Dodaj do ulubionych

Kontakt z przyrodnim rodzeństwem, czy to ma sens?

22.06.19, 22:57
Zmarł mój ojciec, zostawił 3 dzieci, dorosłych. W tym mnie. Z ojcem miałam kontakt ujemny. Tamte dzieci, pozostała dwójka, miała z nim kontakt, mieszkali razem.

Teraz trwa sprawa o spadek.
"Rodzeństwo" jest młodsze (o 7 i 9 lat), źle do mnie nastawione, nie chce współpracować, próbuje oszukać, kantuje, udziela mylnych informacji o zmarłym.

To nasze pierwsze kontakty. Nie było żadnej sprawy sądowej, mimo że założona została ponad 10 miesięcy temu. Wszystko w toku.

Potrzebuje spojrzenia z boku. Myślicie że lepiej pogrzebać ten kontakt i po prostu robić swoje, czy próbować rozwiać, mimo jawnej niechęci.
Uznać sprawę za przegraną i traktować bezceremonialnie? Czy nie palić mostów?
To ma przyszłość?

Ojciec wrogo ich do mnie nastawił a może oni jego.. Ogólnie intrygi są tutaj na porządku dziennym. Chciałabym, żeby ten etap się już skończył. Jednak oni nie palą mostów i uważają że słowami. Może to taktyka.

Traktowalibyście to jako sznase na poznanie członków rodziny czy jednak ostrzej, jako przeciwników i kogoś o kim trzeba szybko zapomniec.?
Edytor zaawansowany
  • cosmetic.wipes 22.06.19, 23:06
    To są obcy ci ludzie posiadający przypadkowo wspólną z tobą cześć materiału genetycznego.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • mysz1978 22.06.19, 23:11
    z tego co piszesz, to raczej na pewno nei chcialabym meic z nimi nic wspolnego... Zapewne sa obrazeni, ze musza sie z Toba dzielic spadkiem - pewnie gdybys z niego zrezygnowala, to bylby milsi wink Czujesz jakąs więź z nimi??? Nie? To ich olej... Malo prawdopodobne zeby relacja, ktora zaczyna sie w takiej sytuacji, miala szanse sie rozwinac...
  • mrs.solis 22.06.19, 23:15
    Mysle tak samo.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • bo_ob 22.06.19, 23:09
    fredzla napisała:

    > Traktowalibyście to jako sznase na poznanie członków rodziny

    Tak.
  • beverlyja90210 22.06.19, 23:12
    To zależy od Ciebie jak ty czujesz, ja na pewno umówiłaby się z nimi na obiad gdzieś w knajpie na neutralnym gruncie i porozmawiała,starał się wyjaśnić skąd ta niechęć itp.
  • malgo21 22.06.19, 23:12
    > "Rodzeństwo" jest młodsze (o 7 i 9 lat), źle do mnie nastawione, nie chce współpracować, próbuje oszukać, kantuje, udziela mylnych informacji o zmarłym.

    Jaką konkretnie przyszłość widzisz przed wami wobec powyższego?
    Sprawę spadkową traktujesz serio, skoro nie wspolpracują to może nawet z pomocą prawnika. To nie przekreśla jakiejś tam przyszłości. Już prędzej przekreśli ją fakt, że z tej sytuacji wyjdziesz z poczuciem krzywdy.
  • 35wcieniu 22.06.19, 23:14
    " Myślicie że lepiej pogrzebać ten kontakt i po prostu robić swoje, czy próbować rozwiać, mimo jawnej niechęci.
    Uznać sprawę za przegraną i traktować bezceremonialnie? Czy nie palić mostów?
    To ma przyszłość? "

    Niespecjalnie rozumiem co chcesz uznać za przegraną. Chodzi Ci o sprawę spadkową czy o kontakty z nimi?

    Sprawy spadkowe i inne formalne jeśli są należy doprowadzić do końca zgodnie z prawem, a później zaniechać kontaktów i tyle, dla mnie to dość oczywiste.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • milva24 22.06.19, 23:29

    >
    > Sprawy spadkowe i inne formalne jeśli są należy doprowadzić do końca zgodnie z
    > prawem, a później zaniechać kontaktów i tyle, dla mnie to dość oczywiste.
    >
    Zgadzam się. Co ludzie nie są obojętni tylko jawnie niechętni i próbują Cię oszukać. Nie widzę sensu w utrzymywaniu kontaktów z takimi osobami.
  • mum2004 24.06.19, 19:42
    35wcieniu napisał(a):


    > Sprawy spadkowe i inne formalne jeśli są należy doprowadzić do końca zgodnie z
    > prawem, a później zaniechać kontaktów i tyle, dla mnie to dość oczywiste.
    >
    Dla mnie również oczywiste, i nie odpuszczałabym spraw spadkowych, pewnie im o to chodzi.
  • barattolina 22.06.19, 23:27
    Dziwią mnie wcześniejsze odpowiedzi.
    Jest rodzeństwo. Wcześniej nie mieli kontaktu, nic o sobie nie wiedzą.
    Spotykają się teraz w trudnych okolicznościach. Być może obustronna niechęć wynika z tego, ze ktoś ich zle do siebie nastawił.
    A wy radzicie ich skreślić, bez nawiązania jakiejkolwiek próby normalnego, ludzkiego kontaktu? Serio???

    W każdej sytuacji tak postępujecie ?
    Ja rozumiem, ze o swoje sprawy (tutaj spadek) trzeba zabdać, ale litości - to jest rodzeństwo, jakby nie patrzeć.
  • bo_ob 22.06.19, 23:30
    Otóż to.
  • milva24 22.06.19, 23:31
    Napisała, że te osoby próbują ją oszukać, jak dla mnie to je skreśla. Poza tym jeśli przez kilkadziesiąt lat nie utrzymywali kontaktów a teraz są one wrogie to częściowo wspólny materiał genetyczny naprawdę nic nie znaczy.
  • bo_ob 22.06.19, 23:34
    Przecież oni w ogóle się nie znają.
  • 35wcieniu 22.06.19, 23:40
    No właśnie. To po co ma wchodzić w większą niż formalne sprawy wymagają interakcję z obcymi ludźmi, którzy są " źle nastawieni, nie chcą współpracować, próbują oszukać, kantują"?





    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 22.06.19, 23:42
    35wcieniu napisał(a):

    > No właśnie. To po co ma wchodzić w większą niż formalne sprawy wymagają interak
    > cję z obcymi ludźmi, którzy są " źle nastawieni, nie chcą współpracować, próbuj
    > ą oszukać, kantują"?

    Bo może się okazać, że zyska się nową, fajną rodzinę?
  • 35wcieniu 22.06.19, 23:48
    Ci próbujący kantować i oszukiwać, źle nastawieni ludzie to ma być ta nowa, fajna rodzina?
    Jak to czasami ludzie sobie potrafią skomplikować życie na własne życzenie... No nic, co tam kto lubi.



    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 22.06.19, 23:50
    Zacytuję barattolinę,, bo bardzo dobrze napisała: "Jest rodzeństwo. Wcześniej nie mieli kontaktu, nic o sobie nie wiedzą.
    Spotykają się teraz w trudnych okolicznościach. Być może obustronna niechęć wynika z tego, ze ktoś ich zle do siebie nastawił."

    Moim zdaniem warto to sprawdzić.
  • 35wcieniu 22.06.19, 23:53
    Gdyby napisała: "ojciec miał 2 dzieci z innego związku, wyczuwam u nich niechęć do mnie", to bym napisała: "spróbuj się zapoznać bliżej, może akurat".
    Jak czytam o kantowaniu, oszustwach i intrygach, to jak dla mnie wykracza to duuuuuuuuuuuuuuużo dalej niż "niechęć" i wchodzenie w bliższe kontakty jest proszeniem się o kłopoty, zwłaszcza że tamtych jest dwójka i działają w komitywie.
    Ale podkreślam jeszcze raz - moje zdanie, niech każdy robi jak uważa.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 22.06.19, 23:58
    Tu każdy wyraża tylko swoje zdanie.
    Moje jest takie, że warto spróbować. Ja dałabym szanse, tym bardziej, że niczym tu się nie ryzykuje. A zyskać można.
  • milva24 23.06.19, 00:02
    Ryzykuje tym, że rodzeństwo spróbuje na nią wpłynąć, żeby zrezygnowała ze swojego spadku lub jego części po czym po zakończeniu sprawy spadkowej nagle kontakty się urwą.
  • 35wcieniu 23.06.19, 00:08
    I wieloma innymi komplikacjami, miałam taką historię w dalszej rodzinie. Zanim zainteresowana kontaktami (tam była kwestia kuzynostwa odnalezionego po śmierci jakiegoś wujka czy kogoś) zorientowała się co się dzieje była już obgadana przez dwie wsie bo "po co przyjechała, czemu taka miła, pewnie ma niecne zamiary, może wie o jakimś majątku, który został, a nie jest podzielony itd." Zanim do niej dotarło okrężną drogą że sytuacja tak wygląda, to już miała rozmaite problemy łącznie z puszczaniem na jej temat plotek najgorszego kalibru i nasyłaniem miejscowych pijaków żeby ją straszyli kiedy przyjeżdżała.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bo_ob 23.06.19, 00:10
    milva24 napisała:

    > Ryzykuje tym, że rodzeństwo spróbuje na nią wpłynąć, żeby zrezygnowała ze swoje
    > go spadku lub jego części po czym po zakończeniu sprawy spadkowej nagle kontakt
    > y się urwą.

    Już nie wymyślaj smile
  • 35wcieniu 23.06.19, 00:13
    Co niby wymyśliła? Przedstawiła najczęstszy scenariusz takich sytuacji. Najprostszy i najbanalniejszy. Przy tym najbardziej możliwy. Co Ty żyjesz w jakiejś bajce gdzie wszyscy wszystkich kochają, a dodatkowa osoba do podziału spadku jest przyjmowana z otwartymi ramionami? W sytuacji gdzie dwójka rodzeństwa knuje intrygi i oszukuje nagle coś im się odmieni i pomyślą "o jaka miłą siostra, kochajmy się!"? Litości...

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • barattolina 24.06.19, 11:24
    Zakładam ze istnieje tutaj możliwość manipulacji i przekłamania danych.
    Pytanie skąd autorka wie o tych wszystkich oszustwach.

    Na ludzi trzeba uważać a bajki w życiu happy endem się nie kończą. To wiadomo.
    Trzeba przede wszystkim dbać o swoje, ale spiwsywanie rodzeństwa na straty jest błędem w tej sytuacji.
  • cosmetic.wipes 23.06.19, 12:48
    bo_ob napisała:

    > Bo może się okazać, że zyska się nową, fajną rodzinę?


    Na pewno 😄

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • milva24 22.06.19, 23:41
    A co to zmienia w kwestii oszustwa?
  • bo_ob 22.06.19, 23:42
    milva24 napisała:

    > A co to zmienia w kwestii oszustwa?

    Jakiego konkretnie oszustwa?
  • 35wcieniu 22.06.19, 23:50
    Konkretnie raczej się nie dowiesz bo nikt go tu nie przedstawi, ale autorka pisze że tamci próbują oszukiwać, kantować, że intrygi są tam na porządku dziennym. Ładować się w to więcej niż jest to konieczne w imię genetyki to absurd, ale to tylko moje zdanie, jak ktoś lubi takie ryzyko to jego sprawa.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • milva24 22.06.19, 23:51
    Jakiego konkretnie autorka nie napisała ale w pierwszym poście jest informacja, że rodzeństwo kantuje i próbuje oszukać ją w kwestiach spadkowych.
  • kosmos_pierzasty 23.06.19, 09:43
    milva24 napisała:

    > Napisała, że te osoby próbują ją oszukać, jak dla mnie to je skreśla.
    Szczególnie, że początek znajomości jest bardzo istotny i ma wpływ na jej dalszy przebieg. A do dobrych kontaktów potrzeba chęci dwóch stron. Tu jej nie widać. Wg mnie próbując się do nich zbliżyć można tylko a) narazić się na rozczarowanie (najmniejszy problem) b) stracić skrupuły w sprawie sądowej c) narazić się, że oni zaczną manipulować, udawać sympatię, by wygrać w sądzie, a potem i tak się zmyją.
    Oczywiście jest jakaś szansa na szczęśliwe zakończenie, ale wg mnie mała i gra niewarta świeczki. Ostatecznie to są jednak obcy ludzie. Współcześnie najbliżsi są często przyjaciele - taka rodzina z wyboru. Wg mnie to rozsądne. Nie żyjemy w buszu, żeby więzy krwi miały odgrywać jakąś dużą rolę w życiu.
  • barattolina 24.06.19, 09:28
    Więzy krwi odgrywają kolosalna rolę w naszym życiu.
    Czy się to komuś podoba czy nie. Da się to zauważyć w szczególności u starszych osób.
    Dzieci wychodzą z domu, przyjaciele umierają i nagle okazuje się, że są sami.
    Wtedy zaczyna się szukanie kontaktów z rodziną, ale o dobre relacje trzeba dbać o całe życie.

    Czym innym jest nawinie dać się oszukać, a czym innym dać rodzeństwu szansę i po prostu przyjrzeć im się bliżej. Podział majątku potrafi rozbić nawet najsilniejsze więzi rodzinne, więc opisana sytuacja nie jest komfortową nawet dla ludzi którzy się znają, a my tu mówimy o ludziach właściwie sobie obcych.

    Zdaje się jednak, ze autorka nie zakładała tego wątku, po to aby rozważyć inne możliwości, poza zerwaniem kontaktu.
    Już zdecydowała i oczekiwała wsparcia w swojej decyzji i je otrzymała.
    Czy będzie kiedyś żałować? Czas pokaże.
  • profes79 24.06.19, 11:00
    To są zupełnie obcy sobie ludzie którzy przez przypadek mają wspólnego ojca. Gdyby nie kwestie spadkowe to pewnie nadal na oczy by sie nie widzieli.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • barattolina 24.06.19, 11:12
    Ale wiedzą.
    I Zonk.
  • iwles 24.06.19, 11:08

    Najrozsądniejsze, co może zrobić, to nie zabiegać, ale i nie robić specjalnie tyłów.
    Żeby kiedyś w przyszłości nie mieć sobie nic do zarzucenia, że zrobiła coś, co z jej strony uniemożliwiło zacieśnienie kontaktów.
    Ale w sprawie spadkowej - robić swoje. Takie jest prawo - wszystkie dzieci są równe.

    Osobiście - olałabym takie "więzy krwi". Prawdopodobnie, na starość, więcej życzliwości i pomocy uzyskałabym od obcych sąsiadów, niż od takiego rodzeństwa.



  • barattolina 24.06.19, 11:16
    No tak.
    Nie ma co zabiegać, ani działać pod przymusem.
    Pisałam o starości dla przykładu, wszak nie ochrona przed samotnością przed śmiercią jest tutaj najważniejsza.
    Tylko po prostu. Możliwość spędzenia fajnego życia z rodzeństwem którego się nie znało.

    Oczywiście oni tez mogą okazać się osobami nie wartymi kontaktu.
    No ale ja bym chciała to sprawdzić, żeby mieć pewność zamiast zakładać ze to są źli i nic nie warci ludzie.
  • iwles 24.06.19, 11:21

    W tym wypadku, to nie jest tylko zakładanie.
    Jeżeli ktoś specjalnie (nie znając mnie i mając gdzieś "więzy krwi") perfidnie z premedytacją kluczy i mataczy, żeby działać na moją szkodę - to sorry, ale ja ręki na siłę wyciągać nie będę, żeby przekonać się, czy nie chcą mi jej odgryźć.





  • barattolina 24.06.19, 11:28
    Nie wiem czy nie jest to tylko błędne założenie.
    Napisala tylko ze rodzeństwo mataczy, ale skąd ta pewność? Opcji jest milion.
    Napisała tez ze być może ojciec zle ich do niej nastawił.
    Ojca już nie ma i zostali sami.
  • iimpala 24.06.19, 21:07
    >..ale litości - to jest rodzeństwo, jakby nie patrzeć.

    no...bez przesady...
    znasz takie powiedzenie "nie ten rodzic co urodzil a ten, co wychował"?
    Ja też mam przyrodniego brata. Moj ojciec, kiedy miłła ze 3 lata, poszedł sobie w cholerę z pewną blondi, która potem powiła mu syna. Na szczęście/nieszczęście, ojciec popadł potem w alkoholizm więc kochanka, już z synkiem, musiała zmagać się z alkoholikiem - a nie moja matka, z dziecmi (mną).
    Alkoholik zmarł przedwcześnie, kochanka zresztą też.
    Ja odezwałam się do przyrodniego brata na nk (mamy oryginalne nazwisko więc łatwo było natrafić), z ciekawosci. Nawet raz się spotkalismy.
    Miłości nie ma - nie znamy się, jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi. Nie mam potrzeby utrzymywania kontaktów z obcymi ludźmi. Jakby mi ktos powiedział, ze to "moje rodzeństwo" to obśmiałabym sie, jak norka.... Czxłowieka widziałam raz w życiu...to mój kot jest mi bliższy....
  • madzioreck 24.06.19, 23:15
    barattolina napisała:

    > ale litości - to j
    > est rodzeństwo, jakby nie patrzeć.

    No, litości - to rodzeństwo właśnie próbuje wydymać siostrzyczkę. Ty się próbujesz zaprzyjaźniać z tymi, którzy próbują Cię okraść?
  • rulsanka 23.06.19, 01:24
    Moim zdaniem nie licz na rodzinne relacje. Miałam trochę podobną sytuację, tylko siostry przyrodnie są starsze o ponad 20 lat. Poznałyśmy się, gdy ja miałam lat 18 i przez kolejne 20 byłyśmy sobie bliskie, przynajmniej tak się wydawało. Potem tata umarł. Nie zostawił po sobie majątku, bo mieszkania zostały wcześniej przepisane na siostry. Ja mieszkałam w mieszkaniu należącym do mamy, ojciec nie miał wkładu. I otóż wypłynął spadek, groszowa sprawa, kilka (!) tysięcy. W dodatku nie do odzyskania (nieruchomość do której prawa ma kilkanaście osób, z czego kilka mieszka tam od kilkunastu lat - blisko zasiedzenia). I siostry zażyczyły sobie, żebym zrzekła się spadku, bo im się należy. Żądanie padło w sądzie, w korytarzu, tuż przed wejściem na rozprawę. Żadnej normalnej rozmowy nie było. Potem w sądzie ze strony jednej z sióstr padło pytanie do sędzi, czy przypadkiem fakt że byłam nieślubnym dzieckiem nie wpływa na moje prawo do dziedziczenia? Pytanie od siostry, która "przyjaźniła się" z moją mamą.
    Szczerze zrozumiałabym, żeby walczyły o jakieś realne pieniądze. Ale walczyć o coś, czego nie ma i nie będzie? Od rozprawy mija teraz 3 lata i pieniędzy nie widać, a lokatorzy są coraz bliżej zasiedzenia. Za to stosunki z siostrami zniknęły. Ja przestałam je zapraszać na urodziny moich dzieci, one pewnie uważają, że są pokrzywdzone, że nie oddałam im gównianego spadku. Nie chce mi się wracać do tego. Kurtuazyjny sms na święta przysyła mi jedna z nich. Odpowiadam uprzejmie.
    Uważam, że skoro nawet dobre na pozór stosunki nie przetrwały spraw spadkowych, to tym bardziej nie powstaną przyjazne relacje, jeśli nigdy ich nie było.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • milva24 23.06.19, 09:29
    A może Twoim siostrom już się coś z głową na starość zaczęło robić? Jeśli przez 20 lat były w porządku a teraz nagle z tak dziwnego powodu (groszowy spadek nie do odzyskania) zaczęły się dziwnie zachowywać. Nie było w rodzinie przypadków wczesnej demencji?
  • rulsanka 23.06.19, 12:27
    Nie, wszystko z nimi poza tym ok. Po prostu udawały zgraną rodzinę dopóki tata żył. Tacie zależało na naszych dobrych stosunkach. A ja naprawdę się zaangażowałam. Prawdziwej rodziny tak naprawdę nie miałam jako dziecko. Tata ożenił się z mamą gdy miałam ponad 20 lat. Ja byłam sama z mamą i babcią, szczególnie święta były smutne. A tam była prawdziwa rodzinna atmosfera.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • szalona-matematyczka 24.06.19, 10:54
    Rulsanka, wydaje ci sie ze w tamtej rodzinie byla "prawdziwa rodzinna atmosfera"...
  • rulsanka 24.06.19, 12:40
    Ja się z nimi czułam naprawdę szczęśliwa. Ale może i racja, że było coś udawanego. Np. siostra zawsze bardzo narzekała na swoją młodszą córkę, np. mówiła, że bardzo płakała gdy ta miała się urodzić (wpadka w wieku 37 lat, siostra ultra katoliczka). Moim zdaniem nie można czegoś takiego mówić mając choćby ślad podejrzenia, że dziecko mogłoby usłyszeć. A mogło.
    Później nie skąpiła krytyki wnuczce, córce starszej córki. A to było cudowne dziecko, wesołe, mądre.
    Z kolei starsza siostra jest skupiona na pieniądzach, jest bardzo zaradna i niestety manipuluje. Ta inicjatywa, żebym zrzekła się spadku wyszła najprawdopodobniej od niej. Udało jej się namówić brata ojca, by zapisał majątek tylko jej. Więc druga siostra czuła się pokrzywdzona. Stąd pomysł, żeby uspokoić drugą siostrą datkiem ode mnie big_grin

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • profes79 24.06.19, 11:12
    Ja z kolei szczerze mając sie kopać o te kilka tysięcy to zrzekłbym się spadku, żeby sobie tylko kłopotów oszczędzić. I to bez namowy ze strony pozostałych spadkobierców...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • rulsanka 24.06.19, 12:33
    Nie kopię się. Jeśli nieruchomość zostanie sprzedana (taki jest wyrok sądu) to kwota ze sprzedaży jest do podziału. Ale ponieważ nieruchomość jest niesprzedawalna, to po prostu spadek jest czysto teoretyczny. Gdyby siostry porozmawiały ze mną normalnie na ten temat, a nie było tak, że prośba-żądanie padło na korytarzu przed rozprawą, to może brałabym pod uwagę zrzeknięcie się. Choć w sumie z jakiej racji? Ojciec je normalnie utrzymywał, gdy były dziećmi, dostały jakieś tam mieszkania. Mnie wychowywała mama, w biedzie, bez alimentów (to akurat wina mamy, że unosiła się źle pojętym honorem) . Ojciec spotykał się ze mną w dni powszednie, ale to z siostrami spędzał święta, nawet gdy były dorosłe, a ja byłam kilkulatką.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • kosmos_pierzasty 23.06.19, 09:38
    Wydaje mi się, że traktowałabym jako przeciwnika, z którym trzeba wygrać w sądzie i zapomnieć.
  • segregatorwpaski 23.06.19, 10:19
    Powalczyć o swoje i szybko zapomnieć.
  • fredzla 23.06.19, 12:54
    Dziękuję
  • angazetka 23.06.19, 16:20
    Jak przeciwników. W tej sytuacji. I walczyłabym o swoje.
  • z_pokladu_idy 24.06.19, 10:05
    Mieli tatusia dla siebie, teraz chcą cały spadek. Jesteś dla nich obcą osobą, która dybie na ich kasę. Dałabym sobie spokój z kontaktami z takimi osobami. Skoro tatuś się nie pofatygował i nawet nie przedstawił sobie rodzeństwa, teraz tego nie nadrobisz.
  • szalona-matematyczka 24.06.19, 10:46
    Podejdz do tego jak do biznesu a nie do romansu.😁Bo pozytywnych uczuc, tych prawdziwych i tak z tego nie bedzie. Co jest biznes, wiec bez emocji, pragmatycznie podejdz do tego. Zadaj przed sadem tego co ci sie zwyczajnie nalezy (ustawowo czy testamentowo) z racji, iz tatus zaplodnil twoja mamusie i koniec. Mozesz byc przy tym mila, nie musisz obrazac tych ludzi, mozesz ladnie mowic im "dzien dobry" itp., ale nie wierz w to, ze oni beda jak rodzenstwo dla ciebie. Nie daj sie.wkrecic w to, ze od dzisiaj bedziesz wielka afrykanska rodzina z tymi ludzmi, tylko dlatego, ze sie spotkaliscie w sadzie, albo ze ty ich w koncu przekonasz, ze jestes super i oni cie pokochaja. 😬 I pilnuj swoich interesow, bo ma to wplyw na los twojej rodziny, wiesz, tej prawdziwej (mama, maz, dzieci...).
  • odnawialna 24.06.19, 11:00
    Zależy jak czujesz. Moje 2 siostry przyrodnie poznałam dopiero, gdy byłam dorosła, a siostry nastoletnie. Teoretycznie ze starszą z sióstr niech będzie z Jolą - powinnam mieć lepszy kontakt, młodsza (powiedzmy Basia) to był wtedy dzieciuch, prawie 10 lat różnicy. A jednak od początku czułam, że właśnie do młodszej mi bliżej. Jola była do mnie negatywnie nastawiona. Po latach wyjaśniłyśmy sobie trochę i okazało się, że ojciec stawiał jej mnie za wzór do naśladowania, eh...
    Jednak mimo wyjaśnień nie skumałyśmy się wcale, praktycznie nie mamy kontaktu. Za to młodszą Basią rozumiemy się w pół słowa. Sprawa spadku też u nas była na tapecie. Na początku gdy nie było wiadomo o jakie sumy chodzi, to Jola aktywnie uczestniczyła w rozwoju wypadków, a jak wyszło, że to raczej problem niż spadek, do załatwiania zostałyśmy ja i Basia. A Jola na zasadzie: "gdzie mam podpisać?". W praniu wyszło, że te pierwsze wrażenia były słuszne.
  • allatatevi1 24.06.19, 12:41
    Nie ma sensu, weź adwokata, odzyskaj wszystko co ci się (jak psu buda!) należy i zapomnij że oni w ogóle istnieją.
    Jak będziesz próbować budować relacje, przepalisz mnóstwo energii, którą możesz lepiej zainwestować.
    Zainwestuj emocjonalnie to w kontakty z dobrymi ludźmi (jeśli takich wokół siebie masz) a przyniesie ci to 1000 razy więcej korzyści emocjonalnych.
    Ładowanie energii w kontakty z ludźmi źle do Ciebie nastawionymi, to jak wrzucanie ciężko zarobionych pieniędzy do studzienki kanalizacyjnej, te wydumane "więzy krwi" to głupota.
  • aagnes 24.06.19, 12:48
    ze swojego doswiadczenia zyciowego, niestety bardzo nieprzyjemnego napisze Ci: olej rodzenstwo, jak tak pogrywaja teraz, pozniej lepiej nie bedzie. bierz prawnika, koncz sprawe, bierz co swoje /zachowek/ i nie miej zadnych, zadnych, zadnych wyrzutów sumienia, i ZADNEGO umawiania sie na gębę.


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • mikams75 25.06.19, 10:40
    Zawalczyc o swoje i traktowac uprzejmie, rzeczowo i chlodno. Nie palic mostow, nie miec nadziei na serdeczne kontakty.
  • sundace46 25.06.19, 10:51
    fredzla napisała:

    Z ojcem miałam kont
    > akt ujemny.

    Jak można mieć z kimś kontakt ujemny?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.