Dodaj do ulubionych

do matek dziewczynek/młodych kobiet - podwożenie

23.06.19, 21:59
chętnie nastolatek, ale inne przedziały wiekowe też mogą być. Moje jeszcze małe, ale interesuje mnie sprawa podwożenia (a nie chcę zaśmiecać tamtego wątku) w wielkim mieście.
Kiedy, waszym zdaniem, należy podwozić a kiedy mogą same jeździć?
W jakich sytuacjach i w jakich miejscach włącza wam się opcja "tylko z rodzicem"? Można pominąć oczywiste oczywistości typu okolice stadionu po meczu z nielubianą drużyną, czy rejon
ciemnych krzaczorów blisko monopolowego i bez monitoringu.
Znam osobiście rodzinę, w której matka praktycznie wszędzie woziła 14-17-letnią córkę (a potem kupili jej auto), uważałam to za dziwactwo, mój 11-latek wracał już wtedy z treningów po zmroku. Inne znajome nastolatki też są w zasadzie wszędzie podwożone (albo jadą rowerami).
Chodzi mi konkretnie o dziewczyny, chłopców ogarniam.
Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 23.06.19, 22:08
    Po przeczytaniu tamtego wątku też mi się włącza myśl - wszędzie wozić, taksówki i własny samochód... Brzmi absurdalnie jednak. Chętnie przeczytam opinie bardziej doświadczonych mam.
  • annia_ko 23.06.19, 22:08
    To chyba też zależy gdzie kto mieszka. Są osiedla mniej ciekawe, są bloki oddalone od przystanków z nieoświetlonym dojściem... raczej nie ma co porównywać.
  • fomica 23.06.19, 22:09
    Ja mam chłopca, ale sama byłam dziewczynką więc się wypowiem smile
    Jeździłam autobusem miejskim od trzeciej klasy podstawówki do dzisiaj. Do szkoły, na zajęcia, na jakieś urodziny, do koleżanki. Nie wiem czy to były inne czasy, czy brak dyspozycyjności rodziców, ale było to normalne i nie byłam wyjątkowa. Za dziwactwo uważam podwożenie nastolatków pod sam próg szkoły, tyle chyba powinny ogarniać.
  • asfiksja 23.06.19, 22:16
    W "naszych czasach" (jest to zapewne szerokie pojęcie na tym forum) istniał problem wpadnięcia dziecka pod samochód, znam kilka takich przypadków. Nie istniał za to problem obrabowania z komórki, generalnie dziecka/nastolatka nie było warto napadać w celach rabunkowych, bo co by nam ukradli? A teraz dziecko/dziewczyna jest łakomym kąskiem, bo zazwyczaj coś ma.
    Też jako nastolatka zawsze wracałam sama komunikacją miejską, również po zmroku, z tym że bez wizytowania centrum miasta (z jego bramami, zaułkami, przejściami podziemnymi itd.). Z imprez przywozili rodzice (moi nie, ale z kimś się zabierałam).
  • kosmos_pierzasty 23.06.19, 22:22
    Ja to w ogóle się tak ryzykownie zachowywałam z tymi wieczornymi, a potem nocnymi powrotami, że nawet pisać nie będę, właśnie dlatego, wolałabym, aby moja córka była mądrzejsza.
  • kalina_lin 23.06.19, 22:38
    W latach 90 istniał problem ogolnego zdziczenia, band zaczepiajacych dla zabawy. Do dzis pamietam maturzystę ktorego dręczyli kilka dni. Wcale nie było bezpieczniej.
  • asfiksja 23.06.19, 23:21
    W latach 90. to się w ogóle nie wychodziło z domu np. w lany poniedziałek, bo można było oberwać.
  • katja.katja 24.06.19, 09:28
    Zgadza się.
    Potem większość naszego "kwiatu" wyemigrowała i całe osiedla się uspokoiły.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • fomica 23.06.19, 22:46
    Z drugiej strony ta powszechność komórek to także błyskawiczny telefon na policję, wszędzie monitoring, parki i deptaki oświetlone, walące się zaułki remontowane. Moim zdaniem teraz jest bezpieczniej.
  • zwyczajnamatka 23.06.19, 22:27
    Ja mam córkę trzynastoletnią, mieszkamy w mieście wojewódzkim. Za dnia po mieście (centrum i nasze osiedle) przemieszcza się sama, ale przed zmrokiem ma być w domu albo po nią jadę. Nie pozwoliłabym jej jechać na te gorsze osiedla. Zimą, kiedy wcześnie robi się ciemno wszędzie ją wożę, albo jedzie z rodzicami koleżanek/kolegów. Tylko do i ze szkoły chodzi zimą sama.
  • asfiksja 23.06.19, 22:32
    Brzmi rozsądnie, choć trochę uciążliwie (tzn. wożenie wszędzie zimą, każdy trening, każde zajęcia, jak małe dziecko). Ale 13-latka jeszcze nie jest na etapie imprez z pełnoletnimi kolegami/alkoholem, imprez u młodzieży, której rodziców zupełnie nie znasz i buntu pod hasłem "wszyscy mogą, dlaczego ja nie mogę?".
  • zwyczajnamatka 23.06.19, 23:46
    Jest to trochę uciążliwe, nie twierdzę, że nie, ale stawiam bezpieczeństwo ponad wygodę (swoją). Jeśli chodzi o imprezy to na razie się nie wypowiem, pożyjemy zobaczymy jak to będzie.
  • monique76 23.06.19, 22:30
    Moja córka, 16 lat, dużo jezdzi po miescie sama, ale jak wraca zima z treningu o 21 to albo ktos po nia podjezdza na miejsce treningu albo chociaż wychodzimy po nią na przystanek. Teraz właśnie mąż pojechał po nią na dworzec kolejowy, bo o 23 wraca z zawodow. Pewnie dałaby radę wrócić sama (kilja przystankow tramwajem), ale po co kusić los.

    --
    Pozdr. Monika
    "I niech sie mysli kolataja. Z kolatania rodza sie marzenia.
    A potem plany. Bo plany to marzenia z odkreslona data realizacji.." /by Marzena hlm
  • kryzys_wieku_sredniego 23.06.19, 22:55
    U mnie komunikacja miejska praktycznie nie istnieje, dzieć do szkoły ma 3 min. i przewiduje, że za 2 lata (3 klasa) będzie sam chodził jak zechce.
    Natomiast do szkoły średniej będzie mąż bądź ja zawozić, bo byłby szalony gdyby wybrał pks.
    Syn koleżanki był wożony nawet na studia bo oboje rodzice pracują we Wrocławiu, dość szybko dostał swój samochód.
  • kryzys_wieku_sredniego 23.06.19, 22:56
    Na treningi wożę ja.
  • zurekgirl 23.06.19, 23:13
    Mam dopiero co jedenastolatke. Chodzi sama tylko do szkoly i ze szkoly (jakies 100 metrow od domu) i do najblizszych sklepow (max 300 metrow). Od wrzesnia bedzie chodzic sama do szkoly oddalonej o kilometr, moze tez podjechacc autobusem. Mieszkamy blisko centrum Londynu. I tak sobie mysle, czy balabym sie o nia mniej, gdybym mieszkala w miescie mojej mamy w PL. Pewnie nie, bo mama mieszka w domku kolo laki i lasu, widac niby bloki, ale zima o 16 jest czarno i sama wolalabym nie chodzic. Pewnie podjezdzalabym po nia na przystanek za laka.
    Bylam w jej wieku prawie 30 lat temu, mieszkalam w Lodzi, sama chodzilam tez tylko do szkoly (300 metrow), do sklepow, do kosciola, do kolezanek w obrebie sporego osiedla. Pierwszy raz jechalam sama autobusem w wieku 14 lat. Moi rodzice mocno przezywali, ze siedmiolatka ich przyjaciol sama tramwajem do szkoly jezdzila. Chyba mam nadopiekunczosc w genach.
  • b-b1 24.06.19, 07:17
    U mnie króluje "dziwactwo". Córki lat 19. Do momentu, kiedy nie miały prawa jazdy na imprezy podwoziłam/odbierałam , teraz jeżdżą same, zdarza się jednak , że nie zostają na noc, a impreza z alkoholem-wtedy jedną córkę odbiera druga, albo jeśli obie na tej samej imprezie-odbieram je sama.
    Odbieram nawet wtedy, kiedy umawiają się paczką do klubu. Wtedy zamiennie z innymi rodzicami-rozwozimy towarzycho do domów.
  • rosapulchra-0 24.06.19, 07:50
    U mnie też. Samodzielnie moje dzieci chodziły do szkoły i z niej wracały. Na wszelkiego rodzaju imprezy są podwożone. Jedna też do pracy, bo ma fatalny dojazd komunikacją miejską (samochodem jedzie się 10 minut, komunikacją, to dwa autobusy i godzina jazdy).

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • turzyca 24.06.19, 09:14
    >Jedna też do pracy, bo ma fatalny dojazd komunikacją miejską (samochodem jedzie się 10 minut, komunikacją, to dwa autobusy i godzina jazdy).

    A rowerem? Przecież to musi być niedaleko.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • rosapulchra-0 24.06.19, 09:24
    To nie jest żaden problem podwieźć ją samochodem.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • madame_edith 24.06.19, 08:05
    Córka ma 10 lat i na tle koleżanek porusza sie sama chyba w większym zakresie. Dotyczy to jazdy do i ze szkoły, powrotów od koleżanek mieszkających niedaleko szkoły. Potrafi poruszac sie metrem, tramwajem, autobusami. We wszelkie miejsca poza znaną jej trasą podwożę samochodem.
  • an.16 24.06.19, 09:18
    Córka ma 12 lat. Sama, a raczej z koleżankami porusza się po mieście (Warszawa), ale po dzielnicy w której mieszkamy, ew. centrum. Jeżdżą do CH po prezenty przed urodzinami którejś z nich, do kina, na naleśniki. Same tez chodzą i wracają z tychże urodzin. Nie chodzi na żadne zajęcia dodatkowe wymagające podwożenia (ani nie wymagające, era zajęć dodatkowych jest szczęśliwie za namismile. Synowi gdy zaczął gimnazjum powiedziałam, że może bywać wszędzie gdzie chce (typ imprezowy), byle umiał stamtąd wrócić, bo kierowcą być nie zamierzam. I tak to było. Teraz jest pełnoletni.
  • saszanasza 24.06.19, 09:27
    Moja 11 latka po miasteczku w którym mieszkamy przemieszcza sie sama, jednak wie, żeby jeździć (rower) lub chodzić uczęszczanymi szlakami. Żadnych „chaszczy”. Latem w domu ma być o 19.30, jeśli chce być dłużej to koło bloku. Na kocu pod oknem to i do 21 mogłaby siedzieć😉
    W teorii nauczona schrzaniać jak tylko widzi jakiekolwiek zagrożenie. Nauczona pod żadnym pozorem nie wsiadać do obcego samochodu-schrzaniać. W chwili ataku, kopać, gryźć, wydłubywać oczy i krzyczeć „pożar”, czy „ratunku”. Nauczona wzywać pomoc telefonem, w swoim telefonie rownież mam opcję śledzenia jej. No nie wiem, co mgę jeszcze zrobić dając jej niezależność a jednocześnie chroniąc....


    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • princy-mincy 24.06.19, 09:45
    Moja córka ma 9 lat i do szkoły zazwyczaj podwozi ją tata (bo i tak wiezie młodszego do przedszkola) lub czasami jedzie autobusem. Wraca sama.
    Na treningi- jedzie zazwyczaj sama z koleżankami, odbieramy je ok 18 gdy jest już ciemno zimą.

    Gdy będzie nastolatką, jest niejako skazana na auto/ taxi bo mieszkamy pod miastem, nie ma tu autobusu nocnego.
  • uomo_dos 24.06.19, 10:21
    Sama jeździ/chodzi tam, gdzie nie jest anonimowa czyli do szkoły, na zajęcia pozaszkolne, do sklepów przydomowych (ale nie po zmroku, wtedy wożę ja lub załatwiam transport z innym rodzicem czy trenerem, rodzic zazwyczaj na zasadzie przysługi koleżeńskiej, ja też wożę chętnie i często cudze dzieci, trenerzy wożą mi ją odpłatnie). Gdy sama chodzi/jeździ zawsze nalegam, aby poruszała sie w towarzystwie koleżanki ze szkoły albo starszego rodzeństwa, bo tak bezpieczniej, uczulam, że trzeba dbać o siebie wzajemnie.

    Pewna młoda pani trenerka mojej córki dostała kiedyś niezłe bęcki od rodziców, gdy bez wcześniejszego poinformowania wypuściła dzieci z zajęć dodatkowych pół godziny wcześniej. A że zajęcia odbywały się w szkole, więc dzieci po prostu jak zwykle "po szkole" poszły do domu, tyle że po lekcjach jest widno, a po zajęciach popołudniowych było już ciemno. I zdarzyło sie, że dziecko poszło do domu po ciemku, a w chwilę później do szkoły po to dziecko przyszła babcia, zeby je odebrać. Nie zastała wnuczki, nie mogła się do niego dodzwonić, powiadomiła rodziców i zrobiła się nieprzyjemna sytuacja. Młoda i bezdzietna wtedy pani trenerka nauczyła sie na własnym błędzie, że nawet nastoletnich dziewczynek nie wypuszcza się obecnie po zmroku samych na ulice, nawet jeśli mieszkają 200 m od szkoły choćby dlatego, że w okolicy funkcjonuje całodobowy sklep monopolowy a miły i bezpieczny w dzień park miejski w nocy staje się przystanią dla piwkujących grup anonimowej młodzieży. Podobnie rzecz ma się z wiatami przystanków komunikacji zbiorowej. W dzień jest ok., nie ma problemu, aby poczekać tam na transport, wieczorem często na ławce siadają podejrzane typki, w życiu nie pozwoliłabym ani córce, ani synowi aby tam przebywali sami po zmroku.

    Bez rodzica i towarzystwa wychodzi z psem nawet po zmroku ale musi pozostać na zamkniętym osiedlu, na którym ona zna sąsiadów i oni ją znają. Nowych sąsiadów bez długiego nawet zapoznawania się często proszę, żeby wbili w swoje telefony mój nr tel z prośbą o telefon, gdyby moje dzieci były w potrzebie. Znajomym psiarzom z okolicy często pokazuję choćby zdjęcia moich dzieci w smartfonie i proszę o wzięcie mojego n-ru telefonu, żeby w razie gdyby zauważyli, że dziecko jest w potrzebie, mogli zadzwonić albo zwyczajnie pomóc dzieciakowi. Psiarze to inny gatunek ludzi, często są mniej skupieni na sobie niż ludzie-krety (to ci, którzy z mieszkania zjeżdżają windą do auta w garażu podziemnym i nie widuje się ich praktycznie pod gołym niebem, można mieszkać z takimi latami po sąsiedzku i być totalnie anonimowym, czasami nawet ochoty do powiedzenia dzień dobry nie wykazują).
  • an.16 24.06.19, 12:10
    Nie pomogliby dziecku gdyby nie mieli "wbitych" (nie znoszę tego wyrażenia) numerów telefonów i podetkniętych pod nos fotek? Nie wiem po co to robisz, skoro jak piszesz są to "lepsi" ludzie.
  • blodin 24.06.19, 13:48
    Nie obraz sie ale gdyby mi ktoś podtykał zdjęcie nieznanego dziecka na wszelki wypadek to chyba bym sie zastanowiła czy wszytko z nim oki. Bez zdjecia, przeciętnie rozgarniety człowiek w sytuacji zagrożenia bezpieczenstwa dziecka by zaregował.
  • kalina_lin 24.06.19, 21:55
    Dla mnie też to dziwne.
    Po pierwsze marne szanse żeby po miesiącu pamiętali jak wygladało dziecko, ktore widxieli przez kilka sekund na ekranie telefonu.
    Po drugie, normalny człowiek pomoże każdemu dziecku, a nie tylko temu, któtego matka go nagabywała.
    Po trzecie- niech tylko zwyczaj się rozpowszechni, to okoliczni psiarze beda miec w telefonach dziesiatki numerów.

    Dziwi mnie też wiara w psiarzy, jako lepszych ludzi. Ja widzę dużo nieogarów, które nie potrafią zapanować nad swoim psem, wychować go, sprzątać po nim.
  • iimpala 24.06.19, 22:21
    >wychodzi z psem nawet po zmroku ale musi pozostać na zamkniętym osiedlu,

    to na waszym osiedlu psy mogą swobodnie obsikiwać i ob.srywac trawniki?
    No, u nas jednak jest zakaz w regulaminie i "prośba" o wyprowadzanie zwierząt poza (zamkniete) osiedle (a jest gdzie).
    Dlatego, ze na trawie bawią się, biegają, nasze wspólne dzieci.
  • evee1 24.06.19, 13:15
    Wszystko zależy od tego gdzie, kiedy i jakie sa okoliczności. Moja córka zaczela jeździć do szkoły (średniej) w wieku 11 lat, około półtorej godziny pociągiem i tramwajem. Ale to było w ciagu dnia. Wieczorami czy późno w nocy, to proponuję podrzucenie nawet jak jest dorosła. W sumie nie widzę powodu, żeby kusić los. Nasza wygoda (czy też jej brak), czy jej bezpieczeństwo - wybór jest dla mnie oczywisty. Wolę też opłacić jej taksówkę, niż sugerować samotny powrót do domu nocą. Ba, synowi też opłacałam taksówkę, mimo, że na on nie ułomek smile.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • piekna_remedios4 24.06.19, 13:22
    Gdzie możemy to podwozimy, jak nam się nie chce jeździ sama. Mnie rodzice podobnie traktowali z tym, ze ja więcej wolałam sama a córka lubi i chce abyśmy ja podwozili. Ma prawie 13 lat.
  • iimpala 24.06.19, 22:25
    >Mnie rodzice podobnie traktowali z tym, ze ja więcej wolałam sama

    kiedy ja byłam nastolatką i spotykałam się z chłopakiem, paczką ze szkoly, to nie do pomyslenia było, żeby dziewczyna sama wracała do domu. Zawsze! odprowadzał ją jakiś chlopak, pod same drzwi.
    No ale to było w tych okropnych PRLowskich czasach
  • piekna_remedios4 25.06.19, 17:35
    „Sama” w sensie bez ich podwózki, co prawda nie zawsze byłam z chłopakiem ale jeśli tak to również odprowadzali do domu choćby mieli potem pół miasta w przeciwna stronę wracać.
  • majenkir 24.06.19, 15:09
    Hehe, w sumie to sie ciesze, ze ja nie mialam wyboru i dylematu - syna i corke wozilam wszedzie dopoki nie skonczyli 17 lat i nie dostali wlasnych aut. Da sie smile.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • slonko1335 24.06.19, 15:19
    Zależy gdzie kto idzie i jaki dojazd. Z większości zajęć dodatkowych moje dziecko wraca samo po zmroku, na konie jest wożone bo musi przejść przez las.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • iimpala 24.06.19, 21:26
    w duzym mieście podwożę, jak mogę. Odległości są znaczne i nie wszędzie jest metro.
    I tu, jako przestrogę, opisze swoje doświadczenie. Miałam chyba 11 lat, jeździłam autobusem do dzielnicowego DK (domu kultury) na zajecia kółka teatralnego. Mielismy wystawić przedstawienie na święta (bozonarodzeniowe) szczegółów nie pamiętam. Wiem, że byłam królikiem bo miałam kostium z długimi uszami....
    Próby odbywały się często a przed samym przedstawieniem - do późnych godzin. Nawet kiedys się, popłakałam, ze zmęczenia.
    Autobus jeździł główną ulicą ale bliżej był przystanek nad Wisłą (Saska Kępa, w Warszawie) wiec tam polazłam. W grudniu szybko robi sie ciemno, na przystanku stałam sama, jakaś pojedyńcza latarnia świeciła.... I w pewnym momencie podszedł do mnie jakiś dorosły facet, który spytał, chyba, "która godzina", po czym wsadził mi rękę pod spodnicę i wyżej...
    ja wtedy wydarłam sie wniebogłosy, bo tak już miałam (mam), jak coś złego sie dzieje to ja sie drę, ile sil w gardle. Facet przestraszył sie i uciekł. Ale nikt, NIKT z pobliskich bloków nawet się nie zainteresował. Nikt nie zszedł na dół czy, choćby z balkonu, nie spytał, co się dzieje.
    A gdyby facet nie uciekł???
    Dlatego ja podwożę, odwożę albo daje na taksówkę (17-latkom, akurat chłopakom). Znaczy, dawałam, bo dzis są dorośli.
    A co do chlopakow, że niby ogarniasz, to żebys się nie zdziwiła....Mało to było sytuacji, gdzie chłopak stanął w obronie zaczepianej koleżanki, i nie żyje? w przeciwieństwie do koleżanki...
  • enigma81 26.06.19, 13:18
    Mieszkamy na wsi, 5km od miasta wojewódzkiego. Córka ma 16 lat. Po wsi i okolicy (Orlik, lodziarnia, koleżanki, zakupy) porusza się sama (głównie rowerem). W domu w okresie kiedy długo jest jasno ma być o 21 najpóźniej. Później to tylko u koleżanki i z odbiorem przez nas.
    Do miasta jeździ sama pksem, wracać ma też max do 21 i wtedy odbieramy ją z przystanku (choć to tylko 5min drogi do domu) a jeśli chce zostać dłużej (kino, festiwal kolorów) to jedziemy po nią.
    Do gimnazjum jeździła autobusem szkolnym do wsi obok, do liceum będzie dojeżdżać pociągiem.
    Autem wozimy ją w wyjątkowych sytuacjach (nie pasują autobusy, ma dźwigać dużo rzeczy, akurat mi po drodze bo jadę na zakupy, kiepska pogoda) - ogólnie jest bardzo samodzielna. Do wakacyjnej pracy też będzie dostawać się sama, na 6 rano wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka