Dodaj do ulubionych

Skąd się bierze zła opinia o weganach?

27.06.19, 10:41
Pytanie zadaję, bo ciekawa jestem Waszego zdania. Ja sama właśnie sobie uświadomiłam jedną z możliwych wersji - skąd się bierze opinia o weganach jako nawiedzonych a wegańskim jedzeniu jako niesmacznym i także w pewnym sensie nawiedzonym czyli takim, gdzie ideologia przeważa nad smakiem i sensem. Otóż parę razy zdarzyło mi się brać udział w zbiorowym żywieniu wegańskim (np. na wyjeździe z jogą albo na jakichś targach eko, także w knajpkach reklamujących się jako wegańskie) i za każdym razem był to straszny syf na bazie curry. Raz to można było zjeść, ale nie więcej. Wszystko było tak przyprawione, jakby celem miało być zabicie smaku a nie jego wydobycie, wszystko było z cieciorką, soczewicą i tym cholernym curry albo masalą i na ogół stanowiło albo jednolitą rozgotowaną papkę albo jakieś "wymyślne" kotleciki, kulki, które smakowały tak samo. Wszystko na maksa przetworzone, plus jakieś "udawane" mięso z soi albo glutenu. Do tego nierzadko kucharz dopytywał taki dumny z siebie "i co, zdarza wam się tak WEGANSKO jadać w domu?" co tylko utwierdza ludzi w przekonaniu, że jedzenie wegańskie tak właśnie musi wyglądać.

Co istotne, sama jestem vegan friendly, mięso i nabiał jem rzadko albo wcale. Lubię dobre jedzenie i kuchnie świata, ze składników roślinnych można skomponować wiele znakomitych zestawów przy małym nakładzie pracy, zjeść dobrze, smacznie i do syta, bez codziennego dojenia migdałów i jagielników na zimno. Ale takie podejście do vege jedzenia jest rzadko spotykane w mainstreamie (albo ja je rzadko spotykam?). Wizerunek wegańskiego jedzenia tworzą z jakiegoś powodu głównie ci, którzy rysują mandale i wszystko doprawiają, żeby było quasi indyjskie bo to jest bardziej uduchowione. I psują ten wizerunek, potem ludzie kojarzą wegańskie jedzenie z nawiedzonymi długowłosymi i mocną ideologią a nie dobrym i zdrowym jedzeniem.
No i tak po powrocie z warsztatów z "przepysznym wegańskim wyżywieniem" z curry, patykami i wiórami oraz plastrami sojowego prefabrykatu muszę odreagować i ulać jadu smile.
Ciekawa jestem Waszych obserwacji w tym temacie.
Edytor zaawansowany
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 10:46
    wczoraj miałam klasyczne łazanki: makaron, kminek, kapusta, cebula
    i botwinkę z koperkiem

    zwyczajnie, po polsku, nawet nie pomyślałam , że WEGAŃSKO jadam

    ps. nie czepiać sie makaronu z jajkami
  • bi_scotti 27.06.19, 11:58
    raczek-nieboraczek napisała:

    > ps. nie czepiać sie makaronu z jajkami

    Bez czepiania wink
    Vegetarian to vegetarian, vegan to vegan, pescaterian to pescaterian ...
    Pamietasz zbiory z matematyki w szkole? No to tak mnie wiecej dziala smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 12:16
    sprawdziłam opakowanie: makaron bez jajek

    dla mnie to podzbiory, na szybko nie rozróżniam
  • stephanie.plum 27.06.19, 15:59
    zła opinia?
    nie dotyczaca smaku konkretnych potraw?

    z uogólnionego poczucia winy mięso i mlekożerców.
    bo są powody, żebyśmy czuli się winni.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • aerra 27.06.19, 17:15
    Ja się nie czuję winna.
    Jestem mięsożercą - no, nie w sensie biologicznym oczywiście, ale mięso lubię i nie mam zamiaru z niego rezygnować, chociaż chętnie zapłacę więcej, żeby to mięso było lepsze i za życia traktowane było przyzwoicie.
  • majaa 28.06.19, 09:38
    To miał być sarkazm, czy Ty tak na serio, Stefa? Nie przyszłoby mi do głowy winić się za to, że lubię zjeść dobry kawałek mięsa czy wypić szklankę maślanki z drożdżówką.
  • stephanie.plum 28.06.19, 19:42
    ja tak na serio.

    jem mięso, sery, produkty mleczne i jajeczne.

    wiem, że przyczyniam się do gehenny zwierząt, ukrytej pod nazwą "produkcja mięsa" itp.
    wiem, że to "coś", co jem, cierpiało niemożebnie - hodowane tak, żeby było najtaniej, najopłacalniej.

    i rozmyślnie, hipokrytycznie - nie chcę wiedzieć nic więcej. bo wszyscy, którzy wiedzą więcej, spośród moich znajomych i rodziny, mięsa nie tykają. w każdym razie takiego z masowej produkcji.
    a ja jadę do biedrony i karkóweczkę kupuję, albo polędwicę, albo indyka... i jem ze smakiem, niestety.

    :~(



    --
    idę tam, gdzie idę
  • potworia116 28.06.19, 20:46
    Myślę to samo z pozycji wegetariańskich . Weganie to ludzie konsekwentnie stosujący w praktyce wartości, w które wierzę, ale jestem zbyt słaba/leniwa/ zależna od okoliczności, żeby im całkowicie podporządkować kulinarną sferę życia.
    Szanuję wegan również za inwencję kulinarną, zapał i serce wkładane w gotowanie. W przeciwieństwie do autorki wątku nigdy się nie nacięłam na wegańskiej specjałach, choć lody wolę tradycyjne.
  • majaa 28.06.19, 21:19
    A, to o to chodzi z tym wstydem... Co do mnie, to mięso z masowej produkcji jadam akurat baaardzo rzadko. Ale nawet niekoniecznie wyłącznie z takich powodów, jak opisujesz, tylko dlatego, że jest szprycowane wodą i Bóg wie czym jeszcze i zwyczajnie gorzej smakuje. No, ale rozumiem, że nie każdy ma dostęp do mięsa ze smacznej i "szczęśliwej" zwierzyny, a rezygnacja z mięsa jednak w grę nie wchodzi.
    Generalnie jestem zdania, że zamiast próbować nachalnie przerabiać ludzi na roślinożerców, lepiej byłoby po prostu hodować zwierzęta we właściwy sposób, żeby nie trzeba było mieć takich moralnych dylematów.
  • potworia116 28.06.19, 21:26
    Ci, którzy nie jedzą mięsa, mają się zająć jego właściwą hodowlą, żeby oszczędzić dylematów tym, którzy jedzą🤦🏻‍♀️
    Borze, borze.
  • stephanie.plum 28.06.19, 21:40
    czytałam ostatnio wywiad z Szymonem Hołownią, który przeszedł na wegetarianizm. w takim piśmie "w drodze".
    bardzo niegłupi.

    ja mam mięsożerstwo we krwi, ale jak mnie bierze, że muuuszę wbić zęby w jakiś mięsień, to odwracam się i wychodzę, kupiwszy, dajmy na to, kalafior.
    tyle, że żywię rodzinę czteropokoleniową, i zwyczajnie z wygody mięcho serwuję, bo ile można wymyślać dań czysto warzywnych.
    narzuciłam sobie taki reżim: w tygodniu 2 obiady z mięsem, 2 z rybą, 3 jarskie. ale pochłaniamy morze serów, jogurtów i jaj...

    jaja tylko eko, ale co do reszty, niestety, słabo.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • stephanie.plum 28.06.19, 21:42
    szymon przeszedł, nie wywiad. a w piśmie jest wywiad, nie szymon.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • fawiarina 27.06.19, 10:48
    Mam takie same obserwacje.
    Znam spoko wegan, gotują też w porządku. Ale wegański mainstreem widoczny na mieście to właśnie rozczochrane borderki w kieckach z India shopu. Nie cierpię curry, nie ruzumiem dlaczego nie można zrobić fajnej knajpy wegańskiej o bardziej lokalnej nucie smakowej.
    To się niebawem zmieni, trzeba po prostu przeczekać.
  • ykke 27.06.19, 15:25
    fawiarina napisała:

    > Mam takie same obserwacje.
    > Znam spoko wegan, gotują też w porządku. Ale wegański mainstreem widoczny na mi
    > eście to właśnie rozczochrane borderki w kieckach z India shopu. Nie cierpię cu
    > rry, nie ruzumiem dlaczego nie można zrobić fajnej knajpy wegańskiej o bardziej
    > lokalnej nucie smakowej.
    > To się niebawem zmieni, trzeba po prostu przeczekać.

    Muszę stwierdzić, że mało próbowałaś lub miałaś powtórnego pecha. "Europejski" Weganizm To caly wachlarz smaków.


    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • profes79 27.06.19, 10:51
    Ja powiem ze swojej strony: nie mam nic przeciwko weganom/wegetarianom dopóki na siłę nie jestem zmuszany do przyjęcia ich trybu życia. Bodajże na forum SV pojawił sie kiedyś temat w którym taka nawiedzona weganka stwierdziła, że bodajże na uroczystości komunijnej dziecka będą tylko potrawy wegetariańskie "ale dla dzieci to może będą jakieś nuggetsy tylko co goście powiedzą". Chcą jeść tylko zieleninę? Ok; świetnie, tylko niech nie manifestują tego wszem i wobec; tak, jak wegetarianin oczekuje wegetariańskich potraw np. na imprezie rodzinnej tak samo na imprezie organizowanej u niego goście maja prawo oczekiwać potraw nie-wege. W odpowiedzi usłyszałem argument "raz mogą zjeść" - mój kontrargument, że w takim razie jak wege raz zje schabowego z kapustą to tez mu się nic nie stanie nie znalazł zrozumienia smile

    I rzecz, która mnie od lat nieustannie bawi. Kotlety wegetariańskie. Gulasze wegetariańskie. Ba, ostatnio widziałem nawet smalec wege. Naprawdę aż tak Wam tęskno za mięsem? W końcu jak ja jem gulasz to nie muszę wmawiać wszystkim, że w zasadzie to jem sałatkę z krowy...

    I trzecia rzecz, o której raczej mówi sie mało - organizowałem spotkanie na kilkanaście osób, z lunchem. Okazało się, że jedna to weganin z jakimś tam jeszcze dodatkowym wymaganiem żywieniowym. Nagle koszt lunchu skokowo poszedł w górę bo trzeba było domówić jedną, jedyną porcję dla owego człowieka.

    Nie mam nic przeciwko sałatkom etc - mam tylko przeciwko jedzeniu ich na okrągło smile



    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:07
    " W odpowiedzi usłyszałem argument "raz mogą zjeść" - mój kontrargument, że w takim razie jak wege raz zje schabowego z kapustą to tez mu się nic nie stanie nie znalazł zrozumienia"

    Być może dlatego, że "nie weganie" jedzą mięso ORAZ rośliny, więc jeżeli zjedzą rośliny, to nadal zostają w spektrum tego, co jadają - np ziemniaki i kapusta wchodzą w skład talerza ze schabowym czy mielonym, do pieczeni masz zawsze też jakieś ziemniaki, kaszę, surówkę i zjadasz je.
    A jeżeli ktoś nie je mięsa, to dając mu mięso, proponujesz coś, czego nie jada. To odpowiednik podania gościom na przyjęciu w Polsce mięsa psa i mówienia, że przecież nic im nie będzie. Kulturalny człowiek nie wymusza na gościach jedzenia tego, czego nie mają w diecie. Na wszystkożercach nikt niczego nie wymusza, podając jedzenie składające się z roślin, bo rośliny jadają. Chyba, że masz na tej imprezie ludzi jadających TYLKO mięso i nie biorących do ust nic roślinnego i są oni w przewadze.
  • budyniowatowe 27.06.19, 14:01
    agaagaaga123 napisała:

    > " W odpowiedzi usłyszałem argument "raz mogą zjeść" - mój kontrargument, że w t
    > akim razie jak wege raz zje schabowego z kapustą to tez mu się nic nie stanie n
    > ie znalazł zrozumienia"
    >
    > Być może dlatego, że "nie weganie" jedzą mięso ORAZ rośliny, więc jeżeli zjedzą
    > rośliny, to nadal zostają w spektrum tego, co jadają - np ziemniaki i kapusta
    > wchodzą w skład talerza ze schabowym czy mielonym, do pieczeni masz zawsze też
    > jakieś ziemniaki, kaszę, surówkę i zjadasz je.
    > A jeżeli ktoś nie je mięsa, to dając mu mięso, proponujesz coś, czego nie jada.
    > To odpowiednik podania gościom na przyjęciu w Polsce mięsa psa i mówienia, że
    > przecież nic im nie będzie. Kulturalny człowiek nie wymusza na gościach jedzeni
    > a tego, czego nie mają w diecie.

    No wlasnie weganie wmuszaja. Jakby mi zaserwowali ziemniaki z kapusta to bym byla zadowolona. Nie potrzebuje do tego kotleta. Ale nie, oni na sile wmuszaja jakies wynalazki z soi, tofu i do tego doprawiaja curry, po ktorej jester chora. A te rozne wyroby, ktore udaja mieso to sie odechciewa nawet dotykac po przeczytaniu skladu.
  • ur-nammu 28.06.19, 11:56
    agaagaaga123: Być może dlatego, że "nie weganie" jedzą mięso ORAZ rośliny, więc jeżeli zjedzą rośliny, to nadal zostają w spektrum tego, co jadają - np ziemniaki i kapusta wchodzą w skład talerza ze schabowym czy mielonym, do pieczeni masz zawsze też jakieś ziemniaki, kaszę, surówkę i zjadasz je.

    Jeśli chodzi o pozostawanie w spektrum tego, co się jada, to za odpowiedź niech robią słowa Cześnika z Zemsty:

    Ależ wdowa — doświadczona —
    Zna proporcją, mocium panie,


    Innymi słowy: jeśli ktoś jada na przykład pieczywo, to zgodnie z tym, co napisałaś, w gościnie można go uraczyć samym chlebem – ten wszak wchodzi w spektrum tego, co ta osoba jada.


    agaagaaga123: A jeżeli ktoś nie je mięsa, to dając mu mięso, proponujesz coś, czego nie jada. To odpowiednik podania gościom na przyjęciu w Polsce mięsa psa i mówienia, że przecież nic im nie będzie.

    Dyskomfort gościa ma miejsce nie tylko wtedy, gdy zmusza się go do jedzenia czegoś, czego gość nie jada, ale też wówczas, gdy zmusza się go do jedzenia składników w proporcjach, w których on ich nie jada – to, że ktoś jada sałatę jako dodatek do potraw, nie oznacza, że należy go karmić sałatą jak królika (i tu znów wracamy do Fredry).


    agaagaaga123: Kulturalny człowiek nie wymusza na gościach jedzenia tego, czego nie mają w diecie.

    Nie! Kulturalny człowiek niczego na gościach nie wymusza.
  • kocynder 27.06.19, 11:31
    1. "usłyszałem argument "raz mogą zjeść" - mój kontrargument, że w takim razie jak wege raz zje schabowego z kapustą". Nie do końca. Bo u osób roślinożernych układ trawienny się nieco "przestawia" i raz zjedzony schabowy może spowodować p0rzykre dolegliwości gastryczne. U ciebie raz zjedzone danie bezmięsne - nie wywoła niczego.
    2. z całą resztą pełna zgoda. Wege czy wegan niech sobie żyją i jedzą co chcą, pod warunkiem, że nie oczekują ode mnie dostosowania się do własnej ideolo. Niech nie zaglądają w mój talerz i nie komentują - ja nie wtrącam się do ich sałatki więc wara im od mojej michy.
    3. także mnie nieodmiennie bawią "schabowe sojowe" i "vegan-smalec". big_grin Skoro są tak ideowi to jakim cudem nie wadzą im nazwy ich dań zdecydowanie odzwierzęce? Schab - to część mięcha wykrojonego ze zwierzątka przecież. Smalec - tłuszcz wytopiony z tegoż. I żaden ideoloroślinożerca nie dostrzega hipokryzji? big_grin
    A niechęć ku wszelkim wege/vegan - budzą głównie oni sami. przede wszystkim głupim, męczącym zaangażowaniem neofitów: wiem, wszystkie wegeematki sa od lat i NIGDY nikogo nie nawracały. Ale w życiu jakoś tak mi się trafia, że kilkakroć rozmawiałam z roślinożercami o posiłkach, ja nie wnikałam czemu u nich sałatka, bo bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, za to z ich strony komentarze o mnie i moim talerzu jako o "padlinożercach", "trupim smrodzie" itp - to norma. W pakiecie pouczanie jak to zwierzątka cierpią, jak to zdrowiej i blebleble. Jedyny efekt - moje nabranie przekonania, że to agresywny i chamski odłam wariatów, a nie zaprzestanie jedzenia mięsa. Normalni wege - nijak mnie nie ruszają: nie chcesz mięsa? Ok, nie jesz. Nie ma musu. Uprzedź tylko z góry, żebym jeśli jestem gospodynią mogła się przygotować, a poza tym - luz. No i niewątpliwie, jeśli idzie o "żywienie masowe" wege - to pełna zgoda z tym, co napisała wątkodawczyni: w większości to po prostu niejadalne paskudztwo, a osoby się tam stołujące chyba dla idei wmawiają wszystkim, że "tak ma być".

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • lauren6 27.06.19, 11:49
    > "trupim smrodzie" itp - to norma.

    Oczywiście komentarze o zawartości cudzego talerza nigdy nie są na miejscu. Nie ważne czy chodzi o weganina, mięsożercę, osobę objadającą się weglami- komentowanie tego co je to chamstwo. Niestety w Polsce każdy uważa się za specjalistę od żywienia i gości sobie prawo do pouczenia innych co i w jakich ilościach powinni jeść. Ale to temat rzeka, na inną dyskusję. Problem nie dotyczy wegan, ale całego społeczeństwa.

    Jest jeszcze inna strona medalu, której osoby jedzące mięso mogą nie rozumieć. Organizm człowieka faktycznie odzwyczaja się od jedzenia mięsa. Po kilku tygodniach diety wege każde mięso cuchnie padliną. A taki smród na prawdę nie jest apetyczny i nie skłania do jedzenia.

    Dlatego te komentarze: "choć raz możesz zjeść" są tak denerwujące. Mam ochotę zapytać takiego mięsożercę, czy on by choć raz zjadł rozkładajace się mięso lub kupę, bo taki mniej więcej stopień obrzydzenia wywołuje we mnie zapach schabowego lub kabanosów.
  • aandzia43 27.06.19, 12:22
    > Jest jeszcze inna strona medalu, której osoby jedzące mięso mogą nie rozumieć.
    > Organizm człowieka faktycznie odzwyczaja się od jedzenia mięsa. Po kilku tygodn
    > iach diety wege każde mięso cuchnie padliną. A taki smród na prawdę nie jest ap
    > etyczny i nie skłania do jedzenia.

    Nie, mam za sobą okresy kilkumiesięczne niejedzenia mięsa, gotuję wegerariańsko dla dziecka, gości i siebie - nic mi nie śmierdzi i nie śmierdziało. Nadal lubię ten zapach i smak, choć akurat nie najbardziej na świecie, inne smaki bardziej mnie kręcą. Natomiast naturalni wegetarianie czyli ludzie od dziecka odrzucający mięso nie przepadają za zapachem nawet najlepiej przyrządzonego mięska, a zbyt nachalna woń mięsna przyprawia ich o mdłości. W drugą stronę: są ludzie tak mięsożerni że z przyjemnością jedzą surowe mięso. Mam koleżankę, która jak się dorwie do próbowania półproduktu na mielone to potrafi zjeść naprawdę dużo mięsnej surowizny smile Tatara mogłaby codziennie. I nie jest to kwestia wychowania czy smaków z dzieciństwa.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • lauren6 27.06.19, 12:38
    Wyobraź sobie, że też miałam okres tatarowy. Gusta się zmieniają, serio. Poza tym porównywanie się do osoby nie jedzacej mięsa, bo się gotuje dziecku potrawy bezmięsne... jest komiczne.
  • biala_adelajda 27.06.19, 12:57
    Przecież pisze, że ma ZA SOBĄ kilkumiesięczne okresy niejedzenia mięsa, a gotuje wegetariańsko dla dziecka, gości i SIEBIE.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • aandzia43 27.06.19, 14:55
    lauren6 napisała:

    > Wyobraź sobie, że też miałam okres tatarowy. Gusta się zmieniają, serio. Poza t
    > ym porównywanie się do osoby nie jedzacej mięsa, bo się gotuje dziecku potrawy
    > bezmięsne... jest komiczne.

    Czasem się zastanawiam czy czytasz posty na które "odpowiadasz".
    Te podstawowe gusta raczej się nie zmieniają począwszy od wczesnej dojrzałości (dzieci dojrzewają sesnsorycznie i poszerzają spektrum smaków i konsystencji). Ja jestem umiarkowanym mięsożercą, mięso lubię ale nie muszę go często jeść, tatara nie lubię, surowe mnie brzydzi, przyrządzam z lekkim wstrętem ale daję radę (poza tym kroję kotom). Moje dorosłe dziecko nie cierpi smaku i zapachu mięsa, raz na parę lat ma ochotę na kawałek piersi kurczaka i odrobinę zjada. Są też wielbiciele mięsa włącznie z surowizną. Ludzie różni są i od strony smaków i układu pokarmowego.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • alicia033 27.06.19, 15:19
    aandzia43 napisała:

    > Te podstawowe gusta raczej się nie zmieniają począwszy od wczesnej dojrzałości
    > (dzieci dojrzewają sesnsorycznie i poszerzają spektrum smaków i konsystencji).

    oj, zmnieniają się, zmieniają. I to obstawiam że częściej, niż myślisz.
    Nie znam badań na naukowe podparcie się, więc to tylko dowód anegdotyczny ale wśród znanych mi wegetarian i wegan ci, którym mięso od urodzenia nie smakowało to zdecydowana mniejszość. Większość przeszła na bezmięsny sposób odżywaniania w wieku pełnoletnim, czyli mając wykształcony uklad sensoryczny. Bo zaczęło ich od mięsa odrzucać, także czysto sensorycznie (zapach, smak).

  • margotka28 27.06.19, 15:53
    ja od dziecka nie lubiłam mięsa. I tak mi zostało do teraz. Mój jeden syn ma tak samo jak ja, drugi jest zdecydowanie mięsożerny. Czy mi mięso śmierdzi? Tak, szczególnie surowe. Czy jem? Nie jem. Nie jestem też weganką, bo jajka lubię, zwłaszcza te od mojej przyjaciółki która hoduje kury. Mleka nie piję. A odnośnie układu pokarmowego - będąc w ciąży nie jadłam mięsa, ale gdzieś w okolicach 6 chyba miesiąca byłam na wyjeździe służbowym i był grill. Zapachniała karkówka. I zjadałam. A później odchorowałam mocno jakieś trzy dni. Chyba coś w tym jest.
  • margotka28 27.06.19, 15:54
    dodam również, że na moim weselu prawie wszystko było wegetariańskie. Prawie, bo jednak coś mięsnego dla chętnych było przewidziane.
  • aandzia43 27.06.19, 18:05
    Też znam takich co z przyczyn ideologicznych nie jedzą mięsa po kilkadziesiąt lat i teraz już nie ciągnie ich a wręcz brzydzi. Przynajmniej tak mówią, a ja nie mam powodu im nie wierzyć. Natomiast ci nie ideologiczni bezmięsni znani mi dorośli to niegdysiejsze dzieciaki co kotleta dyskretnie wrzucały psu pod stół, omijały jak mogli zbyt ewidentnie mięsne potrawy, zjadały z musu kawałek mielonego i furę kartofli i sałatki, migały się jak mogły jednym słowem. Teraz w końcu jedzą co chcą czyli mięsa w ogóle albo prawie w ogóle.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 16:36
    aandzia43 napisała:

    > Natomiast naturalni wegetarianie czyli ludzie od dziecka odrzuca
    > jący mięso

    Nie istnieje coś takiego jak "naturlany wegetarianin" cżłowiek z natury jest wszystkożerny i wegetarianizm jest zawsze gwałtem na jego naturze.

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • memphis90 27.06.19, 12:04
    >Nie do końca. Bo u osób roślinożernych układ >trawienny się nieco "przestawia" i raz zjedzony >schabowy może spowodować p0rzykre >dolegliwości gastryczne
    Strączki, fasolki i cieciorki tym bardziej mogą wywołać dolegliwości gastryczne, przykre i dla jedzacego, i dla jego otoczenia...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • alicia033 27.06.19, 15:23
    memphis90 napisała:

    > Strączki, fasolki i cieciorki tym bardziej mogą wywołać dolegliwości gastryczne
    > , przykre i dla jedzacego, i dla jego otoczenia...

    no i?
    W moim świecie, jak komuś coś szkodzi, to unika jedzenia tego, niezależnie czy to mięsożerca czy wegetarianin.
    A u ciebie jak?
  • aerra 27.06.19, 17:21
    Ale to jest, jak mniemam, w odniesieniu do "raz zjesz, to ci nie zaszkodzi".
    Działa to w obie strony, a nie tylko jedną wink
  • alicia033 27.06.19, 17:38
    aerra napisał(a):

    > Ale to jest, jak mniemam, w odniesieniu do "raz zjesz, to ci nie zaszkodzi".

    miałoby to sens, gdyby wszystkie dania wegetariańskie czy wegańskie musiały zawierać rośliny strączkowe. A tak nie jest.

    > Działa to w obie strony, a nie tylko jedną wink

    powinno. Ale jak po wątku widać nie wszyscy mięsożercy sobie z tym radzą.


  • aerra 27.06.19, 18:08
    Nie wszyscy mięsożercy i nie wszyscy weganie wink Jak również inni cośtamianie.
    Nie tylko w tym wątku, ogólnie.

    W każdej grupie są tacy, którzy czują misję ewangelizacyjną.
  • konsta-is-me 27.06.19, 14:55
    Akurat padlina i smrod to...prawda.
    Oczywiscie ze to niekulturalne, zgadzam sie.
    I rzeczywiscie mieso smierdzi trupem, szczegolnie rosol.
  • 1matka-polka 27.06.19, 16:00
    Tobie smierdzi, komus innemu nie. Potrafisz to ogarnac?

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • tak_to_nowy_nick 27.06.19, 20:43
    konsta-is-me napisała:

    > I rzeczywiscie mieso smierdzi trupem, szczegolnie rosol

    Odczuwanie urojonych zapachów to może być symptom raka mózgu. Nie lekceważ tego, lepiej się przebadaj.
  • konsta-is-me 28.06.19, 18:37
    Ale mnie nie smierdzi teraz (choc rosolu nie lubie)
    Smierdzialo, jak przez 7 lat nie jadlam miesa.
    Paniala ?
  • pyza-wedrowniczka 27.06.19, 11:36
    A ja nie rozumiem tego założenia, że na imprezie musi być mięso. Ja nie jestem wegetarianką, ale też robię obiad dla gości bez mięsa czasami. W ogóle czemu musi być mięso, a np. nikt nie mówi, że musi być pomidor? Ja np. oczekuję pomidorów na imprezie tongue_out
  • bo_ob 27.06.19, 11:41
    pyza-wedrowniczka napisała:

    > A ja nie rozumiem tego założenia, że na imprezie musi być mięso.

    Jeśli ktoś organizuje imprezę dla wegetarian to nie musi.
  • lauren6 27.06.19, 11:51
    Ale wegetarianin nie przyrządzi ci dania z mięsa. Oczekujesz, że wszyscy wegetarianie będą się wykosztowywać na katering z mięsem, bo jaśnie pani mięsożerna przychodzi do nich z wizytą?
  • profes79 27.06.19, 12:00
    A dlaczego "mięsożercy" mają się wykosztowywać na katering wege bo przychodzi do nich z wizytą jaśnie pani wege?

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • pyza-wedrowniczka 27.06.19, 12:07
    Ale czy mięsożercy nie robią nigdy i nie umieją potraw bez mięsa? Serio u was na każdy obiad codziennie jest mięso?
    Nie jestem wegetarianką, ale w ogóle nie rozumiem tego problemu z bezmięsnym jedzeniem. Bo niektóre te wypowiedzi brzmią, jakby zrobienie bezmięsnego jedzenia było nie lada wyczynem i jakby ematka nie była w stanie nic takiego zrobić.
    Wegańskie może trochę trudniejsze, no ale też nie jakiś wyczyn. Wszelkie zupy kremy, risotto, kaszotto, sałatki, musy owocowe, warzywa z hummusem... i impreza gotowa.
  • agaagaaga123 27.06.19, 12:14
    a w tym cateringu "normalnym' to jest 100% mięsa i nabiału, nie ma nic innego?
  • elenelda 27.06.19, 12:25
    Czy, gdy przychodzą do Ciebie goście, wszystkie dania na stole są z mięsem?
  • profes79 27.06.19, 12:54
    Tylko bezmięsny nie jest równy wege.
    Owszem, mogę podać dania bez mięsa czerwonego - ale może tam znaleźć się kurczak; ryba; nabiał. Jeżeli będzie coś spełniające stricte wymagania wege to będzie sobie cichutko leżało gdzieś na uboczu stołu. Nawet za przeproszeniem głupie koreczki z żółtym serem mogą być problemem w skrajnych przypadkach. Wszystko zależy od tego jak bardzo "wege" gość jest bo niektórzy będą jedli mięso białe; inni tylko ryby i owoce morza a jeszcze inni nie tkną niczego.



    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • kalina_lin 27.06.19, 13:55
    Jak je mięso białe, ryby czy skorupiaki, to w ogóle nie jest wegetarianinem.
  • konsta-is-me 27.06.19, 14:57
    A kto im sie kaze wykosztowywac ?
    Miesozercy jedza wylacznie mieso i rosliny sa od niego drozsze ?
    Od kiedy ??
  • jan.kran 27.06.19, 20:29
    lauren6 napisała:

    > Ale wegetarianin nie przyrządzi ci dania z mięsa. Oczekujesz, że wszyscy wegeta
    > rianie będą się wykosztowywać na katering z mięsem, bo jaśnie pani mięsożerna p
    > rzychodzi do nich z wizytą?


    ———->Ja kiedy jestem z wizytą w Polsce bardzo często robię dwie wersje,jedną dla nas wege ,drugą dla mojej polskiej rodziny mięsną.
  • mdro 27.06.19, 11:55
    A jeśli organizuje dla wszystkojedzących, to musi? Dlaczego?

    Czysto wegańskie jedzenie jest oczywiście "imprezowo" trudniejsze w przygotowaniu, ale tylko bezmięsne - czemu nie? Naprawdę mając do wyboru rozmaite sałatki, zapiekanki, kisze czy tarty będziecie sprawdzać, czy gdzieś jest mięso? I bez "deski wędlin" się impreza nie może obyć?

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • bo_ob 27.06.19, 12:05
    mdro napisała:

    > A jeśli organizuje dla wszystkojedzących, to musi? Dlaczego?


    Nie, nie musi. Ale wypada uprzedzić przy zaproszeniu.
  • pyza-wedrowniczka 27.06.19, 12:09
    A uprzedzasz, że na obiedzie nie będzie pomidorów i ziemniaków?
  • bo_ob 27.06.19, 12:18
    Nie, dlatego, że przyjęcie na którym jest i mięso i warzywa jest silnie utrwalone tradycją, goście wiedzą więc czego mają się spodziewać. Taka jest zwyczajowa norma.

    Przyjęcie bez mięsa nie jest typowe i dlatego powinno się gości o tym poinformować choćby dlatego, że jeśli ktoś najada się tylko mięsem mógł przyjść już najedzony i tylko dla przyjemności skubać sobie pomidorki smile
  • mdro 27.06.19, 12:25
    Nie ma ludzi "najadających się tylko mięsem". To raz. Dwa - na przyjęcia nie chodzi się najeść. Trzy - tradycją to jest, że podaje się potrawy bardziej wykwintne i różne od tych, które się jada na co dzień, a nie mięsne - mięso już dawno przestało być czymś niecodziennym (choć oczywiście niedługo może się to zmienić). I w końcu - pewną tradycją jest np., że na urodzinach pojawia się tort. Będziesz przy zapraszaniu uprzedzać gości, że tym razem tortu nie będzie, tylko będą lody? Albo płonące naleśniki?

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • bo_ob 27.06.19, 12:29
    mdro napisała:

    > Nie ma ludzi "najadających się tylko mięsem".

    Znam osobiście. Są tacy, którzy żeby czuć sytość muszą zjeść mięso.
  • araceli 27.06.19, 12:32
    bo_ob napisała:
    > Znam osobiście. Są tacy, którzy żeby czuć sytość muszą zjeść mięso.


    Nie muszą. Po prostu nie znają podstaw żywienia i pozamięsnych źródeł białka. Dla nich 'wegetariańska' to jest sałatka a nie np. kotlety z fasoli.



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 16:43
    araceli napisała:

    > Nie muszą. Po prostu nie znają podstaw żywienia i pozamięsnych źródeł białka. D
    > la nich 'wegetariańska' to jest sałatka a nie np. kotlety z fasoli.

    Z fasoli to może być placek ulepiony z breji, nie kotlet....


    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • lauren6 27.06.19, 12:34
    > Są tacy, którzy żeby czuć sytość muszą zjeść mięso.

    Ale bzdura na resorach. Jak zjedzą 3 kg ziemniaków to nadal nie będą czuć się syci tylko będą żreć dalej? 😂
  • mdro 27.06.19, 12:56
    Albo gar kaszy z sosem grzybowym...

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • bo_ob 27.06.19, 13:07
    mdro napisała:

    > Albo gar kaszy z sosem grzybowym...
    >

    Nie o to chodzi.

    Przyjęcie jest dla gości, nie dla gospodarzy. To goście mają się na nim dobrze czuć. Jeśli nie zapraszamy tylko wegetarian powinniśmy wziąć pod uwagę upodobanie inne, niż nasze.

    A jeśli mamy zamiar podać tylko takie potrawy jakie sami lubimy, powinniśmy o tym gości uprzedzić.

    I naprawdę są ludzie, którzy najadają się tylko mięsem. Oczywiście idąc na bezmięsne przyjęcie mogą zjeść gar kaszy z sosem grzybowym zamiast. Ale czy po to zapraszamy gości aby nie było im miło, tylko żeby wyszło na nasze?

  • mdro 27.06.19, 13:38
    Jeszcze raz - nie chodzi się na przyjęcie po to, aby się najeść. A jeśli ktoś nie ma tyle szacunku do gospodarzy, by respektować ich wybory co do menu, to w ogóle nie powinien się tam pojawiać. Oczywiście o jakichś specyficznych wymaganiach dietetycznych można uprzedzić, jeśli gospodarze ich nie znają (np. jestem uczulona na orzechy czy jestem na diecie cukrzycowej czy "odłóż, proszę, trochę tej twojej pysznej sałatki zanim dodasz do niej majonezu, bo się odchudzam" - w zależności od stopnia zażyłości), żeby mieli możliwość dostosowania się. Niemniej "przygotujcie coś z mięsem, bo inaczej się nie najem" raczej w tychstandardach się nie mieści...
    Tak btw. jem mięso, podobnie jak całe moje otoczenie, z wyjątkiem jakichś dalszych znajomych. Ale nie miałabym najmniejszego problemu z tym, by przyjmując gości przygotować potrawy wyłącznie wegetariańskie - wegańskie, jak pisałam, są nieco trudniejsze i tak gotować nie umiem. Podobnie nie widziałabym w tym żadnej ujmy, gdybym - nieuprzedzona - znalazła się na tego rodzaju przyjęciu. To naprawdę się robi jakaś paranoja, gdy znajoma, z którą idę coś zjeść, z obawą poleca mi knajpkę "bo wegetariańska i czy nie mam nic przeciwko temu".

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • bo_ob 27.06.19, 13:43
    mdro napisała:

    > Jeszcze raz - nie chodzi się na przyjęcie po to, aby się najeść.

    Jeśli idę na przyjęcie typu bankiet, obiad, śniadanie (lunch) to idę się najeść. Jeśli ma to być przyjęcie typu lampka wina, cocktail party, recepcja to nie, wtedy idę po posiłku.

    Ciebie jak proszą na obiad to idziesz najedzona?

  • mdro 28.06.19, 09:35
    A Ty chodzisz tak głodna, że ewentualne pojawienie się potraw Tobie nieodpowiadających spowoduje duży dyskomfort?

    Nie, nawet na proszone obiady nie chodzę "najadać się". Na bankiety też nie - choć owszem, zdarzało mi się obserwować osoby, które ewidentnie przyszły "się najeść"...

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • araceli 27.06.19, 14:18
    bo_ob napisała:
    > A jeśli mamy zamiar podać tylko takie potrawy jakie sami lubimy, powinniśmy o t
    > ym gości uprzedzić.

    Rili? Za każdym razem pytasz gości co będą chcieli jeść? Czy zakładasz, że jak jedzą mięso to już wszystko co ugotujesz będą 'lubić'? Bo jak ktoś je mięso to mu już wszystko jedno czy zraz czy karkówka?

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • lauren6 27.06.19, 14:23
    > Przyjęcie jest dla gości, nie dla gospodarzy.

    To znaczy, że jak robisz imprezę i zapraszasz na nią osoby wege to nie podajesz żadnego mięsa, bo dla nich to śmierdzaca padlina?

    W końcu przyjęcie jest dla gości, trzeba zadbać o ich komfort i wrażenia estetyczno-zapachowe!
  • bo_ob 27.06.19, 14:31
    lauren6 napisała:


    > To znaczy, że jak robisz imprezę i zapraszasz na nią osoby wege to nie podajesz
    > żadnego mięsa

    Oczywiście. wtedy podaje tylko trawę, sól i widelce.
  • frey.a86 27.06.19, 13:08
    Ja się nie najem wegańskim jedzeniem. Sama kasza czy same ziemniaki to nie jest zbilansowany posiłek, po godzinie będę głodna. Nie muszę jeść mięsa, ale musi konkretne źródło białka - ryba, ser, jajko. Po warzywach strączkowych mam problemy żołądkowe, więc kotlety z fasoli odpadają. Kuchnię wegetariańską lubię, ale wegańska zdecydowanie nie dla mnie.
  • elenelda 27.06.19, 12:28
    bo_ob napisała:

    > Nie, dlatego, że przyjęcie na którym jest i mięso i warzywa jest silnie utrwalo
    > ne tradycją, goście wiedzą więc czego mają się spodziewać. Taka jest zwyczajowa
    > norma.

    ?
  • araceli 27.06.19, 12:31
    bo_ob napisała:
    > ktoś najada się tylko mięsem

    Nie ma takich ludzi.


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • bialeem 27.06.19, 13:45
    Taak, oczywiście. Tak jak "nie ma takich ludzi" którzy najadają się tylko zieleniną.
    Zresztą powiedz Eskimosom, że nie istnieją
  • stwory_z_mchu 27.06.19, 13:56
    Ale sprawdzałaś strukturę wiekową Eskimosów? I wiesz, że tylko ok. 4% dożywa i przekracza 65 r.ż.?

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • araceli 27.06.19, 14:15
    bialeem napisał:
    > Taak, oczywiście. Tak jak "nie ma takich ludzi" którzy najadają się tylko ziele
    > niną.
    > Zresztą powiedz Eskimosom, że nie istnieją

    Tak - Profes jest Eskimosem big_grin big_grin big_grin


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • stwory_z_mchu 27.06.19, 14:22
    A myślisz, że je mydło?


    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • profes79 28.06.19, 11:04
    Nie, bo za bardzo się wtedy pienię wink

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • stwory_z_mchu 28.06.19, 15:45
    Chciałam się Ciebie spytać o coś bez mydła, ale jednak jestem pruderyjna i się wstydzę!


    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • pyza-wedrowniczka 27.06.19, 16:16
    > Nie, dlatego, że przyjęcie na którym jest i mięso i warzywa jest silnie utrwalo
    > ne tradycją, goście wiedzą więc czego mają się spodziewać. Taka jest zwyczajowa
    > norma.

    Pierwsze słyszę, że tak trzeba. Nie jestem wege, ale jak już pisałam robię często bez mięsa. Co gorsza jak zapraszam gości też. Bez żadnej głębszej ideologii wegetariańskiej, raczej na zasadzie, że znalazłam fajny przepis na coś. Nie miałam pojęcia, że robię faux pas ogromne w ten sposób.
  • bo_ob 27.06.19, 16:33
    pyza-wedrowniczka napisała:


    > Pierwsze słyszę, że tak trzeba. Nie jestem wege, ale jak już pisałam robię częs
    > to bez mięsa. Co gorsza jak zapraszam gości też. Bez żadnej głębszej ideologii
    > wegetariańskiej, raczej na zasadzie, że znalazłam fajny przepis na coś. Nie mia
    > łam pojęcia, że robię faux pas ogromne w ten sposób.

    Nie mówimy o sytuacji, gdy ugotuję pierogi z serem i zapraszam gości na pierogi z serem.

    Mówimy o sytuacji przyjęcia: na przykład wesela czy urodzinowego obiadu; wtedy - jeśli mam zamiar wszystkie potrawy podać jarskie - od przystawek po desery - uprzedzam o tym w zaproszeniu. Bo wśród gości może być ktoś, komu takie menu nie odpowiada, wtedy ma wybór: nie przyjść lub przed przyjściem zjeść kotlet smile

    Nie sądziłam, że to tak trudne do pojęcia.



  • potworia116 27.06.19, 16:43
    A ja mam chyba prawo zakładać, że moi goście są świadomi, że z powodów światopoglądowych, nie powinni oczekiwać u mnie mięsa.
    Nigdy nie spotkałam się z ostrzeżeniem: uwaga, menu wyłącznie wegetariańskie. Pomysł, że ktoś bojkotuje przyjęcie ze względu na brak kotleta, też jawi mi się dość satyrycznie.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 16:49
    potworia116 napisała:

    > A ja mam chyba prawo zakładać, że moi goście są świadomi, że z powodów światopo
    > glądowych, nie powinni oczekiwać u mnie mięsa.

    Pomysł, że ktoś powinien się interesować się twoim ideolo i przewidzieć, że w związku z nim będzie popas dla krów zamiast imprezy jawi mi się dość satyrycznie.

    > Nigdy nie spotkałam się z ostrzeżeniem: uwaga, menu wyłącznie wegetariańskie. P
    > omysł, że ktoś bojkotuje przyjęcie ze względu na brak kotleta, też jawi mi się
    > dość satyrycznie.

    Ja bym oczekawiał takiej informacji na zaproszeniu. Od rau można je bez żalu pizgnąć do niszczarki....


    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • potworia116 27.06.19, 16:55
    Na szczęście dla nas obojga, trollu, masz niewielkie szanse trafić na moją imprezęsmile
    To, że masz w dupie poglądy goszczących cię ludzi, jakoś mnie w kontekście twoich występów nie zaskakuje.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:14
    potworia116 napisała:

    > To, że masz w dupie poglądy goszczących cię ludzi, jakoś mnie w kontekście twoi
    > ch występów nie zaskakuje.

    Powiedz jakie jeszcze twoje idolo mają obowiazek podzielać twoi goście? Zamiłowanie do seksu analnego? Co niedziela w kościele? A może jedyna słuszna marka butów? Już widzę to zaproszenie: wpuszczamy tylko w obuwiu od Wojasa wink

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • potworia116 27.06.19, 17:18
    A dlaczego się tym interesujesz? Ciebie nie zapraszam.
  • bo_ob 27.06.19, 16:55
    potworia116 napisała:

    > A ja mam chyba prawo zakładać, że moi goście są świadomi, że z powodów światopo
    > glądowych, nie powinni oczekiwać u mnie mięsa.

    Oczywiście. Ci, którzy o tym wiedzą maja wybór: mogą do ciebie nie przyjść, mogą przyjść najedzeni, mogą jeść co podasz. Ale kłopot będą mogą mieć ci, którzy o tym nie wiedzą.
  • potworia116 27.06.19, 16:57
    O tym, że jestem wege, wiedzą praktycznie wszyscy, którzy mnie trochę bliżej znają. A nieznajomych nie zapraszam.
  • bo_ob 27.06.19, 17:01
    potworia116 napisała:

    > O tym, że jestem wege, wiedzą praktycznie wszyscy, którzy mnie trochę bliżej zn
    > ają. A nieznajomych nie zapraszam.

    I to jest dobre rozwiązanie - zapraszać tylko tych znajomych, którzy lubią to, co ty.
  • araceli 27.06.19, 17:05
    bo_ob napisała:
    > I to jest dobre rozwiązanie - zapraszać tylko tych znajomych, którzy lubią to,
    > co ty.

    A twoi znajomi to lubią wszystko to co ty bo jedzą mięso? Może rzygają twoimi zrazami albo mdlą ich przygotowane przez ciebie schabowe? Pytałam cię już - czy zawsze przed zaproszeniem gości pytasz co lubią, jak im przyrządzić potrawy?


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • potworia116 27.06.19, 17:12
    Zapraszam przede wszystkim ludzi, którzy lubią mnie.
  • bo_ob 27.06.19, 17:20
    potworia116 napisała:

    > Zapraszam przede wszystkim ludzi, którzy lubią mnie.

    smile

    Mam koleżankę, którą znam od lat. Co rok zaprasza na swoje urodziny ludzi, którzy ja lubią, co jest oczywiste. Tyle, że zaprasza w ten dzień tygodnia, kiedy te urodziny wypadają, na przykład w środę, więc ludzi są prostu z pracy.
    Przez lata jako poczęstunek podawała przystawki i jakieś jedno danie.
    Któregoś raku, nagle i bez uprzedzenia podała herbatę i ciasto. Goście czuli się dziwnie, bo byli po prostu głodni. Ktoś nawet nieśmiało i po cichu zastanawiał się czy nie zamówić pizzy wink Ale w końcu wszyscy dość szybko się zmyli do domów aby coś zjeść.

    Następnego roku była jak dawniej - przystawki i danie. Ale ludzie przyszli już najedzeni i prawie niczego nie tknęli. Atmosfera była nietęga i część osób przestała potem przychodzić. ale przecież nadal ją lubili, choć może nieco mniej.

    Historia jest wzięta prosto z życia i dobrze ilustruje to, o czym piszę.


    to j


  • potworia116 27.06.19, 17:26
    Współczuję koleżance, choć z drugiej strony dobrze, że jej się wykruszyli ci koszmarni znajomi. Nie rozumiem tylko po co przyszli po tym strasznym afroncie z herbatą i ciastem, a potem przestali przychodzić, mimo dania i przystawek.
  • bo_ob 27.06.19, 17:27
    potworia116 napisała:

    > Współczuję koleżance, choć z drugiej strony dobrze, że jej się wykruszyli ci ko
    > szmarni znajomi. Nie rozumiem tylko po co przyszli po tym strasznym afroncie z
    > herbatą i ciastem, a potem przestali przychodzić, mimo dania i przystawek.

    smile))

    Chyba już wiadomo, dlaczego tak wielu ludzi nie lubi wegan. To dzięki takim osobom, jak ty.


  • potworia116 27.06.19, 17:57
    Całkiem to zabawne, zważywszy na to że nie jestem weganką.
  • aerra 27.06.19, 17:27
    A założenie, że ktoś zbojkotuje przyjęcie, dlatego, że nie będzie tak potraw wegańskich też ci się takie jawi?
  • bo_ob 27.06.19, 17:29
    aerra napisał(a):

    > A założenie, że ktoś zbojkotuje przyjęcie, dlatego, że nie będzie tak potraw we
    > gańskich też ci się takie jawi?

    Jeszcze się nie spotkałam, aby na jakimś proszonym przyjęciu wszystko co na stołach było z mięsem.
    Coś jarskiego zawsze jest.
  • aerra 27.06.19, 17:35
    A ja się spotkałam big_grin Nawet sałatki były z dodatkiem mięsa/wędliny albo owoców morza.
    No, pieczywo było bezmięsne wink (Chociaż bułki maślane - też w sumie odpadają w przypadku wegan.)
  • bo_ob 27.06.19, 17:42
    O. Faktycznie dziwne smile

    Weganie to osobna sprawa i tak właściwie powinni przychodzić z własną wałówką do nie-wegan.

  • potworia116 27.06.19, 17:49
    Często mi się zdarza zjeść coś przed imprezą, na której wiem, że będę mogła liczyć wyłącznie na chleb z oliwą. Do głowy mi nie przyszło, żeby się obrażać na gospodarzy. Gotują, jak potrafią.
  • madzioreck 27.06.19, 17:58
    Jarskie a wegańskie to nie to samo.
  • bo_ob 27.06.19, 18:03
    madzioreck napisała:

    > Jarskie a wegańskie to nie to samo.

    A kto twierdzi, że to jest to samo?
  • madzioreck 27.06.19, 20:04
    bo_ob napisała:

    > A kto twierdzi, że to jest to samo?

    Ja to napisałam? "Jeszcze się nie spotkałam, aby na jakimś proszonym przyjęciu wszystko co na stołach było z mięsem.
    Coś jarskiego zawsze jest."

    Ona o wegańskim, Ty jarskim... czyli jakby wrzuciłaś do jednego worka.
  • bo_ob 27.06.19, 20:45
    madzioreck napisała:

    > Ona o wegańskim, Ty jarskim... czyli jakby wrzuciłaś do jednego worka.

    Fakt, źle przeczytałam.

    Więc co do meritum: nie, nie trzeba uprzedzać, że na przyjęciu nie będzie dań wege, bo na pewno znajdzie się jakiś pomidor, ogórek, sałata, oliwa czy pieczywo. więc każdy wege się pożywi.

  • stwory_z_mchu 27.06.19, 12:28
    profes79 napisał:
    [..]

    > I rzecz, która mnie od lat nieustannie bawi. Kotlety wegetariańskie. Gulasze we
    > getariańskie. Ba, ostatnio widziałem nawet smalec wege. Naprawdę aż tak Wam tęs
    > kno za mięsem? W końcu jak ja jem gulasz to nie muszę wmawiać wszystkim, że w z
    > asadzie to jem sałatkę z krowy...

    Ja korzystam z nazw mięsnych dla bezmięsnych potraw. Bo w dużej mierze chodzi o formę dania - z mięsa wieprzowego można zrobić gulasz, mielone, schabowe, gołąbki, bolognese etc. - i ta nazwa bardziej określa ostateczną formę potrawy niż jedno ze składowych. Jak sobie zrobię mielone z kaszy gryczanej, buraka i czerwonej fasoli to wyglądowo będzie bardzo zbliżone do mielonego z wieprzowiny, każdy od razu będzie wiedział, o co chodzi - a jak nazwę to placek panierowany z kaszy gryczanej, czerwonej fasoli i buraka to raczej ludzie będą potrzebowali wybitnego procesu wyobrażeniowo-myślowego, żeby dojść do tego, że to mielone smile Tak samo gołąbki - to zawijana kapusta z czymś w środku, duszona i w sosie pomidorowym - dla wygody językowej serio przyjemniej jest powiedzieć "gołąbki z ziemniakami i pieczarkami" niż zawijana kapusta z z ziemniakami i pieczarkami w środku, duszona i w sosie pomidorowym.
    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 16:50
    stwory_z_mchu napisała:

    > Ja korzystam z nazw mięsnych dla bezmięsnych potraw. Bo w dużej mierze chodzi o
    > formę dania - z mięsa wieprzowego można zrobić gulasz, mielone, schabowe, gołą
    > bki, bolognese etc. - i ta nazwa bardziej określa ostateczną formę potrawy niż
    > jedno ze składowych. Jak sobie zrobię mielone z kaszy gryczanej, buraka i czerw
    > onej fasoli to wyglądowo będzie bardzo zbliżone do mielonego z wieprzowiny, każ
    > dy od razu będzie wiedział, o co chodzi - a jak nazwę to placek panierowany z k
    > aszy gryczanej, czerwonej fasoli i buraka to raczej ludzie będą potrzebowali wy
    > bitnego procesu wyobrażeniowo-myślowego, żeby dojść do tego, że to mielone smile

    I to właśnie, ten wymagany wybitny proces, pokazuje jak kuchnia wegańska jest popier**lona!

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • stwory_z_mchu 28.06.19, 15:09
    a możesz rozwinąć swój tok myślenia? Bo skróciłeś ten swój wybitny proces tak, że nie jestem pewna, o co chodzi smile
    Bo mielone z mięsa też można nazwać plackiem panierowanym z wieprzowiny <-- żeby zrozumieć, że to mielone to trzeba taki sam skomplikowany proces neuronowy wykonać.
    Dla mnie mielone to mielone, nieważne, czy jest z indyka, prosiaka, krowy czy z fasoli.

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 15:27
    stwory_z_mchu napisała:

    > Dla mnie mielone to mielone, nieważne, czy jest z indyka, prosiaka, krowy czy z
    > fasoli.

    Ja wiem, ja wiem... A schabowy to wszystko jedno czy z kurczaka czy z indyka czy z cieciorki....


    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • stwory_z_mchu 28.06.19, 15:46
    No właśnie nie wszystko jedno! Z mięsa nie zjem (nawet jak jadłam mięsa to schaboszczaka nie lubiłam, w ogóle to słowo mi się kojarzyło z chrabąszczakiem!)
    A takie to może bym i zjadła: www.google.com/search?q=wege+schabowy&client=firefox-b-d&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjy1YD0p4zjAhXtxIsKHQL-D0IQ_AUIECgB&biw=1366&bih=664

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • bo_ob 27.06.19, 17:00
    stwory_z_mchu napisała:


    > Ja korzystam z nazw mięsnych dla bezmięsnych potraw.

    Ciekawe.

    Bo ja gdy robię sobie jarski posiłek, na przykład frytki nie nazywam ich paluszkami a'la ryba na złoto

  • stwory_z_mchu 28.06.19, 15:07
    Ale frytki z batata nazywasz frytkami, a nie batatem pokrojonym w prostopadłościany i usmażonymi na oleju, no nie?

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • ur-nammu 28.06.19, 17:13
    stwory_z_mchu: Ja korzystam z nazw mięsnych dla bezmięsnych potraw.
    Hm, arcyciekawe! A kiedy przyrządzisz łososia z papryki?
  • potworia116 28.06.19, 17:22
    Łosoś to nazwa gatunkowa, nie nazwa potrawy.
  • ur-nammu 28.06.19, 17:56
    potworia116: Łosoś to nazwa gatunkowa, nie nazwa potrawy.
    Wiele nazw potraw wykorzystuje nazwy gatunkowe głównego składnika, na przykład tu lub tu (w tym ostatnim przykładzie u dołu widać nawet kategorię nadrzędną Dania z ryb (a ryby to nazwa grupy, dawniej gromady).
  • potworia116 28.06.19, 19:33
    A weganie je powielają, komponując swoje ekwiwalenty? Nie zauważyłam, przytoczyli jakuś przykład?
  • ur-nammu 28.06.19, 20:52
    ur-nammu: Wiele nazw potraw wykorzystuje nazwy gatunkowe głównego składnika
    potworia116: A weganie je powielają, komponując swoje ekwiwalenty? Nie zauważyłam, przytoczyli jakuś przykład?

    Spotyka się takie niedorzeczne nazwy, na przykład Przepis na schabowy z soi czy Przepis na wegańska wołowina.
  • potworia116 28.06.19, 20:57
    Spotyka się również niewierzących katolików i umiarkowanych radykałów. A linkujesz stronę, która z weganizmem nie ma nic wspólnego.
  • potworia116 28.06.19, 20:59
    Poza tym ani schabowy, ani wołowina nie są nazwami gatunkowymismile
  • ur-nammu 28.06.19, 23:25
    potworia116: A linkujesz stronę, która z weganizmem nie ma nic wspólnego.
    Jest stroną z przepisami kulinarnymi, a schabowy z soi i wegańska wołowina z pewnością adresowane są do tych, co zajadają się krwistymi befsztykami.

    potworia116: Poza tym ani schabowy, ani wołowina nie są nazwami gatunkowymi
    W kontekście niniejszej dyskusji opowiastka o nazwach gatunkowych to twój wymysł – i z pewnością nie warto traktować go tu poważnie.

    Adieu.
  • potworia116 28.06.19, 23:46
    Nie wiem, do kogo są adresowane, pewnie do zielonych ludków, których autorka wyobraża sobie jako wegan.

    Nie ma to jak polec w polemice, po czym stwierdzić, że uwagi wyjściowej nie warto traktować poważnie. Po co w takim razie odpowiadasz?
  • ur-nammu 29.06.19, 13:16
    @potworia116

    Czas na podsumowanie.

    Na moją ironiczną uwagę o wykorzystywaniu przez Stwory_z_mchu nazw potraw mięsnych w odniesieniu do potraw bezmięsnych napisałaś: Łosoś to nazwa gatunkowa, nie nazwa potrawy. Druga część twojej wypowiedzi jest oczywistą nieprawdą, co bez problemu wykazałem – łosoś może być też nazwą potrawy przyrządzonej z łososia.

    Ty nie potrafiłaś utrzymać swojego stanowiska (co jest zrozumiałe, bo zawierało błąd myślowy) i w swojej odpowiedzi zapytałaś: A weganie je powielają, komponując swoje ekwiwalenty?

    To była twoja pierwsza próba manipulacji, bo do rozmowy nagle wprowadziłaś wegan, których w tej rozmowie wcześniej nie było (była tylko moja uwaga o dziwacznym języku Stworów_z_mchu i twoja nieudana uwaga o tym, że łosoś nie jest nazwą potrawy). Na moją odpowiedź, w której przytoczyłem przykłady dziwnych określeń wykorzystujących nazwy potraw mięsnych do nazwania potraw bezmięsnych, ty napisałaś o niewierzących katolikach i umiarkowanych radykałach (co było zwykłą watą), po czym z infantylnym triumfalizmem obwieściłaś, że linkuję stronę, która z weganizmem nie ma nic wspólnego. To była twoja druga próba manipulacji, bo swój wyssany z palca argument usiłowałaś przedstawić jako zasadniczy w dyskusji. Ja nie wypowiadałem się o weganizmie, lecz o języku.

    Na twoim miejscu darowałbym sobie rozgłaszanie swojego zwycięstwa w tej dyskusji, bo nie brzmi to zbyt przekonująco.
  • potworia116 29.06.19, 13:28
    Strasznie rozwlekle piszesz, ciężko się to czyta. Skrótowo:
    Potworia: Jakie nazwy gatunkowe (będące nazwami potraw) wykorzystują weganie?
    Ur- nammu: schabowy

    Po czym strzelasz focha, na uwagę, że to nie nazwa gatunkowa.

    O tym, że istnieje w kuchni wegańskiej trend odwzorowania smaków i konsystencji mięsnych jest połowa tego wątku. Nie zamierzam zaprzeczać, mogę się tylko dziwić, że tak bardzo to mięsożernych uwiera.
  • potworia116 29.06.19, 13:42
    A żeby już nie było wątpliwości : nie za wszystkie wegańskie nazwy i przepisy są odpowiedzialni weganie, czego dowodzą przytoczone przez ciebie przykłady. Na wszelki wypadek dopowiem, że nie mam z tym szczególnego problemu, raczej doceniam, że ktoś próbuje sobie poszerzyć horyzonty kulinarne.
  • ur-nammu 29.06.19, 15:49
    potworia116: Strasznie rozwlekle piszesz, ciężko się to czyta.
    Gdy mam przed sobą osobę mało rozgarniętą, sięgam po łopatologię, a ta niekiedy wymaga pewnego rozwinięcia. Niestety, niektórym odbiorcom nawet taki zabieg nie pomaga, co widać po twoim wpisie.

    potworia116: Skrótowo:
    Potworia: Jakie nazwy gatunkowe (będące nazwami potraw) wykorzystują weganie?
    Ur- nammu: schabowy

    To nie było skrótowo, lecz manipulacyjnie. Widocznie inaczej nie potrafisz. Gadka o nazwach gatunkowych to twój durny wtręt, w którym chciałaś się popisać wiedzą, a zaprezentowałaś jedynie ignorancję. Dodam jeszcze, że nawet nie potrafiłaś się przyznać do błędu, który palnęłaś w swojej pierwszej wypowiedzi skierowanej do mnie.

    Ale teraz mniejsza o to – specjalnie dla ciebie odpowiedź na pytanie: Jakie nazwy gatunkowe (będące nazwami potraw) wykorzystują weganie?

    Między innymi takie: WĘDZONY ŁOSOŚ Z MARCHEWKI CZYLI CARROT LOX PO POLSKU czy Wegański filet z łososia 300g Vantastic foods. Czy te strony mają wystarczający związek z weganizmem, czy może się okaże, że się nie liczą, bo zostały zredagowane przez osoby, które mają na przykład włosy ufarbowane na jasny blond?

    Ogarnij się, bo to, co tu wypisujesz, jest po prostu żenujące.
  • potworia116 30.06.19, 00:02
    Dzięki za przepis, już myślałam, że się nie doczekam. Zażenowanie odwzajemniam, co do przeprosin - LOL.
  • tak_to_nowy_nick 30.06.19, 00:17
    potworia116 napisała:

    > co do przeprosin - LOL.

    Oto właśnie kultura dzisiejszych czasów: sama koncepcja przeproszenia kogoś wyzwala reakcję jakże zgrabnie ukrytą pod wiele mówiącym skrótem "LOL".
  • potworia116 30.06.19, 00:46
    Ależ skąd, koncepcja przeprosin wydaje mi się ze wszech miar pożyteczna i szlachetna. LOL dotyczyło tego partykularnego przypadkusmile
  • madzioreck 27.06.19, 14:52
    profes79 napisał:

    j
    > ak wegetarianin oczekuje wegetariańskich potraw np. na imprezie rodzinnej tak s
    > amo na imprezie organizowanej u niego goście maja prawo oczekiwać potraw nie-we
    > ge.

    Tylko, że to nie są sytuacje symetryczne. Ja mogę zjeść/przyrządzić mięso lub fasolę. Dla kogoś, kto odcina się od zabijania i zjadania zwierząt, przyrządzenie mięsa nie jest tym samym, co dla mięsożercy przyrządzenie potrawy wegetariańskiej czy wegańskiej.

    > I rzecz, która mnie od lat nieustannie bawi. Kotlety wegetariańskie. Gulasze we
    > getariańskie. Ba, ostatnio widziałem nawet smalec wege. Naprawdę aż tak Wam tęs
    > kno za mięsem?

    A co w tym jest dziwnego czy zabawnego? Weganinem zwykle nie zostaje się dlatego, że się nie lubi mięsa i tak, wielu z nich go brakuje.

    W końcu jak ja jem gulasz to nie muszę wmawiać wszystkim, że w z
    > asadzie to jem sałatkę z krowy...

    Być może tylko dlatego, że tak wygodniej i krócej suspicious Jeśli robiąc "smalec" z fasoli czy parówkę sojową (pomijając, że smakuje ona jak mokry karton) robi się go po to, żeby uzyskać jak najbardziej zbliżony efekt, to nie wiem, na cholerę na siłę wymyślać nową nazwę. Dla zasady, za karę czy jak?
  • ykke 27.06.19, 15:23
    profes79 napisał:
    > I rzecz, która mnie od lat nieustannie bawi. Kotlety wegetariańskie. Gulasze we
    > getariańskie. Ba, ostatnio widziałem nawet smalec wege. Naprawdę aż tak Wam tęs
    > kno za mięsem? W końcu jak ja jem gulasz to nie muszę wmawiać wszystkim, że w z
    > asadzie to jem sałatkę z krowy...

    A mnie nieustannie bawi kompletna niewiedza w temacie wege i te żenujące kpiny. Temat nie raz już wyjasniany:
    Większość wegan/wegetarian nie przestała jeść mięsa ze względu na smak lecz ze względu na eliminację cierpienia. Twoja kiełbasa tez nie smakuje mięsem tylko mnóstwem dodanych tam.przypraw. Dlaczego słowa gulasz nie można używać do jarskie wersji różnych skladnikòw w sosie ? I dlaczego formujecie kiełbasę na kształt ogórka i tak jak.ogórka krocie? smile

    >
    > Nie mam nic przeciwko sałatkom etc - mam tylko przeciwko jedzeniu ich na okrągł

    I tu znów pokazujesz swą marną wiedzę, a raczej koszmarną niewiedzę . Sałatki i surowizna to jakieś 40% weganizmu. O ile nie przesadziłam w górę .
    > o smile
    >
    >
    >




    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • aerra 27.06.19, 17:33
    Jasne, wypominasz innym brak wiedzy, a nie wiesz o tym, że kiełbasy się nie formuje w "kształt ogórka", a zwyczajowo do zrobienia kiełbas używa się jelita?
  • mdro 28.06.19, 09:40
    "Dlaczego słowa gulasz nie można używać do jarskie wersji różnych skladnikòw w sosie ?"

    Bo gulasz jest potrawą, w której podstawą jest mięso? Dlaczego nie określisz takiej potrawy mianem ratatouille? (uprzedzając ew. komentarz - oba słowa są obcego pochodzenia big_grin).

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • potworia116 28.06.19, 17:25
    W gulaszu wege dominuje papryka, grzyby, oberżyna, czasem tempeh. Ma zupełnie inną wyrazistość, konsystencję i tłustość niż ratatotuille. Pomogłam?
  • 1matka-polka 28.06.19, 17:44
    Tempeh to soja. I czesto wystepuje w weganskich daniach.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • 1matka-polka 28.06.19, 17:46
    Podobnie zreszta jak tofu. Nie rozumiem, czemu aktywistki teierdza, ze weganie nie jedza soi...

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • madzioreck 28.06.19, 17:53
    1matka-polka napisała:

    > Podobnie zreszta jak tofu. Nie rozumiem, czemu aktywistki teierdza, ze weganie
    > nie jedza soi...

    Nie wiem, kto twierdzi, że nie jedzą - ja twierdzę, że nie jest to podstawa wegańskiego odżywiania.
  • mdro 29.06.19, 00:39
    Nie przekonałaś, a raczej potwierdziłaś, że byłaby to lepsza nazwa wink - ratatuja jest sporo odmian, więc o tłustości i konsystencji trudno orzekać, a dwa składniki wymienione przez Ciebie są też podstawowe dla dla tej potrawy. Na pewno więcej jest podobieństw niż z gulaszem (choć nasz gulasz też mało przypomina oryginał wink).

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • potworia116 29.06.19, 05:06
    Ależ przekonywanie ciebie nie było moją intencją, możesz śmiało nazywać wege gulasz nawet jajecznicą, nikt nie będzie bolał z tego powodu.
  • mdro 29.06.19, 10:52
    Nie wiem, skąd u Ciebie ta agresja, podpowiadam po prostu lepszą, bardziej adekwatną nazwę (nb. jajecznica też byłaby nonsensowna). Ale potem się nie ciskaj, że inni się wyśmiewają z wegańskich "gulaszy", "pasztetów" i "serników" czy uważają wręcz, że weganie/wegetarianie podświadomie tęsknią za mięsem, skoro używaną takich nazw (bo i tego rodzaju interpretacją się można spotkać).

    Żeby zostać przy tej samej proweniencji słów, lepszym określeniem niż gulasz byłoby leczo.

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • lucyluri 29.06.19, 11:24
    Dzięki za podpowiedź! To ciekawe, że tyle emocji wzbudza taki banał, jak nazywanie roślinnych wersji potraw, które występują też w wersji niewegańskiej. Ale spoko spoko, jeśli kogoś śmieszy nazwa "masło orzechowe", to niech się śmieje ze słoika "kremu orzechowego", wszak śmiech to zdrowie.
    Albo można wejść na stronę np. "Bezmięsnego mięsnego" i pooglądać np. wegański boczek. Boki zrywać, hi hi hi.

    To są tylko nazwy, etykiety, używane dla wygody. Niektórzy weganie tęsknią za smakiem mięsa czy nabiału, ale szukają tych smaków w jedzeniu, nie w etykietach.
  • potworia116 29.06.19, 11:26
    Ależ niech się wyśmiewają, niech uważają, nie wiem, dlaczego miałoby mnie to ruszaćsmile
    Twoja propozycja wskazuje raczej na to, że nigdy nie miałaś do czynienia z tą potrawą, obliczoną na oddanie konsystencji, koloru, aromatu i „treściwości” klasycznego gulaszu. Leczo to inne danie, inna dominanta smakowa.
    Jeśli ci jednak zależy na twojej nazwie, możesz śmiało rozpocząć kampanię na jej rzecz, może kogoś przekonasz.
  • noemi29 27.06.19, 18:17
    profes79 napisał:
    > I rzecz, która mnie od lat nieustannie bawi. Kotlety wegetariańskie. Gulasze we
    > getariańskie. Ba, ostatnio widziałem nawet smalec wege. Naprawdę aż tak Wam tęs
    > kno za mięsem? W końcu jak ja jem gulasz to nie muszę wmawiać wszystkim, że w z
    > asadzie to jem sałatkę z krowy...
    >
    Może tęskno, może lubią smak mięsa, ale nie jedzą bo robią to dla ideologii?
  • lilia.z.doliny 29.06.19, 11:27
    W odpowiedzi usłyszałem argument "raz mogą zjeść" - mój kontrargument, że w takim razie jak wege raz zje schabowego z kapustą to tez mu się nic nie stanie nie znalazł zrozumienia

    przypuszczam, ze to z powodu, ze ów "kontrargument" byl glupszy od Lata z Radiem; tak, na pewno

    --
    Poszedłem do kina na na film Larsa von Triera. Pomyślałem: „Tylko psychol i zboczeniec mógłby nakręcić coś takiego”.
    Potem reklamy się skończyły i zaczął się film.
  • katja.katja 27.06.19, 10:55
    Dla mnie to dziwacy, najczęściej nieszkodliwi, ale bywają agresywni słownie. Żal mi ich, jak każdego niedożywionego człowieka.
    Co oni jedzą w zimie by się wzmocnić bo latem jakoś można jeszcze wytrzymać, większość ludzi je wtedy lekko?


    --
    Nie dam się wygasić!
  • 1matka-polka 27.06.19, 10:56
    "potem ludzie kojarzą wegańskie jedzenie z nawiedzonymi długowłosymi i mocną ideologią a nie dobrym i zdrowym jedzeniem."
    Tak, jeszcze z fałszywymi interpretacjami badań, zakłamywaniem rzeczywistych skutków diety wegańskiej, kręceniem propagandowych filmów, które udają dokumenty (Forks Over Knives, Cowspiracy, What the Health, itd...) z blogerkami, które udają że są wegankami, bo na tym trzepią kasę (myfitness.gazeta.pl/myfitness/7,167055,24565808,popularna-youtuberka-oskarzona-o-klamstwo-zarabiala-na-promowaniu.html) z ascezą, z neomarksizmem...

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • lauren6 27.06.19, 11:52
    Co by było gdyby tego neomarksizmu zabrakło w twojej wypowiedzi 😱
  • 1matka-polka 27.06.19, 11:54
    To byś nie miała czego komentować sad

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • lauren6 27.06.19, 12:39
    Przeceniasz swój wkład.
  • tylkomoment 27.06.19, 11:00
    Mnie się zdaje, że to kwestia agresji i nawiedzenia wielu wegan. Owszem, jedzący mięso bywają niekiedy niemili wobec wegetarian i wegan, zadają z ich punktu widzenia głupie pytania ("a jak dostarczasz witaminę X", "to nawet kurczaka nie zjesz", "a nie boisz się anoreksji" itp.), ale to jest stopień light. Tymczasem wielu wegan to po prostu nawiedzone oszołomy, chcące nawracać wszystkich na swoją jedyną słuszną drogę, przy każdej okazji. I oczywiście większości ludziom, którzy bez mięsa życia sobie nie wyobrażają, ich jedzenie po prostu nie smakuje. Ja również jestem otwarta na kuchnię wege, w sensie na niektóre jej dobre potrawy, ale np. mojego ukochanego tatara wołowego, końskiego czy z tuńczyka nic tam nie zastąpi. Z tego powodu zerwałam kontakt z wieloletnią przyjaciółką, której pewnego dnia odbiło, przeszła na weganizm i znając moje upodobania ciągle truła mi głowę, chociaż ja tematu jedzenia z nią nie poruszałam. Minął miesiąc i po prostu przestałam odbierać jej telefony i odpowiadać na smsy. I właśnie ta agresja i sekciarstwo powodują, że wszyscy weganie, nawet ci super przyjaźnie i mile usposobieni do innych, postrzegani są źle. Przykre, bo wyrządza się w ten sposób krzywdę wielu wartościowym ludziom.
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:14
    "większości ludziom, którzy bez mięsa życia sobie nie wyobrażają, ich jedzenie po prostu nie smakuje"

    A moje rozkminy dotyczą tego, że to "ICH JEDZENIE" nie smakuje nie dlatego, że jest wegańskie tylko dlatego, że nie umieją gotować albo nie myślą w kategoriach smaku tylko ideolo. Bo mnie ICH JEDZENIE też nie smakuje, chociaż kompletnie nie potrzebuję do szczęścia mięsa i jadłam wiele pysznych rzeczy nie zawierających mięsa.
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 11:28
    właśnie, normalny człowiek je warzywa, owoce nie rozmyślając o tym, że wegańsko

    w barze mlecznym dostaniesz: kalafiora z wody, pierogi z jagodami, kompot z jabłek, zwyczajne kartofle, kapustę kiszoną

    a w barze wegańskim samo: bziak, bziak, bziak
    kiedyś byłam, właśnie takie upały były, coś lekkiego chciałam, tam nawet tartej marchewki nie było
    makaron z warzywami wzięłam ... blech, przykład jak można spaprać jedzenie
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:53
    "normalny człowiek je warzywa, owoce nie rozmyślając o tym, że wegańsko'

    O to to
  • katja.katja 27.06.19, 12:35
    Pierogi z jagodami zawierają krwiożercze... jajko!

    --
    Nie dam się wygasić!
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 12:42
    pierogi wychodzą bez bez jajek,
    z jajkiem nie umiem nawet
  • alicia033 27.06.19, 12:46
    twoje, gazeciarz, twoje.
    Druga połowa światawink robi ciasto pierogowe bez jajek.
  • madami 27.06.19, 13:26
    mała wiedza o świecie = ciaśniutki umysł wink
  • madzioreck 27.06.19, 15:08
    tylkomoment napisała:

    > Mnie się zdaje, że to kwestia agresji i nawiedzenia wielu wegan. Owszem, jedząc
    > y mięso bywają niekiedy niemili wobec wegetarian i wegan, zadają z ich punktu w
    > idzenia głupie pytania ("a jak dostarczasz witaminę X", "to nawet kurczaka nie
    > zjesz", "a nie boisz się anoreksji" itp.), ale to jest stopień light.
    Tymczasem
    > wielu wegan to po prostu nawiedzone oszołomy, chcące nawracać wszystkich na sw
    > oją jedyną słuszną drogę, przy każdej okazji.

    I myślisz, że tylko weganie są nawiedzeni, a ze strony mięsożerców zawsze kończy się na tym, co opisałaś? Na tym "stopniu light"? O święta naiwności... dobrze jest myśleć, że my "normalni" to tylko lajtowo ewentualnie irytująco, dopytujemy, a "oni" są nawiedzeni, nie? To wygodne.
    Jasne. Spróbuj poudawać normalną, nienapastliwą wegankę/wegetariankę zajmującą się tylko własnym talerzem, a zobaczysz, ilu nawiedzonych mięsożerców nie da Ci zjeść w spokoju, zasypie pytaniami bynajmniej nie z ciekawości, tylko po to, żeby Ci dopiec, ponapieprzać się z trawożerców, udowodnić Ci, jak strasznie źle i głupio robisz. Zresztą, borze zielony, w tym kraju wystarczy na imprezie odmówić alkoholu, żeby zobaczyć nawiedzenie w wykonaniu "normalnych".
    Nawiedzeni są wszędzie, tylko we własnym grajdołku jesteśmy do nich przyzwyczajeni, a dodatkowo inności wszelkiej się u nas raczej nie lubi.

  • madami 27.06.19, 16:41
    Jest dokładnie jak mówisz. Byłam przez jakiś czas na diecie wegańskiej z powodów czysto zdrowotnych, nie zliczę ile razy wyśmiewano się ze mnie, że podążam za modą ( nikomu nie mówiłam dlaczego taka dieta) ile razy zostałam lekceważąco potraktowana ( bo veganie to oszołomy), ile osób się niebotycznie dziwiło ( "jak można nie zjeść mięska ani jogurciku - ja bym umarła") ile razy trafiłam na edukatorów, którzy mi tłumaczyli jaką ogromną krzywdę sobie ( nie mieli pojęcia czemu taka dieta ani że była uzgadniana z lekarzem). NIgdy nikogo nie napastowałam ale tez nie prosiłam o zbędne komentarze czy moralizatorstwo. Z góry w wielu przypadkach uznano, że nie żre mięsa = nawiedzona, ciekawe prawda?
  • daniela34 27.06.19, 11:01
    Ja mam jedną obserwację: 90% wegańskich ciast i deserów (oczywiście mam na myśli desery typu budyń jaglany a nie wegańską z natury rzeczy sałatkę owocową) jest dla mnie kompletnie niejadalna: ciężka, zbita i z wyraźnym posmakiem tego składnika, który akurat w danym przepisie ma zastąpić nabiał. Może po prostu nie trafiłam na dobrą kawiarnię serwujacą wegańskie słodycze.
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:58
    I ja tego też nie rozumiem, to jest to samo, co robienie zamienników dla kotleta albo smalcu. I też robi weganom i wegańskiemu jedzeniu dziwną opinię.
    Prościej i zdrowiej jest jeść sałatkę owocową albo coś, co nie wymaga ostrego przetwarzania (np mleko kokosowe z owocami i chia, która robi z tego sama budyń), coś z czekoladą, sorbet z owoców itp, zamiast bawić się w przepyszne wegańskie jagielniki.
  • daniela34 27.06.19, 12:04
    No właśnie, desery o nasionami chia mieszczą się w tych 10% deserów wegańskich, które smakują dobrze, sorbety z istoty są wegańskie. Natomiast te ciasta naprawdę nie są smaczne, no nie są. P.S. W przypadku deserów panuje zasada: "wsypiemy cynamon i kakao i będzie dobrze", trochę jak z tym curry/masalą w daniach wytrawnych
  • memphis90 27.06.19, 12:14
    No nie, nie wmawiaj ludziom, że mleko z chia smakuje jak budyń, bo to kompletnie coś innego. W niczym to nie przypomina budyniu, który jest aksamitnym gładkim deserem - mlekiem z cukrem zageszczonym maką, a nie specznialymi w soku owocowym glutowatymi nasionami.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • daniela34 27.06.19, 12:22
    Nie smakuje jak budyń (inna konsystencja)- to fakt, natomiast te nasionka w połączeniu z musami owocowymi są dosyć smaczne (ja je na ogół nastawiam w mleku krowim, albo w jogurcie, więc moje nie są wegańskie, ale w mleku kokosowy też są ok). Bardzo smaczne (dla mnie) są też dżemy z nasionkami chia - ten przepis, który mam nie pozwala na długie przechowywanie, ale dżem wychodzi super i szybko znika
  • agaagaaga123 27.06.19, 12:22
    "No nie, nie wmawiaj ludziom, że mleko z chia smakuje jak budyń" - nie smakuje, ale robi konsystencję budyniowo galaretowatą, której smak tworzą pozostałe składniki.
  • madzioreck 27.06.19, 15:11
    Raczej śluzowatą...
  • madzioreck 27.06.19, 15:26
    agaagaaga123 napisała:

    > I ja tego też nie rozumiem, to jest to samo, co robienie zamienników dla kotlet
    > a albo smalcu. I też robi weganom i wegańskiemu jedzeniu dziwną opinię.

    Dlaczego? Po prostu brakuje im tych smaków, dlatego szukają zamienników. Tak ciężko to zrozumieć i tyle wystarczy, żeby dostać łatkę świra? Co ludzi tak boli ten wegański smalec?

    > Prościej i zdrowiej jest jeść sałatkę owocową albo coś, co nie wymaga ostrego p
    > rzetwarzania (np mleko kokosowe z owocami i chia, która robi z tego sama budyń)
    > , coś z czekoladą, sorbet z owoców itp, zamiast bawić się w przepyszne wegański
    > e jagielniki.

    Nie rozumiem - o jakim ostrym przetwarzaniu mówisz? Jagielnik jest z grubsza tak samo przetworzony jak zwykły sernik. Dlaczego ktoś ma jeść tak, jak Tobie się wydaje, że będzie dobrze? A jak on nie chce sałatki owocej, tylko właśnie jagielnik? Nie wiem, skąd przekonanie, że wegańskie jest niedobre, bo jest wegańskie, a "normalne" to zawsze pycha (chia z kokosem czy czymkolwiek... ech). Jadłam i dobre, i niedobre jagielniki, podobnie jak dobre i niedobre serniki. Jadłam dobre i niedobre brownie wegańskie i niewegańskie. Przepysznym nie nazwę żadnego ciasta, bo generalnie aż tak nie przepadam za słodkim, za ciastami w szczególności. Ostatnio jadłam bardzo dobre (niechcący) wegańskie ciasto u dziewczyny, której synek jest uczulony na tzw. "wszystko", w szczególności na alergiczną trójcę: pszenica, jajka, mleko. Było po prostu dobre. Mam wrażenie, że niektórzy jak słyszą wegańskie to już z góry mają o tym opinię. I dodatkowo oczekują, że potrawa złożona z innych składników niż tradycyjnie, będzie smakować identycznie, co jest oczywiście rzadko możliwe. A to takie proste - nie smakuje, nie jedz, ale nie wyśmiewaj i nie wydziwiaj. To nie weganin wydziwia na jagielnik czy kotlet z fasoli i nie ma powodu narzucać mu, ze powinien jeść inne rzeczy niż te "udawane".

    Ludzie często nie umieją gotować, po prostu. Tylko jak nie umie mięsożerca, to wszystko w porządeczku, ważne, że jest kotlet, co tam, że niedoprawiony i jak podeszwa. A jak weganin spie...li jagielnik, to wielkie halo.
  • aerra 27.06.19, 17:45
    Nie wiem czemu cię dziwi, że ludzie oczekują konkretnego smaku od czegoś nazwanego właśnie np. smalcem. Smalec to smalec. Smarowidło fasolowe może być pyszne (ja osobiście wolę z bakłażanów i zdecydowanie wolę je od smalcu, którego nie jadam wink ), ale smalcem nie jest.
    Tak samo schabowy to konkretny smak - schabu.
    Mi osobiście naprawdę wisi i powiewa, co kto je o ile mnie do tego nie zmusza, a dla znajomych wegetarian przygotowujemy potrawy wege, jeśli ich zapraszamy (wegan na szczęście wśród znajomych nie mamy), natomiast jak ktoś mi serwuje kotlet, to spodziewam się mięsa. A jak sernik, to sera.
  • madzioreck 27.06.19, 20:09
    Ale jagielnik to nie sernik.
    I przepraszam, ale nie moja wina, kto się czego spodziewa słysząc o wegańskim smalcu. Przecież chyba wiadomo, z czego nie jest zrobiony, a jedynie, do czego ma być podobny. Uczepienie się tego nazewnictwa jest chyba po prostu zwyczajną złośliwością. Ludzie sobie czegoś odmawiają, próbując to czymś zastąpić, a inni ludzie mają z tego bekę albo widzą problem w nazwie.
  • potworia116 27.06.19, 20:15
    Wracając do pytania początkowego - ludzie nie lubią wegan, bo
    a) ci uważają, że mają rację
    b) mają rację
  • aerra 27.06.19, 23:23
    c) wciskają swoją rację na siłę całej reszcie wink
  • potworia116 27.06.19, 23:35
    Gdyby wciskali brak racji, byłoby to wybaczalne. Gorzej, że ją mają.
  • aerra 27.06.19, 23:45
    To już jest kwestia dyskusyjna wink
  • madzioreck 27.06.19, 23:46
    No nie, raczej nie.
  • aerra 28.06.19, 00:09
    Ależ tak, jak najbardziej.
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 09:35
    potworia116 napisała:

    > Gdyby wciskali brak racji, byłoby to wybaczalne. Gorzej, że ją mają.

    Jedyne co mają to zbiór żałosnych imitacji...
    ...mało co potrafią stworzyć oryginalnego i własnego, ponieważ cała ich ideologia oparta jest na negacji.

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • arista80 27.06.19, 11:02
    Bardzo często są agresywni i chcą narzucić swój styl jedzenia/życia innym.
  • anahera 27.06.19, 11:02
    Coz, z racji scislego kontaktu z rolnikami ja sie spotkalam z niesamowita agresja ze strony wegan, widzialam na przyklad anonimy z grozbami smierci wkladane rolnikom do skrzynek. Sama wdepnelam kiedys w dyskusje wegan zapewniajacych wlasne grono ze do 2025r ziemia bedzie wolna od miesozercow. Gdy tylko zapytalam jak oni to sobie wyobrazaja logistycznie, bo o ile sklonna bylabym jeszcze uwierzyc ze tak bedze za 50 lat to napewno nie ze za 6, zostalam wyzwana od najgorszych i uslyszalam ze takie opinie jak moje sa jedyna przeszkoda w ogolnym pokoju na swiecie i inne podobne pierdy. A wiec - o ile nie watpie ze spora czesc wegan to normalni ludzie dokonujacy wyboru do ktorego maja pelne prawo, o tyle jakis ich odsetek ma po prostu niezle porypane pod sufitem.
  • katja.katja 27.06.19, 11:05
    Ale czy teksty "do 2025 nie będzie na świecie mięsożerców" nie podchodzą aby pod jakiś paragraf?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:21
    myślę, że w tym tekście to raczej chodzi o to, że będzie trend na odchodzenie od mięsa i ludzie sami przestaną je jeść w nadmiarze
  • asfiksja 27.06.19, 11:02
    Zła opinia o wegańskiej kuchni bierze się z tego samego miejsca, co zła opinia o kuchni polskiej - jej źródłem są nieumiejętni kucharze korzystający z marnej jakości składników, i maskowaniem nieuchronnie złego smaku - w przypadku wegańskiej - dużą ilością przypraw, w przypadku polskiej - zasmażaniem i przesoleniem.
  • katja.katja 27.06.19, 11:04
    Podaj przykład 3 przysmaków wegańskich (przynajmniej 2 - sycące pożywne obiady) nie wymagających nadmiernego przyprawienia by zjeść to ze smakiem.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:19
    Kuchnia śródziemnomorska, włoska, albo orientalna (nie chodzi mi tu o Indie i ich curry, ale kuchnię japońską, chińską, wietnamską, koreańską, tajską, ale też karaibska, południowoamerykańska itp) bardzo często nie korzysta z mięsa, zwłaszcza tam, gdzie mięso jest trudno dostępnym luksusem. Jeżeli nie jesteś osobą zorientowaną na wyszukiwanie mięsa w potrawach (tzn sprawdzam czy jest mięso, bo jak nie ma, to nie zjem) to w ogóle nie zwrócisz na to uwagi, bo masz kompletne, smaczne danie, które jest całością, a nie czymś, gdzie z przepisu usunięto mięso.
  • asfiksja 27.06.19, 11:22
    Świeży bób na ciepło z oliwą i rukola.
    Kapusta z grzybami z chlebem.
    Zupa jarzynowa (jeśli musisz mieć "mięsny" smak umami to dodaj szczyptę spiruliny).
    Sos pomidorowy z zielonym groszkiem i makaronem bezjajecznym.
    Łazanki z kapustą.
    Leczo.
    Szparagowa z grzankami.
    Ogórkowa.
    Barszcz z uszkami.
    Fasola z pomidorami.
    Cała gama dań grzybowych - osobiście najbardziej lubię zupę z borowików i smażone kanie. Przy kaniach warto wprowadzić zasadę, że dzieci nie jedzą grzybów blaszkowych (wtedy więcej zostaje dla nas).
    Itd. itp.
    Dosypanie garam masala do każdej z tych potraw nie tylko jest niepotrzebne, ale byłoby zbrodniąwink
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:43
    ratatuja
    wszelkie pasty i pizze
    chili sin carne (warzywa i fasola zamiast mięsa)
    ryż z fasolą (po karaibsku, kultowe danie) z surówką typu pomidory, avocado
    falafel w każdym kebsie
    spora część menu w knajpach tajskich, wietnamskich, dania z woka itp - często masz do wyboru z mięsem albo bez (może być tofu ale nie musi)
    wszelkie dania ze smażoną na maśle cebulą tongue_out
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:48
    aczkolwiek ja na ogół gotuję nie konkretne dania z jakiegoś katalogu tylko coś typu przegląd lodówki albo przegląd promocji w Biedronce. I po prostu staram się, żeby były to rzeczy, które mi smakują i są sycące, to dość proste kryterium.
  • aerra 27.06.19, 17:47
    Pizza wegańska? Od kiedy??
  • lucyluri 27.06.19, 20:33
    Od zawsze. Klasyczne, włoskie ciasto do pizzy jest wegańskie. A dodatki można dobrać wg uznania.
    W ogóle cała kuchnia włoska wspaniale daje się zweganizować. Makarony, lazania, calzone, pesto.
  • aerra 27.06.19, 23:24
    Pizza bez sera, to nie pizza, wtedy to tylko drożdżowy placek z dodatkami (lub bez).
  • potworia116 27.06.19, 23:32
    Focaccia to nie pizza?
  • aerra 27.06.19, 23:49
    Jak sama nazwa wskazuje, to nie pizza wink
    Pizza to jest focaccia z mozzarellą i sosem pomidorowym, co najmniej tongue_out (Pomijając to, że focaccia to "grube" ciasto, od ciasta na pizzę nie różni się specjalnie, oprócz właśnie czasu wyrastania - w tym wypadku ma być wyrośnięte)
  • lucyluri 28.06.19, 01:23
    Klasyczna, włoska pizza Marinara jest bez sera.
    Jeśli ktoś nie przełknie pizzy bez sera, może sobie dodać ser wegański, jest ich na rynku sporo.
  • aerra 28.06.19, 01:45
    Może też zjeść pizzę z normalną mozzarellą. Di buffala tongue_out
  • profes79 28.06.19, 11:13
    ser wegański to mniej więcej tak samo jak piwo bezalkoholowe...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • potworia116 28.06.19, 11:21
    Bardzo sobie chwałę, zwłaszcza pewną markę na B. Co masz przeciwko?
  • fragile_f 28.06.19, 17:26
    Ser wegański robi się z np. orzechów nerkowca, do których są dodane żywe kultury bakterii. Taki ser dojrzewa identycznie jak mleczny, zachodzą w nim analogiczne procesy (np. porastanie pleśnią).

    A piwo bezalkoholowe bardzo lubię ;P

    --
    Fragile
  • potworia116 28.06.19, 09:49
    Czyli Margherita jak sama nazwa wskazuje to też nie pizzabig_grin
    I gdzie ty jadłaś grubą focaccię?
  • triismegistos 28.06.19, 18:47
    Klasyczna marinara to chyba jest pizza? A z mniej klasycznych- jedna z lepszych wrocławskich pizzerri (a Wroclaw w ogóle stoi świetną pizzą) jest cała kategoria pizz bez mozzarelli. Pamiętam słaszcza jedną, z bakłżanem, czerwoną cebulą i oliwkami, świetna rzecz! Imho mozzarella by ją tylko rozwodniła.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • alicia033 27.06.19, 23:37
    aerra napisał(a):

    > to tylko drożdżowy placek z dodatkami (lub bez).

    pizza to właśnie placek z dodatkami.
  • aerra 27.06.19, 23:50
    Tak, ale konkretnymi.
    Nie każdy placek z dodatkami jest pizzą. Taki cebularz też jest drożdżowym plackiem z dodatkami, a jakoś pizzą nie jest.
  • potworia116 28.06.19, 09:54
    A jak posypiesz pizzę skittlesami, czy przestanie być pizzą (skoro dodatki mają być konkretne)?
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:00
    asfiksja napisał:

    > Leczo.

    To jest z zasady bardzo miesne danie, więc sobie może stwórzcie jakąś swoją nazwę, żeby nie wprowadzać w błąd...

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • triismegistos 28.06.19, 18:49
    Wegetariańska wersja leczo nazywa się... leczo. I wymyślili ją Węgrzy zanim wymyślono takie słowo jak wegetarianizm tongue_out

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • dyzurny_troll_forum 29.06.19, 13:28
    triismegistos napisała:

    > Wegetariańska wersja leczo nazywa się... leczo. I wymyślili ją Węgrzy zanim wym
    > yślono takie słowo jak wegetarianizm tongue_out

    O ile o dodaniu słoniny (częściej) czy kiełbasy (rzadziej w oryginale) możemy dyskutować....
    To węgierskie leczo się robi na dusząc warzywa na smalcu....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • pyza-wedrowniczka 27.06.19, 11:41
    Ja ostatnio robiłam - ryż, soczewica, fasolka czerwona, kukurydza, koncentrat pomidorowy. Do tego dosypana ostra papryka, cynamon, miód (nie jest wegański, ale może być syrop klonowy). Wyszło bardzo smacznie.
  • katja.katja 27.06.19, 12:37
    Zbyt sycące i rozgrzewające na tę porę roku.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • stwory_z_mchu 27.06.19, 13:21
    Pytałaś o sycące tongue_out

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • esme83 27.06.19, 11:59
    Do tego co dziewczyny wyżej napisały dodam moje ulubione wegańskie danie: frytki!

    Ze słodyczy chałwa i sezamki.
  • asfiksja 27.06.19, 13:43
    Sezam i mak to obowiązkowe pozycje w kuchni wegańskiej, na szczęście bardzo smaczne - to najlepsze roślinne źródła wapnia.
  • aerra 27.06.19, 17:49
    Czemu obowiązkowe? Nie znoszę i sezamu i maku...
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:03
    esme83 napisała:

    > Do tego co dziewczyny wyżej napisały dodam moje ulubione wegańskie danie: frytk
    > i!

    A to zależy jak się zrobi, oryginał jest na łoju z woła...

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • triismegistos 28.06.19, 19:03
    Jak często robisz ten oryginał?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • massinga 27.06.19, 12:03
    Mozambijska tradycyjna kuchnia jest bardzo weganska. W poludniowej czesci kraju gotuje sie roznego rodzaju zielenine (liscie manioku, liscie dyni, jakies tam inne liscie) z orzeszkami ziemnymi i mlekiem kokosowym. W polnocnej raczej sie gotuje z samym kokosem. To sa bardzo smaczne i pozywne dania.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:04
    massinga napisała:

    > To sa bardzo smaczne i pozywne dania.

    Tak jak na klimat panujący w Mozambiku....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • alchemy_alice 27.06.19, 11:03
    Zła opinia bierze się tak po prostu. Jak o każdej grupie. Ktoś kiedyś coś głupiego zrobił i rozdmuchali. Generalnie miło by było jakby nikt nikomu w talerz nie zaglądał i nie krytykował zwyczajów żywieniowych. Ja osobiście jestem wege i innym w jedzenie się nie wtrącam, oczekując dokładnie tego samego.

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • snakelilith 27.06.19, 11:16
    Wegaństwo to dla wielu nie tylko sposób odżywiania, ale inny, bardziej ekologiczny sposób na życie. I to jest dla nich tak samo ważne, jak unikanie produktów odzwierzęcych. Dla mnie nie jest to nawiedzenie, a po prostu alternatywna strategia. Nie kojarzy mi się negatywnie, świadczy raczej posiadaniu pewnych wartości i konsekwencji w ich realizacji. Podziwiam czasem tych ludzi, ich zaanagażowanie, choć sama tak nie żyję i weganką nie jestem. Zredukowanie ich więc tylko do sposobu odżywiania, to trochę próba ich ugłaskania i wciśnięcia do mainstreamu - o patrzcie, oni wcale nie są tacy groźni (brudni, świrnięci itd) oni tylko nie jedzą mięsa, jajek i mleka, ale reszta jest grzeczna i dopasowana, czytaj nakręcająca gospodarkę. Trochę też forma komercji i mody fit, na czym można zrobić kasę na tych, którym znudziły już fast foody, slow foody i inne modne foody. Dlatego nie rozumiem twojego wątku. Obawiasz się, że ktoś wciśnie cię w stronę hipisowskich brudasów? wink No sorry, ale wegaństwo ma korzenie jakie ma i dobrze zarabiający, wypomadowany hipster kupując drogie wegańskie przekąski w modnych restauracjach musi niestety pogodzić się z faktem, że początki były nieco przaśne i do tego uduchowione. big_grin

    --
    "Pewnie ze mogą być lepsze gdyż faceta bolą jajka od jazdy na koniu a kobita ma z tego przyjemność bo ja klepie po kopytku." - bywalec.hoteli
  • agaagaaga123 27.06.19, 11:21
    "Obawiasz się, że ktoś wciśnie cię w stronę hipisowskich brudasów? "
    Nie, obawiam się, co oznacza "wegańskie wyżywienie" kiedy mam z niego skorzystać bo nie oznacza po prostu "wegańskie" big_grin
  • profes79 27.06.19, 11:31
    Podam Ci przykład sprzed lat:
    Mała senna miejscowość; idziemy na śniadanie do lokalnej knajpki. Przeglądamy kartę, ale nie widzimy tego, co potrzebujemy. I wywiązał się dialog my-kelnerka:
    M - czy jest jajecznica?
    K - tak, w daniach jarskich
    (chwila zastanowienia)
    M - a mogłaby Pani poprosić, żeby tam wrzucono jakiejś kiełbaski? Dopłacimy.
    K - nie trzeba, na szynce jest
    kurtyna...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • daniela34 27.06.19, 11:38
    Eee tam, pewnego razu na dużą międzynarodową imprezę pewna krakowska organizacja zamówiła od firmy kateringowej jako danie wegetariańskie- łososia.
  • bo_ob 27.06.19, 11:42
    Ja od urodzenia znam teorię, że ryba to nie mięso a śledź to nie ryba ;-0
  • agaagaaga123 27.06.19, 12:01
    mnie chodzi o to, że "wegańskie" będzie oznaczało "syfne curry z soczewicą i patykami" a nie "coś fajnego bez mięsa i nabiału".
  • daniela34 27.06.19, 14:30
    Wiem o co Ci chodzi, wyżej sobie żartuję, ale wiem, co masz na myśli, wegańskich potraw jest wiele, ale jak nie nawalisz do nich curry A bazy nie stanowi aquafaba to dla wielu nie są "wegańskie" smile
  • agaagaaga123 28.06.19, 12:32
    "ale jak nie nawalisz do nich curry A bazy nie stanowi aquafaba to dla wielu nie są "wegańskie"

    No, to właśnie jest problem, że taka jest opinia wśród "niewegan" wyrobiona przez lata promocji weganizmu przez środowiska ubierające się w India Shopach oraz część wegan, która uważa taką kuchnię za "tę prawdziwą". Co tworzy wrażenie niezbyt zachęcającego getta. Zatem ja, udając się na imprezkę, gdzie gospodarz chce mnie ugościć i przygotować "coś wegańskiego" mogę się spodziewać czegoś z tego sortu, specjalnie przygotowanego od początku do końca i gospodarz ten sam sobie zrobi kłopot, bo wystarczyłaby na podmiankę do kotleta dobrze przyprawiona fasola - nie jako breja, nie jako składnik gulaszu, nie jako składnik "kotleta".
    Ja np. często jadam obiady składające się z zestawu ziemniaki / surówka lub warzywa / coś strączkowego z przyprawami (np. czosnek z rozmarynem i chili to jest zgapiony od Nigelli zestaw, który wszystkim strączkowym - cieciorka, groszek, fasola itp - zmienia smak na wykwintny, a jeszcze jeżeli ktoś używa masła i je doda, no niebo w gębie) i jest to naprawdę dobre jedzenie, nie zajmujące czasu, mało przetworzone - tylko nie przypomina tradycyjnego polskiego talerza.
  • potworia116 28.06.19, 12:42
    A cóż to są te „środowiska ubierające się w india shopach”? big_grin
    Twoi znajomi weganie są średnio reprezentatywni, trust mesmile
  • agaagaaga123 28.06.19, 13:48
    To nie są moi znajomi. To są ci, na których się natykam jako na "wegan" i ci, którzy są najbardziej widoczni. Sądzę, że mam sporo znajomych wegan ale kojarzę, którzy to bo nie obnoszą się z tym i nie są publicznie widoczni więc nie budują społecznej opinii o weganach smile

    Podobna zasada jak z feministkami, wiele normalnie wyglądających i zachowujących się kobiet jest w praktyce feministkami, ale i tak potoczny obraz feministki to babochłop z wąsem, ponieważ ten typ jest najbardziej hałaśliwy i niesympatyczny.
  • potworia116 28.06.19, 15:12
    Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widziałam wegankę ubraną w india shopie, palącą kadzidełka i siekącą wokół zapach asafetydy i curry. Chyba w latach dziewięćdziesiątych. Podobnie z jedzeniem w stylu wyznawców Kriszny.

    Wyznajesz stereotyp od dwudziestu lat pozbawiony odniesienia w rzeczywistości i próbujesz wmówić to ludziom jako najbardziej widoczny i popularny typ. Tyle, że nikt poza tobą go nie widzi. Weganie często nie są lubiani, ale za przekonania i sposób dzielenia się nimi, nie za styl ubierania/doprawiania potraw.
    Najpierw piszesz, że idziesz do kogoś na imprezkę ii ktoś ci serwuje „coś z tego sortu”, potem, że to niecywilizowanego znajomi, bo ci są normalni. Do nieznajomych wbijasz, czy jak?
    Babochłopa z wąsem nie skomentuje, używanie takich sformułowań najlepiej świadczy o jakości twoich obserwacji o wyciągania wniosków.
  • agaagaaga123 28.06.19, 15:17
    "Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widziałam wegankę ubraną w india shopie, palącą kadzidełka i siekącą wokół zapach asafetydy i curry. "

    ja widziałam w zeszłym tygodniu, gotowała na wyjazdowych warsztatach jogi i stąd w ogóle mój wątek
  • kura17 28.06.19, 18:00
    > ja widziałam w zeszłym tygodniu, gotowała na wyjazdowych warsztatach jogi i stąd
    > w ogóle mój wątek

    moze wiec to "problem" jogi, a nie weganki? ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • potworia116 28.06.19, 20:35
    No to faktycznie, widziany w ubiegłym tygodniu egzemplarz to całkiem wystarczająca podstawa, żeby mówić o dominującej, najbardziej rzucającej się w oczy formacji.
  • agaagaaga123 29.06.19, 03:55
    potworia116 napisała:

    > No to faktycznie, widziany w ubiegłym tygodniu egzemplarz to całkiem wystarczaj
    > ąca podstawa, żeby mówić o dominującej, najbardziej rzucającej się w oczy forma
    > cji.

    To jest odpowiedź na twoje "20 lat temu". Widziałam w ubiegłym tygodniu i co i raz widuje, niestety to nie wykopalisko tylko twór nadal żywy i aktywny
  • potworia116 29.06.19, 05:09
    Żeby jakiś typ uznać za dominujący, powinien być widoczny dla kogoś poza tobą. A ja mam wrażenie, że wzięłaś swoje „środowiska, ubierające się w india shopac ” dokładnie stamtąd, skąd pochodzą „babochłopy z wąsami” - z własnej, pełnej uprzedzeń głowy.
  • snakelilith 27.06.19, 11:41
    Chyba za dużo rozkminiasz. Zamiast próby definiowania czegokolwiek na wspólny użytek, co się nie da, bo każdy może pojmować wegaństwo na swój spoósb, zastanów się co dla ciebie oznacza wegańskie odżywianie. Możesz brać go z ideologią, albo bez ideologii. A jak drażni się słowo wegańskie, to mów po prostu, że nie jesz mięsa, wędlin, ryb, owoców morza, jajek, nabiału, masła i miodu. W restauracji wystarczy. Acha, czasem trzeba jeszcze wspomnieć smalec, bo smalec to nie mięso. wink

    --
    "Jeśli to dziury na dupie, to nie mam nic przeciwko..." - bywalec.hoteli
  • arista80 27.06.19, 11:21
    Pare lat temu Włochy dotknęły trzęsienia ziemi. Niestety zginęło wiele osób. Trzęsienia były skoncetrowane głównie na centralno-południowych obszrach, które są terenami rolniczymi, więc wiele ofiar było rolnikami.
    Na fejsbooku rozszalał się hejt ze strony wegan, że mają za swoje, dobrze że umarli, nawet robili obliczenia, ile dzięki temu "zaoszczędzi się" mięsa. To co wypisywali to była jakaś chora nienawiść. Pokazywali to w programach telewizyjnych. Dla mnie to są chorzy, nawiedzeni ludzie. Sama mam jej mało mięsa, mam koleżankę wegetariankę, ale to co jemy ja i ona to nasza prywatna sprawa i nie zaglądamy sobie do talerzy. A weganie w większości chyba bardzo się nudzą i są nieszczęśliwi w życiu, więc muszą sobie to jakoś zrekompensować.
  • snakelilith 27.06.19, 11:46
    I po tej grupce chcesz oceniać wszystkich weganów? Czy ludzie jedzący mięso, to także dla ciebie homogenna grupa, z tymi samymi poglądami na wszelkie zagadnienia tego życia? Chyba jednak mocno przesadzasz.

    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • arista80 27.06.19, 12:25
    To nie była jedna grupak, to był jeden wielki hejt, pochodzący z róznych stron, który zalał fejsbook i różne włoskie fora. Zrobili nawet o tym program i to ci ludzie wygadywali to wołało o pomste do nieba.
  • anahera 27.06.19, 13:58
    To sie pokrywa z tym co napisalam powyzej ze swoich obserwacji. Notabene dla wegan wegetarianie sa tak samo zli jak osoby miesozerne.
  • ykke 27.06.19, 15:36
    arista80 napisała:

    > A weganie w większości chyba bardzo się nudzą i są nies
    > zczęśliwi w życiu, więc muszą sobie to jakoś zrekompensować.

    Jak być w pelni szczęśliwym wiedząc, że za murami chlewni, kurników,obòr,rzeźni dzieje się największy horror jaki człowiek zgotowal zwierzętom?
    Trzeba nie mieć jakiegoś złącza w emocjach po prostu.
    Czasem Wam zazdroszczę tego "wdupiemania". Serio.





    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:11
    ykke napisała:

    > Trzeba nie mieć jakiegoś złącza w emocjach po prostu.
    > Czasem Wam zazdroszczę tego "wdupiemania". Serio.

    Byłem kiedyś, dawno temu w latach '90, na takim wegetariańskim show jakie to mięso jest straszne. I w ramach tego show, żeby pokazać ogrom tego cierpienia tych wszystkich zwierząt, zabito toporem kurę. Zaraz po egzekucji chodziła kelnerka z - do wyboru - barszczem z buraków oraz rosołem. Wziąłem rosół i wyszedłem. Od tamtego czasu traktuję wegetarian jak świrów i staram się ich unikać. Jak i ich ideologii....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • black.emma 28.06.19, 12:46
    O masz! Fajnie, że potwierdziłaś tezę o weganach big_grin A tobie jest dobrze z tym, że rolnictwo na taką skalę również się przyczynia do horroru zwierząt? Ja tobie zazdroszczę np. ignorancji.
  • madzioreck 28.06.19, 14:07
    black.emma napisała:

    > O masz! Fajnie, że potwierdziłaś tezę o weganach big_grin A tobie jest dobrze z tym,
    > że rolnictwo na taką skalę również się przyczynia do horroru zwierząt? Ja tobie
    > zazdroszczę np. ignorancji.

    Rolnictwo "na taką skalę" nie byłoby potrzebne, gdyby nie konieczność nakarmienia zwierząt hodowlanych. To tak w związku z tą ignorancją.
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 14:44
    madzioreck napisała:

    > Rolnictwo "na taką skalę" nie byłoby potrzebne, gdyby nie konieczność nakarmien
    > ia zwierząt hodowlanych. To tak w związku z tą ignorancją.

    (1) Olej palmowy jedzą krowy? Olej palmowy służy głównie do zastępowanie tłuszczy zwierzęcych we wszelkiego rodzaju "masłach" dla wegetarian. Niech wegetarianie wreszcie wezmą odpowiedzialność za wytępienie orangutanów.

    (2) Zapominasz, że gdyby nie zwierzęta hodowlane biomasy do wykarmienia człowieka trzeba by było nieco więcej niż obecnie. Czyli trzeba by było orangutanowi wypalić jeszcze więcej dzungli pod uprawę palmy.

    (3) Rolnictwo na "taką skalę" jest na taką skalę ponieważ musi dostarczać również biopaliw, żeby emateczka mogła swoim SUVem z dużym motorem podjechać do rolnika po biomarchew i biofasolę i biosoczewicę.

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • madzioreck 28.06.19, 14:58
    dyzurny_troll_forum napisała:

    > (1) Olej palmowy jedzą krowy? Olej palmowy służy głównie do zastępowanie tłuszc
    > zy zwierzęcych we wszelkiego rodzaju "masłach" dla wegetarian. Niech wegetarian
    > ie wreszcie wezmą odpowiedzialność za wytępienie orangutanów.

    Większość wegan, jakich znam, nie tyka oleju palmowego. Nie jest on niezbędny w weganizmie. To tak jak z przekonaniem, ze podstawą diety wegańskiej jest soja...

    > (2) Zapominasz, że gdyby nie zwierzęta hodowlane biomasy do wykarmienia człowie
    > ka trzeba by było nieco więcej niż obecnie. Czyli trzeba by było orangutanowi w
    > ypalić jeszcze więcej dzungli pod uprawę palmy.

    No chyba nie. O palmie wyżej. Zanim człowiek dostanie mięso, trzeba wykarmić zwierzę, z którego to mięso będzie.

    > (3) Rolnictwo na "taką skalę" jest na taką skalę ponieważ musi dostarczać równi
    > eż biopaliw, żeby emateczka mogła swoim SUVem z dużym motorem podjechać do roln
    > ika po biomarchew i biofasolę i biosoczewicę.

    Aha, suvy to auta dla wegan, a kupują koniecznie bioekosreko.
    Uprzedzenia i rażący brak wiedzy.
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 15:08
    madzioreck napisała:

    > Uprzedzenia i rażący brak wiedzy.

    Obserwacje, jedynie obserwacje.
    A co do rażącego braku wiedzy to radzę się doedukować o calościowym wpływie przemysłu spożywczego na planetę.

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • lucyluri 28.06.19, 15:45
    1. Olej palmowy służy głównie do zastępowanie tłuszczy zwierzęcych we wszelkiego rodzaju "masłach" dla wegetarian. Niech wegetarianie wreszcie wezmą odpowiedzialność za wytępienie orangutanów.

    Olej palmowy jest w przetworzonych produktach spożywczych i kosmetykach. Owszem, jest w niektórych margarynach roślinnych, ale skąd pomysł że jedzą je wyłącznie weganie? Weganie jedzą przecież biosoczewicę smile Kiedy będziesz kupować produkty jak np. paczkowane ciastka, czekoladę, batony czy śmietankę do kawy, poczytaj co jest w składzie i zamiast brać te produkty, weź odpowiedzialność, jak postulujesz.

    2. Zapominasz, że gdyby nie zwierzęta hodowlane biomasy do wykarmienia człowieka trzeba by było nieco więcej niż obecnie. Czyli trzeba by było orangutanowi wypalić jeszcze więcej dzungli pod uprawę palmy.

    Yyyyy?. Aby wyprodukować 1 kg mięsa potrzeba 12 kg ziarna (dane uśrednione). Nie na odwrót. Normalnie robisz mi dzień tą biomasą i biofasolą.

    (3) Rolnictwo na "taką skalę" jest na taką skalę ponieważ musi dostarczać również biopaliw, żeby emateczka mogła swoim SUVem z dużym motorem podjechać do rolnika po biomarchew i biofasolę i biosoczewicę.

    Oraz do marketu po wegańską margarynę, zapomniałeś wspomnieć. Oh, wait...
  • kura17 28.06.19, 15:49
    > (1) Olej palmowy jedzą krowy? Olej palmowy służy głównie do zastępowanie tłuszc
    > zy zwierzęcych we wszelkiego rodzaju "masłach" dla wegetarian. Niech wegetarian
    > ie wreszcie wezmą odpowiedzialność za wytępienie orangutanów.

    LOL
    olej palmowy jest uzywany w spozywce nie po to, zeby jedzenie bylo weganskie, tylko dlatego, ze jest TANI.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 16:23
    kura17 napisała:

    > LOL
    > olej palmowy jest uzywany w spozywce nie po to, zeby jedzenie bylo weganskie, t
    > ylko dlatego, ze jest TANI.

    Z jedne strony owszem jest tani, z drugiej jest najbliżej tłuszczów zwierzęcych, więc doskonale je imituje. Ja wiem, że jak fakty są niewygodne dla ideolo to najlepiej je wyśmiać....

    Ja nie potrzebuję oleju palmowego, mam masło oraz łój z krowy ;P I go konsekwentnie unikam.

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • potworia116 28.06.19, 17:20
    Skąd ty, trollu, wytrzasnąłeś wegańskie masło? I ideę, że jest z oleju palmowego? Durne to i nieprawdziwe.
  • fragile_f 28.06.19, 17:28
    miyokos.com/collections/vegan-butter/products/vegan-butter

    "Notes: Made without palm oil or milk products."

    "Ingredients: Organic Coconut Oil, Filtered Water, Organic Sunflower Oil, Organic Cashews, Organic Sunflower Lecithin, Sea Salt, Cultures."

    --
    Fragile
  • kura17 28.06.19, 18:06
    > Z jedne strony owszem jest tani, z drugiej jest najbliżej tłuszczów zwierzęcych, więc doskonale
    > je imituje.

    czyli jest idealnym TANIM zamiennikiem tych tluszczow zwierzecych dla tych, ktorzy je (tluszcze zwierzece) jedza ... weganie jedza inne tluszcze, nie potrzebuja oleju palmowego do swoich "smarowidel". naprawde probujesz mi wmowic, ze wiekszosc jedzenia z olejem palmowym jest produkowana dla garstki wegan???

    > Ja wiem, że jak fakty są niewygodne dla ideolo to najlepiej je wyśmiać...

    jakie fakty? ze olej palmowy jest uzyskiwany glownie dla wegan? LOL and LOL again

    > Ja nie potrzebuję oleju palmowego, mam masło oraz łój z krowy ;P I go konsekwentnie
    > unikam.

    weganie tez go zapewne nie potrzebuja, maja oleje i oliwy.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • bo_ob 27.06.19, 11:27
    Potrawy składające się tylko z roślin znane i jadane są od zawsze, nawet wtedy gdy nie znano słowa "wege", wszyscy jedli pomidory z cebulką, bób z wody, sałatę z winegretem i wszyscy to raczej lubili oraz nie czuli potrzeby nazywania tego ideologicznie.

    Znam dwoje wegan i zerwałam kontakty, ponieważ bardzo mnie irytowała ich maniera mówienia mi co, z czym i jak mam jeść. Poza tym nie mam tolerancji na ideologię.

  • biala_ladecka 27.06.19, 11:45
    Wiele potraw zwyczajowo podawanych jest z natury rzeczy wegańska/wegetariańska. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli ktoś JEST weganinem, a nie mięsożercą od czasu do czasu zjadającego coś roślinnego, w pewnym momencie pojawia się potrzeba dostarczania białka przy pomocy soi, ciecierzycy itp. Z tego też powodu kuchnia wegańska będzie się opierać na tofu i kotlecikach sojowych dopóki ludzkość nie wymyśli lepszego substytutu.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • agaagaaga123 27.06.19, 12:08
    ale czemu tofu i kotleciki sojowe? Właśnie to mnie irytuje, że "wegańskie zamienniki mięsa" to w społecznej świadomości musi być wysoko przetworzony syf udający mięso, tymczasem białko roślinne można dostarczać na pierdyliard sposobów, bo rośliny je zawierają po prostu. Wiem, że wychowaliśmy się na micie, że źródłem białka jest mięso, ale białko roślinne naprawdę istnieje i jest przyswajalne i nie trzeba go podawać w postaci kotlecików czy prefebrykatów.
  • alicia033 27.06.19, 12:30
    agaagaaga123 napisała:

    > ale czemu tofu i kotleciki sojowe?

    bo tak wygląda dieta wegańska i wegetariańska okiem dyletanta-mięsożercy.
  • alicia033 27.06.19, 12:28
    biala_ladecka napisała:

    > Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli ktoś JEST weganinem, a nie mięsożercą od cza
    > su do czasu zjadającego coś roślinnego, w pewnym momencie pojawia się potrzeba
    > dostarczania białka przy pomocy soi, ciecierzycy itp.

    a dlaczego postanowiłaś to podkreślić?
    Soja, ciecierzyca i pozostałe strączkowe to warzywa, weganie ani wegetarianie nie mają nic przeciwko ich spożywaniu.


    > Z tego też powodu kuchnia wegańska będzie się opierać na tofu i kotlecikach sojowych dopóki ludzkość nie wymyśli lepszego substytutu.

    nie uwierzysz, ale soja naprawdę nie jest podstawą diety wegan. Wielu w ogóle jej nie je. W żadnej formie.
    Sama jestem wprawdzie tylko wegetarianką, soja pojawia się u mnie ze 2 razy do roku, jako jeden z elementów sałatki, a tofu, mleko czy kotleciki - wcale.

  • vodyanoi 27.06.19, 12:44
    Zglaszam sie - wegetarianka od prawie zawsze (nie lubilam miesa), calkowicie od 25 lat. Okaz zdrowia. Dwie wegetarianskie ciąże.
    Kotlecikow sojowych nie jadlam chyba z 10 lat. Tofu czasem, aczkolwiek czasem to jest np raz w miesiacu lub rzadziej. Fakt, jestem wegetarianką, a nie weganką, ale i tak ludzie zadają mi pytania „a czym zastępujesz mięso?” Odpowiadam, ze niczym. Tak samo, jak dziury po braku boga nie zalewam cementem.
    Po prostu jem. Wegetarianizm to nie jest zastępowanie mięsa czymś.
  • 1matka-polka 27.06.19, 13:05
    "Fakt, jestem wegetarianką, a nie weganką"
    No i na tym można zakończyć twoją wypowiedź, bo między wegeterianami i weganami jest wielka różnica. Taka jak między zwykłym polskim katolikiem a zakonnikiem, który składał śluby czystości i ubóstwawink

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • alicia033 27.06.19, 13:17
    odstosunkuj się ode mnie i skup się, matekpolek na soi: wielu WEGAN w ogóle nie je soi. W żadnej postaci. I "lewacko" nie padają oni z braku sojowego białka w diecie, wcześniej, niż ci jedzący soję ani wcześniej, niż mięsożercy.




  • 1matka-polka 27.06.19, 13:20
    Czyli "vodyanoi" to twój drugi nick, zapamiętam.

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • alicia033 27.06.19, 13:30
    znowu pudło, matekpolek.
    Piszę z telefonu, gdzie nie ma drzewka i uznałam, że to mnie odpowiadasz, bo nie przeczytałam wcześniej posta vodyanoi.
  • 1matka-polka 27.06.19, 13:33
    Dziwne rzeczy się dzieją na świecie big_grin...

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • 1matka-polka 27.06.19, 13:38
    Zwłaszcza, że cytowałam wypowiedź vodyanoi. A ty tego nie zauważyłaś i nadal myślałaś, że piszę do ciebie, totalny brak koncentracji, zaraz napiszesz, że klepiesz na forum miedzy jednym naleśnikiem a drugim i nie masz czasu czytać ze zrozumieniem, ani pisać z sensem. Hiehiehie.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • alicia033 27.06.19, 14:42
    sorry, jestem niedoskonała i nie pamiętam co do słowa wpowiedzi, jakich używam.
    A ty, odpowiadając na post, nie użyłeś opcji cytuj, bo wtedy mamy nicka osoby cytowanej i cudzysłów w formie znaku większości, tylko klasyczny.
    Ale nie martw się, matekpolek - pisanie z dwóch nicków w jednym wątku jest zabronione, więc zgłoś to moderacji i jeśli masz rację, że alicja033 i vodyanoi to jedna osoba, to któregoś nicka wytną.

    Btw. powyższe wyjaśnienia to ze skruchą i przeprosinami dla vodyanoi.
    Osuszanie bagna w twojej, matekpolek, głowie mnie nie interesuje.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:17
    vodyanoi napisał:

    > Tak samo, jak dziury po braku boga nie zalewam cementem.

    No przecież zalewasz.... naprawdę nie widzisz?

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • madami 27.06.19, 11:48
    Ludzie nie lubią/ boją się inności. W naszym kraju jest to bardzo wyraźne, ktoś postepuje inaczej niż ty - źle postępuje albo inaczej: jedyną słuszną opcją sa moje wybory - tylko ja i ja. Ludzie uwielbiają hejtować inność - nie jeździ autem tylko rowerem - pedalarz, ktoś jeździ autem nie rowerem - kierowca blachosmroda. Ma dużo dzieci -dzieciorób, ma mało albo w ogóle - wygodnicki. Feministka - babochłop. Nie je glutenu - bo jest moda, je cos tam - głupi. I tak mozna w nieskończość. Ludzie uweilbiają zaglądac innym do talerza, do łózka, do portfela ( skąd on na to ma?????). Nie jedzenie mięsa jest hejtowane bo:
    1. ludzie lubią żrec mięso i gdy ktoś nie je czują się w obowiązku hejtować inność ( jak można nie zjeść pysznej karkóweczki???)
    2. ludzie nie przywiązują ŻĄDNEJ wagi do tego w jaki sposób powstało ich pożywnienie - chemiczna pulpa ziemniaczana = pyszne fryteczki z MC D. i co jest w nim zawarte - coraz więcej sprzedaje się chemicznego syfu napakowanego cukrem, barwnikami, konserwantami itp. i nie insteresuje ich czy ktoś lub coś zostało po drodze skrzywdzone
    3. świadomość ludzi jest coraz większa i przepływ informacji coraz szybszy - wiele osób coś tam wie, cos się w mózgu tłucze o cierpieniu zwierząt, o degradacji planety - o tym że zabijamy sami siebie jako ludzkość przez chciwość i wygodę - ale takie malutkie, króciutkie mysli są szybko spychane gdzieś w głebiny świadomości - po co się martwić, lepiej otworzyć kolejnego browarka do kiełbaski i cieszyć się chwilą.
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 12:25
    nie chodzi o inność i strach przed innością,
    - a o udziwniane normalności

    prawie każdy jadł kiedyś jarsko,
    bo ktoś mięsa nie kupił, nie rozmroził, nie chciał stać przy garach, nie miał ochoty

    zwyczajne życie, a nie wege sensacja
  • madami 27.06.19, 13:19
    jaka wege sensacja? Wsadzanie nosa do czyjegoś gara i węszenie sensacji. Inni ludzie to inni ludzie, jedzą co jedzą i ciekawe jakie to emocje budzi jak ktoś je INACZEJ - ojej inaczej, i to jego jedzenie jest TAKIE NIEDOBRE, jak mozna jeść takie niedobre! Kiedyś próbowałam i było paskudne fuj, fuj, on jest głupi bo je jedzenie, które ja uważam za paskudne.
  • 1matka-polka 27.06.19, 13:23
    "Wsadzanie nosa do czyjegoś gara i węszenie sensacji. Inni ludzie to inni ludzie, jedzą co jedzą i ciekawe jakie to emocje budzi jak ktoś je INACZEJ"
    Kwintesencja zachowań weganskich, zagląda ci taki do talerza i się dziwuje, dlaczego ty jesz tę padlinę...

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • elenelda 27.06.19, 16:08
    Ja mam dokładnie odwrotne obserwacje. Większość dziwuje się, że padliny nie jadam.
  • aerra 27.06.19, 17:58
    Jarsko - czyli bezmięsnie - jasne. Ale wegańsko? Wegańsko to już nie tak prosto. Wegańską to ja sobie robię sałatkę, surówkę, warzywa i owoce spożywane luzem. Ewentualnie jeszcze sorbety i czasem niektóre zupy wyjdą wegańskie (ale to rzadko, bo zazwyczaj albo na maśle, albo na bazie bulionu mięsnego).
  • elenelda 27.06.19, 19:30
    Odkąd nauczyłam się mówić „nie” moi rodzice zaczęli gotować zupy na wywarze z warzyw. Wszystkie. Bez masła i śmietany. Na widok zupy z okami (nawet niewielkimi) głośno protestowałam. O mięsie nie wspomnę, bo śmierdziało mi od zawsze.
  • milka_milka 28.06.19, 00:34
    Ale oka mogą być od oliwy.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • elenelda 28.06.19, 08:29
    Oliwa też nie przechodziła w zupach. Mama przemycała ją w sałacie.
  • raczek-nieboraczek 28.06.19, 10:37
    niektórym od zawsze śmierdzi kalafior, kapusta (kiszona zwłaszcza), cebula, szczypiorek, bób, arbuz (mój tata nie znosi)
    przyprawy różne, gazy po fasolce

    tu już nie ma zmiłuj się, bo jak możesz nie chcieć i jeszcze protestować
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:21
    madami napisała:

    > 3. świadomość ludzi jest coraz większa i przepływ informacji coraz szybszy - wi
    > ele osób coś tam wie, cos się w mózgu tłucze o cierpieniu zwierząt, o degradacj
    > i planety - o tym że zabijamy sami siebie jako ludzkość przez chciwość i wygodę
    > - ale takie malutkie, króciutkie mysli są szybko spychane gdzieś w głebiny świ
    > adomości - po co się martwić, lepiej otworzyć kolejnego browarka do kiełbaski i
    > cieszyć się chwilą.

    Wiesz ilu jest chińczyków?
    A wiesz ze konsumpcja wieprzowiny na głowę w chinach wzrosła z 7-8kg na 39kg w przeciągu ostatnich 30 lat?
    Zdajesz sobie sprawę, że tego trendu nie powstrzyma żadne twoje pierdolo ideolo?

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • majaa 27.06.19, 11:54
    Każdy jada dania wegańskie, choćby tylko jako dodatek, chociaż na ogół sobie tego nawet nie uświadamiamy. I jak najbardziej mogą być pyszne, kwestia tylko umiejętności przyrządzania i posiadania tzw. dobrego smaku.
    Nie mam nic przeciwko czyjejś diecie, nawet jak uważam ją za dziwaczną, dopóki ten ktoś nie zagląda mi w talerz i nieproszony nie serwuje wykładów czym i jak powinnam się żywić. Niestety wielu wegan czy wegetarian ma tendencję do głośnego i nachalnego zbawiania świata na siłę. I stąd właśnie bierze się ta opinia, moim zdaniem.
  • hanusinamama 27.06.19, 11:54
    O weganach nie mam złej opinii jako o grupie. Wsród nich (jak i wsród wszystkożerców) są dobrzy i źli ludzie. Natomiast 2 lata byłam na diecie podobnej do weganskiej z konieczności- dzieci miały skaze białkową wiec nie mogłam jest krowy ani nic z mlekiem (nawet w ilosci śladowej). Tak samo jaj. Ciasta weganskie nie są smaczne zebym nie wiem jak sie zaklinać. W efekcie nie jadłam zadnych ciast. Jest kilka dań smacznych, troche znośnych. Ale po takiej diecie wróciłam chętnie do jajek i nabiału (miesa jem mało).
  • 1matka-polka 27.06.19, 11:57
    A mnie akurat ciasta i kremy wegańskie smakują, bo są ciężkie i zakalcowate, tak jak lubię smile Aczkolwiek ostatnio jadłam kremówki wegańskie i były moim zdaniem nie do odróżnienia od mleczno jajecznych...

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • katja.katja 27.06.19, 12:42
    Kiedyś kupiłam wegańskie ciasto czekoladowe, nie zauważyłam, że obok jest zwykłe ciasto czekoladowe (myślałam, że jest tylko to a akurat miałam ochotę na czekoladowe, kasjerka już nabiła na kasę więc nie chciałam kombinować, zwłaszcza, że wyglądało niewinnie - jak zwykłe ciasto czekoladowe).
    Po zjedzeniu (niecałego kawałka) po raz pierwszy w życiu zrobiło mi się niedobrze po zjedzeniu słodkiego, myślałam, że zwymiotuję.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 27.06.19, 13:02
    Bo próbowałas jakbys mogła tylko to jesc przez rok byś zmieniła zdanie. Jedynie co naprawde lubie w wersji weganskiej to majonez z aquafaby. Naprawde smaczny i duzo lżejszy
  • kanga_roo 27.06.19, 12:11
    może trochę w tym racji.
    jak ktoś lubi orientalne smaki, to spoko, ale warto zdać sobie sprawę, że frytki czy sałatka z pomidora i ogórka, czy fasolka w sosie pomidorowym to tez potrawy wegańskie. i że nie trzeba za bardzo kombinować, żeby tak się odżywiać.
  • bo_ob 27.06.19, 12:23
    Moja babcie, która urodziła się grubo przed wojną nie jadł mięsa, bo nie lubiła. Jadła nabiał, warzywa i chleb.

    Ten wegetarianizm to chyba jakiś chwyt reklamowy : - )
  • mdro 27.06.19, 12:28
    Dieta jarska (tak się kiedyś niejedzenie mięsa nazywało) była modna już w XIX wieku...

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • bo_ob 27.06.19, 12:33
    No właśnie. Moja babcie była jaroszką z wyboru. Dlatego to, o czym napisała autorka tego wątku ma bardzo dużo sensu.
  • hanusinamama 27.06.19, 13:04
    Ale nie mowimy o jedzeniu wegetarianskim a weganskim (czyli bez nabiału i jajek). A to juz wyzsza szkoła jazdy. Wiem bo tak jadłam 2x rok. Nigdy więcej...Aha dodając do tego ze dziecko ucuzlone było tez na soję.
  • an.16 27.06.19, 12:21
    Weganie maja złą opinię? Nie zauważyłam. Niejedzenie mięsa jest ze wszechmiar godne pochwały. Humanitarne i ekologiczne. A niechęć mięsożerców do słabego jedzenie wege bierze się z kiepskiej polskiej kuchni w ogóle. Otóż Polacy lubią wszelkie miszmasze. Prostota jest im obce. Uważają, że im więcej warzyw, mieszanek przypraw tym lepie. Stąd popularność wszelkich kurczaków w 5 smakach, dziwacznych sałatek i mięsnych jeży. Nie rozumieją, że dodanie krojonej papryki do wszystkiego wcale nie podnosi smaku potrawy. Światowe klasyki to proste dania bazujące na niewielu składnikach. Nam jest to obce. Hołdujemy sarmacko orientalnej różnorodności, doszukując się w niej (nieistniejącej) wykwintności. I tak curry jest świetne jeżeli podstawowy składnik (tofu, paneer, kurczak czy nawet biedna potępiona tu cieciorka) są podane w przepysznym sosie. Jeżeli jednak "po naszemu" dorzucimy paprykę, marchewkę, zielony groszek i kukurydzę, stanie się nieznośne.
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 12:37
    kurczak w 5 smakach to wymysł azjatycki nie polski

  • an.16 27.06.19, 13:53
    Ale my mamy jego swojską odmianę nie mającą nic wspólnego z kuchnią azjatycką.
  • raczek-nieboraczek 27.06.19, 15:35
    szczerze mówiąc to nie wiem co my mamy
    polska, wiejska kura rosołowa potrzebuje tylko soli
  • milka_milka 28.06.19, 00:36
    Jaką?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • madzioreck 27.06.19, 15:40
    an.16 napisała:

    I tak curry
    > jest świetne jeżeli podstawowy składnik (tofu, paneer, kurczak czy nawet biedna
    > potępiona tu cieciorka) są podane w przepysznym sosie. Jeżeli jednak "po nasze
    > mu" dorzucimy paprykę, marchewkę, zielony groszek i kukurydzę, stanie się niezn
    > ośne.

    To tylko Twoje zdanie. Jadłabym chętnie i jedno, i drugie.
  • konsta-is-me 27.06.19, 15:53
    Wiadomo ze polski z zasady jest gorsze XD
    Pyszny sos indyjski z kolei to, milion roznych przypraw, dodawanych lyzkami.
    Dlaczego ta obfitosc cie nie mierzi ?
  • spanish_fly 27.06.19, 12:35
    Ludzie sobie w ten sposób redukują dysonans poznawczy, jaki u nich powoduje konfrontacja z faktem, że ktoś nie je mięsa, bo jego produkcja jest okrutna dla zwierząt.
  • dyzurny_troll_forum 27.06.19, 17:27
    spanish_fly napisała:

    > Ludzie sobie w ten sposób redukują dysonans poznawczy, jaki u nich powoduje kon
    > frontacja z faktem, że ktoś nie je mięsa, bo jego produkcja jest okrutna dla zw
    > ierząt.

    Produkcja wszelkiej żywnosci jest okrutna dla zwierząt.

    Na zdjęciu ofiara produkcji oleju palmowego, składnika prawie każdej wegetariańskiej fyteczki w Polsce:

    http://4.bp.blogspot.com/_bsbS-gFeOrU/SaGm70DNESI/AAAAAAAABdI/Szx4cT7343Y/s320/DSC02004.JPG




    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • agaagaaga123 27.06.19, 17:41
    "Na zdjęciu ofiara produkcji oleju palmowego, składnika prawie każdej wegetariańskiej fyteczki w Polsce"
    To jest konkretnie ofiara wypalania lasów pod uprawy. Tu akurat palmy olejowej. Tak samo wygląda ofiara wypalania lasów pod przemysłowe uprawy soi na paszę dla krówek.
  • araceli 27.06.19, 17:54
    dyzurny_troll_forum napisała:
    > Na zdjęciu ofiara produkcji oleju palmowego, składnika prawie każdej wegetariań
    > skiej fyteczki w Polsce:

    No pacz panie - jedyne frytki jakie jadłam w ciągu wielu ostatnich lat były na poczciwym, krajowym oleju rzepakowym...


    Ale ty jako prawdziwe mięsożerne, męskie, samotne chamidło pewnie parę razy w tygodniu lecisz do fastfooda to tak ci się fryty kojarzą...




    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 09:32
    araceli napisała:

    > No pacz panie - jedyne frytki jakie jadłam w ciągu wielu ostatnich lat były na
    > poczciwym, krajowym oleju rzepakowym...

    No pacz panie, na innej grupie gdzie sobie dyskutujemy o występowaniu palmowego w żywności ludzie z Polski piszą, że bardzo trudne, prawie niemożliwe kupić frytki bez palmowego...

    > Ale ty jako prawdziwe mięsożerne, męskie, samotne chamidło pewnie parę razy w t
    > ygodniu lecisz do fastfooda to tak ci się fryty kojarzą...

    Jak już napisałem wyżej fryty w fastwoodzie na porządnym łoju z woła...

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • triismegistos 29.06.19, 05:20
    Jak pytalam wyżej- jak często takie smażysz? Bądź jadasz?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • dyzurny_troll_forum 29.06.19, 13:13
    triismegistos napisała:

    > Jak pytalam wyżej- jak często takie smażysz? Bądź jadasz?

    Średnio, nie przepadam za frytką ogólnie... wolę dobrze ubite gotowane ziemniaczki z odrobiną masełka...

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • elenelda 27.06.19, 19:33
    Smażysz frytki na oleju palmowym?
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 09:30
    elenelda napisała:

    > Smażysz frytki na oleju palmowym?

    Ja prawie w ogóle nie smażę frytek, ale prawie wszystkie dostępne w sprzedaży mrożone są przedsmażone na palomowym...

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • elenelda 28.06.19, 09:50
    I te frytki masowo jedzą weganie? Ta grupa jest w większości świadoma tego, co zjada. Nie są grupą docelową producentów fastfoodów.
  • dyzurny_troll_forum 28.06.19, 11:08
    elenelda napisała:

    > I te frytki masowo jedzą weganie? Ta grupa jest w większości świadoma tego, co
    > zjada.

    Nie jest świadoma. Wydaje im się, że jak nie jedzą mięsa bezposednio to nikt nie cierpi. produkcja roślinna jest tak samo cirpienie generująca jak nie więcej. Tego się nie dostrzega, bo to niewygodne dla ideolo.

    A frytki jako przykłądu uzyłem tylko dlatego, że powyżej wątku jest wielokrotny zachwyt jaka to ona wegańska jest....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • daisy 27.06.19, 12:43
    Może dlatego że weganie i związane z weganizmem idee humanitarnego traktowania zwierząt i poszanowania dla ekologii są - nomen omen - nie w smak mięsożercom? Budzą niewygodne poczucie winy? Bo okazało się, że slogan 'moja miska, moja sprawa" jest kompletnie nieprawdziwy, ale niekomfortowo jest mieć świadomość, że przemysłowa hodowla zwierząt (albo, jak to lubią mówić mięsożercy, produkcja mięsa) rozwala całą planetę, dla wszystkich. A do tego najbardziej ucierpią ci, którzy najmniej z tego trującego dobrobytu korzystają.
    I jeszcze od jakiegoś czasu ci weganie zaczynają o tym coraz głośniej mówić, bo nie chcą spokojnie patrzeć na dewastację jedynego, na dodatek WSPÓLNEGO dobra, jakie mamy, czyli środowiska. Mięsożercom niemiło słuchać, więc jest jak jest.
    No cóż, zły pieniądz wypiera dobry i wszyscy smutno skończymy. Nasz Titanik już zderzył się z górą lodową.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • hanusinamama 27.06.19, 13:06
    O ile taki weganin nie je soi. Bo produkcja soi jest tak samo szkodliwa dla środowiska jak mieska z krów. Wiec o ile nie jesz samej eko cieciorki w ramach bilansu białkowego....to gadanie ze jedznie krów jest be, jedząć soje - jest się obłudnikiem albo ignorantem.
  • stwory_z_mchu 27.06.19, 13:10
    Hanusina, ale tu chodzi o soję produkowaną jako pasza dla zwierząt przede wszystkim - to są największe uprawy tej rośliny.

    --
    Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
  • hanusinamama 27.06.19, 14:09