Dodaj do ulubionych

Zasada ograniczonego zaufania.

25.06.19, 12:46
No właśnie...stosujecie ją tylko jako kierowcy czy jako piesze też ?
Bo ja przyznam szczerze, że nawet ja mi się zielone jako dla pieszej zaświeci to nie wchodzę bez spojrzenia czy jednak jakiś wariat nie nadjeżdża. Dzieci uczę tego samego. Zielone zielonym, ale jednak moje zdrowie i życie ważniejsze niż pierwszeństwo na pasach.

To tak odnośnie wczorajszego wypadku na przejściu dla pieszych z udziałem matki z pięciolatkiem. Zielone miała ale nawet nie spojrzała czy może bezpiecznie przejść.


--
"All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
Edytor zaawansowany
  • agata_abbott 25.06.19, 12:56
    Zasadę ograniczonego zaufania stosuję zawsze, a już szczególnie wtedy, kiedy nie jestem otoczona kilogramami blachy, przypięta pasami i wyposażona w poduszkę powietrzną.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • boo-boo 25.06.19, 13:10
    Czyli nie jestem odosobniona- bo czytając wczoraj komentarze pod tym artykułem myślałam, że mam coś nie tak z głową. Większość komentarzy była w stylu, że ona miała zielone i mogła bez zastanowienia na przejście wejść, a obowiązkiem kierującej autem było zatrzymanie się na czerwonym świetle dla pojazdu (babka wjechała na skrzyżowanie na czerwonym świetle). Jakby wypadki i wariaci się nie zdarzali....

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 35wcieniu 25.06.19, 13:14
    "a obowiązkiem kierującej autem było zatrzymanie się na czerwonym świetle dla pojazdu"

    A co, nieprawda?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • madzioreck 25.06.19, 15:38
    35wcieniu napisał(a):

    > "a obowiązkiem kierującej autem było zatrzymanie się na czerwonym świetle dla p
    > ojazdu"
    >
    > A co, nieprawda?

    Oczywiście, prawda, ale co z tej prawdy wynikło?
  • konsta-is-me 25.06.19, 21:16
    A co mialo z niej wyniknac ?
  • madzioreck 25.06.19, 21:56
    To, o czym ja i wiele forumek pisało: można mieć rację/bezwzględne pierwszeństwo i być martwym.
  • kokosowy15 25.06.19, 22:05
    Można też znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, np w amerykańskiej szkole gdy ktoś postanowi sobie postrzelac, na chodniku, gdzie rozjedzie Cię spieszący się kierowca, albo na wczasach w Egipcie, gdy zdenerwuja się terroryści.
  • madzioreck 25.06.19, 22:29
    Oczywiście, można. Są rzeczy, na które nie masz wpływu, a są takie, na które masz i możesz starać się minimalizować ryzyko. Jeśli z tego rezygnujesz, Twoja wola, ale nie uważam, żeby coś było ze mną nie tak, bo ja wybieram rozejrzenie się nawet, kiedy mam zielone/pierwszeństwo.
    Podobnie jak nikt nie ma prawa wleźć Ci do mieszkania i go okraść, a jednak założę się, że kluczy do drzwi używasz.
  • boo-boo 25.06.19, 22:04
    A gdzieś piszę, że nie ?



    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • aaa-aaa-pl 25.06.19, 13:16
    Zawsze się rozgladam.Ostatnio koleżance z pracy, taki wariat praktycznie przejechał po stopach- też było zielone.
  • brenya78 25.06.19, 13:17
    "że ona miała zielone i mogła bez zastanowienia na przejście wejść"

    Mogla.

    "a obowiązkiem kierującej autem było zatrzymanie się na czerwonym świetle dla pojazdu"

    A co, nieprawda?
  • profes79 25.06.19, 13:29
    Mogła i byłby to piękny napis na nagrobku. Rzut oka w prawo pozwoliłby stwierdzić, że jedzie idiota i może jednak lepiej te 5 sekund się wstrzymać z wejściem na pasy zwłaszcza, że nagranie pokazuje, że widoczność była idealna.

    I to co piszę nie tłumaczy ani nie broni babki za kółkiem.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • kokosowy15 25.06.19, 13:18
    Każdy normalny pieszy ocenia, czy może wejść na jezdnię na zielonym świetle. Każdy normalny kierujący zatrzymuje się na czerwonym świetle. Czy każdy normalny kierujący ocenia, czy może wjechać na skrzyżowanie przy zielonym?
  • profes79 25.06.19, 13:26
    Tak, a przynajmniej powinien, kiedy wjeżdża jako pierwszy żeby się nie okazało, że mu w drzwiach zaparkuje taki "spóźnialski".

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • kokosowy15 25.06.19, 13:37
    Ostatnio były nagrania, jak to "spieszący się" na czerwonym trafił dopiero trzeciego, więc rozglądanie się i ocena przydaje się zawsze. I proszę nie reagować na klaksony kierowców za Tobą, ostrożność najważniejsza.
  • mim_maior 25.06.19, 13:38
    Każdy kierowca osobówki powinien się obowiązkowo zatrzymywać przed każdym skrzyżowaniem, żeby sprawdzić, czy z boku nie wjedzie w niego ciężarówka jadąca na czerwonym.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • agata_abbott 25.06.19, 15:12
    Bo obowiązkiem auta faktycznie było się zatrzymać. Ona nie musiała się oglądać. Co nie zmienia faktu, że w starciu samochód vs. pieszy na pasach, pieszy może jednocześnie mieć rację i być martwy.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • mim_maior 25.06.19, 15:40
    Tu nie chodzi o rację, tylko o to, kto w Polsce w powszechnym mniemaniu powoduje wypadki na przejściach.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • agata_abbott 25.06.19, 15:47
    Też uważam, że nie chodzi o rację, ale o to, żeby bezpiecznie trafić do celu.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • kamin 25.06.19, 16:08
    W ten sposób zamiast kodeksu ruchu drogowej będziemy mieć pierwszeństwo silniejszych. Idąc pieszo rozglądaj się czujnie, przepuść nadjeżdżające auta nawet jak masz zielone. Jadąc rowerem przepuść jadące auta, nawet jak jesteś na przejeździe rowerowym, bo kierowca ma prawo cię nie widzieć. Jadac osobówką drogą z pierwszeństwem czujnie się rozglądaj na każdym skrzyżowaniu, bo może z podporządkowanej jakiś tir wyjedzie. Jadąc ciężarówką nie wjeżdżaj na tory kolejowe, bo może maszynista postanowi przejechać przy otwartych szlabanach, bo przecież większy i może wszystko.
  • agata_abbott 25.06.19, 18:12
    Nie. Oczywiście, ze winni całego zajścia będa / powinni być ukarani. Ale co z tego, jak poszkodowany jest połamany/martwy? Ja tam wole stosować zasadę ograniczonego zaufania szczególnie wtedy, jak jestem ta słabsza.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • kokosowy15 25.06.19, 18:27
    Nieograniczonego braku zaufania?
  • konsta-is-me 25.06.19, 21:21
    W sumie idac po nchodniku tez trzeba byc ostroznym, bo samochod MOZE wjechac, nie ?
    I co z tego ze mam racje, skoro...
    Dlaczego za wypadki potracenia pieszych na chodniku wini sie kierowcow a pieszych nie ??
  • kokosowy15 25.06.19, 21:32
    Z tym bywa różnie. Na kobietę osiemdziesiecioletnia rozjechana przez cofajacy samochód dostawczy wysłała się fala hejtu, głównie typu "gdzie miała oczy, po co tam lazla, swieta krowa". A zdarzenie miało miejsce na chodniku!
  • escott 25.06.19, 18:38
    Chyba kierowcy mają coś nie tak z głową masowo. Oczywiście, ze uważać ma kierowca a nie pieszy.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • sumire 25.06.19, 13:21
    W Polsce - zawsze. Nie zdarza mi się wchodzić na jezdnię bez spojrzenia, czy aby na pewno nic nie jedzie. I smuci mnie to bardzo. Dopóki nie wymrze pokolenie samochodowych fetyszystów wierzących, że jeśli ktoś idzie pieszo, to na pewno się nie śpieszy i można na nim wymusić pierwszeństwo, nic się nie zmieni.
  • tt-tka 25.06.19, 13:36
    Zawsze. Zawsze. To, ze ja przestrzegam zasad poruszania sie w przestrzeni publicznej, nie znaczy, ze kazdy to robi. Mam prawo przejs na zielonym, ale wole spojrzec, czy nie pruje ktos, kto tego mojego prawa nie bedzie respektowac.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mim_maior 25.06.19, 13:36
    Problem w tym, że przy wypadkach z udziałem pieszych zawsze zaczyna się festiwal przerzucania odpowiedzialności na ofiary. Bo wprawdzie kierowca powinien się zatrzymać, powinien uważać przed przejściem, powinien jechać z bezpieczną i przepisową prędkością, ALE: to pieszy musi być czujny jak czekista i sprawny jak ninja, a jak nie jest, to jego pech.
    Tymczasem większość (ok. 85%) wypadków z udziałem pieszych powodują kierowcy. Głównie z powodu nadmiernej prędkości i lekceważenia przepisów. Zaledwie kilka procent to wina pieszych.
    Pieszy na przejściu jest u siebie. To kierowca wjeżdża na jego teren. Do tego czas się przyzwyczaić. Wiele miast zaczyna rozumieć, że miasto tworzą ludzie, nie samochody, a ruch pieszy jest najważniejszy. I zaczynają tak planować transport, żeby kierowca i pieszy mieli takie same prawa na ulicy miasta. Jed AK potrzeba tu jeszcze wsparcia policji drogowej, w której nadal jest niewiele zrozumienia dla problemu bezpieczeństwa pieszych, bo wśród samych policjantów też panuje niepodzielnie religia samochodowa.
    Dlatego uczę dzieci, że mają być bardzo uważne przechodząc przez ulicę, ale do tego pozarządowo zajmuję się pracą nad zmianą sposobu myślenia o transporcie i bezpieczeństwie drogowym.
    Marzy mi się rozwiązanie prawne przyjęte w niektórych krajach Europy: wypadkowi na przejściu zawsze jest winny kierowca, chyba że jego obrońca przedstawi dowody, że pieszy chciał popełnić samobójstwo.
    smile

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kokosowy15 25.06.19, 13:40
    Kierujący winny potrącenia pieszego na przejściu powinien być trwałe pozbawiony możliwości kierowania samochodem.
  • mim_maior 25.06.19, 13:42
    Niestety, tylko przestrzenie kolana mogłoby tu pomóc, bo jazda bez uprawnień to częsty problem zwłaszcza w takich przypadkach.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 13:46
    I mamy potem przypadek - pijany pieszy wtargnął na przejście na czerwonym ale winnym wypadku był jadący przepisowo kierowca.
    www.auto-swiat.pl/porady/prawo/pieszy-po-alkoholu-na-czerwonym-ale-to-kierowca-jest-winny-dlaczego/lcnwsby
    Przepraszam - zamiast 50 jechał 63 km/h...niesamowite przestępstwo.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • sumire 25.06.19, 13:49
    No, przestępstwo. Coś ci nie pasuje?
  • profes79 25.06.19, 13:53
    To, że gdyby pijany kierowca potrącił pieszego idącego na zielonym to miałby ciepło. A tymczasem pijany pieszy może wszystko. Mało tego - wszędzie alkohol stanowi czynnik zaostrzający odpowiedzialność a tu w zasadzie całkowicie ją wyłączył.
    Orzeczenie jest tak idiotyczne, że az w oczy boli z tym, że liczę, że sąd II instancji jednak będzie miał nieco inne przemyślenia.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • sumire 25.06.19, 14:01
    No paczaj, a na zgniłym zachodzie pieszy może łazić na czerwonym.

    Poza tym pijany pieszy nie wyrządzi samochodowi żadnej szkody. Samochód pijanemu pieszemu wyrządzić może ogromną.
  • profes79 25.06.19, 14:06
    Może, ale jak zostanie potrącony przez samochód to jest to wina pieszego!
    I to jest jedna z różnic między nami a Zachodem (a przynajmniej UK) - możesz w zasadzie łazić jak i gdzie chcesz, ale jeżeli wejdziesz pod prawidłowo jadący samochód to masz problem.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mim_maior 25.06.19, 14:08
    Z tym że tu samochód nie jechał prawidłowo i na tzw. Zachodzie kosztowałoby go to ładny grosz.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 14:12
    Wątpię, ale tego akurat się nie dowiemy więc wolałbym uniknąć spekulacji.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mim_maior 25.06.19, 14:05
    O tym właśnie pisałam: rażące przekraczanie dozwolonej (nawet nie "bezpiecznej", bo ta szczególnie przed przejściem może być znacznie niższa) prędkości nie jest żadnym przestępstwem. To bardzo charakterystyczne dla naszej kultury drogowej.
    Tymczasem zamiast pieszego po alkoholu mógł to być ktokolwiek inny z ograniczoną możliwością oceny sytuacji: dziecko, niewidomy, starsza, osoba, ktoś niepełnosprawny intelektualnie. Ale w rozumieniu myślących jak profes to on byłby winny, a nie człowiek z oficjalnymi uprawnieniami, przeszkolony do bezpiecznego prowadzenia pojazdu. Który powinien szczególnie uważać właśnie przed przejściem.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 14:11
    Nie. Winna byłaby osoba która nie potrafiła dopilnować dziecka/osoby niesprawnej intelektualnie/niewidomego żeby nie wybiegała na jezdnię na czerwonym świetle.
    Odkąd dwa takie przekonane o własnej nieśmiertelności cymbały (na oko około 70) o mały włos nie wysłały mnie na cmentarz wyłażąc mi pod koła roweru (!) na przejściu dla pieszych na czerwonym, powodując że robiąc unik o mało nie wpakowałem się pod jadący za mną samochód jestem bardzo mało tolerancyjny dla takich bezmyślnych i bezrefleksyjnych zachowań, które takimi orzeczeniami jeszcze dodatkowo pogłębiają wpajanie w pieszych przekonania o nieśmiertelności i o tym, że samochód potrafi zatrzymać się w miejscu albo i pofrunąć w razie potrzeby.

    A jacy byli zdziwieni czemu rzucam kobietami lekkich obyczajów...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • kokosowy15 25.06.19, 14:44
    Od kiedy osoba niewiadoma wymaga, zgodnie z prawem, nadzoru? To samo dotyczy osoby niesprawnej intelektualnie, z ograniczoną sprawnością z powodu wieku (zawezone pole widzenia)?
  • mim_maior 25.06.19, 15:05
    No właśnie, tacy jak profes są najczęściej sprawcami wypadków. I wtedy wszyscy wokół są winni.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • alicia033 25.06.19, 15:28
    mim_maior napisała:

    > No właśnie, tacy jak profes są najczęściej sprawcami wypadków. I wtedy wszyscy
    > wokół są winni.


    dokładnie.

  • profes79 25.06.19, 21:03
    Oczywiście smile Niewinni są tylko piesi łażący jak święte krowy.

    Dzisiaj taki jeden zombie ze smartfonem testował, czy 30-tonowy tramwaj wyhamuje zanim go rozjedzie. Wyhamował, ale tylko dlatego, że nikt nie stał obyło się bez połamanych kości u pasażerów.

    A Zombie? Obejrzał się zdziwiony na tramwaj, poprawił słuchawki w uszach i raźnym krokiem ruszył przed siebie. Dalej gapiąc się w telefon.
    Ale według mimki wina byłaby tramwajarza, gdyby jednak nie zdołał wyhamować.

    80% ofiar wypadków na drogach to ofiary idiotyzmu kierowców. Te pozostałe 20 to piesi, którym wmawia się, że jak dotkną nogą pasów przejścia dla pieszych to są nieśmiertelni. I mimo, że wina też może w takich przypadkach leżeć po stronie kierowców, to można to co najwyżej pieszym wyryć na nagrobkach. "Miał pierwszeństwo".

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • memphis90 25.06.19, 18:30
    >Ale w rozumieniu myślących jak profes to on >byłby winny, a nie człowiek z oficjalnymi >uprawnieniami, przeszkolony do bezpiecznego >prowadzenia pojazdu.
    Przeszkolenie do prowadzenia pojazdu nie wyłącza praw fizyki. A sytuacja, w której kierowcy mający zielone światło zatrzymywaliby się aby nie narażać pieszych, sparaliżowalyby ruch.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • araceli 26.06.19, 09:54
    mim_maior napisała:
    > Tymczasem zamiast pieszego po alkoholu mógł to być ktokolwiek inny z ograniczon
    > ą możliwością oceny sytuacji: dziecko, niewidomy, starsza, osoba, ktoś niepełno
    > sprawny intelektualnie.

    To może dojdzie do ciebie, że za kierownicą też siedzi człowiek? I ten człowiek może zasłabnąć, dostać zawału, ataku schizofrenii, może go słońce oślepić i nie zareagować poprawnie. Samochodowi może się przytrafić awaria hamulców albo sygnalizacja na skrzyżowaniu się popsuje i pokaże wszystkim stronom zielone...





    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • kokosowy15 25.06.19, 13:56
    Po pierwsze - nie jechał przepisowo. Nieczęsto mi się to zdarza, ale ostatnio musiałem kilka razy jechać taksówka. Z prędkością dozwolona jechaliśmy tylko w korku, poza nim na liczniku było 60 - 90. Po drugie - większości krajów cywilizowanych pieszy nie może wtargnal na przejście, podobnie jak rowerzysta na przejazd rowerowy.
  • escott 25.06.19, 18:40
    tak, kierowca był winny i tak, to przestępstwo

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • valla-maldoran 25.06.19, 16:24
    mim_maior napisała:

    > Problem w tym, że przy wypadkach z udziałem pieszych zawsze zaczyna się festiwa
    > l przerzucania odpowiedzialności na ofiary. Bo wprawdzie kierowca powinien się
    > zatrzymać, powinien uważać przed przejściem, powinien jechać z bezpieczną i prz
    > episową prędkością, ALE: to pieszy musi być czujny jak czekista i sprawny jak n
    > inja, a jak nie jest, to jego pech.

    Szczujesz, nieładnie. KAŻDY uczestnik ruchu powinien uważać, dla własnego dobra.

    > Tymczasem większość (ok. 85%) wypadków z udziałem pieszych powodują kierowcy. G
    > łównie z powodu nadmiernej prędkości i lekceważenia przepisów. Zaledwie kilka p
    > rocent to wina pieszych.

    Jakieś statystyki, źródło?
    Ja akurat słyszałam, że większość wypadków spowodowana jest przez wtargnięcie pieszego na jezdnię wprost pod samochód.

    > Pieszy na przejściu jest u siebie.

    Bredzisz.

    To kierowca wjeżdża na jego teren.

    Dalej bredzisz.

    Do tego czas się przyzwyczaić. Wiele miast zaczyna rozumieć, że miasto tworzą ludzie, ni
    > e samochody, a ruch pieszy jest najważniejszy. I zaczynają tak planować transpo
    > rt, żeby kierowca i pieszy mieli takie same prawa na ulicy miasta. Jed AK potrz
    > eba tu jeszcze wsparcia policji drogowej, w której nadal jest niewiele zrozumie
    > nia dla problemu bezpieczeństwa pieszych, bo wśród samych policjantów też panuj
    > e niepodzielnie religia samochodowa.
    > Dlatego uczę dzieci, że mają być bardzo uważne przechodząc przez ulicę, ale do
    > tego pozarządowo zajmuję się pracą nad zmianą sposobu myślenia o transporcie i
    > bezpieczeństwie drogowym.
    > Marzy mi się rozwiązanie prawne przyjęte w niektórych krajach Europy: wypadkowi
    > na przejściu zawsze jest winny kierowca, chyba że jego obrońca przedstawi dowo
    > dy, że pieszy chciał popełnić samobójstwo.
    > smile
    >
    OJP
  • kokosowy15 25.06.19, 17:01
    Jesteś źle wychowany - wychowana. Czy ktoś o tobie powiedział, że bredzisz? A statystyka jest dostępna, wynika z niej ze kierujący spowodowali ponad 5400 wypadków z pieszymi, piesi 2300. I to w kraju, gdzie istnieje pojęcie prawne "wtargniecie pieszego pod samochód na przejściu", czego nie ma w cywilizowanych państwach.
  • valla-maldoran 25.06.19, 18:36
    "Piesi są sprawcą ok. 15 % wszystkich wypadków. Z uwagi na to, że przed skutkami zderzenia nie są w żaden sposób chronieni- stosunkowo wysoki jest odsetek śmiertelności (piesi- sprawcy wypadków stanowią ok. 20% wszystkich ofiar wypadków)

    Wśród najczęstszych przyczyn wypadków wymienia się:
    - nieostrożne wejście na jezdnię - 57,6% wszystkich zdarzeń spowodowanych przez pieszych),
    - przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym - (12%),
    - wejście na jezdnię zza pojazdu, przeszkody - (11%).

    Pieszy, który wtargnął na drogę- zazwyczaj nie jest 100% sprawcą wypadku. Kierowcy zazwyczaj zarzuca się w takich przypadkach:

    - niedostosowanie prędkości do warunków ruchu
    - brak należytej uwagi
    - nieustąpienie pierwszeństwa
    W najgorszej sytuacji znajduje się kierowca w przypadku wtargnięcia (wbiegnięcia) pieszego na pasach- tu zawsze powinien zachować szczególną uwagę, ewentualne potrącenie pieszego zawsze będzie nosiło jakiś stopień winy kierowcy.

    Niezależnie od tego, kto może ponosić winę za wypadek z udziałem pieszego – kierowca zawsze powinien zachowywać szczególną uwagę w obszarze zabudowanym. W szczególności w okolicach wsi – na których co do zasady piesi poruszają się poboczem (brak chodnika). Przepisy ograniczające prędkość w takim terenie – nie są co do zasady „widzimisię” urzędników- starają się zwiększyć bezpieczeństwo pieszych.
    Podobnie dużą ostrożność należy zachować w okolicach szkół i przystanków autobusowych – piesi często (nie zachowując zasad bezpieczeństwa) –wbiegają na drogę chcąc zdążyć na autobus."

    Każdy kierowca powinien zachować szczególną uwagę i każdy normalny to robi. O tym się mówi na kursach na prawo jazdy. Idioci się zdarzają, jak wszędzie.
    Niestety wielu pieszych nie mających prawa jazdy często nie mają pojęcia o zasadach ruchu drogowego i nie mają wyobraźni potrzebnej do poruszania się po drogach, stąd problemy. Gdyby trochę więcej myśleli i uważali, wypadków byłoby mniej. Odpowiedzialni za wspólne bezpieczeństwo jesteśmy WSZYSCY i nie ma sensu przerzucać się argumentami, kto bardziej, a kto mniej i dlaczego.
  • escott 25.06.19, 18:43
    Oczywiście, że jest sens - kierowcy zabijają pieszych, nie na odwrót, kierowcy zagracają i zasmradzają przestrzeń publiczną, kierowcy powinni uważać a ich ruch w miastach powinien być mocno ograniczony. Dla komfortu i dobra nas wszystkich. Gdyby kierowców było mniej, wypadków byłoby mniej. Podobnie jak smogu i zastawionej przestrzeni.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • mim_maior 25.06.19, 13:41
    Obserwuję ruch w polskich miastach: rzadko się zdarza, żeby ktoś jechał z przepisową prędkością, przekraczanie jej o 20km/h to absolutna norma. Mało kto się wstydzi, że jeździ za szybko, choć to częstszy powód śmiertelnych wypadków niż jazda po pijanemu. Jeszcze długa droga przed nami.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • mary_lu 25.06.19, 13:53
    Stosuję zasadę zero zaufania. Jako kierowca, pieszy, rowerzysta.
  • kamin 25.06.19, 16:15
    Jak to się przejawia? Zatrzymujesz się na każdym skrzyżowaniu na zielonym świetle? Mając pierwszeństwo stajesz na środku, żeby się upewnić, czy nikt nie nadjeżdża?
  • mary_lu 25.06.19, 20:43
    Jako pieszy i rowerzysta - tak, gapie się na każdy zbliżający się samochód i oceniam czy mnie widzi i wie, że mam pierwszeństwo. Jako kierowca - wybieram raczej pancerne auta a na drodze staram się przewidzieć głupie numery. W kilku miejscach na mojej stałej trasie niemal codziennie ktoś wycina podobne numery (drogi nie są konsultowane pod względem psychologii, organizacja ruchu jest sprzeczna z intuicyjnymi zachowaniami i bęc gotowe - warstwa tłuczonych szyb zalega tam stałe, władzuni to nic nie mówi)
  • chicarica 25.06.19, 13:56
    Zasada ograniczonego zaufania oznacza coś zupełnie innego, dokładnie odwrotnego. To o czym piszesz to brak zaufania. Przeczytaj proszę definicję w prawie o ruchu drogowym, bo mnóstwo osób używa tego pojęcia niepoprawnie.

    Zasada ograniczonego zaufania oznacza, że masz prawo zakładać, że inni uczestnicy ruchu drogowego zachowają się zgodnie z przepisami, chyba że zachowanie danego uczestnika wskazuje, że nie przestrzega on przepisów. Czyli: idziesz, masz zielone więc wchodzisz na przejście. Jednak jeśli widzisz, że któryś z samochodów szarżuje, jedzie zbyt szybko do okoliczności, nie trzyma się na swoim pasie, przeciął już jakieś czerwone światło, to nie przesz dalej na zasadzie "bo mam zielone" tylko zakładasz, że dalej nie będzie się zachowywał zgodnie z przepisami.

    To o czym piszesz to brak zaufania. Na dłuższą metę powodujący całkowitą niemożność poruszania się po drodze.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • mim_maior 25.06.19, 14:07
    Tak, brak zaufania który powoduje, że poruszanie się po naszych miastach jakimkolwiek środkiem transportu jest koszmarem.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • tt-tka 25.06.19, 14:19
    chicarica napisała:

    > Zasada ograniczonego zaufania oznacza coś zupełnie innego, dokładnie odwrotnego
    > . To o czym piszesz to brak zaufania. Przeczytaj proszę definicję w prawie o ru
    > chu drogowym, bo mnóstwo osób używa tego pojęcia niepoprawnie.
    >
    > Zasada ograniczonego zaufania oznacza, że masz prawo zakładać, że inni uczestni
    > cy ruchu drogowego zachowają się zgodnie z przepisami, chyba że zachowanie dane
    > go uczestnika wskazuje, że nie przestrzega on przepisów. Czyli: idziesz, masz z
    > ielone więc wchodzisz na przejście. Jednak jeśli widzisz, że któryś z samochodó
    > w szarżuje,

    Ale zeby to zobaczyc, trzeba spojrzec. Czyli wlasnie rozejrzec sie, nie zakladac, ze wszyscy jada prawidlowo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • chicarica 25.06.19, 22:56
    Mylisz się. W normalnym ruchu drogowym masz prawo zakładać, że inni przestrzegają przepisów.
    Oczywiście zachowujesz przy tym normalną ostrożność.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • alicia033 25.06.19, 15:25
    chicarica napisała:

    > Zasada ograniczonego zaufania oznacza coś zupełnie innego, dokładnie odwrotnego
    > . To o czym piszesz to brak zaufania.

    amen.
    Noale suwerenowi między Odrą a Bugiem jeszcze duuuuużo wody upłynie (oraz tysiące ofiar wypadków komunikacyjnych), zanim to załapie.
  • hanusinamama 25.06.19, 15:28
    Moze i koszmar ale ja nie wchodze na zielonym jak sie nie rozejrzę i dziecko tez tego uczę. Co z tego ze nie bedzie wina moja czy dziecka jak ja albo dziecko zginiemy na tych pasach albo zostaniemy kalekami....
  • mim_maior 25.06.19, 15:34
    To słuszna zasada, ale jeśli twoje dziecko się zagapi (dzieciom się zdarza), to chciałabyś, żeby ktoś je potrącił, bo za szybko jechał na późnym żółtym? I miał pretensje, że mu "weszło prosto pod koła", na przejściu, na zielonym? A taka reakcja to w Polsce standard.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • valla-maldoran 25.06.19, 16:19
    mim_maior napisała:

    > To słuszna zasada, ale jeśli twoje dziecko się zagapi (dzieciom się zdarza), to
    > chciałabyś, żeby ktoś je potrącił, bo za szybko jechał na późnym żółtym? I mia
    > ł pretensje, że mu "weszło prosto pod koła", na przejściu, na zielonym? A taka
    > reakcja to w Polsce standard.
    >

    Na późnym żółtym, zielone się jeszcze nie pali.
  • madzioreck 25.06.19, 16:47
    Och, to przecież nieistotne. Istotne jest, że czego by pieszy nie odstawił, winien jest zawsze kierowca. Po co komu jakieś światła w ogóle...
  • hanusinamama 25.06.19, 17:01
    Nie chodzi o pretensje. Mam nadzieje ze sie nie zagapi. Mowie ze wole sama sie upewnić. To samo dotyczy jazdy rowerem. Co z tego ze wina kierowcy samochodu jak w zderzeniu z samochodem nie mam szans.
  • boo-boo 25.06.19, 22:09
    No wszyscy zrozumieli o co chodzi tylko ty z formułkami wyskakujesz- tu nie forum "farmacja".

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • chicarica 25.06.19, 23:00
    Ponieważ nie rozumieją podstawowych pojęć. Potem weźmie taka wjedzie człowiekowi w auto i się wykłóca, że przecież jest zasada ograniczonego zaufania. Już na taką kiedyś trafiłam.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • jak_matrioszka 26.06.19, 10:28
    Jak dla mnie, to zasada ograniczonego zaufania wyraża sie tak: na skrzyżowaniu bez świateł chce wyjechać z podporzadkowanej na główna, ale widze jadace główna auto, auto miga że bedziesz skrecać (czyli miniemy sie bezkolizyjnie, bo skreci przede mna), a ja czekam aż faktycznie zwolni i bedzie widać że skreca, a nie że jedzie migajac światłami już od godziny. To jest ograniczone zaufanie. Rozgladanie sie na zielonym to całkowity brak zaufania lub, tak jak u mnie, nawyk spowodowany innym rozwiazaniem niż sygnalizacja świetlna.
  • fomica 25.06.19, 14:05
    Jest jakaś granica w przerzucania odpowiedzialności na ofiarę, no naprawdę. Mogła spojrzeć, przebiec, pójść drugą stroną ulicy, w ogóle nie wychodzić z domu. Widziałam nawet komentarz że mogła uskoczyć w przeciwną stronę a nie uciekając pchać się prosto pod koła.
  • mim_maior 25.06.19, 14:10
    Kurs ninja powinien być obowiązkowy dla każdego, kto chce korzystać z przejść dla pieszych!
    big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 14:16
    Ale tu zadziałały odruchy - po obu stronach - i widziałem to już nie raz. Pieszy w takiej sytuacji odruchowo się cofa a kierowca odruchowo skręca w stronę, z której pieszy idzie - nie wiem czemu tak jest ale te kilka nagrań wypadków jakie oglądałem zawsze działało według tego samego klucza.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mim_maior 25.06.19, 15:09
    Odruchem kierowcy musi być przede wszystkim zwalnianie przed przejściem do takiej prędkości, żeby widzieć, co się dzieje na poboczu i zdążyć zareagować. Pomogą mu w tym znaki informujące, że zbliża się do przejścia.
    Ale o czym tu mówić, gdy jazda z nadmierną prędkością to w naszym kraju zwykle "żadne przestępstwo", a wszyscy jeżdżą "dynamicznie ale bezpiecznie"... O powszechnym wyprzedzaniu na przejściach nie wspominając.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 15:25
    Za wyprzedzanie na przejściach to powinno się odbierać prawa jazdy. Niestety nie ma czego odbierać ludziom wychodzącym pod jadący samochód i zdziwionych, że jak to, nie wyhamował...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mim_maior 25.06.19, 15:32
    Na przejściu w mieście zawsze musisz spodziewać się pieszego. Nie ma takiej opcji, że ktoś ci nagle wejdzie - chyba że jedziesz za szybko, w związku z czym masz ograniczone pole widzenia. Wtedy może Ci się wydawać, że ktoś ci wszedł prosto pod koła, co nie jest prawdą. Nie w mieście.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 15:36
    Guzik prawda. Nie mam samochodu, nie mam prawa jazdy i poruszam sie po mieście wyłącznie rowerem, który na płaskiej prostej wyciągnie może 15 km/h. Wierz mi, że wejście pod koła jest jak najbardziej realne - zwłaszcza, że ludzie mają tendencję do ignorowania (a raczej niedostrzegania) rowerów na jezdni.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mim_maior 25.06.19, 15:37
    Czyli na rowerze też nie uważasz na pieszych. Czemu mnie to nie dziwi...

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • profes79 25.06.19, 15:52
    Spróbuj przeczytać ze zrozumieniem. Tylko o tyle proszę. Chociaż czego ja wymagam....

    Na marginesie - gdyby literalnie potraktować to co piszesz, to rower po jezdni musiałbym prowadzić bo przy tej prędkości droga hamowania to mniej więcej jedna długość roweru a i tak pieszym nie sprawia problemu wejście prosto pod jadący rower.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • konsta-is-me 25.06.19, 21:32
    Dalej nie rozumiesz...
    To TY masz przepuscic pieszego, nie on ciebie.
    W twojej perspektywie to pieszy ma sie zatrzymac ze by przepuscic pojazd a jest odwrotnie.
    Panial??
  • profes79 26.06.19, 06:50
    Nie, nie "mam puścić pieszego". Póki co w prawie polskim nigdzie nie jest to zapisane (z wyjątkiem sytuacji gdy pieszy jest już na przejściu ale to sytuacja oczywista). Tylko niektóre oszołomy forsują bezwzględne pierwszeństwo pieszych zapominając ich uprzedzić, że spotkanie nawet z jadącym po jezdni rowerzystą może mieć nieprzyjemne konsekwencje zdrowotne.

    Kwestia uważania na drodze dotyczy wszystkich uczestników ruchu; u nas póki co lansuje się z uporem maniaka tezę, że nie dotyczy ona pieszych. No i mamy sytuację gdy babka z dzieckiem idąc zgodnie z przepisami bez mrugnięcia okiem wchodzi prosto pod jadący samochód "bo zielone".

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • alicia033 26.06.19, 09:49
    twój drugi nick to wtopek czy edek40?
  • sumire 26.06.19, 09:50
    profes79 napisał:

    > Nie, nie "mam puścić pieszego".

    A coś ci się stanie, jeśli to zrobisz?
  • profes79 26.06.19, 10:11
    A pieszemu coś się stanie jak poczeka aż przejadę? Bo dla mnie zatrzymanie się to zejście z dosyć wysokiego roweru.
    Ja podkreślę, bo do niektórych to nie dociera - jestem pieszym; jestem rowerzystą. Nie gloryfikuję zachowań kierowców; ba, w sprawie o której od początku się dyskutuje nie mam wątpliwości co do winy kierowcy.
    Niemniej jednak idiotyzmy wszelakie widuję na drogach regularnie - i nieważne czy idiota jest pieszym, rowerzystą czy kierowcą. A poruszając się po drogach zachowuję właśnie ten zdrowy rozsądek którego niektórym wypowiadającym się w tym wątku brakuje.

    I tak, niejednokrotnie jadąc rowerem czy idąc pieszo jeżeli mam taką możliwość to "puszczam" innego użytkownika ruchu nawet, jeżeli nie wymuszają tego na mnie przepisy. Nie widzę problemu w machnięciu kierowcy czy rowerzyście zwalniającemu przed przejściem, żeby jechał bo za nim jest pusto i przejdę sobie te 10 sekund później. (taka alicia czy mim pewnie wlazłyby mu pod koła i potem krzyczały o karę śmierci, gdyby jednak nie zatrzymał się); nie widzę problemu w machnięciu kierowcy autobusu ruszającego ze świateł, żeby jechał bo ja sobie pojadę za nim (co ma znaczenie szczególnie w wąskim gardle skrzyżowania Świętokrzyska-Nowy Świat; tam jeżeli się uprę i rusze pierwszy ze świateł to przez dobre 200 metrów do najbliższego przystanku nikt mnie nie wyprzedzi bo nie ma na to miejsca). Paradoksalnie pieszego zwykle nie "puszczam" z prostej przyczyny - nie wiem, czy 50 metrów za plecami nie mam samochodu który przed przejściem się nie zatrzyma (a właśnie na Nowym Świecie/Krakowskim jest to zjawisko równie nagminne co pieszy wychodzący zza autobusu stojącego na przystanku bo on natychmiast musi przejść na drugą stronę; szczególnie celują w tym matki z wózkami, które dla własnego bezpieczeństwa pierwsze co robią to zza takiej zasłony wysuwają wózek - pewnie, żeby w razie czego one wyszły ze zderzenia cało).

    Druga rzecz - i to kieruję przede wszystkim do Alicji. Jedyny w życiu wypadek z udziałem kierowcy miałem w cywilizowanej Anglii. Kierowca potrącił mnie jak przechodziłem na zielonym świetle na przejściu dla pieszych. Nie wiem - zamyślił się; zapomniał, że tam są światła i będzie miał czerwone; było ciemno i deszczowo więc w ogóle mnie nie zauważył (to był lokals więc znał okolicę). W każdym razie zdrowo się poturbowałem. Wina kierowcy - bezsporna. Czy mogłem uniknąć wypadku? Ano mogłem - w Polsce widząc kątem oka jadący z boku samochód zbliżający się do przejścia zapewne zainteresowałbym się co on robi i czy przypadkiem nie trzeba przyspieszyć kroku. W UK zdążyłem się przyzwyczaić do kultury na drodze i założyłem, że jedzie to jedzie ale na czerwonym na pewno się zatrzyma. No i to był błąd który miałem okazję przeanalizować lecąc w powietrzu...
    Swoją drogą jak przyjechało wezwane pogotowie to przez chwilę zastanawiali się, czy zająć się mną czy gościem który mnie potrącił bo wyglądał jakby lada chwila miał zawału w panice dostać. Wziął do mnie kontakt i jeszcze w kolejnym tygodniu dzwonił upewniając się, czy nic mi nie jest i czy wszystko w porządku...Skończyło się sporą ilością siniaków i wstrząsem mózgu po przyłożeniu w krawężnik...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • sumire 26.06.19, 10:54
    profes79 napisał:

    > A pieszemu coś się stanie jak poczeka aż przejadę?

    A czy jesteś pracownikiem pogotowia, czy straży pożarnej? Jeśli żadnym z nich, to absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś go przepuścił.

    > Paradoksalnie pieszego zwykle nie "puszczam" z prostej przyczyny - nie wiem,
    > czy 50 metrów za plecami nie mam samochodu który przed przejściem się nie zatrz
    > yma (a właśnie na Nowym Świecie/Krakowskim jest to zjawisko równie nagminne co
    > pieszy wychodzący zza autobusu stojącego na przystanku bo on natychmiast musi p
    > rzejść na drugą stronę; szczególnie celują w tym matki z wózkami, które dla wła
    > snego bezpieczeństwa pierwsze co robią to zza takiej zasłony wysuwają wózek - p
    > ewnie, żeby w razie czego one wyszły ze zderzenia cało).

    Rozczula mnie niezmiennie to tłumaczenie królów i królowych szos, którzy twierdzą, że nie przepuszczają pieszych dla ich bezpieczeństwa. I teraz sobie wyobrazmy, że każdy tak myśli - pieszy nie miałby żadnych szans na przejście przez jezdnię. W dżungli zwanej polskimi miastami i tak zwykle musi uprzejmie przepuszczać wszystkich niesłychanie śpieszących się uczestników ruchu drogowego, bo wszyscy zakładają, że on to se może postać i poczekać, pewnie lubi.
  • kokosowy15 26.06.19, 11:05
    Pieszy nie spieszy się z założenia, dlatego jest pieszym. Jakby mu się spieszyl, to by sobie kupił samochód. Poza tym, stanie przed przejściem to znakomita rozrywka i możliwość obserwacji otaczającego świata, co jest nie do pogardzenia.
  • profes79 26.06.19, 11:20
    No to po to chyba są światła? Poza tym biorąc pod uwagę statystyki to wcale się nie dziwię na wielopasmówkach niechęci kierowców do zatrzymywania się bo widok gdy jeden kierowca się zatrzymuje a na sąsiednim czy dwóch sąsiednich pasach w najlepsze śmigają samochody to w Polsce normalka, z którą niestety nikt nie walczy - bo łatwiej zatrzymać kierowcę z 0,21 promila albo jadącego 60 km/h zamiast 50...Jakby w samej Warszawie na największych skrzyżowaniach zamontować systemy kamer i na podstawie nagrań wysyłać mandaty to co poniektórzy w tydzień musieliby samochód sprzedać...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • sumire 26.06.19, 11:29
    Nie wszędzie są światła. Nie cała Polska składa się z centrów dużych miast (w których, nawiasem mówiąc, często z sygnalizacji świetlnej się rezygnuje).
  • konsta-is-me 26.06.19, 11:01
    Nie, również w sytuacji gdy widzimy ze pieszy ZBLIZA SIE do przejscia.
    To jadacy ma sie zatrzymac i mu to umożliwić.
    I ma PRZEWIDZIEC ze pieszy bedzie chcial skorzystac z przejscia.
    Skoro pieszy - wedlug ciebie byc juz na jezdni, to JAK ma przejsc?
    W takim razie MUSI wrecz sie ladowac pod kola, bo nie ma innego wyjscia, chcac przejsc.
    Inie, kobieta "NIE WCHODZI POD KOLA" na zielonym.
    To POJAZD NA NIA NAJEZDZA na zielonym.

    A tak poza tym to mam nadzieje ze jestes trolem.
    Jesli nie, to zycze zeby szybko cie wyeliminowano z ruchu pojazdami, bo za duzo bezmozgich debili jak ty, na ulicach.
  • hanusinamama 25.06.19, 15:29
    Ja nie uwazam, ze ta kobieta zrobiłą cos złego...ale ja zawsze patrze jak mam zielone czy coś nie jedzie. Jak sie zbliza szybko samochód to nie wchodze na pasy...bo nie wiem czy mnie widzi, czy nie gada przez tel. Co z tego ze to bedzie wina kierowcy kiedy ja w starciu z samochodem zginę albo bede kaleką...
  • profes79 25.06.19, 15:30
    Ja tez nie do końca. Natomiast odruch rozglądania wpojono we mnie jak miałem jakieś 6 lat i samochodów na ulicach było jakiś promil tego, co teraz...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • fomica 25.06.19, 15:45
    Oczywiście, musi być jakieś "ale" uncertain
    Jak już parę razy zauważono, po ulicach poruszają się np. niewidomi, na wózkach, osoby starsze, niedołężne, niedowidzące. Po to jest ten cały system usprawnień dla pieszych jak przejścia ze światłami, wiele jest pikająco-gadających, żeby pieszy czuł się na pasach bezpiecznie. Dogadywanie że "ja to zawsze patrzę, taka jestem mądra" jest niepoważne. A jakby piesza była niewidoma to co, tez powinna się najpierw rozejrzeć?
  • jak_matrioszka 25.06.19, 16:26
    Niewidomi nie pisuja na ematce, a duża cześć ematek sie rozglada, stad taki wydźwiek watku. Ja mieszkam w teoretycznie bezpiecznym dla pieszych kraju, a mimo to sie rozgladam, bo nawyk z Polski mi został, dodatkowo wzmocniony faktem, że u nas nie ma zielonego światła.
  • turzyca 25.06.19, 20:20
    >Niewidomi nie pisuja na ematce,

    A w zasadzie czemu nie? Osprzęt to umożliwia.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • hanusinamama 25.06.19, 17:38
    Ja nie dodaje ale....wina była kierowcy bezsprzeczna, I tak chciałabym aby świat był idealny a ja zawsze byłabym bezpieczna na pasach...ale nie jestem. Wiec nawet jezeli komuś sie to nie podoba (SIC!!!!) to i tak sie rozglądam zanim wejde na jezdnie na zielonym...mam jedno zycie i nie bede nim ryzykować.
  • kropkacom 25.06.19, 14:13
    Pewnie tak, ale na pewno zdarzyło się, że nie. W końcu piszemy o przejściach z sygnalizacją świetlną. Na pewno prawidłowo z nich korzystam a nie włażę na czerwonym czy późnym zielonym. Generalnie wymagam od kierowców aby stosowali się do przepisów i nie zwalali winy na pieszych na pasach na zielonym.
  • alicia033 25.06.19, 15:22
    nie muszę, mieszkam w cywilizowanym kraju i co dzień od nowa sobie gratuluję, że porzuciłam ten "raj" nad Wisłą.
    Nie, żeby tu, gdzie mieszkamy, mieszkały anioły, ale sygnalizacja świetlna bez monitoringu tu nie istnieje a mandaty bezlitośnie walą po kieszeni, więc ostatni idiota za kierownicą zdechł z głodu prawie dekadę temu.
  • boo-boo 25.06.19, 22:11
    Co ci po monitoringu i mandatach jak się jeden idiota odrodzony znajdzie i stracisz albo zdrowie albo życie. I nie musi to być idiota- wystarczy, że ktoś za kierownicą zasłabnie i wjedzie na czerwonym.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • alicia033 26.06.19, 09:38
    boo-boo napisała:

    > Co ci po monitoringu i mandatach jak się jeden idiota odrodzony znajdzie i stra
    > cisz albo zdrowie albo życie. I nie musi to być idiota- wystarczy, że ktoś za k
    > ierownicą zasłabnie i wjedzie na czerwonym.

    a w drewnianym kościele może ci cegła spaść na głowę...

    A siedźcie sobie w tej motoryzacyjnej dziczy i obstawiajcie dalej polskie drogi krzyżami.


  • boo-boo 26.06.19, 11:27
    Na szczęście do kościoła nie chodzę. Za to ulicą już jak najbardziej tak.
    Trzy lata temu w UK (gdzie mieszkam- czyli nie w "dziczy") był wypadek- tir przywalił w osobowe auto (tył dokładnie) bo się korek zaczynał. Kobieta i trójka dzieci zginęła. Kierowca tira zapatrzony w telefon- Polak. Jak widać może się zdarzyć ktoś na występach zagranicznych.... nie wspominając o miejscowych pod wpływem- bo też są.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • hanusinamama 25.06.19, 15:22
    Zawsze i tego dziecka ucze. Ze ma miec oczy dookoła głowy czy to na przejsciu czy na parkingu. Co z tego ze to nie moja wina jak bedę kaleką. To samo dotyczy czekania przed przejsciem:od małego tłumacyzmy ze stoi sie w bezpiecznej odległosci od asfaltu/drogi. Nie na krawężniku czy jak niektorzy juz nogą na jezdni...
  • kryzys_wieku_sredniego 25.06.19, 15:33
    Ta pani nawet jakby stała przed przejściem to zostałaby potrącona, ta wariatka w samochodzie chcąc ominąć innych po prostu skręciła na nią, w momence potrącenia matka z dzieckiem była praktycznie na wysepce.
  • kryzys_wieku_sredniego 25.06.19, 15:34
    Tak rozeznaję sytuację nim wejdę na pasy.
  • mim_maior 25.06.19, 15:36
    A zatrzymujesz się samochodem przed każdym skrzyżowaniem, żeby rozeznać, czy z boku nie pędzi ciężarówka? Powinieneś/naś.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • jak_matrioszka 25.06.19, 15:45
    Ja sie nie rozejrzałam, zapaliło sie zielone i ruszyłam. Na bliższym pasie auto już stało, bo czekało do skretu, pasem na wprost śmigneła na czerwonym nyska. Spotkaliśmy sie na środku, nagle jezdnia mi znikneła z pola widzenia, zakreciło mna jak na karuzeli i okreciło auto naokoło latarni. Nawet gdybym sie rozgladała to bym tego drugiego auta nie wypatrzyła.
  • kryzys_wieku_sredniego 25.06.19, 16:13
    Tak, przed przejazdem kolejowym też, chociaż tutaj to raczej zginę od uderzenia w dupę.
  • kamin 25.06.19, 16:20
    Wytłumacz mi jeszcze raz. Jedziesz drogą z pierwszeństwem. Co kilkaset metrów do niej dochodzą podporządkowane przecznice. Zatrzymujesz się przed każdą, żeby spojrzeć, czy ktos właśnie nie próbuje wjechać wymuszając pierwszeństwo?
    Zakładam, że całość dzieje się w zabudowie miejskiej i nie widać z daleka czy ktoś nadjeżdża.
  • memphis90 25.06.19, 18:40
    Nie musisz się co chwilę zatrzymywać, wystarczy patrzeć co się dzieje na drodze wokół Ciebie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • madzioreck 25.06.19, 21:53
    No nie, niezupełnie. Jeśli mówimy o wariacie wyskakującym z drogi podporządkowanej, to raczej trudno go zauważyć jedynie się rozglądając. Szczególnie, jeśli na rogu stoi budynek albo rosną jakieś chynchy. W takim wypadku, żeby uniknąć zderzenia, należaloby się raczej zachować tak, jakbyśmy sami byli na drodze podporządkowanej.
  • jak_matrioszka 25.06.19, 15:37
    U nas na wsi nie ma świateł, jest tylko przepis (ogólnokrajowy), że na pasach pierszeństwo ma pieszy. Kierowcy zwalniaja i przepuszczaja, ja jako piesza zawsze sie rozgladam zanim wyjde na jezdnie. Tubylcy ida jak konie z klapkami na oczach, bardzo wielu wychodzi na jezdnie nie patrzac, bo wie co kierowcy musza. Kierowcy to jednak tylko ludzie, wiec maja swoje momenty słabości i potracenia sie zdażaja. Dzieciom i Ksieciu Małżonkowi zawsze tłumacze, że mieć racje to jedno, a zachować życie i sprawność to drugie, i niech tych rzeczy nie mieszaja.
  • mim_maior 25.06.19, 15:43
    Mam nadzieję, że jak Książę Małżonek lub Ty sama jedziecie samochodem, to przypominacie sobie, że pieszy na przejściu ma pierwszeństwo i zbliżając się do pasów należy zwolnić do takiej prędkości, żeby potem nie mieć przekonania, że ktoś nam "wtargnął".

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • jak_matrioszka 25.06.19, 15:46
    Z całego watku tylko w stosunku do mnie masz ta nadzieje?
  • memphis90 25.06.19, 18:42
    Masz specjalne względy.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • triss_merigold6 25.06.19, 15:42
    Tak. Nie wejdę na pasy, dopóki się nie rozejrzę porządnie.
    Parę tygodni temu, tuż pod szkołą, widziałam jak jakiś idiota przejeżdża na czerwonym świetle. Rozumiesz, oznakowania, że szkoła, dzieci, są pasy, jest sygnalizacja, a i tak gość to kompletnie olał.
  • madzioreck 25.06.19, 15:51
    Wolę się rozejrzeć, niż mieć rację ale być martwą albo poważnie uszkodzoną.
  • kosmos_pierzasty 25.06.19, 15:54
    Nawet bardziej jako piesza, albo rowerzystka, bo jakie mam wtedy szanse w zderzeniu z autem?
  • berdebul 25.06.19, 16:12
    Zawsze sprawdzam, nigdy nie wychodzę zza jakiegoś samochodu/autobusu, jeżeli się nie wychylę i nie upewnię, że żaden wariat go nie omija itd. W Polsce. W cywilizowanych krajach chodzę normalnie.
  • kamin 25.06.19, 16:23
    >nigdy nie wychodzę zza jakiegoś samochodu/autobusu, jeżeli się nie wychylę i nie upewnię, że żaden wariat go nie omija

    Masz na myśli wychodzenie zza zaparkowanego samochodu lub zza autobusu stojącego na przystanku?
  • memphis90 25.06.19, 18:50
    Nie, ma na myśli pojazd, który zatrzymał się, żeby przepuścić pieszych. Na skrzyżowaniu tuż obok mojego domu na porządku dziennym jest, że idioci wyprzedzają tych, którzy zwalniają przed przejściem/skrętem w prawo. I cóż można na to poradzić - ja namawiam dzieci, żeby korzystały z innej drogi do domu, a jeśli już będą korzystać z tego przejścia, żeby się 5x upewnily, że żaden debil nie wyprzedza jadąc 100km/h. Sorry, jak ktoś chce uczyć kierowców, że " obowiązkiem jest zatrzymanie się itd... " na przykładzie śmiertelnego wypadku z udziałem własnych dzieci, to droga wolna. Ja wolę nie odwiedzać potomstwa na cmentarzu.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • martishia7 25.06.19, 20:31
    Też tak robię, ale kiedyś z tego powodu niemalże stała mi się krzywda. Przechodziłam na pasach, zatrzymał się pan autobus, żeby mnie przepuścić, ja nadchodziłam od prawej strony kierowcy. Nim weszłam na następny pas zatrzymałam się, praktycznie na wprost pana kierowcy, żeby wyjrzeć zza autobusu, czy na następnym pasie ktoś nie zamierza mnie rozjechać. Pan kierowca autobusu patrzył na prawo, na chodnik z którego ja przyszłam, nie zauważył, że się zatrzymałam i zaczął sobie powoli ruszać...
  • mrs.solis 25.06.19, 21:14
    Tak to sie konczy jak dwie lunatyczki spotkaja sie na drodze. Naogladalam sie tyle wypadkow, ze nie przechodze przez przejscia jak swieta krowa. Zawsze sie znajdzie, ktos kto przejedzie na czerwonym swietle z roznych przyczyn. Dwa razy uniknelam potracenia na pasach, raz bylam uczestnikiem wypadku gdzie babka przejechala na czerwonym swietle i skasowala trzy samochody w tym nasz. Mialam szczescie , ze obok nas stal duzy SUV, gdybysmy skrecali w lewo z drugiego pasa wjechalaby prosto w bok gdzie siedzialam.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • kokosowy15 25.06.19, 21:39
    Łatwo nazywasz kogoś święta krowa. Ciekawe, czy jak trafi Cię jakiś zabójca ciężarówka na drodze, też o sobie powiesz "święta krowa"?
  • hanusinamama 25.06.19, 23:22
    Ale ludzie tez tak chodzą. U mnie w miescie jak sie jedzie koło rynku w dzien targowy to całe tabuny smobójców wychodzą pod koła. Lezie (bo inacej tego nazwać nie mozna) jedna z druga, paplają i nagle buch na srodku jezdni. Nie na pasach tylko tak sobie bo ona 5 kg pyrów niesie. Ze 3 razy mi tak wyskoczyli...a ja ta jade 20 km/h a i tak mozna nie wychamować na czas.
  • 35wcieniu 26.06.19, 19:22
    No i kolejna ofiara. Sosnowiec - matka przechodziła z dziećmi przez przejście, już z niego schodziła, kiedy skasował ją "motocyklista". W cudzysłowie bo bez uprawnień. Kobieta nie żyje. Komentarze oczywiście "mogła patrzeć".

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.