Dodaj do ulubionych

Tyję 😰

30.06.19, 07:39
Pewnie powinnam dostać jakiegoś kopa z tyłek. Kiedy wydaje mi się że osiągnęłam dno , znowu przybywa kilka kg....Niby nie mam tarczycy , w pakiecie z IO i pcos. Ale w tym zestawie już kiedyś schudłam 40 kg. Wymagało to ode mnie ścisłej diety, terapii psychologicznej i trenera na siłowni. Poddałam się w momencie kiedy ważyłam najmniej, wyglądałam najlepiej, miałam najlepsze wyniki. Nie pogodziłam się z diagnozą syna (ma orzeczona niepełnosprawność, ale jest samodzielny, lubiany przez kolegów ). Kiedy on płacze ja z nim.... Potem że względu na koszty ,stopniowo rezygnowałam ze swoich terapii. Całe życie wlecze się za mną depresja , zaburzenia odżywiania i lękowe. Po tym najgorszym okresie trafiłam do psychiatry. Już wiem, że bez leków nie dam rady. Pomagają też nie myśleć obsesyjnie o jedzeniu. Za chwilę zacznie się terapia u psychologa. Na myśl o powrocie do dietyczki mam odruch wymiotny. Miałam fajna babkę , nie mialam ścisłych dań( za wyjątkiem 2,3 dni w tygodniu). Ale to zYcie z zegarkiem w ręku i mimo wszystko z kartką to udręka (udało mi się ciągnąć to 3 lata). Siłownię gdzieś tam polubiłam. Ale chodziłam bo musiałam. Chyba najgorzej jest z motywacją. Te kilka lat temu po prostu chciałam żeby przez moją otyłość syn i mąż nie byli pozbawieni aktywności. TeraZ jakoś się to udaje mi obejść. Wiem to jest festiwal wymówek. Tak i tym mówią i dietycy i trenerzy i Ci którym udaje się utrzymać dobrą kondycję ( nie pisze o wadze bo szczupłe osoby z kiepskimi wynikami teZ chodziły do mojej dietyczki). Nie wiem czy zostaje mi tylko bariatria? Ale tam przecież też nic człowiek na tacy nie dostaje. Budzę się rano i śniadanie mam ogarniete. To jedyna rzecz, która mi została z dobrych czasów. Reszta to dramat....Nie wiem od czego zacząć...
Edytor zaawansowany
  • majenkir 30.06.19, 08:07
    Spróbuj może intermittent fasting, albo wręcz jeden posiłek dziennie?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • agrypina6 30.06.19, 08:14
    Jeden posiłek dziennie? Cudowna rada dla osoby, która pewnie ciągle je. Puknij się w głowę.
  • takamania 30.06.19, 08:24
    agrypina6 napisała:

    > Jeden posiłek dziennie? Cudowna rada dla osoby, która pewnie ciągle je. Puknij
    > się w głowę.
    Dalamym się pokroić żeby zjeść raz dziennie i potem mieć spokój z tym żarciem. Bo nie ma co się oszukiwać. Tak zaczęłam swoje dorastanie. Wracałam że szkoły i zajalam sie dało ( latami kiepski radziłam sobie z relacjami społecznymi). Czyli schemt utrwalony przez jakieś 35 lat🙁 zazdroszczę ludziom , którzy między posiłkami nie myślą o jedzeniu. A prawda jest taka , że przy diecie ciągle się myśli o jedzeniu. Bo trzeba planować o rozkład makro i zakupy i godziny. Ale bez tego człowiek ma jeszcze gorzej. To jest jakieś błędne koło..
  • agrypina6 30.06.19, 08:29
    Bardzo Ci współczuję. Myślę, że ktoś tu doradzi cis sensownego. Od siebie napiszę, że chyba zmniejszenie żołądka nic nie da, dopóki w głowie sobie nie poustawiasz w temacie jedzenia.
  • vre-sna 30.06.19, 08:37
    Psycholg, dietetyk.
    No po prostu pomoz sobie
  • turzyca 30.06.19, 09:13
    >zazdroszczę ludziom , którzy między posiłkami nie myślą o jedzeniu. A prawda jest taka , że przy diecie ciągle się myśli o jedzeniu

    Dla mnie dieta dr Pape to było właśnie takie idealne rozwiązanie. Trzy duże posiłki, proste zasady. Duża porcja białka i warzyw wieczorem, miałam kilkanaście potraw w stałym repertuarze, robi się na autopilocie, śniadania tak samo - w domu praktycznie zawsze to samo, ale w hotelu bez problemu znajdowałam pasujące menu - a przy obiadach duża dowolność.
    Trzeba zacząć dietę od kolacji, jak się wejdzie w rytm, to potem układ śniadanie, obiad o 12 i kolacja o 18 trzyma się sam, w międzyczasie nie jest się głodnym. A jak się jest, to ma się dozwolone przekąski. I czasem człowiek odkrywa, że wcale nie jest głodny, tylko go coś w środku ssie.
    Snakelilith tutaj często pisze o tej metodzie.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • takamania 30.06.19, 11:29
    turzyca napisała:
    >
    > Dla mnie dieta dr Pape to było właśnie takie idealne rozwiązanie. Trzy duże pos
    > iłki, proste zasady. Duża porcja białka i warzyw wieczorem, miałam kilkanaście
    > e, obiad o 12 i kolacja o 18 trzyma się sam, w międzyczasie nie jest się głodny
    > m. A jak się jest, to ma się dozwolone przekąski. I czasem człowiek odkrywa, ż
    > e wcale nie jest głodny, tylko go coś w środku ssie.
    > Snakelilith tutaj często pisze o tej metodzie.
    >
    Zaczęłam czytać. Brzmi zachęcająco. Tylko chyba musiałby mnie ktoś poprowadzić za rączkę jako dziecko 🤨
  • turzyca 30.06.19, 09:13
    >zazdroszczę ludziom , którzy między posiłkami nie myślą o jedzeniu. A prawda jest taka , że przy diecie ciągle się myśli o jedzeniu

    Dla mnie dieta dr Pape to było właśnie takie idealne rozwiązanie. Trzy duże posiłki, proste zasady. Duża porcja białka i warzyw wieczorem, miałam kilkanaście potraw w stałym repertuarze, robi się na autopilocie, śniadania tak samo - w domu praktycznie zawsze to samo, ale w hotelu bez problemu znajdowałam pasujące menu - a przy obiadach duża dowolność.
    Trzeba zacząć dietę od kolacji, jak się wejdzie w rytm, to potem układ śniadanie, obiad o 12 i kolacja o 18 trzyma się sam, w międzyczasie nie jest się głodnym. A jak się jest, to ma się dozwolone przekąski. I czasem człowiek odkrywa, że wcale nie jest głodny, tylko go coś w środku ssie.
    Snakelilith tutaj często pisze o tej metodzie.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • bistian 30.06.19, 11:42
    turzyca napisała:

    > Trzeba zacząć dietę od kolacji, jak się wejdzie w rytm, to potem układ śniadani
    > e, obiad o 12 i kolacja o 18 trzyma się sam, w międzyczasie nie jest się głodny
    > m. A jak się jest, to ma się dozwolone przekąski. I czasem człowiek odkrywa, ż
    > e wcale nie jest głodny, tylko go coś w środku ssie.

    Również uważam, to jest dobra metoda. Trzeba coś jeść, żeby się nie zapychać głupotami.
    Ja nie mam takich problemów, a mógłbym mieć, bo mam odpowiednie wzorce rodzinne w starym pokoleniu. wink
    Wiem, jak jedzą różni panowie, ci z dużą nadwagą. Po pracy się napychają do późna, a w pracy tak sobie jedzą, dochodzą różne smakołyki i brak opamiętania przy zakupach spożywczych. Dochodzi alkohol i cała otoczka tego. Cały czas coś pichcą, opowiadają o tym, mają rozepchane żołądki, jak worek po kartoflach. Mnie się czasami pytają, czy coś w ogóle jem? smile Albo mówią, że po tym czy po tamtym, długo nie pociągnę.

    Tak więc, dodam od siebie, na zakupy trzeba iść najedzonym i w dobrej formie, wypoczętym, wtedy się kupuje sensowniej.
    Jako uzupełnienie trzeba mieć coś stale pod ręką. Warzywa, choćby sałata i marchewka, pomidory, może ogórki, kalafior, kiszoną kapustę itd. Jeśli się zrobi sałatkę, to człowiek tak nie cierpi, a od odrobiny śmietany w sałatce, też się nie przybiera.

    Zmiana diety musi być już na stałe, nie tylko po to żeby schudnąć.
    Jak mi się jeden z drugim chwali, ile schudł, to tylko się uśmiecham, bo on zaraz nadrobi, obaj to doskonale wiemy.
  • majenkir 01.07.19, 15:23
    agrypina6 napisała:
    > Jeden posiłek dziennie? Cudowna rada dla osoby, która pewnie ciągle je. Puknij
    > się w głowę.


    Czyli nie bo?


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • agrypina6 01.07.19, 17:18
    Bo taka osoba już je jeden posiłek. Ciągły.
  • fabryka.lodow.napatyku 01.07.19, 02:12
    majenkir 30.06.19, 08:07
    Spróbuj może intermittent fasting, albo wręcz jeden posiłek dziennie?

    zgadzam sie, 1-2 posilki dziennie I dieta ketogeniczna, calkowite wyrzucenie wegli.
    Zacznij od niejedzenia sniadan I nie wierz dietetykom.
  • takamania 01.07.19, 07:06
    fabryka.lodow.napatyku nap
    > Zacznij od niejedzenia sniadan I nie wierz dietetykom.
    Biorę leki rano, które wymagają ode mnie posiłku . To nie jest opcja dla mnie.
  • hanusinamama 01.07.19, 13:13
    Głupota...tu nie chdozi o diete na miesiac a o zmiane żywienia na całe zycie...
  • thea19 30.06.19, 08:31
    ale tu chyba kop w tyłek nie pomoże tylko dalej terapia u psychiatry i psychologa. Jeśli to takie ciężkie i sama nie dajesz rady, to żadne głaski, przytulaski i współczucie nie pomogą Ci przestać myśleć o zawartości lodówki. Masz chociaż w mężu oparcie? Bez tego to raczej słabo to widzę.
  • takamania 30.06.19, 08:53
    Mam wsparcie . Od prawie 20 lat. Może nie umiem tego docenić... Chociaż ta akcepcja jak mam ciągi jedzeniowe też dobra nie jest 🙁
  • wapaha 30.06.19, 09:03
    Zacznij od pytania : czy Ty chcesz schudnąć ?
    Kiedyś chciałaś dla "aktywności" syna i męża

    A teraz ?
  • takamania 30.06.19, 11:26
    A teraz wiem jedno ,nie ma górnej granicy w tyciu. Ja jej nie mam. Tylko ten strach mnie napędza. Ale nic innego 😏 motywacji do każdego odchudzania miałam masę: aktywność,zdrowie,ciuchy. Teraz udaje mi się obejść. Choć to obchodzenie też jest frustrujące bo przecież nie mam 15 lat żeby nie wiedzieć ,że to się źle nie skończy...
  • wapaha 30.06.19, 13:36
    Czy Ty chcesz schudnąć ?
  • takamania 01.07.19, 07:15
    wapaha napisała:

    > Zacznij od pytania : czy Ty chcesz schudnąć ?
    > Kiedyś chciałaś dla "aktywności" syna i męża
    >
    > A teraz ?
    A teraz nie umiem znaleźć motywacji, na tyle silnej żebym mogła coś z tym zrobić. Niestety wpadałam w to co ma wiele osób uzależnionych. Po tym ostatnim schudnięciu okazało się ,że problemy zostały tam gdzie były przed schudnieciem. Wiem ,że to naiwne. Ale wtedy na to nie wpadłam,że pokonanie nałogu to tylko etap. Jak już przytyłam to przeczytałam (z resztą chyba tu na forum) jak ten mechanizm działa np.u alkoholików. I że właśnie wtedy nie powinnam przerwać terApii.😏
  • kasia_piet 30.06.19, 09:20
    Tez mam insulinooporność, w zeszłym roku odkryta. Wg lekarza, dopoki nie zejde w wynikach z krwi poniżej 13 to nie zaczne chudnąć. Niestety też tyję na razie mimo starań. W momencie stwierdzenia insulinooporności miałąm insuliny 47. Teraz mam 20. Lekarz odradza mi bariatrie.
  • lilia.z.doliny 30.06.19, 11:33
    hej
    jakie badania trzeba zrobic tak.na dzien dobry, zeby sie w ogóle zorientowac na io? dzieki smile

    --
    Poszedłem do kina na na film Larsa von Triera. Pomyślałem: „Tylko psychol i zboczeniec mógłby nakręcić coś takiego”.
    Potem reklamy się skończyły i zaczął się film.
  • takamania 30.06.19, 11:56
    lilia.z.doliny napisała:

    > hej
    > jakie badania trzeba zrobic tak.na dzien dobry, zeby sie w ogóle zorientowac na
    > io? dzieki smile
    >
    Krzywa cukru i insuliny. 3 lub 4 punktowa
  • lilia.z.doliny 30.06.19, 12:00
    dzieki smile
    a jak jest juz ta io, to da sie schudnac w ogole? jkies inne postepowanie niz przy zwyklej nadwadze?

    --
    Poszedłem do kina na na film Larsa von Triera. Pomyślałem: „Tylko psychol i zboczeniec mógłby nakręcić coś takiego”.
    Potem reklamy się skończyły i zaczął się film.
  • bistian 30.06.19, 12:10
    takamania napisała:

    > Krzywa cukru i insuliny. 3 lub 4 punktowa

    Może ja tak ogólnie. Wy, kobiety, macie porobione wszystkie badania, znacie się na tym, prawie na poziomie lekarza, a nic z tego nie wynika. To chyba takie szukanie przyczyny poza sobą? Może się z coś znajdzie i będzie wytłumaczenie?

    Badania trzeba robić, ale ciało się ma takie, jakie się ma, nikt lepiej nie wie, jak reaguje, od świadomego właściciela.
    Jedni mogą zacząć dzień od późnego śniadania, wchodzi tylko kawa, reszta byłaby "do zwrotu". Inni, wstają pół godziny wcześniej, bo muszą zjeść coś konkretnego.

    Jestem zmęczony, długo pracuję, robię nocki, jestem w złej kondycji, to wtedy zjadam coś mięsnego, kurczaka czy dobre kotlety. Wiem, że batony czy słodkie napoje rozwaliłyby mi wtedy żołądek. To byłoby łatwe, ale szkodliwe. Ale ja często odmawiam albo biorę pół porcji, gdy mnie ktoś częstuje. Czasami się ktoś o to obrazi, trudno. Alkoholi wysokoprocentowych zupełnie nie piję. Złe samopoczucie jest karą za nieasertywność. wink
  • snakelilith 30.06.19, 12:34
    bistian napisał:

    > Może ja tak ogólnie. Wy, kobiety, macie porobione wszystkie badania, znacie się
    > na tym, prawie na poziomie lekarza, a nic z tego nie wynika. To chyba takie sz
    > ukanie przyczyny poza sobą? Może się z coś znajdzie i będzie wytłumaczenie?

    Brawo za spostrzeżenie. Tak właśnie jest. Wiara w to, jakoby jakakolwiek organiczna diagnoza spowodowała automatycznie poprawę sytuaji. Problemem jest, że terapia insulinooporności to w 90% zmiana stylu życia i wyeliminowanie przyczyn, z powodu których pozwoliliśmy na to, by organizm rozregulował metabolizm. I bardzo często ludzie darujący sobie bieganie po lekarzach lepiej sobie z tym radzą, bo nie przenoszą odpowiedzialności (czy jej części) na innych, wiedzą bowiem, że muszą wyciągnąć się z tego sami. Co nie wyklucza terapii psychologicznej, jeżeli zajadamy jakieś problemy. Dobrym krokiem jest też zrozumienie, że nie strata wagi i odchudzanie powinno być najważniejszym celem terapii, a zatrzymanie tycia. Nauczenie się jedzenia (oraz związanych z tym nowych zachowań) nie powodującego wzrostu wagi. Odchudzanie, negatywny bilnans kaloryczny bowiem może paradoksalnie pogłębić problemy, bo uczucie niedosytu jest sygnałem do mechanizmów obronnych organizmu, fizcznych i psychicznych. Ustabilizowanie wagi na jednym, nawet wysokim poziomie jest o wiele lepsze niż wieczne jo-jo. I dopiero gdy ma się swoje zaburzenia pod kontrolą można zabrać się za odchudzanie.


    --
    "Założyć, większość facetów bedzie się przyglądać czy widać cycki" - bywalec.hoteli
  • takamania 01.07.19, 07:28
    bistian napisał:

    > takamania napisała:
    >
    > > Krzywa cukru i insuliny. 3 lub 4 punktowa
    >
    > Może ja tak ogólnie. Wy, kobiety, macie porobione wszystkie badania, znacie się
    > na tym, prawie na poziomie lekarza, a nic z tego nie wynika. To chyba takie sz
    > ukanie przyczyny poza sobą? Może się z coś znajdzie i będzie wytłumaczenie?
    >
    > Badania trzeba robić, ale ciało się ma takie, jakie się ma, nikt lepiej nie wie
    > , jZłe samopoczucie
    > jest karą za nieasertywność. wink
    Odpowiedziałam na pytanie. Ale po tych wszystkich zawirowaniach jest dokładnie tak jak piszesz. Wiedza teoretyczna na poziomie medycznym. A w praktyce du.a. Choć z drugiej strony podczas tej ostatniej, kilkuletniej walce to strach przed złymi wynikami dawał mi kopa. Po nie leczonej IO czeka cukrzyca. Wtedy to wystarczyło. Dzisiaj już nie🙁 Co do reszty się zgadzam. Jak zaczęłam wprowadzać swoje nawyki mężowi 5 posilkow itd to zaczął tyć. Od lat trzymał wagę. Potrzebował może 3,4 kg na minusie. Efekt był odwrotny. Wrocil do tego co było.Alevtez to o czym piszę dotyczy mechanizmow zdrowej osoby . Ja nalogowemu hazardziście czy alkoholikowi też mogłabym tłumaczyć ,że ich źródła nałogów można używać z głową i nie wpaść na dno. Ale nic by to nie dało.
  • bistian 01.07.19, 18:25
    takamania napisała:
    >Ja nalogowemu hazardziście cz
    > y alkoholikowi też mogłabym tłumaczyć ,że ich źródła nałogów można używać z gło
    > wą i nie wpaść na dno. Ale nic by to nie dało.

    Alkoholikowi trzeba tłumaczyć wiele razy, jak to wszystko działa? Powinien znać reakcje biochemiczne i konsekwencje dla organizmu. Sam musi wybrać swoją drogę, ale dobrze, żeby wiedział.
    Z hazardzistą pewno byłoby jeszcze trudniej.

    Podejdź do jedzenia inaczej. To powinna być przyjemność i bardzo często jest. Pomyśl, co Ci smakuje i co jest zdrowe? Niech to będzie stale i regularne, na przykład w piątek na kolację zawsze ryba, a w czwartek na obiad fasolka, kalafior uzupełnione czymś mięsnym. Gladiatorzy nie jedli Snickersa, nie pili Coca-coli, mięso jedli raz w tygodniu, duża część ich diety to warzywa, w tym strączkowe.
    Schudnąć, to nie cel sam w sobie, to efekt uboczny. Celem jest zdrowe i przyjemne odżywianie i dobra kondycja. Waga przyjdzie sama.
    I jeszcze jedno. Przy dużej masie organizmu, zapotrzebowanie na energię nie jest duże. Proporcjonalnie do masy, jest małe. Dlatego jest tak trudno, gdy się przytyje, ale warto doceniać małe sukcesy.
  • swiezynka77 30.06.19, 09:31
    jakie leki bierzesz? leki antydepresyjne potrafią bardzo wpływać na apetyt i (brak) motywacji do ograniczania jedzenia. nieograniczone tycie jest jak najbardziej wskazaniem do zmiany leku.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • takamania 30.06.19, 09:49
    swiezynka77 napisał:

    > jakie leki bierzesz? leki antydepresyjne potrafią bardzo wpływać na apetyt i (b
    > rak) motywacji do ograniczania jedzenia. nieograniczone tycie jest jak najbardz
    > iej wskazaniem do zmiany leku.
    >
    Aktualne leczenie jest dobrane jak dla osób leczących się z uzależnień. Psychiatra, który zna mnie ponad rok po ostatniej wizyciei informacji ,że jest już ponad 30 kg na plusie i waga trzycyforwa stwierdził,że nie mam na co czekać. Niedawno miałby u siebie pacjenta 240 kg.,.. To one mnie wyciągnęły z tego obsesyjnego myślenia. Ale deperesji jeszcze nie. DzSiaj popłakałam się przy śniadaniu. Syn próbował coś powiedzieć. Nie potrafił.... Co do wyników. Nie były nigdy bardzo tragiczne. Insulina i cukier w normach tyle że górnych. Po posilkowan insulina już gorzej. Za to trójglicerydy czy cholesterol zawsze dobre. Od kilku lat dbalam o składy w jedzeniu ..ale ostatnio mam coraz mniejszą motywację na sprawdzanie kazDego produktu przy zakupach
  • turzyca 30.06.19, 12:06
    >DzSiaj popłakałam się przy śniadaniu. Syn próbował coś powiedzieć. Nie potrafił...

    A co w tej sytuacji Cię najbardziej dotyka? Serio pytanie, bez szydery. Bo zależnie od tego, co Cię w tej sytuacji rusza, szuka się innych rozwiązań.

    --
    Wróżenie z fusów.
  • pelissa81 30.06.19, 12:14
    Jakie masz BMI? Powiem ci tak, przeszłam operację bariatryczną. Potraktuj tycie nie jak wyzwanie, ale jak leczenie otyłości - to choroba jak każda inna. Przestaw sobie w głowie, nie zaczynaj od diet itd. Zacznij od poszukania przyczyn (psychika, kompulsy, hormony). Zrób to z lekarzem.

    Ja jestem już po operacji, z pewnej drogi nie da się inaczej zawrócić (właściwie da, ale szanse to ok 5%)
  • pelissa81 30.06.19, 12:16
    Cały zabieg operacyjny jest tylko częścią całej terapii. Pacjent do zabiegu jest przygotowywany przez co najmniej pół roku. Osoba otyła zanim trafi na stół operacyjny musi przejść konsultację diabetologiczną, endokrynologiczną, kardiologiczną, wizytę u psychodietetyka, a także schudnąć przed zabiegiem. Decyzję o operacji podejmuje grupa specjalistów. - możliwe, że schudniesz bez niej, ale zrób to z zespołem specjalistów którzy cię będą leczyć a nie tylko odchudzać
  • pelissa81 30.06.19, 12:18
    gazetalekarska.pl/?p=34495
  • ziazia17 30.06.19, 19:02
    pelissa81 dziękuję za ten artykuł!
  • ziazia17 30.06.19, 19:02
    mogę napisać na priv?
  • pelissa81 30.06.19, 21:49
    Pewnie, na gazetowy śmiało.
    ps. zapoznaj się z tym od-waga.org.pl/index.php
  • greeneyedgirl 30.06.19, 17:40
    Zainstaluj sobie apke np YAZIO , wpisuj kcal, zobaczysz co złe robisz. Ja np gdy jem za mało w pierwszej połowie dnia to potem się rzucam na żarcie. Tam masz rozpiskę ile zjeść na posiłek, ja jem co mam pod ręka byle się zmieścić w limicie, dla mnie lepsze to ni dieta z góry określona

    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"
  • black_halo 30.06.19, 19:44
    www.pieknobezgranic.pl/

    Zanim zaczniesz kolejna diete.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • majenkir 01.07.19, 15:29
    black_halo napisała:
    > www.pieknobezgranic.pl/
    >
    > Zanim zaczniesz kolejna diete.


    Taa, bo grube jest piekne, a jakie zdrowe! uncertain



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • black_halo 01.07.19, 18:12
    Przecież nie mówię, żeby się zapuściła całkiem ale jak widać bycie na diecie jej nie służy, nie potrafi utrzymać rezultatów, kosztuje ja to ogrom pracy i wysiłku. Więc może lepiej zmienić podejście. Zresztą mialam podobnie i schudłam dopiero jak przestałam się odchudzać co jest paradoksem.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • taki-sobie-nick 30.06.19, 22:19
    Wiem to jest festiwal wymówek.

    Depresja, zaburzenia lękowe i odżywiania i niepełnosprawność syna to jest "festiwal wymówek"?

    Puknij no się w łeb, gratuluję starań! Dietetyczka won, ona nie jest dla ciebie. Do psychiatry i psychologa marsz.
  • double-facepalm 01.07.19, 02:25
    Jak długo w życiu miałaś wagę trzycyfrowa i jak udało Ci się z niej schudnąć? Insulinoopornosc nic fajnego a leki od psychiatry mogą jak najbardziej ja pogłębić.
  • ga-ti 30.06.19, 23:30
    A może jakaś grupa wsparcia? Nie wiem tylko, gdzie takiej szukać, kiedyś działały 'kwadransowe kluby grubasów' czy jakoś tak, akcja polegała na zbieraniu się grupy osób chcących schudnąć, ta grupa się wspierała psychicznie, razem ćwiczyła, pomagała sobie w diecie itp. Ja nie wiem, czy bym chciała grupę od razu, ale ze dwie takie osoby, które zadzwonią i wyciągnął na wspólny spacer, czy z którymi będzie można wspólnie coś ugotować, i wyżalić się wink
    A tak wogóle to uważam, że odchudzanie trzeba zacząć od znalezienie porządnego psychologa, bo w dużym procencie przypadków problem leży w głowie albo do głowy dotarł.
    Trzymam kciuki.
  • danaide 01.07.19, 00:08
    Twoje tycie jest skutkiem, nie przyczyną. Nie zlikwidujesz skutku nie likwidując przyczyn.
    Jeśli nie możesz zmienić faktów (syn) zmień nastawienie (swoje).
  • brenya78 01.07.19, 00:27
    Zainstaluj sobie aplikacje do liczenia kalorii i zaprzyjaźnij się z wagą kuchenna.
  • takamania 01.07.19, 06:59
    Odpowiem w jednym poście:. 1)niegdy nie byłam szczupła. Już jako dziecko miałam nadwagę. W Doorsów życie wesZlam z wagą prawie trzycyfrową. Potem dwukrotnie udało sie zejść. Wagi adekwatnej do wzrostu nie miałam nigdy 2) sytuacja synem to przez moją kondycję psychiczną nieskończony proces żałoby po diagnozie. Wydawało mi się wesZlam w ostatni etap. A potem wszystko wróciło do początku...3) Pisze dużo o kondycji psychicznej ale tutaj na forum chciałabym skorzytac z porad dot. ruchu i diety . Tutaj nie mam aktualnie pomocy. A już wiem że sama tego nie udźwignę 4)co do wykluczenia węglowodanów. Jest problem z nimi bo oczywiście bjrstem uzależniona. Nawet od tych zdrowych. Przy czym udało mi się być na niskoweglowodanowej trzy lata. Niestety skutkiem tego było, raz że nie udzwignelam tego psychicznie, dwa żelazo przez brak fitynianow miałam wywalone w kosmos. Wolę nie myśleć co byłoby gdyby ich nie było wcale 5) z operacją bariatryczna jest taki problem ,że miałam już problemy z wybudzeniem się po drugiej operacji na onkologii z powodu zapaści.Więc trochę mnie to martwi 5) tutaj na forum często piszecie babki o tym jak jakies żywienie wywołuje w Was mdłości ( choćby te jagielniki czy chleb z kaszy gryczanej). Niestety jak zawsze lądowałam z konieczności nabytego typu żywieniu próbując m.in wyeliminować wszystkie mąki. Nie wiem czy jest kto tak na stałe funkcjonuje. Ale to jest megaczasochlonnemocno ograniczające zycie na zewnątrz i powodujące,że ciągle się myśli o jedzeniu. Bo trzeba choćby ciągle planować.
  • takamania 01.07.19, 07:03
    takamania napisała:

    > W Doorsów życie wesZlam z wagą prawie trzycyfrową.
    Oczywiście miało być: w dorosłe życie weszłam z wagą prawie trzycyfrową.
  • black_halo 01.07.19, 10:57
    A musisz faktycznie odstawić te wszystkie mąki?

    Faktycznie w życiu zazelalm chudnąć jak przestałam się odchudzać ok porzuciłam wszystkie diety. Jakieś 1.5 roku temu powiedziałam sobie, że choćby się paliło i waliło to idę na siłownię 3 razy w tygodniu. Jem wedle uznania i to na co mam konkretnie ochotę.

    No i się okazuje, że po 1.5 roku takiego życia spadło samo z siebie ok.15kg. ostatnio miałam 3 tyg przerwy na siłowni. Dziwne ale nie utyłam. Czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Wcześniej udawało mi się pilnując diety i ćwiczeń schudnąć 10 kg ale chwila nieuwagi i połowa wracała.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • hanusinamama 01.07.19, 13:19
    A ja schudłam 6 kg bez niczego odstawiając pszenice. Poza tym jadłam makaron kukurydziany czy żytni, chleb zytni. NO ok ciast nie jadłam bo na mace zytniej są niesmaczne...ale wczesniej tez nie jadłam bo ja nie lubie ciast. Diete taką miałam przez alegie mojej córki na pszenice. I tak mozna powiedziec ze schudłam bo karmiłam cycem ale z pierwszą cróka nie wróćiłam do formy w 2 miesiace. A tutaj po 2 wazyłam mniej niz przed ciążą. Teraz czasami zjem bułke pszenną, albo jakis kawałek ciasta jak jestem na urodzinach ( nie musze sie pilnowac bo karmie nadal ale młoda wyszła z tej alergii) ale widzę ze ograniczanie pszenicy (nie mylic z glutenem) mi słuzy. Jak mi sie nie chce gotować osobno makaronu kukurydzianego to zjem pszenny ale zazwyczaj albo wszystcy jemy kukurydziany albo dla siebei gotuje. Chleb jemy żytni. Trzymam wagę mimo ze sie nie ogranicznam z jedzniem (ilosci) ale tez ruchu mam sporo.
  • uomo_dos 01.07.19, 08:14
    nie wypowiem się na temat diety czy ruchu, bo twój problem mnie przerasta, ale przychodzi mi do głowy, że jednym z problemów składających się na wieczny problem wagowy jest coś, co ja nazywam na swoje własne potrzeby syndromem matki karmiącej. Zarówno ja jak i moje koleżanki jesteśmy odpowiedzialne w domu za karmienie całej rodziny w tym siebie. Zauważyłam, że mówisz wielokrotnie, że planowanie posiłków i myślenie o jedzeniu jest obciążające. No niestety jest i nie można się z tego jedzeniowego kieratu wypisać, bo zakupy trzeba robić non-stop a później dzień w dzień przygotowywać wszystkim jedzenie. Mój podstawowy błąd: dojadanie po dzieciach, bo mam mentalny problem z wyrzucaniem jedzenia. I wokół jedzenia myśli z musu krążą przez większą część dnia a nawet życia, nienawidzę tego, bo muszę być taką kucharą i kelnerką dla wszystkich a wolę być obsłużona, zjeść i zapomnieć o kuchni - mam swoje sprawy ważniejsze niż micha.

    Byłam kiedyś na wakacjach z koleżanką i z dziećmi jej i moimi w podobnym wieku. Były dni, kiedy jej dzieci żywiły się u mnie, żeby mogła sobie odsapnąć od tego ciągłego uwiązania do jedzenia, bo ona przekroczyła setkę i na wyjeździe chciała choć trochę schudnąć. W jej dietę nie wnikałam, ale nawet w te dni, kiedy dzieci miała nakarmione (jadły to, co moje, były zajęte zabawą i o jedzenie się nie upominały) ona pomimo to kupowała im dostępne na każdym kroku smakołyki typu lody, owoce a nawet słodkie napoje i nie szło jej wytłumaczyć, że dzieci nie są głodne, lepiej nie przykuwać ciągle ich uwagi jedzeniem, niech się bawią, jak będą chciały jeść czy pić, dostaną od ręki i lepiej dać do picia wodę albo domową lemoniadę niż słodkie ze sklepu, a przed obiadem nie kupować ani gałki lodów. W końcu musiałam się od niej odseparować, bo jej podtykanie dzieciom syfów jedzeniowych było dla mnie nie do przyjęcia, życie dzieci nie kręci się wokół michy, one wolą inne aktywności. Zauważyłam, że ona robiła dokładnie to, co ja. Gdy dzieci nie zjadły, dojadała. Wciągała w ten sposób mnóstwo kalorii, których nie była w stanie kompensować ruchem, bo już była w takim stanie, ze bała się wsiadać na rower. No i w ten sposób można po latach dorobić się wielu kilogramów i uzależnić od ciągłego gonienia za jedzeniem nie tylko siebie, ale i innych wokół siebie. Gdy mój pies był szczeniakiem, żaliłam się vetce, że nie je. Kobieta mnie delikatnie mówiąc wyśmiała jako wariatkę, która płacze nad pełną michą psa i z tego żalu karmi go z ręki, żeby zwierzaczek na pewno nie był głodny smile "I będzie pani dorosłego psa tak całe życie karmić z ręki?" - dosłownie śmiała się ze mnie. Zaleciła postawienie psu michy z wymierzoną porcją żarła pod nos na 15 min, po czym nawet jak nie zje, zabranie michy i podanie następnej porcji dopiero o określonej porze na następne 15 min. O dziwo pies ani nie umarł z głodu, ani nie zostawia pełnej michy, a ja przestałam myśleć o jego karmieniu. To był objaw w pełni rozwiniętego syndromu matki karmiącej smile

    Wiem, że masz niepełnosprawne dziecko, do którego pewnie jesteś uwiązana, ale czy miałabyś szanse wyjechać może na jakiś czas choćby do sanatorium, gdzie w porze posiłków dostaniesz jakieś jedzenie - lepsze, gorsze, nie ważne! Istotne, ze nie będziesz musiała ciągle myśleć o jedzeniu, zjesz, co dadzą i oderwiesz myśli od ciągłego planowania, co kupić, co zjeść. Może udałoby ci się zająć głowę czym innym niż jedzeniem, niekoniecznie nawet od razu jakąś aktywnością skierowaną na chudnięcie, ale choćby czytaniem, żeby tylko uwolnić głowę od tej nieszczęsnej michy? A w domu, czy mąż czasami przejmuje obowiązki żywiciela codziennego? Mój tak robi np. w weekendy, gotuje dla wszystkich, albo jemy poza domem, mam wtedy odskocznię od kuchni i jedzenia i czuję, że tego mi potrzeba: nie widzieć kuchni całymi dniami - ideał!
  • jolie 01.07.19, 12:45
    Bardzo mądry post. Ja nie mam nadwagi, ale dwukrotnie w ciąży byłam na diecie cukrzycowej ciężarnych. Wspominam jak koszmar - cały dzień kręcił się wokół zakupów i planowania posiłków. U mnie co prawda skończyło się czymś a la niechęć do jedzenia, ale wierzę, że ten kierat domowego gotowania może przejść i w drugą stronę - skoro wszystko kręci się wokół planowania posiłków, to jesz ponad miarę. Bo ciagle musisz zajmować myśli jedzeniem.I tak samo na diecie odchudzajacej - ciągłe planowanie posiłków i zakupów.
  • po-trafie 01.07.19, 13:04
    Nie wiem, czy zadziala to dla Ciebie ani czy jest do zrobienia, ale tez cierpie na to, ze latwo mi wpasc w ciagla koncentracje na jedzeniu: albo planuje, albo kupuje skladniki, albo gotuje, albo podaje, albo sprzatam po jedzeniu. Nie lubie tego, nie chce zeby moje zycie tak wygladalo.

    W zwiazku z czym, zmienilam tryb na nastepujacy:
    - raz na dwa tygodnie siadam i planuje posilki na kolejne 2 tygodnie.
    - robie ogromne zakupy (z dostawa do domu ale mozna je pewnie tez robic stacjonarnie)
    - staje do garow i gotuje 4-8h.

    W czasie tych 4-8h jestem w stanie przygotowac kolo 40 sloikow z jedzeniem, zazwyczaj przygotowuje 5-7 potraw, kazda zapelnia 6-7 sloikow. Dbam o to, zeby bylo z jak najzdrowszxych skladnikow, masa bialka roslinnego i blonnika, niewiele rzeczy smazonych, sa wiec:
    - leczo z soczewica i fasolami (czesto bez miesa)
    - kapusniak z mlodej kapusty
    - ryz brazowy z bardzo warzywnymi dodatkami wieloma
    - curry warzywne
    - dahl warzywny (z duzo iloscia ciecierzycy i soczewicy)
    - dania meksykanskie na czerwonej i czarnej fasoli, przyprawiane na ostro
    - zupy warzywne
    - sosy do makaronow
    - kasze z pieczonymi warzywami (np jaglana, gryczana, peczak)

    Wkladam do jedzenia sporo pieczonych warzyw, nasion i orzechow. Po czym wszystko wekuje.
    Do tego mam skladniki na zdrowe sniadania - owsianki, owoce itp.
    I troche surowych warzyw: salaty, rukole, pomidora, zielonego orka, oliwki.

    I po takim dniu z gotowaniem wiem ze przez dwa tygodnie o jedzeniu nie musze myslec wcale. Tyle co wyciagnac sloik i odgrzac, lub zjesc na zimno, lub ewentulanie wylozyc na talerz salate i podgrzana lub niepodgrzana zawartosc sloika wylozyc na to (wychodza bardzo dobre salatki z ryzem/fasola/warzywami i salata). Albo polozyc swiezo pokrojony pomidor na wierzch.
    Wazne jest to ze nie mroze, tylko wekuje - wiec nie trzeba rozmrazac.
    Sloiki zajmuja cala lodowke - wieec nie mam nic dodatkowego w niej do podjadania.
    Nie chodze tez do sklepu pozywczego w czasie tygodnia wcale, wiec nie ma szans na jakies dodatkowe slodycze czy zakupy.
    Dodatkowo po kilku tygodniach juz juz mialam wprawe w gotowaniu "wielkoformatowym" to przeliczylam tez kalorie i mikro makro kazdej potrawy, i pakuje z grubsza tak, ze wiem ze kazdy sloik ma kolo 600-800kcal, czyli wystarczy na jeden posilek dla 2 osob (niewazne czy to obiad czy kolacja, jemy sloiki na i ten i ten posilek).

    Co bys o tym myslala?
  • pelissa81 01.07.19, 17:27
    Super patent!!! Gratulacje
  • pelissa81 01.07.19, 17:28
    A jak wekujesz? Nigdy tego nie robiłam. Zupy tez?
  • takamania 01.07.19, 18:53
    Założyłam wątek bo byłam przekonana , że tyję. Bałam się teraz zważyć 😏 Leki biorę dopiero 3 m-c . Pod wpływem tej dyskusji się zebrałam i zwazylam. Przesyłam szok bo waga stoi. Nie rozumiem ale widzę że jest nadzieja. Bo już jej nie miałam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka