Dodaj do ulubionych

Wolontariat

28.06.19, 14:36
W jaki sposób Wasze dzieci realizowały / realizują wolontariat? Pytam z czystej ciekawości. Jakieś kółka szkolne? NGOsy? Jakiego rodzaju pracę wykonywały?


--
Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
Edytor zaawansowany
  • slonko1335 28.06.19, 14:41
    Moja córka ma finały wośp(nie wiem jeszcze ile będzie wymagała szkoła tych finałów), w wakacje będzie wolontariuszem na hipoterapii z czego dostanie zaświadczenie. Ma tez możliwość brać udział przy organizacji różnych imprez charytatywnych-sportowych. W szkole dotychczas nie było klas 8 więc nie potrafili się określić jak to ma wyglądać konkretnie.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • dzikka 28.06.19, 14:44
    Moja znalazła sobie fundację (obszar edukacyjny). Pracowała w soboty, ok 5-6 godz. I nie każda sobota, co miesiąc ustalała grafik, bo czasami miała zawody sportowe itd. Czasami 3 soboty w m-cu, czasami 1. Zakres obowiązków to sprawy organizacyjne, asystowanie wykładowcom itp. Zdarzały się czasem zajęcia w tygodniu ale to bardzo rzadko.
  • biala_ladecka 28.06.19, 14:52
    Hmmm… brzmi poważnie, jaki miała mniej więcej zakres "obowiązków"? I w jakim wieku córka?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • dzikka 28.06.19, 15:11
    15, obowiązki to dostarczenie materiałów potrzebnych do zajęć, sprawdzanie list obecności, kierowanie do odpowiednich sal, ogólnie udzielanie wszelkich informacji, pomoc w czasie wykładów i tutaj wykonywanie poleceń prowadzącego. Nic skomplikowanego ale czasem, przy bardzo licznych grupach dość pracochłonnesmile
  • biala_ladecka 28.06.19, 15:16
    Fajnie, ciekawie i odpowiedzialnie, to w PL?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • dzikka 28.06.19, 15:28
    tak, sama sobie znalazła w zeszłym roku, pozałatwiała i nie zamierza rezygnowaćsmile Zobaczymy jak będzie bo od września nowa szkoła, nowe wyzwaniasmile
  • zlosliwebydle 28.06.19, 14:52
    Harcerstwo - wystarczy sama przynależność do organizacji harcerskiej.
    Caritas - pilnowanie koszy w marketach, do których wrzucano produkty przed świętami, i rozdawanie ulotek przy wejściu do marketu i przed linią kas.
    Schronisko - wyprowadzanie psów.
    Stadnina - hipoterapia (nie sama terapia, tylko oporządzanie konia)
    Świetlica środowiskowa - pomoc w odrabianiu lekcji, gra w planszówki i takie tam.
  • kurt.wallander 28.06.19, 18:56
    zlosliwebydle napisała:

    > Harcerstwo - wystarczy sama przynależność do organizacji harcerskiej.
    > Caritas - pilnowanie koszy w marketach, do których wrzucano produkty przed świę
    > tami, i rozdawanie ulotek przy wejściu do marketu i przed linią kas.
    > Schronisko - wyprowadzanie psów.
    > Stadnina - hipoterapia (nie sama terapia, tylko oporządzanie konia)
    > Świetlica środowiskowa - pomoc w odrabianiu lekcji, gra w planszówki i takie ta
    > m.

    I to schronisko oraz stadnina liczyły się do wolontariatu wpisywanego na świadectwie? Przypominam, że ma to być wolontariat na rzecz ludzi.
  • biala_ladecka 28.06.19, 19:03
    Serio? Jest taki wymog?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • kurt.wallander 28.06.19, 20:10
    biala_ladecka napisała:

    > Serio? Jest taki wymog?
    >
    tak
  • mgla_jedwabna 29.06.19, 09:30
    Kurt: hipoterapia to nie jest terapia hipopotamów. Ludzi tam leczą/rehabilitują.
  • kurt.wallander 29.06.19, 09:47
    mgla_jedwabna napisała:

    > Kurt: hipoterapia to nie jest terapia hipopotamów. Ludzi tam leczą/rehabilitują
    > .
    Tak, a w nawiasie jest oporządzanie konia. Czy to jeszcze element hipoterapii czy juz tylko praca w stadninie?
  • 35wcieniu 29.06.19, 10:00
    A oporządzenie konia nie jest aby konieczne żeby przeprowadzać hipoterapię?


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • magia 29.06.19, 10:13
    Fundacja prowadzącą hipoterapię jest zazwyczaj zewnętrzna jednostka, nie częścią stadniny.
    Stadnina udostępnia miejsce, konie, ale nie jest to praca ma rzecz stadniny. Jeśli koń musi być przygotowany (nie zawsze musi bo jeździ na nim zazwyczaj kilkoro pacjentów), bo zaczyna pierwszą godzinę pracy to się to robi, ale po kilku godzinach jazdy z pacjentami on jest już zbyt zmęczony by mógł pracować na rzecz stadniny.
    A kolejnego dnia przed pracą będzie wyczyszczony przez osoba która będzie na nim jeździć.
    Moje dzieci nie mają w umowie zagwarantowamych jazd na koniach. Mają umowę z fundacją która prowadzi hipoterapię i jedyne co mają to koszulki fundacyjne i zaświadczenie że przepracowali ileś godzin. Żadnych ekstra prac w stajni z tytułu umowy oficjalnie lub nie nie wykonują.
  • slonko1335 29.06.19, 10:25
    Konie terapeutyczne raczej rzadko są własnością stadniny. To zwykle osobny podmiot lub prywatny właściciel który za boks dla konia w stadninie płaci "czynsz".

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • kurt.wallander 29.06.19, 11:03
    Ok, przekonałyście mnie.

    Ale schronisko dla psów już nie pasuje, przyznacie.
  • slonko1335 29.06.19, 11:09
    No nie pasuje. Moją akurat tez najbardziej tozy rajcuja (u nas nie można pomagać w schronisku dzieciom). Cóż zakładam ze wosp jej zalicza a w tozie pokarmi o ponianczy kotki w ramach satysfakcji.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • rozalia_olaboga 29.06.19, 17:56
    Skąd jesteś? Znam fajne schronisko pod Warszawa, gdzie wolontariuszami są dzieci / młodzież, jeśli by was interesowało.
  • slonko1335 29.06.19, 19:09
    My ze Szczecina. U nas na dorosłych wolontariuszy jest nabor jak rekrutacja. Nikt z ulicy sobie nie przyjdzie i psa nie wyprowadzi. Tylko toz i fundacje wchodzą w grę.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • rozalia_olaboga 29.06.19, 22:41
    Nie no, to "moje" schronisko też z ulicy nikogo nie bierze, ale widzę, że przyjmują też starsze dzieci i młodzież. Są dni otwarte i kursy dla kandydatów, to chyba normalne. Ale to i tak pod Warszawą...
  • una_mujer 30.06.19, 19:11
    To ja się piszę, gdzie to? Większość schronisk akceptuje tylko osoby pełnoletnie.
  • rozalia_olaboga 30.06.19, 21:48
    Schronisko w Korabiewicach. To niedaleko Zyrardowa.
    Mam nadzieję że nie wprowadzam w błąd... Widziałam na pewno wiele postów na FB z wolontariuszką Sarą, mocno nieletnią, i innymi malolatami.
  • una_mujer 30.06.19, 23:40
    Dzięki!!!!
  • magia 30.06.19, 20:01
    Ja też chętnie o ile to od zachodniej albo północnej strony Wawy
  • rozalia_olaboga 30.06.19, 21:49
    Akurat zupełnie z drugiej strony, południowy wschód bardziej sad
  • magia 30.06.19, 22:07
    Rzeczywiście. No trudno. Na razie na brak zajęcia dziś iaki nie narzekają smile
  • triss_merigold6 28.06.19, 15:01
    Harcerstwo, w ramach tego finały WOŚP; pomoc w klubie sportowym np. przy zawodach i egzaminach; trochę wolonatriatu szkolnego.
  • kitka20061 28.06.19, 15:05
    A ile trzeba mieć godzin tego wolontariatu, żeby dostać max. ilość punktów? U nas w szkole WOŚP możliwy dopiero od 8 klasy
    (czyli tylko raz)
  • slonko1335 28.06.19, 15:05
    zależy od szkoły

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • triss_merigold6 28.06.19, 15:07
    Zależy od szkoły.
  • tol8 28.06.19, 15:09
    Szlachetna Paczka jako wolontariusz. Wystarczyły umowy z trzech lat wstecz- wolontariusz wspomagający pracuje od września do grudnia, łącznie koło dwudziestu godzin.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • ari_elkaa 12.07.19, 12:25
    Szlachetna Paczka ma zdecydowaną zaletę że można się zaangażować w jej działania niemal w dowolnym miejscu w Polsce. Natomiast w dużych miastach ta sama organizacja prowadzi projekt Akademia Przyszłości - wolontariat polega na spotkaniach raz w tygodniu 1 na 1 z dzieckiem, które potrzebuje jakiegoś wsparcia.
  • indra2 28.06.19, 15:09
    Mój w świetlicy szkolnej. 15h
  • joanna05 28.06.19, 15:18
    Starszy - kilka lat temu - brał udział w zbiórce WOŚP-owej. Młodszy, tegoroczny absolwent gimnazjum - szkoła zorganizowała im kurs pierwszej pomocy, a potem, pod koniec 3 klasy, prowadzili warsztaty dla młodszych kolegów. Super, pomysł fajny, no i cały rocznik zdobył te nieszczęsne punkty bez problemu. Ale jakby szkoła nie pomogła - sama zorganizowałabym mu współpracę dla fundacji na rzecz dzieci i zdobyła zaświadczenie.
  • dzikka 28.06.19, 16:05
    A dlaczego Ty byś zorganizowała?
  • joanna05 28.06.19, 18:52
    dzikka napisała:

    > A dlaczego Ty byś zorganizowała?
    A czemu nie? Żeby miał te 3 punkty, oczywiście. Skoro może je w miarę łatwo zdobyć, to byłoby głupotą się o nie nie postarać. Przy okazji popracowałby społecznie (znalazłabym coś, co popieram ideologicznie na pewno), też fajnie, choć oczywiście to tu wtórna sprawa. Nikt nie udaje przecież, że ten wolontariat jest po coś innego niż punkty dodatkowe.
  • dzikka 29.06.19, 01:42
    Głupotą jest to, że o te punkty starają się rodzice a nie dzieci. I nie każdy "odwala" wolontariat dla punktów.
  • dorotkamaskotka 29.06.19, 09:29
    dzikka napisała:

    > Głupotą jest to, że o te punkty starają się rodzice a nie dzieci. I nie każdy "
    > odwala" wolontariat dla punktów.
    Głupotą jest pisać takie głupoty. Głupotą też jest zostawić dziecko samo sobie i nie interesować się. Jasno pokazują to wątki o rekrutacjibig_grin
  • dzikka 29.06.19, 09:46
    Mówimy i ludziach, którzy za 3-4 lata odbiorą dowód osobisty a nie o 5 latkach. I głupotą jest pisanie takich rzeczy. Tu nie chodzi o zostawienie dziecka samego sobie i braku zainteresowania. Chodzi o niezałatwianie za niego wszystkiego. Ale u nas to takie typowe, mamusie wypełniają wnioski, biegają z dokumentami, pilnują terminów, liczą punkty, załatwiają wolontariat itp. I potem słyszę: gdyby moje dziecko było takie zaradne i samodzielnie jak twoje, to ja bym nie musiała. Tylko moje nie stało się zaradne nagle, to długotrwały proces.
  • droch 01.07.19, 00:42
    Bo, prawdę powiedziawszy, młodzieniec do 18 jest (prawie) ubezwłasnowolniony.
  • slonko1335 29.06.19, 19:13
    Bo ma możliwość. Dziwne pytanie. Mamy kumpla będącego prezesem fundacji który często potrzebuje wolontariuszy do charytatywnych eventow. Mamy to przed dzieckiem specjalnie ukrywać żeby samo po fundacja chodziło i szukalo? Po co?

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • mildenhurst 28.06.19, 15:21
    O kurczę muszę swojego zmusić bo dodatkowych punktów nie złapie.
  • joanna05 28.06.19, 15:32
    Ale po co zmuszać?
    To jedne z najłatwiejszych do zdobycia punktów przecież. Jeśli będzie mu zależało na dostaniu się do wymarzonej szkoły, to nie trzeba zmuszać - sam powinien załapać, że warto.
  • mildenhurst 28.06.19, 15:47
    Sam, a mama tworzy wątek.
  • biala_ladecka 28.06.19, 15:54
    He, he kulą w płot.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • mildenhurst 28.06.19, 16:03
    Załóżmy, że w ogóle nie łączylaś wolontariatu z punktami, załóżmy. Odpowiedzi jednak pokazały konkret stąd mój wpis. Głupio by było gdyby mój syn nie dostał się do wymarzonej szkoły bo po godzinach nie czesał koni czy zbierał w markecie makaronu.
  • triss_merigold6 28.06.19, 16:05
    Nie pozwoliłabym dziecku marnować czasu na wolontariat w stajni czy schronisku.
  • zlosliwebydle 28.06.19, 16:15
    Dlaczego marnowanie czasu? Akurat to dziecko kocha konie i psy, jest wegetarianką, urządza zbiórki i akcje na rzecz zwierząt.
    A przy okazji ma aktywność na świeżym powietrzu big_grin
  • triss_merigold6 28.06.19, 16:18
    Bo stajnie Januszy biznesu od lat żerują na nieodpłatnej pracy dziewczynek zakochanych w konikach. Jeżdżę konno od ponad 20 lat, naprawdę sporo stajni w Polsce widziałam i do nielicznych puściłabym własne dzieci.
  • biala_ladecka 28.06.19, 16:24
    I to też budzi moją wątpliwość. Wykorzystywanie dzieci do mało istotnych robót typu zbieranie śmieci, stanie przy koszach ze zbiórkami itp. Ja rozumiem, że ktoś to musi robić, ale w tej sytuacji, faktycznie poza punktami ten dzieciak nic z wolontariatu nie wynosi.
    U mnie w sklepie jakiś czas temu była zbiórka żywności. Siedziało dwóch młodzianków z telefonami w rękach i tak siedzieli i tyle. O to chodziło?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • qs.ibidem 28.06.19, 16:17
    Nawet gdyby chciał i lubił?
  • triss_merigold6 28.06.19, 16:22
    Bez przesady, nie widzę powodów, dla których moje dzieci miałyby wspierać koński biznes Januszy, którym żal kasy na pomoc do stajni i weterynarza. Jak również nie widzę powodów, dla których miałyby pomagać w schroniskowym biznesie różnych fundacyjek oraz zajmować się zwierzętami, z których przynajmniej połowa powinna być uśpiona zamiast trzymana latami.
  • lena2222 29.06.19, 11:40
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie pozwoliłabym dziecku marnować czasu na wolontariat w stajni czy schronisku.
    >
    Moje by zapłaciło żeby iść do stajni.
  • biala_ladecka 28.06.19, 16:18
    Nie, nie łączyłam, bo to nie moja brocha. Przy okazji wątków rekrutacyjnych często przewija się temat wolontariatu. Mowa o dzieciach 12-13-14-15 letnich. Jestem ciekawa, jakie prace wykonują osoby w tak młodym wieku. Wychodzę z założenia, że wolontariat powinien, jakby to powiedzieć, ubogacać obie strony. Dla mnie regularny wolontariat, a o takim mówimy w przypadku tych nieszczęsnych punktów = robię coś w celu zebrania niezbędnych doświadczeń. Punktowanie takich postaw nie budzi wątpliwości natury moralnej, a takie też się często pojawiały. Wolontariat o jakim pisała wyżej dzikka wpisuje się właśnie w ten schemat. Dziewczyna poświęca sporo czasu, ma odpowiedzialne, jak na swój wiek zadania, jednocześnie jej praca nosi znamiona jakiegoś rozwoju osobistego, podnoszenia kompetencji, które mogą mieć znaczenie w ocenieniu jej, jako kandydatki do szkoły średniej.
    I żeby była pełna jasność, nie mam nic przeciwko czesaniu koni i bardzo się cieszę, jeżeli dzieciaki czerpią z tego satysfakcję, jednak cała akcja z punktami chyba faktycznie trochę wypaczyła ideę. I osobiście nie dziwię się rodzicom, którzy o te punkty zadbali. Takie karty wyłożono im na stół więc grają.


    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • slonko1335 28.06.19, 18:19
    13-latka przy biegu charytatywnym może pakować i wydawać pakiety startowe. Rozdawać ulotki i gadżety czy balony które trzeba nadmuchowe lub napełnić helem, kwestowac, oznaczać trasę, wydawać wodę, kierować ludzi do różnych punktów. Przy hipoterapii pmagac dziecku nakarmić konia, pogłaskać konia, uczesac, przytrzymać konia gdy terapeuta wykonuje ćwiczenie z dzieckiem, oprowadza na koniu, przynieść schodki, osiodlac konia, posprzatac po nim a potem na nim pojeździćwink na wosp to wiadomo co robi.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • droch 01.07.19, 00:44
    Przecież to wszystko, co wymieniłaś, jest regularna praca, za które należy się wynagrodzenie...
  • triss_merigold6 01.07.19, 06:55
    To dokładnie mam na myśli, mówiąc o końskim biznesie różnych Januszy, którzy nie mają ciśnienia na zatrudnienie ludzi normalnie, bo zawsze znajdą się empatyczne dziewczynki z głupimi matkami.
  • slonko1335 01.07.19, 07:13
    na imprezie charytatywnej?

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • aaa-aaa-pl 28.06.19, 18:44
    Ten wolontariat to tylko dla zdobycia punktów dzieciaki czynią?
  • yuka12 28.06.19, 18:53
    Moja córka np. chce pomagać w wolnym czasie tam, gdzie i ja pomagam. Bez zdobywania punktów w rekrutacji 😀. A ja jej kibicuję. Znam miejsce i ludzi, może tam zdobyć trochę wiedzy, umiejętność pracy z różnymi ludźmi i podstawy obsługi klienta. Przyda się później.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • joanna05 28.06.19, 19:05
    No rozmawiamy przecież o narzuconym przez system szkolny obowiązku wolontariatu, nagradzanym tak pożądanymi punktami, a nie o tym, jak to nasze dzieci mają dobre serduszka smile
    To znaczy, niektóre na pewno mają, ale to nie ma nic wspólnego z 3 punktami do rekrutacji wink
  • yuka12 28.06.19, 20:34
    Pytanie było o realizację wolontariatu. Toteż odpowiedziałam. Poza tym wolontariat ma mało wspólnego z dobrym serduszkiem, a dużo z realną chęcią pomocy bez patrzenia na własne korzyści finansowe (bo inne korzyści są po drodze). Dobre serduszko może być jakimś początkiem, ale na samym dobrym serduszku daleko się nie zajedzie 😀.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • dzikka 29.06.19, 01:44
    No właśnie na to wygląda, są jednak wyjątki, które robią to z innych pobudek. Niestety ich jak na lekarstwosad
  • magia 28.06.19, 18:46
    Hipoterapia - przygotowywane koni, oprowadzanie dzieci, pomoc instruktorowi w razie potrzeby.
    Pomaganie przy organizacji czasu dzieciom na półkoloniach - prowadzenie zabaw, sprzątanie, odpowiadanie na setki pytań maluchów.
  • amast 28.06.19, 19:20
    Mój syn w gimnazjum (jakiś czas temu to było) podczas religii siedział na korytarzu i czytał książkę, przechodziła akurat obok pedagożka/pani pedagog ( wink ) i zgarnęła go na zasadzie "jak się nudzisz to może byś mi pomógł". I tak mu zostało na 3 lata. Na koniec gimnazjum dostał zaświadczenie o "pracy na rzecz szkoły" czy coś takiego. Zupełnie znienacka, bo syn ani nie oczekiwał ani się nie spodziewał.
  • roks30 28.06.19, 21:45
    Co mają zrobić dzieci mieszkające na wsi, gdzie nie ma możliwości zadnego wolontariatu, a do miasta nie ma ich kto dowozić? Serio pytam
  • triss_merigold6 28.06.19, 21:49
    Szkoła powinna organizować, jest coś takiego jak wolontariat szkolny.
  • biala_ladecka 28.06.19, 22:19
    Na trzy znane mi z bliska szkoły podstawowe, w dwóch wolontariat to szkolne koło caritas. Zonk.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • indra2 28.06.19, 22:26
    A w świetlicy szkolnej nie ma możliwości? Mój pomagał odrabiać lekcje młodszym dzieciom, grał w jakieś gry itp
  • roks30 28.06.19, 22:46
    Szkola nie prowadzi żadnego wolontariatu, a świetlica jest tylko do godziny 14:30, kiedy kończą lekcje. Dlatego uważam, że punkty za wolontariat powinny być zlikwidowane, ponieważ dzieci z wiejskich szkół nie mają zwyczajnie gdzie ich zdobyć.
  • triss_merigold6 28.06.19, 22:49
    Foch do organu prowadzącego.
  • roks30 28.06.19, 22:56
    To nie foch, bo mój jest dopiero w 2 klasie. Niedawno rozmawiałam ze znajoma, która właśnie opowiadała o cyrkach z wolontariatem i tak się zaczęłam zastanawiac, że to nie fair w stosunku do wiejskich dzieci, które nie mają takich możliwości, ale również chciałyby się dostać do dobrego liceum w dużym mieście.
  • biala_ladecka 28.06.19, 23:04
    Tez uwazam, ze to bardzo niesprawiedliwe. Polska edukacja kolejny raz dowodzi, ze ma w nosie realne wyrownywanie szans.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • ga-ti 29.06.19, 01:31
    Jeśli pominiemy niewygodny fakt robienia czegoś w założeniu dobroczynnie i jednocześnie oczekiwanie za to gratyfikacji, to pomysł z punktami za wolontariat nie jest zły, może być to farma docenienia dzieciaka, jego wysiłków, zaangażowania, pracy dla innych, także pokazanie nowej szkole, że dziecko robi coś ponad narzucone obowiązki, ma jakieś zainteresowania. Ale w momencie, gdy zrobił się wyścig o 3 punkty, doprowadzono założenia wolontariatu do farsy i punkty straciły swoją 'moc'. Zamiast nagrodzić zaangażowane dzieciaki to ukarano te, które nie miały możliwości wykazać się aktywnością. Cyrk, podobny do tego z wyścigiem o pasek, tylko śmiać się nie ma z czego uncertain
  • dzikka 29.06.19, 01:49
    Niekoniecznie , to punkty za pracę na rzecz społeczności lub szkoły. Zaradny dzieciak pójdzie choćby do sołtysa i coś sobie załatwi. Najłatwiej powiedzieć "niedasię"
  • kouda 29.06.19, 05:00
    Nieprawda, znam gminne szkoły, fakt to blisko miasta, a tzw wies to już sypialnia, ale sa tez wiejskie, gdzie młodzież ma wiecej atrakcji i możliwości i bardziej indywidualne traktowanie niż w przeładowanych osiedlowkach
    Znane mi wiejskie dzieci dostały pod nos akcje i warsztaty a pozniej wpisy z caritasu - jednorazowa akcja, co mnie z kolei nie bardzo zachwyciło, bo moje z największej szkoły musiało się wystarać samo i to byl papierek za 6 lat ciężkiej całorocznej pracy na rzecz wopru
    Staraja się o miejsca w tych samych szkołach
  • kouda 29.06.19, 05:02
    Z największej w mieście szkoły - zjadło mi - samo musiało, szkoła palcem nie kiwnęła
  • biala_ladecka 29.06.19, 10:48
    Twoja historia tylko dowodzi, ze akcja z punktami za wolontariat to farsa. W liceum mialam kolezanke ze wsi i ona w czerwcu po szkole pedem leciala do domu bo wykopki, w lipcu zniwa, potem cos tam. Generalnie strasznie dziewczynie wspolczulismy, kilka razy nawet zajechalismy do niej na te wykopki, bo roboty mieli mase. Serio? Miala jeszcze po nocach "zalatwiac" sobie wolontariat? A musiala sie w rekrutacji zmierzyc z nami - miastowymi. Nie oceniaj sytuacji z puntu widzenia wiejskiej sypialni, z ktorej rano kazdy SUVem wyrusza do miasta po drodze siorbiac sojowe latte.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • turzyca 29.06.19, 11:12
    >gdzie nie ma możliwości zadnego wolontariatu,

    Nie ma żadnych sąsiadek-staruszek, którym trzeba śnieg odgadnąć, węgla czy drewna nanieść, skosić, zgrabić?
    Nie ma żadnych samotnych matek, które potrzebują czasem opieki do dziecka?
    Nie ma młodszych kolegów, którzy sobie nie radzą z nauką?
    Nie ma biblioteki szkolnej, gdzie można pomóc w prowadzeniu kartoteki czy porządkowaniu książek?
    Nie ma grupy przedszkolnej/zerówkowej, gdzie można czytać na głos?

    To chyba bardzo specyficzna wieś, w życiu takiej nie widziałam.

    Właśnie po to są punkty za wolontariat, żeby ludzie czuli się zmobilizowani do rozejrzenia się po okolicy i zastanowienia się, czy gdzieś nie trzeba pomocy. A potem zorganizowali tę pomoc.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • biala_ladecka 29.06.19, 11:15
    I ta staruszka wystawi zaswiadczenie?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • rozalia_olaboga 29.06.19, 18:01
    Staruszka nie, ale może sołtys by wystawił?
  • kouda 30.06.19, 06:51
    Sołtys, mops, gmina, proboszcz nawet - przy odrobinie dobrej woli papier da się załatwić chyba w takiej sytuacji?
  • triss_merigold6 29.06.19, 11:48
    Ktoś musi dac za to kwit.
  • ga-ti 29.06.19, 01:21
    Harcerstwo, od 3 klasy (drugie od 1, więc tych lat do 8 klasy się nazbiera). Właściwie trudno to nazwać wolontariatem, ale się liczy. Koleżanki córka chodziła w 8 klasie do przedszkola, by pomagać i bawić się z dziećmi, ile godzin to nie wiem, systematycznie przez rok.
  • kretka42 29.06.19, 18:12
    Nam powiedzieli w szkole, że harcerstwa nie liczą
  • dorotkamaskotka 29.06.19, 19:41
    A nam w szkole mówili, że punkty za wolontariat dostaną tylko członkowie kółka. Udzielanie się w różnych akcjach typu przynieść ubrania dla dzieci z Lasek lub przyniesienie książek dla szpitala, albo karmy, koców i misek dla piesków itp nie liczyły się do wolontariatu. Tylko przynależność do kółka.
    Ewidentnie panuje dowolność interpretacji przez szkoły.
  • kouda 30.06.19, 06:53
    kretka42 napisał(a):

    > Nam powiedzieli w szkole, że harcerstwa nie liczą

    No bo harcerstwo imho wolontariatem nie jest, chyba ze ktoś społecznie zuszki prowadzi, to ze w statutach maja zapisane miły bądź i pomocny nie czyni z nich wolontariuszy
  • zlosliwebydle 30.06.19, 07:36
    U nas harcerze obstawiają mnóstwo akcji typu sprzątanie lasu, służba porządkowa na pielgrzymce, atrakcje dla dzieci podczas festynów, a nastolatki niemal zawsze prowadzą zajęcia dla młodszych, pomagając kadrze. Wolontariat wpisany jest w metodę harcerską...
  • kouda 30.06.19, 06:50
    Tego rodzaju wolontariatu nie rozumiem - szczerze powiem. Dzieci potrzebujące nie sa, a w przedszkolu powinny mieć zapewnione zajecia z profesjonalna kadra, a nie dobrodziejami
  • roks30 30.06.19, 08:06
    Ciekawe co by było jakby się przedszkolakowi coś stało pod opieką tegoż wolontariusza?
  • turzyca 30.06.19, 08:11
    >Dzieci potrzebujące nie sa, a w przedszkolu powinny mieć zapewnione zajecia z profesjonalna kadra, a nie dobrodziejami.

    Znajoma przedszkolanka zaprasza do czytania na głos dzieci z sąsiedniej podstawówki, swoich absolwentów. Mówi, że jak czytają tylko dorośli, to dzieciom wydaje się to trudną, dorosłą sztuką. A jak przychodzi starsze dziecko, które czasem w dodatku czyta nieidealnie, to dzieci są śmielsze podczas nauki, mniej się zrażają niepowodzeniami.

    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • swiezynka77 30.06.19, 09:40
    syn pisał i administrował stronę www dla zaprzyjaźnionej fundacji.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • biala_ladecka 30.06.19, 10:01
    Super, gratulacje dla mlodego zdolnego smile

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka