Dodaj do ulubionych

Bezsensowny monolog w sklepach

27.06.19, 19:32
Zaobserwowałam w osiedlowych sklepach, taki trend. Stoi kobieta, wybiera produkty przy kasie i zaczyna się gadka do ekspedientki : A ta botwina świeża? Tak, świeża. No ładna, jest to bym wzięła na zupę, ekspedientka już podaje, babsko: Ale, dziś to nie wezmę. Męża się muszę zapytać czy będzie jadł. W piekarni, następna wybiera ciastka. I opowiada, że wnuk z żoną przyjeżdża, on to lubi takie ciastka i gada. I tak jest w innych sklepach. Po jaką cholerę, ględzić o tym w sklepie? Niech jedna zapyta w domu męża czy będzie jadł zupę i tyle, niech na drugi dzień przyjdzie i kupi tą botwinę. Albo kogo to obchodzi, jakie ciastka lubi jej wnuk?! Stoją takie i pierd... głupoty a kolejka się tworzy. Spotykacie się z tym? Też was to wkurza?
Edytor zaawansowany
  • bo_ob 27.06.19, 19:37
    O tak, spotykam się nagminnie smile
    Dziś na targu kupowałam fasolkę a pani stojąca za mną pyta mnie czy ta fasolka dobra.
    Trochę mnie to pytanie zdziwiło, bo jeszcze jej nie jadłam, ale co tam. Powiedziałam, że niedobra.
  • marta.graca 27.06.19, 20:19
    Najlepsze jest pytanie sprzedawczyni, czy dobre to albo tamto. Całe życie czekam, aż któraś odpowie: nie, ch...owe 🙂
  • hukop 27.06.19, 20:34
    marta.graca napisała:

    > Najlepsze jest pytanie sprzedawczyni, czy dobre to albo tamto. Całe życie czeka
    > m, aż któraś odpowie: nie, ch...owe 🙂

    big_grin
  • bo_ob 27.06.19, 20:46
    marta.graca napisała:

    > Najlepsze jest pytanie sprzedawczyni, czy dobre to albo tamto. Całe życie czeka
    > m, aż któraś odpowie: nie, ch...owe 🙂

    Mam podobnie smile
  • magazynka 29.06.19, 01:01
    No, raz mi ekspedientka cicho odpowiedziała, żeby nie brać tego towaru. Wdzięczna byłam.
  • pani-nick 27.06.19, 20:56
    😂
  • malgo21 27.06.19, 21:02
    marta.graca napisała:

    > Najlepsze jest pytanie sprzedawczyni, czy dobre to albo tamto. Całe życie czeka
    > m, aż któraś odpowie: nie, ch...owe 🙂

    O, ja tak kiedyś miałam. Byłam w zaawansowanej ciąży a ekspedientka powiedziała: PANI to ja tej szynki nie sprzedam.
  • ga-ti 27.06.19, 21:59
    No mnie się też zdarzyło, ale miałam panią ekspedientkę troszeczkę znajomą, i też kręciła głową na moje wybory. Któregoś razu w osiedlowym markecie przed nami jakiś pan kupował cisto, wybrzydzał, marudził, wreszcie wziął sernik, my za panem też poprosiliśmy o ten sam serniki, na co pani ekspedientka: państwu to ja TEN sernik podam. I podała inny.

    Moja teściowa często zachwycona stwierdza, że wzięła te czereśnie, te winogrona, te jabłuszka, te pomidory... bo pan Janek (sprzedawca) mówił, że są bardzo dobre. Bywają różne.
  • malgo21 27.06.19, 22:21
    Mnie to spotkało w bezosobowym hipermarkecie, tym bardziej byłam zdziwiona szczerością. Ale miło mi się zrobiło że babka nastawia karku dla mojego dobra (choć oczywiście nikomu nie powinni tego sprzedawać)
  • gaga-sie 27.06.19, 23:28
    Moja kuzynka kiedyś kupowała taką kość czekoladową dla psa www.ceneo.pl/51723469 i spytała sprzedawcę, czy dobra jest.
  • iimpala 27.06.19, 23:35
    >Najlepsze jest pytanie sprzedawczyni, czy dobre to albo tamto

    no to z drugiej strony...
    Proszę ekspedientke, w osiedlowym sklepiku (mlodą dziewuche na śmieciówce, typ bezmyslno-wsiowy) o włoszczyznę. Ta podaje mi włoszczyzne mrożoną. Mówię, że chce świeżą, ktora lezy "o, tam".
    Dziewucha obruszona "a co za różnica".
    Juz nawet nie chciało mi się komentować...
    I dlatego od lat jeżdże po zakupy do marketów. Fakt, jakieś wrzeczące bachory, mocno małoletnie (nierzadko noworodki!!! tak, tak...), które durne mamuski ciągna na kilkugodzinne zakupy, nie wiadomo po jaki uj, trafia sie. Ale to zwykle w weekend, w tygodniu nie. Za to mozna wszystko wybrać samemu i bez durnych komentarzy.
  • zona_mi 28.06.19, 00:20
    Gdy moja córka miała ze 2 miesiące, rozwaliły mi się buty. Zimowe, nie miałam innych na zmianę.
    Nie mam prawa jazdy, więc musiałabym do sklepu z dobrym wyborem towaru jechać tramwajem i z przesiadką. Pojechaliśmy więc razem z mężem i niemowlęciem.
    W sklepie byłam 20, może 25 minut.
    W tym czasie co najmniej cztery uprzejme i mądre osoby głośno wyraziły swoją opinię o "durnych matkach, ciągających niemowlęta GODZINAMI po sklepach". W tygodniu.
  • iimpala 28.06.19, 00:56
    >Pojechaliśmy więc razem z mężem i niemowlęciem

    rozumiem, że mąż ABSOLUTNIE nie mógl zostać sam z niemowlęciem, w czasie, kiedy kupowałaś (jedyne???!!! bo na zmiane nie miałaś) buty
    Mam 2 dzieci. Kiedys byly noworodkami i niemowletami. Nigdy, NIGDY, nie było potrzeby ich obecnosci w sklepie.
    Tak, że...mam pojecie...jakies...
    ps. nigdy "nie wyrażam swojej opinii" glośno. Bo uj mnie to obchodzi, to wasze noworodki i niemowlęta.
    A w sklepie, markecie, (bo raczej o takich zakupach tu mowa), raczej nie widuję 'bosonogich" czy "nagich" mam, wiec to nie to (o czym mowa).
  • triismegistos 28.06.19, 10:09
    Mógł, nie mógł, to tak jakby nie twoja sprawa, wiesz?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • zona_mi 28.06.19, 10:10
    Tak, sama to napisała:

    > Bo uj mnie to obchodzi, to wasze noworodki i niemowlęta.

  • zona_mi 28.06.19, 10:15
    > rozumiem, że mąż ABSOLUTNIE nie mógl zostać sam z niemowlęciem, w czasie, kiedy
    > kupowałaś (jedyne???!!! bo na zmiane nie miałaś) buty

    Tak, to właśnie napisałam wyżej.

    Doprecyzuję - pojechałam w tych rozwalonych, licząc, że nie będzie zasp śniegu po drodze - jestem wytłumaczona? smile
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:09
    iimpala napisała:

    > >Pojechaliśmy więc razem z mężem i niemowlęciem
    >
    > rozumiem, że mąż ABSOLUTNIE nie mógl zostać sam z niemowlęciem, w czasie, kiedy
    > kupowałaś (jedyne???!!! bo na zmiane nie miałaś) buty
    > Mam 2 dzieci. Kiedys byly noworodkami i niemowletami. Nigdy, NIGDY, nie było po
    > trzeby ich obecnosci w sklepie.
    > Tak, że...mam pojecie...jakies...
    > ps. nigdy "nie wyrażam swojej opinii" glośno. Bo uj mnie to obchodzi, to wasze
    > noworodki i niemowlęta.
    > A w sklepie, markecie, (bo raczej o takich zakupach tu mowa), raczej nie widuję
    > 'bosonogich" czy "nagich" mam, wiec to nie to (o czym mowa).


    Może karmiła piersią na rządzenie i tez ma prawo wyjść z domu tak razem z dzieckiem i mężem.
    Mąż ma prawko auto ,może w kapciach pojechała. Wiec nie pojedzie autobusem.
    Mnie zadziwia ocenienie kto gdzie z kim jedzie na ile i czemu na Boga niemowlaka nie można wnieść do sklepu.
    Dla mnie masakra.

    Ja pojechałam z 4 dniowa córka do sklepu po wózek. I kilka rzeczy, który potrzebowałam młody na piersi, wiec zostawić jej nie mogłam i nie chciałam ,a i tak lubię sama poszperać muszę dotykać popatrzeć pomyśleć co mi się podoba. Żyje i ma się wyśmienicie.
    Z młodym poszliśmy na spacer i weszliśmy do kawiarni miał 3 dni. Po pieluchy wysłać męża mogę ale nie po coś co se wymyśliłam .
    Szok nie ?

    Najstarszego zostawiłam z teściowa i pojechaliśmy po potrzebne rzeczy urodził się przed czasem, 4 tygodnie poza tym rodzinka naciskała ,żeby nie kupować przed porodem. I ta godzina byla najgorszą godzina , nie mogłam się skupić ,pomyśleć na wózkiem ,łóżeczkiem poszperać i wybrałam pierwsze z brzegu, bo chciałam jak naszybciej wrócić do młodego i wcale nie była zadowolona z wózka i po 3 miesiącach sprzedałam kupił inny.
    Gdybym młodego wzięła nie stresowała bym się ze może płacze ,ze głodny. I na spokojnie mogłabym pogadać ze sprzedawca i się poradzić ,czasy przed internetowe.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • zona_mi 28.06.19, 11:43
    Dokładnie tak, poza kapciami smile
  • danaide 28.06.19, 23:45
    Pierś na rządzenie big_grin
  • bo_ob 28.06.19, 11:28
    iimpala napisała:


    > mlodą dziewuche na śmieciówce
    > typ bezmyslno-wsiowy
    > Dziewucha obruszona
    > jakieś wrzeczące bachory,
    > durne mamuski
    > po jaki uj, trafia sie

    Ja bym ciebie nie obsłużyła.



  • al_sahra 28.06.19, 23:14
    iimpala napisała:

    > typ bezmyslno-wsiowy

    O, słodka ironio...
  • chatgris01 29.06.19, 07:14
    big_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • argentea 28.06.19, 12:08
    smile))))))
  • aqua48 27.06.19, 19:42
    No a z kim takie panie mają sobie pogadać.? Często wyjście do sklepu jest ich jedyną rozrywką i kontaktem ze światem. W domu mąż który w odpowiedzi na jakże ważkie pytanie w rodzaju - czy chcesz dziś na obiad botwinkę czy fasolkę odpowiada - "zrobisz jak zechcesz", "a wszystko mi jedno" i nie pogadasz...
  • summerland 27.06.19, 19:52
    O to to
  • pani-nick 27.06.19, 20:57
    Teraz, w wakacje, kiedy nie ma zebrań szkolnych i spotkań z innymi mamami pod szkoła, to dla nich bardziej uciążliwe. Stad pewnie zaobserwowany wysyp „rozmownych”.
  • 7katipo 28.06.19, 12:00
    A jak zrobi botwinkę, to warknie: "fasolę bym wolał"!
    uncertain
  • chatgris01 28.06.19, 12:03
    To następnym razem nie powinien dostać ani botwinki, ani fasoli-niech sobie sam robi to, co by wolał.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • aerra 27.06.19, 19:46
    To są często panie, dla których wyjście do sklepu to jest jeden z nielicznych kontaktów ze światem.
    Nie mają z kim pogadać, to gadają ze sprzedawcą w sklepie, z listonoszem, z fryzjerką wink
  • hukop 27.06.19, 19:52
    To niech sobie idą do parku pogadać, tam gdzie nikt się nie śpieszy. A nie urządzają sobie gadki w sklepach, gdzie ludzie chcą szybko zrobić zakupy, bo mają jeszcze masę różnych innych obowiązków.
  • bo_ob 27.06.19, 20:05
    hukop napisała:

    > To niech sobie idą do parku pogadać

    Dlaczego im tego nie zaproponujesz?
  • a23a23 27.06.19, 20:39
    Mnie cow takiego bardzo wkurza - i jesli przeginaja, to zdarza mi sie takie rozmowki przerwac.
  • kokosowy15 27.06.19, 23:07
    Uważaj, bo Cię zapamiętaj jako ładująca sie i przerywająca cudzą rozmowę i już nie będziesz anonimowa. Jeszcze zaczną Cię pozdrawiac na ulicy, a wtedy to już tragedia.
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:12
    hukop napisała:

    > To niech sobie idą do parku pogadać, tam gdzie nikt się nie śpieszy. A nie urzą
    > dzają sobie gadki w sklepach, gdzie ludzie chcą szybko zrobić zakupy, bo mają j
    > eszcze masę różnych innych obowiązków.


    Jak sprzedawca szykuje nakłada towar to można zamienić kilka słów.
    Mnie zadziwia takie robienie zakupów na akord jakby diabeł gonił. I prześciganie się kto szybciej się spakuje czy zakończy zakupy, jakieś wyścigi?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • valla-maldoran 27.06.19, 20:06
    aerra napisał(a):

    > To są często panie, dla których wyjście do sklepu to jest jeden z nielicznych k
    > ontaktów ze światem.
    > Nie mają z kim pogadać, to gadają ze sprzedawcą w sklepie, z listonoszem, z fry
    > zjerką wink

    A ja myślałam, że po to chodzą do lekarzy i stąd takie kolejki. Zawsze jak jest temat terminów do lekarza, to słyszę właśnie, że to przez ludzi, którzy się w domu nudzą.
  • yva-na 27.06.19, 20:19
    Pamiętam, że w mojej pierwszej pracy panie do południa dzieliły się pomysłami na obiad, wymieniały przepisy i oceniały jakość środków czystości. Co zdążyły zrobić przed wyjściem z pracy i co zrobią po powrocie. I tak dzień w dzień...
    Kosmos. Biuro, spółka państwowa big_grin
  • ira_08 27.06.19, 19:49
    Nie wkurza, przeciwnie. Zazwyczaj świadczy o jakimś tam zżyciu lokalnej społeczności, bo przecież do kasjerki w Auchanie nikt nie zagaduje. Miło, jak ludzie są dla siebie ludźmi. Kolejka się o wiele nie zwiększa, bo przecież jedna pani gada, a ekspedientka i tak obsługuje.
  • summerland 27.06.19, 19:57
    Mi sie tez to podoba. Brakuje mi tego bo tu gdzie mieszkam ludzie zachowuja sie bezosobowo, niby uprzejmie ale kontakty w sklepach sa albo cukierkowe albo strickte biznesowe. Najczesciej nikt nie zwraca na nikogo uwagi, nic nie mowi, tylko w kasie hi, how r u. Aby szybciej i do przodu.
  • hukop 27.06.19, 20:00
    Bo do sklepu idzie się po to, żeby zrobić zakupy a nie pierd... o głupotach. Chcesz plotkować to idź do kawiarni, pubu albo do sąsiadki która też uwielbia ploty.
  • bo_ob 27.06.19, 20:04
    Przecież możesz powiedzieć pani, która pyta o botwinkę aby poszła pogadać o niej do pubu. Dlaczego tego nie robisz/
  • summerland 27.06.19, 21:01
    Nie chodzi o ploty, bo jest uznane tu za bardzo nietaktowne.chodzi o zwykle pytania, czy ta fasolka jest dobra np
  • taki-sobie-nick 27.06.19, 22:50
    Ha, a ja byłam świadkiem, jak facet odpowiedział na takie pytanie! Fakt, że nie dotyczyło jedzenia, a towarów przemysłowych.

    Klientka: nie ma pan ładniejszych?

    Facet (ze stoickim spokojem): Nie, proszę pani, ja mam same brzydkie.

    Dziesiątki lat temu.
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:20
    hukop napisała:

    > Bo do sklepu idzie się po to, żeby zrobić zakupy a nie pierd... o głupotach. Ch
    > cesz plotkować to idź do kawiarni, pubu albo do sąsiadki która też uwielbia plo
    > ty.

    To żadne płoty, a pani sprzedawczyni jest w pracy i nie może iść do parku.
    Jak widzę taka pieniaczkę jak ty za mną ,która sapie tupie noga , to przeciągam zakupy specjalnie.
    Pakuje się wolniej, proszę o dodatkowe rzeczy.
    Tak samo jak denerwują mnie upierdliwi klienci marudy typowe zmieniający 10 razy zdanie, tak samo denerwują mnie pieniaczki, które uważają ze każdy musi robić tak jak one chcą i tak jak one uważają za stosowne. I wszyscy musza się dostosować. Nigdy nie rozmawiam ze sprzedawczynią dłużej niż trwają moje zakupy. A 2-3 panie w ulubionym sklepie lubię i zawsze kilka słów zamienimy.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mebloscianka_dziadka_franka 27.06.19, 20:04
    Wszystko spoko, ale panie mogłyby sobie urządzać pogaduszki, jak nie ma klientów. A nie, że pani skończyła już robić zakupy i nawija o swojej szwagierce czy tam inne pierdoły, a ja sobie czekam... To nie jest miłe, tylko wkurzające i zwyczajnie chamskie.
  • hanusinamama 27.06.19, 23:19
    Ja mam 2 sklepy osiedlowe, zawsze jak cos kupuje to rozmawiam z ekspedientką. Wiem jak maja na imie wnuki jednej, na co miała operacje druga. One znaja imiona moich dzieci i ze mam 2 koty. Jak ktoś kupuje nie gada...widać ze przejezdny smile
  • profes79 28.06.19, 09:33
    I ty rozmawiasz o wnukach i kotach a za tobą klienci dostają k.wicy bo chcieliby zrobić zakupy ale nie mogą.
    Mam tak czasami w lokalnej paszodajni jak w trakcie przerwy w pracy usiłuję sobie obiad kupić - "a te pierożki to dobre? A ta miruna to dobra rybka? Ale wie pani, dzisiaj to ja nie wiem czy schabowy czy sznycelek". I stoisz i widzisz jak zegar tyka a babka przed tobą jednodaniowy obiad zamawia przez dziesięć minut żeby zrealizować sobie potrzebę pogadania.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • malgo21 28.06.19, 09:43
    To tykanie zegara siedzi w głowie, lepiej się żyje jak się umie to wyłączyć.
  • profes79 28.06.19, 09:55
    Jak przekonasz moje kadry, że przerwa w pracy może trwać dłużej niż 15 minut to bardzo chętnie wyłączę.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • triismegistos 28.06.19, 10:05
    I dlatego to cudowne, że mamy wolny rynek i ja mogę pójść na zakupy do warzywniaczka, gdzie pogawędzę z zaprzyjaźnioną ekspedientką, a ty możesz sobie pójśc do sklepu, gdzie cię na szybko skasują nie piisnąłwszy słówka smile

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • malgo21 28.06.19, 11:04
    15 minut to za mało na jedzenie obiadu na mieście, dostosuj się
  • iwles 28.06.19, 11:21

    profes79 napisał:

    > Jak przekonasz moje kadry, że przerwa w pracy może trwać dłużej niż 15 minut to
    > bardzo chętnie wyłączę.


    zrób zakupy przed pracą/albo po pracy poprzedniego dnia, włóż do lodówki i w porze obiadowej odgrzej.



  • profes79 28.06.19, 11:47
    O niczym innym nie marzę jak obiad z mikrofali smile
    @malgo21
    Ale na wzięcie zamówienia na wynos już wystarcza - pod warunkiem, że człowiek przede mną nie uznaje zamówienia schabowego za możliwość poznania historii żywotu prosiaczka, z którego go zrobiono...
    @triismegistos
    I w zasadzie dlatego coraz częściej chodzę do pobliskiego "chińczyka" gdzie problemy komunikacyjne odpadają bo wystarczy palcem pokazać co się chce zamówić smile

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • iwles 28.06.19, 11:55

    a czemu z mikrofali? jakaś kuchenka z piekarnikiem może być.
    Albo zamawiaj na dowóz tongue_out




  • profes79 28.06.19, 12:19
    W Polsce kuchenka? Chyba jeszcze sie z takim luksusem nie spotkałem smile Zamawianie na dowóz czasami praktykujemy ale jest upierdliwe bo trzeba ganiać na ochronę.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • iwles 28.06.19, 13:03

    a ja spotkałam big_grin



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • malgo21 28.06.19, 13:18
    Chodzi mi o to że takie wkurzanie się że ktoś przed nami też nie jest w ciągłym biegu jest strasznie destrukcyjne.

    Wiem, ciężko się od tego uwolnić. Zresztą sama czasem się daję ponieść bo np ktoś przede mną na światłach się zagapił i wrzuca bieg jak poprzednik już pojechał, ale tak naprawdę to tylko złudzenie że te wydarte 30 sekund w kolejce czy na światłach cokolwiek zmieni.

    Masz za krótką przerwę na komfortowe zamówienie i zjedzenie obiadu. Wyjście z pracy, kolejka, zrobienie jedzenia, powrót do pracy i to wszystko w 15 minut. W najlepszym razie na styk. Po co sobie fundujesz te wyrzuty adrenaliny stojąc w kolejce i się wkurzając?
  • hanusinamama 28.06.19, 09:55
    PO pierwsze tez mi tyka, tez pracuje tez mam dzieci i dom do ogarniecia.. Po drugie jak mi Pani wazy warzywa czy liczy na kasie i ze mną rozmawia to taka sie kolejka od tego robi?? Roboty psotwamy na kasach to nawet sie po nosie nie podrapią- BEDZIE SZYBCIEJ!!
  • fawiarina 27.06.19, 19:52
    Spotkałam się. Lubię to. Sama też się wdaję w takie gadki. To miły akcent osiedlowych sklepów gdzie nikt nie jest anonimowy smile
  • daniela34 27.06.19, 19:57
    Ja też to lubię, sama nie zaczynam, ale jak ktoś do mnie zagada, to wdaję się w pogawędkę. A jeśli akurat czuję, że czyjeś pogaduszki sklepowe mnie irytują, to na 100 % moje odczucia wynikają z tego, że jestem zmęczona, głodna, zdenerwowana, bolą mnie nogi albo głowa. Czyli nie w gadającym problem, a we mnie, bo jak mam dobre samopoczucie i humor to co najwyżej mnie bawią smile
  • a23a23 27.06.19, 20:44
    A ja nie znosze - zarowno nie lubie obserwowac, jak i byc 'obiektem' takich pogaduszek. W sytuacjach pozatowarzystkich bardzo cenie sobie poczucie anonimowosci - i za zupelny brak profesjonalizmu uwazam pytamia w stylu - a moze jeszcze botwinke, bo ostatnio Pani brala to moze teraz tez. Albo mnie lubie poczucia bycia "rozpoznanym" w knajpce, do ktorejnczasem chodze. Kocham anonimowosc wielkiego miasta i chce jej jak najwiecej wink
  • hanusinamama 27.06.19, 23:22
    Jezuuuuu zapamietali ze botwinkę kupiłaś!!! Straszne....Jak ci listonosz spotkany na ulicy powie dzien dobry tez sie pieklisz, ze nie jestes anonimowa??
  • a23a23 28.06.19, 06:55
    Ale z czym masz problem? Nie lubie poczucia bycia rozpoznawana przez postronnych ludzi, nie lubie jak wchodze do knajpki "o, pani znowu u nas". Zadna tragedia, ale nie lubie i juz.
    Wszyscy musimy byc tacy sami i lubic to samo?
  • valla-maldoran 28.06.19, 11:19
    a23a23 napisał(a):

    > Ale z czym masz problem? Nie lubie poczucia bycia rozpoznawana przez postronnyc
    > h ludzi, nie lubie jak wchodze do knajpki "o, pani znowu u nas". Zadna tragedia
    > , ale nie lubie i juz.
    > Wszyscy musimy byc tacy sami i lubic to samo?

    To nie chodź wciąż do tej samej knajpki i sklepu.
    Dziwne podejście. W zasadzie powinnaś prowadzić koczowniczy tryb życia, bo sąsiedzi też cię poznają.
  • a23a23 28.06.19, 12:08
    valla-maldoran napisała:

    > To nie chodź wciąż do tej samej knajpki i sklepu.
    > Dziwne podejście. W zasadzie powinnaś prowadzić koczowniczy tryb życia, bo sąsi
    > edzi też cię poznają.

    Zapytam jak poprzedniczkę - ale z czym masz problem? Nie lubię i już - nie lubię small talku, nie lubię bycia zagadywaną, nie lubię jak w windzie ktoś na siłę próbuje podtrzymać konwersację, nie znoszę wręcz pań i panów uzewnętrzniających się w poczekalni u lekarza/fryzjera. Nie lubię wchodzić w przypadkowe interakcje z ludźmi - tyle i aż tyle.
    Ale serio, z czym macie problem? Naprawdę wszyscy muszą być identyczni i lubieć to samo?
  • triismegistos 28.06.19, 11:29
    Myślałaś o zakupie peruk/ sztucznych wąsów/ okularów?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • iwoniaw 28.06.19, 11:31
    big_grin big_grin big_grin


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:33
    🤣🤣🤣🤣

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • zona_mi 28.06.19, 11:37
    > Myślałaś o zakupie peruk/ sztucznych wąsów/ okularów?

    OMG, zmiksowało mi się w: myślałaś o zakupie sztucznych penisów...
  • iwoniaw 28.06.19, 11:39
    W sumie jakby raz przyjść ze sztucznym penisem na wierzchu, a raz bez, to raczej nikt nie skojarzy, że to ta sama osoba big_grin


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • zona_mi 28.06.19, 11:40
    big_grin
  • triismegistos 28.06.19, 11:42
    https://cdn.grcrt.net/emots/lol.gif


    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • daniela34 28.06.19, 11:48
    iwoniaw napisała:

    > W sumie jakby raz przyjść ze sztucznym penisem na wierzchu, a raz bez, to racze
    > j nikt nie skojarzy, że to ta sama osoba big_grin
    >
    >
    I kto mi teraz monitor z kawy wyczyścić??? 😂😂😂
  • a23a23 28.06.19, 12:13
    zona_mi napisała:

    > > Myślałaś o zakupie peruk/ sztucznych wąsów/ okularów?
    >
    > OMG, zmiksowało mi się w: myślałaś o zakupie sztucznych penisów...

    W sumie, ostatnio moja spam-skrzynka przeżywa najazd reklam "[moje żeńskie imię] powiększ sobie penisa", więc może coś w tym kierunku powinnam zrobić wink
  • zona_mi 28.06.19, 12:41
    Właśnie, może to ZNAK?
  • chatgris01 28.06.19, 11:41
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • a23a23 28.06.19, 12:11
    Chyba tylko po to, żeby jeszcze bardziej się wyróżnić w tłumie wink

    A poważnie - nie chodzi o bycie rozpoznawanym (w końcu żaden ze mnie celebryta), a o to że poprzez takie rozpoznawanie ludzie roszczą sobie prawa do "zagadywania", "polecania botwinki skoro ostatnio kupowałam", "może jeszcze soczek do tej sałatki, naprawdę polecam", o "to już ósme wakacje w tym roku, widzę że się powodzi" (bo nie mam ochoty się tłumaczyć, że to tylko delegacja).
  • iwles 28.06.19, 12:16

    ale "dzień dobry" mówisz, jak spotkasz na ulicy swojego fryzjera czy barmana ? wink
    Uśmiechasz się ? czy odwracasz głowę w drugą stronę ?




  • a23a23 28.06.19, 12:22
    iwles napisała:

    > ale "dzień dobry" mówisz, jak spotkasz na ulicy swojego fryzjera czy barmana ?
    > wink
    > Uśmiechasz się ? czy odwracasz głowę w drugą stronę ?

    Ale serio, serio pytasz? Więc "swojego" fryzjera ani barmana nie mam, więc nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Sąsiadom się kłaniam, jeśli to ja ich pierwsza zobaczę (przeważnie z uśmiechem to robię), ale po prostu wolę, jeśli na tym się kończy. Jak wchodzę do pomieszczenia pełnego innych osób, czy chociażby sklepu to też mówię, a potem odpowiadam na dzień dobry. I generalnie dla postronnych osób jestem miła (a przynajmniej się staram wink, ale to jest takie wiecie "profesjonalne bycie miłym", jak chyba są uczone stewardessy/panie w bankach.

    Chyba, że nie skojarzyłam nawiązania do jakiegoś klasyka forumowego, to przepraszam za literalne odniesienie się do postu smile
  • iwles 28.06.19, 14:14

    myślałam, że każdy ma "swojego" fryzjera, każdy, kto z usług fryzjera korzysta wink



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • aga.doris 27.06.19, 20:01
    Nie, mnie to nie wkurza. Lubię klimaty osiedlowych sklepików, gdzie ludzie nie są anonimowi, znają się od lat, choćby z widzenia. Uśmiechają się do siebie, zagadają życzliwie. I nagle trachch..., klimat diabli wzięli bo wpada taka hukop, która się spieszy i się wkurza. A kysz do supermarketu na anonimową taśmę do kasywink
  • wydramarlenka 27.06.19, 20:36
    W osiedlowych sklepikach, gdzie wszyscy się znają - norma. I w ogóle mi nie przeszkadza, o ile za pańcią nie ustawia się 15-osobowa kolejka
    Znacznie bardziej działają mi na nerwy Halinki z Kaziami w sklepach w miejscowościach turystycznych, przychodzący na zakupy po węgiel i podpałkę do grila. Za nimi 10 osób, które przyszły na szybkie zakupy.
    Jak już poproszą o ten węgiel to pytają o krem do rąk, papier śniadaniowy, zabawki do piasku i basenu, w międzyczasie dyskutując między sobą "Kaziu, a może... jednak nie, dziękujemy pani... i tak 10 minut. Sprzedawczyni biega po sklepie i ściąga z półek kolejne 10 rzeczy, które chcą obejrzeć. Ostatecznie kupują węgiel i podpałkę. W kolejce już 25 osób. Po czym wraca Halinka bez Kazia i prosi jeszcze o ten krem do rąk, co pani pokazywała tongue_out
  • hukop 27.06.19, 20:38
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • triismegistos 27.06.19, 20:39
    Wow, co za czar osobisty i kultura big_grin

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:28
    triismegistos napisała:

    > Wow, co za czar osobisty i kultura big_grin
    >


    Nie widzę jej odpowiedzi ale skoro spasowali musiał być niezła.
    Pewnie dlatego z ludźmi nie gada bo ma ten osobisty czar.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • summerland 27.06.19, 22:59
    big_grin
  • iwles 27.06.19, 20:25
    Wspolczuje. Cale zycie pod gorke masz.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • triismegistos 27.06.19, 20:27
    W kilku moich osiedlaczkach jest zwyczaj gawędzenia z ekspedientkami i ja ten zwyczaj lubię.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • smiechupara 27.06.19, 20:40
    W moich sklepach osiedlowych to norma i ja również tak gadamwink
  • mysz1978 27.06.19, 20:43
    ja tez tak sobie lubie pogadac czesto big_grin To chyba oznaka osamotnienia i "niewygadania sie" w domu wink
  • triismegistos 27.06.19, 21:06
    To przecież nasza jedyna rozrywka i kontakt ze swiatem tongue_out

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • marta.graca 27.06.19, 21:38
    No wiesz...a ematka ?
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:32
    triismegistos napisała:

    > To przecież nasza jedyna rozrywka i kontakt ze swiatem tongue_out
    >

    Nasza jak nasza, ale w „moim” wielkim markecie są 2-3 panie które same zagadują ,siedzą kilka godzin na kasie nabijają towar i nie maja kontaktu ze światem i same zagadują o dziś dzień pizzy albo co pani robi z tego czy owego ,kuchnie świata. Czy pogodna czy coś innego. Nudzi im się po prostu.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • dramatika 27.06.19, 20:55
    Gadka szmatka z ekspedientką to nawiązywanie kontaktów celu osiągnięcia korzyści, a nie żadne tam smętne "nie mam do kogo gęby otworzyć". Po prostu nawiązuje się więź, temat rozmów nieistotny. Jest szansa, że za jakiś czas ekspedientka sama nam powie, że "a nie, tego schabu to dziś nie polecam" tongue_out
    Zjawisko zanikające z powodu przebrzydłego ubiedronkowienia handlu. Kiedy mogę to korzystam i lubię sobie popierdaczyć z ekspedientkami czy sąsiadami, czasem tylko dla sportu. Oczywiście jak nie ma kolejki wink
  • hanusinamama 27.06.19, 23:24
    Dokładnie. W moim sklepie nie raz mi sie zdarzyło "nie, tego pani nie bierze, jutro bedzie świeże" albo "wie pani sreni ten arbuz".
  • iimpala 27.06.19, 23:50
    rozumiem, że wpieprzenie sąsiadce "średniego arbuza" albo tego "co dzis jest nieświeże", nie robi na tobie wrażenia?
    I wlaśnie dlatego kocham markety. Sama widze co jest "nieswieże" a w dodatku cena o polowę niższa
    ps. nie lubie pogadówek z lokalnymi ekspedientkmi, nigdy nie lubilam, takiego pieprzenia o d.pie Maryni, li tylko dla podtrzymania odpowiednich kontaktow.
  • hanusinamama 28.06.19, 09:57
    Agdzie ja napisałam ze sasiadka dostanie ten sredni arbuz?? Napisałam ze mi sie zdarzyło ze w osiedlowym sklepie odradzono mi coś. MOzesz sobie w markecie kupować twoja sprawa. W moim osiedlowym są pyzne arbuzy wiec tutaj kupuje,. Maja tez bardzo dobrą wędline albo kiszonki. Masz jakies problemy w kontaktach z ludzmi twoja sprawa...ja bym to leczyła.
  • black.emma 28.06.19, 10:30
    No dostanie, bo ktoś musi. Dlatego omijam takie sklepy, bo nie ma bata, skoro w ogóle mają kiepski towar, to w końcu i na mnie trafi.
  • valla-maldoran 28.06.19, 11:21
    black.emma napisała:

    > No dostanie, bo ktoś musi. Dlatego omijam takie sklepy, bo nie ma bata, skoro w
    > ogóle mają kiepski towar, to w końcu i na mnie trafi.

    Ale co trafi na ciebie? Jak ci się towar nie podoba, to nie kupujesz.
  • iwles 28.06.19, 11:25
    black.emma napisała:

    > No dostanie, bo ktoś musi. Dlatego omijam takie sklepy, bo nie ma bata, skoro w
    > ogóle mają kiepski towar, to w końcu i na mnie trafi.


    ktoś ci zabrania obejrzenia tego towaru przed zakupem?
    Jak w markecie sprawdzasz, czy arbuz jest dobry? co takiego robisz, czego w innym sklepie sprzedawca ci zabroni ?




  • black.emma 28.06.19, 11:41
    Nie robię nic innego, przecież nie smakuję wędliny czy sera przed zakupem i też mogę się naciąć. Takie sprzedawczynie ułatwiają mi sprawę. Po prostu omijam sklepy, gdzie z założenia mają stary towar i tylko niektórych przed nim przestrzegają. Jeżeli wiedzą, że arbuz niedobry, szynka nieświeża, to po co je trzymają? Nie popieram oszustów.
  • iwles 28.06.19, 11:51
    black.emma napisała:

    > Jeżeli wiedzą, że arbuz niedobry, szynka nieświeża, to po co je trzymają?
    > Nie popieram oszustów.


    no ale coś takiego w każdym sklepie może się zdarzyć. I nie tylko małym osiedlowym, ale i wielkich marketach, i dyskontach.

    Pół biedy, jeśli sprzedawcą jest właściciel, możesz po przyjściu do domu i stwierdzeniu, że coś jest nieświeże, wrócić i zwrócić towar.
    Zatrudniony pracownik nie może działać na szkodę firmy. Może zasugerować, że "a może zamiast szyneczki - baleron ?"
    I stąd te "pogaduszki".
    III zasada Newtona: Jak ktoś jest miły dla sprzedawcy, to i sprzedawca będzie miły dla niego wink


  • chatgris01 28.06.19, 11:45
    Wy serio wierzycie, że w marketach to jest świeży towar?! big_grinbig_grinbig_grin


    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • triismegistos 28.06.19, 00:34
    "Moja" ssklepikarka wie co lubię i porafi wyskoczyć np z promocją na maago, którą przegapiłam smile Namówiła mnie też na kiszonąą czerwoną kapusstę na co sama bym nie wpadła. Kocham ten sklep i gadadliwą ekspedientkę smile

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • black.emma 28.06.19, 10:29
    Ekspedientka to inna sprawa.
  • triismegistos 28.06.19, 10:33
    Ale ta sklepikarka nie wisi w próżni. Gada z klientami a klienci gadają z nią, a czasem i ze sobą nawzajem.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • madame_edith 27.06.19, 22:00
    Ja jestem osobą, która z każdym pare słów zamieni, więc mnie to nie dziwi ani nie szokuje. Lubię to, że ludzie ze sobą rozmawiają choćby i o botwince.
  • ga-ti 27.06.19, 22:03
    Kiedyś też mnie to denerwowało, ale gdy wrosłam w lokalną przestrzeń i się postarzałam wink to też lubię zagadać (albo być zagadniętą) z panią w 'mojej' piekarni, z panią w 'moim' mięsnym, z panią w 'mojej' cukierni, z panem na 'moim' bazarku itp.
  • summerland 27.06.19, 23:04
    Moj tata lubil sie wdawac w takie pogaduszki na bazarku, lubilam posluchac jak zartowal z ekspedientkami i one tez to lubily, mozna sie bylo posmiac. Robil to pdczas zakupow wiec nikomy nie zabieral czasu.
  • mikams75 27.06.19, 22:16
    ja sama, dziecko wielkiegi miasta, pogawedek nie urzadzam, ale lubie sie przysluchiwac i czesto smiesza mnie gadki innych, ale tak pozytywnie. Pytanie czy cos jest dobre jest rewelacyjne, bo przeciez wiadomo, jaka bedzie odpowiedz. Poza tym uwazam, ze fajnie, ze ludzie jeszcze potrafia ze sobia rozmawiac o pierdolach, a nie tylko na komunikatorach a w sklepach w pedzie i bezosobowo.
  • niktmadry 27.06.19, 22:30
    Odpowiedz zalezy od wlascicela sklepu. Jesli wlascicel akceptuje straty towarow to zadna ekspedientka nie bedzie sobie psuc opinii wciskajac klientowi gowna. Gorzej jak stratami obciaza sie oracownikow, wtedy oni robia wszystko zeby sprzedac jak najwiecej.
  • leann32 27.06.19, 22:57
    Nie, bo normalni ludzie, nie bedacy socjopatami tak wlasnie sie komunikują i small talking jest normą. Moj 8 latek tez ucina sobie pogawedki z ekspedientkami, fryzjerką czy piekarzem i cenię tą cechę i nie trawię w duzych miastach wlasnie takiej anonimowosci i ograniczenia kontaktow do podstawowych koniecznych do zalatwienia spraw komunikatów.
  • mama.pracujaca 27.06.19, 23:11
    Często spotykam takie klimaty zwłaszcza w aptekach i jeśli się nie śpieszę, to nie przeszkadza mi to, jeśli zaś śpieszę się, to taktownie przerywam pogawędki.
  • iimpala 27.06.19, 23:58
    >nie trawię w duzych miastach wlasnie takiej anonimowosci

    no widzisz...a ja kocham. Może dlatego, że wychowalam się w duzym miescie i tu żyje.
    A pogawędki uciunam sobie z tymi, na których znajomosci mi zależy - a nie na podtrzymywaniu (sztucznym) kontaktow z ekspedientką, czy fryzjerką, żeby mi sprzedała świeży ochłap (nieświeży wpychając komu innemu, oczywiscie) czy żeby jakos szczególnie pochyliła się nad farbą moich włosów choc, wydawałby się, TO WŁAŚNIE NALEZY DO JEJ OBOWIĄZKOW i nie powinnam jakos specjalnie sie do niej umizgiwac, z tego tytułu.
  • damartyn 28.06.19, 00:08
    uwielbiam sklepowe gadkismile i a fe, a wstyd, często podsłuchuje , czy tez słucham przy okazji stania do kasy o czym tez ludzie opowiadają.
  • hanusinamama 28.06.19, 10:01
    Nie zrozumiałaś. Ludziepodtrzymują kontakt z panią z osiedlowego sklepu czy okolicznej Żabki bo tak. Bo miło jest mieć z ludzmi kontakt a nie traktować osobe u ktorej kupuje codziennie chlep jak robota obsługujcego kasę. To ze mi przy okazji Pani powie zeby nie brac arbuza bo mało smaczny, to efekt uboczny. To nie są umizgi..to są kontakty miedzyludzkie. Ty to zapewne z tych co jak wchodzą do fryzjera czy do lekarza nie mowią innym dzien dobry- bo jeszcze ktoś zagada???
  • alpepe 28.06.19, 10:49
    O, podpisuję się big_grin Pogadałybyśmy sobie w kolejce big_grin

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:55
    Dokładnie poza tym wydaje mi się ze większości sprzedawcy lubią być traktowani jak ludzie nie roboty.
    Mało jest takich chamskich nieżyczliwych ludzi.

    „Właściciele” żabki są mega burkliwi i mało przyjaźni i ja rezygnuje z zakupów gdy oni są.

    Wole iść gdzie indziej lub przyjść później.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 28.06.19, 00:31
    Mi się wydaje ze taka gadka bierze się skąd, ze ludzie są przekonani ze robią sprzedawcy jakiś problem ,ze musi obsłużyć bo i jakoś się wytłumaczyć czemu tylko pyta a nie kupuje np. botwinki. Ale ze bierze dane costa nie pierwsze z brzegu.
    Ja czasem tak robię. I najczęściej właśnie jak odczuwam ze jestem upierdliwym klientem.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 28.06.19, 01:06
    To wszystko zależy od gatki.
    Jedna jest miła i przyjemna , zwłaszcza starsi ludzie jak nie maja z kim pogadać , ale jak ludzie wybrzydzają zmieniają zdanie, wypytują czy dobra wędlina przy 30-40 różnych ,sprzedawca ma wiedzieć jaki gust ma damulka i czy jej podpasuje.
    Takich ludzi nie lubi i nie trawie wywracam oczami do ekspedientki i uśmiechamy się obie pod nosem.
    Ostatnio kupując mięso mielone ,już po zważeniu naszła mnie wymyślić , ze zrobię gołąbki i prosiłam żeby jednak dodać więcej i tak jakoś mi się zrobiło głupio, ze pan musi czynności powtórzyć ,wiec mówię mu ze mnie naszło nagle na gołąbki. Pan się uśmiechnął i mówi nie ma problemu.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mona-taran 28.06.19, 08:14
    Nie przeszkadza mi to. Mieszkam na Holenderskiej wsi, jest jeden sklep, jeden fryzjer, piekarnia i.. dom spokojniej starości, więc starszych pań dyskutantek jest pod dostatkiem wink ale tutaj się nikomu nie spieszy, nie ma atmosfery ciągłego biegu.
    Za to mój chłop wszędzie widzi zamach na swoją prywatność :p ostatnio babka w laboratorium przy pobieraniu krwi zaczęła go pytać skąd jest, co robi, czy mu się podoba Holandia itp. Wyszedł i mówi " wszystko by chcieli wiedzieć..." nie wpadł na to, że to taka gadka dla odwrócenia uwagi od igły wbitej w żyłę :p
  • pade 28.06.19, 11:20
    big_grin

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • premeda 28.06.19, 09:22
    Byłam świadkiem jak w znajomym sklepie kobieta trzy dni łaziła za cielęciną, bo przyjeżdża chora wnuczka. Nagadała się na jej temat mnóstwo, jak cielęcina przyjechała, to po usłyszeniu ceny, pani kupiła jednak kurczaka. To jest denerwujące, delikatnie powiedziane. Za to w lokalną biedronkę w tym tygodniu przenosili w nową lokalizację, więc rozmów przy kasie dużo, że w nowej to parking mały, a co będzie na miejscu starej itd. I tu przysłuchiwałam się i nawet wdawałam w pogawędki.
  • mona-taran 28.06.19, 10:10
    Ciekawe, że za każdym razem jak ta babka pytała o mięso, ty akurat byłaś w sklepie:p I dlaczego ciebie denerwuje, że ktoś kogoś o coś pyta?
  • black.emma 28.06.19, 10:26
    Spotykam się z tym niestety. Dla mnie to kompletny brak szacunku dla innych, nie tylko tych, którzy stoją w kolejce ale i sprzedawczyń, które mają takich klientów na pęczki. Oszaleć można.
  • princy-mincy 28.06.19, 10:31
    Wkurza mnie to, dlatego unikam bazarków jak tylko mogę.
    Mam też taką ciotkę, która gada do wszystkich wokół o wszystkim, jakby to kogoś interesowało- nie mówię o jej najbliższej rodzinie, ale ona potrafi do obcych ludzi gadać bez żenady.
  • reinadelafiesta 28.06.19, 10:42
    Nie mam nic przeciwko temu, żeby zamienić w sklepie dwa zdania podczas podawania/ważenia towaru. Na czas obsługi to nie wpływa. Ale irytują mnie niezdecydowani klienci, zastanawiający się, zmieniający zdanie, którzy już kupili a jeszcze gadają. Natomiast do szału doprowadzają mnie niektórzy ludzie płacący w automacie za parking, np.w centrum handlowym. Zamiast przyszykować portmonetkę z drobnymi wcześniej, - bo przecież wiadomo, że trzeba będzie zapłacić - wsadzają do szczeliny bilet i dopiero wtedy zaczynają poszukiwać drobnych, portfela, zbierać po kieszeniach moniaki. A kolejka czeka. I tu już nie ma usprawiedliwienia, że samotna, starsza pani chciała z kimś porozmawiać. To czysta tępota i nieliczenie się z innymi.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • 3-mamuska 28.06.19, 11:58
    A ja nigdy nie wyciągam portfela drobnych wcześniej. Meczy mnie takie kiszenie drobniaków w ręce.
    Nie każdy pamięta cenę takiej usługi. Wiec dopiero po zobaczeniu ile się należy wycofają kasę.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • reinadelafiesta 28.06.19, 12:34
    Ale nie trzeba dusić drobniaków w ręku. Można po prostu wyjąć portfel wcześniej, bo i tak go wyjąć trzeba, żeby zapłacić. A nie skazywać kolejkę na oczekiwanie, aż się w końcu z torebki wygrzebie kasę. Trzeba też o innych pomyśleć, a nie tylko "bo mnie męczy" to niech inni sobie stoją i czekają, ich problem. Swoją drogą, co jest męczącego w trzymaniu 1-2 monet w ręku?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • alpepe 28.06.19, 10:46
    Ja się nie spotykam, ja tak gadam big_grin. Ale nie tamuję kolejki, tylko gadam, jak na przykład ona coś tam kładzie na wagę itp.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • quelquechose 28.06.19, 11:07
    Bo niektórzy to ekstrawertycy i lubią sobie pogadać - filtra nie mają wink Osobiście, jeśli nie przekracza to jakiegoś tam mojego progu, to mi nie przeszkadza (no chyba, że się bardzo spieszę). To tak na podbudowanie więzi społecznych wink - potem ludzie narzekają, że wszyscy nos w telefon i traktują się przedmiotowo. tongue_out Teoria nr 2 jest taka, że to daje trochę więcej czasu na podjęcie decyzji smile

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • iwoniaw 28.06.19, 11:16
    Rzeczywiście, sensacja i szok, że ludzie, olaboga, ROZMAWIAJĄ ze sobą w przestrzeni publicznej big_grin


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • chatgris01 28.06.19, 11:59
    big_grin

    W punkt.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • hanusinamama 28.06.19, 13:23
    NO przeciez Pani przy kasie to robot do obsługi klienta i kasy....
  • koronka2012 28.06.19, 12:07
    Mnie wczoraj na filmie rozwaliła taka scenka: para w knajpie, on zamawia rybę i odpytuje kelnerkę czy z hodowli, a jakiej, i gdzie, czym karmione ryby i parę innych dociekliwych pytań, na któreś nie znała odpowiedzi więc kazał jej się dowiedzieć w kuchni.
    Zastanawiam się czy naprawdę ktokolwiek sądzi, że obsługa knajpy, kupując ryby u dostawcy będącego zapewne którymś tam z kolei pośrednikiem zna takie szczegóły i że uzyskane odpowiedzi ocierają się choćby o prawdętongue_out

    Inna scenka, która jakoś mi utkwiła w pamięci, choć dawno temu: pani przede mną w mięsnym robi długie zakupy i pada pytanie "a jaką konsystencję ma ta pasztetowa"? nie pamiętam odpowiedzi, ale nie bardzo rozumiem czego się spodziewała - że ekspedientka da jej pomacać czy jak?
  • chatgris01 28.06.19, 12:14
    A akcja filmu gdzie była? Bo np. we Francji czy Włoszech to norma. A jak np. kupujesz mięso u rzeźnika, to on nie tylko Ci wytłumaczy, jak je najlepiej przyrządzić (kolejka cierpliwie czeka z tyłu i jeszcze życzliwie dorzuca własne rady), ale i doradzi dobór odpowiedniego wina oraz dodatków.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • iwoniaw 28.06.19, 12:19
    Otóż to. Nie rozumiem też zdziwienia pytaniem o "konsystencję pasztetowej' - no właśnie klient pyta dlatego, że NIE zamierza niczego macać, tylko oczekuje, że sprzedawczyni wie, czym handluje i potrafi powiedzieć, czy pasztetową np. można pokroić na plastry czy np. nadaje się do smarowania.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • koronka2012 28.06.19, 15:06
    chatgris01 napisała:

    > A akcja filmu gdzie była? Bo np. we Francji czy Włoszech to norma.

    Nie zwróciłam uwagi na miejsce, oglądałam jednym okiem.

    Ale to jest realnie możliwe jedynie w przypadku krótkiego ciągu sprzedaży - jak knajpa zaopatruje się u lokalnych dostawców to wie i to są wiarygodne informacje. Nie wierzę natomiast w prawdziwą wersję podawanych informacji w innych przypadkach, kiedy knajpy zaopatrują się w Makro czy czymś podobnym.

    Może luksusowe knajpy znają szczegóły czym są karmione ryby hodowane w farmach gdzieś na drugim końcu świata i sprowadzone na miejsce z wykorzystaniem 8 firm pośredniczących - osobiście wątpię czy ktoś sobie tym tyłek zawraca, raczej nawija klientowi makaron na uszy podejrzewając co ten chce usłyszeć.
    A że niektórzy mają gadane, to są w stanie opowiedzieć dowolną historię tongue_out
  • nocnamagia 28.06.19, 21:39
    W Monterey w stanie Kalifornia
  • triismegistos 28.06.19, 12:18
    A to już zależy gdzie. Niedaleko mnie jest fajna knajpa. Kelnerki są doskonale zorientowane skąd został wyłowiony karp do pierogów, potrafią opowiadac o winach, ktore tam podają (z naszych polskich winnic) etc. To akurat żadne dziwo w dzisiejszych czasach smile

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • triismegistos 28.06.19, 12:34
    Właściwie to jak pomyślę, to w wielu knnajpach, do których chodzę obsługa ma pojęcie co sprzedaje. Np w wielu burgerowniach na widoku wisi info o tym skad biorą mięso, czy kto im piecze bułki.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • iwles 28.06.19, 12:19

    "a jaką konsystencję ma ta pasztet
    > owa"? nie pamiętam odpowiedzi, ale nie bardzo rozumiem czego się spodziewała -
    > że ekspedientka da jej pomacać czy jak?


    no ale kto ma o tym lepiej wiedzieć, jak nie sprzedawca? Układał przecież towar w lodówce, dotykał, to wie.
    A może nawet i kupował dla siebie tongue_out


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • wysokienapiec 28.06.19, 22:51
    koronka2012 napisała:

    > Mnie wczoraj na filmie rozwaliła taka scenka: para w knajpie, on zamawia rybę i
    > odpytuje kelnerkę czy z hodowli, a jakiej, i gdzie, czym karmione ryby i parę
    > innych dociekliwych pytań, na któreś nie znała odpowiedzi więc kazał jej się do
    > wiedzieć w kuchni.
    > Zastanawiam się czy naprawdę ktokolwiek sądzi, że obsługa knajpy, kupując ryby
    > u dostawcy będącego zapewne którymś tam z kolei pośrednikiem zna takie szczegół
    > y i że uzyskane odpowiedzi ocierają się choćby o prawdętongue_out
    >
    To chyba scena z drugiego sezonu "Wielkich klamstewek"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka