecia mialo 8-13 plus potem godzina zajec rehabilitacyjnych. Co prawda moje prywatne ale nie da sie orac chorym dzieckiem 8 godzin codziennie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • little_fish 23.06.19, 08:27
    Jakby matka miała iść do pracy na cały etat, to dziecko w przedszkolu /szkole będzie 9 godzin
  • agonyaunt 21.06.19, 21:57
    Jak komuś brakuje do pierwszego, to nie może sobie pozwolić na ciągły odpoczynek. Niestety.
  • hedna 21.06.19, 09:16
    ???????
  • bardzo-dobry-kochanek 21.06.19, 12:10
    makurokurosek napisała:
    Jak widać po twoich wypowiedziach ty wolisz żyć z zasiłków aniżeli iść do pracy.

    Pewnie że bym tak wolał big_grin
    A na razie żyję z oszczędności i szukam pracy. Odpowiednio płatnej, bo taką z wynagrodzeniem zbliżonym do zasiłków już bym dawno miał.
  • ponis1990 21.06.19, 14:28
    Niekoniecznie, ja i partner mamy pracę bez dojazdow, znaleziona ,,za rogiem" koszty dojazdu zerowe.

    --
    Lubię placki
  • sundace46 21.06.19, 09:03
    makurokurosek napisała:

    > Zawsze łatwiej utrzymać rodzinę mając 1600 + wszelkiej maści zasiłki z MOPsu, n
    > iż mieć tylko zasiłki

    100/100
  • lauren6 21.06.19, 10:04
    Zawsze łatwiej utrzymać dzieci z pracy i zasiłków niż samej pracy 1 osoby, bo w głupi sposób straciło się prawo do zasiłku.
  • makurokurosek 21.06.19, 11:09
    Mąż autorki stracił pracę, tak więc w ich domu NIKT NIE BĘDZIE PRZYNOSIŁ PENSJI i będą utrzymywali się tylko z zasiłków. Naprawdę sądzisz, że jest to sytuacja komfortowa
  • ira_08 21.06.19, 11:24
    A kto twierdzi, że komfortowa? Oby znalazł jak najszybciej, bo zapewne będzie mu łatwiej niż Hednie i zapewne ma szanse zarobić więcej.
  • katja.katja 21.06.19, 12:10
    Teraz jest rynek pracownika, nawet ja ku własnemu przerażeniu znalazłam pracę w 3 dni.
    Jeżeli jej mąż jest jako tako ogarnięty to znajdzie pracę w maksymalnie 2 tygodnie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bigzaganiacz 21.06.19, 12:18
    z jest rynek pracownika, nawet ja ku własnemu przerażeniu znalazłam pracę w 3 dni.


    jak rynciste z grupa to cie biora z pocalowaniem reki na wszystkie strozowki , ochrony sklepu i tak dalej
    jestes szczesciarzem
  • makurokurosek 21.06.19, 13:07
    Cóż to za patriarchalny sposób postrzegania małżeństwa
  • livia.kalina 21.06.19, 12:28
    Jeśli Hedna ma świadczenie pielęgnacyjne to je utraci zatrudniając się za 1600 zł.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • agonyaunt 21.06.19, 12:32
    Ale dostanie je mąż, który zostanie w domu.
  • asia_i_p 21.06.19, 14:20
    Czyli żeby im się opłacało, musi zarabiać tyle co on lub więcej.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • agonyaunt 21.06.19, 15:33
    W tej chwili jest opcja jej zasiłek i jego nic. Jeśli facet nie znajdzie pracy za kasę jaką zarabiał teraz, albo większą, to jej będzie się opłacać absolutnie cokolwiek.

    Swoją drogą ciekawe, że zarzuca mi się tu nadmierny optymizm, a jednocześnie wszyscy są przekonani, że panu uda się bezproblemowo znaleźć nową pracę ot tak. Na tej strasznej prowincji gdzie ponoć tak trudno o dobrze płatną pracę.
  • triismegistos 21.06.19, 15:40
    Tak zwani wszyscy po prostu zdają sobie sprawę, ze czy to na prowincji czy nie na prowincji on znajdzie pracę szybciej i lepiej płatną.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • aguar 21.06.19, 09:22
    "ale Tobie naprawdę dobrze zrobiłoby wyjście z domu. Masz okazję, skorzystaj. Odżyjesz psychicznie, złapiesz trochę kontaktu z ludźmi, będziesz miała więcej siły do walki z problemami."
    Ja myślę, że takie rozwiązanie można zastosować, teraz, przez chwilę, jak mąż Hedny i tak nie ma pracy. Niech chociaż na chwilę przejmie wszystkie jej obowiązki, a ona pewnie nie będzie miała kasy na drogie spa, ale może mogłaby wyjechać na kilka dni np. do kogoś z rodziny czy jakiejś przyjaciółki i się zresetować.
  • z_lasu 21.06.19, 10:01
    Idea postu była taka, że Hedna ma wyjść z domu do pracy, a nie do SPA. 😀
  • aguar 21.06.19, 10:07
    No dobrze, ale to by mogło się udać, gdyby miała podobne możliwości zarobkowe jak mąż i on rzeczywiście by robił WSZYSTKO to co ona obecnie, a nie część. A ponieważ wg mnie jest to średnio realne, to uważam, że niech chociaż skorzysta teraz.
  • kk345 23.06.19, 21:28
    Teraz to dramatycznie skurczyły się możliwości finansowe jej rodziny, wiec jeśli nie pojechała wcześniej to teraz tym bardziej nie pojedzie
  • agonyaunt 21.06.19, 11:45
    Mąż Hedny przez ostatnie lata zachrzaniał tak, że mogło się skończyć zawałem, więc teraz może sobie spokojnie złapać oddech zajmując się dziećmi. Jeśli jedno nie będzie pracować, to zasiłku nie stracą, więc akurat to nie jest problem. Ja bym jeszcze wzięła pod uwagę, że Tuś rośnie i za moment będzie za duży i za ciężki, żeby Hedna w razie czego mogła go bezproblemowo spacyfikować. IMO to jest naprawdę dobry moment, żeby rodzice zamienili się rolami - bo o tym, że Hednie bardzo potrzebne jest wyjście z tego kołowrotka to chyba mówimy już od dawna.
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 21:05
    haha zajmowanie się niepełnosprawnym dzieckiem to nie jest odpoczynek. Masz dziwne pojęcie.
  • agonyaunt 22.06.19, 21:15
    A gdzie napisałam, że jest?
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 21:18
    No skoro proponujesz, żeby jej mąż po 2 zawałach odpoczął sobie przy opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem to zakładasz, że jest.
  • agonyaunt 22.06.19, 21:35
    Jak nie rozumiesz co piszę, to dopytaj, chętnie wyjaśnię, nie szukaj w moich wypowiedziach czegoś, czego tam nie ma.

    Widzisz, facet od lat jest pod notoryczną presją zarabiania kasy (te dwa zawały to on już miał? Nie wiedziałam. Tym bardziej uważam, że ma prawo powiedzieć żonie "twoja kolej". Po dwóch zawałach to się często ląduje na rencie, jeśli facet jest wciąż zdolny do pracy fizycznej, to ma ogromne szczęściem, ale bezpieczne to nie jest). W domu ma chore dziecko i chorą żonę, więc stres ma przeogromny. Dużo większy niż ten przy ogarnianiu dziecka, nawet niepełnosprawnego. I tak, zmniejszenie stresu to szansa na złapanie oddechu. Zauważ, proszę, że ja ich nie wysyłam pod palmy, tylko proponuję takie przeorganizowanie życia, żeby chociaż trochę poprawiło się każdemu. Hednie potrzebne jest wyjście z domu i oderwanie się od problemów, a jej mężowi potrzebne jest zrzucenie presji związanej z byciem jedynym żywicielem rodziny. I to nie tylko ja to mówię, i to nie tylko w tym wątku.
  • hedna 22.06.19, 22:14
    Zawały? Jakie zawały?
  • agonyaunt 22.06.19, 22:38
    Czyli nie? Uff.
    Hedna, serio, nie najeżaj się na wypowiedzi, które na pierwszy rzut oka wydają Ci się nieprzyjemne. Poczytaj je na spokojnie, uwierz, że jesteś w stanie coś zmienić, zaplanuj to i drobnymi krokami realizuj.
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 23:12
    Ok, to hedna zostanie jedynym żywicielem rodziny. Dla niej ta presja już będzie ok?
  • ichi51e 23.06.19, 07:41
    Nie kazdy umie odpuscic. Mojego dziadka zmuszono to przejscia na emeryture i co? W pol roku poznoej umarl bo nie widzial sensu zycia

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 22.06.19, 21:45
    Opieka nad chorym dzieckiem to jednak inny rodzaj wysiłku niż noszenie w upale cegieł na budowie. Odpocząć nie odpocznie, wakacje to nie będą, ale dla serca bezpieczniejsze.
  • ichi51e 23.06.19, 07:43
    Nie kazdy sie nadaje do opieki nad chorym dzieckiem. Do tego trzeba mega cierpliwosci i opanowania. Tak tak ja wiem ze ojciec ale skoro tego nie robil bo pracowal to naprawde nie ma doswiadczenia. Pomyslmy o tym dziecku - wiecie ze statystyk dzieci chore czesto doswiadczaja przemocy wlasnie ze strony rodzicow ktorzy po prostu nie umieja inaczej albo juz maja dosyc.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 22.06.19, 21:28
    Chyba nikt tak nie twierdzi, bo łączenie opieki nad zdrowym dzieckiem i pracy bywa trudne, a co dopiero nad chorym. Tylko ona chyba nie ma dużego wyboru, bo ich budżet od dawna się nie spina.
  • little_fish 22.06.19, 22:24
    Pytanie tylko czy podejmowanie pracy przez hedne (równocześnie z pracą męża) ma sens. Zwłaszcza finansowy. Oraz wytrzymałościowy. Mało prawdopodobne jest, że dałaby radę pracować na cały etat. A ile może zarobić na pół etatu? Tyle co obecne świadczenie? 100 zł więcej? A skąd weźmie siły aby po pracy zajmować się domem i niepełnosprawnym, wymagającym dzieckiem?
  • betty_bum 22.06.19, 22:32
    Załóżmy, ze nie ma sensu.
    Jaką więc masz dla nich radę na najbliższe dni, tygodnie, kiedy dzieci będą chciały zjeść obiad, iść na konie, a rodzice są bez pracy?
  • little_fish 22.06.19, 22:40
    Póki co, mąż pracę ma.
    A szczerze - nie wiem jaką radę dać. Serio. O ile widzę sens w tym, żeby mąż był w domu, a hedna poszła do pracy. O tyle podejmowanie pracy za równowartość świadczeń wydaje mi się mało sensowne
  • betty_bum 22.06.19, 22:48
    Wątek jest o tym, że mąż właśnie stracił pracę, chyba, ze coś mi umknęło. Praca za równowartość daje emeryturę i coś do cv.
  • agonyaunt 22.06.19, 22:43
    Dopóki mąż pracuje, to Hedna do pracy nie pójdzie, to już ustaliłyśmy kilka wątków temu. Teraz chodzi o to, że ktoś pracować musi, a biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, logiczniejsze jest, żeby to była Hedna.
  • little_fish 22.06.19, 23:00
    No właśnie sprawa męża nie jest do końca przesądzona
  • 35wcieniu 23.06.19, 00:42
    "Teraz chodzi o to, że ktoś pracować musi, a biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, logiczniejsze jest, żeby to była Hedna."

    ?! Jakie okoliczności? Hedna nie zarobi tyle co mąż, a oni mają wieczne problemy finansowe (wnioskuję z poprzednich wątków). Co w tym logicznego żeby to ona pracowała, a mąż został w domu?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • agonyaunt 23.06.19, 00:59
    >Co w tym logicznego żeby to ona pracowała, a mąż został w domu?

    Powtórzę się:
    - mąż Hedny jest zmotoryzowany, będzie mógł sam wozić syna bez konieczności wciągania w to drugiego rodzica
    - może to stereotyp, ale zakładam, że mąż Hedny jest od niej silniejszy i łatwiej mu opanować syna. Hedna sama przyznaje, że jest poobijana, a dziecko rośnie, za chwilę będzie jeszcze trudniej go ogarnąć

    Mnie by to wystarczyło, a jeszcze trzeba pamiętać, że oboje są zajechani w swoich obecnych rolach i obojgu dobrze zrobi odmiana.
  • ichi51e 23.06.19, 07:46
    Nie masz pojecia o czym gadasz. Jedyne co to moze skoro maz w domu i moze czasowo hedne odciazyc to u sie hednie prawo jazdy zalatwic? Moze sa jakies dofinansowania?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.06.19, 07:48
    Widze ze nie ma. Moze zbiorka na ten cel mialaby sens? Ja dorzuce bo prawo jazdy sie jej przyda i zycie ulatwi a to nie bedzie duza suma.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hedna 23.06.19, 08:09
    Dofinansowań niestety nie ma
  • z_lasu 21.06.19, 10:07
    > Zamieńcie się rolami

    Zgadzam się w pełni, to jest najlepsze co mogą teraz zrobić. Tylko, że to łatwo się mówi, a w praktyce może być ciężko.
  • ira_08 21.06.19, 11:23
    Może być ciężko...? Hedna zajmowała się domem i chorym synkiem. Na jaką pracę i zarobki może liczyć w małopolskim miasteczku w porównaniu z mężem? Nie wiemy czym on się zajmuje, ale młody zdrowy mężczyzna z doświadczeniem zawodowym jest w stanie zarobić więcej niż 1600 netto.
  • z_lasu 21.06.19, 11:29
    Nie znamy szczegółów. Chodzi o to, żeby nie upierali się przy znalezieniu pracy przez męża. Żeby rozważyli odwrotne rozwiązanie, a nie zakładali z góry, że "do pracy pójdzie on, bo ona zarobi mniej". Może się okazać, że dla niego praca jest od ręki, ale też za minimalną, a na lepiej płatną trzeba będzie poczekać.
  • astrologia333 21.06.19, 11:50
    Nie znam sytuacji autorki, ufam temu co piszecie.
    Jeśli ona nie ma pracy, a on ją stracił bawi mnie rada: zamieńcie się rolami, hedena idź do pracy.
    Nie wiem czy wy myślicie, że po x latach niepracowania można znaleźć pracę tak szybko - nie byle jaką smieciówkę?
    No a on, ma mieć lukę w cv?
    Przecież nie da się przewidzieć kiedy znajdzie, ona a kiedy on i uniknąć siedzenia choć jakiś krótki czas we dwoje w domu bez pracy. No chyba, że w grę wchodzi byle co: np roznoszenie ulotek, sprzedawanie truskawek, czy składanie burgerów od rana do późnego wieczora - jednak domniemam że z tą ofertą jest coś nie tak bo od miesiąca co 2 dzień się pojawia u mnie wiec potrzeba uważać na niektórych pracodawców.
  • agonyaunt 21.06.19, 12:20
    Poczytaj jej wcześniejsze wątki, to zrozumiesz, że to najlepsze do Hedna może teraz dla siebie zrobić.

    I sorry, ale jak się nie ma kasy, to nie gardzi się śmieciówkami. A jak się nie ma doświadczenia, to od czegoś trzeba zacząć.
  • 35wcieniu 21.06.19, 12:24
    Nikt przy zdrowych zmysłach mając pod opieką niepełnosprawne dziecko nie zmieni świadczeń, które na nie przysługują, na śmieciówkę, którą można stracić z dnia na dzień.
  • pade 21.06.19, 12:52
    Dokładnie. Osobom, które to proponują chyba brak wyobraźni.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • zla.m 22.06.19, 11:57
    Ale mąż może pobierać te świadczenia, prawda? I jemu i tej drama queen dobrze to zrobi.

    --
    Dziś poznałam straszną prawdę. Okazało się, że kiedy mój facet mówi, to myśli to, co mówi, a nie to, czego się domyślam. Koszmar jakiś
  • little_fish 21.06.19, 12:27
    A ona może mieć lukę w cv? I brak świadczeń emerytalnych?
  • astrologia333 21.06.19, 12:55
    Ale ona zdaje się podjęła taką decyzję. Dobrowolnie. Nic nie stoi na przeszkodzie aby rowniez przyszłościowo podjęła kroki zawodowe czy dochodowe.
    I już ma lukę, która nie daje jej szans na pracę marzeń. On jej nie ma. W związku z tym ma większe szanse na znalezienie nowej pracy, dużo lepiej płatnej od niej. Teraz, nie za rok czy 5 lat.
    Rozumiem, że każda ematka zarabia po 20 tysi a jej mąż 21 tysi.
    Zmienianie pracy faceta z np z 4 koła na 1700 kobiety jest co najmniej dziwne. I to na na byle co: sezonowka, smieciowka itp.
  • makurokurosek 21.06.19, 13:17
    Związek to nie tylko finanse ale również zrozumienie. Skoro na autorkę spada cały trud opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem, to mąż powoli zatraca rzeczywisty obraz jej wkładu, tak samo jak i ona nie pracując od lat zawodowo zatraca obraz pracy męża. Obydwóm przyda się zwłaszcza dla zdrowia psychicznego zamiana ról.
  • astrologia333 21.06.19, 13:27
    A manna z nieba będzie lecieć, bo przyda się zamiana ról. 😂
  • little_fish 21.06.19, 13:35
    Podjęła taką decyzję czy nie miała wyjścia? Bo dziecko jest chyba wspólne prawda? Oczywiście ewentualne różnice w zarobkach należy wziąć pod uwagę, ale nie wiemy ile każde z nich ma szansę zarobić i jakie mają szansę na znalezienie pracy
  • astrologia333 21.06.19, 14:07
    Jej się zapytaj czy nie miała wyjścia. Czy tak było wygodniej bo praca i dziecko niepełnosprawne jest ponad siły. Czy mogła sobie na to pozwolić i tak wybrała. A jeśli nawet nadal nie ma wyjścia to idiotycznym jest proponowanie zamiany ról gdzie ten co ma lepsze perspektywy zarobkowe, ma siedzieć z dzieckiem, a ten gorzej rokujacy pracować za żenujące niskie pieniądze, które znacząco obniżą komfort życia.
    Czy tego chcesz czy nie lepsze perspektywy ma mąż, niż wieloletnia osoba z luką w cv.

    Im wyższe stanowisko, tym wyższa konkurencja. Osoba z luką w cv, bez kontaktu z zawodem ma nikłe szanse na taką posadę, cbyba, że po znajomości.
    Ona nawet prawa jazdy nie ma.
    Rozwiązanie, które proponujecie może zakończyć się ich duzymi problemami finansowymi bo jeśli jej nie wyjdzie - to co?
    A jeśli zarobi 3 razy mniej to jak to ma funkcjonować?
    I wtedy on musi wkroczyć i co wtedy? Znów pod górkę.
  • karme-lowa 21.06.19, 16:41
    little_fish napisała:

    > A ona może mieć lukę w cv? I brak świadczeń emerytalnych?
    Z świadczeń pielęgnacyjnych jest odprowadzane świadczenie emerytalno - rentowe.
  • z_lasu 21.06.19, 12:27
    > No a on, ma mieć lukę w cv?

    A to, że ona ma wielgachną dziurę w cv to Ci nie przeszkadza? Dziecko wymaga stałej opieki, więc jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy. Ale nigdzie nie jest napisane, że to ma być stale ten sam rodzic.
  • makurokurosek 21.06.19, 13:14
    "Nie wiemy czym on się zajmuje, ale młody zdrowy mężczyzna z doświadczeniem zawodowym jest w stanie zarobić więcej niż 1600 netto."

    Czasami ważniejsze jest zdrowie psychiczne. Skoro tak jak ktoś wyżej napisał mąż autorki zapierdzielał ponad swoje możliwości, to należy mu się odsapniecie natomiast skoro autorka cały czas zajmowała się niepełnosprawnym dzieckiem to również należy jej się odsapnięcie. Zmiana obowiązków czyli zamiana ról jak najbardziej spełnia taką funkcję.
  • bi_scotti 21.06.19, 13:57
    ira_08 napisała:

    > Na jaką pracę i zarobki może liczyć w małopolskim miasteczku

    Mam w rodzinie mloda kobiete (36 lat) wlasnie w nieduzym malopolskim miasteczku, ktora sprzata domy, biura, sklepy etc. Mozna powiedziec, ze dochody ma more than comfortable. Oczywiscie, zajelo jej troche czasu zeby pozykac odpowiednia ilosc rozsadnie placacych clients ale to tez nie byla jaks orka na ugorze - sprawdzila sie w kilku miejscach i sami clients zaczeli przekazywac info o niej swoim znajomym etc. Nie twierdze, ze to opcja dla wszystkich ale czasem naprawde trudno sie nie odwolac do Wyspianskiego " ... zeby sie tylko chcialo chciec ..." Hednie zycze samego dobra i gdy wszystko sie wali moge znow pomoc, ale zgadzam sie z ogolna wymowa wielu powyzszych wpisow - nic sie samo z siebie nie stanie, niepelnosprawne dziecko nie moze byc nieustajacym powodem inercji, poprawic zycie mozna wylacznie podejmujac dzialania, czesto risking status quo. Good luck!

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kokosowy15 21.06.19, 14:50
    Kiedyś, jak padły PGR, też doradca opowiadał przez radio takie porady: możesz świadczyć usługi mycia okien, sprzątania, wprowadzania psów dla sąsiadów. Oczywiście, sąsiedzi o niczym innym nie marzyli, tylko o tym, żeby im ktoś psa wyprowadzal. Dużo zależy od miejsca zamieszkania i proporcji biednych, chętnych do świadczenia usług do bogatych, korzystających z nich. Spróbuj tego sposobu zarabiania np w Łodzi, gdzie nawet na kasę do Biedronki jest konkurencja, i dużo ekspadientek w piekarniach, mięsnych i małych spożywczych pracuje na niepełny etat, np 10 godz dziennie za trzy czwarte etatu.
  • bi_scotti 21.06.19, 15:11
    Ja sie nie upieram, ze wszedzie jest mozliwym zarabianie tak jak moja relative. Raczej chcialam zaznaczyc, ze wielokrotnie jest to kwestia "wymyslenia siebie", wykreowania wlasnego miejsca pracy/uslugi. Nie mam pojecia na czym zna sie Hedna, na czym zna sie jej maz. Moze na sadzeniu kwiatow? Moze na opiece nad niepelnosprawnymi dziecmi/starymi ludzmi? Moze na prowadzeniu sklepu internetowego? A moze na lepieniu pierogow i sprzedawaniu zamrozonych gdzies po okolicy? Moze jeszcze na tysiacu innych rzeczy ... Wszedzie, gdzie zyja ludzie, jakies uslugi sa potrzebne i ludzie sa sklonni za nie placic. Czesto sporo placic. Jak to tam bylo w "Sound of Music"? ... when the god closes the door, he opens the window ... smile Wazne tylko zeby zauwazyc owo otwarte okno, czasem tylko mala szparke w malenkim okienku ... Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • jan.kran 21.06.19, 15:19
    I jak,ma mąż tę pracę czy nie?A jakie są Twoje plany?Wiem że byłam w sytuacji nieco lepszej niż Ty bo w Norwegii ,kasy trochę dostawałam na syna ale bez fajerwerków i miałam wsparcie ze szkoły.Wiele lat nie pracowałam ,miałam wygodne życie.W wieku 42 lat zostałam samotną matką z dwojgiem dzieci w kraju gdzie nie znałam nikogo,bez zawodu i języka.Odłożylam ambicje,kompetencje i wykształcenie na bok i pracowałam kilka pięter poniżej moich możliwości i statusu.Wykształciłam dwoje dzieci.A jak nie masz prawa jazdy to spróbuj.Znajoma koło siedemdziesiątki zrobiła prawo bo zycie ją zmusiło.Kiedy jesteś zdeterminowana i zmotywowana można bardzo wiele zrobić.
  • kk345 23.06.19, 22:28
    >.A jak nie masz prawa jazdy to spróbuj.
    Na to potrzebne są akurat konkretne pieniądze, których hedna nie ma teraz jeszcze bardziej, niż wczesniej.
  • hedna 21.06.19, 17:14
    hydraulika,centralne,podłogowe ogrzewanie, instalacje itd
  • nenia1 21.06.19, 20:58
    hedna napisała:

    > hydraulika,centralne,podłogowe ogrzewanie, instalacje itd

    o to niezłe umiejętności, a może pomyślcie o dotacji na otwarcie działalności i pracę na swoim.
    Początki mogą być trudne, ale jeśli mąż jest dobrym fachowcem, ludzie szybko zaczną go sobie polecać.
  • ichi51e 23.06.19, 07:53
    Problem nie polega na tym co hedna umie tylko na tym ze w malym miescie (sory nie wiem gdzie hedna mieszka) byc moze nie ma chetnych na takie uslugi. Co z tego ze ja swietnie myje okna ogrody zakladam jak mostrz zen a psa wyprowadzam ze hoho jak nikt za takie uslugi mi nie zaplaci bo go nie stac?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • betty_bum 23.06.19, 08:16
    Dlatego może warto rozważyć przeniesienie się do dużego miasta. Wynajęcie mieszkania jest droższe, ale hydraulik zarobi więcej niż w małym, a Hedna będzie miała możliwość podjęcia pracy, choćby w godzinach, kiedy mąż jest w domu, odejdą problemy z komunikacją. Zupełnie inny dostęp do specjalistów.
    Zresztą z takimi kwalifikacjami mąż hedny może pomyśleć o własnej działalności, to daje większą elastyczność, więc nie będzie musiała czekać na telefon ze szkoły. Ona sama może tez pomyśleć o czymś swoim, bo po tylu latach bez pracy będą jej przysługiwały jakieś ulgi czy dotacje, a własna DG byłaby dla niej bardzo wygodna.
  • bramstenga 22.06.19, 17:27
    Informacje o Łodzi mocno nieaktualne - na co drugim sklepie są ogłoszenia "przyjmę pracowników", podobnie jak w każdym dyskoncie/markecie (i to z podaniem widełek wynagrodzenia, całkiem przyzwoitych).
  • kokosowy15 22.06.19, 19:50
    Tylko czytasz te ogłoszenia, czy chcesz skorzystać? Jak dochodzi do rozmowy, to okazuje się, że warunki pracy inne, warunki płacy inne, a w ogóle za minimalna krajowa i trzeba być pół godziny wcześniej i godzinę zostać po pracy żeby posprzątać - oczywiście za darmo.
  • mum2004 22.06.19, 20:51
    No oczywiście, wszyscy pracodawcy to oszuści, praca po godzinach i za grosze, lepiej wogóle nie szukać, tylko latami w domu siedzieć. Takiego naroda to chyba z 30% mamy.
  • asia_i_p 21.06.19, 11:58
    Do pracy powinno iść to, które będzie jej krócej szukać i więcej zarobi. Te rzeczy, o których piszesz, są ważne, ale niestety dopiero wtedy, kiedy rodzina jest podstawowo finansowo zabezpieczona. Więc to, wbrew pozorom, bardziej plan na dobre czasy niż na złe. Chociaż na pewno byłby dla Hedny zbawienny psychicznie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • katja.katja 21.06.19, 12:12
    I wtedy gdy dzieci są zdrowe. Tu mamy inną sytuację.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • makurokurosek 21.06.19, 13:19
    Zwłaszcza gdy dzieci są niepełnosprawne opieka naprzemienna ( czyli zamiana ról co jakiś czas) jest bardzo dobra dla zdrowia psychicznego opiekunów.
  • bi_scotti 21.06.19, 14:01
    makurokurosek napisała:

    > Zwłaszcza gdy dzieci są niepełnosprawne opieka naprzemienna ( czyli zamiana ról
    > co jakiś czas) jest bardzo dobra dla zdrowia psychicznego opiekunów.

    Amen. A wrecz AMEN!

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • asia_i_p 21.06.19, 14:21
    Jest. Ale to działa wtedy, kiedy obydwoje mają mocną pozycję na rynku zawodowym. Jak już pisałam - to jest ideał, do którego mogą dążyć, a nie plan awaryjny do zrealizowania kiedy mąż traci pracę.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • mum2004 21.06.19, 14:29
    asia_i_p napisała:

    > . Jak już pisałam - to jest ideał, do którego mogą dążyć, a nie plan awaryjny d
    > o zrealizowania kiedy mąż traci pracę.
    >
    Pytanie czy dążą? Czy jak się okaże, że jednak mąż nie stracił tej pracy, wróci do dawnego sposobu na życie? I będzie czekała, aż znów coś się wydarzy?
  • bi_scotti 21.06.19, 15:04
    Asia, ale wez pod uwage, ze synek Hedny nie ma 2 miesiecy, to nie jest jakies recent zaskoczenie/surprise, ze jest dzieckiem, ktore wymaga czego tam wymaga medycznie etc. Kiedys w koncu trzeba usiasc we dwoje i porobic tzw. plany dlugofalowe, ktore beda uwzglednialy rozne scenarios, lacznie z kwestia odkladania na emeryture, mental health obojga rodzicow, wypoczynku rodziny, sytuacji awaryjnych finansowo i w innych awarii, ktore sie wszystkim nam w zyciu trafiaja. Nie mozna tak zyc od kryzysu do kryzysu opierajac sie wylacznie na nadzieji, ze "jakos to bedzie". To jest totalnie wykanczajacy plan na zycie. Mnie sie zdaje, ze my wszystkie to zgromadzone mamy bardzo duzo sympatii i zrozumienia dla Hedny, chcialybysmy jej pomoc rada, pomyslem, zyczliwoscia etc. Ale to Hedna i jej maz musza sobie we dwoje poustalac pewne sprawy, miedzy innymi jakas tam wspolna wizje przyszlosci, zeby juz nie mowic o np. wizji starosci ... Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 23:18
    Tia....zwłaszcza w Polsce B.
  • bi_scotti 23.06.19, 02:50
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Tia....zwłaszcza w Polsce B.

    Wiesz co, tak sie sklada, ze wiem w jakim miescie mieszka Hedna i znam troche osob z tego miasta, jedna rodzina ma swoje klopoty w znacznym stopniu bez porownania bardziej powazne i skomplikowane niz klopoty Hedny. Niemniej nie da sie ukryc, ze jak we wszystkim w zyciu super istotna jest tzw. attitude. I jesli tylko stosujac troche push, troche pull, udaloby sie wplynac na attitude Hedny to wiele, bardzo wiele ona sama moglaby w zyciu jej wlasnej rodziny zmienic a juz do spolki z mezem to pewnie mogliby gory ruszyc. Czy to w PL, czy gdziekolwiek. Nie wiem, nie wiem czy ktos tu wie jak skutecznie wesprzec Hedne zeby ona sama te swoja attitude zmienila i stala sie silniejsza etc. Nie mam pojecia czy taki watek jak ten moze bardziej pomoc, czy zaszkodzic ale skoro powstal, skoro Hedna sama znow tego typu watek created to wnosze, ze takie rozmowy cos jej jednak daja. No wiec ja ze swojej strony moge tylko probowac ja zachecic do wiekszej samodzielnosci i bardziej stanowczego wziecia swojego zycia we wlasne rece, bo jak juz wspomnialam wyzej - samo z siebie nic sie nie poprawi a zycie wylacznie nadzieja, ze zdarzy sie cud i ze z dnia na dzien "jakos to bedzie" to najlepsza droga do kolejnego i kolejnego kryzysu. Sad but true, eh ... Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kosmos_pierzasty 21.06.19, 08:53
    Trzymamy mocno.
  • szorstkawelna 21.06.19, 09:20
    Trzymam kciuki. Jest szansa, że szybko coś znajdzie?
  • berdebul 21.06.19, 09:27
    Trzymamy!
  • rosapulchra-0 21.06.19, 09:45
    Trzymam!

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • karme-lowa 21.06.19, 09:48
    Ja też trzymam!
  • katja.katja 21.06.19, 12:33
    I ja też trzymam smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sirella 21.06.19, 09:53
    Czyli los daje tobie możliwośc podjęcia pracy. Pytanie czy skorzystasz czy znajdziesz wymówkę że niedasie.
  • vitreous 21.06.19, 13:19
    Stawiam stówkę na wymówkę.
  • zuleyka.z.talgaru 23.06.19, 07:24
    Weźmie autystę w chustę na plecy i pójdzie tyrać.
  • double-facepalm 25.06.19, 17:51
    Dziecko waży pewnie prawie tyle co ona sama.
  • mum2004 21.06.19, 10:11
    Dlatego uważam, że zawsze powinny pracować 2 osoby. Jak jednej coś nie wyjdzie, można płynnie szukać pracy bez dramatu rodziny.
  • triismegistos 21.06.19, 10:14
    A jakie to ma zastosowanie do sytuacji hedny?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • berdebul 21.06.19, 10:15
    Powiedz to ustawodawcy, ktory przy pewnych typach zasiłków, nie pozwala podjąć pracy.
  • makurokurosek 21.06.19, 11:12
    Nie wiedziałam , że zasiłki z MOPSu są wyższe od najniższego wynagrodzenia. W takiej sytuacji to nie dziwota, że ludzie wolą siedzieć na zasiłkach niż iść do pracy.
  • cosmetic.wipes 21.06.19, 12:04
    Niektórzy ludzie woleliby iść do pracy, ale ich dziecko wymaga całodobowe opieki. Dlatego dostają (bardzo skromną) rekompensatę utraconych zarobków w postaci zasiłku.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • makurokurosek 21.06.19, 13:23
    Nie wiem w jakim stanie jest dziecko autorki i ile ma lat, nie wiem czy przysługuje mu żłobek/przedszkole ale wiem, że dla rodziny i zdrowia psychicznego najsensowniejsze zwłaszcza przy chorym dziecku jest wymiana obowiązków. W obecnej chwili autorka traktuje już męża jak woła roboczego, a on trudno powiedzieć czy już nie zaczął jej traktować jak lenia i nie dlatego, że autorka nim jest tylko dlatego że nie wie ile wkładu w opiekę nad chorym dzieckiem wkłada.
  • 35wcieniu 21.06.19, 12:11
    Nie mowa o zasiłkach z MOPSu, Hedna ma z tego co kojarzę chore dziecko (niepełnosprawne?) i na nie ma zasiłki, których by nie otrzymała gdyby poszła do pracy. A idąc do pracy musiałaby zapłacić za opiekę nad dzieckiem komuś innemu, więc nijak by się jej nie kalkulowało. (Jeżeli ją z kimś mylę, to przepraszam, jest to możliwe)
  • agonyaunt 21.06.19, 12:16
    Hedny syn jest w placówce, w której dobrze sobie radzi, a Hedna nie idzie do pracy, bo czeka w domu na telefon, żeby przyjechać po syna gdyby coś się działo.
  • little_fish 21.06.19, 12:28
    A teraz może czekać mąż hedny. Można przecież zmienić opiekuna, który pobiera zasiłek
  • agonyaunt 21.06.19, 12:33
    Cały czas o tym piszęsmile
  • hedna 21.06.19, 13:17
    Tak to interpretujesz? Naprawdę?
  • makurokurosek 21.06.19, 13:26
    Nie wszyscy są obeznani z twoją sytuacją więc może nas uświadom czy twoje dziecko korzysta ze żłobka/ przedszkola tudzież innej placówki i jeżeli tak to dlaczego do tej pory nie podjęłaś żadnej pracy
  • hedna 21.06.19, 17:20
    Mój syn właśnie skończył przedszkole. Był odraczany , za chwilę kończy 9 lat. Przedszkole jest do godziny 14-14:30. Zaznaczam,że nie zawsze idzie.Od jesieni próbujemy dobra odpowiednie leki wyciszające, teraz już 7. Nic nie działa wystarczająco dobrze, leki na padaczkę tez blokują niektóre inne możliwe.Kiedy syn choruje, jest bardzo pobudzony, zostaje w domu. Nie będę się rozpisywała o tym jak bywa ciężko, ile mam siniaków, ile w domu zniszczył itd. Pytasz zaczepnie dlaczego do tej pory nie podjęłam pracy... Jak? Myślisz,że nie chciałam??
  • mildenhurst 21.06.19, 17:25
    Macie jakiś plan na to co będzie za np 3 lata? Za chwilę zacznie synek dojrzewać i dojdą kolejne problemy. Za te 3 lata może przy Jego agresji połamać Ci kończyny. Dasz radę tak sama?
  • hedna 21.06.19, 17:37
    To jest szalenie trudne. Jeszcze jestem od niego wyższa i silniejsza, ale nie będzie tak cały czas.
  • ichi51e 23.06.19, 08:04
    Dobieraja mu leki przeciez? Co maja wiecej zrobic?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • makurokurosek 21.06.19, 17:32
    " Pytasz zaczepnie dlaczego do tej pory nie podjęłam pracy."

    Nie pytam zaczepnie, po prostu nie kojarzę cię, nie kojarzę twoich wątków tak więc nie wiem jaka jest twoja sytuacja.
    I tak skoro twój syn ma już 9 lat i korzysta z przedszkola to uważam, że nie chciałaś podjąć pracy, że jest ci tak zwyczajnie wygodnie.


  • hedna 21.06.19, 17:38
    dziękuję, Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna.
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 23:14
    To co piszesz jest porażające głupie.
  • agonyaunt 21.06.19, 13:41
    Nie interpretuję, to Ty sama o tym pisałaś w jednym z wątków o braku kasy, kiedy proponowałyśmy, żebyś wykorzystała to, że nie musisz go cały czas pilnować i albo poszukała dodatkowego zajęcia albo porobiła coś dla podniesienia kwalifikacji na wszelki wypadek.
  • makurokurosek 21.06.19, 13:24
    Czyli jednym słowem Hedna ma luzik, na który ma zapieprzać mąż.
  • asia_i_p 21.06.19, 14:52
    No, ale to wynika z tego, jak się podchodzi do pracy matek. Jak nie pracujesz, to huraaa, brawo ty, ale jak już pracujesz, to mowy nie ma, żeby cię szczególnie potraktować. I nie mówię o przepisach, tylko o podejściu pracodawców. Ilu pracodawców pozwoli Hednie wyjść z pracy nagle na godzinę jeśli stan dziecka będzie tego wymagał?
    Tak to się może dogadać a) specjalista, którego bardzo potrzebują, więc mu idą na rękę i b) człowiek, którego praca w niewielkim stopniu "zahacza" o pracę innych, i niestety oba te warunki muszą być spełnione równocześnie.

    To nie jest zarzut wobec pracodawców, bo są trochę pod ścianą przy bardzo poza tym liberalnych przepisach co do ilości L4 na dziecko, na przykład. Po prostu taki mamy klimat, mała elastyczność warunków zatrudnienia (w praktyce, bo w teorii jest do wyboru do koloru - ale spróbuj w realu znaleźć sobie pracę na pół etatu), niskie wzajemne zaufanie między pracodawcą i pracownikiem.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • agonyaunt 21.06.19, 15:40
    >Ilu pracodawców pozwoli Hednie wyjść z pracy nagle na godzinę jeśli stan dziecka będzie tego wymagał?

    A po co Hedna miałaby z tej pracy wychodzić, jeśli na miejscu będzie mąż? W dodatku bardziej mobilny i - zakładam - silniejszy. Przecież Tuś rośnie, prawda? Za chwilę będzie potrzeba więcej siły, żeby go przenieść czy przytrzymać. To po co Hedna miałaby się urywać z pracy, popatrzeć jak mąż ogarnia syna? Bez sensu.
  • asia_i_p 21.06.19, 16:03
    Brałam pod uwagę proponowany schemat, żeby Hedna poszła do pracy korzystając z przedszkola Tusia.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • agonyaunt 21.06.19, 16:25
    A, chyba że taksmile
  • lauren6 21.06.19, 16:21
    Życie nie jest sprawiedliwe i zazwyczaj ten nisko wykwalifikowany facet na prowincji zarobi więcej niż jego nisko wykwalifikowana żona, która na dokładkę ma olbrzymią dziurę w CV.

    Chyba, że oczekujesz, że w imię jakiegoś chorego feminizmu hedna będzie harować za najniższą krajową po to by jej mąż siedział na zasiłku, choć mógłby zarobić więcej od niej?
  • agonyaunt 21.06.19, 16:31
    Niczego nie oczekuję, bo mnie w tym układzie nie ma, patrzę z boku. I widzę Hednę, która od dawna naciska na męża, żeby zarabiał więcej. I tylko mogę się domyślać jak facet w tym momencie jest zmęczony i zestresowany. I między innymi dlatego uważam, że teraz to ona powinna zostać jedyną żywicielką rodziny.
  • hedna 21.06.19, 17:23
    Czytam Twoją wypowiedź kilka razy i próbuję zrozumiec czym się kierujesz wydając takie opinie
  • agonyaunt 21.06.19, 17:39
    Rozsądkiem, myśleniem, przewidywaniem konsekwencji i planowaniem na przyszłość.
  • szorstkawelna 21.06.19, 15:28
    Chyba strasznie Cię ten "luzik" boli.
  • makurokurosek 21.06.19, 16:05
    Nie, nie boli . Raczej zaczynam rozumieć tą rozpacz autorki, " O mój Boże mąż traci pracę i będę musiała iść do pracy"
  • hedna 21.06.19, 17:24
    gdzie widzisz rozpacz, serio?
  • makurokurosek 21.06.19, 17:32
    W twojej pierwszej wypowiedzi
  • kropkacom 21.06.19, 19:38
    A co? Ma się cieszyć?
  • makurokurosek 21.06.19, 20:58
    Raczej zastanowić się, jak najlepiej rozwiązać sytuację i wybacz ale jedynym sensownym rozwiązaniem jest podjęcie pracy. Skoro dziewięciolatek i tak do godzin popołudniowych jest w przedszkole, a od września w szkole ( rozumiem, że specjalnej) to nic nie stoi na przeszkodzie by wrócić na rynek pracy.
  • kropkacom 21.06.19, 21:52
    Zajmiesz się jej dzieckiem jak będzie potrzeba w jej godzinach pracy czy stwierdzisz, że jest niedopilnowane?
  • makurokurosek 21.06.19, 22:36
    "Zajmiesz się jej dzieckiem jak będzie potrzeba w jej godzinach pracy czy stwierdzisz, że jest niedopilnowane?"

    W godzinach pracy zajmie się jej dzieckiem nauczyciel w szkole. W szkołach specjalnych świetlice jak najbardziej funkcjonują.
    Idąc twoim tokiem rozumowania, żadna matka do ukończenia przez dziecko osiemnastu lat nie powinna pracować, wszak kto się zajmie jej dzieckiem w jej godzinach pracy.
  • kropkacom 21.06.19, 22:43
    To dziecko chyba nie jest zdrowe, czy jednak?
  • hedna 21.06.19, 17:21
    życzę Ci takiego LUZIKU przez miesiąc, dokładnie takiego jaki ja mam.
  • rosapulchra-0 21.06.19, 18:53
    Hedna, nie daj się sprowokować trollom. Bardzo cię o to proszę.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • makurokurosek 21.06.19, 21:02
    Jeszcze raz napiszę, nie każdy śledzi twoją historię, nie napisałaś słowa na temat choroby twojego syna. Nie jestem wróżką by określić chorobę twojego dziecka, trudno ocenić czy twój syn jest umysłowo chory, czy fizycznie upośledzony czy zaburzony. Z tego wątku wynika twój dziewięcioletni syn od rana do godziny 15 siedzi w przedszkolu, a ty w tym czasie siedzisz w domu, kiedy musisz iść do lekarza czy na rehabilitację twój mąż w godzinach pracy urywa się z pracy ( dosłownie porzuca stanowisko pracy) by robić za twojego szofera.
  • rosapulchra-0 21.06.19, 22:34
    A ty nie znając tej historii wyciągasz wnioski z dupy, jakbyś miała co najmniej rozwolnienie.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • makurokurosek 21.06.19, 22:40
    "A ty nie znając tej historii wyciągasz wnioski z dupy, jakbyś miała co najmniej rozwolnienie."

    Nie z dupy tylko z tego co piesze autorka. To autorka napisała w tym wątku, że jej syn do 14:30 siedzi w przedszkolu, a gdy musi jechać z nim do lekarza zawozi ja mąż ,który urywa się z pracy.

    I tak doczytałam już w innym wątku, że syn autorki ma zdiagnozowany autyzm i mimo swojego zachowania nie bierze żadnych leków
  • asia_i_p 21.06.19, 23:26
    Ponieważ ma równocześnie padaczkę, na którą bierze leki. I ma jedną, kurna, wątrobę.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • rosapulchra-0 22.06.19, 02:32
    A doczytałaś, że chłopiec ma padaczkę??

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • hedna 21.06.19, 23:45
    Piszesz,że nie napisałam słowa na temat choroby mojego dziecka. Mylisz się , napisałam setki słów. Zechciej poszukać ,a później kombinuj. Nie wiesz nic,ale dajesz sobie prawo oceniać, radzić ,komentować i opluwać,. Brawo.
  • aga_mon_ber 22.06.19, 16:03
    Tak tak, bo kazdy marzy o tym, zeby zatrudnic kobiete z chorym dzieckiem i zawsze bede szli jej na reke, gdy tylko cos sie nie daj Boże, wydarzy big_grin
    Mzsz dziecko i chcesz pracować? Musisz byc dyzpozycjna. Hedna tego komfortu nie ma i nikt nie bedzie jej trzymać, bo dziecko.
  • betty_bum 22.06.19, 18:25
    Ją czeka całe życie z niepełnosprawnym dzieckiem. Musi znaleźć jakiś sposób zarabiania z uwzględnieniem swoich ograniczeń.
    Za kilka lat dzieci wyrosną z 500+, ludzie nie będą chcieli wspomagać terapii dorosłego człowieka, zajęć zorganizowanych nie będzie, mężowi nie daj bosze siądzie kręgosłup. Co wtedy?
    Dlatego ja rozważałabym w takiej sytuacji emigrację w miejsce, gdzie takim rodzinom żyje się łatwiej, gdzie jest lepszy dostęp do służby zdrowia, opieka systemowa. Oczywiście nie na wariata, ale coś muszą zmienić, bo nie dają rady.
  • aga_mon_ber 22.06.19, 20:53
    To jej znajdź taką robotę , albo może adoptuj chore dziecko i wtedy pogadamy.
  • betty_bum 22.06.19, 21:10
    A jaką Ty masz dla niej propozycję, na dziś i na za 10 lat? Współczuciem nie zapłaci rachunków, a pewnie nie współczujesz jej na tyle, żeby regularnie wysłać przelew.
    Ma bardzo trudną sytuację, nikt tego nie zaneguje, ale jeśli w rodzinie nie pojawią się dodatkowe pieniądze, coś się nie zmieni systemowo, lepiej nie będzie.
  • aga_mon_ber 22.06.19, 23:38
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Łatwo się mądrzyć, jak samemu nie ma sie kłopotow i zdrowe dzieci.
  • mum2004 22.06.19, 21:40
    To jaką masz propozycję dla autorki?
  • bi_scotti 22.06.19, 21:24
    betty_bum napisał(a):

    > Dlatego ja rozważałabym w takiej sytuacji emigrację w miejsce, gdzie takim rodz
    > inom żyje się łatwiej, gdzie jest lepszy dostęp do służby zdrowia, opieka syste
    > mowa.

    Sorry, Betty, ale kreujesz jakas wizje bez pokrycia uncertain Mam niepelnosprawne dziecko (well, teraz to juz od dawna dorosly mezczyzna ale moim dzieckiem jest forever smile), jestem w kontakcie z calkiem spora iloscia rodzin z niepelnosprawnymi dziecmi w roznym wieku, w roznym stopniu niepelnosprawnosci/exceptionality z bardzo wielu krajow swiata, glownie developed countries. Tak naprawde to nigdzie nie jest latwo/z gorki/easy-breezy ... Oczywiscie, sa miejsca i sprawy, w ktorych jest latwiej, with more sense ale zaraz napotyka sie na jakis bubel organizacyjno-biurokratyczny i de facto "walka" trwa wszedzie i zawsze. Do "walki" potrzebna jest znajomosc jezyka i przepisow. To zajmuje lata, wymaga inwestycji czasu, energii, kreatywnosci ... Nie ma cudow: nawet jesli Hedna z mezem spakuja sie dzis i wyjada do jakiegokolwiek kraju EU czy poza EU, w ktorym rodzinom z niepelnosprawnymi dziecmi zyje sie ogolnie (!) lepiej niz w PL, to wcale nie znaczy, ze im sie tak bedzie zylo immediately albo nawet w jakims relatywnie krotkim, przewidywalnym czasie. Namawianie do czy chocby tylko sugerowanie wyjazdu z PL ludziom, ktorzy maja klopot ulozyc sobie zycie w znanym sobie srodowisku jest zwyczajnie nierozsadne. Stop it, please.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • betty_bum 22.06.19, 21:43
    Zaproponuj coś lepszego, ja nie potrafię. Wizyta u lekarza 200 zł, godzina rehabilitacji 50-150, turnus rehabilitacyjny 5000, zarobki przeciętnego Polaka 2000-3000 na rękę, a u nich dom utrzymuje jedna osoba i nie wystarcza im na podstawowe potrzeby typu zapłacenie za prąd czy inne podstawowe sprawy. Wygląda na to, że już była tu zbiórka na jedzenie dla tej rodziny. Pewnie mądre rady są mile widziane, spróbuj.
  • rosapulchra-0 22.06.19, 21:44
    Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę jakim jest przedsięwzięciem emigracja całej rodziny? I w dodatku z chorym dzieckiem?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • betty_bum 22.06.19, 21:47
    A Ty zdajesz sobię sprawę z tego jakim wysiłkiem jest życie z chorym dzieckiem w Polsce?
  • margotka28 25.06.19, 17:51
    to może niech na początek mąż wyjedzie. Z tego co hedna pisała ma dobre kwalifikacje. Pracę znajdzie bez problemów będąc tu na miejscu czyli w pl. Ona się przemęczy przez jakiś czas (wiem, nie jest łatwo- ale czasami trzeba) i być może za jakiś czas będzie lepiej.
  • ichi51e 23.06.19, 08:06
    A moglaby skoczyc i w czasie kiedy dziecko w przedszkolu komus dom posprzatac! Z 500 zeta najmarniej by wyciagnela w tygodniu. I to nieopodatkowane bo przeciez pracowac nie moze

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • berdebul 23.06.19, 09:41
    Pytanie, czy w miejscu gdzie mieszka jest popyt na sprzątanie, raz czy nikt nie doniesie.
  • ichi51e 23.06.19, 07:57
    To nie jest kwestia wysokosci tylko tego ze ustawodawca sobie wymyslil ze jak dostajesz zasilek to nie mozesz isc do pracy. Co jest bzdura bo za te 1600 moglabys wynajac opiekuna na kilka godzin a sama w tym czasie zarobic 2000k. I wszyscy byliby zadowoleni. Ale nje.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.06.19, 08:06
    K zbedne*

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 23.06.19, 22:55
    To sie rezyguje z zasiłków i idzie do pracy....
  • katja.katja 24.06.19, 08:03
    Rezygnuję z zasiłków i idę do pracy. Na opiekunkę dla trudnego dziecka zaciągam kredyt, bo kosztuje ona 500 zł więcej niż moja pensja.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 25.06.19, 23:27
    Ja rozumiem. I nie mowie ze autorka ma iść do pracy, jej życie jej trudna sytuacja. Tylko tutaj ktos pisał ze jak pojdzie do pracy to sie traci zasiłek...no to akurat chyba normalne jest. Albo praca albo zasiłek....
  • little_fish 26.06.19, 00:38
    Jest normalne. Pytanie tylko, czy opłacalne. Czy znajdzie taką pracę, że zarobi więcej niż zasiłek. Placówka nie zapewnia opieki tak długo, żeby mogła pracować na cały etat. Do tego jeszcze dochodzi kwestia wakacji - dla dzieci z zaburzeniami raczej trudno znaleźć półkolonie, a samo w domu zostać nie może
  • katja.katja 26.06.19, 09:34
    Tak, ale Hedna nie jest wykalifikowaną specjalistką, prawdopodobnie znalazłabym pracę najwyżej w zakresie pensji 1400- 1600, zwłaszcza, że nie byłaby to praca na cały etat.
    Wskażcie mi demonki intelektu jak to finansowo by się opłacało rodzinie?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • spirit_of_africa 21.06.19, 10:17
    Tak ale nie w przypadku gdy ma się ciężko chore dziecko wymagające specjalnej opieki.
  • mum2004 21.06.19, 10:23
    Tym bardziej.
  • lauren6 21.06.19, 11:06
    Oderwanie od rzeczywistości level master.
  • mum2004 21.06.19, 11:20
    Mylisz się, znam bardzo wiele matek z dziećmi wymagającymi opieki, z zespołem downa, autyzmem, chorobami genetycznymi, które normalnie pracują. No ale zawsze można założyć, że się nie da.
  • z_lasu 21.06.19, 11:25
    > No ale zawsze można założyć, że się nie da.

    Zawsze można też założyć, że skoro ktoś mógł, to wszyscy mogą. Nie wnikając w takie nieistotne szczegóły jak rodzaj choroby, wsparcie rodziny itp.
  • lauren6 21.06.19, 11:26
    Co innego w dużym mieście, gdzie rodzice mają prawie pod nosem przedszkola specjalne, ośrodki terapeutyczne, lekarzy specjalistów itd. W przypadku osób z prowincji cała logistyka zabiera kupę czasu.
  • agonyaunt 21.06.19, 11:54
    Mnie zawsze zastanawia czemu rodzina z prowincji, która by bardzo skorzystała na przeniesieniu się do miasta, upiera się na tej prowincji siedzieć.
  • cosmetic.wipes 21.06.19, 12:06
    I mają komuś wynająć swoje prowincjonalne mieszkanie, żeby w wielkim mieście płacić trzykrotnosc?

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • agonyaunt 21.06.19, 12:12
    Ty też z frakcji "na pewno się nie da więc nawet nie warto próbować"?

    Nie wynająć, tylko sprzedać. W wielkim mieście płacić więcej, ale też zarabiać więcej, bo to się wiąże. Zyskać czas i kasę na dojazdach do lekarzy. Mieć lepszy dostęp do opiekunek, żeby czasami móc wyjść z domu. Kurczę, kalkulator w rękę i wszystko uczciwie policzyć, można by się zdziwić jak to droższe życie faktycznie kosztuje mniej.
  • 35wcieniu 21.06.19, 12:18
    Raczej z frakcji, która wie że samo duże miasto niczego nie załatwi.
    Nie wiadomo jakie mają wykształcenie, czy w ogóle są w stanie zarobić więcej - wcale nie jest tak że w dużym mieście od razu zarabia się więcej - pobożne życzenie ale niestety to tak nie działa.
    "Nie wynająć tylko sprzedać" - tu już odleciałaś, sprzedadzą własnościowe mieszkanie po to żeby się przeprowadzić do dużego miasta i za tę kasę nie kupią nawet kawalerki. Wynajem w dużym mieście jest odpowiednio droższy, więc będą żyć z kasy ze sprzedaży, siłą rzeczy. Po paru latach nie będą mieć ani mieszkania, ani oszczędności, ani niczego. Opcja mega, nie powiem.
  • agonyaunt 21.06.19, 12:23
    No dobra, jak się nie da to widać się nie da, tylko usiąść i płakać, po co się starać.
  • 35wcieniu 21.06.19, 12:26
    Nie, lepiej poudzielać porad z d.... w oderwaniu od rzeczywistości i mieć poczucie że wystarczy się postarać i kasa spłynie a za sprzedaż mieszkania na zadupiu kupi się mieszkanie w duzym miescie big_grin
  • agonyaunt 21.06.19, 12:28
    Masz rację, po co w ogóle podpowiadać jakieś rozwiązania, skoro druga strona jest na nie, wie lepiej i nie ma ochoty nic zmieniać.
  • 35wcieniu 21.06.19, 12:30
    Nie wiem. Naprawdę nie mam pojęcia po co podpowiadać takie rozwiązania jakie ty podpowiadasz.
  • katja.katja 21.06.19, 12:33
    Czysta matematyka.
    Mieszkanie w wygwizdowie (standard raczej niski z tego co wiem) to około 80 000 zł przy dobrych wiatrach.
    Koszt rocznego wynajmu skromnego mieszkania dla rodziny w takim Krakowie - 24 000 zł.
    Jak łatwo policzyć po ponad 3 latach wynajmu kasa ze sprzedaży mieszkania w wygwizdowie cała "poszła" na sam tylko wynajem mieszkania w dużym mieście.
    Co dalej droga Pani? Są bez własnego mieszkania i już bez kasy za sprzedaż tego mieszkania.
    Jakieś rady?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • agonyaunt 21.06.19, 12:44
    A kto normalny wydaje kasę ze sprzedaży jednego mieszkania na wynajem drugiego? Sprzedajesz - kupujesz, nawet jeśli z kredytem, to w dużym mieście masz szansę na lepszą pensję więc ten kredyt nie będzie bolał. Kalkulator w łapkę i liczyć co się opłaci - nie trzeba od razu pakować się do centrum Warszawy.
  • triismegistos 21.06.19, 13:10
    Rozrysuj to, bo ja tego nie widzę. Masz mieszkanie o wartości x i wujową pracę. Przeprowadzasz się do dużego miasta. Tam na start kupujesz mieszkanie za 2x. Na x bierzesz kredyt, który dostaniesz z powodu lepszej perspektywy zarobkow, tak?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • lauren6 21.06.19, 14:16
    Przecież każdy bank z pocałpwaniem ręki da kredyt na 200-400 tyś zł rodzinie składającej się z 2 dzieci (w tym jednego niepełnosprawnego), matki na zasiłku i bezrobotnego ojca. Tfu, po co iść do banku, na ulicy pewnie rozdają takie kredyty!
  • astrologia333 21.06.19, 14:21
    Chwilówki dają 😂
  • mum2004 21.06.19, 14:27
    OK - ale dlaczego czekać aż mąż będzie bezrobotny? Można pomyśleć wcześniej, zrobić prawo jazdy, może jakiś kurs (strzelam np: paznokcie), pracę przy paznokciach można robić w różnych godzinach, można się wymieniać z mężem itp. Pytanie czy autorka choć próbuje cokolwiek zrobić? Czy dziecko jest cała dobę w domu? Nie ma żadnej pomocy instytucjonalnej? Wszystkie matki chorych dzieci, które znam, bardzo sobie cenią swoją pracę choćby w częściowym wymiarze. Utrzymuje je to w zdrowiu psychicznym, pozwala nabrać dystansu, kwestia finansowa też ma znaczenie. Taka postawa to tylko proszenie się o kłopoty.
  • lauren6 21.06.19, 16:13
    Zdajesz sobie sprawę, że żeby robić głupie paznokcie to trzeba mieć ku temu predyspozycje, gust, zdolności manualne? To nie jest tak, że każda bezrobotna kobieta, która nie ma pomysłu na siebie, może zostać kosmetyczka, fryzjerką czy manicurzystką. Może hedna ma predyspozycje w innym kierunku i akurat w takich zawodach wymagają pracy w takich godzinach, że nie pogodzi tego z opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem?
  • mum2004 21.06.19, 16:42
    lauren6 napisała:

    >Może hedna ma predyspozycje w innym kierunku i akurat w takich zawo
    > dach wymagają pracy w takich godzinach, że nie pogodzi tego z opieką nad niepeł
    > nosprawnym dzieckiem?

    Jak pech to pech, nic tylko siąść i płakać, może jednak łaskawy szef męża nie zwolni....
  • schiraz 21.06.19, 13:11
    Nawet biorąc pod uwagę mega optymistyczny plan, że mąż Hedny dostaje od ręki pracę w dużym mieście na umowę o pracę bezterminową i dobrze płatną (ha, ha, ha!) to już widzę ten bank co ochoczo daje kredyt przy utrzymaniu dzieci. W tym jednego niepełnosprawnego, żony niepracującej, mieszkanie wynajmowane, no tak, jak nic kredyt dostaną..
  • ira_08 21.06.19, 13:49
    Ale pitolisz... W dużych miastach zarabia się więcej statystycznie, bo więcej jest lepszych stanowisk. Jeśli mąż Hedny jest np. kierowcą czy malarzem, nie zarobi dużo więcej za sam fakt pracy w dużym mieście. Gdyby miał zawód poszukiwany i lepiej płatny w dużych miastach, to pewnie wpadliby na to, żeby się przeprowadzić.

    Co do sprzedajesz-kupujesz. W małym mieście nie sprzedasz mieszkania od ręki, bo nie ma na nie popytu. Mogą czekać rok, dwa lata na kupca. W tym czasie co? Wynajem w dużym mieście za 2-2,5 tysiąca, czyli więcej niż potencjalna podwyżka? A nawet jeśli sprzedasz, to za ile? Za 2xmniej niż cena mieszkania w dużym mieście. Więc nie mów, że kredyt np. 100 tys nie będzie bolał, bo nic nie wiesz o Hednie i jej mężu, żeby stwierdzać co ich będzie bolało, co nie.

    Świat naprawdę jest nieco bardziej skomplikowany.
  • conena 21.06.19, 18:12
    ira napisała:


    > Co do sprzedajesz-kupujesz. W małym mieście nie sprzedasz mieszkania od ręki, b
    > o nie ma na nie popytu. Mogą czekać rok, dwa lata na kupca. W tym czasie co?

    A to akurat zupełna nieprawda. W Szamotułach mieszkania dwu/trzypokojowe rotują max w dwa tygodnie.


    > A nawet jeśli sprzedasz, to za ile? Za 2xmniej niż cena mieszkania w dużym mieś
    > cie.


    A to akurat się zgadza, 56 metrów w Szamo 160 tysi, 48 metrów w Pozku 240 tysi. Plus remont.
    Pomysł zamiany mieszkań kompletnie z tyłka wyjęty.

    --
    Szumią jodły na gór szczycie, kocham disco ponad życie.
  • agonyaunt 21.06.19, 18:37
    >A to akurat się zgadza, 56 metrów w Szamo 160 tysi, 48 metrów w Pozku 240 tysi. Plus remont.
    Pomysł zamiany mieszkań kompletnie z tyłka wyjęty.

    No właśnie nie kompletnie. Patrzysz tylko na koszty mieszkania, zupełnie pomijając to, co w tym przypadku jest równie ważne jak samo mieszkanie - dostęp do specjalistów, dostęp do ośrodków opieki, możliwości zarobkowe dla rodziców, lepsza oferta edukacyjno-rozrywkowo-sportowa dla drugiego dziecka (które już teraz ma pod górkę, bo nie dość, że mieszka na nieciekawej prowincji to jeszcze to jeszcze traci na tym, że rodzice muszą inwestować głównie w brata).
  • triismegistos 21.06.19, 23:46
    Ok, to dołóż hednie brakujące 100 tysi do mieszkania w innym mieście.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • ichi51e 23.06.19, 08:10
    Dostap do terapeutow moze i lepszy ale wiecej biora.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • zuleyka.z.talgaru 23.06.19, 07:27
    Szamotuły leżą pod Poznaniem.....tak blisko, że 3/4 mieszkańców jeździ do Poznania do pracy. Czujesz różnicę? Czy nadal będziesz pitolić?

    Gdzie w Poznaniu kupujesz 50m2 za 240tysi? Poka te oferty.
  • zuleyka.z.talgaru 23.06.19, 07:28
    W sensie, że tak tanio.
  • katja.katja 21.06.19, 12:29
    W Krakowie byle jakie mieszkanie 2-pokojowe to minimum 2000 zł.
    A ona jeszcze ma problemowe, głośne dziecko i już w swoim miasteczku miała problem z sąsiadami z tego powodu. Wynajmie mieszkanie w Krakowie (w ogóle właściciele z powodu na durne prawo boją się wynajmować rodzinie z dzieckiem, zwłaszcza problemowym), właściciel podziękuje bo sąsiedzi się skarżą.
    U siebie mają przynajmniej własne mieszkanie, nie na kredyt.
    A tak zostaną bez własnego mieszkania na lichym i niepewnym wynajmie w dużym mieście.
    I naprawdę kasjerka czy kierowca w dużym mieście zarobi 2 razy więcej niż w małym? Wątpię.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • astrologia333 21.06.19, 12:59
    Masz rację. Przeraża mnie irracjonalność niektórych rad, które ktoś odnosi do siebie i myśli, że będzie korzystne dla osób w dużo gorszej sytuacji. Materialnej, społecznej, a może nawet tej w kontekście wykształcenia.
  • aga_mon_ber 22.06.19, 10:39
    Te panie żyją w matrixie. Nic nie wiedzą o życiu, stąd te śmieszne rady.
  • ira_08 21.06.19, 13:08
    >Nie wynająć, tylko sprzedać.

    Sprzedawałam nieruchomość (w dobrej lokalizacji) w małym mieście. DWA LATA szukałam kupca. Wyobraź sobie, że w małych miastach nie ma tabunów chętnych na domy i mieszkania.

    >Kurczę, kalkulator w rękę i wszystko uczciwie policzyć, można by się zdziwić jak to droższe życie faktycznie kosztuje mniej.

    Nie trzeba mieć kalkulatora. W Krakowie za mniej niż 2 tys. nie znajdziesz przyzwoitego mieszkania. Więc może i zaoszczędzą 100-200 zł miesięcznie na dojazdach, kosztem 2 tys wydatków na wynajem. Bo nawet jeśli w małym mieście sprzedadzą dom, to w dużym kupią za niego najwyżej kawalerkę.

    Ale ty widać z frakcji: dam radę z dudy, a wyśmieję, że się nie da. Bo przecież co to za problem zamienić zarobek no. 4 koła na 5 koła, ale z dwukrotnym powiększeniem kosztów stałych.
  • agonyaunt 21.06.19, 13:57
    Ty sprzedawałaś dwa lata, inni sprzedali od ręki. Noż przestańcie z tym nie da się, nie ma co, nie warto. Trzeba próbować. Zobacz, że te wszystkie rady nie opierają się na żadnych konkretach, nawet nie możemy sprawdzić poprawności założeń, bo nie wiemy czy ewentualna nieruchomość Hedny to małe mieszkanie w lichej okolicy czy może fajny domek w miejscu dla turystów. Kalkulator w łapkę i liczymy co i jak, dopiero wtedy podejmujemy decyzję. I kasy ze sprzedaży nie wydajemy na wynajem, bo to głupota niezależnie od okoliczności i zarobków. I nie musimy przeprowadzać się do drogiego miasta, może my wybrać coś tańszego.

    A ja jestem z frakcji "chcesz mieć lepiej, to działaj".
  • ira_08 21.06.19, 14:23
    >Ty sprzedawałaś dwa lata, inni sprzedali od ręki.

    W małym mieście? Od ręki? Za normalną cenę, nie 1/2 wartości? No to mieli szczęście. Trzeba jednak zakładać różne warianty, a nie radzić "sprzedaj" - nieprawdaż?

    >może fajny domek w miejscu dla turystów.

    W małych małopolskich miasteczkach nie ma raczej wielu fajnych miejsc dla turystów, to nie Mazury. No chyba, że Hedna mieszka w Zakopanem. Pojmij też, w małym mieście nawet fajny domek będzie tańszy niż mieszkanie dla rodziny w dużym. No chyba, że mają "podnieść" poziom życia zostawiając fajny domek dla kawalerki. Jeśli nie - zostaje kredyt. Kredyt dla rodziny z 2 dzieci, w tym z 1 niepełnosprawnym. Banki się pozabijają uncertain

    >I nie musimy przeprowadzać się do drogiego miasta, może my wybrać coś tańszego.

    Tańsze miasta to mniejsze miasta, albo z mniejszymi zarobkami. Ponadto argumentem była bliskość lekarza.

    >A ja jestem z frakcji "chcesz mieć lepiej, to działaj".

    Ale działać trzeba z sensem. A ty zakładasz, że Hedna i jej mąż nie wiedzą co dla nich dobre, bo dla ciebie duże miasto=duży zarobek. My ci tylko pokazujemy, że niekoniecznie. Łatwo się daje rady, trudniej je realizować. Nie zawsze da się lepiej, nie zawsze wystarczy działać. Chore dziecko nie wyzdrowieje, kierowca busa nie zostanie specjalistą IT, a kobieta zajmująca się dziećmi od X lat nie dostanie pracy za 3-4 tys netto, choćby nie wiem jak działali.

    Równie dobrze komuś, komu upadła firma, możesz poradzić, żeby wyjechał do Doliny Krzemowej i znalazł tam inwestora, bo przecież wielu się udało. I od razu poczujesz się lepiej, bo ty masz rozwiązanie, a on jęczy!
  • agonyaunt 21.06.19, 15:27
    >Trzeba jednak zakładać różne warianty, a nie radzić "sprzedaj" - nieprawdaż?

    Owszem. Ale najpierw trzeba się w tych wariantach rozeznać, a nie z góry zakładać, że się nie da czy nie opłaci. Niby przekonujecie mnie, że trzeba działać z sensem (przecież to oczywiste), a jednocześnie tak naprawdę wasze wpisy zniechęcają do jakiegokolwiek działania - domu nie sprzedasz, więc nawet nie próbuj, kredytu nie dostatniesz, więc nawet nie składaj wniosku, o pracy nawet nie marz, bo masz takie CV że z czym do ludzi. No doprawdy, pomocne że ho ho.

    Serio, ja nie piszę tego co piszę na podstawie pierwszego wpisu Hedny w tym wątku, czytam ją od dawna i widzę, że ona jest tak okopana na swojej pozycji, że nic jej nie ruszy. A ona naprawdę potrzebuje coś ruszyć, bo jeśli dalej będzie się kręcić w kółko, to to wszystko się skończy bardzo źle nie tylko dla niej. Od tego, że ematka zbiorowo pogłaszcze ją po głowie nie zmieni się nic.

    A Hedna nie wie co dla niej dobre, udowadniała to nie raz. Najlepszy przykład masz z tym prawem jazdy, którego potrzebuje, ale nie zrobi, bo po co. Już dawno temu dziewczyny pisały, żeby zaczęła coś robić, bo jak zostanie bez pensji męża, to dopiero będzie dramat. Kasy zawsze brakuje, ale pracy na czarno nie podejmie, bo ktoś ją podkabluje i zabiorą zasiłek (faktycznie bardzo przyjazne i pomocne to otoczenie, którego nie chce zostawić). Współczuję jej trudnej sytuacji z synem, ale niechęci do wyjścia z marazmu kiedy sytuacja się trochę poprawiła (bo część opieki przejęła placówka) współczuć już nie potrafię. Zwłaszcza po bodaj ostatnim wątku, gdzie dziewczyny dawały naprawdę dużo sensownych rad, na które Hedna miała tylko jedną reakcję "nie, bo".
  • katja.katja 21.06.19, 20:45
    To może być depresja, w jej przypadku wcale się nie dziwię.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • agonyaunt 21.06.19, 21:20
    No jest, przecież sama pisała, że się leczy na nerwicę i depresję. Lekami od psychiatry, bo "Psychoterapia mnie nie przekonuje. Próbowałam dawno temu, mam nie najlepsze doświadczenia." To cytat z lutego tego roku; dziewczyny sugerowały, żeby szukała lepszego, bo same leki to za mało, a dobra psychoterapia naprawdę pomaga przy leczeniu, ciekawe czy tę radę też olała.
  • katja.katja 21.06.19, 21:25
    Tak? Psychoterapia pomaga? Byłaś? Korzystałaś? Ja tak.
    Nie mając nieuleczalnie chorego dziecka i 30 kg otyłości. I co? I nic.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • agonyaunt 21.06.19, 21:36
    Gazeciarz, nie trywializuj. Jesteś tylko kreacją forumową, która nie może się zdecydować czy jest babką czy facetem, jednego dnia jest zajebiste, drugiego lata do kochanka, trzeciego tyje 30 kilo i diagnozuje u siebie ZA. Hedna ma poważny problem i twoje urojone doświadczenia w niczym jej nie pomogą.

    Tak, psychoterapia pomaga w leczeniu depresji, każdy specjalista ci to potwierdzi.
  • katja.katja 21.06.19, 22:05
    Nie zawsze pomaga.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • zuleyka.z.talgaru 23.06.19, 07:32
    Przy takich problemach to leki spokojnie ogarną temat na kilka lat zanim człowiek chce pójść na psychoterapię, która tak naprawdę jest kosztowna a zanim cokolwiek wniesie to może trwać kilka lat.
    Godzina psychoterapii 100zł, spotkania raz na tydzień, czyli w miesiącu 400zł....raczej hedna nie ma takiej kasy, lepiej kupić opakowanie tabsów za 60zł na kwartał.
  • ichi51e 23.06.19, 08:34
    A kase zainwestowac w terapie dziecka. Lepiej funkcjonujace dziecko = lepszy stan psychiczny matki.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hedna 21.06.19, 23:47
    a może nie robi bo jej nie stać?
  • cosmetic.wipes 21.06.19, 21:00
    agonyaunt napisała:

    > Ty też z frakcji "na pewno się nie da więc nawet nie warto próbować"?
    >
    > Nie wynająć, tylko sprzedać. W wielkim mieście płacić więcej, ale też zarabiać
    > więcej, bo to się wiąże. Zyskać czas i kasę na dojazdach do lekarzy. Mieć lepsz
    > y dostęp do opiekunek, żeby czasami móc wyjść z domu. Kurczę, kalkulator w rękę
    > i wszystko uczciwie policzyć, można by się zdziwić jak to droższe życie faktyc
    > znie kosztuje mniej.


    Policz uczciwie ile weźmiesz za mieszkanie na prowincji, ile będziesz czekać, żeby sie sprzedało, kto da im kredyt na conajmniej drugie tyle, o ile droższe jest życie w dużym mieście, a to wszystko zakładając, że mieszkanie na prowincji jest ich własnością, splaconą i niezadluzoną.

    A teraz przyznaj, że palnelas głupotę.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 23:24
    I kto ma kupić mieszkanie na zadupiu za cenę takiego w dużym mieście?
  • katja.katja 21.06.19, 12:13
    I wszystkie rodziny mają przenieść się do dużego miasta?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • z_lasu 21.06.19, 12:19
    Przede wszystkim dlatego, że ma tam lokal, za który nie musi płacić czynszu. Albo ma wsparcie rodziny. Albo ogród, na którym nawet niepełnosprawne dziecko może się bawić bez ciągłego dozoru. Albo po prostu może wyjść na spacer nie musząc znosić obcych gapiących się i szepczących ludzi. Skończyłabym w psychiatryku, gdybym musiała siedzieć zamknięta w klatce z osobą wymagającą stałej opieki.
  • agonyaunt 21.06.19, 12:26
    >Albo po prostu może wyjść na spacer nie musząc znosić obcych gapiących się i szepczących ludzi.

    Takie coś to akurat częściej na prowincjismile
  • z_lasu 21.06.19, 12:28
    G..no prawda. W prowincji ludzie się znają. No i łatwiej o spacer na odludziu.
  • agonyaunt 21.06.19, 12:48
    Nie gówno prawda, tylko kwestia ludzi. Widuję w okolicy sporo niepełnosprawnych dzieciaków, a jakoś nie widzę, żeby ktoś się gapił czy wytykał palcami, za to widzę dużo serdecznych zachowań. Pewnie mieszkam w jakiejś dziwnej bańcesmile
  • katja.katja 21.06.19, 20:43
    Sama masz dziwną bańkę z tego co piszesz.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 23.06.19, 08:36
    a masz niepelnosprawne dziecko? Bo wiesz patrzac z boku to zupelnie inaczej wyglada.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.06.19, 08:07
    Bo ma tam dom po kosztach?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bi_scotti 21.06.19, 14:07
    mum2004 napisała:

    > Mylisz się, znam bardzo wiele matek z dziećmi wymagającymi opieki, z zespołem
    > downa, autyzmem, chorobami genetycznymi, które normalnie pracują. No ale zawsz
    > e można założyć, że się nie da.

    To, ze inne matki moga, w zaden sposob nie rowna sie temu, ze moze Hedna! Kazdy z nas idzie swoja sciezka, ma swoje challenges, swoje "da sie albo nie". Nie wolno czynic takich porownan, by default sa niesprawiedliwe i bez sensu, sorry ...
    Niemniej, zgadzam sie, ze dobrze by bylo gdyby Hedna wyszla z domu. Ja mysle, czytajac watki, ze ona sama nie zdaje sobie sprawy jak bardzo by to pomoglo jej samej, jej dzieciom, jej malzenstwu, de facto calej rodzinie. Tak, to jest rudny krok, nikt tego nie neguje, ale warto, naprawde warto podjac ryzyko! W jakims sensie utrata pracy przez meza moze sie okazac fantastic opportunity, kwestia tylko czy Hedna (i jej maz) bada chcieli z tego skorzystac ... Jeszcze raz: good luck, z calego serca good luck!


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • hedna 21.06.19, 17:31
    Dziękuję, bardzo.
    Piszecie o prawie jazdy, oczywiście ,że o tym myslę, ale za co? jak już coś odłożę to zaraz jest jakas dziura. Dla kogoś to może śmieszne, dla mnie 1350zł to sporo.
  • betty_bum 21.06.19, 17:37
    Tak uczciwie, jak jest u was z transportem? Mąż nie dowiezie cię do firmy, żebyś w nocy posprzątała, sam też nie pojedzie?
    Oczywiście, że to nie praca marzeń, ale chyba nie macie wyboru.
  • hedna 21.06.19, 17:40
    Nie dowiezie mnie nigdzie, bo dzieci nie zostaną same w domu.
    Poszłabym na jakieś sprzątanie, całkiem niedawno szukałam takiej pracy na wieczory i póki co nic.
  • betty_bum 21.06.19, 17:47
    Dzieci wsadza się do samochodu i jadą. Czytałam wiele Twoich wątków i jesteś mistrzynią w wynajdowaniu problemów. Masz w życiu ciężko, chore dziecko to poważny problem, nikt temu nie zaprzeczy, ale nie jesteś jedyna w takiej sytuacji.
  • princy-mincy 22.06.19, 00:00
    A czemu na wieczory a nie na te godziny, gdy syn jest w przedszkolu? Pytam całkiem serio.
    Ja nie lubię, gdy pani do sprzątania przychodzi wieczorem lub w weekend. Wolę, gdy sprząta wtedy, gdy dzieci są poza domem.
  • katja.katja 21.06.19, 20:50
    O rany. Co z Wami baby? Naprawdę nie znacie życia? Baba ciężko harująca przy ciężko upośledzonym dziecku i sama schorowana ma jeszcze zasuwać na nocne zmiany? Kiedy ma odpoczywać? Same pierdzicie w stołek w pracy biurowej, mając najczęściej do ogarnięcia 1- 2 zdrowych dzieci.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • aga_mon_ber 22.06.19, 16:05
    To sie nazywa zazdrosc.
    Znam w realu mztki z chorymi dziecmi, ktorym inne baby zazdroszcza siedzenia w domu.
  • makurokurosek 21.06.19, 17:39
    Zawsze można korzystać z komunikacji miejskiej lub podmiejskiej, ewentualnie roweru. Ja mam prawko ale nie czuję się za kółkiem dobrze jeżdżę więc rowerem, twój syn ma 9 lat więc jak najbardziej może z takiego środka komunikacji korzystać. Nie wiem jakie upośledzenie ma twój syn, ale skoro dzieci z ZD mogą jeździć rowerami to twój syn chyba też , prawda. Robienie z męża który jest w pracy kierowcy jest po prostu śmieszne.
  • hedna 21.06.19, 17:41
    No właśnie, nie wiesz.
  • makurokurosek 21.06.19, 21:07
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • katja.katja 21.06.19, 21:11
    Ona sama jest też ciężko schorowana. Nie znasz sytuacji zatkaj jadaczkę i ciesz się, że ma zdrowe dzieci.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • makurokurosek 21.06.19, 21:41
    Cóż za merytoryczna i kulturalna wypowiedz.
  • hedna 21.06.19, 23:53
    idziesz na rekord
  • betty_bum 21.06.19, 17:43
    Są miejsca gdzie nic nie dojeżdża.
  • cosmetic.wipes 21.06.19, 21:10
    makurokurosek napisała:

    Nie wiem jakie upośledzenie ma twój syn, ale skoro dzieci z ZD mogą jeździć
    > rowerami to twój syn chyba też , prawda. Robienie z męża który jest w pracy kie
    > rowcy jest po prostu śmieszne.

    Dziecko z kilkoma chorobami w tym padaczką ma jeździć na rowerze?
    Oxujałaś?


    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • makurokurosek 21.06.19, 21:42
    Czy jestem duchem świętym, że mam wiedzieć jak bardzo upośledzone psychicznie i jakie inne choroby ma to dziecko?
  • chatgris01 21.06.19, 21:48
    Nie wiesz, ale się wypowiesz, co?

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • zuleyka.z.talgaru 22.06.19, 23:28
    To na ch.... się wypowiadasz.....
  • ichi51e 23.06.19, 08:42
    nieumiejetnosc jazdy na rowerze jest w kryteriach autyzmu suspicious

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • little_fish 23.06.19, 08:45
    Serio? Znam autystyków jeżdżących na rowerze...
  • szpil1 21.06.19, 21:44
    hedna napisała:


    > Piszecie o prawie jazdy, oczywiście ,że o tym myslę, ale za co? jak już coś odł
    > ożę to zaraz jest jakas dziura. Dla kogoś to może śmieszne, dla mnie 1350zł to
    > sporo.

    To ile teraz płacisz za jazdę konną córki? Kiedyś pisałaś, że 450 zł za 10 jazd. Może jednak czas wytłumaczyć córce, ze jednak są ważniejsze wydatki?
    A nie czekaj... na pewno niedasię, bo niedasię.
  • berdebul 21.06.19, 23:19
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • vitreous 21.06.19, 23:36
    Skąd ten ton? To autorka sama zaznacza, że podana kwota to dużo pieniędzy. To oczywiste że prawo jazdy jest w jej wypadku inwestycją, a jazda konna córki życiem ponad stan.
    Może to i niesprawiedliwe, ale postrzegam hedne jako roszczeniową i licząca na wsparcie finansowe od innych, w tym forumowiczek.
  • hedna 21.06.19, 23:56
    Bardzo to jest przykre.
  • makurokurosek 22.06.19, 00:12
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • vitreous 22.06.19, 13:30
    Przykre w moim mniemaniu jest to, że nie podejmujesz wysiłku by poprawić byt swój i swoich dzieci.
  • berdebul 22.06.19, 09:44
    Stąd, że próbujesz kogoś rozliczać z pieniędzy, do czego ni masz żadnego prawa. Ty i Makurokurosek rozścicie sobie prawo do oceniania, wiedząc bardzo niewiele o Hednie, jej sytuacji, czy zdrowiu jej dziecka.
    Typ „nie wiem, ale się wypowiem i obrzucę kogoś błotem”. Bleee.
  • vitreous 22.06.19, 11:32
    Gdzie próbuję rozliczać i gdzie obrzucam błotem? Czy nie zagalopowałaś się? Poczytałam wątki Hedny i mam prawo na tej podstawie mieć swoje zdanie i uważać, że nie stac tej rodziny na jazdy konne i lepiej te środki przeznaczyć na kurs prawa jazdy. Z czym masz problem z moją wypowiedzią ?
  • berdebul 22.06.19, 11:49
    Za konie płaca dziadkowie. Gdyby chcieli wydać te pieniądze na podróż na Malediwy, strój myszki miki, albo przekazać na Caritas/WOŚP, lub spalić to jest to ich PRAWO.
  • betty_bum 22.06.19, 12:39
    Dawanie tego na co ma się kaprys, a nie tego co jest potrzebne jest trochę słabe.
  • aamarzena 22.06.19, 12:52
    Naprawde sprawienie wnuczce przyjemności jest słabe? Poza tym karnet na konie jest trzykrotnie tańszy niż prawo jazdy, a nie wiemy jakim budżetem dysponują dziadkowie.
  • betty_bum 22.06.19, 12:56
    Słabe jest oderwanie pomocy od potrzeb. Żyjąc w trybie od kryzysu do kryzysu można się wykończyć psychicznie, a dzieciom jest potrzebna zdrowa i żywa matka.
  • vitreous 22.06.19, 13:23
    @berdebul nie wskazałaś gdzie rzekomo rozliczamy I obrzucam błotem. Na przyszłość życzę więcej rozsądku w wydawaniu tak kategorycznych stwierdzeń.
    Co do karnetu, to wiemy ze oplacili to dziadkowie, którzy mają dowolność w dysponowaniu swoimi pieniędzmi i czy ktoś to neguje? Oczywistym z kolei jest to, że te lekcje były pokrywane uprzednio z budżetu domowego. A pomoc dziadków nie pokrywa rzeczywistych potrzeb tej rodziny.
  • berdebul 22.06.19, 13:27
    Rozszczeniowa i licząca na pomoc, to nie jest obrzucanie błotem? big_grin big_grin
    Już sie pojawiły głosy, że dziadkowie powinni zapłacić za prawko (3x tyle co za konie...). uncertain
  • vitreous 22.06.19, 13:39
    Nie,napisałam wyraźnie, że takie mam odczucia czytając jej wątki. Nie jest to obrzucanie błotem.
  • szpil1 22.06.19, 13:57
    berdebul napisała:

    > Już sie pojawiły głosy, że dziadkowie powinni zapłacić za prawko (3x tyle co za
    > konie...). uncertain

    To był mój pomysł i nie kłam - nie pisałam, że powinni zapłacić. Sugerowałam, że można by porozmawiać, aby na jakis czas zamiast finansowania koni skupić się na odłożeniu pieniędzy na prawo jazdy. Może dziadkowie mogliby pożczyć potrzebną sumę? Nikt im nie każe płacić, ale rozsądni ludzie przyjmą do wiadomości, ze prawo jazdy to konieczność w tym przypadku, a jazdy konne - niestety zbędny luksus. Córka chyba też jest na tyle duża, by zrozumieć, ze nie zawsze można mieć co się chce, że na jakiś czas konie idą w odstawkę, bo są pilniejsze potrzeby w rodzinie.


  • berdebul 22.06.19, 14:54
    Jazdy konne to namiastka normalności i coś, co sprawia dziecku przyjemność. Oczywiście, możemy założyć, że istnieją dzieci, ktore ze spokojem przyjmą wszystkie konsekwencje braku kasy, odebranie ukochanych koni, brak spokoju w domu (o czym pisała Hedna w kontekście świadectwa i średniej) i przy okazji nie znienawidzą brata.
  • betty_bum 22.06.19, 15:57
    Namiastką normalności jest też jedzenie, a u nich nawet na to chyba swego czasu brakowało.
  • makurokurosek 22.06.19, 20:22
    W sytuacji kryzysu trzeba skupić się nad takim rozwiązaniem by w przyszłości taki sam kryzys się nie powtórzył. Nawet jeżeli mąż autorki nie wyleci teraz z pracy to jeżeli ta nie zmieni swojej postawy i jej mąż nadal będzie opuszczał miejsce pracy by ją zawieźć do lekarza to szybko z pracy wyleci. Tak więc albo autorka nauczy sie korzystać z komunikacji miejskiej albo musi zrobić prawko. Skoro mąż ma zarabiać to nie może być jej szoferem .
  • hedna 21.06.19, 23:55
    Zaskoczę Cię - da się . Karnet opłacili dziadkowie na współkę
  • szpil1 22.06.19, 06:57
    hedna napisała:

    > Zaskoczę Cię - da się . Karnet opłacili dziadkowie na współkę

    To może porozmawiać z dziadkami, zeby zamiast karnetu opłacili (chociaż częściowo) lub pożyczyli pieniądze na prawo jazdy? To w twoim przypadku bardzo dobra inwestycja natomiast jazda konna córki to niestety luksus.
  • berdebul 22.06.19, 09:42
    To okruch normalności i ukochane hobby. W rodzinie, w której jeden jej członek wymaga stałej opieki, specjalistów, terapii etc innym dzieciom jest bardzo trudno. Czepianie się tych koni i ciąganie dziewczynki do stadniny, kiedy tylko brat będzie jeździł (w ramach terapii) to wyrafinowana tortura. uncertain
  • marisol25 22.06.19, 10:04
    No super.tylko że autorce potrzebne jest też prawo jazdy a na obie te rzeczy jej nie stać.prawko ułatwiłoby życie,pozwoliło się uniezależnić a może i znaleźć pracę.wiec?ja rozumiem że konie są dziecku potrzebne ale w momencie kiedy sytuacja finansowa w domu jest dramatyczna ,to może warto przemyśleć sprawę.wiesz ile jest dzieci które nie realizują swojego hobby bo rodziców nie stać?i są to dzieci z np rodzin wielodzietnych albo mające chore rodzeństwo,serio hedna nie jest jedyna w takiej sytuacji...a tu konie be,praca be,prawko be -niczego nie można ruszyć,niczego zmienić.marazm jojczenie i tak bez końca.
  • berdebul 22.06.19, 10:16
    Jeżeli znajdzie pracę, to przestanie dostawać zasiłek na dziecko, ktory w przeciwieństwie do pracy jest 100% pewny i zawsze wypłacany na czas. uncertain
  • betty_bum 22.06.19, 12:41
    Nie wystarcza on jednak na życie z chorym dzieckiem.
  • cruella_demon 22.06.19, 10:23
    W innych wątkach padały konkretne, sensowne rady. Jak uratować te konie dla córki, a zaoszczędzić na terapiach, prywatnych wizytach korzystając z NFZ, jak skracać kolejki i co się dziecku należy. Gdyby hednie zależało na radach, to by z nich skorzystała.
    Schemat jej wątków jest przewidywalny aż do bólu.
  • hedna 22.06.19, 10:46
    Korzystam z wdzięcznością z części rad uzyskanych od dziewczyn stąd.
  • makurokurosek 22.06.19, 10:23
    Najpierw spełnia się podstawowe potrzeby,a dopięte później pozwala sobie na luksus. W tym przypadku podstawowa potrzeba jest albo prawko albo bilet miesięczny na komunikację miejską czy podmiejska . Jeżeli mąż autorki ma zarrabiac to nie może w godzinach pracy robić za szofera autorki
  • berdebul 22.06.19, 11:15
    Dziadkowie płaca za konie, ich prawo. Gdyby kupowali brokatowe sukienki (ku uciesze wnuczątka) to wciąż ich pieniądze, ich wybór. Należy zabronić dawać prezenty, czy powiedziec „chcemy pieniądze i wydamy wedle własnego widzimisia”?
  • marisol25 22.06.19, 12:13
    berdebul napisała:

    > Dziadkowie płaca za konie, ich prawo. Gdyby kupowali brokatowe sukienki (ku uci
    > esze wnuczątka) to wciąż ich pieniądze, ich wybór. Należy zabronić dawać prezen
    > ty, czy powiedziec „chcemy pieniądze i wydamy wedle własnego widzimisia”?
    Dziadkowie dają rybę zamiast wędki.bo powinni zasponsorować matce prawko żeby polepszyć ogólna sytuację życiową.serio uważasz że dziadkowie którzy dają na brokatowe sukienki lub luksusowy sport ,w momencie jak finanse rodziny leżą i kwiczą ,są w porządku?
    Rozumiem chęć zapewnienia dziecku odrobiny przyjemności ale to mi pachnie nieprzystosowaniem i roszczeniowoscia.miliony dzieci na świecie chciałoby coś czego nie mogą ,chwilowo,dostać.i przystosowują się.natomiast tu nie bo nie i koniec.rodzina powinna współdziałać,każdy z czegoś tam rezygnuje jak cienko przedzie.mozna zastąpić konie czymś innym,choćby na chwilę.no ale lepiej jesc tynk i żalić się na forach.
  • berdebul 22.06.19, 13:21
    Dziadkowie dają, co chcą. Nie ma obowiązku sponsorowania dorosłych dzieci, ani wnuków. Mają ochotę płacić za konie, to płacą.
    Dyktowanie dorosłym ludziom, co mają zrobić z własnymi pieniędzmi jest słabe.
  • marisol25 22.06.19, 21:53
    berdebul napisała:

    > Dziadkowie dają, co chcą. Nie ma obowiązku sponsorowania dorosłych dzieci, ani
    > wnuków. Mają ochotę płacić za konie, to płacą.
    > Dyktowanie dorosłym ludziom, co mają zrobić z własnymi pieniędzmi jest słabe.
    Rotfl.
    Obracasz kota ogonem w idiotyczny sposób.nie chodzi o dyktowanie dorosłym ludziom na co mają wydawać kasę i co sponsorować.ci co mają olej we łbie sami wiedza jak pomagać i na pewno nie postępują jak ci tutaj.
    Rozmowa w ogóle nie dotyczy problemu sponsorowania dorosłych ludzi ,jakbyś nie ogarnęła tylko mądrej pomocy.a pchanie kasy w luksusowy sport jak nie ma co do gęby włożyć to jakby trochę debilne.
  • hedna 22.06.19, 22:28
    Uważaj.
  • marisol25 22.06.19, 22:40
    hedna napisała:

    > Uważaj.
    Excuse me?XD
  • betty_bum 22.06.19, 12:53
    Hipoterapia to nie jest terapia ratująca życie, można pozwolić sobie na przerwę. Jeśli mama zrobi prawo jazdy, znajdzie pracę to będzie mogła opłacić zajęcia. Jej syn zawsze będzie wymagać pomocy, muszą myśleć perspektywicznie, za kilka lat ludzie nie będą chętnie wpłacać na rehabilitację, nie będzie tych kilku godzin wolnych w ciągu dnia.
  • demodee 22.06.19, 18:01
    > Jeśli mama zrobi prawo jazdy
    Nie ma 100%, że Hedna zrobi prawo jazdy, nawet, jeśli zapłaci za kurs i ukończy go. Mnóstwo ludzi podchodzi wiele razy do egzaminu i go nie zdają.
  • betty_bum 22.06.19, 18:31
    Co ma zrobić ich rodzina w obliczu utraty dochodów, jeśli przy pracującym mężu i tak często byli pod kreską?
  • ichi51e 23.06.19, 08:46
    Nie mowiac juz o tym ze nie kazdy nadaje sie domprowadzenia auta

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • vitreous 23.06.19, 09:00
    @ichi51e no tak, po co w ogóle próbować. Sankcjonujesz bierność autorki wątku.
  • ichi51e 23.06.19, 09:12
    No ale co ona ma zrobic? Realne rady poprosze.
    Warunki
    Praca w godzinach 8-15
    Okazjonalnie z dnia na dzien mozesz sie nie stawic
    Nie tlumaczenia
    O wiem - moglaby bloga zalozyc!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • double-facepalm 23.06.19, 09:17
    ichi51e napisała:

    > No ale co ona ma zrobic? Realne rady poprosze.
    > Warunki
    > Praca w godzinach 8-15
    > Okazjonalnie z dnia na dzien mozesz sie nie stawic
    > Nie tlumaczenia
    > O wiem - moglaby bloga zalozyc!
    >
    Jest sporo fajnie platnych dorywczych prac zdalnych dla zagramanicy, nawet z b prosta znajomością jezyka. jezeli hedna się boi dorobić to umowa na dziadziusia (dziadzius czyli ojciec hedny jest w wieku mocno produkcyjnym i nieemerytalnym). Tak wiem ze zawodowke skończyła miliard lat temu i po obce mu umie powiedzieć "janiepanimaju"
  • hedna 23.06.19, 10:54
    Jaką znowu zawodówkę??
  • ichi51e 23.06.19, 09:19
    Hedna ma prace jest nia opieka nad niepelnosprawnym dzieckiem - taka glupia niewdzieczna slabo platna robota. www.gazetaprawna.pl/amp/945942,5-swiadczen-jakie-moze-otrzymac-opiekun-osoby-niepelnosprawnej.html Zaleznie od tego jakie ujawniaja dochody moze w niej roznie zarabiac. Jej sie iscoe do pracy najprawdopodobniej zwyczajnie nie oplaca. A ze praca ciezka? Kurcze nawet ponarzekac nie mozna?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • vitreous 23.06.19, 09:44
    @ichi51e Jak zaczniesz pisać w miarę zrozumiale i zaczniesz używać przecinków, to będzie wiadomo co możesz mieć na myśli i ułatwi to rozmowę z Tobą.
  • betty_bum 23.06.19, 10:01
    Praca Hedny ma zasadniczą wadę. Nie wystarcza na utrzymanie rodziny na akceptowalnym przez nią poziomie.
    1300 plus 2x500 plus jakieś dodatki to dużo więcej niż płaca minimalna i wraz z dochodami męża, który w swoim zawodzie może zarobić zdecydowanie więcej niż minimalna powinni dawać radę, a nie dają. Jedynym więc sposobem jest zwiększenie dochodów, czyli praca za więcej niż 1300 (teraz to już chyba nawet 1500) zakładając, że nie ma już na czym oszczędzać. Żadna inna cudowna rada się nie pojawi. Znaleźć i utrzymać taką pracę będzie jej dużo trudniej niż innym, ale chyba alternatywa nie istnieje, a przynajmniej nikt jej nie wskazał. Jej mąż jest pracownikiem fizycznym więcej niż 10-12 godzin pewnie nie da rady pracować choćby pękł.
  • aamarzena 23.06.19, 11:03
    Najnizsza krajowa ok 1600 minus koszty dojazdu, minus zwolnienie lekarskie na choroby dziecka nie ma sensu. Musiałaby zarobić zdecydowanie więcej niż najnizsza by to się opłaciło.
  • betty_bum 23.06.19, 11:11
    To co ma zrobić? Czekać aż znowu nie będzie w domu nic do jedzenia i wyłączą jej gaz?
    Co jeśli mąż nie dogada się z szefem i w tym miesiącu nic nie wpłynie im na konto?
  • chococaffe 23.06.19, 11:15
    Zgłosić się do gminy i zapytać o bezpłatne (a nawet takie ze stypendium) szkolenia , w tym takie, ktore dają różne uprawnienia.
  • double-facepalm 23.06.19, 10:59
    Eichi51e napisała:

    > Hedna ma prace jest nia opieka nad niepelnosprawnym dzieckiem - taka glupia niewdzieczna slabo platna robota. www.gazetaprawna.pl/amp/945942,5-swiadczen-jakie-moze-otrzymac-opiekun-osoby-niepelnosprawnej.html Zaleznie od tego jakie ujawniaja dochody moze w niej roznie zarabiac. Jej sie iscoe do pracy najprawdopodobniej zwyczajnie nie oplaca. A ze praca ciezka? Kurcze nawet ponarzekac nie mozna?
    >
    Pięciu benefitow naraz hedna nie otrzyma. Takie artykuly to clickbait. Znam matkę czwórki, w tym jednego dziecka w bardzo podobnej sytuacji do Tusia (tez pod opieka placowki i najstarszy z czworga), która przy tym kotle organizacyjnym i własnych problemach ze zdrowiem daje rade robić dość "chodliwe" rękodzieło na bazarek charytatywny na fb (dochód idzie na subkonto autysty).
  • vitreous 23.06.19, 09:37
    Autorka póki co nie zamierza nic robić, dużo kobiet stąd daje jej lepsze lub gorsze porady. Ze strony Hedny jest tylko szukanie wymówek i zdziwienie, że wizyty u specjalistów są kosztowne. Naprawdę tego nie widzisz? Ja na miejscu autorki zabrałabym się za podnoszenie kwalifikacji, dorabianie i robienie prawa jazdy.
  • berdebul 23.06.19, 09:45
    Wiesz, mnie mocno zdziwiła konsultacja u pana lekarza za 900 pln. Raczej krótko trwająca. uncertain
  • double-facepalm 25.06.19, 17:52
    Hedna juz przy kwocie rzędu 150-200zl zaczela tu zakładać wątki.
  • little_fish 23.06.19, 10:38
    Nie może dorabiać. W każdy razie nie legalnie
  • bazia8 21.06.19, 10:22
    Hedna odbierasz pocztę gazetowa?

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • hedna 21.06.19, 10:59
    tak
  • bazia8 21.06.19, 12:26
    Po południu napiszę

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • hedna 21.06.19, 11:01
    Możliwe,że nie wszystko jeszcze stracone!! W firmie w której pracuje mąż nawarstwiło się trochę problemów, terminy itd
  • sundace46 21.06.19, 11:19
    To jak stracił tę pracę czy nie? Zdecyduj się.