Dodaj do ulubionych

Ojciec - wspomnienia z dziecinstwa

27.06.19, 19:50
Jako viki jestem tutaj po raz pierwszy . Czytam was od lat, udzielam sie nie wiele.

Chodzi o moje dzieciństwo. Jestem 40 paro letnia babka. W życiu wszystko gra. Miałam jakieś tam nieprzyjemne wpomnienia z dziecinstwa ale nie bylo zadnego dramatu.

Teraz jestem na długim urlopie w mieście rodzinnym - A wyjechałem stąd b. dawno temu. Zapachy, twarze, rozmowy z matką przywolaly wspomnienia z ojcem...Jak on mnie terroryzowal psychicznie, jak nieszczyl moje przyjaźnie, próbował mna sterować i kontrolować każdy krok - w jaki sposób wkładam sztućce do szuflady, jak kroję pomidora po wybór szkoły, przyjaźnie, dokąd chodzę- wszystko było przedmiotem inwigilacji.
Dopiero teraz zdalam sobie sprawe że byłam zaszczuta jak pies. Dobrych momentów nie było. Jestem w szoku.
I co ja mam teraz z tym zrobić? Z tymi koszmarnymi wspomnieniami? Wstydzę się o tym komukolwiek mówić. Jak to przerobić? Terapii już miałam w cholerę i już nie chce. Szukam sposobu na przerobienie tego, przetłumaczenie, wytłumaczenie...
Edytor zaawansowany
  • nangaparbat3 27.06.19, 20:04
    Ale co chciałabyś przetłumaczyć, wytłumaczyć?
    Nie da się.
    Pomaga opowiedzenie empatycznej osobie, najlepiej takiej, która była świadkiem tamtego, od której usłyszysz: tak, tak było, pamiętam.
    Prawdopodobnie nie bedą to osoby najbliższe - matka, rodzeństwo, moze siostra, ale brat raczej nie. Kuzynka? Przyjaciółka?
    Ktoś na tyle bliski, że widział i słyszał i pamięta, ale nie należący do Twoich najbliższych, do systemu.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • viki.lektiko 27.06.19, 21:06
    Strasznie sie wstydze. Ojciec postrzegalby to jako zdrade. Ma hopla na punkcie lojalnosci...
  • nangaparbat3 27.06.19, 22:30
    Pewnie że ma hopla - musi siebie chronić.
    Przecież inni widzieli, słyszeli. On Ci namieszał w głowie - lojalność to ma w rzeczywistości przyzwolenie na przemoc wobec Ciebie. A Ty przecież nie chcesz go oczerniać - chcesz tylko opowiedzieć, ze to co było - było.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • aerra 27.06.19, 22:36
    A czemu się tym przejmujesz?
    Z tego co napisałaś wynika, że był (jest?) psychicznym terrorystą. Czemu czujesz się zobowiązana do lojalności względem niego?
  • fragile_f 27.06.19, 20:28
    Hmm... piszesz, że przerobiłaś sporo terapii ale tego tematu nie poruszałaś do tej pory, może jednak warto?

    A może dałabyś radę napisać list do ojca z tym wszystkim (pisz go nawet przez parę tygodni, może mieć dowolną długość), a potem go spalić (sama albo z przyjaciółką)?

    Miałam straszne wspomnienia związane z chłopakiem, z którym się spotykałam na studiach - okazało się, że jest narkomanem sad dostałam od niego przepiękny wisiorek z bursztynem - zabrałam go kiedyś na wakacje i wrzuciłam do rzeki razem ze złymi myślami, żalem i poczuciem zmarnowanego czasu. Bardzo mi to pomogło.

    --
    Fragile
  • viki.lektiko 27.06.19, 21:10
    Ten temat był poruszany powierzchownie. Jest jak bym straciła wspomnienia z dzieciństwa albo ich 80 %. Resztę widzę jak przez mgłę. One teraz wpłynęły na powierzchnię...Mam wrażenie, że jeszcze nie wszystkie.
  • fragile_f 27.06.19, 23:16
    Czyli nie skończyłaś jeszcze terapii, to wszystko nadal w Tobie tkwi. Ta mgła to normalna sprawa przy takiej przemocy - inaczej po prostu mózg przestałby funkcjonować. Trzeba to odsłaniać po kawałeczku, w kontrolowanych warunkach. To bardzo trudny proces, ale poczujesz ulgę jak to przepracujesz.

    --
    Fragile
  • kryzys_wieku_sredniego 27.06.19, 20:52
    Strach pomyśleć co nasze dzieci będą o nas mówić, pełna inwigilacja w szkole, Smart wchoth , śledzenie w necie, spr tel., kontrola rodzicielska, na wakacje samopas .... nie dziubuś lat 12 konieczna półkolonia. Nic tylko zostać psychologiem, rynek bardzo rozwojowy.
  • kryzys_wieku_sredniego 27.06.19, 20:54
    Smartwatch
  • majenkir 27.06.19, 20:57
    Ciekawe jakie wspomnienia mlodosci bedzie miec ta panna, ktorej ojciec gole zdjecia ogladal na jej kompie wink.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • przystanek_tramwajowy 27.06.19, 21:00
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • viki.lektiko 27.06.19, 21:11
    Zaręczam, że to nie ona i że ja to ja smile
  • nangaparbat3 27.06.19, 22:32
    Zostaw ją w spokoju, kimkolwiek jest.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • pani-nick 27.06.19, 23:28
    Mój tata dawno nie żyje, mieszkam od 15 lat na przedmieściach miasta rodzinnego, w domu rodzinnym jestem średnio 1-3 razy w mcu.
    I nie wyobrażam sobie nie poruszyć tak istotnych, czy męczących mnie rzeczy na terapii. To co na tej terapii było przepracowywane?
    Do autorki: kiedyś ludzie nie mieli takiej świadomości, jak dziś. Być może pomogłaby rozmowa z tatą? Ja tak sobie po części poukładałam relacje z moim, już jako dorosła. Okazało się, ze wiele rzeczy wyolbrzymiałam, wielu on nie rozumiał, czy nie zdawał sobie z nich sprawy. Żałuje tylko, ze tak późno do siebie „dotarliśmy”, a byłam wtedy zdecydowanie młodsza od Ciebie.
    Spokojnej nocy.
  • nangaparbat3 28.06.19, 00:40
    >>>> Okazało się, ze wiele rzeczy wyolbrzymiałam,


    To znaczy co "wyolbrzymiałaś"?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • alpepe 28.06.19, 06:51
    przejęła jego optykę, tak łatwiej

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • pani-nick 28.06.19, 07:55
    Nie. Np. Przeżywałam fakt, ze nigdy mnie nie chwalił, tylko zawsze pokazywał za wzor inne dzieci. I ze mnie nigdy nie przytulał, nie okazywał czułości, był chłodny i wymagający. (Nie było przemocy, tylko chłód). Okazało się, ze po pierwsze - chowany sam w emocjonalnym chłodzie, nie potrafił okazywać czułości. Wyjątkiem było kilka sytuacji kryzysowych, w których autentycznie bal się o moje życie (pożar, wypadek) i wtedy tylko przytulił i wziął za rękę, a ja cała sztywnialam. Robił to, bo górę brały emocje. Po drugie - nie chciał mnie zepsuć „chwaleniem” i uważał, ze system kar jest efektywniejszy, niż system pozytywnego wzmacniania. Kary to były stanie w kacie, czy zakaz oglądania tv albo wyjść na dwór. Po trzecie - kobiety w naszej rodzinie skutecznie odsuwały mężczyzn od wychowywania dzieci. Babcia ma skrzywienie na punkcie „molestowania” (do tego stopnia, ze kiedy miałam może z 8 lat, zabroniła mi kłaść się głowa dziadkowi na kolanach 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️, co uwielbiałam robić, bo czułam się wtedy bezpieczna).
    Kiedy urodziłam dziecko, coś w tacie się zmieniło.
    Widziałam jak powoli spada z niego ta okropna skorupa. A koniec końców to dzięki niemu uwierzyłam, ze dam radę w bardzo kryzysowej sytuacji.
    To był proces. Bardzo się cieszę, ze to wszystko udało się naprawić za jego życia. I porozmawiać z nim. Bo teraz, kiedy nie żyje to faktycznie mogłabym myśleć, ze widzę go w lepszym świetle tylko dlatego, ze jest martwy.
  • nangaparbat3 28.06.19, 08:35
    Dobrze, że się tak potoczyło, chyba lepiej nie mogło.
    Ale nie zgadzam się, że WYOLBRZYMIAŁAŚ. Czułaś co czułaś. Na przykład stawianie jako wzór innych dzieci to jedna z najokropniejszych rzeczy, jakie robią rodzice.
    Fantastycznie, że się zmienił, że rozumiesz, dlaczego tak postępował, że mu wybaczasz. Ale co robił, to robił, a co to w Tobie powodowało, to powodowało. Jeśli mówisz, że wyolbrzymiałaś, to nie wybaczasz mu tego, co naprawdę zrobił, tylko umniejszasz własne cierpienie, zdradzasz samą siebie.
    Jako matka usłuszałam parę razy, co czuła moja córka, kiedy robiłam czy mówiłam to czy tamto. Mogłam się tylko prosić o wybaczenie - w życiu bym nie pomyślała nawet, że "wyolbrzymia". Czuła co czuła, a ja to wywołałam.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • pani-nick 28.06.19, 09:30
    Fakt. Wyolbrzymiać to nie jest właściwe określenie. Bo jako dziecko, czy nastolatka miałam prawo czuć sie, tak jak sie czułam czyli niedowartościowana i nie kochana, czy wręcz nieakceptowana. Masz racje.
    Chodzi o to, ze bardzo pomaga zrozumienie czyiś zachowań. Ważne, żeby to było jakoś potwierdzone, a nie czystymi domysłami. I tłumaczeniem, czy usprawiedliwieniem.
    W serialu „bez tajemnic” najbardziej dołującą historia była dla mnie historia Szymona (żołnierz, który w końcu popełnił samobójstwo) i jego ojca. Tam niestety nie udało się przeprowadzić konfrontacji.
    Było na to za późno.
    Miewam momenty, ze łapie się na pewnych zachowaniach mojego taty w stosunku do moich dzieci. Tylko mam tego świadomość i koryguje pewne zachowania. Pokolenie naszych rodziców w większości tej świadomości nie miało. I nie umiało „korygować”.
  • katja.katja 28.06.19, 15:08
    Babcia pewnie sama była molestowana.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • pani-nick 28.06.19, 16:20
    Być może.
  • viki.lektiko 28.06.19, 14:54
    Nie poruszalam tech kwestii na terapii, nie wiem nawet czemu. Take jakbym wymazala te wspomnienia. Mam poukladane zycie, fajne acz trudne dzieci, pracę, dom, męża. Mam dobre relacje z rodzicami, z ojcem poprawne. Nie mam mu nic bezpośrednio za źle, jestem tylko zszokowana, że aż TAK bardzo zryl mi psychikę. Poza tym cierpię na depresję, od lat. Ojciec też.
  • eliksir_czarodziejski 28.06.19, 18:38
    Poza ty
    > m cierpię na depresję, od lat.

    No to chyba już wiesz czemu.

    A dzieci czemu trudne?
  • viki.lektiko 28.06.19, 18:50
    Bo oczywiście powielalam zachowania ojca, co jniestety ukształtowało dzieciaki. Teraz są prawie nastolatkami, ja przejrzałam na oczy, niestety jest już za późno. Sorry, ze truje ale mam takiego dola...nienawidze siebie, to wkurzajace uczucie. Do tego gadam jak 15 latka.zenada
  • pade 28.06.19, 19:31
    Nie jest za późno. Wróć z powrotem na terapię.
    Musisz niestety wrócić do tych wspomnień, wypowiedzieć je na głos, poczuć z powrotem emocje z nimi związane, pozwolić im wydostać się i przeminąć. Inaczej wciąż będziesz miała depresję.

    --
    "> Mogłabyś używać dużych liter Minnie? Ciężko się Ciebie czyta.
    > nie. poradzilas sobie z czytaniem , to poradzisz se znowu. a jak ci sie nie podoba mój styl to mnie nie czytaj. i nie zawracaj głowy. to watek o finansach. uprzejmie spłyń proszę trolować gdzie indziej. Minnie z forum Savoir Vivre"
  • viki.lektiko 27.06.19, 21:18
    Fajnie, że komuś chciało się odpowiedzieć...Dzięki. To pozbycie się wisiorka daje mi do myslenia...Chyba czekam na jego...śmierć...ojciec jest starsza osoba. Kocham ojca ale on się z nikim nie liczy. Jestem jakimś potworem.
  • bazia8 27.06.19, 21:29
    Niewiele napisałaś o ojcu, ale aż mi skóra cierpnie.
    Ofiara nie jest potworem.
    Ściskam.

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • viki.lektiko 27.06.19, 21:33
    Nie jest tak, że chciał mnie skrzywdzić. On sam miał trudne dzieciństwo.
  • bazia8 27.06.19, 21:45
    Był krzywdzony i przeniósł schemat na Ciebie.


    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • eliksir_czarodziejski 28.06.19, 07:13
    Nie chciał Ciebie krzywdzić, ale robił to latami, prawda? Przez lata naprawdę można mieć momenty kiedy człowiek sam siebie pyta co właściwie robi i może poszukać informacji, pomocy. Twój ojciec tego nie zrobił. Wolał upuszczać sobie ciśnienie wyzywając się na Tobie.
  • barbibarbi 27.06.19, 22:25
    Obawiam się, że śmierć też nie rozwiąże problemu. Mnie pomaga myślenie, że po prostu miałam pecha i takiego ojca, to nie moja wina. I tak wiele od życia dostałam, nie narzekam, można mieć gorzej, a ja akurat dostałam od losu dużo dobrego i pierdzielnietego ojca, trudno.
  • asfiksja 27.06.19, 23:09
    Polecam książkę "Toksyczni rodzice", stare, ale jare. I optymistyczne - bo autorka twierdzi, że większość rzeczy jest do przerobienia samodzielnie, bez profesjonalnego terapeuty. Z wyjątkiem hardkorów typu molestowanie seksualne.
  • viki.lektiko 28.06.19, 06:33
    Na pewno przeczytam, dziękuję. Właśnie chodzi mi o samodzielne spotkanie się z tym.
  • viki.lektiko 28.06.19, 06:34
    Spotkanie=uporanie Pisze z telefonu.
  • szalona-matematyczka 27.06.19, 23:09
    Mysle ze nie bez powodu te wspomnienia dopiero teraz wyszly z niepamieci,teraz, gdy jestes pania w srednim wieku. Poradzic mozna na pewn o bys rozmawiala o tym z osobami, ktore ci uwierza, nie beda tego bagatelizowaly. Pamietaj, ze to.tylko czesc twego zycia, masz.teraz swoje, dorosle zycie, pewnie tez dobre momenty w swoim zyciu (i to mimo takiego ojca).
  • viki.lektiko 28.06.19, 06:38
    Dziękuję.
  • summerland 27.06.19, 23:13
    Mialam tak samo! Moj ojciec juz nie zyje wiec tym bardziej czuje sie nie w porzadku mowic o nim niepochlebnie.
  • summerland 27.06.19, 23:21
    Tez chcialabym z kims porozmawiac, kiedys probowalam z kuzynka ze strony ojca ale ona jest bardzo lojalna w stosunku do rodziny wiec chyba by myslala, ze oczerniam mojego ojca.
  • summerland 27.06.19, 23:23
    Mi bardzo szkoda jeat mojej mamy, ktora tez juz nie zyje, cale zycie znosila trudny charakter ojca, pod koniec zycia miala juz chyba tego dosyc ale byla od niego uzalezniona crying
  • iimpala 27.06.19, 23:25
    >I co ja mam teraz z tym zrobić?

    wyjechać. Skoro przez lata pobytu poza rodzinnym miastem, jakos ci to nie dokuczało.
    Problem z doopy (blisko 50-letniej osoby).
  • fragile_f 27.06.19, 23:33
    Takie złe wspomnienia najczęściej manifestują się w życiu tak czy siak. Czasami mogą nawet dawać objawy somatyczne. I nie, nie jest to problem z dupy, tylko bardzo ważna sprawa.

    --
    Fragile
  • iimpala 28.06.19, 00:17
    tiaaa....
    moj ojciec był uprzejmy kopnąć mnie (m.in., matkę i brata też) w tyłek, kiedy mialam 3 lata.
    Nie opiekawał się mna zupełnie, nie płacił alimentów matce (FA nie było) = musiała zapieprzać na 2-3 etaty w celu utrzmania dzieci i siebie.
    Powinnam juz dawno wisiec na drzewie, z tej rozpaczy (za utraconym tatusiem....i mamusią, w rezultacie)
  • fragile_f 28.06.19, 00:47
    Miałas strasznie ciężko, współczuję sad co nie zmienia faktu, że powinnaś to przepracować, bo jak widać w powyższych postach - cały czas trzymasz w sobie ten ból i smutek. Odreagowujesz go na innych, twierdząc że mają "problemy z doopy" - a tak naprawdę wyrażasz w taki pokraczny (bo inaczej nie umiesz, nikt Cię tego nie nauczył) sposób swoją własną złość.

    --
    Fragile
  • iimpala 28.06.19, 03:40
    ha ha...
    prosze, nie rozśmieszaj mnie bo mi sie zajady porobia....
    Masz jakąś prywatną kozetkę, na ktorą "zapraszasz"?
    Ojca, którego nie znam, mam dokladnie w doopie. Nawet nie wiem co to znaczy "ojciec". I nie mam zamiaru zgłebiac.
    mam dziesiąt lat, dorosłe (racujace już) dzieci a moj ojciec gryzie ziemie od kiludziesieciu lat. Zmarl przedwcześnie z powodu chlania i palenia,. Nie tęsknię za nim i nie brak mi go, teraz szczególnie.
    ps. "miałam ciężko'? Znalam życie "bez ojca", dla mnie ono właśnie było normalne.Durnowato-psychologiczno-pokrętne twoje wywody są. Nie mam bólu i smutku "po ojcu' albowiem nie doświadczyłam ani jego obecnosci, ani jego braku.
    Nie mam żadnej złości...
    amatorsko-idiotyczne wywody pseudoterapetki
  • fragile_f 28.06.19, 03:51
    Zastanawiałam się, co Ci odpisać, ale chyba nie ma sensu, bo żyjesz w ciężkim wyparciu. Jeśli nie widzisz w swoich postach złości, to chyba jest to dla Ciebie stan naturalny, do którego po prostu dążysz. Za to dla obiektywnego obserwatora - ewidentnie masz problem z nieprzepracowanymi negatywnymi emocjami (vide - atak na autorkę, która wg. Ciebie "miała lepiej", bo chociaż miała ojca).

    --
    Fragile
  • fragile_f 28.06.19, 04:08
    Ok, uzyłam wyszukiwarki.

    Jesteś dzieckiem z rodziny alkoholowej (rodzice zmarli z przepicia, więc nie była to opcja pt. "kieliszek wina do obiadu"), znająć życie była też przemoc, a na pewno byłaś skrajnie zaniedbywana (historia o samotnej podróży pociągiem była straszna i bardzo Ci współczuję tych przeżyć). Masz za sobą p o t w o r n e dzieciństwo, ale żyjesz w totalnym zaprzeczeniu, wyśmiewasz się z terapii (która pomogła milionom ludzi wyjść z podobnego szamba), a z Twoich postów wylewa się ogrom bólu, gniewu i żalu. Obrażanie innych i pisanie im, że ich problemy są błahe, nie spowoduje, że poczujesz ulgę. Tylko przepracowanie tego gigantycznego ciężaru, który niesiesz na swoich barkach może Ci to dać.

    Pisze zupełnie serio: znajdź grupę wsparcia dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Zadbaj o siebie.

    --
    Fragile
  • rosapulchra-0 28.06.19, 07:45
    Popieram.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • katja.katja 28.06.19, 08:06
    Znałam podobną osobę, może tylko, że nie wyśmiewała się z innych, ale zaprzeczała faktom, a parszywe zachowanie ojca tłumaczyła "A cóż mu zrobisz" albo np. gdy wyleciał za picie z kolejnej pracy zamiast go opieprzyć śmiała się z tego bo był tam pewien faktycznie zabawny element. Jest w podobnym wieku co autorka i wszystko się załamało, prawdopodobnie będzie szpital.
    I do końca wybiela ojca, że niby taki dobry bo widząc ją na skraju załamania "widać, że się martwi o mnie" (mieszkają w jednym domu i bez niej nie ugotowałby nawet ziemniaków, nie mówiąc o załatwieniu jakiś spraw formalnych czy posprzątaniu). Nie wytrzymałam i powiedziałam, że boi się, że ona j...bnie i straci "żywiciela/opieracza/gotowacza" itd.
    Obawiam się, że nie skończy to się dobrze.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • viki.lektiko 28.06.19, 06:28
    Ja też nie miałam złości, i też było u mnie zawsze wszystko w porządku. I też krytykowalam takie rizkminiania. A teraz to wszystko spadło na mnie jak grom z jasnego nieba.
  • viki.lektiko 28.06.19, 06:30
    Kochana, wyjechałam, zmieniłam nazwisko, wymazalam wszystko z pamięci. Mimo tego dopadło mnie.
  • eliksir_czarodziejski 28.06.19, 07:07
    Bo takich rzeczy nie da się wymazać z pamięci, trzeba je sobie przypomnieć i ponazywac. Powiedzieć samemu sobie że to było zle i że tak i tak się czułaś.
  • eliksir_czarodziejski 28.06.19, 07:07
    iimpala napisała:

    > >I co ja mam teraz z tym zrobić?
    >
    > wyjechać. Skoro przez lata pobytu poza rodzinnym miastem, jakos ci to nie dokuc
    > zało.
    > Problem z doopy (blisko 50-letniej osoby).

    Durny, płytki komentarz osoby która g... wie.
  • eliksir_czarodziejski 28.06.19, 07:02
    Samo to że masz prawo i możesz na spokojnie przyjrzeć się swoim wspomnieniom i wydarzeniom z dzieciństwa i ponazywac rzeczy po imieniu jest terapeutyczne. Bez pierdole w stylu że tata na pewno Cię kochał itp
  • eliksir_czarodziejski 28.06.19, 07:04
    Przepraszam, miało być "bez pierdow" choć "bez pie..olenia" też pasuje😉
  • quelquechose 28.06.19, 09:20
    Terapia u kogos sensownego pewnie by nie zaszkodzila, z calą pewnością, skoro wspomnienia wróciły, dojrzałaś już, żeby sobie z nimi poradzić. Uznaj to za szanse na rozwój tongue_out
    Ja mogę polecić Byron Katie i jej pracę: thework.com/sites/polski/ jeśli nie chcesz spróbować sama. To bardzo mądra kobieta, która znalazła metodę na pracę z emocjami, przekonaniami itp.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • viki.lektiko 28.06.19, 18:42
    Dzięki, przejrzałam recenzję. Ciekawe podejście tej kobitki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka