Dodaj do ulubionych

Rekrutacja i pani pielęgniarka

25.06.19, 08:08
W komplecie dokumentów dostarczanych do szkoły powinna znaleźć się karta zdrowia- wypełniona jak należy. Takie karty rodzice wypełniali już w marcu, dostarczali je razem z dzieckiem do stosownego Medyka by mógł je uzupełnić, po czym karty wracały do szkoły by adnotacje zrobił wychowawca. Każdy spodziewał się, ze na zakończeniu roku karty znajdą się w pakiecie razem ze świadectwem, zaświadczeniem i kopiami. Zamiast karty szkoła dała informację, ze karty zabrała pani pielęgniarka i należy je odebrac w przychodni X.
Każdy kto jechał tuż po zakończeniu roku oddać dokumenty do szkoły zahaczał o przychodnię X, by dowiedzieć się, ze pielęgniarka będzie w piątek, i tylko ona może te karty wydać.
W piątek pani nie było. W poniedziałek powiedziała, ze jutro. Dzisiaj -czyli wtorek też powiedziała JUTRO.
Nasze liceum rekrutację zakończyło w październiku, szkoła może pozwolić sobie na dostarczanie dokumentów uczniów w transzach, ale w innych szkołach bez karty zdrowia nie chcą ich przyjąć. Zapewne byli rodzice, którzy chcieli wyjechać wcześniej na wakacje, a PRLowskie podejście pielęgniarki- doniesiecie do września-kompletnie im plany rozwaliło. Poza tym np my byliśmy już w tej przychodni trzy razy. QRCZE.
Edytor zaawansowany
  • eliszka25 25.06.19, 08:47
    Poszłabym do przychodni i zapowiedziała, że nie wyjdę, póki nie wydadzą mi karty. A najlepiej skrzyknąć się z jeszcze kilkoma rodzicami i iść w grupie. No parodia jakaś, żeby dziecko papierów do szkoły złożyć nie mogło, bo kartę zdrowia może wydać tylko jedna konkretna pielęgniarka.
  • turzyca 25.06.19, 08:52
    Słusznie. Pani Krysia panią Halinkę w razie czego wydzwoni i ściągnie z działki.
    Tym bardziej że na moje wyczucie to pani pielęgniarka złamała przepisy.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • droch 25.06.19, 09:25
    Raczej szkoła. Szkoła zabrała dokumenty, szkoła powinna je wydać.
  • kryzys_wieku_sredniego 25.06.19, 15:41
    Też tak myślę, że dyrekcja winna wydać dokumenty.
  • profes79 25.06.19, 09:19
    I to jest przypadek w którym tzw. dżihad jest w pełni uzasadniony.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mona-taran 25.06.19, 09:46
    Niepoważna baba. Dżihad się należy jak nigdy.
  • szarsz 25.06.19, 10:04
    Skandal. Do prasy się nadaje jak nic.
  • agonyaunt 25.06.19, 10:28
    Rób awanturę w szkole; jeśli to w szkole składałaś dokumenty, to pani pielęgniarka nie miała prawa ich stamtąd zabrać. Karta zdrowia zawiera dane wrażliwe, jeśli szkoła przekazała je bez Twojej zgody, to złamała prawo. Pisz skargę do UODO.
  • daniela34 25.06.19, 10:33
    Pierwsze co się nasuwa właśnie to pytanie, czy mają porządek w papierach związanych z RODO. Czy są oficjalne podstawy przekazania danych tak wrażliwych jak te o stanie zdrowia? Dlaczego karty są przechowywane w przychodni a nie w szkole? Czy szkoła ma z tą przychodnią jakąś umowę?
  • australijka 25.06.19, 15:02
    Myślę, że sprawa RODO odpada. Przecież nie weszła z ulicy pierwsza lepsza pielęgniarka i nie wzięła od dyrekcji kart zdrowia dzieci. Zakładam, że pani pracuje w tej szkole na jakimś etacie lub kontrakcie i zna te dzieci oraz ich problemy zdrowotne. Obowiązuje ją zachowanie tajemnicy zawodowej. Czasami porównanie grup krwi rodziców i dziecka daje już sporo do myślenia a nikt językiem nie klepie. No chyba , że chodzi o choroby dziedziczne a mama udaje Greka. Zresztą mamy prawie przyklejają na czołach dzieci wszelakie zaświadczenia o traktowaniu wyjątkowo z powodu x,y,z, wiec nie rozumiem co jest jeszcze tajemnicą. Przecież choroby bywają kartą przetargową w rekrutacji. Ale do przełożonych pani należy się udać i zdyscyplinować. Te karty to własność rodziców i do wydania na ich żądanie a nie z łaski i grzecznościowo. Dzwonić do dyrektora placówki.
  • daniela34 25.06.19, 15:53
    Szkoła ma umowę z pielęgniarką, owszem. A z przychodnią? Bo karty znajdują się teraz w przychodni. Nie kwestionuję ujawnienia danych pielęgniarce, tylko pytam, czy jest podstawa przechowywania danych w przychodni. To, czy rodzice i wobec kogo ujawniają choroby dzieci nie ma znaczenia. Dane osobowe wrażliwe znajdują się w miejscu X (przychodnia)- pytanie na jakiej podstawie.
  • skumbrie 25.06.19, 16:12
    Przychodnia jest akurat odpowiednim miejscem.
    Pytanie, co dane wrażliwe dotyczące zdrowia robiły w szkole.
    A pielęgniarce i przychodni dżihad się należy.
  • daniela34 25.06.19, 17:05
    Nie, jeśli wszystkie dzieci nie są pacjentami przychodni X, to ich karty tam się znaleźć nie powinny... chyba że gabinet pielęgniarki szkolnej jest prowadzony na mocy jakiejś umowy z przychodnią. Karty zdrowia były w szkole, bo wychowawca miał je uzupełnić (jak rozumiem wymóg rekrutacyjny do szkoły średniej).
  • droch 25.06.19, 19:56
    > Przychodnia jest akurat odpowiednim miejscem.

    A prywatny sejf Pana Waldka, szkolnego konserwatora, jeszcze bardziej odpowiednim i bezpiecznym. Ale zupełnie nie o to chodzi.
  • skumbrie 26.06.19, 00:26
    Może dokształć się najpierw w temacie, zanim zabierzesz głos wink
  • droch 26.06.19, 11:35
    Dziękuję za dobrą radę, a umiesz coś napisać merytorycznie, zamiast atakować ad personam? Nie zgadzasz się, że sejf Pana Waldka jest bezpieczniejszy niż reklamówka pielęgniarki czy szuflada w przychodni?
    Miałaś szansę honorowo przemilczeć mocno kontrowersyjną tezę, którą postawiłaś, ale nie, musisz brnąć dalej.
  • leni6 25.06.19, 20:08
    Musi mieć, to reguluje ustawa, wszystkie dzieci w szkole objęte są w ramach POZ opieka lekarza i pielęgniarki z konkretnej przychodni pod którą podlega szkoła.
  • daniela34 25.06.19, 20:15
    A jeśli tak, to ok, jest podstawa przechowywania danych (nie znam zasad funkcjonowania gabinetów pielęgniarek szkolnych). Niemniej pozostaje pytanie, jak te karty tam dotarły, bo podejrzewam, że faktycznie w torebce pielęgniarki.
  • agonyaunt 25.06.19, 16:41
    RODO reguluje też sposób przechowywania dokumentów, jeśli miały być w szkole, a zostały z niej wyniesione, to jest to naruszenie ochrony danych, a za coś takiego grożą wysokie kary. Jeśli autorka nie wyrażała zgody na przekazanie dokumentów, to szkoła nie miała prawa ich nigdzie przekazać. Ciekawe czy w ogóle sam transport było odpowiednio zorganizowany, czy po prostu pani pielęgniarka wyniosła je sobie w reklamówce.
  • daniela34 25.06.19, 16:58
    No właśnie...
  • bei 25.06.19, 15:37
    Dzisiaj rozmawiałam ze znajomymi, ponoć pielęgniarki w owej przychodni są zmanierowane, pacjenci są dla nich. Wyżalilam się sekretarce z naszej szkoły i monitowala...jutro robimy ostatnie podejście.
  • iwoniaw 26.06.19, 12:22
    Dla mnie to jakiś kosmos - szkoła ma umowę z pielęgniarką/przychodnią na określonych zasadach, szkoła domagała się konkretnych dokumentów/oświadczeń o stanie zdrowia przez te wszystkie lata i szkoła ma je obowiązek wydać razem z resztą dokumentów na zakończenie edukacji ucznia w tej placówce. W życiu nie latałabym po żadnych przychodniach (zwłaszcza po pięć razy), tylko zrobiłabym dyrekcji konkretny dżihad. Zwłaszcza, że to chyba nie pierwszy raz, gdy dyrekcja w tej szkole daje dudy w temacie przestrzegania przepisów, a rodzice grzecznie biorą się za ratowanie sprawy?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.