Dodaj do ulubionych

kolega mojego dziecka

23.06.19, 12:35
Tylko opowiem, zrelacjonuję fakty, bez ocen i emocji. W zeszłą sobotę moja córka lat 16 poszła ze swoim dobrym kolegą z klasy, rówieśnikiem na urodziny wspólnej koleżanki. Impreza na drugim końcu miasta w domku jej rodziców. Wszyscy zaproszeni na 20:00. Większość miała przenocować i wrócić następnego dnia, część młodzieży dostała pieniądze na powrót taksówkami do domu. W tamtą stronę część pojechała komunikacją miejską, w tym moja córka i ten jej kolega, który mieszka obok nas. Praktycznie w samym środku miasta, gdy mieli się przesiąść na drugi autobus podeszła do nich grupa młodzieży na oko w zbliżonym wieku 16-18, mieszana, kilka dziewcząt, kilku młodych mężczyzn. Byli pijani i zachowywali się agresywnie i prowokacyjnie wobec córki i jej kolegi. Zażądali pieniędzy, zagrozili pobiciem. Wszystko trwało około minuty, gdy kolega córki zorientował się, że może być niebezpiecznie, rzucił się do ucieczki. Jest szczupły, wysportowany, uciekł bez problemu. Córka została. Oddała pieniądze i telefon, została poszarpana przez dziewczyny z tamtej grupy, jedna z nich napluła jej na włosy. Zapłakana wróciła do domu. Pojechaliśmy we trójkę (z mężem) na policję, córka złożyła zeznania. Z policji zadzwoniono do jej kolegi, który w najlepsze bawił się na imieninach, na które po ucieczce spokojnie dotarł. Przez telefon potwierdził wszystko jak było, jak mówiła córka, powiedział, że nic mu się nie stanie... i chętnie złoży zeznania, ale nie dzisiaj, bo się bawi, jutro z rodzicami przyjedzie na komisariat. Rodzice chłopaka oczywiście powiadomieni, dumni, że syn zachował się rozsądnie i nie narażał na niebezpieczeństwo. Następnego dnia złożył zeznania, policja szuka sprawców (namierzyli telefon córki, zatrzymano jedną z osób podejrzanych, sprawa rozwojowa). W towarzystwie wszyscy znają sprawę, kolega córki uczciwie zrelacjonował co i jak po dotarciu na imprezę, dla wszystkich jego zachowanie całkowicie normalne, więcej: rozsądne. Ponad tydzień minął, córka nadal roztrzęsiona, pierwszy raz w życiu padła ofiarą przemocy. Co myślicie?
Edytor zaawansowany
  • thea19 23.06.19, 12:38
    że kolega to nie kolega tylko ch***jek w rurkach a córkę należy zapisać na kurs samoobrony
  • triss_merigold6 23.06.19, 12:42
    W takiej sytuacji kurs samoobrony nic by jej nie dał (najwyżej tyle, że wcześniej zauważyłaby zagrożenie i uciekła).
  • thea19 23.06.19, 14:22
    byłaś kiedyś na kursie samoobrony, że wiesz co by jej dał lub nie?
  • triss_merigold6 23.06.19, 14:28
    Ja byłam, nie tyle samoobrony, co na regularnych treningach przez prawie 2 lata, chwilowo mam przerwę. I wiem, z jaką siłą potrafi uderzyć facet, nawet w warunkach kontrolowanych i gdy wiadomo, że atak nastąpi. Na kursie mogą ją nauczyć rozpoznawać zagrożenie i zachowywać czujność i tyle, bo nikt nie ma szans w konfrontacji fizycznej z grupą (pomijam Grom, Specnaz, Navy Seals).
  • tt-tka 23.06.19, 14:31
    thea19 napisała:

    > byłaś kiedyś na kursie samoobrony, że wiesz co by jej dał lub nie?


    Ja bylam. Pierwsze, czego uczono - rozpoznawac zagrozenie. Przydatna umiejetnosc.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kryzys_wieku_sredniego 23.06.19, 17:07
    Byłam, należy spierdalać przy tylu osobach, jak się nie da to krzyczeć ile sił w płucach. Można też się bronić ale tutaj marne szanse, ja mam nóż przy sobie i gaz, no ale pewnie to ja bym siedziała na ławie oskarżonych ale tylko wówczas gdybym była z dzieckiem, bo sama bym spier....
  • szarsz 23.06.19, 20:29
    Ja uprawiałam krav magę. Zawsze mi powtarzano, że to bardzo cenne treningi, bo wyczerpujące fizycznie i wyrabiające wytrzymałość i szybkość niezbędną do ucieczki. W razie napaści masz ewentualnie jedną szansę z zaskoczenia i potem nic.
  • katja.katja 24.06.19, 08:39
    Zgadza się. Kilku nastolatków i nastolatek czyli wynika, że minimum 4 osoby na jedną dziewczynę.
    Jakieś szanse by miała przy stosunku 1:1.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kornelia_sowa 24.06.19, 11:39
    Dokładnie.
    Były trener mojego dziecka (sensei 4 Dan) padł kiedyś ofiarą napaści. Był sam, napastników 5. Zlali go.
    Może nie tak, jak zwykłego szaraczka, bo cos się tam bronił , ale jednak. No, cięzko gdy trzech trzyma a dwoch nap..la mieć jakieś szanse.

    Zawsze to opwiadał cwaniaczkom, którzy próbowali sie popisywać, co to oni nie narobią jak rok na karate pochodzą
  • premeda 24.06.19, 12:15
    Były dowódca antyterrorystów uczył zawsze, że jeden wyszkolony ludź da sobie radę z trzema niewyszkolonymi, przy czterech należy zwiewać.
  • minniemouse 25.06.19, 01:15
    pamietam jak Steven Seagal zostal posse member w policji (taki na niby cop, asystujacy policji). zrobiono z nim reality show Lawman. w tym reality gapiaca sie gawiedz dziwila sie dlaczego nie uzyje tych swych slynnych chwytow aby poradzic sobie z agresywnymi przestepcami - "przeciez to byla tylko telewizja" - tlumaczyl Seagal.
  • agata_abbott 23.06.19, 13:01
    O właśnie.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 13:10
    Nie tylko samoobrony, ale i negocjacji. Sama miałam taką sytuację z mężem, że coś skomentował głośno przy grupie młodzieży i się przyczepili. Wtedy przejęłam inicjatywę, zaczęłam rozmawiać...tak, tak przeprosiłam i się oddalili. Gdybym nie była aktywna, to pewnie spraliby jego.
  • cherry_lady007 23.06.19, 13:21
    Co to za mąż, którego musi bronić żona??? Nigdy nie czułabym się przy takim bezoiecznie
  • cherry_lady007 23.06.19, 13:22
    *bezpiecznie
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 13:27
    No jak masz w domu wytatuowanego koksa, to śpij spokojnie. Nikt Ci nie podskoczy wink
  • cherry_lady007 23.06.19, 14:18
    Nie mam wytatuowanego koksa słoneczko, mam męża umiejącego zadbać o mnie.
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 14:48
    Aha.
  • gaga-sie 23.06.19, 15:54
    Tia, ktoś naspeedowany wyciąga nóż i już nie masz męża.
  • pani_tau 23.06.19, 19:20
    Dokładnie. Mail zachowała się perfekcyjnie wybijając napastników z roli i umiejętnie grając na ich słabościach. Do tego oprócz odwagi trzeba też być ponadprzeciętnie bystrym. Podziw.
  • cruella_demon 23.06.19, 20:52
    Za to mąż debil, bo kto zaczepia grupę żuli.
  • katja.katja 24.06.19, 08:42
    Też racja. Można komentować z bezpiecznej odległości np. balkon w strzeżonym hotelu z którego nie będziesz wychodzić w najbliższym czasie albo przejeżdżając samochodem.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • pani_tau 23.06.19, 19:21
    cherry_lady007 napisał(a):

    > Nie mam wytatuowanego koksa słoneczko, mam męża umiejącego zadbać o mnie.
    Pozwól, że przypomnę policjanta, którego na przystanku autobusowym zabił nożownik.
  • malgo21 23.06.19, 19:26
    cherry_lady007 napisał(a):

    > Nie mam wytatuowanego koksa słoneczko, mam męża umiejącego zadbać o mnie.

    Masz tu pół medalu z ziemniaka, resztę trzyma bergamotka, możecie sobie uzgodnić która ma lepszego męża. W dowolnym wątku, proponuję ten o pogrzebie 10 latki. Na pewno tam też uda wam się wpleść ten temat.
  • cherry_lady007 23.06.19, 22:02
    Uuu... widzę, że zebrała się grupka pań, które również są zmuszone dbać same o swoje bezpieczeństwo... Współczuję.
    Pomijam przykłady jakiejś totalnej patologii z nożami, maczetami itp bo takie elementy mogą zabić każdego, czy to mężczyznę czy kobietę, osobę młodą czy starą.
  • malgo21 23.06.19, 22:07
    Wiem, wiem, my tu takie nieuczesane, w podomkach nad zalewajką.
  • kornelia_sowa 24.06.19, 11:42
    Ch,...jek w rurkach?

    Może nauczyciel przyszły?

    Jak w jednym wątku wyraziłam oburzenie, ze nauczyciele nie próbowali obezwładnić agresywnego ucznia, to mnie wrony zaraz zakrakały, ze przeca belfry to nie antyterrosyści ani żadni idioci i nie mają (cytuję) "obowiązku się narażac.

    Te same nicki uważają teraz, ze niepełnoletni g..rza ma jak najbardziej obowiązek się narazić.

    Jakie to ematkowe smile


    Oboje powinni byli uciekać ile sił w nogach
  • katja.katja 24.06.19, 11:48
    Nikt nie ma pretensji o brak bezpośredniej reakcji od razu.
    Wszyscy mamy pretensje o brak reakcji po oddaleniu się z niebezpiecznego miejsca - brak telefonu na policję, do rodziców, narobienie rabanu, powrót by sprawdzić czy dziewczyna cała i zdrowa i nie potrzebuje choćby odprowadzenia do domu, kupna wody do picia by się uspokoiła, użyczenia telefonu by porozmawiała ze swoimi rodzicami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kornelia_sowa 24.06.19, 12:04
    Najzupełniej poważnie: jak najbardziej powinien był sprowadzić pomoc. Po prostu i bezapelacyjnie.

  • dzikka 24.06.19, 13:07
    To było chamskie w stosunku do nauczycieli Sowa, ale oczywiście można po nich jeździć jak po burej suce. Nauczyciel nie obezwładnił pewnie agresywnego ucznia, bo by za to beknął, takie durne prawo. Bo zaraz by się okazało, ze wcale nie agresywny, tylko tak się wygłupiał niegroźnie a nauczyciel zastosował wobec niego przemoc.
    Natomiast w tym wypadku, chłopak nawet jeśli uciekł to powinien natychmiast powiadomić policje, szukać pomocy, poinformować rodziców, zrobić cokolwiek aby pomóc koleżance. Nie zrobił nic. I to jest naganne i nie ma wytłumaczenia.
  • taki-sobie-nick 24.06.19, 22:20
    Ale jakoś nie uciekli oboje, tylko on. A skoro już uciekł, jego obowiązkiem moralnym (tak!) było wezwanie pomocy dla koleżanki.

  • fredzla 23.06.19, 12:40
    Szczerze? Chłopak niedojrzaly. Na meża się nie nadaje😉 Wielu jest takich całe życie. Wobec córki zachowanie karygodne, żenujące, straszne!

    Wobec niego: uczę syna, by nie udawał bohatera. Nawet przy kobiecie. Za duże ryzyko. Najpierw jego bezpieczeństwo, potem innych, ewentualnie.
    Czasy się zmieniły.
    Córkę za to uczę, że taki chłopak to gorzej niż śmierć.
    Zależy od punktu siedzenia.
  • fredzla 23.06.19, 12:44
    Ja w ogóle uczę dzieci by były przede wszystkim dla siebie, a potem dla świata.
    Żadnych prospołecznych zachowań. Mogą sobie tym zrobić krzywdę. Raczej działanie na siebie. Wszystko i tak się potem do tego sprowadzi w życiu.
  • zwierzakowa13 23.06.19, 12:53
    Telefon na 112 z bezpiecznej odległości bylby zbyt pro społeczny?
  • mim_maior 23.06.19, 13:50
    Tak, biedak mógłby się spóźnić na imprezę i trauma gotowa.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kub-ma 23.06.19, 14:33
    zwierzakowa13 napisała:

    > Telefon na 112 z bezpiecznej odległości bylby zbyt pro społeczny?

    O tym samym pomyslałam


    --
    "Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby." Bertrand Russell
  • tryggia 23.06.19, 13:36
    A jeśli ty i twoje dzieci spotkają w życiu tak samo wychowanych ludzi, to założę się, że byłabyś oburzona.

    --
    Hope
  • miss_fahrenheit 23.06.19, 16:05
    fredzla napisała:

    > Ja w ogóle uczę dzieci by były przede wszystkim dla siebie, a potem dla świata.
    > Żadnych prospołecznych zachowań. Mogą sobie tym zrobić krzywdę.

    Fakt, najlepiej, żeby szybciutko odcięły się od rodziców, bo faktycznie krzywdzą.
  • niutaki 23.06.19, 17:15
    Serio? Ja zawsze powtarzam córce: nigdy nie zostawiaj koleżanki w niebezpieczeństwie...

    --
    Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
  • milka_milka 23.06.19, 13:00
    U męża tak postawę też popierasz? Uważasz, że powinien Cię w takiej sytuacji zostawić i pójść na imprezę?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:09
    To kolega z klasy był, a nie mąż - tak dla przywrócenia proporcji.
  • milka_milka 23.06.19, 14:14
    Tu nie o proporcje chodzi, tylko o wzorzec zachowania. Jeśli uczymy dziecko, że ma być tylko dla siebie, to rozumiem, że popieramy takie zachowania u innych, najbliższych też.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • daniela34 23.06.19, 13:10
    uczę syna, by nie udawał bohatera. Nawet przy kobiecie. Za duże ry
    > zyko. Najpierw jego bezpieczeństwo, potem innych, ewentualnie.
    > Czasy się zmieniły.
    > Córkę za to uczę, że taki chłopak to gorzej niż śmierć.
    > Zależy od punktu siedzenia.
    A czego oczekuwałabyś od syna, gdyby zaatakowano jego siostrę w jego obecności?
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 13:17
    Ja gdybym uczyła syna rycerskości, to córkę bycia damą. W jednej rodzinie przekaz jest spójny. Gdybym zgodnie ze swoimi przekonaniami uczyła bycia wysportowana silną niezależną babką, to syna odpowiednio, że nie ma co być bohaterem, bo dziewczyny bywają zaradniejsze. Trochę przejaskrawione, ale o to w sumie chodzi.
  • daniela34 23.06.19, 13:30
    mail-na-gazecie napisał:

    > Ja gdybym uczyła syna rycerskości, to córkę bycia damą. W jednej rodzinie przek
    > az jest spójny. Gdybym zgodnie ze swoimi przekonaniami uczyła bycia wysportowan
    > a silną niezależną babką, to syna odpowiednio, że nie ma co być bohaterem, bo d
    > ziewczyny bywają zaradniejsze. Trochę przejaskrawione, ale o to w sumie chodzi.
    Nie wymagam od facetów średniowiecznej rycerskości- od każdego (czyli także od koleżanki, nie tylko od kolegi) w tej sytuacji oczekiwałabym pomocy - jeśli pomoc fizyczna nie ma sensu to wezwania policji z bezpiecznego miejsca, wezwania pomocy krzykiem, zatroszczenia się o ofiarę po ataku. W przypadku rodzeństwa oczekiwałabym jednak także, że brat nie zostawi siostry samej z napastnikami, oddalając się w bezpieczne miejsce. Nie uważam tego za rycerskość tylko przyzwoitość. Odpowiedź "sprawnej kooperacji" chyba zmierza do czegoś podobnego.
  • tt-tka 23.06.19, 13:41
    mail-na-gazecie napisał:

    > Ja gdybym uczyła syna rycerskości, to córkę bycia damą. W jednej rodzinie przek
    > az jest spójny.

    A moze by tak uczyc, niezaleznie od plci, ze w takim wypadku wzywa sie pomocy, powiadamia sluzby, i to natychmiast (ewentualnie natychmiast po oddaleniu sie na bezpieczna odleglosc), a nie idzie na imprezke i tam opowiada sie o swoim rozsadnym uciekaniu i wysluchuje pochwal ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 14:15
    Zdecydowanie największy zarzut, to brak powiadomienia 112. Tu się zgadzam.
  • fredzla 23.06.19, 13:19
    Sprawnej kooperacji.
    Nie, nie bojki.

    daniela34 napisała:

    > uczę syna, by nie udawał bohatera. Nawet przy kobiecie. Za duże ry
    > > zyko. Najpierw jego bezpieczeństwo, potem innych, ewentualnie.
    > > Czasy się zmieniły.
    > > Córkę za to uczę, że taki chłopak to gorzej niż śmierć.
    > > Zależy od punktu siedzenia.
    > A czego oczekuwałabyś od syna, gdyby zaatakowano jego siostrę w jego obecności?
    >
  • lot.ti 25.06.19, 09:40
    Wobec niego: uczę syna, by nie udawał bohatera. Nawet przy kobiecie. Za duże ryzyko. Najpierw jego bezpieczeństwo, potem innych, ewentualnie.
    Czasy się zmieniły.
    Córkę za to uczę, że taki chłopak to gorzej niż śmierć.
    Zależy od punktu siedzenia.

    uczysz córkę, ze jej brat to gorzej niż śmieć
  • zwierzakowa13 23.06.19, 12:41
    Myślę że jak najgłośniej i możliwie przy jak największej liczbie osób zapytalabym czemu nie wezwał pomocy i nie zainteresował się czy jego koleżanka nie ucierpiała.

    Niestety dużo więcej nie zrobisz, chłopak zachował się maksymalnie paskudnie.
  • tt-tka 23.06.19, 12:46
    Co mysle, to nie powiem, bo mnie wykasuja. Gdy ja mialam 16, zachowujacych sie tak jak ow kolega wykopywalo sie z towarzystwa.
    Co zrobic - nie wiem. Okazuje sie, ze dla kolegow corki takie zachowanie jest norma i swiadczy o rozsadku. Czyli - albo dostosowac sie do normy, nadal bywac na urodzinach, tylko taksowka jezdzic w obie strony, albo wykopac sie z tego towarzystwa samej. Moze jest jeszcze opcja poszukania innego towarzystwa ?

    PS nikt z tych urodzinowych gosci nie probowal skontaktowac sie z corka, gdy uslyszeli opowiesc kolegi ? Nie dzwonili na komorke (te stracona) ani do was domu ? Nikt nie sprawdzil, czy sie kolezance nic nie stalo ? Nikt nie wpadl na wezwanie/powiadomienie policji, ze w tym a tym punkcie miasta kreca sie agresorzy ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • triss_merigold6 23.06.19, 12:53
    Uspokoj się.
    - nie wiesz czy kolega w ogóle powiedział innym co się stało
    - nawet jeśli, młodzież mogła uznać, że skoro dziewczyna już nie ma komórki, to nie ma jak do niej zadzwonić, znakomita większość ludzi nie ma telefonów do rodziców swoich znajomych
    - dzwonienie z drugiego końca miasta, żeby powiedzieć policji, że gdzieś tam kręci się grupka agresywnych, jest delikatnie mówiąc niepoważne.

  • tt-tka 23.06.19, 12:59
    triss_merigold6 napisała:

    > Uspokoj się.
    > - nie wiesz czy kolega w ogóle powiedział innym co się stało

    "kolega corki uczciwie zrelacjonowal po dotarciu na impreze, wszyscy uznali jego zachowanie za normalne, wiecej, rozsadne"

    > - nawet jeśli, młodzież mogła uznać, że skoro dziewczyna już nie ma komórki, to
    > nie ma jak do niej zadzwonić, znakomita większość ludzi nie ma telefonów do ro
    > dziców swoich znajomych

    Kiedy kolega wial, to ona jeszcze te komorke miala


    > - dzwonienie z drugiego końca miasta, żeby powiedzieć policji, że gdzieś tam kr
    > ęci się grupka agresywnych, jest delikatnie mówiąc niepoważne.
    >

    Przeciwnie. Nie mowiac o tym, ze kolega mogl zadzwonic zaraz po tym, jak sie oddalil, a zanim dotarl na koniec miasta.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:08
    Powinien był zadzwonić na policję natychmiast po oddaleniu się, po przebiegnięciu tych kilkudziesięciu metrów.
  • tol8 23.06.19, 17:15
    Widocznie córka nie jest zbyt lubiana

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • malgo21 23.06.19, 12:48
    Myślimy że matki córek na prawo, matki synów na lewo wink

    Kolega nie musiał zgrywać bohatera (imo nawet nie powinien) ale ucieczka na imprezę to już przegięcie. Mógł po prostu wezwać pomoc, albo chociaż łaskawie przerwać rozrywkę żeby złożyć zeznania.
  • stara-a-naiwna 23.06.19, 15:35
    nie matki synów na prawo
    a córek na lewo

    mam syna i córkę

    mam nadzieję, ze mój syn nigdy nie zachowa się jak ostatnia pipa
    a tamten się zachował

    nie chodzi o zgrywanie bohatera, tylko egoistyczną o postawę "mam w d. koleżankę i robię, żeby mi było dobrze"
    Wstyd, niezależnie od wieku - kilkulatki wracające same ze szkoły uczy się, ze w sytuacji zagrożenia wzywa się pomoc.
    Najwidoczniej jemy nikt tego nie wpoił.
  • memphis90 23.06.19, 16:57
    Osoba z pipką to akurat została i sama stawiła czoła złodziejom. Uciekł posiadacz penisa, a nie pipki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • stara-a-naiwna 23.06.19, 17:06
    została samotna ofiara niezależnie od płci

    ps. i jak ktoś napisał powyżej - jakie czasy, tacy mężczyźni
  • triss_merigold6 23.06.19, 17:31
    Nie tyle stawiła czoła, co znieruchomiala ze strachu, co też jest normalną fizjologicznie reakcją.
  • madami 25.06.19, 10:29
    Jako matka syna - ucieczka jak najbardziej ale tylko po to by jak najszybciej wezwać pomoc! Nie wyobrażam sobie, że moje dziecko ucieka z miejsca zdarzenia po czym w najlepsze idzie na imprezę nie martwiąc się o towarzyszkę. Nasze standardy moralne na coś takiego nie pozwalają.
  • katja.katja 26.06.19, 09:20
    Jako matka syna: Syn nie trafił najlepiej, synowa leniwa larwa, syn nie dość, że musi pracować, to jeszcze po pracy pomagać przy dziecku i sprzątać, a ona umawia w tym czasie się z koleżankami
    Jako matka córki: Córka ma szczęśliwe małżeństwo, wychowują dziecko, po pracy mąż jej pomaga, czasem nawet może wyjść gdzieś z koleżankami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 12:49
    16 lat, myślę, że w tym wieku wieczorem porze powinno się chodzić większą grupą lub jechać taksówką.
  • triss_merigold6 23.06.19, 12:53
    O 19 jechać taksówką?!
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 13:03
    Ja sama jeżdżę o każdej porze jak nie chcę się spóźnić lub kumunikacja niewygodnie lub jestem właśnie odstawiona na imprezę. Bez przesady, to nie taki znów koszt. Córka w tym przypadku straciła więcej pieniędzy i telefon.
  • memphis90 23.06.19, 16:59
    Ok, a jak sprawdzić, przy którym konkretnie wyjściu z domu zostaniesz napadnieta? Czy może nastolatki maja się poruszać po mieście wyłącznie taksówkami? To już taniej będzie raz te komórkę odkupić....

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • lauren6 23.06.19, 17:46
    Jeśli cel podróży znajduje się po drugiej stronie miasta na przedmieściach i jedzie się na imprezę w noc kupiły, gdy wiadomo że pół miasta będzie piło, to możnaby rozważyć podjęcie szczególnych środków ostrości w stosunku do nastoletniej córki. Kwestia zdrowego rozsądku i umiejętności przewidywania zagrożeń.

    Wiesz, akurat utrata telefonu to jest najdrobniejszy z problemów, który mógł dotknąć tę napadnietą, samotną dziewczynę, znajdujaca się na obcym dla niej terenie. Jakby ja zgwałcili to napisalabyś, że odtworzenie błony dziewiczej jest tańsze od taksówki przez całe miasto?
  • tt-tka 23.06.19, 17:55
    lauren6 napisała:

    > Jeśli cel podróży znajduje się po drugiej stronie miasta na przedmieściach i je
    > dzie się na imprezę w noc kupiły,

    To bylo ok. 19.00, bialy dzien. I rzecz zdarzyla sie w srodmiesciu, nie na przedmiesciach.
    Do jakiego wieku twoim zdaniem nalezy wypuszczac dziecko z ochroniarzem, do pelnoletnosci, dluzej ?


    > Wiesz, akurat utrata telefonu to jest najdrobniejszy z problemów, który mógł do
    > tknąć tę napadnietą, samotną dziewczynę, znajdujaca się na obcym dla niej teren
    > ie.

    Zakladasz, ze dla 16-latki srodmiescie jej miasta to obcy teren ? Nie jezdzila, nie przesiadala sie ? Tylko z domu do pobliskiej zapewne (no bo jak inaczej) szkoly ?

    Jakby ja zgwałcili to napisalabyś, że odtworzenie błony dziewiczej jest tań
    > sze od taksówki przez całe miasto?

    Nie, piszemy, ze przejazd przez miasto w czerwcu przed godzina dwudziesta nie jest czyms, czego 16-latka nie moglaby robic.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lauren6 23.06.19, 18:59
    > I rzecz zdarzyla sie w srodmiesciu, nie na przedmiesciach.

    Punkty przesiadkowe do linii podmiejskich są zazwyczaj przy jakiś dworcach, gdzie się roi od naćpanego, pijanego towarzystwa. Ja bym wolała, żeby moje niepełnoletnie dziecko unikało miejsc, gdzie się pojawia szemrane towarzystwo. Widocznie jestem nadopiekuńcza.
  • cruella_demon 23.06.19, 20:56
    Nie jesteś.
    Mnie rodzice podwozili i sama też bym podwiozła.
  • trut_u 26.06.19, 00:51
    lauren6 napisała:

    > > I rzecz zdarzyla sie w srodmiesciu, nie na przedmiesciach.
    >
    > Punkty przesiadkowe do linii podmiejskich są zazwyczaj przy jakiś dworcach, gdz
    > ie się roi od naćpanego, pijanego towarzystwa. Ja bym wolała, żeby moje niepełn
    > oletnie dziecko unikało miejsc, gdzie się pojawia szemrane towarzystwo. Widoczn
    > ie jestem nadopiekuńcza.

    OMG... Dobrze, że udało mi się jakoś szkołę i studia skończyć w jednym kawałku, mimo tych ziejących grozą linii podmiejskich. Albo miałam po prostu patologiczną rodzinę, która nie wysyłała mnie codziennie taryfą.
  • ophelia78 23.06.19, 12:56
    Przecież nie bylo nawet g.20 (oni dopiero szli na te imprezę), czerwiec, jasno, centrum miasta. No bez przesady...
  • arwena_11 23.06.19, 13:32
    Centrum miasta i nikogo poza nimi nie było dookoła?
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:38
    Arwena, stara jesteś jako i ja, powinnaś pamiętać lata 90-te w Warszawie. Nikt nie kiwnął palcem nawet, jeśli kogoś obcego obok kroili (okradali) na żywca.
  • arwena_11 23.06.19, 13:55
    Bywało różnie, ale też doskonale wiesz, że był jakiś "kodeks honorowy" czy jak to nazwać. Nie kroiło się dziewczyn, nawet chłopak jak szedł z dziewczyną ( sami bez grupy ), nie był zaczepiany. Przynajmniej u nas tak działało.
    A jak ktoś się wyłamał - to miał kłopoty.

    Ale też pamiętam sytuację, gdzie kumpel pomógł jednej dziewczynie ( znał ją - ale zdecydowanie się nie lubili ), bo była zaczepiana przez jakiegoś patałacha na przystanku. Miał nie fart - bo jak go złapał za fraki i odrzucił od niej - to tamten łbem walną w chodnik. Sprawa na policji, w sądzie. Na szczęście skończyło się ok - ale to obrońca miał kłopoty a nie agresor.

  • triss_merigold6 23.06.19, 14:00
    Owszem, kroili pary z obcej dzielnicy, na Ursynowie czy w okolicach Służewia nad dolinka, w biały dzień, nad Wisłą tak samo. Swoich nie, to oczywiste. Na Starówce można było wyłapać od skinów.
  • arwena_11 23.06.19, 14:05
    No właśnie na Ursynowie sobie takich akcji nie przypominam. Para była bezpieczna - przynajmniej w środowisku które znałam.
    Ale oczywiście nie znałam wszystkich i możliwe, że bywało inaczej.
    Skini to ogólnie nie byli lubiani i na "ich" teren szło się dużą grupą, odpowiednio zaopatrzoną.
  • memphis90 23.06.19, 17:01
    >Nie kroiło się dziewczyn, nawet chłopak jak >szedł z dziewczyną ( sami bez grupy ), nie był >zaczepiany. Przynajmniej u nas tak działało.
    O, a w którym gangu działałas?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • minniemouse 26.06.19, 01:33
    arwena_11 napisała:
    . Miał nie fart - bo jak go złapał za fraki i odrzucił od niej - to tamten łbem walną w chodnik. Sprawa na policji, w sądzie. Na szczęście skończyło się ok - ale to obrońca miał kłopoty a nie agresor.

    ale to mial niefart. bo tamten mogl np walnac o trawnik. albo o nic.
    obronca zachowal sie w porzadku.

    Minnie

  • arwena_11 26.06.19, 09:19
    Ale sprawa w sądzie była i był oskarżony. A i w sumie teraz po ponad 20 latach to nie pamiętam czy nie dostał zawiasów.
  • lilia.z.doliny 23.06.19, 12:51
    zachowanie chlopaka niemeskie, nierycerskue, tchorzliwe, etc

    i gdzies w tle szemrzace przekonanie, ze gdybym miala wybierac, ktore mialoby byc ofiara, to moj wybor jest oczywisty ( jako.matka syna)
    czy wolalabym martwego syna bohatera czy zywego tchórza?
    och, nie zdobede sie na odwagę i nie powiem prawdy na tym.forum

    --
    Poszedłem do kina na na film Larsa von Triera. Pomyślałem: „Tylko psychol i zboczeniec mógłby nakręcić coś takiego”.
    Potem reklamy się skończyły i zaczął się film.
  • kura17 23.06.19, 13:28
    > i gdzies w tle szemrzace przekonanie, ze gdybym miala wybierac, ktore mialoby byc ofiara, to
    > moj wybor jest oczywisty ( jako.matka syna) czy wolalabym martwego syna bohatera czy
    > zywego tchórza?

    ucieczke mozna probowac zrozumiec, ale brak "zawolania pomocy" (chocby telefon na policje) PO ucieczce to juz zupelnie inna sprawa - naprawde nazywasz to bohaterstwem???
    mam dwoch synow, jakby taki numer wykrecili, to objechalabym ich z gory na dol i bylabym bardzo zdolowana ich zachowaniem.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • memphis90 23.06.19, 17:03
    Najbardziej bohaterska była odmowa złożenia zeznan, bo niunius imprezuje.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 24.06.19, 08:50
    Jak już imprezował to faktycznie nie było sensu - sam był pewnie podpity, a dojazd z przedmieścia na komisariat w tej sytuacji mijał się z celem. Lepiej było zaczekać do dnia następnego.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • szpil1 23.06.19, 17:09
    kura17 napisała:


    >
    > ucieczke mozna probowac zrozumiec, ale brak "zawolania pomocy" (chocby telefon
    > na policje) PO ucieczce to juz zupelnie inna sprawa - naprawde nazywasz to b
    > ohaterstwem
    ???

    No, dokładnie. Że uciekł to jeszcze mogę zrozumieć. ale ze spokojnie wrócił na imprezę po pomoc nie zadzwonił - to już nie. A już odmowa zeznań, bo impreza trwa - to już w ogóle jakieś kuriozum.
    >
    >
  • hanusinamama 23.06.19, 21:33
    Ale mogl uciec i zadzwonic na policje. Poszedł jakby nigdy nic na impreze i nawet nie kontaktował sie z rodzicami dziewczyny czy z nią wszystko ok....a mogła lezec gdzies w rowie z nożem w brzuchu!!!
  • bookends 24.06.19, 11:15
    A Ty o czym w ogóle? Nikt chyba nie oczekiwal, że samotnie spusci lomot oprychom tylko, że zawola pomoc NATYCHMIAST jak się znajdzie w bezpiecznej odległości. Zadzwoni na 112, narobi rabanu, zawola kogoś dorosłego itp. oraz poczeka na koleżankę i udzieli jej pomocy PO ataku. Odholuje do domu, zadzwoni po jej rodziców, wesprze, a nie radośnie pójdzie się bawić nie wiedząc czy dziewczyna żyje i w jakim jest stanie.
  • kosmos_pierzasty 23.06.19, 12:52
    Myślę, żeby zapewnić córce doraźne wsparcie psychologiczne, skoro nadal jest roztrzęsiona.

    Myślę też, że zachowanie chłopca jest skutkiem kultury indywidualizmu. Że takich zachowań uczy się młodzież. I trudno nawet negować sensowność... A z drugiej strony chce się na takiego chłopaka zdrowo nabluźnić, bo samemu było się wychowywanym w zupełnie innym systemie wartości.

    Bardzo mi przykro, że coś takiego spotkało Twoje dziecko.
  • bookends 24.06.19, 11:22
    Słucham? Trudno negowac sensownosc? Niezadzwonienie po pomoc natychmiast po ucieczce, nienarobienie rabanu, nieudzielenie pomocy po ataku, brak zainteresowania co stało się z koleżanką, odmowa zeznań, bo impreza - trudno negowac sensownosc takich zachowań? No rzeczywiście straszne, że młodzież ma tak myślących rodziców,.
  • niktnaprawdewazny0 23.06.19, 12:53
    To, że uciekł byłabym w stanie zrozumieć- w sumie i tak mieli małe szanse wobec większej grupy. Ale powinien uciec i sprowadzić pomoc/ zawiadomić policje itp. A to, że nawet nie pofatygował się na policje, bo zabawa była ważniejsza to dla mnie dno dna.
  • triss_merigold6 23.06.19, 12:55
    To znaczy, że nikt mu nie wdrożył cienia społecznego bhp. Miał obowiązek wezwania pomocy i zgłoszenia zdarzenia na policję.
  • hanusinamama 23.06.19, 21:34
    Ja bym jeszcze dzwoniła do rodziców tej dziewczyny. On sie nawet nie zainteresował czy ona cała wyszła z tej "przygody"...
  • taki-sobie-nick 23.06.19, 22:35
    niktnaprawdewazny0 napisała:

    > To, że uciekł byłabym w stanie zrozumieć

    A ja nie, chyba żeby poleciał bezpośrednio po pomoc.
  • jematkajakichmalo 23.06.19, 13:08
    Chłopak, z jednej strony, nie musiał ryzykować własnym zdrowiem/życiem i zgrywać bohatera, ale to, że natychmiast po zdarzeniu nie zawiadomił nikogo i nie wezwał pomocy jest karygodne. Nie wiem czy w De nie byłoby to wręcz karalne.
    Poza tym wiele rzeczy mi tu nie pasuje. Nie rozumiem też zachowania policji, która nie ściągnęła gościa natychmiast z imprezy. Co to jest, że skoro się bawi to spoko, niech przyjdzie na następny dzień... Chore jakieś.
    Zachowanie współtowarzyszy na imprezie też karygodne, że się dalej nikt nie zainteresował losami dziewczyny.
    Nie wiem co się dzieje z ludźmi obecnie sad

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:11
    Po co mieliby go ściągać i dokładać sobie papierkologii wieczorem?
  • cruella_demon 23.06.19, 21:09
    E przy tak błahych sprawach rękawów sobie nie wyrywają. Sama kiedyś zgłaszałam sprawę no mniej więcej tego kalibru, to od razu powiedzieli żeby się nie spodziewać, że kogoś złapią.
  • frey.a86 23.06.19, 13:10
    Ale denny chłopak, a jego rodzice chyba jeszcze gorsi. Zastanawiam się czy czasem nie ma na takie zachowanie jakiegoś paragrafu, przecież nie można ot tak sobie być świadkiem przemocy lub wypadku i odejść nie zawiadamiając służb.
  • berdebul 23.06.19, 13:16
    Jak widać, to nie koledzy tylko ludzie z jednej klasy/szkoły. uncertain Czyli pomogą, o ile im to nie przeszkodzi. Fakt, że nie wezwał policji karygodny. To jak olanie wypadku. Powinno zostac potraktowane jako nieudzielenie pomocy.
    Córkę wyposaż w gaz pieprzowy, pijani i spryskani gazem nie będą gonić. Następnym razem dałabym pieniądze na taksówkę w obydwie strony.
    Rodziców gnojka uświadomiłabym, że nie wezwał pomocy i następnym razem, to on moze być ofiarą podobnej sytuacji.
  • frey.a86 23.06.19, 13:22
    Ja bym chyba jeszcze powiadomiła we wrześniu szkołę i skoro cała klasa jest taka spaczona, to niech wychowawca/ psycholog szkolny przeprowadzi stosowną lekcję o tym, jak należy się zachować w przypadku zagrożenia i o obowiązku wzywania pomocy. Skoro rodzice nawalili wychowawczo, to może chociaż szkoła naprostuje młodzież. Oni za 2 lata pójdą dorośli w świat i będzie za późno na wychowanie.
  • mackowy2003 24.06.19, 12:54
    Po przeczytaniu posta startowego miałam dokładnie taką samą myśl - uważam, że nie powinno się tego tak zostawić. Ja na pewno napisałabym pismo do szkoły z opisem całej sytuacji i informacją o zostawieniu koleżanki bez pomocy. Takie zachowanie powinno zostać napiętnowane, a 16-latek powinien zostać ukarany za brak próby wezwania pomocy, choćby poprzez publiczne potępienie tego, co zrobił.
    Sama mam syna mniej więcej w tym wieku i uważam, że w takiej sytuacji i on, i jego koleżanka mieliby wręcz obowiązek próby ucieczki, a ten komu się to uda robi raban i wzywa pomoc. Zostawić koleżankę/kolegę na pastwę napastników i iść w najlepsze na imprezę - dla mnie niewyobrażalny brak empatii i pełna znieczulica, podpadająca pod zachowanie z lekka psychopatyczne (zupełny brak wczucia się w uczucia zaatakowanej koleżanki, późniejszy brak wstydu z powodu swojego zachowania). Świat zmierza jednak w złym kierunku, skoro niektórzy tu uważają chłopaka za "bohatera".
  • leni6 23.06.19, 13:26
    Oczywiście kolega zachował się źle, nawet jesli uciekł to powinien kogoś zawiadomić i zainteresować się tym co dalej się wydarzyło. Natomiast nie rozumiem jak to możliwe że tam nie było innych ludzi, sobota godzina 20, centrum dużego miasta, przystanek autobusowy, co za ludźmi dookoła?
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:32
    Chyba nie pamiętasz lat 90-tych, kiedy takie akcje były na porządku dziennym. Normalnie, nikt się nie wtrąci, żeby nie oberwać. Na otoczenie bym nie liczyła w takich wypadkach.
  • milka_milka 23.06.19, 14:18
    Wcale nie. Wśród moich znajomych były może ze dwa-trzy takie przypadki i nigdy nie zaatakowano dziewczyny/pary. Nie wiem, gdzie Ty bywałaś, ale ja się z tym nie spotkałam.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • triss_merigold6 23.06.19, 14:23
    Bywałam w Centrum, na Ursynowie, Starówce itd. Nigdy nie byłam obiektem bezpośredniego ataku, ale różne rzeczy widziałam i słyszałam, były też dresiarskie dyskoteki, na które się nie chodziło, bo dziewczyny mogły pociąć dziewczynę.
  • milka_milka 23.06.19, 14:28
    Ja też bywałam, na dresiarskie imprezy nie chadzałam, a najbardziej oberwał kolega, któremu psychol rozwalił głowę sztachetą na przystanku autobusowym (na Ursynowie właśnie).

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • katja.katja 24.06.19, 08:55
    Ale teraz czasy są inne, w sumie nie widziałam takiej ani podobnej akcji właśnie od lat 90-tych.
    Jednorazowo około roku 2005-2008 (ten przedział bo wtedy miałam tam znajomą) byłam świadkiem zaatakowania jakiegoś chłopaczka na Hucie, ale okazało się, że to ich kolega (nie obcy, przypadkowy) z którym mieli jakiś zatarg więc odstąpiłam od zgłaszania zdarzenia organom policji (miałam już telefon przy uchu i wybierałam numer gdy padły pewne zdania z których wynikało, że wszyscy się znali).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • reinadelafiesta 23.06.19, 14:33
    Leni6
    Może byli, ale zostali wychowani tak jak ten chłopak. Troszczyli się wyłącznie o własne dupsko. Ups! Tzn.
    "byli najpierw dla siebie, a dopiero potem dla świata. Żadnych prospołecznych zachowań."

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • mid.week 23.06.19, 13:31
    Myślę, ze w pierwszej kolejnosci zajełabym sie córka i jej stanem psychicznym. Poszukalabym sensownego osycholiga, zeby mogla wyrzucic emocje i przepracowac straty. Zastanowilabym sie nad kursem jakus sztuk walki, jesli by chciała i dzieki temu wzmocnila swoje poczucie bezpieczeństwa. Moja nosi alarm a wieczorami wciskam jej gaz.
    W dalszej kolejnosci poszlabym porozmawiac z wychowawczynią, temat idealny do przerobienia podczas godziny wychowawczej. Kwestie etyczne oraz techniczne - co mozna zrobic w takiej sytuacji, jak nie narazajac siebie pomóc, dokad dzwonic itp
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:36
    Zgadzam się, temat idealny na godzinę wychowawczą.
    Psychologa bym olała, shit happens, stało się, miała niefart. Gorsze straty emocjonalne mogą wynikać z reakcji kolegi i reszty znajomych, a tu jej psycholog nie pomoże tylko rodzice, którzy uswiadomią, że tak właśnie wygląda indywidualizm społeczny w skrajnej wersji.
  • inguszetia_2006 23.06.19, 13:33
    Witam
    Myślimy to samo, co tysmile Aspołeczny pajac nie zawiadomił policji, mimo że był świadkiem rozboju. Rozsądek wybiórczy. Twoja córka zachowała się rozsądnie, bo oddała kasę i telefon.
    Czy koleżka przeprosił chociaż twoją córkę, jak już wytrzeźwiał po imprezie?
    Pzdr.
    Ing
  • tylkomoment 23.06.19, 13:41
    Nie przeprosił, nie czuje się winny. Ludzie na przystanku byli, parę osób, ale jak się zaczęło robić groźnie szybko się oddalili. Policjantka powiedziała, że chłopak postąpił mądrze, powinien tylko wezwać pomoc, gdy był sam bezpieczny. On mówi, że nie miał do tego głowy, nie pomyślał, poza tym był pewien, że ktoś inny, kto to widział już na pewno to zrobił. Uznał, że dziewczyna sama zadzwoni jak będzie po wszystkim. Żeby było jasne, nie wymagam w takich sytuacjach bohaterstwa, obrony czci, czy walki - mam też młodszego syna... Ale cokolwiek, wezwanie pomocy przez telefon, krzyk, zwrócenie uwagi postronnych osób, naprawdę cokolwiek... Mam wrażenie, które nie daje mi spać, że gdyby jej się stało coś naprawdę poważnego, to i tak nie przeszkodziłoby to w udanej imprezie tego wieczora...
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:53
    Odruchem (abstrahując, że to obowiązek) powinien być telefon pod 112 i zgłoszenie.
    Córkę nauczcie wiać, a nie czekać na rozwój sytuacji.
  • katja.katja 24.06.19, 08:57
    Jak ją obstąpili dookoła mogła zwyczajnie nie mieć gdzie wiać.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • tt-tka 23.06.19, 14:00
    tylkomoment napisała:

    > Nie przeprosił, nie czuje się winny.(...)
    Uznał, że dziewczyna sama zadzwoni
    > jak będzie po wszystkim.

    Ale nie zadzwonila. Dosyc dlugo nikt nie dzwonil, a potem juz policja. Nie przeszkodzilo to ani temu gnojkowi, ani reszcie towarzystwa dobrze sie bawic.

    Mam wrażenie, które nie daje mi spać, że gdyby jej się stało coś napr
    > awdę poważnego, to i tak nie przeszkodziłoby to w udanej imprezie tego wieczora

    Masz sluszne wrazenie. Nie wiedzieli, co sie stalo corce, i nie dowiadywali sie. Cokolwiek sie dzialo i stalo czy staloby sie corce, oni mieli imprezke.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • z_lasu 23.06.19, 14:26
    > On mówi, że nie miał do tego głowy,

    OJP... Idzie z drugą osobą, zostają napadnięci, on ucieka, druga osoba zostaje sama z napastnikami i on nie ma głowy do tego czy tej osobie nic się nie stało? Nie myśli o niej, nie martwi się o nią? Szczególnie, że nie ma informacji przez dłuższy czas. Przecież to jest skrajne upośledzenie społeczne. Rozumiem nie nadstawiać za kogoś karku, ale nie pomóc, gdy samemu jest się bezpiecznym i niczym się nie ryzykuje?
  • hanusinamama 23.06.19, 21:37
    Twoje dziecka szkoda...ale jak to sie mowi, prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie. KOleś totalny egoista. Wstyd by mi było gdyby moje dziecko tak odwaliło.
  • taki-sobie-nick 23.06.19, 22:36
    Podobno najlepiej drzeć się, że pożar - wtedy połowa mieszkańców wyjrzy oknami.
  • kura17 24.06.19, 07:03
    > Podobno najlepiej drzeć się, że pożar - wtedy połowa mieszkańców wyjrzy oknami.

    a ja jeszcze slyszalam, zeby krzyczec "mamo!", "tato!" - kazdy rodzic bedzie sie probowac upewnic, czy to nie jego dziecko ... dzieci maja przykazane na zmiane drzec sie o pozarze i wolac rodzicow.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • hanusinamama 24.06.19, 10:57
    Ja zostałam napadnięta. Chłopak ktory mnie "ratował" krzyczał "pożar, pali sie". Pół ulicy sie zbiegło, napastnicy uciekli. Chłopak wezwał policję, poczekał az przyjadą i jeszcze poczekał az tata po mnie przyjedzie...jakis trening go ominął. A mogł odwrócić sie i sobie iśc na trening.
  • tryggia 23.06.19, 13:34
    Jakie czasy tacy mężczyźni.
    Racjonalne myślenie i egozim to wyznacznik naszych czasów.


    --
    Hope
  • saszanasza 23.06.19, 13:37
    Kolega dupek. Dla was nauczka na przyszłość, żeby jednak dawać córce na taksówkę w jedną i drugą stronę. Dla córki nauczka, żeby nie ufać nikomu, tylko liczyć na siebie.

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:41
    Bez jaj. 16-latka może przemieszczać się po mieście przed zmrokiem, tu wystarczy nauczyć, wkodowac, wpoić, że obca grupa młodzieży/facetów, jeśli podchodzi zbyt blisko, może być zagrożeniem.
  • ienerta 23.06.19, 13:48
    Jakbyś doczytała temat uważnie, to zrozumiałabyś, że to inne kobiety z tej grupy zastosowały przemoc wobec tej dziewczynki i ją okradły, a nie mężczyźni.
  • triss_merigold6 23.06.19, 13:56
    Doczytałam, zupełnie mnie to nie dziwi. Dlatego napisałam "grupa młodzieży" - w domyśle różnej płci lub facetów. Wskazałabym, że przed grupą podpitych i nabuzowanych lasek dziewczyna też powinna spieprzac dyskretnie.
  • ienerta 23.06.19, 13:47
    A czegoś byś oczekiwała? Żeby chłopak rzucił się na grupę ewidentnej patologii i został pobity, okaleczony albo i zabity, a Twoja córeczka po tygodniu zapomniałaby o sprawie i może zaczęła się prowadzać z jednym z napastników? Gratuluję rozsądku chłopakowi, jego rodzicom, że dobrze go wychowali, dokładnie tak samo uczę swoje dziecko. Własne bezpieczeństwo to absolutna podstawa. Nie ma nic ważniejszego. Nic. Później ewentualnie, gdy jest bezpiecznie i spokojnie, można rozważać, co zrobić dalej. Od tego są odpowiednie służby, żeby zapewnić porządek w miejscach publicznych. Zresztą sama policja mówi: w razie problemów najlepiej uciekać, nie podejmować konfrontacji. Mówią tak nie przypadkiem. Brawa dla chłopaka i normalnych ludzi, którzy oceniają go prawidłowo. Dla mnie to mały bohater.
  • sofia_87 23.06.19, 13:57
    Sprawdź w słowniku znacznie słowa "bohater"
  • frey.a86 23.06.19, 13:57
    ienerta napisała:

    > A czegoś byś oczekiwała?

    Np. żeby chłopak zadzwonił po odpowiednie służby, zainteresował się stanem zdrowia koleżanki i odprowadził ją do domu lub pojechał z nią na pogotowie zamiast iść sobie na imprezę. Nikt tu nie pisał o walce z napastnikami, nie manipuluj.
  • ienerta 23.06.19, 14:07
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • asia_i_p 24.06.19, 21:22
    Sugerujesz, że w świecie realnym 16-latka przerasta użycie telefonu? Uczę 16-latków i mam wrażenie, że ogarniają.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • tt-tka 23.06.19, 14:04
    ienerta napisała:

    KOSZ


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • triss_merigold6 23.06.19, 14:09
    To wprawdzie troll - uboga bibliotekarka, ale ileś lat temu, przy okazji dyskusji o odprowadzaniu dziewczyny, identyczne zdanie prezentowała Volta.
  • cruella_demon 23.06.19, 21:14
    Zgadza się, pamiętam.
  • milka_milka 23.06.19, 14:21
    Bohater, bo ocalił własny tyłek i nawet nie zadzwonił pi policję, żeby pomoc dziewczynie???? I poszedł sobie na imprezkę?
    Cóż, po twoich wcześniejszych postach nie dziwi mnie, że uważasz takie zachowanie za bohaterskie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • escott 23.06.19, 13:48
    Ucieczka, moim zdaniem, bardzo rozsądna, pewnie liczył, że dziewczyna pobiegnie za nim. Nie rozumiem, czemu nie skontaktował się z nią potem. Pie.dolenie o niemęskim, nierycerskim zachowaniu, rurkach i nienadawaniu się na męża to seksistowski bełkot, od którego robi mi się niedobrze. Piszę jako matka córki - chcialabym, żeby ona nikogo nie zostawiła samego w takiej sytuacji, jeśli jej uda się uciec. Ani towarzyszki ani towarzysza.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • daniela34 23.06.19, 14:05
    escott napisała:

    > chcial
    > abym, żeby ona nikogo nie zostawiła samego w takiej sytuacji, jeśli jej uda się
    > uciec. Ani towarzyszki ani towarzysza.
    >
    Moim zdaniem tu jest istota problemu. Tak jak pisałam - tonie jest rycerskość tylko przyzwoitość. I wcale nie chodzi o rwanie się do bójki
  • ienerta 23.06.19, 14:09
    Tak tak tak. Rycerkość. Chłopak tłumaczy napastnikom, że zachowują się źle, żąda od nich przeprosin, zostaje zmasakrowany i wszystko jest po rycersku. Współczuję Twoim dzieciom.
  • kub-ma 23.06.19, 14:43
    ienerta napisała:

    > Tak tak tak. Rycerkość. Chłopak tłumaczy napastnikom, że zachowują się źle, żąd
    > a od nich przeprosin, zostaje zmasakrowany i wszystko jest po rycersku. Współcz
    > uję Twoim dzieciom.

    Cały czas piszesz o czymś innym


    --
    "Kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi, którzy uprawiają matematykę." Hugo Steinhaus
  • daniela34 23.06.19, 14:58
    Ona tak ma. Nie należy dyskutować smile
  • potworia116 23.06.19, 21:10
    Ona trolluje.
  • taki-sobie-nick 23.06.19, 22:38
    Ucieczka, moim zdaniem, bardzo rozsądna, pewnie liczył, że dziewczyna pobiegnie za nim.

    A najbardziej liczył na ochronę własnej d...
  • uomo_dos 23.06.19, 13:50
    Po pierwsze córce należy się profesjonalne wsparcie. Poszukajcie jej terapeuty, trochę to potrwa, zanim to przepracuje. Jeśli zupełnie nie wiesz, jak go znaleźć, idź do lekarza pierwszego kontaktu i uprzyj się, że ma cię odpowiednio pokierować albo najlepiej wypisać skierowanie do specjalisty. Zrób to proszę koniecznie, to jest tak samo niezbędne jak opatrzenie ran, gdyby takowe miała i to jej zaprocentuje na całe życie o ile dobrze to przepracuje. Byłam ok. 5 lat starsza , gdy pierwszy raz przeżyłam tego typu zajście i przeszłam traumę. Zwykły rabunek tzw. "na wyrwę" na ulicy, a ja długo jeszcze nie mogłam spać normalnie, bałam się sama chodzić po ulicy, nie mogłam zostawać sama w domu i ogólnie tygodniami dochodziłam do stanu sprzed napadu. Znajomi polecili mi trenera, który miał mnie nauczyć samoobrony, dzięki niemu stanęłam na nogi, on wykonał też robotę psychoterapeutyczną dla mnie.

    Fatalnie się złożyło, że to wydarzenie zbiegło się w czasie z końcem roku szkolnego, bo można by było od razu powiedzieć w szkole co zaszło (fakty) i zawnioskować w szkole córki i tego chłopaka (koniecznie tego chłopaka, który z nią był) o objęcie opieką psychologiczno-pedagogiczną w szczególności tych dwoje, o ile nie wszystkich uczniów. Ale po wakacjach też moim zdaniem należy to zrobić, bo niektórzy młodzi - jak widać - na niepełnosprawnych emocjonalnie wyrastają i to przy aprobacie dorosłych. Poza tym również na policji mozesz wnioskować o przeprowadzenie akcji edukacyjnej wśród młodzieży (policja również ma obowiązek edukacji wobec społeczeństwa, dlatego mogą się zjawić w szkołach napastników i odpowiednio pouczyć całą społeczność szkolną na podstawie zajścia z twoją córką).

    No ale najważniejsze jest, żeby nią się teraz odpowiednio zaopiekować i żeby jak najszybciej doszła do siebie i odzyskała poczucie bezpieczeństwa. Współczuję, mam nadzieję, że moje dzieci czy to syn, czy córka w chwili próby nie zachowałyby się jak ten szybkobieżny i bezmyślny kolega córki. A czy ktoś oprócz tego nierozgarniętego kolegi widział to zdarzenie? NIkt nie zareagował?
  • triss_merigold6 23.06.19, 14:05
    Ile razy mam napisać, że w takiej sytuacji na 99,9% nikt obcy z otoczenia palcem nie kiwnie tylko będzie patrzył w inną stronę. Nie wolno liczyć na to, że ktoś z zewnątrz pomoże.
  • uomo_dos 23.06.19, 14:26
    Ależ wolno i trzeba liczyć na to, że ktoś z zewnątrz pomoże nawet trzeba się o to głośno dopominać, bo zjawiska typu rozproszenie odpowiedzialności istnieją, są świetnie opisane i znane są strategie przeciwdziałania ich niekorzystnym konsekwencjom.
  • triss_merigold6 23.06.19, 14:30
    Nie wolno liczyć na obcych, bo to czysty samobój. Warto też ocenić, czy jest sens wzywania głośno pomocy, czasem jest, a czasem można tylko pogorszyć swoją sytuację.
  • uomo_dos 23.06.19, 15:04
    Ja nie mówię o zachowaniach, które mogą sprowokować napastników do zintensyfikowania agresji tylko o tym, że należy szukać pomocy i się głośno o nią dopominać w sposób dający szansę na jej uzyskanie. Stąd praktyczne porady aby o pomoc krzyczeć czasami "pali się!!!" zamiast "pomocy, biją mnie!!!!", bo osoba siedząca bezpiecznie w swoim mieszkaniu słysząca ten pierwszy okrzyk będzie bardziej skłonna wybiec na korytarz niż gdy usłyszy to drugie wołanie o pomoc. A po zdarzeniu bardziej racjonalne będzie poszukanie dziewczynie profesjonalnego terapeuty, z którym będzie mogła ponownie wypracować w sobie poczucie bezpieczeństwa i sprawczości zamiast kierowanie się totalnym brakiem zaufania do wszystkich dookoła i twierdzenie, że wsparcie terapeutyczne to bull shit i ogólnie nic nie da.
  • triss_merigold6 23.06.19, 15:07
    Zamiast psychologa, zorganizowałabym rozmowę z kimś od sensownych szkoleń samoobrony, żeby jej wytłumaczył parę rzeczy.
  • lauren6 23.06.19, 15:11
    I co jej poradzi spec od samoobrony, gdy samotna kobieta w szpilkach jest otaczana przez podpitą agresywną grupę?
  • triss_merigold6 23.06.19, 15:21
    Żeby nie dała się otoczyć. Podstawa samoobrony to nie zgrywanie Rambo, tylko dostrzeganie zagrożenia. Druga rzecz - zrobić coś, czego agresor się nie spodziewa - zapytać o drogę, poprosić o pomoc itp.
  • mail-na-gazecie 23.06.19, 15:31
    triss_merigold6 napisała:

    > Żeby nie dała się otoczyć. Podstawa samoobrony to nie zgrywanie Rambo, tylko do
    > strzeganie zagrożenia. Druga rzecz - zrobić coś, czego agresor się nie spodziew
    > a - zapytać o drogę, poprosić o pomoc itp.

    O to chodzi!
  • uomo_dos 23.06.19, 16:48
    Ta dziewczynka do końca życia będzie się musiała troszczyć o swoje bezpieczeństwo, więc licytowanie się, kto jej bardziej sie przysłuży terapeuta, trener samoobrony czy jeszcze ktoś inny jest stratą energii. Po pierwsze trzeba ją wydobyć z dołka, w którym sie znalazła, a poźniej konsekwentnie uczyć a) minimalizowania ryzyk, b) rozpoznawania zagrożeń, c) strategii obrony własnej. Ale po pierwsze i najważniejsze, ona musi uwierzyć w to, że da sobie radę. Mam nadzieję, że policja się spisze, może na jakimś monitoringu wyoczą agresorów,zidentyfikują i ich sprawnie wyłapią a potem ukarają, to by dało dziewczynie wiarę w to, że ludzie potrafią radzić sobie ze złem. Uczę swoje dzieciaki, że gdy nie będą miały własnego telefonu poza domem, mają zwrócić się do obcej osoby, którą uznają za odpowiednią w danej sytuacji i prosić o wykonanie telefonu w ich imieniu czy to na policję, czy do rodziców.

    Czasami sprawy toczą się tak szybko i dochodzi do tego taki stres, że nawet dorosła osoba w sytuacji zagrożenia ma duży problem z ogarnięciem się. Miałam kiedyś podjechać z dwójką moich wtedy jeszcze bardzo malutkich dzieci pod Dworzec Centralny, zostawić samochód i wsiąść do pociągu. Znalazłam miejsce, opłaciłam parkowanie, zabieram rzeczy z auta w tym jedno dziecko w nosidełku, drugie malutkie trzymam za rękę, żeby je samochód nie potrącił, a tu dwóch panów meneli podchodzi do mnie z nachalną propozycją, że pomogą i siłą próbują mi kluczyki wyrwać z auta. Chwyciłam kluczyki i mówię, żeby mi dali spokój, że chcę zamknąć auto i idę. Oni niby śmiechy i chichy, niby mi pomogą ale mam im oddać kluczyki do łapy. Biały dzień, dookoła ludzie się przemieszczają, ale wiem, że nikt mi nie pomoże. A panowie coraz bardziej agresywni. Pomyślałam, że rzucę te kluczyki jak najdalej od siebie na środek ruchliwej ulicy, z dzieckiem w nosidełku w jednej ręce i z drugim za rękę przemieszczę sie jak najszybciej w stronę Centralnego ale z drugiej strony bardzo by to było niebezpieczne na ruchliwej ulicy, więc zaczęłam do nich gadać, że zaraz zjawi się mąż. I gdy zauważyłam idącego w moją stronę faceta, podbiegłam do niego jak do mężą trzymając dzieciaki, menele sie wtedy koncertowo ulotnili. Facet mi pomógł. Nie ma gotowych scenariuszy, są tylko lepsze i gorsze rozwiązania, można mieć więcej albo mniej szczęścia albo pecha.
  • whitney85 23.06.19, 21:17
    O matko, terapia?
    W życiu jeszcze wiele ja może spotkać, mnie pobiły dziewczyny z sąsiedniego osiedla gdy miałam 14 lat a potem spotkało mnie wieeele innych, niebezpiecznych sytuacji i jakoś żyć trzeba a nie rozkminiac temat miesiącami u terapeuty.
  • potworia116 23.06.19, 21:23
    A kim ty jesteś, że tak bez zahamowań nawołujesz do brania z ciebie przykładu?
  • lot_w_kosmos 23.06.19, 13:54
    Gnojek nie tylko on.
    Gnojowe całe towarzystwo twojej córki.
    Najgorsze, że pewnie większość młodzieży teraz taka jest.
  • triss_merigold6 23.06.19, 14:02
    Towarzystwo wychowane w poczuciu bezpieczeństwa, po prostu + w kulcie very special snowflake.
  • katja.katja 24.06.19, 08:59
    Bardzo specjalne śnieżne flaki?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • triss_merigold6 24.06.19, 09:17
    Tia, very special snowflake, unikalny, wyjątkowy perełkowy, jedyny w swoim rodzaju, śliczny i indywidualistyczny. tongue_out
  • tryggia 23.06.19, 15:38
    Spójrz na wpisy ematek. Tak wychowują swoje dzieci. Na egoistów i są z tego dumne.

    --
    Hope
  • potworia116 23.06.19, 21:12
    Nie przesadzaj, zachowanie chłopaka poparły raptem dwa nicki, w tym jeden troll.
  • aga_mon_ber 23.06.19, 13:57
    Na chłopaka i jego rodziców, szkoda słów. Tego nie da się w normalny sposób skomentować.

  • bo_ob 23.06.19, 13:59
    Wygląda na to, ze córka powinna zmienić środowisko z patologicznego na normalne.
  • vodyanoi 23.06.19, 14:07
    Nie ma najmniejszego znaczenia, czy z córką był kolega w tym samym wieku, kolega starszy, koleżanka czy stara babcia. Równie dobrze to dziewczyna mogła uciec, a chłopak nie zdążyć i zostać. Nie ma to znaczenia. Znaczenie ma to, co by było gdyby. Bo gdyby się okazało, że ofierze przytrafiłoby się coś więcej niż oplucie i okradzenie, to wtedy osoba, która uciekła i nie powiadomiła służb, byłaby wrogiem społecznym numer jeden. I mogłaby zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Więc jak już się jest takim skupionym na sobie człowiekiem, to warto się skupić do końca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.